
(drabble z Cyceronem)
(drabble z Cyceronem)
Błagałem bogów i układałem się z demonami. Tropiłem alchemików, przekupywałem magów i wynajmowałem naukowców. Korzystałem z zaklęć i eliksirów. Poznawałem sztuki medytacji. Poświęciłem całe dotychczasowe życie jednemu celowi, wierząc, że potem na wszystko wystarczy mi czasu. Osiągnąłem, co zamierzyłem. Stałem się nieśmiertelnym.
Krótko potem obserwowałem, jak ogromna asteroida uderza w moją ojczystą planetę, niszcząc wszystko, czego sobie odmawiałem i czego już nie będzie mi dane doświadczyć. Unicestwia ludzi, których nie zdążyłem poznać i nie nauczyłem się kochać. Jedyne co pozostało, to ból, tęsknota, samotność.
Śmierć jest wiecznym schronieniem, w którym nic się nie odczuwa. Jest przywilejem, którego sam się pozbawiłem.
Dobre, przewrotne i takie dołujące, gdy się utożsamimy z bohaterem…
Zalew z tymi drablami. :) Tym razem zaryzykowałeś i wyzbyłeś się tak charakterystycznego for U poczucia humoru. Oprócz powtórzenia z "cel" na starcie jest wg mnie OK. Who wants to live forever…? Who wants to be alone? Dobre.
"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "
Dzięki za wyłapanie powtórzenia – poprawiłem. Dzięki za komentarze. Przyznam, że konkurs przypadł mi do gustu, a cytaty Cycerona mogą być kopalnią pomysłów. Postaram się powstrzymać przed popełnieniem następnych drabbli. ;) Pozdrawiam
Dobre. No tak, nieśmiertelność. Nie da się żyć i nie żyć, prawda? :) Pozdrawiam
Mee!
Nie powstrzymuj się:). W sumie fajnie się czyta. Ten też sie fajnie czytało. A trudno napisać genialnego drabble'a. A już genialnego drabble'a na zadany temat…
Kozajunior – da się. Wszystkie zombi tak mają ;) Ocha – dzięki, ale lepiej odczekam. "Właściwa miara pewniejsza jest od nadmiaru" – Demokryt Napisać coś genialnego… Chciało by się. Ale jeśli już, to lepiej powieść niż drabble. :)
Wiedziałem, że ktoś wyskoczy mi z fantasy/sf :) Na stronie Miłośników Fantastyki to było prawie pewne.
Mee!
Hmm… mimo wszystko mi zgrzyta: gdzież ten człowiek się podział po zniszczeniu planety?
"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr
Nie musiała się od razu cała platneta rozwalić. Żyje sobie ze szczurami i karaluchami. I bez czytelników. Masakra.
Babska logika rządzi!
Ostatnie zdanie: ahaaa, to o to chodziło? Prr piekielny młocie-wyjaśniaczu, nie wal mnie w głowę! :)
Dzięki za komentarze. Gdzie się podział bohater opowiadania po katastrofie? – nie miało to dla mnie większego znaczenia. Może przebywać na tym, co pozostało z planety, bądź trwać zawieszony w pustce tam, gdzie się ona przedtem znajdowała. Dla mnie ważne było to, że świat, w którym chciał trwać wiecznie, zginął, a marzenie o nieśmiertelności stało się jego przekleństwem. Przyjąłem też, że skoro stał się rzeczywiście nieśmiertelnym, to nawet znajdując się w centrum kosmicznej katastrofy nie został unicestwiony i przetrwał, choćby jako sama świadomość.
Nie powiem, oryginalna wizja piekła.
Total recognition is cliché; total surprise is alienating.
Dobry tekst. Pozdrawiam.
Po zniszczeniu planety sam staje się asteroidą czy inną kometą? :) Nawiasem pisząc nieśmiertelność wcale nie jest taka super – patrzeć jak po kolei umierają wszyscy bliscy i znajomi :( Fajne.
Mam wrażenie, że prostą drogą kroczysz ku nieśmiertelności. Pozdrawiam. ;-)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Dzięki za mie komentarze. A z drogami bywa różnie. Tylko patrzeć, jak pojawią się zakręty i wyboje. Oby tylko nie ślepy zaułek. :) Pozdrawiam.
Obyś tylko nie spoczął na laurach. Zakręty i wyboje zawsze można pokonać, a w zaułki po prostu się nie zapuszczaj. ;-)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Podobało mi się.
Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)
Dzięki Berylu