- Opowiadanie: Finkla - Bóg tak chciał

Bóg tak chciał

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Bóg tak chciał

– Cześć, kuzynie! Wchodź.

– Cześć, bracie. Zajrzałem, żeby sprawdzić, co u ciebie słychać.

– Dzięki, w porządku. A co u ciebie? Jak tam owieczki? Siadaj, napijemy się za spotkanie. Niedawno wygłaszałem referat na konferencji w Chorwacji. Przywiozłem sobie śliwowicę. Mówię ci, mocna zaraza… Ale dobra.

Janusz wyjął niewielką butelkę i kieliszki. Po krótkim namyśle przyniósł jeszcze z kuchni karton soku i szklanki. W charakterze zagrychy wystąpiły chipsy. Bez szału, ale zawsze lepsze to niż ciasteczka. Niewiele się zmieniło od czasów studenckich – kawalerska lodówka wciąż nie została przygotowana na podejmowanie gości. Usiedli przy stole.

– Ciotka wspominała, że zostałeś proboszczem. Gratulacje! Nie za młody jesteś na taką fuchę?

– Tak się złożyło. Bóg zapłać za troskę, jakoś sobie radzę z tym ciężarem.

– No to za twoje probostwo! Niech owieczki grzecznie idą za pasterzem.

– Uch… Faktycznie, mocna!

– A pewnie. Bracia Słowianie wiedzą, do czego służą śliwki. Nawet ci południowi. Popij.

– Dziękuję. Janie…

– Mam na imię Janusz!

– Nie rozumiem, jak można dziecku dać imię po jakimś pogańskim dwulicowym bałwanie. Jakby zabrakło uczciwych świętych.

– Ty się moich rodziców nie czepiaj! Twoi też nie mieli pojęcia, jakie z Pawła było ziółko. Chcesz może po raz enty przedyskutować spór z Piotrem? Nielicho się święci brali za siwe łby…

– No już, już. Wypijmy na zgodę.

Tym razem Paweł znacznie szybciej odzyskał oddech. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Ale Janusz jeszcze się nie uspokoił i bezwzględnie wykorzystał przewagę nad gościem.

– Słuchaj, świetny kawał niedawno słyszałem. Rabin, pastor i ksiądz rozmawiają o wpływach z tacy. Pastor mówi: „Ja rysuję kreskę na podłodze i podrzucam pieniądze w górę. Co spadnie na prawą stronę – to Pana. Co na lewą – moje”. A na to rabin: „Ja robię podobnie, tylko rysuję kółko. Co wpadnie do środka – to Boga, reszta moja”. Patrzą na księdza, a on: „A ja podrzucam kasę w górę. Co Bóg złapie, to jego”.

– Cha, cha, cha. Znałem. W oryginale puentę wypowiadał rabin, a i tak nie było śmieszne. No dobrze, przepraszam. Januszu.

– Przeprosiny przyjęte. Idź i nie grzesz więcej.

– Nie zaczynaj. Z pewnych rzeczy żartować nie wolno. Lepiej opowiedz, co w pracy. Dalej próbujecie zrobić wehikuł czasu?

– Słuchaj, stary… Jaka historia! To działa!

– Żartujesz!

– Powaga! Skończyliśmy z doświadczeniami na przedmiotach, zaczęliśmy wysyłać myszki. Na razie tylko w przeszłość i tylko o kilka minut, ale udaje się! Cały instytut szaleje ze szczęścia. Już rozwiązaliśmy większość prawdziwych problemów, zostały tylko drobiazgi. Pracujemy nad zwiększeniem mocy i zasięgu.

– Ależ to fantastyczne!

– Dosłownie. Stary, dobry Wells zaczął być literaturą popularnonaukową. Bracie, czaisz wszystkie implikacje tego wynalazku?

– Jeszcze nie. Biez połlitra nie razbieriosz. Za sukces waszego wehikułu!

– Zdrówko!

– Ja nie mogę! Janusz, przecież ty za to Nobla dostaniesz! – Księdzu błyszczały oczy. Śliwowica wchodziła coraz lepiej.

– No, osobiście to może nie. Wiesz, tak naprawdę to ja tam podaję narzędzia i karmię myszki, od pracy koncepcyjnej i dostawania nagród są lepsi ode mnie, ale, tak czy siak, sława będzie. Sama przynależność do tego zespołu… I w ogóle, cała polska nauka… Takie osiągnięcie!

– Jakie możliwości! O Jezusie…

– No. I kasa też będzie nielicha. Dla instytutu, dla fizyki, dla Polski… Ja też pewnie na coś się załapię. Że nazwisko się pojawi w encyklopediach, to murowane. Słuchaj, każda zachodnia uczelnia na kolanach będzie błagać, żebym raczył wygłosić wykład o sprzątaniu klatek tych cholernych myszek. A na starość opublikuję pamiętniki. Już zacząłem robić notatki.

– O rany! To się w głowie nie mieści. Janusz, za sukcesy polskiej fizyki!

Po tej kolejce Paweł ledwie się otrząsnął.

– Słuchaj, bracie, a kiedy tę machinę będzie można wykorzystywać?

– Ooo, jeszcze mnóstwo czasu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to za jakieś pół roku powinniśmy ogarnąć sprawę na tyle, żeby zacząć się użerać z Urzędem Patentowym. A publikacje w renomowanych czasopismach potrwają jeszcze dłużej. Wiesz, to musi przeczytać niezależny recenzent znający się na problematyce, a że takich na świecie jeszcze nie ma, to chwilę go poszukają. Ale jak już rozpowszechnimy, to będzie o nas głośno. Do Nobla jeszcze parę lat.

– Za takie odkrycie należy się wam jak psu miska.

– Raczej! Tylko, wiesz, nikomu ani słowa. Jeszcze nas ktoś wyprzedzi i…

– Za kogo ty mnie masz? Zresztą, przecież ja w ogóle nic nie wiem o technologii.

– Też prawda. Nawet, gdybym ci to wszystko wytłumaczył, to bez paru lat studiów nie zrozumiesz.

– Lepiej nie próbuj. Ja już będę leciał. – Paweł zaczął zmierzać w stronę przedpokoju. – Wieczorną mszę trzeba odprawić.

– No to nie zatrzymuję. Rozchodniaczka!

– Za osiągnięcia polskiej myśli technicznej!

– Czekaj, ty chcesz wracać samochodem? Trochę żeśmy wypili. I pod marną zagrychę…

– Nade mną, bracie, czuwa Opatrzność.

– Na miejscu tej Opatrzności podesłałbym ci gliniarza ateistę i żegnaj prawko.

– Eee, nie ma takich. Teraz mundury noszą sami praktykujący niewierzący.

– Mimo to… Nie mów, że nie stać cię na taryfę.

– Niech ci będzie.

 

***

 

– Halo!

– Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, księże biskupie. Tutaj ksiądz Paweł.

– Na wieki… Co tam, Pawle?

– Odwiedziłem kuzyna. Może ksiądz biskup pamięta, to ten naukowiec…

– Oczywiście, że pamiętam. Jakieś postępy w badaniach?

– Epokowy przełom! Lada moment podróże w przeszłość staną się możliwe. Kościół musi się do tego przygotować! Niech tylko jeden z drugim niedowiarek posłucha kazania samego Jezusa! Niech na własne oczy obejrzy któryś z cudów!

– W rzeczy samej, Pawle. Podróże w czasie to bardzo ważny dla nas wynalazek. Dobrze, że do mnie zadzwoniłeś. Kiedy możemy oczekiwać pierwszych działających egzemplarzy?

– Jeśli Bóg wesprze fizyków w tym dziele, to kwestia miesięcy. MIESIĘCY! A potem zaczną się masowe nawrócenia. I na początku, tylko w Polsce! Kto wie, za kilka lat znów możemy mieć papieża Polaka! Czyż to nie cud?

– Tak, tak, cud. Bóg zapłać.

 

***

 

Gosposia prasowała. Jak zwykle przy tej czynności, włączyła sobie wiadomości. Ręce zajęte pracą, ale wieści ze świata, najlepiej tego dobrze znanego, pobliskiego, można posłuchać. Jakby jutro kto w sklepie zagadał, to trzeba wiedzieć, co się dzieje.

Proboszcz dokądś wyszedł. Pewnie po samochód, wczoraj przyjechał taksówką. Żuł gumę, ale jej nie oszuka! Coś tam musiał wypić. No i cóż z tego? Ksiądz też człowiek. Niby dlaczego nie miałby sobie strzelić kielicha od czasu do czasu? Życie bez żony, która by porządnie zadbała o mężczyznę, jest wystarczająco trudne. A i okazja jakaś musiała być, bo proboszcz wieczorem zadowolony wrócił jak rzadko kiedy. Ooo, czcigodnemu pasterzowi nie wypada śpiewać i podskakiwać niby jakiej smarkuli, ale gosposia chlebodawcę doskonale zna i swoje wie.

Kobieta tonęła w rozmyślaniach, żelazko z czułością sunęło po czarnym materiale sutanny, spikerka trajkotała monotonnie.

– …Na Wydziale Fizyki doszło do wybuchu. Straż pożarna ewakuowała budynek. Los ośmiu pracowników uczelni pozostaje nieznany. Eksperci badają przyczyny eksplozji. Z ostatniej chwili: na podmiejskiej drodze doszło do wypadku. Skoda jadąca z pełną szybkością zahaczyła o filar podtrzymujący wiadukt, a następnie uderzyła w barierkę po przeciwnej stronie. Moment później, w wirujące na środkowym pasie auto, wjechał hamujący samochód dostawczy. Kierowca skody, proboszcz pobliskiej parafii, zginął na miejscu. Policja podejrzewa nadmierną prędkość oraz jazdę pod wpływem alkoholu…

Koniec

Komentarze

No pięknie. Moda na opowiadania "zakrapiane" religijnie trwa. :) Mnie się podoba i mam nadzieję, że nikogo nie uraziłaś. :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Moje jest zakrapiane nie tylko religijnie. ;-) Też mam taką nadzieję. Dożyjemy – zobaczymy. Dzięki za komentarz. :-)

Babska logika rządzi!

Swoją drogą opowiadania oparte głównie na dialogach czyta się błyskawicznie. Tak sobie myślę, że to dobra "technika" na szorty. BTW. Jak ja mój "Znikopis" pokazałem znajomu (zapominając o jego głębokiej religijności), to się ciut fochnął. (Powiedział, że przeczytał i wymazał sobie znikopisem z głowy). :) Różnie to bywa… :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Owszem, czytało się szybko i łatwo. Ale albo ja czegoś nie załapałam, albo to zakończenie takie ni z gruszki ni z pietruszki. Bo Bóg tak chciał? Moich uczuć religijnych ten szorcik nie uraził, bo takowych po prostu nie posiadam, ale jakoś nie za bardzo podobają mi się takie proste negatywne stereotypy jak ksiądz jadący samochodem po pijaku. Dobra, to po prostu rozrywkowy szort, więc nie ma co zanadto roztrząsać :). Ale jakieś to wszystko za proste…

Skoro wyszło dobrze, to znaczy, że technika była odpowiednia. Ale, niestety, nie ma żadnej gwarancji, że w następnym tekście też zadziała. ;-) No różnie bywa. Jak ktoś poczuje się urażony, to będę się tłumaczyć i/lub przepraszać.

Babska logika rządzi!

Ocho, Zakończenie daje różne możliwości interpretacyjne. Ja tam swoją mam, ale nie chcę jej narzucać innym. ;-) Ksiądz jadący po pijaku. No przecież w końcu pojechał taryfą. A w drugim przypadku, to tylko podejrzenia policji. Jeszcze nie sprawdzone, ale można powiedzieć, żeby umoralniać naród przed telewizorem. Nie tylko księża jeżdżą po alkoholu. Chyba mnóstwo czujących się bezkarnie grup tak ma. Ale po sutannie łatwo rozpoznać zawód, więc rzucają się w oczy. No to już dwoje nieurażonych. :-) Dzięki za komentarz.

Babska logika rządzi!

Całkiem nawet takie sobie. Pozdrawiam.

Sorry, taki mamy klimat.

Nawet dziękuję za komentarz. ;-)

Babska logika rządzi!

:D

Sorry, taki mamy klimat.

Bo Boga nie ma? :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Jest czy nie ma, łatwo się nim zasłonić.

Babska logika rządzi!

Dobry punkt wyjścia do thrillera – Janusz powinien przeżyć i odkryć, że jest ścigany przez diaboliczną (sic!) organizację, która wszędzie ma swoje macki. Poza tym, Finklo, podziwiaj me zdolności prekognity: przewidziałem finał pod koniec drugiego ustępu.   ;-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Niezły pomysł. Kto wie… ;-) Jeśli ustępu w sensie akapitu, to żadna pytia ran Twoich nie godna całować ani nawet butów czyścić. Jeśli w sensie kawałka tekstu wydzielonego gwiazdkami, to przesadzasz z domaganiem się podziwu. ;-) Dzięki.

Babska logika rządzi!

Aha, to o to chodzi! ;). Nie, nie domyśliłabym się. To znaczy, przemknęło mi przez głowę, ale koncept odrzuciłam. Jakaś dzisiaj niedomyślna jestem :).

E tam, obrazić zaraz – ja się urażony nie czuję, choć szorcik taki średni :)

Mee!

Niestety, chodziło o międzygwiazdek :-(

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

No to kolejny Czytelnik wyszedł bez szwanku. Dzięki.

Babska logika rządzi!

Jeroh, jeśli ktoś ma tak wredny i pokręcony umysł, jak ja, to innego wyjścia nie ma. Witam w klubie.

Babska logika rządzi!

Przyzwoite opowiadanko, chociaż zakończenie przewidywalne. Z podobnym pomysłem zetknąłem się już kilka razy.   Pozdrawiam.

Dziękuję za komentarz. Kilka razy? Niedobrze… Też pozdrawiam. :-)

Babska logika rządzi!

A ja nic a nic nie pojąłem: dlaczego wybuchło, dlaczego Paweł musiał zginąć… Chyba, że to sabotaż. Wtedy rozumiem.

Podobało mi się, przeczytałam błyskawicznie. Najbardziej podoba mi się tutaj relacja tytuł-treść. Finklo, czy słusznie mam skojarzenia pop-kulturowe? Bo mam w głowie dwie interpretacje zakończenia.

AdamieKB, dlaczego wybuchło, to się właśnie eksperci zastanawiają. ;-p Sabotaż? Ciekawa koncepcja, ale chyba nie tłumaczy śmierci Pawła. Jeralniance, to miło. Skojarzenia pop-kulturowe obawiam się, że niesłuszne. Ja czuję się zbyt cienka w tym klimacie, żeby się odwoływać. Jak wspominałam, dopuszczam różne interpretacje.

Babska logika rządzi!

Całe szczęście, bo ta interpretacja psułaby klimat opowiadania. A skoro tak, to okej :D

Ale zaintrygowałaś mnie; jakież to skojarzenia miałaś?

Babska logika rządzi!

Pomyślałam, oczywiście, o samochodzie z "Powrotu do przyszłości". Tutaj mógł nie zadziałać i wrypać się w tę barierkę zanim zniknął i się przeniósł.

Hmmm. Ciekawe nawiązanie. Ale ja o tym nie myślałam.

Babska logika rządzi!

Ale to nawet lepiej, że moje skojarzenia nie były uzasadnione. Tak jak mówiłam, to opowiadanie nie kojarzy mi się klimatycznie z tamtym filmem.

Nie dziwota – ja film kojarzę ledwo-ledwo. A nawet nie jestem pewna, czy to ten. ;-)

Babska logika rządzi!

Może fani mnie nie zjedzą, jeśli powiem, że niewiele tracisz ;)

Mam nadzieję, że nie. Na wszelki wypadek, jeśli zobaczysz fantastę.pl z nożem i widelcem, to wiej. ;-)

Babska logika rządzi!

     W klimacie ostatnio panujacym na portalu, ale zakończenie najprostsze z możliwych. No i co, nic z tych doswiadczeń nie pozostało? Chyba jednak nie…      Klasyczna wprawka posarska.      Pozdrówko. 

Opublikować nic nie zdążyli… Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam.

Babska logika rządzi!

Dan B rown w spódnicy. Całkiem fajny szort.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ten Dan Brown to chyba o Jerohu. Ja ukatrupiłam bohaterów. ;-) Dzięki.

Babska logika rządzi!

Stanowczo protestuję ;P Myślę, że to Bemik jest Danem Brownem (w spódnicy), bo kto kogo przezywa, sam się tak nazywa. O!

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ups, Jeroh, mi naiwnej wydawało się, że to komplement. I to niezasłużony, bo Brown jakoś zawsze swojego bohatera potrafił wyciągnąć z opresji, a ja odpuściłam bez walki. ;-)

Babska logika rządzi!

;-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

żarcik jaki jest każdy widzi. Ale po co i na co?

Albo dla śmiechu, albo, żeby spowodować namysł "dlaczego on postąpił właśnie tak?".

Babska logika rządzi!

Spiski, spiski… Dość łatwe rozwiązanie problemu maszyny czasu. A gdyby tak pokusić się o przeniesienie w czasie, i wykreować konsekwencje poznania zagadek  z przeszłości. "Prawdziwe" wersje wydarzeń mogą być bardzo ciekawe.

Podobno prawda jest tylko jedna. Ale ryzyko nietrafienia w tę właściwą duże. Wtedy prawie na pewno miałabym mnóstwo urażonych uczuć.

Babska logika rządzi!

Bardzo fajne opowiadanie, szczególnie końcówka z gosposią, ładnie rozegrane. Krótko i konkretnie, choć pewnie dałoby się to rozpisać na długaśny tekst. 

Dzięki. Pewnie dałoby się rozpisać. Tylko to już by nie był szorcik.

Babska logika rządzi!

Jestem przekonana Finklo, że stać Cię na więcej. Na znacznie więcej. I nie mam tu na myśli długości tekstu…  ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pewnie większej ilości trupów też nie… No cóż, będę próbować. Dzięki za komentarz. :-)

Babska logika rządzi!

Trupy to ja lubię. I tak jak Alfred Hitchcock, uważam, że nic tak nie ożywia akcji jak kilka trupów. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I dziewięć nieboszczyków (no dobrze, osiem tylko domniemanych) na siedem i pół tysiąca znaków Cię nie satysfakcjonuje? Ty krwiożercza bestio. ;-)

Babska logika rządzi!

Siedem i pół tysiąca znaków Twojego opowiadania o raz wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią mojej krwiożerczej naturze, że dobrych trupów nigdy dosyć. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Podsmażone w wybuchu pewnie są wyjątkowo smakowite. Może nawet jakieś ciekawe przyprawy się znalazły w laboratorium… I myszki na przystawkę. Ja, niestety, swój zapas zwłok na razie zużyłam. Dopóki go nie odbuduję, nieboszczyków w opowiadaniach nie będzie. :-/

Babska logika rządzi!

No cóż, zwłoka w opublikowaniu opowiadania o zwłokach, została niezwłocznie przyjęta do wiadomości. Może teraz coś w żywszym tempie? ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No niestety, teraz pewnie będzie drabelek praktycznie bez tempa. ;-) A później jeszcze gorzej, chyba że coś się pozmienia w planach.

Babska logika rządzi!

Drabelek o ślimaku, o żółwiu, czy o musze w smole? ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie zamierzam zdradzać szczegółów. ;-) Drabelek bez akcji może jeszcze ujdzie, ale bez zaskoczenia to już masakra.

Babska logika rządzi!

Tu się z Tobą bardzo zgadzam. Będe cierpliwie czekać na zaskoczenie. Masakrujące czytelników. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A Ty znowu swoje… Tylko trupy i masakry… Regulatorzy, ja się chyba zacznę Ciebie straszliwie bać. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, z mojej strony nic Ci nie grozi. Bądź nieustraszona i pisz, proszę. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobrze, uspokoiłaś mnie. Rozchodzę się do piór i klawiatur. ;-)

Babska logika rządzi!

Przeczytałem, ale średnio mi się podobało. Jak zauważył roger – wprawka pisarska. Co prawda ostatnio pod Gdańskiem ksiądz po pijaku skasował człowieka – i siebie przy okazji też.

I po co to było?

Dziękuję za komentarz. :-)

Babska logika rządzi!

Ach… o najsłynniejszą w historii ludzkości mistyfikację trzeba dbać? :) Podobało mnie się :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A pewnie, pewnie. Zbyt duże ryzyko, zbyt duże potencjalne straty. Cieszę się. :-)

Babska logika rządzi!

Lej kawę ;)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Proszę bardzo. Słodzisz? Poczęstuj się ciasteczkiem.

Babska logika rządzi!

Mleczko, bez cukru, dziękuję. Bardzo dobre… Ciasteczko… :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hmmm. Taaak. Jedz, nie krępuj się. Potworze… ;-)

Babska logika rządzi!

Od razu tam… Potworze. Podobnie jak Kościół o  swe tajemnice, dbam o gwarantowaną dostawę węglowodanów. Bezwzględnie :)   Tak mnie teraz naszło – ten szorcik to czasem nie kpina z Kodu Leonarda Da Vinci pana Browna? :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ja na jego miejscu bym oddała. Albo zeżarła już na sam widok tego niebieskiego. Świadomie w ogóle o tym nie myślałam. Pomysł naszedł mnie podczas rozmowy ze znajomym na temat przekłamań w tej kwestii.

Babska logika rządzi!

No to przezabawna satyra fantastycznokościelna wyszła :) Jeszcze raz gratuluję udanego szorcika :) (uwierzysz, że to z piersi kurczaka?)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dziękuję. :-) Uwierzę. Pamiętam, cośmy kiedyś z koleżanką wyprawiały z żarciem na jakimś weselu jakiś czas po oczepinach…

Babska logika rządzi!

To, żegnając się po raz wtóry, aż uruchomię fantazję co można z żarciem po weselu… I zagwiżdżę… z niekłamanym podziwem :) A tutaj smakołyki dla Ochy, gdyby zechciała wpaść ;)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Oj. Mi się to wydaje nieładne. Mam nadzieję, że coś źle zrozumiałam. Dlaczego akurat dla Ochy? >:-|

Babska logika rządzi!

To kremik/pudding i ciasteczko jest. Bo to ona wyciągała z grobu pierwszą żonę i wspominała coś o ciasteczkach,, a my już zjedliśmy ;)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Aaaa, w kontekście pierwszej żony… No to może być. Ale orientuj się, Psycho, kobitka po śmierci raczej nie miała zahamowań. Jak jej zasmakują, to będziesz w pocie czoła wyrabiał dokładki…

Babska logika rządzi!

Finklo Poczytałem sobie jeszcze raz. Czy i dla mnie znalazłyby się jakieś ciasteczka: Wpadło mi w oko jedno sformułowanie: … Zaczął zmierzać w stronę przedpokoju… Czy to nie jest zbyt … rozbudowane? Całus.

O, bardzo fajne smakołyki! Mój synek byłby zachwycony!

Częstujcie się. Kawa? Herbata? :-) Ryszardzie, a co byś usunął/ dodał?

Babska logika rządzi!

No, kochana Leonardo , ja nie śmiem poprawiać Twoich tekstów. Zapomniałem napisać, że tekst mnie urzekł. Jest finezyjny tak, jak tylko Ty to potrafisz. Nie epatuje niepotrzebnym okrucieństwem, a ma cudowne, drugie dno. Ukłon uznania. Drugi całus.

Ależ nie krępuj się, jeśli widzisz, że coś można poprawić. Dziękuję, bardzo mi miło. Jeszcze ciasteczko? ;-*

Babska logika rządzi!

Droga Finklo W tej chwili studiuję Układ Keplera. To niedawno odkryty układ planetarny krążący wokół gwiazdy podwójnej. To mój uniwersytet trzeciego wieku. Wyobraź sobie, że jedna z autorek już pisze powieść osnutą na tym odkryciu. Układ planetarny odkryto trzy lata temu, a fantaści już biorą go na warsztat. Wracając do Twego opowiadanka, to nie zmieniłbym wiele. Jest dobrze, jak jest. Pozdrawiam.

Bardzo ciekawa i chyba trochę przewrotna nazwa dla układu z gwiazdą podwójną. Jak te planetarne elipsy wyglądają? Pewnie w ognisku siedzi środek ciężkości podwójnej gwiazdy… Co mają nie brać i na co tu czekać? U nas na stronie też już pojawiło się coś z Keplerem. Nauka dostarcza fascynujących inspiracji. Jeśli odkrycie świeże, to i bazujący na nim tekst będzie nieoklepany. Tak na marginesie: Tiktaalika wydłubano w 2004. Staroć pod każdym względem. ;-)

Babska logika rządzi!

Tak, droga Finklo , doceniam fakt, że trzymasz rękę na pulsie naukowych odkryć. Ja ukończyłem dwa kierunki i biologia też mnie interesuje. O rybach dwudysznych w swoim czasie też sporo czytałem. Ale tempo odkryć naukowych zaczyna mnie przerastać.

Nie da się śledzić wszystkich dziedzin. Ja też trzymam tę rękę tak z doskoku. Ale perfidnie staram się pisać głównie o tym, o czym coś tam słyszałam. ;-)

Babska logika rządzi!

A jedna myszka, powiadasz, wróciła czarna? ;> Chyba jednak Bogu nie spodobało się to odkrycie.

 

Tekst jakoś mnie nie przekonał, choć dialogi bardzo fajnie napisane.

3/6.

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dziękuję, Arhizie. :-)

Ech, nie pamiętałam o tej myszce. Nikt nie zwraca uwagi na te biedactwa. Czy one w ogóle mają imiona?

Nie będę narzucać własnej interpretacji.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka