
Jakub przyszedł do pracy tuż przed ósmą, kilka minut przeglądał korespondencję, a następnie polecił sekretarce wpuścić pierwszego klienta.
– Dzień dobry, panie Grzegorzu! – zawołał, gdy do gabinetu wszedł chudy mężczyzna pod trzydziestkę, w tanim garniturze, za dużych okularach i z podniszczoną aktówką w dłoni. – Dawno już mnie pan nie odwiedzał.
– Chorowałem ostatnio. Ale przy okazji napisałem takie małe opowiadanko. – Mężczyzna klapnął na krzesło, pogrzebał w teczce i wyciągnął z niej kilka zadrukowanych kartek spiętych zszywką. – Jest to mrożąca krew w żyłach historia łowcy wampirów.
Podał dziełko Jakubowi, który przez chwilę w skupieniu je kontemplował, a potem przeczytał na głos pierwsze zdanie:
– Niebo rozjaśnił księżyc, gdy pogromca zbliżał się do zamku ze swoim nieodłącznym kołkiem.
– Zapowiada się na głębokie i pełne wymowy dzieło – stwierdził i na powrót pogrążył się w lekturze:
"Sala wysoka była na dziesięć metrów, szeroka zaś na dwadzieścia. Wiszące na ścianie kinkiety rzucały budzący trwogę światłocień. Naprzeciw wejścia stały katafalki, na których ustawiono straszliwe, wykonane z mahoniu, zamknięte na głucho trumny, wyłożone czarnym materiałem. Cały ten obraz aktywizował w obserwatorze uczucie przejmującej grozy".
Jakub czytał. Nie straszne mu były literówki, błędy kompozycyjne i problemy z podmiotem. Szczycił się wszak umiejętnością znalezienia sensu nawet tam, gdzie go na pozór nie było. W jego wyćwiczonym umyśle zdania, tworzące na pierwszy rzut oka bełkotliwy zlepek, układały się w przejrzyste frazy napisane piękną polszczyzną.
– Całkiem niezłe – oznajmił, gdy doszedł do końca. Odłożył opowiadanie na biurko, wyjął z szuflady czystą kartkę, zanotował na niej kilka uwag i podał ją autorowi. – Proszę. To wszystkie istotne myśli, jakie udało mi się wydobyć z pańskiego dzieła.
– Aż pięć! Strasznie się cieszę. Domyślałem się, że moje utwory są coraz bardziej wysublimowane intelektualnie, ale dopiero pan to potwierdził. Przyznam, że trochę obawiałem się dzisiaj przychodzić, bo nie zdążyłem dopisać puenty.
– Ależ zapewniam, że puenta się tu znajduje, tyle że jest ona domyślna. Wydedukowałem ją z całego pańskiego utworu i opisałem w punkcie piątym.
– Naprawdę bardzo, bardzo dziękuję! – Uradowany autor zerwał się z krzesła, wyciągnął ręce, jakby chciał uściskać dobroczyńcę, lecz zamiast tego chwycił teczkę i ruszył do wyjścia
– Za tydzień przyjdę z kolejnym dziełem – rzucił od drzwi.
– Będę czekał, owocnej pracy! – Jakub pożegnał klienta i uśmiechnął się z satysfakcją. Na pewno nie umrze z głodu, jeśli nadal będzie jedynym czytelnikiem w mieście, w którym tworzy dziesięć tysięcy autorów.
– Następny proszę!
Życiowe! He, he!
Niezły pomysł na interes.
Dorzucić bussines- plan i dotacje z UE gwarantowane.
Pozdrawiam
Dzięki kaz73 za komentarz. :) Nieładnie anonimie oceniać bez komentarza. Mam nadzieję, że redakcja wprowadzi proponowaną w innym wątku modyfikację, aby powiązać prawo do oceny z obowiązkiem jej uzasadnienia.
Marcinie Robercie, niniejszym jednocześnie:
--- gratuluję;
--- protestuję przeciw nieuzgodnionemu używaniu telepatii.
Chyba wiesz, co miałem na myśli, protestując. Ale szóstkę, gdybym wstawiał oceny, dałbym. Skąpy nie jestem.
ha ha ha!Doskonałe z wiadomych powodów:)Ja również protestuję przeciw użyciu telepatii!Chodziło mi po głowie cuś podobnego i pewnie nie tylko mi. Bardzo zabawne choć pewnie nie dla każdego: dla autorów na pewno tak:) Przypowieść z czarnym humorem. Masz odemnie 6. Normalnie oceny bym nie wystawiła ale niechaj Ci czytalność wzrośnie i niechaj każdy autor to przeczyta.
Dzięki za dobre słowo i nieanonimowe punkty. (Zarówno te rzeczywiste, jak i wirtualne) :-) A co do telepatii, to niniejszy projekt jest już dość stary. Ma dwa i pół roku i pierwszą, bardzo prymitywną jeszcze postać, przybrał w grudniu 2007 roku.
A tak przy okazji wiadomość dla Jakuba, jeśli tu wpadnie: Potwierdzenie wysłałem.
Fajne. Autor pisze i publikuje tutaj nieczęsto, ale teksty mają swoją wartość. Ode mnie 6.
Pozdrawiam.
Złamię się. Pewnego rodzaju nepotyzm, sitwiarstwo ewidentne --- wyjątecznie wstawiam łoj-cenę...
MarcinRobert!
Może mam, jaką zaćmę, albo po prostu małobystry jestem, ale tak to napisałeś, że wychodzę na "anonima".????
Mam nadzieję, że nie o mnie chodziło bo wystawiam oceny zawsze! razem z komntarzem.
Co do nepotyzmu itp. to się zgadzam, że niestety zjawisko to tutaj dość powszechne. Zresztą nie tylko tutaj.
Pozdrawiam
Kaz73, tu chodziło, jak mniemam, o kogoś, kto bez komentarza wystawił jakieś niskie noty, nie o Ciebie. Po Twojej pozytywnej ocenie pojawiły się 1-2 jakieś nieuzasadnienie niskie. Tak to odczytuję:) Pozdrowionyś
kaz73 - Dla Ciebie były podziękowania za nieanonimową ocenę. :D A przygana była skierowana do anonimów nie za niskie oceny - bo przecież nikomu nie muszą się podobać moje dziełka - lecz za brak ich uzasadnienia.
Toż to piszę, żę za 'nieuzasadnienie niskie' choć winno być "niskie bez uzasadnienia":) pozdro.
Krótko i na temat. Bez zbędnych 'dupereli'. Lubię gdy można się chwile nad tekstem zasiedzieć. Lubię wciągające opisy itd.... ale nie można przesadzać i pisać bredni, które nijak nie przynoszą tekstowic hluby. A w Twoim opowiadanku jest zawarte wszystko co potrzebne. 100% normy w na jednej małej stronce. Podoba mi się i podoba mi się ten sposób na interes, jak to nazwał kaz73. Fajne. Pozdrawiam.
Tajemniczy szóstkowicz zaatakował!
Chyba jednak trochę temu bohaterowi współczuję. Tekst świetny. :) Ale nie wiem, czy nie lepiej byłoby bez "Następny proszę" na końcu.
Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki
brajt: Chyba jednak trochę temu bohaterowi współczuję.
Czytelnikowi czy autorowi? ;-)
brajt: Ale nie wiem, czy nie lepiej byłoby bez "Następny proszę" na końcu.
Chciałem, żeby zakończenie było bardziej dynamiczne. Ale może masz rację.
PS Oczywiście jeszcze raz dziękuję za wszystkie oceny i komentarze. :D
Dobre!
Przynoszę radość :)
Sympatyczny tekścik, tylko po co Ci te dziury między akapitami?
Zaiste, jest domyślna puenta. Fantastyka też trochę domyślna, ale niech Ci będzie. A jakbym też chciała taką robotę, to na jaki adres wysyłać cefałkę? ;-)
Czy ktoś jeszcze uważa, że tekścik godzien Biblioteki?
Babska logika rządzi!
Sympatyczny tekścik, tylko po co Ci te dziury między akapitami?
Dzięki. Wklejałem go, o ile dobrze pamiętam, z Dokumentów Google’a jeszcze za starego Portalu i te dziury same się wtedy zrobiły.
Fantastyka też trochę domyślna, ale niech Ci będzie.
Może lepszą kategorią byłaby “fantastyka socjologiczna”?
Socjo-sf? No, troszkę by trzeba naciągnąć definicję, ale nie będę się upierać.
Babska logika rządzi!
Pomysł niezły i wykonanie takież. ;-)
To wszystkie istotne myśli, jakie udało mi się wydobyć z pańskiego dzieła. – …które udało mi się…
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Dobre, zakończenie najlepsze. :)
Pecunia non olet
Dzięki, bruce! :)
Warto sięgać do starych tekstów i dawać im drugie życie. :)
Podał dziełko Jakubowi, który przez chwilę w skupieniu je kontemplował, a potem przeczytał na głos pierwsze zdanie:
Który z nich przeczytał?
– Zapowiada się na głębokie i pełne wymowy dzieło – stwierdził i na powrót pogrążył się
Kto stwierdził i pogrążył się?
– Niebo rozjaśnił…
"Sala wysoka…
Nieujednolicony zapis fragmentu czytanego na głos – raz myślnik, raz cudzysłów.
Dobry pomysł i sympatyczna puenta.
The KOT