Profil użytkownika


komentarze: 3, w dziale opowiadań: 3, opowiadania: 1

Ostatnie sto komentarzy

Cześć, bardzo się cieszę, że chcesz podyskutować z “amatorem”, mam nadzieję, że nie weźmiesz tego “do siebie” i dziękuję za zainteresowanie. Niech to będzie dla nas taka “zabawa intelektualna” – ale będę się bronił i … nie ma w tym nic osobistego i dziękuję za poświęcony czas. Może przegram, ale przynajmniej powalczę!!!

Na litość Boską! Finkla! To opowiadanie fantastyczne, a nie podręcznik logiki! Gdyby ludzie postępowali logicznie, świat byłby może piękniejszy ale nudny!!! W przyszłości “rakieta” według mnie to tak jak dzisiaj “samochód”. Gdyby wszyscy byli “praworządni w ruchu drogowym” nie byłoby wypadków – a przecież są wypadki i ludzie jeżdżą z promilami (czego nie pochwalam) – czy to poważne? Po prostu nakładam w opowiadaniu współczesną matrycę na przyszłą społeczność, ale z uwzględnieniem  przesunięcia technologicznego. Poza tym, jak kumpel jest “upierdliwy” to stawia się go przed faktem dokonanym – i nieodpowiedzialnie wchodzi do portalu, zwłaszcza gdy ma się jakąś wizję. Co najważniejsze – KLUCZ:  bohaterowie to Mell i Danny. Nie zauważyłaś tego podobieństwa? Mell Gibson i Danny Glover w “Zabójczej broni”.  To kolejna matryca, resztę odgadnij sama! Jeśli spojrzymy na bohaterów, których tożsamość przed chwilą ujawniłem, to “zachowania przyczynowo-skutkowe” też są jasne. “Murzyn i wariat” – to cytat z jednej z części “Zabójczej broni” … Po prostu, na własny użytek stworzyłem sobie parodię “Zabójczej broni” w wersji S-F i dobrze się przy tym bawiłem. Dalej: “Bo w każdej firmie niektóre pomieszczenia są pozamykane…” . Wiesz.. dzisiaj może tak, jeśli masz do dyspozycji biurowiec, ale w przyszłości, gdy chodzi o całe planety… według mnie to drobiazgi. Dalej: “A co robiliby w domu? Jeden oglądałby filmy” – Jeśli uwzględnić dylatację czasu… dom staje się iluzoryczny. Poza tym, jak facet urwie się z domu, to co ma robić???  “Facet to świnia” – cytując innego klasyka, więc łazi po korytarzach opuszczonej bazy i zabija czas… Dalej: – ADRENALINA – “może sikać ze strachu”… uwierz mi, z wyczerpania każdy padnie. Może trudno to od razu nazwać snem – mój błąd, powiedzmy, że zrobiło mu się słabo i zasnął… nie jesteśmy w końcu neurologami. Chodzi o to, że odleciał na jakiś czas – TO MOŻLIWE!!!  Dalej: “I po tylu latach komputery jeszcze działają?” – a baterie słoneczne??? A może za 200-2000 lat poznamy alternatywne źródło energii? A może używają jakichś SUPERMAC-ów???? – nie możesz tego podważyć!!! W ostatniej wersji “Things” – pojazd kosmiczny przecież zadziałał po wielu, wielu latach!!! Z tymi “podatkami”, to według mnie drobne przegięcie. Zresztą, dylatacja czasu pozwala nieźle zarobić – to odkrył już Ender – więc wydaje mi się, że i system podatkowy w przyszłości będzie trochę różny od dzisiejszego i pojęcie opłacania podatków od nieruchomości (tu konkretnie planet) może wyglądać inaczej. Szczegóły zostawmy ekonomistom-futurystom. Reasumując, koszty mogą być znikome albo nie – tego nie wiemy, ale wszystko jest możliwe. Czy zaraza rozprzestrzeniła się wcześniej? Zostaw też trochę dla wyobraźni czytelnika…. Niech pomyśli. Nie rozwijałem tego wątku, bo może zostawiłem na później. Może to opowiadanie w coś się rozwinie… Jak pisałem,  to wg mnie nie podręcznik ani rozprawa naukowa… I tak do końca nie wiesz jak się ów wątek zakończył, bo go zostawiłem jako otwarty. No i ostatnie – żołnierz na pokładzie, czy nie? No cóż, jednej rzeczy nie rozumiałem w “Thing” – Carpentera – obcy może sie upodobnić do pierwowzoru, sklonować go, ale przejąć jego zachowania? uczucia? doświadczenia? jaźń? wiedzę?– to budziło moje wątpliwości. Rachel chodziło tylko o to, żeby opuścić planetę (nie umiała sterować), dalej sobie poradzi, może ktoś przejmie statek, jak w “Obcym 2”, to Danny wprowadził koordynaty. Swoją drogą, czy “Marines” którzy nie dysponują własnym pojazdem wzbudzili by czyjeś zaufanie??? A nie umieli uruchomić pojazdu, który był w bazie. Istotny jest czas! Wystraszyć głównego bohatera, w myśl zasady – niech najpierw zrobi, potem pomyśli. Być może wariant z inną postacią też by się sprawdził, ale ja wybrałem ten jako najbardziej oczywisty. Każdy ma jakiś wybór, niekoniecznie mądry… 

Pozdrawiam, miło się gawędziło

No cóż, są gusta i guściki. Może jestem dziwny, ale czytam literaturę S-F właśnie dlatego, że jest “niewiarygodna”. Nie rozumiem jeszcze co to znaczy, że tekst miał być “poważny”. S-F ma tylko “uczyć” i “wychowywać? –  dlaczego nie “bawić”? Kto tak powiedział? To jakieś kryterium??? Tym bardziej, że jest to zabawa intelektualna… Czy niektórzy nie drwią z czytelnika w swoich opowiadaniach? Poza tym, co jest dzisiaj wiarygodne w S-F? Dlaczego moi bohaterowie mają nie “łazić gdzie chcą”? Co mają niby z nudów robić? Mogą pić, grać w karty, ale to wszystko się kiedyś znudzi? Nie są intelektualistami i może nie mają wysokiego IQ, są za to niezdyscyplinowanymi ludźmi – mało takich dzisiaj? W przyszłości też nie wyginą. Zresztą, czekają na powrót ich promu – taka procedura. A główny bohater to nie Schwarzenegger, żeby adrenalina tryskała mu uszami. Po czym tak wnioskujesz Finkla? Ja go kreowałem raczej na ostrożną, rozważną i bojaźliwą ale rozsądną ciapę. Czy obrzydliwie bogata firma, nie może zapomnieć o jakiejś niewygodnej bazie zwłaszcza za 200-2000 lat??? Po co ją zamykać na kłódkę, ktoś ukradnie całą planetę??? To jest przyszłość, skąd wiesz jak będzie wyglądać? I jeszcze jedno – kogo główny bohater miał zabrać na pokład? Lectera, Pradatora? Czy kobietę, która była atrakcyjna – a przyponijmy – był tylko ułomnym mężczyzną, któremu “adrenalina bynajmniej nie tryskała uszami”, a ona wydała mu się najbardziej ludzka.

Co do warsztatu TAK!!! Posypuję głowę popiołem, ale “bądźmy rozsądni”, jak mawiał Al Pacino w “Ojcu  chrzestnym”, moją wygraną jest to, że Gostomysłowi się podobało, a Bemik się ubawiła.

POZDRAWIAMsmiley

No cześć! Cieszę się, że się podoba i dziękuję za poświęcony czas. Pierwszy raz coś takiego publikuję w necie, stąd owo “fatalne wykonanie”. Następnym razem się postaram wdrożyć profesjonalną korektę stylistyczno-językową. Za poradnik dziękuję, przyda się.

Nowa Fantastyka