- publicystyka: Refleksja konkursowa

publicystyka:

felietony

Refleksja konkursowa

Od numeru „Nowej Fantastyki” z okolic czerwca zaczęły się pojawiać opowiadania, które zwyciężyły w zorganizowanym przez czasopismo konkursie z okazji 30 lat jego istnienia. O ile się nie mylę, przeczytałem prawie wszystkie, a dosłownie wczoraj miałem przyjemność zapoznać się z głównym zwycięzcą – „Edmundem po drugiej stronie lustra” autorstwa Marcina Podlewskiego. Ja też wziąłem w tym konkursie udział, chociaż – żadne zaskoczenie – nie odniosłem sukcesu. Dlatego zależało mi na zaznajomieniu się z opowiadaniami; chciałem wiedzieć, z kim przegrałem. Dzisiaj w związku z tym naszła mnie pewna refleksja.

 

Czytając zwycięskie opowiadania, miałem mieszane uczucia. Niektóre mnie nie wciągnęły, a np. w jednym z nich – zdyskwalifikowanym, bo przed ogłoszeniem wyników pojawiło się na „Fahrenheicie” – dostrzegłem błąd, o którym się wspomina już w podstawach pisania. Mimo to każdy z tych kawałków prozy ma w sobie coś, co sprawia, że rzeczywiście zasłużyły na miejsce w czasopiśmie. Na dodatek redaktorzy starali się wybierać teksty z różnych gatunków i konwencji, tak że każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

 

Na podium znalazły się opowiadania, które rzeczywiście są świetne – „Pieśń brązu” Kamila Kowalczyka (ten styl!), „Cyrograf” Grzegorza Piórkowskiego (to przedstawienie historii!), „Zagłada” Przemysława Kopcia (ta przypowieść!) oraz wspomniany już na początku „Edmund po drugiej stronie lustra” (to… wszystko!). Żeby się nie rozdrabniać, skupię się na tym ostatnim.

 

Jak pisze Michał Cetnarowski: „Pomysł, na którym zasadza się tekst, wydaje się banalnie oczywisty – tyle że właśnie nikt wcześniej nie wpadł na oczywistość”. Trudno mi coś na ten temat powiedzieć, bo nie oceniam pomysłów według tego, czy są banalne, czy nie – o ile nie są to naprawdę utarte klisze, których autorom nie chce się przerobić sensownie, umieścić cząstki siebie, przede wszystkim chcę przeczytać dobrą historię z wyrazistymi postaciami. „Edmund…” zawiera to wszystko plus świat przedstawiony, który pokazuje, jak by wyglądało społeczeństwo, gdyby wywrócić je do góry nogami. Otóż – tam dominującą religią jest satanizm. Najważniejsze jest dobro jednostki, a konkretnie zaspokajanie przez nią potrzeb cielesnych. Gwałty i znęcanie się nad innymi – w tym własnymi dziećmi – są to czyny społecznie akceptowane, a jakby tego było mało, wszelkie przejawy empatii i dbanie o czyjekolwiek dobro uważa się za choroby psychiczne, za które można nawet trafić do obozu koncentracyjnego. Aha, a wszelkich chrześcijan, tj. osoby przyjmujące „niewłaściwą” interpretację Biblii, nazywa się Kłamcami. Więcej wolę nie pisać, to po prostu trzeba przeczytać.

 

Ten tekst, jak i parę innych, zapadł mi w pamięć i pomimo paru rzeczy zgrzytających mi w stylu widać było, że autor się postarał. Co to ma wspólnego ze mną? Kiedy pomyślałem o tekście, który wysłałem na ten sam konkurs, zauważyłem tylko, jaka przepaść dzieli moją twórczość od innych.

 

Miałem ciekawy pomysł, żeby rozpocząć historię w jej połowie, a to po to, by później wyjaśnić, „jak to się zaczęło”. Problem w tym, że te elementy „jak to się zaczęło” wypełniają połowę opowiadania bez przerwy, przez co nietrudno zapomnieć, co się dzieje we „właściwej” historii. Na dodatek dużo miejsca – za dużo – poświęciłem retrospekcjom związanym z główną bohaterką oraz opisom, na czym polega jej profesja. Podporządkowałem temu całą opowieść, co w typowym opowiadaniu nie jest dobrym sposobem na zainteresowanie czytelnika. Na dodatek sama fabuła jest dość niskich lotów – nawet jak na mnie, a preferuję raczej proste historie – zaś głównego pomysłu, choć uważam, że ma duży potencjał, nie umiałem dobrze wykorzystać. Przez to wyszła taka mocno sztampowa opowiastka, która nawet pod kątem fantastyki oferuje niewiele ciekawego. No cóż, warto było spróbować i nie żałuję. Nie pamiętam jednak momentów, w których bym naprawdę wierzył w sukces tego dzieła.

 

Niedawno wysłałem opowiadanie na konkurs „Świetlne Pióro”; wyniki powinny być już w tym miesiącu. Żeby sobie nie zapeszyć, powiem tyle, że chyba dopiero po wysłaniu zauważyłem całkiem niezłą lukę fabularną. A tym razem nie kombinowałem z historią, zamiast tego przedstawiłem wszystko normalnie od wstępu do zakończenia. Jednak i tak zaliczyłem kilka kwiatków, co do których sam się zastanawiam, czy można usprawiedliwić je konwencją. Nawet uwagi beta-czytelników pozwoliły mi zastanowić się nad wieloma sprawami, zwłaszcza związanych ze stylem. No nic, zobaczymy.

 

Niezależnie od wszystkiego wiem jedno: na drodze pisarskiej czeka mnie jeszcze mnóstwo pracy.

Komentarze

tekstów konkursowych nie czytałem, o konkursie nawet nie wiedziałem – teraz żałuję, bo uderzyłbym.  widziałem na facebooku, że zdania na temat zwycięskich opowiadań są podzielone.  Twoja refleksja nie sięga zbyt głęboko. wiadomo: jedni piszą lepiej, inni gorzej, wszyscy popełniają błędy, a pracować nad sobą zawsze trzeba. liczyłem raczej na przemyślenia o tym, co dokładnie jest doceniane w konkursach, a ty sprowadziłeś to do jakiegoś przynajmniej jednego dobrego elementu.  zachęciłeś mnie jednak do przeczytania "Edmunda…", z którym się zapoznam, jak będę miał możliwość.  pozdrawiam. 

Mnie akurat Emund zawiódł nieco, a Cyrograf uważam za słaby. Edmund jest fajnie napisany, koncepcja świata jest fajna, ale już samo wykonanie fabularne przewidywalne do bólu i sztampowe.  Ogólnie niezłe, ale po zwycięzcy oczekiwałem czegoś więcej niż tylko fajnego opowiadania.  z tych wszystkich tekstów chyba najbardziej przypasiła mi Pieśń brązu – ze względu na odwagę językową i temat oklepany, ale przez sposób przedstawienia mimo wszystko oryginalny ( nigdy nie sądziłem, że spodoba mi się tekst militarny ;) )

"I needed to believe in something"

No – ja podobnie; Edmunda uznałem za całkiem udanego, ale porównywalnego z Pieśnią brązu. Natomiast Cyrograf zupełnie mi nie podszedł i nie wiem, co jest fajnego w tym opowiadaniu. Za to zajrzałem do Huberatha, który x lat temu również wygrał jubileusz i w sumie Edmund gra w podobnej lidze, tylko niżej w tabeli. Mam też zamiar przeczytać pozostałe opowiadania, które wygrywały jubileusze i zrobić takie – powiedzmy – pionowe porówniane.

I po co to było?

"Natomiast Cyrograf zupełnie mi nie podszedł i nie wiem, co jest fajnego w tym opowiadaniu." syfie – z ust mi to wyjąłeś. trochę mi ulzyło, bo już sądziłem, że tylko ja mam jakiś spaczony gust ;)

"I needed to believe in something"

Mi także Edmund się podobał (nawet bardzo), a treść Cyrografu zdążyłem już w większości zapomnieć ;] Pieśni brązu nie czytałem, ale nadrobię zaległości.

Niby tak, a nie, niby nie, a jednak.

@othersun W sumie nie potrafię powiedzieć, co w takich konkursach jest szczególnie nagradzane, bo na razie postanowiłem wziąć udział tylko w dwóch. :) W tym jubileuszowym, z tego, co zauważyłem, najważniejsze były forma i przekaz (jeśli wystąpił). Po prostu napisałem to, co myślałem, a czy moje przemyślenia mają jakąś głębię, to już inna para kaloszy. ;)   "Cyrograf" był moim zdaniem całkiem dobry, chociaż musiałem przyzwyczaić się do nietypowej konstrukcji zdań, a i zdawało mi się, że niektóre momenty się dłużą. Podoba mi się jednak zarówno koncepcja historii – niby nic wielkiego, ale jak pisałem, lubię proste historie ;) – jak i ogólnie jej przedstawienie. Chociaż jak tak myślę, to "Pieśń brązu" i "Edmunda…" faktycznie czytało mi się lepiej, ale to może ze względu na styl autora "Cyrografu".

https://eskapizmstosowany.wordpress.com/ - blog, w którym chwalę się swoją twórczością. Zapraszam!

Bez urazy Knight, ale chyba wysłałeś niezłą grafomanię? Sam czasem odnoszę wrażenie, że nie ważne jest co ktoś napisze, ale jak to coś ktoś tam zinterpretuje. Z konkursowych tekstów podobał mi się jeden ( zdecydowanie nie Edmund), i drugi w połowie ( później tekst stał się tak naiwny, że aż wstyd). Większości nie pamiętam. Ani autorów. Ubolewam też nad tym, że do finału nie wszedł żaden tekst fantasy.

@gwidon Urazy nie żywię, bo sam uważam swój tekst za niewypał. ;) I to do tego stopnia, że jak po konkursie chciałem wprowadzić pewne zmiany, okazało się, że straciłem zapał do głównego konceptu i przez to miałem za mało pomysłów, żeby to poprawianie dokończyć. Teraz tekst leży sobie odłogiem, czekając na lepsze czasy (jeśli w ogóle nadejdą). Co do opowiadań typowo fantasy, może żadne nie zasłużyło na druk? Albo rzeczywiście jest to gatunek już tak wyeksploatowany, że teraz tekstom pochodzącym z niego trudno się wybić…

https://eskapizmstosowany.wordpress.com/ - blog, w którym chwalę się swoją twórczością. Zapraszam!

wtrącę się w sprawie fantasy. typowe fantasy rzeczywiście zostało mocno wyeksploatowane, ale są jeszcze różne podgatunki jak urban czy science fantasy, i w nich da się chyba coś nowego wprowadzić? fantasy to przecież nie tylko elfy i smoki…

"Zagłada" na upartego to trochę fantasy, bo sci-fi raczej nie. 

"I needed to believe in something"

Słowo daję, ogromny ukłon dla autora tekstu za tak dojrzałą samokrytykę (dj jest poważny).   A zwycięskie opowiadanie faktycznie jest świetne :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

No… Dziękuję? ;)   Uważam też, że mimo wszystko klasyczne fantasy też może się wybronić, jeśli autor ma ciekawe pomysły i nie idzie bezmyślnie w sztampę. Wszystkie moje opowiadania pochodzą z tego gatunku, a mimo to za każdym razem staram się pisać o czymś innym.

https://eskapizmstosowany.wordpress.com/ - blog, w którym chwalę się swoją twórczością. Zapraszam!

…a w ogóle, to b. fajny temat – jeśli ktoś pokusiłby się o kolejne refleksje pokonkursowe, to poczytam z ciekawością.

MC – czy Twoim faworytem nie był właśnie "Cyrograf"? Pamiętam, że albo Ty, albo malakh bardzo ciepło się o nim wypowiadaliście jeszcze przed ogłoszeniem wyników.

Berylu, czyżbyś również miał mieszane uczucia co do "Cyrografu"?

I po co to było?

Nie miałem okazji z tym Cyrografem się zapoznać, bo mi umknął ten numer NF i nie wiem jak teraz to nadrobić. Dlatego jestem pozbawiony możliwości oceny samego tekstu, ale niezwykle interesujące wydaje mi się to, co obserwuję – tutaj i na facebooku – a jest to naprawdę częsta krytyka Cyrografu. Zagadnienie o tyle ciekawe, że jest to widoczna rozbieżność na linii redaktor prozy polskiej – czytelnicy.

"Cyrograf" – faworyt malakha. Ale to nie tak, że i ja go nie widziałem na ktorymś miejscu podium. Mój czarny koń z kolei to przez dłuższy czas była "Pieśń brązu" Kowalczyka, która ostatecznie wylądowała na III miejscu; myślę, że właściwie, tj. Podlewski na I miejscu zasłużenie. Teksty z drugiego też mi się zresztą podobają, ("Zagłada" plus "Cyrograf"), choć każdy z innego powodu, o czym pisałem w notkach pod opowiadaniami. Hm, czy ja może już gdzieś coś wspominałem, że naprawdę jestem zadowolony z tego konkursu…? ;-)

Wspominałeś :) Jednak bardziej na Twoim miejscu martwiłbym się o to, z czego zadowoleni są czytelnicy, a chyba nie ma wątpliwości co do tego, że na Cyrograf spadła fala krytyki ; )

Spadła – ja do teraz zachodzę w głowę, co takiego fajnego jest w tym tekście, kombinuję, próbuję znaleźć w nim jakieś pozytywne aspekty i nie cholery mi nie wychodzi. Dla mnie to opowiadanie jest zwyczajnie słabe. Jakbym miał podsumować wszystkie teksty, które zostało opublikowane, to moim zwycięzcą jest "Pieśń brązu". "Emund" jest fajny, ale trochę zbyt sztampowy ( nie będe pisał pod jakim kątem, bo są tacy którzy nie czytali ).

"I needed to believe in something"

Gwidon spodziewał się czegoś, co wbije w fotel. Nic takiego nie dostał. Najgorsze jest to, że w kilku tekstach z logiką na bakier i to ostro.

To i moje refleksje, tak na szybko: Większość opowiadań pamiętam, bo bardzo mnie ciekawiły wyróżnione i podiumowe teksty. Z wyróżnień najlepiej pamiętam "Złodzieja dusz" i "Krew Casanovy" (oba trafiły w mój gust). Co zaś do podium: – "Pieśń brązu" – doceniłam ten tekst dopiero po powtórnej lekturze. Moje pierwsze wrażenie było na "nie" z tego powodu, że ja nie cierpię opowiadań i powieści militarnych. Ale po ponownym przeczytaniu doceniłam, i to bardzo, przede wszystkim za świetne wykreowanie świata i bohaterów. – "Zagłada" – tu się mocno stropiłam, ponieważ w ogóle nie kojarzę tego tekstu (a specjalnie nie zaglądałam do NF, aby napisać tu to, co mi zostało w głowie po lekturze). Żaden numer NF mnie nie ominął, więc niewykluczone, że albo jakimś cudem tego tekstu nie przeczytałam, albo nie zapadło mi w pamięć. Prawdopodobna opcja pierwsza, bo po tytułach opowiadań wyróżnionych o każdym mogłabym powiedzieć parę słów. – "Cyrograf" – tutaj drugoplanowy bohater zdecydowanie wybija się na pierwszy plan i przyćmiewa głónego bohatera. Może to jest powodem krytykowania "Cyrografu"? Nie wiem, jakie były intencje autora, w sensie – jaki miał być odbiór głównego bohatera przez czytelnika? I jeszcze jedno przyszło mi na mysl – w trakcie trwania konkursu, gdy teksty były oceniane, Malakh wygadał się, że to opowiadanie jest jego faworytem. Być może z tego względu niektórzy postawili właśnie "Cyrografowi" bardzo wysoką poprzeczkę, wyższą nawet, niż w przypadku innych tekstów? – "Edmund po drugiej stronie lustra" – jak dla mnie słuszna wygrana. Tekst mnie wciągnął i zauroczył; końcówka zaś, hmm. Końcówką byłam nieco rozczarowana, ale nie dlatego, aby była zła. Przeciwnie, końcówka jest dobra. Sęk w tym, że w trakcie czytania miałam wrażenie, iż autor wywindował poprzeczkę tak wysoko, że końcówka powinna mnie wbić w fotel. Czyli powinna być genialna i rewelacyjna, a była po prostu dobra, choć nie zaskakująca. Ale nie narzekam, ze wszystkich wyróżnionych i zwycięskich tekstów "Edmund" jak dla mnie najlepszy :) I to chyba tyle :)

Ja nie wiedziałem, że "Cyrograf" jest czyimś faworytem. Przed czytaniem tylko w stosunku do Edmunda miałem lekko wygórowane oczekiwania, których tekst niestety nie spełnił. Czytając kolejne zdania cyrografu liczyłem, że w końcu okaże się, dlaczego został tak wysoko oceniobny w konkursie, ale czas mijał i nic. 

"I needed to believe in something"

Właśnie przyszły wyniki konkursu "Świetlne Pióro" i okazało się, że nie zostałem nawet wyróżniony. Wielkie mi zaskoczenie. ;)

https://eskapizmstosowany.wordpress.com/ - blog, w którym chwalę się swoją twórczością. Zapraszam!

Nowa Fantastyka