- publicystyka: Rozmowa z dj Jajkiem, czyli słowo na odchodnym

publicystyka:

wywiady

Rozmowa z dj Jajkiem, czyli słowo na odchodnym

Zastanawiałem się w jaki sposób przedstawić osobę dj Jajka. Co bym nie wymyślił, wydawało mi się banalne. Pojawiła się nawet pokusa, aby dać sobie spokój, bo i po co mam przedstawiać Jego Owalność Żółtko? Wszak wszyscy wiedzą, kto zacz. Jednak uświadomiłem sobie, że Jajko odturlał się z tego miejsca i dla nowych członków naszego stadka powoli stanie się jedynie nickiem, wspominanym niekiedy przez starych wyjadaczy. Oczywiście solennie przyrzekamy walczyć o zachowanie pamięci, jednak Czas jest bezlitosnym wrogiem. I wówczas natknąłem się na wypowiedź Dja dotyczącą zbioru opowiadań zatytułowanego Transgeniczna mandarynka. Według mnie te słowa świetnie pokazują, co kryje się pod skorupką Jajka, więc oddaję mu głos i niech to będzie motto naszej rozmowy:

Fantastyka to nie tylko gatunek literacki. 

Ba, to nie jest nawet ogromna cześć przemysłu książkowego i kinowego. 

Fantastyka to styl życia. Fantastyka to pasja! 

Jeśli spotka się grupa ludzi połączona tą pasją, to potrafią stworzyć COŚ. 

 

Panie i panowie, oto dj Jajko!

 

Dj żwawo wtacza się na scenę, milkną oklaski, możemy zaczynać.

 

Zanim przejdę do sedna, pragnę Ci gorąco podziękować za to, że zgodziłeś się porozmawiać!

Nie pędź do sedna, Piaseczku złocisty mój, nadwiślański, falami onegdaj przeczystymi delikatnie muskany. Spędziłem w NF dziesięć lat, nie licząc czasów przedfirmowych i sam chętnie powspominam (Dj wpada w chwilę zadumy). Zresztą, ostatnia to okazja, żeby olśnić moim wyszukanym stylem, onomatopeją literackich nawiązań, porównaniami lśniącymi jak ten tlenek kwarcu przejrzysty (nadwiślański, już o tym wspominałem?).

A i owszem, wspominałeś (śmiech). Nie będę pytał, co było najpierw Jajko czy Kura, ale dla porządku opowiedz, jak trafiłeś w szeregi szacownego grona redakcyjnego.

Ano wszystko przez Jerzego, który wiedział, że tułam się bez pracy (o poprzedniej dyskretnie nie wspomnę, choć tam by dopiero było dykteryjek) i rzucił hasło – kumatyś, to ślij. Wysłałem, wzięli i nie przyjęli, bo już kogoś przyjęli. Na szczęście po kilku tygodniach zreflektowali się i przyjęli mnie (dumne pochrząkiwanie).

Czyli mało nie popełnili tragicznego błędu (uśmieszek). Pozwolisz, że przejdę do sprawy, która mnie niezwykle ciekawi, choć zapewne samo pytanie nie będzie oryginalne. Skąd pomysł na postać użytkownika dj Jajko? Ze statystyk wynika, że to najstarsze, wciąż aktywne konto, co wskazuje na to, iż sam pomysł jest starszy niż portal. Popraw mnie, jeśli się mylę: to był sam początek Jakuba Winiarskiego na stołku naczelnego, Jerzy Rzymowski był również członkiem redakcji i zajmował się między innymi Facebookiem – także świeżo założonym, a Parowski wciąż szefował prozie polskiej. Na wspominki mnie wzięło... Cholera, pierwsze numery Fantastyki jakie czytałem wychodziły spod ręki Adama Hollanka.

Konto dj Jajko powstało jeszcze za czasów zielonej wersji strony (pamiętacie?). A było to tak. Drzewiej strona NF wyglądała tak, że jacięniemogę, Front Page łamany z notatnikiem, jak nic i postanowiłem zrobić nową. Udałem się więc do niejakiego Darka – nie brajta, o nim dalej (myślę, że po tylu latach tajemnice należy odkrywać) i przedstawiłem plan. Redakcja, wówczas w postaci PO. Red. Nacz. Śmiałkowskiego, Jerzego i Marcina (oraz tajemniczego Adriana, który zupełnie nie wiem, co robił ale był ważny) pomogła bardzo (to znaczy zaakceptowała nasze pomysły bez zbędnego wgłębiania się w szczegóły, nie szalała z proponowaniem swoich i wymiksowała się ze spotkania organizacyjnego po kwadransie). Tak było, ale przetestowaliście stronę w drugi kwadrans (złośliwy rechot) więc dzięki.

No dobra, coś tam pomogli i nawet nie przeszkadzali (uprzejma podśmiechujka).

Darek plan zrealizował i światło dzienne ujrzała nasza nowa, piękna, zieloniutka strona. Marzenie się spełniło, można było się logować, pisać, oceniać, umieścić reklamkę, ale trzeba było jakoś to konto administratora nazwać.

dj Jajko – powstało spontanicznie, czemu taki nick? Nie mam pojęcia. Artysta ze mnie skromny, może to pęd ku sławie? Kto wie, przypadek zrządził, że stroną zawładnął Dj.

Śmiałkowski zniknął niedługo potem, jak sen złoty i nastały czasy Jakuba Winiarskiego (którego zresztą regularnie myliłem z Orbitowskim – sorki!) i okazało się, że Jakub ma na stronę dobry pomysł wręcz genialny: oddajmy władzę ludowi. Tak powstała Loża...

Ale się rozgadałem, nie? Dajmy Piaseczkowi się o coś zapytać.

Winiarski i Orbitowski, powiadasz… Cholerka, jak się tak zastanowić (uśmieszek)… Zostawmy to. Władza dla ludu?  Może raczej: ludzie, pomocy, kto to ogarnie?!

Loża, która przetrwała do dziś, jest dla mnie genialnym przykładem, jak robotę redakcyjną można, a wręcz trzeba (śmiech, śmiech i jeszcze długo śmiech) przerzucić na użytkowników. Nie było tajemnicą, że strona powstałą w ramach przysługi po godzinach (dzięki, Darek), redakcja i skromny mła mają swoją robotę a działać trzeba. Przerzucenie części roboty na użytkowników odbyło się w jedwabnych rękawiczkach. Jakub – uchylam szapoba, szastam nóżką i generalnie turlam się uprzejmie – Loża to było genialne posunięcie (śmiech, ale z podziwem).

Tak, Loża to ważny element portalu. Wiem od Cetnarowskiego, że również bardzo ceni to gremium. Ale idźmy dalej. Orientuję się jak postrzegają Twoją rolę na portalu użytkownicy. A jak Ty byś ją określił? I jakie były założenia pierwotne, redakcyjne?

Założenie miałem jedno. Dj będzie tajemniczy i będzie mówił o sobie w trzeciej osobie (śmiech). A założenia pierwotne? Hmm, ciężko powiedzieć, bo stronę robiliśmy pod kątem funkcjonalności a nie rozdzielania roboty redakcyjnej. Ludzie mają mieć gdzie pisać i jakoś to będzie, nie? Jak się okazało, roboty było w huk, bo strona załapała. Wygląda na to, że parcie na papier jest okrutną motywacją, bo strona oferowała w praktyce niewiele, jak i niewielką szansę zaistnienia. Ludzie pisali, redakcja czasem komentowała, Dj wpadł na pomysł, żeby robić konkursy, z czym było kupa zabawy ale i roboty a Jakub, którego podziwiam za kreatywne lenistwo, wpadł na pomysł Loży.

Przez ładnych parę lat obserwowałeś portal i ludzi przewijających się przez niego z poziomu aktywnego użytkownika, ale jednocześnie mając dostęp do całego przedsięwzięcia od kuchni. Patrząc z tak szerokiej perspektywy, jesteś w stanie dojrzeć jakieś zasadnicze zmiany w poziomie tekstów, współpracy na linii użytkownicy-redakcja (szczególnie, że przez pierwszą połowę czasu istnienia forum redaktorem prozy polskiej był Maciej Parowski, a przez drugą połowę Michał Cetnarowski, a to są jednak dwie różne postaci), w kształtowaniu poczucia, hmm, powiedzmy samoświadomości społeczności zgromadzonej wokół portalu? I być może najważniejsze: w roli jaką portal pełni w rozwoju umiejętności pisarskich i w drodze do debiutów, tych mniejszych, na łamach czasopism i antologii i tych większych, książkowych. Odpowiedź możesz zacząć od: Za moich czasów... (śmiech)

Cała historia portalu NF to moje czasy, na Kroma! Nie chciałbym wpadać w fałszywą skromność ale istnienie portalu wynika z jednego faktu – chciałem go mieć. Bez wsparcia redakcji i programistów guzik bym zdziałał ale to mój impuls sprawił, ze portal zaistniał. Tak dla jasności (śmiech).

Choć tak naprawdę to nic bym nie zdziałał bez użytkowników. Nawet na najlepszym portalu i z super redakcją. Magia NF działa, nie? Siedzi taka, czy taki i komentuje, redaguje, czyta, poświęca setki godzin dla kogoś, kto dzięki temu czegoś się nauczy.

Fajna współpraca zaczęła się od Loży – ten twór super zadziałał, jako łącznik pomiędzy redakcją a użytkownikami. W końcu ktoś musiał czytać teksty i podsyłać do redakcji selekcję. Dzięki temu była szansa na wyłowienie perełek.

Jest jeszcze jedna rzecz. Rozwój samej społeczności portalu. Nie jest żadną nowością, że takie zamknięte społeczności żyją własnym życiem. Ludzie wiążą się z czymś tak nieuchwytnym jak "strona internetowa", zawierają znajomości, przyjaźnie, związki, robią dzieci (tak, tak, czuję się duchowym ojcem przynajmniej trójki a liczę na więcej). Chciałbym wierzyć, że to strona NF ale raczej tak działa Internet (Dj chwilę chlipie żałośnie).

Wpadnę Ci w słowo, wybacz. Nadal dostępne jest na portalu Twój utwór pod tytułem Drabble Walentynkowe na ten temat. Jak mnie pamięć nie myli, w słowie wstępnym wyrażałeś żal, że regulamin portalu nic nie mówi o prawie pierwszej nocy (złośliwy uśmiech).

Co nie zmienia faktu, że społeczność stworzyła się piękna, oczywiście z klasycznymi zaletami i wadami, grupami wzajemnej adoracji, trzymającymi władze. Winston Wolf miał na to określenie, nie? (zdławiony przez coś śmiech). Każda społeczność, skupiona wokół czegoś, czuje się wyjątkowa – nowi, jeśli nie przyszli z odrobiną pokory otrzymywali to, na co zwykle zasługiwali (a i tak delikatnie i nie w takim stopniu, jak gdzie indziej w sieci).

A odpowiadając na Twoje pytanie. Wierzę szczerze i będę się tego trzymał do sklerotycznej starości, że portal dał rozwinąć skrzydła minimum kilkudziesięciu talentom. Dowody w postaci kilku wydanych książek i publikacji w NF mówią same za siebie. I dzięki aktywności redakcji, Loży i w sporej części dzięki zwykłym userom, którzy klepali, klepali, komentowali, radzili i radzili.

No i nie można wspomnieć o jednym z najgłówniejszych – o brajcie. Wiecie, że wziął i napisał stronę? Rok bity nad tym siedział, wymyślał, kombinował, usprawniał i ze starej zielonej zrobił coś o wiele lepszego.

Brajt, nigdy nie przestanę być wdzięczny. Dj się kłania a Wy dziękujecie (gromkie podziękowania dookoła, tudzież aplauzy).

Tak, tak! Owacje na stojąco! Brajt wykonał kawał wspaniałej roboty i poświęcił na to mnóstwo czasu. Mam przykre wrażenie, że w pewnym sensie ta praca poszła na marne. Oczywiście korzystamy z jej owoców, ale – jeśli się nie mylę – postawa Wydawcy spowodowała, że nie ma możliwości rozwijania technicznej strony portalu. Nie znam szczegółów, ale jestem przekonany, że nie wszystko zostało załatwione tak, jak mogłoby być. W ogóle niekiedy, wieszając psy na Redakcji, zapominamy, że ponad nią jest jeszcze Wydawca.

Tu wtrąci się Dj – nie wypada mi plotkować, ale sekretem wielopłaszczazfuter, że strona powstawała dzięki pracy wolontariuszy. Czyli bez inwestycji ze strony Wydawcy. Pozostanę w nieutulonym żalu, że nie dał się do tego przekonać. Kto wie, jak by się to rozwinęło? Ale cóż – najwyraźniej dla niektórych Internet jest czymś, w co inwestować nie warto (pełne niedowierzania ćlamknięcie).

A jak już jesteśmy przy sporach. Cholernie dobrze spełniałeś rolę elementu pośredniczącego pomiędzy forumowiczami a redakcją. Dla jednej i drugiej strony byłeś swój gość. Jednak nie ma cudów, jak się jest pomiędzy młotem a kowadłem, to wcześniej czy później pojawiają się guzy (śmiech). Jak bywało na forum to mniej więcej wiem, ale ciekawi mnie czy miewałeś różnice zdań na temat portalu, na temat użytkowników, z redaktorami. Oczywiście nie oczekuję, że będziesz zdradzał sekrety alkowy, ale może jakaś dykteryjka?

Jam jest młot, kowadło, spracowana ręka kowala. Tymi rękoma wrzucałem do skleconego pieca grudy cudzego trudu. Grudy te stapiałem w ogniu i wyciągałem bułatu buły nieforemne. Kułem je wytrwale, raz na banit, raz nie na banit, hartowałem, austenizowałem, odpuszczałem i skuwałem setki, tysiące, miliony warstw (bez lęku, dwudziestokrotne przekucie to ponad milion warstw więc nie napracowałem się). Wyszliście Wy. Kurwać, poważnie czuję się ojcem tego portalu, dumnym ojcem, jak cholera. Staram się nie popaść w nadmierną pychę, bo stąd tyko krok do samozadowolenia, krok do samozachwytu a tu już tylko krok to samogwałtu. Dobra, starczy (długi rechot).

Jajko, poważnie się niepokoję, że możesz nam się tutaj ściąć (zatroskany wzrok wbity w rechoczącego Dja).

Moja rola była dość wdzięczna. Zanim portal rozkręcił się, utrwaliła się dobroczynna rola Wujka Dja, redakcja nie miała nic do gadania (tylko robić, co Dj nakazuje) więc wolnoć Dju na swoim portalu. Poważnie, czułem się tu panem i władcą, ale mam nadzieję, że sodówa nie walnęła w skorupkę i jakoś dało się ze mną żyć (krzywy uśmiech).

Z pewnością nie pozostawiłem po sobie tylko i wyłącznie rzesz uwielbiających mnie użytkowników (śmiech), gdzieś tam musiał trafić się ktoś zbanowany, niezadowolony, czy też potraktowany niesprawiedliwie (zakłopotane chrząkanie).

Jakie by tu sekrety alkowy. "Redaktoooorze, tak patrzę w bazę i widzę ostatni komentarz (tu data krępująco odległa) więc może by tak coś, gdzieś, kiedyś?" Ale cóż – tak na prawdę chłopaki robili to po godzinach i wdzięczny byłem za każdą aktywność.

No, paru użytkowników, którzy Cię nie najlepiej wspominają by się znalazło. Choć moim zdaniem każdy na swoje zasłużył. Daleki jestem od głaskania Cię po skorupce, ale w życiu nie odniosłem wrażenia żebyś zachowywał się jak książę udzielny na włościach. A wracając do dykteryjek, to tanim kosztem próbujesz mi się wywinąć. Może w takim razie coś na temat sławetnego konkursu SF2015? (zlośliwy wyszczerz)

Wal się! (śmiech) Ten konkurs pokazał jasno, że szansa publikacji jest wabikiem okrutnym. Miało to swoje wady, bo dostawałem prace, które musiały odpaść, ale obiecałem przeczytać, to wszystko przeczytałem. No dobra, mogłem to przeczytać wcześniej, bo bywały tygodnie, kiedy z obrzydzeniem patrzyłem na hasło SF2015. Ale w końcu udało się, nie?

No udało się, co zresztą już samo w sobie wzbudziło niemały podziw. Na zakończenie, gdybyś miał zacząć wieszczyć, to jak widzisz przyszłość forum, czasopisma i fantastyki polskiej, szczególnie tej młodej, reprezentowanej przez takich autorów jak nasi: Wróbel, Krajewska, Łukawski. Myślisz, że gdzieś rośnie Lem, Zajdel, Hollanek, Sapkowski?

No jak nie na stronie NF to gdzie ma się ten nowy LZHS pojawić? Fantastyka polska ma się doskonale i będzie git.

A co do wieszczenia przyszłości pisma i strony – sami wiecie, jak jest. Strona rozwijała się i działała dzięki użytkownikom, wolontariuszom-programistom, redakcji i mnie. Nie znam planów wydawnictwa co do pisma i strony, pozostaje mi wierzyć, że nowy handlowiec spostrzeże potencjał strony i co więcej, przekona do tego potencjału górę.

Nie ma co ukrywać (zdławione łkanie), że bez inwestycji w stronę kolaps do zamkniętego forum TWO jest nieunikniony. Taka jest specyfika Internetu i kropka. Powiedzmy sobie szczerze – tylko dzięki Wam ten fakt jeszcze nie nastąpił i mam nadzieję, że jeszcze parę lat wytrwacie (serdeczny uśmiech).

Dju, jeszcze raz serdecznie dziękuję Ci za tę rozmową. A przede wszystkim za to, co zrobiłeś dla portalu, a więc i dla nas. Dobra, zanim popadnę w nieznośne zadęcie, to jeszcze jedno: obiecaj, że tak całkiem nas nie osierocisz i od czasu do czasu będziesz zaglądał. Wszak są tu Twoje dzieci (dyskretna łza toczy się po policzku).

Dj uprzejmie dziękuje, że ktoś o nim jeszcze pamięta i chce mu się powspominać. Te dziesięć lat spędzonych z NF były jednymi z najlepszych w moim życiu. Dziękuję!

 

 

dj Jajko odchodzi w kierunku zachodzącego słońca...

 

Komentarze

To ciekawe. W trakcie spisywania moje bredzenia zdały mi się gładkie literacko jak ten kamyk, falami Wisły setki lat głaskany.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Melduję, że przeczytane. 

Faktycznie, interesująca rozmowa. 

Hmm... Tak się zastanawiam – może warto byłoby przeprowadzić podobne wywiady ze starymi wyjadaczami forum, aby dowiedzieć się, co ich na tymże forum trzymało/trzyma i co można zrobić, aby wytrwali “przez jeszcze parę lat”?

Hmm... Dlaczego?

To ciekawe. W trakcie spisywania moje bredzenia zdały mi się gładkie literacko jak ten kamyk, falami Wisły setki lat głaskany.

Czyżbyś zaczynał mieć wątpliwości?

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Przeczytałem z zainteresowaniem i uśmiechem, ale Dj Jajko wciąż pozostaje dla mnie postacią tajemniczą. Dalej nie potrafię sobie wyobrazić, kto się kryje za jajkowym avatarem. Młody on czy w kwiecie wieku? Z wąsem czy bez? Miliarder i playboy jak Bruce Wayne czy pryszczaty outsider niczym Peter Parker? A wreszcie: wybitny literat czy namiętny fan? ;)

 

A tak przy okazji – dlaczego jest tu tak małe zainteresowanie publicystyką? 

Z tym zapomnieniem Jajka to całkiem gruba przesada. Niestety, aż takiego przyboru nowych użytkowników tutaj nie ma, by o Dj zapomnieć po dwóch miesiącach :)

 

@funthesystem – odpowiedź na Twoje pytanie jest udzielona w wywiadzie. Myślę, że gdyby dział publicystyki został skończony, to jego losy inaczej by się potoczyły. Ale ta strona jest też bardzo mocno nastawiona na opowiadania – myślę, że z roku na rok nawet coraz bardziej.

A tak przy okazji – dlaczego jest tu tak małe zainteresowanie publicystyką? 

Też bym chciał wiedzieć ;-) A na poważnie, to z tego co się orientuję, mnóstwo redakcji narzeka, że z działami publicystyki mają większy lub mniejszy problem. A u nas, myślę, że dodatkowym problemem jest organizacja forum. Trzeba specjalnie wejść do działu Publicystyki, żeby zobaczyć czy jest coś nowego, czy jest nowy post. Większość użytkowników, mam wrażenie, kręci się głównie pomiędzy Opowiadaniami, a HP.

 

EDIT: No i beryl mnie ubiegł...

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Dj nawet gromko ogłaszał, gdzie go można zoczyć, obdartego ze tajemnic wszelakich :)

Następnym razem pewnie w styczniu :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

mnóstwo redakcji narzeka, że z działami publicystyki mają większy lub mniejszy problem

 

To są jeszcze jakieś redakcje, które nie zajmują się wyłącznie publicystyką? Może wyjdę na ignoranta, ale myślałem, że Nowa Fantastyka ostała się jako jedyne czasopismo publikujące także prozę. 

Dj nawet gromko ogłaszał, gdzie go można zoczyć, obdartego ze tajemnic wszelakich :) Następnym razem pewnie w styczniu :)

Tylko, cholera, Ty wciąż  (z nielicznymi wyjątkami) Warszawa i Warszawa...

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Fajny wywiad. Dobrze się czyta, a treść dotyka ciekawych spraw :)

Tak się składa, że sam niegdyś, tak z ciekawości, kręciłem się po archiwum, zaglądałem do starych wątków Hyde Parku... Ta cała przeprowadzka z zielone strony na aktualną wzbudziła sporo emocji, nadziei i wątpliwości odnośnie podziału poczekalnia/biblioteka.

No i miała być skórka retro, specjalnie dla tych najbardziej przywiązanych ;)

Swoją drogą, ma ktoś z Was może jej screeny? Chętnie spojrzałbym, jak to wyglądało :)

 

Uch, a Brajt rzeczywiście musiał tu zrobić wspaniałą robotę. Wiadomo właściwie, co się z nim dzieje? Wrócił na dobre do niefantastycznej rzeczywistości, czy nadal ma status “zaginionego”? ;(

 

A Tobie Dju – dzięki za wszystko raz jeszcze :)

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Dobrze że w Hyde Parku powstał wątek z zapowiedziami z działu publicystki, bo inaczej wcale bym tu nie zajrzała.

Jajko jest fantastycznym członkiem (jajko członkiem? Coś chyba się muszę doszkolić z anatomii laugh) naszej społeczności. Ja tam zawsze byłam grzeczna, ale wiem, że Dj czuwał nad nami i wyciągał halabardę, by nią pogrozić co poniektórym. Bez niego nie będzie już tak samo, ale Jajo musi się rozwijać i przepoczwarzać. Mam nadzieję, że stanie się wojowniczym kogutem ninja! 

A wywiad bardzo fajny – uczłowiecza niedostępne Jajko!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Z starego portalu bardzo mile wspominam migające zielone gwiazdki, w dodatku podwójne, jeżeli jakiś user komentował mój tekst. To była dla każdego bardzo fajna sprawa. No i hulanie po ocenach, hurtowe stawianie jedynek albo szóstek, od czego wszystko w pewnej chwili  się zaczęło.

Ale to już historia.

Pozdrówka.

Co do zielonej skórki na ten portal – przyznaję się, byłem współautorem projektu (drugim był Amarok). Skórka została dana Brajtowi, włączona na 1 kwietnia i potem usunięta ;’(

A ja już mam odpowiedź na swoje luaurkowe pytanie.

Może by tak rozbudować ten wywiad do rozmiarów rzeki – głupawki Dj’a rulez – i opylić na papier?

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ciekawy jest drugi link. W “Opowiadaniach” widnieje, na przykład, “Testiomonium” Jahusza. Opowiadane na konkurs błyskawiczny. Wygrało ten konkurs, a potem dało tytuł zbiorowi opowiadań Jana Maszczyszczyna. Zresztą wszystkie opowiadania z tego zbioru był wcześniej publikowane na starym portalu. 

Wtedy na “Sherlockistę” puściłem “White Creek”. Powinno być już w tea-booku, ale wydanie tej herbacianej e-książki ździebko się opóźnia.  Ale może niebawem się ukaże.

Fajne czasy były.

Pozdrówka.

Dziękujemy za te informacje, Rogerze.

Nie ma za co. Myślę, że połowa użytkowników już w ogóle nie kojarzy nicka “jahusz”, a KB numer jakiś tak jest dla nich ciemną magią. 

Fajny, lekko nostalgiczny i przybliżający nowym użytkownikom historię portalu wywiad. Szkoda, że Dj opuszcza nasze grono i mam nadzieję, że z jego następcą będzie współpracowało się równie dobrze :)

Dziękuję, w imieniu Jajka i swoim, wszystkim za odwiedziny!

Bemik, rozgrzałaś moją wyobraźnię tym jajko członkiem... ;-P

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Tylko, cholera, Ty wciąż  (z nielicznymi wyjątkami) Warszawa i Warszawa...

 

Zorganizuj – macie pewnie u siebie jakiś dom kultury czy inną kongresową :)

 

Uch, a Brajt rzeczywiście musiał tu zrobić wspaniałą robotę. Wiadomo właściwie, co się z nim dzieje? Wrócił na dobre do niefantastycznej rzeczywistości, czy nadal ma status “zaginionego”? ;(

I zrobił. Niestety, od dawna ma status “zaginionego” i nic więcej nie potrafię powiedzieć :(

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Zorganizuj – macie pewnie u siebie jakiś dom kultury czy inną kongresową :)

OK, traktuję to z Twojej strony, jak zobowiązanie ;-D

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Zawsze możecie zorganizować się w połowie drogi. Na przykład w Kielcach ;)

Zapraszam: https://www.facebook.com/Lukawski.Jacek/

Raczej w Radomiu :)

A Radom, to w połowie drogi skąd-dokąd? ;-D

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Ooo, Jacku, dobrodzieju! ;D

Nie wiedziałem o istnieniu tej strony! Dzięki!

 

Uch, co ten Brajt... :(

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

KPiachu, Radom to takie miasto położone może nie w połowie, ale pomiędzy Warszawą a Krakowem oraz pomiędzy Łodzią a Lublinem :)

berylu, kochany (teraz mi pewnie mikrofon wyłączy ;-P ), ale gdzie leży Radom to ja wiem, najeździłem się tam dość, dlatego dziwiłem się tej połowie drogi ;-D Ale idąc za Twoimi wskazówkami, teraz dopiero dostrzegłem, że to takie miasto pomiędzy Przemyślem a Toruniem! ;-P

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Widzisz? Dzięki mnie patrzysz na coś z nowej perspektywy :)

PS – a gdzie wspomnienie o tym, że muzyka łagodzi obyczaje?

Wiedziałem, że coś mi nie gra ;-P

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Bardzo fajny wywiad. Można wręcz powiedzieć, że taki z jajem! :D

Dja nie miałem okazji bliżej poznać, bo gdy zacząłem udzielać się na forum, to on się zaczął z niego zwijać, niemniej to charakterystyczne poczucie humoru i tak rzuciło mi się w oczy. Szkoda tych odchodzin, no. :<

 

A zielona wersja strony była całkiem ładna. Tylko te komentarze jak w shoutboxie zmęczyły mi oczy.

Wywiad przeczytałem jakiś czas temu, ale nie miałem czasu skomentować. Miło jest trochę poznać Człowieka, który włożył pracę i siebie w tworzenie tego portalu. Wydawałoby się, że portal istnieje bo firma zainwestowała, a tu nie, inaczej. Dzięki ciężkiej pracy i pasji filantropów jest fajne miejsce w sieci, które skupia ciekawe osobowości. Dzięki!

Zacny wywiad.

 

Tak, nie wiadomo co się ujrzy, gdy się nieco poskrobie skorupkę ;-)

Dzięki, chłopaki, za odwiedziny!

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Nic nie wiedziałem, że Dj odchodzi ze strony. Jestem na portalu od 2010 roku i zawsze miło wspominam jego obecność wśród portalowej społeczności. 

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Fasoletti, jak Tyś to przegapił? ;-D

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Miałem trochę przerwy w aktywności na NF i tak jakoś wyszło :(

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Fas – nie tak dawno cieplutko o Panu myślałem :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Miło mi bardzo, Dj – u :D

 

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Ciekawy wywiad :) żółtko trochę wypłynęło ze skorupki ;D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Nowa Fantastyka