Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 05/15

Piotr W. Cholewa

SIR TERRY I JA

 

Mój pierwszy kontakt z Pratchettem nastąpił drogą pośrednią – pewien znajomy poprosił, żeby przywieźć mu z Anglii jakąś jego książkę, bo słyszał, że dobrze pisze. Potem się rozczarował, a ja przeczytałem „Kolor magii” jakby przy okazji. Rzeczywiście, miał pewne braki fabularne i stanowił ciąg anegdot, luźno połączonych akcją i postaciami bohaterów – ale były to świetne anegdoty.

Czas mijał i w latach 90. dobry duch natchnął redakcję „Nowej Fantastyki” do wydania „Koloru magii” jako powieści w odcinkach. Czemu książka trafiła do mnie? Nie jestem pewien, minęło już tyle lat. Mam wrażenie, że kogoś ona nie śmieszyła, ktoś inny był zajęty… Przypadek, ale – jak często przypadki – brzemienny w skutki, bo na dwadzieścia kilka lat związał mnie ze Światem Dysku.

 

Radosław Pisula

MULDER I SCULLY ZNOWU NA TROPIE

 

„Z Archiwum X” to kulturowy fenomen, który zrewidował współczesne postrzeganie telewizji i pokazał, że wielkie kino można robić także na małym ekranie.

 

Nietrudno przerazić młokosa przyklejonego do telewizora, ale wirtuozerią jest zrobić to tak, żeby w wieku produkcyjnym serce nadal zatrzymywało mu się na wspomnienie jakiejś wyrazistej sceny. Dla mnie przodują w tym losy dwójki agentów FBI – pozbawiły mnie niewinności już swoją czołówką, a niezniszczalne ziarno strachu zasiały wraz z pojawieniem się rozciągniętego ciała demonicznego Eugene’a Victora Toomsa w trzecim odcinku serii. Od tego czasu tak naprawdę nigdy nie opuściłem dusznego Archiwum X, ponieważ cały czas w nie wierzę.

 

Radosław Pisula

NOWA GWARDIA MARVELA

 

Marvel Studios zaplanowało rozwój filmowego uniwersum aż do 2028 roku. Nowe produkcje oznaczają debiuty wielu postaci z przepastnych archiwów komiksowych. Wraz z premierą „Avengers: Czas Ultrona” warto pochylić się na chwilę nad nowymi superbohaterskimi twarzami, które już niebawem ujrzymy na ekranie.

 

Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz

RAZ, DWA, TRZY,

czyli hipnoza z lamusa

 

13 czerwca 1893 roku o godz. 18.58 na zebraniu Towarzystwa Psychiatrii i Neurologii w Wiedniu rozpoczął się sens hipnotyczny z udziałem panny Kl. Peigl. Po trzydziestu sekundach panna już spała – a po minucie hipnotyzer kazał jej dotrzeć do wspomnień z roku 1867, kiedy to miała siedem lat. Seans trwał do 20.18; panna Peigl przedstawiała się jeszcze jako piętnastoletnia i dziewiętnastoletnia panienka, odpowiadała na różne pytania, deklamowała wiersze, naśladowała hipnotyzera oraz była kłuta igłą. Po przebudzeniu, rzecz jasna, nic nie pamiętała. Na szczęście obecni na zebraniu naukowcy robili nader dokładne notatki.

 

Ponadto w numerze:

– opowiadania m.in. Neila Gaimana (z uniwersum powieści "Nigdziebądź"), Petera Wattsa i Jacka Komudy;

– wywiady z Frankiem Spotnitzem (scenarzystą serialu "Z Archiwum X") i Michałem Gołkowskim;

– felietony, recenzje, konkursy i wiele innych atrakcji.

 

 

SPIS TREŚCI NF 05/2015

 

PUBLICYSTYKA

2 ZAPOWIEDZI

4 SIR TERRY I JA Piotr W. Cholewa

6 MULDER I SCULLY ZNOWU NA TROPIE Radosław Pisula

9 CHCĘ WIERZYĆ Wywiad z Frankiem Spotnitzem

11 NOWA GWARDIA MARVELA Radosław Pisula

14 CZUJĘ SIĘ W ZONIE, JAK W DRUGIM DOMU Wywiad z Michałem Gołkowskim

63 GŁUCHY SAPER, ŚLEPY SNAJPER Maciej Parowski

65 RAZ, DWA, TRZY… Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz

72 POWSTANIE MASZYN Peter Watts

74 DAVID LYNCH KONTRA WIELKANOC Robert Ziębiński

78 CIEMNOŚĆ I PUSTKA Łukasz Orbitowski

 

PROZA POLSKA

17 ŚWIADECTWO ISTNIENIA Istvan Vizvary

27 WIZGUN Jacek Komuda

37 WIEDŹMA Barbara Pławska

 

PROZA ZAGRANICZNA

40 KSIĘŻYCOWY CHŁÓD Sunny Moraine

44 BILANS ZYSKÓW I STRAT Peter Watts

55 O TYM, JAK MARKIZ ODZYSKAŁ SWÓJ PŁASZCZ Neil Gaiman

 

RECENZJE

67 KSIĄŻKI 75 FILM 76 KOMIKS

Recenzje

Komentarze

obserwuj

Cóż za elegancka zapowiedź :)

I opowiadanie lakeholmena cheeky

Lakeholmen to… Gaiman!

Ja pierdziu. ;)

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Gratulacje! ;)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

No to i ja się ujawnię. ;)

And the world began when I was born/ And the world is mine to win.

Cholercia, to ja też! ;)

 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Tzn oczywiście gratuluję lakeholmenowi, ale miałam na myśli, że też się chcę pochwalić opowiadaniem. :D

And the world began when I was born/ And the world is mine to win.

No to ja Tobie też gratuluję! Nazgulu, poznaj prawdę: Gaiman to my, Carewna i lakeholmen. Jesteśmy komitetem.

normalnie oberszturmanfirer WOLF nam się tu wyklarował :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Mój pierwszy numer nowej fantastyki.  Nasuwa mi się pytanie DLACZEGO ! dopiero teraz :D

Trzeba się było urodzić na tyle wcześnie, że byś zaczął czytać od ‘82 roku :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Komuda, Gaiman, Istvan aka lakeholmen (Jezu, nie wiem czy gorzej wymawia się Twoje imię i nazwisko, czy Twój nick… :P) i Carewna. Nie mogę się doczekać lektury ;) Chociaż Komudy nie lubię, ale i tak ciekawie będzie poczytać, co tam wysmarował, może się przekonam.

Oo, to Carewnę chyba należy ozłocić. Wciąż mi nie po drodze do empiku, ale widzę, że będę musiał się w końcu zebrać.

No to czemu jak nie wiem, że publikowana autorka to "działaczka portalowa", ja się pytam, a…? Pisać mi o takich "szczególikach” w notkach autorskich – zawsze jest potem okazja, żeby pochwalić się "autorem portalowym” na łamach :-)

 

Bardzo słuszna uwaga :)

Jej, jej, dziękuję za gratulacje. ;)

@beryl: Akurat to opowiadanie, Berylu, chyba czytałeś w ramach prywatnej korespondencji okołokawkowej, nawet mi napisałeś, że jest bardzo dobre, ale się nie nadaje i odrzuciłeś. Może i dobrze się stało… :P

A po Komudę sięgnij koniecznie, bo jest mocno nie-komudowy w tym numerze, przynajmniej w moim odczuciu.

@ beryl vol. 2 – wymowa węgierska jest najgorsza na świecie. Gimnastyka buzi i języka dla każdego.  A potem po każdej konwersacji twarz jak z drewna. :D Ale próbuj: http://pl.wikibooks.org/wiki/W%C4%99gierski/Alfabet_i_wymowa :P 

@ _mc_: Racja, przepraszam.

@ DJ Jajko: A ja mam takie zdjęcie, jak jakieś 25 lat temu rozrzucam kilka roczników “Fantastyki” po całej podłodze i tarzam się w nich, śliniąc się z radości. Warunkowanie od małego. :D

And the world began when I was born/ And the world is mine to win.

Tak, zwłaszcza obezwładnia nie ubezdźwięcznianie niektórych głosek, na przykład W przed A ;-) 

 

nawet mi napisałeś, że jest bardzo dobre, ale się nie nadaje i odrzuciłeś. Może i dobrze się stało… :P

:D

Rotfl, ale historia :-)

 

A ja mam zaległą recenzję i nowy numer do “zrobienia”… Ech, czasie, gdzie jesteś?

 

Lakeholm, Carewna – ogromniaste gratulki! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ehehehe, okazuje się, że Beryl jest surowszym sędzią od MC. :P

 

Mnie tam dobijają zwłaszcza samogłoski. Jak mam powiedzieć “a”, to się zawsze muszę skupić. :)

And the world began when I was born/ And the world is mine to win.

Surowszym? Nie – doświadczenie pokazało, że gust mój i MC to dwie różne bajki. Możecie wysyłać mi w ramach testu teksty przed wysłaniem ich do NF – jeżeli opowiadanie mi się spodoba, to pewnie nie spodoba się MC i raczej nici z publikacji w piśmie :P

Carewno – masz ode mnie wiadomość prywatną, odczytaj ;)

@Carewna: Które “a” ? :-)

O, no proszę! Gratuluję! :)

@lakeholmen: To: A. Jakbym miała na myśli Á, to bym napisała Á.  :P Muszę sobie wyobrazić, co mam powiedzieć i ułożyć gębę, a dopiero potem mogę mówić. :D

And the world began when I was born/ And the world is mine to win.

Póki co świadectwo istnienia przeczytane. Składam pokłon w stronę autora. Świetny tekst :)

No, to mamy kolejnego użytkownika ze złotym piórkiem :)

Dziękuję! :)

And the world began when I was born/ And the world is mine to win.

@Carewna: Śliczne złoto, brawo :)

A co do “A” to rzeczywiscie pewnie trzeba się ogadać trochę, żeby nie musieć układać ;-) Mnie najbardziej bawi druga strona: Węgrzy za nic nie potrafią wymówić polskiego ‘cz’ chociaż sami je mają. Wymawiają to jak ‘Ć’ chociaż go nie mają. Dziwaczne. 

@Fosken: cieszę sie bardzo ! :) 

 

 

Gratki dla Carewny i lakeholmena za dobre teksty!

 

Wychodzi, że MC mnie również powinien obsztorcować, bo też mu się chyba nie przyznałem, żem poniekąd portalowy wink

 

A jeszcze a propos tego numeru, to drobna refleksja w kwestii tłumaczeń. Oryginalny tytuł tekstu Wattsa nie jest sensownie przetłumaczalny na polski i sama idea była dobra, ale w wykonaniu błąd – nie ma bowiem czegoś takiego jak “bilans zysków i strat”. Jest albo “rachunek zysków i strat” (ang. profit & loss statement/account) albo “bilans” (”balance sheet”) i tu by pasowało to pierwsze. Z drugiej strony test Gaimana przetłumaczony świetnie (mając za referencję czytane w oryginale “Neverwhere”).

Logowanie fejsbukiem, logowanie fejsbukiem!

 

:) 

Gaimana tłumaczyła dla nas Paulina Braiter, która odpowiada także za polski przekład “Nigdziebądź” (i większości wszystkiego innego, co się po naszemu ukazało autorstwa Gaimana), więc nie mogło być inaczej niż świetnie. ;)

Tłumaczenie bardzo fajne, opowiadanie przyjemne, szkoda tylko, że dział korekty przyspał. Tekst nie jest jakiś wyjątkowo długi, a i tak znalazło się w nim sporo literówek, a w dwóch zdaniach są nawet nadprogramowe (niepotrzebne) zaimki. Słabo :(

Żeby to jeszcze te literówki były u lakeholmena, albo Carewny ;) Ale u Gaimana?! 

 

Wspominam o tym, bo wierzę,  że konstruktywne uwagi pozytywnie wpłyną na poziom czasopisma.

Mam nadzieję, że JeRzy wybierze się do działu korekty i… pokaże jaja ;) Dział korekty trzeba trzymać krótko ;) Zwłaszcza, że zabrałem się za Wattsa i już w pierwszym akapicie znalazłem kropkę postawioną po pytajniku… :(

Takie pierdułki i nikt tego nie zauważył? 

 

Żółta kartka od Nazgula. Chyba nie muszę przypominać co się dzieje,  gdy są dwie… ;)

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Jeszcze prozy nie zacząłem, ale zestawienie robi wrażenie.

Dwoje portalowiczów (gratulacje), Komuda (choć dotąd czytałem jeden jego zbiór, ale bardzo mi się podobał), Moraine (jak do tej pory jej teksty w NF były kapitalne) no i Gaiman i Watts. Co prawda Gaimana znam tylko z “Amerykańskich bogów”, które mnie rozczarowały i z wypowiedzi typu “George Martin is not your bitch”, co odbieram jako sztandarowe hasło ruchu pisarzy, którzy uważają, że mogą mieć swoich czytelników w tyłu, ale może sam tekst będzie dobry. Wattsa znam z opowiadań z NF i jak dotąd stwierdzam, że to nie moja bajka. Ale może to mi podpasuje. Miejmy nadzieję.

Jestem po prozie zagranicznej. 

Gaiman – przyjemny i lekki.

Watts – interesujący, mocny.

Moraine – alegoryczne, trudne w odbiorze i znakomite.  Świetny szort, zmuszający do refleksji. Mnie tekst poruszył.  Jak na razie,  mój numero uno wśród prozy.

 

Niski ukłon dla Marcina Zwierzchowskiego za ten numer.

Zobaczymy teraz co Michał “mc” Cetnarowski pokaże ;)

Kto wie, może to będzie najlepszy numer roku, dekady, wieku… ;)

 

 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

W imieniu tłumaczy dziękuję Panu dziko za uwagi krytyczne dotyczące polskiego tytułu opowiadania “Collateral”; określenie “rachunek zysków i strat” oczywiście wchodziło w grę. Jednocześnie proponuję zajrzenie do (na przykład) “Słownika dobrego stylu” w celu upewnienia się co do poprawności  tłumaczenia, które zostało wybrane.

 

Z ukłonami,

AS

Określenie “bilans zysków i strat” jest niepoprawne i żaden “Słownik dobrego stylu” tego nie zmieni (jeśli rzeczywiście zawiera takie zestawienie, to twórca słownika powtarza ewidentny, choć popularny w mowie potocznej błąd).

Czemu nie bilans – wynika to z prostego faktu, że bilans jest ex definitione zrównoważony (podwójne księgowanie każdej pozycji), co zresztą doskonale widać właśnie w języku angielskim (balance). W opowiadaniu Wattsa zaś nie chodzi o żadne zrównoważenie, ale o to, że pewna czynność się mimo wszystko opłaca (zyski przeważają nad stratami, jak właśnie w rachunku wyników). Proponuję zresztą prosty eksperyment – proszę wpisać do Google właśnie “bilans zysków i strat” i zobaczyć co wyskoczy na pierwszych pozycjach. Mała niespodzianka wink Można też zajrzeć do Wikipedii.

> twórca słownika powtarza ewidentny, choć popularny w mowie potocznej błąd

Pozdrawia profesor Bańko. Niewątpliwie się myli, gdyż Wikipedia i Google twierdzą inaczej.

 

Co nie zmienia tego, że faktycznie “Rachunek zysków i strat” byłby  pewnie szczęśliwszym tytułem. 

 

Na tym pozwolę sobie zakończyć dyskusję.

 

Z ukłonami,

 

AS

Profesor Bańko może pozdrawiać, ale dla porządku, może także mylić się, a kolega dziko ma rację: pojęcie bilans, wywodzące się ze świata finansowo-ksiegowego, to nie to samo co rachunek. Semantyka. Bilans zawiera aktywa (zasoby przedsiębiorstwa) i odpowiadające im pasywa (źródła finansowania tych zasobów), używanie tego pojęcia w rozumieniu rachunku zysków i strat (inna bajka) jest merytorycznym błędem – i, również dla porządku, zdarza się często ten błąd w mowie potocznej.

 

Nadal, to drobiazg, po prostu językoznawca nie jest nieomylny, szczególnie, jeśli dochodzimy do precyzyjnych definicji rodem z nauk ścisłych lub dziedzin/branż z własną nomenklaturą. Nie należy ślepo wierzyć.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

3 punkty– WIEDŹMA, Barbara Pławska

2 punkty– BILANS ZYSKÓW I STRAT, Peter Watts

1 punkt– KSIĘŻYCOWY CHŁÓD, Sunny Moraine

3 pkt – O TYM, JAK MARKIZ ODZYSKAŁ SWÓJ PŁASZCZ – Neil Gaiman

2 pkt – BILANS ZYSKÓW I STRAT – Peter Watts

1 pkt – WIEDŹMA – Barbara Pławska

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Psychofishu, jak Ci idzie recenzowanie “NF”? Ciekaw jestem, co tam słychać na pokładzie gwiazdolotu. ;)

Psycho w tyle, nie doczytał – po lekkich zawirowaniach i w nowym projekcie, wolny czas wziął nogi za pas i starczyło go tylko na obsługe końkursu nocną porą :-(

 

Ale nawet opóźniona – będzie! Tylko tę kwietniową wreszcie dokończę…

 

Dzięki, JeRzy, za pamięć ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Noo, dj też przeczytał – ale dopóki nie dotarłem do opka Wattsa to byłem mocno zawiedziony.

 

Za to Watts – absolutny wypas

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Pamięta ktoś może czy w NF ukazał się kiedykolwiek felieton Ziębińskiego, który nie poruszałby tematu jego Suki? Ten pies musi być naprawdę niesamowity.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Mi podoba się ten motyw.  Taki… zwyczajny. Niedługo ten patent u Ziębińskiego stanie się KULTOWY;)

Suczka była, jest i niech będzie!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Czy można jeszcze ten numer zamówić? Jeden dzień się spóźniłam…..

Z opowiadań na pierwszym miejscu KSIĘŻYCOWY CHŁÓD Sunny Moraine (7,5/10) – nie uderza tak mocno fabularnie jak poprzednie jej teksty, ale wciąż ma robi wrażenie. Punktów w tym miesiącu nie przydzielę, bo trudno mi wybrać. Na drugim miejscu daję ex aequo cztery opowiadania (4x7/10). “Świadectwo” za bardzo fajny klimat i pomysł, “Wiedźmę” za ładną kompozycję i zakończenie, “Bilans…” za to że czytało się całkiem przyjemnie, mając w pamięci poprzednie teksty Wattsa i ciekawe poruszanie pewnych aspektów moralnych (choć wcześniej ten sam temat Watts poruszał w jednym z felietonów) oraz “O tym, jak markiz…” za ciekawy świat, z którym zetknąłem się po raz pierwszy. Jedynie Komuda mnie nieco zawiódł (5/10) – ładnie oddane realia, ale czytało się trochę trudno – całość wydała mi się lekko chaotyczna i przeładowana trudnym słownictwem.

Oho, lakeholmen nieco zjechał nam opowiadania, choć w niektórych przypadkach słusznie :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Masz na myśli recenzję? To nie jest moja recenzja przecież :) :) 

Rzeczywiście ;) Autorze wybacz – wybacza, lakhonenie – teraz musisz napisać swoją :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Essix – możesz kupić wersję elektroniczną on-line, wystarczy wklepać hasło “Nowa Fantstyka 05/15”.

 

 

Recenzja wreszcie dodana, a i ja dam punkty post-factum:

 

Vizvary – 3

Watts – 2

Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz – 1

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nowa Fantastyka