- Hydepark: Najlepsze filmy i książki minionego roku według społeczności fantastyka.pl

Hydepark:

strona

Najlepsze filmy i książki minionego roku według społeczności fantastyka.pl

Jak zwykle hucznie pożegnaliśmy stary i powitaliśmy nowy rok. Jak zwykle jest to dobra okazja do podsumowań. W internecie można natknąć się na przeróżne zestawienia najlepszych według redakcji portali. A jak to jest według was? Zróbmy sobie nieoficjalny plebiscyt i wybierzmy najlepsze książki oraz najlepsze filmy fantastyczne minionego roku.

Na co głosujecie? I dlaczego akurat na to? :)

Komentarze

obserwuj

Tylko fantasy? :)

Fantastyczne, chodziło mi o fantastyczne filmy i książki! Już poprawiam :)

Filmy, hmm, nominuję w sumie cztery:

– Na Skraju Jutra

– Strażnicy Galaktyki

– Przeznaczenie (mniej znany, a warty obejrzenia, z Ethanem Hawke’em)

– Ewolucja Planety Małp

 

Z książkami mam pewien problem – mówimy tu o napisanych w 2014, wydanych u nas (premiery  przecież często są rok, czy kilka lat po oryginałach), czy można to wymiennie stosować?

And one day, the dream shall lead the way

Powiedzmy, że chodzi o wydane u nas w 2014.

Mało tegorocznych rzeczy czytałem i mało tegorocznych rzeczy widziałem, ale jeśli mam wybierać spośród nich, to:

 

książka – “Droga królów” i “Słowa Światłości” Brandona Sandersona – dwie części ogromnego cyklu fantasy, czyli tego, co lubię najbardziej :) świetne postacie, oryginalny, cudownie fascynujący świat, bardzo dobra fabuła

 

film – przypominam sobie aż dwa :) “Maleficent” i “Hobbit 3” – ten pierwszy film chyba jednak lepszy

Jeśli chodzi o książki, to przeczytałam całą jedną książkę fantastyczną wydaną w 2014 i była to “Kocham cię, Lilith” Radka Raka ;-) Ale myślę że śmiało mogę ją nominować ;-)

 

Co do filmów, trochę więcej typów:

  1. Strażnicy galaktyki – absolutnie cudowna, porywająca zabawa, świetni bohaterowie, absurdalna muzyka i klimat rodem z Kina Nowej Przygody. Zdecydowanie mój nr 1.
  2. Wielka Szóstka – kto chce zrobić żółwika z Baymaksem, ręka do góry ;-) Poza tym że można pęknąć ze śmiechu to też bardzo mądry film o tym, jak radzić sobie ze smutkiem po utracie kogoś bliskiego. W ogóle ten rok obfitował w naprawdę fajne filmy dla nieco młodszych widzów bo i “Lego Przygoda” i “Jak wytresować smoka 2” warte są obejrzenia.
  3. Kapitan Ameryka. Zimowy Żołnierz – to, że ten film mi się tak spodobał było zaskoczeniem dla mnie samej. Nie oglądałam poprzedniej części i o dziwo wcale mi to nie przeszkadzało. Świetny thriller ubrany w superbohaterskie ciuszki.

Z książek: 

– “Ad Infinitum”,  Michała Protasiuka. No po prostu czad.

– “Demonolog”, Andrew Pypera. Również mocne. 

 

Mam jeszcze kilka w biblioteczce, które potencjalnie mogłyby się wdrapać na podium, jak “Ekspedycja” Rollinsa, bądź  “Wayward Pines”, ale czy sobie na to zasłużą, to dopiero się okaże. :)

And one day, the dream shall lead the way

Zygfrydzie – czyli polecasz te książki Sandersona? Poczytałabym sobie jakieś solidne, klasyczne (ale nie nazbyt klasyczne) fantasy z ciekawymi bohaterami. Te książki oglądałam nawet w księgarni, ale z jakiejś przyczyny ostatecznie się nie zdecydowałam. Pewnie odstraszyły mnie okładki z wielkimi, groźnymi, zakutymi w zbroje superherosami.

 

Wśród filmów dla dzieci – a w kinie jestem ostatnio głównie na takich – rzeczywiście są perełki. Na “Wielką szóstkę” sama wyciągnęłam dziecko, po obejrzeniu trailera i chyba szłam bardziej podekscytowana niż mój syn, który właśnie dostał nowy zestaw lego i losy pana Balona interesowały go mniej. Ale z kina usatysfakcjonowani wszyscy, łącznie z mężem. Super film, podobnie jak “Jak wytresować smoka 2” – ale to był pewniak. W ogóle fajnie, że w filmach dla dzieci stawiane są trudne kwestie i dzieciaki (a zwłaszcza chłopaki) widzą, że jak ktoś rozpęta jakąś fajową wojenkę, to ona nie przechodzi bez ofiar.

Ale i “Kraina lodu” była naprawdę niegłupia, z fajnymi kobiecymi bohaterkami, i “Robaczki z zaginionej doliny” (wreszcie jakiś film dla dzieci, gdzie 3D było rzeczywiście uzasadnione). 

 

Ocho, bardzo polecam. O ile nie boisz się czekać na kolejne tomu. Na szczęście Sanderson to nie Martin ani Rothfuss, więc kolejnych części można się spodziewać regularnie (trzecia ma wyjść w 2016). 

A co do okładek – przywodzą na myśl jakiś mrocznym świat wzorowany na średniowieczu, co nie ma nic wspólnego z prawdą. Roshar jest bardzo specyficzny, ma swoją własną faunę, florę, magię, kulturę itd.

Tysiąc stron małym druczkiem za czterdzieści parę złotych – opłaca się bardzo. I brawa dla wydawnictwa, że nie podzieli tego na dwa tomy.

Czekanie na kolejne tomy rzeczywiście jest wkurzające. Raczej unikam sag, które-nie-wiadomo-kiedy-i-czy-w-ogóle-się-skończą-bo-przecież-autor-też-nie-jest-nieśmiertelny, to i tak teraz czekam od kilku miesięcy na kolejnego Wegnera (miał się ukazać we wrześniu 2014) i trochę zaczyna mnie to irytować, zwłaszcza, że nie mam pojęcia, i nie mogę znaleźć informacji, jakie są w ogóle plany.

Ale Sandersona w takim razie sobie kupię.

Rok 2014 u mnie był rokiem raczej nadrabiania klasyki niż nowości, ale na filmy z chęcią zagłosuję:

 

Coherence – jest to pewne oszustwo, bo światowa premiera wg IMDB była we wrześniu 2013, ale już Rotten Tomatoes twierdzi, że do kin trafił w czerwcu 2014. A w Polsce nie było go wcale. Tak czy siak, film jest świetny i choćby żeby ktoś tu zwrócił na niego uwagę myślę, że warto o nim wspomnieć. Niezależna produkcja o ósemce znajomych, która spotyka się na kolację, kiedy blisko Ziemi przelatuje kometa i zaczynają się dziać dziwne rzeczy... Ośmiu aktorów, akcja prawie wyłącznie w paru pokojach, a film genialny, jedno z lepszych SF jakie widziałem.

Przeznaczenie – na podstawie opowiadania “Wszyscy wy zmartwychwstali” Roberta A. Heinleina. Najlepiej nie sprawdzać nic o treści przed oglądaniem – będzie lepsza zabawa. Reklama: podobało się mojej mamie, która stwierdziła po obejrzeniu, że nie wiedziała, że SF może być takie... o ludziach.

X-Men – przeszłość, która nadejdzie – za całokształt, za aktorów, za Quicksilvera, nie za bezcelowe podnoszenie stadionu ;)

Po namyśle jeszcze:

Interstellar – mimo absurdalnego happy-endu, za niektóre elementy fabularne i za klimat.

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

“Predestynacja” = “Przeznaczenie”, tak gwoli ścisłości.

Bardzo dobry film.

And one day, the dream shall lead the way

Si, dzięki. Poprawiłem, żeby nie wprowadzać zamętu.

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Jeśli chodzi o filmy z 2014 roku, to z tych, które widziałem, najbardziej spodobali się “Strażnicy Galaktyki”. Jeśli chodzi o kino czysto rozrywkowe, to moim zdaniem prawdziwy majstersztyk. Na równi podobał mi się też “Jak wytresować smoka 2”, o którym właściwie mogę napisać dokładnie to samo – chociaż tutaj już niestety lekkie mankamenty były, chociaż ostatecznie animację oglądało się bardzo przyjemnie.

Jednakowoż jak tak przeglądam sobie premiery z 2014, to bardzo mało filmów z tego roku widziałem. Trzeba to nadrobić jak najszybciej :)

Z filmów to na pewno “Strażnicy Galaktyki” na pierwszym. Bardzo dobry jest opisywany przez Łukasza Orbitowskiego horror “Babadook”. Poza tym reszta blockbusterów mnie z lekka rozczarowała, najwięcej sympatii mam dla “Na skraju jutra”.

Za książki z 2014 roku to się dopiero będę brał, “Czerwone koszule” i “Marsjanina” na prezent dostałem, “Echopraksja” wciąz nie przeczytana.

Zostają te ksiązeczki, które tu recenzowałem. Najlepiej wypada Protasiuk – “Ad infinitum”, King “Przebudzenie” i Paweł Majka “Pokój światów”. Dobry jest też Joe Hill z “NOS4A2” (genialny tytuł!). Bardziej zaczytywałem się w komiksach. “Saga” tom 1 , “Locke & Key: Witamy w Lovecraft”  i “Chew: Przysmak konesera” biją wszystkich! Szczególnie ta “Saga” – po prostu cudo :-)

Strażnicy Galaktyki – ultimate winner for me.

 

Na skraju jutra – naprawdę przyzwoity blockbuster, happy end trochę słodki, ale nie za słodki – ujdzie, polecę.

 

Z książek...

 

Polskie: No, “Szczęśliwa Ziemia” Łukasza Orbitowskiego zaskoczyła mnie naprawdę pozytywnie, chociaż miałem przy niej moment słabości. “Kocham cię, Lilith” – dla języka. Radek Rak pany! ;-)

Mam tez sporo zaległości w polskich autorach, więc to dwie polecanki na marne pięć czy cztery pozycje w tym roku.

“Echopraksja” czeka, jak u Janka.

 

 

 

 

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Tylko kochankowie przeżyją– Jak dla mnie jest to najlepszy film 2014 roku w ogóle nie tylko biorąc pod uwagę fantastykę

Ona

Pod skórą

 

Z książkami mam taki problem jak przedmówcy, ale z tych co przeczytałem to najlepszy był na pewno CIEMNY EDEN Becketta. Zbiór opowiadań RYCERZ SIEDMIU KRÓLESTW Martina też mi się spodobał. Warte przeczytania też są książki PAN MERCEDES Kinga, LŚNIĄCE DZIEWCZYNY Beukes i Na skraju jutra, bo książka ma kilkanaście lat, ale u nas wydana była chyba w 2014r.

Z naszego podwórka miło mnie zaskoczyła NIEWIDZIALNA KORONA Cherezińskiej.

Tylko kochankowie przeżyją

Wiedziałem, że coś ważnego mi zalega... musze obejrzeć ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Z książkami mam taki problem jak przedmówcy, ale z tych co przeczytałem to najlepszy był na pewno CIEMNY EDEN Becketta.

Wespół z “Diasporą” Egana i “Toromorzem” Chiny Mieville, wpisana na szczyt mojej listy “do przeczytania” w 2015.

And one day, the dream shall lead the way

A ja uważam, że była niezła, ale na pewno nie tak dobra jak oczekiwałem. Podczas czytania cały czas miałem wrażenie, że gdzieś już to wszystko było, choć czytało się bardzo przyjemnie. Jedna z lżejszych pozycji w serii “Uczta wyobraźni”. 

"I needed to believe in something"

Czytając CIEMNY EDEN też miałem wrażenie, że gdzieś to już wcześniej było, ale to był dla mnie pkus, bo opowiedziane zostały historie z Księgi Rodzaju i z Księgi Wyjścia w otoczce s-f.

Ograniczę się do filmów.

 

Dobre:

Tylko kochankowie przeżyją (Only Lovers Left Alive) – beautiful spleen. ;=

Teoria wszystkiego (The Zero Theorem) – za klimat.

Czarownica (Maleficent) – gdybym był dzieckiem, to taka wersja przekonałaby mnie do tej opowieści.

Umiarkowanie dobre:

– Interstellar – tęsknię za gwiezdnymi podróżami w quasi-naukowym sosie.

– Automata (Autómata) – za klimat a’ la Asimov.

– Przeznaczenie (Predestination) – ciekawy i dobrze zrealizowny pomysł.

– Na skraju jutra (The edge of tomorrow) – zaskakujący pomysł, jeżeli popatrzy się na aktualne trendy w Hollywood.

– X-Men: Days of Future Past – słabsze od First Class, ale Fass jako Magneto i kapitan Picard jak prof. Xavier to wystarczające atuty. Prawdziwe hard sci-fi, jeżeli zignoruje się “sci”.

– The Guardians of Galaxy – dobra rozrywka.

– Snowpiercer: Arka przyszłości (Snowpiercer) – ciekawy pomysł i klimat.

 

Ujdzie:

– Ona (Her) – ciekawy pomysł, gorsze wykonanie.

– Transcendencja (Transcendence) – tyle fuck upów, że nie wiem od czego zacząć, ale dobrze zagrane i sprawnie opowiedziane.

– Noe: Wybrany przez Boga (Noah) – komiksy zwiastowały coś ciekawszego, a tu taki “konserwantyzm”.

– Robocop – warto obejrzeć, gdy nie ma nic lepszego z... rebootów.

– Stacja kosmiczna 76 – ma fajny klimat (stacja kosmiczna!), ale nic poza tym.

– Niezgodna (Divergent) – Orwell dla dzieci.

– Dracula Untold – “bitch”, please...

– Rogi (Horns) – nie znam prozy, ale film mnie nie wciagnął. Dobre do piątkowego piwa.

 

W ostateczności:

– Mercy – kolejny “King” na ekranie.

– Zbaw nas ode złego (Deliver us from evil) – jeden z tych filmów, przy których nie burzyłbym się, gdyby w opisie było “oparte na faktach autentycznych“, a nie “oparte na faktach”.  ;)

 

My typewriter had turned mute as a tomb.

Po przeczytaniu pozostaje tylko jedno ;) Szkoda, że potrzebowałem Waszej inspiracji

Nowa Fantastyka