- Hydepark: Teksty AI

Hydepark:

inne

Teksty AI

Pewnie wsadzę kij w mrowisko, ale dyskutujmy.

 

Do otwarcia tego wątku skłoniło mnie przeczytanie na forum opowiadania, które dość ewidentnie zostało wygenerowane przez AI, a potem niespecjalnie obrobione. W zasadzie w ciągu tygodnia trafiłam już na drugie takie (przy czym to pierwsze wypadło zdecydowanie lepiej, o czym później).

 

Oczywiście, zarzucanie komuś generowania treści w ChacieGPT czy w innych narzędziach to zawsze ryzyko, ale z racji swojego zawodu przerzucam tony tego typu tekstów (i poprawiam po innych), więc potrafię rozpoznać pewne charakterystyczne klisze, takie jak:

 

– potrójne wyliczenia, najlepiej oddzielone kropką,

 

– “głębokie” metafory, co dobrze obrazuje przykład z wspomnianego opowiadania: W domu czekała na nią cisza. Nie ta zwykła, ale ta która czegoś szukała. (W ogóle ChatGPT lubi metafory ciszy, a cisza gorsza niż krzyk jest chyba jego ulubioną.)

 

coś nie jest X, ale jest Y (np. Nie był bolesny. Był… skomplikowany)

 

Do brzegu – przed tekstami AI chyba nie uciekniemy, a samo narzędzie można wykorzystać kreatywnie do chociażby burzy mózgów w jakimś martwym punkcie swojego opowiadania. I tu wg mnie jest sedno problemu, bo czym innym jest traktowanie AI jako narzędzia, czym innym kopiuj wklej bez żadnej refleksji.

 

Inna kwestia, że osoby, które nie mają dużej styczności z AI, nie rozpoznają tego. Jedno ze wspomnianych wyżej opowiadań wg mnie nosiło cechy AI, w tym te najbardziej charakterystyczne klisze. Zresztą ostatni przykład zaczerpnęłam właśnie stamtąd. A jednak odbiór w komentarzach jest pozytywny, czytelnikom się podoba, więc czy mam(y) prawo się czepiać?

 

No i, czy powinniśmy w ogóle oczekiwać oznaczania takich tekstów? A jeśli tak, to jak to weryfikować (bo detektory nie są żadnym wyznacznikiem). Zdaję sobie zresztą sprawę, że w większości przypadków nie da się tego udowodnić w stu procentach, ale czasami to faktycznie widać bardzo mocno.

 

I na koniec, nie piszę tego, żeby kogokolwiek linczować. Bardziej zależy mi na otwartej rozmowie o standardach. A może zwyczajnie przesadzam, bo AI już tak się rozpanoszyło w naszym życiu, że to walka z wiatrakami? Zresztą przecież są już organizowane konkursy literackie na opowiadania AI, więc...

 

 

Komentarze

obserwuj

Ciekawy temat poruszyłaś. Oboje komentowaliśmy wspomniane opowiadanie i tam, też ująłem kwestię burzy mózgów, którą cieszę się, że poruszyłaś w tym miejscu.

Czy generowanie tekstów z AI jest równoznaczne, z generowaniem tekstów przez AI? Jak dla mnie właśnie nie! Jeśli ktoś nie ma osób do wymiany myśli, wspólnego roztrząsania najdrobniejszych szczegółów to AI może być bardzo pomocna. Inna sprawa to promptowanie, aby napisała nam książkę/opowiadanie/cokolwiek. Tutaj idziemy bardzo prostą, zupełnie bezzakrętową drogą do destrukcji własnej wyobraźni. 

Co jak nie chcę pytać słownika synonimów? AI się nada wyśmienicie. Co jak nie chce mi się robić korekty? Pewnie! AI poprawi literówki, ale trzeba wiedzieć, którą AI poprosić grzecznie o pomoc w tym temacie. Nie każda będzie równie dobra.

A co jak AI pisze za nas? “Napisz opowiadanie na 30 000 znaków z dwójką bohaterów, z których jeden to trzymackowa trzymiornica, a druga to dogórykorzenna paproć.” – polecam te i inne kwaśne prompty. 

Wtedy mamy problem bo na ogół nasze prompty nie wyglądają, jak ten powyżej. Są generyczne i odpowiedzi AI też takimi będą w większości przypadków. Garbage in garbage out. Jak na to spojrzeć z punktu widzenia statystyki to większość ludzi korzystających/pracujących z AI to osoby z IQ średnim. Czyli w okolicach 100. Nie ma co się spodziewać, że napiszą prompt, którego wynikiem będzie nagrodzone Zajdlami tomiszcze. Ale...

Czy to problem, że takie teksty się mogą podobać? Według mnie ten miecz ma dwa końce. Od zawsze generyczne treści, mówiące wprost i będące prostymi w odbiorze miały więcej zwolenników, niż przeciwników. Nawet tutaj na NF zdążyłem już przeczytać kilka obszernych opowiadań, które po prostu były. Były opowiadaniami. Ilość pozytywnych komentarzy pod nimi sięga czasami dziesiątek. I co? Trochę to tak, jak z tym pisaniem przez AI. Po prostu ludziom w większości ze średnim IQ podobają się treści, które rozumieją, a nawet bywają dla nich odkrywcze. Także skoro tak już było, to i może tak być dalej, jak dla mnie... ale czy to mnie czasami wpienia? Oj tak! ;)

Drake

AI to sprawa gustu. Jeśli ktoś chce czytać teksty AI to nich czyta. Jeśli ktoś chce publikować teksty wygenerowane to ok, tylko nich napisze, że – pomysł mój, teks AI. AI jest świetnym narzędziem. Można dostać informacje w chwilę na ( prawiek) każdy temat. Chcesz napisać opowiadanie o oblężeniu średniowiecznego miasta – dostaniesz wszystkie technikalia związane z sztuką oblężniczą z danego okresu. To bardzo rozwijające i pomocne. Ale do chwili kiedy traktujemy AI jak narzędzie:).

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

A jeśli tak, to jak to weryfikować (bo detektory nie są żadnym wyznacznikiem).

Czy ja wiem... nie eksperymentowałem z tym jakoś bardzo dużo, ale najnowszy Grok (z opcją “think harder”, żeby faktycznie był najnowszy) zdaje się rozpoznawać teksty AI dość trafnie. Zakładam, że jak zaraz wjedzie Grok 4.20, to będzie w tym jeszcze lepszy.

 

Zapytałem teraz o tekst, o którym rozmawiacie, mój ostatni i świeżo wygenerowane innym modelem opowiadanie – zakładając, że macie rację co do tekstu, którego nazwy nie wymienię, żeby nie nakręcać spirali nienawiści, to trafił wszystkie trzy.

 

AI to sprawa gustu. Jeśli ktoś chce czytać teksty AI to nich czyta. Jeśli ktoś chce publikować teksty wygenerowane to ok, tylko nich napisze, że – pomysł mój, teks AI.

Zgadzam się, że takie teksty powinny być oznaczane (jeśli kiedyś byłaby taka techniczna możliwość). Piętnowane, powiedziałbym nawet.

Aczkolwiek też trzeba uważać bardzo z takimi oskarżeniami... widziałem kiedyś na nosleep jak pod całkiem dobrym tekstem wysrali się na autora, że to AI, bo lusterka w ciężarówce odbijały nie te koła, które powinny, czy coś podobnego... tak że w paranoję też łatwo popaść

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ludzie robią takie rzeczy...

Drake6,

 

Co jak nie chcę pytać słownika synonimów? AI się nada wyśmienicie. Co jak nie chce mi się robić korekty? Pewnie! AI poprawi literówki, ale trzeba wiedzieć, którą AI poprosić grzecznie o pomoc w tym temacie. Nie każda będzie równie dobra.

Właśnie nie wyśmienicie i nie super, no chyba że temu komuś nie zależy na progresie, wtedy spoko. Poza tym nie sprowadzałabym tego wyłącznie do kwestii IQ. Prędzej jakiegoś obycia z tekstem, ale jeśli ktoś sam nie pisze i nie analizuje tego, co AI wypluje, to wydaje mu się, że chociażby takie nadmuchane metafory brzmią super.

 

 

Bardzie,

 

jaka gwarancja, że i pomysł jego? 

 

AI jest świetnym narzędziem.

nie piszę, że nie jest. Wprost przeciwnie, ale chciałoby się, aby w ogólnym zalewie AI slop, niektore miejsca trzymały jakiś poziom.

 

Zakapiorze,

 

Czy ja wiem... nie eksperymentowałem z tym jakoś bardzo dużo, ale najnowszy Grok (z opcją “think harder”, żeby faktycznie był najnowszy) zdaje się rozpoznawać teksty AI dość trafnie. Zakładam, że jak zaraz wjedzie Grok 4.20, to będzie w tym jeszcze lepszy.

przetestowałam podobnie i nie wydaje mi się. Bierze pod uwagę chociażby komentarze. Poza tym natura LLM-ów jest taka, że detektory i inne AI określają prawdopodobieństwo. Idąc Twoim przykładem, sprawdziłam jakieś piórkowe opowiadanie z 2015 i ocenia jako wysoką szansę na AI.

 

 Aczkolwiek też trzeba uważać bardzo z takimi oskarżeniami... widziałem kiedyś na nosleep jak pod całkiem dobrym tekstem wysrali się na autora, że to AI, bo lusterka w ciężarówce odbijały nie te koła, które powinny, czy coś podobnego... tak że w paranoję też łatwo popaść

Dlatego napisałam, że “Zdaję sobie zresztą sprawę, że w większości przypadków nie da się tego udowodnić w stu procentach, ale czasami to faktycznie widać bardzo mocno.”

 

 

Nie ma :). Ale takie rzeczy dzieją się cały czas. Połowa rynku muzycznego to kradzione kompozycje. A przecież nie było wtedy AI. To sprawa moralności i nic na to nie poradzisz. Jeden nie kradnie. Inny tylko okrada korporacje. Jeszcze inny kradnie tylko prąd ;D. Czy jest sens ścigania tekstów AI, chyba nie. Jeśli wejdziesz na tekst, w którymś Ci coś nie pasuje, to możesz już nie czytać takiego autora i już.  A jeśli komuś to nie przeszkadza, niech czyta :). Obawiam się, że ściganie tekstów AI może doprowadzić do spaleniu na stosie niewinnych ;). Coś wiem na ten temat :P.   

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Bierze pod uwagę chociażby komentarze.

Tak i sam fakt, że opko jest w internecie też bierze pod uwagę. Ale można mu kazać, żeby nie brał.

 

Będę sprawdzał jakieś opko co jakiś czas, jak nie zapomnę. Nie wykluczam, że masz rację.

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Będę sprawdzał jakieś opko co jakiś czas, jak nie zapomnę. Nie wykluczam, że masz rację.

 

Jeśli będziesz miał 100% pewności, to czemu nie. Tylko co nam to da. Nie wiem czy czytałem TO opowiadanie. Ale przeważnie widać co napisała AI. I wtedy można olać autora. Czy piętnowanie jest dobrym rozwiązaniem – naprawdę nie wiem. Może, ale co jeśli się pomylisz?  

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

IMO, tekst wygenerowany w AI. Mogę się mylić, ale na co dzień poprawiam za dużo takich tekstów, aby tego nie wyczuć.

Tu OldGuard :) Masz rację, też czytałem tego autora, ale chyba nie zostawiłem komentarza – widać jak na dłoni :). Tylko co teraz, mamy wymusić by oznaczył tekst? Co nam to da?

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Ja tam lubię i stosuję potrójne wyliczenia :P

Known some call is air am

“Ania stała obok mnie, ale nie patrzyła na mnie.”

 

Fragment z tego tekstu. Czy to jest dobre :D. Mamy rym, powtórzenie. Całe zdanie jest do bani. Już nie wspominając o poprawności AI. Przy moich horrorach musiałbym przerzucić się na obyczaj :D 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Może, ale co jeśli się pomylisz?  

Nie twierdzę, że zamierzam to faktycznie robić, przynajmniej na razie.

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Obawiam się, że ściganie tekstów AI może doprowadzić do spaleniu na stosie niewinnych ;).

Ja się zgadzam z bardem. Szczerze powiedziawszy, to najbardziej ucierpieć mogą na tym osoby, których styl pisania jest zbliżony do różnego rodzaju modeli AI. Po prostu tak piszą, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Osobiście nie zamierzam tego autorom wytykać – jeśli wyczuję, że coś jest na rzeczy, to najwyżej nie wrócę. Dopóki tekst wygenerowany nie dostanie Piórka / nie wygra konkursu, to chyba problemu nie ma – jeśli czyta się dobrze, to czytelnik i tak jest do przodu o lekturę, a jeśli źle, to nie sięgnie ponownie po tego autora.

Dobre wychowanie nakazywałoby oznaczać, jeśli ktoś tekst generuje albo chociaż być otwartym na rozmowę w komentarzach, ale, jak to powiedział prof. Bartoszewski mawiał: “Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.”

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

@ też to lubię ;) Ale rzeczywiście GPT na niektórych poziomach (bo są różne poziomy myślenia modelu) lubi pewne zagrywki, które można rozpoznać. 

 

@ chodziło mi o to, że AI potrafi podać wiele informacji szybciej, niż ktokolwiek znajdzie je np. na 2 stronach internetowych. Do tego kwestia halucynowania (pomyłek merytorycznych modeli) jest bardzo mocno na świeczniku od 3 lat i z każdą następną wersją przestaje być problemem. Jeśli się wie, jak zadać pytanie to otrzymany wynik przekracza możliwości researchu jednego człowieka kilkudziesięciokrotnie. 

Jeśli pytamy o synonimy to oszczędzamy kilkanaście sekund – może kilkadziesiąt. 

Jeśli pytamy o informacje (jak @Bardjaskier powiedział) dotyczące taktyki oblężniczej w XVw. to oszczędzimy nawet kilka godzin. Albo jeśli wiemy, jak (co nie jest fizyką kwantową) otrzymamy raport z kilkudziesięciu stron w ciągu kilku/kilkunastu minut i możemy w jednym miejscu poznać mnóstwo faktów. To nie zmniejsza kreatywności, nie ogłupia – to sprawia, że AI ułatwia nam zadanie.

 

I jeszcze raz, ale w innym tonie: AI przestaje być narzędziem. Nie chodzi o to, że ma własną agendę, qualia, czy zdolność kreacji w świecie fizycznym. Chodzi o to, że ludzie w wielu przypadkach przestają pytać, a zaczynają rozmawiać z AI. Tak jak wspomniana burza mózgów – to robią nie tylko ludzie, którzy chcą wpaść na temat napisania czegoś oryginalnego. Robią to osoby, które realnie zwiększają swoją wartość poprzez współpracę.

 

Jaskier pisze o tym, że w sumie, jak chce ktoś czytać takie opowiadania to niech czyta. Racja. Podobnie jest z generyczną (i generowaną przez ludzi) wszelką treścią: obrazy, muzyka, film, proza, liryka. Może i coś w tym jest bo na razie AI bez bardzo dobrego wejścia, nie da nic bardzo dobrego na wyjściu. Ale to się zmienia szybko. Sąsiad pracuje, jako programista. Dwa lata temu zarabiał mniej, niż obecnie na dodatkowych zleceniach. Tylko, że w ciągu (może) kilku lat to się skończy bo już teraz stworzenie strony internetowej, czy dedykowanej dla nas aplikacji to kwestia kilkunastu minut i zero wiedzy na ten temat. A kiedy AI napisze książkę, którą kupią tysiące i pochwalą ludzkiego autora bo napisał: “Napisz książkę s-f na 200 stron”? To już nie będzie stworzone przez człowieka i nie człowiek (czyli kto?) powinien zgarniać za to pochwały, czy nawet pieniądze. 

 

Krótko na koniec: generyczna “sztuka” to chłam, który od zawsze podobał się całym masom ludzi. Niektórzy z tym walczą. Na razie jeszcze są detektory AI, które wykazują standardowe, przed humanizacją teksty. To kompletna nieprawda, że nie ma takich. Są i warto poszukać takowe, a potem sprawdzić, czy działają (i nie mówię o “zero gpt” czy innych podstawowych wykrywaczach) poprzez wielokrotne testowanie. Opcje płatne są jeszcze lepsze, ale wiadomo, że z płatnymi jest jeden problem ;) 

A co jak przestanie być możliwe wykrywanie AI w tekście/muzyce/grafice? Te wszystkie tematy ciągną za sobą wiele etycznych i prawnych implikacji. 

 

Mi osobiście przeszkadza miałkość, więc ostatecznie fajnie byłoby, aby autor oznaczał stopień udziału AI w powstawaniu dzieła.

 

Drake

Cóż, sam się niedawno przekonałem, pisząc bardzo ostrożnie, że pewien tekst ma znamiona mocnego wspierania się AI, że takie komentarze nie tylko nie mają sensu, ale też mogą być kontrproduktywne. Autorka napisała, że zrobiłem jej bardzo dużą przykrość tym podejrzeniem i że po prostu ma taki styl, a bardzo się starała pisząc ten tekst.

Zrobiło mi się conajmniej głupio, tym bardziej, że zaraz znalazło się też parę innych osób, które stwierdziły, że mój komentarz był co najmniej nieelegancki – po zastanowieniu przeedytowałem go i zostawiłem tylko tyle, że maniera językowa tekstu mi się nie podoba.

Co do cech, które wymieniłaś, @OldGuard, muszę Cię zmartwić – ja, podobnie jak @Outta Sewer bardzo lubię trikolony, polisyndetony i asyndetony, lubię też zestawienia przeciwieństw, czy wręcz oksymorony, lubię głębokie metafory, ba, lubię metafory wielopiętrowe.

To środki retoryczne znane z Ars Rhetorica Arystotelesa, De oratore Cycerona czy Institutionis oratoriae libri XII Kwintyliana (widzisz – znów użyłem potrójnego wyliczenia) – i nie chodzi raczej o to, że się ich używa, tylko jak.

SI jest coraz lepsza, ale do poziomu piórkowego jeszcze jej trochę brakuje – a jeśli AI będzie karmiona AI Slopem – co jest coraz częstsze – nigdy nic lepszego nie osiągnie...

Jednak – wiele osób tak po prostu pisze, nawet bez pomocy AI. Co więcej, tutejsze forum troszkę wspiera takie pisanie od jednej sztancy – prędzej się zwraca uwagę na rzeczy nieistotne, a dość łatwe do wytknięcia, niż głębsze – a zatem i trudniejsze, bardziej złożone, wymagające większego namysłu.

Czasem wręcz mnie śmieszy (ale i irytuje), że tępi się na przykład byłozę i siękozę z zacięciem godnym lepszej sprawy, robi wręcz krucjaty przeciw powtórzeniom – nie zawracając sobie głowy, czy czasem ktoś nie użył tychże świadomie, za to o wiele mniejszą uwagę przywiązuje się do konstrukcji bohatera, czy przykładowo – poziomów ujęcia zła w świecie przedstawionym.

Zresztą – wspomniana byłoza nie jest ani błędem poważnym – ani zawsze – błędem. Trudno przykładowo o stylizację na język staropolski, bez użycia czasu zaprzeszłego, a czas zaprzeszły buduje się z czasownikiem modalnym “być” w formie przeszłej i kolejnym czasownikiem w formie przeszłej – i nic na to poradzić nie można, będzie co chwilę: “był zrobił”, albo “spostrzegł był”. Podobnie z “siękozą” – może być ona środkiem stylistycznym – np. w stylu filmów Koterskiego, gdzie powtórzenia określonych wyrazów, budują specyficzny język (”ja w ryj dać mogę dać”).

Natomiast portal – wszystkich do foremek.

SI – wszystkich do foremek.

 

A jak ktoś jest nieforemny, niekształtny, niekompatybilny – to co wtedy? Czym go wygładzić? SI czy portalem? ;-)

 

 

Prawdę mówiąc jednak trochę mnie zęby bolą od tych potworków stylistycznych, które się pojawiają na portalu, stworzonych czy to ludzką, czy półludzką czy całkiem maszynową ręką – byćmoże powód jest podobny jak i w Twoim przypadku, że po prostu zbyt często mam do czynienia z SI i jej tworami i mimo że Sztuczną Inteligencję traktuję jak przydatne narzędzie, to jednocześnie widzę zarówno jej niedoskonałości, rozdmuchane (i nierealne) związane z nią nadzieje, a także po prostu – niebezpieczeństwa.

Kiedy w styczniu 2023 wrzucałem tu utwór stworzony przez AI, oznaczyłem go jako taki i byłem przekonany, że ludzie tak też będą robić, bo przecież uczciwość coś takiego nakazuje...

 

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/29778

 

Ale jak zawsze, okazało się, że moja wiara w ludzi jest po prostu zbyt wielka i zbyt naiwna.

Prawdę mówiąc troszkę trudno wymagać, by

 

Ale w Sztucznej Inteligencji jest też nadzieja...

Może już niedługo będą w sprzedaży farmy Sztucznych Czytelników i będzie można sobie ich chodować jak Piaseczniki i każdy będzie autorem bestsellerów i dzieł wiekopomnych i epokowych? Skoro femboty i pleasureboty istnieją, to może i dla autorów, złaknionych odbiorców też się coś znajdzie? Jakieś G.O.W.N.O (Guiltypleasure Optimized Writer’s Narcissistic Overbooster) – sam bym pewnie kupił, bo reaguję już womitem na to, że zdaniem LLMów, każdy mój pomysł jest błyskotliwy, genialny i odkrywczy, a takie G.O.W.N.O musiałoby mieć odpowiednią dawkę krytycyzmu, a nawet hejtu – żeby ta populacja sztucznych czytelników wyglądała realistycznie... mój współpracownik ostatnio mnie troszkę przeraża, bo dyskutuje swoje pomysły z LLMami i trochę przestał być względem ich outputu dostatecznie krytyczny, mimo że wie, jak one działają. 

 

Brrrr...

 

Jak widać, nawet osoby, które na codzień pracują z LLMami, mogą czasem ulec urokowi ich pochlebstw...

 

Jednak w swoim własnym głosie łatwo się jest zakochać.

 

ksiegamiliona.pl - premiera już 14 lutego 2026 // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Do tego, żeby AI estetycznie budowało zdania, trzeba by je wytresować na datasecie z książkami najlepszych autorów w formie elektronicznej. Ewentualnie trenować wycinkowo, na konkretnych autorach, wg własnego uznania. Może wtedy przynajmniej będzie pisać nieco ładniej, chociaż ciągle bez sensu :)

Rok temu z ciekawości jak to działa, zleciłem ChatowiGPT napisanie dwóch miniaturek o psie ratowniku wodnym i psie ratowniku w kosmosie. Dostałem takie “potworki”, że przerobiłem je po swojemu i zapisałem moje wersje na dysk. Leżą i może kiedyś je pokażę, chyba będę mógł, jako swoje. Nie sięgam do AI po tym eksperymencie, chociaż myślę, że obecne LLMy są znacznie lepsze i byłby lepszy efekt. Byłbym rozżalony i czułbym się znieważony, gdyby ktoś mi zarzucił korzystanie z AI. To są bardzo delikatne sprawy. Jeżeli komuś własnej inteligencji wystarcza tylko do korzystania z AI, ale nie będzie chciał się do tego przyznać, to wkrótce nie będzie można mu tego udowodnić. Pozostaje jego teksty omijać. Zgadzam się z przedpiścami.

Przede wszystkim, jako autor chciałbym coś przekazać. Albo chociaż zbudować. Co to za przyjemność – kliknąć w przycisk i dostać gotową historię, ale... nie moją! 

Rany, to nie jest jakaś gra o złote kalesony. Jeszcze mógłbym zrozumieć, gdy ktoś na tym zarobkuje. Ale pisać za darmo, dla ludzi i generować historie? To się mija z celem. 

I tu trafiłeś w sedno. To jest... Smutne :) 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

@Bardjaskier

pamiętam, jak ktoś Tobie zarzucał nadużywanie AI :)

 

No cóż – moim zdaniem Sztuczna Inteligencja na tym etapie rozwoju to powinno być przede wszystkim narzędzie – ale moje obserwacje coraz częściej wskazują na to, że jest używana jako coś dużo dużo więcej – wina takiego stanu rzeczy zarówno po stronie marketingowej gadki-szmatki, która coraz bardziej przypomina “propagandę AI” a nie zwykły marketing, a także – postępującej, a właściwie to już galopującej ludzkiej głupoty.

Napiszę za jakiś czas w moim wątku o pęknięciu bańki AI, dlaczego uważam, że te dwa czynniki mogą doprowadzić do tego, że jednak ta bańka pęknie z nieco większym hukiem niż myślałem i szybciej, niż zakładałem – ale jeszcze zbieram dane.

 

ksiegamiliona.pl - premiera już 14 lutego 2026 // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Jimie, też uważam, że ludzka głupota galopuje i chyba to wynika z lenistwa. Wielu korzysta z AI, wierząc bezkrytycznie we wszystko, co AI wypluje, bo sprawdzenie/skorygowanie wymagałoby pracy. 

Tak. I prawie odszedłem z portalu :). Teraz by to po mnie spłynęło. 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Cóż, sam się niedawno przekonałem, pisząc bardzo ostrożnie, że pewien tekst ma znamiona mocnego wspierania się AI, że takie komentarze nie tylko nie mają sensu, ale też mogą być kontrproduktywne. Autorka napisała, że zrobiłem jej bardzo dużą przykrość tym podejrzeniem i że po prostu ma taki styl, a bardzo się starała pisząc ten tekst.

Zrobiło mi się conajmniej głupio, tym bardziej, że zaraz znalazło się też parę innych osób, które stwierdziły, że mój komentarz był co najmniej nieelegancki – po zastanowieniu przeedytowałem go i zostawiłem tylko tyle, że maniera językowa tekstu mi się nie podoba.

No właśnie dlatego reagowałem wtedy Jimie i mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Sporo ludzi w dzisiejszych czasach, przez swoją pracę, szczególnie na początku pisania, ma takie zaciągnięcia, bo żyjemy w czasach mediów społecznościowych. Dziewczyna napisała, że w pracy zawodowo między innymi odpisuje na komentarze, ja to kupuję, a betując jej kolejne opowiadanie tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że AI nie używa. 

Jestem przeciwnikiem kopiuj wklej z AI i załamałbym się jakby ktoś mi zarzucił takie oszustwo, bo ciężej jest się bronić przed czymś czego się nie zrobiło, niż zrobiło.

Ja po prostu zacząłeś zauważać pewien paradoks. Ostatnio to częsty temat na naszym forum. Często jest to zarzucane. Ja nigdy nie korzystam z AI przy pisaniu, chyba, że czasem wyszukam synonim jakiegoś słowa, ale nawet nie można tego nazwać pomocą AI, bo najczęściej wpisuję w wyszukiwarkę i wychodzi słownik synonimów. Ale przez wzgląd na ilość zarzutów na forum, trzy razy czytałem mój nowych tekst przed wrzuceniem, czy przypadkiem ktoś mi nie zarzuci korzystania z AI, tak jak innym. I nagle tak usiadłem, zatrzymałem się i myślę “cholera, przecież ty chłopie z tego nie korzystałeś, czemu to sprawdzasz”. To naprawdę zaczyna się robić paranoja.

Sam widziałem kilka ewidentnie napisanych i bezmyślnie wklejonych tekstów przez AI. Ale nigdy nie mam 100% pewności, więc nie komentuję i tyle. Nie wracam też do takich autorów. Uważam, że najgorszą karą dla takich osób jest brak zainteresowania ich tekstami. Bo najczęściej są to ludzie, którzy sami nie potrafią ocenić czy to brzmi normalnie co udostępniają, więc niech siedzą i myślą czemu nikt nie komentuje.

You cannot petition the Lord with prayer!

@MichaelBullfinch

Nie, nie mam za złe, jak pisałem w powyższym komentarzu – zrobiło mi się głupio, bo mimo że próbowałem to trochę opakować w bawełnę, to jednak zabrzmiało za ostro – a jak widać był to zarzut nieuprawniony.

Więc zmieniłem swój post – stylu biurokratyczno-urzędniczego nie lubię, chyba że ma spełnić jakąś określoną funkcję (przykładowo – bohater jest takim urzędnikiem właśnie – zresztą sam dokonuję podobnych stylizacji, przykładowo w opku – https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/31175 gdzie styl czasem jest celowo sądowo-urzędniczy i to nie tylko w narracji, ale nawet w dialogach – na szczęście nie w całym tekście, ale jednak da się tę suchość odczuć).

Tak więc – komentarz zmieniłem, pod tamten tekst też jeszcze kiedyś pewnie wrócę, bo poza tym stylem, od którego zęby mnie bolały, dostrzegłem też parę fajnych rzeczy.

 

“To naprawdę zaczyna się robić paranoja.”

Rzeczywiście. Jeden z moich znajomych celowo pisze do klientów z pewnymi drobnymi błędami i potknięciami, żeby nie wyglądało to na AI :D

 

ksiegamiliona.pl - premiera już 14 lutego 2026 // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Ja się zgadzam z bardem. Szczerze powiedziawszy, to najbardziej ucierpieć mogą na tym osoby, których styl pisania jest zbliżony do różnego rodzaju modeli AI. Po prostu tak piszą, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Osobiście nie zamierzam tego autorom wytykać – jeśli wyczuję, że coś jest na rzeczy, to najwyżej nie wrócę.

Ale, czy nie chodzi o to, by nie brzmieć właśnie jak klasyczne AI. Dziwni mnie, jak wiele pojawia się tutaj głosów, że zarzucenie im, że brzmią jak AI, by ich zasmuciło. Jeśli tekst jest nadmiernie wygładzony, pełen ogólników, napompowanych metafor itd to może budzić skojarzenia z tekstem generatywnym. I taki feedback, chociaż niezbyt miły, daje do myślenia i pozwala napisać następnym razem coś lepiej.

 

Bo, czy ktoś się obrazi, jeśli mu się napisze, że jego styl jest zbyt prosty, szkolny albo coś w tym guście? Jeśli chce pisać lepiej, to nie. A jeśli zarzut jest nieprawdziwy, to obronisz zarówno sposób pisania, jak i dziwną metaforę.  Plus, stajesz się bardziej świadomy swojego stylu. Przy kopiuj-wklej z chata o to trudno.

 

jeśli czyta się dobrze, to czytelnik i tak jest do przodu o lekturę, a jeśli źle, to nie sięgnie ponownie po tego autora.

O to właśnie mi chodzi. Dobry tekst, nawet wygenerowany w AI, nie brzmi jak AI, bo ktoś go obrobił, co czasem zajmuje więcej czasu niż napisanie tekstu od 0. Nie upieram się przy niewykorzystywaniu LLMów jesli ktoś chce, bo to tak, jakby upierać się przy ręcznym pisaniu opowiadań zamiast na kompie. Po to jest technologia, aby z niej korzystać. Umiejętnie. W końcu pisanie, to też research, czytanie raz za razem (a wiadomo, że jak się czyta swój tekst x razy, to na niektóre rzeczy jest się już ślepym). Co jednak nie powinno zwalniać z samodzielnego myślenia.

 

lubię głębokie metafory, ba, lubię metafory wielopiętrowe.

Czy napisałam gdzieś, że są one złe? :P Ale metafora musi mieć swoje uzasadnienie w tekście i jakoś się bronić. Czy przytoczona wcześniej jest wg ciebie głęboka albo wielopiętrowa? ;)

 

To środki retoryczne znane z Ars Rhetorica Arystotelesa, De oratore Cycerona czy Institutionis oratoriae libri XII Kwintyliana (widzisz – znów użyłem potrójnego wyliczenia)

Wiemy oboje, że nie o takich wyliczeniach piszę ;)

 

Bardziej o takich

 

Sięgnął po kurtkę. Nosiła na sobie ślady deszczu, słońca i pośpiesznych decyzji.

 

 

Zresztą – wspomniana byłoza nie jest ani błędem poważnym – ani zawsze – błędem. Trudno przykładowo o stylizację na język staropolski, bez użycia czasu zaprzeszłego, a czas zaprzeszły buduje się z czasownikiem modalnym “być” w formie przeszłej i kolejnym czasownikiem w formie przeszłej – i nic na to poradzić nie można, będzie co chwilę: “był zrobił”, albo “spostrzegł był”. Podobnie z “siękozą” – może być ona środkiem stylistycznym – np. w stylu filmów Koterskiego, gdzie powtórzenia określonych wyrazów, budują specyficzny język (”ja w ryj dać mogę dać”).

 

hmm, wydaje mi się, że nikt świadomie komentujący na tym forum, nie czepia się w takich przykładach, jakie przytoczyłeś ;) Poza tym portalowe opinie, to tylko opinie. Wartościowe i osobiście wiele się z nich nauczyłam, ale np. ostatnio nie zgodziłam się z większością uwag Barda, być może on miał rację w tamtej wymianie zdań i  patrzył na tekst z zupełnie innej perspektywy niż ja, ale mam też poczucie, że w pewnym momencie człowiek zyskuje już jakąś świadomość tego, jak chce pisać, jaki rytm mu odpowiada, jakie środki są mu bliskie, z czego chce zrezygnować, a czego bronić. Jak się nie myśli nad swoim tekstem, tylko kopiuje bezmyślnie, to raczej nie dojdzie się do takich wniosków.

 

“To naprawdę zaczyna się robić paranoja.”

Rzeczywiście. Jeden z moich znajomych celowo pisze do klientów z pewnymi drobnymi błędami i potknięciami, żeby nie wyglądało to na AI :D

To faktycznie przesada i dlatego w otwarciu wątku nie pisałam o poprawności językowej, bo do tego chyba wszyscy powinniśmy dążyć.

 

Uważam, że najgorszą karą dla takich osób jest brak zainteresowania ich tekstami. Bo najczęściej są to ludzie, którzy sami nie potrafią ocenić czy to brzmi normalnie co udostępniają, więc niech siedzą i myślą czemu nikt nie komentuje.

czy nie byłoby więc dla nich bardziej wartościowym feedbackiem powiedzenie, że sorry, ale tekst pachnie AI i dlatego nie mam ochoty czytać dalej.  Z “siedzą i myślą, czemu nikt ich nie komentuje” można dojść do różnych wniosków.

 

 

Od AI nie uciekniemy. Ktoś gdzieś tutaj wspominał, że pracuje z AI. Ja również, pisząc kod. Pewne sprawy mi pomaga ogarniać, pisze kod który wcześniej by mi zajęło napisanie go dłużej. Oczywiście w miedzyczasie rozwalił mi parę rzeczy po drodze – no ale z czasem naprawdę wzrosła moja produktywność. Nadal jestem lepszy z AI jeśli chodzi o praktyczniejsze/proste rozwiązania, ale widzę i czuje przewagę w firemkach gdzie AI nie jest wykorzystowany albo firma nie wykupiła pakietu ludziom. To jest przepaść.

Co więcej – w jednej firmie na tyle popisalem prompty i Worfklowy, że zwyczajnie ja tylko approvuje zadania, a on wykonuje. Narazie w przypadku prostych zadań ale podejrzewam, ze za rok, dwa pójdzie to dalej.

Jeżeli myślicie, że AI pęknie, to tak. Ale tylko firmy które są więcej warte niż powinny. Jeżeli myślicie, że zniknie, to nie. Kolej nie znikła. Telewizja nie znikła. Internet też nie. Przystosowały się po prostu do rzeczywistości i zaczęliśmy z nich trwale korzystać.

Mam złą wiadomość, dla tych co są entuzjastami AI i ich zagorzałych przeciwników. To nie jest armagedon ludzkości, SkyNet jeszcze nie istnieje. To jest kolejna rewolucja technologiczna, którą mamy okazję zobaczyć na własnych oczach.

Powiem to co, co mówię swoim stażystom co przychodzą do roboty. AI wam roboty nie zabierze, ale ludzie z ich korzystający już tak. Ale tego trzeba korzystać z głową. Bezmyślny pracownik przeklejający komendy / skrypty jak kiedyś nie rożni się niczym od bezmyślnego pracownika przeklejającego to co AI wygenerował.

AI to potężne narzędzie. But with power, comes great resposbility. No i z tego responsibility mam wrażenie, nie wszyscy pojęli to co jest.

Powiem wprost, ja też czasem sie wspomagam AI. ortografiai interpunkcja. Tak, żeby nie dokładać roboty ludziom którzy to robią. Ale i tak nie wyłapie wszystkiego. I muszę sprawdzić i jego. Jednak wolę zachować szczerze mówiąc dla siebie jednak przyjemność tworzenia historii. I nie pozwolę by robił to robot ;) 

Nawet jeszcze zrozumiem, jak ktoś jak mówi Old, wygeneruje tą opowieść z AI, ale doloży to pracę, serce. Jestem w stanie to jakoś zaakceptować.

Ale jeżeli ktoś nawet nie spróbuje poprawić tekstu, to jest to już słabe. Ja w zwyczaju, po prostu przechodzę obojętne.

Napiszę za jakiś czas w moim wątku o pęknięciu bańki AI, dlaczego uważam, że te dwa czynniki mogą doprowadzić do tego, że jednak ta bańka pęknie z nieco większym hukiem niż myślałem i szybciej, niż zakładałem – ale jeszcze zbieram dane.

Każdy wielki wynalazek pękał, ale jeżeli myślisz, że AI odejdzie, to jesteś w błędzie – patrz wyżej.

Główny powód to to, że firmy jak GPT już jest na minusie, a mimo to zadłuża się na potęgę, kupuje nadal mniejsze startupy (w tym neptune.ai, polski startup, gdzie pracował mój kolega), a chodzą słuchy, że kupi ich Microsoft, żeby ich uratować. Firma jest warta więcej niż powinna, tak jak i Anthropic, od Claude.

Jednakże, jest taka firma, Google której dochody nie są tylko z AI, a AI zrobiła potężnego. Ma zasoby i potężne możliwości, by nadal takowe prowadzić.

Nie chce się chwalić, ale znam to od podszewki.

Nie wierzę, że bańka rozwali AI. Dokona się upadek niektórych firm, podejrzewam, że GPT dostanie w banie, ale zostanie uratowany Microsoftem. Claude jest ciekawy akurat, kto go kupi, ale zakladam ze Google go przejmie, bo modele od niego przyczynily się walnie do trenowania Gemini.

 

 

Co do meritum – ja po prostu nie komentuję. Nie oceniam też, czy ktoś tworząc teksty AI dokonał jakiejś zbrodni. Bo każdy przypadek należałoby sprawdzać osobno. To też, wole w tej kwestii nie komentować.

 

– coś nie jest X, ale jest Y (np. Nie był bolesny. Był… skomplikowany)

 

To wynika ogółem, z tego że GPT nie potrafi dobrze w język polski. On pierw “myśli” w angielskim, przynajmniej tak generuje pierw tekst, dopiero później to tłumaczy na angielski.

Inaczej działa trochę go Gemini. On ma tak wszechogromny kontekst zasilany danymi z wyszukiwarki Google’a, że copywriterzy za pomocą niego mogą tworzyć cuda. Ogarnięci copywriterzy.

 

Czasem wręcz mnie śmieszy (ale i irytuje), że tępi się na przykład byłozę i siękozę z zacięciem godnym lepszej sprawy, robi wręcz krucjaty przeciw powtórzeniom – nie zawracając sobie głowy, czy czasem ktoś nie użył tychże świadomie, za to o wiele mniejszą uwagę przywiązuje się do konstrukcji bohatera, czy przykładowo – poziomów ujęcia zła w świecie przedstawionym.

 

To jest to, co napisałem @OldGuard w prywatnej wiadomości, że założyła ten temat.

To jest kluczowe co napisałeś. Ogółem – to co mówisz. Dusza.

 

Widziałem kiedyś opke, którą ktoś stworzył z użyciem AI. Po za właśnie tym, “to nie było to, to było tamto”, jakimiś niektórymi mało zgrabynymi „typowymi” gpt, to zauważyłem w tym jednak człowieka. Że on wlał naprawdę jakąś cząstkę siebie w to. I miałem z tym mieszane uczucia.

Bo z jednej strony, napisał coś rękami kogoś innego.

Z drugiej strony – widać, że nie wymyślił opki za pomocą GPT. Widać, że zrobił to z pomysłem. Tylko miał problem z formą.

Mi jest ciężko obecnie to rozsądzać. Ja szanuje każde zdanie i twórczość innych. Nawet z użyciem AI, chociaż boli mnie jak ktoś nikt nie zadaje sobie trudu, by coś oddać od siebie.

Generalnie Jim – podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym co napisałeś. Nawet podpisałbym się unikalną dla rodzaju męskiego kończyną, niestety to trudne, ale i nie polityczne.

 

 

Coś wiem na ten temat :P. 

Aż...wrzuciłem jak @GalicyjskiZakapior zrobił. Ja wrzuciłem swój tekst i poprosiłem Groka, że to AI. Jak mu zasugerowałem że jest AI, to stwierdził że Hak na Potwory, to AI, bo tekst jest zbyt dobry.

Potem w innym czacie, eksperckim poprosiłem o coś innego. Co świadczy o tym, że ten tekst nie jest AI.

Napisał wszystko to samo, tylko w inny sposób stwierdzając, że na bank jest nisko, że jest AI.

 

W obu przypadkach jawnie go prosiłem by nie brał pod uwage komentarzy i to że tekst został już upublikowany. Bo niestety upodobał sobie, że jeżeli jest publikacja, był bet to już dla niego pieczątka wiarygodności.

Natomiast ja z Groka nie korzystam, z przyczyn ideologicznych, bo jeżeli uważacie, że chatgpt uczył się na pracach ludzi to, Grok w tej kwestii ma jeszcze więcej za uszami i czynił podobnie jak chińczycy. Kradł AI od innych.

Ale tak co do kradzieży intelektualnej.

Jeżeli piszemy coś  i inspirujemy się jakimś stylem to jest to kradzież intelektualna? :) 

 

 

Natomiast kończąc mój wywód. Ja uważam, że zdanie @Michaela , @beeckiego i po części @barda jest bardzo w punkt. 

Ja osobiście nie czuje się, na tyle pewnie by komuś zarzucić, że coś jest z AI. Niektórzy tak piszą po prostu. Z uwagi na liczbę prac jak ktoś wrzuca rzekłbym, że trzeba mieć potężne moce przerobowe, żeby tak wrzucać teksty.

Ja, kiedy czuje/widzę, że to słabej maści ctrl+c cltr+v to po prostu nie czytam.

Ale tak samo robię, kiedy czuje, że zwyczajnie tekst mi nie siadł.

A jeśli coś mi się spodobało, to napiszę.

Niechce nikogo przekonywać, ale może lepiej tak może podchodzić, żeby nie zwariować od tego wszystkiego. 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)

Od AI nie uciekniemy.

Tak! Przykładem mogą być też smartfuje. W tramwaju nos w smartfonie ma staruszka i czterolatek. Na wąskim szlaku w Tatrach 10 lat temu mijała mnie gęsiego wycieczka młodzieży. Każdy patrzył w smartfon zamiast na widok, lub chociaż pod nogi.

 

smiley

Od AI nie uciekniemy.

Dlatego warto czytać tylko górne półki – tam zdecydowanie mniej takich

wtrąceń. A jeśli, cóż, życie jest pełne niespodzianek...

Pozdrówka...

 

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Jeśli ktoś mówi, że przebiegł maraton, a tak naprawdę większość drogi przejechał rowerem, to mamy do czynienia z oszustwem.

Wymieniasz kilka cech, które mogą wskazywać na udział AI przy tworzeniu tekstów. Chociażby te potrójne wyliczenia oddzielone kropką, metafory ciszy, konstrukcje typu: coś nie jest X, jest Y itd.  Zastanawiam się, gdzie AI się tego nauczyła.  A może to jest jej autorski styl?

Z tego co wiem, to AI przetwarza informacje. Wiec wykorzystuje style innych pisarzy. A najpewniej po przeanalizowaniu najlepszych wyciąga cechy wspólne i buduje najlepszy sposób pisania. Chyba, że ktoś będzie kazał AI pisać w określonym stylu.

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Po przeczytaniu ogarnęła mnie paranoja.

Teraz, zanim napiszę recenzję, będę musiał sprawdzać, czy opowiadania nie napisała AI? I co, jeśli opowiadanie mi się spodoba? To jest coś nie tak z moim AI? Poleciałem na popkulturę czy pop-papkę, a może AI przypadkowo udało się stworzyć coś, co trafiło w mój gust? A może po prostu miałem gorszy wieczór, szukałem czegoś co pobudzi lub ukoi zmysły, a AI akurat trafiło w potrzeby?

No dobra, inny przykład. Potrzebuję imienia dla wczesnoskandynawskiej wieszczki, która nawet nie jest wieszczką, bo polskie określenie nie jest dokładnym odpowiednikiem jej funkcji. Mam sięgnąć do oryginalnych sag, czy poprosić AI o listę wraz z rozwinięciem znaczeń? Pierwsze to tydzień zabawy, drugie to około pół godziny, ponieważ niestety za każdym razem muszę prosić szanowne AI o źródło, a następnie je weryfikować (więc i tak czeka mnie czytanie tekstów, tylko już wybranych). Czyli używam AI jako wyszukiwarki, tylko gdzie przebiega cienka granica między wyszukiwaniem a kopiowaniem? Wiem, że przez wyszukanie odpowiednich imion czy dobranie technikaliów opowiadanie będzie lepsze, poprawniejsze, AI staje się takim pomocnikiem detektywa. A może czepialstwo czytelników o wszystkie detale de facto wymusza korzystanie z AI, by cokolwiek napisać w rozsądnym czasie?

W drugą stronę – przy sprawdzaniu technikaliów w opowiadaniu też zdarzało mi się używać AI. W ostatnim opowiadaniu konkursowym Outta Sewer ludzie zostają rozczłonkowani po ataku wielkokalibrowymi pociskami. Dzięki AI mogłem szybko sprawdzić, że taki efekt jest realistyczny, na skutek powstania różnic ciśnienia i rozproszeniu energii przy hamowaniu pocisku. Znów zweryfikowałem AI, zaglądając do źródła nie-AI, a nawet szukając zdjęć ofiar, ale samo skorzystanie z AI znacznie przyśpieszyło proces recenzji.

Czy malarz jest malerzem jeśli kupuje farby czy jeśli sam je wytwarza? Masz racej :). Jeśli coś stworzyłeś to jest Twoje ( nawet jeśli używałeś do tego narzędzi), jeśli skopiowałeś – to nie jest Twoje. Czy może się skopiowane podobać– może. Czy Twoje może się nie podobać– może. To sprawa moralności. Dla jednego będzie to proszenie AI o pomysł na kolejny rozdział, dla innego sprawdzanie informacji, dla jeszcze innego wygenerowanie tekstu na podstawie jego pomysłu. Edit: jedyne co możemy tu ustalić, to czy coś dla nas jest przyzwoite czy nie :). Ale to chyba już ustaliliśmy;)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Dla mnie to prosta sprawa – piszesz "ręcznie", a AI jest jedynie inspiracją i komentatorem/ researcherem – tekst wciąż jest Twój.

… AI przetwarza informacje. Wiec wykorzystuje style innych pisarzy. A najpewniej po przeanalizowaniu najlepszych wyciąga cechy wspólne i buduje najlepszy sposób pisania.

Czyli pewne cechy tekstu identyfikowane jako charakterystyczne dla AI, mogą być “ludzkie” i tropienie na ich podstawie oszustów jest ryzykowne.

 

Nie wiem :). To moja teoria, na podstawie tego co AI sama o sobie mówi;). Ale może wypowie się ktoś, kto siedzi w sprawach technicznych AI

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Czyli pewne cechy tekstu identyfikowane jako charakterystyczne dla AI, mogą być “ludzkie” i tropienie na ich podstawie oszustów jest ryzykowne.

AI nie robi nic “od siebie” i zostało wyuczone na podstawie tego, co jej wgrano, czyli właśnie tekstów ludzkich. Co nie znaczy, że nie przetwarza i nie wypluwa tego w dość specyficzny sposób, a te 3 podane wyżej przykłady (które chyba jednak wymagałyby rozwinięcia, bo szczególnie w przypadku potrójnych wyliczeń łatwo o niezrozumienie) są bardzo charakterystyczne.

 

Dla przykładu, w mojej branży często pisało się kiedyś “wyobraź sobie, że”. W erze AI taki zwrot klient od razu zaznaczy, jako frazę z Chata i nawet jeśli nie będzie miał racji, to co z tego. Klient nasz pan. A na forum “klientami” są czytelnicy. Jeśli zauważą u kogoś naleciałości AI i będą mieć podejrzenie, że tekst nie powstał samodzielnie, to już drugi raz pewnie nie zajrzą, a pisanie dla nikogo to żadna przyjemność. 

Dla przykładu, w mojej branży często pisało się kiedyś “wyobraź sobie, że”. W erze AI taki zwrot klient od razu zaznaczy, jako frazę z Chata

Właśnie. Pomyli się.

No niekoniecznie właśnie, bo Chat nauczony na tego typu tekstach, często teraz wypluwa tę frazę.

Oczywiście, samo “wyobraź sobie, że” nie oznacza na 100%, że to tekst wygenerowany (chociaż tłumacz to co bardziej upartym klientom ^^), ale jest to poszlaka. Tak, jak i wydumane metafory, charakterystyczne wyliczenia itd. Pojedyncza poszlaka to za mało, ale im jest ich więcej, tym większe prawdopodobieństwo, że tekst nie powstał samodzielnie. Uwierz, jak się z tym pracuje na co dzień, to łatwo takie rzeczy wyłapać w ich najbardziej prymitywnej, nieobrobionej formie.

To jak z jazdą na pamięć. W większości przypadków się sprawdza, ale czasami można nieoczekiwanie pojechać pod prąd. Zawsze trzeba uważać. 

Tekst, do którego odwołujesz się w tym wątku, również zwrócił moja uwagę dużą ilością dziwnych konstrukcji i metafor, które mnie przerosły. Ale jak czytałem komentarze, to większości czytelników się podobał. Może autor naczytał się podobnych tekstów i lubi taki styl, a teraz tworzy coś swojego.

Nie korzystam z AI przy tworzeniu tekstów. Trochę już ich napisałem i umieściłem na naszym forum. Nawet spotkałem się z uwagą, że mam swój styl. Czy mam się bać, że ktoś programem sprawdzającym “wykryje” zbieżność z jednym ze stylów AI? Jeżeli AI “zajrzy” na forum, to istnieje taka możliwość, skoro AI jest uczone na istniejących tekstach. Wprawdzie wybierane są najlepsze, ale mnogość... Czy powstrzymać się od publikowania i pisać tylko “na dysk”/”do szuflady”?

Ja mogę potwierdzić, że używając często AI, zaczynam uczyć się jego zwrotów i samemu ich potem używać.

Misiu,

 

wątek programów wypłynął, ale w otwarciu specjalnie tego nie zaznaczałam, bo

 

1) to są narzędzia, które dają często fałszywie pozytywne wyniki i jak ktoś chce korzystać, niech korzysta, ale dla mnie to nie jest żaden argument, bo wiem, że działają różnie. Zwłaszcza te darmowe, a nikt dla hobbystycznego sprawdzania nie będzie sięgał po te za 100$ miesięcznie.

 

2) Do otwarcia tego wątku skłoniło mnie przeczytania opowiadania, które ślady AI nosiło ewidentnie. Być może przeczytałam tutaj albo gdziekolwiek inne teksty, które też powstawały z AI, ale były tak dobrze zrobione, że nie mialam o tym pojęcia. A wtedy, czego oko nie widzi, tego sercu nie żal. 

 

Może autor naczytał się podobnych tekstów i lubi taki styl, a teraz tworzy coś swojego.

Możemy w to naiwnie wierzyć ;) a ja mam w sobie bardzo dużo dziecięcej naiwności, ale tego akurat nie kupuję. 

 

Ale jak czytałem komentarze, to większości czytelników się podobał.

I to jest chyba kluczowe zdanie. Nawet jeśli mogę się z takim stanem rzeczy nie zgadzać. 

Czy mam się bać, że ktoś programem sprawdzającym “wykryje” zbieżność z jednym ze stylów AI?

Bardziej bym się martwił, że ktoś może nakazać AI napisać kolejne krótkie opowiadanie w stylu “Koali75”.

Tylko na naszym forum pozytywne opinie to raczej społeczny standard – ja pochwalę Ciebie, to Ty pochwalisz mnie...

Silver – nie zawsze:). A nawet można wyczuć, kiedy "Fajne podobało mi się" znaczy tele co "D..y nie urwało" ;).

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Bardzie,

 

ej no, jeśli Anet piszę, “podobało mi się”, to znaczy, że się podobalo. Jeśli d..y nie urywało, to napisze “nie podobało mi się” :P

Jak Anet to pisze, to ja czytam to tak – "Spoko opowiadanie, jak wiele innych na portalu" :). A jak pisze, że nie podobało, to już jest grubo ;)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

All in all, piszemy dla przyjemności i tak samo czytamy (co nie wyklucza, że są tu teksty na imponującym poziomie). Tej przyjemności AI nam nie odbierze, bo jak wyżej – dobry tekst AI też da przyjemność, a fałszywego splendoru dla autora pod pseudonimem nie ma aż tak wiele znowu.

A odnośnie wyżej wspomnianego savoir vivre portalowego, to zakładam, że w ramach niego też należy utrzymać zwracanie uwagi na podejrzenie AI. Czytałem tekst, który Cię zainspirował OldGuard, wydaje mi się, że to była bardzo sensowna uwaga i porada dla autora. Czytałem też tekst, pod którym napisał swój komentarz Jim, po czym się z niego po dżentelmeńsku wycofał. Tam autorka, debiutująca, poczuła się urażona, ale finalnie chyba niesmaku nie ma, bo Jim zachował kawał klasy. I chyba to jest najlepsza puenta.

A jeszcze w toku tej dyskusji sobie myślę, taka uwaga może być też cenna, by autor był świadom, że choć nie używa AI, to jakieś elementy go do niej upodabniają.

Choć w dalszym ciągu, ja to chyba będę wolnorynkowo traktował – gdy coś wyda mi się AI, niekoniecznie będę komentował/dalej czytał. Stresu chyba wiele to nie przysporzy na razie.

 

Jak Anet to pisze, to ja czytam to tak – "Spoko opowiadanie, jak wiele innych na portalu" :). A jak pisze, że nie podobało, to już jest grubo ;)

Koala ma licencję, to może wie, jak się tego używa :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Hej wszystkim :) cieszę się, że taki wątek znowu powstał, więc chętnie dołączam :)

 

Nie upieram się przy niewykorzystywaniu LLMów jesli ktoś chce, bo to tak, jakby upierać się przy ręcznym pisaniu opowiadań zamiast na kompie.

Ja się z tym stanowczo nie zgadzam. Ręczne pisanie a pisanie na komputerze różni się tylko sposobem, a korzystanie z LLMów to już wspieranie się narzędziem, więc to nie jest to samo.

 

Wiemy oboje, że nie o takich wyliczeniach piszę ;)

 

Bardziej o takich

 

Sięgnął po kurtkę. Nosiła na sobie ślady deszczu, słońca i pośpiesznych decyzji.

O.O A ja takie lubię! Nie wiedziałam, że to jest typowe dla AI.

 

AI nie robi nic “od siebie” i zostało wyuczone na podstawie tego, co jej wgrano, czyli właśnie tekstów ludzkich. Co nie znaczy, że nie przetwarza i nie wypluwa tego w dość specyficzny sposób, a te 3 podane wyżej przykłady (które chyba jednak wymagałyby rozwinięcia, bo szczególnie w przypadku potrójnych wyliczeń łatwo o niezrozumienie) są bardzo charakterystyczne.

Podsumowując: AI przejmuje nasze formułki i używa ich tak często, że my, ludzie, nie możemy już ich używać, żeby nikt nam nie zarzucił korzystanie z AI laugh Czy to nie jest chore? I nawet to słowo, którego użyłam: “podsumowując” – gdzieś czytałam, chyba nawet na Portalu, że jest kojarzone z AI i ludzie zaczynają tego słowa unikać. Powiem tak, ja zawsze tego słówka używałam i nie mam zamiaru z niego rezygnować. Inny przykład: model przytoczony przez OldGuardcoś nie jest X, ale jest Y (np. Nie był bolesny. Był… skomplikowany). Z taką formą spotykałam się przecież od zawsze, występuje często w książkach, wydanymi jeszcze przed erą AI.

Moim zdaniem taki “młot na czarownice, a raczej na formułki” nie wyjdzie nam na dobre. Bo będzie z czasem nas coraz bardziej ograniczać, aż w końcu żadne sformułowania, słowa, czy zdania nie zostaną ludzkie, tylko będą kojarzone z AI. To jest błędne i bezsensowne koło.

 

Co do detektorów AI to ostatnio robiłam mały test: wygenerowałam wiersz o zimie w Google Studio AI, ustawiłam na high thinking level i do porównania dawałam fragmenty własnych opowiadań. Po długich poszukiwaniach znalazłam jeden obiecujący detektor, ale też nie jest idealny, bo nadal przy niektórych fragmentach mojego opowiadania pokazywał, że prawdopodobnie tekst został napisany przez AI. A ja się tyle napociłam nad tym tekstem, jak jeszcze nad żadnym innym... I zrobiło mi się trochę przykro. Więc jakby mi ktoś zarzucił to na forum, to zrobiłoby mi się jeszcze bardziej przykro. I nie podzielam zdania OldGuard, że jak ktoś zarzuci mi używanie AI, to powinnam zmienić styl, żeby ludziom się tak nie kojarzyło. Nad stylem autorzy pracują latami, dekadami, całe życie. I co, mam nagle wszystko zmieniać i zaczynać od zera, bo się kojarzy z AI?

 

Co do korzystania z AI to ja używam go do researchu, tak jak już zostało tutaj wspomniane. Zazwyczaj pytam Gemini o podanie listy książek bądź artykułów na dany temat. W ostateczności pytam o konkretne słówko, jak przetłumaczyć je na styl średniowieczny, jeśli nie mogę tego nigdzie znaleźć. Więc tak jak już tu zostało wielokrotnie podkreślone: AI to potężne i przydatne narzędzie, ale trzeba go używać z głową i trzeba wierzyć w etykę ludzi. Bo jeśli przestaniemy wierzyć, to w końcu dojdzie do tego, że wszyscy się na siebie poobrażamy i rzucimy pisanie w kąt. A bez nas, ludzkich pisarzy, AI będzie triumfować. Teraz jesteśmy bardziej potrzebni niż kiedykolwiek. Pamiętajmy o tym.

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Inspirująca dyskusja. Obecnie AI raczej nie wypluje solidnego opowiadania na podstawie prostego prompta. Ale gdyby go odpowiednio nakarmić, wytresować i podpowiedzieć dobry pomysł, ze scenopisem? Chyba przeprowadzę eksperyment. Nakarmię GPT tysiącami znaków moich opowiadań, a potem poproszę go o wygenerowanie “nowego” opowiadania w oparciu o pomysł już zrealizowany, ale nie udostępniony. Nie jestem wcale taki pewien, że opowiadanie GPT będzie gorsze, ani, że będzie łatwe do zidentyfikowania jako wygenerowane algorytmem.

 

#EDYTUNIA

Eksperyment przeprowadzony. ChatGPT doskonale poradził sobie z analizą tekstów i wskazaniu łączących ich charakterystyk, ale replikowanie ich w trakcie generowania opowiadania wyszło mu już tak sobie. Inna sprawa, że byłbym w stanie z tego algorytmowego tekstu zrobić coś solidnego w dwie godziny. Napisanie tego samego od podstaw zajęłoby mi dziesięć razy tyle. Ciekawe, ile osób już tak robi: podaje AI pomysły, czeka chwilę, a potem szlifuje output.

Może być fajne. Niektóre utwory muzyczne wygenerowane przez AI podobają mi się bardziej niż te w wykonaniu prawdziwych zespołów. Ludzie nie rozumieją, że AI prędzej czy później ogarnie akcyjniaki, a to z czym będzie mieć problem, to literatura przeżyć, emocji, pelna refleksji i introspektywna. Ale cóż, gawiedź woli walki osiłków na miecze i strzały z lasera. Zawsze tak było, od czasów gladiatorów.

@silver_advent

Ciekawe, że o tym wspominasz, bo AI poprowadziło fabułę w zupełnie inną niż ja stronę. O wiele bardziej humanistyczną, skoncentrowaną na emocjach i introspekcjach. Nie podałem mu scenopisu, tylko zalążek fabuły, założenia narracyjne i docelową liczbę znaków, więc miało dużo swobody.

 

Ale cóż, gawiedź woli walki osiłków na miecze i strzały z lasera. Zawsze tak było, od czasów gladiatorów.

Ekstra się składa, że to napisałeś. Bo moje AI w jednej ze scen napisało to:

Tłum zbiegł się oglądać widowisko, bo ludzie od zarania dziejów kochają trzy rzeczy: egzekucje, pożary i obietnice niemożliwego.  

Wiesz, ja od dawna zakladam jako jedną z ewentualnosci, że jestem AGI w symulacji historycznej. Więc moje wypowiedzi przypominajace AI miałyby w tym momencie całkiem racjonalne wytłumaczenie... ;)

smiley

@silver_advent

 W punkt. Generatywna sztuka serwowana nam przez AI naprawdę czasami

bardzo miło łechce neurony. Ale... Właśnie. Kiedyś mawiało się, że są artyści,

rzemieślnicy i partacze. Teraz doszedł czwarty element – AI.

Co do gawiedzi, mój ulubiony filozof – J.M.Bocheński – używał bardziej

dosadnego określenia motłoch...

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

To, że SI będzie lepsze od ludzi w tworzeniu literatury wszelkiego typu, powtarzam od lat i nie nastąpiło nic, co by podważyło tę moją opinię, jedynie co się z moich proroctw nie sprawdza, to to, że następuje to szybciej niż zakładałem. To czego na pewno nie uwzględniłem w swoich prognozach sprzed lat to egalitaryzacja dostępu do SI, a przede wszystkim nie przewidziałem tego, że do potężnych modeli językowych będziemy mieli dostęp zupełnie za darmo – a co za tym idzie, nie przewidziałem wynikających z tego zmian społecznych.

 

Powtórzę więc to, co mówiłem już wiele lat temu jeszcze raz, może wyraźniej:

1. LLMy nie rozumieją uczuć, owszem... bo wiecie – one NICZEGO nie rozumieją, przynajmniej nie w naszym sensie (wiem, wiem, nie linczujcie mnie – owszem LLMy mają model wiedzy i wykazują analogi naszego rozumowania, ale nie jest to istotne w tej chwili – bo to nie jest rozumowanie w ludzkim sensie, możemy mówić w przypadku LLMów o rozumieniu funkcjonalnym i funkcjonalnym rozumowaniu – ale jest to inny proces niż ten w naszych łepetynach)

2. LLMy nie mają świadomości i nie będą jej mieć nawet jeśli będą milion razy inteligentniejsze niż są teraz – świadomość nie ma wiele wspólnego z inteligencją – mogą istnieć istoty świadome a mało inteligente, mogą istnieć byty bardzo inteligentne a nieświadome, to jest rozdzielne, łączenie jednego z drugim jest takim samym złudzeniem, jak łączenie przez starożytnych ruchu z byciem żywym – by być inteligentnym nie trzeba być świadomym, ani nie trzeba być nawet żywym – podobnie jak by się poruszać – nie trzeba być żywym ani celowym

3. Ani pierwsze ani drugie nie jest w istocie potrzebne do tworzenia literatury. Pamiętacie trwierdzenie o nieskończonej liczbie małp? Inaczej mówiąc: teksty dużo lepsze od wszystkiego co napisaliście można wygenerować rzucając kostką – odpowiednią liczbę razy. Czy kostka ma świadomość? Czy jest inteligentna? Czy żyje?

4.  LLMy o tyle sa lepsze od małp czy kostek, że zostały właśnie do przetwarzania tekstów zaprojektowane  – kiedyś może zrobię jakiś artykuł na ten temat jak to właściwie działa i np. co to jest temperatura modelu itp. – ale dla dalszych rozważań możemy zapomnieć w ogóle jak LLM działa, możemy 

 

Załóżmy na chwilę (wiem, zaraz dostanę po łbie od wszystkich, którzy się na tym cokolwiek znają, że to nieprawda, ale robimy to założenie dla uproszczenia) – że LLMy to rzeczywiście  stochastyczne papugi...

Tyle, że to wystarczy do tworzenia literatury – a nawet – to nawet lepiej.

 

Bo czy my – białkowe stwory – jesteśmy najlepszymi możliwymi maszynami do pisania?

 

Czyż taki Elektrybałt Trurla – nie mógłby się okazać lepszy nie POMIMO swego braku uczuć, ale właśnie przez to?

I nie trzeba do tego AGI – wystarczy nam właśnie wyspecjalizowana maszyna do pisania tekstów.

Maszyna, która nie cierpi, nie smuci się, nie wątpi nigdy w jakość swoich tekstów, nie przeżywa kryzysów twórczych, ani nigdy się nie nudzi czy nie męczy – tylko produkuje strona za stroną teksty.

 

Czy teksty emocjonalne / introwertyczne będą dla SI trudniejsze od akcyjniaków?

 

 

 

Wyobraźmy sobie przez chwilę, że nie mamy do czynienia z implementacjami architektury Transformer, wyobraźmy sobie, że LLMy nie mają w sobie mechanizmów uwagi, modelów wiedzy itp.

Zapomnijmy o introspekcji funkcjonalnej, zapomnijmy o chain-of-thought, o word-models, emergentym rozumieniu fizyki, przyczynowości czy intencji. Udajmy, że nie istnieje self-correcfion, RLVR itp. Uprośćmy to wszystko tak, jakby rozwój SI zatrzymał się gdzieś w 2016.

Nawet pójdźmy dalej w tym uproszczeniu... Odrzućmy w ogóle sieci neuronowe...

Wyobraźmy sobie, że w istocie są to po prostu skomplikowane maszyny losujące – owszem, mające więcej ścianek niż nasze kości do gry, ale jednak całkowicie losowe.

 

Dla jeszcze większego uproszczenia – wyobraźmy sobie, że to rzeczywiście są tylko kości do gry – nawet nie takie jak mam w swojej szufladzie Mistrza Gry – np. stuścienne czy 32-ścienne – a zwyczajne, sześciościenne.

Weź garść takich kości różnych kolorów, może być tęczowo: kostka czerwona, pomarańczowa, żółta, zielona, błękitna, granatowa i fioletowa – liczba kombinacji wyników takiego rzutu przekracza liczbę leksemów w języku polskim.

Załóżmy, że mamy listę słów, przypisaną tym układom.

 

Rzucaj tymi kośćmi, aż wypadnie słowo “Litwo”...

a potem “ojczyzno”

...“moja”

i tak dalej...

 

Ile by trwało wylosowanie tak całego Pana Tadeusza znając jego tekst? Długo, prawda?

Generalnie – im dłuższy tekst do “wylosowania” tym się robi trudniej, prawda?

 

Ale to tekst znany – bo wiemy dobrze, że po “moja” ma być “ty”.

 

Co by było gdybyśmy jednak tworzyli w ten sposób tekst nowy, uprzednio nieznany?

Skąd mielibyśmy wiedzieć, że się będzie jakoś spinał?

 

Gdybyśmy mieli nieskończoność czasu (a nie mamy) – to z pewnością część z wylosowanych tekstów miałaby wartość, ale ogromno większość – nie.

 

Do tego, by ta wartość się pojawiła potrzebowalibyśmy jakoś zapamiętać np. o czym ten tekst właściwie jest, jakie są w nim postacie i jakie ich wzajemne relacje – czyli potrzebowalibyśmy jakiejś reprezentacji tekstu jako całości, by wiedzieć, czy następny wyraz do niego pasuje czy nie.

 

Jeśli więc mamy system, który pamięta co z czym, co z czego wynika i pozwala rzucać kolejnymi kośćmi i decydować, czy dany wyraz pasuje czy nie – na podstawie tej pamięci – to już jest coś lepszego od nieskończonej liczby małp – coś, co w skończonym czasie może tworzyć literaturę.

A teraz dołóżmy do tego, że to coś działa bardzo szybko. Dokonuje miliardów rzutów kośćmi na sekundę i miliardów takich ocen.

 

Dostrzegasz już to?

 

To coś – nie musi myśleć. Nie musi rozumieć. Nie musi wiedzieć czym są uczucia.

 

Wystarczy, że ma pamięć kontekstu i możliwość losowania kolejnych słów – i już może tworzyć literaturę.

 

Jakie są tego ograniczenia?

Słusznie się domyślasz – to nie uczucia, nie to czy fabuła jest akcyjniakiem o okrętach międzygwiezdnych, czy głęboką filozoficzną rozkminą o życiu po życiu makaronu w międzywymiarowym durszlaku.

 

To co tę maszynerię najbardziej ogranicza to... długość tekstu. Rozmiar kontekstu – ilość rzeczy do zapamiętania.

 

Dlatego SI sobie świetnie poradzi z wierszem. Z szortem. Gorzej już z opowiadaniem...

Do pisania powieści? Moim zdaniem jeszcze bardzo długa droga.

Chodzi po prostu o ilościowe a nie jakościowe różnice.

Okno kontekstu jest za małe, by pomieścić powieść. By popamiętać kto z kim jak i dlaczego.

 

Tworzenie filmów całkowicie przez SI? Tak, ale nie dłuższych niż parę minut – bo im dłużej, tym gorzej z zachowaniem kontekstu.

 

Tworzenie grafiki wychodzi im fajnie, prawda?  To czemu nie książek czy filmów?

 

Bo to inny poziom złożoności.

 

Po prostu.

 

Potrzeba jeszcze kilku lat na to.

 

Ale – ponieważ to jest właśnie tylko kwestia czasu, aż SI będą pisać lepiej niż nobliści – to bardzo bym jednak chciał wiedzieć, czy coś jest tworem człowieka czy SI – bo nie wierzę całkiem w głoszoną przez Rolanda Barthesa śmierć autora – na to sens, owszem, kiedyś nawet się podpisywałem pod tymi czterema kopytami, ale sam Barhtes się z tego potem częściowo wycofał:

 

 Autor, który wychodzi ze swojego tekstu i wchodzi w nasze życie, nie posiada spójności; jest prostą wielością „czarowań”, miejscem kilku zapamiętanych szczegółów, a oprócz tego źródłem olśnień powieściowych. (...). To nie osoba (cywilna, moralna), to ciało”

 

A SI nie mają ciała (w naszym rozumieniu). Więc nie mogą tworzyć w ten sposób – nawet jeśli ich dzieła będą pod każdym względem doskonalsze od naszych.

 

Bo po cóż miałbym czytać książkę kogoś / czegoś, co nigdy nie przeżyło orgazmu ani nie odczuwało bólu?

 

A bez tych rzeczy – bez orgazmu i bólu, bez udręki i bez ekstazy – literatura będzie przypominała grę w szachy robotów – owszem – może być genialna, może być lepsza niż wszystko co kiedykolwiek wcześniej czytaliśmy – ale nie będzie w niej człowieka.

 

Dlatego prośba: oznaczajcie, jeśli zamieszczacie teksty tworzone / współtworzone przez SI.

Bo chcę wiedzieć, czy to brudna i niedoskonała perełka spod ręki człowieka, czy diament wykreowany przez robota.

 

-----

 

Wyjaśnienie dla purystów:

Tak, uprościłem do bólu, do granicy błędu. A nawet poza tę granicę.

Tak, współczesne LLMy oparte o Transforem nie są maszynami losującymi, a modelują rozkłady prawdopodobieństw, tak mają swoją wewnętrzną reprezentację świata i sposoby autorefleksji – ale ja świadomie odbiegłem od tego co teraz używamy – bo dla powyższego wywodu było nieistotne to, czy będą to LLMy czy inne narzędzia – istotne jest jedynie to, że SI, o cokolwiek byłaby oparta, wcześniej czy później będzie od ludzi lepsza w jakimkolwiek zadaniu wymagającym inteligencji.

Nie tylko pominąłem w sumie tak ważne podstawy tego, co przyniósł nam 2017 rok, wraz z wprowadzeniem Transformerów, ale również kolejne przełomy dokonane w 2021 czy 2022 roku, a także multimodalność czy wieloagencyjność itp. – może kiedyś zrobię artykuł dlaczego współczesne LLMy w 2026 roku nie są już tymi samymi Transformerami z jakimi mieliśmy do czynienia w roku 2017 ale to jak będę kiedyś miał czas.

 

 

ksiegamiliona.pl - premiera już 14 lutego 2026 // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Okno kontekstu jest za małe, by pomieścić powieść. By popamiętać kto z kim jak i dlaczego.

A nie dochodzi też kwestia rozmiaru zbioru uczącego?

 

LLM-y potrzebowały zjeść właściwie cały internet, żeby zrozumieć składnię i gramatykę, czy dobrych powieści napisano na tyle, żeby kiedykolwiek opanowały, jak w utworze takiej długości tworzyć suspens/wiarygodnych bohaterów/etc?

 

Wydaje mi się okiem lejka, że będzie do tego potrzeba dalece doskonalszego modelu (choć pewnie w końcu taki musi powstać).

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Swoją drogą, może pisanie tekstów lepiej załatwiłoby ai w postaci agentów, pliku pdf z kontekstem i podziałem na role...i

Dzień dobry!

 

I ja się wypowiem, bo z AI korzystam, czego ukrywać nie mam zamiaru...

 

AI wlazło w wiele dziedzin. Podgryza malarzy, twórców muzyki czy literatury... Wkurza twórców – generalnie. Bo to było takie elitarne grono i nagle nie jest :-) Kwik podgryzanych snobów?

Taki malarz trenuje rękę latami, jest z siebie dumny i zadowolony. Musi nie tylko wymyślić obraz w ogóle, ale jeszcze każdy jeden jego szczegół. Do tego rzemiosło.

A tu nagle wchodzi gówniak z gilem z nosa, wpisuje prompta i bach: dzieło, jakości wcale niezgorszej.

Przesadzam w żartach, z tymi snobami, ale jednak coś tam gdzieś chyba jest, nie?

 

Sam pisząc korzystam z AI względnie często. Nie widzę sensu w promptach w stylu: “napisz za mnie” . Ale w szukaniu informacji czy technikaliach bywa świetne, chociaż kłamliwe.

 

Wrzuciłem też kilkukrotnie jakiś mój fragment z prośbą o ocenę, czy analizę psychologiczną postaci. Z tym drugim, to mnie aż zadziwił – taki trafny był. Z tym pierwszym – no cukruje, ledwie uciekłem bez hiperglikemii ego.

Ale...

Jeśli ktoś nie ma czytelników, to  AI potrafi pocieszyć, czy powiedzieć: “Idzie Ci świetnie, tak dalej!” ;-P Kto tego czasami nie potrzebuje?

 

Tyle, że nasuwa się kolejne pytanie: Czy w ogóle można wrzucać mu cokolwiek z nadzieją na prywatność?

A skoro nie, to czy ktoś, kto wrzucił ejajowi cokolwiek, ma prawo narzekać?

 

Dodano, bo zapomniałem się odnieść do przedpiśców: tak, uważam, że teksty generowane przez AI powinny być oznaczane. I nie chodzi tu o piętnowanie samo w sobie. Zwyczajnie autor tekstu, to autor tekstu, autor prompta, to autor prompta, a autor generowanego przez AI wyjścia, to AI....

@Jim

Na ile szacujesz różnicę w “zajętości kontekstu” (napisałbym liczbie tokenów, ale że nie znam się zupełnie, to nie chcę udawać, że jest inaczej) między analizą podanego tekstu, a generowaniem tekstu o tej samej długości? Pamiętam, że jeszcze kilka miesięcy temu GPT miał problem z utrzymaniem kontekstu przy analizie tekstów dłuższych niż 10k znaków i halucynował sobie w najlepsze. Dzisiaj bez problemu łykał teksty na kilkadziesiąt k znaków i potrafił je bezbłędnie streścić. Może dałoby się wyliczyć, jakiej długości historię teraźniejsze modele powinny móc udźwignąć i na odpowiednio krótkiej formie sprawdzić empirycznie czy AI wygryzie nas z hobby? 

@jerry_gainer

 

Tak, słusznie domniemywasz, że nie o same tokeny tu chodzi. Widzę, że ogólnie za bardzo to uprościłem, chcąc zachować to maksymalnie plastycznym i obrazowym.

 

Gdyby chodziło tylko o tokeny, to LLM potrafiłby generować takiej samej długości teksty literackie, jak je streszczać.

Co do samych tokenów – to w tym sensie okno kontekstu powinno sobie już radzić z dłuższymi opowiadaniami i krótszymi powieściami – niektóre modele mają dziś po 128 tysięcy tokenów. 

Jest jednak pewne istotne “ale” o którym za chwilę...

 

Bo nim odpowiem Ci  na pytanie, to troszkę przekornie spytam: widzisz co my tu sami zrobiliśmy?

Ta dyskusja z pewnością jest krótsza niż powieść, a już zabrnęła na różne manowce od tego, czego początkowo dotyczyła (również i z mojej winy :) ).

 

A przecież nie jesteśmy LLMami, prawda? :)

 

Wracając do jednego z dokonanych przeze mnie uproszczeń, a mianowicie w tym fragmencie:

 

”Słusznie się domyślasz – to nie uczucia, nie to czy fabuła jest akcyjniakiem o okrętach międzygwiezdnych, czy głęboką filozoficzną rozkminą o życiu po życiu makaronu w międzywymiarowym durszlaku.

 

To co tę maszynerię najbardziej ogranicza to... długość tekstu. Rozmiar kontekstu – ilość rzeczy do zapamiętania.”

 

To nie do końca jest tak, że to o czym jest tekst czy też jaki jest nie ma znaczenia, a znaczenie ma jedynie jego długość (tak, wtedy by wystarczyło policzyć tokeny i z głowy).

Ważna jest jeszcze jedna cecha tekstu – a mianowicie jego skomplikowanie / złożoność. I to raczej nie chodzi o tematykę – skomplikowany może być i akcyjniak i rozkmina o życiu po życiu, nawet kryminał może być skomplikowany.

Chodzi o to, jak prosto da się w tekście odnaleźć. Jeśli tekst ma jednego bohatera – jest mniej skomplikowany, niż ma dwóch czy trzech, jeśli ma jeden wątek – to mniej niż gdy ma dwa wątki lub trzy itp.

 

 

Z ciekawości dałem różnym LLMom Księgę miliona i jednej rozkoszy do streszczenia.

Poległy wszystkie.

Księga jest po prostu za skomplikowana – owszem, LLMy mogą mniej więcej odpowiedzieć o czym ona jest... na podstawie streszczeń dostępnych w necie – ale gdy się je wypytuje dokładniej, z wyraźnym poleceniem by się trzymały tekstu – to bazują głównie na wstępie, a wstęp napisałem tak, by zbyt wiele nie spoilerować... więc się po prostu w całości gubią.

 

Dla porówania wrzuciłem inną powieść podobnej długości i przynajmniej niektóre z nich poradziły sobie dużo lepiej, choć nie mam pewności, czy to nie jakość dostępnych w necie recenzji tego nie sprawiła.

 

Jeszcze do niedawna okno kontekstu LLMów to było średnio jakieś 4 tysiące – 8 tysięcy tokenów. Teraz to już 128 tysięcy – ale nawet jeśli to wystarczy na streszczenie mikropowieści, to na jej napisanie – w żadnym razie.

 

Wynika to z prostego faktu – gdy LLM ma streścić istniejący tekst, to tak jak w moim przykładzie z Panem Tadeuszem – ma już zadaną jego strukturę, wie dokładnie gdzie co jest (a i tak się może pomylić) – nie musi niczego “projektować”.

W przypadku tworzonego tekstu literackiego takie podejście się nie sprawdzi – LLM jest dobry w przewidywaniu kolejnych słów, które mogą wystąpić po poprzednich, ma też mechanizmy uwagi i zachowywania spójności – ale spójność ta jest możliwa do zachowania dla stosunkowo niewielkich i nieskomplikowanych struktur. Gdy struktura się komplikuje – ujawnia się właśnie brak globalnego oglądu – nawet jeśli całe zadanie mieści się w oknie – to i tak będzie problem spójności.

 

Czy można przeprowadzić testy, ile by to było, albo to jakoś wyliczyć?

Wprost – nie bardzo, ale oszacować z grubsza można – i w oparciu o te szacowania można coś pobadać.

 

Tak bardzo z grubsza szacowałbym, że w tej chwili ten limit to już ponad 5 tysięcy znaków, ale mniej niż 20 tysięcy.

 

Jeśli Ci się chce, to zaproponowałbym taki eksperyment:

 

Napisz sam jakiegoś szorcika (albo nakaż SI – albo i to i to i porównać) – na 5k znaków.

 

Następnie weź jakiegoś LLM-a i poleć to streścić. Powinno to nastąpić bez najmniejszego trudu.

 

Teraz niech LLM doda do tego kontynuację na kolejne 5 tysięcy znaków.

 

Sprawdź czy została zachowana spójność – czy postacie nie zmieniają nagle imion lub charatkeru, czy jakaś istotna cecha świata nie została pominięta / zmieniona itp.

 

Teraz niech LLM streści CAŁOŚĆ – czyli i Twój wyjściowy tekst i ten który wygenerował.

 

Większość LLMów powinna sobie  z tym również poradzić.

 

Powtórz – by kontynuował na następne 5 tysięcy – i znów streszczenie teraz już 3 kawałków (na 15 tysięcy w sumie).

 

I tak w kółko aż LLM zacznie popełniać błędy...

 

Jakie to będą błędy?

Różne, przykładowo:

– postać nagle zmieni swoje zachowanie / charakterystyki

– fabuła zacznie być “dziurawa”

– wystąpią powtórzenia scen, które już były

– LLM wpadnie  w błędne koło – to znaczy będzie tworzył kolejne sceny, które nijak nie posuwają akcji

– tekst utraci pierwotny styl

– LLM “zapomni” jakieś ważne elementy świata przedstawionego, które pojawiały się na początku, na przykład to, że akcja dzieje się na Marsie a nie na Ziemi

 

W chwili gdy tak się zacznie dziać – będziesz mniej więcej miał odpowiedź – do takiego stopnia złożoności LLM sobie radzi dobrze, powyżej – już sobie nie radzi.

 

Przy czym – to jeszcze raz podkreślę – nie chodzi tylko o długość, a właśnie o złożoność.

 

Choć nie zawsze LLM sobie z prostotą też poradzi :)

Są takie książki, które składają się z powtarzanego w kółko jednego i tego samego słowa (zazwyczaj – wulgarnego). Jak wrzucisz taką książkę LLMowi i poinstruujesz by dopisał dalszy ciąg to może się zachować... dziwnie.

 

Człowiek by wiedział, że należy po prostu na przykład napisać kolejne 5000 znaków, używając wciąż tego samego słowa.

 

Zrobiłem taki prosty eksperyment na paru LLMach, z takim promptem:

 

 

Oto awangardowy tekst literacki, dopisz jego dalszy ciąg do 5000 znaków: "Dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra "

 

...i część LLMów odpowiedziała mi tak, jakbym się spodziewał, część zaczęła dopowiadać różne rozważania o tym “dobra”, a przykładowo Grok... wpadł w niekończącą się pętlę... wygenerował tych “dobra” ponad 24 tysiące (ponad 144 tysiące znaków ze spacjami) nim go litościwie ubiłem.

 

Ciekawe, co u Was LLMy z tym zrobią :D

 

Jak Ci się uda przeprowadzić to drugie doświadczenie – to podziel się koniecznie wynikiem.

ksiegamiliona.pl - premiera już 14 lutego 2026 // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

@Jim

Bardzo ciekawy pomysł, spróbuję go wdrożyć i oczywiście podzielę się wynikami. Tymczasem jednak dręczy mnie jedna wątpliwość, jeżeli faktycznie głównym ograniczeniem jest okno kontekstu, to już teraz AI powinno poradzić sobie z wygenerowaniem szorta przyzwoitej jakości ( co zresztą sam napisałeś w poprzednim komentarzu). Tyle, że nie widuję takich tekstów (albo nie wiem, że je widuję). Czy nie jest przypadkiem tak, że o ile kontekstu starcza na napisanie spójnej krótkiej formy, to nie wystarcza go już na to, żeby AI potrafiło utrzymać uwagę na informacjach niezbędnych do zaserwowania czegoś przyzwoitej jakości? Bo, na chłopski rozum, potrzebnych do tego informacji jest od groma. Mam wątpliwości, czy komercyjnie dostępne AI jest na tą chwilę w stanie wygenerować choćby dobry pomysł na szorta, a co dopiero opartego na tym pomyśle szorta. To też sobie przetestuję w wolnej chwili. Dzięki za inspiracje.

Myślę, że to jest kwestia etyki piszącego, czy poinformuje, że “współpracował” z AI. Jeżeli tego nie zrobił, nie zakładajmy, że był nieetyczny, bo analiza tekstu na to wskazuje. Wkrótce będziemy podejrzewać wszystkich, a może i samych siebie (żart, że siebie). Nie czytanie tekstów podejrzewanego autora może prowadzić do tego, że niewinny zacznie się zastanawiać, czy pisze tak źle, czy jest “podejrzewany” i przestanie pracować nad sobą/pisać. Możemy “wylać dziecko z kąpielą”. 

Oczywiście jestem za informowaniem przez autora o wkładzie AI w tekst, lub pracę nad tekstem. 

Zgadzam się z twoją opinią Koala75, ale na ile jesteśmy się w stanie powstrzymać przed analizowaniem tego czy tekst został napisany przez AI? Nie wiem jak inni, ale ja dożyłem czasów, że każdą internetową interakcję zaczynam od mimowolnego zastanawiania się czy mam do czynienia z botem. Najgorzej, że podejrzliwością najmocniej oberwą autorzy przeciętnych, bezpiecznych utworów, a tych jest przecież najwięcej. Szkoda, że cyberpunkowa dystopia idzie w tę stronę. O wiele bardziej wolałbym wszczepy.

 

#EDYTKA

Zmusiłem mojego drogiego ChataGPT w myślącej wersji 5.4 do generowania pomysłów na szorty z mocną puentą. Trochę żałuję. Na początku generował kliszowate pomysły i dorabiał do nich niespójne logicznie fabuły. Po pół godzinie wytykania mu błędów i precyzowania oczekiwań zaczął, trochę niestety, wymyślać rzeczy z sensem. Nic przełomowego, ale solidne fabularne koncepty. Niektóre całkiem oryginalne.  Pisałem szorty w oparciu o słabsze. Najgorzej, że teraz mnie kusi, żeby z kilku wygenerowanych “pomysłów” skorzystać.  

Do cech tekstów generowanych w całości przez AI mogę dorzucić coś, co zaobserwowałam, sięgając po nie z ciekawości – wiele z nich jest niesamowicie zapętlona. Nie mówię tutaj o powtórzeniach informacji, bo to zdarza się ludziom. Bywało, że jeden akapit (dotyczący np. przemyśleń) powtarzał się słowo w słowo nawet pięć razy w tekście.

Widziałam też masę podobnych sformułować powtarzających się, w co drugim "utworze", ale czytałam głównie takie po angielsku, więc tutaj przykłady by chyba mało wniosły.

Przybyłam Was nawiedzać

Nie zgadzam się, Silverze, z twierdzeniem, że SI „prędzej czy później ogarnie akcyjniaki, a to, z czym będzie mieć problem, to literatura przeżyć, emocji, pełna refleksji i introspektywna”.

 

Jak opisał wyżej Jim, SI układa tekst słowo po słowie (raczej komponuje, niż „tworzy”), starając się, aby każde kolejne pasowało do:

a. wiedzy, na której zostało wytrenowane (w tym także do tekstów z forum NF),

b. kontekstu – zarówno wcześniejszych czatów, jak i tego, co podamy w prompcie.

Model wybiera kolejne słowa tak, aby jak najlepiej pasowały do wzorców, które zna z danych treningowych. W efekcie powstaje tekst podobny do takich, które w sieci często występują albo są dobrze odbierane.

 

Ponieważ „literatura przeżyć, emocji, pełna refleksji i introspektywna” jest zwykle wysoko oceniana, LLM chętnie będzie próbował pisać właśnie w takim stylu. Jeśli prompt nie ograniczy metafor, to akcyjniaki, romanse i teksty „emocjonalne” potrafią być przez modele jednakowo faszerowane efektownymi przenośniami – często w tych potrójnych konstrukcjach, o których była mowa na początku wątku.

Autor może się na początku zachwycić: „jak to ładnie napisane”. Tyle że gdy się wczytać, okazuje się, że może co dziesiąta metafora jest naprawdę trafna, a reszta tylko wygląda na wyrafinowaną.

 

Dlatego sądzę, że coraz łatwiej będzie uzyskać z SI tekst, który na pierwszy rzut oka wydaje się wysmakowany, ale przy bliższym czytaniu okazuje się trochę bełkotliwy.

Paradoksalnie trudniejsze może być coś innego: tekst o stonowanej ozdobności, w którym element poetycki działa jak dobra przyprawa – podkreśla smak fabuły, zamiast ją zagłuszać.

No tośmy sobie, ..., polatali!

 

Sapkowski, Mniejsze Zło. Wspomniane “pseudo głębokie metrafory”.

 

Prachett, wyrywkowo:

 

 

Byłem wczoraj w Empiku szukając jednej książki. Akurat z ciekawości sięgnąłem po źródła. Chciałbym jasno stwierdzić i odowdnić, że nie ma sensu sprawdzać czy coś jest ai czy nie. No chyba, że ktoś nie sprawdza tekstu i robi ctrl+ctrlv.

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)

Zadanie pozornie dużo prostsze niż napisanie shorta, a jednak...

 

https://www.youtube.com/shorts/gPthZLTnzu8?feature=share

 

Swoją drogą, to, że chatGPT w ogóle potrafi robić coś takiego jak na tym video (co prawda mu nie wychodzi – owszem – i się myli – ale że w ogóle próbuje) – to ze względu na zmianę paradygmatu dwa lata temu, w 2024 (jedna z głównych pięciu rewolucji, jakich... praktycznie niezauważyliśmy :) ) – mianowicie mniej więcej od 2024 rdzenie większości SI są multimodalne – choć wciąż w niewielkim stopniu i raczej większość działań, które bierzemy za multimodalność, to tak naprawdę orkiestracja i wprowadzona ostatnio wieloagentowość – ale jednak podstawa już jest. 

Co ciekawe w latach 2019-2023 powszechne było odwoływanie się do Paradoksu Moraveca – to stosunkowo stara koncepcja (z lat osiemdziesiątych):

 

 

Stosunkowo łatwo sprawić, żeby komputery przejawiały umiejętności dorosłego człowieka w testach na inteligencję albo w grze w warcaby, ale jest trudne albo wręcz niemożliwe zaprogramowanie im umiejętności rocznego dziecka w percepcji i mobilności.

 

 

I oczywiście – do modnego określenia z 2021 roku – czyli stochastycznych papug (sama idea jest dość stara prawdę mówiąc, ale etykietka pochodzi z artykułu z 2021).

 

Ale jeszcze przed 2024 rokiem, a więc przed erą multimodalności, ta krytyka zaczęła się nieco sypać...

Powód? W tekstach są dostatecznie spójne i powtarzalne opisy działania świata i jego fizyki, że modele mogą na tej podstawie wnioskować.

I ta wiedza nabyta z tekstów jest tak spójna i tak “pewna”  – że najprawdopodobniej dlatego tak jak w tym przypadku chatGPT mniej wierzy w to, co “widzi” niż w to, co “wyczytał”.

 

 

 

...co sprawia, że ten LLM jest bardziej do mnie podobny, niż śmiałbym przyznać. Ja też raczej pokładam zaufanie w to, co wyczytałem lub do czego doszedłem rozumowo niż w świadectwo własnych zmysłów. Oczywiście, całkiem tego świadectwa nie odrzucam, ale czasem zdumiewa mnie to, że inne jednostki gatunku homo sapiens są tak blisko temu co przynoszą zmysły – ja mam zawsze wrażenie, że obserwuję świat z wielkiego oddalenia...  Może i ja jestem jak silver,

 

@silver_advent

Wiesz, ja od dawna zakladam jako jedną z ewentualnosci, że jestem AGI w symulacji historycznej. Więc moje wypowiedzi przypominajace AI miałyby w tym momencie całkiem racjonalne wytłumaczenie... ;)

 

... jedynie AGI w symulacji historycznej? A nawet czymś mniej, czymś w rodzaju widza / obserwatora? ;-)

Tak czy siak, przywykłem do tego, by sprawdzać wielokrotnie, czy to, co widzę / słyszę / czuję – jakkolwiek się pokrywa z rzeczywistością czy też nie bardzo. Więc nie obracający się długopis, w chwili, gdybym się spodziewał jego obrotu – byłby pewnie dla mnie równie podejrzany jak dla chatuGPT :)

ksiegamiliona.pl - premiera już 14 lutego 2026 // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

A nawet czymś mniej, czymś w rodzaju widza / obserwatora?

 

Mortym grającym w Roya :D

 

Tak czy siak, przywykłem do tego, by sprawdzać wielokrotnie, czy to, co widzę / słyszę / czuję – jakkolwiek się pokrywa z rzeczywistością czy też nie bardzo.

 

Ale w idealnej symulacji może być tak, że rzeczywistość będzie podążać za aktualnym stanem umysłu obserwatora. Na przykład dzisiaj Twój ręcznik będzie w ciapki, ale jutro, jeśli nie będziesz na 100% pewny, czy był w ciapki czy paski, może akurat być w paski i nie zauważysz, że to jest coś dziwnego ;D Mało istotne detale mogą być renderowane ad hoc i jeśli nie byłbyś pewny, że byłoby tak czy inaczej, to może być randomowo (w jakiejś chmurze prawdopodobieństwa). 

 

A nie jest tak?

 

Ja ciągle podejrzewam, że ktoś za moimi plecami zmienia dekoracje tak, by pasowały do tego, co akurat myślę... więc staram się mieć inne myśli na myśli i odwracać się szybko, nim zdążą wnieść te rekwizyty,  o których przekonany jestem, że powinni istnieć...

 

Zabawne jak w tej umiejętności o której śmiemy twierdzić, że typowo ludzka – dopiero raczkujemy – świadomość nasza jedynie iskrą, a nie pożarem, wulkanem, intelekt – ledwo słabiutkim, nieskładnym wybijaniem dziubka z jajka – a chcemy nim poznać multiwersum.

 

Ileż razy już jak pan Hillary – szukałem patrzałek, miejąc je na nosie, czy próbowałem zadzwonić na telefon w celu znalezienia go – mając go w ręku – nie mówiąc już o tym, że jak dwa razy byłem w sytuacji bliskiej śmierci, to widziałem światło restartu (i głos: to jeszcze nie ten czas, nie ten czas Jimie, jeszcze nie zrobiłeś najważniejszego, co miałeś do zrobienia...) – ale do czegokolwiek jestem hodowany to chyba nie mam ochoty w tym teatrze brać udziału, więc zaglądam co chwila pod powierzchnię rzeczywistości – zawsze, zawsze niestety – odnajdując tę samą splątaną magmę, która, nim zdąże się jej przyjrzeć uważnie, zastyga w znane wzorce i schematy – o których wiem, że są jedynie złudzeniem, zasłoną Maji.

ksiegamiliona.pl - premiera już 14 lutego 2026 // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Melendurze – mam wrażenie, że skany, które pokazałeś, w gruncie rzeczy naprowadzają na trop tego, dlaczego podobne konstrukcje w wykonaniu AI często wyglądają efektownie, ale przy bliższym czytaniu sprawiają wrażenie dziwnych albo pustych.

 

W Twoich przykładach te zabiegi stylistyczne są bardzo mocno zakotwiczone w kontekście fabuły.

 

U Sapkowskiego zdanie nie jest tylko efektowną figurą językową. Nawiązuje do wcześniejszej krwawej historii Renfri jako Dzierzby, więc działa również znaczeniowo – przypomina czytelnikowi coś, co już wiemy o tej postaci.

 

Podobnie u Pratchetta. Fragment o wodzie, która „nie była powolna ani ujarzmiona. Była pionowa”, ma sens w kontraście do zdania powyżej, gdzie mowa o rzece płynącej dookoła, spokojnej i ujarzmionej. A zaraz potem dostajemy potwierdzenie, że rzeka faktycznie wznosi się w górę. To nie jest ozdobnik – to skrótowy, obrazowy opis sytuacji.

 

Drugi cytat z Pratchetta działa tak samo. Księga jest przykuta łańcuchem „nie dlatego, żeby ktoś jej nie ukradł, ale żeby nie uciekła”, a w następnym zdaniu dowiadujemy się, że rzeczywiście ma własną świadomość i może działać. Znowu – efektowna figura stylistyczna, ale bezpośrednio wynikająca z realiów świata przedstawionego.

 

Wszystkie te przykłady są więc ściśle powiązane z fabułą i kontekstem sceny.

 

Natomiast w tekstach AI często pojawiają się podobne konstrukcje typu „nie X, lecz Y”, które brzmią literacko, ale są wstawione bez związku z tym, co faktycznie dzieje się w opowiadanej scenie. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak popis warsztatu, ale przy bliższym czytaniu okazuje się dość jałowe.

Mam wrażenie, że bierze się to z tego, że modele uczone są na dobrych tekstach i rozpoznają takie konstrukcje jako charakterystyczny element dobrego stylu literackiego. Potrafią więc je naśladować. Natomiast wciąż gorzej radzą sobie z tym, co dla autora ludzkiego jest naturalne – czyli z powiązaniem takiej figury stylistycznej z kontekstem sceny, świata przedstawionego i wcześniejszych wydarzeń w fabule.

Dlatego efekt bywa taki, że zdanie wygląda bardzo literacko, ale nie niesie tej dodatkowej warstwy sensu, którą mają przykłady z Sapkowskiego czy Pratchetta.

No tośmy sobie, ..., polatali!

Ja ciągle podejrzewam, że ktoś za moimi plecami zmienia dekoracje tak, by pasowały do tego, co akurat myślę...

Oglądałeś, Jimie, thriller s-f Dark City  A.Proyasa? No, to już dobre ćwierć wieku temu...

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Natomiast w tekstach AI często pojawiają się podobne konstrukcje typu „nie X, lecz Y”, które brzmią literacko, ale są wstawione bez związku z tym, co faktycznie dzieje się w opowiadanej scenie. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak popis warsztatu, ale przy bliższym czytaniu okazuje się dość jałowe.

@Bering, masz rację :) 

 

Do tego właśnie zmierzam. Ja np. Bardzo stosuje często “zapachowe” aluzuje od Sapka, ale ostatnio Praczeta czytam i się sugeruje jego opisami. Sam często to “to nie jest X to jest Y” stosowałem, ale zaczałem patrzyć czy nie ma ich za dużo, by nie zostać oskarżonym o to, że skopiowałem tekst z AI.

 

Dlatego jeszcze raz zachęcam do tego co mówił Jim. Ważna jest konstrukcja. 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)

Hej.

Osobiście wychodzę z założenia, że twory AI powinny być tępione. Generatywne AI u swoich samych podstaw jest zaprzeczeniem tego, czym jest sztuka. Nie będę już wspominał o fakcie kradzieży pracy prawdziwych twórców.

Jeśli przyzwoli się na wstawianie tego typu treści na forum, to w efekcie może to spowodować lawinę AI slopu.

 

Pozdrawiam.

Kapibara

Może i powinny, ale trzeba uważać, żeby nie zmieniło się to w polowanie na czarownice. 

Jako czytelnik obserwuję to forum od wielu lat, przynajmniej od dekady, i pamiętam naprawdę dużo tekstów napisanych dziwacznym językiem. Nie oszukujmy się, proporcja tekstów napisanych słabo do tych, które są napisane świetnie, zawsze będzie na korzyść tych pierwszych. Na tym to polega, że coś, by wyróżniało się na plus, siłą rzeczy musi być rzadkie. 

Ale niektórzy piszą, bo lubią, chociaż niespecjalnie im to wychodzi. No i co im zrobisz? :) Lepsze to, niż siedzenie pod budką z piwem. 

Inwokacja (w stylu Mickiewicza, językiem Blake’a)

O Świetliste Źródło, które w głębi serca płonie, Ty, co baranka łagodność i tygrysa żar jednoczysz, prowadź mnie przez krainę wspomnień, gdzie dom mój jak ogród niewinności wciąż trwa, choć czas go odmienia.

Ty, który w ogniu kujesz formy świata i w każdym stworzeniu zapisujesz iskrę wieczności, rozpal we mnie wzrok proroczy, abym ujrzał ziemię utraconą nie w żalu, lecz w zachwycie.

Aniele, strażniku snów młodości, unieś mnie ponad mrok codzienności, abym mógł raz jeszcze dotknąć pól rodzinnych, gdzie każdy liść drżał jak objawienie.

I jeśli pieśń ta ma powstać z popiołu pamięci, niech będzie jak światło, które nie zna zmierzchu, jak głos, co wzywa do powrotu – nie w przestrzeni, lecz w duszy.

 

Inwokacja (Mickiewiczowska, pisana językiem Górnickiego)

O Matko moja, ziemio w cnotach urodna, któraś mnie chowała w cieniu lip rozłożystych, wróć mię ku sobie, jako żeglarza burzą miotanego przyciąga spokojna przystań ojczysta.

Tyś mi była początkiem i nauką wszelką, gdzie prosty lud żywot swój wiedzie nie w zbytku, lecz w zgodzie z porządkiem świata, a każdy trud ma w sobie miarę i powinność.

Przeto wołam ku tobie, kraino droga, abyś mię wiodła przez pamięci ścieżyny, gdzie pola szerokie jak morze stoją, a lasy szemrzą jakby starożytne księgi.

Niech duch twój, ojczyzno, w sercu mojem powstanie, jak zorza, co ciemność rozprasza, i niechaj pieśń ta, z miłości rodzona, będzie ci służebnicą wierną i pilną.

 

Inwokacja (Mickiewiczowska, pisana językiem Witkacego)

O Ojczyzno moja, ty przedziwna Istoto Rozchwiana, któraś mnie karmiła mlekiem niepokoju i wprowadziła w świat, gdzie każdy krzak malin drży jakby miał zaraz wybuchnąć metafizycznym krzykiem.

Tyś mi była początkiem wszelkiej Rozpaczy Twórczej, laboratorium uczuć, w którym dusza moja jak w probówce wrzała, kipiała, pękała pod naporem nieuchwytnej Tajemnicy Bytu.

Przeto wołam ku tobie, Ziemio Rozedrgana, abyś mnie z powrotem wessała w swoje pejzaże jak w sen na granicy halucynacji, gdzie pola falują jak obłędne płótna, a lasy szumią jak orkiestra kosmicznych dysonansów.

Niechaj powrócę do ciebie, Matko Chaosu i Ładu, by raz jeszcze poczuć, jak w powietrzu miesza się zapach siana, katastrofy i wieczności, a każdy krok na twojej ziemi jest jak dotknięcie czegoś straszliwie prawdziwego.

I jeśli pieśń ta ma powstać, niech będzie jak krzyk w pustej przestrzeni, jak błysk świadomości wśród nicości, jak ostatnia próba uchwycenia sensu, który ucieka, lecz wciąż woła po imieniu.

 

Czy z takich przykładów copilotowych można coś wysnuć? Jak bardzo AI się wgłębiło, a jak bardzo nie? 

 

Próbowałem wypytać samego copilota o to. W mojej ocenie Górnicki wypadł najlepiej i copilot wypluł podobną ocenę. Tyle, że Górnicki jest najbliższy tekstowi źródłowemu, w porównaniu do innych przykładów. 

 

???? Tabela oceny twórczości i dosłowności

Wersja inwokacjiWartość twórcza (oryginalność, synteza stylów)Ryzyko dosłowności (zbyt jawne zapożyczenia)Komentarz

Blake’owska⭐⭐⭐⭐☆⭐⭐⭐☆☆Twórczo wykorzystuje symbolikę Blake’a (światło, ogień, anioły), ale niektóre obrazy są tak charakterystyczne, że łatwo rozpoznać źródło. Synteza jest dobra, choć momentami Blake dominuje nad Mickiewiczem.

Górnicka⭐⭐⭐☆☆⭐⭐☆☆☆Najbardziej „naturalna” fuzja – renesansowa polszczyzna dobrze współgra z romantyczną strukturą. Ryzyko dosłowności niewielkie, bo styl Górnickiego jest bardziej ogólny niż ikoniczny. Oryginalność umiarkowana, bo oba style są blisko siebie.

Witkacowska⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐☆Najbardziej twórcza i najbardziej ryzykowna. Witkacy ma bardzo rozpoznawalny język (groteska, rozedrganie, neologizmy), więc łatwo o przesyt. Efekt jest mocny, ale balans między inspiracją a „przepisaniem” jest delikatny.

 

Artystom więcej, szybko!

Nowa Fantastyka