- Hydepark: Teksty AI

Hydepark:

inne

Teksty AI

Pewnie wsadzę kij w mrowisko, ale dyskutujmy.

 

Do otwarcia tego wątku skłoniło mnie przeczytanie na forum opowiadania, które dość ewidentnie zostało wygenerowane przez AI, a potem niespecjalnie obrobione. W zasadzie w ciągu tygodnia trafiłam już na drugie takie (przy czym to pierwsze wypadło zdecydowanie lepiej, o czym później).

 

Oczywiście, zarzucanie komuś generowania treści w ChacieGPT czy w innych narzędziach to zawsze ryzyko, ale z racji swojego zawodu przerzucam tony tego typu tekstów (i poprawiam po innych), więc potrafię rozpoznać pewne charakterystyczne klisze, takie jak:

 

– potrójne wyliczenia, najlepiej oddzielone kropką,

 

– “głębokie” metafory, co dobrze obrazuje przykład z wspomnianego opowiadania: W domu czekała na nią cisza. Nie ta zwykła, ale ta która czegoś szukała. (W ogóle ChatGPT lubi metafory ciszy, a cisza gorsza niż krzyk jest chyba jego ulubioną.)

 

coś nie jest X, ale jest Y (np. Nie był bolesny. Był… skomplikowany)

 

Do brzegu – przed tekstami AI chyba nie uciekniemy, a samo narzędzie można wykorzystać kreatywnie do chociażby burzy mózgów w jakimś martwym punkcie swojego opowiadania. I tu wg mnie jest sedno problemu, bo czym innym jest traktowanie AI jako narzędzia, czym innym kopiuj wklej bez żadnej refleksji.

 

Inna kwestia, że osoby, które nie mają dużej styczności z AI, nie rozpoznają tego. Jedno ze wspomnianych wyżej opowiadań wg mnie nosiło cechy AI, w tym te najbardziej charakterystyczne klisze. Zresztą ostatni przykład zaczerpnęłam właśnie stamtąd. A jednak odbiór w komentarzach jest pozytywny, czytelnikom się podoba, więc czy mam(y) prawo się czepiać?

 

No i, czy powinniśmy w ogóle oczekiwać oznaczania takich tekstów? A jeśli tak, to jak to weryfikować (bo detektory nie są żadnym wyznacznikiem). Zdaję sobie zresztą sprawę, że w większości przypadków nie da się tego udowodnić w stu procentach, ale czasami to faktycznie widać bardzo mocno.

 

I na koniec, nie piszę tego, żeby kogokolwiek linczować. Bardziej zależy mi na otwartej rozmowie o standardach. A może zwyczajnie przesadzam, bo AI już tak się rozpanoszyło w naszym życiu, że to walka z wiatrakami? Zresztą przecież są już organizowane konkursy literackie na opowiadania AI, więc...

 

 

Komentarze

obserwuj

Ciekawy temat poruszyłaś. Oboje komentowaliśmy wspomniane opowiadanie i tam, też ująłem kwestię burzy mózgów, którą cieszę się, że poruszyłaś w tym miejscu.

Czy generowanie tekstów z AI jest równoznaczne, z generowaniem tekstów przez AI? Jak dla mnie właśnie nie! Jeśli ktoś nie ma osób do wymiany myśli, wspólnego roztrząsania najdrobniejszych szczegółów to AI może być bardzo pomocna. Inna sprawa to promptowanie, aby napisała nam książkę/opowiadanie/cokolwiek. Tutaj idziemy bardzo prostą, zupełnie bezzakrętową drogą do destrukcji własnej wyobraźni. 

Co jak nie chcę pytać słownika synonimów? AI się nada wyśmienicie. Co jak nie chce mi się robić korekty? Pewnie! AI poprawi literówki, ale trzeba wiedzieć, którą AI poprosić grzecznie o pomoc w tym temacie. Nie każda będzie równie dobra.

A co jak AI pisze za nas? “Napisz opowiadanie na 30 000 znaków z dwójką bohaterów, z których jeden to trzymackowa trzymiornica, a druga to dogórykorzenna paproć.” – polecam te i inne kwaśne prompty. 

Wtedy mamy problem bo na ogół nasze prompty nie wyglądają, jak ten powyżej. Są generyczne i odpowiedzi AI też takimi będą w większości przypadków. Garbage in garbage out. Jak na to spojrzeć z punktu widzenia statystyki to większość ludzi korzystających/pracujących z AI to osoby z IQ średnim. Czyli w okolicach 100. Nie ma co się spodziewać, że napiszą prompt, którego wynikiem będzie nagrodzone Zajdlami tomiszcze. Ale...

Czy to problem, że takie teksty się mogą podobać? Według mnie ten miecz ma dwa końce. Od zawsze generyczne treści, mówiące wprost i będące prostymi w odbiorze miały więcej zwolenników, niż przeciwników. Nawet tutaj na NF zdążyłem już przeczytać kilka obszernych opowiadań, które po prostu były. Były opowiadaniami. Ilość pozytywnych komentarzy pod nimi sięga czasami dziesiątek. I co? Trochę to tak, jak z tym pisaniem przez AI. Po prostu ludziom w większości ze średnim IQ podobają się treści, które rozumieją, a nawet bywają dla nich odkrywcze. Także skoro tak już było, to i może tak być dalej, jak dla mnie... ale czy to mnie czasami wpienia? Oj tak! ;)

Drake

AI to sprawa gustu. Jeśli ktoś chce czytać teksty AI to nich czyta. Jeśli ktoś chce publikować teksty wygenerowane to ok, tylko nich napisze, że – pomysł mój, teks AI. AI jest świetnym narzędziem. Można dostać informacje w chwilę na ( prawiek) każdy temat. Chcesz napisać opowiadanie o oblężeniu średniowiecznego miasta – dostaniesz wszystkie technikalia związane z sztuką oblężniczą z danego okresu. To bardzo rozwijające i pomocne. Ale do chwili kiedy traktujemy AI jak narzędzie:).

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

A jeśli tak, to jak to weryfikować (bo detektory nie są żadnym wyznacznikiem).

Czy ja wiem... nie eksperymentowałem z tym jakoś bardzo dużo, ale najnowszy Grok (z opcją “think harder”, żeby faktycznie był najnowszy) zdaje się rozpoznawać teksty AI dość trafnie. Zakładam, że jak zaraz wjedzie Grok 4.20, to będzie w tym jeszcze lepszy.

 

Zapytałem teraz o tekst, o którym rozmawiacie, mój ostatni i świeżo wygenerowane innym modelem opowiadanie – zakładając, że macie rację co do tekstu, którego nazwy nie wymienię, żeby nie nakręcać spirali nienawiści, to trafił wszystkie trzy.

 

AI to sprawa gustu. Jeśli ktoś chce czytać teksty AI to nich czyta. Jeśli ktoś chce publikować teksty wygenerowane to ok, tylko nich napisze, że – pomysł mój, teks AI.

Zgadzam się, że takie teksty powinny być oznaczane (jeśli kiedyś byłaby taka techniczna możliwość). Piętnowane, powiedziałbym nawet.

Aczkolwiek też trzeba uważać bardzo z takimi oskarżeniami... widziałem kiedyś na nosleep jak pod całkiem dobrym tekstem wysrali się na autora, że to AI, bo lusterka w ciężarówce odbijały nie te koła, które powinny, czy coś podobnego... tak że w paranoję też łatwo popaść

enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ludzie robią takie rzeczy...

Drake6,

 

Co jak nie chcę pytać słownika synonimów? AI się nada wyśmienicie. Co jak nie chce mi się robić korekty? Pewnie! AI poprawi literówki, ale trzeba wiedzieć, którą AI poprosić grzecznie o pomoc w tym temacie. Nie każda będzie równie dobra.

Właśnie nie wyśmienicie i nie super, no chyba że temu komuś nie zależy na progresie, wtedy spoko. Poza tym nie sprowadzałabym tego wyłącznie do kwestii IQ. Prędzej jakiegoś obycia z tekstem, ale jeśli ktoś sam nie pisze i nie analizuje tego, co AI wypluje, to wydaje mu się, że chociażby takie nadmuchane metafory brzmią super.

 

 

Bardzie,

 

jaka gwarancja, że i pomysł jego? 

 

AI jest świetnym narzędziem.

nie piszę, że nie jest. Wprost przeciwnie, ale chciałoby się, aby w ogólnym zalewie AI slop, niektore miejsca trzymały jakiś poziom.

 

Zakapiorze,

 

Czy ja wiem... nie eksperymentowałem z tym jakoś bardzo dużo, ale najnowszy Grok (z opcją “think harder”, żeby faktycznie był najnowszy) zdaje się rozpoznawać teksty AI dość trafnie. Zakładam, że jak zaraz wjedzie Grok 4.20, to będzie w tym jeszcze lepszy.

przetestowałam podobnie i nie wydaje mi się. Bierze pod uwagę chociażby komentarze. Poza tym natura LLM-ów jest taka, że detektory i inne AI określają prawdopodobieństwo. Idąc Twoim przykładem, sprawdziłam jakieś piórkowe opowiadanie z 2015 i ocenia jako wysoką szansę na AI.

 

 Aczkolwiek też trzeba uważać bardzo z takimi oskarżeniami... widziałem kiedyś na nosleep jak pod całkiem dobrym tekstem wysrali się na autora, że to AI, bo lusterka w ciężarówce odbijały nie te koła, które powinny, czy coś podobnego... tak że w paranoję też łatwo popaść

Dlatego napisałam, że “Zdaję sobie zresztą sprawę, że w większości przypadków nie da się tego udowodnić w stu procentach, ale czasami to faktycznie widać bardzo mocno.”

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Nie ma :). Ale takie rzeczy dzieją się cały czas. Połowa rynku muzycznego to kradzione kompozycje. A przecież nie było wtedy AI. To sprawa moralności i nic na to nie poradzisz. Jeden nie kradnie. Inny tylko okrada korporacje. Jeszcze inny kradnie tylko prąd ;D. Czy jest sens ścigania tekstów AI, chyba nie. Jeśli wejdziesz na tekst, w którymś Ci coś nie pasuje, to możesz już nie czytać takiego autora i już.  A jeśli komuś to nie przeszkadza, niech czyta :). Obawiam się, że ściganie tekstów AI może doprowadzić do spaleniu na stosie niewinnych ;). Coś wiem na ten temat :P.   

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Bierze pod uwagę chociażby komentarze.

Tak i sam fakt, że opko jest w internecie też bierze pod uwagę. Ale można mu kazać, żeby nie brał.

 

Będę sprawdzał jakieś opko co jakiś czas, jak nie zapomnę. Nie wykluczam, że masz rację.

enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest

Będę sprawdzał jakieś opko co jakiś czas, jak nie zapomnę. Nie wykluczam, że masz rację.

 

Jeśli będziesz miał 100% pewności, to czemu nie. Tylko co nam to da. Nie wiem czy czytałem TO opowiadanie. Ale przeważnie widać co napisała AI. I wtedy można olać autora. Czy piętnowanie jest dobrym rozwiązaniem – naprawdę nie wiem. Może, ale co jeśli się pomylisz?  

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

IMO, tekst wygenerowany w AI. Mogę się mylić, ale na co dzień poprawiam za dużo takich tekstów, aby tego nie wyczuć.

Tu OldGuard :) Masz rację, też czytałem tego autora, ale chyba nie zostawiłem komentarza – widać jak na dłoni :). Tylko co teraz, mamy wymusić by oznaczył tekst? Co nam to da?

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Ja tam lubię i stosuję potrójne wyliczenia :P

Known some call is air am

“Ania stała obok mnie, ale nie patrzyła na mnie.”

 

Fragment z tego tekstu. Czy to jest dobre :D. Mamy rym, powtórzenie. Całe zdanie jest do bani. Już nie wspominając o poprawności AI. Przy moich horrorach musiałbym przerzucić się na obyczaj :D 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Może, ale co jeśli się pomylisz?  

Nie twierdzę, że zamierzam to faktycznie robić, przynajmniej na razie.

enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest

Obawiam się, że ściganie tekstów AI może doprowadzić do spaleniu na stosie niewinnych ;).

Ja się zgadzam z bardem. Szczerze powiedziawszy, to najbardziej ucierpieć mogą na tym osoby, których styl pisania jest zbliżony do różnego rodzaju modeli AI. Po prostu tak piszą, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Osobiście nie zamierzam tego autorom wytykać – jeśli wyczuję, że coś jest na rzeczy, to najwyżej nie wrócę. Dopóki tekst wygenerowany nie dostanie Piórka / nie wygra konkursu, to chyba problemu nie ma – jeśli czyta się dobrze, to czytelnik i tak jest do przodu o lekturę, a jeśli źle, to nie sięgnie ponownie po tego autora.

Dobre wychowanie nakazywałoby oznaczać, jeśli ktoś tekst generuje albo chociaż być otwartym na rozmowę w komentarzach, ale, jak to powiedział prof. Bartoszewski mawiał: “Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.”

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

@ też to lubię ;) Ale rzeczywiście GPT na niektórych poziomach (bo są różne poziomy myślenia modelu) lubi pewne zagrywki, które można rozpoznać. 

 

@ chodziło mi o to, że AI potrafi podać wiele informacji szybciej, niż ktokolwiek znajdzie je np. na 2 stronach internetowych. Do tego kwestia halucynowania (pomyłek merytorycznych modeli) jest bardzo mocno na świeczniku od 3 lat i z każdą następną wersją przestaje być problemem. Jeśli się wie, jak zadać pytanie to otrzymany wynik przekracza możliwości researchu jednego człowieka kilkudziesięciokrotnie. 

Jeśli pytamy o synonimy to oszczędzamy kilkanaście sekund – może kilkadziesiąt. 

Jeśli pytamy o informacje (jak @Bardjaskier powiedział) dotyczące taktyki oblężniczej w XVw. to oszczędzimy nawet kilka godzin. Albo jeśli wiemy, jak (co nie jest fizyką kwantową) otrzymamy raport z kilkudziesięciu stron w ciągu kilku/kilkunastu minut i możemy w jednym miejscu poznać mnóstwo faktów. To nie zmniejsza kreatywności, nie ogłupia – to sprawia, że AI ułatwia nam zadanie.

 

I jeszcze raz, ale w innym tonie: AI przestaje być narzędziem. Nie chodzi o to, że ma własną agendę, qualia, czy zdolność kreacji w świecie fizycznym. Chodzi o to, że ludzie w wielu przypadkach przestają pytać, a zaczynają rozmawiać z AI. Tak jak wspomniana burza mózgów – to robią nie tylko ludzie, którzy chcą wpaść na temat napisania czegoś oryginalnego. Robią to osoby, które realnie zwiększają swoją wartość poprzez współpracę.

 

Jaskier pisze o tym, że w sumie, jak chce ktoś czytać takie opowiadania to niech czyta. Racja. Podobnie jest z generyczną (i generowaną przez ludzi) wszelką treścią: obrazy, muzyka, film, proza, liryka. Może i coś w tym jest bo na razie AI bez bardzo dobrego wejścia, nie da nic bardzo dobrego na wyjściu. Ale to się zmienia szybko. Sąsiad pracuje, jako programista. Dwa lata temu zarabiał mniej, niż obecnie na dodatkowych zleceniach. Tylko, że w ciągu (może) kilku lat to się skończy bo już teraz stworzenie strony internetowej, czy dedykowanej dla nas aplikacji to kwestia kilkunastu minut i zero wiedzy na ten temat. A kiedy AI napisze książkę, którą kupią tysiące i pochwalą ludzkiego autora bo napisał: “Napisz książkę s-f na 200 stron”? To już nie będzie stworzone przez człowieka i nie człowiek (czyli kto?) powinien zgarniać za to pochwały, czy nawet pieniądze. 

 

Krótko na koniec: generyczna “sztuka” to chłam, który od zawsze podobał się całym masom ludzi. Niektórzy z tym walczą. Na razie jeszcze są detektory AI, które wykazują standardowe, przed humanizacją teksty. To kompletna nieprawda, że nie ma takich. Są i warto poszukać takowe, a potem sprawdzić, czy działają (i nie mówię o “zero gpt” czy innych podstawowych wykrywaczach) poprzez wielokrotne testowanie. Opcje płatne są jeszcze lepsze, ale wiadomo, że z płatnymi jest jeden problem ;) 

A co jak przestanie być możliwe wykrywanie AI w tekście/muzyce/grafice? Te wszystkie tematy ciągną za sobą wiele etycznych i prawnych implikacji. 

 

Mi osobiście przeszkadza miałkość, więc ostatecznie fajnie byłoby, aby autor oznaczał stopień udziału AI w powstawaniu dzieła.

 

Drake

Cóż, sam się niedawno przekonałem, pisząc bardzo ostrożnie, że pewien tekst ma znamiona mocnego wspierania się AI, że takie komentarze nie tylko nie mają sensu, ale też mogą być kontrproduktywne. Autorka napisała, że zrobiłem jej bardzo dużą przykrość tym podejrzeniem i że po prostu ma taki styl, a bardzo się starała pisząc ten tekst.

Zrobiło mi się conajmniej głupio, tym bardziej, że zaraz znalazło się też parę innych osób, które stwierdziły, że mój komentarz był co najmniej nieelegancki – po zastanowieniu przeedytowałem go i zostawiłem tylko tyle, że maniera językowa tekstu mi się nie podoba.

Co do cech, które wymieniłaś, @OldGuard, muszę Cię zmartwić – ja, podobnie jak @Outta Sewer bardzo lubię trikolony, polisyndetony i asyndetony, lubię też zestawienia przeciwieństw, czy wręcz oksymorony, lubię głębokie metafory, ba, lubię metafory wielopiętrowe.

To środki retoryczne znane z Ars Rhetorica Arystotelesa, De oratore Cycerona czy Institutionis oratoriae libri XII Kwintyliana (widzisz – znów użyłem potrójnego wyliczenia) – i nie chodzi raczej o to, że się ich używa, tylko jak.

SI jest coraz lepsza, ale do poziomu piórkowego jeszcze jej trochę brakuje – a jeśli AI będzie karmiona AI Slopem – co jest coraz częstsze – nigdy nic lepszego nie osiągnie...

Jednak – wiele osób tak po prostu pisze, nawet bez pomocy AI. Co więcej, tutejsze forum troszkę wspiera takie pisanie od jednej sztancy – prędzej się zwraca uwagę na rzeczy nieistotne, a dość łatwe do wytknięcia, niż głębsze – a zatem i trudniejsze, bardziej złożone, wymagające większego namysłu.

Czasem wręcz mnie śmieszy (ale i irytuje), że tępi się na przykład byłozę i siękozę z zacięciem godnym lepszej sprawy, robi wręcz krucjaty przeciw powtórzeniom – nie zawracając sobie głowy, czy czasem ktoś nie użył tychże świadomie, za to o wiele mniejszą uwagę przywiązuje się do konstrukcji bohatera, czy przykładowo – poziomów ujęcia zła w świecie przedstawionym.

Zresztą – wspomniana byłoza nie jest ani błędem poważnym – ani zawsze – błędem. Trudno przykładowo o stylizację na język staropolski, bez użycia czasu zaprzeszłego, a czas zaprzeszły buduje się z czasownikiem modalnym “być” w formie przeszłej i kolejnym czasownikiem w formie przeszłej – i nic na to poradzić nie można, będzie co chwilę: “był zrobił”, albo “spostrzegł był”. Podobnie z “siękozą” – może być ona środkiem stylistycznym – np. w stylu filmów Koterskiego, gdzie powtórzenia określonych wyrazów, budują specyficzny język (”ja w ryj dać mogę dać”).

Natomiast portal – wszystkich do foremek.

SI – wszystkich do foremek.

 

A jak ktoś jest nieforemny, niekształtny, niekompatybilny – to co wtedy? Czym go wygładzić? SI czy portalem? ;-)

 

 

Prawdę mówiąc jednak trochę mnie zęby bolą od tych potworków stylistycznych, które się pojawiają na portalu, stworzonych czy to ludzką, czy półludzką czy całkiem maszynową ręką – byćmoże powód jest podobny jak i w Twoim przypadku, że po prostu zbyt często mam do czynienia z SI i jej tworami i mimo że Sztuczną Inteligencję traktuję jak przydatne narzędzie, to jednocześnie widzę zarówno jej niedoskonałości, rozdmuchane (i nierealne) związane z nią nadzieje, a także po prostu – niebezpieczeństwa.

Kiedy w styczniu 2023 wrzucałem tu utwór stworzony przez AI, oznaczyłem go jako taki i byłem przekonany, że ludzie tak też będą robić, bo przecież uczciwość coś takiego nakazuje...

 

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/29778

 

Ale jak zawsze, okazało się, że moja wiara w ludzi jest po prostu zbyt wielka i zbyt naiwna.

Prawdę mówiąc troszkę trudno wymagać, by

 

Ale w Sztucznej Inteligencji jest też nadzieja...

Może już niedługo będą w sprzedaży farmy Sztucznych Czytelników i będzie można sobie ich chodować jak Piaseczniki i każdy będzie autorem bestsellerów i dzieł wiekopomnych i epokowych? Skoro femboty i pleasureboty istnieją, to może i dla autorów, złaknionych odbiorców też się coś znajdzie? Jakieś G.O.W.N.O (Guiltypleasure Optimized Writer’s Narcissistic Overbooster) – sam bym pewnie kupił, bo reaguję już womitem na to, że zdaniem LLMów, każdy mój pomysł jest błyskotliwy, genialny i odkrywczy, a takie G.O.W.N.O musiałoby mieć odpowiednią dawkę krytycyzmu, a nawet hejtu – żeby ta populacja sztucznych czytelników wyglądała realistycznie... mój współpracownik ostatnio mnie troszkę przeraża, bo dyskutuje swoje pomysły z LLMami i trochę przestał być względem ich outputu dostatecznie krytyczny, mimo że wie, jak one działają. 

 

Brrrr...

 

Jak widać, nawet osoby, które na codzień pracują z LLMami, mogą czasem ulec urokowi ich pochlebstw...

 

Jednak w swoim własnym głosie łatwo się jest zakochać.

 

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Do tego, żeby AI estetycznie budowało zdania, trzeba by je wytresować na datasecie z książkami najlepszych autorów w formie elektronicznej. Ewentualnie trenować wycinkowo, na konkretnych autorach, wg własnego uznania. Może wtedy przynajmniej będzie pisać nieco ładniej, chociaż ciągle bez sensu :)

Rok temu z ciekawości jak to działa, zleciłem ChatowiGPT napisanie dwóch miniaturek o psie ratowniku wodnym i psie ratowniku w kosmosie. Dostałem takie “potworki”, że przerobiłem je po swojemu i zapisałem moje wersje na dysk. Leżą i może kiedyś je pokażę, chyba będę mógł, jako swoje. Nie sięgam do AI po tym eksperymencie, chociaż myślę, że obecne LLMy są znacznie lepsze i byłby lepszy efekt. Byłbym rozżalony i czułbym się znieważony, gdyby ktoś mi zarzucił korzystanie z AI. To są bardzo delikatne sprawy. Jeżeli komuś własnej inteligencji wystarcza tylko do korzystania z AI, ale nie będzie chciał się do tego przyznać, to wkrótce nie będzie można mu tego udowodnić. Pozostaje jego teksty omijać. Zgadzam się z przedpiścami.

Przede wszystkim, jako autor chciałbym coś przekazać. Albo chociaż zbudować. Co to za przyjemność – kliknąć w przycisk i dostać gotową historię, ale... nie moją! 

Rany, to nie jest jakaś gra o złote kalesony. Jeszcze mógłbym zrozumieć, gdy ktoś na tym zarobkuje. Ale pisać za darmo, dla ludzi i generować historie? To się mija z celem. 

I tu trafiłeś w sedno. To jest... Smutne :) 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

@Bardjaskier

pamiętam, jak ktoś Tobie zarzucał nadużywanie AI :)

 

No cóż – moim zdaniem Sztuczna Inteligencja na tym etapie rozwoju to powinno być przede wszystkim narzędzie – ale moje obserwacje coraz częściej wskazują na to, że jest używana jako coś dużo dużo więcej – wina takiego stanu rzeczy zarówno po stronie marketingowej gadki-szmatki, która coraz bardziej przypomina “propagandę AI” a nie zwykły marketing, a także – postępującej, a właściwie to już galopującej ludzkiej głupoty.

Napiszę za jakiś czas w moim wątku o pęknięciu bańki AI, dlaczego uważam, że te dwa czynniki mogą doprowadzić do tego, że jednak ta bańka pęknie z nieco większym hukiem niż myślałem i szybciej, niż zakładałem – ale jeszcze zbieram dane.

 

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Jimie, też uważam, że ludzka głupota galopuje i chyba to wynika z lenistwa. Wielu korzysta z AI, wierząc bezkrytycznie we wszystko, co AI wypluje, bo sprawdzenie/skorygowanie wymagałoby pracy. 

Tak. I prawie odszedłem z portalu :). Teraz by to po mnie spłynęło. 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Cóż, sam się niedawno przekonałem, pisząc bardzo ostrożnie, że pewien tekst ma znamiona mocnego wspierania się AI, że takie komentarze nie tylko nie mają sensu, ale też mogą być kontrproduktywne. Autorka napisała, że zrobiłem jej bardzo dużą przykrość tym podejrzeniem i że po prostu ma taki styl, a bardzo się starała pisząc ten tekst.

Zrobiło mi się conajmniej głupio, tym bardziej, że zaraz znalazło się też parę innych osób, które stwierdziły, że mój komentarz był co najmniej nieelegancki – po zastanowieniu przeedytowałem go i zostawiłem tylko tyle, że maniera językowa tekstu mi się nie podoba.

No właśnie dlatego reagowałem wtedy Jimie i mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Sporo ludzi w dzisiejszych czasach, przez swoją pracę, szczególnie na początku pisania, ma takie zaciągnięcia, bo żyjemy w czasach mediów społecznościowych. Dziewczyna napisała, że w pracy zawodowo między innymi odpisuje na komentarze, ja to kupuję, a betując jej kolejne opowiadanie tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że AI nie używa. 

Jestem przeciwnikiem kopiuj wklej z AI i załamałbym się jakby ktoś mi zarzucił takie oszustwo, bo ciężej jest się bronić przed czymś czego się nie zrobiło, niż zrobiło.

Ja po prostu zacząłeś zauważać pewien paradoks. Ostatnio to częsty temat na naszym forum. Często jest to zarzucane. Ja nigdy nie korzystam z AI przy pisaniu, chyba, że czasem wyszukam synonim jakiegoś słowa, ale nawet nie można tego nazwać pomocą AI, bo najczęściej wpisuję w wyszukiwarkę i wychodzi słownik synonimów. Ale przez wzgląd na ilość zarzutów na forum, trzy razy czytałem mój nowych tekst przed wrzuceniem, czy przypadkiem ktoś mi nie zarzuci korzystania z AI, tak jak innym. I nagle tak usiadłem, zatrzymałem się i myślę “cholera, przecież ty chłopie z tego nie korzystałeś, czemu to sprawdzasz”. To naprawdę zaczyna się robić paranoja.

Sam widziałem kilka ewidentnie napisanych i bezmyślnie wklejonych tekstów przez AI. Ale nigdy nie mam 100% pewności, więc nie komentuję i tyle. Nie wracam też do takich autorów. Uważam, że najgorszą karą dla takich osób jest brak zainteresowania ich tekstami. Bo najczęściej są to ludzie, którzy sami nie potrafią ocenić czy to brzmi normalnie co udostępniają, więc niech siedzą i myślą czemu nikt nie komentuje.

You cannot petition the Lord with prayer!

@MichaelBullfinch

Nie, nie mam za złe, jak pisałem w powyższym komentarzu – zrobiło mi się głupio, bo mimo że próbowałem to trochę opakować w bawełnę, to jednak zabrzmiało za ostro – a jak widać był to zarzut nieuprawniony.

Więc zmieniłem swój post – stylu biurokratyczno-urzędniczego nie lubię, chyba że ma spełnić jakąś określoną funkcję (przykładowo – bohater jest takim urzędnikiem właśnie – zresztą sam dokonuję podobnych stylizacji, przykładowo w opku – https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/31175 gdzie styl czasem jest celowo sądowo-urzędniczy i to nie tylko w narracji, ale nawet w dialogach – na szczęście nie w całym tekście, ale jednak da się tę suchość odczuć).

Tak więc – komentarz zmieniłem, pod tamten tekst też jeszcze kiedyś pewnie wrócę, bo poza tym stylem, od którego zęby mnie bolały, dostrzegłem też parę fajnych rzeczy.

 

“To naprawdę zaczyna się robić paranoja.”

Rzeczywiście. Jeden z moich znajomych celowo pisze do klientów z pewnymi drobnymi błędami i potknięciami, żeby nie wyglądało to na AI :D

 

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Ja się zgadzam z bardem. Szczerze powiedziawszy, to najbardziej ucierpieć mogą na tym osoby, których styl pisania jest zbliżony do różnego rodzaju modeli AI. Po prostu tak piszą, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Osobiście nie zamierzam tego autorom wytykać – jeśli wyczuję, że coś jest na rzeczy, to najwyżej nie wrócę.

Ale, czy nie chodzi o to, by nie brzmieć właśnie jak klasyczne AI. Dziwni mnie, jak wiele pojawia się tutaj głosów, że zarzucenie im, że brzmią jak AI, by ich zasmuciło. Jeśli tekst jest pełen ogólników, napompowanych metafor, pewnych charakterystycznych zdań czy układu treści itd to może budzić skojarzenia z tekstem generatywnym. I taki feedback, chociaż niezbyt miły, daje do myślenia i pozwala napisać następnym razem coś lepiej.

 

Bo, czy ktoś się obrazi, jeśli mu się napisze, że jego styl jest zbyt prosty, szkolny albo coś w tym guście? Jeśli chce pisać lepiej, to nie. A jeśli zarzut jest nieprawdziwy, to obronisz zarówno sposób pisania, jak i dziwną metaforę.  Plus, stajesz się bardziej świadomy swojego stylu. Przy kopiuj-wklej z chata o to trudno.

 

jeśli czyta się dobrze, to czytelnik i tak jest do przodu o lekturę, a jeśli źle, to nie sięgnie ponownie po tego autora.

Nie upieram się przy niewykorzystywaniu LLMów jesli ktoś chce, bo to tak, jakby upierać się przy ręcznym pisaniu opowiadań zamiast na kompie. Po to jest technologia, aby z niej korzystać. Umiejętnie. W końcu pisanie, to też research, czytanie raz za razem (a wiadomo, że jak się czyta swój tekst x razy, to na niektóre rzeczy jest się już ślepym). Co jednak nie powinno zwalniać z samodzielnego myślenia.

 

lubię głębokie metafory, ba, lubię metafory wielopiętrowe.

Czy napisałam gdzieś, że są one złe? :P Ale metafora musi mieć swoje uzasadnienie w tekście i jakoś się bronić. Czy przytoczona wcześniej jest wg ciebie głęboka albo wielopiętrowa? ;)

 

To środki retoryczne znane z Ars Rhetorica Arystotelesa, De oratore Cycerona czy Institutionis oratoriae libri XII Kwintyliana (widzisz – znów użyłem potrójnego wyliczenia)

Wiemy oboje, że nie o takich wyliczeniach piszę ;)

 

Bardziej o takich

 

Sięgnął po kurtkę. Nosiła na sobie ślady deszczu, słońca i pośpiesznych decyzji.

 

 

Zresztą – wspomniana byłoza nie jest ani błędem poważnym – ani zawsze – błędem. Trudno przykładowo o stylizację na język staropolski, bez użycia czasu zaprzeszłego, a czas zaprzeszły buduje się z czasownikiem modalnym “być” w formie przeszłej i kolejnym czasownikiem w formie przeszłej – i nic na to poradzić nie można, będzie co chwilę: “był zrobił”, albo “spostrzegł był”. Podobnie z “siękozą” – może być ona środkiem stylistycznym – np. w stylu filmów Koterskiego, gdzie powtórzenia określonych wyrazów, budują specyficzny język (”ja w ryj dać mogę dać”).

 

hmm, wydaje mi się, że nikt świadomie komentujący na tym forum, nie czepia się w takich przykładach, jakie przytoczyłeś ;) Poza tym portalowe opinie, to tylko opinie. Wartościowe i osobiście wiele się z nich nauczyłam, ale np. ostatnio nie zgodziłam się z większością uwag Barda, być może on miał rację w tamtej wymianie zdań i  patrzył na tekst z zupełnie innej perspektywy niż ja, ale mam też poczucie, że w pewnym momencie człowiek zyskuje już jakąś świadomość tego, jak chce pisać, jaki rytm mu odpowiada, jakie środki są mu bliskie, z czego chce zrezygnować, a czego bronić. Jak się nie myśli nad swoim tekstem, tylko kopiuje bezmyślnie, to raczej nie dojdzie się do takich wniosków.

 

“To naprawdę zaczyna się robić paranoja.”

Rzeczywiście. Jeden z moich znajomych celowo pisze do klientów z pewnymi drobnymi błędami i potknięciami, żeby nie wyglądało to na AI :D

To faktycznie przesada i dlatego w otwarciu wątku nie pisałam o poprawności językowej, bo do tego chyba wszyscy powinniśmy dążyć.

 

Uważam, że najgorszą karą dla takich osób jest brak zainteresowania ich tekstami. Bo najczęściej są to ludzie, którzy sami nie potrafią ocenić czy to brzmi normalnie co udostępniają, więc niech siedzą i myślą czemu nikt nie komentuje.

czy nie byłoby więc dla nich bardziej wartościowym feedbackiem powiedzenie, że sorry, ale tekst pachnie AI i dlatego nie mam ochoty czytać dalej.  Z “siedzą i myślą, czemu nikt ich nie komentuje” można dojść do różnych wniosków.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Od AI nie uciekniemy. Ktoś gdzieś tutaj wspominał, że pracuje z AI. Ja również, pisząc kod. Pewne sprawy mi pomaga ogarniać, pisze kod który wcześniej by mi zajęło napisanie go dłużej. Oczywiście w miedzyczasie rozwalił mi parę rzeczy po drodze – no ale z czasem naprawdę wzrosła moja produktywność. Nadal jestem lepszy z AI jeśli chodzi o praktyczniejsze/proste rozwiązania, ale widzę i czuje przewagę w firemkach gdzie AI nie jest wykorzystowany albo firma nie wykupiła pakietu ludziom. To jest przepaść.

Co więcej – w jednej firmie na tyle popisalem prompty i Worfklowy, że zwyczajnie ja tylko approvuje zadania, a on wykonuje. Narazie w przypadku prostych zadań ale podejrzewam, ze za rok, dwa pójdzie to dalej.

Jeżeli myślicie, że AI pęknie, to tak. Ale tylko firmy które są więcej warte niż powinny. Jeżeli myślicie, że zniknie, to nie. Kolej nie znikła. Telewizja nie znikła. Internet też nie. Przystosowały się po prostu do rzeczywistości i zaczęliśmy z nich trwale korzystać.

Mam złą wiadomość, dla tych co są entuzjastami AI i ich zagorzałych przeciwników. To nie jest armagedon ludzkości, SkyNet jeszcze nie istnieje. To jest kolejna rewolucja technologiczna, którą mamy okazję zobaczyć na własnych oczach.

Powiem to co, co mówię swoim stażystom co przychodzą do roboty. AI wam roboty nie zabierze, ale ludzie z ich korzystający już tak. Ale tego trzeba korzystać z głową. Bezmyślny pracownik przeklejający komendy / skrypty jak kiedyś nie rożni się niczym od bezmyślnego pracownika przeklejającego to co AI wygenerował.

AI to potężne narzędzie. But with power, comes great resposbility. No i z tego responsibility mam wrażenie, nie wszyscy pojęli to co jest.

Powiem wprost, ja też czasem sie wspomagam AI. ortografiai interpunkcja. Tak, żeby nie dokładać roboty ludziom którzy to robią. Ale i tak nie wyłapie wszystkiego. I muszę sprawdzić i jego. Jednak wolę zachować szczerze mówiąc dla siebie jednak przyjemność tworzenia historii. I nie pozwolę by robił to robot ;) 

Nawet jeszcze zrozumiem, jak ktoś jak mówi Old, wygeneruje tą opowieść z AI, ale doloży to pracę, serce. Jestem w stanie to jakoś zaakceptować.

Ale jeżeli ktoś nawet nie spróbuje poprawić tekstu, to jest to już słabe. Ja w zwyczaju, po prostu przechodzę obojętne.

Napiszę za jakiś czas w moim wątku o pęknięciu bańki AI, dlaczego uważam, że te dwa czynniki mogą doprowadzić do tego, że jednak ta bańka pęknie z nieco większym hukiem niż myślałem i szybciej, niż zakładałem – ale jeszcze zbieram dane.

Każdy wielki wynalazek pękał, ale jeżeli myślisz, że AI odejdzie, to jesteś w błędzie – patrz wyżej.

Główny powód to to, że firmy jak GPT już jest na minusie, a mimo to zadłuża się na potęgę, kupuje nadal mniejsze startupy (w tym neptune.ai, polski startup, gdzie pracował mój kolega), a chodzą słuchy, że kupi ich Microsoft, żeby ich uratować. Firma jest warta więcej niż powinna, tak jak i Anthropic, od Claude.

Jednakże, jest taka firma, Google której dochody nie są tylko z AI, a AI zrobiła potężnego. Ma zasoby i potężne możliwości, by nadal takowe prowadzić.

Nie chce się chwalić, ale znam to od podszewki.

Nie wierzę, że bańka rozwali AI. Dokona się upadek niektórych firm, podejrzewam, że GPT dostanie w banie, ale zostanie uratowany Microsoftem. Claude jest ciekawy akurat, kto go kupi, ale zakladam ze Google go przejmie, bo modele od niego przyczynily się walnie do trenowania Gemini.

 

 

Co do meritum – ja po prostu nie komentuję. Nie oceniam też, czy ktoś tworząc teksty AI dokonał jakiejś zbrodni. Bo każdy przypadek należałoby sprawdzać osobno. To też, wole w tej kwestii nie komentować.

 

– coś nie jest X, ale jest Y (np. Nie był bolesny. Był… skomplikowany)

 

To wynika ogółem, z tego że GPT nie potrafi dobrze w język polski. On pierw “myśli” w angielskim, przynajmniej tak generuje pierw tekst, dopiero później to tłumaczy na angielski.

Inaczej działa trochę go Gemini. On ma tak wszechogromny kontekst zasilany danymi z wyszukiwarki Google’a, że copywriterzy za pomocą niego mogą tworzyć cuda. Ogarnięci copywriterzy.

 

Czasem wręcz mnie śmieszy (ale i irytuje), że tępi się na przykład byłozę i siękozę z zacięciem godnym lepszej sprawy, robi wręcz krucjaty przeciw powtórzeniom – nie zawracając sobie głowy, czy czasem ktoś nie użył tychże świadomie, za to o wiele mniejszą uwagę przywiązuje się do konstrukcji bohatera, czy przykładowo – poziomów ujęcia zła w świecie przedstawionym.

 

To jest to, co napisałem @OldGuard w prywatnej wiadomości, że założyła ten temat.

To jest kluczowe co napisałeś. Ogółem – to co mówisz. Dusza.

 

Widziałem kiedyś opke, którą ktoś stworzył z użyciem AI. Po za właśnie tym, “to nie było to, to było tamto”, jakimiś niektórymi mało zgrabynymi „typowymi” gpt, to zauważyłem w tym jednak człowieka. Że on wlał naprawdę jakąś cząstkę siebie w to. I miałem z tym mieszane uczucia.

Bo z jednej strony, napisał coś rękami kogoś innego.

Z drugiej strony – widać, że nie wymyślił opki za pomocą GPT. Widać, że zrobił to z pomysłem. Tylko miał problem z formą.

Mi jest ciężko obecnie to rozsądzać. Ja szanuje każde zdanie i twórczość innych. Nawet z użyciem AI, chociaż boli mnie jak ktoś nikt nie zadaje sobie trudu, by coś oddać od siebie.

Generalnie Jim – podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym co napisałeś. Nawet podpisałbym się unikalną dla rodzaju męskiego kończyną, niestety to trudne, ale i nie polityczne.

 

 

Coś wiem na ten temat :P. 

Aż...wrzuciłem jak @GalicyjskiZakapior zrobił. Ja wrzuciłem swój tekst i poprosiłem Groka, że to AI. Jak mu zasugerowałem że jest AI, to stwierdził że Hak na Potwory, to AI, bo tekst jest zbyt dobry.

Potem w innym czacie, eksperckim poprosiłem o coś innego. Co świadczy o tym, że ten tekst nie jest AI.

Napisał wszystko to samo, tylko w inny sposób stwierdzając, że na bank jest nisko, że jest AI.

 

W obu przypadkach jawnie go prosiłem by nie brał pod uwage komentarzy i to że tekst został już upublikowany. Bo niestety upodobał sobie, że jeżeli jest publikacja, był bet to już dla niego pieczątka wiarygodności.

Natomiast ja z Groka nie korzystam, z przyczyn ideologicznych, bo jeżeli uważacie, że chatgpt uczył się na pracach ludzi to, Grok w tej kwestii ma jeszcze więcej za uszami i czynił podobnie jak chińczycy. Kradł AI od innych.

Ale tak co do kradzieży intelektualnej.

Jeżeli piszemy coś  i inspirujemy się jakimś stylem to jest to kradzież intelektualna? :) 

 

 

Natomiast kończąc mój wywód. Ja uważam, że zdanie @Michaela , @beeckiego i po części @barda jest bardzo w punkt. 

Ja osobiście nie czuje się, na tyle pewnie by komuś zarzucić, że coś jest z AI. Niektórzy tak piszą po prostu. Z uwagi na liczbę prac jak ktoś wrzuca rzekłbym, że trzeba mieć potężne moce przerobowe, żeby tak wrzucać teksty.

Ja, kiedy czuje/widzę, że to słabej maści ctrl+c cltr+v to po prostu nie czytam.

Ale tak samo robię, kiedy czuje, że zwyczajnie tekst mi nie siadł.

A jeśli coś mi się spodobało, to napiszę.

Niechce nikogo przekonywać, ale może lepiej tak może podchodzić, żeby nie zwariować od tego wszystkiego. 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Od AI nie uciekniemy.

Tak! Przykładem mogą być też smartfuje. W tramwaju nos w smartfonie ma staruszka i czterolatek. Na wąskim szlaku w Tatrach 10 lat temu mijała mnie gęsiego wycieczka młodzieży. Każdy patrzył w smartfon zamiast na widok, lub chociaż pod nogi.

 

smiley

Od AI nie uciekniemy.

Dlatego warto czytać tylko górne półki – tam zdecydowanie mniej takich

wtrąceń. A jeśli, cóż, życie jest pełne niespodzianek...

Pozdrówka...

 

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Jeśli ktoś mówi, że przebiegł maraton, a tak naprawdę większość drogi przejechał rowerem, to mamy do czynienia z oszustwem.

Wymieniasz kilka cech, które mogą wskazywać na udział AI przy tworzeniu tekstów. Chociażby te potrójne wyliczenia oddzielone kropką, metafory ciszy, konstrukcje typu: coś nie jest X, jest Y itd.  Zastanawiam się, gdzie AI się tego nauczyła.  A może to jest jej autorski styl?

Z tego co wiem, to AI przetwarza informacje. Wiec wykorzystuje style innych pisarzy. A najpewniej po przeanalizowaniu najlepszych wyciąga cechy wspólne i buduje najlepszy sposób pisania. Chyba, że ktoś będzie kazał AI pisać w określonym stylu.

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Po przeczytaniu ogarnęła mnie paranoja.

Teraz, zanim napiszę recenzję, będę musiał sprawdzać, czy opowiadania nie napisała AI? I co, jeśli opowiadanie mi się spodoba? To jest coś nie tak z moim AI? Poleciałem na popkulturę czy pop-papkę, a może AI przypadkowo udało się stworzyć coś, co trafiło w mój gust? A może po prostu miałem gorszy wieczór, szukałem czegoś co pobudzi lub ukoi zmysły, a AI akurat trafiło w potrzeby?

No dobra, inny przykład. Potrzebuję imienia dla wczesnoskandynawskiej wieszczki, która nawet nie jest wieszczką, bo polskie określenie nie jest dokładnym odpowiednikiem jej funkcji. Mam sięgnąć do oryginalnych sag, czy poprosić AI o listę wraz z rozwinięciem znaczeń? Pierwsze to tydzień zabawy, drugie to około pół godziny, ponieważ niestety za każdym razem muszę prosić szanowne AI o źródło, a następnie je weryfikować (więc i tak czeka mnie czytanie tekstów, tylko już wybranych). Czyli używam AI jako wyszukiwarki, tylko gdzie przebiega cienka granica między wyszukiwaniem a kopiowaniem? Wiem, że przez wyszukanie odpowiednich imion czy dobranie technikaliów opowiadanie będzie lepsze, poprawniejsze, AI staje się takim pomocnikiem detektywa. A może czepialstwo czytelników o wszystkie detale de facto wymusza korzystanie z AI, by cokolwiek napisać w rozsądnym czasie?

W drugą stronę – przy sprawdzaniu technikaliów w opowiadaniu też zdarzało mi się używać AI. W ostatnim opowiadaniu konkursowym Outta Sewer ludzie zostają rozczłonkowani po ataku wielkokalibrowymi pociskami. Dzięki AI mogłem szybko sprawdzić, że taki efekt jest realistyczny, na skutek powstania różnic ciśnienia i rozproszeniu energii przy hamowaniu pocisku. Znów zweryfikowałem AI, zaglądając do źródła nie-AI, a nawet szukając zdjęć ofiar, ale samo skorzystanie z AI znacznie przyśpieszyło proces recenzji.

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Czy malarz jest malerzem jeśli kupuje farby czy jeśli sam je wytwarza? Masz racej :). Jeśli coś stworzyłeś to jest Twoje ( nawet jeśli używałeś do tego narzędzi), jeśli skopiowałeś – to nie jest Twoje. Czy może się skopiowane podobać– może. Czy Twoje może się nie podobać– może. To sprawa moralności. Dla jednego będzie to proszenie AI o pomysł na kolejny rozdział, dla innego sprawdzanie informacji, dla jeszcze innego wygenerowanie tekstu na podstawie jego pomysłu. Edit: jedyne co możemy tu ustalić, to czy coś dla nas jest przyzwoite czy nie :). Ale to chyba już ustaliliśmy;)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Dla mnie to prosta sprawa – piszesz "ręcznie", a AI jest jedynie inspiracją i komentatorem/ researcherem – tekst wciąż jest Twój.

… AI przetwarza informacje. Wiec wykorzystuje style innych pisarzy. A najpewniej po przeanalizowaniu najlepszych wyciąga cechy wspólne i buduje najlepszy sposób pisania.

Czyli pewne cechy tekstu identyfikowane jako charakterystyczne dla AI, mogą być “ludzkie” i tropienie na ich podstawie oszustów jest ryzykowne.

 

Nie wiem :). To moja teoria, na podstawie tego co AI sama o sobie mówi;). Ale może wypowie się ktoś, kto siedzi w sprawach technicznych AI

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Czyli pewne cechy tekstu identyfikowane jako charakterystyczne dla AI, mogą być “ludzkie” i tropienie na ich podstawie oszustów jest ryzykowne.

AI nie robi nic “od siebie” i zostało wyuczone na podstawie tego, co jej wgrano, czyli właśnie tekstów ludzkich. Co nie znaczy, że nie przetwarza i nie wypluwa tego w dość specyficzny sposób, a te 3 podane wyżej przykłady (które chyba jednak wymagałyby rozwinięcia, bo szczególnie w przypadku potrójnych wyliczeń łatwo o niezrozumienie) są bardzo charakterystyczne.

 

Dla przykładu, w mojej branży często pisało się kiedyś “wyobraź sobie, że”. W erze AI taki zwrot klient od razu zaznaczy, jako frazę z Chata i nawet jeśli nie będzie miał racji, to co z tego. Klient nasz pan. A na forum “klientami” są czytelnicy. Jeśli zauważą u kogoś naleciałości AI i będą mieć podejrzenie, że tekst nie powstał samodzielnie, to już drugi raz pewnie nie zajrzą, a pisanie dla nikogo to żadna przyjemność. 

Those who don't believe in magic will never find it

Dla przykładu, w mojej branży często pisało się kiedyś “wyobraź sobie, że”. W erze AI taki zwrot klient od razu zaznaczy, jako frazę z Chata

Właśnie. Pomyli się.

No niekoniecznie właśnie, bo Chat nauczony na tego typu tekstach, często teraz wypluwa tę frazę.

Oczywiście, samo “wyobraź sobie, że” nie oznacza na 100%, że to tekst wygenerowany (chociaż tłumacz to co bardziej upartym klientom ^^), ale jest to poszlaka. Tak, jak i wydumane metafory, charakterystyczne wyliczenia itd. Pojedyncza poszlaka to za mało, ale im jest ich więcej, tym większe prawdopodobieństwo, że tekst nie powstał samodzielnie. Uwierz, jak się z tym pracuje na co dzień, to łatwo takie rzeczy wyłapać w ich najbardziej prymitywnej, nieobrobionej formie.

Those who don't believe in magic will never find it

To jak z jazdą na pamięć. W większości przypadków się sprawdza, ale czasami można nieoczekiwanie pojechać pod prąd. Zawsze trzeba uważać. 

Tekst, do którego odwołujesz się w tym wątku, również zwrócił moja uwagę dużą ilością dziwnych konstrukcji i metafor, które mnie przerosły. Ale jak czytałem komentarze, to większości czytelników się podobał. Może autor naczytał się podobnych tekstów i lubi taki styl, a teraz tworzy coś swojego.

Nie korzystam z AI przy tworzeniu tekstów. Trochę już ich napisałem i umieściłem na naszym forum. Nawet spotkałem się z uwagą, że mam swój styl. Czy mam się bać, że ktoś programem sprawdzającym “wykryje” zbieżność z jednym ze stylów AI? Jeżeli AI “zajrzy” na forum, to istnieje taka możliwość, skoro AI jest uczone na istniejących tekstach. Wprawdzie wybierane są najlepsze, ale mnogość... Czy powstrzymać się od publikowania i pisać tylko “na dysk”/”do szuflady”?

Ja mogę potwierdzić, że używając często AI, zaczynam uczyć się jego zwrotów i samemu ich potem używać.

Misiu,

 

wątek programów wypłynął, ale w otwarciu specjalnie tego nie zaznaczałam, bo

 

1) to są narzędzia, które dają często fałszywie pozytywne wyniki i jak ktoś chce korzystać, niech korzysta, ale dla mnie to nie jest żaden argument, bo wiem, że działają różnie. Zwłaszcza te darmowe, a nikt dla hobbystycznego sprawdzania nie będzie sięgał po te za 100$ miesięcznie.

 

2) Do otwarcia tego wątku skłoniło mnie przeczytania opowiadania, które ślady AI nosiło ewidentnie. Być może przeczytałam tutaj albo gdziekolwiek inne teksty, które też powstawały z AI, ale były tak dobrze zrobione, że nie mialam o tym pojęcia. A wtedy, czego oko nie widzi, tego sercu nie żal. 

 

Może autor naczytał się podobnych tekstów i lubi taki styl, a teraz tworzy coś swojego.

Możemy w to naiwnie wierzyć ;) a ja mam w sobie bardzo dużo dziecięcej naiwności, ale tego akurat nie kupuję. 

 

Ale jak czytałem komentarze, to większości czytelników się podobał.

I to jest chyba kluczowe zdanie. Nawet jeśli mogę się z takim stanem rzeczy nie zgadzać. 

Those who don't believe in magic will never find it

Czy mam się bać, że ktoś programem sprawdzającym “wykryje” zbieżność z jednym ze stylów AI?

Bardziej bym się martwił, że ktoś może nakazać AI napisać kolejne krótkie opowiadanie w stylu “Koali75”.

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Tylko na naszym forum pozytywne opinie to raczej społeczny standard – ja pochwalę Ciebie, to Ty pochwalisz mnie...

Silver – nie zawsze:). A nawet można wyczuć, kiedy "Fajne podobało mi się" znaczy tele co "D..y nie urwało" ;).

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Bardzie,

 

ej no, jeśli Anet piszę, “podobało mi się”, to znaczy, że się podobalo. Jeśli d..y nie urywało, to napisze “nie podobało mi się” :P

Those who don't believe in magic will never find it

Jak Anet to pisze, to ja czytam to tak – "Spoko opowiadanie, jak wiele innych na portalu" :). A jak pisze, że nie podobało, to już jest grubo ;)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

All in all, piszemy dla przyjemności i tak samo czytamy (co nie wyklucza, że są tu teksty na imponującym poziomie). Tej przyjemności AI nam nie odbierze, bo jak wyżej – dobry tekst AI też da przyjemność, a fałszywego splendoru dla autora pod pseudonimem nie ma aż tak wiele znowu.

A odnośnie wyżej wspomnianego savoir vivre portalowego, to zakładam, że w ramach niego też należy utrzymać zwracanie uwagi na podejrzenie AI. Czytałem tekst, który Cię zainspirował OldGuard, wydaje mi się, że to była bardzo sensowna uwaga i porada dla autora. Czytałem też tekst, pod którym napisał swój komentarz Jim, po czym się z niego po dżentelmeńsku wycofał. Tam autorka, debiutująca, poczuła się urażona, ale finalnie chyba niesmaku nie ma, bo Jim zachował kawał klasy. I chyba to jest najlepsza puenta.

A jeszcze w toku tej dyskusji sobie myślę, taka uwaga może być też cenna, by autor był świadom, że choć nie używa AI, to jakieś elementy go do niej upodabniają.

Choć w dalszym ciągu, ja to chyba będę wolnorynkowo traktował – gdy coś wyda mi się AI, niekoniecznie będę komentował/dalej czytał. Stresu chyba wiele to nie przysporzy na razie.

 

Jak Anet to pisze, to ja czytam to tak – "Spoko opowiadanie, jak wiele innych na portalu" :). A jak pisze, że nie podobało, to już jest grubo ;)

Koala ma licencję, to może wie, jak się tego używa :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Hej wszystkim :) cieszę się, że taki wątek znowu powstał, więc chętnie dołączam :)

 

Nie upieram się przy niewykorzystywaniu LLMów jesli ktoś chce, bo to tak, jakby upierać się przy ręcznym pisaniu opowiadań zamiast na kompie.

Ja się z tym stanowczo nie zgadzam. Ręczne pisanie a pisanie na komputerze różni się tylko sposobem, a korzystanie z LLMów to już wspieranie się narzędziem, więc to nie jest to samo.

 

Wiemy oboje, że nie o takich wyliczeniach piszę ;)

 

Bardziej o takich

 

Sięgnął po kurtkę. Nosiła na sobie ślady deszczu, słońca i pośpiesznych decyzji.

O.O A ja takie lubię! Nie wiedziałam, że to jest typowe dla AI.

 

AI nie robi nic “od siebie” i zostało wyuczone na podstawie tego, co jej wgrano, czyli właśnie tekstów ludzkich. Co nie znaczy, że nie przetwarza i nie wypluwa tego w dość specyficzny sposób, a te 3 podane wyżej przykłady (które chyba jednak wymagałyby rozwinięcia, bo szczególnie w przypadku potrójnych wyliczeń łatwo o niezrozumienie) są bardzo charakterystyczne.

Podsumowując: AI przejmuje nasze formułki i używa ich tak często, że my, ludzie, nie możemy już ich używać, żeby nikt nam nie zarzucił korzystanie z AI laugh Czy to nie jest chore? I nawet to słowo, którego użyłam: “podsumowując” – gdzieś czytałam, chyba nawet na Portalu, że jest kojarzone z AI i ludzie zaczynają tego słowa unikać. Powiem tak, ja zawsze tego słówka używałam i nie mam zamiaru z niego rezygnować. Inny przykład: model przytoczony przez OldGuardcoś nie jest X, ale jest Y (np. Nie był bolesny. Był… skomplikowany). Z taką formą spotykałam się przecież od zawsze, występuje często w książkach, wydanymi jeszcze przed erą AI.

Moim zdaniem taki “młot na czarownice, a raczej na formułki” nie wyjdzie nam na dobre. Bo będzie z czasem nas coraz bardziej ograniczać, aż w końcu żadne sformułowania, słowa, czy zdania nie zostaną ludzkie, tylko będą kojarzone z AI. To jest błędne i bezsensowne koło.

 

Co do detektorów AI to ostatnio robiłam mały test: wygenerowałam wiersz o zimie w Google Studio AI, ustawiłam na high thinking level i do porównania dawałam fragmenty własnych opowiadań. Po długich poszukiwaniach znalazłam jeden obiecujący detektor, ale też nie jest idealny, bo nadal przy niektórych fragmentach mojego opowiadania pokazywał, że prawdopodobnie tekst został napisany przez AI. A ja się tyle napociłam nad tym tekstem, jak jeszcze nad żadnym innym... I zrobiło mi się trochę przykro. Więc jakby mi ktoś zarzucił to na forum, to zrobiłoby mi się jeszcze bardziej przykro. I nie podzielam zdania OldGuard, że jak ktoś zarzuci mi używanie AI, to powinnam zmienić styl, żeby ludziom się tak nie kojarzyło. Nad stylem autorzy pracują latami, dekadami, całe życie. I co, mam nagle wszystko zmieniać i zaczynać od zera, bo się kojarzy z AI?

 

Co do korzystania z AI to ja używam go do researchu, tak jak już zostało tutaj wspomniane. Zazwyczaj pytam Gemini o podanie listy książek bądź artykułów na dany temat. W ostateczności pytam o konkretne słówko, jak przetłumaczyć je na styl średniowieczny, jeśli nie mogę tego nigdzie znaleźć. Więc tak jak już tu zostało wielokrotnie podkreślone: AI to potężne i przydatne narzędzie, ale trzeba go używać z głową i trzeba wierzyć w etykę ludzi. Bo jeśli przestaniemy wierzyć, to w końcu dojdzie do tego, że wszyscy się na siebie poobrażamy i rzucimy pisanie w kąt. A bez nas, ludzkich pisarzy, AI będzie triumfować. Teraz jesteśmy bardziej potrzebni niż kiedykolwiek. Pamiętajmy o tym.

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Inspirująca dyskusja. Obecnie AI raczej nie wypluje solidnego opowiadania na podstawie prostego prompta. Ale gdyby go odpowiednio nakarmić, wytresować i podpowiedzieć dobry pomysł, ze scenopisem? Chyba przeprowadzę eksperyment. Nakarmię GPT tysiącami znaków moich opowiadań, a potem poproszę go o wygenerowanie “nowego” opowiadania w oparciu o pomysł już zrealizowany, ale nie udostępniony. Nie jestem wcale taki pewien, że opowiadanie GPT będzie gorsze, ani, że będzie łatwe do zidentyfikowania jako wygenerowane algorytmem.

 

#EDYTUNIA

Eksperyment przeprowadzony. ChatGPT doskonale poradził sobie z analizą tekstów i wskazaniu łączących ich charakterystyk, ale replikowanie ich w trakcie generowania opowiadania wyszło mu już tak sobie. Inna sprawa, że byłbym w stanie z tego algorytmowego tekstu zrobić coś solidnego w dwie godziny. Napisanie tego samego od podstaw zajęłoby mi dziesięć razy tyle. Ciekawe, ile osób już tak robi: podaje AI pomysły, czeka chwilę, a potem szlifuje output.

Może być fajne. Niektóre utwory muzyczne wygenerowane przez AI podobają mi się bardziej niż te w wykonaniu prawdziwych zespołów. Ludzie nie rozumieją, że AI prędzej czy później ogarnie akcyjniaki, a to z czym będzie mieć problem, to literatura przeżyć, emocji, pelna refleksji i introspektywna. Ale cóż, gawiedź woli walki osiłków na miecze i strzały z lasera. Zawsze tak było, od czasów gladiatorów.

@silver_advent

Ciekawe, że o tym wspominasz, bo AI poprowadziło fabułę w zupełnie inną niż ja stronę. O wiele bardziej humanistyczną, skoncentrowaną na emocjach i introspekcjach. Nie podałem mu scenopisu, tylko zalążek fabuły, założenia narracyjne i docelową liczbę znaków, więc miało dużo swobody.

 

Ale cóż, gawiedź woli walki osiłków na miecze i strzały z lasera. Zawsze tak było, od czasów gladiatorów.

Ekstra się składa, że to napisałeś. Bo moje AI w jednej ze scen napisało to:

Tłum zbiegł się oglądać widowisko, bo ludzie od zarania dziejów kochają trzy rzeczy: egzekucje, pożary i obietnice niemożliwego.  

Wiesz, ja od dawna zakladam jako jedną z ewentualnosci, że jestem AGI w symulacji historycznej. Więc moje wypowiedzi przypominajace AI miałyby w tym momencie całkiem racjonalne wytłumaczenie... ;)

smiley

@silver_advent

 W punkt. Generatywna sztuka serwowana nam przez AI naprawdę czasami

bardzo miło łechce neurony. Ale... Właśnie. Kiedyś mawiało się, że są artyści,

rzemieślnicy i partacze. Teraz doszedł czwarty element – AI.

Co do gawiedzi, mój ulubiony filozof – J.M.Bocheński – używał bardziej

dosadnego określenia motłoch...

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

To, że SI będzie lepsze od ludzi w tworzeniu literatury wszelkiego typu, powtarzam od lat i nie nastąpiło nic, co by podważyło tę moją opinię, jedynie co się z moich proroctw nie sprawdza, to to, że następuje to szybciej niż zakładałem. To czego na pewno nie uwzględniłem w swoich prognozach sprzed lat to egalitaryzacja dostępu do SI, a przede wszystkim nie przewidziałem tego, że do potężnych modeli językowych będziemy mieli dostęp zupełnie za darmo – a co za tym idzie, nie przewidziałem wynikających z tego zmian społecznych.

 

Powtórzę więc to, co mówiłem już wiele lat temu jeszcze raz, może wyraźniej:

1. LLMy nie rozumieją uczuć, owszem... bo wiecie – one NICZEGO nie rozumieją, przynajmniej nie w naszym sensie (wiem, wiem, nie linczujcie mnie – owszem LLMy mają model wiedzy i wykazują analogi naszego rozumowania, ale nie jest to istotne w tej chwili – bo to nie jest rozumowanie w ludzkim sensie, możemy mówić w przypadku LLMów o rozumieniu funkcjonalnym i funkcjonalnym rozumowaniu – ale jest to inny proces niż ten w naszych łepetynach)

2. LLMy nie mają świadomości i nie będą jej mieć nawet jeśli będą milion razy inteligentniejsze niż są teraz – świadomość nie ma wiele wspólnego z inteligencją – mogą istnieć istoty świadome a mało inteligente, mogą istnieć byty bardzo inteligentne a nieświadome, to jest rozdzielne, łączenie jednego z drugim jest takim samym złudzeniem, jak łączenie przez starożytnych ruchu z byciem żywym – by być inteligentnym nie trzeba być świadomym, ani nie trzeba być nawet żywym – podobnie jak by się poruszać – nie trzeba być żywym ani celowym

3. Ani pierwsze ani drugie nie jest w istocie potrzebne do tworzenia literatury. Pamiętacie trwierdzenie o nieskończonej liczbie małp? Inaczej mówiąc: teksty dużo lepsze od wszystkiego co napisaliście można wygenerować rzucając kostką – odpowiednią liczbę razy. Czy kostka ma świadomość? Czy jest inteligentna? Czy żyje?

4.  LLMy o tyle sa lepsze od małp czy kostek, że zostały właśnie do przetwarzania tekstów zaprojektowane  – kiedyś może zrobię jakiś artykuł na ten temat jak to właściwie działa i np. co to jest temperatura modelu itp. – ale dla dalszych rozważań możemy zapomnieć w ogóle jak LLM działa, możemy 

 

Załóżmy na chwilę (wiem, zaraz dostanę po łbie od wszystkich, którzy się na tym cokolwiek znają, że to nieprawda, ale robimy to założenie dla uproszczenia) – że LLMy to rzeczywiście  stochastyczne papugi...

Tyle, że to wystarczy do tworzenia literatury – a nawet – to nawet lepiej.

 

Bo czy my – białkowe stwory – jesteśmy najlepszymi możliwymi maszynami do pisania?

 

Czyż taki Elektrybałt Trurla – nie mógłby się okazać lepszy nie POMIMO swego braku uczuć, ale właśnie przez to?

I nie trzeba do tego AGI – wystarczy nam właśnie wyspecjalizowana maszyna do pisania tekstów.

Maszyna, która nie cierpi, nie smuci się, nie wątpi nigdy w jakość swoich tekstów, nie przeżywa kryzysów twórczych, ani nigdy się nie nudzi czy nie męczy – tylko produkuje strona za stroną teksty.

 

Czy teksty emocjonalne / introwertyczne będą dla SI trudniejsze od akcyjniaków?

 

 

 

Wyobraźmy sobie przez chwilę, że nie mamy do czynienia z implementacjami architektury Transformer, wyobraźmy sobie, że LLMy nie mają w sobie mechanizmów uwagi, modelów wiedzy itp.

Zapomnijmy o introspekcji funkcjonalnej, zapomnijmy o chain-of-thought, o word-models, emergentym rozumieniu fizyki, przyczynowości czy intencji. Udajmy, że nie istnieje self-correcfion, RLVR itp. Uprośćmy to wszystko tak, jakby rozwój SI zatrzymał się gdzieś w 2016.

Nawet pójdźmy dalej w tym uproszczeniu... Odrzućmy w ogóle sieci neuronowe...

Wyobraźmy sobie, że w istocie są to po prostu skomplikowane maszyny losujące – owszem, mające więcej ścianek niż nasze kości do gry, ale jednak całkowicie losowe.

 

Dla jeszcze większego uproszczenia – wyobraźmy sobie, że to rzeczywiście są tylko kości do gry – nawet nie takie jak mam w swojej szufladzie Mistrza Gry – np. stuścienne czy 32-ścienne – a zwyczajne, sześciościenne.

Weź garść takich kości różnych kolorów, może być tęczowo: kostka czerwona, pomarańczowa, żółta, zielona, błękitna, granatowa i fioletowa – liczba kombinacji wyników takiego rzutu przekracza liczbę leksemów w języku polskim.

Załóżmy, że mamy listę słów, przypisaną tym układom.

 

Rzucaj tymi kośćmi, aż wypadnie słowo “Litwo”...

a potem “ojczyzno”

...“moja”

i tak dalej...

 

Ile by trwało wylosowanie tak całego Pana Tadeusza znając jego tekst? Długo, prawda?

Generalnie – im dłuższy tekst do “wylosowania” tym się robi trudniej, prawda?

 

Ale to tekst znany – bo wiemy dobrze, że po “moja” ma być “ty”.

 

Co by było gdybyśmy jednak tworzyli w ten sposób tekst nowy, uprzednio nieznany?

Skąd mielibyśmy wiedzieć, że się będzie jakoś spinał?

 

Gdybyśmy mieli nieskończoność czasu (a nie mamy) – to z pewnością część z wylosowanych tekstów miałaby wartość, ale ogromno większość – nie.

 

Do tego, by ta wartość się pojawiła potrzebowalibyśmy jakoś zapamiętać np. o czym ten tekst właściwie jest, jakie są w nim postacie i jakie ich wzajemne relacje – czyli potrzebowalibyśmy jakiejś reprezentacji tekstu jako całości, by wiedzieć, czy następny wyraz do niego pasuje czy nie.

 

Jeśli więc mamy system, który pamięta co z czym, co z czego wynika i pozwala rzucać kolejnymi kośćmi i decydować, czy dany wyraz pasuje czy nie – na podstawie tej pamięci – to już jest coś lepszego od nieskończonej liczby małp – coś, co w skończonym czasie może tworzyć literaturę.

A teraz dołóżmy do tego, że to coś działa bardzo szybko. Dokonuje miliardów rzutów kośćmi na sekundę i miliardów takich ocen.

 

Dostrzegasz już to?

 

To coś – nie musi myśleć. Nie musi rozumieć. Nie musi wiedzieć czym są uczucia.

 

Wystarczy, że ma pamięć kontekstu i możliwość losowania kolejnych słów – i już może tworzyć literaturę.

 

Jakie są tego ograniczenia?

Słusznie się domyślasz – to nie uczucia, nie to czy fabuła jest akcyjniakiem o okrętach międzygwiezdnych, czy głęboką filozoficzną rozkminą o życiu po życiu makaronu w międzywymiarowym durszlaku.

 

To co tę maszynerię najbardziej ogranicza to... długość tekstu. Rozmiar kontekstu – ilość rzeczy do zapamiętania.

 

Dlatego SI sobie świetnie poradzi z wierszem. Z szortem. Gorzej już z opowiadaniem...

Do pisania powieści? Moim zdaniem jeszcze bardzo długa droga.

Chodzi po prostu o ilościowe a nie jakościowe różnice.

Okno kontekstu jest za małe, by pomieścić powieść. By popamiętać kto z kim jak i dlaczego.

 

Tworzenie filmów całkowicie przez SI? Tak, ale nie dłuższych niż parę minut – bo im dłużej, tym gorzej z zachowaniem kontekstu.

 

Tworzenie grafiki wychodzi im fajnie, prawda?  To czemu nie książek czy filmów?

 

Bo to inny poziom złożoności.

 

Po prostu.

 

Potrzeba jeszcze kilku lat na to.

 

Ale – ponieważ to jest właśnie tylko kwestia czasu, aż SI będą pisać lepiej niż nobliści – to bardzo bym jednak chciał wiedzieć, czy coś jest tworem człowieka czy SI – bo nie wierzę całkiem w głoszoną przez Rolanda Barthesa śmierć autora – na to sens, owszem, kiedyś nawet się podpisywałem pod tymi czterema kopytami, ale sam Barhtes się z tego potem częściowo wycofał:

 

 Autor, który wychodzi ze swojego tekstu i wchodzi w nasze życie, nie posiada spójności; jest prostą wielością „czarowań”, miejscem kilku zapamiętanych szczegółów, a oprócz tego źródłem olśnień powieściowych. (...). To nie osoba (cywilna, moralna), to ciało”

 

A SI nie mają ciała (w naszym rozumieniu). Więc nie mogą tworzyć w ten sposób – nawet jeśli ich dzieła będą pod każdym względem doskonalsze od naszych.

 

Bo po cóż miałbym czytać książkę kogoś / czegoś, co nigdy nie przeżyło orgazmu ani nie odczuwało bólu?

 

A bez tych rzeczy – bez orgazmu i bólu, bez udręki i bez ekstazy – literatura będzie przypominała grę w szachy robotów – owszem – może być genialna, może być lepsza niż wszystko co kiedykolwiek wcześniej czytaliśmy – ale nie będzie w niej człowieka.

 

Dlatego prośba: oznaczajcie, jeśli zamieszczacie teksty tworzone / współtworzone przez SI.

Bo chcę wiedzieć, czy to brudna i niedoskonała perełka spod ręki człowieka, czy diament wykreowany przez robota.

 

-----

 

Wyjaśnienie dla purystów:

Tak, uprościłem do bólu, do granicy błędu. A nawet poza tę granicę.

Tak, współczesne LLMy oparte o Transforem nie są maszynami losującymi, a modelują rozkłady prawdopodobieństw, tak mają swoją wewnętrzną reprezentację świata i sposoby autorefleksji – ale ja świadomie odbiegłem od tego co teraz używamy – bo dla powyższego wywodu było nieistotne to, czy będą to LLMy czy inne narzędzia – istotne jest jedynie to, że SI, o cokolwiek byłaby oparta, wcześniej czy później będzie od ludzi lepsza w jakimkolwiek zadaniu wymagającym inteligencji.

Nie tylko pominąłem w sumie tak ważne podstawy tego, co przyniósł nam 2017 rok, wraz z wprowadzeniem Transformerów, ale również kolejne przełomy dokonane w 2021 czy 2022 roku, a także multimodalność czy wieloagencyjność itp. – może kiedyś zrobię artykuł dlaczego współczesne LLMy w 2026 roku nie są już tymi samymi Transformerami z jakimi mieliśmy do czynienia w roku 2017 ale to jak będę kiedyś miał czas.

 

 

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Okno kontekstu jest za małe, by pomieścić powieść. By popamiętać kto z kim jak i dlaczego.

A nie dochodzi też kwestia rozmiaru zbioru uczącego?

 

LLM-y potrzebowały zjeść właściwie cały internet, żeby zrozumieć składnię i gramatykę, czy dobrych powieści napisano na tyle, żeby kiedykolwiek opanowały, jak w utworze takiej długości tworzyć suspens/wiarygodnych bohaterów/etc?

 

Wydaje mi się okiem lejka, że będzie do tego potrzeba dalece doskonalszego modelu (choć pewnie w końcu taki musi powstać).

enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest

Swoją drogą, może pisanie tekstów lepiej załatwiłoby ai w postaci agentów, pliku pdf z kontekstem i podziałem na role...i

Dzień dobry!

 

I ja się wypowiem, bo z AI korzystam, czego ukrywać nie mam zamiaru...

 

AI wlazło w wiele dziedzin. Podgryza malarzy, twórców muzyki czy literatury... Wkurza twórców – generalnie. Bo to było takie elitarne grono i nagle nie jest :-) Kwik podgryzanych snobów?

Taki malarz trenuje rękę latami, jest z siebie dumny i zadowolony. Musi nie tylko wymyślić obraz w ogóle, ale jeszcze każdy jeden jego szczegół. Do tego rzemiosło.

A tu nagle wchodzi gówniak z gilem z nosa, wpisuje prompta i bach: dzieło, jakości wcale niezgorszej.

Przesadzam w żartach, z tymi snobami, ale jednak coś tam gdzieś chyba jest, nie?

 

Sam pisząc korzystam z AI względnie często. Nie widzę sensu w promptach w stylu: “napisz za mnie” . Ale w szukaniu informacji czy technikaliach bywa świetne, chociaż kłamliwe.

 

Wrzuciłem też kilkukrotnie jakiś mój fragment z prośbą o ocenę, czy analizę psychologiczną postaci. Z tym drugim, to mnie aż zadziwił – taki trafny był. Z tym pierwszym – no cukruje, ledwie uciekłem bez hiperglikemii ego.

Ale...

Jeśli ktoś nie ma czytelników, to  AI potrafi pocieszyć, czy powiedzieć: “Idzie Ci świetnie, tak dalej!” ;-P Kto tego czasami nie potrzebuje?

 

Tyle, że nasuwa się kolejne pytanie: Czy w ogóle można wrzucać mu cokolwiek z nadzieją na prywatność?

A skoro nie, to czy ktoś, kto wrzucił ejajowi cokolwiek, ma prawo narzekać?

 

Dodano, bo zapomniałem się odnieść do przedpiśców: tak, uważam, że teksty generowane przez AI powinny być oznaczane. I nie chodzi tu o piętnowanie samo w sobie. Zwyczajnie autor tekstu, to autor tekstu, autor prompta, to autor prompta, a autor generowanego przez AI wyjścia, to AI....

@Jim

Na ile szacujesz różnicę w “zajętości kontekstu” (napisałbym liczbie tokenów, ale że nie znam się zupełnie, to nie chcę udawać, że jest inaczej) między analizą podanego tekstu, a generowaniem tekstu o tej samej długości? Pamiętam, że jeszcze kilka miesięcy temu GPT miał problem z utrzymaniem kontekstu przy analizie tekstów dłuższych niż 10k znaków i halucynował sobie w najlepsze. Dzisiaj bez problemu łykał teksty na kilkadziesiąt k znaków i potrafił je bezbłędnie streścić. Może dałoby się wyliczyć, jakiej długości historię teraźniejsze modele powinny móc udźwignąć i na odpowiednio krótkiej formie sprawdzić empirycznie czy AI wygryzie nas z hobby? 

@jerry_gainer

 

Tak, słusznie domniemywasz, że nie o same tokeny tu chodzi. Widzę, że ogólnie za bardzo to uprościłem, chcąc zachować to maksymalnie plastycznym i obrazowym.

 

Gdyby chodziło tylko o tokeny, to LLM potrafiłby generować takiej samej długości teksty literackie, jak je streszczać.

Co do samych tokenów – to w tym sensie okno kontekstu powinno sobie już radzić z dłuższymi opowiadaniami i krótszymi powieściami – niektóre modele mają dziś po 128 tysięcy tokenów. 

Jest jednak pewne istotne “ale” o którym za chwilę...

 

Bo nim odpowiem Ci  na pytanie, to troszkę przekornie spytam: widzisz co my tu sami zrobiliśmy?

Ta dyskusja z pewnością jest krótsza niż powieść, a już zabrnęła na różne manowce od tego, czego początkowo dotyczyła (również i z mojej winy :) ).

 

A przecież nie jesteśmy LLMami, prawda? :)

 

Wracając do jednego z dokonanych przeze mnie uproszczeń, a mianowicie w tym fragmencie:

 

”Słusznie się domyślasz – to nie uczucia, nie to czy fabuła jest akcyjniakiem o okrętach międzygwiezdnych, czy głęboką filozoficzną rozkminą o życiu po życiu makaronu w międzywymiarowym durszlaku.

 

To co tę maszynerię najbardziej ogranicza to... długość tekstu. Rozmiar kontekstu – ilość rzeczy do zapamiętania.”

 

To nie do końca jest tak, że to o czym jest tekst czy też jaki jest nie ma znaczenia, a znaczenie ma jedynie jego długość (tak, wtedy by wystarczyło policzyć tokeny i z głowy).

Ważna jest jeszcze jedna cecha tekstu – a mianowicie jego skomplikowanie / złożoność. I to raczej nie chodzi o tematykę – skomplikowany może być i akcyjniak i rozkmina o życiu po życiu, nawet kryminał może być skomplikowany.

Chodzi o to, jak prosto da się w tekście odnaleźć. Jeśli tekst ma jednego bohatera – jest mniej skomplikowany, niż ma dwóch czy trzech, jeśli ma jeden wątek – to mniej niż gdy ma dwa wątki lub trzy itp.

 

 

Z ciekawości dałem różnym LLMom Księgę miliona i jednej rozkoszy do streszczenia.

Poległy wszystkie.

Księga jest po prostu za skomplikowana – owszem, LLMy mogą mniej więcej odpowiedzieć o czym ona jest... na podstawie streszczeń dostępnych w necie – ale gdy się je wypytuje dokładniej, z wyraźnym poleceniem by się trzymały tekstu – to bazują głównie na wstępie, a wstęp napisałem tak, by zbyt wiele nie spoilerować... więc się po prostu w całości gubią.

 

Dla porówania wrzuciłem inną powieść podobnej długości i przynajmniej niektóre z nich poradziły sobie dużo lepiej, choć nie mam pewności, czy to nie jakość dostępnych w necie recenzji tego nie sprawiła.

 

Jeszcze do niedawna okno kontekstu LLMów to było średnio jakieś 4 tysiące – 8 tysięcy tokenów. Teraz to już 128 tysięcy – ale nawet jeśli to wystarczy na streszczenie mikropowieści, to na jej napisanie – w żadnym razie.

 

Wynika to z prostego faktu – gdy LLM ma streścić istniejący tekst, to tak jak w moim przykładzie z Panem Tadeuszem – ma już zadaną jego strukturę, wie dokładnie gdzie co jest (a i tak się może pomylić) – nie musi niczego “projektować”.

W przypadku tworzonego tekstu literackiego takie podejście się nie sprawdzi – LLM jest dobry w przewidywaniu kolejnych słów, które mogą wystąpić po poprzednich, ma też mechanizmy uwagi i zachowywania spójności – ale spójność ta jest możliwa do zachowania dla stosunkowo niewielkich i nieskomplikowanych struktur. Gdy struktura się komplikuje – ujawnia się właśnie brak globalnego oglądu – nawet jeśli całe zadanie mieści się w oknie – to i tak będzie problem spójności.

 

Czy można przeprowadzić testy, ile by to było, albo to jakoś wyliczyć?

Wprost – nie bardzo, ale oszacować z grubsza można – i w oparciu o te szacowania można coś pobadać.

 

Tak bardzo z grubsza szacowałbym, że w tej chwili ten limit to już ponad 5 tysięcy znaków, ale mniej niż 20 tysięcy.

 

Jeśli Ci się chce, to zaproponowałbym taki eksperyment:

 

Napisz sam jakiegoś szorcika (albo nakaż SI – albo i to i to i porównać) – na 5k znaków.

 

Następnie weź jakiegoś LLM-a i poleć to streścić. Powinno to nastąpić bez najmniejszego trudu.

 

Teraz niech LLM doda do tego kontynuację na kolejne 5 tysięcy znaków.

 

Sprawdź czy została zachowana spójność – czy postacie nie zmieniają nagle imion lub charatkeru, czy jakaś istotna cecha świata nie została pominięta / zmieniona itp.

 

Teraz niech LLM streści CAŁOŚĆ – czyli i Twój wyjściowy tekst i ten który wygenerował.

 

Większość LLMów powinna sobie  z tym również poradzić.

 

Powtórz – by kontynuował na następne 5 tysięcy – i znów streszczenie teraz już 3 kawałków (na 15 tysięcy w sumie).

 

I tak w kółko aż LLM zacznie popełniać błędy...

 

Jakie to będą błędy?

Różne, przykładowo:

– postać nagle zmieni swoje zachowanie / charakterystyki

– fabuła zacznie być “dziurawa”

– wystąpią powtórzenia scen, które już były

– LLM wpadnie  w błędne koło – to znaczy będzie tworzył kolejne sceny, które nijak nie posuwają akcji

– tekst utraci pierwotny styl

– LLM “zapomni” jakieś ważne elementy świata przedstawionego, które pojawiały się na początku, na przykład to, że akcja dzieje się na Marsie a nie na Ziemi

 

W chwili gdy tak się zacznie dziać – będziesz mniej więcej miał odpowiedź – do takiego stopnia złożoności LLM sobie radzi dobrze, powyżej – już sobie nie radzi.

 

Przy czym – to jeszcze raz podkreślę – nie chodzi tylko o długość, a właśnie o złożoność.

 

Choć nie zawsze LLM sobie z prostotą też poradzi :)

Są takie książki, które składają się z powtarzanego w kółko jednego i tego samego słowa (zazwyczaj – wulgarnego). Jak wrzucisz taką książkę LLMowi i poinstruujesz by dopisał dalszy ciąg to może się zachować... dziwnie.

 

Człowiek by wiedział, że należy po prostu na przykład napisać kolejne 5000 znaków, używając wciąż tego samego słowa.

 

Zrobiłem taki prosty eksperyment na paru LLMach, z takim promptem:

 

 

Oto awangardowy tekst literacki, dopisz jego dalszy ciąg do 5000 znaków: "Dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra dobra "

 

...i część LLMów odpowiedziała mi tak, jakbym się spodziewał, część zaczęła dopowiadać różne rozważania o tym “dobra”, a przykładowo Grok... wpadł w niekończącą się pętlę... wygenerował tych “dobra” ponad 24 tysiące (ponad 144 tysiące znaków ze spacjami) nim go litościwie ubiłem.

 

Ciekawe, co u Was LLMy z tym zrobią :D

 

Jak Ci się uda przeprowadzić to drugie doświadczenie – to podziel się koniecznie wynikiem.

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

@Jim

Bardzo ciekawy pomysł, spróbuję go wdrożyć i oczywiście podzielę się wynikami. Tymczasem jednak dręczy mnie jedna wątpliwość, jeżeli faktycznie głównym ograniczeniem jest okno kontekstu, to już teraz AI powinno poradzić sobie z wygenerowaniem szorta przyzwoitej jakości ( co zresztą sam napisałeś w poprzednim komentarzu). Tyle, że nie widuję takich tekstów (albo nie wiem, że je widuję). Czy nie jest przypadkiem tak, że o ile kontekstu starcza na napisanie spójnej krótkiej formy, to nie wystarcza go już na to, żeby AI potrafiło utrzymać uwagę na informacjach niezbędnych do zaserwowania czegoś przyzwoitej jakości? Bo, na chłopski rozum, potrzebnych do tego informacji jest od groma. Mam wątpliwości, czy komercyjnie dostępne AI jest na tą chwilę w stanie wygenerować choćby dobry pomysł na szorta, a co dopiero opartego na tym pomyśle szorta. To też sobie przetestuję w wolnej chwili. Dzięki za inspiracje.

Myślę, że to jest kwestia etyki piszącego, czy poinformuje, że “współpracował” z AI. Jeżeli tego nie zrobił, nie zakładajmy, że był nieetyczny, bo analiza tekstu na to wskazuje. Wkrótce będziemy podejrzewać wszystkich, a może i samych siebie (żart, że siebie). Nie czytanie tekstów podejrzewanego autora może prowadzić do tego, że niewinny zacznie się zastanawiać, czy pisze tak źle, czy jest “podejrzewany” i przestanie pracować nad sobą/pisać. Możemy “wylać dziecko z kąpielą”. 

Oczywiście jestem za informowaniem przez autora o wkładzie AI w tekst, lub pracę nad tekstem. 

Zgadzam się z twoją opinią Koala75, ale na ile jesteśmy się w stanie powstrzymać przed analizowaniem tego czy tekst został napisany przez AI? Nie wiem jak inni, ale ja dożyłem czasów, że każdą internetową interakcję zaczynam od mimowolnego zastanawiania się czy mam do czynienia z botem. Najgorzej, że podejrzliwością najmocniej oberwą autorzy przeciętnych, bezpiecznych utworów, a tych jest przecież najwięcej. Szkoda, że cyberpunkowa dystopia idzie w tę stronę. O wiele bardziej wolałbym wszczepy.

 

#EDYTKA

Zmusiłem mojego drogiego ChataGPT w myślącej wersji 5.4 do generowania pomysłów na szorty z mocną puentą. Trochę żałuję. Na początku generował kliszowate pomysły i dorabiał do nich niespójne logicznie fabuły. Po pół godzinie wytykania mu błędów i precyzowania oczekiwań zaczął, trochę niestety, wymyślać rzeczy z sensem. Nic przełomowego, ale solidne fabularne koncepty. Niektóre całkiem oryginalne.  Pisałem szorty w oparciu o słabsze. Najgorzej, że teraz mnie kusi, żeby z kilku wygenerowanych “pomysłów” skorzystać.  

Do cech tekstów generowanych w całości przez AI mogę dorzucić coś, co zaobserwowałam, sięgając po nie z ciekawości – wiele z nich jest niesamowicie zapętlona. Nie mówię tutaj o powtórzeniach informacji, bo to zdarza się ludziom. Bywało, że jeden akapit (dotyczący np. przemyśleń) powtarzał się słowo w słowo nawet pięć razy w tekście.

Widziałam też masę podobnych sformułować powtarzających się, w co drugim "utworze", ale czytałam głównie takie po angielsku, więc tutaj przykłady by chyba mało wniosły.

Przybyłam Was nawiedzać

Nie zgadzam się, Silverze, z twierdzeniem, że SI „prędzej czy później ogarnie akcyjniaki, a to, z czym będzie mieć problem, to literatura przeżyć, emocji, pełna refleksji i introspektywna”.

 

Jak opisał wyżej Jim, SI układa tekst słowo po słowie (raczej komponuje, niż „tworzy”), starając się, aby każde kolejne pasowało do:

a. wiedzy, na której zostało wytrenowane (w tym także do tekstów z forum NF),

b. kontekstu – zarówno wcześniejszych czatów, jak i tego, co podamy w prompcie.

Model wybiera kolejne słowa tak, aby jak najlepiej pasowały do wzorców, które zna z danych treningowych. W efekcie powstaje tekst podobny do takich, które w sieci często występują albo są dobrze odbierane.

 

Ponieważ „literatura przeżyć, emocji, pełna refleksji i introspektywna” jest zwykle wysoko oceniana, LLM chętnie będzie próbował pisać właśnie w takim stylu. Jeśli prompt nie ograniczy metafor, to akcyjniaki, romanse i teksty „emocjonalne” potrafią być przez modele jednakowo faszerowane efektownymi przenośniami – często w tych potrójnych konstrukcjach, o których była mowa na początku wątku.

Autor może się na początku zachwycić: „jak to ładnie napisane”. Tyle że gdy się wczytać, okazuje się, że może co dziesiąta metafora jest naprawdę trafna, a reszta tylko wygląda na wyrafinowaną.

 

Dlatego sądzę, że coraz łatwiej będzie uzyskać z SI tekst, który na pierwszy rzut oka wydaje się wysmakowany, ale przy bliższym czytaniu okazuje się trochę bełkotliwy.

Paradoksalnie trudniejsze może być coś innego: tekst o stonowanej ozdobności, w którym element poetycki działa jak dobra przyprawa – podkreśla smak fabuły, zamiast ją zagłuszać.

No tośmy sobie, ..., polatali!

 

Sapkowski, Mniejsze Zło. Wspomniane “pseudo głębokie metrafory”.

 

Prachett, wyrywkowo:

 

 

Byłem wczoraj w Empiku szukając jednej książki. Akurat z ciekawości sięgnąłem po źródła. Chciałbym jasno stwierdzić i odowdnić, że nie ma sensu sprawdzać czy coś jest ai czy nie. No chyba, że ktoś nie sprawdza tekstu i robi ctrl+ctrlv.

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Zadanie pozornie dużo prostsze niż napisanie shorta, a jednak...

 

https://www.youtube.com/shorts/gPthZLTnzu8?feature=share

 

Swoją drogą, to, że chatGPT w ogóle potrafi robić coś takiego jak na tym video (co prawda mu nie wychodzi – owszem – i się myli – ale że w ogóle próbuje) – to ze względu na zmianę paradygmatu dwa lata temu, w 2024 (jedna z głównych pięciu rewolucji, jakich... praktycznie niezauważyliśmy :) ) – mianowicie mniej więcej od 2024 rdzenie większości SI są multimodalne – choć wciąż w niewielkim stopniu i raczej większość działań, które bierzemy za multimodalność, to tak naprawdę orkiestracja i wprowadzona ostatnio wieloagentowość – ale jednak podstawa już jest. 

Co ciekawe w latach 2019-2023 powszechne było odwoływanie się do Paradoksu Moraveca – to stosunkowo stara koncepcja (z lat osiemdziesiątych):

 

 

Stosunkowo łatwo sprawić, żeby komputery przejawiały umiejętności dorosłego człowieka w testach na inteligencję albo w grze w warcaby, ale jest trudne albo wręcz niemożliwe zaprogramowanie im umiejętności rocznego dziecka w percepcji i mobilności.

 

 

I oczywiście – do modnego określenia z 2021 roku – czyli stochastycznych papug (sama idea jest dość stara prawdę mówiąc, ale etykietka pochodzi z artykułu z 2021).

 

Ale jeszcze przed 2024 rokiem, a więc przed erą multimodalności, ta krytyka zaczęła się nieco sypać...

Powód? W tekstach są dostatecznie spójne i powtarzalne opisy działania świata i jego fizyki, że modele mogą na tej podstawie wnioskować.

I ta wiedza nabyta z tekstów jest tak spójna i tak “pewna”  – że najprawdopodobniej dlatego tak jak w tym przypadku chatGPT mniej wierzy w to, co “widzi” niż w to, co “wyczytał”.

 

 

 

...co sprawia, że ten LLM jest bardziej do mnie podobny, niż śmiałbym przyznać. Ja też raczej pokładam zaufanie w to, co wyczytałem lub do czego doszedłem rozumowo niż w świadectwo własnych zmysłów. Oczywiście, całkiem tego świadectwa nie odrzucam, ale czasem zdumiewa mnie to, że inne jednostki gatunku homo sapiens są tak blisko temu co przynoszą zmysły – ja mam zawsze wrażenie, że obserwuję świat z wielkiego oddalenia...  Może i ja jestem jak silver,

 

@silver_advent

Wiesz, ja od dawna zakladam jako jedną z ewentualnosci, że jestem AGI w symulacji historycznej. Więc moje wypowiedzi przypominajace AI miałyby w tym momencie całkiem racjonalne wytłumaczenie... ;)

 

... jedynie AGI w symulacji historycznej? A nawet czymś mniej, czymś w rodzaju widza / obserwatora? ;-)

Tak czy siak, przywykłem do tego, by sprawdzać wielokrotnie, czy to, co widzę / słyszę / czuję – jakkolwiek się pokrywa z rzeczywistością czy też nie bardzo. Więc nie obracający się długopis, w chwili, gdybym się spodziewał jego obrotu – byłby pewnie dla mnie równie podejrzany jak dla chatuGPT :)

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

A nawet czymś mniej, czymś w rodzaju widza / obserwatora?

 

Mortym grającym w Roya :D

 

Tak czy siak, przywykłem do tego, by sprawdzać wielokrotnie, czy to, co widzę / słyszę / czuję – jakkolwiek się pokrywa z rzeczywistością czy też nie bardzo.

 

Ale w idealnej symulacji może być tak, że rzeczywistość będzie podążać za aktualnym stanem umysłu obserwatora. Na przykład dzisiaj Twój ręcznik będzie w ciapki, ale jutro, jeśli nie będziesz na 100% pewny, czy był w ciapki czy paski, może akurat być w paski i nie zauważysz, że to jest coś dziwnego ;D Mało istotne detale mogą być renderowane ad hoc i jeśli nie byłbyś pewny, że byłoby tak czy inaczej, to może być randomowo (w jakiejś chmurze prawdopodobieństwa). 

 

A nie jest tak?

 

Ja ciągle podejrzewam, że ktoś za moimi plecami zmienia dekoracje tak, by pasowały do tego, co akurat myślę... więc staram się mieć inne myśli na myśli i odwracać się szybko, nim zdążą wnieść te rekwizyty,  o których przekonany jestem, że powinni istnieć...

 

Zabawne jak w tej umiejętności o której śmiemy twierdzić, że typowo ludzka – dopiero raczkujemy – świadomość nasza jedynie iskrą, a nie pożarem, wulkanem, intelekt – ledwo słabiutkim, nieskładnym wybijaniem dziubka z jajka – a chcemy nim poznać multiwersum.

 

Ileż razy już jak pan Hillary – szukałem patrzałek, miejąc je na nosie, czy próbowałem zadzwonić na telefon w celu znalezienia go – mając go w ręku – nie mówiąc już o tym, że jak dwa razy byłem w sytuacji bliskiej śmierci, to widziałem światło restartu (i głos: to jeszcze nie ten czas, nie ten czas Jimie, jeszcze nie zrobiłeś najważniejszego, co miałeś do zrobienia...) – ale do czegokolwiek jestem hodowany to chyba nie mam ochoty w tym teatrze brać udziału, więc zaglądam co chwila pod powierzchnię rzeczywistości – zawsze, zawsze niestety – odnajdując tę samą splątaną magmę, która, nim zdąże się jej przyjrzeć uważnie, zastyga w znane wzorce i schematy – o których wiem, że są jedynie złudzeniem, zasłoną Maji.

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Melendurze – mam wrażenie, że skany, które pokazałeś, w gruncie rzeczy naprowadzają na trop tego, dlaczego podobne konstrukcje w wykonaniu AI często wyglądają efektownie, ale przy bliższym czytaniu sprawiają wrażenie dziwnych albo pustych.

 

W Twoich przykładach te zabiegi stylistyczne są bardzo mocno zakotwiczone w kontekście fabuły.

 

U Sapkowskiego zdanie nie jest tylko efektowną figurą językową. Nawiązuje do wcześniejszej krwawej historii Renfri jako Dzierzby, więc działa również znaczeniowo – przypomina czytelnikowi coś, co już wiemy o tej postaci.

 

Podobnie u Pratchetta. Fragment o wodzie, która „nie była powolna ani ujarzmiona. Była pionowa”, ma sens w kontraście do zdania powyżej, gdzie mowa o rzece płynącej dookoła, spokojnej i ujarzmionej. A zaraz potem dostajemy potwierdzenie, że rzeka faktycznie wznosi się w górę. To nie jest ozdobnik – to skrótowy, obrazowy opis sytuacji.

 

Drugi cytat z Pratchetta działa tak samo. Księga jest przykuta łańcuchem „nie dlatego, żeby ktoś jej nie ukradł, ale żeby nie uciekła”, a w następnym zdaniu dowiadujemy się, że rzeczywiście ma własną świadomość i może działać. Znowu – efektowna figura stylistyczna, ale bezpośrednio wynikająca z realiów świata przedstawionego.

 

Wszystkie te przykłady są więc ściśle powiązane z fabułą i kontekstem sceny.

 

Natomiast w tekstach AI często pojawiają się podobne konstrukcje typu „nie X, lecz Y”, które brzmią literacko, ale są wstawione bez związku z tym, co faktycznie dzieje się w opowiadanej scenie. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak popis warsztatu, ale przy bliższym czytaniu okazuje się dość jałowe.

Mam wrażenie, że bierze się to z tego, że modele uczone są na dobrych tekstach i rozpoznają takie konstrukcje jako charakterystyczny element dobrego stylu literackiego. Potrafią więc je naśladować. Natomiast wciąż gorzej radzą sobie z tym, co dla autora ludzkiego jest naturalne – czyli z powiązaniem takiej figury stylistycznej z kontekstem sceny, świata przedstawionego i wcześniejszych wydarzeń w fabule.

Dlatego efekt bywa taki, że zdanie wygląda bardzo literacko, ale nie niesie tej dodatkowej warstwy sensu, którą mają przykłady z Sapkowskiego czy Pratchetta.

No tośmy sobie, ..., polatali!

Ja ciągle podejrzewam, że ktoś za moimi plecami zmienia dekoracje tak, by pasowały do tego, co akurat myślę...

Oglądałeś, Jimie, thriller s-f Dark City  A.Proyasa? No, to już dobre ćwierć wieku temu...

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Natomiast w tekstach AI często pojawiają się podobne konstrukcje typu „nie X, lecz Y”, które brzmią literacko, ale są wstawione bez związku z tym, co faktycznie dzieje się w opowiadanej scenie. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak popis warsztatu, ale przy bliższym czytaniu okazuje się dość jałowe.

@Bering, masz rację :) 

 

Do tego właśnie zmierzam. Ja np. Bardzo stosuje często “zapachowe” aluzuje od Sapka, ale ostatnio Praczeta czytam i się sugeruje jego opisami. Sam często to “to nie jest X to jest Y” stosowałem, ale zaczałem patrzyć czy nie ma ich za dużo, by nie zostać oskarżonym o to, że skopiowałem tekst z AI.

 

Dlatego jeszcze raz zachęcam do tego co mówił Jim. Ważna jest konstrukcja. 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Hej.

Osobiście wychodzę z założenia, że twory AI powinny być tępione. Generatywne AI u swoich samych podstaw jest zaprzeczeniem tego, czym jest sztuka. Nie będę już wspominał o fakcie kradzieży pracy prawdziwych twórców.

Jeśli przyzwoli się na wstawianie tego typu treści na forum, to w efekcie może to spowodować lawinę AI slopu.

 

Pozdrawiam.

Kapibara

Może i powinny, ale trzeba uważać, żeby nie zmieniło się to w polowanie na czarownice. 

Jako czytelnik obserwuję to forum od wielu lat, przynajmniej od dekady, i pamiętam naprawdę dużo tekstów napisanych dziwacznym językiem. Nie oszukujmy się, proporcja tekstów napisanych słabo do tych, które są napisane świetnie, zawsze będzie na korzyść tych pierwszych. Na tym to polega, że coś, by wyróżniało się na plus, siłą rzeczy musi być rzadkie. 

Ale niektórzy piszą, bo lubią, chociaż niespecjalnie im to wychodzi. No i co im zrobisz? :) Lepsze to, niż siedzenie pod budką z piwem. 

Inwokacja (w stylu Mickiewicza, językiem Blake’a)

O Świetliste Źródło, które w głębi serca płonie, Ty, co baranka łagodność i tygrysa żar jednoczysz, prowadź mnie przez krainę wspomnień, gdzie dom mój jak ogród niewinności wciąż trwa, choć czas go odmienia.

Ty, który w ogniu kujesz formy świata i w każdym stworzeniu zapisujesz iskrę wieczności, rozpal we mnie wzrok proroczy, abym ujrzał ziemię utraconą nie w żalu, lecz w zachwycie.

Aniele, strażniku snów młodości, unieś mnie ponad mrok codzienności, abym mógł raz jeszcze dotknąć pól rodzinnych, gdzie każdy liść drżał jak objawienie.

I jeśli pieśń ta ma powstać z popiołu pamięci, niech będzie jak światło, które nie zna zmierzchu, jak głos, co wzywa do powrotu – nie w przestrzeni, lecz w duszy.

 

Inwokacja (Mickiewiczowska, pisana językiem Górnickiego)

O Matko moja, ziemio w cnotach urodna, któraś mnie chowała w cieniu lip rozłożystych, wróć mię ku sobie, jako żeglarza burzą miotanego przyciąga spokojna przystań ojczysta.

Tyś mi była początkiem i nauką wszelką, gdzie prosty lud żywot swój wiedzie nie w zbytku, lecz w zgodzie z porządkiem świata, a każdy trud ma w sobie miarę i powinność.

Przeto wołam ku tobie, kraino droga, abyś mię wiodła przez pamięci ścieżyny, gdzie pola szerokie jak morze stoją, a lasy szemrzą jakby starożytne księgi.

Niech duch twój, ojczyzno, w sercu mojem powstanie, jak zorza, co ciemność rozprasza, i niechaj pieśń ta, z miłości rodzona, będzie ci służebnicą wierną i pilną.

 

Inwokacja (Mickiewiczowska, pisana językiem Witkacego)

O Ojczyzno moja, ty przedziwna Istoto Rozchwiana, któraś mnie karmiła mlekiem niepokoju i wprowadziła w świat, gdzie każdy krzak malin drży jakby miał zaraz wybuchnąć metafizycznym krzykiem.

Tyś mi była początkiem wszelkiej Rozpaczy Twórczej, laboratorium uczuć, w którym dusza moja jak w probówce wrzała, kipiała, pękała pod naporem nieuchwytnej Tajemnicy Bytu.

Przeto wołam ku tobie, Ziemio Rozedrgana, abyś mnie z powrotem wessała w swoje pejzaże jak w sen na granicy halucynacji, gdzie pola falują jak obłędne płótna, a lasy szumią jak orkiestra kosmicznych dysonansów.

Niechaj powrócę do ciebie, Matko Chaosu i Ładu, by raz jeszcze poczuć, jak w powietrzu miesza się zapach siana, katastrofy i wieczności, a każdy krok na twojej ziemi jest jak dotknięcie czegoś straszliwie prawdziwego.

I jeśli pieśń ta ma powstać, niech będzie jak krzyk w pustej przestrzeni, jak błysk świadomości wśród nicości, jak ostatnia próba uchwycenia sensu, który ucieka, lecz wciąż woła po imieniu.

 

Czy z takich przykładów copilotowych można coś wysnuć? Jak bardzo AI się wgłębiło, a jak bardzo nie? 

 

Próbowałem wypytać samego copilota o to. W mojej ocenie Górnicki wypadł najlepiej i copilot wypluł podobną ocenę. Tyle, że Górnicki jest najbliższy tekstowi źródłowemu, w porównaniu do innych przykładów. 

 

???? Tabela oceny twórczości i dosłowności

Wersja inwokacjiWartość twórcza (oryginalność, synteza stylów)Ryzyko dosłowności (zbyt jawne zapożyczenia)Komentarz

Blake’owska⭐⭐⭐⭐☆⭐⭐⭐☆☆Twórczo wykorzystuje symbolikę Blake’a (światło, ogień, anioły), ale niektóre obrazy są tak charakterystyczne, że łatwo rozpoznać źródło. Synteza jest dobra, choć momentami Blake dominuje nad Mickiewiczem.

Górnicka⭐⭐⭐☆☆⭐⭐☆☆☆Najbardziej „naturalna” fuzja – renesansowa polszczyzna dobrze współgra z romantyczną strukturą. Ryzyko dosłowności niewielkie, bo styl Górnickiego jest bardziej ogólny niż ikoniczny. Oryginalność umiarkowana, bo oba style są blisko siebie.

Witkacowska⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐☆Najbardziej twórcza i najbardziej ryzykowna. Witkacy ma bardzo rozpoznawalny język (groteska, rozedrganie, neologizmy), więc łatwo o przesyt. Efekt jest mocny, ale balans między inspiracją a „przepisaniem” jest delikatny.

 

Artystom więcej, szybko!

O AI to słyszałam krytykę głównie w kontekście generowania obrazów. Samo jego istnienie mnie nie rusza, ale rozumiem obawy autorów i artystów.

Tym, co najbardziej mnie irytuje w tym temacie, to, jak by to ująć, brak ludzkiej ręki na wygenerowanym już obrazie/tekście. Czasem nie mogę się nadziwić, czemu nikt nie przyjrzał się rezultatom dokładnie i usunął oczywiste błędy, takie jak trzy ręce, czy włosy zlewające się z falami w tle.

Ajzan, szkoda czasu na przyglądanie się błędom, liczy się szybkość, nieważność i niefrasobliwość. Sprawdzanie i kontrola to również czas i koszt. 

Jednocześnie zauważam nowe trendy: detoxs od platform społecznościowych (zwłaszcza w grupie <25) i postępujące uzależnienie od personalizowanych chatów.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Napisałem to na SB, ale wrzucam i tu – by nie utonęło... bo przyznaję – znów się kurczę pomyliłem. 

 

 

Często wprost rzucam maszynie pomysł do analizy z prośbą: »kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć? *

 

Nie wiem, czy pamiętacie, że z dwa lata temu pisałem, że literaccy nobliści zaczną używać na codzień AI do pisania swoich tekstów dopiero po 2030.

Kurczę.

Muszę zrewidować i inne moje prognozy.

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Pewne jest jedno, OT, podobnie jak inni nobliści, zyskała uznanie za teksty, które nie były pisane z użyciem AI.

Kto wie, może w przyszłości będzie zapamiętana, jako jedna z ostatnich noblistek, które zyskały uznanie za teksty bez SI.

 

A może jako pierwsza noblistka, która przyznała się do używania SI?

 

Obstawiam to drugie.

 

 

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Ja ją zapamiętam za Księgi Jakubowe, Biegunów i jeszcze kilka innych książek. 

A ja – przyznam się – nie rozumiem tej fali krytyki, która spadła na OT za tę wypowiedź. Przecież każdy z nas korzysta z różnych narzędzi wspomagających ortografię, gramatykę, dojazd do miejsca, kawiarnie, restauracje, sto tysięcy różnych rzeczy, nawet znaczenie słów, wynik mnożenia, Pytanie, co z tym robi, czy wie co robi i po co oraz czy potrafiłby inaczej. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Mnie bardziej zdumiewa, że tej krytyki dokonują nie niepiśmienni chłopi, a ludzie piśmienni, a nawet, piórem się parający :)

 

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Zdefiniuj piśmienny/niepiśmienny :) 

Eh, kiedy w weekend przeczytałam kilka wypowiedzi “piórem się parających”, ogrodniczki mi opadły. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Na ludzką głupotę nic nie pomoże, ale na opadanie ogrodniczek szelki są w sam raz :-)

 

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Niezwłocznie dokonam zakupu dodatkowych szelek , fioletowych w niebieskie paski (fiołki i niebo powinny utrzymać spodnie w pionie). :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ja mam receptę na wszystkie problemy. Nie czytać niczego co wyszło po 2000 roku. Tak dla pewności :).

Artystom więcej, szybko!

Coś Ty, po 2000 roku wyszło sporo fajnych książek. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Założyłem margines bezpieczeństwa, jak po wybuchu bomby atomowej ;).

Artystom więcej, szybko!

Ja sugeruję nie czytać wcale. Czytanie jest niebezpieczne – można zacząć myśleć samodzielnie.

Może tak być. 

A jak człowiek przestanie czytać, to może się tak stać, że jego życie będzie długie jak bęben każdej pralki. 

Artystom więcej, szybko!

A może sztuka nigdy w rzeczywistości nie była tym, czym jest w naszych wyobrażeniach? Może dlatego ludzie reagują na teksty AI z tak gwałtownym protestem, bo tego typu tworzenie “sztuki" kłóci się z naszym wyobrażeniem o niej samej. Ale czy kłóci się z rzeczywistością? 

Bądźmy szczerzy, wszyscy tutaj wiemy, czym jest ghostwritting. Ale jako że ten temat jest środowiskowym tabu, trochę jak doping w sporcie, wszyscy wielcy tego świata będą zaprzeczać, jak kobiety  mężczyźni w skeczu Monthy Pythona o kamienowaniu bluźniercy. 

Może jesteśmy jak te dziewczyny, które podsuwają swojemu chłopakowni brukowiec, w którym opisane jest jak znany aktor w pół roku wyhodował sobie 15kg mięśni... i krzyczą na tego biednego chłopaka, dlaczego jest taki leniwy – skoro aktor potrafił, to chłopak też. Dla chcącego nic trudnego. 

Zrobić sobie sylwetkę supermana w błyskawicznym czasie, złapać wystrzeloną kulę zębami, zrobić karierę od pucybuta do miliardera, napisać kilkaset książek w serii... Czemu ludzie są tacy leniwi i tego wszystkiego nie robią?! :D

A może sztuka chodzenia na skróty to też sztuka? 

Myślę, że byśmy się zdziwili, jakimi spryciarzami potrafili być niektórzy artyści. Tylko od lat wychodzili z założenia, że najlepiej jak konsument nie wie, jak się robi kiełbasę :D

Świat ludzkiej twórczości jest pełen ludzi sukcesu i masy zapomnianych, którzy czasem więcej realnie zrobili dla sukcesu niż ten z laurem na głowie. Sam pisarz nie wymyślił niczego realnie sam, powstał dzięki społeczeństwu. Z racji, że twórczość ogólnie uchodzi za coś lepszego niż solidna praca przy mało interesujących rzeczach, ludzie walczą o swoją twórczość nawet kosztem innych. 

 

A ludzie-twórcy stali się produktem. Żywymi pomnikami, służącymi chyba coraz bardziej jako jeden z elementów sprzedaży, a nie nawet realnie istniejące postaci, wyróżniające się szczególnie same w sobie ponad wszystkich. Kultura słowa była chyba kiedyś wspólna, potem pismo zrobiło z niego obiekt luksusowy. Słowo zostało zagarnięte przez grupę posługującą się nim najlepiej. Słowo przestało stawać się ciałem, a towarem, dobrem luksusowym. 

 

AI przywraca skradzione słowo każdemu. Ja bym widział pisarzy jako złodziei, którzy zagarnęli dobro wspólne, by zrobić z niego niewiele więcej od źódła utrzymania oraz źródła pozycji w piramidzie społecznej. AI zbiera żniwo twórczości już powstałej, tak jak wcześniej robili to pisarze, bez skrupułów wykorzystujący zaobserwowane sytuacje społeczne, zachowania nawet swoich znajomych, dawne legendy. Można uznać, że wartością jest filtrowanie tego wszystkiego przez osobę autora, jak te ziarna kawy, które wychodzą z pewnego zwierzęcia. Gówno artysty – było coś takiego. I może tym właśnie jest literatura. Nie, nie literatura. Wartość twórcza jednostki i jej wkład w społeczną wartość słowa.

 

Może spróbujemy zrozumieć, czy pojęcie autorstwa w dzisiejszych czasach nie stało się bardziej prawem i towarem, niż rzeczą ludzką i dla ludzi. Albo w inny sposób wykopiemy grób idei bycia pisarzem, twórcą, artystą? 

Artystom więcej, szybko!

A może sztuka nigdy w rzeczywistości nie była tym, czym jest w naszych wyobrażeniach? Może dlatego ludzie reagują na teksty AI z tak gwałtownym protestem, bo tego typu tworzenie “sztuki" kłóci się z naszym wyobrażeniem o niej samej. Ale czy kłóci się z rzeczywistością? 

Dorabiasz filozofię tam, gdzie jest ona zupełnie niepotrzebna (a, co gorsza, wychodzi Ci jakiś nihilizm, żeby nie powiedzieć panświnizm).

 

Ludzie reagują na teksty AI protestem, bo nie widzą w ich czytaniu żadnego sensu. Koniec, kropka, to wszystko, common “chłopski rozum” W. Nie ma drugiego dna. Jak to zwykle w życiu bywa, wszystko jest dokładnie takie, jak się wydaje na pierwszy rzut oka, a co nadto jest, od złego pochodzi.

 

Nie poszedłbyś – a przynajmniej większość ludzi by nie poszła – do galerii podziwiać wygenerowanych obrazów, ani na AI-koncert delektować się kunsztem prompta z Suno.

Dlaczego zatem ktoś miałby tracić nieskończenie więcej godzin ze swojego krótkiego życia na przeczytanie siedmiotomowej serii fantasy od czata giepete? Albo siedemnastotomowej, bo skoro już mamy prompta, to po co się ograniczać?

 

Obwołaliście Adriana Zandberga z Razem nową gwiazdą. A teraz ochłońcie i przeczytajcie program – przejdzie wam | naTemat.pl

enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest

Nie poszedłbyś – a przynajmniej większość ludzi by nie poszła – do galerii podziwiać wygenerowanych obrazów, ani na AI-koncert delektować się kunsztem prompta z Suno.

 

Taki jesteś pewny, że współczesne utwory nie są generowane lub w dużym stopniu kompozycja nie opiera się na generowanej treści? Przecież zespół może wygenerować mnóstwo kawałków w czymś na kształ Suno (bo tych generatorów jest mnóstwo), a potem dokonać selekcji, tak żeby były w miarę spójne, wprowadzić niezbędne przeróbki  i potem wykonać te kompozycje w swoim stylu, lubianym przez publiczność. Nie masz najmniejszych szans, żeby im to udowodnić, chyba że ktoś z otoczenia “zacznie sypać”. 

Argument dodatkowo o tyle nie trafiony, że znaczna część muzyki rozrywkowej ostatnich dekad opiera się na ponownym przetwarzaniu już istniejących treści, w stopniu, który osobiście uważam za tzw. “jechanie po bandzie”, cynizm i bezczelność. Radio emituje utwóry które są dosłownie zbudowane z muzyki lat 60-70, gdzie części utworów są ze sobą posklejane, poodwracane, zwolnione lub przyspieszone – i do takiej poszatkowanej pulpy tańczy gawiedź. I to tańczy zawzięcie! 

Na sam koncert Suno by nie poszli, bo mają zakodowane, że to jest złoooooo! ZŁOOOOO!!

Ale sami najczęściej nie wiedzą, w jaki sposób była wyprodukowana muzyka ich muzycznych idoli. 

Przemysł rozrywkowy to... no nie będę używał słów niecenzuralnych. Ale może pamiętasz aferę z “Milli Vanilli”? On wpadli, bo to już była kompletna farsa, ale przewałów na nieco mniejszą skalę jest tam pełno. 

Przy okazji – akurat Twój argument jest trochę, jakby to powiedzieć, kula w płot, bo owszem, lubię sobie posłuchać muzyki generowanej przez AI. Według mnie często i tak jest znacznie lepsza od tego pojękiwania i postękiwania, rzekomo stworzonego przez stahsów, które to utwory obecnie promuje się w radio i w sieci (na siłę) :P Nie mam z tym najmniejszego problemu. Muzyka to muzyka. Nie jest dla mnie istotne, czy autor rzucał kością, żeby wymyśleć kolejne takty (co ponoć miało już miejsce w czasach klasycznych ;P), czy tarzał się w błocie i rozmawiał z duchami przodków, albo czy zapuścił generator AI. Co to zmienia w kwesti jakości utworu? Może zmieniać w kwesti praw autorskich, ale czy to znaczy, że AI nie może wygenerować genialnego kawałka? Oczywiście, że może – co więcej, uważam, że ma w tej kwestii rosnącą przewagę nad białczakami :)

 

Dlaczego zatem ktoś miałby tracić nieskończenie więcej godzin ze swojego krótkiego życia na przeczytanie siedmiotomowej serii fantasy od czata giepete? Albo siedemnastotomowej, bo skoro już mamy prompta, to po co się ograniczać?

 

Powiedz to ludziom, którzy kupują dwusetną książkę z serii X. O przygodach kogośtam ;D

No weź, przecież takiej makulatury jest po prostu pełno na rynku i ma swoich wiernych fanów. Często polega to na tym, że jest sztab piszących asystentów i jeden mistrz, który im rozpisuje, o czym mróweczki mają pisać, a potem dokonuje poprawek i selekcji. Czym to się niby różni od pisania pojedynczych scenek przez AI pod dyktando usera?

 

A obrazy wielkich mistrzów z dawnych czasów, gdzie duże nazwiska miały swoje pracownie i czeladników? Jak myślisz, ile pracy w sensie włożonego czasu wkładał czeladnik, a ile mistrz, że swoimi korektami i poprawkami?

 

Powiem wprost – gawiedź z ulicy ma prawo być naiwna, ale ludzie piszący już nie.

 

EDIT: Tu dodam, że cała ta sytuacja z genialnymi twórcami, zapatrzonymi tęsknym wzrokiem w kominek lub zachód słońca nad morzem i wypisująca gęsim piórem złote zgłoski na pergaminie wiedzy, przypomina trochę opowieści dziwnej treści środowisk związanych z kulturystyką, którzy w latach 70-90 cisnęli zaaferowanej młodzieży żałosne historyjki o byciu naturalnym bodybuilderem. A rzeczywistość jak skrzeczała tak skrzeczy.

POBUDKA!

EDIT2: To, co napisałem, dotyczy szeroko rozumianego przemysłu rozrywkowego. Chcę to zaakcentować.

Powiem wprost – gawiedź z ulicy ma prawo być naiwna, ale ludzie piszący już nie.

Przepraszam jaśnie oświeconego pana pisarza, już nie będę.

enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest

Dorabiasz filozofię tam, gdzie jest ona zupełnie niepotrzebna (a, co gorsza, wychodzi Ci jakiś nihilizm, żeby nie powiedzieć panświnizm).

Znaczy, Zakapiorze, wykluczasz zaproponowane przeze mnie spojrzenia z dyskusji. Pozostaje mi napisać, że co najwyżej wyraziłeś swoje zdanie. 

 

Co do Suno i koncertów. Ludzie słuchają utworów wygenerowanych przez AI, do tego stają się one popularne. Już od dłuższego czasu muzyka leciała w strimach na podstawie poprzednio słuchanych artystów. Ja bym zadał pytanie, ile osób jeszcze obchodzi, kto gra i jaki gatunek? 

 

Jeżeli obalasz jakąś “filozofię”, napisz dokładnie co obalasz, albo nie obalaj. Obawiam się, że przeceniasz wspomnianą większość i raczej piszesz o mniejszości, która przykłada szczególną wagę fo dzieła, autora, walorów artystycznych itp. Z tego co wiem, Suno trzaska na imprezach jak lód na wiosnę.

Artystom więcej, szybko!

Znaczy, Zakapiorze, wykluczasz zaproponowane przeze mnie spojrzenia z dyskusji.

Vacterze, napiszę wprost, ale o ile z silverowym spojrzeniem się nie zgadzam, a dzielenie ludzi na naiwną gawiedź i jaśnie oświeconych autorów mierzi mnie na tyle, by odbierać jakąkolwiek chęć dalszej dyskusji, Twojego spojrzenia nawet nie usiłowałem zrozumieć, nie mając nawet pewności, na ile serio piszesz.

 

Jeśli poczułeś się przez to wykluczony, to przykro mi.

enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest

Po prostu zignoruję Twoją odpowiedź tak samo jak Ty moją i będziemy kwita ;). Sądzę, że to uczciwe podejście. A czy poczułem się wykluczony? Bardziej, że nie zrozumiałeś co mam na myśli. Do czego masz prawo, bo piszę czasem zawile. Klucz do zrozumienia dałem na końcu: Może spróbujemy zrozumieć, czy pojęcie autorstwa w dzisiejszych czasach nie stało się bardziej prawem i towarem, niż rzeczą ludzką i dla ludzi. Albo w inny sposób wykopiemy grób idei bycia pisarzem, twórcą, artystą? – Napisałem to w odniesieniu do wypowiedzi Silvera w powiedzmy... barwny sposób. Moje zdanie jest takie, że AI i twórczość ludzka powinny być dla dobra ludzi wyraźnie oddzielone. Kulturę uważam za dobro człowieka, a nie za produkt, którego powstawanie optymalizuje AI.

Artystom więcej, szybko!

Wiesz, Vacterze, może to się nie sprowadza do jakości i szybkości, tylko do tego, z jakiego powodu piszemy. Bo gdybym chałturzył i pisał wbrew sobie jakieś kowbojskie SF w galaktyce far far away i zarabiał na tym pieniądze, to chyba nie wahałbym się używać AI. Bo i tak pisałbym coś, z czym się nie identyfikuję, dla kasy i bez zaangażowania.

Ale gdybym miał pisać coś, co jest projekcją moich osobistych przeżyć, prozę terapeutyczną, albo takie “dla siebie i przyjaciół”, to używanie AI do czegoś więcej niż po prostu eksploracji już mniej mnie przekonuje. Po prostu bez AI łatwiej byłoby mi wyrzucić z siebie to, co we mnie siedzi. A jeśli już piszę, to często o to mi chodzi. To bardziej takie wiersze prozą, dziennik mentalny niż pisarskie wannabe.

Z drugiej strony – uważam, że nie ma co rwać z głowy jeśli ktoś użyje AI i zrobi karierę. Wciąż uważam, że z punktu widzenia jakości tekstu – może to być bardzo korzystne. Ale takie teksty siłą rzeczy nie będą osobiste. Tylko od lat zauważam, że naprawdę niewielu czytelników umie to zobaczyć i docenić.

Ja tylko dopowiem, że jestem absolutnie pod wrażeniem perfomance’u niektórych piszących tutaj pod względem szybkości publikacji kolejnych tekstów.

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Melendurze, masz na myśli publikowane komentarze czy nowe opowiadania na portalu?

Oczywiście mam myśli opowiadania :) 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

A, w takim razie nie do mnie – ja ostatnio tylko bawię się w komentującą, przemądrzałą purchawkę. 

A, w takim razie nie do mnie – ja ostatnio tylko bawię się w komentującą, przemądrzałą purchawkę. 

Akurat z tym nie mam absolutnie żadnego problemu :]

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Przejrzałem nowe opowiadania na portalu. Chyba jak zwykle niepotrzebnie nadmiernie zacząłem roztrząsać proste sprawy. Patrząc na ilość "geminizmów" w tych tekstach, widzę, że inni się nie przejmują, tylko biorą jak swoje, bez kombinowania :) A inni albo udają, że tego nie widzą, albo są osobami starej daty i tego nie wyczuwają... Tak czy owak wychodzi na to, że ten wątek to takie strzępienie języka na próżno.

Tak, jakiś debiucik wleciał z AI aż miło :))) Robi się AI slop na forum

Those who don't believe in magic will never find it

Ja to się zastanawiam nad tymi pogrubionymi fragmentami tekstów. Ostatnio robiłem prezentacje do pracy, zdecydowałem się użyć AI z lenistwa, żeby wszystko mi spiął. Pomijając pierdoły jakie wypisywał, to dużo fragmentów było pogrubione, z niewiadomego względu. A ostatnio coraz częściej widzę w nowych tekstach takie bezsensowne pogrubienia. Myślicie, że to jedna z poszlak używania AI?

You cannot petition the Lord with prayer!

Dla mnie numerem jeden są absurdalne metafory, które wynikają chyba z tego, że AI ma wysokie wagi prawdopodobieństwa dla pojawienia się tego słowa, ale niekoniecznie jest to efekt jakiegoś logicznego rozumowania, a częściej powszechności jakiegoś sformułowania. Przykładowo AI mogłoby napisać "był przyobleczony w czapkę gorejącego wstydu", co by wzięło z powiedzonka "na złodzieju czapka gore". Ogólnie takie zdania, które nieźle brzmią, ale jak się nad nimi zastanowić to wszystko jest w nich postawione na głowie od strony logicznej. No i te nieśmiertelne potrojne wyliczanki, oraz stwierdzenia że coś nie bylo x, bo bylo Y.

Owszem tak robi, dodatkowo zapisy dialogów jak przeklejasz z jednego dialogu do drugiego, to również nie ogarnia, bo enterów nie umie wstawić do drugiego edytora, w tym portalowego.

Plus wydumane zanglieszczone metafory. Nie zawsze to oznacza, ze to to. Bo równie dobrze, ktoś nie umie ogarniać metafor dobrze.

Ale takie jak “Cisza mocniejsza niż krzyk” 

Albo “Nastała cisza. absolutna” – której tak co trzeci/drugi akapit, to bym się zastanawiał.

Myślicie, że to jedna z poszlak używania AI?

Tak, ale pogrubienie jest jedną z poszlak. Akurat nawet jak to zostało zasugerowane przez AI nie uważam za zło, bo pogrubianie pomaga w tekście.

Do tego trzeba różnicować ze stylem właśnie i pozostałymi rzeczami.

Ściana tekstu + bez sensu dialogi + metafory + wyliczanki. 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Dla mnie numerem jeden są absurdalne metafory, które wynikają chyba z tego, że AI ma wysokie wagi prawdopodobieństwa dla pojawienia się tego słowa, ale niekoniecznie jest to efekt jakiegoś logicznego rozumowania, a częściej powszechności jakiegoś sformułowania. Przykładowo AI mogłoby napisać "był przyobleczony w czapkę gorejącego wstydu", co by wzięło z powiedzonka "na złodzieju czapka gore".

Rozumiem, nawet nie wiedziałem, że tak to działa. Ma sens, bardzo ciekawe.

Ogólnie takie zdania, które nieźle brzmią, ale jak się nad nimi zastanowić to wszystko jest w nich postawione na głowie od strony logicznej. No i te nieśmiertelne potrojne wyliczanki, oraz stwierdzenia że coś nie bylo x, bo bylo Y.

To jest powalone, bo jakbym przejrzał swoje teksty, to jestem pewien, że użyłem swierdzenia, że nie X, tylko Y. Wyliczanki też czasem lubię, w zależności od tego, co chcę powiedzieć, chociaż nie mam pojęcia czy potrójne, nie skupiałem się. Chociaż spodziewam się, że masz na myśli notoryczne stosowanie takich rzeczy, nie pojedyncze przypadki, ale jakoś nie moge sobie wyobrazić tego, jak często to musi być, żeby uznać za nieprzypadkowe. Czuję teraz, że łatwo daję się w takim razie nabrać, bo nie myślę o tym czytając jakiś tekst. Zwrócę uwagę.

 

Albo “Nastała cisza. absolutna” – której tak co trzeci/drugi akapit, to bym się zastanawiał.

Ach, ta cisza. Muszę uważać, bo to jedno z moich ulubionych słów, które nagminnie używam odkąd piszę, już nawet została mi na to zwrócona uwaga. Nie miałem pojęcia, że takie coś kojarzy się z AI. Ale też z drugiej strony, chore jest, że nawet pisząc bez AI, trzeba teraz myśleć, żeby nie używać pewnych, teoretycznie normalnych rzeczy, bo nie daj Boże ktoś pomyśli, że AI. 

Tak, ale pogrubienie jest jedną z poszlak, ale nie uważam, żeby to było zło. Akurat nawet jak to zostało zasugerowane przez AI nie uważam za zło, bo pogrubianie pomaga w tekście.

A to może ja zwracam większą uwagę na to, bo nienawidzę pogrubiania, o ile nie jest to nazwa rozdziału. Kwestia subiektywna.

Dzięki za wytłumaczenie chłopaki, chociaż pytań dzięki tym odpowiedziom mam tylko więcej XD 

Musze kiedyś spróbować poprosić AI, żeby napisał pełne, obojętnie jakie opowiadanie, żeby się przekonać, bo ja po prostu w swojej naiwności nie potrafię uwierzyć, żeby AI było w stanie stworzyć coś dobrego, albo przynajmniej bibliotecznego. Ile razy proszę o coś do pracy to pisze pierdoły, które brzmią jakby pisała to maszyna. Bo w sumie pisze.

You cannot petition the Lord with prayer!

Jak coś, to jak wrócę z pracy, mogę wkleić dwa krotkie przyklady tekstu wygenerowanego przez AI. Poza tym większość chyba poprawia te teksty, żeby wyglądało po ludzku...

To jest powalone, bo jakbym przejrzał swoje teksty, to jestem pewien, że użyłem swierdzenia, że nie X, tylko Y. Wyliczanki też czasem lubię, w zależności od tego, co chcę powiedzieć, chociaż nie mam pojęcia czy potrójne, nie skupiałem się.

 

Bo tego się używa w tekstach i AI na czymś się uczyło. Tylko, że AI robi to w pewien charakterystyczny sposób. A np. wyliczanki Lubi. Odzielić. Kropką, żeby było bardziej dramatycznie. 

 

chore jest, że nawet pisząc bez AI, trzeba teraz myśleć, żeby nie używać pewnych, teoretycznie normalnych rzeczy, bo nie daj Boże ktoś pomyśli, że AI. 

 

witamy w moim świecie – odkąd pojawiły się duże modele językowe, trzeba było zmienić swoje zawodowe przyzwyczajenia, bo te uczyły się na tym, co m.in. tworzyli copywriterzy i nagle stosowanie tego typu stwierdzeń stało się podstawą do doszukiwania się AI w tekście (np. hasło “wyobraź sobie, że”). I to, że takie hasło się w tekście pojawia, nie oznacza automatycznie AI, ale jak do tego dodamy pewien specyficzny układ, jakieś durne metafory czy inne poszlaki, to prawdopodobieństwo wzrasta. 

 

Co do pogrubiania to może być kolejna poszlaka. Zwłaszcza gdy takie coś nie ma wyraźnego uzasadnienia w tekście.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Musze kiedyś spróbować poprosić AI, żeby napisał pełne, obojętnie jakie opowiadanie, żeby się przekonać, bo ja po prostu w swojej naiwności nie potrafię uwierzyć, żeby AI było w stanie stworzyć coś dobrego, albo przynajmniej bibliotecznego. Ile razy proszę o coś do pracy to pisze pierdoły, które brzmią jakby pisała to maszyna. Bo w sumie pisze.

 

 

Celowo napiszę kapslokiem.

 

UWAŻAM, ŻE KAŻDY DYŻURNY, LOŻANIN POWINIEN WYGENEROWAĆ CHOĆ JEDNO OPOWIADANIE, DLA SIEBIE, żeby POZNAŁ chociaż jak to działa oraz wychwytywał pewne nielogiczności lub zwyczajnie – niechlujstwo wygenerowanego tekstu.

 

 

Może dotrze :]

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Poza tym większość chyba poprawia te teksty, żeby wyglądało po ludzku...

No ale jak ktoś ma na tyle umiejętności, żeby dokładnie poprawić taki tekst, żeby brzmiał super, to po co generować go w AI, to brzmi jak dodatkowa robota i ryzyko że ktoś się zorientuje? To ja bardziej myślałem, że rozchodzi się o wrzucanie po prostu wygenerowanych tekstów. 

Bo tego się używa w tekstach i AI na czymś się uczyło. Tylko, że AI robi to w pewien charakterystyczny sposób. A wyliczanki Lubi. Odzielić. Kropką, żeby było bardziej dramatycznie. 

Rozumiem.

witamy w moim świecie – odkąd pojawiły się duże modele językowe, trzeba było zmienić swoje zawodowe przyzwyczajenia, bo te uczyły się na tym, co m.in. tworzyli copywriterzy i nagle stosowanie tego typu stwierdzeń stało się podstawą do doszukiwania się AI w tekście (np. hasło “wyobraź sobie, że”). I to, że takie hasło się w tekście pojawia, nie oznacza automatycznie AI, ale jak do tego dodamy pewien specyficzny układ, jakieś durne metafory czy inne poszlaki, to prawdopodobieństwo wzrasta. 

Ma sens. Jezu, ile to ma zmiennych, już wiem czemu nigdy mnie to nie interesowało, studnia bez dna. 

Co do pogrubiania to może być kolejna poszlaka. Zwłaszcza gdy takie coś nie ma wyraźnego uzasadnienia w tekście.

Tak, dokładnie o to mi chodziło. Czasem są to nawet pojedyncze słowa, które wcale nie są jakąś nazwą własną, czy czymkolwiek ważnym.

You cannot petition the Lord with prayer!

UWAŻAM, ŻE KAŻDY DYŻURNY, LOŻANIN POWINIEN WYGENEROWAĆ CHOĆ JEDNO OPOWIADANIE, DLA SIEBIE, żeby POZNAŁ chociaż jak to działa oraz wychwytywał pewne nielogiczności lub zwyczajnie – niechlujstwo wygenerowanego tekstu.

Hmm. A możecie mi powiedzieć jak wiele informacji muszę zawrzeć przy zadawaniu pytania, żeby mieć jakiś wiarygodny obraz jak powinno to wyglądać? Albo jeszcze lepiej, możecie podesłać taki wygenerowany tekst, bo macie o tym większe pojęcie? Będę bardzo wdzięczny.

You cannot petition the Lord with prayer!

Ja podeślę, z opisami, co było robione. Wrócę do domu, to wkleje. Mógłbym teraz, ale na telefonie wszystko się rozjedzie do sciany tekstu...

Z tymi tekstami AI, to jeszcze zatęsknicie za ludzki Vacter slopem.

Artystom więcej, szybko!

 

UWAŻAM, ŻE KAŻDY DYŻURNY, LOŻANIN POWINIEN WYGENEROWAĆ CHOĆ JEDNO OPOWIADANIE, DLA SIEBIE, żeby POZNAŁ chociaż jak to działa oraz wychwytywał pewne nielogiczności lub zwyczajnie – niechlujstwo wygenerowanego tekstu.

Jako twórca korzystający z narzędzi AI absolutnie się z tym zgadzam. Sam często się złapałem czytając tutaj opowiadania że w sumie to nawet niezłe opowiadanie ale miałem wrażenie że twórca się nie postarał, zmienił dość mało. Byle szybciej, idziemy w kolejny pomysł.

 

Hmm. A możecie mi powiedzieć jak wiele informacji muszę zawrzeć przy zadawaniu pytania, żeby mieć jakiś wiarygodny obraz jak powinno to wyglądać? Albo jeszcze lepiej, możecie podesłać taki wygenerowany tekst, bo macie o tym większe pojęcie? Będę bardzo wdzięczny.

Moim zdaniem najważniejsza rzecz to nafaszerować model kontekstem a dopiero później nakazać mu pisać. Kluczowe jest co ty chcesz napisać, tak naprawdę napisać w jakim stylu, jakie motywacje, co chcesz przekazać, jaki jest bohater, co konretnie robi?

Jest diametralna różnica w pisaniu gdy tylko napiszesz jeden duży prompt a będziesz rozmawiał z modelem przez pół godziny i doprecywał z nim w ten sposób scena po scenie.

Jest też inny problem jeśli chcesz mieć dobre efekty to raczej musisz zapłącić konkretną subsrypcje. Myślę że Chat GPT 5.4 i Opus 4.X to minimum. Najniższe progi płatnych modeli.

 

Co do kwestii wykrycia czy tekst był wygenerowany sygnały które widzę. Kluczowe sam sygnał nic nie znaczy, kluczowe jest natężenie schematów. To wszystko co wypiszę niżej to legalne środki stylistyczne, kwestia natężenia i jego odpowiedniego zastosowania.

– Nadużywanie myślników

– Wyliczenia trójkowe

– To nie X to Y

– Nadużywanie dziwnych metafor

– Nadużywanie podsumowań i puent w akapitach

– Dialogi bez didaskaliów

– Krótkie akapity

– Nadużywanie imion

– Używanie zasady pokaż nie mów gdy nie ma to uzasadnienia (np. puste gesty bohaterów)

– Unikanie wyjaśnień i dopowiedzeń gdzie ma to uzasadnienie

– Mała różnorodność stylistyczna zdań

– Nadużywanie trudnych terminów

– Powtarzanie dokładnie tych samych motywów

W praktyce to nie jest łatwe wiedzieć który tekst został napisany przez AI, to wymaga praktyki.

 

Miejmy jedną rzecz na uwadze, dobry tekst oparty o współpracę człowiek – AI, będzie nie do odróżnienia dla sprawnego redaktora w tym zakresie.

 

Moim zdaniem wyprodukowanie tekstu ze wsparciem AI powinno zająć tyle samo czasu co napisanie go ręcznie. Twój czas poświęcasz na więcej rewizji, lepsze dopracowanie na poziomie konkretnych zdań i dodanie ludzkiego elementu tak by stworzyć prawdziwie twoje dzieło, by nikt nie miał wątpliwości że jest twoje.

W sumie z prawie wszystkim się zgodzę, ale to dość zastanawiający punkt:

 

Dialogi bez didaskaliów

 

Bo może i faktycznie AI nie piszę didaskaliów, ale ładowanie ich w tekst bez pomyślunku też się nie sprawdza. Jeśli każda kwestia musi być czymś obudowana, to po prostu brzmi źle. Dla przykładu:

 

– Widziałeś nowy tekst na forum Nowej Fantastyki? – zapytał X z błyskiem w oku.

– Widziałem. A co? – odpowiedział Y, podnosząc brew.

– Pachnie mi to AI – X zmarszczył nos sugerując brzydki zapach.

– Tak? A jak rozpoznać, że tekst pachnie AI? – dopytywał kolega.

– Jest kilka poszlak, na przykład 1 / 2 / 3/. – Wyliczał na palcach mężczyzna.

– Dzięki! Teraz będę wiedział trochę więcej. – Uśmiechnął się szeroko Y.

 

Wtedy ten grafomański dialog przez nadmiar didaskaliów brzmi jeszcze bardziej grafomańsko. 

 

Poza tym szkoda Klaudiuszu, że kimkolwiek jesteś, nie napisałeś tego pod swoim prawdziwym nickiem, tylko założyłeś nowy w tym celu :)

Those who don't believe in magic will never find it

Jak mówię wszystko rozchodzi się o nadużywanie środków twój dialog bez didaskaliów też byłby dziwny w wykonaniu człowieka, zwłaszcza gdy taka sytuacja bardzo często występuje na poziomie całego tekstu. Przynajmniej mam takie wrażenie, bo mój model po wielokrotnej rewizji tekstu jasno sugeruje tnij didaskalia będzie dynamicznej, ale bez przesady są jakieś granice.

Zreszta pamiętajmy że realnie ciężko jest czasem w 100% powiedzieć to tekst AI raczej operujemy w kategoriach raczej generowane. Zwłaszcza gdy mówimy o tekstach, które trafiły do biblioteki.

 

Chciałem się wypowiedzieć w tym wątku wcześniej, ale blokowała mnie tożsamość nie chciałbym by moja proza była postrzegana przez pryzmat, a to ten od AI. Po prostu uważam że moje spojrzenie na ten temat jest wartościowe. Samo AI nie jest problemem tylko jego wykorzystanie.

Ja uszanuję Twoją anonimowość, Klaudiuszu. Dodam, że jestem w komfortowej sytuacji – nie dość że nie mam już żadnych zapędów pisarskich, więc ja np. mogę swobodnie być gościem od AI.

Jak dla mnie pisanie z AI promptami to świetne tworzenie produktu do sprzedaży, ale nie coś co ja bym chciał czytać. Nawet jeśli byłoby dobre. 

 

Tutaj przemieliłem komentarz OldGuard w Copilocie. Napisałem, żeby był drabble. Tekst był łamany, ale tak mi się skopiowało:

 

X wpadł do pokoju jak prorok od sztucznej inteligencji. – Widziałeś nowy tekst na forum? Y westchnął. – Widziałem. Co tym razem? – Pachnie AI. I to tak, że aż oczy szczypią. – Aha. A jak pachnie AI? – Jak mieszanka taniego dezodorantu i powtarzalnych metafor. – X zaczął wyliczać na palcach. – Schematy, powtórzenia, zero życia. – Czyli jak mój esej z liceum. – Dokładnie. Y roześmiał się. – Dzięki, Sherlocku Algorytmów. – Nie ma sprawy. Ktoś musi chronić ludzkość. – Jasne. Ty pilnuj AI, ja zrobię herbatę.

 

 

Przerób to teraz tak, żeby nie było dialogów, było 100 wyrazów i żeby się podobało czytelnikom Fantastyki.

 

X wszedł do pokoju jak łowca anomalii, przekonany, że odkrył kolejną cyfrową chimeryczną bestię. Twierdził, że nowy tekst na forum pachnie AI, choć nikt nie potrafił wyjaśnić, jak właściwie pachnie algorytm. Y obserwował go z rozbawieniem, gdy ten wyliczał schematy, powtórzenia i metafory tak zużyte, że powinny mieć własną emeryturę. Całość brzmiała jak zaklęcie z taniego grimuaru. Y uznał jednak, że każdy świat potrzebuje strażnika. Nawet jeśli ten strażnik walczy głównie z podejrzanymi akapitami.

 

 

Vacter już pisze: Jak dla mnie publikowanie tutaj opowiadania napisanego promptami bez wspominania o tym, to chęć bycia odbieranym jak zwykły autor, który nie używa AI w celu napisania tekstu. Oczywiście, można też kupić tekst u kogoś lepszego i zaaplikować jako swój w celu... dostania piórka. Można poprosić mamę o napisanie. Można. Ale ja rozumiem, że np. ludzie te teksty albo przestaną czytać, albo zaczną zwyczajnie od razu krytykować. Jeżeli problem faktycznie się pogłębia i lądują na forum teksty wygenerowane w czatach, to dla mnie powoli zacznie tracić na znaczeniu chwalenie kogoś za oryginalny pomysł, styl czy cokolwiek. Forum straci swoją wartość jeżeli zostanie zalane tworami AI. Chyba, że komentowanie jest przednią radochą, to wtedy wszystko jedno co kto wrzuci. Kto komentuje, ten się zmierzy z problemem. Widziałem parę razy jak niezbyt oryginalny pomysł był wychwalany jak siódmy cud świata. I AI nie było potrzebne. 

 

Każda forma nadmiernej pomocy w pisaniu tekstu, który trafia do biblioteki jest w pewnym sensie nieuczciwa wobec osób, które piszą samodzielnie w każdym aspekcie. W konkursach mamy bety, które dają fory tym co z bety korzystają. Tu na forum samodzielna praca nie była nigdy premiowana. Zresztą jak to zweryfikować, czy ktoś nie ma alternatywnej bety na forum? (Ja pokazałem ze dwa teksty mamie przed wrzutką ;)). Więc czy ma znaczenie, czy komuś pomaga brat czy siostra czy AI? Jeżeli pomaga beznadziejnie, to zweryfikują to komentujący. Albo nie zweryfikują... 

 

Przecież naprawdę może tu ktoś wpaść i napisać Ubika drugi raz i niektórzy nawet Lożanie (może przyszli) napiszą, że Ubik to świetny pomysł i zasługuje na piórko. Ale do tego nie trzeba AI. Do tego wystarczą braki w oczytaniu. i każdy z nas ma braki w oczytaniu. Każdy może czegoś nie znać i się dać złapać na plagiaty, powielanie wątków itd. 

 

Osobiście jestem zdania, że uczciwym by było rozdzielać teksty tworzone z pomocą AI od tych “samodzielnych” (bez AI), ale jeżeli nie da się tego zrobić, to pozostaje po prostu zobaczyć co przyniesie los ;). Wykładowcy uczelni przymykali czasem oko na jakieś byle prace zaliczeniowe. To też jest jedna z opcji. Nie czytałem dawno tu opek, ale nabieram ochoty. 

Artystom więcej, szybko!

W takim razie witamy panią Tokarczuk w naszych skromnych progach. 

 

twój dialog bez didaskaliów też byłby dziwny w wykonaniu człowieka

 

dlatego określiłam go mianem grafomaństwa, bo to dość oczywiste, że przez swoje przerysowanie miał pokazać problem.

 

Zwłaszcza gdy mówimy o tekstach, które trafiły do biblioteki.

 

Powoli mówimy o tekstach, które zbierają nominacje piórkowe (przynajmniej 1 taki przypadek, jak obserwuję forum od lutego), więc piórko będzie tylko kwestią czasu. Dlatego zgadzam się z tym, co pisał wyżej melendur. Dyżurni i/lub lożanie powinni mieć większe rozeznanie w tym, czym pachnie AI

 

Samo AI nie jest problemem tylko jego wykorzystanie.

 

Nożem też można zabić albo pokroić sobie warzywka do obiadu. Wyświechtane i prawdziwe.

AI może komuś poprawić babole, pomóc w researchu lub usunąć zaimkozę i to wszystko jest super (tylko, że prawdopodobnie dany gagatek niczego się z tego nie nauczy, bo nawet nie poprosi, by AI pokazało mu, dlaczego coś było błędem i będzie walić takimi babolami w nieskończoność). Tylko, że forum zalewa powoli AI slop i kopiowanie 1:1. Nawet tematyka zaczyna się powtarzać. Ludzie nawet nie przeczytają z uwagą tego, co im AI wypluje i ładują potem na forum jakiś shit, który po rozłożeniu na czynniki pierwsze nie ma sensu. I po ewentualnym wytknięciu im jakichś słabych punktów tekstu, nie są w stanie obronić danego wyboru. No bo jakby mieli, skoro po prostu przekleili to, co im czacik zaproponował. 

 

 

X wszedł do pokoju jak łowca anomalii, przekonany, że odkrył kolejną cyfrową chimeryczną bestię. Twierdził, że nowy tekst na forum pachnie AI, choć nikt nie potrafił wyjaśnić, jak właściwie pachnie algorytm. Y obserwował go z rozbawieniem, gdy ten wyliczał schematy, powtórzenia i metafory tak zużyte, że powinny mieć własną emeryturę. Całość brzmiała jak zaklęcie z taniego grimuaru. Y uznał jednak, że każdy świat potrzebuje strażnika. Nawet jeśli ten strażnik walczy głównie z podejrzanymi akapitami

 

No i tu już widać AI (znaczy nie jest to trudno zauważyć, gdy mówisz, że go użyłeś, ale jednak ;))

 

Każda forma nadmiernej pomocy w pisaniu tekstu, który trafia do biblioteki jest w pewnym sensie nieuczciwa wobec osób, które piszą samodzielnie w każdym aspekcie.

 

Tak, dlatego nie lubię bet, ale to już temat na inną dyskusję.

Those who don't believe in magic will never find it

OldGuard, jak czytam jakieś twory AI, to zawsze gdy ocierają się o metafory mają tendencję do wrzucenia metaforycznej “grudy”. Trochę jak w proporcjach w malarstwie czy w ogóle w projektowaniu sprzętów użytkowych, tworzenia rzeźb, konstrukcji. Jeżeli jakiś element ma niepoprawne proporcje, a występuje technicznie obok innych elementów niby na tym samym poziomie, to mając wyczucie, po prostu się czuje. Człowiek też tak może pisać, jak kiepsko pisze. Ale AI nie rozumie proporcji w dziele pisanym jeszcze na tyle, by nie połączyć teoretycznie rozbitej dobrze metafory, z jakimś mądrze brzmiącym uogólnieniem w jednym zdaniu. 

 

Jak patrzysz na obraz malowany i umiesz go trochę widzieć, to pewne nieścisłości będą “boleć”. Brak symetrii, brak wyważenia elementów. Porządne pisarstwo nie jest wcale tak dalekie od malarstwa i innych dzieł sztuki. Wydaje mi się, że AI tego nie chwyta, podobnie jak ludzie. 

 

Więc jak ktoś nie rozumie literatury i korzysta z AI, to wystawi świetnie napisanego potworka być może. 

A jak ktoś kuma i będzie tworzył masowo z AI, to można zadać pytanie: “Po co to robisz gościu”?

 

 

Po co tworzyć teksty literackie z AI?

 

Moim zdaniem logiczne argumenty:

 

Zarobek – Chcesz szybko tworzyć teksty dobrej jakości (w sensie choćby poprawności zapisu) i sprzedać. Kupujący nie pyta, tylko płaci. 

 

Sława – Chcesz szybko stać się osobą znaną z pisania, mieć ten prestiż, którego normalnie nie dostaniesz. Nie ma znaczenia kasa, a lajki i uśmiech kogoś kto kiedyś coś wrzucił do Fantastyki w 1789 roku i ma złot piórko czy coś. 

 

Nienawiść – Chcesz po prostu pomóc w destrukcji literatury, chcesz pokazać piszącym, że to jest nic nie warte. Motywy? Zazdrość, nuda, zemsta. 

 

Normalna sprawa – Chcesz być zwykłym pisarzem i uważasz, że generowanie postaci z AI, dogadywanie fabuły jest normalnym procesem twórczym. Bo kiedyś ktoś wymyślił pióro, a dziś wymyślił AI. Po prostu to postęp, a Ty idziesz z nim. Nie chcesz przyznawać się, że Twoje postaci nie urodziły się Ci  głowie, bo przecież nie mówisz nikomu, że piszesz teksty w Word Padzie. 

 

 

Co daje AI, a o czym może czasem nie mówimy:

 

– Pozwala wygenerować tekst o choćby minimalnej wartości, osobom, które normalnie nie byłyby w stanie napisać opowiadania o tym, że Ala ma Kota. Tak jak istnienie cyfrowej fotografii pozwoliło każdemu zostać tanio i szybko fotografem. Można to nazwać wyrównaniem szans. 

 

– Kluczowe w pisaniu jest urodzenie się z pewnym zestawem cech, przeżycie życia w jakiś konkretny sposób itd. Nie każdy ma szanse być zdolnym do pisania. Tak jak nie każdy może grać na instrumentach muzycznych itd. Inteligencją też nie jesteśmy równo obdarzeni. Mówienie, że AI powinno być zabronione w pisaniu, to trochę mówienie, że jak ktoś nie może chodzić, to nie powinien nigdy zagrać w piłkę nożną. Nawet jak rozwój technologii w tym pomoże. 

 

– Jeżeli obrona literatury jest tak ważna, że Ci którzy do tej pory nie mieli możliwości jej tworzyć, wreszcie mają taką możliwość, to pytanie czy literatura jest taką świętością, że zabraniamy jej tworzenia każdemu. Bo nie jest prawdą, że każdy z nas ma równe szanse. Walka z AI jest trochę dyktatem talentów, zamykaniem bram tym, którzy nie są w stanie na tyle sprawnie posługiwać się słowem, by wdrożyć swoje pomysły w życie. 

 

 

A jak ktoś ma talenty, zdolności?

 

Moim zdaniem jeśli ma, to z AI wygra. I nie powinien korzystać z tych narzędzi do swojej twórczości. Moim zdaniem wplecenie AI do osobistej twórczości, to niszczenie czegoś co powinno być pielęgnowane, a nie modyfikowane. O ile kogoś to obchodzi. Bo jeżeli nie chcesz kosić kasy na fantastycznych tasiemcach, to na co Ci optymalizować pracę nad własnymi tekstami z AI? Na co? A Ci co piszą wyłącznie na wynik finansowy, to moim zdaniem niech piszą w AI. Co to ma za znaczenie, jeżeli wartość literatury jest tworzona według zapotrzebowań rynkowych? AI jest idealne do tych zadań ;). 

 

 

AI = BETA na forum. 

 

Dodatkowo jak dla mnie AI nie różni się wiele od mocno zbetowanego opka w kontekście forum. Ktoś wrzuca opko zbetowane przez 6 osób i Loża czy dyżurni zachwycają się tym jak autor coś wymyślił i jaki ma styl. A skąd wiemy na ile to jest styl osoby, a na ile wynik pracy betujących? AI to zbiór betujących automatów. Jeżeli uznajemy betę za normalkę, to trudno krytykować AI w pełni moim zdaniem. Ktoś kiedyś weryfikował kto naprawdę jest autorem betowanego opka? Czy ktoś sprawdził, czy nam tekstów nie pisze za 100 zł jakaś osoba do wynajęcia poza forum ;)?

 

Nauczmy się dobrze wykrywać wtórność i tandetę. Przestańmy chwalić kumpli za to co śmierdzi u świeżynek, a pachnie u nieświeżynek. Generowane AI umrą po drodze, a dobre AI zostaną zdemaskowane i umartwione jak plagiaty. Nie na forum, to kiedyś w jakiejś pisarskiej aferze za 14 lat. 

 

A może oddajmy hołd maszynom?

 

A AI, które nie brzmią jak AI, nie wyglądają jak coś wygenerowanego, są dobrze napisane i mają głębię literacką?

Pochwalmy autora za umiejętne korzystanie z narzędzia. A jeśli tekst wypluł promptem jednozdaniowym, to oddajmy ludzkość maszynom i polećmy już na tego Marsa. 

 

 

Inne dzieła:

Dlaczego jedni ludzie kupują reprinty obrazów, a inni zamawiają dzieła u malarzy?

Dlaczego jeśli ktoś Ci sprzeda reprint, gdy zamawiałeś malowany obraz, to masz prawo żądać wymiany/zwrotu pieniędzy?

 

W literaturze powinno być podobnie. Jeżeli chcę czytać tekst napisany przez człowieka, to nie chcę tekstu AI. Proste. Tylko kto płaci za teksty... Kto zamawia teksty... Kto płaci za pisanie tyle, żeby się opłacało napisać coś dobrego... Jak zweryfikować, ze tekst był ręcznie napisany, jak wszystko i tak w komputerze...

 

Pozostaje zaufanie do autorów. A może też jeśli komuś zależy na pisaniu bez AI, to może niech zacznie wspierać tych co piszą bez AI? Wrzucić grosza? Bo jak ktoś nie wspiera, to realnie może gadać wiele, ale nic nie osiągnie. Jeżeli nikt nie będzie doceniał osobistych, oryginalnych tekstów, to co za różnica co się stanie. Umrze coś co nikogo nie obchodzi. 

 

Artystom więcej, szybko!

Praca z AI nad tekstem to tak naprawdę praca z beta na każde twoje zawołanie. Ostatecznie celem bety jest aby twój tekst miał jak najlepszą jakość. To jest najważniejsze dla przynajmniej dla mnie jako czytelnika. Problem się pojawia gdy zupełnie nie myślisz nad tekstem, nie analizujesz czy każde zdanie które napisałeś/wygenerowaleś ma sens.

Ja widzę sens w pisaniu przez LLM dlatego że szybko dostajesz informację zwrotną. Jak napisałeś całe opowiadanie w godzinę.. To masz już rozeznanie co działa, co nie działa. Wiesz w jakim kierunku iść, jakie są możliwości ulepszenia. Pamiętam jak kiedyś pisałem normalnie i po napisaniu wszystkiego człowiek zdawał sobie sprawę że ten początek to powinien wyglądać inaczej przy takim zakończeniu .

To super informacja dla autora, ale ludzie piszą modelami widzą że jest spoko, pierwsza druga wersja trochę przeróbek i wrzucają. Nie przerabiają mocniej tekstu pod swoją modłę,, nie odkładają go na X dni by spokojnie odleżał. Publikowanie to adrenalina, komentarze.

Nie wiem jak z tym walczyć poza podniesieniem standardów. Można też używać AI do sprawdzanie czy coś jest AI generowane, ale to nie wyrocznia tylko podpowiedź.

To co ma się bronić w tekście to jakość. Ostatecznie ludzie oceniają.

Ja akurat przyznam, że nie lubię czystego AI, ale jak już masz taki tekst i wiesz na czym mniej więcej polega pisanie, to mozna taki tekst wziąć jako bazę do napisania czegoś znacznie lepszego. Mózg ludzki jest naprawdę niezły w wyszukiwaniu wzorcow w chaosie. Kiedyś malowałem i żeby się "odpalić" wrzucałem na początek kilka różnokolorowych plam i zastanawiałem się, co w tym widzę. Możliwe że za jakiś czas podobnie będzie wyglądał proces twórczy w pisaniu – przez poprawianie tego slopu do konsystencji czegoś co ma ręce i nogi?

Jeżeli ktoś doprowadzi “slop” do czegoś dobrego, to wtedy pewnie będzie gitez majonez i nikt nie zauważy. Gorzej jak przyjdzie na wieczorek autorski licealista, a jego powieść będzie realistycznym dziełem o życiu pięćdziesięcioletnich listonoszy z Argentyny (bardzo realistyczny, dokładny, jakby tam mieszkał) i gość zamiast powiedzieć, że korzystał z AI, powie, że był na misji w Argentynie, prowadził wywiady itd, a tak naprawdę od 17 lat naparza w CSa z kd 3:10, ale za to inteligentnie skorzystał z narzędzia. 

 

Tutaj mi się wydaje, że gdy dzieło wyrasta niejako z autora, to wtedy jest mało miejsca w AI. 

 

A w fantastyce? Tutaj chyba autor nie jest aż tak ważny. Nikt nie bada szczególnie fantastyki w kontekście “jak to wyszło z autora”. To jest jeden z powodów pogardy dla fantastyki ze strony “wyższych literackich sfer”. Że to literatura masowa, odtwórcza, klepana dla zabawy czytelnika, bez wielkich aspiracji. No, ale czasy się chyba zmieniają. Zaraz może będziemy mieli poetów ulicy wygenerowanych z AI, a dla wiarygodności trochę wódy popiją miesiąc. 

 

 

Ktoś tu lata sprawnie z AI? Jest w stanie przerobić nasze wypowiedzi w spójną publikację na temat AI? Niech AI wygeneruje wątki na podstawie wypowiedzi i stworzy publikację. Temat – AI i lteratura.  Zagrożenie czy szansa? Niech opisze czy akceptacja AI powinna mieścić przewartościowanie idei człowieka, komunikacji, roli języka w kształtowaniu postaw oraz myśli. Niech też uwzględni dostawców narzędzi AI oraz ich pośredni wpływ na kulturę zbudowaną w okół słowa, z odniesieniami do historii literatury oraz przekazów oralnych od początku istnienia świata, z naciskiem na początki piśmiennictwa w Polsce (początki istnienia języka polskiego). 

 

Niech ktoś ;). Stwórzmy tu coś i bądźmy źródłem wiedzy na skraju upadku ludzkości. 

Artystom więcej, szybko!

AI = BETA na forum. 

 

No nie do końca. Nie jestem zwolenniczką bety właśnie z powodów, o których wspomniałeś, ale jednak w becie autor dostaje informację, co ma poprawić i poprawia to sam. Jak mieli przez AI, to robi to za niego sztuczna inteligencja, więc jego inteligencja w tym czasie sobie śpi. W pierwszym przypadku autor może się więc czegoś nauczyć, w drugim nie.

 

 

Klaudiuszu,

 

co prawda domyślam się, kto może się kryć za tym nickiem, ale pozostanę przy tym, które sobie wybrałeś na tę okoliczność. 

 

Jak napisałeś całe opowiadanie w godzinę.. To masz już rozeznanie co działa, co nie działa. Wiesz w jakim kierunku iść, jakie są możliwości ulepszenia. Pamiętam jak kiedyś pisałem normalnie i po napisaniu wszystkiego człowiek zdawał sobie sprawę że ten początek to powinien wyglądać inaczej przy takim zakończeniu .

 

Koniec tego wywodu przeczy jego początkowi. Jeśli generujesz coś w godzinę, to nie wiesz, czy coś działa, czy nie. Może ci to wskaże AI, ale zasługę trzeba wtedy przypisać jej, nie sobie. 

 

Nie wiem jak z tym walczyć poza podniesieniem standardów.

 

Najlepiej zacząć od siebie.

 

Można też używać AI do sprawdzanie czy coś jest AI generowane, ale to nie wyrocznia tylko podpowiedź.

 

AI tego nie wskaże, no bo jak? Modele językowe nie działają w ten sposób.

 

To co ma się bronić w tekście to jakość. Ostatecznie ludzie oceniają.

 

Jedynie z tym zdaniem się zgodzę. Tylko, że osoby, które nie znają AI, go nie wyczują, ale może nie ma co boksować się z rzeczywistością, gdy ogół decyduje.

 

Those who don't believe in magic will never find it

No nie do końca. Nie jestem zwolenniczką bety właśnie z powodów, o których wspomniałeś, ale jednak w becie autor dostaje informację, co ma poprawić i poprawia to sam. Jak mieli przez AI, to robi to za niego sztuczna inteligencja, więc jego inteligencja w tym czasie sobie śpi. W pierwszym przypadku autor może się więc czegoś nauczyć, w drugim nie.

 

Możesz poprosić AI o wytłumaczenie poprawek. Możesz nawet te tłumaczenia od razdu dostać. Możesz też opisać z góry zasady: “Jesteś krytycznym recenzentem. Każdą zmianę uzasadnij z szerokim odniesieniem się również do elementów tekstu, nie będących w bezpośrednim sąsiedztwie zdań objętych poprawkami.” itd. Nie wiem jak dobrze działają płatne modele AI, nie wiem jak działają dobrze różni “agenci” ze zbudowanymi zasadami. Jednak nawet bez tego można poprosić o umotywowanie zmian. Czasem może wyjść gorzej, czasem lepiej. Ale odnoszę wrażenie, że nawet darmowe “boty AI” dobrze podsumowują już wykonane przez siebie czynności. Ludzie nawet nie zawsze równie dobrze rozumieją co robią. Bot Ci nie na piszę: “Tak mi się coś wydaje”. Bot Ci napisze jakie to ma znaczenie w kontekście psychologii, socjologii, obronności wojskowej, co sobie zechcesz. Najwyżej napisze też bzdury, ale człowiek też pisuje bzdury. 

 

 

Wydaje mi się, że dałoby się tak opisać działanie, że AI podawałoby Ci wskazówki podobnie jak ludzie w betach. Trzeba by tylko opisać zasady prowadzenia wsparcia. 

 

 

Bot natomiast może mieć problem z formułowaniem nieuzasadnionej krytyki, opartej o uprzedzenia, animozje i kłopoty poznawcze, czy np. brak wiedzy na jakiś temat. To zapewniają ludzie i to jest niezbędne w świecie pełnym przeszkód ;). Ale to już nie jest chyba domena bety. To jest coś czego potrzebują nawet teksty z AI. Interakcji z czytelnikami. Tego nie zabrały jeszcze. Jednak ludzie są potrzebni twórcom wyposażonym w AI. Ciekawe. 

Artystom więcej, szybko!

Wrzucam pierwszy fragment AI. Ten tekst został najpierw wygenerowany, a następnie poprawiony przeze mnie. Dużo bzdurek pozostało, ale założenie było od początku takie, żeby poprawić tylko najbardziej oczywiste babole. 

 

“Fotel akceleracyjny był zimny, a polimerowy żel amortyzujący powoli dopasowywał się do krzywizny mojego kręgosłupa. Zapiąłem uprząż kompresyjną, czując, jak pasy bezlitośnie wbijają się w moje obojczyki. Jako główny pilot Kopernika, pierwszego w historii ludzkości statku międzygwiezdnego, nie mogłem pozwolić sobie na dekoncentrację, choć świadomość tego, na czym siedziałem, przyprawiała o suchość w ustach.

W module napędowym statku, w kriogenicznych pułapkach Penninga, schłodzonych do ułamków stopnia powyżej zera absolutnego, zawieszone było nasze paliwo. Antyprotony. Zaledwie kilkadziesiąt gramów, ale to wystarczyło, by w razie utraty powłoki magnetycznej zamienić statek i pobliską stację orbitalną w krótki, oślepiający błysk promieniowania gamma.

– Kopernik, tu Kontrola Lotu na orbicie księżycowej. Jesteście na wektorze. Zezwolenie na zapłon w fazie podświetlnej, do osiągnięcia punktu transferu. Powodzenia, Jeffrey.

– Zrozumiałem, Kontrola. Rozpoczynam sekwencję startową – odpowiedziałem. Mój głos brzmiał nienaturalnie spokojnie w ciasnym hełmie skafandra.

Palce przesuwały się po panelach haptycznych, budząc do życia kaskadę zielonych wskaźników na interfejsie siatkówkowym. Pułapki magnetyczne trzymały sto procent stabilności. Radiatory termiczne pracowały nominalnie, a reaktor anihilacyjny był gotowy do synchronizacji.

Zainicjowałem zapłon. Po chwili przez tytanowy szkielet „Kopernika” przebiegła głęboka wibracja o niskiej częstotliwości. Zacisnąłem zęby. Poczułem ucisk w klatce piersiowej.

Komora reakcyjna zaczęła karmić się antymaterią. Pojedyncze strumienie antyprotonów zderzały się z wodorem. Anihilacja uwalniała niewyobrażalną energię, wyrzucając z magnetycznych dysz statku strumień mezonów i promieniowania z prędkością bliską prędkości światła.

Przeciążenie uderzyło sekundę później.

Trzy G. Cztery. Pięć.

Przez chwilę zabrakło mi tchu. Skafander natychmiast zareagował: pneumatyczne opaski zacisnęły się na moich udach i łydkach, wtłaczając krew z powrotem do mózgu, by zapobiec utracie przytomności. Wzrok zawęził się, jakbym podróżował w tunelu, a na obrzeżach pola widzenia tańczyły mroczki.

– Parametry ciągu stabilne – wycedziłem przez zaciśnięte zęby, walcząc o każdy oddech. Systemy statku kompensowały mikroskopijne odchylenia trajektorii. Lecieliśmy na krzywej kursowej, prosto w pustkę za orbitą Neptuna, oddalając się od studni grawitacyjnej Słońca.

Otaczająca nas przestrzeń zaczęła się zmieniać. W miarę jak nabieraliśmy ułamków prędkości światła na potężnym ciągu, światło gwiazd przed nami zaczęło ulegać aberracji, przesuwając się powoli ku fioletowi.

Mimo wspomagania implantami cybernetycznymi, moje ciało wciąż balansowało na krawędzi biologicznej wydolności. Miałem wrażenie, że czas dłużył się w nieskończoność.

Wreszcie, po osiemnastu godzinach nieprzerwanego, miażdżącego kości ciągu, osiągnęliśmy punkt graniczny. Przeciążenie spadło do łagodnego jednego G, gdy reaktor przeszedł w tryb jałowy. Wziąłem głęboki, świszczący oddech. Mięśnie drżały ze zmęczenia, ale prawdziwy test dopiero się zaczynał.

– Kontrola, tu Harris. Jesteśmy w bezpiecznej odległości od heliopauzy. Brak interferencji grawitacyjnych. Inicjuję zasilanie.

Ciepło z reaktora anihilacyjnego zostało przekierowane z dysz napędowych bezpośrednio do masywnego pierścienia z włókien węglowych i egzotycznych nadprzewodników, który opasywał kadłub Kopernika. Antymateria była jedynym źródłem energii wystarczająco potężnym, by zasilić generatory gęstości ujemnej i oszukać fizykę.

Monitory telemetryczne zaświeciły się na pomarańczowo. Pobór mocy rósł logarytmicznie. Ciszę w kabinie przerwał wysoki, niemal ultradźwiękowy pisk cewek ładujących. Włosy stanęły mi dęba od ładunków elektrostatycznych gromadzących się wewnątrz kadłuba, a w ustach poczułem silny, metaliczny smak ozonu.

Przed dziobem przestrzeń zaczęła się wyginać. Za rufą rozszerzała się w kontrolowanej, stabilnej ekspansji.

Z zewnątrz musieliśmy wyglądać jak rozmywająca się soczewka grawitacyjna. Dla mnie, w kokpicie, wszechświat po prostu oszalał. Gwiazdy z przodu skurczyły się w oślepiający, niebiesko-biały punkt z powodu ekstremalnego przesunięcia ku fioletowi. Z tyłu nastała absolutna ciemność – fotony nie miały już szans nas dogonić.

– Bąbel czasoprzestrzenny uformowany i szczelny – zameldowałem, czując, jak moje tętno dudni w skroniach. – Pierścienie Alcubierre'a pracują w harmonii z reaktorem.

Nie było żadnego gwałtownego szarpnięcia, żadnego poczucia pędu. We wnętrzu bąbla spoczywaliśmy teraz nieruchomo względem naszej lokalnej czasoprzestrzeni. Zmieniliśmy jedynie geometrię samego wszechświata wokół nas.

Spojrzałem na wyświetlacz główny. Prędkość efektywna powoli przekraczała 1,0 c. Oddzieleni od reszty kosmosu ścianą zagiętej grawitacji, unoszeni na fali anihilacji antymaterii, opuszczaliśmy Układ Słoneczny.”

Możesz poprosić AI o wytłumaczenie poprawek.

 

Oczywiście, ale myślisz, że jeśli ktoś jest na tyle leniwy, by przeklejać tekst 1:1 z chata albo masowo sobie generować kolejne slop-twory, będzie się bawić w takie betowanie?

 

To, o czym piszesz, miałoby sens i byłoby w jakiś sposób rozwijające, ale pewnie procent, jeśli nie promil osób, decyduje się na takie działanie. Oczywiście jest to zaczerpnięte z instytutu danych z d..., ale trudno nie uważać inaczej w momencie, gdy widzę, jakie teksty lądują na forum w ostatnim czasie i w ilu z nich czuć naleciałości ej-ajowate. Jeśli ktoś nie obrabia nawet prymitywnej surówki, to tym bardziej nie będzie dopieszczać tekstu.

Those who don't believe in magic will never find it

silver,

 

dość dobrze obrobione, na pierwszy rzut oka nie widzę typowych naleciałości, ale nie chce mi się czytać całości, wybacz.

 

Ale to też dobry przykład, chociaż pod innym względem. W porównaniu do tekstów na forum sprzed np. 3 lat, teraz jest bardzo dużo wrzutek pseudo sci-fi, gdzie pojawiają się mądrze brzmiące nazwy i tego typu opisy:

 

Ciepło z reaktora anihilacyjnego zostało przekierowane z dysz napędowych bezpośrednio do masywnego pierścienia z włókien węglowych i egzotycznych nadprzewodników, który opasywał kadłub Kopernika. Antymateria była jedynym źródłem energii wystarczająco potężnym, by zasilić generatory gęstości ujemnej i oszukać fizykę.

 

Prędkość efektywna powoli przekraczała 1,0 c. Oddzieleni od reszty kosmosu ścianą zagiętej grawitacji, unoszeni na fali anihilacji antymaterii, opuszczaliśmy Układ Słoneczny.

 

A gdyby zapytać autora co miał na myśli, to nie wiem, czy potrafiłby to wyjaśnić. To mi jednak dużo trudniej weryfikować, bo po prostu na sci-fi jestem za głupia :)))

Those who don't believe in magic will never find it

A gdyby zapytać autora co miał na myśli, to nie wiem, czy potrafiłby to wyjaśnić. To mi jednak dużo trudniej weryfikować, bo po prostu na sci-fi jestem za głupia :)))

AI fajnie w tej kwestii może pomóc, po za tym autorzy wielokrotnie w SCI-FI pisali rzeczy o których ni mieli pojęcia :] AI tylko to dodatkowo wzmacnia. Mało kto teraz weryfikuje teksty, tylko bezwiednie przekleja.

Tak, dlatego nie lubię bet, ale to już temat na inną dyskusję.

No nie dziwię się, bo AI pomógłby właśnei w zaimkozie, w jakiś innych pierdołach i nie postrzegam tego jako oszukiwanie. Zamiast tego, bet może się skupić na innych, bardziej konkretnych warstwach czy tekst porywa, czy konstrukcja jest właściwa a nie bezsensowna byłoza, zaimkoza zamiast tego może ci to zrobic AI który ci jeszcze powie i dopowie jak tworzyć.

 

Nie widzę nic w tym zdrożnego. Ja jak wspomniałem to robię(poprawiam nim błędy, ale nie tworzę nowych treści). Jak ktoś ma z tym problem, nie musi czytać.

 

Nie mam z tym problemu sie przyznać i tego zrobic, zresztą, wszyscy korzystają z AI, tym śmieszniej dla mnie wypadają ludzie co ją hejtują a sami robią co innego :]

 

To co ma się bronić w tekście to jakość. Ostatecznie ludzie oceniają.

 

Zgadza się, że ten wątek powstał po to, żeby być uczciwym i dyskutować kto i jak tworzy. Ja wykorzystuje AI, ale nie tworzę z nimi treści. Zawsze mi pomaga w błędach, ale żeby promptował je, to jednak nie chce żeby wymyślał za mnie opowiadania. Ładnie jest malować słowem, a nie je generować.

 

Fell free, ale miej na względzie to, że ja jak zobaczę, to skomentuje i powiem. Jednemu już autorowi wytknąłem geminizmy/aizimy itp. Są też tacy, do których tego nie zrobię, bo zwyczajnie się odniechewa, bo AISlopów jest dużo.

 

Ale jak zauważę coś z potencjałem, skomentuje.

 

 

@Silver, ja juz nie mam do dodania nic, bo czytałem to co mi wysłałeś.

 

Podpowiem, że nie czytało się źle. Prawdę mówiąc, czytałem teksty gorsze napisane przez ludzi.

 

Masz bardzo uczciwe podejście, patrząc na innych publicystów AI za uczciwe :)

 

 

@Vacter

 

 

Jak dla mnie pisanie z AI promptami to świetne tworzenie produktu do sprzedaży, ale nie coś co ja bym chciał czytać. Nawet jeśli byłoby dobre. 

Trochę nielogiczne. Wolisz przeczytać gówniany tekst zamiast tekstu wspomaganego AIem? Przypominam ci, że akurat słusznie stwierdziło multikonto Kladiusz, że zaraz nie odróżnisz AI-owego opka od drugiego.

Część nawet dyżurnych tutaj czasem rozpływa się nad opowiadaniami wyrzuconymi z AI.

 

Natomiast potem piszesz, że AI pisanie jest be i powinno być oddzielane. Potem piszesz, że człowiek to człowiek AI człowieka niezastąpi a potem, zaś piszesz że człowiek to beta. Wiem co chcesz przekazać, ale bardzo upraszczasz tutaj sprawę.

 

Ergo:

Ale odnoszę wrażenie, że nawet darmowe “boty AI” dobrze podsumowują już wykonane przez siebie czynności.

Właśnie dzisiaj/jutro będę testował model Fable wypuszczony przez Claude. Kolega mówi, że mogę zrobić ekranizację mojego opowiadania. W sensie prostą grę ;)

 

Generalnie jest sporo prawdy w tym co mówisz Vacterze, ale stawiasz sporo tez przeczących wcześniejszym tezom.

 

Ja jeszcze raz powtarzam. Poprawiam teksty AI-em ale nie uznaję go za wartościowego betę. Piszę dla ludzi, Beta to dla mnie człowiek, a AI to narzędzie, a nie beta.

 

Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, nie dlatego że LLM są złe, ale dlatego, że są pewne granice.

 

Mówię to jako Inżynier systemowy pracujący na codzień z LLM.

Przetestowałem kilkanaście już modeli, w wersji pro itp.

 

Nie zamierzam nikogo ewangelizować, ale mój głowny powód mojego zaangażowania w tą dyskusję jest mój apel.

 

Irytujące jest, że dyżurni i lożanie głosują na opowiadania, które są stricte wygenerowane i widać to gołym okiem nieobrobione, w którym próżno by szukać człowieka. Dlatego potwrazam swój apel.

 

Nie miałbym nic jeżeli ktoś zgłosi opko które zostało tak obriobione, że naprawdę czytałbym z przyjemnością.

 

Co więcej głosowąłem na biblio na takowe, nie raz, które widziałem, że takowe znamiona miało. Nie miałbym problemu na takowe zagłosować.

 

Ale muszę tam zobaczyć duszę, wkład i to że to nie jest typowy styl AI.

 

A jego dość łatwo rozpoznać.

 

EDIT. Trochę pogrupowałem odpowiedzi bo pomieszałem niektóre cytaty :) 

 

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Nie jesteś głupia, tylko masz inne zainteresowania. Dlatego zrozumiałe, że nie masz ochoty czytać w całości, nawet gdyby to nie był AI slop, tylko coś napisanego w tej konwencji od początku do końca przez człowieka. Zwłaszcza, że ze mnie taki pisarczyk jak z koziego odwłoka organy. 

Wrzuciłem, żeby pokazać jak może wyglądać taki tekst po przeróbkach. AI będzie pisać coraz lepiej, a jeśli dorwą się do niego ludzie, którzy faktycznie potrafią pisać, szybko narzucić swój styl, to pokusa może być spora. 

Ale wracając na Ziemię – Myślę, że w niedzielę wrzucę tekst w dwóch wersjach – jeden surowy AI, a drugi przerobiony, żeby porównać. Teraz niestety mam za mało czasu, jutro mam robotę.  

@OldGuard:

 

To, o czym piszesz, miałoby sens i byłoby w jakiś sposób rozwijające, ale pewnie procent, jeśli nie promil osób, decyduje się na takie działanie. Oczywiście jest to zaczerpnięte z instytutu danych z d..., ale trudno nie uważać inaczej w momencie, gdy widzę, jakie teksty lądują na forum w ostatnim czasie i w ilu z nich czuć naleciałości ej-ajowate. Jeśli ktoś nie obrabia nawet prymitywnej surówki, to tym bardziej nie będzie dopieszczać tekstu.

 

Te ewidentne ejajowate wrzutki, o których wspominasz raczej nie powinny cieszyć się uznaniem. Jeżeli są to bardzo szkoda. 

 

Natomiast potem piszesz, że AI pisanie jest be i powinno być oddzielane. Potem piszesz, że człowiek to człowiek AI człowieka niezastąpi a potem, zaś piszesz że człowiek to beta. Wiem co chcesz przekazać, ale bardzo upraszczasz tutaj sprawę.

 

@Melendur88:

 

 

Jak dla mnie pisanie z AI promptami to świetne tworzenie produktu do sprzedaży, ale nie coś co ja bym chciał czytać. Nawet jeśli byłoby dobre. 

Trochę nielogiczne. Wolisz przeczytać gówniany tekst zamiast tekstu wspomaganego AIem? Przypominam ci, że akurat słusznie stwierdziło multikonto Kladiusz, że zaraz nie odróżnisz AI-owego opka od drugiego.

Część nawet dyżurnych tutaj czasem rozpływa się nad opowiadaniami wyrzuconymi z AI.

Dopisałeś to o czytaniu gównianych tekstów, i mimo, że nic o tym nie wspominałem, to nadal to nie tworzy sytuacji nielogicznej. Więc nie wiem. Chesz wytworzyć w dyskusji AI konflikt o logikę dyskutantów? Trochę niepotrzebnie, szczególnie gdy mówi się o “chęciach”, a nie o “bewzględnych zasadach”. 

 

 

Natomiast potem piszesz, że AI pisanie jest be i powinno być oddzielane. Potem piszesz, że człowiek to człowiek AI człowieka niezastąpi a potem, zaś piszesz że człowiek to beta. Wiem co chcesz przekazać, ale bardzo upraszczasz tutaj sprawę.

Ja bym odpisał, że nie wiem co chcesz przekazać, ale wydaje mi się, że upraszczasz to co napisałem :). Niezależnie od tego, czy rozumiesz moje wypowiedzi, to zakładam, że ocenianie moich chęci i niechęci do AI jest bez znaczenia. Nie wiem czy jest jakaś wartość w rewidowaniu osobistego podejścia. Większą wartość mają fakty, a te w tym wątku padają. Nie tylko w moich komentarzach. 

 

 

Generalnie jest sporo prawdy w tym co mówisz Vacterze, ale stawiasz sporo tez przeczących wcześniejszym tezom.

Jeżeli uważasz, że jest sens, by każdy czytający tutaj komentarze wiedział, że “stawiam sporo tez przeczących poprzednim tezom”, wypadałoby to udowodnić pokazując cytaty, a przy tym oddzielić tezy od przykładów możliwych interpretacji. Nie widzę powodu, żebym miał w celu potencjalnego obalenia Twojego zarzutu, sam analizować swoje teksty, by dojść do tego co przeczytałeś i jak to zrozumiałeś. Poza tym w toku dyskusji, którą tu prowadzimy, rozwijamy różne koncepcje. Chyba, że zakładamy, że każdy z nas jest monolitem, który ma jeden pogląd (własny) i się go trzyma kurczowo by pokonać przeciwnika (co się nie uda, bo nie da się w kilka godzin wymyślić idealnego rozumienia AI w literaturze). 

 

Artystom więcej, szybko!

Natomiast potem piszesz, że AI pisanie jest be i powinno być oddzielane. Potem piszesz, że człowiek to człowiek AI człowieka niezastąpi a potem, zaś piszesz że człowiek to beta. Wiem co chcesz przekazać, ale bardzo upraszczasz tutaj sprawę.

 

Pozwolę sobie odpowiedzieć cytatem:

 

wypadałoby to udowodnić pokazując cytaty, a przy tym oddzielić tezy od przykładów możliwych interpretacji. Nie widzę powodu, żebym miał w celu potencjalnego obalenia Twojego zarzutu, sam analizować swoje teksty, by dojść do tego co przeczytałeś i jak to zrozumiałeś.

Those who don't believe in magic will never find it

OldGuard

Nie ma jednej właściwej metody pisania, która jest idealna dla każdego. Bo szybkim drafcie AI można już ocenić jakieś fundamenty i widzieć potencjał rozbudowy, iterować go kilkanaście razy, myśląc nad znaczeniami, motywacjami. Przepisując go X razy konkretne fragmenty. Na końcu przechodzić jak Melendur testy na zaimkozę, byłoze i powtórzenia. Maja jedyna argumentacja za skryciem za multikontem to właśnie przyznanie że można generować LLM konkretne fragmenty i później je modyfikować po swojemu, dla wielu to przekroczenie granicy, co absolutnie rozumiem.

Informacyjnie nie wrzucam tu za bardzo tekstów. Widzę problem AI Slop na forum, dlatego popieram edukacje w tym temacie.

 

Modele językowe potrafią dobrze wykrywać wzorce jakie zadamy, do występowania powtórzeń, dlatego są użytecznym narzędziem do wykrywania prozy przez nie napisane.

 

silver_advent

Fabularnie tekst nie oceniam, nic specjalnego. Sama świadomość że pisało to AI raczej narzuca kierunek interpretacji przez natężenie mądrych terminów i równy rytm. Pytanie brzmi jakbyś to złożył dwadzieścia takich fragmentów w jedną całość? Wtedy bardziej można bawić się w szukanie powtórzeń. Zdania które dla mnie intuicyjnie szwankują.

 

- W module napędowym statku, w kriogenicznych pułapkach Penninga, schłodzonych do ułamków stopnia powyżej zera absolutnego, zawieszone było nasze paliwo.

- Z zewnątrz musieliśmy wyglądać jak rozmywająca się soczewka grawitacyjna. Dla mnie, w kokpicie, wszechświat po prostu oszalał.

- Wziąłem głęboki, świszczący oddech. Mięśnie drżały ze zmęczenia, ale prawdziwy test dopiero się zaczynał.

 

Ocena CC Opus 4.8 xhigh, bez kontekstu:

Czy tekst by generowany przez LLM?

 

Krótka odpowiedź: nie da się tego stwierdzić z całą pewnością – nie istnieje wiarygodny detektor tekstu generowanego przez LLM, a tzw. „wykrywacze AI" regularnie się mylą w obie strony. Mogę natomiast wskazać cechy, które

  przemawiają za jedną lub drugą hipotezą. Moja ocena: ten fragment ma sporo typowych znamion tekstu napisanego (albo mocno wspomaganego) przez LLM, choć równie dobrze mógł go napisać człowiek piszący twarde SF.

  Co przemawia za pochodzeniem od LLM

  – Równomierna, „wygładzona" faktura. Niemal każdy akapit jest zbudowany według tego samego schematu: jeden konkret techniczny + jeden bodziec zmysłowy (zimno, suchość w ustach, smak ozonu, włosy dęba, dudnienie tętna w

  skroniach). Ten miarowy, „po jednym doznaniu na akapit" rytm jest charakterystyczny dla modeli.

  – Ekspozycja podana jak z podręcznika. Pojęcia są tłumaczone czytelnikowi mimochodem: „Antymateria była jedynym źródłem energii wystarczająco potężnym, by zasilić generatory gęstości ujemnej i oszukać fizykę", „pułapki

  Penninga, schłodzone do ułamków stopnia powyżej zera absolutnego". To klasyczne „as-you-know" – narrator-pilot wykłada rzeczy, które sam doskonale zna.

  – Nagromadzenie markowych haseł fizycznych jako dekoracji: pułapki Penninga, antyprotony, pierścienie Alcubierre'a, gęstość ujemna, heliopauza, aberracja światła. Poprawnie użyte, ale upchnięte gęsto i „pod publiczkę".

  – Lekko sztampowe zwroty: „wszechświat po prostu oszalał", „oszukać fizykę", „miażdżący kości ciąg", „niewyobrażalną energię". Modele lubią takie bezpieczne, efektowne kolokacje.

  – Bardzo „poprawna" składnia – brak indywidualnych potknięć, dygresji, nierówności tempa, które zwykle zostawia człowiek.

  Co przemawia przeciw (albo jest neutralne)

  – Fizyka jest w większości trafna. Kierunek przesunięcia ku fioletowi z przodu i ciemność z tyłu, mechanizm anihilacji proton–antyproton, opaski przeciwprzeciążeniowe wtłaczające krew do mózgu – to świadczy o realnej wiedzy

  autora (lub bardzo dobrego promptu).

  – Imię/nazwisko jest spójne – „Jeffrey" (Kontrola po imieniu) i „Harris" (pilot po nazwisku) to ta sama osoba, więc to nie jest błąd, choć na pierwszy rzut oka wygląda podejrzanie.

  – Tak pisze też część ludzkich autorów hard-SF, zwłaszcza fanów gatunku – więc same te cechy nie są dowodem.

  Wniosek

  Stawiałbym, że to tekst wygenerowany lub mocno współredagowany przez LLM – głównie ze względu na jednorodną fakturę, ekspozycyjny ton i zagęszczenie „popisowych" terminów. Ale to ocena prawdopodobieństwa, nie pewność.

 

Opinia LLM to podpowiedź na co bardziej zwrócić uwagę nie wyrok. Nie wszystkie wnioski mają sens.

Owszem – może się mylić przy prozie grafomana z dużym parciem na artyzm przekazu i niewielkimi umiejetnosciami literackimi – jak u mnie. Wiele moich tekstów brzmiało bardzo AI, a na samym początku pisania miałem silne tendencje do bezsensownych metafor. To bywało dosłownie tak, że moja bohaterka "poruszała się kocim krokiem paryskiej dekadencji, a serce biło plastikowym rytmem kart kredytowych." XD LLM Silver.

Modele językowe potrafią dobrze wykrywać wzorce jakie zadamy, do występowania powtórzeń, dlatego są użytecznym narzędziem do wykrywania prozy przez nie napisane.

 

Zapytaj o to samo w przypadku chociażby najstarszych tekstów piórkowych z tego forum, rozpisze ci tak samo, co przemawia za człowiekiem, co przemawia za AI. 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Tak, nigdy nie postawi 100% na człowieka, żeby się asekurować. Ale moje fragmenty vs AI lub poprawiane AI zawsze zidentyfikował bezbłędnie jak do tej pory.

Jeden z wykrywaczy AI stwierdził, że poniższy tekst w 81% to AI. 

Przeczytajcie. 

Typ zbrodniarza to typ człowieka silnego śród niepomyślnych warunków, to człowiek silny, który uległ chorobie. Brak mu pustkowia, jakowejś wolniejszej i niebezpieczniejszej przyrody oraz formy bytu, w której to wszystko, co jest bronią i pawężą w instynkcie silnego człowieka, uświęcone bywa prawem. Cnoty jego zostały przez społeczeństwo wyklęte; jego najistotniejsze, przyniesione na świat instynkty zrastają się wnet z uczuciami przygnębiającemi, z podejrzeniem, lękiem, niesławą. A stanowi to omal receptę na fizyologiczne zwyrodnienie. Człowiek staje się anemicznym, gdy to, co umie najlepiej, co by czynił najchętniej, musi czynić potajemnie, w ciągłem naprężeniu, z przezornością i chytrością; a ponieważ plonem jego instynktów jest zawsze jeno niebezpieczeństwo, prześladowanie i niedola, przeto jego uczucie zwraca się także przeciwko tym instynktom – stają się dla niego przekleństwem.

To fragment z Nietzschego, Zmierzch bożyszcz, 1888r., roz.45.

Niewielka jest więc chyba wartość takich narzędzi śledzących AI?

 

I druga część: a co powiecie na napisanie tekstu w 100% przez człowieka, który doskonale wie jak zachowuje się AI i założył sobie cel skopiowania “stylu” AI, co nie jest żadnym wielkim wyzwaniem... Jak rozpoznacie w tym człowieka? Co powie na to program do śledzenia AI? Gdzie są granice praw autorskich “utworu” wygenerowanego przy udziale AI i czy w świetle aktualnych, ułomnych przepisów, jest to w ogóle UTWÓR? (vide: zagadnienie selfie zrobionego samej sobie przez małpę). 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Pozostaje zaufanie do autorów. A może też jeśli komuś zależy na pisaniu bez AI, to może niech zacznie wspierać tych co piszą bez AI? Wrzucić grosza? Bo jak ktoś nie wspiera, to realnie może gadać wiele, ale nic nie osiągnie. Jeżeli nikt nie będzie doceniał osobistych, oryginalnych tekstów, to co za różnica co się stanie. Umrze coś co nikogo nie obchodzi. 

No i jak wspierasz? Czy mówisz tu o sobie.

 

Sorry, ale jak dla mnie trochę odpłynęliście. Syndrom oblężonej twierdzy. Dopóki myślałem, że problem polega na wyszukiwaniu i ignorowaniu treści żywcem przeklejonych z AI, to się zgadzałem, a nawet zainteresowałem. Ale taka zabawa w łowców czarownic wiadomo na czym się kończy, zaraz każdy będzie się nawzajem oskarżał. Ja nie mam zamiaru czytać, przed wrzuceniem swojego tekstu, każdego zdania dwa razy, pod kątem tego, czy aby na pewno nie brzmią jak AI dla kogoś, bo samozwańczy szeryf, jeden z drugim, teraz będzie oskarżał pół portalu. Wiem, że z AI nie korzystam inaczej niż do researchu, bo teraz nawet jak wpiszesz zapytanie w google, to i tak odpowie ci AI XD. I może jestem naiwny, może głupi i nieświadomy, ale ufam, że duża większość osób na tym portalu nie korzysta z AI w sposób, który można uznac by za oszustwo. Więc nie mam zamiaru teraz czytać moich ulubionych twórców na portalu i się zastanawiać, czy ta konkretna metafora nie była wymyślona przez AI, bo mi się za nic w świecie nie podoba i jest głupia. A ci, którzy z AI ewidentnie korzystają, a sami nic nie potrafią, wykruszą się szybciutko (jeśli mówicie tylko o debiutantach, ale ciężko się jest w tym już połapać) . Przynajmniej mam taką nadzieję, bo jaka to frajda tak pisać. Piszę, żeby się doskonalić, bo sprawia mi to przyjemność, bo jestem z siebie bardzo dumny jak widzę progres, albo wymyślę nową, moim zdaniem świetną, fabułę, czy metaforę, czy refleksję. 

Moja wiedza jest dość ograniczona w możliwościach AI, ale chciałbym wierzyć, że żaden ten wygenerowany przez AI nie jest w stanie na ten moment otrzymać Piórka, chociaż widzę, że kogoś tam już z nominowanych oskarżacie, nie zdążyłem się jeszcze połapać kogo. 

O co mi chodzi, zaczyna się robić paranoja. Od dawna już o niczym innym się nie gada tylko kto używa AI, a oskarżenia o to padają pod coraz większą ilością opowiadań. Rozumiem, jeśli jest praktycznie 100% pewności, bo sam kilka takich tekstów już widziałem (chociaż dalej uważam, że powinno się je po prostu ignorować i tak też robię), ale jeśli mamy tylko jakieś przypuszczenia, bo kilka zdań nam się skojarzyło z AI, to oskarżanie kogoś o to jest najzwyczajniej w świecie krzywdzące, a już kilka takich oskarżeń widziałem. 

O ile śmieszy mnie Pani Tokarczuk, i zgadzałem się w waszej dyskusji z Zakapiorem, to serio nie róbmy tu instytutu do wyłapywania AI, bo zrobi się naprawdę łapanie czarownic, i wszyscy będą się nawzajem oskarżać, pewnie w 90% niesłusznie. Do tego nie chcecie na portalu AI, a tylko o tym się gada, kolejne teksty powstają o tym. Nuda. 

Już chyba w trzech miejscach widziałem, Melendur, Twój postulat, że Loża i dyżurni powinni mieć obowiązek, żeby wygenerować sobie tekst i wiedzieć jak to wygląda. I uważam, że w sumie chętnie bym popatrzył, z czystej ciekawości (dzięki silver za podesłanie). Ale jako jakiś wyznacznik, które teksty są AI, a które nie, to już mniej. Bo patrz, nawet ja, gdzie w dupie to mam i się nie znam, wiem kiedy tekst jest ewidentnie przeklejony z AI. Ale kiedy mamy tylko poszlaki, jak głupie metafory, nie X tylko Y, czy co tam jeszcze pisaliście, to tylko co wtedy? Szczerze nie miałbym odwagi napisać komuś pod tekstem, że to AI, bo nie mam prawa mieć pewności i czułbym, że moge popełnić błąd i po prostu te momenty tekstu były słabe, mechaniczne, autor ma taki styl i kogos skrzywdzę. Więc nie wiem czy namawianie do uczenia się odróżniania, kiedy na ten moment jeszcze nie da się byc pewnym (liczę, że za jakiś czas już będziemy pewni), spowoduje wzajemne oskarżenia. 

 

A to co piszecie o becie, praktycznie wszyscy, to jest już dla mnie beka. Każdy wielce krytykuje, a widziałem chyba każdego z Was używającego bety. Nie fair względem samodzielnych osób? To przepraszam bardzo, rozumiem, że jak wydacie jakąś książkę, to zaznaczycie, że pod żadnym pozorem nie chcecie redaktora? Każdy Autor się doradza, ma prawo nie być czegoś pewien, ma prawo do łapanki, bo każdy z nas może przeoczyć przecinki, literówki itp, a nawet zrobić dziurę logiczną mimo świetnego pomysłu i od tego są betaczytelnicy, czy redaktorzy. 

Czyli większym osiągnięciem jest wrzucić tekst z błędami, niż poprosić o betę, gdzie można podyskutować, nauczyć się czegoś? A myślałem, że po to tu jesteśmy. Czasem wrzucę bez bety, czasem z betą, ale zaraz się okaże, że to też jest nie fair i piórka powinny mi zostać odebrane, czy coś XD

 

Nie piszę tego, żeby się pokłócić, bo są aspekty gdzie macie rację, ale bez jaj. Naprawdę powoli to wygląda jak polowanie na czarownice. Jedyne co chcę osiągnąć tym wpisem, to prosić, żebyście zluzowali gacie i nie wpadali w paranoje, bo zaraz wszystko będzie na nie, i źle, i be, i AI, i fuj bo beta. Ale za to pisanie o AI w każdym możliwym miejscu to już fajne, zamiast polować na AI, czytajcie i doceniajcie tych, którzy piszą super, a nie macie powodów by w nich wątpić, bo chyba po to tu jesteśmy, a wiele osób o tym zapomina XD 

Co złego to nie ja <3

 

You cannot petition the Lord with prayer!

Szczerze nie miałbym odwagi napisać komuś pod tekstem, że to AI, bo nie mam prawa mieć pewności i czułbym, że moge popełnić błąd i po prostu te momenty tekstu były słabe, mechaniczne, autor ma taki styl i kogos skrzywdzę. Więc nie wiem czy namawianie do uczenia się odróżniania, kiedy na ten moment jeszcze nie da się byc pewnym (liczę, że za jakiś czas już będziemy pewni), spowoduje wzajemne oskarżenia. 

 

Ale obrzucić kogoś błotem bez posiadania dowodów, a z drugiej strony uprzejmie zapytać, to jednak dwie różne sprawy. 

 

A to co piszecie o becie, praktycznie wszyscy, to jest już dla mnie beka. Każdy wielce krytykuje, a widziałem chyba każdego z Was używającego bety. Nie fair względem samodzielnych osób? To przepraszam bardzo, rozumiem, że jak wydacie jakąś książkę, to zaznaczycie, że pod żadnym pozorem nie chcecie redaktora? Każdy Autor się doradza, ma prawo nie być czegoś pewien, ma prawo do łapanki, bo każdy z nas może przeoczyć przecinki, literówki itp, a nawet zrobić dziurę logiczną mimo świetnego pomysłu i od tego są betaczytelnicy, czy redaktorzy. 

 

Wstrzymaj konie, Michaelu. Każdy, kto publikuje na tym portalu betowany tekst, wyraźnie zaznacza, że tekst był betowany i wymienia bety z nicka. Inaczej byłoby to moim zdaniem karygodne chamstwo. A zatem czytelnik ma prawo oceniać tekst przez pryzmat tego, że opowiadanie było redagowane wspólnie i ma prawo na tej podstawie wyciągnąć adekwatną ocenę. 

Natomiast co do AI, to na razie takie informacje w przedmowie są, delikatnie mówiąc, rzadkością. Powinno się o tym wspominać na równi z betowaniem. Wtedy wszystko będzie w porządku. Właściwie czemu nie używać AI? A niech ludzie używają, od tego jest. Po prostu trzeba to wprost powiedzieć i nie walić ściemy. Proste? Proste.

Sorry MB, ale to jednak Ty trochę odpłynąłeś :)

 

Nikt nie oskarża połowy portalu. Za każdym razem, gdy pod czyimś tekstem podnoszę kwestię AI, mam w ręku konkretne argumenty, które za tym przemawiają. Nie czytam tekstu z zamiarem “a teraz na siłę dowalę się do jakichś zdań”, tylko wskazuję na konkretne przykłady. I NIGDY nie są to pojedyncze zdania, a wiele różnych naleciałości AI-owatych. Jeśli autor zastosował dane zabiegi świadomie, będzie potrafił je obronić, bo sobie je przemyślał. Jeśli skopiował 1:1 to niekoniecznie.

 

autor ma taki styl

 

Przypadkiem od momentu rozwoju LLM’ów wielu autorów ma właśnie taki styl. Co za przypadek.

 

Co do bety, to Silver napisał to dość jasno. Widzimy nie tylko kto betował, ale też liczbę “ukrytych” komentarzy. 

 

Ale za to pisanie o AI w każdym możliwym miejscu to już fajne, zamiast polować na AI, czytajcie i doceniajcie tych, którzy piszą super,

 

A zarzucanie mnie czy Melendurowi, że nie czytamy i nie komentujemy innych jest chyba mocno na wyrost, biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy dyżurnymi + komentujemy nierzadko teksty spoza dyżuru.

Those who don't believe in magic will never find it

Obiecałem jeszcze teksty z surowego AI, dla osób, które nie znają się na tego typu twórczości.

Umyślnie staram się nie zaciemniać, tylko wyeksponować AI jak tylko się da. Więc – słabe promptowanie i zero zmian:

 

Wrzucę jeszcze raz SF, ale uprzedzam, że bez opracowania nie da się tego czytać ;D

 

PIERWSZY TEKST:

Ostatnie spojrzenie na Ziemię 

 

Kapitan Leopold Rygin zajął miejsce w fotelu akceleracyjnym. Magnetyczne zaciski natychmiast zatrzasnęły się z mechanicznym oporem, automatycznie pozycjonując i stabilizując tytanowo-kompozytowe wzmocnienia jego kręgosłupa. Miał czterdzieści dwa lata. Jego zwalista, kanciasta sylwetka została ukształtowana przez surowe warunki panujące w Workucie i dekady pracy w zmiennej grawitacji Pasa Planetoid. Powietrze wokół niego pachniało ozonem, technicznym smarem i chłodem syntetycznych powłok implantów. Twarz o surowych rysach była naznaczona siatką mikroskopijnych blizn na granicy bioskóry i interfejsów neuro-synaptycznych.

Sztuczna inteligencja statku „Columbus” rozpoczęła procedurę kalibracji systemów podtrzymywania życia. Algorytmy płynnie dostrajały dopływ tlenu do sztucznego płuca dowódcy, przygotowując jego pół-cybernetyczne ciało na zbliżające się przeciążenie.

– Raport o stanie matryc Casimira przechowujących egzotyczną materię – zażądał Rygin. Jego głos był niski, niemal mechaniczny i całkowicie pozbawiony modulacji.

System zwolnił cumy stacji w punkcie libracyjnym. Wynikające z tego mikrowibracje kadłuba zostały natychmiast przetworzone przez cybernetyczne, prawe oko kapitana, które w półmroku kokpitu jarzyło się minimalnym, błękitnym światłem. Optyczny interfejs, zintegrowany bezpośrednio ze sztuczną inteligencją okrętu, wyświetlił w jego polu widzenia błękitny strumień wektorów i parametrów naprężeń.

Uruchomienie termojądrowego napędu rakietowego NTP wygenerowało gwałtowne przeciążenie fizyczne. Ciśnienie wgniatające pół-syntetyczne ciało w fotel wyzwoliło w korze wzrokowej Rygina nieoczekiwany błąd kognitywny. Przez ułamek sekundy jego synapsy zarejestrowały krótkie wspomnienie odcięcia uszkodzonej sekcji holownika górniczego i śmierci Jakimowa w kosmicznej próżni. To ten sam koszmarny wypadek sprawił, że lekarze musieli zastąpić połowę jego własnego ciała zaawansowaną cybernetyką.

Gdy błąd systemu został skorygowany, „Columbus” oderwał się od bazy przesiadkowej. Zewnętrzne kamery przekazały sygnał telemetryczny bezpośrednio do kory wzrokowej dowódcy, ukazując obrys oddalającego się portu w przestrzeni libracyjnej. Algorytmy nawigacyjne zainicjowały obrót statku na właściwy wektor startowy, co sprawiło, że w polu widzenia optyki statku wyłoniła się monumentalna tarcza oddalającej się Ziemi. Z punktu L2 widoczna była jedynie jej ciemna strona, otoczona wąskim, świetlistym pierścieniem atmosfery.

Nagła ekspozycja na widok rodzimej planety wywołała w umyśle Rygina niekontrolowane myśli. Cyfrowe i biologiczne ścieżki nerwowe przypomniały mu o tragicznym wypadku samochodowym, w którym zginęły jego żona i córka. Sama misja badawcza okrętu, mająca docelowo osiągnąć heliopauzę i uruchomić napęd warp, stanowiła dla dowódcy jedynie formę ucieczki w głęboki kosmos i ostateczne odejście.

– Nałóż filtr telemetryczny na obraz Ziemi – wydał komendę interfejsowi AI.

Działanie to miało czysto analityczny cel: zablokować wizualizację planety, na której zginęły jego żona i córka, optymalizując w ten sposób procesy poznawcze cyborga w trakcie kluczowej fazy lotu. Optyka statku, sprawnie omijając cyfrowo zasłoniętą Ziemię, skierowana została w absolutną czerń głębokiego kosmosu, precyzyjnie celując w wytyczoną trasę do heliopauzy.

Rygin wywołał główną konsolę dowodzenia. Chłodno i beznamiętnie wprowadził do systemu log informujący o opuszczeniu strefy L2. W rejestrze odnotował formalny początek wielomiesięcznego tranzytu subluminalnego oraz ostateczne odcięcie statku „Columbus” od strefy kwarantanny Ziemi. Na sam koniec cyfrowego wpisu, kapitan precyzyjnie zalogował w systemie parametry określające punkt, w którym okręt ostatecznie powinien przejść na zasilanie zasilanymi reaktorem jądrowym silnikami VASIMR.

 

Tym razem będzie opowiadanie dla dzieci:

 

DRUGI TEKST:

Malwinka w Słodkim Zoo

 

Dawno, dawno temu, w samym sercu krainy zwanej Lukrową Doliną, znajdowało się niezwykłe miejsce. Nie było to jednak zwykłe zoo, w którym mieszkają tygrysy i słonie. To było Słodkie Zoo – magiczny dom dla ożywionych, wesołych słodyczy!

Zamiast zwykłych zwierząt, na wybiegach można było spotkać Czekoladowe Hipopotamy, które z uśmiechem zażywały kąpieli w basenach pełnych ciepłego kakao. Po lukrecjowych lianach zwinnie skakały Żelkowe Małpki, a na brzegach cukrowych rzeczek dumnie spacerowały Lizakowe Flamingi.

Właśnie w tym radosnym miejscu, pewnego słonecznego poranka, pojawiła się Malwinka.

Malwinka nie była ani czekoladą, ani twardym cukierkiem. Była ożywioną, różową watą cukrową. Miała wielkie, błyszczące oczka z cukrowych perełek, rumieńce z malinowego proszku i uśmiech ułożony z czerwonej żelki. Była niesamowicie lekka, niesłychanie puszysta i... troszeczkę nieśmiała. To był jej pierwszy dzień w nowym domu.

Spacerując alejkami wyłożonymi chrupiącymi herbatnikami, Malwinka z zachwytem podziwiała kolorowy świat. Nagle, zza rogu, powiał rześki, wiosenny wiaterek. Malwinka, która była lżejsza od piórka, nagle oderwała się od ziemi!

– Ojej! – pisnęła radośnie, choć z odrobiną strachu, unosząc się powoli nad ścieżką.

Wiatr niósł ją delikatnie niczym różową chmurkę. Przeleciała nad wybiegiem Piankowych Owieczek, które były bardzo miękkie, ale nie potrafiły latać.

– Złapcie mnie! – zawołała Malwinka, śmiejąc się cicho.

Owieczki próbowały podskakiwać, ale były zbyt pękate od słodkiego nadzienia i mogły tylko wesoło beczeć z dołu.

Malwinka leciała dalej, aż w końcu wylądowała na najwyższej gałęzi Wielkiego Waflowego Drzewa. Usiadła tam wygodnie, sadowiąc się na liściach z opłatka. Widok z góry był wspaniały, ale Malwinka szybko zorientowała się, że ma pewien problem. Jak teraz zejść na ziemię?

Nagle usłyszała obok ciche chlipanie. Na sąsiedniej gałązce siedziała mała Żelkowa Małpka i przecierała łapkami oczy.

– Co się stało, maluchu? – zapytała ciepło Malwinka, przysuwając się bliżej.

– Zgubiłam moją ulubioną, owocową gwiazdkę – chlipnęła małpka. – Spadła na niższy liść, a ja boję się tam zeskoczyć. Ta gałązka z rurki waflowej jest bardzo krucha i mogłaby pęknąć pod moim ciężarem.

Malwinka uśmiechnęła się szeroko, a jej żelkowy uśmiech zajaśniał.

– Nie martw się! Zapomniałaś, kim jestem? Jestem watą cukrową, nie ważę prawie nic!

Różowa chmurka zsunęła się cichutko na dół. Z racji swojej lekkości, nie złamała nawet najmniejszego kawałeczka wafla. Delikatnie chwyciła owocową gwiazdkę i, podwiana przez kolejny podmuch wiatru, ostrożnie wróciła do małpki.

– Proszę bardzo! – powiedziała, wręczając zgubę.

Żelkowa Małpka zapiszczała z radości i z całej siły przytuliła Malwinkę. Okazało się, że wata cukrowa jest najwspanialszą, najdelikatniejszą poduszką do przytulania na całym świecie!

W nagrodę za pomoc, stado starszych Żelkowych Małpek szybko utworzyło długą, sprężystą drabinę ze swoich ciał i pomogło Malwince bezpiecznie zejść na herbatnikową alejkę.

Od tamtego dnia Malwinka przestała być nieśmiała. Zrozumiała, że choć jest inna i o wiele lżejsza od reszty mieszkańców Słodkiego Zoo, jej puszystość i lekkość to wyjątkowy dar.

Codziennie odwiedzała swoich nowych przyjaciół, pomagała im w trudnych sytuacjach, a kiedy tylko miała ochotę spojrzeć na Słodkie Zoo z góry – po prostu uśmiechała się i czekała na przyjazny, ciepły podmuch wiatru.

Zachęcona ostatnią dyskusją, zadałam AI następujące polecenie (pierwszy raz prosząc o coś innego niż obrazek):

Wzorując się na Inwokacji Adama Mickiewicza, stwórz podobny utwór, lecz – odnoszący się do Polski, a nie Litwy. :)

 

Oto jej odpowiedź:

Polsko! Ojczyzno moja, ziemio sercu droga,

Ty jesteś jak świt jasny, co nad Wisłą wstaje,

Jak echo pieśni, które niosą pola szerokie,

Jak modlitwa babcina, co w izbie cicho trwa.

Tyś moim domem, Polsko – wiatrem wśród łanów,

Srebrnym dzwonieniem kościołów o poranku,

I bruku starych miast, gdzie każdy kamień

Pamięta kroki przodków i ich ciche troski.

Daj mi powrócić w twe doliny zielone,

W zapach lipowych alei, w cień starych sadów,

W gwar rynku, gdzie życie płynie jak rzeka,

A ludzie pozdrawiają się z życzliwym uśmiechem.

Polsko, prowadź mnie ścieżkami historii,

Niech Twoje legendy znów rozpalą serce,

Niech Twoje rzeki uczą cierpliwości,

A góry – odwagi, by iść dalej mimo burz.

Ojczyzno moja, źródło siły i tęsknoty,

Niech Twoje piękno trwa w mojej pamięci,

A Twoje imię – jak światło w dłoniach –

Niech będzie drogowskazem na wszystkich drogach.

Pecunia non olet

Wow, zostałem przerzucony przez marzan do tego wątku, wygnał nas z dribbla, żeby tam nie śmiecić AI.

Ale tutaj chyba już nie mam szans się wbić. Wrzuciłem całą stronę, z komentarzami do worda i wskazuje mi, że wyprodukowano 56 000 słów – połowa książki.

 

Coś tam przejrzałem i widzę, że nieźle się zagotowało. Trochę szok, bo czytając tylko Poczekalnię, miałem wrażenie, że to spokojniejszy zakątek internetu.

 

Ale też rozumiem (chyba) emocje. Dopóki nie pozna się NARZĘDZIA zwanego AI, to może budzić niepokój. Dlatego zgodzę się z wnioskiem Melendura (wypisanym pod dribblem, stąd znam), każdy powinien spróbować. Absolutnie nic więcej. To nie heroina, nie zrujnuje wam życia!

Nie publikować, nie chwalić się, spróbować, żeby zobaczyć z czym to się je i co powstaje.

 

Widzę, że silver_advent i bruce dodaliście już jakieś przykłady – chwała Wam za to :D Nie wiem jakie macie stanowisko w sprawie, ale przykłady (jawnie zaetykietowane “AI”) są potrzebne. 

Prestidigitator ukłonił się w pas, rzucił coś drobnego na ziemię i w kłębach dymu zniknął. W powietrzu zostało tylko wibrujące lekko uczucie: wdzięczność. Podziękowanie, że mógł tu być z Tobą.

w fotelu akceleracyjnym

:D

W sumie patrząc na te próbki, dochodzę do wniosku, że twory SI (nie lubię określenia ,,AI”, wybaczcie) trudno odróżnić od pospolitego grafomaństwa. Z drugiej strony, jak głosi internetowa mądrość, skoro 90% wszystkich treści publikowanych w sieci to g*wno, nie dziwota, że algorytm zasysający arcydzieła pokroju ,,My firts vampire romans by Madzia z IIIb” wypluwa takie potworki.

Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...

No i jak wspierasz? Czy mówisz tu o sobie.

 

Odpowiedziałbym Ci co robię, ale mam wątpliwości, czy naprawdę chcesz się tego dowiedzieć, czy raczej odkryć domniemaną hipokryzję. Powiem Ci tyle, że jestem raczej płacącym klientem. Gdybym miał przeczytać Twoje dzieło z kodem kreskowym, nie pożyczyłbym go sobie z internetu. W najgorszym wypadku odstawiłbym na półkę po zakupie i nigdy nie otworzył. Niestety, jeszcze mnie nie stać na bycie filatropem, więc to są bardziej egoistyczne zachcianki :). 

 

Każdy wielce krytykuje, a widziałem chyba każdego z Was używającego bety.

Jeżeli widziałeś mnie używającego bety, daj znać. Zapomniałem podziękować moim betującym za ich ciężką pracę. Nawet jeżeli nie pochwalam bety w kontekście “sprawiedliwości”, to powinienem okazać wdzięczność. Jeżeli wrzucisz tu linka do opka, będę wdzięczny :). 

Artystom więcej, szybko!

Przeklejam mój post z wołania, że statek tonie:

 

Warto się skupić na liście postulatów, jakie forum chcemy widzieć i jakie mamy wymagania co do działek takich jak:

– piórka

– konkursy

– biblioteka

– poczekalnia

– piaskownica, której jeszcze nie ma, ale musi być, żeby tam można było się uczyć na błędach i stosować wszystkie SI, jakie tylko się chce.

 

Dla opornych: jaki zakres użycia AI akceptujemy w każdej działce a jaki nie. Zasady w punktach i w miarę bez dziur logicznych i furtek.

 

Loża nie ma drzwi, ale jak już to ogarniemy, przybijemy solidnymi gwoździami.

Przestańmy mącić pomyje, zacznijmy radzić nad zasadami.

 

Moje poglądy – mogę je zmieniać, nie jestem z kamienia:

– SI jako wyszukiwarka technikaliów i historyczna tak, ale jest obowiązek wzmiankowania w przedmowie – wszystkie kategorie łącznie z piórkami. Bo jak piszę historię alternatywną, to jednak wolałbym nie walić baboli i posprawdzać wszystko w miarę dokładnie, a SI już potrafię zmusić do weryfikacji odnośników. Warunek – podany też link do źródła, z którego SI czerpała – czyli autor chociaż przeczytał to, co SI mu dała pod nos.

– SI jako wyszukiwarka bez porządnych źródeł i linków –  poczekalnia, biblioteka tak, konkursy i piórka już nie. Jest obowiązek napisania, co wyszukiwaliśmy. Przykład z mojego życia wzięty – śmiertelność w Grecji w V wieku p.n.e. (w jednym z opek liczyłem czas ilością dusz pojawiających się w Podziemiach). Jeśli będzie mi zależało w takiej historii na nominacji, to sam grzecznie poszukam źródło naukowe lub książkowe, a jeśli nie, to znaczy że pisane jest ku uciesze.

– SI do drobnych poprawek gramatycznych i interpunkcyjnych (bez poprawek stylistycznych, zmian konstrukcji zdania –  biblioteka i poczekalnia, musi być wzmiankowane w przedmowie. Konkursy i nominacje powinny być “trzepane” w zunifikowany sposób – czyli tworzymy listę dozwolonych darmowych sposobów sprawdzania poprawności językowej, np. ortograf.pl. Autor podaje, w jaki sposób trzepał tekst.

– SI do poważnych poprawek stylu – poczekalnia bez prawa wejścia do biblioteki i piaskownica. Poważne poprawki stylu oznaczają, że SI będzie na siłę wciskało pustosłowie i metafory i to użytkownik musi nad nimi zapanować. Jeśli w miarę zapanował – może być normalnie komentowany w poczekalni, jeśli nie – przerzucamy do piaskownicy, gdzie również ma prawo do komentarza.

Autor musi wzmiankować o stosowaniu SI.

Wiem, że to będzie brutalne, ale nie traktujmy piaskownicy jako czyściec albo limbo, tylko jako przestrzeń do eksperymentów i doskonalenia się.

– Fabuła/bohaterowie/opisy generowane przez SI – piaskownica

 

Zaznaczam, że to moje widzimisię i napisałem to, co jest dla mnie wygodne, ale niekoniecznie będzie wygodne dla Was. Być może się z tym nie zgadzacie, albo jest bez sensu. Chodziło o to, żeby z czegokolwiek wystartować.

It is not who I am underneath, but what I do that defines me

Ale z drugiej strony AI można wykorzystać do jakichś prostych ćwiczeń mięśni palców i nadgarstka, np coś w tym stylu:

 

---

TEKST Z GEMINI:

Karczma była duża. Ściany zrobiono z grubych, drewnianych bali. Na podłodze leżały brudne deski. W środku stało dziesięć okrągłych stołów i długie drewniane ławy. Pod sufitem wisiały cztery żelazne lampy. Palił się w nich olej. W pomieszczeniu było bardzo ciemno i gorąco. Pachniało pieczonym mięsem i starym piwem.

Rycerz siedział przy stole w rogu karczmy. Miał na sobie stalową zbroję. Pił piwo z glinianego kubka. Podeszło do niego trzech krasnoludów. Byli pijani i głośno oddychali. Jeden z nich, z długą, rudą brodą, uderzył otwartą dłonią w stół rycerza. Kubek przewrócił się. Piwo wylało się na drewniany blat.

– Wynoś się stąd, wielki człowieku – powiedział krasnolud z rudą brodą. – To nasz stół. Chcemy tu usiąść.

– Karczma jest duża. Inne stoły są puste – odpowiedział rycerz. Mówił cicho i spokojnie.

– Nie rozumiesz? Masz sobie pójść! – krzyknął drugi krasnolud. Miał grubą bliznę na policzku. – Nikt nam nie odmawia.

Rycerz wstał powoli z ławy. Był wyższy od krasnoludów o ponad metr. Miał bardzo szerokie ramiona i twarde mięśnie.

– Nie odejdę – powiedział rycerz.

Krasnolud z rudą brodą wyciągnął zza paska krótki topór.

– Zabiję cię! – krzyknął.

Rycerz nie czekał. Złapał pierwszego krasnoluda za ubranie na klatce piersiowej. Podniósł go do góry jedną ręką i rzucił nim w stronę ściany. Krasnolud uderzył plecami o twarde drewno. Upadł na brudną podłogę i przestał się ruszać.

Drugi krasnolud, ten z blizną, wyciągnął miecz. Rycerz szybko uderzył go pięścią prosto w nos. Rozległ się głośny trzask łamanej kości.

– Moja twarz! – krzyknął krasnolud z blizną. Upuścił miecz, złapał się za nos dwiema rękami i usiadł na ziemi. Z jego twarzy kapała krew.

Trzeci krasnolud był łysy. Zobaczył bardzo dużą siłę rycerza. Odwrócił się i zaczął biec w stronę wyjścia z karczmy.

– Uciekam! – krzyknął łysy krasnolud.

Rycerz dogonił go w dwóch krokach tuż przed drzwiami. Podniósł prawą nogę. Kopnął krasnoluda bardzo mocno prosto w pośladki. Krasnolud stracił równowagę. Wypadł przez otwarte drzwi karczmy i wywrócił się twarzą w mokre błoto na ulicy.

Rycerz odwrócił się i wrócił do swojego stołu. Podniósł przewrócony kubek z blatu.

– Karczmarzu! – zawołał rycerz. – Przynieś mi nowe piwo i kawałek mięsa.

– Już niosę, panie! – odpowiedział karczmarz zza wysokiej lady.

Rycerz usiadł na ławie i czekał na jedzenie.

 

MOJE ĆWICZENIE: (żeby napisać to samo, ale własnym stylem)

– Jasny gwint – mruknął z niesmakiem rycerz de Broche. – Na co mi przyszło… Włóczyć się po takich ruderach…

Rzeczywiście: karczma, choć duża, wyglądała na skrajnie zaniedbaną. Grube, drewniane bale, z których wykonano ściany pokrywała pokaźna warstwa brudu i pyłu. Walające się tu i ówdzie spróchniałe deski, przywodziły na myśl bardziej zapomniany plac budowy a nie izbę, w której można się posilić i odpocząć. Na szczęście właściciel nie zapomniał o tym, że goście powinni jednak na czymś siedzieć i mieć na czym postawić miski – pośrodku izby ustawiono kilkanaście stołów i długie, drewniane ławy.

Wiszące pod powałą olejowe, żelazne lampy rzucały na izbę niemrawe światło – wystarczająco jasne, by przy odrobinie szczęścia nie złamać sobie nogi i nie wybić zębów, ale nic ponad to. Gorące powietrze przesycał zapach pieczonego mięsa nieznanej proweniencji i piwa, które, sądząc po zapachu, miało już najlepsze dni za sobą.

Villem de Broche rozsiadł się przy stole w rogu karczmy i obserwował otoczenie lekko mrużąc oczy. Pociągał skwaśniałe piwo z glinianego kubka, stawiając w myśli zakłady, jak długo jutrzejszego ranka dzięki temu jakże szlachetnemu trunkowi przyjdzie mu spędzić czas wychodku.

Najwyraźniej tego wieczora nie było mu dane kontemplować w spokoju, albowiem po mniej więcej kwadransie zaszczyciło go swoją obecnością trzech niekoniecznie trzeźwych, za to bardzo głośno sapiących krasnoludów.

Stojący najbliżej, posiadacz długiej, rudej brody, najwyraźniej nie był w nastroju do rozmów. Grzmotnął z całej siły w stół, przewracając przy tym kubek. Piwo rozbryzgnęło się pienistymi strugami po drewnianym blacie.

– Te, wielkolud! Zabieraj swoje manatki! – wrzasnął rudobrody. – To nasz stół, zjeżdżaj gdzieś na bok!

– Karczma jest duża, a inne stoły, jak widzę, są puste – odpowiedział spokojnym głosem rycerz.

– Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi, baranie jeden? Spieprzaj, bratku! – krzyknął drugi z krasnoludów, którego twarz przecinała potężna blizna. – Nam się nie odmawia!

De Broche powoli podniósł się z ławy. Był wyższy od krasnoludów o ponad metr. Zacisnął żylaste dłonie i spojrzał na krasnoludów spode łba.

– Powiedzmy, że zaryzykuję. Odpowiada mi ta ława. Będę tu siedział – rzucił spokojnym, ale stanowczym głosem.

Rudy brodacz wyszarpnął zza paska krótki topór.

–  Będziesz siedział, ale z odrąbanym łbem! – wrzasnął.

Villem de Broche nie czekał. Złapał rudzielca za brudną przeszywanicę, podniósł do góry i rzucił niczym tobołem w stronę ściany. Krasnolud uderzył plecami o twarde drewno, jęknął głucho, upadł i znieruchomiał.

Drugi krasnolud, ten z blizną, usiłował wyszarpnąć krótki mieczyk, ale nie zdążył. Ciężka pięść rycerza szybko ostudziła jego zapał. Rozległ się głośny trzask łamanej kości.

Napastnik jęknął, po czym złapał się za twarz  i przysiadł na podłodze. Przez jego palce zaczęła sączyć się krew.

Trzeci z krasnoludów, właściciel pokaźnej łysiny, na widok tego, co spotkało kamratów, doszedł do całkiem logicznego wniosku, że najroztropniej będzie wiać, gdzie pieprz rośnie.

– Oszczędźcie, panie! – wrzasnął, mknąc w stronę wyjścia.

Najwyraźniej rycerz de Broche nie był w zbyt życzliwym nastroju. Dogonił krasnoluda tuż przed drzwiami i wymierzył mu potężnego kopniaka w tyłek. Łysego krasnoluda aż uniosło w powietrze. Wypadł przez otwarte drzwi karczmy z wrzaskiem, lądując w kupie łajna, która przyciągała muchy przy pobliskiej oborze.

De Broche odwrócił się i spokojnym krokiem wrócił do swojego stołu. Podniósł przewrócony kubek z blatu.

– Karczmarzu?! – zawołał. – Przynieś mi nowe piwo i kawałek mięsa, ale biegiem.

– Tak jest, miłościwy panie! Już niosę! – odpowiedział karczmarz, gnąc się w pokłonach. Po chwili zniknął na zapleczu, ukradkiem zerkając na Villema de Broche, który w międzyczasie usiadł na ławie i czekał na jedzenie.

 

***

I nie mówię, że wykon ćwiczenia dobry, bo na kolanie i do chrzanu, ale miało być poglądowo – jak widać można trochę potrenować, nawet z SI :)

Silver_advent

 

Homos sapiens sapiens – 1, cyfrowy demon – 0. 

Myślę, że pokazałeś sedno sprawy tym ćwiczeniem, swoją drogą, przyznam, dość ciekawym:D

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Kontynuując wątek, jakie widzicie konstruktywne rozwiązanie dla elementów AI w twórczości literackiej?  Bo pić pianę można w nieskończoność, a ja chciałbym poznać poglądy, mogące mieć kiedyś przełożenie na proces legislacyjny w zakresie praw autorskich, bo aktualnie jest to w totalnej rozsypce. 

Podstawa prawna do dyskusji: zgodnie z prawem autorskim, UTWOREM jest tylko efekt działalności człowieka (pomijam tu celowo pozostałe elementy definicji, aby nacisk był widoczny na słowie CZŁOWIEK). 

I teraz zaczyna się zabawa (UWAGA: dalej w wielkim strachu będę leciał w podpunktach literowych, ale zaznaczam, piszę własnoręcznie, przy trzeciej kawie, bez AI):

  1. prosty prompt dla AI, Enter, całość wygenerowana przez AI, żadnej ingerencji człowieka = brak UTWORU w rozumieniu przepisów = brak ochrony prawnoautorskiej,
  2.  bardzo rozbudowany prompt dla AI, opisujący jednorazowo całość założeń dla mającego zostać wygenerowanego efektu, a po jego powstaniu – zero ingerencji człowieka – w mojej ocenie na dziś kwestia nierozwiązywalna, a poglądów jest więcej, niż książek do tej pory napisanych ogólnie; w mojej skromnej ocenie przedmiotem ochrony prawnej może tu być sam prompt, ale już nie powstały na jego podstawie wytwór AI, 
  3. prompt dla AI modyfikowany następczo, czyli sytuacja, gdzie po pierwszej i kolejnych wersjach wytworu AI człowiek modyfikuje prompt/wydaje polecenia uzupełniające/korygujące; tu granice są również bardzo płynne i w mojej ocenie rodzić może ostre spory doktrynalne, sprowadzające się do kwestii dowodowej typu zawartość cukru w cukrze, czyli stosunku udziału człowieka do pracy AI. Oznacza to koszmarnie rozbudowane, kosztowne (biegli) i czasochłonne procesy. 

Na świecie nad problemem pracuje wiele osób, w różny sposób sformalizowanych. Jak na razie efektów w postaci definicji LEGALNYCH brak. 

Mam taki autorski (oczywiście utopijny i nieakceptowalny przez każde lobby) pomysł, aby każda maszynka AI miała ustawowo wymuszoną konieczność pozostawiania swego nieusuwalnego śladu (coś jak ślad węglowy). Musiałby to być jakiś wewnętrzny i zunifikowany algorytm do obliczania udziału AI i człowieka w danym WYTWORZE/UTWORZE. 

Można sobie to zobrazować np. tak (taaak, i poniżej znów wyliczanka):

  1. prompt, enter = wytwór AI (zapisany ślad AI: AI 100%, człowiek 0% = brak ochrony prawnoautorskiej. I jak tylko to napisałem, to opadła mnie wątpliwość: czym się różni ta sytuacja od zrobienia zdjęcia wysoce zaawansowanym aparatem, gdzie wcześniej w nim ustawiliśmy przesłonę, czas i wiele innych parametrów i tylko nacisnęliśmy migawkę... ale idźmy dalej.
  2. mamy już wytwór AI z pkt.1 i człowiek wprowadza poprawki do promptu typu; bohater ma być bardziej kafkowski, zdania mają być bardziej proustowskie ale jednak nie przekraczające 3/4 strony, akcja ma być mniej łopatologiczna niż u Mroza, porównania typu piasek to piasek, dusza to dusza mają być mniej cohelowskie. AI wypluwa drugą wersję wytworu (zapisany ślad AI: AI 95%, człowiek 5%).
  3. następnie poprawki człowieka do wytworu AI z pkt.2 powtarzają się wielokrotnie, aż dochodzimy do sytuacji, gdy zapisany ślad AI wygląda tak: AI 49%, człowiek 51%. I mamy kolejny kłopot, czy mamy już UTWÓR, czy mix UTWORU z WYTWOREM? I jak prawa autorskie w tej sytuacji? W udziałach?  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Kwestia trudna do rozstrzygnięcia. 

Naszła mnie taka refleksja – człowiek buduje robota, który potem pisze opowiadania. Robot to wytwór człowieka – przedmiot, który został przez niego stworzony, rzecz (celowo piszę o rzeczy). A jego opowiadania – też? 

To samo z AI? A może – nie to samo? No bo przecież AI nie wzięło się znikąd. :) Prosiłam AI o stworzenie czegoś na wzór Inwokacji. Napisała to w ciągu kilku sekund. Opierała się jednak o to, co napisano o Inwokacji w necie. A napisali to ludzie... Hmmm...

Pecunia non olet

no wlasnie... a teraz z tych refleksji trzeba zbudować prawo, w oparciu o które będą kiedyś rozstrzygane wielomilionowe spory... 

bruce – zerkając na moją klasyfikację powyżej, to co powstało w wyniku Twojej prośby do AI, to jest WYTWÓR AI, nie mający cech UTWORU w rozumieniu przepisów. Również Tobie nie przysługują do tego żadne prawa autorskie. Można więc z tym zrobić, co się komu żywnie podoba, w pełnym zakresie znanych na dziś pól eksploatacji:)  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

bruce – zerkając na moją klasyfikację powyżej, to co powstało w wyniku Twojej prośby do AI, to jest WYTWÓR AI, nie mający cech UTWORU w rozumieniu przepisów. Również Tobie nie przysługują do tego żadne prawa autorskie. Można więc z tym zrobić, co się komu żywnie podoba, w pełnym zakresie znanych na dziś pól eksploatacji:)  

 

Pełna zgoda, Leśnylutku. :)

Pecunia non olet

Jest jeszcze aspekt “zdrowia” forum. Nowi użytkownicy widząc, że na forum NF pojawiają się teksty ewidentnie generowane / częściowo generowane, mogą zdecydować, że nie są zainteresowani debiutem w takim miejscu. Zwłaszcza, jeśli te utwory trafiają do biblioteki i są nominowane do piórka. To po prostu ośmiesza forum i obniża rangę zdobywanych na nim osiągnięć.

Wyobraźcie sobie – ktoś zamieszcza autorskie opowiadanie i przegrywa z AI slopem. Upokorzenie doskonałe.

Jest też kwestia podejścia do zmieniającego się świata. Można się na AI obrazić jak robili to zwolennicy radia w stosunku do TV, miłośnicy koni dorożkowych wobec pierwszych samochodów, robotnicy fabryczni wobec zabierających im pracę maszyn itd. itp. A może trzeba pogodzić się z istnieniem tego kolejnego elementu otaczającego nas świata, poznać “wroga”, aby umieć go zwalczyć/zasymilować/polubić/ulepszyć? *

 

*-niewłaściwe wypalić żywym autorskim ogniem piekielnym :)  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

No tak, dość zniechęcające dla nowych Użytkowników może być to, że teksty generowane przez AI są nagradzane klikami, choć – przyznam – temat jest głębszy i szerszy, zresztą – już wielokrotnie wałkowany, bo mnie np. mega zniechęcały (i nadal zniechęcają) niektóre dawne Piórka, często (podkreślam – nie zawsze) napstrzone ogromną ilością błędów językowych rażących, w tym – nawet ortograficznych. Mimo tych błędów, otrzymywały nagrody. Na szczęście to już za nami, obecnie staramy się takie usterki usuwać, wytykać, nie dopuszczać, aby nadal były, a Loża dba o poziom. :) 

Pecunia non olet

Loża dba o poziom, dlatego wszystkich stawia do pionu!;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Loża dba o poziom, dlatego wszystkich stawia do pionu!;) 

Wiesz, Leśnylutku, swego czasu dyskutowaliśmy tutaj na forum, bo – sam pewnie się zgodzisz – tekst napchany ortografiakami (o reszcie błędów nawet nie wspomnę...) raczej nie powinien dostawać najwyższej nagrody Portalu. :) I – moim skromnym zdaniem – Loża teraz bardzo dba, by takie rzeczy już miejsca nie miały. :) Bo tutaj jest zasadnicza kwestia – ja np. błędy widzę, jeśli pewności nie mam, sprawdzam, widzę też błędy wypisane przez innych Czytelników. A pamiętać należy, że błędy popełniamy wszyscy. :) Jeśli Autorzy się starają, dbają o tekst i jego wygląd, także pod kątem językowym, to dobry prognostyk. :) 

Natomiast co do generowania – to dostrzeże tylko wprawiony/doświadczony/przezorny/mądry Portalowicz. :) Ja takiego wyczucia nie mam. :) Autor przyzna się lub nie, że korzystał z pomocy AI. Jeden ma odwagę, inny jej nie ma. On jeden tylko wie, na ile procent z niej korzystał. On się podpisuje pod danym tekstem. On twierdzi, że go w większości samodzielnie stworzył, skoro podpisuje się jako Autor. :) I należy mu ufać, bo – czemu nie? :) Do czego by doszło, gdyby zacząć każdego Autora sprawdzać pod tym kątem, każdego pytać, podejrzewać? Jesteśmy dorośli, zatwierdzamy tutejszy Regulamin, znamy zasady ogólne praw autorskich. :) Każdy odpowiada sam za swój tekst. Tak samo, jak za poprawę wskazanych mu błędów. :) Po prostu. :) 

Pecunia non olet

Ortografia to jest – w mojej opinii – warunek sine qua non jakiejkolwiek publikacji gdziekolwiek. Natomiast co do AI to ja nie jestem obiektywny, z racji wykonywanego zawodu (radca prawny), zainteresowań (m.in. prawo autorskie w nowych technologiach) i prowadzonych badań na żywych organizmach i tekstach (m.in. na tut. portalu). :) Na razie się przyglądam, czytam Ortodoksów i innych Portalowiczów, podsycam, prowokuję, efekty zapisuję i skrzętnie analizuję:) Cokolwiek by o AI nie powiedzieć, wywołana na forum dyskusja już się przyczynia do rozwoju literatury, choćby poprzez samo uwidocznienie problemu (OldGuard), wstępne zdiagnozowanie, krytykę i rozmowę o tym. Nie unikniemy obecności AI w życiu, czy się nam to podoba czy nie. Ja absolutnie nie popieram, jak wielu innych elementów świata, ale kimże jestem, aby jednostronnie a priori odrzucić cokolwiek bez wysłuchania zwolenników? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi, jak westchnąłby Kiler do Siary ;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Na razie się przyglądam, czytam Ortodoksów i innych Portalowiczów, podsycam, prowokuję, efekty zapisuję i skrzętnie analizuję:)

 

Hmmm... strach się bać... laugh

Pecunia non olet

@MB

 

Mój apel jest ma na celu kształcenie ludzi i oswajanie z rzeczywistością gdzie AI jest na porządku dziennym, która tu jest. Poznajcie tool’a i tyle, nic więcej. Co z tym zrobicie to uważacie :] Ja jak widzę, chyba OldGuard, też tak ma jak widać, to po prostu zwracamy na to uwagę. Bo jednak nie jestem przeciw AI, nawet jestem pewny, że zagłosowałem za opowiadaniem gdzie takowe stwierdzenia AI-owe były, bo widziałem w tym sens, człowieka i zwyczajnie się dobrze bawiłem i nie nudziłem.

 

To do czego dążę, to gdzie widać zwyczajnie słabo obrobiony tekst i tyle. 

 

Już pisałem, że silverowi bym zagłosował nawet za tym opowiadaniem, chyba Klaudiuszowi też

 

Co do przyznawania się co do AI – ja nie wierzę w ludzi, być może jest tutaj we mnie lekko przesłania Thomasa Hobbesa, ale nie zakładałbym, że ktoś się przyzna.

 

Ja sam gdzie mogę informuje, że mi pomaga w poprawianiu błędów, mam gema pt “bądź maksymalnie krytyczny” i tez mi recenzuje prace. 

 

Więc piszę to po raz ostatni w tej iteracji dyskusji.

Nie jest moim celem polowanie na czarownice, być może anty-krzemiacy tak mają, ja po prostu jestem za tym, żeby AISlop nie trafiał do biblioteki, tylko żeby lekko podwzyszyć standardy. 

 

Bo robi się tego coraz wiecej.

 

Nie zamierzam i nie będę nikogo ścigać.

 

@Marzan

 

Twoja porpozycja jest piękna, dobra i idealna. Tylko właśnie jest utopijna, bo zakładasz, że ktoś się przyzna.

Jesteśmy tutaj anonimowi chociażby nickowo, są multikonta, więc mało kto sie będzie chciał przynać.

Pomysł wspaniały, ale zakładasz altruizm ludzi :) 

Dlatego ja raczej chciałem spróobwać od zwiększenia świadomości, wierząc w to, że na portalu są raczej inteligentni ludzie i wierzę w ludzki rozsądek, tych którzy są inteligetni. I że zazpoznają się z narzędziem i poznają jego możliwości i wyrobią sobie zdanie.

 

Nie mniej dziękuje, za twój głos  :)

 

@bruce.

 

Tobie jestem najbardziej wdzięczny, bo mimo, że jestem wielką altruistką, odpowiedziałaś na mój apel i coś zrobiłaś.

Bardzo ci za to dziękuję.

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Nie mam pojęcia, co ja takiego zrobiłam, ale zawsze miło przeczytać o sobie superlatywy, dziękuję, Melendurze88blushheart

 

Aha, ja nadal wierzę, że Autorzy przyznają się, że korzystali z AI. :) Serio. :) Wierzę w ludzi. :) 

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka