- Opowiadanie: PsychoFish - Bruk

Bruk

Jakem Rybałt z Thalloris, czas na improwizację. Wykorzystałem, rzecz jasna, kontakty Wujcia Grubej Ryby, by wraz z mą podobizną rozwiesić to i owo wszędzie, a zwłaszcza na ścianach pewnej kamienicy... ;-)

Mam nadzieję, że kuzyn Edgar nie przewróci się w grobie i że nikogo nie uraziłem – ale chyba warto spojrzeć czasem na siebie jako na tych brudnych, złych i brzydkich... ;-)

 

Portalowym bardom, co przy wierszu stoją twardo – dedykuję ;-)

Jeśli kto ma ochotę się pojawić w wierszydełku – PM proszę ;-) Niestety, nie starczyło mi czasu by rozpisać wszystkich, których bym chciał, więc nieobecnych z góry przepraszam.

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

Corcoran

Oceny

Bruk

Raz w godzinie widm północnej

Rozpisując w ciszy nocnej

Zmyślnych elfów los przesławny,

(miał bogactwo dać mi już)

Wtem, stukocąc słowa nowe

Ciętych ripost finty zdrowe

Słyszę oto w nocną ciszę

Kołatanie do drzwi tuż.

O, que – myślę elokwentnie

Penis aqua – łacno mięknę

Mąci nocną toń mych kruż?

Czyżby winne mary już?

 

Lipiec to był, skwarem żarny

Nocnych sztormów omen parny

Diablich westchnień cienie drżące

Z piekieł w górę niosły kurz

Chciałem, nim dnia wróci gorąc

Światów los w dłoń elfią biorąc

Liter stos wytrawić  ogniem

Myśli rodem z sennych wróżb

Kołatanie, przyznać muszę,

Starło się z mym animuszem,

Koncentracji drąc zasłony

Miażdżąc wizję fikcji dusz

 

Falującej szum kotary

Cicho drwi z herosów pary,

Fantastycznym zdjęty lękiem

Nie wiem, co mam myśleć już

„Tacy tani, tacy płascy

Jam na nie. I ci oprawcy!

Pff-jak od sztancy odbijani…

Wszyscy całkiem tacy sami.

Lepszych nie wymyślisz już?”

Cóż lepszego? Cóżby? Cóż?!

 

„Wszystko było” płomień szumi

Ben Akiby głosem zgubnym

W świecy chybotliwym ogniu

Wieszcząc przyjście nocnych burz

„I dwuręczny miecz, w kanale

dobył szybko i zuchwale?”

z wątpliwości wbrew logice

wicher kpinę śpiewa już

„Krwawe starcia, wojna gorze,

Potwór siedzi na potworze,

A bohater – jakby wcale…

Och! Och!” – krwawią płatki róż

 

Perłą łyska majak knurzy,

Drwiną-kwikiem spokój burzy,

Kocich cieni legion miauczy

„Błędów pełno – wszerz i wzdłuż!”

„Błędów, byków – jest bez liku”

Gorzko piecze na języku

Kawy smak – strach: skąd tam wziął się?

„Tak” – mrok szepcze – „Trwóż się, trwóż!”

„Skonieczności liżę wtórność…”

Oranż-kaptur lży potworność:

„Gdzież się podział muz twych stróż?!

Coś dobrego wreszcie stwórz!”

 

Przerażony, zaraz blednę

Wargi dygot – i bezwiednie

Myśl splątała się w panice

To demony! Są tuż-tuż!

Mokrej dłoni dotyk, psota

„Nie najdzie żadnej ochota

Po prostackich frazach twoich

By pobroić w falach mórz

Kochanieńki!” – śmiech się niesie

Dzwoni nagich syren pieśnią

Ból słów: nie pisz nigdy już!

 

Poderwałem się na nogi,

Obleczony w całun trwogi,

Rwę, drę nici przerażenia

Co mój duch oplotły już

Mrozi mnie szyderczy chichot

Co dochodzi zewsząd-znikąd

„Ani krztyny podniecenia!”

Wsparty z dali grzmotem burz

„A emocji to nie dali?

W starym piecu diabeł pali

Więc posłuchaj mnie i już!”

 

W głosie bemni doświadczenie

Przełamane przez cierpienie

Demon kusi, myśli smętne

Flagę opuść i broń złóż…

Sny zapisać? To koszmary!

Złuda? Nie, Morgiany czary

Albiończyków na pył mnące

Wśród wrzosowych, mglistych wzgórz

Błyska grozą piorun w szybie

Nieostrożne ucho zdybie

Łoskot pośród pustych lóż

Gdy rozpocznie swą przemowę

Próżno chować w piasek głowę

Nie zamilknie

– nigdy już!

 

Lęk ogarnął mnie bezradny,

Twór mych rąk jest tak niestrawny?

Gryzie, syfem brudzi duszę

Tak zastaje mnie blask zórz

Cichną szepty, syte trwogi,

Co w szaleństwa kręte progi

Wiodły całą noc okrutnie

Czerpiąc z tortur zmyślnych złóż

Odbiegają nocne mary,

Strachy nikną w mrocznych szparach

Gniewnie mruczą cienie burz

Lecz w słonecznym wschodzie drzemie

Groza większa niźli drzewiej

Nim mrok jeszcze wczoraj zapadł

gdym sam sobie mruczał: ”Twórz!”

Chichot ryb – skąd u ryb mowa?

Sethraela sprawka nowa

Kły wyszczerza, migiem znika

Nim zalegnie w śmiechu tuż

Niby świt przegania zmory,

Automackie płoszy twory

Pot mnie oblał, cóż to, cóż?

 

Pokój, dotąd tak przyjazny

Jak kobiecy gniew jest groźny

Lodem skuwa dłonie, duszę

To piekielnych mąk jest wróż!

W tęczy zło się czai nowe

Chociaż świt zajaśniał już!

Empatycznie szydzi srogi

Szczur zaimkiem spod podłogi

“W sobie siebie już się trwóż!”

Cisza. Truchło wyobraźni,

Miast powieści – miejsce kaźni

To Fantaści! Nocne zjawy

Wzięli mnie na pazur-nóż

Głód imagin żerem krwawym

Nasycili, byłem strawą

Z żył wyssali cały tusz!

 

Mumin z Nazca ze słów kości

Zębiskami ogołocił…

Sny zabrali, w bruk wdeptali

w proch roztarli, w pył i kurz!

Szron błękitny w jutrzni blasku

na ambrozji lep potrzasku

wabi drobne pąki wątków

Nie rozkwitną nigdy już!

Klnę cię, drgnij i pióra dobądź

dłoni martwa! Bądźże sobą,

arkusz pokryj liter puszczą!

Ręko, błagam – 

Służ mi! Służ!

Na nic prośby, na nic łkanie

Pokot kłami rozszarpany

Został martwej wizji strup.

Nie napiszę –

nigdy już!

 

 

 

 

 

 

 

P.S. Ponieważ Beryl nie jest oczytaną laską, informuję łopatologicznie – gdyby żaluzja w przedmowie była zbyt wątłym tropem – że inspiracją dla powyższej parodii był Edgar Allan Poe, “Kruk”, w przekładzie Barbary Beaupre. :-]

P.S.S. co nie zmienia faktu, że prawa autorskie szanować trzeba i tu Beryl rację ma. A nawet paragrafy :-)

Koniec

Komentarze

Tadam! ;-P

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Fishu! Cóż ja widzę???

Zabieram się do czytania :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

teraz dopiero odkryłam konkurs… nie no… nie sądziłam, ze w ogóle można inaczej niż prozą… przeczytam wkrótce jak się odkopię z codzienności

Niech Wszechświat Wam błogosławi...

Czy to Och! Och! – to o mnie? ;)

 

Bardzo plastyczne, jak ja Cię rozumiem! Przeżywam ten horror razem z Tobą. :)

 

Śniąca, Karamala :-)

 

Ależ Ocho, no cóż Ocha… ;-) Ja tylko adaptowałem pewnego klasyka. Do lokalnych warunków :-) Dobroć wynika z owego klasyka genialności :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nie napiszę nigdy już!

Mam nadzieję, że to tylko po to, by się jakoś rymowało :)  

Koszmarnie piękne i tak znajome :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A dziękuję, cieszę się :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Matko, niech się Mickiewicz razem ze Słowackim schowają, Dziady zaś dziadować idą! Fischu, toż Tobie łuskę pozłocić, a otwór gębowy diamentami oprószyć!

Takiego czegoś się nie spodziewałam – chustki z głów przed Waćpanem! 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik, dziękuję, ale to Edgar Allan Poe – ja tylko przerobił. “Kruk”, bodajże w przekładzie Barbary Beaupre :-) Jak zauważyła Alex, moim żywiołem jest improwizacja ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

:-) Tylko przeróbka? Chwała Quetzalcoatlowi! Bo już myślałem, że pogorszyło się Tobie na stałe… :-)

 

Bałeś się, Adamie, że dałem się opleść udom Poezji i pocznę płodzić z nią szkaradnych Tytanów? :-)

 

Dzięki za wizytę!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nie ma za co.

Przypuszczam na granicy pewności, że to wierszydło ten prawie poemat prawie gotycki nieźle oddaje uczucia co poniektórych debiutujących na portalu – same krytyki i przytyki… Nieźle Tobie wyszło, parodysto.

Lubię Poe, lubię Ciebie, Rybosławie, a nawet lubię ten portal i być może dlatego to wszystko mnie po prostu rozbawiło. 

To dobrze? :)

Sorry, taki mamy klimat.

E tam, debiutujących! Stałych bywalców tak samo. Ja się wczułam. ;)

Adam – Skreślenie zupełnie przypadkowe, jak się domyślam – pióro w drodze z kałamarza na pewno się omsknęło kleksikiem… ;-)

 

A nie jest tak trochę, Adamie, że kto przetrwa – sam dołącza, choćby i nieco bezwiednie? Nie to, żebym źle się z tym czuł, ale taką ironiczna refleksja mnie naszła, że wszyscy trochę stajemy się cudzymi demonami. A że serioznie do końca nie mogę, to sobie klasyka potentegowałem w stosownym klimacie… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Sethraelu  – taki był cel! Choć podejrzewam, że twą przychylność zyskałem li tylko dzięki obsadzeniu Cię w finale ;-)

Ocho – to komplement dla mnie, dzięki! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Sethraelu  – taki był cel! Choć podejrzewam, że twą przychylność zyskałem li tylko dzięki obsadzeniu Cię w finale ;-)

Neeeee; choć to – enigmatycznie i wieloznacznie sugerując – z pewnością nie zaszkodziło! :)

Sorry, taki mamy klimat.

Grunt, to nie wstydzić się korupcji! :-D

Obawiałem się, że fanatyczni goci rozszarpią mnie za świętokradztwo, a tu proszę, zadowoleni klienci przy barze, z dużą dozą dystansu – pięknie! :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Przeczytałam i spojrzałam na siebie. Poczułam się brudna, zła i brzydka. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale ubawiłaś się przy tym choć trochę?

Bo wiesz, ponoć grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne – do łóżka. Z kim chcą. ;-)

 

Skoro już zostałaś matką bogów, pobądź i demonem! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ale ubawiłaś się przy tym choć trochę?

Choć trochę, to nie. Raczej tak trochę bardziej. ;-)

 

 

 

 

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mrok i ZUO! Buhahaha! Przeróbka piękna, aż się łezka w mym knurzym oczku zakręciła. Czapka z łba!

Tylko proszę tu nie straszyć jakimiś nigdyjużami!

A z tym stawaniem się cudzymi demonami – cóż, jak mawiają bracia Anglosasi: If you can't beat them, join them

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Regulatorzy – nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy ;-)

 

Alex: Czuj się mamą chrzestną, złą wróżką-świntuszką – Rybałtem mnie natchnęłaś :-) Kręćże łezką, szczuj, knur też musi, bo inaczej się udusi :-)

 

Ano, wiedzą co mówią, parówy z kaszą jedne… :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No to zostało mi tylko osiem kliknięć na biblio….  Przymknę mordkę, i nie będę drążył dlaczego PsFisz nie jest Wielkim Poetą ;)

 

Generalnie bardzo spodobał mi się ten flow. Miejscami, to moje wrażenie, trochę rym kuleje – ale nie jestem znawcą. Należy dodać, takie samo wrażenie kulawości miałem pierwszy raz czytając “wielką imprę”.  ;) 

Nie biegam, bo nie lubię

Ło, panie! Corcoran kliknął!

<idzie zapisać w kalendarzyku>

Sorry, taki mamy klimat.

O masz, niebo spada nam na głowy, Corcoran biblioteczy :-)

 

W tym przekładzie jest mocno nieregularny układ rymów. Zresztą, jeśli przyjdzie Jeroh to zdemoluje i rymy i rytm i przynajmniej będzie jakiś edukacyjny aspekt zabawy :-)

 

Oryginał polecam, klasyk. Dzięki za wizytę i dobre słowo :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No niestety, relatywizm wziął górę… więc w aspekcie kończącego się bibliotecznego tygodnia, nie miałem wyjścia.  :)

Nie biegam, bo nie lubię

I bardzo dobrze! Bądź niewolnikiem własnych instynktów! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hmmm. Do mnie nie przemówiło, z trudem tak z grubsza skumałam, o co biega.

Psycho, a co to ma być za rym północnej – nocnej? To wymysł Twój czy (tłumacza) Edgara?

W głosie bemni doświadczenie

Co Poeta chciał przez to powiedzieć?

Ale ten, wiesz, że Cię lubię? :-)

Babska logika rządzi!

Tłumacza Edgara.

Zapytaj Bemik – radosny neologizm, nieco onomatopeiczny, by ten demon był identyfikowalny :-)

Ja ciebie też. I wiem, że ty i wierszydełka nie ten teges, więc naprawdę cieszę się, że wpadłaś… Podemonić ;-)

 

Interpretacja Adama i Ochy jest jedyną słuszną drogą pojmowania tej parodii. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Łoooo! Pełne zaskoczenie co do zamysłu, formy i w ogóle…

Co do kompozycji nie potrafię się wypowiedzieć. Za cienkim w poezji;) Ale trzeba przyznać, że coś w tym jest :p

empatia

No popatrz, Empatio, a właśnie w międzyczasie coś tam się zmieniło w przedostatniej strofie :-D Dzięki za wizytę i ciepłe słowo! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ha! Szybki jesteś;) Normalnie szczupak :p

empatia

A mnie nie ma… A przynajmniej się nie znalazłam. Chyba zacznę bardzo głośno milczeć. ;-)

Babska logika rządzi!

Jesteś ;-) Od samiuśkiego, samiuteńkiego początku jesteś, nawet nie śmiałem dotykać… :-D

 

Słowo kluczowe: na “L” ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Los, lipiec, liter, lękiem… Że niby to ma być odwołanie do mnie? Marne. MiLczę! ;-)

Babska logika rządzi!

…o…

 

Kupuje pani spółgłoskę?

Madziarze, pocałuj panią! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A g…!

Klucz (chyba) odgadłam, ale… Jeśli tylko ja posługuję się tym słowem/ tą umiejętnością, to masakra. Nic, tylko się pociąć… A jeśli nie tylko ja, to marne naprowadzenie. ;-p

Babska logika rządzi!

 Iiiii…:-D To twój najbardziej charakterystyczny wyróżnik, k…! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ja nie wiem, czy jestem obrażony, bo nie wiem, czy było coś o mnie, bo nie zrozumiałem, o co chodzi :)

Było o tobie:-)

Wystarczy, że będziesz brudny, zły i brzydki :-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Brzydki to nawet jestem, zgadzałoby się. Reszta raczej nie, chociaż zależy od dnia :)

Oglądałeś spaghetti westerny?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Prawdopodobnie tak, jak byłem dzieckiem. O ile dobrze rozumiem termin. EDIT: Ale biorąc ood uwagę poprzedni Twój komentarz, no to raczej rozumiem doskonale.

laughyes

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Co nie zmienia tego, że nadal nie rozumiem Twojego działa :) No, ale muszę jakoś z tym żyć, chyba ;p

A jeśli jego działo wystrzeli z grubej rury, to zrozumiesz, Berylu?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wątpię. A naśmiewanie się z człowieka z powolnym netbookiem z małą klawiaturą jest cokolwiek niegrzeczne :)

Bardzo mi przykro, Berylu, że masz mały i powolny sprzęt. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I mały :-D

 

A za garść dolarów?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Raczej za garść euro, bo ponoć był to hiszpański sprzęt. Swój zostawiłem w drugich spodniach, korzystam z pożyczonego.

Ach, czyli jak sprzęt mały, to pewniakiem spodnie krótkie?

 

Czyżbyś wyczekiwał chłodniejszych dni? :-D

Nie wierzę, że nie rozumiesz. Wierzę, że sobie żart stroisz, w rytm flamenco ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Mały to jest ten, mój jest gdzieś tak dwukrotnie większy. Niestety, używałem go bardzo regularnie i przez długi czas, więc się spalił. Teraz czeka aż jakaś wprawna ręka trochę przy nim pogrzebie i postawi z powrotem do pionu. Niestety, koszty przekraczają moje obecne możliwości, finansowe więc muszę radzić sobie z tanim zamiennikiem…

Zamiennik nie był tani, on był za darmo. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, masakra, Rybciu. Człek się pogubił czytając. Już myślałam, że takiś zdolny i się mnie tak hadko robić poczęło, żem ja takie beztalencie. Potem jednak doczytałam w komentarzach, żeś tylko stringi dopasował. Ale i tak pięknie, Rybciu, pięknie :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Do treści się nie odniosę, bo Fantaści 2015 to nie mój klimat (za krótko tu siedzę), pochwalić muszę za to rytm, który prawie się trzyma. Potykasz się dopiero w ostatniej strofie. Czy to było konieczne?

Beryl bryka na niedużym zamienniku – mały, ale wariat :-D

 

Emelkali, przecież wiesz, że stringi to moja specjalność… :-) A oryginał poczytaj :-) Dzięki za dobre słowo – znalazłaś się?

 

To jest nieważne – dzięki za wizytę. Fakt, muszę łabędziowi pod pióro kopa zasadzić, ale to jak będę mógł w ciszy posunąć, tfu, podumać :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Żaden z niego wariat, ktoś tutaj postawił zły system i chodzi bardzo powoli. Na szczęście już jutro wracam do Łodzi, a tam jest moja stacjonarka i wreszcie będzie można przeglądać internet po ludzku.

 

Przeczytałem sobie komentarze do Twojego tekstu i pocieszyłem się, że najwidoczniej nie jestem ignorantem, niezrozumienie nie było bowiem rzadkie. Może to zbyt formalistyczne z mojej strony, ale info o wykorzystanym przekładzie i oryginale mógłbyś podać na górze. Albo na dole, pod tekstem, jak tam wolisz. Ale podać :)

Podane na górze, bez autorki przekładu. Porównaj treść, dwa wiersze może się pokrywają, informacja może służyć wskazaniu inspiracji, nie wykorzystania.

 

Dorzuciłem P.S. ale to jak tłumaczyć dowcip zaraz pp jego opowiedzenia, bo jedną czy dwie osoby na sali nie złapały, gdy reszta chichocze. Burmuszę się na cię i pierdzę ogólnie w twoim kierunku :-)

 

Oprócz Finkli i ciebie stali bywalcy nie mieli problemu, a dla młodszych stażem Fantaści to trudny konkurs ;-) Finkla i wierszoklecja żyją z dala od siebie. Sam wyciągnij wnioski ponownie…:-):-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Zacnie :D Błędy, byki, kawa, mrok… Nawet jeśli to nie o mnie, to o mnie :D 

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Patrz no, dojrzał :-) Dzięki za wizytę i dobre słowo :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

RYBAŁT:

 

Weno! Natchnienie moje!

 

Dlaczegoś opuściła rozedrganą mą duszę

W noc, gdy niebo błyskawic tak cierpi katusze

A grom pod chmur ciężkim pledem wciąż  dudni

Jak echo słów Twych ostatnich z głębi myśli mych studni

 

Cisza w komnatach mej jaźni!

 

Na złote ich podłogi chłód już wypełza wraży

Wnet marność słów i pieśni okrutnie obnaży

Kroki Twe już nie koją, ran duszy nie leczą,

Szept serca nie pieści – ono pod chaosu pieczą!

 

Wielkieś poczyniła pustki tym zniknięciem swoim

Jeno mrok się czai za progiem snu pokoi.

Jako ten Salomon, z próżnego nie naleję

Drżąca dłoń nad kartką beznadziejnie mdleje

 

Uwiesiłaś mi na szyi kamień złego milczenia,

Jak wzgardzona kochanka po śmierci żądz płomienia

Pościel naszych chuci stygnie jak spojrzenie,

Gdzie snuliśmy swe pieśni, pająki tkają cienie.

 

Lecz cóż to?! Wciąż mało Ci tego cierpienia?

Niemoc ma nie wystarczy? Żądasz upodlenia?

Gdy dłoń samotna znów zachciała tworzyć,

Krwawym szlakiem inkaustu myśl na papier złożyć,

 

Przysłałaś tu potwory – demony, co nocą

Kolbami szyderstwa we drzwi załomocą.

Pełzająca groza, by jad drwin jak żmije

W żyły mojej duszy tłoczyć – skolopendry, wije

 

Plugastwo  na słów piękno niepomne w zazdrości

Chce ogryźć poezję do gołych znaczeń kości,

Hieny co na milę zwęszą, gdy omsknie się pióro

Lapsus wnet ochichoczą z kontencją ponurą,

 

Złośliwe nietoperze z kpin wysokości

Guanem żrącym skalają me sny bez litości.

Szarpią, gryzą, kwaśną śliną plwają

Demony wrażych krytyk – me serce za nic mają.

 

Weno! Za co mnie karzesz, cóżem Ci uczynił,

Czem Cię zasmucił albo czem zawinił?

Nie zaklnę w papier ni słowa znów

Dlaczego, odchodząc nie zabrałaś snów?!

 

MROCZNY GŁOS Z DNA BUTELKI:

 

Rybałcie! Ach Rybałcie!

Czemuż sromotasz się po próżnicy łacno

Unieś wysoko głowę, uwolnij myśl zacną

Dłoń Twoja piórem fechtując wesoło

O blat się opierać winna – nie stroskane czoło!

 

RYBAŁT:

 

A cóż to? Kto zacz przemawia w te słowy?

Precz, demonie nocy, jam na jad gotowy!

 

MROCZNY GŁOS Z DNA BUTELKI:

 

O tak, demonem jestem, lecz przyjaznym Tobie

Wierzaj mi, zatańczymy na Twej weny grobie

Zbyteczma Ci taka obłudna wszetecznica

Wdzięki swemi kupcząca jak jawnogrzesznica!

 

RYBAŁT:

 

Jakże przeto mam pisać gdy myśl bez niej pusta,

A Słów nie układają jej szepczące usta?

Dłoń ma bezsilnością ledwie pióro dzierży

Jam jest jak śpiewak mizerny w podrzędnej oberży!

 

Atoli nie marność dzieł tak mi ciąży

To każdy demon nocy zgnieść mą twórczość dąży.

Czy szansę mam potworom dzielnie stawić czoła

Czy dusza ma spękana strach pokonać zdoła?

 

MROCZNY GŁOS Z DNA BUTELKI:

 

Tu żadna nocna mara skrzydeł nie rozwija

Groza dojmująca – Twa imaginacyja!

Złe pyski demonów, chichoty i jęki,

Ostre ich języki – to twej duszy lęki

 

Jam jest druh, więc radą wnet służę

Głos mój wznosi się ponad burzę

Niech znak w pamięci wypali ta godzina

We mnie jest wiedza, mądrość i prawda jedyna!

 

Tyś mistrz nad mistrze, Rybałcie cny

Kunsztem słów umiesz spętać sny

Jesteś władcą mowy, metafor wezyrem

Nie chowaj talentu pod skromności kirem!

 

Tyś magiem poezji, ba, epiki księciem

Wszechświaty kreujesz jedynym zaklęciem

Serca ludzkie zdobywasz śląc magiczne listy

Czucie w duszach budzisz piórem swym świetlistym

 

Zachwyt słońc rozpalasz, lęku ćmisz mgławice

Gwiazdy dłonią wzruszasz, rozbawiasz księżyce!

Nie trwoń serca odłamków w wątpliwości miał

Talentem dzielisz i rządzisz, płyń w twórczości szał!

 

Demonów się już nie bój bo one bezsilne

Gdy w moc swą uwierzysz czmychną sny dziecinne

Czoło unieś, w pole spojrzyj śmiało

Zła Ci nie wyrządzą, choć ich dwieście grzmiało

 

Pluń na natchnienie, furda Ci ono

W obmierzłe pyski śmiej się demonom

Nie zważaj na syki zawistnej hołoty

Pióro chwyć krzepko i do roboty!

 

RYBAŁT:

 

Zatem do dzieła, ku twórczości chwale

Wrogów mych słowem na bruk wnet powalę

Lecz cóż jeśli kiedyś pióro me zawiedzie

I zmory powrócą, by mnie nękać w biedzie?

 

MROCZNY GŁOS Z DNA BUTELKI:

 

Gdy serce Twe wypełnią znów wątpliwości

Nie mitręż a przybywaj w progi moje w gości

Troska Cię nie przytłoczy, smutek nie przestraszy

Gdy słów kilka zamienisz z dżinem z wnętrza flaszy!

 

Mroczną tajemnicę  rzec Ci jeszcze muszę

By chronić wrażliwą poety duszę

Zdradził mi ją pewien kruk:

Rzyć twardą miej jak bruk!

 

Jak bruk!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

<leży>

 

<odkorkowuje flaszkę>

 

<gada do butelki…>

 

 

Czy ty, Thargone, nie jesteś czasem spokrewniony z Wujkiem Staszkiem, Mistrzem Ciętej Riposty? :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Z wujkiem to każdy jest spokrewniony. Z definicji. ;-)

Babska logika rządzi!

O Panie, o Panie, o Panie…

 

Patrząc na utwór pod kątem stricte poetyckim, to okrutnie się to wszystko rozjeżdża, gubi rytm i rymy. Inaczej rzecz ujmując, miast przepłynąć przez poemacik, zmuszony byłem brnąć przez niego, chwilami naprawdę się przy tym męcząc. Treść sama w sobie też sprawy nie ułatwia, bo ani do zbioru prostych, ani do zbioru łatwych upchać jej niepodobna. Co oczywiście nie jest tożsame ze stwierdzeniem, iż jest po prostu ciulata, bynajmniej.

Bez zażenowania (co zdecydowanie źle o mnie świadczy) przyznaję, że oba teksty – oryginał i Twoją jego interpretację – zapoznałem w kolejności chronologicznie niewłaściwej. Myślę jednak, że to nie ma większego znaczenia, bo oba wiersze, choć – jeśli chodzi o klimat i kompozycje – bezdyskusyjnie są bliźniacze, to jednak nie po syjamsku i spokojnie mogą współistnieć niezależnie od siebie. A to dwa komplementy w jednym, dziwnym zdaniu.

 

Nawiązania fantastyczne… Z jednymi poszło mi łatwo (siebie znalazłem prawdopodobnie aż nazbyt wiele razy ;), z innymi gorzej, a z pozostałymi – wcale (przy czym jest to raczej dywagacja, bo jak twierdzić, że nie widzę czegoś, o czym nie wiem nawet, że w ogóle istnieje?). Niemniej zabawa przy tym zgadywaniu naprawdę niezgorsza, zwłaszcza, że poziom wyjątkowo hard, przynajmniej w porównaniu z pozostałymi dotąd opublikowanymi tekstami.

No i zabawa słowem; niektóre rymy, zabawne, a przy tym trafne nawiązania samozwańczych demonów-strażników dobrej literatury – klasa, Panie.

 

Z początku zamiarowałem zagrać w tę naszą grę i skomentować wiersz wierszem, ale…

 

Po Thargone’a poście srogim

Się pod Cieniem zgięły nogi.

Zwątpił przeto, spękał, zmięknął

No i dżinu teraz prędko,

W srogiej swej rozpaczy twórczej,

Wypić pragnie całą butlę…

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

“Automackie twory” skrr skrr skrr! Nieudolnie trawestując wiersz Wątłusza Pierwszego ze „Sposobu na Alcybiadesa”, pióra świętej pamięci mistrza Niziurskiego:

 

Zachodzi słońce nad portalem krwawo,

Słychać krzyk mrowia komentatorów nieświeży,

Sezon skończony, żegnaj sławo!

Na swoich opkach znokautowany autor leży.

Twarz mu wykrzywia uśmiech żałosny.

Byle do wiosny!

Kiedy ci walka o bibliotekę zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła!

Przyczajony użyszkodnik

Łoooo

 

No i przez Cienia muszę posypać popiołem głowę i przeprącić Beryla. Berylu, przeprąciem! ;-) Nie jest łatwo nawet dla stałych bywalców! :-D

 

Cieniu, pisz, gdzie co się łamie, bo ja wierszokletą jezde okazjonalnym, takim z promocji z chińszczyzną, a aspekt edukacyjno-poprawkowy zawsze warto uskutecznić ;-) I tak, jest ciebie dużo, bo akurat burza, hmmm, tak się ładnie pod klawisze sama nawijała… :-D Nie żeby to jakieś tenteges do wypaśnych, legendarnie już, komentarzy Cienia… :-D

 

Mechaniszkin… A niech cię! Przypomniałeś cudną lekturę z lat pacholęcych! :-D Namiar zaliczony bezbłędnie, z mechaniczną więc precyzją ;-)

 

Dzięki za wizytę i rymne riposty ;-)

 

Finklo – ale z TYM Wujkiem myśmy wszyscy…?

O kazirodczy kraju! :-D

 

 

 

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Podobno dzieci Augusta II można liczyć w setkach, czemuż więc Wujek Staszek miałby nie być równie mocny…

Co do dziwnych pokrewieństw, to powiedziano mi kiedyś, że moja rodzina pochodzi z Siedmiogrodu, jest związana z linią Vlada Tepesa, a do Rzeczpospolitej przybyła za Batorym… Zaprawdę, ubaw miałem po same suty.

A tak w ogóle, to mój pseudopoetycki komentarz miał być drobnym hołdzikiem, złożonym Psychofishowej pisarskości w całokształcie. Gdyż niezmiernie ją lubię. Ale do tej pory jakoś nie miałem okazji, by ci, Rybałcie, należycie posłodzić.

Słodzę zatem.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Aspartanem pisark-ości?

 

Ty mnie tu nie kadź, bo nie ma czego, a poza tym ja się w sobie zamknę! :-) Dzięki za miłe słowa, ale raczej niczym jeszcze na taki lukier nie zasłużyłem ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wodzu, ja tu też żaden Fredra przecie, więc upoważnienia do wygłaszania mądrodupych kazań i poruczeń nie posiadam i nie aspiruję do ich zdobywania. Skoro jednak zapytłeś, to Ci odpowim.

Generalnie, poem jest napisany na osiem sylab (ośmiozgłoskłoskowiec), ale co jakiś czas któraś umyka:

(miał bo gac two dać mi już), Z pie kieł w gó rę nios ły kurz – po siedem sylab

albo przylatują się jakieś nadprogramowe:

 

Pff – jak od sztan cy od bi ja ni… – dziewięć sylab.

Nie jest tego tak dużo, jak obiecywał mój pierwszy komentarz, ale i tak więcej niż wystarczająco, by mnie wybijać z rytmu. A tego, takiej nieregularności, zwłaszcza niekonsekwentnej (tj, kiedy jedna strofa ma X sylab, a pozostałe, zwłaszcza ta połączona z X rymem, mają ich już Y) nie potrafię przeskoczyć, więc zazwyczaj walę z rozpędu łbem o ścinę.

W piosenkach, gdzie takie rozbieżności można od biedy zniwelować odpowiednią modulacją głosu, to jeszcze jakoś przejdzie (choć też nie zawsze), ale w wierszu to już dla mnie osobista mała tragedia. Psuje mi to odbiór okrutnie.

 

Jeśli chodzi o pogubione rymy, które, nota bene, też zgrzytają mi między zwojami mózgowymi jak piasek w łożysku, to tych tutaj bogactwo i dobrobyt aż niemiło. Choć może być tak, że wynika to z konsekwentnego trzymania się budowy pierwowzoru – nie analizowałem obu wierszy pod tym kątem, przyznaję.

 

Raz w godzinie widm północnej

Rozpisując w ciszy nocnej

Zmyślnych elfów los przesławny,

(miał bogactwo dać mi już)

Wtem, stukocąc słowa nowe

Ciętych ripost finty zdrowe

Słyszę oto w nocną ciszę

Kołatanie do drzwi tuż.

O, que – myślę elokwentnie

Penis aqua – łacno mięknę

Mąci nocną toń mych kruż?

Czyżby winne mary już?

pogrubieniem zaznaczyłem wersy, które nie pasują do niczego (swoją drogą oba ojebane z ósmej sylaby, co może jednak wskazywać na jakąś konsekwencję), prócz siebie nazwazjem. Ale że dzieło jest skonstruowane tak, iż rymy pojawiają się w bezpośrednio występujących po sobie wersach, to skłonny jestem złożyć ten konkretny raczej na karb przypadku. A jeśli tak nie jest, to i tak zwyczajnie mi takie rozwiązanie nie pasuje, bo nie współgra z całością i “rozjeżdża” tekst.

 

Lipiec to był, skwarem żarny

Nocnych sztormów omen parny

Diablich westchnień cienie drżące – nie pasuje do niczego

Z piekieł w górę niosły kurz

Chciałem, nim dnia wróci gorąc

Światów los w dłoń elfią biorąc

Liter stos wytrawić  ogniem – ten też oderwany.

Myśli rodem z sennych wróżb

Kołatanie, przyznać muszę,

Starło się z mym animuszem,

Koncentracji drąc zasłony

Miażdżąc wizję fikcji dusz te rymy z kolei pasują tylko do siebie, ale, prócz tego, że wersy są siedmiozgłoskowe, to nie widzę w tym żadnej konsekwencji, zwłaszcza w zestawieniu ze zwrotką pierwszą.

I tak dalej.

 

Generalnie zawsze jest opcja, że coś mi umyka, albo że jestem po prostu przewrażliwiony. Zwłaszcza, że ostatnio sam rzygam na papier poezją o tak marnej jakości, iż chyba wstydu nie mam, że w ogóle o tym wspominam.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nie wiem co napisać. Na wierszach nie znam się. W ogóle. Chyba nie udało mi się wyłapać wszystkich bohaterów, co poeta miał na myśli też tylko w ogólnym zarysie. Niemniej zaskoczył mnie pomysł na fantastów w takiej wersji. Chciałam wychwalać zwinne pióro, bo nawet na niewprawne oko utwór wygląda “profesjonalnie”, a potem przeczytałam, że to ino parodia, pochwalę więc umiejętność ugięcia oryginału pod własne życzenie i na potrzeby konkursu. A że gdzieniegdzie coś tam rym uciekł, gdzieś sylaba, czy rytm… oj tam, widocznie oryginał nie był tak plastyczny jak powinien :P. 

Cieniu,

 

To celowy zabieg. Zarówno 8-8-8-7, jak i jeden rym nie pasujący, rozstrzelony rytm na “-uż” Oryginał jechał szesnatosylabowymi i piętnastosylabowwymi wersami (z siedmiosylabowym strzałem na końcu każdej strofy), większość tłumaczeń ich używa, a pani Barbara – akurat nie. I mi to w uchu gra. Porównaj z jej przekładem:

 

Raz w godzinie widm północnej

Rozważałem w ciszy nocnej

Mądrość dawnych ksiąg przesławnych

Zapomnianych dzisiaj już.

W tem znużoną chyląc głowę,

Na pożółkłe karty owe

Słyszę oto w nocną ciszę

Kołatanie do drzwi, tuż.

I tak, to złamanie rytmu jest zabiegiem, wprowadzającym dysonans w regularnym skądinąd wierszu. W oryginale Poe w bardzo rytmicznym, klasycznym w formie tekście zawierał niespokojną, kontrastującą treść, ale wersy i tak robiły swoją część. W przekładzie pani Barbary ten niepokój wprowadza też połamanie na krótsze wersy, podkreślające ten siedmiosylabowy akcent.

 

EDIT

 

I jeszcze oryginał dla porównania rytmiki i sylab:

Once upon a midnight dreary, while I pondered, weak and weary, (16)

Over many a quaint and curious volume of forgotten lore– (16)

While I nodded, nearly napping, suddenly there came a tapping, (16)

As of some one gently rapping, rapping at my chamber door. (15)

“’Tis some visitor,” I muttered, “tapping at my chamber door– (15)

Only this and nothing more.” (7)

 

/EDIT

 

Pff – jak od sztan cy od bi ja ni… – dziewięć sylab.

Upieram się, że osiem. Ale z rytmem przez “pff” rzeczywiście może być nie tak.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Emtri – dzięki za wizytę i dobre słowo :-)

 

Polecam powyższą odpowiedź dla Cienia, zresztą zaraz tu poproszę Jeroha o konsultację, bo on te rzeczy jakoś tak ładnie zawsze potrafi wyprostować. No i koniecznie – wczytać przekład-oryginał, by sobie wyrobić porównanie :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Jesli “pff” nie uznać za sylabę – czego ja nie potrafię dokazać – to ok, jest osiem.

 

Co do całej reszty, to już podczas mojej małej analizy zaczęło mi prześwitywać, że to może być celowy zabieg (choć w drugiej i niektórych dalszych zwrotkach to jednak wygląda mi tak, że jednak nie ;). Zresztą te moje domysły widać już w komentarzu, czym będę się teraz zasłaniał^^. Ale i tak ni chu chu do mnie nie przemawia ten zabieg. Psuł mi odbiór nie rekompensując tego w żaden sposób i naprawdę nic na to nie poradzę.

 

Tak czy siak dziękuję za wyjaśnienia. Jestem cokolwiek mądrzejszy. A w każdym razie lepiej wyedukowany.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Śmigaj przodem. Mądrość przed urodą. ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Odkopałam się z błogiej przyziemności a tu takie uderzenie. Silny cios mają chłopy, nie wiem który ma większą moc: Fish czy Thargone.

Demony … tutejsze słodkie demony … Czymże jest ich moc, wobec potęgi prawdziwego szaleństwa…

 

 

 

Niech Wszechświat Wam błogosławi...

Skasowałaś wierszyk i jestem niepocieszony. Fishe i Thargone’y są, jak się zdaje, na podobnym etapie braku czasu na robienie czegoś więcej niż postmodernistyczne figle.

 

Dzięki, Karamala.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Podejrzewam, że prawdziwe szaleństwo dopiero się objawi, Karamala dopracuje wersy i… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Drżę.

Ba, jak osika się trzęsę, gdyż albowiem i ponieważ straszliwą bywa kobieta dopracowana :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

To dopracowane wersy są kobietą? Jak Kopernik??? :-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wstanę! Tak będę leżał! Nawet przy najdopracowańszej kobiałce.

 

Kingsajz dla każdego!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

I każdej! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A mucha na dziko? :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nie, mucha plujka z żuczkiem gnojarkiem. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hejkum Kejkum, to się porobiło… Podam tyły :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No wstyd mi było, to skasowałam. Ale co mi tam, wiersz o tytule:

 

 

Rąbanka na “-ów”

 

O nie! Mnie się wcale nie chce,

Ach, odczepcie wy się wreszcie,

Nocne mary z moich snów.

 

Idźcie, gdzie za wami łkają,

Łamią palce, pożądają,

Precz! Jest multum innych głów.

 

Nie, ja nie chcę tych przyjaźni.

Te postacie, nagie, czerstwe.

Stado błagających krów.

 

Może mnie demony zjedzą…

Taka śmierć mi ulgą będzie

Dać demonom parę stów!

 

No, miało się w podstawówce tą piątkę z polskiego.

Niech Wszechświat Wam błogosławi...

Kiedyś za garść dolarów, teraz za parę stów – och, ta suka inflacja… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Też nie należę do fanów poezji. Może dlatego tak ciężko było mi się zabrać do przeczytania Twojego tekstu, Rybo. Dopiero wyrzuty sumienia, które mnie dzisiaj dopadły po Twojej wiadomości, zmusiły do czytania. ;) Oczywiście nie żałuję, bo wyszło bardzo fajnie. I jestem w tekście. :D Super! Ten dowcipny tekst przedstawia prawdę. Czasem jak ktoś skrytykuje nasz tekst, spada chęć do dalszego pisania. Ale gdy sytuacja jest odwrotna, czytelnicy nie stronią od pochwał, potrafi to dodać nam skrzydeł. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

yes toż to my, tacy jesteśmy ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nowa Fantastyka