- Opowiadanie: Finkla - Kłopoty w Jokerii

Kłopoty w Jokerii

Ko­lej­ny tekst nie­dłu­gi, a za to w za­ło­że­niu lekki, łatwy i przy­jem­ny. Jak go Czy­tel­ni­cy od­bio­rą, sama je­stem cie­ka­wa. :-)

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Kłopoty w Jokerii

Źle się dzia­ło w Jo­ke­rii. Miesz­kań­cy z roku na rok ble­dli, nie śmia­li się już tak czę­sto jak kie­dyś, a jeśli nawet tra­fił się jakiś spo­ra­dycz­ny wy­buch, to za­wsze brzmiał sztucz­nie albo za­mie­rał nie­śmia­ło po kilku chach­nię­ciach. Lu­dzie w po­sza­rza­łych ubra­niach snuli się bez celu po uli­cach, wpa­trze­ni w po­pę­ka­ne płyty chod­ni­ko­we, nie roz­po­zna­jąc sta­rych zna­jo­mych.

Pre­mie­rzy i pre­zy­den­ci kra­iny, głę­bo­ko za­nie­po­ko­je­ni sy­tu­acją go­spo­dar­ki i spo­łe­czeń­stwa, po­sta­no­wi­li wy­słać do re­al­ne­go świa­ta swo­je­go naj­lep­sze­go agen­ta.

Stir­litz mu­siał prze­czy­tać po­le­ce­nie czte­ry albo pięć razy, zanim do niego do­tar­ło. Za to, kiedy w końcu zro­zu­miał, na­tych­miast za­czął szy­ko­wać się do drogi. Po pół­go­dzi­nie wszyst­ko miał już spa­ko­wa­ne, mi­giem po­le­ciał.

In­for­ma­cja, że MiG wy­lą­do­wał, przybyła do cen­tra­li po trzech go­dzi­nach. Potem za­pa­dła cisza.

Trwa­ła przez pół roku, aż wresz­cie otrzy­ma­no za­szy­fro­wa­ną ra­dio­de­pe­szę. Nikt nie miał pew­no­ści, któ­re­go szy­fru użył dziel­ny agent, ale ma­te­ma­ty­cy, licz­nie za­sie­dla­ją­cy Jo­ke­rię, zdo­ła­li usta­lić treść ko­mu­ni­ka­tu:

 

DLUGO TRWA­LO BO SZU­KA­LEM TE­LE­GRA­FIST­KI STOP U NAS BIEDA BO REAL NIE OPO­WIA­DA DOW­CI­POW TYLKO GONI ZA SZMA­LEM STOP LU­DZIE NIE MAJA CZASU NA SPO­TKA­NIA STOP TYLKO DZIE­CIA­KI JESZ­CZE ZA­RTU­JA ALE RA­CZEJ PRZEZ IN­TER­NET STOP

 

Jo­ke­ryj­czy­cy róż­nie re­ago­wa­li na te wie­ści. Sta­lin, wy­ma­chu­jąc fajką, wrzesz­czał, aby podłe ka­pi­ta­li­stycz­ne świ­nie po­słać do gu­ła­gów. Chrusz­czow na­tych­miast po­parł idola – zła­pał za sznu­rów­ki but, który za­wsze leżał na jego pul­pi­cie, i w po­nu­rym mil­cze­niu za­czął krę­cić nad głową swą strasz­li­wą bro­nią. Uwa­ża­no ją za nie­by­wa­le wred­ną, bo nie tylko kon­wen­cjo­nal­ną, lecz rów­nież, a wła­ści­wie przede wszyst­kim, che­micz­ną, a może nawet bio­lo­gicz­ną. Nawet dia­bli nie wie­dzie­li (a py­ta­no wie­lo­krot­nie, róż­nych przed­sta­wi­cie­li pie­kieł), jak czę­sto pierw­szy se­kre­tarz wy­mie­nia skar­pet­ki. Zna­czy, na inne skar­pet­ki, nie na wódkę.

Po­zo­sta­łe głowy państw wy­da­wa­ły się za­fa­scy­no­wa­ne po­my­słem, ale pa­pa­raz­zi usłuż­nie do­nie­śli spo­łe­czeń­stwu, na jaki temat ob­ra­du­ją pre­mie­rzy i pre­zy­den­ci. Szko­ci bły­ska­wicz­nie zor­ga­ni­zo­wa­li pod bu­dyn­kiem par­la­men­tu pi­kie­tę i za­gro­zi­li, że po­szczu­ją swo­imi te­ścio­wy­mi każ­de­go po­li­ty­ka, który za­gło­su­je za zsył­ką. Pro­po­zy­cja upa­dła.

Osta­tecz­nie po­sta­no­wio­no wy­de­le­go­wać do roz­wią­za­nia pro­ble­mu Po­la­ka, Ruska i Niem­ca. Ich ze­spół po­tra­fił wy­ko­nać każde za­da­nie. Wy­stry­chi­wa­nie dia­bła na dudka sta­no­wi­ło chleb po­wsze­dni dla tych dziel­nych męż­czyzn. Oprócz tego, jako jedni z nie­licz­nych Jo­ke­ryj­czy­ków, wciąż zdro­wo wy­glą­da­li i czuli się w miarę sil­nie – dzie­ci czę­sto opo­wia­da­ły o nich dow­ci­py.

Trzech śmiał­ków wy­ru­szy­ło w stro­nę realu.

Na po­czą­tek po­sta­no­wi­li od­wie­dzić je­zior­ko Zło­tej Rybki. Ta miała już ser­decz­nie dosyć wizyt słyn­nych wę­drow­ców. Na pierw­szy sy­gnał, że zbli­ża­ją się nie­chcia­ni go­ście, za­czę­ła in­ten­syw­nie grze­bać płe­twa­mi w mule, a po chwi­li ukry­ła się w męt­nej wo­dzie, od czasu do czasu wy­pusz­cza­jąc spod skrze­li bą­bel­ki cuch­ną­ce­go gazu.

Ale i po­dróż­ni­cy mieli nie­ja­ką wpra­wę w ne­go­cja­cjach z go­spo­dy­nią akwe­nu:

– Kuźwa, znowu za­błą­dzi­li­śmy! – za­ga­ił pod­stęp­nie Polak. – A mó­wi­łem, żeby ni­g­dzie nie łazić na kacu!

– Ja! Frau Złota Rybka tu nie miesz­kacz. Das ba­jo­ro ist nicht klar!

– Ci­sto­je ili niet, pić ocień cho­ciet­sa… – wy­mam­ro­tał Rusek, ścią­gnął prze­po­co­ną uszan­kę i za­czerp­nął nią wody. Na po­wierzch­ni po­ja­wi­ły się dwie, szyb­ko ro­sną­ce, ja­do­wi­cie zie­lo­ne smugi.

Rybka wkrót­ce wy­pły­nę­ła, krztu­sząc się, wście­kła jak te­ścio­wa o pią­tej nad ranem. Ze zło­ścią chlap­nę­ła ogo­nem, staw na­tych­miast od­zy­skał przej­rzy­stość dia­men­tu. Nie­miec wy­cią­gnął z szu­wa­rów, scho­wa­ny tam pod­czas ostat­nich od­wie­dzin, pod­bie­rak na dłu­gim drągu. Złota ner­wo­wo od­pły­nę­ła jak naj­da­lej od ludzi. Przy­ja­cie­le okrą­ży­li je­zior­ko i za­czę­li zgrab­nie rzu­cać na­rzę­dzie coraz to in­ne­mu po­ten­cjal­ne­mu ry­ba­ko­wi.

– Spró­buj­my po do­bro­ci – za­pro­po­no­wa­ła go­spo­dy­ni. – Ale uprze­dzam, że po oczysz­cze­niu ca­łe­go zbior­ni­ka nie mam siły na wię­cej niż skrzyn­kę wódki. W ogóle ostat­nio taka się czuję osła­bio­na… Za czę­sto mi wszy­scy za­wra­ca­ją ogon, ot co!

Pod­bie­rak znik­nął z ry­bie­go pola wi­dze­nia.

– I my wła­śnie w tej spra­wie…

– Da! U ludzi s reala niet czasu na aneg­do­ty. Oni za dzien­ga­mi go­niat.

– My iszcz ra­to­wacz. My po­trze­bo­wacz twoja hilfe.

– Ro­zu­miem… – Złota w za­my­śle­niu wa­chlo­wa­ła wy­pie­lę­gno­wa­ny­mi płe­twa­mi. – Dam wam dwie kulki. Jedną, tę zie­lo­ną, mu­si­cie wrzu­cić do masy pa­pie­ro­wej, z któ­rej wy­twa­rza się pie­nią­dze. To spo­wo­du­je, że re­al­ni znie­na­wi­dzą szmal. Drugą, żółtą, roz­puść­cie w ja­kimś uję­ciu wody pit­nej, naj­le­piej dla dużej aglo­me­ra­cji. Każdy, kto się na­pi­je po­wsta­łe­go płynu, bę­dzie miał wy­jąt­ko­wo dobry humor. Tylko nie po­myl­cie kulek!

– Dzię­ki, nor­mal­nie masz złote serce, laska!

– Danke, frau Złota Rybka!

– Spa­si­ba!

Go­spo­dy­ni jesz­cze raz ude­rzy­ła ogon­kiem o taflę je­zior­ka. Kiedy woda się wy­kla­ro­wa­ła, na po­wierzch­ni pły­wa­ły dwie kulki wiel­ko­ści piłek do te­ni­sa. Prądy nio­sły je w stro­nę Po­la­ka, który już za­czął roz­sz­nu­ro­wy­wać buty.

– Nein!

– Tolka nie ty!

Nie­miec rzu­cił się po­wstrzy­my­wać Po­la­ka, a Rusek z chlu­po­tem wbiegł do je­zior­ka, nie kło­po­cząc się ścią­ga­niem wa­lon­ków. Złota Rybka skrzy­wi­ła z obrzy­dze­niem pysz­czek, ale po­wstrzy­ma­ła się od ko­men­ta­rza. Każdy wie­dział, co Polak może zro­bić z kul­ka­mi…

Rusek i Nie­miec po­dzie­li­li się ar­te­fak­ta­mi: pierw­szy wziął żółtą, drugi scho­wał do kie­sze­ni zie­lo­ną.

Bo­ha­te­ro­wie, ura­do­wa­ni prze­wi­dy­wa­nym szyb­kim roz­wią­za­niem pro­ble­mu, raźno po­ma­sze­ro­wa­li w stro­nę gra­ni­cy ze świa­tem re­al­nym. Ja­kieś dwa ki­lo­me­try przed ba­rie­rą spo­tka­li zna­jo­me­go.

– Zdra­stwuj, Wa­niu­sza!

– Hallo, Hänschen!

– Cześć, Jasiu! Czemu nie je­steś w szko­le?

– No co ty? Nie spo­dzie­wa­ją się mnie, kurwa, tak wcze­śnie! – Wszy­scy za­śmia­li się zgod­nie. – Macie może fajki?

Do­ro­śli po­kle­pa­li się po kie­sze­niach. Jak na złość, nikt nie po­my­ślał o za­opa­trze­niu na drogę. Nawet ma­leń­kie­go peta nie zna­leź­li.

– W dupę palec. – Jaś prze­jął się odro­bi­nę, ale nie wy­glą­dał na za­ła­ma­ne­go. – Jeśli żaden kum­pel też nie wziął szlu­gów, będę mu­siał wy­sę­pić coś od dy­rek­to­ra. Ale ten cien­ki chu­jek pali pe­dal­skie, men­to­lo­we, kurwa… No nic, pójdę do szko­ły i ob­lu­kam.

Dal­sza droga do gra­ni­cy mi­nę­ła szyb­ko, acz bez żad­nych cie­ka­wych wy­da­rzeń.

Jak za­wsze, prze­do­sta­jąc się na drugą stro­nę ba­rie­ry, bo­ha­te­ro­wie utra­ci­li więk­szość swo­ich nad­na­tu­ral­nych mocy. Już nie po­tra­fi­li­by we­pchnąć sobie w dupę czoł­gu ani zgwał­cić niedź­wie­dzia… Mimo to, kiedy tylko wę­drow­cy sta­nę­li na re­al­nej ziemi, Polak wy­raź­nie po­we­se­lał:

– No, to tylko znaj­dzie­my men­ni­cę, wrzu­ci­my jedną kulkę, drugą wal­nie­my do pierw­szej lep­szej rzeki i za­da­nie wy­ko­na­ne. Może nawet zdą­ży­my wró­cić do sie­bie na obiad! Pa­mię­ta­cie, gdzie miała wy­lą­do­wać zie­lo­na?

– Sche­is­se! Mein ze­ga­rek! Mein szmal! Meine ko­mór­ka!

– Wa­niu­sza pod­piź­dził? – spy­tał współ­czu­ją­co Rusek, dys­kret­nie spraw­dza­jąc, czy w jego kie­sze­niach nic nie bra­ku­je. – Job jewo zło­dziej­sku­ju mać! U mie­nia toże port­fel pro­pał!

– Pies trą­cał waszą kasę! Kulki! Macie ma­gicz­ne kulki?!

Zie­lo­na pi­łecz­ka Niem­ca znik­nę­ła.

– A teraz, kuźwa, lu­dzie wszyst­ko prze­krę­cą i jesz­cze wyj­dzie na to, że to znowu ja zgu­bi­łem… I co my teraz zro­bi­my?

– Trze­ba wrzu­czicz szół­ta kugel do woda, a potem go­nicz tego kle­ine ban­di­ta!

– Po­go­di, nużna plan mieć. Biez po­łli­tra nie roz­bie­riosz. Tut nie­da­lie­ko u mie­nia zna­ko­myj… Za dzie­siać minut budu.

Słoń­ce stało już dość wy­so­ko. Polak i Nie­miec za­czę­li szu­kać od­po­wied­nio za­cie­nio­ne­go miej­sca na na­ra­dę, a Rusek po­drep­tał do zna­jo­me­go.

Spra­wa za­ję­ła wię­cej niż dzie­sięć minut. Wpraw­dzie zna­jo­my dys­po­no­wał spo­rym za­pa­sem już prze­są­czo­ne­go przez chleb de­na­tu­ra­tu, ale jesz­cze trze­ba było do­kład­nie usu­nąć z becz­ki wszyst­kie ety­kie­ty. Po­la­ko­wi w ni­czym nie prze­szka­dza­ła świa­do­mość, że pije ja­go­dzian­kę na ko­ściach, ale Nie­miec za­wsze ma­ru­dził, że nie wolno, że za­ka­za­ne…

Kiedy tylko Rusek wró­cił, to­cząc przed sobą ba­rył­kę, przy­ja­cie­le roz­sie­dli się wy­god­nie i jęli topić swoje smut­ki, opra­co­wy­wać plan od­zy­ska­nia bez­cen­nej zie­lo­nej pi­łecz­ki i kłó­cić się, ile spi­ry­tu­su po­trze­ba, aby prze­ku­pić Jasia.

Tak bar­dzo za­an­ga­żo­wa­li się w te czyn­no­ści, że nawet nie za­uwa­ży­li, kiedy żółta kulka wpa­dła do becz­ki, lecz wkrót­ce po tym (dwie, góra trzy ko­lej­ki) humor za­czął się im wy­raź­nie po­pra­wiać, po­czu­cie stra­ty opu­ści­ło trzech ko­le­gów, a nie­szczę­ścia prze­sta­ły tak strasz­nie drę­czyć.

Nikt nie wie, co Jaś zro­bił ze skra­dzio­nym skar­bem. Ale fak­tem jest, że od tej przy­go­dy ani pie­nią­dze się chło­pa­ka nie trzy­ma­ły, ani jemu nad­mier­nie nie za­le­ża­ło na kasie.

Koniec

Komentarze

No i teraz nareszcie rozumiem, dlaczego ludzie piją alkohol. Finklo, tyle lat żyję na tym świecie, a nie mogłam odgadnąć tego fenomenu. Teraz wszyściutko jasne.  yes

To spowoduje, że realni znienawidzą szmalu. – kogo? co? szmal

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dzięki, Bemik.

Widzisz, a to wszystko przez tego łobuza, Jasia. ;-) Jakbyś miała jeszcze jakieś pytania, to wal śmiało. ;-)

Ze szmalem masz rację. Zaraz poprawię.

Babska logika rządzi!

Ciekawa zabawa konwencją. Zlepek dowcipów, stereotypów i wywołująca uśmiech na twarzy puenta. A alkohol nie każdego wprowadza w dobry nastrój. Niestety.

Dzięki, Belhaju.

Fajnie, że wywołałam uśmiech. O to chodziło. :-)

Nie każdego? Hmmm, może próbowałeś z niewłaściwej beczki… Dobra, wygłupiam się, co organizm, to reakcja i nie ma co wydziwiać.

Babska logika rządzi!

Mnie się wydaje, że każdego. Kwestia tylko tego, jaką ilość wypijasz. Jak przesadzisz, to rzeczywiście może być kiepsko. Drobna ilość przeważnie działa pozytywnie!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

No, nie wiem. Jeśli się pije w dobrym towarzystwie, pod liczne żarty, nie ma się żadnego poważnego problemu na głowie, to chyba odrobina pozwala się rozluźnić. Ale jeśli nie wszystkie warunki są spełnione…

Babska logika rządzi!

Świetny przykład na to, że gdy do dobrego pomysłu przyłoży się kilka starych szablonów, to można z niego wykroić przyzwoite i zabawne opowiadanko. ;-)

 

Drugą, żółtą, roz­pu­ście w ja­kimś uję­ciu wody pit­nej, naj­le­piej dla dużej aglo­me­ra­cji. Każdy, kto się z niej na­pi­je… – Albo z niego, tzn. z tego ujęcia, albo jej, tzn. tej wody. Bo chyba nie mieli pić z aglomeracji. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja nie mam z tym problemu :)

Ale z doświadczenia wiem, że alkohol u niektórych wyzwala najgorsze instynkty.

Dzięki, Reg.

Cieszę się, że wyszło przyzwoicie (z tym wiecznie bluźniącym Jasiem? Dziwne. ;-) ) i zabawnie.

Faktycznie, niezupełnie picie z aglomeracji miałam na myśli. ;-)

Babska logika rządzi!

Belhaju, może dlatego, że zmniejsza strach i daje poczucie ogromnej mocy? Na swój sposób, to poprawia humor. Niekoniecznie otoczeniu.

Babska logika rządzi!

Oj, rzeczywiście, źle się działo w Jokerii, skoro największe niemoty wysłano z tak ważnym zadaniem… Dyć, z konwersacji wynikało, że znali charakterek i zakres działalności niejakiego Jana, a i tak, no, jak dzieci, dali się mu podejść.

Tak właśnie giną królestwa. Szkoda. I żal.

;)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Dzięki, Emi. :-)

Oj, toż to jeszcze dziecko! Który dorosły zakłada, że napotkany uczniak może go wyrolować?

Największe niemoty… Wiesz, kogoś trzeba było posłać, a w Jokerii dziwnym trafem nie ma wielu ludzi cnotliwych, mądrych i w ogóle bez skazy. Zbyt nudni są… ;-)

A Jokeria tak ze szczętem nie zginęła. Jedna kulka coś tam pomogła. :-)

Babska logika rządzi!

Zachodzę w głowę, Finklo, skąd znasz ten incydent z ONZ, kiedy Chruszczow walił butem o pulpit mównicy. To było przecież okropnie dawno. Sądzę, że wtedy miałaś jeszcze pieluchę między nogami. Uśmiechnąłem się przy lekturze. Ach, te stereotypy… Pozdrawiam.

Oj, Ryszardzie, uważaj, bo się obrażę. Wtedy to jeszcze moi rodzice byli zbyt młodzi, żeby myśleć o dzieciach. A skąd znam? Kurczę, nie mam pojęcia. To nie jest powszechnie znany incydent? Pewnie usłyszałam kiedyś jako anegdotkę, a ja do dowcipów mam wyjątkowo dobrą pamięć.

Dzięki. :-) Też pozdrawiam.

Babska logika rządzi!

Rany, Finklo, powinnaś się obrazić. Nawet moi rodzice byli wtedy jeszcze za młodzi na myślenie o dzieciach…

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Emi, ja tolerancyjna jestem. I dużo potrafię zrozumieć. W końcu po moim awatarze wiek trudno poznać. Gdyby Ryszard doszedł do takich wniosków na podstawie zdjęcia, to odrobinkę gorzej… ;-)

Babska logika rządzi!

Cha, Cha, teraz uświadomiłem sobie, jaką gafę strzeliłem. Ten incydent wydarzył się gdzieś około… 1967 roku. Na kalkulatorze obliczyłem, że musiałabyś… Lepiej nie ciągnę tematu. Tym bardziej, że ja ten incydent pamiętam osobiście.Całuję rączki i przepraszam… A Ty Emerkali nie buntuj autorki.

Ryszardzie, a nie w 1960? ;-p

Babska logika rządzi!

No, nie dam sobie uciąć głowy. To było tak jakoś po kubańskim kryzysie, – tak dawno, że już sam nie pamiętam, czy to znam z opowiadań, czy z jakiegoś programu publicystycznego. Wpadłem na minę i dobrze mi tak.

Podobną gafę strzeliłem, gdy na praktyce nauczycielskiej powiedziałem profesorce:

“– Na swój wiek, ładnie pani wygląda… ”. To miał być komplement, a wyszła ogromna gafa. Pozdr.

12 października 1960

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobra, mniejsza o szczegóły. Nic się nie stało. Ale ponabijać się z Ryszarda “za karę” zawsze można. ;-)

Babska logika rządzi!

Biedna Złota Rybka w grobie się przewraca, ni chwili spoczynku.:) Początek mi się bardziej, gdy pojawiła się Trójca, opadło moje zainteresowanie znacznie.

Dzięki. :-)

Nie lubisz dowcipów o P, R i N? Fakt, te z początku podstawówki to raczej kiepskie były, ale niektóre są całkiem całkiem. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie lubisz dowcipów o P, R i N? Fakt, te z początku podstawówki to raczej kiepskie były, ale niektóre są całkiem całkiem. ;-)

Jakoś tak mało dowcipasna jestem, smuteczek. Łączą nas różnice, Finklo.:)

Mało dowcipasna? Hmmm, nie odniosłam takiego wrażenia. Ale na pewno Ty wiesz lepiej. :-)

Babska logika rządzi!

Mało dowcipasna? Hmmm, nie odniosłam takiego wrażenia. Ale na pewno Ty wiesz lepiej. :-)

Ha, nieprecyzyjnie się wyraziłam. Do dowcipów mam fatalną pamięć, przekręcam aż strach. Pewnie dlatego unikam. :)

Ale słuchania też? Tu wystarczy przekręcić (jeśli już musisz ;-) ) głowę i same wpadają do ucha. ;-)

Babska logika rządzi!

Niby, ale jakby szybko się nudzę… Nie to co wartka, iskrząca humorem rozmowa, komentarze na żywo.:)

Czy już aby nie podpadam pod paragraf mnożenia komentarzowych bytów na daremno? Ciiii…

Czyli słynna herbatka Finkli. Ciasteczko?

Paragraf? Skąd! Przecież nawet nie piszesz dwóch komciów pod rząd.

Babska logika rządzi!

No, trochę się pohahałem :)

Każdy wiedział, co Polak może zrobić z kulkami…

Dziwnie mi i nie wiem, czy się przyznać, ale ja nie wiem…

 

Uśmiałam się :) Dowcipy lubię, nie zawsze pamiętam, czasem palę, ale ostatnio coś mało takich po prostu śmiesznych, więc rozumiem zaniepokojenie sytuacją w Jokerii. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Cholera, nie miałam internetu przez kilka godzin. :-(

Dzięki za wizyty i nowe komentarze.

Unfallu, cieszę się, że rozbawiłam. :-)

Śniąca, miło mi. :-) Nie znasz tego? Toż to klasyka! Spieszę uzupełnić braki:

 

Diabeł złapał Polaka, Anglika, Japończyka i Ruska. Dał im po dwie kulki i powiedział, że wypuści tylko tego, który przy pomocy kulek zadziwi diabła. A potem zamknął każdego w pustym pokoju na jakiś czas.

Po dwóch dniach diabeł zagląda do Japończyka. Ten położył jedną kulkę na drugiej, a ona nie spadła. Diabeł skrzywił się i poszedł do Anglika. Ten wymyślił jakąś bardzo skomplikowaną grę – skrzyżowanie bilardu i krykieta. Wyjaśnił czartowi zasady, rozegrali partyjkę. Diabeł pokiwał głową, poszedł do Ruska. Ten zaczął żonglować. Oburącz, prawą ręką, lewą, nogami, jedną nogą… Diabeł był pod wrażeniem, ale poszedł jeszcze do ostatniego więźnia. A Polak jedną kulkę zepsuł, drugą zgubił…

Babska logika rządzi!

Dobre! I nie wiem czemu, ale nie znałam tego. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pewnie wszyscy myśleli, że już znasz… ;-)

Babska logika rządzi!

Teraz już tak :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Cholera, krótkie a nie doczytałam. Jakoś na tych Stalinach i Chruszczowach zatrzymałam się i stwierdziłam, że historia chyba prowadzi donikąd. Sorry ;/

Ponoć, wchodząc między wrony, musisz krakać jak i one. Smutne to, bo przecież wiadomo, że większość wron wysławia się nader fatalnie...

OK. Dzięki, że próbowałaś.

Babska logika rządzi!

Początkowo strasznie zniechęcały mnie klasyczne chwyty: od Polaka, Niemca i Ruska, przez złotą rybkę, po żarty o wódce. Finał nieco ratuje szorta, ale całokształt mnie nie przekonał.

 

Pozdrawiam! 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Złota Rybka najlepsza :)

Niestety mam dziwne poczucie humoru i nie śmiałem się za często, ale Rybka rządzi.

F.S

Dziękuję nowym czytelnikom za wizyty i komentarze. :-)

Nazgulu, to musiały być klasyczne chwyty – taka koncepcja świata. :-) Podejrzewam, że kawały o Stirlitzu są jeszcze starsze. :-) Szkoda, że jednak ostatecznie nie przekonało.

Foloinie, no ba! Przecież życzenia spełnia! Jak tu takiej nie lubić? Prawda, bywa złośliwa, ale zawsze można uważać, czego człowiek sobie życzy…

Hmmm. Ciekawe, kto w takim razie dał piąte kliknięcie…

Babska logika rządzi!

Może bemik –Ona dzisiaj czary cuda czyni – u mnie dwa pkt. u garego aż cztery. Może magicznie Ci przesłała piąty. 

F.S

Ja pod tym opowiadaniem byłam z jednym klikiem, jak  Pan Bóg przykazał. Mnie się tylko czasem dubluje albo potraja, albo poczwarza, a u Finkli było normalnie. Jeden bemik – jeden klik.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik twierdzi, że nie i ja Jej wierzę. :-)

Ktoś chce się przyznać?

Babska logika rządzi!

Może to ktoś, kto Cię nie lubi? Poczuł metafizyczny przymus kliknięcia, ale przyznać się nie chce, żeby nie było, że łagodnieje z poglądami?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jak to? Można mnie nie lubić? Mnie?! ;-)

Raczej stawiałabym na kogoś, kto czytał z komórki, a komentarz zamierza dopiero napisać.

Babska logika rządzi!

Nie widać kto już kliknął, więc przepraszam. 

Niech punkty będą z wami… czy jak to tam szło.

F.S

Ależ za co przepraszasz, Foloinie?

A punkty pewnie, że zostają ze mną. ;-)

Babska logika rządzi!

Za bezpodstawne “oskarżenia” o czary. Nie chcę, żeby bemik spalili na stosie… a nie, czekaj to nie te czasy. 

F.S

Wyedytuj, skreśl czary, wstaw cuda i będzie w porządku. ;-)

Babska logika rządzi!

Ostatnio wszyscy odsądzają mnie od czci i wiary. Śniąca zdaje się też moje cuda nazwała inaczej, znaczy użyła określenia “szachrajstwa”. A ja po prostu mam moc, ino nie wiem, skąd ją biorę i kiedy się uaktywni. Ale w sumie, co tu się dziwić? Wszak jesteśmy na portalu fantastycznym! 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

I już –  trybunał inkwizycyjny z głowy :)

Jakby jednak przyszli – to odeślijcie do mnie. Poszczuje ich świnką morską .

F.S

Oj tam, Bemik, histeryzujesz. Jedno “szachrajstwo” to jeszcze nie wszyscy. Na pewno Ci zazdrości i to dlatego. ;-)

Uuuu, atakująca świnka morska… Zabrzmiało groźnie… Napisz o tym horror. ;-)

Babska logika rządzi!

No tak, moje wcześniejsze “moce” i “cuda” poszły w niepamięć i tylko ostatnie “szachrajstwo” zostało zapamiętane :(

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Baby, tylko mi się nie kłóćcie, dobrze? ;-)

Babska logika rządzi!

A kto tu się kłóci? 

Poza tym wierzę w moc stwierdzenia “kto się czubi, ten się lubi” laugh

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No, to wszystko w porządku.

Ja tak profilaktycznie. :-)

Babska logika rządzi!

Bardzo mocno średnie na jeża.

Pozdrówka.

OK, dzięki za wizytę. :-)

Babska logika rządzi!

“Każdy wiedział, co Polak może zrobić z kulkami…“ – zdecydowanie najlepszy moment : )))

 

Nie jest to tekst, który zapamiętam do końca życia, ale uśmiechnął mnie na wieczór. Pomysł sam w sobie ciekawy. I podoba mi się Jaś-złodziejaszek ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

UM… Uśmiechnąłem się przy kulkach i finale, ale generalnie mam odczucie, że to troszkę takie wysilone jest.

 

Napisane, rzecz jasna, tak, że za mało umiem, by się przyczepić. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki, Jose.

Miło, że tekst uśmiechnął. O to chodziło.

A Jaś ma wiele talentów. ;-)

Babska logika rządzi!

O, i Psycho się dopisał.

Dobrze, że się uśmiechnąłeś, lepiej, że aż dwa razy. ;-)

Dlaczego uważasz, że wysilone?

Babska logika rządzi!

Bo nawiązania do kulek i tego, jak wódka rozwesela autentycznie mnie rozbawiły. Podane nie wprost, ale i bez zbędnego kluczenia. Reszta wydawała mi się taką przeróbką z klucza: weźmy dowcip i dorzućmy przaśnej codzienności jego bohaterom.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Klucz, powiadasz? Hmmmm. A czym, według Ciebie, różni się Jokeria od realu?

Babska logika rządzi!

Nazbierałaś komentarzy jak zwykle ponad przeciętność…

Wiesz co, moja najbardziej szanowna i najulubieńsza Koleżanko? Wracaj Ty na swoje poletko, SF, fantasy z elementami SF, żarty i dowcipy dla zaawansowanych…

No to już wiesz, że takie to jakieś, jak dla mnie, nie bardzawe… Szkoda.

Ech, tego się obawiałam, gdy przez kilka dni nie komentowałeś…

Każesz wracać na swoje poletko? Cholera, mam jeszcze kilka pomysłów na ważne wydarzenia w życiu Jokeryjczyków… Obawiam się, że tym razem nie posłucham Admirowanego Kolegi Bardzo. Ale na pocieszenie oświadczam, że nie musisz czytać. Postaram się omijać Twoje dyżury, żeby Ci świństw nie robić.

Dziękuję, że zajrzałeś. :-)

Babska logika rządzi!

Ominiesz czy nie ominiesz, i tak przeczytam, o czym bardzo dobrze wiesz.

OK, niech będzie Jokeria, Stirlitz (on się udał), ale kawały jakieś, no, kawalarskie bardziej. Z jednym, charakterystycznym dla mnie wyjątkiem – o świśnięciu lokomotywy. Znaczy, podgrandzeniu, nie dosłownie gwizdnięciu przez lokomotywę.

I ma to być parowóz! :-) Najlepiej jedyny polski Mountain.*)

 

*) szukajcie, a znajdziecie… :-)

Nie wiem, nie wiem… Nie wszystkie moje teksty czytałeś. A przynajmniej nie wszystkie skomentowałeś. ;-p

Stirlitz się udał? Pocieszające. Nie wiem, czy uwierzysz, ale nigdy nie oglądałam “Siedemnastu mgnień wiosny”. “Stawki większej niż życie” zresztą też.

Znaczy, zamawiasz odcinek o świśnięciu parowozu? Jak mawiał Don Corleone: “Nie można mówić ‘nie’ ludziom, których się kocha, nie za często.” Będzie.

A znasz jakieś dowcipy materiały źródłowe na ten temat? Bo mi chwilowo przychodzi do głowy tylko ten o rumuńskich torach, ale to niezupełnie to.

Babska logika rządzi!

O rumuńskich torach nic nie wiem. To znaczy: na głównych liniach OK, ale gospodarcze kolejki wąskotorowe bywają, hm, zaniedbane. Poza obsługującymi ruch turystyczny. Dowcipu o rumuńskich torach, jeśli istnieje, nie znam.

Na marginesie: w YT wpisz frazy, po angielsku, zaniedbane tory, najgorsze tory, popsute tory. Jeżu kolczasty… I to gdzie! W Hameryce też…

Materiały źródłowe? Toż to ze serii o Polaku, Niemcu i Rosjaninie…

Nie wszystkie skomentowałem? Ha, być może… Wezmę parę dni urlopu w październiku i nadrobię.

Dlaczego tory w Rumunii są takie kręte?

Żeby maszynista mógł od czasu do czasu sprawdzić, czy mu aby wagonów ktoś nie podprowadził…

 

A! Faktycznie, było coś o sprawdzaniu, kto jest największym złodziejem… :-) Dobra, jest precedens, da się coś napisać.

Trzymam za słowo. :-)

Babska logika rządzi!

Jest jeszcze żarcik z carem Piotrem i torami szerszymi w Rosji. Gdy budowali w tym rozległym kraju kolej, główny inżynier, mnąc czapkę, zapytał cara:

– A czy tory mają być takie, jak w Jewropie, czy szersze?

Na co car burknął:

– Na ch…j mi szersze…

No to zbudowali.

 

 

Jokeria zdała mi się smutną karykaturą reala. 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Znałam. Zacny żarcik. :-)

A co do karykatury – to niezupełnie tak sobie wyobraziłam. Widać za słabo wyjaśniłam ideę. Temat wymaga dalszych prac. :-)

 

Edit: Po namyśle stwierdzam, że jokeryjskie tory też będą o tyle szersze. :-)

Babska logika rządzi!

:-) Ty się zastanów, czy starczy Tobie kasy na przebudowę polskiego parowozu. :-)

To pisanie o parowozach jest takim drogim biznesem? Zawsze mogę zażądać od chłopaków dziesięciu procent wartości łupu. Może styknie. ;-)

Babska logika rządzi!

Ej, ej, bez wykręcania kota ogonem. Pisać można za friko, ja pytałem o przebudowę na szerszy tor.

Nic nie trzeba przebudowywać. Dotychczas kolej jokeryjska wisiała w niebycie. Ja, pod wpływem Twoim i Psycho, wyciągam ją z mgły niezdecydowania. Jako obserwator dokonuję kolapsu. Taką moc dają darmo. Twórcom. :-)

Babska logika rządzi!

:-) O kurka wodna obrączkowana, aż taka moc, i to komu dana… Ale, ale! Kolapsujesz jako obserwator czy kolapsujesz obserwowane otoczenie? Jedno i drugie musi być spektakularnym procesem… :-)

Jedno i drugie. Jako obserwator otwieram pudełko Schroedingera i sprawdzam, czy kolejka w środku ma tory na ch… szersze czy węższe. :-) Znaczy, czy zawartość zgadza się z zamówieniem. A niech spróbuje nie… ;-)

Babska logika rządzi!

Poruszyłaś niezwykle interesującą kwestię. Załóżmy, że masz idealne narzędzie, odpowiednie do pomiaru szerokości toru bez jednoczesnego ingerowania w ten parametr obiektu badanego. Co z długością? Toru, precyzuję, żeby temat się nie zmienił pod wpływem skojarzeń… :-)

Długość ciągle we mgle. Na razie wiem, że w Jokerii są dwa miasta i pasmo górskie. Jakieś morze chyba też. Kolej łączy wszystkie istotne miejsca. Nie bój się, tory za krótkie nie będą. :-)

Babska logika rządzi!

No dobrze, za krótkie nie będą – ale zaważy to na wartości i stabilności parametru “szerokość”. Niedobrze… A jeśli doprowadzisz do dynamicznych zmian szerokości już w trakcie eksploatacji, to katastrofy jak w banku… Masz w magazynie bozony lokalnej stabilizacji dTWs?

Ach, Tobie się wydaje, że szerokość moich torów będzie zmienna? No nie, nic z tych rzeczy. Jeśli nie istnieje jakiś wzorzec, to pewnie będę musiała rozpisać ankietkę wśród Użytkowników… Ale po znalezieniu etalonu już żadnych modyfikacji nie przewiduję. Ni ch… ;-)

Btw, dowcip mi się natrętnie pcha pod palce:

 

Dlaczego kobiety są tak kiepskimi kierowcami?

Bo wmawia im się, że tyle [tu należy pokazać palcami około sześciu cali] to trzydzieści centymetrów.

Babska logika rządzi!

Wzorce? Koleje przylądkowe – 1005 mm. Feldbahnen – 600 i 610 mm. Standard – do znalezienia w każdej encyklopedii. :-) USA wąskie – 2 stopy, 2,5 stopy, 3 stopy. I tak dalej, i dalej, co kraj to obyczaj. Totalny bbb… ałagan.

Wąskie PKP – 750 mm.

>>><<<<<

Dobranoc…

Ale już wiem, że szersze niż PKP, tylko zastanawiam się, o ile milimetrów. Nic to, zawsze mogę wziąć rosyjskie.

Dobranoc.

Babska logika rządzi!

Z tą długością a szerokością i obserwatorem wutrącającym że stanu superpozycji…

 

Policjant zatrzymuje elektrona.

– Panie! Pan jechałeś dwieście na godzinę!

– Noż k…! – żachnął się elektron. – I znów nie wiem, gdzie jestem!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Znałam. :-)

Babska logika rządzi!

Indyjskie jeszcze szersze…

 

Serio? Ciekawe. I skąd im się to wzięło? Anglicy zaproponowali? Czy może to cuda hinduskich fakirów takie ogromne… ;-)

Babska logika rządzi!

Nie przypominam sobie, co zdecydowało o zastosowaniu toru o rozstawie 1676 mm. Ale to i tak niewiele w porównaniu do 2138 mm Great Western Railway…

Dwa metry z hakiem? Fiu, fiu… A po kiego grzyba im to było? Cholera, to musi być mnóstwo materiału, mnóstwo roboty przy sypaniu nasypów, kopaniu tuneli…

Babska logika rządzi!

Stabilność na zakrętach, możliwość rozwijania większych prędkości, zabierania większych ładunków jednostkowych lub / oraz w ogóle większej ładowności wagonów, a w ruchu pasażerskim większa wygoda podróżnych.

Gdy towarzystwa kolejowe, eksploatujące linie o “normalnej” szerokości torów, “wysilały się” na osiemdziesiąt – dziewięćdziesiąt kilometrów na godzinę, Stirlingi – albo Iron Duke’i, nie pamietam konkretnie – sunęły 130 na godzinę. Oczywiście “na pokaz”, normalne eksploatacyjne były niższe…

No, dobra, jakieś plusy toto ma, przekonałeś mnie.

Ale i tak nasze najlepsiejsze. :-)

Babska logika rządzi!

No jasne, nasze najnasiejsze i najlepsiejsze!

:-)

Babska logika rządzi!

O tych naszych, najnasiejszych, jak słynny skład ze Szczecina mówicie?

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Oj tam, oj tam. Królowa Śniegu zajrzała i dostosowała tron do własnych potrzeb. ;-)

Tak, o tych najnasiejszych. Ale raczej o rozstawie szyn…

Babska logika rządzi!

No i dlaczego nie posłali Jasia, tylko tych trzech fajtłapów? :D

 

Ciekawy pomysł i niezła żonglerka motywami z dowcipów, która obnaża stereotypy. A że nie udało się żądzy pieniądza z reala wyrugować… no szkoda.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Dzięki, Mirabell.

Jasia byś chciała posłać? Wiesz, to jeszcze dziecko. Nie powierza się misji ratowania świata gówniarzowi. No, przynajmniej politycy rzadko coś takiego robią. Poza tym Jasio pochodzi z patologicznej rodziny, dziwnie się zachowuje i nikt mu nie ufa. Nawet jego nauczycielka jest przekonana, że to bardzo dziwny chłopak. ;-)

Stereotypy. Trudno, żeby dowcipowy Rusek nagle okazał się abstynentem, a Niemiec znielubił porządek i zaczął śpiewać rzewne ballady. Chociaż, może w Jokerii mają jakieś ostatki, przebierańce albo coś w tym stylu. Muszę się przyjrzeć ich zwyczajom…

Miłości do kasy nie mogłam wyrugować. Nawet w fantastyce są granice, których przekraczać nie wypada. Jakieś minimum wiarygodności… ;-)

Babska logika rządzi!

Przeczytałam bez przykrości, ale i bez większych zachwytów. Kilka miejsc wywołało uśmiech na twarzy, choć motywy są mocno ograne, bo niestety na kawałach. Lekki tekst, taki na jeden uśmiech.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dziękuję, Morgiano.

No, na kawałach. Taka koncepcja. Miało być lekko. :-)

Babska logika rządzi!

Przeczytałam bez przykrości, bo jak zwykle napisane dobrze, ale jakoś nie rozbawiło. Nie wiem czy to kwestia preferencji nieco innego typu humoru czy zbyt wygórowanych oczekiwań. Może następnym razem.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

OK, Alex, dzięki za wizytę.

Wobec tego zapraszam do następnego razu. Już zaczęłam pisać tekst na Last minute. ;-)

Babska logika rządzi!

To czekam z niecierpliwością:D

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

:-)

Mogę obiecać, że będzie mniej stereotypowo. W ogóle, skręciłam w stronę egzotyki. W końcu to urlop. ;-)

Babska logika rządzi!

Grałaś kiedyś w Jengę po kilku głębszych? 

Twój tekst to trochę taka wieża z Jengi, zbudowana z klocków z różnych zestawów: trochę się chwieje i chyba bałbym się w niej zamieszkać ;-)

Wewnętrzny chaos opka dałoby się podratować wywołującą salwy śmiechu puentą, ale motyw wrzucenia kuleczek śmiechu do denaturatu jest raczej smutny niż zabawny.

I bynajmniej nie mówię tego przeciw konwencji “Żulero”, również na tym portalu są doskonałe teksty pisane niejako węgielkiem po denaturatowej etykiecie (np. świetny “Brudnopis znaleziony w kuble”), libacja trójki zgrywusów jakoś do mnie nie przemówiła. 

 

Z czystym sumieniem mogę Cię natomiast pochwalić za pomysł – humorystyczny tekst o humorze, “finklowa metahumorystyka”, to wdzięczny temat na dalsze próby. Czy sztuka opowiadania kawałów w towarzystwie faktycznie zanika? Czy coraz rzadziej się do siebie uśmiechamy? Pochylenie się nad tymi problemami świadczy o empatii i świadomości społecznej autorki i daje nadzieję, że następny tekst da więcej uciechy.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Miło Cię tu gościć, Nevazie.

Jenga po kilku głębszych? Chyba nie, ale mogę nie pamiętać. ;-) Wieże jengi nie służą do mieszkania. Chaos? Hmmm, wydawało mi się, że zdarzenia w miarę logicznie wypływają z poprzednich.

Ale dobrze, że przynajmniej idea Jokerii Ci się spodobała. To ciekawa kraina, wiele się w niej dzieje i można te zdarzenia opisać. Nawet, jeśli pierwszy tekścik nie wyszedł rewelacyjnie.

Nie wiem, czy zanika sztuka opowiadania dowcipów (w najgorszym wypadku będę epigonem), ale ludzie rzadziej spotykają się w realu. A ja wolę opowiadać kawały znajomym, których widzę. Miło, kiedy się śmieją. Jeśli wyślę mailem, to nie będzie to samo.

Babska logika rządzi!

Przez chaos miałem na myśli nie brak logiki, ale akcję zbitą z gagów bez wyraźnego wspólnego mianownika, który nadałby tekstowi odrobinę ładu. Nie mówię, że nie ma fabuły, bo opowiadasz pewną historię, ale jednak nieco zbyt absurdalną, jak na moje poczucie humoru :P

Wiem, że w wieżach jengi się nie mieszka… trochę się zagalopowałem z przenośniami… Chyba pozazdrościłem Cieniowi długich, unikatowych komentarzy. Imitacja nigdy nie dorówna oryginałowi.  

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Hmmm. Nie bardzo rozumiem. To fabuła nie wystarcza za wspólny mianownik?

A co do zbijania z gagów… Taka to już kraina, pojedynczymi dowcipami stoi. Niektóre bardziej popularne, inne mniej.

No tak, Cień potrafi strzelić komentarz… Zdarzały się chyba nawet dłuższe od tekstu. Ale tutaj póki co nie zajrzał, nie masz konkurencji. :-)

Babska logika rządzi!

Może się zdarzyć, że pewnego dnia spotkasz w łódzkim autobusie kowboja goniącego rycerza, który będzie uciekał na trójkołowym rowerku z szympansem plującym pestkami wiśni na ramieniu – wszystko może być ze sobą logicznie powiązane i gdybyś poznała motywację ww. bohaterów umiałabyś opisać ich historię z wyraźną fabułą, ale dla mnie to będzie dalej chaotyczne.

Może jestem profanem albo źle używam pewnych pojęć ;). 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Eeee tam, kowboj to by szybko złapał rycerza na lasso… Dobra, chyba rozumiem, o co chodzi. Nie nazwałabym tego zjawiska chaosem, może fragmentarycznością, może nadmiarem absurdu ale mniejsza o imię. Hmmm, obawiam się, że nic z tym nie zrobię – jak już wspominałam – ja tak właśnie postrzegam Jokerię. Zbiór śmiesznych, krótkich historyjek ze stereotypowymi bohaterami z różnych bajek. Ale może da się kiedyś wybrać coś bardziej koherentnego.

Babska logika rządzi!

Kurczę, magia. Zupełnie nie słyszałem, że przywoływano mnie tu do tablicy. A jednak jestem – bynajmniej nie po to, żeby robić komukolwiek konkurencję – i przeczytałem.

Odczucia co do tekstu mam jednak ambiwalentne. No bo pomysł zacny i szacowny, jednak trochę zmarnowany. Zdecydowanie ciekawiej by było, gdybyś, zamiast robić z tego humoreskę, rozwinęła pomysł w prawdziwą opowieść – dłuższą, ciekawszą fabularnie, bardziej zabawną niż śmieszną i zakończeniem z prawdziwego zdarzenia. Tak to powstał po prostu zlepek gagów – generalnie niezłych lub lepiej – dla których historia jest tylko tłem. Czytało się przyjemnie, z uśmiechem i zaciekawieniem, co będzie dalej, ale finalnie pozostaje głęboki niedosyt po lekturze. Może następnym razem wyważ nieco inaczej poszczególne składniki i postaraj się napisać historię, którą element humorystyczny będzie jedynie podkreślał, a nie przesłaniał. Ale, cholibka, napisz, bo już sam pomysł, by z Polaka, Niemca i Ruska, bądź innych postaci-legend z kawałów, zrobić bohaterów czegoś naprawdę ambitnego, jest, jak dla mnie, rewelacyjny. Pamiętam, że Rybkę już brałaś kiedyś na tapetę, wyszło bardzo fajnie. Choć wtedy limity zrobiły swoje…

 

Peace!

 

P.S.

Owszem, zdarzały mi się komentarze dłuższe niż tekst, który komentuję. Ba, raz podczas bety udało mi się – choć niezamierzenie – napisać komentarz, którego portal nie był w stanie łyknąć w całości, więc musiałem dzielić na dwa.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Faktycznie, magia. No to kogo by tu jeszcze przywołać… Cieniu, masz jakieś typy? ;-)

Mniej śmiesznie, bardziej zabawnie? Chyba rozumiem, o co chodzi. Cóż, jest szansa, obiecałam Adamowi gwizdnięcie lokomotywy i coś trzeba będzie przenaskrobać.

Napiszę, napiszę… Żeby Ci się jeszcze nie znudziło! ;-)

Dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

Sasha Grey, Sasha Grey, Shasha Grey…^^ i ten, Zajdel, Zajdel, Zajdel…

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Zajdel nie żyje, a Sashy nie znam. Myślisz, że się u nas zarejestrował?

Babska logika rządzi!

Jak już, to ona. I nie, chyba nie. Zdaje się, że Sasha ma inne zainteresowania – aktorstwo i takie tam…

Natomiast co do tego drugiego, to wiesz: nie przyszedł Zajdel do Finkli, więc Finkla sama musi go zdobyć.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

A myślałam, że Sasza to zdrobnienie od Aleksieja…

A co do Zajdla, dziękuję Ci bardzo, Cieniu, ale raczej nie tym tekstem. :-)

Babska logika rządzi!

O, o, właśnie o to mi chodziło ^ ^ – zlepek gagów, dla których historia jest tylko tłem. Bo mieszanie wszystkiego co się da, też może dać fajny efekt. Nie wiem, czy lubicie Southpark – ostatnia seria jest beznadziejna ;( – ale trzyczęściowy odcinek pt. Imaginationland bardzo mi się podobał, a pomysł autorów w zasadzie przypominał twoją Jokerię, Finklo : > 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dobra, zrozumiałam. Przy następnej opowieści postaram się więcej miejsca poświęcić historii właściwej. Ale jak to, bez żartów w ogóle? Hmmm…

Nie znam Southparku. To jakiś film?

Babska logika rządzi!

Amerykański serial animowany.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

W tym temacie moja wiedza chyba sprowadza się do “Jetsonów” i “Myszki Miki”. ;-)

Babska logika rządzi!

Miałem już okazję poznać, czym jest Jokeria, stąd od samego początku czytania towarzyszył mi dobry humor.

 

Faktycznie trzej niezłomni bohaterowie dowcipów wydają się cieszyć największą popularnością wśród najmłodszych. A już całkiem rozłożył mnie wątek z kulkami, nawiązujący do jednego z moich ulubionych dowcipów na wiadomy temat (teraz wszystko jasne, to ludzie poprzekręcali).

Końcówka budzi lekki niepokój, zacząłem się zastanawiać, co Jaś zrobił z tą kulką.

 

Pomimo że tekst bardzo mnie rozbawił, całokształtem nie do końca wstrzeliłaś się w mój gust. Przyznaję mocne 4.

 

Ps: Jakby ktoś chciał próbować, czytanie czegoś takiego w autobusie nie jest najlepszym pomysłem. Ludzie dość dziwnie się przyglądają. ;)

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki. :-)

Chyba niedługo nasmaruję kolejny odcinek z życia Jokerii. Bo to bardzo żywe i ciekawe państwo jest. ;-)

I ja we wczesnej podstawówce wymyślałam i opowiadałam mnóstwo dowcipów o P, R i N.

Wrogowie przekręcili. Tylko nie ma pewności którzy. ;-)

To czytałeś, czy patrzyłeś na ludzi? ;-)

 

PS. Chyba pobiłam rekord w zagęszczeniu mrugających mordek. ;-)

Babska logika rządzi!

Z niecierpliwością wyczekują kolejnej części. ;)

W autobusie jakoś sobie poradziłem, mam podzielność uwagi. ;)

Zazwyczaj używam więcej mordek, ale tutaj taka "poważna strona", to się hamuję. ;)

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Ale nie wstrzymuj przypadkiem oddechu. ;-)

Wiesz, pod tekstem o Jokerii możesz uznać, że powaga uległa zawieszeniu i wrzucić na luz. ;-)

Babska logika rządzi!

No tak, tematyka zobowiązuje. :D

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

No ba! ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka