- Opowiadanie: empatia - Wakacyjna miłość

Wakacyjna miłość

Nie planowałem udziału w konkursie Last Minute, a już na pewno nie miałem zamiaru zafundować w temacie wakacji takiego dziwoląga. Jakoś tak samo wyszło:) Przeczytałem pewien artykuł i postanowiłem podjąć kolejne wyzwanie.

Tak więc, co złego, to nie ja;)

 

Serdeczne podziękowania dla Bemik, że była na posterunku i jak zwykle wykazała się sokolim wzrokiem i cenną radą.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Wakacyjna miłość

Są momenty, gdy czujesz głęboką potrzebę, by spisać choć część historii swojego życia. Wiesz, że wszystko przemija. W pierwszej kolejności wspomnienia, a potem człowiek. Jeden po drugim przyjaciele odchodzą w zapomnienie. Logiczną konsekwencją jest twój koniec. Nie mogę do tego dopuścić. Nie chcę. Ta opowieść powinna przetrwać, niezależnie od tego, co stanie się ze mną.

 

Może chaotycznie, niemal od końca, ale w tej historii nic nie poszło według planu

 

Grace

Patrzyłam z przerażeniem, jak ubrana na czarno postać w białej masce trzyma nóż na gardle Betty. Siedziałam przykuta do krzesła, oddalonego od przyjaciółki o kilka metrów, jednak doskonale widziałam przerażenie w jej oczach. Swoje zamknęłam w momencie, gdy zobaczyłam ostrze, które dociskane coraz mocniej do szyi w końcu przebija skórę i uwalnia pierwsze krople krwi. To jakiś koszmar! – krzyczała moja podświadomość.

Mogłyśmy nie palić trawki – głos rozsądku próbował zagłuszyć przerażenie. – To wszystko muszą być halucynacje. Odjechałam na maksa. Pierwsze doświadczenia z narkotykami i taki hardcore. Nie tak to miało wyglądać.

 

Kilka minut wcześniej

– Hej, dziewczyny, właściwie dlaczego dałyśmy się przykuć do tych krzeseł? – spytałam lekko zaniepokojona, bardziej własnym stanem niż całą tą sytuacją. Kręciło mi się w głowie i miałam przed oczami sceny z horrorów, które oglądałyśmy przez cały wieczór: „Krzyk”, „Koszmar z ulicy Wiązów”, „Teksańską masakrę piłą mechaniczną”.

– Zaraz zobaczymy. Chłopcy poszli się przebrać. Obstawiam striptiz – powiedziała rozemocjonowana Susan.

– Ja też; przecież po to były te horrory – dodała Betty. – Faceci uważają, że kobiety są bardziej chętne, gdy są pod wpływem silnych emocji. Tyle że my również znamy teorię i dobrze się bawimy podczas tych podchodów. Przez cały wyjazd próbują nas nastraszyć: paralotnie, skoki na bungee, nocne zwiedzanie bunkrów.

– Tak – rozmarzonym głosem wtrąciła się Susan – chłopcy naprawdę się starali. Myślę, że możemy im dać to, czego chcą.

Nie byłam pewna, czego pragną chłopcy. Przez cały wieczór spoglądałam ukradkiem na Marka. Patrzył częściej na mnie niż na ekran telewizora. Czułam jego fascynację i burzę uczuć, której nawet nie próbował ukrywać. Przez większość wyjazdu wydawał się obojętny, jednak dziś skupiał się wyłącznie na mnie. Byłam niemal przekonana, że nie chodzi mu o seks.

 

Mark

Stałem za Grace. Zadrżała, gdy odpaliłem piłę. Czułem wyraźnie jej strach. W gruncie rzeczy tego chcieliśmy. Wszystko się jednak zmieniło, gdy zaczęliśmy oglądać filmy. Grace bała się jak nikt, kogo dotychczas znałem. Gdy kurczowo trzymała mnie za rękę, czułem się potrzebny. Pomyślałem, że jest dziewczyną, z którą mógłbym przeżyć całe życie. Przy niej mógłbym wreszcie odpocząć, przestać szukać doskonałości absolutnej.

Uznałem, że powinniśmy rozegrać to zupełnie inaczej. Nie spieszyć się z tym wszystkim. Przyjaciele jednak nie chcieli myśleć o zmianie planu. Lubiłem ich. Zaliczyliśmy już razem kilka przygód.

Nie dość, że uparli się na te cholerne przebieranki i narkotyki, to jeszcze Derek spieprzył wszystko. Nie wiem. Poniosło go chyba. Betty zaczęła krzyczeć, a Susan zemdlała.

 

Kilka minut wcześniej

– Wszystko w porządku? Zbladłeś – zapytał zaniepokojony George.

Był dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałem. Potrafił wyczuć moje obawy, mimo że byłem mistrzem w ukrywaniu emocji. Teraz jednak nie potrafiłem uporządkować myśli i… bałem się. Musiał to wyczuć. Nie miało sensu zaprzeczać.

– Chłopaki – powiedziałem po chwili namysłu – zakochałem się. Grace jest niesamowita.

– No, nareszcie! – zawołał rozpromieniony Derek i założył białą maskę. – Myślałem, że cała ta kabała na nic. – A zwracając się bezpośrednio do Georga dodał: – Zajebiste te twoje rękawice. Jak cię panny zobaczą, to się posikają ze strachu.

– Fakt – przyznał George, naciągając gumową maskę i kapelusz. – Nam dziewczyny od razu przypadły do gustu. Wybrałeś najładniejszą, a jednak ciągle marudziłeś. Myślałem, że cały plan na nic.

– Ale z ciebie brzydal, Freddy – zaśmiał się Derek. – Będzie ubaw, oj będzie.

Nie było sensu z nimi dyskutować. Wiedziałem, że są napaleni, a narkotyki tylko wzmocniły ich żądze. Byłem pewien, że nie ustąpią. Poza tym to był mój pomysł. Zrobić to z dziewczynami, do których coś się czuje. Nie dziwki czy przygodne panienki z baru. Podobno, gdy czujesz coś do dziewczyny, jest o niebo lepiej.

Ale teraz, gdy się zakochałem, zacząłem się bać.

 

Miłe złego początki (kilka dni wcześniej)

 

Grace

Nadal nie mogłam się pogodzić z entuzjazmem dziewczyn. Euforia nie zmniejszała się, wręcz eskalowała. Betty i Susan były zachwycone, gdy chłopcy zafundowali nam pływanie z delfinami w gigantycznym akwarium. Czułam, że będą się popisywać możliwościami finansowymi, próbując nam zaimponować. Już wówczas, gdy przeczytałyśmy ogłoszenie o wakacjach marzeń, wiedziałam, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Trzech samotnych chłopaków szuka przyjaźni i towarzystwa na wakacyjne szaleństwo.

Program nieziemski. Zerowy wkład własny. A do tego spotkanie z rodzicami, by rozwiać wątpliwości. Zostawienie danych osobowych i polisy na gigantyczną kwotę w przypadku, jakiegokolwiek naruszenia bezpieczeństwa lub nietykalności osobistej. Wszystko to miało rozwiać nasze obawy o intencje sponsorów. Mój ojciec od razu się zgodził. Analizując zapisy umowy, mniej dbał o los córki, rozmyślając zapewne, jak wykorzystać kruczki prawne do zarobku życia.

Z rodzicami Betty i Susan było podobnie. Wszyscy stwierdzili, że trafiła nam się niebywała okazja do wakacji za piękny uśmiech. Wydawało się, że chłopcy z bogatych domów potrzebują po prostu widowni, która podniecałaby się ich ekscesami i bogactwem. Byłam niemal przekonana, że sami nie potrafią się już z tego cieszyć. Ignorowanie wątpliwości stawało się bajecznie proste w przypadku dwudziestolatki, której nie stać na egzotyczne wakacje.

Jednak już pierwszego dnia poczułam się dziwnie. Wówczas, gdy w akwarium zamiast delfinów pojawiły się rekiny, a dziewczyny niemal zapomniały oddychać przez aparaty tlenowe. Dobrze, że mieliśmy kontakt między sobą oraz z obsługą obiektu. Chłopcy świetnie się bawili, słysząc krzyki moich koleżanek. A potem ciszę i oddechy świadczące o hiperwentylacji.

Miałam ochotę rozmówić się z naszymi sponsorami, jednak dziewczyny wyperswadowały mi awanturę. W sumie to wszystko skupiło się na nich. Wyzwałam je od żałosnych miernot. W gruncie rzeczy czułam większy niesmak ich przerażeniem, niż zachowaniem naszych sponsorów. Betty śmiała się z tego, że z Susan zsikały się do skafandrów, ale mnie zrobiło się po prostu wstyd.

Tak samo było podczas skoków z samolotu. To wydarzyło się czwartego dnia, gdy chłopcy najwyraźniej podzielili się naszą trójką. Wówczas skakałyśmy z ich asekuracją i dziwnym trafem spadochrony długo nie chciały się otworzyć. To wówczas, gdy byliśmy tak blisko, po raz pierwszy dostrzegłam wyraźne zainteresowanie Marka. Zupełnie, jakby analizował każde moje odczucie. Byłam niemal pewna, że czyta we mnie jak w otwartej księdze. Tego dnia również zauważyłam u siebie zdolność opanowania emocji, okiełznania strachu.

W kolejnych dniach scenariusz się powtarzał. Zmieniała się jedynie sceneria. Dziewczyny najwyraźniej lubiły moczyć majtki, czerpiąc z tego niezrozumiałą dla mnie satysfakcję. Zastanawiałam się coraz częściej, czy ze mną jest coś nie tak. Zawsze uważałam się za osobę, która boi się wszystkiego dookoła. Strach był jednak podskórny, trudno definiowalny. Nigdy nie potrafiłam opisać, co czuję, uznając, że adrenalina miesza mi w głowie. Podczas tych wakacji, gdy byłam z Markiem i wydawałam się spokojniejsza, zaczynało do mnie docierać, że nie doświadczam tak naprawę niczego. Naśladuję reakcje otoczenia. Piszczę razem z koleżankami, nakręcana przez ich podniecenie. Potwierdzam ich słowne odwzorowanie emocji, mimo że ich nie odczuwam tak jak przyjaciółki.

Zaczynam się przekonywać do Marka, choć z początku wydawał się dziwny. Mam wrażenie, że podobnie śledzimy z niesmakiem zachowanie Susan i Betty. Obserwujemy je, zamiast skupić się na własnej radości, jednocześnie czerpiąc z tego podobną satysfakcję.

 

Mark

Pamiętam, jakby to było dziś. Zamykaliśmy z chłopakami kolejny projekt, a ja nie czułem ekscytacji. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień przestawałem czerpać z życia jakąkolwiek radość. To wówczas zrodził się pomysł na wakacje marzeń.

Uznałem, że potrzeba nam zmiany. Że musimy kogoś poznać, bo nasza codzienność stawała się nie do zniesienia. Czułem coraz większy emocjonalny głód. Nic nie potrafiło go już zaspokoić.

Koledzy wciąż sprzątali, gdy włączyłem komputer i zacząłem pisać ogłoszenie. Plan wyjazdu w zasadzie napisał się sam, zupełnie jakbym miał go w głowie od zawsze. Chciałem zrealizować wszystkie pragnienia. Poczuć to, co ludzie czują, będąc na urlopie. Czerpać radość z każdej atrakcji i spędzić ten czas z wyjątkową osobą.

– A ten już z nosem w laptopie – stwierdził z wyrzutem Derek. – Może byś nam trochę pomógł?

– Wiesz, jakie są zasady – odpowiedział George. – Każdy sprząta po sobie. Mark się szybciej uwinął, to ma fajrant. Odpuść mu. Widzisz, że jest nie w humorze.

Rzeczywiście. Nie byłem w najlepszym nastroju. Gdy chłopcy jeszcze pracowali, ja już nie mogłem patrzeć na twarz dziewczyny, z którą miałem spędzić miło dzień. Nic nie czułem. Pożegnałem się z nią szybko, posprzątałem pokój i wyszedłem zapalić. Gdy wróciłem widziałem, jak młodzi marudzą przy sprzątaniu domu. Musiałem być stanowczy i nauczyć ich reguł, które mnie swego czasu przekazał mentor.

Świeże powietrze dobrze mi zrobiło i gdy widziałem, że prawie skończyli, powiedziałem:

– Jest już ok. Planuję nam wakacje.

– Serio?! Super! – zawołali niemal równocześnie i podbiegli do mnie, ściągając w biegu rękawice i kombinezony. Stanęli za moimi plecami i zaczęli czytać. Pierwszy skończył Derek.

– Po co tyle zachodu? – zapytał z wyrzutem i lekkim zdziwieniem.

– Chciałbym kogoś poznać – powiedziałem spokojnie. – Może nawet się zakochać – dodałem i uśmiechnąłem się szczerze, widząc ich miny. – Słyszałem, że jeśli się do kogoś coś poczuje, wszystko wygląda inaczej.

 

Last minute, czyli wakacyjna miłość do końca życia

 

Mark

Gdy George chwycił Susan za udo, dziewczyna się ocknęła. Nie śpieszył się, jak Derek. Powoli wbijał pazury prawej dłoni, lewą zaś gładził upiorną rękawicą policzek ofiary. Patrzył jej w oczy i karmił się narastającym bólem, niedowierzaniem i przerażeniem. Był bardziej pojętnym uczniem. Niemniej czułem, że obaj nie robią tego z należytą atencją. Bawili się zamiast czerpać energię. Wierzyłem ciągle, że dojrzeją do tego.

Położyłem dłoń na ramieniu Grace. Otrząsnęła się już z szoku, po tym gdy Derek kilkanaście razy ugodził Betty nożem w brzuch, śmiejąc się przy tym jak dziecko. Wiedziałem, co muszę zrobić. Przez większość wyjazdu nie byłem do niej przekonany. Jej przerażenie nie było naturalne. Emitowała energię, której nie potrafiłem rozbić na czynniki pierwsze. Niepokoiło mnie to i rozpraszało.

Ale wówczas, przed telewizorem, wszystko się zmieniło. Oglądała te filmy i bała się jak mała dziewczynka. To wtedy zobaczyłem oczami wyobraźni siebie i Grace pięćdziesiąt lat później. Mimo panicznego strachu, który przeżywała moja dziewczyna, czułem jej zakłopotanie przeżywaną podświadomie fascynacją. Jej uczucia krzepiły, będąc jednocześnie wykwintną ucztą.

To tylko chemia, próbowałem racjonalizować własną niestabilność emocjonalną. „Trzymaj się planu. Nie zawiedź przyjaciół. Nigdy ci tego nie wybaczą.”

 

Grace

Nie miałam pojęcia, co się ze mną dzieje. Cały wieczór nie poznawałam samej siebie. Strach i pożądanie mieszały się niepokojąco. A teraz, gdy jedna z moich przyjaciółek wykrwawiała się, a druga wyła z bólu, siedziałam spokojnie i przyglądałam się rzezi, zupełnie jakby to był tylko film.

Gdy Mark dotknął mojego ramienia, poczułam wdzięczność. Cały czas odbierał mój strach. Dzięki jego wsparciu odkryłam swoją prawdziwą naturę. Chciałam krzyknąć do Freddiego: wydłub jej oczy, ale Mark delikatnie zacisnął dłoń.

Zupełnie nie wiem, jak to możliwe, ale całą sobą chłonęłam atmosferę śmierci. Mieszanina moczu, potu i krwi wypełniała mnie euforią. Nie miałam pojęcia, że człowiek w agonii może być tak życiodajny. Zawsze lubiłam mijać miejsca wypadków, jednak bałam się tego, co mogę zobaczyć. To dlatego nie poszłam na chirurgię. Medycyna i szpitale fascynowały mnie z powodów, których sobie nie uświadamiałam. Strach odbierał mi cały zapał do obcowania ze śmiercią. Zapach przerażenia umierającej osoby był zastrzykiem życiodajnej energii. Dzięki mojemu chłopakowi zrozumiałam, co mnie wzmacnia, a co osłabia. Zabierał to, co przeszkadzało mi w odkryciu mojej prawdziwej natury.

Tego wieczoru naprawdę się zakochałam i odkryłam sens ludzkiego życia. Patrzyłam na Marka tańczącego z piłą. Poruszał się z prawdziwa gracją, zupełnie jakby ciężkie urządzenie było naturalnym przedłużeniem ręki. Płynnym ruchem pozbawił Dereka głowy, by po chwili przypuścić atak na nogi Georga. Chłopak wył, gdy Mark odcinał mu dłonie. A potem, kiedy zdjął mu maskę, długo patrzył na przerażoną twarz przyjaciela.

Wiele lat później przyznał, że chciał poczuć smak koktajlu przerażenia i zawodu kogoś bliskiego. Myślę, że nie spodobał mu się ten eksperyment. Nigdy później nie zgodził się na spoufalanie. Preferował przygodne znajomości w barze i szybkie wypady za miasto. Nie próbowałam go namawiać, choć sama jestem ciekawa, jak to jest.

 

To były wyjątkowe wakacje. Co prawda finał oznaczał koniec wypadów z kumplami na imprezy, ale małżeństwo okazało się mieć więcej zalet. Grace była bardzo pojętna. Szybko nauczyła się opanowywać euforię, która ogarniała wszystkich adeptów, gdy zaczynali pracę. Już wtedy pozwoliła sobie wyjaśnić, że lepiej upozorować zaginięcie przyjaciół na morzu niż zabijać rodziców. Do dziś jednak widzę, jak walczy z pokusą, której w tamte wakacje uległem.

Koniec

Komentarze

basen <==> akwen???

Naprawdę dziwoląg. Nawet dwa dziwolągi. Grace i Mark. Nigdy, ale to nigdy nie zrobili, nie powiedzieli niczego, co odkrywałoby ich nienormalność? Nie wierzę.

O matko! Chyba zacznę się Ciebie bać. Zdecydowanie wolę weselsze teksty, mogą być nawet filozoficzne, ale łagodniejsze. Ten mrok nie jest dla mnie.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Eeeech, Empatio, normalnie z jednej skrajności w drugą. Straszne.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Dziękuję za przeczytanie i pozostawienie opinii. Śpieszę wyjaśniać, bo jak widać muszę:(

 

Miałem ostatnio okazję przeczytać artykuł na temat umysłu psychopaty i sposobu odczuwania przez niego emocji, a w zasadzie chroniczny ich brak. Taki człowiek, gdy staje się świadomy swojej „ułomności” zaczyna naśladować zachowania ludzi z otoczenia, żeby nie być tym „innym”. Dzięki temu potrafi wyglądać na normalnego człowiek, bardziej niż normalny człowiek. A przy tym jest opanowany, gdy innych ponoszą emocje.

Będę utrzymywał z całą odpowiedzialnością, że chłopaki z mojego opowiadania, gdy chcieli potrafili wyglądać na jak najbardziej normalnych. Przed sobą się nie kryli. To sposób opowiedzenia historii wymusił zachowanie w tajemnicy ich, nazwijmy to, „defektu”. Co do Grace, nie była w pełni świadoma swojej odmienności, gdyż adrenalina zawsze zagłuszała jej fascynację. „Moi psychopaci” karmili się niemal w dosłowny sposób emocjami swoich ofiar. Jest to taki element fantastyczny, choć jeśli potraktujemy chłonięcie emocji, jako pragnienie powrotu wyjałowionego umysłu do stanu, w którym przeżywa jakieś emocje, to zachwycanie się emocjami ofiar było po prostu dewiacją.

To tyle, jeśli chodzi o wątpliwość Adama i „dziwolągi”.

Edit

“Akwen” się pojawił w celu uniknięcia powtórzeń, bo to duże akwarium było;) Zmieniłem na “obiekt”.

 

Owszem, zaryzykowałem bardzo idąc w eksperyment z wczuciem się w psychikę psychopaty. Takie postawiłem sobie zadanie, a jednocześnie miałem ochotę na napisanie czegoś nieszablonowego w konkursie na wakacyjną sielankę. W sumie można było pójść horror, prawda? A że makabra przedstawiona w pierwszej osobie odbierana jest inaczej, może się nie podobać, to tylko świadczy, że nie ma w Was za grosz… psychopaty;) Gratulacje!:)

 

O matko! Chyba zacznę się Ciebie bać.

Śniąca, jeśli napisałaś to na serio, to mogę się tylko uśmiechnąć, że zadanie jakie sobie założyłem, wykonałem w zadowalający sposób :D

A było ostrzeżenie, że horror i klauzula w przedmowie, że co złego to nie ja! Nie mogłem więcej wpisać, żeby nie spoilerować.

Rozumiem, że się nie spodobało, ale obecnie bardziej boję się zaszufladkowania niż krytyki.

 

Emelkali, no cóż, taki już jestem niereformowalny;)

Ale “straszne” w sensie źle napisane, przerażające, przerażająco kiepskie, czy też odnosisz się do moich skłonności do strasznego przejaskrawiania?:)

 

Pozdrawiam serdecznie Waszą szczerą trójkę.

Doceniam fakt wpisu, pomimo braku satysfakcji z lektury.

empatia

A że w makabra przedstawiona w pierwszej odbierana jest inaczej, może się nie podobać, to tylko świadczy, że nie ma w Was za grosz… psychopaty;) Gratulacje!:)

A, dziękuję. Potwierdza się inny test, jaki sobie z koleżanką zrobiłyśmy – z niego też nam wyszło, że psychopatkami nie jesteśmy :)

 

Wyszło Ci dobrze, w sensie tego wczucia się. Też kiedyś czytałam podobne teorie, więc nic mnie tu nie zdziwiło. i nawet nie zauważyłam, że jakoś fantastyki jakby nie było.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

i nawet nie zauważyłam, że jakoś fantastyki jakby nie było.

To chociaż napisz, że fabuła trochę wciągnęła;)

empatia

No, niezła wakacyjna miłość.

Żadne gliny się sprawą nie zainteresowały? W pomieszczeniu, w którym się rozgrywała przed-końcówka musiało się nieźle krwi wylać.

Ech, chyba słusznie nie przepadam za horrorami. Ale koncepcja ciekawa. Zwłaszcza w zestawieniu z konkursową sielanką.

Zabierał to, co przeszkadzało mi w okryciu mojej prawdziwej natury.

Odkryciu?

Babska logika rządzi!

Finklo,

Nie chciałem się rozpisywać w opowiadaniu, bo to nie miał być tekst detektywistyczny, tylko o powstającym uczuciu;) Ale rozumiem, że po przeczytaniu pozostał niepokój związany z zakończeniem i jego prawdopodobieństwem. Śpieszę więc wyjaśniać, dlaczego na koniec zostaje powakacyjna sielanka.

Po pierwsze, obie strony zeznają identycznie, a że są psychopatami, potrafią przedstawić wszystko w sposób wiarygodny. Podczas wakacji zwiedzili mnóstwo miejsc, jednym z nich mogła być wyprawa na otwarte morze, części uczestników. Nawet jeśli ktokolwiek ogłosiłby poszukiwania to znajdzie zatopiony jacht i ciała, zjedzone już zapewne w znacznej części przez ryby. A że poszukiwania na otwartym morzu trwają, przyjmuję że spokojnie można też liczyć na naturalny rozkład.

Po drugie Mark jest profesjonalistą. Pokazałem to we fragmencie, w którym każdy sprzątał po sobie zamykając „projekt”; rękawice, skafandry, trochę chemii = porządeczek. Poza tym dom mógł zostać, najzwyczajniej w świecie, spalony. Bez ciał, po pożarze, żaden dowód nie pozostaje. Ludzie oglądają takie CSI i myślą, że dowody zbiera się łatwo i szybko, a wszystko jest do odtworzenia. Prawda jest taka, że dobry sprzęt mają jedynie jednostki centralne i duże, bogate miasta. Podobnie jak u nas prowincje bywają niedoinwestowane, a policjanci leniwi. Kto połączy spalenie wiejskiego domu z zaginięciem nowobogackich nastolatków na morzu?

Kilka lat temu miałem okazję trochę podróżować po Stanach Zjednoczonych i pierwsze zaskoczenie było takie, że na prowincjach większość domów, nawet wyglądających okazale, jest po prostu drewnianych. Wówczas zdałem sobie sprawę, dlaczego huragany sieją tam takie zniszczenie. Ale wracając do tematu. USA to olbrzymi kraj i tylko z punktu widzenia wielkich miast człowiek może powiedzieć, że to niemożliwe, żeby ktoś był w dzisiejszych czasach anonimowy, nienamierzalny. Nasza podświadomość racjonalizuje po swojemu, że jako to, nikt nie zwrócił uwagi na obecność młodych ludzi na noc w jakimś domu. Ano tak. Ameryka to kraj niesamowitych możliwości, zwłaszcza jeśli masz pieniądze. Można zostać milionerem zaczynając od pucybuta, jak również bezkarnym psychopatą z milionami, które pomogą zatuszować każdą akcję.

Po trzecie, na koniec została sielanka, bo miała zostać, bo takie są wakacje. Zamknąłem opowiadanie w taki sposób, a nie inny, bo to miał być lekko ironiczny tekst o rodzącym się uczuciu i prowokujący do odpowiedzi na pytanie o granice naszej tolerancji. Skoro dopuszczany możliwość miłości dwóch kobiet, pary homoseksualistów, to kolejnym krokiem powinno być dopuszczenie do myśli faktu, że psychopaci też mogą się związać na całe życie dostrzegając w sobie nawzajem swego rodzaju dopełnienie.

To tak z grubsza, Finklo. Nie wiem, czy Cię przekonam, czy przekonam do tekstu kogokolwiek. Nie zamierzam nikogo przecież namawiać, żeby polubił bohaterów, bo żaden normalny człowiek nie jest w stanie ich polubić, a ci „inni” i tak się przecież nie przyznają;) Celowałem w konsternację, wzbudzenie stanu niepokoju w czytelniku, pytań o granice miedzy propagowaniem fantastyki i wolnością słowa, a promowaniem dewiacji, czy okrucieństwa. Taki eksperyment i prowokacyjny nieco tekst. Na razie czuję, że przestrzeliłem, ale jeszcze mam nadzieję, że nawet Ci co przeczytali i nie wiedzą, co napisać, żeby nie urazić autora, wrócą dziś lub jutro i chociaż napiszą, że tekst nie dawał im spokoju:)

Zapewniam, wszystkie uwagi biorę dzielnie na klatę i nie mam w garażu piły mechanicznej;)

 

Edit

Tak, literówka, spieszę usunąć i podziękować. Uroki last minute;)

empatia

Nie mogę powiedzieć, że mi się podobało – filmów o podobnej tematyce nie lubię bo mnie albo śmieszą albo irytują, w literaturze też nie przepadam. Ale wciągnęło, napięcie było, narracja płynie.

Trudno powiedzieć, żeby smakowało, skoro to dla mnie tematyczna brukselka. Ale za to naprawdę dobrze przyrządzona brukselka:D

Klep.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Nigdy wcześniej nie gotowałem brukselki, ale mnie podkusiło, żeby trochę urozmaicić kuchnię. Świadom smrodku, jaki może pozostać, zaryzykowałem. Dlatego bardzo doceniam punkcik za przygotowanie potrawy. Serdeczności.

empatia

i nawet nie zauważyłam, że jakoś fantastyki jakby nie było.

To chociaż napisz, że fabuła trochę wciągnęła;)

Ale się upomina ;) 

Jak nie zauważyłam, to chyba wciągnęła – jak myślisz? :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

:p Pewnie, że się dopominam. Dostałem trzy strzały na dzień dobry (że „be” i nie podobało się) od osób, które lubię i szanuję, więc próbuję wyłuskać jakieś pozytywy. Bo wiesz, jednak ciągle uważam się za mocno początkującego. Przebieram w formach wyrazu, kombinuję z gatunkami i sposobem narracji, po prostu szukam swojej drogi. Wiem, że bohaterowie są brzydcy, ale próbuję ustalić, czy sposób przedstawienia historii, zaplątanie akcji i zamysł rozprawienia się z konkursowym tematem też jest „łeee”, czy też są jakieś plusy.

empatia

Mnie się podobało. Tak do snu :D

F.S

To daj później znać, co Ci się śniło. Pięknie dziękuje za ślad obecności i życzę kolorowych snów :D

empatia

Ja z czystym sumieniem doklepuję przy tym horrorze biblioteczkę. W trakcie bety miałam tylko zastrzeżenia do końcówki, ale wola autora zwyciężyła.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Rzadko głosuję na biblioteką, ale w tym wypadku robię to z przekonaniem. Co nie znaczy, że nie pomarudzę odrobinkę ;-)

W jedno miejscu potknąłem się poważniej:

Powietrze dobrze mi zrobiło (…)

No, ja myślę, każdemu dobrze robi ;-) Może jednak przydałby się przymiotnik świeże?

 

W warstwie kompozycyjnej mam jeden zarzut. I w sumie to jest najpoważniejszy, IMHO, mankament. Tekst nie podniósł mi włosów na karku. Myślę, że to dlatego, iż od początku wiadomo do czego dąży. To znaczy zaskoczeniem jest, że Mark pociął kumpli, ale to jest kwestia poboczna. Głównym motywem, który mógł budować napięcie jest eskalacja wypadków, zdarzeń wywołujących wyrzut adrenaliny. Natomiast w tym przypadku pierwsza scena robi za spoiler i zbudowanie napięcia jest niemożliwe.

Jednak, to co napisałem, ma skutek uboczny. Czytelnik może skupić się na innej warstwie opowieści. Na swoistym studium psychopatii i rodzenia się więzów pomiędzy dwojgiem skrzywionych ludzi. Absolutnie nie jestem specjalistą, ale mnie się rozwiązanie tej kwestii podobało.

@AdamKB

Grace i Mark. Nigdy, ale to nigdy nie zrobili, nie powiedzieli niczego, co odkrywałoby ich nienormalność? Nie wierzę.

Będę polemizował z tym zarzutem. Co do chłopaka, to tekst jednoznacznie podaje, że opisane wydarzenia to nie pierwszy raz. Więc jedyne momenty kiedy musiał się pilnować to przekonywanie dziewczyn i rodziców. To chyba nie problem. Szczegóły wcześniejszych występów chłopców leżą poza tym tekstem, ale nie naruszają, IMHO, kołka niewiary. Co do Grace jest jeszcze ciekawiej, bo w jej przypadku obserwujemy jak rodzi się zrozumienie i specyficzne upodobania. Jak rozumiem z tekstu, dziewczyna wcześniej, co najwyżej konstatowała, że w jakimś sensie odstaje od koleżanek, ale nie wynikało z tego nic spektakularnego. Jeżeli nawet zdarzały się zachowania, które u zawodowych psychologów mogłyby budzić jakieś podejrzenia, to otoczenie Grace spokojnie mogło je przeoczyć albo zlekceważyć. Takich sytuacji w otaczającym nas świecie jest mnóstwo.

Podobnie nie sądzę, żeby akurat w tym wypadku tekst musiał szczegółowo rozwodzić się nad kulisami tuszowania tej czy poprzednich zbrodni. W opowiadaniu jest wystarczająca liczba sugestii, żeby przyjąć, że mogło tak być. Począwszy o informacjach o majętności chłopaków a skończywszy na informacjach o zaginięciu na morzu. Dywagacje na temat zacierania śladów, działań policji, itd. byłyby, moim zdaniem, potężnym i niepotrzebnym zgrzytem.

I na zakończenie. Wybrałeś, Autorze, ciekawy sposób prowadzenia narracji. Nie dość, że pierwszoosobową i to z perspektywy różnych postaci, to jeszcze zrezygnowałeś z liniowego przebiegu czasu. To się nie musiało udać, a jednak, IMHO, wypaliło. W dodatku lubię takie zabiegi, więc u mnie dodatkowy plus. Inna sprawa, że narracja pierwszoosobowa ułatwia opis emocji.

 

No, to mam nadzieję, że uzasadniłem oddanie głosu na bibliotekę! ;-)

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Oj, KPiachu, bardzo uzasadniłeś. Cieszę się, że to wszystko napisałeś, bo mnie – jako becie – trochę niezręcznie by było. A taka jest właśnie moja opinia yes

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

No dobrze, przetrawiłam (tylko bez chorych skojarzeń, proszę – wszelkie testy twierdzą, że psychopatką nie jestem) i klikam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Słuchajcie, ciągle analizuję, co tu się wydarzyło (był jeden klik od Alex, a teraz łaaaał!), a banan nie schodzi mi z facjaty. Co prawda nadal nie mogę się doliczyć dobrodziejów, ale z tej biblioteki cieszę się strasznie. Tak, to jest dobre słowo – STRASZNIE! Ulżyło mi, bo już się bałem, że rzeczywiście przekombinowałem.

 

KPiachu,

Serdeczne dzięki za analizę. Sprawia, że poczułem się trochę pewniej na nowym gruncie. Generalnie piszę na wyczucie i czasem zdarza mi się zejść na manowce. W tym opowiadaniu dużo zaryzykowałem, ale dzięki Twojemu uzasadnieniu mam pełne i niezwykle satysfakcjonujące potwierdzenie, że od strony czytelnika widać dokładnie to, co chciałem pokazać. Mimo skromnego doświadczenia mam już świadomość, że bywa tak, że piszącemu tylko się wydaje, że czytelnik powinien zauważyć wszystko i zobaczyć rzeczy, które wyobraził sobie autor. Dlatego tak pełna ocena ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Ukłony.

Co do głównego mankamentu opowiadania, to nie mam w zasadzie nic na swoje usprawiedliwienie. Ciągle się asekuruję. Mam tendencję do nadmiernych dywagacji i zagłębiania się w psychikę bohaterów i zawsze mam obawy, na ile czytelnik dotrwa do końca. Lekkim spoilerowaniem, chciałem zanęcić i utrzymać uwagę odbiorcy do finału. Nawiązaniem do narkotyków, próbowałem przykryć oczywistość przebiegu opowiadania, sugerując, że to wszystko mógł być tylko omam.

Inna rzeczą jest to, że nie mam doświadczenia w budowaniu nastroju grozy, ale będę dalej próbował i w końcu wyczuję, o co chodzi.

Edit

Powietrze uzupełnione o przymiotnik. Dziękuję.

 

Bemik,

Kiedyś Cię znajdę na tym podwarszawskim odludziu i… mocno wyściskam.

 

Śniąca,

Ciebie nie będę szukał, bo jeszcze się za bardzo wystraszysz ;p

 

Bardzo Wam dziękuję za kliki i wsparcie.

Pozdrawiam serdecznie.

empatia

Zaskoczyłeś mnie, Empatio, bo po Tobie w życiu nie spodziewałabym się podobnego tekstu. A ponieważ bardzo lubię horrory, Twoje opowiadanie spodobało mi się nadzwyczajnie, już to z powodu wspomnianego zaskoczenia, już z przyczyn, które nad wyraz jasno wyłożył KPiach.

Siła ssąca Wakacyjnej miłości sprawiła, że opowieść pochłonęła mnie do tego stopnia, iż nie zwracałam najmniejszej uwagi na ewentualne niedoskonałości, a zdarza mi się to, tak średnio, raz na jakieś osiemset opowiadań.

Empatio – składam Ci szczere wyrazy autentycznego uznania! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg,

Lejesz miód na moje serce. Rad jestem, że udało mi się Ciebie zaskoczyć.

Przeczytałem opinię na telefonie, gdy wszyscy domownicy smacznie sobie spali. Nie sądziłem, że opanowanie okrzyku radości jest takie trudne :D

Co tu więcej napisać? DZIĘKUJĘ!

empatia

Cóż, mam trochę jak Adam – jakoś nie wierzę w tych bohaterów. Choć dosyć ciekawie pokazałeś znudzenie Marka. Niby wiesz, że chłopak robi coś okropnego, a jednak opisuje to z taką apatią, że się zaczynasz zastanawiać. A potem wyobrażasz to sobie ;] Grace wyszła jakaś bardziej blada jak dla mnie. Ale ogólnie opko na plus – jak bym wciąż mogła, to bym dorzuciła punkt.

Ponoć, wchodząc między wrony, musisz krakać jak i one. Smutne to, bo przecież wiadomo, że większość wron wysławia się nader fatalnie...

Tenszo,

Pięknie dziękuję za odwiedziny i opinię. Również za deklarację, mimo że protagoniści nie podeszli. Doceniam.

Pozdrawiam serdecznie.

empatia

Okropne! Po prostu straszne! Podobać się nie podobało, ale zdecydowanie wywołało emocje przez co mogę stwierdzić, że było dobre. Obrzydliwa przemiana i swoją drogą nie spodziewałam się takiego tekstu po Tobie, Empatio. Brawo!

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Jak Dexter znalazł dziewczynę. :) Dla mnie opowiadanie nie było jakoś szczególnie przerażające, dokładnie z tego powodu, który wyłuszczył KPaich. Obrzydliwa też nie jestem, momentów w sumie nam oszczędziłeś. Tekst bardzo wciągający i przewrotny. Zaliczyłam chwilę lekkiego znudzenia, gdy Grace drobiazgowo opisywała zauroczenie Markiem, myślę, że można by to skrócić, nie walić tak łopatologicznie, nie wyjaśniać tak do ostatka.  Podobała mi się narracja Marka, gdy beznamiętnie opowiadał o rzeczach dla zwyklego śmiertelnika szokujących. Grace wyszła słabiej. A co do odkrycia się psychopaty – seriale takie jak “Hannibal” czy wspomniany “Dexter” jakoś sobie poradziły z tym zarzutem.:) A i była jeszcze “Gothica” – tam też psychopaci dokazywali bezkarnie… Nie wspominając o “Nagim instynkcie”. Psychopata to taki wdzięczny obiekt.:) Literacko to polecam “Kolekcjonera” Fowlesa – robi wrażenie.

Podoba mi się koncept z karmieniem się emocjami ofiar – od kilku lat kiełkuje mi w głowie pomysł na coś podobnego, takie inne, mniej oczywiste formy wampiryzmu.

Zabawa z czasem wyszła Ci całkiem nieźle – tekst czyta się płynnie, bez większych trudności ze zrozumieniem chronologii.

Z twoimi psychopatami-kolegami jest ten sam problem, co ze Staszkiem Wokulskim – mają forsę i umiejętności, ale brakuje kilku słów wiarygodnego wyjaśnienia, kim są i jak to osiągnęli. Niby forma jest krótka i rzecz domyślnie dzieje się w Stanach (?), gdzie wszystko się może zdarzyć, ale u mnie zostawiło to wyraźny niedosyt.

Nie poczułem jakichkolwiek emocji w stosunku do dziewczyn-ofiar (poza delikatną niechęcią, za lekko materialistyczny stosunek do relacji damsko-męskich). Nie wiem, czy starałeś się, by takowe wywołać? Może warto by było, żeby mocniej wciągnąć czytelnika w historię? Z drugiej strony, prawodopodobnie wymagałoby to istotnego zwiększenia objętości tekstu. Fabuła wyraźnie ogniskuje się wokół postaci Marka i Grace, więc Susan i Betty nie mogły przebić się z głębi tła.

Finał, co prawda nie zwalił z nóg, ale z mojej perspektywy nie był łatwo przewidywalny – podejrzewałem, że Mark prędzej zabije dziewczynę, niż kumpli, więc udało Ci się mnie zaskoczyć i za to jeszcze jeden mały plus. 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Morgiano,

Cieszę się, że i Ciebie udało mi się zaskoczyć. Bardzo dziękuję także za nominację. Mam nadzieję, że dzięki temu więcej osób przeczyta. Tak teraz stwierdzam, że tytuł opowiadania nie zachęca to lektury, zwłaszcza, jak się zna mój dotychczasowy dorobek;)

Chciałem, żeby wyszło trochę przewrotnie w kontekście konkursu i tematu wakacyjnej miłości, ale takie podejście ma swoją cenę. Większość przeczyta i zapewne pomyśli: „empatia – Wakacyjna miłość” będzie kolejne słodkie, poetyckie pitu pitu. Mam nadzieję, że polecenie mnie na liście październikowej pomoże. Ukłony.

 

Rooms,

Zawsze się zastanawiałem, o czym jest Dexter, bo tytuł, owszem, słyszałem. Nie wiem, czy się skuszę na obejrzenie polecanych tytułów, bo generalnie mało oglądam telewizji, a i temat psychopatów skusił mnie raczej jednorazowo po przeczytaniu ciekawego artykułu i połączeniu z tematem konkursowym.

Jeśli chodzi o przemyślenia Grace, to jest to taka moja cecha, co do której jeszcze nie wiem, czy jest bardziej wadą, czy zaletą. Lubię pokazywać akcję oczami bohaterów, a w zasadzie ich emocjami. Wiem, że nie do wszystkich taki sposób przemawia i może wydać się nudny. Będę dumał, co z tym problemem zrobić w kolejnych tekstach. Dziękuję.

 

Nevazie,

Jeśli zaciekawił Cię koncept, polecam inne swoje teksty:

Jon i Jane,

Czy boisz się dotyku?

Dwa lata temu, po wielu latach tłamszenia w sobie koncepcji, zacząłem pisać książkę. Przestałem, kiedy zagościłem tutaj i okazało się, jak słaby mam warsztat:) Wymienione opowiadania pokazują trochę inne aspekty, w tym technikalia absorbcji energii. Może Cię zainteresują. Jak napiszesz swój tekst, daj znać. Z ciekawością przeczytam opowiadanie w podobnym klimacie z wykorzystaniem innej wrażliwości. Powodzenia.

Cieszę się, że kombinacje z chronologią oraz zakończenie odbierasz pozytywnie. Dziękuję.

Jeśli chodzi o przyjaciół i potraktowanie ich pobocznie, to jak najbardziej był celowy zabieg. W tekście, który miał zamknąć się w piętnastu tysiącach znaków, opisywanie wszystkich postaci byłoby… samobójstwem;) Generalnie wskazane były jedynie tłem i po części pretekstem do przemyśleń, a także konkluzji, że łączący się w parę, muszą w taki, czy inny sposób porzucić kolegów / przyjaciółki.

 

 

Pięknie Wam dziękuję za odwiedziny i opinię. To miło przeczytać o swoim tekście, coś więcej niż to,  czy podeszło lub nie. Doceniam poświęcony czas.

Serdecznie pozdrowienia.

empatia

Hmm… mocne. Niby zupełnie nie moje klimaty, ale napisane sprawnie, z pomysłem, przewrotne. Najbardziej podobała mi się urywana, mieszająca czasy narracja, bardzo “filmowa”. Pomysł na rodzące się uczucie też niezły – może mi zabrakło jednak jakiegoś ironicznego potraktowania tych flaków, jakiejś gry z konwencją tekstu o psychopacie z piłą ale rozumiem, że zabrakło już na to miejsca.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Witaj Mirabbel,

Jakby to powiedzieć?… To też nie moje klimaty :D Cieszę się, że mimo tego dostrzegasz sporo plusów. Dziękuję.

Jeśli chodzi o kwestię „flaków”, ograniczenia w objętości tekstu to jedno, a chęć dotykania technikaliów to drugie. Opis bycia / stawania się psychopatą / mordercą nie był celem, tylko pretekstem do pokazania rodzącego się uczucia między osobami, po których byśmy się tego nie spodziewali. Dlatego, a i również z powodu braku doświadczenia w przedmiotowej materii;) nie podjąłem się ani zagłębiania we flaki, a tym bardziej zabawy z konwencją.

Serdecznie dziękuję za lekturę i pozostawienie komentarza.

empatia

Panocku, cymoj psecinecek na znak, że żech tu był. No.

 

,

 

Peace!

 

P.S.

Chyba zapomniałem Ci odpisać na komentarz pod drabbelkiem.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Czy ta sympatyczna kropeczka ma wywalony jęzor, czy też to wyjątkowo dorodny okaz kropka?;)

Starym drabbelkiem się nie przejmuj, tylko czytaj nowe tekściory:)

empatia

Empatio, tym razem wszystkie kropki są MOJE! Hahaha! Dla innych już nie zostało :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Stworzyłem potwora… :)

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Objawił nam się zachłanny kropkożerca;) Musicie się szybko uporać z konkursem, nim zjawisko eskaluje. Na portalu literackim to może być niebezpieczne. Co jeśli Śniąca będzie na głodzie i znajdzie sposób na podkradanie kropek z innych opowiadań?;)

empatia

Wtedy autorzy będą odsądzani od czci i wiary za tak koszmarne braki w interpunkcji ;) 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przyznaj się! Przecinkiem też nie wzgardzisz?;)

Pewnie się wyprzesz, ale ja już swoje wiem. Od dziś będę twierdził, że nie mam problemów z interpunkcją, tylko Śniąca ma na mnie zły wpływ :p

empatia

No tak, zwal wszystko na kobietę :) 

 

Oświadczam, że kropków mam zapas do następnego konkursu, w którym będzie sędziował Cień i nikomu podkradać ich nie będę :)  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Eh, wiedziałem, że kontynuowanie offtopu nie wyjdzie mi na zdrowie;)

Serdeczności.

empatia

Trudna sprawa. 

Opowiadanie jest fajne, jeżeli chodzi o pomysł na narrację. Mieszanka perspektyw bohaterów i czasów ujawnia nieco wyższy poziom sprawności w pisaniu. 

Co do bohaterów – nie umiem ich ocenić, bo takie nagromadzenie atypowych postaci, dodatkowo obarczonych raczej skomplikowanymi zaburzeniami, wymyka się mojej skromnej wiedzy z zakresu psychiatrii : P

Ogólne wrażenie mam jednak takie, że dziewczyna jest jakby bardziej naturalna. Chłopak wydaje się mieć zbyt duże skłonności mentorskie i emocjonalność wyższą. Nadto nie wiem, po co mu są potrzebni ci dwaj idioci ; P

 

Ponadto wydaje mi się, że finkla ma trochę racji z uwagą nt. policji. Niknie czworo nastolatków, dwóch dzianych chłopaków. Mniej więcej wiadomo, gdzie i jak podróżowali – karma dla mediów, więc i służby nie popuszczą. A takiej jatki raczej nie da się raz-dwa zatuszować – to taka ogólna uwaga, bo w opowiadaniu już raczej pod tym kątem nie ma co grzebać. 

I po co to było?

Normalnie miałem nigdy nie wracać do tematu psychopatów, ale zaczyna mocno kusić napisanie kontynuacji, w której protagoniści wodzą za nos policję i ścierają się z detektywem prowadzącym postępowanie wyjaśniające ze strony ubezpieczyciela. Wówczas mógłbym pokazać historię od drugiej strony, czysto technicznej i wyjaśnić, jak to możliwe, że w cywilizowanych krajach mogą takie rzeczy ujść na sucho.

Najgorsze jest to, że wymyśliłem właśnie detektywa wyposażonego w ciekawy zestaw umiejętności:D Czuję, że pomysł już nie puści, dopóki nie spiszę choć na roboczo nowej historii.

 

 

Wielkie dzięki Syf.ie za poświęcony czas. Wnioski wyciągnę. Jak widać dbałość o wyjaśnienie szczegółów jest konieczna, gdy ma się do czynienia z bardzo wnikliwymi czytelniami. Będę szukał sposobu, by następnym razem umiejętnie przemycić więcej szczegółów i zrobić to tak, żeby nie przegadać tematu. Na swoją obronę tylko dodam, że tekst przede wszystkim o rodzącym się uczuciu, dlatego detale potraktowałem bardzo pobocznie.

… po co mu są potrzebni ci dwaj idioci ; P

Ha! Fajnie, że o to zapytałeś. Otóż, dość enigmatycznie napisałem o mentorze Marka i zaznaczyłem jego cechy przywódcze oraz to, że wprowadza nowych w tajniki rzemiosła. Mam pewną szerszą koncepcję „świata”, w którym dobro i zło bije się o ludzką energię do życia. W tym opowiadaniu zaś, „koledzy” potrzebni byli również do zaznaczenia pewnych prawidłowości w relacjach damsko-męskich. Najpierw wystarczają nam w życiu koledzy / psiapsiółki, ale konsekwentnie, podświadomie lub nie, dążymy do stałych związków, a wówczas koledzy idą w odstawkę. Taka dodatkowa zabawa z konwencją na potrzeby konkursu i tematu wakacyjnej miłości. Wiem, że klasyczny obraz psychopaty to samotnik, ale zaryzykowałem z grą drużynową. Wyrwać w pojedynkę fajną dziewczynę, która otacza się wianuszkiem koleżanek jest niezmiernie trudno;)

 

Jeszcze raz pięknie dziękuję za lekturę i ocenę.

Pozdrawiam serdecznie.

empatia

Piękna, mocna, cudownie pojebana rzecz. Faktycznie wyróżnia się na tle pozostałych tekstów, zarówno klimatem jak i tematyką. Jednak fabularnie mi się to trochę rozjeżdża, bo w odniesieniu do Grace i Marka używasz takich zwrotów jak:

 

głos rozsądku próbował zagłuszyć przerażenie.

Przez cały wieczór spoglądałam ukradkiem na Marka. (…) Czułam jego fascynację i burzę uczuć, której nawet nie próbował ukrywać.

Czułem się potrzebny

Lubiłem ich.

Potrafił wyczuć moje obawy, mimo że byłem mistrzem w ukrywaniu emocji.

 

Przykłady można by mnożyć, a przecież mówimy tu o psychopatach, czyli ludziach, którzy podobno nie są zdolni do odczuwania jakichkolwiek głębszych emocji. Strach, sympatia, miłość – która też się w tekście pojawia – żal, smutek, empatia, etc. to dla psychopaty,zdaje się, niemal puste pojęcia. Wie, co one znaczą, ale jakby nie do końca rozumie, co naprawdę znaczą. Dlatego jest zdolny do wszystkiego. I zazwyczaj, kiedy już dopuszcza się tego właśnie „wszystkiego”, to po to, żeby spróbować zrozumieć, czym są emocje, a może wręcz je „wyłapać”, mniej więcej jak kolesiostwo w Twoim tekście. Ale sam nie jest w stanie czuć “naprawę”.

Trochę jak obdarzona sztuczną inteligencją maszyna, która adaptuje się do środowiska i uczy markować pewne zachowania, by się nie wyróżniać.

Odbyliśmy małą debatę o tym, czy moje odczucia są słuszne, Szefowa podesłał mi ciekawy artykuł, który z jednej strony potwierdza znane mi założenia na temat psychopatii, a z drugiej nieco je koryguje.

Wychodzi na to, że psychopata jest zdolny do pewnych uczuć, ale bardzo płytkich i nie mających wpływu na podejmowane przez niego decyzję.

Tak więc nadmierne epatowanie emocjami bohaterów wydaje mi się błędem logicznym, który mocno rzutuje na mój odbiór tekstu. A w każdym razie ja zupełnie inaczej wyobrażam sobie to, jak funkcjonuje umysł psychopaty. Z drugiej jednak strony rozważania Grace o tym, że podłapuje emocje z otoczenia, a sama nie wie, co tak naprawdę czuje, są jednak przekonujące.

Bohaterowi nie zgadzają mi się też pod względem innego rodzaju objawów psychopatii: nadmiernie wysokie mniemanie o sobie, urok osobisty, łatwość nawiązywania kontaktów, takie tam.

Akcji z oglądaniem horrorów i reakcji Grace na nie zupełnie nie zrozumiałem.

 

 Fantastyki tutaj też nie dostrzegam, niestety. Chyba, że przyjąć iż jest nią tutaj psychopata prawdziwie kochający czy zdolny do rejestrowania uczuć innego psychopaty, et cetera…

 

Niezależnie jednak od wszystkiego, opowiadanie ma naprawdę dobry klimat i z pewnością było warte napisania.

 

Peace!

 

P.S.

Też robiłem test określający, czy jestem psychopatą (a nawet kilka, począwszy od zarażania się ziewaniem) i wychodzi na to, że mam pewne odchyły. Tyle, że raczej w drugą stronę. Tak więc spokojnie nadal możecie się mnie nie bać.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cieniu,

Potwierdza się, że warto brać udział w konkursach, w których jurorujesz, bo autor może oczekiwać wnikliwej analizy. Za to bardzo dziękuję, jak również za wiele miłych słów. A teraz… pozwolę się z Tobą trochę nie zgodzić ;)

Po pierwsze w tekście nigdzie nie pada słowo „psychopata”. Mam wrażenie, że opowiadanie „padło ofiarą” dyskusji, która toczyła się pod tekstem i ujawnienia mojej bezpośredniej inspiracji. Gdybym nazwał opowiadanie „psychopaci na wakacjach” lub konkurs dotyczyłby wprost wniknięcia w umysł takich ludzi, swego rodzaju dyskwalifikacja nie budziłaby moich większych zastrzeżeń. Ale w takiej sytuacji odbieram przykładanie szablonu definicyjnego schorzenia do ram opowiadania za nadmierny formalizm, sorry. Opowiadanie inspirowane artykułem o umyśle psychopaty, będące swego rodzaju wariacją na ten temat a nie naukową rozprawką, nie powinno być raczej tak analizowane. Ale to Ty jesteś Jury i masz wszelkie prawa.

Po drugie, nie wziąłeś chyba pod uwagę, że narracja jest pierwszoosobowa i jeśli protagonista pisze: „czuję, że…”, albo „obawiam się”, czy „przeraża mnie” nie oznacza to, że ma na namyśli obiektywny stan emocjonalny (tak by było, gdyby narracja była w trzeciej osobie; wówczas pisząc, „Grace była przerażona” byłby rzeczywiście zgrzyt, jednak jeśli ona sądzi, że uderzenie adrenaliny, które ją zamracza jest strachem lub przerażeniem, to ma prawo tak opisać stan, jaki uznaje za obiektywny ze swej perspektywy). Podsumowując, to że osoba ze skrzywieniem osobowości uznaje, że coś czuje nie znaczy, że mamy formalną niezgodność z naukową teorią psychopatii.

Po trzecie, moi protagoniści to coś więcej niż psychopaci, ale tu rzeczywiście odpuszczam, bo jeśli Ty nie wyczytałeś tego z tekstu, to najprawdopodobniej nie opisałem tego na tyle dobrze w treści opowiadani, by dalsze wyjaśnienia z mojej strony nie były potrzebne. Tu jako odbiorca masz pełne prawo (choć uważam, że każdy interpretuje opisaną rzeczywistość do swojego stanu wiedzy i doświadczenia życiowego) uważać, ze czytasz o psychopatach i jest to niezgodne z Twoim wyobrażeniem na ten temat. Tu kłaniam się i dziękuję, że to wytknąłeś. Następnym razem zwrócę więcej uwagi na detale i kreacje bohaterów, by lepiej pokazać czym są. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko tyle, że konstrukcja, jaką przyjąłem bardzo utrudniała pokazywanie szczegółów dotyczących natury bohaterów, bo w zasadzie jej ukrycie było jednym z nadrzędnych celów. Końcówki zaś nie chciałem dociążać, choć Bemik radziła, bym napisał więcej, żeby rozwiać wątpliwości, o których później napisała Finkla i Syf.

Podsumowując, cieszę się, że klimat opowiadania podszedł, dziękuję za rozłożenie tekstu na czynniki pierwsze i ich analizę w celu szukania niedoskonałości. Wbrew pozorom;) bardzo to doceniam i wykorzystuję szansę, by dalej podyskutować i zdobycie kilka kolejnych doświadczeń:)

Pozdrawiam serdecznie.

empatia

empatio, jeżeli czujesz się skrzywdzony tym, że na mojej ocenie tekstu zaważyły niesłuszne wnioski odnośnie tego, kim są, a kim nie są bohaterowie, to bardzo mi przykro. Specjalnie podjąłem na ten temat debatę na forum jury, by mieć pewność, że Cię nie skrzywdzę fałszywym osądem. Myślę, że jeśli zapytasz Iluzję albo Juniora, to to potwierdzą. Dyskusja co prawda nieco zweryfikowała moje poglądy, ale w gruncie rzeczy ich nie zmieniła.

Poniekąd jednak sam jesteś sobie winien, bo mimo wszystko wykreowałeś swoich bohaterów nawet nie tyle, co na złych ludzi, co na totalnych pojebów. Czyli, że coś poszło albo bardzo źle, albo aż za dobrze. ;) Zresztą wzmianki o tym, że Grace ma poważne problemy ze zrozumieniem tego, co czuje, a co jej się wydaje, że czuje, też dosyć jednoznacznie – przynajmniej dla mnie – wskazują, kim ona jest.

Zwróciłem oczywiście uwagę na fragmenty traktujące o wyczuwaniu emocji Grace i jej koleżanek, oraz o czerpaniu energii cierpienia ofiar – bo chyba mogę użyć takiego skrótu myślowego – i wciąż pamiętam Twoje opowiadanie o wampirze energetycznym, więc oczywiście przemknęła mi myśl, że i tym razem coś jest na rzeczy. Niemniej jednak pamiętam też, choć dosyć mgliście i bez szczegółów, reportaż (albo artykuł – to jest naprawdę mgliste wspomnienie) o jakimś psychopacie, który już po złapaniu przez policję zeznał, że torturował i zabijał swoje ofiary między innymi z ciekawości. Gość miał nadzieję, iż ich emocje będą na tyle silne, że udzielą się również jemu, bo chciał zrozumieć o co z tym w ogóle chodzi. Eksperymentował. No i dostarczało mu to też seksualnej satysfakcji.

Motywy Twoich bohaterów, właśnie przez te wzmianki o czerpaniu energii i szukaniu nowych doznań, koniec końców wydały mi się bardzo zbliżone do eksperymentów wyżej wspomnianego psychopaty. I chyba faktycznie zabrakło jakichś dalszych wskazówek, które pozwoliłby mi inaczej zinterpretować cały tekst.

Kiedy jestem Jurkiem, komentarze pod opowiadaniem czytam tylko wtedy, gdy już wyrobię sobie i własną opinię o tekście. Albo kiedy mam problem z jego interpretacją. Staram się zachować jak największy subiektywizm oceny. Tutaj pobieżny wgląd w dyskusję rzeczywiście upewnił mnie co do mojej opinii, ale nie miał na nią żadnego wpływu.

 

No i najważniejsze – długo zastanawiałem się, czy gdybym ocenił tekst nie biorąc pod uwagę tego co budziło moje wątpliwości, to cokolwiek by to zmieniło w wynikach konkursu (o tych moich wątpliwościach też wspominałem pozostałym członkom jury). Odpowiedź jednak brzmi: nie. A w każdym razie nie zmieniłoby to moich typów na najlepsze opowiadania.

Choć i tak pozostaję pod ogromnym wrażeniem.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Hej, brachu, chyba nie podejrzewasz mnie o jakieś corcorańskie zapędy;) Pofinklować sobie nie można? Ja tylko dociekam;)

To że „Słomiak” wygra wiedziałem, jeszcze zanim zacząłem pisać „Wakacyjną miłość”, a w zasadzie to miałem nadzieję, graniczącą z pewnością, że tak będzie. Dlatego absolutnie nie mam pretensji o cokolwiek, co to, to nie ja!

Po prostu poczułem nieodpartą chęć pogłębienia tematu:)

Poza tym, wyciągnąłem z Ciebie informację, czy pamiętasz moje wcześniejsze teksty. Serdeczne dzięki.

Peace!

 

Edit

… sam jesteś sobie winien…

I tu mamy zgodę. Z perspektywy czasu mogę przyznać, że popełniłem klasyczny błąd początkującego. Mam swój świat, ale nie opisuję w danym tekście go na tyle dokładnie, by czytelnik zobaczył to co ja. A co do wykreowania odjechanych na maksa bohaterów to był ryzykowny zabieg, który miał na celu pogranie z konwencją, zestawienie takich właśnie postaci z tematem wakacyjnej miłości. Widać, że ryzyko ma swoją cenę.

empatia

Pofinklować sobie nie można?

Można. Za odpowiednią opłatą licencyjną. ;-)

Babska logika rządzi!

Ha! Koleżanka czujna, jak kuna :D

To ile taka przyjemność?;)

empatia

Dobra, na razie masz pierwszy miesiąc w promocji, za 0 PLN. ;-)

Babska logika rządzi!

Działasz, jak dobry dealer;)

empatia

Czuję się śledzony^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Fantastyka – nieco dyskusyjna, ale powiedzmy, że jest… na pewno za to jest horror ;)

Wakacje – są

 

empatio – widać, że jesteś autorem wszechstronnym. Potrafisz wzruszyć, skłonić do refleksji, a czasem przestraszyć. Bardzo fajnie, że eksperymentujesz, całkiem nieźle Ci to wychodzi, ciekawa jestem, w której z form poczujesz się najlepiej :)

Jeśli chodzi o moją ocenę tekstu, to jest bardzo wysoka. Według mnie niestety na świecie jest wielu ludzi, którzy czynią zło, a psychopatami nie są. Tak naprawdę bohaterów Twojego opowiadania należałoby dokładnie i z każdej strony przeanalizować, ale i tak sądzę, że nie otrzymalibyśmy jednoznacznej odpowiedzi. Kiedy mamy do czynienia z takim złem, próbujemy je jakoś opisać, ujarzmić i okiełznać, sprawić, że jest bardziej… wytłumaczalne. Ale czasami tak się po prostu nie da. Nie wszystko można “zwalić” na zaburzenia psychiczne. Co sprawia, że świat jest jeszcze bardziej przerażający, a ja utwierdzam się w przekonaniu, że jak kiedyś będę miała dziecko, to pierwszymi zajęciami dodatkowymi, na które je zapiszę, będą zajęcia z karate/judo/jakiejś innej krav-magi.

Pomysł bardzo ciekawy, wykonanie bez zarzutów.

Fajnie, że postanowiłeś podjąć wyzwanie, moim zdaniem dałeś radę.

Możesz spokojnie próbować swoich sił, pisząc teksty do Histerii :)

yes

Dziękuję, Iluzjo za miłe słowa. Przepraszam, że z takim opóźnieniem, ale ostatnio przestaję całkowicie panować na czasem:(

Bardzo jestem wdzięczny za jurorską ocenę, jak również podsumowanie dotyczące całokształtu. Staram się poświęcić hobby pisania i ciągle szukam. Za każdym razem cieszy mnie, że znajdują się osoby, którym podoba się to co stworzyłem. To bardzo krzepiące. Dziękuję.

Jeśli chodzi o dalszą drogę, to również jestem ciekaw;) W zasadzie nie lubię mrocznych tekstów, ale popełniłem kilka pod wpływem nastroju i jestem z nich nawet zadowolony. Zawsze piszę pod wpływem… emocja:) więc dalsza droga będzie pewnie zależała od okoliczności przyrody;) Pożyjemy zobaczymy.

Serdeczności.

empatia

Dziwnie to zabrzmi w kontekście tego opowiadania, ale fajne ;)

Wiem, jak dziwnie to brzmi, ale każdy tu się bał napisać, że fajne;)

Serdecznie dziękuję za przeczytanie i zostawienie komentarza, doceniam:)

empatia

Nowa Fantastyka