- Opowiadanie: Belita - Kamień piorunowy

Kamień piorunowy

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Kamień piorunowy

 Mojmira stała na skraju jeziora, wpatrując się w taflę wody. Jej długie włosy tańczyły w rytm melodii granej przez wiatr.

– Na co właściwie czekamy? – zapytał stojący nieopodal mężczyzna, wzdychając.

– Już ci to mówiłam, Nadar. Księżyc musi odbić się pośrodku jeziora.

– Ale dlaczego? Jaki to ma związek z…

– Źrenica – powiedziała dobitnie kobieta. – Księżyc w pełni utworzy źrenicę na jeziorze.

– Morskie Oko… – wyszeptał Nadar.

– Oko, które swym blaskiem oświetli kamienie piorunowe. Dzięki nim będziemy żyć w szczęściu i dobrobycie do końca życia.

Raptowny szmer dobywający się z zarośli rozproszył uwagę pary. Odwrócili się, jednak w ciemnościach nie byli w stanie nic dojrzeć.

– To pewnie tylko jakieś zwierzę – powiedziała Mojmira, wracając wzrokiem do wody. – Spójrz!

Mężczyzna zerknął na jezioro. Na samym środku lśniło odbicie księżyca. Blask promieniował aż do linii brzegu.

– Chodźmy – rzekła kobieta i ruszyła przodem.

Przedzierali się przez chaszcze, wypatrując na ziemi błyszczących kamieni. Czas mijał, a eksploracja nie przynosiła efektu. Nagle z oddali dobiegł przerażający krzyk kobiety. Poszukiwacze zastygli w bezruchu. Nasłuchiwali przez moment, ale słyszeli tylko łomot własnych serc.

– Musimy jej jakoś pomóc – wyszeptał Nadar, rozglądając się na boki.

– Nie wiemy gdzie jest. Echo mogło przynieść głos z daleka – stwierdziła kobieta. – Pomożemy, gdy ją znajdziemy. Jeśli wpadła do wody, nic nie zrobimy. – Jednocześnie spojrzeli na jezioro, wypatrując jakiegoś ruchu, jednak nie dostrzegli nic niepokojącego. Po chwili ruszyli dalej, odruchowo oddalając się od brzegu.

Wiatr przybrał na sile, miotając szuwarami. Przyspieszyli kroku. Mieli do przejścia jeszcze szmat drogi, a czasu coraz mniej. Mojmira zatrzymała się nagle, skupiając wzrok na blasku dochodzącym pośród traw. Nadar podążył za jej wzrokiem, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Powoli podeszli do znaleziska, jakby nadmierny ruch mógł je przepłoszyć. Przykucnęli, napawając się chwilą triumfu. Kobieta podniosła kamień i zacisnęła go w dłoni. Blask przeciekał jej przez palce.

Raptem za plecami usłyszeli złowieszcze parskanie. Zerwali się na równe nogi, otwierając usta w niemym krzyku. W ich źrenicach odbijał się stwór łopoczący skrzydłami.

– Weles… – jęknęła kobieta.

– Od kiedy smoki mają imiona? – zapytał mężczyzna drżącym głosem. – A właściwie, od kiedy smoki istnieją?

Zaczęli się powoli cofać. Stwór parskał coraz bardziej zawzięcie.

– Nie patrz mu w oczy. Psy tego nie lubią, to może smoki też… – szepnął Nadar.

Kobieta chwyciła dłoń towarzysza, zamykając kamień piorunowy we wspólnym uścisku. Spojrzeli na siebie, przepełnieni nadzieją. Smok kilkakrotnie załopotał skrzydłami, po czym wzbił się w powietrze i odleciał w siną dal.

Koniec

Komentarze

Mam wrażenie, że Morskie Oko jest tylko pretekstem do opowiedzenia dość niejasnej, wręcz zagadkowej bajki, po lekturze której zrodziły się pytania: Czym są kamienie piorunowe? Skąd się wzięły nad Morskim Okiem? Dlaczego krzyczała jakaś tajemnicza kobieta? Skąd nagłe pojawienie się smoka? Kiedy cała rzecz się dzieje?

Przeczytałam bez przykrości, ale i bez większej satysfakcji.

 

sku­pia­jąc wzrok na bla­sku do­cho­dzą­cym po­śród traw. –> …sku­pia­jąc wzrok na bla­sku do­cho­dzą­cym spo­śród traw.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Może faktycznie za dużo mitologicznych nawiązań, których nie każdy zrozumie.

 

Wyjaśniając:

Mam wrażenie, że Morskie Oko jest tylko pretekstem do opowiedzenia dość niejasnej, wręcz zagadkowej bajki

To nie pretekst. W Tatrach znajduje się grzbiet Wołoszyn, który według legendy powstał po śmierci wspomnianego smoka. A według mnie, wciąż żyje i ma się dobrze.

Czym są kamienie piorunowe? 

Według wierzeń ludowych to kamień powstały w wyniku uderzenia pioruna, przynoszący szczęście.

Skąd się wzięły nad Morskim Okiem?

W wyniku burz.

Dlaczego krzyczała jakaś tajemnicza kobieta?

Ponieważ była zjadana przez smoka. Głównych bohaterów ocaliło znalezienie kamienia, przynoszącego szczęście.

Skąd nagłe pojawienie się smoka?

Smok to zwierzęce wcielenie boga m.in. magii o imieniu Weles. Według mojej opowieści, był on strażnikiem kamieni.

 

Mam nadzieję, że wyjaśniłam wątpliwości.

 

Owszem, przyjmuję wyjaśnienia do wiadomości i wyznaję, że tej tatrzańskiej legendy nie znałam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja też nie, dlatego sam szort był dla mnie niezrozumiały.

Niektóre elementy też zrozumiałam dopiero po przeczytaniu komentarza z wyjaśnieniami. 

Może to przesądziło o dość obojętnym odbiorze tekstu? Nawet zaczęłam się zastanawiać, czy nie lepiej temu pomysłowi byłoby w dłuższej formie. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie sądziłam, że trzeba będzie komuś tłumaczyć sens istnienia poszukiwaczy szczęścia i pojawienia się smoka w opowiadaniu fantastycznym :D Zważywszy na legendę o smoku wawelskim, którą zna chyba każdy, to nawet bardziej prawdopodobna historia niż wampiry i dziwne stwory w innych opowiadaniach konkursowych. Miałam nadzieję, że nawet bez znajomości mitologii słowiańskiej, wyobraźnia czytelników sobie poradzi.

Wyobraźnia sobie poradziła, chociaż przyznam, że wyjaśnienia w komentarzach pomogły. Fajny szorciak. :)

Cóż, widocznie nie jest łatwo napisać szorta zrozumiałego nie tylko dla osób, które znają lokalną legendę ;)

AQQ – cieszę się i dziękuję :)

Anet – napisać byłoby łatwo, ale skoro to konkurs o Morskim Oku, to uznałam za ciekawe nawiązać do miejscowej legendy.

I to nawiązanie się udało zamknąć w bardzo ciekawej atmosferze. Ciekawie wykorzystałaś wątek. Mnie się coś tam o oczy obiło z tym smokiem, sam najpierw szukałem inspiracji w legendach. Weles, jasna sprawa, z kamieniem gorzej, ale komentarz wyjaśnił i zdradził też konkretny zamysł Autorki.

Bardzo przyjemny i zręczny szorcik, dzięki za lekturę! ;)

Pozdrawiam serdecznie!

Jest tu jakiś pomysł, ale do pełen satysfakcji zabrakło tła. Kim byli ci ludzie, czemu chcieli nieśmiertelności. Komentarz sporo rozjaśnia, pewnie limit znaków sprawił, że informacje nie pojawiły się w tekście. Aż szkoda, bo sam tekst czytało mi się przyjemnie.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Majkubar, bardzo dziękuję za komentarz i miłe słowa. Również pozdrawiam :)

NoWhereMan, limit znaków faktycznie sprawił, że życiorysy bohaterów nie zostały przedstawione. Poza tym, w tekście nie ma słowa o nieśmiertelności. Kamienienie gwarantowały szczęście i dobrobyt do końca życia.

Fajny pomysł na kamienie. Zabrakło mi jednak tych wyjaśnień, które pojawiły się dopiero w komentarzu, przez to zakończenie dużo straciło, nie było satysfakcjonujące.

Szczególnie to przynoszenie szczęścia nie jest jasne – łatwo uwierzyć, że jeśli kamienie dadzą kasę, to i właściciele będą szczęśliwi (tym bardziej, że poszukiwacze nie wyglądają na sympatycznych ludzi). No i jeszcze dwa znaczenia tego słowa: błogostan i fart.

Odrobinkę mylące było również nazywanie “kobietą” i poszukiwaczki, i krzyczącej. Na pewno dałoby się znaleźć lepsze synonimy.

Babska logika rządzi!

Finkla, pewnie łatwiej by to było wyjaśnić, gdyby opowiadanie było dłuższe.

Jeśli chodzi o szczęście, jest to pojecie względne. Ponieważ każdy postrzega je inaczej, kamień nie ma jasno sprecyzowanego działania, jest ono zależne od pragnień właściciela.

A żeby odróżnić krzyczącą kobietę od głównej bohaterki użyłam zwrotu “z oddali”, żeby było jasne, że jest to krzyk innej osoby.

Tak, limit zaszkodził temu opowiadanku.

Babska logika rządzi!

Coś tam opowiedziałeś, choć niewiele z tego wynikło. Początek, w którym odniosłeś się do księżyca w pełni, będącego źrenicą Morskiego Oka, interesujący. Reszta, przez niedomknięcie wątków, trochę mniej.

 

Tyle ode mnie.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dzięki CountPrimagen za opinię.

Coś tam opowiedziałaś, choć niewiele z tego wynikło. Początek, w którym odniosłaś się do księżyca

 

[…] na blasku dochodzącym pośród traw. – Raczej: spośród

[…] zapytał stojący nieopodal mężczyzna, wzdychając. – Jednocześnie?

Dzięki nim będziemy żyć w szczęściu i dobrobycie do końca życia. – Żyć do końca życia, mimo okoliczników w środku, nie brzmi najlepiej.

Średnio mi się podobało, bo historia nie jest zbyt odkrywcza. Prosty związek: znaleźli kamień → mieli szczęście.

Lord Vedymin – dzięki za uwagi.

Nowa Fantastyka