
Zachęcam do dzielenia się opiniami. To pierwszy skończony tekst po kilku latach bez dotykania klawiatury, więc jestem ciekaw efektu :).
Słowa: Święty Mikołaj, prezenty, śnieg, renifer, elf
Zachęcam do dzielenia się opiniami. To pierwszy skończony tekst po kilku latach bez dotykania klawiatury, więc jestem ciekaw efektu :).
Słowa: Święty Mikołaj, prezenty, śnieg, renifer, elf
Święty Mikołaj przechadzał się po kompleksie tworzącym jego osobiste królestwo z rosnącym podekscytowaniem zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia. Zaglądał do porozrzucanych między zaspami śniegu chatek, gdzie w pocie czoła pracowały elfy, ubrane w rajstopy, spiczaste buciki i sweterki, wszystko w kolorze zielonym, z czerwonymi czapeczkami na głowach. W tym roku, jak w każdym poprzednim, pracy było co nie miara.
Sędziwy mężczyzna doszedł w końcu do stodoły dla reniferów, gdy zaczepił go niski, siwy człowieczek w garniturze.
– Przepraszam, mam przyjemność z Mikołajem, zwanym przez wielu świętym?
– Oczywiście, synu! – Spod brody wyłonił się szeroki uśmiech. – W czym mogę pomóc?
– Olgierd Amadeusz, Dział Kontroli Terenowej Ministerstwa Stworzeń Magicznych. – Uścisnęli sobie dłonie. – Bardzo proszę mnie oprowadzić, niniejszym rozpoczynam kontrolę.
Mikołaj wydawał się trochę zdziwiony, ale nie spodziewając się niczego złego tak blisko świąt, gdy czuć już było tę specyficzną atmosferę, postanowił pokazać mężczyźnie swoje królestwo.
– Oczywiście. To skoro już tu jesteśmy, zacznijmy od moich pięknych, drogich przyjaciół. – Weszli do środka, a na widok siwego mężczyzny renifery wzleciały z miejsc, w których odpoczywały i podleciały do Mikołaja. Ten zaczął drapać je za uszami, na co reagowały rżeniem. – Aż się rwą do człowieka. Są bardzo przyjazne, a niedługo będą mogły porozwozić dzieciom prezenty. Cieszycie się? – zapytał zwierzęta, na co te zarżały przyjaźnie. – Ma pan ochotę któreś pogłaskać?
– Nie, dziękuję, natomiast muszę zadać parę pytań. Czemu pod nieobecność żadnego pracownika nie były one zamknięte ani przywiązane?
– To takie mądre zwierzęta, czemu miałbym je przywiązywać? – Mikołaj zdawał się nie rozumieć.
– Tak nakazują przepisy.
– Jakie przepisy?
Urzędnik głęboko westchnął.
– Ministerstwo Stworzeń Magicznych powstało kilka lat temu i od początku swego istnienia wprowadziło szereg praw i obowiązków nałożonych na magiczne istoty i zwierzęta. Nie zapoznał się Pan z nimi?
Mikołaj zaczął grzebać w swojej pamięci. Cofnął się pięć lat do tyłu, aż w końcu zaświtało mu w głowie.
– Przypominam sobie, że przyszedł kiedyś jakiś dziwny list. Długo szukaliśmy, jakie dziecko go wysłało i o jaki prezent chodzi, ale nie mogliśmy do tego dojść. W końcu odłożyliśmy go do szuflady, by później się nim zająć, ale wszyscy o tym zapomnieli.
– W takim razie tym bardziej zasadnym jest, że zostałem tu dzisiaj wysłany. Proszę zaprowadzić mnie do hal produkcyjnych.
Przechodząc do najbliższej chatki, kontroler zdążył zaraportować brak wyznaczonych ścieżek dla pracowników, brak klimatyzacji w każdym z budynków oraz całkowity brak inwestycji w pozyskiwanie energii z wiatru oraz słońca. Prawdziwego szoku doznał jednak po wejściu do domu.
– Kto to jest?! – krzyknął przerażony, łapiąc się za głowę.
– W ministerstwie nie słyszeliście o elfach? – odpowiedział pytaniem Mikołaj, teraz już bardzo zdezorientowany.
– Ale przecież to są dzieci!
– Wypraszam sobie! – oburzył się jeden z elfów. – Mam dwieście czterdzieści trzy lata, a w wigilię obchodzę urodziny. – Kontroler popatrzył na niego przez chwilę, po czym westchnął.
– To na razie odłóżmy na bok, ale widzę tu sto kolejnych uchybień! Pracownicy noszą łatwopalne ubrania z wieloma wystającymi elementami, które mogą wkręcić się w taśmę produkcyjną.
– Ale przecież tu nie ma…
– Dodatkowo, panuje całkowity chaos. Pracownicy jedzą w trakcie pracy. – Wskazał na lizaka w ustach jednego z elfów. – Mają też niewłaściwe oświetlenie, a temperatura jest… – Wyjął przenośny termometr. – Trzy stopnie wyższa od maksymalnej przewidzianej w ustawie.
– Ale mi już teraz jest tutaj zimno – wtrącił się najbliżej stojący elf.
– Dodatkowo, sami pracownicy narzekają na niewłaściwą temperaturę! Nie mają też wzmacnianych butów, gdyby coś spadło im na stopę!
– Te zabawki mają maksymalnie…
– Dość, dość, dość! Zamykam ten zakład ze skutkiem natychmiastowym, do odwołania. Proszę się rozejść a pan, Mikołaju, będzie miał poważne kłopoty. – Wyjął telefon i zadzwonił. – Halo, policja magiczna?
Kontroler wyszedł na zewnątrz, a wtedy elfy podbiegły do Mikołaja, wszystkie z przerażeniem na malutkich twarzach.
– Czy to prawda? – spytał jeden z nich, a kolejne zaczęły zadawać pytania jedno za drugim.
– W te święta nie będzie prezentów?
– Już w ogóle nie będzie prezentów?
– Czy w ogóle będą jeszcze święta?
– Ja… nie wiem – odpowiedział Mikołaj i usiadł ciężko na fotelu stojącym w kącie.
Niedługo później przyleciała policja magiczna, łącznie pięć pojazdów i dziesięciu funkcjonariuszy. Wszyscy byli potężnej postury i dzierżyli coś w swoich dłoniach, ale nie dało się rozpoznać, czy to różdżki, czy pałki.
– Czy to pan jest Świętym Mikołajem? – spytał jeden z nich, pokazując odznakę.
– Tak – odparł siwy mężczyzna.
– Proszę za mną.
– I wiesz, drogi Karolku, jaka była jedna z ostatnich rzeczy, którą zrobił Mikołaj przed wtrąceniem do więzienia?
– Jaka?
– Wysłał list do wszystkich rodziców, by za wszelką cenę podtrzymali tradycję świąt. I na czas kilku lat jego nieobecności, dzieci miały dostawać zabawki od rodziców. Dlatego właśnie widziałeś, jak to mama podkłada prezenty pod choinkę. Mama jest w tym roku jednym ze Świętych Mikołajów.
Kilkuletni Karol zamknął otwartą z wrażenia buzię i uśmiechnął się, po czym przytulił do swojej mamy. Ta odwzajemniła uścisk, a chwilę później chłopiec spał już w swoim łóżku.
Kobieta po cichu wyszła, po czym otworzyła jedną z szafek i wyjęła głęboko zakopany list, by jeszcze raz go przeczytać, jak robiła to co roku. Przyszedł aż z bieguna północnego.
Szyki zdania połamały mi oczy które noszą okulary, ale twist fajny. Zaskoczyło:)
Kawkoj piewcy pieśni serowych
Świetnie rozegrane.
Biedny Mikołaj, nawet czynny żal złożony pisemnie nie pomógł?
Zacne.
facebook.com/tadzisiejszamlodziez
AstridLundgren
Cieszę się, że udało mi się Ciebie zaskoczyć, ale chętnie dowiedziałbym się więcej na temat owego szyku zdań :)
Smasz
Dziękuję :)
GreasySmooth
Podobno z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność, więc Mikołaj niestety traktowany jest bardziej surowo niż zwykli śmiertelnicy :)
Ogół nie chce wiedzieć, że jest myślącą masą złożoną z bezmyślnych jednostek
Miś przeczytał. Powodzenia w konkursie.
Dzięki Misiu :)
Ogół nie chce wiedzieć, że jest myślącą masą złożoną z bezmyślnych jednostek
Szokujące i piękne. Aż żałuję, że moje dzieci już nie wierzą;)
"nie mam jak porównać samopoczucia bez bałaganu..." - Ananke
Ambush
Dziękuję :)
Ogół nie chce wiedzieć, że jest myślącą masą złożoną z bezmyślnych jednostek
Cześć, Kiwi!
Przyjemne to, ten podwójny twist na końcu zadowalający :) Przez chwilę myślałem, że mieszkańcy wioski jeszcze jakoś uratują Świętego, albo policja okaże się bardziej ludzka od bezdusznego urzędasa, a tu proszę!
Już przerabiałem tłumaczenie dziecku, że to nie do końca tak, że Świętego Mikołaja nie ma… póki co skutecznie, ciekawe jak długo…
Technicznie jeszcze można to poprawić, szczególnie wygładzić niektóre zdania, ale czytało się całkiem przyjemnie.
Pozdrawiam, polecam, powodzenia w konkursie!
Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.
Dziękuję Krokus za komentarz (i nominację :) )
Takie tłumaczenie może pomóc w rozwijaniu swojej wyobraźni na nieznane dotąd poziomy :)
Kwestia techniczna prawdopodobnie wynika z niedawnego powrotu do pisania, jeszcze nie wszystko zdążyło się ustawić na właściwe tory, będę nad tym pracował.
Tobie również powodzenia, pozdrawiam :)
Ogół nie chce wiedzieć, że jest myślącą masą złożoną z bezmyślnych jednostek
Przeczytane.
To byłoby ładne i kliknąłbym bibliotekę, ale niestety jest kilka uchybień, które mi na to nie pozwalają. Jesli je poprawisz, wtedy kliknę :)
Pomysł na Mikołaja nękanego przez jakąś kontrolę, jakąś biurokrację i magiczne PiPy, w dodatku bredzące jak coach podczas szkolenia z leanu, to pomysł nie najświeższy, ale jeszcze da się coś wycisnąć. Dla mnie tym bardziej, bo te pretensje, które są kierowane pod adresem Mikołaja i jego zakładu pracy, to coś, co znam z własnej pracy, i myślę, że Ty też musiałeś się zetknąć z takimi upierdliwstwami, skoro potrafiłeś to przedstawić w tak wiarygodny sposób. Natomiast w ogóle nie spodziewałem się tego plot twistu na koniec, kiedy okazuje się, że to opowieść ojca wciskana dziecku, które widziało mamusie chowającą prezent pod choinką. A potem wykręciłeś jeszcze jedną beczkę, która ładnie się spięła z całą resztą.
Poniższe rzeczy do poprawy:
Mikołaj wydawał się trochę zdziwiony, ale nie spodziewając się niczego złego tak blisko
doświąt, gdy czuć już było tę specyficzną atmosferę, postanowił przychylić się do słów urzędnika.
Po pierwsze do usunięcia zaznaczone słowo. Po drugie, Mikołaj nie mógł się przychylić do słów kontrolera, bo przychylac sie można do prośby, a przecież Ogierd już zapowiedział, że rozpoczął kontrolę. Mikołaj mógł się zgodzić, ale nie przychylić. I tak, tam jest prośba, ale po niej masz zdanie oznajmiające “niniejszym rozpoczynam kontrolę”.
Cieszycie się? – spytał w stronę zwierząt, na co te zarżały przyjaźnie. – Ma pan ochotę jakiegoś pogłaskać?
Strasznie źle brzmi to podkreślone. Nie lepiej prostsze “zapytał zwierzęta”? Ponadto “jakiegoś” odnosi się do “zwierząt”, więc powinno być “któreś”. To, że to renifery (wówczas “któregoś” byłoby zasadne) nie ma znaczenia, bo w didaskaliach tym razem określasz je jako “zwierzęta”.
Podczas przejścia do najbliższej chatki kontroler zdążył zaraportować brak wyznaczonych ścieżek dla pracowników, brak klimatyzacji w żadnym z budynków oraz całkowity brak inwestycji w pozyskiwanie energii z wiatru oraz słońca.
Początek niezgrabny, potem powinno być w każdym z budynków.
Pozdrawiam serdecznie
Q
Known some call is air am
Podoba mi się pomysł :)
Przynoszę radość :)
ANDO, dzięki :)
Outta Sewer
Dziękuję za tak merytoryczny komentarz i uwagi o tekście, już je poprawiłem.
Jeśli chodzi o pretensje i upierdliwstwa, to faktycznie łatwiej mi było to opisać mając to samo w pracy. A w miejscu, gdzie pracowałem, to była norma i to na wszystkich szczeblach.
Cieszę się, że udało mi się zaskoczyć plot twistem na końcu :)
Tylko jeszcze jedna sprawa, opowieść była matki, która mówiła o sobie w trzeciej osobie :)
Anet
Dziękuję :)
Ogół nie chce wiedzieć, że jest myślącą masą złożoną z bezmyślnych jednostek
Jeśli poprawiłeś, to klikam, zgodnie z obietnicą. No i masz rację, zamotałem się trochę z tą opowieścią, która rzeczywiście była matki.
Known some call is air am
Witaj, kiwi!
Też się troszkę poczepiam, a co.
(…) zapytał zwierzęta, na co te zarżały przyjaźnie.
Niby nic, ale… No nie jestem pewna, czy renifery rżą, wszak to nie konie. Już bliżej im do bydła i ryczenia (albo jakichś nieokreślonych pomruków) ;) I tak, nie ma to żadnego znaczenia dla fabuły ani konstrukcji tekstu, ale zwierzątek to ja się zawsze czepiam, to silniejsze ode mnie. Acha, no i te renifery tam “rżały” dwa razy, czyli powtórzenie masz.
Nie zapoznał się Pan z nimi?
Pan z małej, wielką literę stosuje się wyłącznie w zwrotach grzecznościowych w formie pisanej (o ile to nie nazwa własna, naturalnie), tak więc w takim opowiadaniu tylko jeśli byłby to przytoczony fragment listu, maila itp. Ale zakładam, że Ci się palec omsknął, bo to był jedyny wyłapany przeze mnie przypadek, gdzie tak napisałeś.
Wyjął telefon i zadzwonił. – Halo, policja magiczna?
Trochę mi to zazgrzytało. A dlaczego? Bo kontroler, w którego kompetencjach leżało najwyraźniej wzywanie policji w razie stwierdzenia uchybień, zaczął rozmowę jak zwykły obywatel chcący dokonać zgłoszenia. To oczywiście tylko moja opinia, ale mógłbyś to rozegrać nieco inaczej ;)
spytał jeden z nich, a kolejne zaczęły zadawać pytania jedno za drugim.
Troszkę Ci się pomieszały rzeczowniki męsko– i niemęskoosobowe. No bo skoro jeden z nich, to kolejni i jeden za drugim – lub odwrotnie. Przy okazji, “jedno przez drugie” by mi bardziej pasowało do harmidru, który tam zapanował ;)
No dobrze, to by było na tyle z kosmetyki. Generalnie fajnie się czytało, zakończenie rzeczywiście zaskakujące, na duży plus :) A tak, i mimochodem zwróciłam uwagę, że dobrze sobie radzisz z zapisywaniem dialogów, za co muszę pochwalić, bo przeważnie się czepiam, jak ktoś się gdzieś potknie :)
Pozdrawiam!
Spodziewaj się niespodziewanego
Przeczytałam.
"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll
Sprytnie pomyślane. Mam nadzieję, że dzieciak uwierzył. Niech mają jak najwięcej magii świąt. I niech będą, łobuziaki, grzeczne chociaż przed gwiazdką. ;-)
Biedny Mikołaj, ale nieznajomość prawa szkodzi.
Babska logika rządzi!