- Opowiadanie: krar85 - Brązowa pigułka [18+]

Brązowa pigułka [18+]

Miała być zmy­sło­wa ero­ty­ka bez wul­ga­ry­zmów. Nie wy­szło. Bo przy­szła wio­sna, mi­łość wisi w po­wie­trzu, więc… Ku prze­stro­dze. In­spi­ro­wa­ne koń­ski­mi za­lo­ta­mi ze ście­żek ro­we­ro­wych. Taki nieco mniej po­waż­ny prze­ryw­nik. Da­ruj­cie ma­nos­fe­ro­wą no­wo­mo­wę, przez którą tekst może być ni­szo­wy, ale wczu­łem się ostat­nio w kanał na YT, czego to lu­dzie nie wy­my­ślą... UWAGA! Dy­stans i rzut oka na tagi wska­za­ne przed lek­tu­rą.

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Brązowa pigułka [18+]

Zdzi­sław zwle­kał, kiedy za­pa­li­ło się zie­lo­ne świa­tło. Inni pę­dzi­li do pracy lub wy­krę­ca­li cza­sów­ki, ale nie on. Pa­cjen­ci nie za­ją­ce, po­cze­ka­ją. Prze­pu­ścił po­zo­sta­łych cy­kli­stów i nie­spiesz­nie ru­szył, wciąż mam­ro­cząc pod nosem o nie­bie­skich i czer­wo­nych pi­guł­kach. Pe­da­ło­wał i spo­glą­dał na mi­ja­nych ludzi z nie­skry­wa­ną po­gar­dą: niby wszy­scy tacy ładni, uśmiech­nię­ci, za­zwy­czaj jesz­cze wy­spor­to­wa­ni, ale jak zaj­rzeć w tyłek to dra­mat.

– Witaj, ślicz­not­ko – wy­szep­tał, a ką­ci­ki jego peł­nych ust unio­sły się nie­znacz­nie.

Szła kil­ka­dzie­siąt me­trów przed nim, krę­cąc zgrab­nym tył­kiem w spo­sób, który nie po­zwa­lał komuś ta­kie­mu jak Zdzi­sław minąć jej obo­jęt­nie. Wcią­gnął brzuch i moc­niej na­ci­snął na pedał. Jego szczę­ście, że spo­tkał ją aku­rat na skwer­ku po­mię­dzy biu­row­ca­mi a pętlą tram­wa­jo­wą. Mniej świad­ków, kilka dróg uciecz­ki, jaki pięk­ny dzień.

– Oj, za­cią­gnął­bym cię w krza­ki… – ob­li­zał wargi i pod­niósł rękę.

Jesz­cze pięt­na­ście me­trów, dzie­sięć, już tylko pięć… Bum! Wi­dząc się Kmi­ci­cem tra­tu­ją­cym Szwe­da, zdzie­lił ko­bie­tę po pupie. Tra­fił ide­al­nie: na­sa­dą dłoni w po­śla­dek, czub­ka­mi pal­ców po­mię­dzy. Panna aż pod­sko­czy­ła z pi­skiem.

– Kto wy­pi­na, tego wina! – ryk­nął jak lew i wła­śnie wtedy zo­ba­czył, że po klap­sie na jego dłoni coś po­zo­sta­ło. Wy­raź­ny, brą­zo­wy ślad. Świe­ży, lepki i nad­zwy­czaj ob­fi­ty. – No kurwa!

Ha­mul­ce jęk­nę­ły, kiedy się za­trzy­mał.

– Jak mo­głaś? W ta­kiej chwi­li! – Zsiadł ze skła­da­ka i ru­szył w stro­nę ko­bie­ty.

– Słu­cham? – Nie­wia­sta opar­ła dło­nie na sze­ro­kich bio­drach.

– Zro­bi­łaś to spe­cjal­nie? To była ustaw­ka, tak? – Ro­zej­rzał się. – Je­steś w zmo­wie z moją eks, tak? Wszyst­kie je­ste­ście takie same. Kurwa, to ko­niec! – Upadł na ko­la­na i za­czął wy­cie­rać dłoń o traw­nik.

– Co ty pie­przysz, zbo­czeń­cu! – Teraz to ona ru­szy­ła w jego stro­nę. – To jest wolny kraj i mam prawo cho­dzić z brud­nym tył­kiem, je­że­li mam na to ocho­tę.

– Brud­nym? Prze­cież to jest świe­że. Świe­żut­kie. Świe­żo zro­bio­ne. Świe-żu-teń…

– A niby skąd wiesz? – we­szła mu w słowo. – Może pró­bo­wa­łeś?

– Je­stem wscho­dzą­cą gwiaz­dą sto­łecz­nej prok­to­lo­gii, znam się na stol­cu… Nie waż się zmie­niać te­ma­tu! Nie myśl sobie, że skoro masz takie po­nęt­ne cycki, to na­le­ży ci się lep­sze trak­to­wa­nie, So­do­mo dwu­dzie­ste­go pierw­sze­go wieku. Upa­dek oby­cza­jów, ar­ma­ged­don. Kry­zys ro­dzi­ny i tra­dy­cyj­nych, chrze­ści­jań­skich war­to­ści. – Jak na złość, gówno wciąż nie chcia­ło scho­dzić. Za­czął więc szo­ro­wać moc­niej. – W gło­wach się wam po­pię­tro­li­ło od do­bro­by­tu. Spę­dza­cie życie na ka­ru­ze­li…

– Dla­cze­go wcie­rasz psią kupę w traw­nik?

– Co? – Po­pa­trzył na dłoń i zro­zu­miał, gdzie po­peł­nił błąd. – Kurwa!

– Do­ro­ta, miło mi.

– Co?! Aaaa, Zdzi­sław.

– Je­steś le­ka­rzem, tak?

– Nie ze mną te nu­me­ry, du­pia­sta zołzo! Jeśli my­ślisz, że zro­bisz ze mnie be­ta-ban­ko­mat, to się srogo my­lisz…

– Ale skąd w tobie tyle zło­ści? – uśmiech­nę­ła się, de­li­kat­nie otwie­ra­jąc usta. – Dziew­czy­na cię zo­sta­wi­ła?

– Nie twój, ruro ob­sra­na, in­te­res! Masz może mokre chu­s­tecz­ki?

Po­krę­ci­ła głową.

– Kurwa, to ko­niec! – Pod­niósł się i po­now­nie upadł na ko­la­na. – Gówno w pracy, na dłoni i jesz­cze na traw­ni­ku…

– Czego ty wła­ści­wie chcesz? – Po­de­szła bli­żej i tro­skli­wie po­gła­ska­ła go po gło­wie.

– Pra­gnę praw­dzi­wej re­la­cji i zro­zu­mie­nia. Chcę biec po kwiet­nej łące z mi­ło­ścią mego życia. Mieć dla kogo wra­cać wie­czo­rem, zbu­do­wać dom i za­sa­dzić drze­wo. Chcę być czło­wie­kiem, chcę czuć się męż­czy­zną. Ale naj­waż­niej­sze – zro­bił tak­tycz­ną pauzę i wska­zał ją uma­za­nym pal­cem – chcę, aby ktoś padł mi do stóp i zro­bił laskę. Ocze­ku­ję tego. Żądam! – krzyk­nął i po­now­nie wró­cił do szo­ro­wa­nia trawy.

– Ok. – Po­now­nie opar­ła ręce na bio­drach i lekko prze­krzy­wi­ła głowę. – Tylko naj­pierw mu­siał­byś wstać z kolan.

Po­wo­li pod­niósł głowę, w jego otwar­tych ustach spo­koj­nie zmie­ścił­by się lot­ni­sko­wiec.

– Na­praw­dę?

– Jasne – po­ki­wa­ła głową. – Lubię szur­nię­tych bad­bo­jów przy kasie.

– Ale tutaj? – ro­zej­rzał się, oczy lśni­ły mu jak pią­ta­ki na dnie toj­to­ja. Dziw­nym tra­fem resz­ta ludzi gdzieś znik­nę­ła.

– Nie no, w krza­kach – wska­za­ła na buksz­pa­no­we kule za pło­tem. – Tylko szyb­ko, bo mi tram­waj uciek­nie.

Po­de­rwał się, prze­rzu­cił pisz­czą­cą dziew­czy­nę przez ramię i, ta­ra­nu­jąc ogro­dze­nie, wkro­czył po­mię­dzy wy­strzy­żo­ne w zie­lo­no­ści kształ­ty.

– Tylko ostrze­gam – po­wie­dzia­ła, kiedy w po­spie­chu pró­bo­wał roz­piąć spodnie. – Cza­sem się kasz­ta­nię za pięć dwu­na­sta.

– Żaden pro­blem, byś ty wi­dzia­ła, jak mi się cza­sem pa­cjen­ci kasz­ta­nią pod­czas per­re­cum. – Po­ko­nał zamek, opu­ścił spodnie i za­nie­mó­wił, bo nie­wia­sta za­miast klęk­nąć, pod­cią­gnę­ła ob­ci­słą su­kien­kę. Z jej ob­fi­te­go łona coś ster­cza­ło. Coś du­że­go w cze­ko­la­do­wym ko­lo­rze. – Co to jest?

– To jest Wik­tor, sym­biont. To przez niego się kasz­ta­nię. – Po­gła­ska­ła dobre trzy­dzie­ści pięć cen­ty­me­trów wzwie­dzio­nej śmier­ci. – Ale w ta­kich sy­tu­acjach woli, by na­zy­wać go Hu­go­nem.

– Ale… – Zdzi­sław zro­bił krok w tył.

– Jakie ale? – Głos Wik­to­ra, czy też Hu­go­na, był nie­ludz­ko niski i wład­czy. – Znasz już smak nie­bie­skiej i czer­wo­nej pi­guł­ki. To teraz czas na brą­zo­wą! – Nie mar­nu­jąc wię­cej czasu, Hugon za­czął ro­snąć i ni­czym roz­sza­la­ły pyton rzu­cił się do ataku.

Zdzi­siek pró­bo­wał pod­nieść gardę, pra­gnął jesz­cze coś po­wie­dzieć, ale jego otwór gę­bo­wy zo­stał bru­tal­nie za­czo­po­wa­ny. A potem był już tylko ból, brąz i dotyk buksz­pa­nu pod pa­cha­mi.

Koniec

Komentarze

Witaj.

Nie­źle się uba­wi­łam. :))

 

Z tech­nicz­nych – su­ge­stie do prze­my­śle­nia:

– Kto wy­pi­na, tego wina! – Ryk­nął jak lew i wła­śnie wtedy… – małą li­te­rą?

– Kurwa, to ko­niec! – Pod­niósł się i po­now­nie upa­dła na ko­la­na. – li­te­rów­ka?

Chcę biec bo kwiet­nej łące z mi­ło­ścią mego życia. – ort.

Zdzi­siek pró­bo­wał pod­nieść gardę, pra­gnął jesz­cze coś po­wie­dzieć (prze­ci­nek?) ale jego otwór gę­bo­wy zo­stał bru­tal­nie za­czo­po­wa­ny.

 

Dzię­ku­ję za za­zna­cze­nie wul­ga­ry­zmów.

 

Po­zdra­wiam ser­decz­nie, po­wo­dze­nia. :) Klik za po­mysł i humor. :)

Pe­cu­nia non olet

Uhh, nie je­stem pe­wien, czy chcia­łem to prze­czy­tać, a jed­no­cze­śnie cie­szę się, że to zro­bi­łem. Cóż, zmy­sło­wa ero­ty­ka ma prze­róż­ne ob­li­cza :) 

Po­wo­dze­nia!

Hej No nie wiem :D, roz­ba­wie­nie mie­sza się z obrzy­dze­niem. Ostat­nie zda­nie wy­mia­ta ;). Ok było za­baw­nie i skła­mał­bym gdy­bym na­pi­sał, że mi się nie­po­do­ba­ło, ale wy­da­je mi się, że tro­chę za bar­dzo po­sze­dłeś po ban­dzie Ano­ni­mie. Po­zdra­wiam :)

"On jest dziw­nym wir­tu­ozem – Na or­ga­nach ludz­kich gra Bu­dząc za­chwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Po­wiedz, kogo ob­cho­dzi gra, Z któ­rej żywy nie wy­cho­dzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złu­dze­nia! Na sobie te­stu­je­my Każdą praw­dę i mit."

Trosz­kę się po­śmia­łam, faj­nie tak na luźno, choć dosyć obrzy­dli­wie :D Po­zdra­wiam :)

Spo­dzie­waj się nie­spo­dzie­wa­ne­go

Bruce, cała przy­jem­ność po mojej stro­nie. Dzię­ki za wy­punk­to­wa­nie po­tknięć.

untho­ught_known, tak to z bi­zar­ro bywa ;-) Wzbu­dza mie­sza­ne uczu­cia.

Bar­dja­skier, ale tylko trosz­kę ;-)

NaNa, taka też była rola tego szor­ci­ka.

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Dzię­ki, po­zdra­wiam. :)

Pe­cu­nia non olet

en­tro­pia nigdy nie ma­le­je // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Cześć, Ano­ni­mie!

 

Inne po­dej­ście do te­ma­tu. Na ta­kiej prze­strze­ni zna­ków ero­ty­ka za­ry­so­wa­na cał­kiem ok, miesz­czą­ca się w kon­wen­cji. Z dru­giej stro­ny, trud­no tu o roz­pa­le­nie zmy­słów i wy­obraź­ni, bo… wła­śnie kon­wen­cja.

Abs­tra­hu­jąc od kon­kur­su na­pi­sa­ne spraw­nie i cał­kiem przy­jem­nie.

Ba­bol­ki wska­za­ła już Bruce ;)

 

Po­zdra­wiam i po­wo­dze­nia w kro­ku­sie!

Nie za­bi­ja­my pie­sków w opo­wia­da­niach. Nigdy.

Olho GIF – Olho – Discover & Share GIFs

"nie mam jak po­rów­nać sa­mo­po­czu­cia bez ba­ła­ga­nu..." - Anan­ke

Witam ser­decz­nie ju­ro­rów i ini­cja­to­rów ca­łe­go za­mie­sza­nia.

Kro­kus, dzię­ki, oby się taki/taka nie uro­dzi­li, co by ich takie tek­sty roz­pa­la­ły ;-)

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

In­te­re­su­ją­ce po­dej­ście do te­ma­tu… Nie­tu­zin­ko­we, rze­kła­bym.

Wik­tor Hugo(n), po­wia­dasz? Takie masz o nim zda­nie? ;-)

Bab­ska lo­gi­ka rzą­dzi!

Fin­kla, czy takie nie­tu­zin­ko­we? To­le­ran­cja jest zna­kiem na­szych cza­sów, więc czemu nie ;-)

Hugon to nie Hugo. N robi znacz­ną róż­ni­cę.

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Wiem, ale tak jakoś mi się sko­ja­rzy­ło…

Bab­ska lo­gi­ka rzą­dzi!

Mi nie­ste­ty nie, a po­win­no. Ale już nie będę zmie­niał ;-)

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Choć opo­wia­da­nie mi się po­do­ba­ło i nie­źle się uśmia­łam, to mam pod­sta­wo­we py­ta­nie:

Gdzie tu ero­ty­ka?

Mamy opo­wia­da­nie trak­tu­ją­ce z dow­ci­pem o de­fe­ka­cji, mę­skim szo­wi­ni­stycz­nym punk­cie wi­dze­nia i przed­mio­to­wym trak­to­wa­niu ko­bie­ty, prok­to­lo­gicz­nym spa­cze­niu za­wo­do­wym, mamy ele­ment fan­ta­stycz­ny, czyli Hu­go­na, no i tyle. Jesz­cze ten koń­co­wy aka­pit na siłę pod nie­kon­wen­cjo­nal­ną ero­ty­kę w za­wo­alo­wa­nym opi­sie można by pod­cią­gnąć, no ale… no nie. Ja mam zu­peł­nie inną de­fi­ni­cje ero­ty­ki we łbie jed­nak.

Koń jaki jest każdy widzi, a i tak da­ro­wa­ne­mu w zęby nie za­glą­dasz.

Jaki bo­ha­ter, taka ero­ty­ka: zbla­zo­wa­na, to­po­rem cio­sa­na, nieco ego­istycz­na, jak to koń­skie za­lo­ty (choć motyw z ko­niem osta­tecz­nie się nie za­ła­pał)

 Bi­zar­ro zo­bo­wią­zu­je i ma swoje prawa ;-)

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Koń­skie za­lo­ty? Uwierz mi po­tra­fią być uro­cze, zwłasz­cza w wy­da­niu na­pa­lo­nej kla­czy w rui. Ero­ty­ka level ma­ster, nie do pod­ro­bie­nia. A jak jesz­cze to ob­ser­wu­jesz z per­spek­ty­wy jeźdź­ca, który sie­dzi na grzbie­cie pod­ry­wa­ne­go/ba­ła­mu­co­ne­go/uwo­dzo­ne­go ogie­ra i w pełni czu­jesz, co się z chło­pem dzie­je… no po­wiem ci, nie­za­po­mnia­ne prze­ży­cie. Choć aku­rat ja oso­bi­ście mia­łam dusze na ra­mie­niu, nie pi­sa­łam się na taki trój­kąt.

Dla­te­go, moim zda­niem w koń­skich za­lo­tach, jest wię­cej ero­ty­ki, przy­naj­mniej ta­kiej, ja­kiej de­fi­ni­cją ja się po­słu­gu­ję.

Pod­kre­ślam, tekst jest fajny, po­do­bał mi się i do­brze się to czy­ta­ło. W sen­sie do­brze na­pi­sa­ne opo­wia­da­nie. Jak dla mnie nie prze­kro­czy­łeś gra­nic, choć moje gra­ni­ce trud­no prze­kro­czyć, humor mi pod­szedł, bo w takim typie pre­fe­ru­ję.

Jed­nak ero­ty­ka to ero­ty­ka, w moim po­strze­ga­niu, ma mnie uwieść, a ja się po pro­stu set­nie uba­wi­łam przy czy­ta­niu, no i tyle.

Koń jaki jest każdy widzi, a i tak da­ro­wa­ne­mu w zęby nie za­glą­dasz.

Hej!

No po­wiem, że ero­ty­ka na miarę na­szych cza­sów. Jest obrzy­dli­we, nie­kom­for­to­wo, ale też dosyć bli­sko (po­mi­ja­jąc brą­zo­we ślady i ro­zum­ne na­ro­śla). Ogar­niam nieco temat sam­co­wych pi­gu­łek i po­sta­ci Zdzi­sła­wa wy­szła Ci prze­pięk­na ka­ry­ka­tu­ra “samca alfa”, peł­ne­go sprzecz­no­ści, prze­dziw­nych ocze­ki­wań wobec ko­biet i cham­stwa. Ład­nie wplo­tłeś w opo­wia­da­nie ma­nos­fe­ro­we ter­mi­ny i po­la­łeś to wszyst­ko abs­trak­cyj­nym sosem.

Czy jest tu jakaś ero­ty­ka? Eeeee, może? To już niech jury się nad tym głowi. Mi się po­do­ba­ło i tyle mam do po­wie­dze­nia.

A i jesz­cze jedno, czego to chło­py nie zro­bią byle nie mówić o swo­ich emo­cjach.

Po­zdra­wiam.

In­an­na

Choć aku­rat ja oso­bi­ście mia­łam dusze na ra­mie­niu, nie pi­sa­łam się na taki trój­kąt.

No to masz już po­mysł na opko laugh

Nie ukry­wam, że nie je­stem orłem ero­ty­ki, po­sta­wi­łem więc na coś lżej­sze­go z ak­cen­ta­mi

 

Wy­rm­Kil­ler, pi­guł­ki cięż­ki temat, zwłasz­cza dla Zdzi­cha. Ocenę zo­sta­wiam jury i czy­tel­ni­kom, ja to je­dy­nie przy­pad­kiem po­peł­ni­łem.

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Wow!  W fi­na­le – bi­zar­ro­we obrzy­dli­stwo. W dro­dze do fi­na­łu  – popis umie­jęt­no­ści kre­owa­nia świa­ta, ję­zy­ko­wa bra­wu­ra, pre­cy­zja, kpią­cy luz i wred­no­ta. Super – jak­kol­wiek by to nie za­brzmia­ło.

Cie­szę się nie­zmier­nie, że tekst – jak na bi­zar­ro – przy­padł do gustu.

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

WTF co to było??? XD Sza­lo­na hi­sto­ria pełna nie­spo­dzie­wa­nych zwro­tów akcji, zgrab­nie ba­lan­su­ją­ca na gra­ni­cy do­bre­go smaku. Uba­wi­łam się, dzię­ki.

WTF co to było???

Szor­cik bi­zar­ro:-) Dzię­ki za lek­tu­rę!

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Za­baw­ne :)

Przy­no­szę ra­dość :)

Wow, ktoś tu jesz­cze za­glą­da. Dzię­ki za lek­tu­rę, Anet.

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Ja prze­pra­szam, ale co to jest mie­siąc po­śli­zgu? To jest za­wrot­ne tempo ;)

Przy­no­szę ra­dość :)

Oj! Niby wie­dzia­łam, że bi­zar­ro, ale i tak dałam się za­sko­czyć… Uba­wi­łam się i skrzy­wi­łam kilka razy. W za­sa­dzie na prze­mian ;)

Twoje za­sko­cze­nie nie­zmier­nie mnie cie­szy ;-)

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Hej!

 

Za­czy­na się tak swoj­sko, pol­sko i tro­chę mało ero­tycz­nie, wręcz prze­ciw­nie xd.

Głów­ny bo­ha­ter jest tak od­py­cha­ją­cy, że cięż­ko mi się czyta. Cała sy­tu­acja ra­czej dziw­na i to chyba tyle z plu­sów, bo kli­ma­ty nie­ste­ty nie moje.

Ję­zy­ko­wo jest w po­rząd­ku, choć bez re­we­la­cji.

Dalej jest już cie­ka­wiej, ko­bie­ta oka­zu­je się ro­bo­tem i mamy fajne od­wró­ce­nie ról. Ele­ment fan­ta­sty­ki dość stan­dar­do­wy (ko­bie­ta-ro­bot), ale koń­ców­ka robi swoje. Czy­ta­ło się nie­źle i bez więk­szych po­tknięć. Na pewno tekst wy­róż­nia się innym po­dej­ściem. ;)

 

Po­zdra­wiam,

Anan­ke

Hej, hej, hej!

 

Ko­lej­ni czy­tel­ni­cy w na­tar­ciu. Po­dej­ście zde­cy­do­wa­nie nie­stan­dar­do­we, ale na­tchnie­nie nie sługa. Cza­sem zwy­czaj­nie nie idzie za­snąć przed po­peł­nie­niem bi­zar­ro. Faj­nie, że cho­ciaż koń­ców­ka przy­pa­dła do gustu.

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Wiesz, tekst jest spe­cy­ficz­ny i tak jak lubię spe­cy­ficz­ne tek­sty, ten aku­rat mi nie pod­szedł, ale to nie zna­czy, że nie jest dobry. W mój gust po pro­stu nie tra­fił. :)

Jak to ze spe­cy­ficz­nym tek­stem…

Ale może inne mo­je­go au­tor­stwa się spodo­ba­ją? ;-)

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Może się nawet po­do­ba­ły, jeśli ja­kieś czy­ta­łam. :)

Ja u róż­nych au­to­rów jedne tek­sty mam bar­dziej i mnie lu­bia­ne, także kto wie, może ogól­nie lubię tek­sty Ano­ni­ma, a ten mi nie pod­szedł. :)

Od po­cząt­ku wie­dzia­łam, że bę­dzie ru­basz­nie i pro­stac­ko, ale mia­łam na­dzie­ję, że rów­nież śmiesz­nie. mało tego, pierw­sze wersy da­wa­ły na­dzie­ję, że coś od­naj­dę. I mimo, że bo­ha­ter był an­ty­pa­tycz­nym zbo­kiem, na po­cząt­ku to­wa­rzy­szy­łam mu i czy­ta­ło się płyn­nie. No nie­ste­ty od mo­men­tu po­ja­wie­nia się kupy stra­ci­łeś czy­tel­ni­ka. Może to jakiś mój de­fekt, ale je­dy­nie dotyk buksz­pa­nu mnie uba­wił, resz­ta to kupa nie­sma­ku ;]

"nie mam jak po­rów­nać sa­mo­po­czu­cia bez ba­ła­ga­nu..." - Anan­ke

Utwór jest spraw­nie na­pi­sa­ny, jed­nak nie­ste­ty jest to jeden z tych, które, jak to okre­śli­łem w ogól­nym opi­sie „wy­pa­dły za bandę”.

Po­nie­waż nie mo­głem do­py­tać au­to­ra, jaka była jego in­ten­cja twór­cza, mu­sia­łem zdać się na wła­sną in­ter­pre­ta­cję.

A zwa­żyw­szy wy­mo­gi kon­kur­su, ścież­ki in­ter­pre­ta­cyj­ne po­ja­wi­ły mi się dwie – albo in­ten­cją au­to­ra było do­sto­so­wać się do jego wy­mo­gów, albo nie. Albo ura­czyć nas utwo­rem peł­nym ero­ty­ki, albo nie – a może nawet wręcz prze­ciw­nie – an­ty­ero­tycz­nym.

Idąc pierw­szą ścież­ką in­ter­pre­ta­cji, muszę stwier­dzić, że choć ist­nie­ją osoby, które tego typu „brud­ne za­ba­wy” kręcą, a za­cho­wa­nia tego typu są oczy­wi­ście do­pusz­czal­ne w ra­mach prawa, to kink ten tak od­bie­ga od śred­niej za­cho­wań sek­su­al­nych, że po pro­stu nie mie­ści się w gra­ni­cach ero­ty­ki, czyli utwór można za­kla­sy­fi­ko­wać jako ni­szo­wą por­no­gra­fię.

A tej – jak wia­do­mo – nie chcie­li­śmy.

Idąc drugą ścież­ką in­ter­pre­ta­cji, za­kła­da­jąc, że utwór nie miał ero­ty­zo­wać, tekst za­kla­sy­fi­ko­wać mogę jako bi­zar­ro.

Jed­nak i w przy­pad­ku tej dru­giej in­ter­pre­ta­cji – przez brak ero­ty­ki – dzie­ło w ra­mach kon­kur­so­wych się nie mie­ści.

Nie ozna­cza to oczy­wi­ście, że utwór jest zły. Po pro­stu do kon­kur­su ero­tycz­ne­go nijak nie pa­su­je.

en­tro­pia nigdy nie ma­le­je // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

No nie­ste­ty od mo­men­tu po­ja­wie­nia się kupy stra­ci­łeś czy­tel­ni­ka.

Spoko wodza, nie każdy lubi takie kli­ma­ty. Sam zbyt­nio nie lubię ich czy­tać, ale cza­sem na­tchnie­nie łapie za gar­dło i co zro­bić? ;-) Dzię­ki za lek­tu­rę.

Po pro­stu do kon­kur­su ero­tycz­ne­go nijak nie pa­su­je.

Jawna kry­ty­ka Fanów Brą­zo­wej Pi­guł­ki! ;-)

A tak bar­dziej po­waż­nie to w pełni ro­zu­miem, treść jest nieco pre­ten­sjo­nal­na i rzu­ca­ła­by swój brą­zo­wy cień (rzad­ki, nie­ufor­mo­wa­ny… STOP!) na ca­ło­kształt.

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

“Jawna kry­ty­ka Fanów Brą­zo­wej Pi­guł­ki! ;-)”

 

Na szczę­ście fani za­wal­czy­li o swoje w ple­bi­scy­cie :)

en­tro­pia nigdy nie ma­le­je // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Kra­rze­85, po­now­nie dzię­ku­ję za humor i po­mysł, grat­ki! :)

Pe­cu­nia non olet

Kra­rze, haha, nie spo­dzie­wa­łam się, że Two­je­go au­tor­stwa. :D 

Fani tego hu­mo­ru do­ce­ni­li opo­wia­da­nie, gra­tu­la­cje. :) 

Po­wtó­rzę raz jesz­cze swoją ju­ror­ską opi­nię, a wła­ści­wie przede wszyst­kim jej po­czą­tek:

 

Utwór jest spraw­nie na­pi­sa­ny, jed­nak nie­ste­ty jest to jeden z tych, które, jak to okre­śli­łem w ogól­nym opi­sie „wy­pa­dły za bandę”.

 

i pod­su­mo­wa­nie:

 

Nie ozna­cza to oczy­wi­ście, że utwór jest zły. Po pro­stu do kon­kur­su ero­tycz­ne­go nijak nie pa­su­je.

 

To, że utwór oce­niam jako nie­pa­su­ją­cy, w ni­czym nie uj­mu­je jego ja­ko­ści, co wię­cej – mogę po­wie­dzieć, że w pe­wien prze­wrot­ny spo­sób – ten eks­pe­ry­ment mi się po­do­bał. To tro­chę jak z tek­stem  pt. Ma­ro­kań­ska her­sto­ria – mimo, że oba dzie­ła oce­niam jako udane, to nie po­tra­fię (zrzuć­cie to na mój brak kre­atyw­no­ści) zna­leźć spo­so­bu wrzu­ce­nia ich do Księ­gi.

 

Jesz­cze raz gra­tu­lu­ję zwy­cię­stwa w ple­bi­scy­cie czy­tel­ni­ków!

ko­bie­ta,

en­tro­pia nigdy nie ma­le­je // Outta Sewer: Jim, in­dio­to Ty, nadal chyba nie ro­zu­miesz

Krar, to Ty?! Ale jaja

Koń jaki jest każdy widzi, a i tak da­ro­wa­ne­mu w zęby nie za­glą­dasz.

Bruce, dzię­ku­ję za lek­tu­rę i dobre słowo.

 

Anan­ke, też się nie spo­dzie­wa­łem, ale na­pi­sa­łem. Cza­sem mie­wam takie ocho­ty na na­pi­sa­ne cze­goś “dziw­ne­go”, że po­mysł tłu­cze się po gło­wie, że aż za­snąć nie mogę. No i po­wsta­ją…

 

Jim, wiel­kie dzię­ki za całą za­ba­wę z kon­kur­sem. Ero­ty­ka to nie moje kli­ma­ty, ale sta­ra­łem się coś wy­my­ślić, na­praw­dę, ale część mózgu od­po­wie­dzial­na za bi­zar­ro obu­dzi­ła się… Nie dzi­wię się, że tekst od­padł, tak po­dej­rze­wa­łem, bo wpa­so­wa­nie go w co­kol­wiek więk­sze­go mo­gło­by na­roz­ra­biać i zabić kli­mat (gesty, spoj­rze­nia, ta cała zmy­sło­wość, wresz­cie wy­cze­ki­wa­ny finał, a tu nagle Wik­tor, zna­czy Hugon).

Jesz­cze raz gra­tu­lu­ję zwy­cię­stwa w ple­bi­scy­cie czy­tel­ni­ków!

Coś wy­gra­łem, po­wia­dasz. Zatem idę ob­cza­ić ;-)

 

In­an­na, tak, to ja. Też się nie spo­dzie­wa­łem, ale na­tchnie­nie nie bie­rze jeń­ców ;-)

 

Po­zdra­wiam ser­decz­nie! ;-)

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Cie­ka­we, cie­ka­we. Aby ustrzec się raka je­li­ta gru­be­go, męż­czyź­ni w twoim wieku, po­win­ni po­dob­no, udać się do prok­to­lo­ga. Po­dob­no nic strasz­ne­go:) . Ko­le­ga mi opo­wia­dał. Każą ci się ro­ze­brać od pasa w dół. Pie­lę­gniar­ka wy­wra­ca ocza­mi i każe za­kryć się ręcz­ni­kiem pa­pie­ro­wym. Kiedy po py­ta­niu le­ka­rza czy czuje pan… palec w, nie­waż­ne:). Ro­bisz dziw­ną minę, le­karz za­kła­da gar­ni­tur i wyj­mu­je coś co wy­glą­da jak gi­we­ra fa­ce­tów w czer­ni. Na py­ta­nie czy teraz o wszyst­kim za­po­mnisz. Od­po­wia­da, zresz­tą.. nie­waż­ne : ]

Kaw­koj piew­cy pie­śni se­ro­wych

Cześć Astrid!

 

Li­zną­łem temat, że tak po­wiem (nie, żebym coś przy tym lizał) ;-)

Nie­ste­ty, z pa­mię­ci nie znika :-(

Dzię­ki za wi­zy­tę!

 

Po­zdra­wiam!

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Jakoś tak mam, że za­zwy­czaj nie czy­tam tagów, no i nie zna­łem za­ło­żeń kon­kur­su, więc nie spo­dzie­wa­łem się bi­zar­ro. I bar­dzo do­brze, bo wzię­ło mnie za­sko­cze­nia :) Tekst jest dy­na­micz­ny, wul­gar­ny i obrzy­dli­wy, ale w spo­sób, który nie od­py­cha od lek­tu­ry, a zmu­sza do jej kon­ty­nu­owa­nia z na­ra­sta­ją­cym dys­kom­for­tem, więc jak dla mnie to ide­al­ny re­pre­zen­tant ga­tun­ku i – summa sum­ma­rum – sa­tys­fak­cjo­nu­ją­ca lek­tu­ra. Fajna na­wią­za­nie do pi­gu­łek, choć może nie dla każ­de­go jasne.

Po­zdra­wiam!

Cześć Adam!

 

Czy­ta­nie tek­stu bez za­glą­da­nia w tagi grozi za­sko­cze­niem. Cie­szy mnie nie­zmier­nie, że choć ma­te­ria spe­cy­ficz­na, to wcią­gnę­ła i do­brną­łeś do­tar­łeś do końca. Bi­zar­ro pi­su­je pod wpły­wem im­pul­su: jakiś dia­log w ro­bo­cie albo scen­ka na ulicy za­pa­da w pa­mięć i jakoś tak ob­ra­sta fa­bu­łą.

Wtedy słu­cha­łem jakoś wię­cej jeź­dzi­łem i słu­cha­łem ka­na­łu o pi­guł­kach, więc się uro­dzi­ło. Cho­ciaż mam cichą na­dzie­ję, że do na­stęp­ne­go ta­kie­go wy­nu­rze­nia minie nieco czasu ;-)

Dzię­ki za lek­tu­rę i dobre słowo.

 

Po­zdra­wiam!

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Twój tekst, Au­to­rze, leżał w ko­lej­ce. Po­czą­tek mnie roz­ba­wił. Potem przy­szło za­sko­cze­nie i upew­ni­łem się, że nie lubię bi­zar­ro. Nie oglą­da­łem wcze­śniej tagów. Prze­czy­ta­łem ko­men­ta­rze i ro­zu­miem Jima oraz Ada­ma­_c4 i Cie­bie (Tak mi się przy­naj­mniej wy­da­je. :)).

Tak to już jest z tym nie­cnym bi­zar­ro. Ja z jed­nej stro­ny nie je­stem wiel­kim fanem, ale z dru­giej lubię cza­sem co­śnie­coś w tych kli­ma­tach na­pi­sać. Dzię­ki za lek­tu­rę.

 

Po­zdra­wiam!

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Nowa Fantastyka