Podwójne drabble. Zapraszam. :)
Podwójne drabble. Zapraszam. :)
Zbudził mnie niepokojący szmer. Nad łóżeczkiem Adasia dostrzegłam w mroku złowrogi cień. Długi szpon zmierzał w kierunku synka.
Sypialnię wypełnił lodowaty chłód.
Sięgnęłam po latarkę, wstałam, lecz cień odwrócił się, unieruchamiając mnie. Czarne łapsko zbliżało się do dziecka.
– Błagam. Mam tylko jego… – wyszeptałam.
Cień zatrzymał się.
Przyciągnięty ogromny księżyc rozświetlił wnętrze.
Zjawa z trupią czaszką omiotła oczodołami ściany z portretami bliskich.
– Siostra już tu była – wyszeptała dumnie.
– Tak. Zostawiła tylko jego…
– Śmierć Łóżeczkowa nie odchodzi z pustymi rękami! – Pochyliła się nad Adasiem.
Roztrzęsiona nie wiedziałam, co robić. Nagle…
– Zamiana! – zaoferowałam błagalnie.
– Nie potrzebuję cię! – prychnęła pogardliwie, sięgając po dziecko.
Łkałam z bezradności.
– Siostra chodzi z kosą – zaczęłam przekonywać. – Śmierć Łóżeczkowa też powinna mieć atrybut.
Zatrzymała się i odwróciła.
Mogąc się poruszać, drżącymi rękami odpięłam od łóżeczka karuzelę z pozytywką i podałam.
Wzięła ją i wyfrunęła przez otwarte okno.
Wsłuchując się w melodię, opadłam z płaczem na podłogę.
Z odrętwienia wyrwały mnie znajome dźwięki i płacz sąsiadów.
Wyjrzałam.
Czarna zjawa frunęła spokojnie z karuzelą i becikiem w rękach.
Spoczywaj w pokoju, dziecinko, pomyślałam smutno o zabranym niemowlęciu.
Z ulgą pocałowałam główkę Adasia i zamknęłam okno.
Kolejnej nocy usłyszałam znajomy dźwięk. Spojrzałam z niedowierzaniem w mrok. Nad łóżeczkiem znów wisiała tamta karuzela.

Klimatyczny, przejmujący i wzruszający droubble.
Jest w nim coś bardzo delikatnego, a jednocześnie mocnego.
Choć chyba ostatnio za dużo czytałem czarnego humoru, bo kiedy wyobraziłem sobie śmierć z atrybutem w łóżeczkowej karuzeli z pozytywką, aż się zaśmiałem – choć pewnie nie taki miał być efekt.
Ładnie napisane
Wiem, że drabbli się nie klika, więc daje klika w myślach.
(Czy nie jest przypadkiem o jedno słowo za dużo? Chyba wychodzi 201)
Pozdrawiam
rr
Dziękuję i pozdrawiam; sprawdzenie na “liczniku” podaje: 200.
Pecunia non olet
Słów jest tyle ile trzeba, czyli dwieście, ale tu: – Tak. Zostawiła tylko jego … –> trafiła się zbędna spacja przed wielokropkiem i licznik uznał wielokropek za słowo. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Słów jest tyle ile trzeba, czyli dwieście, ale tu: – Tak. Zostawiła tylko jego … –> trafiła się zbędna spacja przed wielokropkiem i licznik uznał wielokropek za słowo. :)
Już poprawiam, dziękuję i przepraszam, Regulatorzy.
Pozdrawiam.
Pecunia non olet
Bardzo proszę, Anonimie. I nie masz za co przepraszać. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
*głos niczym chrzęst łańcuchów i trzask starych kości, które po latach spędzonych w grobie kompletnie zapomniały jak się poruszać*
No… Całkiem całkiem. Takie drabble horrorowe, podwójne do tego. Eleganckie i mroczne, wszystko na swoim miejscu. Ach, jak dobrze powrócić do żywych. I proszę – @regulatorzy. Kopę lat! Jeszcze trochę weteranek i weteranów na forum pozostało. Wątpię czy nadal mnie pamiętasz, choć ja pamiętam Cię doskonale. Bardzo przepraszam za moje haniebne zachowanie i opryskliwe komentarze lat temu… Ile to już było? Cholera, no ponad 3 lata chyba. Może 4? W każdym razie kajam się i o wybaczenie proszę. Fajnie zobaczyć znajomą twa… Znaczy się awatar po tylu latach. I Finkla dalej tu jest. Ja Cię, ale się tu pozmieniało. Dobra, rozgadałom się. Pardon. Fajny drabble, osobo Anonim. Miło było przeczytać. Ciao!
"Nie wierz we wszystko, co myślisz."
Bardzo proszę, Anonimie. I nie masz za co przepraszać. :)
Regulatorzy, ukłony i serdeczności. 
Ciao i dziękuję, Gnoomie. 3-4 lata, powiadasz? Może i ja Cię pamiętam? :)
Pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Odkłaniam się, Anonimie, i też pozdrawiam. :)
A gdyby tak, zamiast wieszać maluchowi karuzelę z pozytywką, włączyć mu Karuzelę z madonnami.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
OMG, Reg, w mojej muzycznej ignorancji nie znałam tego, ale wyjątkowa piosenka. Będzie często słuchane w najbliższych dniach.
Odkłaniam się, Anonimie, i też pozdrawiam. :)
A gdyby tak, zamiast wieszać maluchowi karuzelę z pozytywką, włączyć mu Karuzelę z madonnami.
Dziękuję, Regulatorzy. :) Czytasz w moich myślach. :)
Anonim przyznaje, że miał ochotę na jakiś klasyk, wpleciony w tekst, nade wszystko – na kompozycję Krajewskiego (”Kołysanka dla okruszka”), ale jest zbyt bolesna (szczególnie biorąc pod uwagę tragiczny los syna kompozytora). :)
Ten utwór – też znakomity, dziękuję. :)
Tylko – czy takie melodie pasowałyby do fabuły? Usypiałyby dziecko? Zastanawiam się głęboko…
Pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Owszem, OldGuard, piosenka jest wyjątkowa, tak jak wyjątkowa była Ewa Demarczyk i wszystko, co wyśpiewała. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Tylko – czy takie melodie pasowałyby do fabuły? Usypiałyby dziecko? Zastanawiam się głęboko…
Nie, Anonimie, z pewnością by nie uśpiły, ale Adaś byłby bezpieczny, bo wszystkie nocne zjawy zostałyby oczarowane i obezwładnione kunsztem Czarnego Anioła. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Nie, Anonimie, z pewnością by nie uśpiły, ale Adaś byłby bezpieczny, bo wszystkie nocne zjawy zostałyby oczarowane i obezwładnione kunsztem Czarnego Anioła. :)
Świetny pomysł, Regulatorzy, dziękuję. :)
I tylko horror wtedy miałby inne zakończenie. :)
Pozdrawiam. 
Pecunia non olet
I ode mnie serdeczności. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, Regulatorzy. :)
Pecunia non olet
bruce, dlaczego ty tak niewiele piszesz? To jest super. Poruszasz tu taką strunkę, której obawia się każda matka i wychodzisz z potyczki ze śmiercią zwycięsko. Bardzo autentycznie napisane.
Bruce, pytanie raczej, dlaczego teraz tak mało piszesz?
Gdzie się podziały Twoje wszystkie opowiadania? Było ich dziesiątki.
Ja trafiłam tylko na kilka, niestetty
Czarna2, jak wiesz (choćby z bet oraz moich komentarzy), gaduła ze mnie okropna.
Makabrycznie trudno napisać coś krótkiego i sensownego, aby nie lać niepotrzebnie wody. :) Czasem wpadam, dzieląc się nowym pomysłem. Ten męczył mnie baaardzo długo. :) W końcu musiałam. ;)
Robercie Raksie, sporo spraw, niewiele czasu, a do tego staram się usuwać to, co traktuję jako “już przebrzmiałe i nudzące aż do bólu”. ;)
Pozdrawiam Was i bardzo dziękuję. 

Pecunia non olet
Bruce, bardzo mroczny drabble. Czyli Śmierć Łóżeczkowa wróciła zabrać Adasia?
Bruce, bardzo mroczny drabble.
Dzięki. Skromne nawiązanie do wielu rozmaitych obrazów grozy – symbol, kojarzący się z czymś miłym i sympatycznym (jak choćby klaun, czy laleczka) – tu też budzi strach, złe skojarzenia i odrazę – jest zapowiedzią tragedii . :)
Czyli Śmierć Łóżeczkowa wróciła zabrać Adasia?
Tak. :) Wskazuje na to karuzela. :)
Pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Dzięki. Skromne nawiązanie do wielu rozmaitych obrazów grozy – symbol, kojarzący się z czymś miłym i sympatycznym (jak choćby klaun, czy laleczka)
Tak, zdecydowanie element pozytywki zagrał dosłownie i w przenośni.
Przyciągnięty ogromny księżyc rozświetlił wnętrze.
Zjawa z trupią czaszką omiotła oczodołami ściany z portretami bliskich.
Ten fragment zrobił na mnie wrażenie. Proste dwa zdania, które wprowadziły klimat grozy, jednocześnie przemycając informację, że to może nie być pierwsza śmierć w rodzinie.
Bardzo się cieszę i dziękuję, Kronosie.Maximusie. :)
Pecunia non olet
No bardzo mroczne. Pewnie niewiele rzeczy wywołuje takie ciarki jak śmierć łóżeczkowa, szczególnie jak ktoś jest rodzicem, albo ma mocno młodsze rodzeństwo – kto nie miał maleństwa w domu, nie zrozumie, jakie to nerwy.
Akcent na końcu z powracającą karuzelką miodzio :)
Dlaczemu nasz język jest taki ciężki
Uuu, no jest mrocznie.
Świetny zabieg z wręczeniem śmierci atrybutu – szczególnie takiego – bo dziecięce przedmioty, użyte w konkretnych warunkach, są tym bardziej straszne.
Przejmujący tekst, ładnie napisany.
Pozdrawiam i nieustannie proszę o więcej!
You cannot petition the Lord with prayer!
GalicyjskiZakapiorze,
taka opinia, to miodzio na moje serce, dziękuję. :)
Michaelu, serdeczne dzięki za Twój komentarz. :)
Pozdrawiam Was! 
Pecunia non olet
Brrr… sama tematyka jest już straszna! Początkowo myślałam, że to opowieść o jakimś paraliżu sennym. Zaskoczyłaś mnie tą śmiercią. I tym, że ostatecznie nie dała się przechytrzyć. :(
Udało ci się mnie przestraszyć i to w zaledwie dwustu słowach!
Pozdrawiam!
Podążaj za białym królikiem.
bruce, a ja się zgadzam z CZARNA2 – piszesz pięknie, klimatycznie. Jak taka gaduła z Ciebie, to poproszę o to gadulstwo w opowiadaniu
.
Tekst, choć krótki, jest naprawdę inspirujący.
Marszawo, cieszę się bardzo, ten efekt – choć trudny tematycznie, wiem… – chciałam osiągnąć. :)
Całusy. 
Lugosi, gadulstwo ciężko stłamsić (coś o tym wiem…), ale celem był króciak, skracany niemożebnie, zatem cel osiągnięty. :)
Dziękuję Wam i pozdrawiam serdecznie. 
Pecunia non olet
Bruce, niezła koncentracja treści w 200 słowach. Mocny drouble.
Weź, nie usuwaj tak ciągle swoich opowiadań.
Gnoomie, tak, Finkla też tu jest. I ja ciągle mam ten sam awatar, a Tobie się zmienił…
Babska logika rządzi!
Finklo, dziękuję. 
Pecunia non olet
Mocna i zapadająca w pamięć historia jak na dwieście słów. Gratulacje.
Miło mi, Zygrfydzie89; bardzo dziękuję za Twój czas. 
Pozdrawiam. :)
Pecunia non olet