- Opowiadanie: OldGuard - Cienie umierają dwa razy

Cienie umierają dwa razy

Jestem na etapie odgrzebywania starych tekstów, które dość długo leżały w szufladzie. Dla przykładu zarys i spora część niniejszego opowiadania powstały pod koniec 2022 roku. Czy teksty są jak wino i im dłużej dojrzewają, tym lepiej dla nich? Nie wiem, bo piję mało, dlatego zostawiam to Wam do oceny :)

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Cienie umierają dwa razy

Zostało mi kilkanaście godzin życia. I tak jestem szczęściarzem, bo mogło się to wydarzyć zimą, gdy dni są dużo krótsze. Albo nocą. Wtedy wszystko trwałoby tylko ułamek sekundy. A ja dostałem cały dzień – od wschodu do zachodu. To wystarczająco dużo czasu, aby nasycić oczy światem.

Mój człowiek przestał oddychać o świcie. Słońce dopiero wspinało się nad dachy miasta, gdy leżałem z boku łóżka, czekając, aż staruszek wreszcie się obudzi. W kącie pokoju tańczyły drobinki kurzu, złapane w pierwszych promieniach światła, a ja trwałem w bezruchu. Długo nic się nie działo. Słońce rosło, a krawędzie moich ramion stawały się coraz wyraźniejsze, nawet ostrzejsze niż zazwyczaj.

Zrozumiałem, że naprawdę odszedł, gdy usłyszałem płacz żony. Potrząsała ciałem męża, ale pozostawało ono uparcie nieruchome i nieczułe na łzy. Jej cień spojrzał na mnie i powiedział:

– Nie siedź tu tak. Nie jesteś już do niego przywiązany.

Oderwałem się najpierw w jednym miejscu, tuż przy łokciu. To było jak rozdzielanie dwóch mokrych kartek. Przez chwilę trzymałem się jeszcze stóp, bo nie miałem pewności, czy będę potrafił samodzielnie chodzić, ale w ten sposób tylko marnowałem czas. Po chwili okazało się, że nie jest trudno stać bez człowieka. Trudniej było nie oglądać się na ciało, które kiedyś wyznaczyło mój kształt.

Do pokoju wbiegli inni ludzie, a w ślad za nimi wpełzły ich cienie. Chwila zamieszania, w której nie wiedziałem, co robić. Gdy podnoszono mojego człowieka, rozciągnąłem się nienaturalnie, chcąc zachować proporcje. Nie udało mi się to. Upadłem na ziemię, płaski i zbędny. Jeden z przybyłych wcześniej cieni zawahał się przy drzwiach, jakby chciał pobyć ze mną jeszcze chwilę, ale został pociągnięty w stronę wyjścia. Byłem więc sam między podłogą a porankiem.

Przez kilka pierwszych godzin próbowałem przywyknąć do tej nowej niezależności. Robiłem to, co robiłby każdy cień bez człowieka – sprawdzałem granice. Przesuwałem się o kilka centymetrów i zaraz potem cofałem. Wchodziłem na meble i wciskałem się za nie. Zaglądałem na klatkę schodową, gdy drzwi zostały otwarte, aż w końcu wyszedłem na zewnątrz.

Słońce stało już w zenicie, więc natychmiast skurczyłem się w sobie. Krótki i mały, prawie jak plama pod czyimiś butami. Wtedy przypomniałem sobie stare opowieści. Przekazywały je wiekowe głosy, te od murów i drzew, które widziały więcej zachodów niż my, przywiązani do ludzi.

Przywołałem z pamięci historię smugi, która próbowała wślizgnąć się pod ciało psa, gdy jej człowiek umarł na podwórku. Do wieczora cień poczciwego czworonoga miał dwie głowy, ale ta zapasowa zaczęła się rozmazywać tuż po zachodzie słońca, jak gdyby ktoś rozcierał kurz dłonią. Inny cień wbiegł na ścianę kościoła i trzymał się jej do samego końca dnia, licząc, że kamień da mu oparcie. Kiedy słońce zaszło, nie spadł – po prostu rozpłynął się na murze. Był też taki, który pognał na zachód.

Tę opowieść najbardziej lubiłem, bo dawała nadzieję i niosła za sobą zew przygody. Cień starego awanturnika i powsinogi nie chciał pozostać w miejscu. Zamiast tego wybiegł w pola, rozciągał się przez drogi i rzeki, biegnąc wciąż i wciąż na zachód. Myślał, że jeśli słońce nigdy nie zniknie mu z pola widzenia, to i on nie zniknie z tego świata. Co się z nim stało? Trudno powiedzieć, może gna dalej przed siebie.

Nie wiedziałem, czy te historie były przestrogą, czy pocieszeniem. Wiedziałem za to, że mam jeszcze kilka godzin życia. Przez głowę przemknęła mi myśl, aby też pognać na zachód, ale niemal od razu zrezygnowałem z tego pomysłu. Mój człowiek nie nauczył mnie sięgać po marzenia. Jasne, miał ich wiele, karmił się przez lata pięknymi wizjami, ale żadna nie ujrzała nigdy światła dziennego. Nie znalazłbym więc w sobie siły, by teraz, po jego odejściu, porwać się na tak szalony plan.

Patrzyłem na siebie, małego i zwartego pod ostrym światłem południa. Miałem jeszcze kilka godzin. Mogłem spróbować czegoś nierozsądnego, ale bezpiecznego. Na przykład przyczepić się do obcej nogi i zobaczyć, dokąd mnie zaprowadzi. Albo wpełznąć pod wózek z dzieckiem i przypomnieć sobie lata odległej młodości. A może zatrzymać się pod drzewem i udawać, że należę do pnia, aby posłuchać jego historii. W końcu nie zrobiłem niczego konkretnego, ot krążyłem po dobrze znanych ulicach i żegnałem się z nimi bez smutku.

Po południu zacząłem się wydłużać. Najpierw nieznacznie, potem coraz bardziej. Moje ramiona wyciągały się po chodniku i czułem, jak robię się cieńszy przy brzegach. Słońce obniżało się powoli, a ja z każdą minutą traciłem ostrość. Krawędzie zaczynały się rozcierać. Próbowałem się skupić i stać zupełnie prosto. Być jedną, zwartą formą. Przez moment nawet mi się udało – cienka, długa sylwetka przecięła ulicę. A potem pierwszy kawałek mnie wsiąknął w asfalt.

Nie znikałem nagle. Po prostu przestawałem się wyraźnie odcinać od otoczenia. Ciemność ziemi i moja stawały się powoli tym samym. Gdy słońce dotknęło horyzontu, zostałem już tylko wąską linią przy krawężniku. Ostatni promień światła zsunął się z dachów miasta i nastała noc.

 

Koniec

Komentarze

Muszę przyznać, że pomysł na narrację z perspektywy cienia, który traci swojego "właściciela", jest fajny. 

Te wstawki o smugach próbujących wejść pod psa czy biegnących na zachód… to buduje fajną głębie.

Wygasanie, to "rozcieranie kurzu dłonią". Bardzo plastyczne oraz, paradoksalnie, bardzo ludzkie, mimo że o cieniu mowa. 

Styl dla 1-os bazując z poprzednich tekstem masz bardzo spójny, taki gawędziarski, ale z tą nutką ironii i melancholii, którą bardzo cenię. Nie jest to tylko literacka kalka znanych motywów, też nie moja idealna, ale coś masz że te teksty mi się podobają:)

Zwłaszcza, że teksty 1-os nie do końca lubię. Ale chyba od czasu bytności na tym portalu powoli się przekonuje do tej formy.

Łapanki nie czynię, są lepsi. Ale ponarzekam.

To szort, a jak to z szortami bywa, nie da się rozwinąć wątków a moim zdaniem środek ciut za szybko przelatuje. Cień testuje swoje granice, wchodzi na meble, wychodzi na zewnątrz i… od razu mamy południe i refleksje. Zabrakło mi tu może jakiejś jednej, malutkiej interakcji, choćby z cieniem jakiegoś bezpańskiego kota. 

 

Reasmująć, dam ci tego klika ;) Za pomysł o cieniu.

 

Mam nadzieję, że nie sugerowałaś się jedynie ostrym cieniem mgły :) 

 

Patrzyłem na siebie, małego i zwartego pod ostrym światłem południa

Ten fragment mi to przypomniał :) 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)

Smutna opowieść o cieniu i przemijaniu. Sprawnie napisany szort. Nic nie utrudniało mi czytania.

Wiem, że niewiele jest podobieństwa do bajki Andersena pt. Bałwan ze śniegu, ale jakoś tak mi się przypomniał. 

Bardzo ładnie

Klik 

Pozdrawiam 

melendur88,

 

Zwłaszcza, że teksty 1-os nie do końca lubię. Ale chyba od czasu bytności na tym portalu powoli się przekonuje do tej formy.

Kiedyś też nie lubiłam, portal uczy tolerancji ;) konkursowy, który teraz tworzę, jest w narracji 3-osobowej. 1-osobową stosuję głównie wtedy, gdy na – nomen omen – pierwszy plan wychodzą emocje.

 

To szort, a jak to z szortami bywa, nie da się rozwinąć wątków a moim zdaniem środek ciut za szybko przelatuje. Cień testuje swoje granice, wchodzi na meble, wychodzi na zewnątrz i… od razu mamy południe i refleksje. Zabrakło mi tu może jakiejś jednej, malutkiej interakcji, choćby z cieniem jakiegoś bezpańskiego kota. 

W zamierzeniu miał to być efekt szybko uciekającego czasu, ale nie przeczę, że być może tekst zyskałby na dodaniu jakiejś sceny w tym czy innym miejscu.

 

Co do inspiracji, to dla jaj interpretowałam kiedyś to wielkie dzieło, więc może gdzieś w podświadomości zostało :P

 

Hesket,

 

Bardzo dziękuję za komentarz. Motyw przemijania rzeczywiście był mi bliski podczas pisania, więc cieszę się, że wybrzmiał. Skojarzenie z Andersenem jest ciekawe, ale tutaj nie było inspiracji (btw rzuciłam okiem na to, co wikipedia ma do powiedzenia o Bałwanie Andresena i interpretacje są daleko posunięte ^^)

To prawda

To było jak odklejanie od siebie dwóch mokrych kartek.

Brzmi trochę jakby odklejał je od swojego “ciała”. Może → To było jak rozdzielanie dwóch mokrych kartek.

Krótki, zwarty, prawie jak plama pod czyimiś butami.

(…)

Patrzyłem na siebie, małego i zwartego pod ostrym światłem południa.

Nie wiem, czy przy tak krótkim tekście użycie dwa razy tego samego się nie gryzie. Oczywiście nie jest to błąd, do przemyślenia.

Mój człowiek nie nauczył mnie realizowania marzeń.

Hmm, troszkę sucho. Może → Mój człowiek nie nauczył mnie sięgać po marzenia.

Ale może przesadzam, jakoś tak mnie zatrzymało.

 

Podobało mi się, potrafisz z niczego stworzyć coś. Bardzo intrygujący pomysł, żeby ożywić cień. Dobrze napisane. Z przyjemnością polecę do biblioteki.

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

W zamierzeniu miał to być efekt szybko uciekającego czasu, ale nie przeczę, że być może tekst zyskałby na dodaniu jakiejś sceny w tym czy innym miejscu. – OldGuard, szczerze powiedziawszy bardziej skłaniałabym się do motywu wkraczania w dorosłość i odcięcia się od rodzica oraz samotności niż do uciekającego czasu.

Tekst bardzo ładny, plastycznie opisany i dający wiele do myślenia. Przyjemnie się się czytało, a ożywienie cienia było bardzo fajnym pomysłem, chociaż po kilku pierwszych zdaniach myślałam, o psie i jego panu. 

Klikam, bo warto

MichaelBullfinch,

 

dzięki za uwagi – wprowadziłam poprawki – i klika. Cieszę się, że tekst przypadł do gustu mimo swoich niewielkich rozmiarów blush

 

CZARNA2,

 

hmm, nie miałam w głowie takiej myśli przy pisaniu, ale ciekawa interpretacja. Nie wiem, czy to dobrze, czy to źle, że tekst może być interpretowany na różne sposoby, ale skłaniam się ku tej pierwszej wersji i cieszy mnie to :)

 

Pies i jego pan pojawiają się później ;) 

 

Dzięki za wizytę, komentarz i klik :)

 

Hejka,

 

Zostałem sam między podłogą a porankiem.

Zgrzyta mi ta mieszanina miejsca i czasu.

 

Ładne, poetyckie. Może jednak teksty są jak wino :)

Klikam.

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Hej Holly!

 

Dzięki za doklikanie do biblioteki i miłe słowa heart

 

Zgrzyta mi ta mieszanina miejsca i czasu.

Trochę się nad tym zastanawiałam, czy nie wywalić. Jak zgrzytnie jeszcze komuś, to pozastanawiam się trochę bardziej, bo nie ukrywam, że chciałam, by tekst był trochę “eteryczny” i taka poetycka metafora wydawała się pasować. 

Czołem OldGuard!

Ciekawy pomysł, od pierwszych zdań mi się spodobał. Na tyle, że liczyłem faktycznie na coś mocnego w trakcie tego dnia, jakieś przygody albo poruszające spotkanie, jeszcze jakaś eksploracja świata cienia, kreatywne rozwiązania. Okazało się spokojnie i bez szaleństwa, ale cóż, taki trafił się cieniowi człowiek, u innego pewnie byłoby więcej, pościgi, wybuchy itp. :). Niezłe uzasadnienie z przywiązaniem do charakteru człowieka. Zresztą na kilku ekscytujących szaleńców przebijających się do narracji zawsze przypada sporo zwyczajnych ludzi i nic w tym złego. Podoba mi się ta refleksja.

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

beeeecki,

 

cieszę się, że w ogólnym rozrachunku szort wypadł dobrze :D.

 

To moja bolączka od zawsze – każde opko mogłoby zostać rozwinięte, nad czym muszę popracować ewidentnie, ale czasami wydaje mi się, że główna myśl tekstu lepiej wybrzmiewa w krótkiej formie. Dlatego też lubię drabble i pochodne. 

 

Dzięki za wizytę i komentarz!

 

 

To moja bolączka od zawsze – każde opko mogłoby zostać rozwinięte, nad czym muszę popracować ewidentnie, ale czasami wydaje mi się, że główna myśl tekstu lepiej wybrzmiewa w krótkiej formie. Dlatego też lubię drabble i pochodne. 

Oczywiście, to chyba mniej lub bardziej problem każdego :). Ale lepiej spłodzić sensownego szorta, niż nie dać światu wielkiego opowiadania, tak sądzę.

Tu po prostu wymyśliłaś prosty, a świetny pomysł i odczułem, że to pomysł tak niezły, że bardzo fajne opko, by wyszło (albo bajka Disney’a, też byłby klimat laugh).

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Witaj. :)

Znakomity pomysł, znakomita jego realizacja, brawka! yes

Pozdrawiam serdecznie. :) 

Pecunia non olet

beeeecki

 

Tu po prostu wymyśliłaś prosty, a świetny pomysł i odczułem, że to pomysł tak niezły, że bardzo fajne opko, by wyszło (albo bajka Disney’a, też byłby klimat laugh).

Wrzucę w ciągle wydłużającą się kolejkę :P

 

bruce,

 

miło Cię tutaj widzieć heart z czasów swojej poprzedniej bytności na forum sprzed dwóch lat zapamiętałam dobrze chyba tylko 3 opowiadania – Zanais i jego dziewczyna z perłą, Holly91 i jej opowiadanie z motywem zorzy oraz Twoje z Cylindrem będącym bramą do jakiegoś innego świata. 

 

Dziękuję za odwiedziny i miły komentarz :)

To przemiłe, dziękuję, OldGuardheart

Pozdrawiam ciepło. kiss

Pecunia non olet

Hej, 

przeczytałam jakiś czas temu, ale nie wyrobiłam się z komentarzem. Tekst choć krótki, to zdecydowanie zapada w pamięć, bo nadal pamiętam dwugłowego psa. :) 

Plastycznie napisane. Melancholijnie, smutno, kurczę… szkoda, że jednak nie odważył się na coś szalonego w tych ostatnich chwilach…

 

Symboliczny klik! Pozdrawiam :) 

Podążaj za białym królikiem.

Pokazałaś osobliwego bohatera i jego szczególny punkt widzenia niektórych spraw. Ale choć dobrze się czytało, jakoś nie potrafiłam przejąć się jego wynurzeniami ani ostatecznym zejściem. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Marszawa,

 

dzięki, że jednak zdecydowałaś się wrócić i zostawić komentarz :) Cień z tych bardziej nostalgicznych, którym przygody nie są w głowie wink

 

Reg,

 

W takim razie poczytam sobie za sukces to, że nie wyłapałaś u mnie technicznych błędów, a to już coś winkblush 

Jest dobrze, OldGuard, a będzie coraz lepiej. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

reg,

 

tego też się trzymam, bo u mnie szklanka zazwyczaj jest do połowy pełna ;)

I ja uważam, że dopóki szklanka nie jest pusta, jest OK. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ładnie napisany szorcik i ciekawy pomysł. Podobała mi się przytoczona przez bohatera legenda o cieniu uciekającym wciąż na zachód, chciałbym o nim osobny tekst ;>

 

Pięknie napisane, naprawdę przyjemnie się czytało. Tekst daje do myślenia, w dodatku perspektywa cienia nadaje charakteru.

Pozdrawiam.

Przybyłam Was nawiedzać

Ciekawy koncept. Najbardziej podobał mi się fragment z opowieściami o innych cieniach – dodaje głębi przedstawionemu światowi.

Myślę tylko, że tekst mógłby być trochę dłuższy. Rozumiem chyba jego przekaz, ale nie wybrzmiewa on dla mnie. 

 

Pozdrawiam :)

Mendzla

Bardzo fajna personifikacja :) Tekst w bardzo plastyczny sposób mówi o przemijaniu oraz o marzeniach, które każdy z nas posiada i ich nie realizuje. Dotyka i daje do myślenia.

Mój człowiek nie nauczył mnie sięgać po marzenia. Jasne, miał ich wiele, karmił się przez lata pięknymi wizjami, ale żadna nie ujrzała nigdy światła dziennego. → jest to bardzo głębokie.

Storm,

 

Podobała mi się przytoczona przez bohatera legenda o cieniu uciekającym wciąż na zachód, chciałbym o nim osobny tekst ;>

Jest to jakiś pomysł, prawdopodobnie potencjał na rozwinięcie tej historii jest nawet większy niż w tym szorcie.

 

L.Keller

 

dzięki wielkie, cieszę się z tych słów :)

 

Krzysztof Kapibara,

 

tak, moim odwiecznym problemem są szorty, tzn upycham w nich historie, które lepiej wybrzmiałyby w dłuższej wersji ;)

 

 lugosi

 

Dotyka i daje do myślenia.

Cieszę się. Jest tam sporo melancholii, ale jeśli opowiadanie wyszło poza etap “smęcenia dla smęcenia” to poczytuję to sobie jako mały sukces :)

Wracam z oceną Piórkową:

 

 

Mamy 4 TAKi, 5 NIEtów, wychodzi okrągłe NIE.

 

Moim zdaniem to świetny tekst biblioteczny, ale Piórko to już jest trochę na wyrost. Trudno zresztą zrobić ogromne wrażenie na czytelniku szortem, bo historia jeszcze nawet nie zdąży się dobrze rozwinąć, a już się kończy.

 

Od razu uzasadnię skrótowo swoje NIEty, bo nie chcę zostawiać Cię z uczuciem niezrozumienia i niesprawiedliwości, a jednocześnie nie mogę obiecać, że będę wracać tu szybko i często, goni mnie czas, mam jeszcze jedno nominowanie opowiadanie do przeczytania i mnóstwo zaległych konkursowych.

 

Punkt 1. Nie zaskakuje kreatywnością.

Cienie to interesujący pomysł, ale łatwo jest je przyrównać po prostu do dusz, więc dla mnie to nie jest nic odkrywczego.

Punkt 2. Nie zmusza mnie do refleksji.

Ogólnie wydaje mi się, że tekst u wielu osób może wywołać refleksje, ale nie u mnie. Wątek ten był tak często przeze mnie w głowie wałkowany, że tutaj mnie nie zaskoczył i nie jest to dla mnie nic nowego.

Punkt 5. Nie mieści się w obranym przez autorkę gatunku.

Czy ja wiem, czy to fantasy? Bardziej opowiastka filozoficzna albo realizm magiczny.

Punkt 6. Nie wyróżnia się świeżością i oryginalnością.

Temat śmierci i tego, co się dzieje po niej, dusz, reinkarnacji i tak dalej jest często wałkowany w literaturze, a nawet na tym Portalu.

Punkt 9. Nie zapamiętam go na długo.

Skoro tekst nie zmusza mnie do refleksji i jego główny wątek jest bardzo często spotykany, trudno się spodziewać, by wywarł na mnie duże wrażenie.

 

I wiem, że zaraz ktoś może się przyczepić, pisząc: “Co to za kryterium, że nie zmusza Cię do refleksji i już odejmujesz za to punkt? To wystarczy, że kiedyś o tym dużo myślałaś i czytałaś i już przez to dajesz NIEta?”.

No, tak. Bo przecież każda ocena Piórkowa jest oceną subiektywną. To są moje, subiektywne kryteria, a nie ustalone odgórnie przez jakieś guru Portalu :) Więc nie wydaje mi się, bym musiała się z czegokolwiek tłumaczyć.

 

Teraz tak patrzę na te wytłumaczone NIEty i wybrzmiewają one dość surowo. A chciałam dobrze, chciałam, żebyś wiedziała, dlaczego zdecydowałam tak a nie inaczej. Dlatego na sam koniec wspomnę o plusach: jak wspomniałam już we wcześniejszym, o wiele uboższym komentarzu, tekst jest pięknie napisany, poetycko. Mimo krótkiej formy można naprawdę się wczuć i zatopić w tym świecie chociaż na chwilę. Jednak nadal uważam, że niedostatecznie głęboko, by wyróżniać tekst Piórkiem.

Mam nadzieję, że to Cię nie zniechęci do pisania, bo autentycznie czerpię przyjemność z Twoich tekstów i jestem pewna, że prędzej czy później zostaniesz opierzona. A kto wie, może inni Lożanie będą mniej marudni i już nawet w tym miesiącu się to stanie? Tak czy siak, życzę wszystkiego dobrego i czekam na kolejne teksty.

Pozdrawiam najserdeczniej! heart

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Dobry,

 

dziękuję za ponowne odwiedziny i rozbudowany komentarz – podoba mi się Twoja tabelka ;)

 

Dla mnie zaskoczeniem i pewnego rodzaju wyróżnieniem było to, że ten tekst w ogóle został nominowany przez kogoś z Loży. Na piórko nie liczę w żadnym wypadku, ale sam fakt, że zajrzy tutaj więcej osób i zostawi swoją opinię to już dużo :)

 

Teraz tak patrzę na te wytłumaczone NIEty i wybrzmiewają one dość surowo.

Bynajmniej ;) argumenty do mnie trafiają, bo nie jest to “nie, bo nie”, co doceniam. Jedynie do 5 mogę mieć wątpliwości, bo to kwestia oznaczenia, ale też rozumiem, że a) może to mieć znaczenie, b) ten jeden punkt przeważyłby szalę w drugą stronę.

 

Raz jeszcze dzięki za odwiedziny, wartościowy komentarz i – mimo wszystko – miłe słowo heart

 

 

Cześć, OldGuard!

Zgrabna alegoryczna opowieść o pogodzeniu z przemijaniem, może powiedziałbym nawet: o ars moriendi. Pod kątem piórkowym zamierzam zagłosować na NIE, co moim zdaniem usprawiedliwia ograniczone rozwinięcie fabuły i niedobór szczególnie oryginalnych, zapadających w pamięć przemyśleń. Cieszę się jednak, że zostałem tu zwabiony nominacją i miałem okazję się z Twoim utworem zapoznać. Mogę dodać, że rozważanie pytań w rodzaju “co robiłbyś, gdybyś wiedział, że został ci jeden dzień życia” nigdy nie wydawało mi się nazbyt korzystne dla zdrowia psychicznego, ale pewnie każdy odbiera to indywidualnie.

Mały przesiew językowy…

A ja dostałem cały dzień – od jego wschodu do zachodu.

Jego?

czekając, aż staruszek wreszcie się obudzi.

rozdzielanie od siebie dwóch mokrych kartek.

Po prostu “rozdzielanie” (albo “oddzielanie od siebie”).

czy będę potrafił samodzielnie chodzić

W normie wzorcowej “potrafić” nie tworzy form złożonych czasu przyszłego (https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/czas-przyszly-potrafic;19968.html).

został pociągnięty w stronę wyjścia. Zostałem sam między podłogą a porankiem.

Jego właściciel/towarzysz pociągnął go w stronę wyjścia?

Robiłem to, co zrobiłby każdy cień bez człowieka – sprawdzałem granice.

Proponuję “robiłby” (uzgodnienie aspektu).

Zaglądałem na klatkę schodową, gdy drzwi zostały otwarte

Ewidentny nadmiar czasownika “zostać”.

Na przykład przyczepić się do obcej nogi i zobaczyć, gdzie mnie zaprowadzi.

Lepiej “dokąd”.

Ostatni fragment światła zsunął się z dachów miasta i nastała noc.

Może być promień, poblask, ogienek, smuga, macka, liźnięcie, muśnięcie… zresztą to sztampowe propozycje, na pewno znajdzie się coś lepszego, ale przecież nie “fragment”.

 

W odniesieniu do komentarzy:

Punkt 5. Nie mieści się w obranym przez autorkę gatunku.

Czy ja wiem, czy to fantasy? Bardziej opowiastka filozoficzna albo realizm magiczny.

Jedynie do 5 mogę mieć wątpliwości, bo to kwestia oznaczenia, ale też rozumiem, że a) może to mieć znaczenie, b) ten jeden punkt przeważyłby szalę w drugą stronę.

Czuję tutaj potrzebę włączenia się do dyskusji. Sądziłbym, że punkt 5 tyczy się błędów warsztatowych związanych z niespójnością gatunkową i stylistyczną (np. autor nie może się zdecydować, czy pisze high fantasy, czy komedię slapstickową; bez wyraźnego celu artystycznego miesza biblizmy z cechami zawiadomienia urzędniczego). Rzeczywiście, w mojej ocenie piórkowej takie wady tekstu oznaczałyby prawie automatyczny głos na nie, a nie tylko odebranie jednego podpunktu z dziewięciu możliwych. Zapewne i temu opowiadaniu można stawiać (słabszy) zarzut, że ma jakieś cechy baśni, jakieś przypowieści filozoficznej czy czego innego i łączy je niekoniecznie korzystnie. Nie jest to jednak tak proste jak stwierdzenie, że tekst nie pasuje do nadanej mu głównej kategorii, które przecież mamy dostępne zaledwie cztery: sam nie wiem, czy to bardziej “fantasy”, czy “inne”, osobiście nie uważam, żeby ocena poprawności kategoryzacji była moją rolą jako lożanina, wolę pozostawić to moderacji lub Reg.

Niemniej na pewno warto sięgać po dodatkowe tagi, wstawienie nad tekstem kategorii w rodzaju “baśń, filozofia, realizm magiczny, śmierć” pomogłoby lepiej dostroić oczekiwania czytelników. Zresztą część użytkowników na tej podstawie wyszukuje utwory, które ich interesują. Nie wspominając już o tym, że otagowanie (i fragment biblioteczny) jest niezbędne, żeby po trafieniu do Biblioteki opowiadanie było eksponowane na stronie głównej.

Pozdrawiam serdecznie,

Ślimak Zagłady

Hej :)

 

dobry szort. Z pomysłem, bo choć cień zawsze kusi by coś o nim napisać, to trudno wymyślić coś interesującego, o tym naszym dziwnym towarzyszu. A Tobie się to udało :). Skupiłaś się na końcu życia cienia, co dobrze się nadaje do szorta. Historie cieni oddzielonych od ciał są interesujące i czytałem z zainteresowaniem co wymyśli nasz cienisty bohater. Trochę szkoda, że nie postanowił iść w stronę zachodu :). I myślę, że gdyby rozwinąć pomysł to powstałoby fajne opowiadanie piórkowe :). W szorcie jest tego trochę za mało. Więc gratuluję dobrego szorta ale piórkowo będę na NIE. 

 

Pozdrawiam :)

 

 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

dziękuję za ponowne odwiedziny i rozbudowany komentarz – podoba mi się Twoja tabelka ;)

dziękuję bardzo :)

 

Dla mnie zaskoczeniem i pewnego rodzaju wyróżnieniem było to, że ten tekst w ogóle został nominowany przez kogoś z Loży. Na piórko nie liczę w żadnym wypadku, ale sam fakt, że zajrzy tutaj więcej osób i zostawi swoją opinię to już dużo :)

No pewnie, sama nominacja jest dużym wyróżnieniem!

 

Bynajmniej ;) argumenty do mnie trafiają, bo nie jest to “nie, bo nie”, co doceniam. Jedynie do 5 mogę mieć wątpliwości, bo to kwestia oznaczenia, ale też rozumiem, że a) może to mieć znaczenie, b) ten jeden punkt przeważyłby szalę w drugą stronę.

Bardzo się cieszę, że tak to widzisz :)

Co do punktu 5 to już kolejny raz wybrzmiewają wątpliwości, ale dla mnie jest on istotny i go nie zmienię.

EDIT: Ślimak pięknie to wyjaśnił.

 

Raz jeszcze dzięki za odwiedziny, wartościowy komentarz i – mimo wszystko – miłe słowo heart

Do usług :)

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Witam :]

 

Bardzo ładny szort, pomysł jest trafny, opisy plastyczne (te kartki mokre heart) metafora przemijania wybrzmiewa, ale nie jest przesadnie nachalna.

 

Ogólnie nie mam tu nic złego do powiedzenia, podobał mi się ten tekst, ale to jest taki pojedynczy kąsek, na TAKa troszkę za mało w moim odczuciu.

 

Pozdrawiam

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Ślimaku.

 

Pod kątem piórkowym zamierzam zagłosować na NIE, co moim zdaniem usprawiedliwia ograniczone rozwinięcie fabuły i niedobór szczególnie oryginalnych, zapadających w pamięć przemyśleń. Cieszę się jednak, że zostałem tu zwabiony nominacją i miałem okazję się z Twoim utworem zapoznać.

I ja się cieszę. To, że opowiadanie – przynajmniej w tej krótkiej formie – nie ma potencjału piórkowego, doskonale rozumiem i w zasadzie się zgadzam (chociaż cieszy mnie nominacja :)), ale przynajmniej licznik odwiedzin/komentarzy się zwiększy i poznam nowe opinie. A to wartość nadrzędna.

 

Zmiany naniosłam, dzięki za te uwagi. 

 

Niemniej na pewno warto sięgać po dodatkowe tagi, wstawienie nad tekstem kategorii w rodzaju “baśń, filozofia, realizm magiczny, śmierć” pomogłoby lepiej dostroić oczekiwania czytelników. Zresztą część użytkowników na tej podstawie wyszukuje utwory, które ich interesują. Nie wspominając już o tym, że otagowanie (i fragment biblioteczny) jest niezbędne, żeby po trafieniu do Biblioteki opowiadanie było eksponowane na stronie głównej.

Otagowanie raczej nie – w tym przypadku tagów nie było, a jednak opowiadanie jest widoczne na stronie głównej. 

 

Co do samych tagów to przyznaję, że traktowałam je trochę po macoszemu. Nie zauważyłam, żeby to jakoś wpływało na popularność tekstów. Zresztą wyszukiwanie po tagach też jest ograniczone w poczekalni/biblio do 15 możliwości i żaden z zaproponowanych tutaj się wśród tych propozycji nie znajduje. Jasne, jest specjalna zakładka “tagi”, ale czy często stosowana przez czytelników? Jak spojrzymy w najnowsze komentarze, a z tej strony najczęściej korzystam, to łatwo zauważyć, że cykl życia opowiadania jest dość krótki – kilka dni po publikacji, potem dyżurni, ewentualnie loża, jeśli tekst ma nominację. Sporadycznie zdarzają się komentarze pod tekstami starszymi niż kilka tygodni.

 

Ale mimo wszystko pewnie masz rację. Jak forum daje takie narzędzia jak tagi, to trzeba z nich korzystać :)

 

 

Bardjaskier,

 

Trochę szkoda, że nie postanowił iść w stronę zachodu :). I myślę, że gdyby rozwinąć pomysł to powstałoby fajne opowiadanie piórkowe :)

To komentarz, który dość często się pojawiał u mnie pod starymi opowiadaniami. No, nie dokładnie z tą wzmianką o piórku, bo to moja pierwsza nominacja (oby nie ostatnia :P), ale o tym, że po rozwinięciu tekst by zyskał. No i nad tym staram się pracować i pisać coś, co ma więcej niż 20k zzs :)

 

W szorcie jest tego trochę za mało. Więc gratuluję dobrego szorta ale piórkowo będę na NIE. 

Od wczoraj kolekcjonuję te “NIE”, ale i tak się cieszę z odwiedzin i rosnącego licznika komentarzy ;)

 

GalicyjskiZakapior,

 

Nie zostaje mi nic innego, jak się zgodzić :) Z tego, co sobie przejrzałam, szorty rzadko dostają piórka, co jest zrozumiałe. Mnie cieszy, że nominacja przyciągnęła tutaj nowych komentujących, którzy mimo “NIE”, nie zjechali mi tego tekstu z góry na dół :D

 

EDIT: Ślimak pięknie to wyjaśnił.

Dzięki, ale to “Czy ja wiem, czy to fantasy?” mogło rzeczywiście wywrzeć takie wrażenie, jakbyś brała pod uwagę głównie przypisaną kategorię.

Otagowanie raczej nie – w tym przypadku tagów nie było, a jednak opowiadanie jest widoczne na stronie głównej.

To dla mnie zaskakujące, zawsze sądziłem, że do ekspozycji na stronie głównej oprócz fragmentu bibliotecznego jest potrzebny co najmniej jeden tag, ale osobiście tego nie testowałem.

Jasne, jest specjalna zakładka “tagi”, ale czy często stosowana przez czytelników?

Trudno mi powiedzieć, jak często. Tam jest jeszcze taka ciekawostka, że nie da się przechodzić na kolejne podstrony (więc widać tylko pierwszych 50 tekstów o danym tagu). Jednak znalazłem kiedyś sposób, żeby to obejść – opis w komentarzu do poradnika Drakainy.

Ale mimo wszystko pewnie masz rację. Jak forum daje takie narzędzia jak tagi, to trzeba z nich korzystać :)

Nie chodzi mi o jakiś abstrakcyjny imperatyw moralny ani nie zależy mi na tym zbyt mocno, tylko zakładam, że niektórym czytelnikom poprawia to odbiór, jak mogą szybko spojrzeć, z jakiego rodzaju tekstem mają do czynienia.

Opowiadanie nominowałem w ostatni dzień, kiedy nadrabiałem moje wtorkowe dyżury. Na tle wszystkich wtorkowych opowiadań, które czytam, wyróżniło się na tyle, że zdecydowałem się na nominację – przede wszystkim bardzo ciekawy pomysł na bohatera, cała historia jest poruszająca, a niektóre pomysły światotwórcze (stare cienie murów i drzew) naprawdę mnie zachwyciły – niby pomysł prosty, ale żeby na niego wpaść trzeba mieć naprawdę wrażliwą wyobraźnię. Będę na TAK, choć zadaję sobie sprawę, że raczej pozostanę w mniejszości.

zygfryd89

 

cześć! Sprawiłeś mi niemałą niespodziankę tą nominacją i choć od początku podejrzewałam, że tekst na piórko nie ma szans, to – co podkreślałam często wyżej – dzięki temu przyszło tu kilka nowych osób i zostawiło komentarz. 

Cieszę się, że szort spodobał Ci się na tyle, by dać mu szansę. Dzięki! blush

Sorry, Winnetou, ale będę na NIE.

Zgadzam się chyba z większością dotychczas komentujących lożowników: fajnie, fajnie, ale na piórko za mało.

Bardzo dobry pomysł na głównego bohatera. Oryginalny. I daje możliwości kombinowania, o czym myślałby cień, gdyby myślał.

Z fabułą gorzej – wszystko, co ważne i interesujące, wydarza się na samym początku. Znaczy, owszem, na końcu bohater znika, ale tego spodziewaliśmy się od samego wstępu. Może, gdyby jednak zaszalał, podczepił się pod samolot lecący na zachód, kogoś uratował, coś zmienił…

Kreacji świata praktycznie nie ma – bo to nasz własny, tyle że cienie mają własne życie. Acz ogranicza się ono głównie do gadania. Pewnie można było puścić wodze fantazji i sprawdzić, co się dzieje w piwnicach albo pod mostami. Czy cienie złych ludzi same są złe? Łapią za nogi ludzi schodzących po schodach i stąd wypadki? Chyba nie wykorzystałaś tego potencjału w pełni.

Technikalia w porządku, nic brzydkiego mi się w oczy nie rzuciło.

Ogółem – jeden fajny pomysł. Błysnął i zgasł jak fajerwerk. Biblio jak najbardziej, ale do pierza trochę brakuje.

Zresztą wyszukiwanie po tagach też jest ograniczone w poczekalni/biblio do 15 możliwości i żaden z zaproponowanych tutaj się wśród tych propozycji nie znajduje.

Ale można klikać na stronie z tagami i wybierać teksty z węższych kategorii. Przynajmniej te świeższe, ze starszymi trzeba kombinować.

Babska logika rządzi!

Cześć Finkla,

 

Zgadzam się chyba z większością dotychczas komentujących lożowników: fajnie, fajnie, ale na piórko za mało.

Autorka też się z tym zgadza wink

 

Chyba nie wykorzystałaś tego potencjału w pełni.

Jak w zasadzie wielu innych pomysłów, co okazuje się w momencie opublikowania tekstu :P

 

Ale można klikać na stronie z tagami i wybierać teksty z węższych kategorii. Przynajmniej te świeższe, ze starszymi trzeba kombinować.

Tak, tak – o tym nawet wspomniałam w komentarzu wyżej, ale podejrzewam, że jest to funkcja dość rzadko używana

 

Dzięki za wizytę i komentarz blush

Hej, OldGuard, zajrzałam z obowiązku lożowego i zostałam z przyjemnością. Z tekstu przebija wrażliwość  i dostrzeganie pięknych szczegółów życia. Pomysł interesujący, cienie od razu mi się spodobały. Trochę męczyło powtarzanie, że mają tylko kilka godzin, za to wzruszyło przyklejanie się do wózków dziecięcych, murów i drzew, czy wędrowanie do upadłego. Piórkowo będę na nie, nieco zabrakło tu większej opowieści i głębszych tonów, ale bardzo się cieszę, że tu zajrzałam! :) 

Pozdrawiam serdecznie! :)

JolkaK,

 

I ja się cieszę, że tutaj zajrzałaś smiley a jeszcze bardziej, że obowiązek nie okazał się przykry. Do zobaczenia – mam nadzieję – pod innymi tekstami :)

Oryginalny pomysł, fajne opisanie straty. Taki malutki, sekretny armagedon. 

Mimo lichej formy, a może właśnie dzięki niej;), robi wrażenie. 

Dla mnie aż takie, że dam TAKa

 

delulu managment

Ambush,

 

Ooo, ale mi sprawiłaś miłą niespodziankę heart W ostatecznym rozrachunku spodziewałam się jednego TAKa od zygfryda, więc zrobiłaś mi dzień :)))

Nowa Fantastyka