- Opowiadanie: Krzysztof Kapibara - Trzepot skrzydeł w pustej sali

Trzepot skrzydeł w pustej sali

To mój debiut na forum. Mam 18 lat i jest to pierwszy tekst, którym dzielę się publicznie.

 

Prosiłbym o konstruktywną krytykę oraz sugestie.

 

Bardzo dziękuję każdemu, kto zdecyduje się przeczytać moją twórczość.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Trzepot skrzydeł w pustej sali

– Serafinie! – zawołał z dala Castiel, jeden z zamieszkujących ostatni krąg pasterzy. 

Pomieszczenie było wielkie. Ściany zdobiły kolorowe pejzaże. każdy z poustawianych po kątach mebli wysadzany był złotem lśniącym, niczym zbożowe pole. .Argia, Serafin, odwróciła się i spojrzała na sam dół wystawnej sali. Miała trzy pary skrzydeł; jedna zakrywała nogi, druga tors, ostatniej używała do latania. Błogi uśmiech stroił jej twarz. Każdy wiedział, że Argia to najżyczliwsza z aniołów. Nikt by temu nie zaprzeczył, może poza paroma z archaniołów. 

– Słucham – powiedziała melodyjnym tonem.

– Pragnę zmienić przydzielonego mi człowieka.

Słowo jak nóż w plecy. Argia przechyliła lekko głowę, jej szczęka nieznacznie opadła. Nieaktywne skrzydła zesztywniały. 

– Skąd ta nagła zmiana, Castielu? Czy nie mówiłeś jeszcze tydzień czy dwa wcześniej, jak to dobrze ci się pracuje ze swoim człowiekiem? – zapytała, a na jej twarzy pojawił się wyraz zmartwienia. 

– Tak było – zaczął Castiel. – Do czasu! Przydzielona mi dusza to gbur i nie powiem jeszcze co. Tak dużo robię, staję na głowie. Ustawiam całą kreację dookoła pod niego. Któryś ze starszych pewnie powiedziałby nawet, że za mocno ingeruję. Robię tyle, a on co? Nic. W kółko mówi w duchu, że się zmieni, ale nic się nie zmienia. Nic a nic. Argio z pierwszego kręgu, proszę, przydziel mi innego człowieka albo w ogóle zmień moją rolę. Jeśli uwolni mnie to od tej pozbawionej nadziei i Stwórcy duszy, jestem nawet gotów wstąpić do armii!

Z pleców Castiela wyłoniła się pojedyncza para skrzydeł, wzbił się w powietrze ku opiekunce. Argia też zbliżyła się do podopiecznego. Unosili się lekko ponad poziomem podłogi. 

Skrzydła Argii poruszały się z lekkością i gracją. Złapała młodszego anioła za ramię. Przeżyła już wystarczająco dużo mileniów, by przypadek Castiela jej nie dziwił. Prawie każdy z początkujących pasterzy ma taki moment, w którym nie potrafi zauważyć efektów własnej pracy. Sfrustrowani popadają w nienawiść do rasy ludzkiej, kłócą się ze swoimi przełożonymi lub – co gorsza – odchodzą do otchłani. 

– Widzisz… – zaczęła niepewnie. Straciła już tak wielu pasterzy w identyczny sposób. – Może teraz nie widzisz efektów swojej pracy, każdy z pasterzy to przechodził. Ludzie częściej się potykają, niż chodzą prosto. Nawet my, anioły, popełniamy błędy. Nawet ja. Jak twój człowiek ma na imię? 

– Jakub z rodziny Kresiewskich.

– Co takiego robi Jakub, że prowadzi cię do aż takiej furii? Opowiedz mi, proszę. 

– Pije, cały czas pije. Potem płacze, przeprasza i mówi, że już nie będzie. Tyle z tych przeprosin; następnego dnia znowu pije i tak zamyka się to koło. Wszyscy się od niego odwrócili, tylko ja mu zostałem. Stoję nad nim cały czas, klepie po plecach, ale on nic. – Castiel założył ramię na ramię. Jego twarz zwiędła, a ton opadł. – Nie wiem już, co robić, żeby go uratować… 

Argia przytaknęła. 

– Rozumiem. To musi być bardzo wyczerpujące… tak patrzeć, jak ktoś się stacza i spada prosto w całun otchłani. Ale nie bez powodu nosisz miano pasterza; poprzysiągłeś chronić tych, którzy nie dają sobie rady z otaczającym ich światem. Naprawienie tej nędzy zajmie ci jedno, a może siedemdziesiąt siedem podejść. Jeśli włożysz w to odpowiednio dużo dedykacji, jestem pewna, że w końcu uda ci się doprowadzić to wszystko do porządku… 

Argia nie była pewna tego, co dokładnie powiedziała. Motywacja i słuchanie zażaleń pasterzy nie bez powodu uchodzą za jedne z najbardziej niewdzięcznych czynności w całych Niebiosach. Młode anioły bez namysłu wybierają bycie pasterzem, bo to niby takie proste zadanie. “Inni trenują katorżniczo, uczą się przez setki lat, tymczasem oni spełniają swoją powinność czynnością prostszą niż opieka nad dzieckiem” – pomyślał zapewne każdy nieopierzony. Pewnie gdyby wziąć losowego rekruta z niebiańskiej armii, okazałby się on byłym pasterzem. Co zrobić. 

– Nie wiem, czy jestem w stanie dalej poświęcać mu swoją siłę – powiedział ze smutkiem w głosie Castiel. – Nie mówię, że chcę całkowicie zrezygnować z pozycji, ale może byłaby możliwość, abym zamienił się miejscem z jakimś innym pasterzem, kimś bardziej doświadczonym. 

Trwali tak chwilę w ciszy. Jedynym odgłosem przecinającym pustkę był trzepot ich skrzydeł. Odbijał się od ściany do ściany, tworząc echo. Patrzyli na siebie z bezradnością w oczach. Castiel chyba pierwszy raz w swoim ponad stuletnim istnieniu zobaczył na twarzy opiekunki pasterzy tak niejasną minę. 

– Zobaczę, co da się zrobić – oznajmiła bezpłciowo Argia. – Może faktycznie nie powinnam była zrzucać ci na barki tak dużego i trudnego brzemienia. Bez urazy, oczywiście. Postaram się znaleźć kogoś z… łatwiejszym podopiecznym, z kim mógłbyś się zamienić. 

– Bardzo dziękuję – odrzekł momentalnie Castiel. – Serafin pewnie myśli, że odejdę tak jak inni, ale ja tego nie chcę. Dalej pragnę pomagać ludziom, sęk w tym, że jestem chyba za słaby, by pomóc Jakubowi. Nie chciałbym, żeby moja niekompetencja zaprowadziła go do otchłani – ostatnie słowa Castiel wypowiedział prawie szeptem. 

– Dobrze. Poinformuje cię, gdy znajdę dla twojego człowieka nowego pasterza. Możesz wyjść. – Dłonią wskazała na drzwi. 

Nie wiedząc, co jeszcze powiedzieć, Castiel opadł na ziemię, skrył skrzydła i nerwowym, nierównym truchtem wyszedł z sali. Zamykał już drzwi, gdy ostatni raz musnął Serafina okiem. Chciał coś powiedzieć, zapewnić opiekunkę… ale ostatecznie nic nie wyszło z jego ust, tylko lekki posmak goryczy i porażki.

Argia nie spoglądała już na niego. Schowała dwie pary skrzydeł i zaczęła dreptać to tu, to tam. Jej nogi były do pewnego stopnia zdrętwiałe – efekt ciągłego latania. Usiadła przy drewnianym biurku, wyciągnęła z zabezpieczonej żelaznym zamkiem szafy księgę. Spis wszystkich pasterzy, jej podopiecznych. Coraz mniej i mniej aniołów zasilało szeregi stróżów; na następnej konferencji pierwszego kręgu będzie musiała poruszyć tę kwestię. Ludzi coraz więcej, ich świat coraz gorszy, pasterze coraz bardziej bezsilni. Chciałaby coś zrobić, ale nie może. Odsunęła księgę. Zamknęła obydwie dłonie w modlitewnej pieczęci. 

– Daj mi i innym pasterzom siły – wyszeptała zawstydzona.

 

Koniec

Komentarze

Przeczytane, i to bez przykrości. Tekst, jak na debiutanckie teksty przystało, ma niedociągnięcia. Największym z nich jest to, że nie opowiada pełnej historii, przedstawia pojedynczą scenę. Drugim, charakterystycznym dla początkujących autorów, jest niezręczna, czasami niekonsekwentna stylizacja. Wyrażenia takie jak “każdy z mebli wysadzany był po kątach lśniącym jak pole zbożowe złotem”, “Castiel za to przypominał swoim lotem nieopierzonego jeszcze ptaka; gibał się w tę i we w tę” czy “Naprawienie tej nędzy zajmie ci jedno, a może siedemdziesiąt siedem podejść” wywołają raczej uśmiechy, niż wciągną czytelnika w klimat opowieści.

Są oczywiście też plusy! Masz dobre ucho do dialogów, rozmowa aniołów brzmiała całkiem naturalnie (mimo stylizacji). Bardzo sensownie poprowadziłeś narrację, w dobrym tempie, przeskakując między wypowiedziami bohaterów, a opisami ich zachowań. W dodatku uniknąłeś infodumpów!

 

Pisz dalej, baw się dobrze, i słuchaj tylko tych rad i uwag, które wydadzą Ci się sensowne!

 

#EDYTKA

Zapomniałem o najważniejszym, o tytule! Twój jest niezły, bo wyszedłeś poza oklepany zestaw “rzeczownik przydawka”, ale jest wewnętrznie sprzeczny. Sala nie może być pusta, jeżeli trzepoczą w niej skrzydła (chyba, że nie są podpięte do żadnej istoty). Sam “Trzepot Skrzydeł” byłby o niebo lepszy.

Hej!

 

Prosiłeś w temacie powitalnym, to uznałem, że przeczytam. Po pierwsze skuli tego, żeś je synek łod nos, ze ślonska, a po drugie, bo wciepłeś szorta, czyli nawet jak bydzie niy richtig to się nadto niy zmyncza ;)

Lecimy z tematem.

Po pierwsze – wywal te entery niepotrzebne z całego tekstu, bo to błędny zapis. Nie chce mi się dziś szukać, ale pewnie pojawi się ktoś, kto podrzuci Ci linki do forumowych poradników a propos pisania i poruszania się po forum. Pingnę kogoś na SB, żeby tu zajrzał i podlinkował.

 

Kolorowe pejzaże zdobiły ściany, każdy z mebli wysadzany był po kątach lśniącym jak pole zbożowe złotem.

To zdanie masz do przemodelowania, żeby miało sens. A konkretniej wyglądać to powinno tak:

Ściany zdobiły kolorowe pejzaże, a każdy z poustawianych po kątach mebli wysadzany był złotem lśniącym, jak zbożowe pole. 

Musisz czytać, to co napisałeś i próbować zrozumieć tak, jakbyś to tylko czytał, a nie był autorem. To, że Ty wiesz o co Ci chodzi, wcale nie znaczy, że czytelnik będzie wiedział. W skrócie: szyk zdania ma znaczenie :)

Miała trzy pary skrzydeł; jedna zakrywała nogi, druga kryła tors, ostatniej używała do latania.

Przekreślone nie jest Ci potrzebne, bo piszesz przy pierwszej parze, że coś zakrywała, więc nie musisz dopowiadać tego przy drugiej.

Nikt by temu nie zaprzeczył, może poza paroma z archaniołów, ale i oni pewnie nie powiedzieliby tego wprost, aby zachować wizerunek równych reszcie niebiańskich zastępów.

Podkreślone: nie komplikuj niepotrzebnie. Paroma archaniołami zrobi robotę i całośc będzie brzmieć zgrabniej.

– Słucham – powiedziała w melodyjnym tonie.

Poodbnie jak wyżej. Powiedziała melodyjnym tonem.

zapytała, a na jej twarzy pojawiła się iskra zmartwienia.

Nie szarżuj z metaforami. Pojawił się wyraz zmartwienia.

Z pleców Castiela wyłoniła się pojedyncza para skrzydeł; wzbił się w powietrze do opiekunki.

Uważaj jak i kiedy używasz średników. W tym miejscu jest on nieuzasadniony, zamień go na łącznik “i”, albo daj zwykły przecinek lub kropkę i co po średniku zmień w krótkie zdanie. Poza tym zmieniłbym zapis podkreślonego na: ku opiekunce.

Unosili się lekko ponad poziomem podłogi. Skrzydła Argii poruszały się z lekkością i gracją,

Uwaga ogólna, dotycząca pisania: słowo “lekko” bywa nadużywane w róznych kontekstach przez zaczynających przygodę z pisaniem. Poza tym masz dwa razy lekko pod rząd, co jest powtórzeniem, a to bywa błędem. To drugie “lekkością” zostaw, bo pasuje, to pierwsze zmień. Ja zrobiłbym to tak: Unosili się nisko nad podłogą.

Widzisz… – zaczęła lekka niepewnie. Straciła już tak wielu pasterzy w ten sposób. – Może teraz nie widzisz efektów swojej pracy. Każdy z pasterzy to przechodził. Ludzie częściej się potykają, niż chodzą prosto. Nawet my, anioły, popełniamy błędy. Nawet ja je popełniam. Jak twój człowiek ma na imię?

Pisałem wcześniej o tym lekko ;) Zamiast “ten” daj “podobny”. Po “pracy” dałbym przecinek i połączył dwa zdania w jedno. Podkreślone o ludziach i potykaniu się – trochę przegiąłeś z tym sformułowaniem, bo to nieprawda. Przekreślone na końcu usuń, nie jest Ci potrzebne, żeby zdanie miało sens.

To musi być bardzo wyczerpujące… tak patrzeć, jak ktoś się zatacza i spada prosto w całun otchłani.

Zatacza → stacza. Całun otchłani może i brzmi poetycko, ale również purpurowo. Mnie się w każdym razie nie podoba. 

Jeśli włożysz w to odpowiednio dużo dedykacji, jestem pewna, że w końcu uda ci się doprowadzić to wszystko do porządku…

Dedykacji? Raczej nie. Uważaj też na słowo “to”, bo jego też nadużywasz, a nie jest potrzebne. 

– Nie wiem, czy jestem w stanie dalej poświęcać mu swoją siłę – powiedział z zapadniętymi oczami Castiel.

Źle to brzmi, bo zapadnięte oczy nie mają żadnego związku z mówieniem.

– Bardzo dziękuję – odrzekł momentalnie Castiel. – …Serafin pewnie myśli, że odejdę tak jak inni, ale ja tego nie chcę.

Po co Ci ten wielokropek po atrybucji dialogowej?

 

No to napisałeś scenkę, która mogłaby być wstępem do czegoś dłuższego, ale sama nie za bardzo się broni. Jasne, rozumiem, co chciałeś powiedzieć – że nawet w niebie widzą, że u nas jest coraz gorzej; że nawet tam występują braki kadrowe, zniechęcenie i bezsilność. I to jest spoko, tylko opakowałeś to przesłanie w dość statyczną scenkę dwóch gadających głów, bez akcji, bez zahaczki dla czytelnika. Warsztatowo jest tak sobie, ale masz dopiero osiemnaście lat i to pierwsze podzielenie się twórczością z kimś spoza Twojego kręgu zapewne. Jesli masz zapał, jeśli chcesz pisać z jakiegoś powodu (jakikolwiek by nie był), jeśli masz chęć do nauki, a Twoje ego nie jest kruche, to znalazłeś tutaj dobre miejsce, żeby się rozwijać. Rozgośc się, poczytaj innych, weź zgłoś się do jakiejś bety (to dużo daje, bo dzięki temu zobaczysz, że nawet stare wygi popełniają błędy, a w dodatku będziesz miał wgląd w zmiany, jakie zachodzą w cudzym tekście pod wpływem sugestii osób trzecich i dyskusji).

A tymczasem pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów w dalszym pisaniu :)

Q

 

Known some call is air am

Dziękuję za przeczytanie pracy i Wasze uwagi. Potrzebuję jeszcze chwili, żeby w pełni ogarnąć, jak poruszać się po portalu. Nie wiem, czy mogę wysłać osobny komentarz do Waszych komentarzy, więc odpowiem na nie bardziej zbiorowo. Rzeczywiście, w tekście jest sporo błędów i nie do końca logicznych zdań. Aż sam się sobie dziwię, że wcześniej ich nie wyłapałem. Szort to faktycznie bardziej pojedyncza scena niż pełna historia. Ta scena, czy też historia – pojawiła się dość losowo w mojej głowie. Napisałem ją w jeden wieczór i poprawiłem następnego dnia. Uznałem, że lepiej będzie wrzucić coś krótszego, żeby nie męczyć ludzi czterdziestoma tysiącami znaków, gdyby opowiadanie miało okazać się fundamentalnie źle zrobione. Następnym razem wrzucę coś bardziej treściwego. Jestem wdzięczny za tak obszerne wypisanie błędów przez pana ze Śląska. W wolnej chwili postaram się go poprawić, uwzględniając Wasze uwagi. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam!

Kapibara

Cześć,

na plus pomysł i dialogi :)

Też dam rady od siebie: czytaj tekst na głos, poprawia on rytmikę. Tam gdzie się zacinasz, to znaczy, że coś nie gra. Czytaj dużo, pisz jeszcze więcej. Analizuj teksty swoich ulubionych autorów, zastanawiaj się co Ci się spodobało w danym zdaniu. Patrz na szyk i jak płynie melodia zdania.

Z książek, które mogę Ci polecić na start:

“O pisaniu. Na chłodno” Mroza. Język ma bardzo przystępny i opowiada o tych samych bolączkach, co myślę, że spotykają każdego.

“Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy” Joanny Wrycza-Bekier. Dowiesz się czego unikać w konstrukcji zdań oraz jak je budować, żeby nie nudziły czytelnika.

I najważniejsze: nie poddawaj się!

Cześć, fabularnie to po prostu scena z dość typowym motywem, ale muszę przyznać, że czytało się całkiem przyjemnie, a i bohaterowie wypadają w porządku. Jak wrzucisz coś z bardziej rozbudowaną fabułą, chętnie przeczytam.

Sen jest dobry, ale książki są lepsze

Pomimo pewnych niedociągnięć całkiem przyjemnie się czytało. Fajny pomysł na fabułę i bardzo solidnie zapisane dialogi. Spodobało mi się przedstawienie aniołów, zarówno cechy wyglądu, jak i sposób w jaki się zachowują.

Całość może dawać do myślenia.

Pozdrawiam.

Przybyłam Was nawiedzać

Hej!

 

Świat, w którym anieli pracodawca walczy o to, żeby anioł pracował akurat u niego, jest ciekawym motywem i dałoby się w tym świecie opowiedzieć wiele ciekawych historii. Ten tekst całkiem zgrabnie wprowadza nas do tego świata, ale samej historii jest niewiele.

 

Nie chodzi tu nawet o długość tekstu i ilość wydarzeń – na portalu jest dużo shortów, które w tylu znakach opowiadają zamkniętą historię – tylko o brak zakończenia/puenty. Mamy problem aniołów rezygnujących ze stanowiska i z tym problemem nic się nie dzieje. Można by uznać, że właśnie to jest zakończenie/przesłanie tekstu, że anioły tak jak ludzie nie są w stanie same sobie poradzić. Tylko że zakończenia w stylu “bohater jest bezsilny, nie jest w stanie nic zrobić” pozostawiają wszystkie wątki nierozwiązane i ciężko sprawić, żeby dobrze się je czytało.

 

Jedna rada portalowa. Pamiętaj, że swój tekst możesz, a nawet powinieneś, edytować. Np. dostałeś całą łapankę od Outty. Jak zrobisz poprawki, to nie dość, że wszyscy kolejni czytelnicy dostaną lepszego szorta, to jeszcze sam dużo się nauczysz przy poprawkach. Nie jest to może tak przyjemne, jak pisanie nowego opowiadania, ale pozwala nauczyć się dużo szybciej.

Przynajmniej te podwójne entery między akapitami mógłbyś poprawić ;)

 

Ostatecznie wizja skłoniła mnie do myślenia, a językowo nie było tragedii (a nawet jak na debiut według mnie całkiem nieźle), więc ostatecznie przyjemnie się czytało :)

 

Pozdrawiam :)

It's hard to light a candle, easy to curse the dark instead

Dziękuje wszystkim za komentarze. 

Opowiadanie zostało poprawione o wasze uwagi i sugestie.

Miłego dnia :)

Kapibara

Ech, okazuje się, że ludzie sprawiają anielskim opiekunom coraz więcej problemów, a opiekunowie, z powodu coraz krótszych szeregów, nie są w stanie sprostać obowiązkom. Skąd my to znamy…?

Mam wrażenie, Krzysztofie, że nim opublikujesz kolejny tekst, powinieneś zajrzeć do tego wątku: http://www.fantastyka.pl/loza/17

 

zbo­żo­we pole. .Argia… → Druga kropka jest zbędna.

 

Uno­si­li się lekko ponad po­zio­mem pod­ło­gi. Skrzy­dła Argii po­ru­sza­ły sięlek­ko­ścią i gra­cją. → Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Zawiśli lekko tuż nad podłogą. Skrzy­dła Argii po­ru­sza­ły się delikatnie­ i z gra­cją.

 

Stoję nad nim cały czas, kle­pie po ple­cach… → Stoję nad nim cały czas, kle­pię po ple­cach

 

Ca­stiel za­ło­żył ramię na ramię. Jego twarz zwię­dła, a ton opadł. → A może: Ca­stiel skrzyżował ramiona na piersi. Jego twarz posmutniała, a ton głosu zdał się zrezygnowany.

 

i spada pro­sto w całun ot­chła­ni. → Raczej: …i spada pro­sto w czeluść ot­chła­ni.

 

Jeśli wło­żysz w to od­po­wied­nio dużo de­dy­ka­cji… → Czego???

Proponuję: Jeśli poświęcisz temu od­po­wied­nio dużo starań

Sprawdź znaczenie rzeczownika dedykacja.

 

pierw­szy raz w swoim ponad stu­let­nim ist­nie­niu zo­ba­czył… → Zbędny zaimek – czy zobaczyłby coś w cudzym istnieniu?

Proponuję: …pierw­szy raz w ponadstu­let­nim ist­nie­niu zo­ba­czył

 

– Zo­ba­czę, co da się zro­bić – oznaj­mi­ła bez­pł­cio­wo Argia. → Na czym polega bezpłciowość oznajmienia?

A może wystarczy: – Zo­ba­czę, co da się zro­bić – oznaj­mi­ła Argia.

 

– Bar­dzo dzię­ku­ję – od­rzekł mo­men­tal­nie Ca­stiel. → Raczej: – Bar­dzo dzię­ku­ję – od­rzekł natychmiast Ca­stiel.

 

Mo­żesz wyjść. – Dło­nią wska­za­ła na drzwi. → Mo­żesz odejść. – Dło­nią wska­za­ła drzwi.

Wskazujemy coś, nie na coś.

 

Nie wie­dząc, co jesz­cze po­wie­dzieć, Ca­stiel opadł na zie­mię… → Rzecz dzieje się w sali, więc: Nie wie­dząc, co jesz­cze po­wie­dzieć, Ca­stiel opadł na podłogę

 

osta­tecz­nie nic nie wy­szło z jego ust, tylko lekki po­smak go­ry­czy i po­raż­ki. → A może: …osta­tecz­nie żadne słowo nie opuściło jego ust, pozostał tylko lekki po­smak go­ry­czy i po­raż­ki.

 

Usia­dła przy drew­nia­nym biur­ku, wy­cią­gnę­ła z za­bez­pie­czo­nej że­la­znym zam­kiem szafy księ­gę… → Czy dobrze rozumiem, że siedząc przy biurku wyciągała z szafy księgę?

Proponuję: Podeszła do zabezpieczonej żelaznym zamkiem szafy i wyciągnęła księgę, po czym usiadła przy drewnianym biurku

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O! Reg, może masz gdzieś na podorędziu linki do poradników, które można by koledze podrzucić, żeby się zapoznał ze zwyczajami i mechaniką forum bliżej?

 

Known some call is air am

Outta,Krzysztofowi na pewno przyda się elementarz Drakainy: Portal dla żółtodziobów.

Inne popradniki podrzucam w komentarzach w miarę potrzeby, bo nie wydaje mi się, aby ktoś, nawet zainteresowany teraz, zapamiętał wszystko na przyszłość. Ale jeśli będzie konkretne pytanie, poszperam, poszukam i podeślę. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Super! Dzięki, Reg :)

Known some call is air am

Bardzo proszę, Outta. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki regulatorzy za komentarz. Nałożę dzisiaj poprawki. Pozdrawiam!

Kapibara

Bardzo proszę, Krzysztofie. Miło mi, że mogłam się przydać. :)

Życzę sukcesów w dalszej pracy twórczej! 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo dziękuję. Też życzę powodzenia!

Kapibara

Wielkie dzięki, Krzysztofie. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czołem Krzysztofie! Zupełnie przyzwoicie jak na początek. Scena jak scena, mogłaby być wstępem do czegoś dłuższego. Nie czytało się jednak tego źle, chociaż wciąż widać tu i ówdzie trochę niedociągnięć. Jak to mówią – pierwsze koty za płoty. Pisz, ucz się, rozwijaj na forum, a efekty przyjdą z czasem. 

Hej, silver

Kilka osób już mi pisało, że praca bardziej wygląda jak jedna scenka, aniżeli faktyczna opowieść i muszę się z nimi zgodzić. Obecnie piszę już faktyczne opowiadanie, które ma więcej do zaoferowania, więc za jakiś czas pokażę wam coś bardziej treściwego.

 

Tymczasem pozdrawiam i życzę miłego dnia/nocy.

Kapibara

Wiesz, chodzi o to, że może brakuje jakiegoś zamknięcia, takiego przytupu na koniec? Krótkie teksty lubią mocniejsze puenty, chociaż spotkałem się z przeciwną opinią, że nie każdemu to odpowiada. 

Powodzenia w pisaniu!

Nowa Fantastyka