- Opowiadanie: marzan - Dar

Dar

Kontynuacja opowiadania “Rzeka”, albo raczej zwiastun cyklu.

Eksperyment z droczeniem się z czytelnikami – wiem, że niejasne, ale rozwiązanie zagadek pojawi się w kolejnych opowiadaniach.

Jednocześnie sprawdzenie, czy jeszcze ktoś czyta uważnie, czy już tylko przegląda teksty jak obrazki w smartfonie.

W jednym zdaniu ukryłem nawiązanie do pięciu rzek. Odkrywca zdania ma u mnie zrobienie bety opowiadania instant, bez marudzenia. Jak znam życie, będą to osoby, które wcale nie potrzebują bety, ale cóż, mogą scedować betę :)

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Biblioteka:

Użytkownicy III

Oceny

Dar

– Wyjeżdżam.

Nawet nie drgnie. Siedzi schylony z łokciami na stole z czarnego bagiennego dębu. Broda podparta pięściami, nieobecne spojrzenie utkwione w blacie, wypolerowanym na lustro. Gdyby nie ciężki oddech i miarowy ruch żeber, można by go wziąć za posąg albo wypchane zwierzę.

Stoję bezradna na środku komnaty. Czy mam powtórzyć, a jeśli tak, to ile razy? Czy podejść do niego, jak zwykłam kiedyś, objąć czule, potargać ciemne włosy, pocałować w policzek, a potem w usta?

Nie potrafię. Między nami wyrósł niewidzialny mur. Kiedyś rozrzucałam pierwsze kamienie, kiedy tylko je zauważyłam. Lecz w końcu zabrakło silnych rąk do pomocy. Byłam pocieszeniem w smutku, ukojeniem w boleści, gasiłam ogień i wybaczałam nienawiść, cierpliwie ratowałam to, co zapomniane. Jednak on zapadał się w mrok, pozwolił mu przesiąknąć do myśli i uczuć, karmił się siłą, której nie rozumiał.

Wyznaczał zasady, dniami i miesiącami dyktował, jak ma działać świat. Kiedy zaś złamano prawa, obmyślał kary. Lecz w końcu trafił na tego, którego nie potrafił ukarać, bo nie miał mu czego odebrać. Bezradność była jak piekący policzek, jak wyzwanie, na które nie potrafił odpowiedzieć. Porzucił sprawy królestwa i odtrącił słowa doradców. Ogień w palenisku przygasł, zmienił się w żar, potem w popiół, w końcu rozwiał go wiatr. A ja marzłam, drżałam, kuliłam się, owijałam w złote i srebrne szaty, lecz żadna nie zastąpiła dotyku szorstkiej skóry i uścisku ramion.

– Przygotowałem podarek. Chcę, żebyś zabrała go ze sobą.

Odzywa się tak niespodziewanie, że nie wiem, co odpowiedzieć. Jeśli wiedział, że tak długo tu stoję, dlaczego wcześniej się nie odwrócił?

– Dla matki? – pytam w końcu.

– Dla ludzi. Chcę im coś dać.

Sięga pod stół i wyjmuje małą, złotą klatkę. W środku biega gryzoń z długim ogonem. Kiedy mnie zauważa, siada na tylnych łapkach, wyciąga pyszczek, pociesznie porusza wąsami. Oczy są jak dwa paciorki. Przyklękam przy klatce, uśmiecham się i wyciągam dłoń do zwierzęcia.

– Nie zbliżaj się do niego!

Ton głosu przeraża mnie. Przyzwyczaiłam się do goryczy i smutku, ale te słowa przywodzą na myśl cięcie nożem.

– Jest też druga klatka, z samicą. Zanim wyruszysz do matki, popłyniesz na północ. Kiedy zobaczysz miejsce, gdzie do morza opada rzeka lodu, przekażesz dar. Nie są wybredne, szybko rosną, będą je mogli hodować zimą.

Nakrywa klatkę wełnianym kocem, przeszywanym złotymi nićmi. Zanim zasłoni zwierzątko, zauważam, że to drapie się łapką, jakby coś je swędziało.

– I to… tyle? Nie będzie mnie wiele miesięcy…

Głos drży, zaciskam dłonie do bólu, lecz zachowuję pogodną minę, jak zawsze.

– Euploi. Dobrej drogi, Persefono.

Koniec

Komentarze

No cześć. W opowiadanku fajnie podanie szczurów jako, osobników roznoszących zarazę. Jeśli miałabym stawiać na nawiązanie do rzek, to stawiam na ten fragment: " Byłam pocieszeniem w smutku, ukojeniem w boleści, gasiłam ogień i wybaczałam nienawiść, cierpliwie ratowałam to, co zapomniane". Ogólnie bardzo fajnie się czytało, a pomysł na zagadki super. Czekam na kolejne części.

Cie­szę się, że bę­dzie kon­ty­nu­acja, w gło­wie już sobie ko­lej­ku­ję :P

 

Ja sta­wiam na to zda­nie “A ja mar­z­łam, drża­łam, ku­li­łam się, owi­ja­łam w złote i srebr­ne szaty, lecz żadna nie za­stą­pi­ła do­ty­ku szorst­kiej skóry i uści­sku ra­mion.” Głów­nie dla­te­go, że też pa­su­je, a Czar­na wska­za­ła pa­su­ją­ce bar­dziej.

 

Edit: grzebię i faktycznie bardziej pasuje zdanie wskazane przez Czarną: Byłam pocieszeniem w smutku, ukojeniem w boleści, gasiłam ogień i wybaczałam nienawiść, cierpliwie ratowałam to, co zapomniane

 

Smutek – Acheron

Boleść – Kokytos

Ogień – Pyriplegeton

Nienawiść – Styks

Zapomnienie – Lete

 

No. Rozruszałam szare komórki i można iść do pracy laugh

 

Per­se­fo­no.

Mia­łam kota Per­se­fo­nę. I Ha­de­sa. W ogóle po­ło­wa moich zwie­rząt to imio­na mi­to­lo­gicz­ne ^^

OldGuard, też myślałam o tym fragmencie, ale tamten mnie poprostu ujął.

Kocham mitologię, zachęciłaś do nadrobienia “Rzeki”. Ze względu na moje braki w lekturze nie będę się podejmował zadania, które już chyba powyżej zostało rozpracowane. Serce zabiło mocniej, gdy czytałem opowiadanie szczególnie, że jestem w trakcie pisania tekstu gdzie główną bohaterką jest Prozerpina, a więc koleżanka “zza miedzy”:) czekam na kontynuacje, ciekawy, kto takie problemy sprawił Hadesowi;)

Dziękuję za komentarze!

Czarna2 wygrała betę!

(dźwięk fanfar)

Mam tylko prośbę o wysłanie wcześniej wiadomości, że czeka mnie zadanie bojowe, gdybym nie wystawiał nosa znad własnej pisaniny.

 

Cieszę się, że ktoś tu zajrzał i pogłówkował.

Oldguard, bardzo ładne rozpisanie wszystkich rzek!

 

Ale równocześnie się martwię, że gdzieś tam w poczekalni leżą inne, lepsze teksty, którym też należy się uwaga, więc koniec TWA i do roboty :)

Rafaelu, jestem ciekawy Prozerpiny. Cóż, powroty do mitologicznych korzeni są ciekawe :)

marzan, napewno się zgłoszę.

Cześć, Marzanie!

Ładna scenka, dopracowana językowo i technicznie, widać, że każdy element układanki znalazł się na swoim miejscu. Co najwyżej nie wiadomo, kim miał być “ten, którego nie potrafił ukarać” (Justynian jakoś mi nie chce pasować), ale rozumiem, że to fragment większego obrazu. Bardzo mocno przypomniał mi się Słowacki:

Pluton cię kochał, boś mu w dom książęcy

Zarażającej miłości nie wniosła,

A nad ogień go nie kochałaś więcej,

Więc ci zaufał i użył za posła,

A matce oddał cię na sześć miesięcy,

Abyś piekielne w domu jajo zniosła.

Pozdrawiam ślimaczo!

Temu, którego nie potrafił ukarać, wysłał prezent w postaci szczurków. Tak mi się wydaje.

Masz kapitalny warsztat. NIestety już bety niewygram, ale widziałem właśnie ten fragment:

`A ja marzłam, drżałam, kuliłam się, owijałam w złote i srebrne szaty, lecz żadna nie zastąpiła dotyku szorstkiej skóry i uścisku ramion.`

 

ale po zastanowieniu, faktycznie @Czarna2 lepiej to wyłapała ;)

 

Świetny tekst, dopracowanie języka na wysokim poziomie.

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)

Niezłe. Naprawdę niezłe.

Już tylko spokój może nas uratować

Temu, którego nie potrafił ukarać, wysłał prezent w postaci szczurków. Tak mi się wydaje.

Czarna2, to jasne, tylko nie wiadomo, kto to konkretnie miał być. Dlatego przywołuję postać Justyniana, z którego imieniem wiąże się najdawniejsza prawdopodobna pandemia dżumy, i piszę, że mi tu nie chce pasować.

Melendurze, Rybaku, cieszę się z wizyty (i motywacji, żeby zakasać rękawy i brnąć dalej)

 

Ślimaku, miło widzieć – jak zwykle z fragmentem poezji, w dodatku tym razem z ciekawym spojrzeniem na relację tej dwójki.

 

Spieszę z wyjaśnieniami – żeby wpasować wszystkie elementy i jeszcze ułożyć to w ciąg opowiadań, muszę czasem uciekać się do pomocy boskiej. Stąd szczur pojawia się znacznie wcześniej, niż powinien. A jednak można spekulować, że był powiązany z zarazami znacznie wcześniej.

O ile wcześniej? Akcja “Rzeki” dzieje się w mocno nieokreślonym czasie, kiedy jeszcze istniała cywilizacja grecka, a już kwitło osadnictwo w Skandynawii, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z okienkiem czasowym dojść nawet do czasów rzymskich. Z tego okresu jest mnóstwo dowodów na kontakty handlowe, w tym nawet monet (co stanowi jeden z wątków “Rzeki”).

Podczas zbierania informacji do kolejnych części musiałem jednak zdecydować się na konkretny okres, i już dokonałem takiego wyboru – zdradzę tylko, że zdecydował pewien motyw z mitologii etruskiej. Musiałem też zdecydować się na wersje imion bogów (są greckie), co ostatecznie zawęziło wybór.

 

Teraz żmudne poszukiwanie “szczurzych” zaraz z tego okresu: niektórzy podobno dopatrywali się dżumy w Zarazie Ateńskiej (wojna peloponeska, oblężenie przez Spartan). Przejrzałem te sensacje, różne argumenty naukowe i moim zdaniem to się nie klei. Za to znalazłem dwa inne wątki:

 

Księga Samuela (cytat wg Biblii Tysiąclecia)

 

Odpowiedzieli: «Jeśli macie odesłać Arkę Boga izraelskiego, nie odsyłajcie jej z niczym. Koniecznie trzeba dołączyć do niej dar pokutny. Wtedy wyzdrowiejecie i dowiecie się, dlaczego nie odstępuje od was Jego ręka». 4 Zapytali się: «Jakiż dar mamy złożyć?» Odpowiedzieli: «Według liczby władców filistyńskich pięć guzów złotych i pięć myszy złotych, ta sama bowiem plaga dotknęła was, jak i waszych władców. 5 Sporządźcie podobizny guzów i podobizny myszy, które niszczą kraj, a oddajcie cześć Bogu Izraela; może odejmie rękę swą od was, od bogów waszych i od waszego kraju

Sporo badaczy skłania się ku tezie dżumy, na co wskazują guzy. Myszy i szczura nie rozróżniano słownie, Grecy również nie mieli osobnego określenia na szczura (edycja: w omawianym okresie).

 

Drugi, pośredni trop to Apollo Władca Myszy. Bóg miał zarówno moc zsyłania zaraz, jak i ochrony zbiorów przed gryzoniami. Apollo zsyła zarazę na wojska greckie przy oblężeniu Troi. Moim zdaniem nie jest to aż tak wyraźne, jak tekst z Biblii, i troszkę “naciągane”.

 

Podsumowując, ponieważ jakieś poszlaki były, a Hades jest bogiem, co przesuwa nieco margines prawdopodobieństwa – pozwoliłem sobie wprowadzić szczury do gry nieco wcześniej, niż najbardziej znane zapiski historyczne. Przy rozsianym osadnictwie i małej gęstości zaludnienia zaraza w Skandynawii (bo do niej odnosi się rzeka lodu) mogła wybuchnąć lokalnie i wygasnąć w naturalnym sposób zimą, kiedy utrudniony był transport.

 

Zaraza stanowi punkt wyjścia kolejnej części, ale tam wstęp w postaci opisu relacji Persefony i Hadesa zupełnie by nie pasował. Nie lubię wprowadzać bohatera, który potem niewiele robi w opowieści, a tak stałoby się z Persefoną. Tutaj jest na środku sceny i ma szort dla siebie.

 

 

Hej!

Świetnie napisane! Co za styl!

Co do szczurów, to do XIX wieku zdaje się ludzie nie mieli pojęcia, że szczury odpowiadają za zarazy. Hades oczywiście mógł wiedzieć więcej, ale nie wiem do czego dążysz :P

Bardzo mi się podoba, pozdrawiam!

Lubię zagadki, więc najpierw zmartwiłem się, że się spóźniłem. Potem mi przeszło, bo moje braki w znajomości mitologii nie pozwoliłyby mi na rozwiązanie. Pocieszeniem jest konieczność nadrabiania. 

 

Nie znam koncepcji zwiastowanego cyklu, ale już mi się podoba. smiley

 

No tośmy sobie, ..., polatali!

Kurczę marzanie, takie to krótkie, a treści tyle. Po tym się poznaje Autora przez duże “A”. Masz też zdolność do wciągania Czytelnika w kontynuacje i wymyślanie “światów” na bazie opowiadań.

Szacunek za cały background tego opowiadania, a jeszcze większy za to, że nie miałeś parcia, by wyrazić go objętością.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

beeeecki, cieszy to bardzo, bo nie jestem ekspertem od szortów. Szkoda, że skończyły się tygodniowe wyzwania, bo tam mogłem potrenować. Muszę też rozczarować z objętością, bo już teraz widzę, że cykl będzie wpadał w skrajności: albo krótko, albo długo, przez co najmniej cztery “u”.

To jest strategia: widzę, że powstaje coś, czego większość czytelników nawet nie ruszy ze względu na objętość. Więc skoro zamierzam tak przeczołgać czytelników, muszę ich również przekonać, że warto.

Berigu, również cieszę się z wizyty. Cykl skupia się na Charonie i Nili (pierwszego znają wszyscy, a druga pojawiła się w opowiadaniu “Rzeka”). Uniwersum nie byłoby jednak pełne bez drugiego planu – już to widzę w komentarzach: marzanie, znów bohater nie ma motywacji, robi coś, bo mu kazałeś. A motywacje pochodzą często z drugiego planu, z tła. Chcę, żeby pierdnięcie w jednym opowiadaniu miało konsekwencje we wszystkich innych (dobra, to metafora, o pierdnięciach nie będę pisał).

khomaniac, także dziękuję. W sumie dobrze, że jeszcze nie wiadomo (w pełni), do czego dążę, bo nie byłoby niespodzianek :) Zadawanie zagadek czytelnikom jest trudne, bo opowiadania bez zagadek są płytkie, a te z trudnymi zagadkami mało zrozumiałe. Więc pewnie jeszcze nieraz przekroczę granice w jedną albo drugą stronę.

Marzanie, dziękuję za „Dar” i czekam na kolejne części cyklu. :)

 

Sie­dzi schy­lo­ny nad sto­łem z czar­ne­go ba­gien­ne­go dębu. Broda pod­par­ta pię­ścia­mi na łok­ciach… → Nie bardzo umiem zobaczyć pięści na łokciach.

Proponuję: Sie­dzi schy­lo­ny z łokciami na sto­le z czar­ne­go ba­gien­ne­go dębu. Broda pod­par­ta pię­ścia­mi

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo spodobał mi się ten “Dar”. Czuć warsztat. Bardzo przyjemnie się to czytało. Krótkie, ale wciągające. Pozdrawiam serdecznie!

Reg, akurat z tym zdaniem też się męczyłem i to druga wersja, więc dziękuję za podpowiedź! 

Finn Katera, dziękuję za wizytę i dobre słówko!

Myślę, że zamiast quizów, bardziej przydałaby się puenta. Ładnie napisany fragmencik, ale nie zainteresował mnie tylko stylem ( interesującym, ale też niestety nie w moim stylu).

Jerry_Gainer, nie we wszystkie gusta trafię, a szorty niestety chyba takie są: albo czytelnikowi podpasuje, albo zupełnie nie. W dłuższych formach łatwiej jest znaleźć fragmenty, które nam się podobają, nawet jeśli całość jest średnio “strawna” – czyli optymista zawsze znajdzie tam coś dla siebie. A szort musi mieć jeden wątek, jeden styl.

Pointa, czyli reperkusje wprowadzenia szczurów, skutki podróży Persefony i rozwinięcie koncepcji Hadesa jako zimnego drania, produkują się obecnie w dłuższych formach. Taka jest z kolei złośliwość cyklu ;)

…z tym zdaniem też się męczyłem i to druga wersja, więc dziękuję za podpowiedź! 

Bardzo proszę, Marzanie. Miło mi, że mogłam się przydać i PSNP. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@marzan

Oczywiście masz rację, co do gustów i guścików. Nie cierpię fragmentów i pojedynczych scen, ale sam pomysł na rozłożenie dłuższej historii na kilka mniejszych, niezależnych form zamkniętych jest dość interesujący. Trzymam kciuki i powodzenia!

Nowa Fantastyka