Bergalia w złocie swem stała się pyszną, a mury jej i umocnienia, co przez całość granicy z waleczną Gergowlią i Aushem ciągnęły się szerokie, taką ją pewnością siebie napełniły, że za słuszne uznała prowokacje i oszczerstwa względem państw jej sąsiednich.
W tamtem też czasie, Stolicji nasienie z Siberionu pomiotem pakt Bergal-kalijski podpisało, jakoby z powodu, że oboje ze złota i “wyższej rasy” wychodzili.
Niepokój tenże układ spowodował niemały w sercu i głowie królewskiej, która w owych dniach nad Gergowlią panowała. Postanowił tenże Geliasz, król Gergowlian wielki, że w odwecie upokorzenie i niewolę na wrogów swych złotych zanieść musi.
Tak też postanawiając w dzień listopadowy armią szlachetną na Aush uderzył, a nie napotykając oporu ni władz, ni społeczeństwa, nazwał Dwurzecz swem własnem.
Tam Geliasz wsławionego i lojalnego sobie Henryka Saneina, namiestnikiem Aushyji nazwał, a starego księcia pana Gunraheyena na prowincję roborowską wysłał, w nagrodę za swą potulność.
Bergalski na wieść tą diabeł, ludzkości perfidny przeciwnik, rzekł na forum narodów, iż Filary i ziemia Latheiru, od wieków przecie gergowliańskie i aushskie, są Bergalijczykom należne, gdyż lat temu miriady, we wyniku podbojów okrutnych, była Aushyja włączona w złotych bytów wszechwładzę i trwała w ich ręku wiekami, aż do buntu dzielnych herojów wanryjskich, przeciw ich rządom okrutnem.
Jako iż wielu z Lathieru, po państwa swojego pogromie, do Stolicji tchórzliwie uciekło, teraz Bergalyji się zdaje być należnem, co by Lathier i wszystko filarskie zostało włączone do ziem im podległych.
Słów tych okropnych Geliasz, władca uczciwy i dzielny, znieść w sposób oczywisty nie mógł, wici więc zwołał i w ciągu dni trzech kolejnych wojnę parszywem złot’ludziom rozpętał o honor i chwałę i ziemię.
Miriady wojsk gergowlskich przez Aush i dwurzekę przeszły i na pohybel ludożercom tem złotem, poczęły wojska wrogie zwyciężać.
Nie spodziewał się Bergal i król ich Amnatuss, tak prędkiej odpowiedzi Wanryjów i w walk dniu już trzynastem armia Geliasza ujrzała Białego mury odległe.
Parszywy Geldvolk niestety, ująwszy się honorem i gniewem, ruszył do miasta obrony i zatrzymał wanryjskie zastępy, a marsz dalszy na Biały koszmarem stał się niesłychanem.
Rzekł wtedy Geliasz świetlisty, najwyższy z królów teg’ świata, że broń jest potrzebna potężna, miażdżąca mury i serca, łamiąca opór ten krwawy podstworzeń o złotych licach i rękach.
Zebrali się wówczas naukowcy, których umysły doczesnych wyprzedzały i połączyli w swej wiedzy kryształy n’tois i krwag'ai, a moc ich była wielką i piękną. Z zewnątrz broń ta do hukawki podobna, lecz nie na prochu i kuli, a na energii stykających się kryształów oparta była jej siła.
I korzystając z krystrzałów wybitnych Gergowlianie wielkie zwycięstwa odnieśli, a front w stronę Białego o sto długości się ruszył.
Tymczasem na froncie kalijskim, Siberionczycy w swej twierdzy Sibergard się umocnili, a widząc, że forteca blokowała jedyną przełęcz przez góry, bronili się najzacieklej, tak by synowie wanryjscy, do Siberionu przejść nigdy nie mogli.
Twierdza siberska starą była i zgodnie z legendami nigdy nikt jej nie zdobył, a że napór wszelki był bezowocny, generał gergowlski Sæn Wontein osiadł ze swemi armiami na przełęczy, tak by żadna armia Siberaaerdu nie przeszła, a jego ludzie nie ginęli bezpotrzebnie.
Gdy czwarty rok wojny mijał, a wojska ludzkie stanęły pięć setek długości przed murami Białego, generał Intúi Anatein wydał rozkaz ostrzału. Działo kryształowe, wielkie niczem banadiel z dalekiego południa, wystrzeliło z impetem wiązkę energii tak niszczycielską, że żadne umocnienia, czy mury, czy tarcze najznakomitsze nie mogły jej przemóc, a we wcześniej nieskazitelnej linii Bergalijczyków pojawił się wyłom.
Nim Geldvolk się przegrupował i straty ogromne przeliczył, z gergowliańskiej strony ponownie było huk słychać, a w stronę Białego została wystrzelona kolejna wiązka niszczycielskiego promienia.
Nie minęła godzina, jak gołębi głos złotowłosego Anateina, dał się słyszeć wzywający do szarzy odważnej.
Widząc to Amnatuss tchórzliwy rozkazał ucieczkę do miasta, co nie uchroniło bezbożnika na długo.
Dewastujące wiązki promienia zmieniały kolejne części murów miejskich w perzynę, a tam gdzie otwarcie powstało, wypełniały je zastępy aushyjskich białaków.
Widząc to wszystko Amnatuss, którego wyższość moralna przestała już krzyczeć "Do boju!", wysłał do Anateina pismo, z notą o poddaniu miasta.
Na wieść tą zażądał Intúi królewskiej córki, mieczy rodowych Bergalów, Lathierów, Mazdarów i Bielingów, ziemi od rzeki po morze i miasta Biały w całości, a także oddania pokłonu zwycięskiemu Geliaszowi, jako lennik.
I upadł na kolana Amnatuss, przed królem najwyższem Gergowlii, przed radą jego starszych, komisją przedstawicieli i pod czarnem okiem trzymanem w szponach orła krwawego.
Tak też stała się Bergalia podległą Gergowlii, a Czarna Róża, Zielony Smok i Krzyk Siberaaerdzki patrzyły z trwogą jak Czarne Oko połyka Złotą Dłoń.