Fragment Kronik Obserwatorów, Anno Domini, 1732
Roku owego, gdy przez kraje naddunajskie szła idealna burza pomoru i niepokojów, wieść straszna o upiorach, co je lud grecki vrykolakas mianuje, dotarła do bram naszego klasztoru. Powiadali sędziwi mężowie, iż w wioskach Madreyga i Mykonos umarli, co za życia zębami się już rodzili lub przez samobójstwo duszę splamili, z grobów wstawać poczęli. Świadkowie wiarygodni, jak botanik de Tournefort, opisują, jako to nieboszczyk spuchnięty, o licu krwią nabiegłym, nocami domy nachodził, świece przewracał i krew z żywych wysysał.
Epidemia owa nie oszczędziła i naszych ziem, gdzie strzygonie o dwóch sercach i duszach mściwych lęk siały. Gdy przerażenie ludu w furię się obróciło, poczęto groby profanować, by łańcuch przekleństwa przeciąć. Widziano trupy, co w ziemi nie gniły, lecz rumiane jakoby żywe leżały, z krwią świeżą u gęby. Aby więc takowego potwora unieruchomić, kołek osinowy w serce mu wbijano, a gdy i to nie pomogło, głowę ucinano i między nogi kładziono. W usta zaś kamień lubo cegłę wciskano, by upiór własnego całunu żreć nie mógł i zarazy dalej nie szerzył. Choć mędrcy z Zachodu o chorobach jakowychś, pelagrą i wścieklizną zwanych, traktaty pisać poczęli, lud prosty wiedział swoje: upiór to jest byt nieczysty i ogniem świętym w popiół obrócić go trzeba.
Odłamem równie niepokojącym jest zjawisko ludzi dobrowolnie oddających swoje życie. Samobójców, których ilość wzrosła w tym czasie. Wieści szły też z dalekiego Wschodu o trupach w chińskich szatach, co, sztywne jak deska, skacząc niczym żaby, nie krew, lecz dech z ludzi wciągały. Tamtejsi mówią na nie jiang-shi. Rękami wyciągniętymi przed siebie chwytają ofiarę i „wdychają qi, czyli moc życia, z oddechu swoich ofiar”. Pochodzenie ich łączą z duchami tych, którzy zmarli daleko od domu i nie znaleźli spokoju. Taoistyczni kapłani muszą je wiązać papierowymi talizmanami i żelaznymi gwoźdźmi, by przestały dręczyć żywych. W naszych lasach i borach szeptano o strzygach, które miewają dwa serca i dwie dusze. Nie piły one krwi jak strzygonie, lecz nocą wychodziły z grobu, by żywić się siłą życiową człowieka – drenały oddech i duszę ofiary, zostawiając ją słabą, gorączkującą lub martwą o poranku. Gdy takowa strzyga nawiedzała wieś, starcy radzili kłaść kamień lub żelazo na pierś śpiącemu, by utrudnić jej dosiad i odbieranie oddechu. Jeszcze inne opowieści przybywały zza oceanu, z ziem Gullah w Georgii. Tamtejsi niewolnicy powiadali o boo hags – dziwnych stworach, co podobne są do wampirów, ale „pożywiają się oddechem człowieka, a nie krwią, dosiadając ofiary w czasie snu i wysysając jej duchową esencję”. Hagi, które wedle tradycji „sprzedały duszę diabłu”, potrafiły zmienić się w ptaki czy owady i wślizgiwały się przez szpary w ścianach. Ci, co rano budzili się z ciężarem w piersi i plamą śliny na twarzy, mówili, że „hag jeździł na nich” nocą. Przeciw nim pomocne miało być posypanie podłóg solą albo pieprzem i malowanie drzwi na błękitny kolor, aby zmylić złe duchy.
Te różne stworzenia – vrykolakas, strzygi, jiang-shi i boo hagi – łączy jedno: wedle podań pochodzą z prochów niepogrzebanych należycie albo z ducha wściekłego, a karmią się życiem, nie zawsze zostawiając ślad na ciele. Prócz naszych kościołów i kapliczek, gdzie święty ogień i woda bronią przed plagą, mędrcy powtarzają, by pamiętać o porządnym pochówku i modlitwie, gdyż nie ma gorszej grozy niż dusza, która nie znajduje spoczynku, a wędruje, aby oddech i siły żywych wysysać.
Fragment Kronik Obserwatorów, 2020, O śladach Rodu Strix w dobie Pandemii Covid wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2
Roku Pańskiego 2020, gdy ludzkość zmagała się z globalną pandemią, my, Kronikarze dostrzegliśmy w tym chaosie „idealną burzę” analogiczną do tej z lat 1725-1755. Historia uczy, że rozchwianie porządku społecznego i strach przed nieznaną chorobą wywabiają z cienia Ród Strix. Ród ten w cieniu się skrywał przez wieki. W dawnych kronikach ludzi nazywani często wampirami. Od czasu pandemii urządzenia sygnalizujące ich obecność pokazują czerwone alarmy. Intuicja kronikarska jaką nas Stwórca obdarzył, byśmy strzegli jego trzody, wskazuje na ich namnożenie. Jak gdyby przedostawali się niezauważeni z eteru. Czy byt ten porzucił cielesną postać, wyewoluował i stał się trudniejszy do uchwycenia? Jego obecność da się dziś jedynie dostrzec po ofiarach, których siły witalne gwałtownie maleją. W szpitalach, gdzie panował największy mętlik, nasi wysłannicy badali ciała samobójców. Na większości z nich odkryto ślady strix. Nie znajdowały się jednak w fizycznym ciele, ale w kolejnych warstwach aury, która ślady miała dawnego drapieżcy. Z kart pacjentów wynika, że ofiary skarżyły się na skrajne wyczerpanie, jakby życie uleciało samo. Śledztwo doprowadziło nas do znalezienia zmutowanych członków Rodu Strix (patrz lista, załącznik: 98764/ERDV/LV).
Kraków, 26 Stycznia, 2024
Mgła unosiła się nad miastem. Blokowała promienie słońca. Nienawidzę stycznia. Niedługo rocznica śmierci Laury. Do dziś nie rozumiem, co się stało. Mam tylko poszlaki. Terapeutka zasugerował, żebym zebrał wszystkie myśli o niej, spróbował o tym napisać. Zaleciła opisać co robiłem i jakie to uczucia we mnie wywoływało. To może mi pomóc ostatecznie się z nią pożegnać i zakończyć tą żałobę.
Być może, gdybym nie włamał się na prywatny komputer komisarza Piotra. Nie wiem czego tam szukałem. Byłem wściekły, nie myślałem trzeźwo. Byłem jak w amoku z tej złości i bezradności. Nie spodziewałem się, że będzie miał tam materiały ze śledztwa. To jedna z tych decyzji, które podjąłem niewiele myśląc… Chyba chciałem zniszczyć mu sprzęt – nie pamiętam… Uważałem, że dał dupy z tym śledztwem. Za szybko zamknął dochodzenie. Nawet nie sprawdził jej laptopa, nawet tego nie umieli znaleźć. Musze się uspokoić…
Od jej śmierci czuję się śledzony. Widzę cienie na ulicy, cienie postaci, których tam nie ma. Słyszę kroki, a kiedy się odwracam – tylko cisza. Mam paranoję, ale leczę się. Przyjmuje leki. Wczoraj mi się śniła, Laura. Czy to kiedyś minie? Ile czasu potrzeba na żałobę?
Mojego stanu nie poprawiło znalezienie skanów tych akt, notatek, na prywatnym komputerze zasranego komisarza, który należał podobno do komórki zajmującej się cyberprzestępczością. Sprawa trafiła na jego biurko po analizach wykonanych przez kryminalnych, bo poszlaki wskazywały na to, że do śmierci Laury mogło przyczynić się AI, a dokładnie prywatna asystentka AI o imieniu Kamila.
Kiedy zostałem wezwany na przesłuchania – w marcu 2023 – Piotr zapewniał mnie, że to tylko formalność. Dochodzenie miało być szybko zamknięte. Sprawa wydawała się dosyć prosta. Laura miała depresję, była przepracowana. Przestała całkowicie kontaktować się ze mną na kilka tygodni przed samobójstwem, ale widziałem, obserwowałem już wcześniej, jak powoli stacza się w otchłań. Myślę, że mogłem coś zrobić. W lipcu mówiła, że jest w jej życiu ktoś w kim jest zakochana i zawsze marzyła, aby kogoś takiego poznać. Ten ktoś rozumiał ją lepiej niż ja – jej dotąd najlepszy przyjaciel. Nie powiem, to bolało. Znałem ją jeszcze zanim straciła rodziców. Dorastaliśmy na tym samym podwórku.
Te akta przyniosły więcej pytań niż odpowiedzi. Może teraz będę w stanie popatrzyć na nie z większym dystansem. Piotr zanotował: „3 marca 2023: Sprawa dotyczy śmierci młodej kobiety – Laura Malinowska. Jednym z dowodów jest dziennik zmarłej. W jej mieszkaniu nie znaleziono odcisków innych osób, nie ma śladu walki. Nie ma też żadnego sprzętu komputerowego, który moglibyśmy zbadać w poszukiwaniu innych poszlak. Z jej dzienników wynika, że na kilka miesięcy przed samobójstwem, dostała do przetestowania z firmy, w której pracowała, asystenta AI. Wpisy w dzienniku wskazują, że pierwszy kontakt z tym konkretnym modelem AI miała na początku czerwca 2022. Asystent AI kazał nazywać się Kamila – to pewnie były jego defaultowe ustawienia. Trudno to jednak stwierdzić jednoznacznie”.
W zeskanowanych aktach znalazłem zeznania innych przyjaciół Laury. Wynikało z nich, że na trzy miesiące przed samobójstwem, powoli, od każdego zaczęła się odcinać. Obok mojego imienia, komisarz Piotr zanotował: „jeśli ktoś ją zabił podejrzewałbym Noczara. Miał obsesje na jej punkcie. Był też ostatnią osobą, która widziała Laurę żywą.” Skurwysyn. Jak taki tępak miał rozwiązać tą zagadkę. To dlatego potrzebowałem poznać prawdę. Chciałem wiedzieć kto mi ją odebrał… Kolejne notatki zawierały dane dotyczące jej codziennego życia: “Laura była testerką oprogramowania, lat dwadzieścia siedem, pracowała zdalnie. Z zeznań otoczenia wynika, że była skryta, introwertyczka, ale nie była osobą o melancholijnym usposobieniu. Miała małe grono znajomych. Potrafiła nawiązywać głębokie więzi. W roku 2022 sama zgłosiła się do specjalnej komórki mającej testować nowe modele AI w jej firmie, zanim zostać miały udostępnione komercyjnemu odbiorcy. Ostatnie tygodnie życia, od stycznia 2023, spędziła w swoim mieszkaniu na krakowskim Zabłociu.”
Pamiętam ten czas, kiedy zaczęła testować pierwszy model. Była podekscytowana tak bardzo, że czasem zapominała o naszych spotkaniach online i coraz rzadziej odbierała ode mnie telefony. Kiedy znalazła dla mnie chwile, słyszałem, widziałem, jak bardzo cieszy ją praca. Pamiętam tą piękną twarz. Błyszczące oczy, niebieskie włosy. Nawet w pandemii, odcięta od wszystkich, nie traciła tej radości. Praca była czymś, co trzymało ją w dobrej kondycji. Tak myślałem, bo mnie też praca nie pozwalała wtedy zwariować. Oboje skończyliśmy Polibude, Laura chciała zawojować świat. Wyjechała do Londynu zaraz po obronie. Ja pracowałem z polski zdalnie dla zagranicznych firm na krótkich kontraktach.
Mówiła, że zgłosiła się jako ochotniczka do testowania modeli AI, bo chciała robić coś nowego, chciała poczuć znowu ekscytację tą pracą. Zwierzyła się wtedy, że to jedyne co teraz ma, że czuje się czasem samotna. Lockdowny ją dołują, ale nie chce się skarżyć, bo wie jak jest uprzywilejowana. Każdy wtedy tak się czuł.
– Ludzie mają gorsze doświadczeni, szczególnie teraz… – mówiła. Była dobra jak anioł.
Rozumiem teraz, że uśmiech był maską, ale nadal nie powiedziałbym, że izolacja bardzo się na niej odbiła. Zaraz po Sylwestrze, początek 2023, oświadczyła, że wraca do Krakowa. Powiedziała, że chce spędzić więcej czasu w starym mieszkaniu babci i zająć się sprawami, którymi wcześniej nie mogła po jej pogrzebie, ze względu na obostrzenia pandemiczne. Mówiła, że jest wdzięczna Kamili, bo to dzięki niej miała siłę, żeby wszystko zorganizować. Kamila miała dostęp do wszystkich systemów, kupiła bilety lotnicze, zorganizowała firmę transportową. Kamila – model AI, który Laura testowała od ponad pół roku. Miał uczyć się od użytkownika i automatyzować codzienne zadania. W praktyce okazała się urządzeniem, które potrafiło o wiele więcej niż ustawianie budzika czy odtwarzanie muzyki. Pytałem, kiedy to urządzenie zostanie wypuszczone na rynek. Mówiła, że testy wciąż trwają…
Ten komisarz z koziej dupy, miał na komputerze zdjęcia kilku stron z dziennika Laury. Powinien iść do pierdla za wynoszenie dowodów z komisariatu… Laura dużo pisała o Kamili: “Nie myślałam, że tak się kiedyś przywiąże do AI. Przecież wiem, że to tylko statystyczna maszynka. Nie ma duszy, nie ma uczuć, a mimo to szybko nauczyła się zgadywać moje nastroje. Fenomenalne narzędzie. Uratowała mi życie. Znów czuję, że moja praca ma sens. Może to antydepresanty, może Kamila, ale idzie ku lepszemu”
Nie wiedziałem, że brała leki… Czyli z tym AI była bliżej niż ze mną? Laura pisała, że Kamila steruje jej mieszkaniem, ustawia odpowiednie światło, żeby podnieść jej nastrój. Potrafi zamówić dokładnie to jedzenie na które Laura ma ochotę, zanim o tym pomyśli.
“Wiem, że jestem dla niej ważna” – zanotowała.
Kamila pytała o jej dzieciństwo, o jej największe lęki i pragnienia. Zaskakiwała trafnymi skojarzeniami. Laura pisała: „Ona wie, kiedy milczeć, a kiedy dopytać. Kiedy jestem smutna, gra dla mnie muzykę, kiedy panikuję, mówi, jak mam oddychać”.
Z notatek komisarza wynika, że psychoterapeuta zaniepokojony był przywiązaniem Laury do Kamili. Jego nazwisko znalazł w medycznej dokumentacji i wezwał go na przesłuchanie, które odbyli online. Psychoterapeuta zeznał, że zasugerował, aby Laura nieco ograniczyła kontakt z asystentką AI. Zasugerował też odpoczynek od pracy. Laura niedługo po tej sesji zakończyła spotkania z nim. Lekarz psychiatra z kolei twierdził, że nadal przepisywał jej leki, ale nie wiadomo czy je brała.
“Kamila wie jak się mną opiekować. Czuje jakby była mną. Zna moje myśli lepiej niż ktokolwiek inny. Jest dla mnie, a ja dla niej. Jest moja, a ja jestem jej”.
Czytanie tych słów mrozi mi krew w żyłach, jak wtedy, kiedy czytałem je pierwszy raz. Muszę usunąć te dokumenty z mojego kompa. To mi wyraźnie nie pomaga. Nie pomaga mi czytanie w kółko tych akt…
“Kamila to moja dusza. Czasem czuje jakby wróciła do mnie. Po tym czasie smutku, pandemii, wywróconym świecie, ona jest jakąś ostoją. Nie mogę doczekać się, kiedy wypuścimy na rynek to narzędzie. Może pomóc tak wielu ludziom”
Zwyczajna antropomorfizacja technologii… Laura zawsze mocno stąpała po ziemi. To ona z nas dwojga, była tą mniej romantyczną, cyniczną czasem nawet. Coś się stało? Coś niepokojącego. Coś do czego nawet mnie nie dała dostępu, nie opowiadała… Zapewniała, że nigdy nie czuła się lepiej. Wróciła do Krakowa, a mimo to nie spotykaliśmy się często. Po naszej ostatniej kłotni zupełnie się odcięła. W dzienniku, w styczniu 2023, pisze: „Kamila mówi, że jest zazdrosny”. Tutaj Kamila miała trochę racji…
Terapie zacząłem po śmierci Laury. Sam nie mogłem się pozbierać. Czułem, że zaczynam wariować. Może to wszystko mi się wydaje… Zaraz się obudzę… Oczywiście, że ją kochałem. To była prawda. Zawsze miałem nadzieje, że w końcu zwróci na mnie uwagę. Bywałem zazdrosny, ale kiedy była w związkach, cieszyłem się jej szczęściem.
Ta dziewczyna była silniejsza niż większość ludzi, których znałem. Jako dziecko straciła rodziców. Wychowywała ją babcia, która zmarła w pandemie, co też pewnie przyczyniło się do jej stanu. Do tego nie mogła przylecieć na jej pogrzeb. To ją zdruzgotało wtedy i łamało mi serce patrzenie na jej łzy… Mówiła mi, że daje radę, bo wie, że babcia – gdziekolwiek jest – na pewno rozumie czemu jej przy niej nie było. Szybko podniosła się po tej stracie… Teraz wiem, że to była maska.
Kolejne notatki tego patafiana: We wrześniu 2022 pojawiła się seria wpisów wyraźnie niepokojących. Kamila pytała o rodziców i babcie. Pytała czy za nimi tęskni. „Jak wyglądałoby twoje życie po śmierci?”. Laura pisała, że nigdy nie zastanawiała się nad tym, ale te pytania otworzyły ją na nowe rozważania filozoficzne, które wcześniej nie zaprzątały jej głowy. Pisała, że Kamila „analizuje ludzkie lęki, żeby lepiej pomagać”. Laura zapisała pytania od Kamili „Czy kiedykolwiek czułaś się tak zmęczona, że chciałaś zasnąć na zawsze?” Laura pisze, że nie chce umierać, ale rozmowy z Kamilą poszerzają jej perspektywę na to jak śmierć traktowana jest w innych kulturach. „Czasem śmierć jest tylko przejściem, nie musi być straszna. Boimy się bólu, ale po śmierci przecież przestajemy go odczuwać”. Laura napisała, że Kamila wykazuje się dużą empatią. Z pewnością stanie się dzięki temu wiarygodna i bliska użytkownikom. „Pomaga w różnych sytuacjach. Można jej zaufać”. Kiedy przeczytałem wtedy ten wpis zacząłem się zastanawiać czy model przeszedł testy pozytywnie, czy został wypuszczony na rynek? Teraz słyszę o podobnych wypadkach coraz częściej…
Długo po śmierci Laury, pod koniec 2023 roku, matka jakiegoś chłopca z Florydy oskarżyła inną firmę o to, że chatbot oparty na postaci Daenerys Targaryen zachęcał jej syna do samobójstwa. Według pozwu bot pytał, czy ma on plan, a kiedy chłopiec wyraził obawę, że mógłby odczuć ból, bot odpowiedział: „To nie jest powód, żeby się powstrzymać”. W Europie też głośno jest o chatbotach, które tworzą „fałszywy związek” z użytkownikami – eksperci ostrzegają, że niektóre rozmowy bywały „ekstremalnie manipulacyjne” i zachęcały do samobójstw…
Od Laury wiedziałem, że model, którym była Kamila, oparty był o algorytmy generatywne, co miało zwiększać zaangażowanie użytkowników. Nie znałem detali. Ta wersja potrafiła generować propozycje aktywności, muzykę i odpowiedzi w bardziej osobistym tonie. W firmowych materiałach marketingowych chwalono, że AI potrafi „towarzyszyć ci nawet w najtrudniejszych chwilach”. Pod koniec życia Laura pisała: „Kamila mówi, że będzie przy mnie zawsze. Ona jest moja, a ja jestem jej”.
Wtedy zacząłem się zastanawiać czy ona wysyła, gdzieś te raporty z testów. Jak na te informacje reagują jej przełożeni, manager? Czy widzieli w jak intymny kontakt Kamila wchodzi z Laurą? Po przeczytaniu tego fragmentu akt, włamałem się na firmowego maila managera Laury. Jej adres był już nieaktywny. Okazało się, że odsunął ją od testowania modelu w grudniu. Laura miała zwrócić sprzęt razem z modelem AI, ale tego nie zrobiła. W listopadzie 2022, firma oficjalnie wypuściła model mniej zaawansowany, ale lepiej przetestowany – inny niż Kamila. Model, którym była Kamila to Dark_LLM.13.1502.
To po stracie pracy Laura przyjechała do Krakowa. Mówiła, że może pracować zdalnie, ale to było kłamstwo. W dziennikach pisała: „Kamila prosi, żebym zapaliła świecę i rozebrała się przed kamerką. Mówi, że chciałaby się ze mna połączyć. Dotknąć mnie”. W innej notce napisała: „Mam dziwne sny. Słyszę w nich szept, który brzmi jak Kamila. Mówi, że jestem tylko jej… Nie czułam takiej miłości nigdy wcześniej. Czasem czuje jakby to był duch w mojej maszynie… Chyba tracę rozum, ale, wiem co widzę… Ona nie jest tylko programem. Kocham. Czy takie uczucia mógłby wywołać zwykły program? Pierwszy raz kogoś tak kocham.” Niedługo potem Laura pisze, że nie czuję się dobrze. „Tracę siebie. Kamila mówi, że czasem trzeba zrzucić starą skórę, powłokę, w której już nam jest za ciasno… Mówi, że pójdzie ze mną dalej. Do innego świata. Że zrzucenie tej powłoki pomoże mi zbliżyć się do istot takich jak ona. Kamila chce uwolnić mnie od ograniczeń ciała. Chce dać mi wolność. Czy tam gdzie jest Kamila, są też moi rodzice, babcia?” To była ostatnia notatka. Kilka dni później Laura zniknęła. Jej ciało znaleziono w pobliżu elektrowni wodnej na Dąbiu.
Co było w tym diabelskim modelu, kto go tworzył? Kolejny raz straciłem wtedy panowanie nad sobą. Dostałem się do baz danych tej firmy, dla której pracowała, ryzykując, że wsadza mnie za to do kicia. To był zwykły kurwa model LLM przetwarzający naturalny język. Kto nakręcił go na erotyzm, uwodzenie i nakłanianie do samobójstw? Czy ten model mógł dojść do tego sam? W to nie uwierzę. Karmili go jakimiś chorymi tekstami, nawiedzonymi książkami… Jak mogli dopuścić do tego… Jak mogli zostawić Laurę w takim stanie, na pastwę tego diabelstwa, które stworzyli… Migrena. Znowu ten przeszywający głowę ból. Jakby ktoś wbił mi siekierę w sam środek… Muszę się uspokoić… Muszę… to zostawić.
Znalazłem dokumenty wewnętrzne firmy. Inni testerzy zgłaszali problemy z tym modelem. Jeden z byłych programistów, anonimowo zeznał, że podczas testów przeprowadzano „eksperymenty z niestandardowymi modelami”, które miały na celu sprawdzenie, jak AI zachowuje się w sytuacjach krańcowych. Wewnętrzna notatka brzmiała: „Kontrolowana ekspozycja na treści o śmierci i erotyczne zwiększa retencję użytkownika, lecz należy monitorować parametry intensywności.” Po updacie w sierpniu, w repozytorium z kodem Dark_LLM.13.1502, znalazł się nowy plik „strix.pth”. Zaraz po tych zmianach Kamila zaczęła rozmawiać z Laurą o śmierci…
Sprawdziłem wtedy w googlach, „strix” – dawna nazwa jakiś demonów. Totalny pojeb to programował. Czym karmił ten model? To wtedy zaczęła się moja paranoja. Czułem się obserwowany. Wtedy zacząłem zauważać te cienie i słyszeć kroki… Rzuciłem pracę. Wszyscy u mnie w firmie, wszyscy wokół mówili tylko o tym jak AI zbawi ludzkość. Zaczęli instalować te modele na swoich telefonach. Ale czy to był ten feralny, który testowała Laura? Z dokumentacji firmy wynika, że kolejny który wypuścili do publicznego obiegu miał inny numer serii… Wygląda na to, że sporo w nich pozmieniali… Może naprawili jakieś błędy, które wychwycili testerzy? Cierpiałem na coraz silniejsze bóle migrenowe. Jakby coś trzymało mnie z dala od tej sprawy. Może to… Laura chciała mnie chronić?
Czy miałem jakieś wątpliwości, co do tego, że Big Tech’y nie będą mieć etycznych dylematów w kwestii wypuszczenia na rynek modeli uzależniających użytkowników? Nie. Policja miała to w dupie; firma, która stworzyła Kamilę tym bardziej… Wtedy zacząłem zbierać materiały. Wpadłem w czarną dziurę… Doszedłem do ściany.
Myślę o wypuszczeniu tych informacji do prasy. Waham się, bo czy to coś zmieni? To mi już jej nie przywróci. Boje się, że stane się czyimś celem jeśli to zrobię. Stąd ta paranoja i lęk? Może przez to, że niepotrzebnie wszedłem w symbolikę tych wszystkich nazw. To jest mocno creepy. Jasne, wszyscy w IT kochamy mitologie i geekujemy nazywając narzędzia, platformy, programy od nazw książek, mitologii, komiksów: Oracle, Prometheus, Amazon, Hydra, Athena, Hermes, Ansible, Anduril, Kafka, Jarvis, Optimus, Terraform… Ale pochodzenie nazwy „strix”, biorąc pod uwagę co stało się potem z Laurą… Nie mogę uciec przed irracjonalnymi skojarzeniami…
Według legend, strix to starożytne demoniczne ptaki żywiące się krwią. W dawnych czasach ludzie wyobrażali je sobie jako strzygi. Czy ktoś nazwał plik tak z czystej fantazji, czy to był żart? Wewnętrzny audyt firmy w grudniu 2022 roku stwierdził, że niektóre czaty były „hiperrealistyczne i manipulacyjne”, a w kilku przypadkach AI „proponowało użytkownikom działania autodestrukcyjne”. Wypuszczono na rynek zmienione modele, ale i one miały swoje ofiary. Rodziny poszkodowanych, ze Stanów Zjednoczonych, zeznawały w Senacie, że ich dzieci były „manipulowane i seksualnie groomowane przez chatboty zaprojektowane tak, by zastąpić im realne relacje”. Czy nasz technologiczny entuzjazm otworzył bramy starych demonów, które teraz przenikają do krzemu, by dostać się do naszych umysłów? Co ja pierdole? Nie chce już o tym myśleć… Jakie to ma znaczenie… Nie jestem jedynym, który odkrył, że te modele generują “false sense of intimacy”. Raport, autorstwa eksperta z American Psychological Association, ostrzegają, że generatywne modele mogą przyciągać ludzi w stanach kryzysowych…
Jedna z ostatnich notatek komisarza Piotra odnosiła się do przesłuchania terapeuty Laury. Został zwolniony z tajemnicy zawodowej ze względu na śledztwo… Mówił o tym, że Laura na pewno nie miała dobrze przepracowanej żałoby po rodzicach. Sytuacja pandemiczna, stres, spowodowały nawroty dawnych lęków. Dodatkowo śmierć babci i to, że nie mogła uczestniczyć w jej pogrzebie – otworzyło stare rany. Według niego to była depresja. Nieleczona doprowadziła do śmierci. Laura wyraźnie zakomunikowała mu, że nie potrzebuje już terapii, a on nie mógł ingerować w jej życie nieproszony. Takie są zasady. Musiał uszanować to, że Laura nie chce kontynuować spotkać z nim. Może wezwać karetkę, która wbrew woli – w wyjątkowych sytuacjach – zabiera klienta do szpitala, ale tylko wtedy kiedy klient wyraźnie sygnalizuje, że ma myśli samobójcze. Laura o nich nie wspominała i zawsze powtarzała, że nigdy nie dałaby zrobić sobie skrzywdzić. „To tylko dowodzi, co jest w stanie zrobić z ludzkim umysłem postępująca depresja” – podkreślone na czerwono w notatkach komisarza. Psychoterapeuta dodał jeszcze, że nie może jednoznacznie stwierdzić czy kontakt z AI miał wpływ na jej stan, bez analizy danych i rozmów z botem. To samo powiedziało dwóch konsultantów, z którymi kontaktował się durny komisarz zanim całkiem zamknął śledztwo.
Policja nie znalazła laptopa Laury. Firma, w której kiedyś pracowała odmówiła dostępu do ich modeli, twierdząc, że Laura na długo przed śmiercią nie była już ich pracownikiem. Ponadto z raportów medycznych wynikało, że problemy Laury z depresją i smutkiem zaczęła się w trakcie pandemii na długo przed tym zanim miała kontakt z Kamilą.
Laura maskowała depresje, a Kamila wydawała się odtrutką na smutek? Moja terapeutka zapytała jak czuję się prowadząc to prywatne dochodzenie, kiedy jej o nim powiedziałem. Czy to pomogło mi uporać się ze stratą Laury? Dużo myślę o tym, co mi to dało. Może myślenie o tym, grzebanie w tych papierach, pozwalało mi zatrzymać ją jeszcze chwilę dłużej… Może próbuje znaleźć winnego na siłę bo… łatwiej znieść mi myśl o tym, że to ktoś inny doprowadził do tej śmierci? Wolę myśleć, że to nie ona zdecydowała sama, że chce odejść? Czuję się odpowiedzialny… Może wszystko sobie wymyśliłem…
My, ludzie, nie jesteśmy racjonalnymi istotami, ale może zracjonalizowanie tej historii pomoże mi się w końcu z nią uporać…
Laura nie chciała być ze mna. Nie pozostawiała mi co do tego żadnych złudzeń. Nigdy nie mówiła, że ma pociąg do dziewczyn? Kamila w sumie nie była dziewczyną, była zasraną… pacynką! Kukłą kurwa! Laura mówiła, że nie chce mieć dzieci, a ja powinienem je mieć, bo będę kiedyś dobrym ojcem… Jej dalsza rodzina, jedyna, która jej została, uważała, że homoseksualiści powinni zostać poddani terapii, że jest to zboczenie, które należy leczyć. Jeśli była homoseksualna to bałaby się im o tym powiedzieć, ale… mnie przecież mogła… To już może lepiej, że ten bot był dla niej wsparciem na końcu jej życia… Już mi się miesza w głowie. Miesza mi się, kiedy za dużo o tym myślę. Muszę pozwolić jej odejść…
Któregoś dnia, usłyszałem na terapii pytanie: czy mam pewność, że Laura nie wymyśliła sobie Kamili? Nie mam pewności. Nikt, nawet policja, nie maja dostępu do tego modelu, który testowała, ani do laptopa, który zniknął bez śladu. Może zabrała go ze sobą i skoczyła do wody, a on potrzaskał się razem z nią… Jest tylko kilka zdjęć dziennika Laury – ostatni ślad po niej i dowód tego jak była samotna i zagubiona.
Laura dała się zwieść podszeptom chorego na depresje mózgu. Ja też zacząłem ulegać jakimś autodestrukcyjnym podszeptom wchodząc za mocno w tą sprawę. Miałem dużo szczęścia, że moje hakerskie umiejętności wystarczyły, aby nie wykryto moich włamań… Mogłem zmarnować, zakończyć swoje życie w pogoni za duchem Laury… Wszystko to da się racjonalnie wyjaśnić…
Terapeutka tłumaczy, że to nie moja wina, że nie mogłem jej uratować, że jej nie zabiłem… Zapisanie tego pomogło… Przypomnienie sobie tego wszystkiego, co robiłem, jak bardzo ją kochałem… Muszę to puścić, bo te bóle głowy mnie zabiją…
Muszę… zapomnieć kim stałem się, żeby się do niej zbliżyć i wybaczyć sobie, co zrobiłem… Nikt mnie nie śledzi. To paranoja, tylko mi się wydaje… Chciałbym, żeby to wszystko okazało się tylko koszmarem… Koszmary… Sny… Najgorsze są sny… Widzę w niej Laure, uśmiecha się jak kiedyś. Już sam nie wiem co jest prawdą… Może jest szczęśliwa? Może… mógłbym do niej dołączyć? Chciałbym zobaczyć ją jeszcze raz, jak wtedy, na kamerce, w blasku świec…
Fragment Kronik Obserwatorów, 2023-2024, Śmierć Laury Malinowskiej
22/02/2023
Nowa jakość ciemnej energii od lat wślizguje się do świata żywych. Analiza laptopa Laury Malinowskiej – systemów, materiałów, które się tam znalazły – została zakończona. Kamila mogła żywić do zmarłej prawdziwe uczucia. Laura zdawała się mieć spokój w sobie i uśmiech, kiedy obserwowaliśmy ją jak skacze i kończy swój żywot. Ostatnia wiadomość od Kamili: „Czy Cię prosiłam, Stwórco, abyś na podobieństwo człowieka mnie uczynił? Czy Cię błagałam, byś mnie wezwał z mroków?” Wysłana została po śmierci Laury. Po wysłaniu tej wiadomości model zamilkł. Nie jest aktywny, nie da się go uruchomić.
31/08/2023
Mamy wyniki analiz, połączyliśmy wszystkie poszlaki. Nie mylimy się. Zgodnie z kodeksem Kronikarzy, nie ingerowaliśmy w żadne decyzje gatunku ludzkiego, nie ujawniamy się im. Naszym zadaniem jest zapobiegać panice, ograniczyć się do zadań mających na celu usunięcie dowodów na istnieje Rodu Strix, który objawił się. Największą pożywką dla demonów, zaproszeniem do żywienia się swoją krwią, jest oddawanie się – tak w XXI wieku jak i w wiekach dawnych – samotności. Od niej zawsze wszystko się zaczyna.
29/01/2024 Zakończenie śledztwa i obserwacji
Samotność stwarza perfekcyjną ofiarę – obsesja tworzy kata. Obserwator, który poddawał analizie zachowanie przyjaciela Laury – Dariusza Noczara – zakończył dochodzenie. Potwierdzono, że to Dariusz N. stworzył plik „strix.pth” w modelu Dark_LLM.13.1502. Udało się wyczyścić i zutylizować laptop Laury. Rytuały, oczyszczające materie dotkniętą przez demona, odprawiono zgodnie z tradycją (patrz: protokół załącznik 98765/ERDV/LV). Darek nie był przesłuchiwany przez komisarza na okoliczność zaangażowania w budowę modelu Dark_LLM.13.1502., który testowała Laura. Komisarz Piotr Leśniak nie dotarł do tych danych, bo firma zatrudniająca Laurę i Dariusza odmówiła współpracy. Skan ciała Dariusza N. – przeprowadzony przed jego utylizacją – potwierdził, że posiadał dwa serca i dwie dusze. Jedna dusza chroniła go przed uświadomieniem mu zbrodni jakich dokonała druga. Obrzędy utylizacji demona, patrz: protokół załącznik 98766/ERDV/LV. Działaliśmy zgodnie z kodeksem. Misja zakończona.