– Miała naprawdę dużo szczęścia… – usłyszałam piskliwy kobiecy głos dobiegający z korytarza. – Wyjdzie z tego, ale dopiero za kilka tygodni dowiemy się, na ile uda się jej wrócić do formy sprzed…
Głos należał do lekarki, której udało się pozbierać mnie w całość z kawałków. Tu zakleiła, tam zszyła… Dobra z niej krawcowa! W każdym razie to dzięki niej żyję, co przed kilkoma dniami nie było jeszcze do końca pewne. Dzisiejsza medycyna potrafi czynić cuda!
Drugi głos, przypominający szemranie górskiego potoku, przyciągał uwagę na tyle, że miałam ochotę poznać jego właściciela. Zdawał się być znajomy, choć dałabym sobie rękę uciąć, że słyszę go po raz pierwszy. Uciąć rękę… Śmieszne! Lewa, zapakowana w gips, sterczała na wyciągu jak Mont Everest, a prawa… no cóż, czas pokaże!
– Myślę, że może pan spróbować, lecz nie gwarantuję, że będzie chciała rozmawiać. Jest na silnych lekach przeciwbólowych…
***
– Alka, powiedz mi, co się właściwie stało? – zapytał cicho, miętosząc ukradkiem róg prześcieradła, którym przykryła mnie pani Lodzia, opiekunka medyczna. – Przecież ty zawsze jeździsz ostrożnie! Wiem, jak dbasz o Samochodzik…
– Pan Samochodzik, mój najwierniejszy przyjaciel… – odpowiedziałam również szeptem, tak, jakby głośne mówienie było w tym szpitalu przestępstwem. – Gdy stąd wyjdę, zajmę się nim… Henio, no wiesz… ten z Miodowej wreszcie zrobi mu gruntowny przegląd.
– Alka… – powtórzył z westchnieniem.
Musiało być mu ciężko, może nawet ciężej niż mnie, gdy usłyszałam, co się stało z Panem Samochodzikiem. Anioły cierpią równie mocno jak ludzie, pomyślałam, spoglądając ze współczuciem na tego, który siedział obok łóżka i miętosił prześcieradło. Ze współczuciem, ale i też z niemałym zdziwieniem.
Zawsze wyobrażałam sobie anioły tak, jak ukazują je religijne obrazy albo figurki z gliny, tymczasem ten prezentował się jakoś mizernie. Nie miał śnieżnobiałych skrzydeł, aureoli ani uduchowionego wyrazu twarzy. Taki mały, tłuściutki chłopek z wypisanym poczuciem winy na rumianych pyzach. Aż trudno uwierzyć, że to mój anioł stróż!
– Stary…
Nie wiem, czy można w ten sposób zwracać się do anioła, ale w tej chwili tylko to przychodziło mi do głowy.
– Stary, to nie twoja wina…
– Mogłem nie brać tego urlopu – przerwał mi w pół zdania. – Alka, mogłem cię ochronić, mogłem ochronić was dwoje…
***
Odkąd zmaterializował mi się w pełnej krasie, nie odstępuje mnie ani na krok. Nie wiem nawet, kiedy się goli albo czyści z pajęczyn to coś, co nazywa skrzydłami. Zawsze jednak wygląda schludnie. Więcej, jak chłopak z żurnala mody! Nie mam też pojęcia, jak daje radę wykonać te wszystkie czynności, które anioł powinien wykonać, by nie stracić licencji na bycie czyimś stróżem. Anioły mają po prostu swoje sekrety! Cieszy mnie jednak fakt, że gdy wróciliśmy do domu, ja i Pan Samochodzik, obydwoje w niezłej formie, anioł wyluzował się nieco i nie pluje już sobie w rumiane pyzy, ilekroć pomyśli o tym jednym dniu urlopu, który bezsprzecznie mu się należał, a który dla mnie skończył się wiadomo jak… Jeden dzień urlopu, jeden z całej wieczności, a tyle anielskiego gdybania! Alka, gdybym to… Alka, gdybym tamto… Można oszaleć!
Sierpień przyniósł miski pełne owoców, którym nie sposób się oprzeć. Wieczorami, gdy już całkiem się obrobimy, tak na cito, siadamy na schodkach werandy i patrząc na kroczące ścieżką jednorożce, zajadamy agrest pachnący słońcem.
Hej,
Wyjdzie z tego, ale dopiero za kilka tygodni dowiemy się, na ile uda się jej wrócić do formy sprzed…
Głos należał do lekarki, której udało się pozbierać mnie w całość z kawałków.
Mont Everest
Mount
Taki mały, tłuściutki chłopek
Więcej, jak chłopak z żurnala mody!
Nie wiem, czy te dwa zdania sobie nie przeczą
nie pluje już sobie w rumiane pyzy
pyzy to rozumiem, że chodzi o policzki? Nie ma więc żadnego powiedzenia o pluciu sobie w policzki (jest o pluciu w brodę)
Dużo wielokropków (17), jak na tak krótki tekst. Rzuca się to w oczy i pytania, czy wszystkie są konieczne?
Ciekawa scenka. Podobnie jak w przypadku szorta o lesie, to zaledwie jakiś ładnie napisany fragment, więc trudno coś tu powiedzieć więcej :) Ot, przyjemny w odbiorze króciak.
Those who don't believe in magic will never find it
Cześć, Alicja
Podobało mi się, w jaki sposób pokazujesz anioła. Jest inny, interesujący i zastanawiałem się w końcu, czy jest człowiekiem, czy to chłopak bohaterki. Brzydal, ale anioł :-)
Ostatni akapit to jakby z zupełnie innej beczki. Jakie jednorożce? Why? Skąd? Po co?
Także mam mieszane wrażenia, po lekturze.
Pozdrawiam
Cześć Alicjo!
Bardzo ciepły, klimatyczny szorcik. Forma w sam raz na krótką historię o aniele.
Pierwsza część jest mało zgrabna, powaga miesza się z żartem, jakbyś nie mogła się zdecydować, w którą stronę ma to iść.
Druga i trzecia część ładnie napisane.
Wciągasz czytelnika w swój świat :)
Pozdrawiam!