- Opowiadanie: Finkla - Opowiastka o talencie

Opowiastka o talencie

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Opowiastka o talencie

Dziecko zwykle samo przynosiło sobie imię. To znaczy, nazywano je od pierwszego dźwięku, jaki usłyszała matka po porodzie[1]. Taka tradycja. Jedna z bardzo nielicznych. Trolle nie miały pamięci do zwyczajów. Do innych rzeczy też raczej nie.

Ten maluch okazał się wyjątkowy. Od samego początku tak się rozdarł, że wystraszył gołębia drzemiącego spokojnie w skalnym załomie. Został więc nazwany Pióroświstem. Złośliwi twierdzili później, że przerażony ptaszek zrobił rozwartej buzi noworodka to, co wszystkie gołębie uwielbiają robić pomnikom (a te ambitniejsze również ruchomym celom). Ale to nie była prawda. No, przynajmniej nie cała i nie tylko prawda.

Dzieciństwo miał ciężkie. Nawet jak na trolla. Rówieśnicy – liczni Kamykostukowie, Skałołoskotowie, Krzemieniotrzaskowie – wyśmiewali się z jego delikatnego imienia. Pewnie daliby mu spokój, gdyby urodził się huldrą. One mogły nosić tak subtelne nazwy jak Piachoszelesta, Wodogrzmota czy, w ostateczności, Zwalonodrzewohuka. Ale Pióroświst z całą pewnością huldrą nie był. Ani fizycznie (o czym świadczyła piękna ametystowa szczotka na szczęce), ani psychicznie (czego dowodziła niepohamowana agresja). I cierpiał z powodu drwin.

Och, nigdy nie cierpiał w samotności. Żaden troll nie miał takiego zwyczaju. Pióroświst dysponował talentem, który objawił się już podczas przyjścia na świat; wrzeszczał. Posiadał niesamowitą siłę głosu. Kiedy zwinął dłonie dookoła ust, przekształcając łapska w prymitywną tubę, krzykiem mógł strącać przelatujące wysoko ptaki. Bardzo lubił bawić się tak z gołębiami. Inne trolle nie potrafiły zgadnąć, dlaczego akurat z nimi. Kiedy tylko ktoś nabierał powietrza, aby zacząć się nabijać z Piórośwista, ten błyskawicznie dokonywał ataku uprzedzającego. Wprawdzie krzyk nie zbijał z nóg trolli – przecież ważyły dużo więcej niż ptaki – ale i tak nie stanowił przyjemności (dla ofiary – sprawca bawił się wyśmienicie). Później oszołomieni (niekiedy nawet z lekka poturbowani) falą dźwiękową długo nic nie słyszeli, a to przeszkadzało w wielu zabawach. A już ciężarne huldry unikały Piórośwista jak południowego słońca. No bo skąd wiadomo, jakie imię nadać potomstwu, jeśli absolutnie nic się nie słyszy? A miano Cisza byłoby nie do pomyślenia. Żadna matka nie chciałaby zrobić własnemu dziecku czegoś tak orkopnego.

I tak, w miarę jak głos, krtań i klatka piersiowa Piórośwista potężniały, rósł dystans między nim a kolegami. Nikt nie chciał bawić się z nieszczęśnikiem w kruszenie otoczaków ani w wesołe ciskanie kamieniami do siebie, ani w walenie się konarem po głowie, aż ktoś się przewróci. Największy trolli krzykacz był samotny i znienawidzony.

Aż do dnia, kiedy zaatakowali podstępni orkowie.

Złośliwie, nadeszli z kierunku, z którego nikt się ich nie spodziewał. To akurat nie było zbyt trudne, bo trollom robienie prognoz nie wychodzi najlepiej i zwykle nawet nastanie południa bardzo je zaskakuje. Właśnie w takiej sytuacji znalazł się któregoś razu Pióroświst. Wiedziony instynktem, ukrył się przed palącymi promieniami słońca w głębokim wąwozie. I tam napotkał mały (czyli liczący około półtora tysiąca głów) oddział orków.

Walka z mnóstwem[2] przeciwników wydawała się beznadziejna. Panika potroiła siły Piórośwista. Dał z siebie wszystko. I jeszcze trochę. Orkowie może i przetrwaliby potworne natężenie dźwięku (w końcu nie były to delikatne ptaszęta), ale nie wytrzymały ściany wąwozu. Rezonans pozrzucał ogromne głazy, a te zgniotły wszystko na miazgę. Oprócz Piórośwista. Stał u ujścia doliny i w ostatniej chwili zamknął usta, a potem rzucił się do rozpaczliwej ucieczki. Słońce trochę go poparzyło, ale przeżył.

Opowiedział o wszystkim innym trollom. Po nadejściu wieczoru, większa grupa ostrożnie podkradła się do wąwozu. Nie mogli uwierzyć, że jeden Pióroświst pokonał tylu (jak by nie liczyć – po wielokroć mnóstwo) wrogów. Współplemieńcy śmiali się do niego i walili go po plecach z radości. Po raz pierwszy w życiu. Było bardzo przyjemnie.

I Pióroświst żyłby sobie długo (jak większość trolli) i szczęśliwie (jak znikoma część rasy). Gdyby wiedział, kiedy należy przestać. Zwalanie wrzaskiem kamieni spodobało mu się jeszcze bardziej niż polowanie na gołębie. I w ogóle nie przypadło do gustu innym. Nawet można zaryzykować stwierdzenie, że bardzo denerwowała ich powtarzająca się (nieregularnie, lecz często) konieczność odgruzowywania jaskiń.

Pozostałe trolle po długim i głębokim namyśle postanowiły wybrać najbystrzejszego spośród siebie (w losowaniu padło na Wulkanowybucha), wyposażyć go w parę garści złota oraz srebra, a następnie posłać do czarownika po radę. Chytry (jak na tę rasę) plan został zrealizowany.

Mag, zdopingowany kruszcem, stanął na wysokości zadania i rozwiązał problem gnębiący trolle. W sposób nawet dość humanitarny. Wręczył Wulkanowybuchowi woreczek czarodziejskiego pyłu i wytłumaczył, co robić dalej. Trzy razy.

Po triumfalnym powrocie Wulkanowybucha z wyprawy, trolle przystąpiły do działania. Poczekały, aż Pióroświst zaśnie. A kiedy już leżał z rozdziawioną paszczą i donośnie chrapał, otworzyły woreczek. W środku rzeczywiście znajdował się czarodziejski pył. Szary jak okoliczne skały i jeszcze drobniejszy niż piasek nad strumieniami. Jak mówił czarownik, należało wymieszać proszek z wodą, a powstałe błoto wlać do ust uciążliwego kompana.

Trolle jeszcze nigdy nie zachowywały się tak delikatnie i cicho. Ale udało się – Pióroświst w ogóle nie obudził się w czasie operacji. Spał sobie spokojnie jeszcze długo, aż czarodziejska papka w ustach zamieniła się w kamień. Co więcej, kamień idealnie wypełniający paszczę. Od tego czasu mógł już tylko gniewnie posapywać przez nos. I do końca życia został nieszczęśliwym trollem, bez żadnego wyjątkowego talentu, z niefortunnym i okrytym niesławą imieniem.

_______________________________________________________

[1] Nie licząc odgłosów wydawanych przez noworodka. Wprawdzie Pierdoterkotu nie uznawano za imię gorsze od innych, ale strasznie niewygodnie było, kiedy wszystkie dzieci w rodzinie nazywały się tak samo.

[2] Mnóstwo to dla większości trolli więcej niż pięć. W przypadku wyjątkowo starych i inteligentnych osobników – powyżej siedmiu.

Koniec

Komentarze

Przeczytałem, ale nie komentuję opowiadań innych uczestników konkursów...

 

Pozdrawiam:)

Andrzej

orkopnego - literówka (chyba)

A nie. Orki są wrogami trolli. Orkopny - to naprawdę niefajny.

Ale dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

Właśnie tak pomyślałem, stąd moje (chyba) :)

Wąwóz i parów to nie to samo.

 

Czyżbym wyczuwała subtelną nutkę Pratchetta?

 

Zakończenie mnie nieco rozczarowało, spodziewałam się czegoś bardziej... no, bardziej po skądinąd sympatycznie napisanej historyjce.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Hmmm. No nie są tym samym. Zmienię na dolinę, chociaż parów mi lepiej brzmi.

Możliwe, że się Pratchett zakradł. Lubię go i trudno pisać o trollach bez skojarzeń...

Może następnym razem uda mi się bardziej... Jakaś malutka podpowiedź, bardziej jak?

Dzięki za komentarz. :-)

Babska logika rządzi!

No nie wiem, po niezłym wstępie i rozwinięciu zacementowanie po prostu wydało mi się słabym zakończeniem. Ale każdemu co kto lubi, nie wszyscy są takimi malkontentami jak ja ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dobra, na przyszłość postaram się unikać robót budowlano-remontowych w emocjonującym zakończeniu. Tym razem żaden lepszy sposób na uciszenie trolla (poza uśmierceniem) nie przyszedł mi do głowy.
Dzięki i pozdrawiam. :-)

Babska logika rządzi!

Pocieszę Cię, też nie wymyśliłabym innego sposobu na uciszenie trolla.

No, bo to twarda i uparta rasa jest.
Dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

Najbardziej ambitne (i chyba jedyne, które chociaż trochę wchodzi w zakres definicji tego słowa) opowiadanie w tym "konkursie" jakie do tej pory czytałem. Gratuluję : )

Dziękuję. :-)

Babska logika rządzi!

Troll wrzeszczący, zacementowany. OK. Pióroświst mógłby zbliżyć się do klawiatury, ale tylko w rękawicach bokserskich. Pozdrawiam. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki. A tak w ramach ciekawostki: w rękawicach bokserskich można pisać. Próbowałam. :-)

Babska logika rządzi!

W takich ogromnych, kulistych, przypominających piłkę, takich które trzeba było zasznurować przed walką?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zasadniczo tak. Tylko zamiast sznurka miały przylepiec. Taka nowoczesna wersja. :-)

Babska logika rządzi!

No to już nie wiem co zrobić, żeby taki osobnik nie mógł manipulować paluchami... ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Połamać? W gipsie byłoby jeszcze trudniej niż w rękawicach. I mięśnie szybko by się męczyły... Na szczęście mój troll umie liczyć tylko do pięciu i pisanie go przerasta. :-)

Babska logika rządzi!

I to jest szczęście w nieszczęściu! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja wiem, czy szczęście? Chytry plan autora... ;-)

Babska logika rządzi!

W takim razie gratulacje dla Autorki, za Jej chytry plan.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wiem, czy tak bezczelnie wymuszony komplement powinien się liczyć, ale dziękuję. :-)

Babska logika rządzi!

Liczy się, liczy. Gratulacje są szczere i niewymuszone. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No to dziękuję tym bardziej. ;-)

Babska logika rządzi!

O boże, jak słodko! I ja gratuluję i dziękuję też.

Ależ dziękuję, nie ma za co. ;-)

Widzisz, Berylu... Jak zbiorą się ludzie bez nadmiaru testosteronu, to nawet dyskusja o rękawicach bokserskich kończy się na uprzejmościach... ;-)

Btw, czy kobiety bywają trollami?

Babska logika rządzi!

Ogłaszam KONIEC ZGŁOSZEŃ!

I proszę wszystkich o wskazanie w temacie głównym trzech faworytów. Kolejność ma znaczenie - za pierwsze miejsce 3 punkty, za drugie 2, za trzecie 1.

 

Oto wszystkie konkursowe opka, w kolejności alfabetycznej:

 

Artysta - http://www.fantastyka.pl/4,56842327.html  

Ballada o Niezwykłym Trollu - http://www.fantastyka.pl/4,56842332.html 

Gra o Troll - http://www.fantastyka.pl/4,56842335.html

Ktoś, kto świat zwojował - czyli o Piórkoświście - http://www.fantastyka.pl/4,56842324.html  

O trollu, który obrażał świnkę morską - http://www.fantastyka.pl/4,56842328.html 

Opowiastka o talencie - http://www.fantastyka.pl/4,56842330.html

Paradoks Zycmy - http://www.fantastyka.pl/4,56842338.html 

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Zagłosowałam,a po zakończeniu głosowania coś rzeknę tutaj, w temacie, odnośnie. Pozdrawiam :)

Dzięki, czekam na rzeknięcie. :-)

Chyba zacznę się bać...

Babska logika rządzi!

1. Tworzysz, Autorko, ciężkie w czytaniu ciągi zdań o monotonnej strukturze. Przykład z samego początku: Taka tradycja. Jedna z bardzo nielicznych. Trolle nie miały pamięci do zwyczajów. Do innych rzeczy też raczej nie. Ten maluch okazał się wyjątkowy. To fajne nie jest.

2. Wodogrzmota to subtelne, delikatnie brzmiące imię?

3. Orkopny - super!

4. Fajny tekst z niestety kulejącym zakończeniem. Zacementowanie trollowej paszczy ma być humanitarne? Ten jego koniec musiał chyba nadejść bardzo szybko - biedny Pióroświst zmarł zapewne wkrótce z głodu...

 

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

ad 1. Dzięki za uwagę. Przemyślę ją.

ad 2. Tak, jak na trollowe obyczaje - nie ma w tym imieniu skał. Wszystko jest względne.

ad 3. Cieszę się. :-)

ad 4. Nie przewidywałam szybkiego zejścia głownego bohatera z głodu. Przyznaję, nie ustaliłam porządnie sama ze sobą, w jaki sposób trolle czerpią energię i w tekście są sprzeczne ślady tego braku (ametystowa broda kontra puszczanie bąków przez noworodki). Ale raczej skłaniałabym się ku wersji, że trolle rosną jak kamienie - bez konieczności przełykania. Zdecydowanie nie czuję się winna zagłodzenia.

Dziękuję za komentarz. :-)

Babska logika rządzi!

ad 4 - coś takiego po prostu musi być wyjaśnione w tekście. dla przeciętnego (nieczytającego w myślach) czytelnika troll musi coś jeść.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Masz rację. Mój błąd. Ups, znowu krótkie zdania.

Babska logika rządzi!

Oj, nie mam nic przeciwko krótkim zdaniom. Mam za to przeciwko ich jednostajnym sekwencjom, tak samo jak przeciwko sekwencjom zdań wielokrotnie złożonych.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Podejrzewam, że słusznie prawisz. Przełamanie monotonii niewielu tekstom zaszkodzi. Postaram się poprawić, częściej sięgając po formy bardziej zawiłe.

Babska logika rządzi!

Sięgasz po nie często. :) Po prostu częściej przeplataj jedne z drugimi, po w tekście następują po sobie raczej okresowo.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

OK. Postaram się o tym pamiętać.

Babska logika rządzi!

I tak nam minął maj. W takim razie rzeknę:

...Zwalonodrzewohuk...

...krzykiem mógł zwalać przelatujące..

...krzyk nie zwalał z nóg...

...walenie się konarem...

...i walili go po plecach...

...zwalanie wrzaskiem kamieni...

... ... czyli krótko mówiąc, za dużo waleni:P

Gdyby słówko było ładniejsze, to by mnie nie zraziło.

Pozdrawiam.

A nie, jeszcze na wszelki wypadek dodam (chociaż widać po głosowaniu), że i tak mi się podobało, mimo podrażnień.

Aaaaa....właśnie widzę, że chyba wygrałaś? Gratuluję! :)

Hmmm. Rzeczywiście, trochę ten tekst zawaliłam. Nawet nie zauważyłam. Dzięki.

Dobrze, że jednak się podobało.

Chyba tak. Ale poczekajmy z przemową, aż Brajt oficjalnie ogłosi wyniki.

Babska logika rządzi!

Otworzyłem kapsułę czasu, zajrzałem do jednego z najstarszych tekstów szacownej Finkli. Niespodzianka! :D

 

Po przeczytaniu zdania

Mnóstwo to dla większości trolli więcej niż pięć

nie miałem już wątpliwości, że Pratchett zakradł się do tekstu…

 

Widać, że Twój styl ewoluował. Co najważniejsze – nie wstawiasz już w co drugie zdanie nawiasu, objaśniającego jakiś szczegół, tak jak było to w tym szorcie.

 

Będę straszny, wytknę błąd.

(nieregularnie lecz często)

Widziałbym tu przecinek przed “lecz”, lecz mogę się mylić.

 

Pozdrawiam :)

Precz z sygnaturkami.

Dziękuję, Kosmito.

Faktycznie, stary tekst wygrzebałeś… Aż nie rozpoznałam po tytule.

Tak, kiedyś używałam więcej nawiasów. Niektórzy narzekali, ale jakoś niezbyt głośno.

I nie da się ukryć Pratchettowskich inspiracji. Lubię gościa, co tu kryć. :-)

Z przecinkiem możesz mieć rację, poprawię.

Babska logika rządzi!

Hmm, trochę smutne, ale i tak czasem bywa. Z jednej strony chciałoby się przeczytać o tym, jak to talent okazał się potrzebny i nasz bohater zyskał szacunek i uwielbienie. Z drugiej, byłoby to takie nudne. Chyba jednak lepiej (dla czytelnika), że skończyło się tak, a nie inaczej.

4/6. 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki. :-)

Talent okazał się bardzo potrzebny. Dopóki właściciel nie zaczął go nadużywać. Ot, cała filozofia. Przez jakiś czas miał szacunek, ale utracił.

Wiesz, to był szybki konkurs zorganizowany pod wpływem denerwującego trolla. Chyba nikt nie potraktował swojego bohatera życzliwie.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka