- publicystyka: Różnorodność, dyskryminacja, tolerancja – czyli wyśmiewanie fandomu

publicystyka:

felietony

Różnorodność, dyskryminacja, tolerancja – czyli wyśmiewanie fandomu

 

To moje zadanie na język polski. Miłego czytania.

 

Tematem tego felietonu jest często wyśmiewany problem organizacji konwentów fanów mangi i anime. Zacznijmy od tego czym jest manga i anime. Nazwy fandom używa się do określenia grupy ludzi związanej z zainteresowaniem tworów japońskiej i koreańskiej kultury. Manga – jest to komiks, anime – film animowany, często ironicznie nazywany „chińskie bajki”. Zalicza się do tego także muzyka, cosplay – zabawa strojem, LARP – odgrywanie gier na żywo, oraz rysowanie i wiele innych. Jak każde zgrupowanie ludzi o podobnym zainteresowanu organizowane są konwenty – czyli spotkania, czasem kilkudniowe. Pierwszy udokumentowany konwent w Polsce, który udało mi się znaleźć to „Manga no Sekai (Świat Mangi)” w Gdyni w roku 1997. Osoby, które wtedy brały w nim udział, są teraz dorosłymi ludźmi (+30-35l), lecz niektórzy nadal pojawiają się na nich, lub nawet je organizują. Mimo, że jest to zainteresowanie dość dziwaczne dla osoby z zewnątrz, to z roku na rok przybywa coraz więcej zainteresowanych, lecz tutaj pojawia się problem. Konwenty, tak jak większość tego co robi młodzież poszła pod sąd i zostały zdegradowane do spotkań poza prawem.

 

Konwenty zawsze organizowane są w szkołach. Co innego meetingi – jednodniowe spotkania, czy festiwale – które trwają dłużej niż jeden dzień, ale działają w postaci targów. Teraz, po 16 latach konwentów, nagle powstały problemy związane ze znalezieniem miejsca. Konwenty, w zależności od wielkości miasta są organizowane od 200(Szczecin) do nawet 2.000(Warszawa) miejsc, a konwenty kilkudniowe (2-3 dni) muszą posiadać tak zwane sleeproom’u – z angielskiego pokój do spania. Przez to, że nasze państwo jest kontrolowane w dużej mierze przez kościół, mimo tego, że nazywamy je laickim, zostało stworzonych mnóstwo stereotypów jako, że konwent to miejsce orgii, czczenia szatana i tym podobne. A wielu naszych hobbystów jest ateistami z własnej woli, choć nie wszyscy. W ostatnich dwóch latach została odwołana największa jak dotąd ilość konwentów, z powodu rezygnacji dyrekcji z udostępnienia budynku szkoły. A bez tego każdy, nawet najlepszy plan konwentu podupada. Z urywku „Interwencji” udostępnionym na serwisie YouTube, można dowiedzieć się kilku szczegółów na temat konwentu Reunicon w Rzeszowie. Wypowiadają się tam organizatorzy, goście zaproszeni oraz przedstawiciel strony przeciwnej konwentowi – katecheta szkolny. Dziennikarze „Interwencji” pośladach starali się dotrzeć do tego, co było powodem zrezygnowania dyrekcji z podpisania umowy na 3 dni przed konwentem. Najpierw pojawiło się Podkarpackie Biuro Oświaty, potem Urząd Miasta – który wszystkiego dowiedział się od Rzeszowskiego księdza Janusza P., który napisał skargę, nie tylko do Urzędu w Rzeszowie. Ksiądz wypowiada się, iż oni tylko rozesłali do swoich ludzi informacje na temat mangi i anime. „Mam e-maile do osób, które są w duszpasterstwie nauczycieli, do katechetów.” Wszystko skończyło się wielkimi stratami finansowymi organizatorów.

 

Z kolei z filmiku pt. „Manga i Anime – sonda” da się zauważyć, że albo ludzie nie wiedzą co to jest, albo zdaje im się, że anime jest jak jeden gatunek filmu – agresja i zboczenie. Ludzie jednak nie zdają sobie sprawy z tego, że tak jak filmy, manga i anime mają różne gatunki – akcja, dramat, komedia, romans, familijne itd. i są dostosowane do wieku odbiorcy. Wielu pytanym nie podoba się to, że fandom jest obecny na taką skale. Z obejrzanego filmiku ciekawa jest wypowiedz jednej kobiety. Mówi, że nie podoba się jej jak ludzie to rysują; te wielkie oczy, nieproporcjonalne ciała. Nie pasuje jej jak bardzo się młodzież i nie tylko w to wciąga. Tylko tak na prawdę, to co jest złego w tym, że nie jesteśmy narkomanami, pijakami, bezdomnymi czy kryminalistami? A może powinniśmy być zagorzałymi katolikami, i nie tolerować wyznawców innych religii? Podobno każdy może mieć własny gust. Każdy lubi co chce i póki inni na tym nie ucierpią, to dlaczego ma być to nam zabrane? Na konwenty osoby poniżej 18-stego roku życia potrzebują pisemnej zgody rodzica, na której jest także numer telefonu i muszą ją okazać przy kupnie wejściówki – biletu wstępu. Istnieje także grupa ludzi przeszkolona do roli sanitariuszy, każdy konwent musi mieć ochronę, w wielu szkołach są kamery. Wszystkie konwenty są traktowane jako imprezy masowe, dotyczą je te same prawa, których organizatorzy mocno się trzymają. Na wielu konwentach organizowane są panele – tak zwane zajęcia dla uczestników. Niektóre są przeznaczone tylko dla osób powyżej 18-stego roku życia. To najbardziej przeraża ludzi spoza kręgu zainteresowanych. Ale nigdy na żadnym nie byli i nie wiedzą, że organizatorzy wynajmują ochroniarzy którzy stoją przy wejściu i sprawdzają dowody osobiste. Nazwy paneli najczęściej zapisane są tylko w skrótach. Jak na przykład panel o torturach (+18) miał być lekcją historii o okrucieństwie Japończyków. Bo nie możemy zaprzeczyć, że tortury istniały. Nie tylko w Japonii. Albo panel o samobójstwach (+18). Wśród nas jest bardzo mało tematów tabu, dzięki czemu nic nie jest dla nas tajemnicze – czyli gotowe do odkrycia. Dyskusja o samobójstwach miała dotyczyć tego, jak zapracowanymi ludźmi są Japończycy oraz jak radzą sobie z problemami w społeczeństwie, które nie jest i nigdy nie będzie idealne.

 

Jak wynika z kolejnego artykułu który przeczytałam, konwent, który miał się odbyć dnia 28 września tego roku – YAGICON w Kędzierzynie-Koźlim, nie odbył się także przez brak zgody dyrekcji szkoły. Main Org – główny organizator ogłasza, że argumentami braku zgody jest telefon od jednej z matek która mówi tak: „

 

1) Są złe panele propagujące złe rzeczy

 

2)Kuratorium w Małopolsce wydało zakaz organizacji imprez w szkołach i napisało to samo pismo do innych kuratoriów

 

3) Jesteśmy chorobą którą trzeba leczyć a w Warszawie powstała grupa która zajmuje się odwykiem mangowców.

 

4) Powiedziała tez pani dyrektor, ze jak się zgodzi na imprezę to przyjedzie zrobi jej dym i będzie miała problemy.”

 

Azja jest krajem orientalnym więc ich kultura jest nam mało znana, a wręcz czasem wydaje się straszna. Ale jest to jednak kultura. Nasze przyzwyczajenia dla nich też mogą zdawać się zabawne czy straszne. Jeżeli ktoś jest zainteresowany ich kulturą, to dlaczego ma mieć zakaz poznawania jej. Na studiach z kulturoznawstwa mnóstwo wykładowców przedstawia studentom różne ciekawostki, nie koniecznie „normalne” na nasze normy społeczne. Pytanie które zadaje sobie coraz więcej osób z kręgu fandomu: dlaczego? Dlaczego to akurat nasze zrzeszenie jest tak bardzo bojkotowane? Dlaczego kościół nie zajmie się sprawami pedofili w swoich murach. Znane jest nam zdanie, którym często sami się bronimy: „Najpierw patrz na siebie, a potem na innych.”

Komentarze

Dużo błędów interpunkcyjnych – przed "który" stawia się przecinek, podobnie przed "więc". Było tego więcej. A co do samego tekstu, nie interesuję się za bardzo mangą/anime i szczerze powiedziawszy ten tekst ani mnie nie zachęcił do dowiedzenia się czegoś wiecej, ani do przejęcia się jego losem. A poza tym, to jest praca na polski? Z ciekawości: jaki był temat?

Mee!

No tak, ten zły Kościół kontroluje nasze państwo i nie pozwala na organizowanie konwentów mangi i anime. Serio?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Temat? Taki jak jest wpisany, jego pierwsza część. Zdarza sie, że zjadam. No cóż, jest to jednak tekst dla mniejszego grona ludzi. Nigdy wszystkim sie nie dogodzi.

 

Elanar :

No najlepiej to wyśmiać, niczym nie argumentując.

Rzeczywiście, nie powinienem tak komentować. To ten wiek buntu daje o sobie znać, nie gniewaj się. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Na język polski na jakim poziomie nauczania, jeżeli można spytać?

Maniacka perseweracja ambiwalencji niekongruentnych epifenomenów

Aha – wywal kropkę z tytułu.

Mee!

Liceum.

 

Elanar: Pewnie wiek buntu. Z tego co wiem, felietony przedstawiają zdanie autora. A w źródłąch z których korzystałam, tylko kościół był przeciwko. Nie zawsze bezpośrednio. Wszędzie gdzie czytam jakieś tutyłu, zawsze na końcu jest kropka.

 

 

Niektóre zdania są co najmniej niezręczne. "Przez to, że nasze państwo jest kontrolowane w dużej mierze przez kościół, mimo tego, że nazywamy je laickim, zostało stworzonych mnóstwo stereotypów jako, że konwent to miejsce orgii, czczenia szatana i tym podobne." – abstrahując już od treści, z którą kompletnie się nie zgadzam, to zdanie jest wręcz niewiarygodnie kanciaste. "A wielu naszych hobbystów jest ateistami z własnej woli, choć nie wszyscy." – Niektórzy z was są zmuszani do bycia ateistami?! Tekst o szkodliwych stereotypach kończy się niewybrednym napomknięciem o księdzach pedofilach, których, jak wiadomo w Ko… przepraszam… kościele jest 150%, a pozostali mają kochanki. Ech…

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Chodziło raczej o to, że wielu jest zmuszonych do bycia chrześcijanami przez rodziców. Bo bardzo często wiara jest zależna od tego jakiej wiary są rodzice. A ateistami większość zostaje, po tym jak widzi co się dzieję. Jeśli już miała bym się zagłębiać w temat kościoła, to do samej wiary nic nie mam. Tylko zastanawia mnie (i nie tylko mnie) dlaczego to wszystko tak wygląda. Na przykład dlaczego obowiązuje celibat? W dawnych czasach był on własnowolny, nie obowiązkowy. Więc też nie dziwie się, że maja kochanki. Albo to, że religia jest w szkołach. Nazwya się religia, a religia to jest określenie wiary, nie tej konkretnej – chrześcijańskiej. Za czasów naszych rodziców nauki religijne odbywały sie w szkółkach przy kościele. Skoro to wiara, każdy ma swoją i prowadzi ją jak chce, dlaczego jest oceniana? Jak można oceniać wiarę? "Owoc zakazany smakuje najbardziej" tak samo jest kiedy ktoś nam coś narzuca. Automatycznie się stawiamy. Nawet w pierwszych wiekach naszej ery chrzest można było uzyskac tylko po osiągnięciu dorosłości umysłowej i z pełną świadomością ogłaszając, że jest sie gotów i chce się go przyjąć.

Mogę zarzucić kilkoma linkami, którymi się posiłkowałam pisząc ten tekst.

Zupełnie nie rozumiem krytyki celibatu. Człowiek decyduje się na zostanie księdzem z własnej woli i świadomie decyduje się na samotność. Akt wolności jak każdy inny. Nie widzę żadnych wad. Odnośnie do domniemanej, czysto hipotetycznej zależności pomiędzy celibatem a pedofilią/rozwiązłością, chyba oczywistym jest na kim spoczywa tutaj ciężar dowodu. Nie widziałem żadnych statystyk potwierdzających, że zboczenia występują cześciej wśród celibatariuszy (czyli na przykład tybetańskich mnichów) niż wśród nauczycieli/pszczelarzy/introligatorów/zdunów/topologów/fanów mangi. A argumentacja na zasadzie "zakazany owoc" jest raczej mało ścisła i budzi skojarzenia z freudowską pseudonaką.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Wytłumaczysz mi prosze określenie freudowska pseudonauka? Poza tym nie mówiłam, że jest większa u kogokolwiek. Celibat celibatem, ale powinien cały czas być decyzją konkretnego cżłowieka, a nie całego grona. Dlaczego ksiądz nie może założyć prawnej rodziny? Człowiek jest istotą szukającą najłatwiejszej drogi do celu (z wyjątkami). W każdym zgrupowaniu sa ludzie "normalni" i "nienormalni" którzy wykraczają poza wyznaczone przez innych normy. Tylko dobrze jest się z czymś nie zgadzać, nie argumentując, co już napiałam wyżej. Każda sentencja ma ziarnko prawdy, na jakiejś podstawie została wypowiedziana.

"Na przykład dlaczego obowiązuje celibat? W dawnych czasach był on własnowolny, nie obowiązkowy. Więc też nie dziwie się, że maja kochanki." + "Owoc zakazany smakuje najbardziej" ^ na podstawie tego wywnioskowałem, że dostrzegasz związek pomiędzy celibatem a rozwiązłością. Celibat cały czas jest decyzją jednego człowieka, przecież Kościół nie zmusza ludzi do zostawania duchownymi. Jeśli komuś nie odpowiada kolor sutanny, to niech nie zostaje księdzem i tyle. Na tym polega wolność. Równie dobrze można by narzekać, że ateizm jest ograniczający, bo nie pozwala wierzyć w Boga. Jeśli każda sentencja zawiera, Twoim zdaniem, ziarnko prawdy, to co powiesz o tej "konwent to miejsce orgii, czczenia szatana i tym podobne"? A freudowska pseudonauka to oczywiście psychoanaliza. Zauważ, że nie krytykuję tutaj całego tekstu, bo zwyczajnie nie znam się na konwentach i mandze. Po prostu dostrzegam niekonsekwencję, gdy w tekście o dyskryminacji i stereotypach przedstawia się stereotypową wizję opresyjnego Kościoła.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Wszędzie w tytułach są kropki? To, proszę, przejrzyj sobie chociażby publicystykę na tej stronie albo opowiadania. Ja tam kropki nie widzę. Chyba że czegoś nie wiem…

Mee!

kozajunior jestem tutaj od niedawna, a pisząc to korzystała z ogromu internetu, oraz przykładach jakie podała mi polonistka (która, nie przeczę, jest człowiekiem i się myli, chodź w sprawach językowych może nie powinna).

SzyszkowyDziadek mam nie odpartą ochotę napisać, że człowiek ulega wielu pokusą, a przykłądem tutaj może być jakże znana historia (chodź niekoniecznie prawdziwa) Adama i Ewy. Nie jestem z tych ateistów (bo pewnie zauważyłes ze nim/nią jestem) którzy mówią NIE kościołowi czy religi. Uczę się na ten temat, czytam dużo artykółów (każdy jest jednostronny) lecz nie tylko publicystycznych. Czytam także teksty źródłowe, prace historyczne. Rozmawiam także często z ludźmi wierzącymi, moja nauczycielka od etyki także jest osobą wierzącą, ale jest przeciwna temu co sie wyprawia. Znam także wielu księży którzy są w porządku, i tak jak wybrali tego się trzymają. Ale sami czasem wzdychają. Jednego księdza mam nawet w rodzinie. Także jest w porządku. Chodź oni wszyscy wiedzą, że mało moga zmienić z tak długą i zakorzenioną praktyką. Są ludzie i fanatycy.

W tytułach nie ma kropek. Koniec kropka. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A tak na zakończenie. Czytałeś może ksiązke Paulo Coelho – Demon i panna Prym? Polecam. "Czy człowiek z założenia jest zły czy dobry?" Dobre pytanie.

Z Coelho nic nie czytałem. Kiedyś chyba zacząłem Alchemika, ale coś mi przerwało i nie dokończyłem. Ech… tyle rzeczy człowiek chce przeczytac, a czasu tak mało…

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Jeśli nie masz czasu czytać, tej konkretnej, a kiedyś będziesz mogł to na Yt jest audiobook.

Na Liście Książek, które Planuję Przeczytać w Niedookreślonej Przyszłości Coelho jest raczej niziutko. Po prostu chciałbym przeczytać choć jedną jego książkę, żeby wyrobić sobie zdanie i pojąć, czemu niektórzy pieją z zachwytu, a inni nie zostawiają na autorze suchej nitki.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dla mnie jest to po prostu autor. Pisze książki gatunku który raczej mnie nie zadowala, ale miałam taki okres kiedy czytałam go, a ta książka ma wiele wspólnego z tematem powyższych komentarzy.

Też mam taką liste, gorzej z tym, że na razie brak funduszy na kupno, a to co jest w bibliotekach już przeczytane, lub wiecznie wypożyczone.

Tematem tego felietonu jest często wyśmiewany problem organizacji konwentów fanów mangi i anime.   Wyśmiewany problem? Na pewno to chciałaś napisać? Że problem jest wyśmiewany, czy że konwenty są wyśmiewane? Bo ja nie wiem, co jest właściwie tematem felietonu.

 

Zacznijmy od tego czym jest manga i anime. Nazwy fandom używa się do określenia grupy ludzi związanej z zainteresowaniem tworów japońskiej i koreańskiej kultury. Aha… zacznijmy od tego czym jest manga i anime, ale w drugim zdaniu definiujesz fandom. Brakuje tutaj spójności. Inna sprawa, że nazwa fandom jest używana również w odniesieniu do fanów np. fantastyki.   Manga – jest to komiks, anime – film animowany, często ironicznie nazywany „chińskie bajki” Jeśli już, to nazywany „chińskimi bajkami” nie „chińskie bajki”. Dosyć ciekawe również, że jeden film animowany jest nazywany bajkami.   Zalicza się do tego także muzyka, cosplay – zabawa strojem, LARP – odgrywanie gier na żywo, oraz rysowanie i wiele innych. Do czego się zalicza? I zdefiniowanie cosplay'u jako zabawy strojem, to dosyć niewiele mówiąca myśl.   Jak każde zgrupowanie ludzi o podobnym zainteresowanu organizowane są konwenty – czyli spotkania, czasem kilkudniowe. Proszę, przeczytaj to zdanie chociaż raz. Wiesz, co to jest gramatyka?   Przejrzałem kilka następnych zdań i było tylko gorzej. Tragedia. Nie potrafisz napisać jednego składnego zdania, jednego zdania, w którym nie byłoby błędów.

Przeczytałam kawałek i też załamałam ręce. Przeczytałam komentarze i załamałam je jeszcze bardziej. Do tego bardzo rzuciło mi się w oczy to "mam nie odpartą ochotę napisać, że człowiek ulega wielu pokusą". Akurat mam uczulenie na wszelkie "ą" zamiast "om/on".

Nowa Fantastyka