- Opowiadanie: UnaBomba - W tym Domu mieszka Zło

W tym Domu mieszka Zło

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

maciekzolnowski

Oceny

W tym Domu mieszka Zło

Dziewczynka mieszkała w Domu, a w Domu mieszkało Zło. Pokój Dziewczynki znajdował się na piętrze trzykondygnacyjnego Domu. Kiedyś dzieliła pokój z młodszą siostrą, dla której stała się również opiekunką, powierniczką, prawie-matką. Pokój był żółty i radosny, a w kubaturze całej bryły Domu lśnił jak lampa niosąca światło. Żadna z łez uronionych w tym pokoju nie wypłynęła poza prowadzące do niego drzwi. Za progiem łzy wysychały i zmieniały się w kryształki lodu. Bo tuż za progiem mieszkało Zło.

Bo tuż za progiem, kiedy tylko Dziewczynka wyszła z pokoju, widziała Kwadrat Ciemności. Wejście na strych, którego nikt nie miał czasu zabudować. Latem płynęło stamtąd piekielnie gorące powietrze, zimą wiały tam ostre, przenikliwe wiatry. Nad głową Dziewczynki wciąż był hałas. Do tego ciemność, głęboka ciemność. Kiedyś przy krawędzi wejścia na strych Dziewczynka dostrzegła jakiś kształt. Wiedziona ciekawością zbliżyła się do niego. Stanęła na palcach. To nietoperz! Widok jego małego, acz przerażającego noska, będzie towarzyszył Dziewczynce jeszcze długo.

Mijając Kwadrat Ciemności Dziewczynka zmuszona była zejść po schodach. Już na półpiętrze czekała na nią kolejna pułapka. Okno Widzialności. Najgorszy był w tym oknie brak rolety, żaluzji czy firanki. W ciągu dnia widok z tego okna, choć małego, zapierał dech w piersiach. Dom był usytuowany na pewnym wzniesieniu. Okno było więc skierowane na całą okolicę. Prostokąty łąk poprzecinane prostokątami pól rzepaku. Gdzieniegdzie sady. Na horyzoncie ciemnozielona, prosta jak strzała linia lasu. W tle, nieco za mgłą, majaczył najwyższy w okolicy szczyt. Widok malowniczy, sielski. Wieczorem, w nocy zmieniał się jednak w głęboką czerń. Dziewczynka, stając w tym oknie, widziała wówczas wyłącznie swoje odbicie. I wiedziała, że przez to Okno Widzialności tysiące par oczu ukrytych w gęstej trawie na nią patrzy. Patrzy i ocenia. Wyśmiewa jej strach. Kpi z jej smutku. Dlatego dziewczynka starała się minąć to okno jak najszybciej. Często zbiegała po stromych schodach, ledwie ich dotykając. Były śliskie, nie było balustrady. Ryzyko upadku było jednak mniejszym złem.

Na parterze Domu Dziewczynka miała chwilę na złapanie oddechu. Ale tylko pod warunkiem, że patrzyła przed siebie. W końcu jednak zawsze musiała spojrzeć w prawo. Do kuchni prowadziły Drzwi z Okienkami. Sześć okienek w drewnianej oprawie. Przez te okienka mogła zobaczyć, co dzieje się w kuchni. Zwykle przy kuchennym blacie stał Zło. Lewą rękę opierał o blat, w prawej trzymał papierosa. Kiedy Dziewczynka otwierała drzwi, uderzał ją zapach – stary i kwaśny. Po lewej stronie Zła stała biała lodówka. Kiedyś Dziewczynka straciła przytomność od spotkania swojej małej głowy trzymanej przez Zło z drzwiami tej właśnie lodówki.

– Przynieś kartofle.

Polecenie wydano. Dziewczynka musiała zejść do piwnicy, najniższej kondygnacji w Domu. Tam też prowadziły schody, ale już bez okienka. Samo zejście do piwnicy nie było straszne. Zapalenie świateł, nabranie ziemniaków do wiaderka, zgaszenie świateł i powrót po schodach. Ale ten ostatni krok był najstraszniejszy. Tuż przy ostatnim schodku znajdowała się Włochata Szczelina. Małe załamanie miedzy schodami prowadzącymi w dół i na górę. Stamtąd mogła wydostać się włochata ręka i wciągnąć Dziewczynkę w dół. I czasem Dziewczynka nawet chciała, żeby ta ręka ją wciągnęła. Być może wtedy nie musiałaby wracać do kuchni z ziemniakami. Ale, choć nie pojawiła się nigdy, Dziewczynka wiedziała, że tam jest.

– Usmaż mi bliny.

Polecenie wydano. Dziewczynka wiedziała, że to nie bliny, tylko placki ziemniaczane. Ale nie mogła go poprawiać. Zaczęła obierać ziemniaki.

– Za grubo je kroisz.

Zaczęła trzeć ziemniaki.

– Pospiesz się. Mam zdechnąć z głodu?

Dziewczynka nakłada na rozgrzaną patelnię pierwsze porcje masy. Czeka. Odwraca je na drugą stronę. Czeka. Zdejmuje z patelni. Posypuje grubo cukrem. Podaje. Kiedy już wszystkie placki-bliny są gotowe, zmywa naczynia. Wyciera blat do sucha. Odwiesza ścierkę i wychodzi z kuchni.Ale nie kieruje się w lewo, na schody na górę. Kieruje się w prawo.

Drzwi Wyjściowe. Pokryte kurzem i pajęczyną. Nieużywane. Pewnie już zrośnięte ze ścianą. Pewnie nie da się ich otworzyć. Dziewczynka wraca do kuchni po szczotkę do podłogi. Zaczyna ścierać z Wyjściowych Drzwi pajęczynę. Warstwa po warstwie. Kicha od kurzu. Zło przychodzi zaniepokojone.

– Przestań. Masz przestać.

Jego oczy płoną, ale on nie może się ruszyć z miejsca. Dziewczynka dostaje się do klamki. Naciska ją, ale drzwi ani drgną. Klamka jest lodowata. Zło zaczyna się śmiać. Z oczu Dziewczynki zaczynają płynąć łzy. Pierwsze łzy poza pokojem. Lód, który spowił klamkę, odpuszcza. Dziewczynka otwiera drzwi. Przechodzi przez próg najpierw prawą, a potem lewą nogą. Nie odwraca się, nawet słysząc przeraźliwy ryk Zła. Zamyka za sobą drzwi i schodzi ze schodów. Mija ogródek, przechodzi przez furtkę. Zamyka ją za sobą.

– Mam tylko dziesięć lat. Mam tylko dziesięć lat. Mam tylko dziesięć lat…

Koniec

Komentarze

Ciekawe. Dom jako mapa przemocy i strachu. Bardzo dobra atmosfera, wyraźna struktura przestrzeni, silna symbolika. Świetne jest stopniowanie napięcia, świetny jest finał, narracja z perspektywy dziecka – rewelacja. Jest też klamra symboliczna w postaci lodu – łez. Lecę kliknąć. 

Dodam: Una-ksywa bardzo mi się… Ale T. Kaczyński to chyba nie Twoja rodzina? ;)

maciekzolnowski, niestety nie rodzina ;) dziękuję za komentarz :)

Cześć, UnaBomba 

 Widząc oznaczenie horror, przybywam :-) 

Horror to bardzo trudny gatunek. Postanowiłaś wybrać krótką formę. Nie będę miał pretensji, że szort nie wzbudził we mnie przestrachu. Tutaj jest mrok, to się czuje, ale nie groza. 

Pozdrawiam 

Cześć Hesket

Tak Bogiem a prawdą, zaznaczając “horror”, sama miałam dość mieszane uczucia. 

Dziękuję za komentarz.

Pozdrawiam :)

Jak to nie horror? Wszystko, co propaguje zbrodniczą tendencję do podawania placków ziemniaczanych na słodko to horror!

A poważniej, to udany, mroczny i sprawnie napisany tekst, jak na rzecz o dziecięcej traumie przystało. Trochę za długi, mnożenie kolejnych Złych Miejsc W Domu niewiele wnosi, a przytępia puentę. Coś mi też zgrzyta w rytmie, mam wrażenie że dynamiczna i trochę niekonsekwentna zmiana proporcji między zdaniami złożonymi a prostymi, ale mogę pleść androny.

Jerry_gainer, placki ziemniaczane przyprawiam Maggi :-)

Przekonująco pokazane szczególne miejsca dużego domu, w którym mieszka dziewczynka. I bardzo rozumiem, że mogły wzbudzać w dziecku strach.

Przeszkadzały mi liczne powtórzenia, bo nie wydaje mi się, aby to był celowy zabieg.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mój ojciec dodaje Maggi nawet do kompotu, a tak na poważnie… placki ziemniaczane z Maggi są ekstra. Popieram, Hesket. :)

Podobają mi się twoje opowiadania. Są bardzo realistyczne. Każde słowo jest odpowiednio wyważone. Tak samo w Brokacie jak i tutaj, jest mocno, mroczno. Klimaty jak najbardziej odpowiadające mi.

Nowa Fantastyka