Profil użytkownika


komentarze: 7, w dziale opowiadań: 7, opowiadania: 4

Ostatnie sto komentarzy

Kilka pierwszych akapitów daje poczucie, jakbym oglądał obraz, dostrzegając powoli coraz więcej szczegółów. Bardzo lubię takie opisy, zwłaszcza, kiedy się nie przedłużają, a tu jest w sam raz.

 

Mocny, ciężki klimat kojarzący mi się trochę z Karlem E Wagnerem. W pozytywnym sensie. 

 

Jedna uwaga techniczna:

Smród, jaki wdarł się do jego nozdrzy, był nie do opisania. Czuł gnijące odpadki, kał, duchota ziemistego odoru, a pod bosymi stopami miał lepką maź.

Nie powinno być duchotę?

Bardzo fajnie narastający klimat i zdecydowanie moja estetyka, więc czytało się świetnie. 

 

Mam tylko wątpliwości odnośnie zdań wielokrotnie złożonych, bo ile rozumiem stylizację to momentami zmuszały do wysiłku. Nie zmienia to faktu, że bardzo dobry tekst.

 

Więcej!

Hej, dzięki za uwagi! Nie mam problemów z przyjmowaniem krytyki, więc nie czujcie się zobowiązani do przesadnego dbania o moje uczucia. 

Przede wszystkim cieszę się, że tekst jest zjadliwy językowo. Wracam do pisania po prawie dziesięciu latach przerwy i walczę jeszcze z rdzą. 

 

Czy na obiekcie tak małym, gdzie grawitacja jest mniejsza (wielokrotnie!) niż na Księżycu może w ogóle kiedykolwiek panować atmosfera? Rozumiem, że jakaś w Twoim opowiadaniu atmosfera istnieje (efekt terraformacji?), ale w jaki sposób się tam utrzymuje? 

Przyjąłem założenie, że nadanie sztucznej grawitacji może być w ten czy inny sposób możliwe, jako element terraformacji. W innym przypadku faktycznie o jakiejkolwiek atmosferze ciężko mówić.

 

 Całość mnie nie przekonała realizmem. Zdania są poprawne. I to pęknięcie na szybie hełmu – co ono oznacza? Jeśli ma wywołać jakiekolwiek “ojej!” to w moim odczuciu jest to próba chybiona. 

Absolutely fair enough. 

 

– Już obecnie stosowane skafandry astronautów radzą sobie z problemem wilgoci. Raczej trudno uwierzyc, że przy postępie technologicznym, pozwalającym terraformować planety/księżyce, kwestia parowania szybki (i innych niedogodności) nie zostałaby rozwiązana :P

Obecne skafandry nie zakładają dużego wysiłku fizycznego. Zakładam, że problem może być trudniejszy do rozwiązania w warunkach wielogodzinnego wysiłku. 

 

– Na księżycu pada deszcz. Pierwsze, co się nasuwa, to że to zwykły deszcz/woda. Czy też coś innego? W takiej temperaturze woda powinna zamarzać. Dlaczego ciecz paruje po zetknięciu się z kombinezonem?

Ciecz nie jest wodą. Chciałem pokazać miejsce na tyle odległe, że nawet znajome elementy działają nieco inaczej. Ale i tak słuszna uwaga. 

 

Zaschnięty na plecach pot

Pot raczej nie wyschnąłbym w warunkach, które panowały w skafandrze.

Masz rację. Zastanowię się nad tym zdaniem. 

 

Świst. Podobny do coraz głośniej wydychanego powietrza.

Podobny do dźwięku?

Możliwe. 

 

No szkoda, że fragment ;) Do dodania nic mam bo co miałem rzucić dodałem ;) Bardzo fajnie ci wychodzą szorciaki, chociaż pamiętam głównie Twoje dłuższe opki ;) Czekam na kontynuację;) 

Dzięki!

Hej, dzięki za wszystkie wasze komentarze. Cieszę się, że części z was się podobało, jest to dla mnie bardzo satysfakcjonujące. Tym z was, którym tekst nie przypadł do gustu – i tak dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie i wyrażenie opinii. 

Nowa Fantastyka