Profil użytkownika


komentarze: 9, w dziale opowiadań: 8, opowiadania: 5

Ostatnie sto komentarzy

@marzan, dzięki za odwiedziny, widzisz, jak się chce żeby ktoś zniknął, to się go wrzuca do czarnej dziury lub oddaje reżimowi, w tym wypadku “fizyka” i miłość bratrerska przeszkodziła :| Autorzy nie ukrywają, że na “starej” fantastyce naukowej się wychowali literacko, więc jest to bardzo kompementujące, że gdzieś to pobrzmiewa! :D

@Tarnina, Żałuję, że na to nie wpadłam, haha <3 

Dzięki wszystkim za komentarze merytoryczne i techniczne, kajam się, trochę poprawek wprowadziłam (myślałam, że to faux pas poprawiać przed rozstrzygnięciem konkursu, jeszcze się muszę nauczyć tutejszej ogłady) z innymi jeszcze poczekam na drugiego autora :) Naprawdę doceniam wszystkich sceptyków i tropicieli przecinków.

 

Co do opłatków i prosfory -- mogliśmy to bardziej ujednolicić przyznaję się bez bicia, trzeba było więcej pomyśleć :) Ale mnie chyba nie dziwi taka mikstura, to taka historia alternatywna, nie starczyło znaków pod limitem, aby zarysować lepiej świat i sytuację społeczną kraju, może to już takie świeckie święta. Ponadto: a) wigilie firmowe z reguły są w obrządku katolickim więc w obserwatorium mógł być opłatek, jako zastępstwo prosforki, b) oficjalnie w prawosławiu świętuje się Boże Narodzenie 7 stycznia (Wigilia 6go), ale rodziny z mieszanych wyznań (a w jakimś alternatywnym ZSRR może takie by były częste :D) czasem mieszają też tradycje i np. z rodziną świętują w terminie katolickim. Nie mieliśmy planu bardziej konkretyzować daty niż po prostu “Wigilia”.

 

Z kartkami świątecznymi to taki easter egg ode mnie, bo jest taka wersja rozważania Paradoksu Bliźniąt w której bliźniacy wysyłają sobie życzenia urodzinowe. Mogli wysyłać faxem czy coś ;)

 

Co do pseudonaukowości – to taka opowiastka Wigilijna, pozwoliliśmy sobie trochę na cuda “nie z tej Ziemii” i małą poprawkę do fizyki relatywistycznej w postaci magii świąt. Ot, powstała sobie czarna dziura w wyniku procesu jeszcze nie odkrytego w dzisiejszej fizyce zachodzącego w gwiazdach dziwnych, a bliźniak się nie zestarzał bardzo, bo leciał na wyjątkowo ciasnej orbicie… no i akurat tak się złożyło, że przybył w Wigilię, bo kto mu zabroni, może go dopiero władza wypuściła, a może cud :) 

A czemu rodzina Witalija nie wierzyła w bliźniaka? No cóż, był jedynym przedstawicielem swojego pokolenia na świętach, niektórzy fizycy kariery zaczynają młodo, a dzieci mają późno… No i szacunek do czyjegoś dorobku naukowego nie oznacza, że się na kogoś nie parska z politowaniem jak zwariuje i ‘zdziadzieje’, może mu dopiero na starość się zaczęły te nawiązania wymykać, a wcześniej nie chciał robić problemów rodzinie…. 

 

Pozdrawienia wszystkim i dzięki jeszcze raz <3

Nie gustuję w horrorach, ale to czytało mi się nader przyjemnie. Niby przewidywalne, ale spodziewałam się jednak jakiegoś podlaskiego Nosferatu, a nie wełnianych pająków, klimat wsi w której zostali tylko starsi i to podejście ‘pan na zagrodzie równy wojewodzie’ były wspaniale oddane, mogłabym przysiąc, że podobną rozmowę o psach i gościnności kiedyś odbyłam ;) Hint z nazwiskiem też na plus… No i gdzieś się kłebi w tyle głowy co wiedziała szefowa…

Jako iż nie jestem koneserką koreańskich klimatów to nie czuję się kompetentna w odbiorze tego opowiadania ;) Na pewno wciągające, choć ciężko mi się było odnaleźć w tym pomieszaniu tradycji polskich i klimatu koreańskiego, pierwszy akapit jest też dla mnie raczej nie zrozumiały, ja prosty człowiek jestem. Nie mniej trzymam przeciwstawną część macki za dobre życie ośmiornicy, złote rybki to przeżytek, od dziś tylko złote ośmiornice :)

Cho,cho,cho! :) Super klimat, jakby wyrwany z filmowych Chłopów i obrazków Różalskiego, kilka blackmetalowych projektów też mi się kojarzy. Prosiłam akcję od momentu falującego obrusa żeby zwolniła, ale może za bardzo się rozsmakowałam w nastroju (moje prywatne upodobania czytelnicze). Cho-cho-cho-choł z sianka wspaniały. To opowiadanie to trochę tak jakby dostać wazę z barszczem w którym pływają uszka, ale takie prawdziwe i stwierdzić, że lepsze od tradycyjnych :) W mojej opinii zarówno hasła świąteczne, jak i klimat i realizacja wypadły wspaniale.

@bruce dzięki za dobrze zlokalizowane komentarze do tekstu, akurat mi i przecinkom jest mocno nie po drodze więc Twoja mania jest tu kontrą w punkt, a nawet w przecinek :)

@cezary_cezary Dziękujemy za wizytę! Skupiliśmy się najbardziej na duchu świąt, a hasła wybraliśmy takie najbardziej kojarzące się nam z taką opowiastką wigilijną i zresztą wszystko wyszło od fizycznego paradoksu bliźniąt, którego podręcznikowe sformułowanie uznaliśmy za bardzo w klimacie tych haseł ;) Przychodzi mi teraz do głowy, że to może wszyscy przy stole byli Obcymi dla Miszy? :D

@SPW Dzięki za sprostowanie, nie chcieliśmy panom z opowiadania nic insynuować, pewnie byliby wdzięczni.

@Ambush Dziękujęmy, za wytrwanie z tymi akrobacjami :) Przyznam szczerze, że kwestia bardziej fikuśnego początku wynika z wielości osób autorskich, ale jednocześnie miała trochę wprowadzić w nastrój takiej opowieści wigilijnej na styku pokoleń zanim przejdziemy do czarnodziurowego sci-fi. W przyszłe święta Misza już będzie wcinał karpia przy stole, już my o to zadbamy. 

 

Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim <3

@Golodh, no masz mnie tu, ale potraktowałam to raczej jako świąteczn kartkę tudzież plakat :)

 

@Canulas Ogonek doczepimy siłowo, jak Kłapouchowi z Kubusia Puchatka. A komunistyczny Interstellar to myślę dość trafne określenie pod względem tego w jaki klimat celowaliśmy, dzięki wielkie! :)

 

@AdamKB Dziękuję, za zwrócenie uwagi na imiona! Co do zrozumienia, odlecieliśmy tu trochę i to relatywistycznie, jako że chcieliśmy zrobić ‘retelling’ pewnego paradoksu szczególnej teorii względności, który kojarzy się nam dość ciepło i rodzinnie z tradycją zostawiania pustego talerza przy stole, ale cieszę się przeczytałeś nawet jeśli nie spełniło do końca oczekiwań, to ważny feedback ;)

 

Wesołych Świąt wszystkim!heart

Cześć, bardzo mi się podoba gra czasem akcji, ułamek sekundy zmienia się w długie minuty czytania, dzięki czemu bardzo naturalnie można się wślizgnąć do głowy narratora. Jeśli się nie podziela sposobu patrzenia albo wniosków to i tak wychodzi realistycznie, podszyte tym irracjonalnym strachem, że coś nam umyka, i ta huśtawka emocjonalna… Narrator coś się chyba nie czuje spełniony w roli ojca i męża – jest fatalistą i ma złe zdanie o żonie ;) Niemniej ten motyw świąteczny to tu jakoś jak kwiatek do kożucha, a już Przygodowe święta mi do tu umknęły zupełnie – Obłęd i święta albo Jedne święta, milion rozkoszy kojarzą mi się bardziej z tym tekstem ;)

Ale w skrócie ciekawa podróż do voyerystycznego wnętrza narratora. Wesołych Świąt :)

Nowa Fantastyka