na emeryturze
komentarze: 1225, w dziale opowiadań: 775, opowiadania: 312
na emeryturze
komentarze: 1225, w dziale opowiadań: 775, opowiadania: 312
Zależy jakie nagrody.
Od kilkunastu lat realizuję śmiały plan przeczytania wszystkich powieści nagrodzonych Hugo i Nebulą (może z wyjątkiem Harrego Pottera), myślę nad rozszerzeniem repertuaru o “zdobywców” Locusta i Campbella.
Z polskich nagród kojarzę tylko Zajdla. Jako że uważam, że Zajdel pisał rzeczy co najwyżej takie sobie (no dobra, jedna czy dwie powieści były dobre, ale męcząco monotematyczne), a zdania o naszych rodzimych twórcach (i ich talentach) nie mam najlepszego, to kiedy już raz na ruski rok sięgnę po jakąś polską fantastykę, to z góry zakładam, że będzie beznadziejna i nie patrzę, czy coś wygrała, czy nie.
na emeryturze
Bardzo modny nie był, pewnie, zwłaszcza w wersji hard, i żadnego wielkiego dzieła niestety nie wyprodukował.
Herezja. Arcanum.
Nie jestem pewien czy podciąganie LNDż i SHzD pod steampunka nie jest zbyt karkołomne, ale z drugiej strony nie znam się ni w ząb (dlatego z takim znastwem się wypowiadam!), bo mnie steampunk kojarzy się wyłącznie ze wspomianymi przez Ciebie cosplayerami (stroje faktycznie bardzo widowiskowe), wspominanym przeze mnie Arcanum i jedną, jedyną książką, którą kiedykolwiek z tego nurtu wyłowiem, a i to tylko dlatego, że jej współatorem był bodajże Gibson.
O co mi w ogóle chodzi. Twój przykład z WWW jest o tyle chybiony, że mody jako takiej nigdy na steampunka nie było (nie w tym stopniu co moda na inne rzeczy w popkulturze: zombie, wampiry, roboty, etc), ale przy tym trafny o tyle, że WWW miało po prostu “pecha” w tym znaczeniu, że gdyby kila spraw związanych z produkcją i marketingiem ułożyło się odrobinę inaczej, albo gwiazdy ułożyły się inaczej, film mógł osiągnąć kasowy sukces. I podobnie sprawy się mają z innymi dziełami kultury.
Więc właściwie się z tobą zgadzam, ale że w czasie zapalenia zatok dorośli się nudzą…
na emeryturze
Może jestem przesadnie głównonurtowy, ale nie wydaje mi się, żeby steampunk był kiedykolwiek modny. Więc przykład raczej mocno taki sobie.
na emeryturze
Odpowiedź znasz Gary. Nie udawaj ;)
Domyślam się, ale nie chciałbym niesprawiedliwie przypisywać innym próżności.
Właśnie tyle i aż tyle, bo dalej to nie łatwa sztuka, żeby wylądować na półce w księgarni, a potem w bibliotece…
Nie jestem przekonany, szczerze napisawszy. Wystarczy pisać na popularne tematy, ewentualnie wyłożyć trochę kasy.
E, nie. Chyba nie miałabym problemu z publikacją pod pseudonimem. Po prostu – jeśli mam historię do opowiedzenia, to nie chciałabym jej opowiadać w pustkę. I tyle.
Ciekawe. Czyli wolałabyś papierową publikację pod pseudniomem, niż elektroniczną publikację pod własnym nazwiskiem, w przekonaniu, że twoja opowieść opakowana w tradycyjną formę dotrze do większego grona odbiorców?
na emeryturze
Ja mam jak Ocha. Chciałabym żeby, skoro już piszę, ktoś to czytał.
Ale dlaczego?
na emeryturze
Potwierdzenie i satysfakcja. Jeśli coś robisz, chcesz to robić dobrze. Wydanie książki przez wydawnictwo jest potwierdzeniem, że robisz coś na jakimś tam nienajgorszym poziomie. Potwierdzeniem dla siebie samego i reszty świata (trochę to próżne).
Faktycznie w to wierzysz? W epoce twarzy Graya, powieści skleconych na podstawie gier komputerowych, bestsellerów o masie i kiełbasie? Pomijając już niemożliwą do rozstrzygnięcia dyskusję o subiektywności jakości utworów wszelakich, skąd potrzeba zewnętrznego potwierdzenia własnych umiejętności? Nie potrafisz ocenić, czy to co napisałeś jest dobre, czy nie?
Ale przede wszystkim każdy chce po sobie coś zostawić. Zapisać się w czyjeś pamięci. Jeśli w miarę dobrze wychodzi akurat pisanie i jest naszą pasją, to tylko własna książka na półkach może zaspokoić takie potrzeby i dać satysfakcję.
No nie wiem. Mam wrażenie, że jeżeli wrzucisz coś do internetów, to przetrwa tam dłużej, niż na papierze, ba w internecie twór ma też potencjał dotarcia do zdecydowanie większej ilości odbiorców.
Żeby ktoś to przeczytał, I nie tylko w tygodniu publikacji, jak to zazwyczaj bywa w necie, ale może i później.
Też mierzysz w literacką nieśmiertelność, jak Maras, czy może chcesz żeby inni czytali twoje utwory z innych powodów?
na emeryturze
Ale ja, w drodze wyjątku, nie prowokuję. O ile rozumiem, bo też przejawiam, chęć/potrzebę sklecenia kilkuset tysięcy znaków w fantastyczną opowieść, o tyle nie bardzo dociera do mnie, co jest takiego magicznego w publikacji, że dorośli ludzie o niej marzą?
Ciekawi mnie, czy istnieje jakiś główny powód, co do którego jesteście zgodni, czy może każdy ma własne, mocno spersonalizowane motywacje, żeby zobaczyć swoje nazwisko na półce księgarni.
Nie chodzi o akt twórczy, bo ten jest od publikacji niezależny. Nie chodzi raczej o pieniądze, bo te są przecież dość śmieszne. Prestiż? Sami wiecie, jak poważnie jest traktowana fantastyka i pisarze tworzący w jej nurcie. Co zatem?
na emeryturze
Ze zwykłej ciekawości: co was tak bardzo kręci w wizji opublikowania własnej twórczości na papierze?
na emeryturze
Nie spodziewajcie się efektów za miesiąc od teraz, ale portal będzie
zmodernizowanystworzony od nowa.
Ja się spodziewam, że od wykonawcy żąda się posłużenia się wehikułem czasu i uruchomienia nowej strony na przełomie października i listopada 2017.
na emeryturze
Nie wiecie, że nie ładnie oceniać cudzą pracę po jej efektach? Liczą się intencje, zwłaszcza te najlepsze. Roszczeniowcy przeklęci.
na emeryturze
Zatem błąd w założeniach
Jeżeli kopiujesz kogoś jeden do jednego to razem z całym jego know-howem.
Dziś rzeczywiście sama wiedza to jeszcze nic. Płaci się dopiero za jej implementację,w konkretnych projektach
I tak, i nie. Nadmierna specjalizacja niekoniecznie popłaca, a szeroka wiedza ogólna z danej dziedziny często stanowi wystarczający fundament do wdrażania czegokolwiek według jakiegokolwiek procesu. Procesy są przereklamowane.
na emeryturze
Mam wątpliwość dotyczącą fabuły. Czy pani Świerczewska dowiedziała się o śmierci małżonka już po tym, jak zobaczyła jego głowę? Czy wiedziała z góry o ustaleniach między szpitalem a łowcą głów?
Zakładam, że dowiedziała się dopiero, kiedy zobaczyła głowę (chociaż nie sądzę, żeby miała okazję ją zobaczyć, raczej jedna z osób pracujących przy “obróbce” głowy poinformowała Świerczewską).
na emeryturze
Brzmi to sensownie, Unfallu. Przerabiam, choć odrobinę inaczej niż zasugerowałeś.
na emeryturze
Dzięki wszystkim za czujność. Poprawiłem wskazane błędy, niezręczności i usterki.
na emeryturze
Wszystkie nagrody wręczone, mam nadzieję, że będą bawiły, służyły i uczyły. Po mału kończymy zabawę.
na emeryturze
Kolejne nagrody rozesłane. Corneliusie, twoja kolej. Zostały:
-Hacknet
-Tacoma
na emeryturze
Poproszę o wybór nagrody, Łukaszu. Zostały:
-Hacknet
-Tacoma
-Life is Strange Complete Season (Episodes 1-5)
-Offworld Trading Company
na emeryturze
Do wyboru mamy (tym razem się uda, głęboko w to wierzę):
-Hacknet
-Tacoma
-Life is Strange Complete Season (Episodes 1-5)
-Offworld Trading Company
-Galactic Civilizations® III
na emeryturze
Przeczytałem i skomentowałem wszystkie zakwalifikowane opowiadania.
I teraz boli mnie głowa.
Krótkiego podsumowania i ogłoszenia wyników dokonam w ciągu łikendu, jak tylko uda mi się odzyskać odrobinę mocy i chęci.
W późniejszych planach mam jeszcze skomentowanie C4K9 ( nie spełniło wyśrubowanych norm, ale na komentarz zasługuje z pewnością) i polemikę (ewentualną) z autorami zgłaszającymi zastrzeżenia i uwagi do moich uwag i zastrzeżeń, więc jeżeli ktoś chciałby mi nawrzucać pod komentarzami widniejącymi pod opowiadaniami konkursowymi, to zachęcam, tradycyjnie już, serdecznie.
na emeryturze
Obawiam się, że to bardziej socjosf, i to w starym, bardzo starym stylu, niż cyberpunk. Obawiam się, że zdecydowanie bardziej.
Jest to o tyle ciekawe, że zamiast po tajemniczy olejek, mogłeś sięgnąć po cybernetyczne ciała czy tam sztuczne organy i skutecznie się pod cyberpunk podszyć, nie zmieniając nic a nic pod względem fabuły ( czy może raczej, światotwórstwa, względnie wizji, bo historii jest tu dość niewiele). Domyślam się, że być może chodziło o symbolikę, stosując uniwersalne remedium ludzie niejako dokonali ostatniego namaszczenia ludzkości. Nawet to ładne, ale mimo wszystko, nie cyberpunkowe.
Potencjalna przyszłość jest nieźle i malowniczo opisana, ale też i zarysowałeś sprawę dość pobieżnie, więc wizji brakuje odrobiny głębi i wyrazu (mimo, że całkiem nieźle gra na emocjach odbiorcy).
na emeryturze
Przeczytałem i, jak to często ze mną bywa, sam nie wiem.
Patrząc na tekst przez pryzmat intelektu: to nie jest dobre cyberpunkowe opowiadanie. Niestety, jest dość złe.
Spoglądając z perspektywy przerośniętego szesnasnastolatka, którym w gruncie rzeczy jestem: NIEZŁA JATKA, ZIOM.
To jeden z tych tekstów, który mimo, że jest marnie napisany na poziomie językowym i opiera się na ( odpowiednio spolszczonych) schematach i kliszach, wyszarpniętych na żywca z przepastnej skarbnicy popkultury, czyta się całkiem przyjemnie. Ot znośny akcyjniak, pozbawiony definitywnego zakończenia i nawiązujący do zbyt wielu różnych rzeczy na raz, żeby mu to wyszło na dobrze, ale spełniający rozrywkowe funkcje.
Nie wchodząc w kwestie ortograficzno-gramatyczne, mam wrażenie, że narracyjnie koncentrujesz się czasem nie na tym, co trzeba (czego bohaterowie słuchają, zamiast co planują zrobić, na przykład).
na emeryturze
Interesująca, pasująca do tematu konkursu zabawa z formą, ale wydaje mi się, że nie wykorzystałeś w pełni potencjału zer i jedynek, a z macierzy skorzystałeś dość “analogowo”. Dodatkowo, do ciekawej formy przydałaby się też komplementarnie nowatorska treść, a tu tego niestety zabrakło, bo wszechwładza władzy i nicnieznaczenie jednostki ludzkiej, która wszakże pyłem jest, marnością w obliczu ogromu wszechświata, nie należą do do szczególnie odkrywczych motywów.
Eksperyment uważam za udany, choć z charakterystyczną dla mnie odkrywczością i śmiałością pozwolę sobie stwierdzić, że mogłoby być lepiej.
na emeryturze
Kolejny dobry, humorystyczny tekst, wart uwagi tym bardziej, że o cyberpunkowe motywy ( internet rzeczy, sztuczne inteligencje, bezpieczeństwo i wiarygodność cyfrowo przechowywanych informacji) oparty, a nie tylko zahaczający o nie mimochodem.
Oczywiście, i fabule i światu przedstawionemu przydałaby się odrobina ekstrawagancji i nutka nowatorstwa, ale żonglowanie schematami i klasycznymi historiami w celach zabawowych też sprawdza się całkiem nieźle. Można by się czepiać wiarygodności (w obrębie świata przedstawionego) niektórych elementów opowieści, ale sądzę, że w humorystycznej konwencji raczej mijałoby się to z celem. Trzeba się natomiast doczepić zakończenia. Takie, a fe, otwarte. No nie lubimy takich, ja i moje wszczepy.
Językowo bardzo dobrze, choć i klasycznie, bez szczególnych fajerwerków. Trochę zawiesiłem się na sformułowaniu “seks z nieletnią” padającym z ust prawników, ale nie znam się, więc nie zamarudzę, a nawet gdybym chciał zamarudzić, to zrehabilitowałaś się “kauzyperdą” (wydaje mi się, że skorzystałaś z tego słowa błędnie, ale nic mnie to nie obchodzi, bo słowo jest tak brzydkie, że aż śliczne!).
na emeryturze
Niestety, nie przypadło mi do gustu to opowiadanie. Z trzech głównych powodów: historia bardziej wpisuje się w nurt fantasy niż cyberpunka, fabuła pełna jest niespójności i bardzo, ale to bardzo naciąganych sytuacji, a narracja ma chaotyczny, nierówny rytm.
Zbyt wiele rzeczy jest tu wciśniętych na siłę i nieprzemyślanych, a sama opowieść, nawet jeżeli wybaczyć jej pozorowanie cyberpunkowości, nie jest ani porywająca, ani ciekawa. Nie jest jednak tragicznie. Bardzo spodobał mi się pomysł na świat przedstawiony – Ziemia jako jedna wielka postcyberpunkowa ruina, zamieszana przez niedobitki ludzkości, zdanej na łaskę sztucznych inteligencji mogłaby być wściekle ciekawym literacko miejscem. Podobnie podobała mi się koncepcja osadzenia w takich realiach opowieści drogi, ale koncepcja a wykonanie, to dwie różne sprawy.
Dodatkowo, kilka sformułowań i językowych niezgrabności kłuje w oczy (np: Ugryzła go. Był bez smaku, ale posiadał dużo wartości odżywczych, co w połączeniu z jej ciałem wystarczało na kilka miesięcy bezproblemowego funkcjonowania). Nie są to jakieś dyskwalifikujące tekst błędy, ale możnaby tekst podszlifować tu i uwdzie.
na emeryturze
Mam mieszane uczucia i nie jestem wstrząśnięty. Podoba mi się forma opowiadania i sposób prowadzenia narracji, ale treść nie przypadła mi do gustu, i to nie tylko dlatego, że sam brzdzącem będąc nie odrywałem się od ekranu telewizora i poczciwej staruszki Atarynki.
Pomysł na historię jest wtórny, świat przedstawiony nie grzeszy oryginalnością, a emocjonalno-intelektualne przeżycia protagonisty zahaczają o banał. Jasne, ciekawa i dość odważna (jak na konserwatywny portal) forma maskują te wady, na tyle dobrze, że w trakcie lektury nie zwracałem na nie szczególnej uwagi. Po przeczytaniu opowiadania zadałem sobie pytanie: o czym to było i niestety jedną z pierwszym odpowiedzi, jakie sobie udzieliłem (na głos, bo niezły ze mnie wariat) była: o niczym ciekawym.
Podsumowując, opowiadanie stoi formą: bardzo dobrą, uszytą na miarę i dość oryginalną, ale niestety niczym więcej.
na emeryturze
Podoba mi się, smakowity kawał punku w cyberpunku, podkreślony dobrze dobraną stylizacją językową. Chropowatość i obojętność opinii narratora-protagonisty doskonale pasują do opowiedzianej historii miłosnej, a ta, choć wałkowana już wszędzie po wielokroć, ma cyberęce i protezy nóg dokładnie tam gdzie powinna.
Główny bohater wypadł interesująco, a zabiegi reminescencyjne naturalnie wprowadziły w opowiadaną historię, bez zaburzania dynamiki opowieści.
Zakląłeś romans, dramat i przepowiednię futurystyczną w 10k znaków. Brawo, winszuję pisarskiego warsztatu. Do pełni szczęścia zabrakło niestety odrobiny polotu i oryginalności.
na emeryturze
Miałem ogromny zgryz z tym opowiadaniem. Za nic w świecie nie byłem w stanie dociec czy tekst był pisany “na serio” i wykorzystałeś większość cyberpunkowych klisz i wzorców przez przypadek, sporządzając z nich dość absurdalny, żeby nie napisać: nonsensowny, koktajl czy może w pełni świadomie zdecydowałeś się na pastisz. Dalej nie wiem. Ale dotarło do mnie, że w ogóle nie powinno mnie to obchodzić, bo to, co zamyślił sobie autor, a to, co wyczytał czytelnik, nie musi być ze sobą zbieżne.
No więc: dobry, zabawny i całkiem wyrafinowany pastisz.
Odpowiada mi ten rodzaj humoru, oparty na nawiązaniach do innych dzieł kultury i lakonicznych dialogach, przywodzących na myśl klasyczne one-linery z epoki kaset VHS. Finał historii też jest zabawnym wypaczeniem klasycznych gatunkowych motywów.
Językowo jest ok. Tempo i charakter narracji pasuje do konwencji opowiadania.
na emeryturze
A mnie najbardziej podobał się trzeci fragment, bo w przeciwieństwie do pozostałych, miał w sobie coś ciekawego i mógłby stanowić całkiem niezły punkt wyjścia dla interesującej historii.
Dwa pierwsze fragmenty są napisane świetnie, ale właściwie o niczym. Ot, facet wlazł na górę żeby zobaczyć słońce i umarł. Inny facet siedzi w puszce i gra w gry, bo lubi i nie bardzo mógłby robić coś innego. To są niestety i banały i klisze.
Byłbym Cię zwyzywał straszliwie i plugawo, gdyby nie motyw słońca. Coś pięknego. To, jak operujesz wschodami i zachodami płonącej kuli gazu, wykorzystując je na warstwie symbolicznej tekstu, ratuje całe opowiadanie.
Wtórność i brak oryginalności wciąż bolą, ale w w ciepłych objęciach różanopalczastego słoneczka, jakby mniej.
na emeryturze
Odważnie szarpnąłeś się na całkiem odważny (w porównaniu z konkurencją) temat, za co cześć Ci i chwała, ale nie udało Ci się go w pełni udźwignąć.
Główne problemy opowiadania wynikają z kiepskiej konstrukcji protagonistki: nie tylko pojechałeś tutaj schematem “prostytutki z konieczności”, to jeszcze opisałeś ją w sposób dość niewiarygodny. Fałszywe tony rozbrzmiewają już w pierwszym akapicie, w którym Alicja opisuje klienta jako ucieleśnienie najgorszych cech ludzkich, po czym okazuje się, że owo chodzące zło świadczy jej seks oralny, potem w pozycji misjonarskiej, nie przeszkadza mu, że prostytutka leży jak kłoda i jeszcze w dodatku interesuje się jej wrażeniami. A później nie jest o wiele lepiej.
Sądzę, że popełniłeś błąd decydując się na osadzenie Alicji w roli prostytutki a Darka w roli alfonsa. Wszystko grałoby o wiele, wiele lepiej, gdyby byli małżeństwem czy parą kochanków, a Alicja byłaby do “dorabiania” nakłaniana sporadycznie.
Co do motywu “modyfikowania” postrzegania rzeczywistości, to nie jest on w żaden sposób odkrywczy czy nowatorski, ale wykorzystałeś go w ładny, cyberpunkowy sposób. Nie wyskoczyłeś z narratorskimi ocenami, pozwalając czytelnikowi samodzielnie ocenić czy zabawy z pozorną zmianą otoczenia wyszły Ali na dobre czy złe i skleciłeś przy tym całkiem zgrabne, choć odrobinę naiwne, studium przypadku uzależnienia.
Językowo jest w porządku. Po prostytutce spodziewałbym się co prawda bardziej kwiecistego sposobu wysławiania, zwłaszcza przy opisach zahaczających o sferę seksu, ale to raczej kwestia moich przedziwnych oczekiwań, niż niedoróbek tekstu.
na emeryturze
Skondensowana opowieść zaserwowana w formie miniepizodów. Fabularnie wtórna i opowiadającą o tematach wałkowanych po wielokroć, ale w przewrotny, treściwy sposób i dobrze napisana, więc całkiem nieźle broniąca się przed epatowaniem nudą i monotonią.
Podoba mi się próba, moim zdaniem całkiem udana, nadania bohaterom głębi i cech szczególnych. Wystarczyło Ci kilka celnych, dobrze dobranych słów i zwrotów, żeby naszkicować (dość niewielkie i grubą kreską sporządzone, ale zawsze) portrety postaci.
Doceniam minimalizm i kompaktowość formy, a narracja wypada świetnie: dobrze połączyłaś przemyślenia i zachowania bohaterów ze światotwórstwem, tak, że wszystko składa się w spójną, pozbawioną chropowatości, całość.
To co gryzie mnie w oczy (poza pewną wtórnością fabularną, o której już wspomniałem), to pewna sterylność i “stoickość” historii. Przydałoby się trochę więcej wyobraźni, brudu i emocji, ale to tylko moje odczucie gościa, który jakoś specjalnie za stylem pisania Asimova nie przepadał.
na emeryturze
Doceniam ogrom pracy, jaki włożyłeś w niezwykle trafne przekształcenie żartu w tekst konkursowy. Coś czuję, że te przeklęte przecinki kiedyś zgubią i mnie. Doceniam tym bardziej, że zdarzało Ci sie deklarować, że cyberpunk to nie do końca twoja specjalność.
Sam szort jest dobry, może lekko przegadany, ale z ostrą, kłującą puentą. Gorzej z cyberpunkowością, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Pojechałeś ogranymi schematami, ale zrobiłeś to całkiem porządnie (z wyjątkiem wsuwania wszczepu w gniazdo skroniowe, to było bardzo nieporządne), a że tekst nie jest długi, to i kliszowatość nie doskwiera zbyt mocno.
Zastanawiam się nad sensownością rozwadniania opowiastki odniesieniami do “życia portalu”. Są sympatyczne, ale niezbyt mi tu pasują.
Podsumowując: solidny humorystyczny szort w wersji maxi, któremu cyberpunkowa konwencja ani nie służy, ani nie przeszkadza.
na emeryturze
Podoba mi się polot tego opowiadania. Odważnie, szybko poprowadzona narracja, bez przydługich opisów i niekończących się wyjaśnień, idealnie komponuje się z fabułą, która, na ile byłem w stanie stwierdzić, dotyczy buntu, hedonizmu, społecznych wzorców, problemu tożsamości i kryzysu demograficznego.
Kawał dobrze i klimatycznie opowiedzianej historii, z akcją osadzoną w rodzimych, choć przyszłościowych realiach. Nie wiem, czy jednak nie zbyt wielki kawał: liczba bohaterów jest duża, przeskoki akcji liczne i gwałtowne, świat przedstawiony dość tajemniczy, przez co łatwo się w opowieści zagubić. Z drugiej strony: wrażenie zagubienia wydaje się dobrze komponować z przygodami protagonisty (protagonistki?), więc nie sposób na to z narzekać, z kamienną twarzą w każdym razie.
Właściwie wszystko mi się tu podobało, mimo, że trzon fabuły nie należy do oryginalnych ( rząd odwraca uwagę opinii publicznej opłacając performero-sabotażysto-samobójcę) a i jego obudowa nie jest jakoś wybitnie nowatorska ( farmakologia, zmiany ciał, celebryci i rozpasany hedonizm, to tematy dość wyekslopatowane). Prawdodpodobnie rzecz w tym, że udało ci się osiągnąć rezonans między formą a treścią, tworząc opowiadanie, które całościowo jest lepsze, niż suma jego cześci. Czy coś.
na emeryturze
Jestem z powrotem, żeby ponarzekać na ten solidny i okazały kawał rzemieślniczej roboty.
Łączysz wątki kryminalno-gangsterskie z cyberpunkowymi motywami, i robisz to na tyle dobrze, że zdecydowanie należy Ci się pochwała, ale mam wrażenie, że część mafijno-kryminalna zdecydowanie przeważa. Trochę szkoda, bo mimo, że zaklęta w dynamiczną i interesująco poprowadzoną narrację, fabuła nie zachwyca.
Ach, gdybyś tak zamiast na przestępczości zorganizowanej, skoncentrował się na oryginalniejszych elementach opowieści, “zarażaniu się” sumieniem chociażby. Gdybyś przemyślał i opisał konsekwencje istnienia technologii umożliwiającej wirtualizację jaźni, albo chociaż zdecydował się na finalnego twista ( w rodzaju: Rzeka pełna jest wirutalnych istnień i jest tam jeszcze bardziej przestępczo i bezdusznie niż w krainie mięsa).
To napisawszy, nie jest tak, że opowieść mi się nie podoba. Trzyma w napięciu, ma dobre tempo, ładnie nawiązuje do Johnego Mnemonica i fajnie, choć odrobinę przyciężko, prezentuje się na poziomie metaforycznym.
Podsumowując: bardzo sprawnie napisany dreszczowiec, z elementami cyberpunkowymi i słabo zakamuflowanymi dziurami fabularnymi. Oparty na schematach i kliszach, ale w sposób świadomy i przemyślany, więc całkiem zjadliwy.
na emeryturze
Niesamowicie konstruktywną krytykę zacznę od tego, że nie jestem szczególnie wielkim fanem oniryzmu, ale za to uwielbiam literackie zagadki, łamigłówki i rebusy, więc liczę na to, że moje uprzedzenia i preferencje się wzajemnie zniosły i uda mi się sklecić komentarz z w miarę neutralnej pozycji.
Fabuła jest w porządku. Konsekwentnie poprowadzona, przejrzyście nawiązująca do biografii Turinga, sensownie przedstawiająca zagubienie protagonisty, ale obarczona zbyt dużą dozą niedomówień. Pisząc o niedomówieniach nie mam na myśli symbolicznego ukazania epizodów z życia matematyka, ale palące, dotyczące głównych założeń fabularnych “Po co i dlaczego?”.
Jeżeli komputery podbiły świat, jak twierdzi sędzia, to dlaczego miałyby karać zmartwychwstałą wersję Turinga? Jaki sens ma to całe testowanie? Brak wyjaśnień jest złagodzony przez udany, absurdalno-abstrakcyjny klimat utworu, ale mimo wszystko nie mogłem się pozbyć wrażenia, że mam do czynienia z malowniczo wypaczonym koncentratem biografii, a nie ze spójną, kompletną historią.
Do samego sposobu kreowania opowieści mam tylko jeden zarzut: odrobinę zbyt mocno skłaniasz się w stronę dramatyzmu, jak na mój gust, przez co miejscami przechodzi on w komizm, tak w warstwie fabularnej, jak i językowej. Dwa przykłady: niezbyt uzasadnione walenie z całej siły głową w ścianę i “Biały. Kolor śmierci.”.
Językowo jest bardzo dobrze. Zawiesiłem się co prawda trzykrotnie: na szczelinie szerokości dwóch normalnie zbudowanych mężczyzn ( dlaczego nie w metrach?), na migoczących guzikach ( takich odzieżowych?) i zmartwychwstawaniu niczym Ripley ( nawiązanie do Obcego pasuje jak gumofilce do sukni balowej), ale trudno nazwać te sprawy poważnymi mankamentami.
Podsumowując, sprawnie sklecona oniryczna impresja na temat życia jednego z twórców informatyki, doprawiona garścią tradycyjnych przemyśleń dotyczących rozwoju ludzkich technologii. Podoba mi się temat, podoba mi się styl, choć sama historia mogłaby być lepsza.
na emeryturze
Nie doczytałem do niego, trochę szkoda. Wiedziałem, że to prestiżowy i karierotwórczy konkurs, ale żeby miał aż taką wagę, żeby ludziom się chciało plagiatować? Fiu, fiu.
na emeryturze
Które to było? Zdążyłem przeczytać?
na emeryturze
Wybaczcie chwilowego timeouta, miałem dość towarzysko napakowany łikend.
Dziękuję wszystkim za uczestnictwo, frekwencja dopisała: zgłosiliście szesnaście opowiadań (mam wrażenie, że było nawet przez chwilę o jedno więcej, ale nie wykluczam, że to jakiś błąd w moim osobistym systemie). Niestety “C4K9” autorstwa MPJ 78 nie spełnia objętościowych wymogów konkursu, więc zostaje niniejszym zdyskawalifikowane, co pozostawia nas z okrągłą, wspaniałą piętnastką tekstów.
Co dalej?
Dzisiaj lub jutro zacznę komentować konkursowe opowiadania, w kolejności zgłoszeń, a po skomentowaniu wszystkich ogłoszę wyniki i przejdziemy do fazy wirtualnego wręczania elektronicznych nagród. Ze wszystkim powinienem się zmieścić w przeciągu tygodnia, maksymalnie dwóch, ale nic nie gwarantuję ze względu na losową naturę egzystencji.
na emeryturze
I odkładamy klawiaturki.
na emeryturze
Aha! Sprytne!
na emeryturze
Jeżeli jest pełna, to mogę nie być w stanie się powstrzymać :(
na emeryturze
Opuść swoją strefę komfortu i pisz cyberpunk, ten konkurs tylko czeka, żebyś go wygrał!
na emeryturze
Przeczytałem. Przypomniał mi się Dróżdż, choć możliwe, że trochę na wyrost. Jeszcze trochę pogłówkuję i z powrócę z dłuższym komentarzem.
na emeryturze
Przeczytałem. Ładne, ale finisz mógłby być mocniej zarysowany. Kocham gadające sprzęty domowe odkąd przeczytałem o drzwiach w Ubiku!
Dokładniejszej, uczonej i nic a nic nie subiektywnej analizy utworu dokonam już niebawem, po zakończeniu konkursu.
na emeryturze
Przeczytałem i czuję wyraźne nuty światotwórczego potencjału, niestety dobiegające spod warstwy wyświechtanych rozwiązań fabularnych. Więcej, lepiej i mądrzej napiszę po zakończeniu konkursu.
na emeryturze
Przeczytałem
Więcej tu klimatu i zabawy formą, niż faktycznej historii. Czy to źle? Okaże się już po zakończeniu konkursu.
Z dłuższym, zapewne irytująco szczerym, komentarzem pojawię się w późniejszym terminie.
na emeryturze
Przeczytałem. Krótko, treściwie i klimatycznie, ale niestety dość wtórnie. Odczuciami podzielę się bardziej wylewnie po przekroczeniu terminu zgłaszania prac.
na emeryturze
Przeczytałem i jestem zaintrygowany, ba zainspirowany do niezwykle głębokich i bardzo umiarkowanie sensownych rozmyślań nad istotnością intencji twórcy dla oceny dzieła.
I will be back!
na emeryturze
Przeczytałem
Rozwodzić się, kaprysić i wychwalać będę później, tymczasem stwierdzę tylko, że podoba mi się sposób, w jaki wykorzystałeś motyw wschodu i zachodu słońca, ale doskwiera mi brak faktycznej historii.
na emeryturze
Trzy dni do końca!
na emeryturze
Zgłosiłeś opowiadanie do nieaktualnej wersji konkursu, Corneliusie. Nie to żebym był jakimś szczególnym formalistą, ale spróbuj poprawić, przez wzgląd na te wszystkie przyszłe pokolenia czytelników, które będą próbowały coś z chronologii Cyberpunku zrozumieć.
na emeryturze
Przeczytałem. Są elementy które mi ładnie i czysto rozbrzmiewają, są takie, które nijak nie chcą mi zagrać. Sceny seksu, a zwłaszcza ich opisy oczami protagonistki, wypadły tak sobie, przemyślałbym szczególnie konwencję opisywania co rozkoszniejszych z elementów kobiecego ciała.
na emeryturze
Przeczytałem. IMO, możesz spokojnie odchudzić tekst do konkursowego limitu na dwa sposoby: odchudzić opisy i minimalnie ograniczyć światotwórstwo albo zredukować wyjaśnienia intrygi w dialogach. Oczywiście nie nalegam, ale czym więcej tekstów konkursowych, tym weselej.
na emeryturze
Siedem dni do końca! Zmultiplikujcie wysiłki, szantażujcie muzy i klepcie w wasze uliterkowione deki!
@edyta
Jakby ktoś wciąż miał problemy natury warsztatowej lub kreatywnej, tutaj poradnik:
https://www.youtube.com/watch?v=YLALR7CRwbQ
na emeryturze
Przeczytałem i mam dużo ambiwalentnych odczuć. Zastanawiam się, czy nie chciałeś przekazać za dużo na raz, a jeśli tak, to czy to zaleta tekstu czy wada.
Pomyślę i bardziej kompleksowo zamarudzę po zakończeniu konkursu.
na emeryturze
Cyberpunk dość pozorowany, bo opowiadanie sprawdziłoby się równie dobrze w konwencji fantasy, ale finał był na tyle rozkoszny, że wszystko wybaczam (łaskawie).
Więcej kapryszenia i wychwalania w trakcie roztrzygania konkursu.
na emeryturze
Jeszcze nie przeczytałem, ale MPJ 78, przekroczyłeś konkursowy limit znaków. Byłoby to bardzo nie w moim stylu, żeby sugerować Ci przycięcie opowiadania żeby spełnić arbitralne standardy, ale obawiam się, że jeżeli nie skrócisz tekstu do 15k znaków, to nie będę mógł go uwzględnić w konkursie.
na emeryturze
Przeczytałem, ale na razie pozwalam sobie jedynie na luźne asocjacyjki. Będę musiał powtórzyć lekturę, kiedy bedę w odrobinę lepszej formie intelektualnej, bo tekst jest dość wymagający.
Z innej beczki: jestem prawie pewien, że gdzieś już czytałem/oglądałem o umyślnym wywoływaniu u siebie objawów chorób/uszkodzeń mózgu, ale za cholerę nie mogę sobie teraz przypomnieć gdzie. Tak czy inaczej, jest to ciekawy motyw.
na emeryturze
Mogę Ci zdradzić co mi się (chwilowo, bo zmienny jestem straszliwie i między piwami) najbardziej podobało i nie podobało. Plus za ciekawe spojrzenie na moralność i jej rolę we współczesnym i przyszłym świecie, minus za digitalizację jaźni (To tak naprawdę jest dziura fabularna. Jeżeli cyfryzacja ludzi jest taka łatwa, jak to opisałeś, to sieć pełna by była bezcielesnych eksludzi, a więc musiałyby istnieć systemy, które powstrzymywałyby ich przed takimi akcjami, jakich dopuścił się bohater w finale).
Dodatkowe propsy za nawiązania do Johnego Mnemonica, doceniam.
na emeryturze
Przeczytałem. Widzę, że spodobało Ci się połączenie cyberpunku z gangsterką, a i wątek odkupienia jakiś taki znajomy, chociaż wydaje mi się, że ciekawiej prezentował się w karykaturze w “Sumie wszystkich zmian”.
Pastwić się i piać peany będę już po zgłoszeniu wszystkich opowiadań.
na emeryturze
Już trzy zgłoszone opowiadania! Zostały jeszcze dwa miejsca na niezwykle szerokim podium, więc w te pędy do wymyślania, pisania i publikowania!
na emeryturze
To do czego bym sie przyczepił, to swoista maniera autora. Podobnie jak “Barbarzyństwo” czy “Milion i sto szesnaście śmierci” także “Meloman” jest opisem wydarzeń. Gary nie bawi się w dialogi, zmiany perspektywy, zmiany narratora czy sposobu narracji itd. Opowieść się zaczyna i potem jedzie do przodu na jednym wdechu, aż do finału z wymyśloną puentą.
Przyjmuję tę krytykę w całej rozciągłości, ale uważam że takie opisy wydarzeń są najtrafniejszym i najsensowniejszym sposobem opowiadania krótkich historyjek z puentą. Raz, że nie zdążę się zmęczyć w trakcie pisania, a dwa, że oszczędzam czas czytelnika i nie dręczę go rozwodnioną treścią i rozepchaną formą. Mógłbym pewnie rozpisać ten sam pomysł na 50k znaków, ale nikomu by się to raczej nie przysłużyło (a mnie to już na pewno nie).
na emeryturze
Dobrze naprowadzałaś na Turinga w tekście: testy, rozmowy o samobójstwie i niechęci protagonisty do posiadania dzieci, sam fakt uwięzienia. Nie powiem, żebym wyłapał wszystkie motywy i, zapewne, odniesienia, ale też biografię Turinga znam w stopniu raczej marnym.
Wydaje mi się, że kto ma szanse się zorientować, się zorientuje, a kto szans nie ma, bo to zupełnie nie jego bajka, szans i tak mieć nie będzie, jak bardzo łopatologicznie byś tego nie wyjaśniła.
na emeryturze
Hmmm. Ciekawe. Napsiałbym, że to taki pracyberpunk w stylu Ellisona, z kafkowską nutą.
Czyżby protagonistą był Turing?
Jak Gary uzna, że tekst jest za mało cyberpunkowy to go wycofam i może w przyszłości przerobię…
Nie uznam, nie krępuj się jednak przed przerabianiem, jeśli uznasz je za stosowne (tylko nie wycofuj, proszę, od wycofywania tekstów dostaję szału).
Dłuższymi przemyśleniami i niesamowicie nieobiektywnymi opiniami podzielę się po zakończeniu konkursu. Tymczasem dziękuję za odwagę cywilną i publikację pierwszego tekstu konkursowego!
na emeryturze
Zawsze został mu Voyager 1.
Ciekawa historia z “Muzyką dla Supermarketów”, nie słyszałem/czytałem jej wcześniej. Faktycznie pasowałaby tu jak ulał, ale mnożenie anegdotek dodatkowo rozciągnęłoby szorta, a ten i tak już jakiś taki spasiony.
@edit
Drobne poprawki.
na emeryturze
Będziemy go regularnie podbijać, w razie gdyby spadł zbyt nisko.
Nie chcę kłopotać zanadto administracji, zwłaszcza, że konkurs zorganizowałem, jak to zwykłem robić, bez żadnych konsultacji, wcześniejszych zapowiedzi i ustaleń.
na emeryturze
A po co?
na emeryturze
Ej, Ajas… rzeczywiście dobry
Teraz chwalisz? Jak już obiecałem, że nie przeczytam? Draństwo.
na emeryturze
Ten to chyba jeszcze mniej wie o fantastyce ode mnie, bo skojarzyło mu się z Westworld i Black Mirror :D
na emeryturze
Jacku, miły kolego. Postaram się nie czytać twojego utworu, ale jeżeli zatytułowałeś je za przykładem wielkich mistrzów fantasy, podług wzoru “cośtam czegośtam” to obawiam się, że nie będę w stanie się powstrzymać.
@edit
AJAS 22.9.5.12.11.9? Jestem miło zaskoczony. Brzmi bardzo enigmatycznie, więc pozwolę ukrytej za tym tytułem historii pozostać słodką tajemnicą, z rzadka tylko wracając do niej myślami, jako do potencjalnego arcydzieła, nieskalanego wzoru ewentualnej literackiej doskonałości.
na emeryturze
Kolejny raz przypominam sobie jak bardzo nie znam się na polskiej fantastyce :(
na emeryturze
A co do komentarzy do tekstu Pawła – jeśli to są najpoważniejsze problemy z tym opowiadaniem, to tylko pozostaje Pawłowi pogratulować pisarskiego kunsztu. ;)
Aż wziąłem i przeczytałem. I rzeczy wspomniane przez Blackburna to najmniejszy problem opowiadania. Tekst jest wtórnym do bólu, schematycznym akcyjniakiem z płaskimi bohaterami, magiczno-technicznymi gadżetami, banalną fabułą i kalką z tysiąca i jednej opowiastki SF udającą świat przedstawiony. Czytałem na trzy razy, i gdyby nie śmiesznoty w rodzaju “Kula przebiła skórę, nawet jej nie zauważając” czy “Zachowałem nadzieję do ostatniej chwili. Później zacząłem wrzeszczeć.” i moja patologiczna potrzeba krytykowania innych zza monitora, to nie doczytałbym do końca.
Na tym portalu widywałem lepsze teksty, które nie przebiły się nawet do biblioteki. Z czystej ciekawości: czy redaktorom antologii opowiadanie Pawła się faktycznie podobało czy postanowiliście wrzucić je ze względu na nośne nazwisko autora?
na emeryturze
Wahającym się przypominam, że karierotwórczej roli niniejszego konkursu nie sposób przecenić. Nie da się. Uczestnicy poprzednich edycji dostali i do tej pory nieustannie dostają pióra, zajdle i nebule, a młodziutkie dziewczęta i przystojni mężczyźni piszczą na ich widok głosami tak wysokimi, że gdyby były budynkami, to wprawiłyby w kompleksy architektów z Arabii Saudyjskiej.
Dołącz do elity! Zostań cyberpunkiem!
@edytka
Przy okazji zachęcam do zapoznania się z tekstami zgłoszonymi do poprzedniej edycji. SĄ PIĘKNE niczym wypolerowany chrom.
http://nowafantastyka.pl/opowiadania/konkursy/127 – 2017
http://nowafantastyka.pl/opowiadania/konkursy/114 – 2016
na emeryturze
Grzęzawiska to takie bagna, nie? Jak bagno może być “porozrywane kraterami”? Przecież krater w bagnie zaleje woda i tyle będzie z tego rozrywania.
To nie jest dziwne zdanie, to jest kolejna “ładnie” brzmiąca bzdura.
Smuteczek, słyszałem, że Majka jest niezły. Fabularnie chociaż trzyma się to kupy?
na emeryturze
Sięgnę po coś z jego dorobku, jak tylko uporam się ze “Wszystko się stało”.
na emeryturze
Acha. Wiedziałem. Mógłbym jeszcze spytać, kto to napisał, na wypadek gdyby był to ktoś, czyja twórczość krąży w komercyjnym obiegu?
na emeryturze
Podejrzewam grafomańskie skłonności do literackiej przesady. Jaki jest ciąg dalszy tego zdania?
na emeryturze
Ktoś popełnil opis palca i tego jak dziwnie zaciska się na spuście? Brzmi zachęcająco.
na emeryturze
Trudno napisać. Wysłałem krótką wiadomość do beryla z prośbą o przypisanie taga. Nie wiadomo jednak, czy okaże się tak ludzkim panem, jak ja.
W najgorszym razie poradzimy sobie bez oznaczenia. Jak to robili nasi przodkowie w średniowieczu.
na emeryturze
Dla Ciebie wszystko, miły kolego!

na emeryturze
Szacun, Gary!
To element szerszej kampanii mającej na celu ocieplenie mojego internetowego wizerunku, Stary Przyjacielu!

na emeryturze
Cyberpunkt. Przepięknie. Mimo to, zachęcam serdecznie. TUTAJ KUJĄ SIĘ PRAWDZIWE TALENTY.
na emeryturze
Właśnie Niebieski. Ty zdajesz się zupełnie nie dostrzegać powagi sytuacji! Przeproś!
na emeryturze
Jeszcze się pytasz, draniu?
na emeryturze
Zaproszono Cię do przymierzenia darmowego fraka. cobyś mógł wejść na salony.
No właśnie Niebieski, łaskę Ci bezinteresownie zrobili, a ty im w twarz plwasz, flegmą zieloną, krwawą wydzieliną żyłkowaną!
na emeryturze
Jestem pełen podziwu dla waszego entuzjazmu i mocy przerobowych. Chapeau bas.
na emeryturze
Bo to jest horror psychologiczny, który zagnieżdża się w podświadamości odbiorcy. Za dwadzieścia lat obudzisz się z krzykiem i pozornie niewytłumaczalnym lękiem przed orłami, a może i młodymi matkami i małymi dziećmi.
Faza archeologiczna, Finklo?
na emeryturze
Zwariował albo nie zwariował. Kwestia jest otwarta i to otwarcie jest najważniejszym elementem historyjki. Z tego co pamiętam. A nie pamiętam tak znowu wiele.
na emeryturze
a) Czy w gestii pisarza wysyłającego swoje utwory do czasopism lub wydawnictw książkowych jest ogarnięcie tekstu pod względem typograficznym w nieco bardziej rozszerzonym stopniu? Nie chodzi mi tutaj o podstawy gwarantujące czytelność tekstu typu justowanie, interlinia, wcięcia itp., ale np. sierotki, bękarty. Czy może raczej to jest stricte robota osoby odpowiedzialnej za skład i autor nie powinien się w to mieszać?
Wicked, na miłość boską, daj ludziom zarobić na chleb.
Niedługo jeszcze się okaże, że nie dość, że trzeba książkę napisać, przeprowadzić korektę, opracować typograficznie i wydrukować, to jeszcze trzeba ją sobie samemu przeczytać.
na emeryturze
A czego się spodziewałeś? Może jeszcze napisz, że publikowanie zmyślonych historyjek na łamach kolorowego czasopisma nie wydaje się zbyt dojrzałą życiową aspiracją.
Ludzie mają bardzo wrażliwe uczucia i trzeba o nie dbać. Odrobinę empatii, na litość boską.
na emeryturze
Żałuj. Dębski płacze.
na emeryturze
Jak nie Xamelon Dębskiego, to znaczy, że nawiązałeś do Xamelona Dębskiego nie wiedząc, że nawiązujesz do Xamelona Dębskiego. TO JEST METAGRAFOMANIA I ZA TO CI KLIKNĘ.
na emeryturze
Xameleon Dębskiego?
na emeryturze
Rany, ale jesteś leniwy, Gary!
Nawet, mimo fantastycznego przygotowania, sobie nie wyobrażasz!
Z drugiej strony, piórko chyba nie jest Ci potrzebne
Ani zupy się na nim nie ugotuje, ani nawet w kapelusz się go nie wetknie. Piórka mogą być kuszące z trzech powodów: chęci napompowania ego ( nie mogę już bardziej, bo mi pęknie), zweryfikowania czy utrafiło się w gusta Lożan ( a ja nie jestem do końca przekonany czy chcę w gusta wszystkich lożan trafiać) czy wreszcie jako trampolina, służacą do wybicia sią ponad anonimowy tłum użytkoników na tyle, by przyciągnąć uwagę redaktorów Nowej Fantastyki ( co mnie, jako kogoś, komu Nowa Fantastyka, jako czasopismo, jest doskonale obojętna, niezbyt interesuje). Więc rzeczywiście, piórko nie jest mi jakoś szczególnie potrzebne.
przydałoby się porządnie wykończyć opowiadanie, tak, żebyś w końcu “wykończył” marudzącą konkurencję pod Twoimi opowiadaniami
Marudzenia zawsze prowadzą do “wspaniałych” wymian zdań i jako takie są niezwykle ważne i prowadzą do eskalacji rozrywki.
Choć tym razem, jakoś jej specjalnie nie widzę, więc może cel osiągnięty.
Tylko, że to nie jest mój cel. Oczywiście, jest niezwykle miło, kiedy ktoś uznaje moje historyjki za w jakiś sposób wartościowe, ale nie po to je piszę, żeby się podbały.
na emeryturze
Ale aktualne wskazania są niewiarygodne, ze względu na to, że klepsydry dublują jako zabawki.
na emeryturze
@mr.maras
I dodam jeszcze, że tekst pasowałby jak znalazł do nowego konkursu Fantazmatów "Umieranie to parszywa robota" i dziwię się, że nie pomyślałes o tym przed publikacją na portalu.
Fantazmaty? To takie niegojące się rany, z których ciekną napoje gazowane? Lochy, w których przetrzymuje się literatów obdarzonych wyobraźnią?
Jakoś nie mam zupełnie serca do konkursów, a w dodatku lubię trzymać swoje historyjki w jednym miejscu.
@Finkla
Acz nie bardzo rozumiem, jakie znaczenie ma ostatnia część. No i co z tego, że dziecko poprzestawia klepsydry, skoro matka je zapamiętała?
Matka zapamiętała ich poprzednie “wskazania”. Bez nich, nie jest w stanie mierzyć czasu, ze względu na częste i nieprzewidywalne przerwy w świadomości i, hmm, życiu. Ze względu na to, że klepsydry okazują się zupełnie niewiarygodne, Ela ma błędne informacje, sądzi, że wie, ile (co najmniej) czasu spędziła na księżycu (z wyłączeniem okresu poprzedzajacego realizację pomysłu z klepsdyrami), podczas gdy tak naprawdę nie ma pojęcia.
na emeryturze
Rzeczywiście barokowe zdania nieco utrudniają lekturę i gdyby je pociąć zębami skurwycór, tekst nabrałby dynamiki i przejrzystości.
Zgadzam się. Chciałem za pomocą długości zdań sygnalizować czy dany fragment rozgrywa się “aktualnie” czy jest “wspomieniem protagonistki”, ale nie podołałem i straciłem kontrolę nad tekstem. Stąd też moja wcześniejsza wypowiedź skierowana do thargone’a, że dałoby się to napisać dwa razy lepiej.
Oczywiście w odpowiedzi na politykę Garego, który rzekomo w dupie ma komentarze i krytykę, piórka też ma w dupie, a teksty innych komentuje rzadko, a teksty stałych bywalców wcale, powinienem darować sobie te kliki.
Bez przesadyzmu, komentarze są zawsze ciekawe, a krytyka mile widziana. To, że nie często zdarza mi się do wyrażonych w komentarzach próśb i żądań stosować, to inna inszość. Wskazane błędy językowe w większości poprawiam, ewidentne babole logiczne podobnie, z niektórymi komentarzami dyskutuję i wydaje mi się, że zdarzyło mi się nawet przyznać komuś rację (ale pewnie chwalił).
Jak rozumiem, zakończenie to taki gorzki dowcip przez łzy – dziecko bawiąc się klepsydrami, miesza i rujnuje wszelkie obliczenia matki, dla której szansa na ostateczne wyeliminowanie skurwycór i zakończenie swoistej pokuty (kary) to ostatnia nadzieja, dzięki, której wciąż walczy o siebie i dzieci. Dobrze to zrozumiałem?
W większości dobrze, zwłaszcza zabawę klepsydrami i motywację Eli. Co do celu Eli, to założyłem, że stara się ona znaleźć cokolwiek, co zneutralizowałoby nanity i pozwoliło jej, i jej rodzinie, umrzeć, ale twoja interpretacja jest równie uprawniona… Nie wydaje mi się, żeby w tekście było coś, co by ją przekreślało.
Tylko nieco mnie zastanawia jak ona wliczała w to wszystko udział innych ludzi, którzy też zabijali skurwycóry. Wyciągała średnią?
Założyłem, że była naturalnie uzdolniona matematycznie, co pozwalało jej operować dużą liczbą zmiennych w trakcie szacunków i ogarniać wszystkie obliczenia w pamięci, dla różnych wariantów.
na emeryturze
@thargone
Pomysł podoba mi się niezmiernie, choć wykonanie nieco mniej.
To dokładnie tak samo jak mnie. Moża to było napisać ze dwa razy lepiej.
Aha, piątki w koronie zapewne nie otrzymam, bo nie zauważyłem rażącego braku przecinków. Przeciwnie, było ich za dużo.
=3
@regulatorzy
Czy to aby na pewno skończone opowiadanie?
Jasne, że tak. Gdzieś tam, między liczbami i infodumpami czai się przejmujący dramat, opowieść o ludzkim cierpieniu, odpowiedzialności indywidualnej i grupowej, odkupieniu i międzygalaktycznej moralności.
Bo mam wrażenie, że został mi udostępniony zaledwie wycinek świata z opisami kilku sytuacji, w których znalazła się Ela i owszem, sytuacje przystają do siebie, ale skończyłam lekturę z poczuciem zagubienia, z podejrzeniem, że nie powiedziano mi wszystkiego…
Bo narrator to straszna noga. Z całą pewnością nie powiedział wszystkiego, chociaż można by dyskutować, czy nie powiedział wystarczająco dużo, żeby czytelnik mógł sobie dopowiedzieć resztę.
na emeryturze

Ale przyznaję, żeby nie robić Ci przykrości, nie dlatego, że zasłużyłeś.
na emeryturze

na emeryturze
Redakcja z całą pewnością jest bardzo zapracowana;)
Dziękuję. Jak zdrowie dopisze i mnie nie przytłoczy, to stworzę jutro jakiegoś pięknego gifa, żeby zobrazować tę gorączkową harówę.
na emeryturze