Profil użytkownika

Chcę two­rzyć tek­sty wno­szą­ce coś do świa­ta – prze­my­śle­nia, na­dzie­ję, dobro...

 

Ale jestem tu przede wszystkim, żeby czytać.

Bo życie na pograniczu tego co realne i tego co fikcyjne jest niezwykle ciekawe.

“Re­ali­ty is that which, when you stop be­lie­ving in it, doesn't go away.” – P.K.Dick


komentarze: 17, w dziale opowiadań: 15, opowiadania: 9

Ostatnie sto komentarzy

Pierwszy raz słyszę o tym zapisie z piwem. Miło dowiedzieć się czegoś nowego. Dzięki :-) Jak na świat wymyślony tylko pod to opowiadanie, to naprawdę robi wrażenie swoją złożonością. Dzięki też za wyjaśnienie moich wątpliwości, co do pochodzenia bohaterów ;-) Powodzenia z następnymi pomysłami

Cześć bobi_katarn,

Moje gratulacje, opowiadanie zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Świat przedstawiony ciekawy, narracja płynna, czytało się miło, dobrze napisane zarówno sceny walki jak i dialogi. Szczególnie doceniam dwa plot twisty – przemiana wioski i przemiana Thamusa na sam koniec, których w żadnym momencie czytania nie udało mi się przewidzieć. Bardzo miło mnie zaskoczyły i fajnie balansują na pograniczu fantasy i horroru.

Z drobnych uwag, jakie mogę wypisać, to sytuacja polityczna w tym świecie nie jest dla mnie w pełni jasna, ale być może to po mojej stronie jest niedopatrzenie czy jakieś niewystarczające skupienie w kluczowych momentach. Jest też takie zdanie:

Pamiętajcie, że reprezentujemy Sotthę, a w przeszłości między naszymi państwami doszło do kilku… niesnasek

Przyznam, że wprawiło mnie w pewne zdezorientowanie i wątpliwości, czy naszych pięciu rycerzy jest z różnych państw, pomiędzy którymi doszło do niesnasek, czy też między ich wspólnym państwem a innym do tych niesnasek doszło. Ostatecznie wydaje mi się, że to drugie ;-)

 

Moją mocną stroną nie są kwestie poprawności językowej i technikalia, ale pozwolę sobie wypisać takie dwa niedociągnięcia:

Z każdego kąta dużej sali dało się słyszeć gwarne rozmowy i stukanie się napełnionymi kuflami ale.

– to “ale” chyba jest do usunięcia

– Tylko barda tu brakuje! – wykrzyknął lekko podchmielony Thondal, wytrącając kapitana z ponurych myśli

– Może sam coś zaśpiewasz? – zasugerował Antol. 

– Litości… – podsumował propozycję kolegi Thamus, odsuwając ponure myśli na bok. 

– trochę nieładne powtórzenie.

 

Podsumowując, opowiadanie czyta się naprawdę dobrze. bardzo ciekawy pomysł z nekromacją miejsca a nie konkretnej osoby i umiejętnie wplecione elementy grozy. 

Do rozważenia na przyszłość: ja bardzo doceniam jakieś ostrzeżenie w tagach albo opisie, gdy w opowiadaniu są sceny niedelikatne, a tutaj kanibalizm moim zdaniem mógłby na takie ostrzeżenie zasługiwać.

I ostatnia rzecz – pytanie czysto z ciekawości: czy opowiadanie jest częścią jakiejś większej całości? Bo bogactwo świata mam wrażenie, że zdecydowanie sugeruje, jakby to nie był koniec. A z drugiej strony historia moim zdaniem jest w pełni kompletna w tej formie, stąd ciekawość.

Pozdrawiam :-)

 

Cześć regulatorzy,

bardzo dziękuję za komentarz, podzielenie się przemyśleniami i wypunktowanie tych wszystkich potknięć. Opowiadanie jest już poprawione. Zgodnie z sugestią udało mi się zrezygnować z miar wyrażonych w kilometrach i metrach – faktycznie trudno uzasadnić użycie ich w fantasy. 

Czemu służy wielokropek poprzedzający zdanie?

– wielokropek był akurat zabiegiem celowym, więc postanawiam go zostawić. Służył pokazaniu niedopowiedzenia, bo zmienia się miejsce akcji i nie wiadomo, co działo się przed następnym zdaniem.

Faktycznie miejsce akcji opowieści o Morgan jest inspirowane Azją Środkową, dziękuję za czujność i wrażliwość na prawdę geograficzną. Z mojego researchu do tego opowiadania wynikło, że na wyższych obszarach górskich Himalajów (np. w Nepalu) poncza są tradycyjnym elementem ubioru, ponieważ dają dużo ciepła. Stąd wybór tego ubrania nie był przypadkowy.

Przykro mi, że opowiadanie Cię zmęczyło oraz nie spełniło oczekiwań z tytułu. Wyjątkowi są czytelnicy!:-) Każda z bohaterek, która sięga po swoją książkę, ale też każdy z Was czytelników :-) I przy tej okazji jeszcze raz wszystkim dziękuję za przeczytanie mojego opowiadania.

Regulatorzy, ja również mam nadzieję, że moje następne teksty będą coraz lepsze. Na pewno Twoje porady się do tego przyczynią, są dla mnie bardzo wartościowe i bardzo je doceniam. Dziękuję też za sugestię skorzystania z betowania, pomyślę o tym przy okazji następnego opowiadania. 

Dzięki i pozdrawiam

 

Cześć,

Nawiązując do powyższej dyskusji, przyznaję, że opowiadanie jest brutalne, ale było co do tego stosowne ostrzeżenie, więc wszystko na swoim miejscu. Co do tego ostrzeżenia, mam taką małą sugestię, może sformułowanie przemoc “zwykła” lepiej byłoby zastąpić słowem “fizyczna”. Tak brzmiałoby bardziej profesjonalnie, a dodatkowo zlepek słów “przemoc” i “zwykła” jakoś mi nie leży – tak jakby przemoc była rzeczą normalną, na porządku dziennym. Ale to taka mała dygresja.

Wracając do opowiadania, chcę bardzo docenić pomysł na religię i świat oparty o jakiegoś rodzaju Kościół Świętego Letesa. Dużo wnoszą moim zdaniem rozważania nad “szarymi” zdarzeniami i osobami. Jest na pewno duży potencjał do rozwijania historii w tym świecie.

Z mojej perspektywy gorzej wypadła na tym sama fabuła, ponieważ nie była dla mnie szczególnie zaskakująca, intryga okazała się dosyć prosta. Dodatkowo, motyw zemsty nieszczególnie do mnie przemawia, bo wydaje mi się dość popularny. Być może, jakby pominąć przypuszczenia egzekutora, co do przemocy seksualnej i motywu zabójcy, które pojawiają się dosyć szybko, historia zyskałaby na zagadkowości. Przyszło mi do głowy również, że może wyznanie winy Etida mogłoby być mniej dosłowne i kompletne. Może pozostawienie czytelnikowi do wyobrażenia sobie zbrodni na podstawie wyrzutów sumienia i obrzydzenia samego winnego, zrobiłoby jeszcze większy, przepełniony grozą, efekt. Oczywiście, to nie są sugestie, że należy cokolwiek zmieniać. To Twoje opowiadanie i muszę przyznać, że czytało się je z zaciekawieniem. Traktuj to raczej, jako dowód, że opowiadanie wzbudziło pewne refleksje i zaangażowanie czytelnika ;-)

Pozdrawiam :-)

Cześć Piotrek77,

Przyznam, że mam trochę mieszane uczucia co do tego opowiadania. Po przeczytaniu poprzedniego Twojego tekstu “Bez świadków” bardzo zaciekawił mnie cały cykl i udało mi się przeczytać do tej pory wszystkie opowiadania do niego należące. Mam wrażenie, że te opowiadania czytane osobno mają mocno inny wydźwięk niż czytane jako część większej całości. 

Opowiadanie “Nałożenie wariantów” było dla mnie ciekawe, akcja poprowadzona jest dynamicznie, czyta się je płynnie. Bez perspektywy całego cyklu mam wrażenie, że opowiadanie ma swój unikalny, refleksyjny charakter. Zastanawia, jakie jest miejsce pojedynczego człowieka w całym kontinuum czasowym, jaką role może odegrać człowiek lub jego brak. Z jednej strony stawia na małość człowieka względem całego kontinuum, a z drugiej strony na jego w zasadzie ogromną rolę. Być może trochę mnie ponosi w interpretacji, ale piszę, co myślę ;-). 

Jednocześnie, niestety, gdy patrzę na to opowiadanie jako część większej całości, mam wrażenie jakby traciło ono ten refleksyjny charakter. Po przeczytaniu innych opowiadań, to stanowi jakby kolejne wyjaśnienie skomplikowanego świata przedstawionego. Przez to, że tajemnice “organizacji” pilnującej czasoprzestrzeni są czytelnikowi powoli wyjaśniane, większy akcent położony jest na mechanizm działania czasu, logiczne zrozumienie przyczyn i skutków oraz misję, jaką jest ratowanie świata. Mniej wybrzmiewa natomiast głębia filozoficzna opowiadań. 

To są takie ogólne przemyślenia i wrażenia od strony czytelnika. Nie umiem doradzić, co można byłoby zmienić, żeby obie te rzeczy udało się pogodzić. Może zostawienie mechanizmów działania strażników w większej tajemnicy byłoby jakoś korzystne? Albo niepowtarzanie bohaterów między opowiadaniami, żeby były one bardziej rozdzielne? A może tak naprawdę nie ma co zmieniać i trzeba pozostawić czytelnikowi wybór, jak będzie traktował tą serię ;-)

Na pewno doceniam pomysł na całe kontinuum, a w tym opowiadaniu bardzo dyskretne, obrazowe przedstawienie kolejnych, pogłębiających się anomalii, co zdecydowanie zaciekawia.

Powodzenia z następnymi fragmentami.

Pozdrawiam :-)

Cześć harethehero,

Odpowiadając na pytanie we wstępie, mogę powiedzieć, że mnie by ten tekst zachęcił do dalszego czytania:-) Zdecydowanie dobrze wypadają opisy świata, piszesz w plastyczny sposób, łatwo sobie wyobrazić obrazy, które przedstawiasz. Doceniam też bardzo przeskok miejsca akcji, gdzie opisujesz podobne elementy świata (np. wiatr), ale w kontraście, nagle przestają być milusie, a stają się niespokojne. Podoba mi się, jak prowadzona jest dynamiczna akcja – dobrze wyważona równowaga między opisami pobocznymi, odczuciami bohatera a opisem wydarzeń. Akcja mnie jako czytelnika wciągnęła – a to jest najważniejsze. Dodatkowo bardzo zręcznie, subtelnie wprowadzane do świata są elementy magiczne / fantastyczne, a to zaciekawia i zachęca do odkrywania tego świata dalej.

Niestety nie znam się na uwagach technicznych i moją mocną stroną nie jest poprawność językowa, więc wolę skupić się w komentarzu na odczuciach czytelnika, które są bardzo pozytywne. Jednak, udało mi się wychwycić kilka niedociągnięć:

 Przez ramię przerzuconą ma skórzaną torbę, w której przechowuje podręczny inwentarz w postaci notatek, wyrobów zielarskich jak i ich podstawowe składniki

– nie wiem czy to najwłaściwsza odmiana przez przypadki tutaj

 

Do tej pory dalej to pozostaje tajemnicą

– może zmienić szyk zdania? I wykreślić “dalej”?

 

tak się określali okoliczni bandyci, zdobywający niemałą popularność w regionie lenna Soleo. Okradają możnowładców, napadają na przejezdne konwoje czy od czasu do czasu na większe transporty handlarskie. W fechtunku też nie mają równych, każdy, kto postanowił stanąć im naprzeciw, nie robił tego ponownie, bo albo już nie był w stanie do końca życia poruszać jakąkolwiek kończyną, albo nie był już w stanie żyć.

– w tym akapicie trochę pomieszane są czasy. Moim zdaniem lepiej ujednolicić do przeszłego.

 

Zawsze pozostawali nieuchwytni, a żaden tropiący, który próbował zlokalizować ich kryjówkę, tracił ślad lub nigdy nie wracał. 

– Lepiej pasowałoby “każdy”, bo wychodzi podwójne zaprzeczenie.

 

Podsumowując, po paru poprawkach technicznych opisanych tu i przez Ambush wyżej, moim zdaniem fragment będzie dobrym otwarciem dla powieści. Powodzenia! :-)

 

PS Podoba mi się krótka notka / wstęp do fragmentu w nagłówku, ten o emocjach. Zachęcił mnie, żeby przeczytać całość ;-)

 

Cześć GalicyjskiZakapior,

Dziękuję pięknie za tyle uwag technicznych i czas, jaki poświęciłeś mojemu opowiadaniu. Oczywiście poprawiam i doceniam, że to wszystko wyłapałeś.

Dzięki za docenienie pomysłu. Rozumiem, że wykonanie gorsze, jest nad czym pracować :)

Cześć Bolly, Dzięki za przeczytanie i podzielenie się opinią. Tak, raczej szłam w stronę fikcji literackiej. Rozumiem, że mój pomysł nie przypadł Ci do gustu. Nad technikaliami będę pracować, chyba przede mną długa droga:)

JolkaK, też teraz widzę, że jest lepiej. Dzięki raz jeszcze!

 

d.pankovski, dziękuję za miłe słowa. Dobrze wiedzieć, że komuś też to się zdarzało i że jest to do ogarnięcia :-)

Cześć,

Super opowiadanie, świetnie się czytało. Dużo wniosły moim zdaniem postać potencjalna i postać niedokończona – bardzo oryginalny pomysł.

Piękna refleksja nad mocą ludzkiego umysłu i tym, ile rzeczy żyje w nas, ile do świata wnosimy.

Jedyną wątpliwość mam, że skoro dajemy umysłowi autora tak wielką, boską moc stwarzania, to dlaczego postacie miały inne charaktery niż w głowie autorki. Hanna, z tego co rozumiem, w powieści była osobą cierpiącą i przytłoczoną życiem, a w rozmowie z Elizą jest osobą o bardzo silnym charakterze i pewną siebie. Chyba jeszcze ciekawiej byłoby dla mnie, jakby autorkę nawiedziły postacie dokładnie odzwierciedlające to, co autorka napisała. Widzę tu lekką niespójność, ale może to po mojej stronie jest tu jakiś błąd w odbiorze. Oczywiście, niezależnie od tego opowiadanie bardzo mi się spodobało.

Oraz, podobnie jak pozostałych tutaj, zaskoczyło nie raz, co jest super.

Gratuluję i pozdrawiam :-)

Cześć,

Piotrek77, mi się opowiadanie wyjątkowo spodobało, chyba zajrzę do pozostałych z serii, bo przyznaję, że to pierwszy Twój tekst, jaki czytam.

Mam wrażenie, że to zakończenie jest bardzo otwarte. Zastanawia, co takiego stało się w świecie, że się skończył, że jakoś przestał pełnić swoją funkcję. Skłania do refleksji, czego powinniśmy w związku z tym unikać, żeby się nie skończył. Na mnie przynajmniej takie wrażenie wywarł. Być może jest to całkowicie niezgodne z zamierzeniem autora ;-)

Nawiązując do komentarza Bardjaskra, ja bierność bohaterki odczytuję jako jakiegoś rodzaju reprezentację kondycji społeczeństwa, jakąś krytykę i dobrze to gra dla mnie w tym opowiadaniu. Zjawiska i anomalie faktycznie mogą być powtarzalne, chociaż mnie akurat nie zdążyły znudzić.

Cieszę się, że jednak świat na razie jest potrzebny! I pozdrawiam :-)

JolkaK, bardzo bardzo dziękuję za Twój czas poświęcony na przeczytanie mojego debiutu :) i na napisanie tych wszystkich uwag. Są dla mnie niezwykle cenne. Tekst jest już poprawiony zgodnie z Twoimi sugestiami. Masz rację, sporo tych powtórzeń, a jakoś przy pisaniu się tego nie widzi tak dobrze.

Dziękuję też za miłe przywitanie i życiowe (na tym forum) porady.

To piękne, że refleksja o przemijaniu nie musi być smutna, a może być piękna i poetycka! :-)

Cześć JolkaK,

To pierwszy Twój tekst jaki mam przyjemność czytać i muszę przyznać, że zrobił wrażenie. Koncept na narratora jest przemyślanie, powoli wdrażany i osiąga kolejne stopnie absurdu.

Ha! Nie spodziewaliście się, co? Ja też nie. 

– jestem fanem tego momentu, od niego zaczynam wątpić już w jakąkolwiek fabułę tego opowiadania. 

I skłania to do refleksji: ile tu w zasadzie jest bohaterów? I czy może być więcej niż jeden narrator w tekście?

Uwielbiam teksty skłaniające do refleksji. 

Gratuluję i pozdrawiam:-)

Dziękuję za liczne powitanie :-))

 

Regulatorzy, bardzo chętnie podzielę się też opowiadaniem co jakiś czas. Jak jest możliwość skorzystać z Waszych uwag i poprawić się w pisaniu, to nie mogę nie skorzystać :-)

 

bruce, tak, dobrze odczytujesz ;-)

Cześć,

Przybywam jako całkowity nowicjusz z misją – zanurzyć się bardziej z fantastyce. Bardzo chętnie poczytam tutejsze opowiadania (choć już trochę to anonimowo uskuteczniam) i otworzę się na ciekawe pomysły, światy i dyskusje. Piszę mało, więc publikować będę pewnie nie za często, chociaż od razu z góry dziękuję za wszelką Waszą krytykę i porady.

Tutorial dla nowicjuszy przeczytany, ale jakby zdarzyło mi się jakieś faux-pas, to proszę o zwrócenie uwagi. Chcę wpasować się tutaj jak najlepiej.

Do zobaczenia w innych wątkach :-)

Nowa Fantastyka