Profil użytkownika


komentarze: 1875, w dziale opowiadań: 1528, opowiadania: 804

Ostatnie sto komentarzy

Fajne :-) 

No dobra, napiszę więcej – jest historia, jest klimat, jest to wszystko bardzo ładnie napisane i nie bezsensownie poplątane, jak to o lodziarce. Forma dobrze zgrywa się z treścią. Jestem ukontentowany! I te słodkie nawiązania do wierszyka o Grzesiu… 

Finklo – zdecydowanie można. Pod szkołą w mojej wsi rosły ogromniaste wierzby płaczące. Może to jakaś inna odmiana, ale były większe i bardziej rozłożyste od starych kasztanowców. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ale umiesz pisać, a to już coś! Nie da się mieć wszystkiego, czego się zapragnie :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

A tak naprawdę, to przecież Twoje kredki. Mumin będzie dokładnie taki, jakim go narysujesz ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

To artystyczna wizja, stworzona przez filtr telefonicznego aparatu. Mumin właściwy jest zdecydowani ciemniejszy i trudno ścieralny :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No ale żeby pogłaskać… No dobra, to ja może już nic nie mówię… 

Kolorowych snów. Malowanych zaczarowanymi kredkami :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Rozumiem, że pieska? 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Taaak… Jak juz ktoś zacznie o ten teges, to potem wszystko się kojarzy, nawet jednorożca nie trzeba :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

To dlatego, że mój wewnętrzny jednorożec zdecydowanie bardziej woli ten teges, niż chlastanie żył. Tak bardzo, że aż zaburza mi percepcję :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

A wiesz, że ja odebrałem końcówkę pozytywnie? Znaczy wydawało mi się, że ona narysowała siebie i owego faceta, gdy ten teges w łazience, co spowodowało, że on się pojawił i oni rzeczywiście ten teges w łazience. A matka, zobaczywszy ten teges z nieznajomym, który nie wiadomo jak, zapewne diabelskim jakimś sposobem się tam pojawił, zeszła na zawał. A Elwira i diabelski nieznajomy żyli potem długo i szczęśliwie.

Choć może i niekoniecznie tak szczęśliwie, bo już chciałem chwalić Cię za niedookreślenie tożsamości nieznajomego, a nuż to rzeczywiscie jakiś demon, zasadzający się na udręczoną, ale nadludzko uzdolnioną i wrażliwą duszyczkę… 

Dopiero lektura komentarzy uświadomiła mi, co tam się naprawdę wydarzyło. A mój wewnętrzny jednorożec strasznie się wkurzył. 

Nauka na przyszłość – nie czytać komentarzy, bo brutalnie zrywają różowe okulary. 

A sam tekst – bardzo ładny, mimo smutku, delikatny, mimo dołującego pesymizmu i nawet całkiem przyjemny w odbiorze, mimo zawartego w nim cierpienia. Melancholijny, ale nie przesadnie. To znaczy, gdyby był dłuższy, to by zapewne męczył, ale w takiej formie, jest w sam raz.

Podobało mi się! I nawet nie wiem, czy bardziej z moim niezrozumieniem zakończenia, czy z Twoją właściwą wersją. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Niestety, tak można powiedzieć. Ale ta nijakość nie wynika z kompletnego braku charakteru, z beznadziejnosci, ale raczej z tego, że nie ma tam tego czegoś, co naprawdę by mnie poruszyło, zainteresowało, przykuło do tekstu. Nie jesteś początkujący, parę tekstów już machnąłeś i zdolny jesteś na tyle, że gniota nie napiszesz. Czytając to opowiadanie miałem wrażenie, że autor wymyślił porządną historię, złożył wszystko porządnie do kupy, ale jakoś tak bez przekonania, jakby nie do końca wierzył w fajność tekstu, jakby jemu samemu tekst niespecjalnie się podobał. Zabrakło zaangażowania, a przez zaangażowanie rozumiem jakieś osobiste, emocjonalne podejście, nie brak włożonej pracy, bo napracowałeś się z pewnością. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Funthesystem – Szósta minuta na językach – 5 pkt

Blue_ice – Jestem Legenda – 4 pkt 

Szyszkowy Dziadek – Dzwoneczek i klub solipsystów – 3 pkt

Finkla – Nowy gracz na rynku many – 2 pkt 

Katia72 – Jedna długa noc – 1 pkt 

Zalth – Kilka rzeczy do zrobienia – 0,5 pkt 

 

Naturalnie, oświadczam że przeczytałem i merytorycznie skomentowałem. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Trudno wyskoczyć z czymś świeżym i konstruktywnym, gdy po do tekstem tyle już opinii widnieje. Zatem powtórzę za innymi – fabuła dość prosta, ale okej. Styl zbyt suchy i za mało (jak dla mnie) emocjonalny, ale okej. Do bohaterów trudno czuć jakąś specjalną sympatię czy antypatię, ale są w zasadzie okej. I tak dalej…

I to jest chyba największy problem tego tekstu. Bo wszystko niby w porządku, wszystko gra, ale zabrakło wyrazu, czegoś, dzięki czemu opowiadanie byłoby zapamiętywalne. Chyba wolałbym, żeby tekst był zły, bo przynajmniej mógłbym jakoś jednoznacznie skrytykować, a tu nie mogę, bo tekst jest… Okej :-) 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Podobał mi się początek oraz zakończenie. Środek mniej, bo romans do mnie nie przemówił – niezupełnie to Twoja wina, bo ja mam wyjątkowo wysokie wymagania, jeśli chodzi o wątki romantyczne. Lubię, gdy emocje można "poczuć", w pewien sposób współdoświadczyć, a nie tylko wierzyć narratorowi na słowo – a to jest coś, co tak naprawdę niewielu autorów potrafi. 

Ale podoba mi się pomysł, podoba mi się unowocześnienie smoka, nawet przebłyskujące tu i ówdzie próby "unaukowienia" całej sprawy. Wykonanie też całkiem całkiem, zwłaszcza że czytałem tekst po wprowadzeniu poprawek. 

Generalnie – nie zachwycam się, ale z lektury jestem zadowolony.

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Porządny tekst. I choć, jak wspominali Przedpiścy, pomysł nienowy, to przeczytałem z przyjemnością. Narracja może się podobać lub nie, ale nie da się ukryć, że tekst jest napisany w jakimś konkretnym stylu, tworzy jakiś konkretny klimat, a to jest oznaka posiadanych pisarskich zdolności.

Chętnie przeczytam kolejne Twoje teksty, bo potencjał masz ogromny. Oby tak dalej! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Popieram przedpiśców – lekki, przyjemny tekst, znakomita narracja. Fakt, nie zaskakuje straszliwie, a mocniejsze zakończenie z pewnością dodałoby tekstowi oczko czy dwa, ale… Ale czytało się znakomicie, bo pomysł pomysłem, ale piszesz bardzo dobrze. Być może opowiadanie miało być tylko rozgrzewką po okresie zastoju, ale wyszło lepiej, niźli rozgrzewka tylko.

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

He he he, moje klątwy nie są jakoś szczególnie przerażające. Jedyne, co potrafię rzucić, to Przekleństwo Straszliwego Kaca. I to najczęściej na siebie :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Może to jest omszały kot. Albo kot-krzyżak. Albo wiedźmikot. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

He! Mogłem w sumie jeszcze dorzucić Trójkąt Bermudzki i klątwę Tutenchamona ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ha, może lepiej tej historii nie rozpowszechniać. A co, jeśli wszystkie wroclawskie krasnale nagle stwierdzą: "pi…ę, nie robię? ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Tak jak pisze Finkla. 

Zakopała potencjał, zdobyte/znalezione/wykradzione szczegółowe plany i najważniejszy element technologii mechów (promieniuje na niebiesko – takie lekkie nawiązanie do innych obrazów Różalskiego, tam się takie rzeczy pojawiały) zapewne jakieś źródło energii (Algirowe turbodiesle jako napęd mechów jakoś do mnie nie przemawiają ;-)) 

Gdzieś tam nawiązywałem do katastrofy tunguskiej, jako źródła ruskiej przewagi militarnej. Rotmistrz wspomina, że Polacy też budują mechy, ale bez bolszewickiej technologii nie będą one w stanie zatrzymać pełnoskalowej ofensywy. 

Niezbyt zresztą ważne co dokładnie było w środku, rzecz działa jako symbol – miałeś chamie złoty róg. Sołtysowa doszła do wniosku, że jeśli ukryje Niezmiernie Ważny Ładunek, to kontrofensywy nie będzie, a bolszewicy poniosą wojnę daleko na zachód, daleko od jej Starej Huty. 

 

Mnie za­sta­no­wił ten bursz­tyn na po­kry­wie.

To efekt przepoetyzowania :-) Emblemat (w kształcie rogu) lśnił bursztynowo w przycmionym świetle soltysowego domu, później, w pełnym słońcu, był należycie złoty :-) 

I oczywiście – wielkie dzięki, Dogs! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

To bardzo dobrze napisany tekst, lekko i na luzie, z nutką powagi, a w zasadzie może nie tyle powagi, co wagi – jest to w końcu opowieść o ważnych rzeczach. Świetni bohaterowie, drobny tłist na końcu… No i Wrocław… 

Pojęcia nie mam, dlaczego nie ma jeszcze biblioteki. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No dobra, wygląda na to, że poważne słowniki nie lubią mojego nimbocumulusa. Nawet angielskie, a dałbym sobie kciuka (no, może mały palec) obciąć, że z angielskiego mi to przyszło. 

Nic to, w swoim tekście przestawiłem chmurze połówki już wcześniej :-) 

Edit:

Mam nadzieję, że Cień się nie obrazi. To przecież trochę tak, jakby przezywać mu kuzyna, czy cuś… 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Po angielsku "nimbocumulus" trafia sie częściej, niż w polskich tekstach, może dlatego jakoś mi tak utkwiło. Ale też nie jest to forma używana powszechnie. 

"Się" mnie kompletnie nie kłuje i w tym problem – nie zauważam, że jest go za dużo. Z drugiej strony uparte pozbywanie się "się" to też przesada, język polski lubi "się" ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki, Joseheim! 

…Innymi słowy moim zdaniem miejscami przegiąłeś,

Tak, to wszystko było na krawędzi i trochę zaskoczyło mnie (pozytywnie oczywiście), że podobnych głosów pojawiło się raczej niewiele. Jeszcze troszkę nauki przede mną, by móc ogarnąć trudną sztukę balansowania na granicy kiczu, nie wpadając w przesadę. 

Uświadomiłaś mi też, że nadmierna eksploatacja "a" odnosi się zapewne do każdego mojego tekstu :-) Podobnie, jak "się", na co Wicked wcześniej zwrócił uwagę.

A-rozwolnienie oraz przecinkologię poprawię po zakończeniu konkursu, żeby nie mieszać tak długo po terminie. A nimbocumulus… Uff, wieki temu przeczytałem, że tak też można. Od tamtej pory nie jestem w stanie zapamiętać, iż prawie wszyscy mówią i piszą cumulonimbus. Używam tego pierwszego (kiedy z rzadka okazja do użycia się trafi) odruchowo i bezrefleksyjnie. Jeśli razi, to zaraz przestawię chmurce człony, mam nadzieję, że jury się nie obrazi ;-) 

Niebo i Piekło wielką literą. No tu mnie masz, bo ewidentnie chodziło o Niebo/Raj. Ale to też może po konkursie poprawię. 

Jeszcze raz dziękuję, 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ciekawa wizja końca świata, końca, którego nie było i to chyba jest w nim najlepsze :-) 

Taka wizja technologiczno-metafizyczna, dwojaka, i cały tekst też balansuje na granicy allegorii, czy też nawet absurdu (choćby scena z prezydentem i doradcami). Ale balansuje udanie. 

O tym, że początek genialny w tym przedstawieniu świata za pomocą zapachów, dotyku i dźwięku, już wiesz! Później napięcie opada, ale nieznacznie, tekst ma w zasadzie spójny klimat. A przede wszystkim – własny, niepowtarzalny charakter. 

Kolejny bardzo dobry, konkursowy tekst i najlepiej napisany Twój tekst, jaki czytałem. 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Fajny pomysł, prowokujący ważne i ciekawe kwestie. Szczególnie ten moment przejścia – pokolenie nieśmiertelnych, patrzące na śmierć tych, co byli nieco starsi. Jak napisała Wybranietz – aż chciałoby się poznać inne historie z tym związane.

Tekst napisany bardzo dobrze pod względem opisów – i te w pociągu i te na sali (sądowej?) są naprawdę niezłe. Trochę gorzej z upchaniem infodumpu w formę dialogu – to strasznie trudna rzecz, najczęściej wychodzi nieco sztucznie, jakby bohaterowie rozmawiali o oczywistych dla siebie rzeczach, tylko po to, by czytelnik mógł się czegoś dowiedzieć.

No i jak zapewne już wiesz, skiepściłeś zakończenie. Fakt, rzecz aż prosiła się o tłista, o walnięcie z ciężkiej armaty, ale nie takiej.

Cóż, tekstowi brakuje chyba klika do biblioteki. A na bibliotekę zasługuje.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Po raz kolejny muszę zaznaczyć, że ogólny poziom konkursu mnie zdumiewa. Chyba tylko parę razy zmuszony byłem napisać, że tekst mi się nie podobał. Twoje opowiadanie, Arnubisie, stoi e moim rankingu całkiem wysoko! Bardzo dobrze opowiedziana historia, nie jakaś przegięta, skomplikowana, ale… No właśnie, dobra historia. Świetnie się czyta, bohaterów można polubić, a mimo niespecjalnej złożoności, ucieka również przed banałem. 

Mógłbym pisać dłużej, ale powtarzałbym opinie innych. Czyli – dołączam do grona zadowolonych czytelników :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Wielkie dzięki, Wicked, za opinię i wyczerpujący komentarz! 

Co do "się" to dość częste używanie tego zaimka jest trudne do uniknięcia, mam więc dość wysoko ustawiony poziom tolerancji na jego powtarzanie. Być może zbyt wysoko – w cytowanym fragmencie "się" zupełnie nie kłuło mnie w oczy. Ale możesz mieć rację :-) 

Do reszty sugestii się zastosuję, jeśli tak długo po terminie to w ogóle wypada coś zmieniać ;-) 

Dość enigmatyczny tekst… Zinterpretowałem go w ten sposób, że Janina otruła żołnierzy bieluniem, by ci nie osiągnęli swego celu… 

Tak naprawdę pojęcia nie mam, czy samym bieluniem można kogoś otruć, zapewne nie. Sołtysowa zapewne miała kilka innych składników do zaprawienia naparu. Bieluń pojawił się tam, w nawiązaniu do tytułu posenki Lux Occulta – "Bieluń i chryzantemy". 

Z doświadczeń sołtysowej wynikało, że ani Polacy, ani bolszewicy nie mieli w zwyczaju bujać się po okolicy, paląc wioski. Wojna trwała, ale trochę "obok". Lewacze zostały zniszczone, bo Ortwein zdecydował, że użyje wnioski jako pola bitwy. Nie dopuszczając do dostarczenia Niezmiernie Ważnego Ładunku, sołtysowa zamierzała oddalić widmo pełnoskalowego starcia zbrojnego od własnej okolicy. Kontrofensywa, równorzędne armie, wyposażone w ogromniaste mechy, pchające linię frontu w tę i wewtę… Niech się biją, ale daleko. Niech bolszewicy zdobywają Europę, a co jej tam, zwykłej wiejskiej babie, kto rządzi, oby tylko zostawili ją w spokoju. Czy słusznie, to już inna kwestia. Być może, "miałeś chamie złoty rog…" 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Gdybyż to takie proste było! Cholerny kapitalizm, na darmola to nawet zasłużony pracownik nie ma co liczyć. Ale na solidne zniżki to już tak, i gdybym się uparł, to by się dało kilkaset egzemplarzy paperbacka machnąć na początek… Pieśń przyszłości. Na razie to się muszę martwić, skąd na nowe hamulce do Osiołka wygrzebać, bo teraz zatrzymuje się na titanicowym dystansie :-) 

EDIT:

A, no i książkę to trzeba jeszcze napisać. To w zasadzie podstawa ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Popularne haslo. 

Szkoda tylko, że nie pracuję w CERN-ie, a w ordynarnej drukarni :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Bkackburnie – dzięki za wizytę i opinię. Zdawałem sobie sprawę, że z tymi opisami i klimatem to poruszam się nieco na krawędzi i nie każdemu może się spodobać. Tak jak zauważył Count – dłuższy tekst zapewne takiego stylu by nie uniósł.

Tego jeszcze nie wiadomo, ale trwają badania i co jakiś czas ponawiane sa eksperymenty. 

 

To trochę jak u mnie w pracy. Najczęściej używanym hasłem jest "Okej, włączamy i zobaczmy co się stanie" :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Pytanie jeszcze, co owo zaklęcie robi. Bo że nieodpowiednio użyte, banuje zaklinacza, to wiadomo. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Fantastyczny Pan Lis we wszystkich swoich wcieleniach jednocześnie :-) 

Roger – dzięki. Mam ogromną nadzieję, że oczekiwanie będzie owocne. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Do setki! Dzięki! 

Chyba zrobię sobie screenshota i ustawię jako tapetę :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dobra! 

Ale mam zagajać ogólnie, czy personalnie? Bo osobiście, to nie zagajałem od… no mniejsza. Spróbujmy. 

Ekhmm… 

Przepraszam, pani jest córką Hermesa, prawda? Chyba tylko on potrafiłby skraść gwiazdy, żeby ukryć je w pani oczach… 

:-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Trzycyfrówka bez żadnej bety! Potraktuję to jako kolejny stopień wtajemniczenia, coś jak pomarańczowy pas, albo inny dan… :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No dobra, powiedzmy – aspirujący. 

Wiadomo, gdzie mi tam, żółtodziobowi, do takich starych… to jest, chciałem powiedzieć, doświadczonych kosiarzy. Ale daj się nacieszyć ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ogromne dzięki, Deidriu! 

Cieszę się, że wyszło plastycznie, bo taki był zamysł. No i ogólnie dzięki wszystkim za solidny odzew i całą masę komentarzy. Dziewięćdziesiąt, toż to niemal finklowy wynik :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Rzeczywiscie, ciekawa i oryginalna historia. Napisane też naprawdę nieźle, tak że czytało się bardzo przyjemnie. 

Minus – ja tam wolałbym to w formie długiego, solidnego opowiadania. Dużo się tam dzieje, fabuła też obejmuje całe lata – to wszystko dusi się w tych dziesięciu tysiącach znaków. Ale, konkurs to konkurs. Tak czy owak, mnóstwo wyciągnąłeś z tego jednego obrazu ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Po tym, co napisali poprzednicy, wypada już tylko dodać komentarz w stylu Anet:

Fajne:-) 

Zaskakujące, niejednoznaczne, a dziecięca perspektywa powoduje deszczyk u czytelnika :-) 

Niezły szorcik. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Całkiem przyzwoicie napisany tekst, z zupełnie fajną fabułą. Z pewnością pracowałeś nad stylem i techniką i to widać, czytałem po wprowadzeniu poprawek i w tym momencie w zasadzie nie mam się do czego przyczepić. Co do samej historii, to takie fantasy postapo jest cacy, zakończenie bardzo miło zaskoczyło.

Również wydawało mi się, że ten gwałt na początku to za dużo i za mocno. Ale po namyśle, doszedłem do wniosku, ze w sumie to twój bohater, i pasuje do okropnego, umierającego świata. 

Zatem – kawałek solidnego tekstu, który przeczytałem z przyjemnością. 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki, Dziadku! 

To, co da mnie najważniejsze, to, (jak pisałem Brightsidowi i Countowi) fakt, iż potrafię napisać tekst, który każdy jakoś tam doceni, znajdzie w nim coś fajnego. Znaczy – dobry. 

Czy naprawdę wszyscy już wiedzą, że ze mnie zwykła szowinistyczna świnia? :/

Nie przesadzajmy :-) Należy pamiętać, że sam pan malarz nazwał obraz "Kociaki" :-) 

No i rzeczywiście, zapomniałem, że wygrywa piątka. Zatem i Tobie życzę znalezienia się w jej szeregach! 

 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Panowie, bardzo dziękuję z wizytę. 

Przede wszystkim cieszy mnie fakt, iż mimo że piszę bardzo mało i rzadko, potrafię wyklepać coś, w czym wszyscy potrafią dostrzec jakieś fajne elementy, ale właściwie to nawet całkiem sporo fajnych elementów. Że umiem napisać porządnego szorta. 

To kwestia czysto subiektywna, ale widziałbym ciut więcej egzaltacji w omawianiu planu ważącego na życiu bohaterów, zamiast takiej zimnej, żołnierskiej narracji.

Ha, ten brak egzaltacji miał wynikać ze znużenia ułanów – kolejne kilometry, kolejna walka… Być może ostatnia, a może i nie.

Po pierwsze statyczność tekstu – wybrzmiewa trochę jak ballada, której przydałoby się kilka szybszych riffów, przynajmniej dla Counta.

Ano, możliwe. Z założenia tekst miał być statyczny i nastrojowy, nawet zrezygnowałem z przedstawienia walki, na rzecz jakichś symboliczno-meteorologicznych opisów. Może istotnie – gdyby szarość wpadła do środka i zatańczyła kozaka, zrobiłoby się żywej ;-) 

Cóż, najważniejsze, drogi Mr.Brightside i Ty Hrabio, mistrzu kontrowersyjnej przedmowy, choć tekst nie chwycił za kark, nie rzucił na kolana, każąc robić… No, nie ważne co, to szort się podobał. No i stanowi solidną konkurencję dla waszych ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki wam wielkie i za cienistą kropkę też dzięki! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

A rzeczywiście, przegapiłem te wskazówki, dotyczące czasu akcji (w tej sytuacji pepesza jak najbardziej zresztą przystoi oficerowi-bohaterce, jako nówka wypas) 

gdy gąsienice ciężkiego czołgu BT-2 zmiażdżyły jej drobne ciałko.

Ekhmm… BT-2 były lekkimi czolgami (bystrochodnyj tank), którym można było zdemontować gąsienice, założyć koła i na porządnej drodze rozpędzić do prawie osiemdziesięciu na godzinę.

Skasuj ciężkiego i już sobie idę i nie nękam więcej ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Bardzo to ładnie napisane, świetnie wyważone – wystarczająco bogate formalnie, by oddać malarski nastrój, wystarczająco konkretne, by nie odjeżdżać w poezję i trzymać czytelnika za mordę krwawym ciężarem wojny. I historia fajna, niehrabiowsko prosta i przejrzysta, a zabieg z wątkiem romansowym – taki czysty i niewinny wśród wojennego paskudztwa – całkiem fajny. Mój wewnętrzny jednorożec bardzo się cieszy, widząc takie rzeczy :-) 

Czepialstwo… Okej, znajdzie się. Rzecz dzieje się podczas Wojny Zimowej, na przełomie 1939 i 40 tak? Czołgi KW-1 dopiero zaczęły się tam pojawiać, jako prototypy testowane w warunkach bojowych. Niewielka szansa na to, że jakiś, odpowiednio zresztą wcześniej, rozjechałby Nadię na ulicach Leningradu. 

Pepesza kołysała się na ramieniu dziewczyny, u jej pasa grzechotał woreczek z zapasowymi magazynkami bębnowymi.

Taki magazynek ważył dobre dwa kilo i był całkiem spory, u pasa musiałby jej dyndać solidny, kilkukilogramowy wór. Chyba mało to wygodne. Poza tym, pepesze wprowadzono do użytku w połowie czterdziestego pierwszego.

Widzisz, trzeba było wrzucić mecha, to żaden maniak nie czepiałby się realiów ;-) 

Ale ogólnie – bardzo dobry tekst. Hrabiowski emocjonalnie, nieco inny (bo jasny i zrozumiały ;-)) formalnie. 

Podobało się! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Co ja myślę o Twoim stylu, to Ty wiesz. I tu jest podobnie – niby dużo słów, ale wszystko idealne, wszystko w punkt, wszystko niesie mnóstwo treści. Gdy trzeba jest poetycko, gdy trzeba dynamicznie, zawsze pięknie. 

Niezły pomysł też – poważna, żeby nie rzec – ponura treść (taka trochę nawet antybaśń), świetnie współgra z wyborem grafik i tożsamością bohaterów – dla mnie to wszystko nabiera cech jakiegoś posępnego humoru. 

Generalnie – znakomity tekst. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Świetny, świetny styl. Czuć profesjonała! Płynnie i lekko, z wyraźną, ale nienachalną stylizacją języka niemal żartobliwie (zwłaszcza na początku) w wyraźnym kontraście do ciężaru mocnej treści. Tak się powinno pisać.

Rzecz w tym, że zakończenie zostawiło mnie cokolwiek zagubionym. Bo nie wiem, czy ona córką była czy nie była, nie wiem, czy tożsamość zabójczy ma znaczenie, nie wiem, czy imię Katia powinno mi coś mówić (poza portalową Katią, ale to chyba fałszywy trop)… 

Czyli – znakomicie napisany tekst, który niezupełnie zrozumiałem :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Jak poprzednicy – po pierwszych akapitach spodziewałem się przepoetyzowanego bełkotu, ale później okazało się, że jest i pomysł i fabuła, a wielozłożeniowe mędzenie okazało się być zaskakująco strawnym, bogatym i dojrzałym stylem. Trzeba mieć nielichy talent i wyrobione pióro, żeby pisać w taki sposób i w dodatku zaangażować czytelnika, nie pozwolić mi się nudzić, ba, sprawić, że obcowanie z trudną formą sprawi przyjemność. 

Zatem gratuluję. Bardzo dobrego tekstu (formalnie bardzo dobrego, fabuła, choć niczego sobie, jakoś na kolana nie rzuciła), oraz sprawności pisarskiej. 

Odwiedzaj to form częściej! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Zupełnie fajny pomysł, zupełnie fajny nastrój, no i zupełnie dobrze napisane, styl niczego sobie. Nie jestem zachwycony, po części z powodów wyłuszczonych już konkretnie przez przedpiśców. A może po prostu nie przepadam za podobnymi historiami, nie jestem właściwym czytelnikiem na właściwym miejscu. Bo nie sposób nie docenić wykonanej przez Ciebie roboty. To kawał solidnego tekstu, i jestem pewien, że jeśli tylko zechcesz, możesz sporo osiągnąć! 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Bardzo dobrze to napisane, wyjątkowo bogata, ciekawa wizja. I klimat, niezwykły, surrealistyczny. Właściwe nie trzeba więcej, żeby tekst oparty na wrażeniach z obrazu był bardzo dobry, ale… Tu jest jakaś fabuła, jakaś historia, ale przedstawiona w sposób, który bardzo utrudniał mi zrozumienie co, jak i dlaczego sie tam wydarzyło. I to mocno mi przeszkadzało. 

Ale napisane pięknie! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki, Światowider! 

Co do stylizacji, to opierałem się na tym, co powiedziałby moja babcia, pochodząca z Wołynia. Pomijając niezapisywalny zaśpiew i akcent, uzyłaby właśnie takich słów i takiej składni. Choć pewnie dorzucilaby jakieś przekleństwo po ukraińsku ;-) 

Jednakże nie chciałbym być na jej miejscu, kiedy za cofającymi się ułanami nadejdzie sowiecki raj ;)

Dokładnie. Mogłaby na przykład podzielić los ukraińskich chłopów w trzydziestym ósmym. Ten mój happy end nieco dyskusyjny :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Na początku chciałem marudzić, że fabuła w zasadzie szczątkowa, że zaskoczenia żadnego nie ma, że poza nawalanką o nic właściwie nie chodzi… Ale po namyśle doszedłem do wniosku, że w zasadzie wcale mi to nie przeszkadza. Po pierwsze, lubię nawalanki. Po drugie, Twoja jest obrazowa, sugestywna, krwawa i aż przytłaczająca ciężarem. Personifikacja mecha jako "żywego" potwora też fajna, przypomina mi się znakomity, rosyjski film "Bestia". Zresztą – czytając, miałem wzruszyć ramionami. Fajnie napisane i tyle. Ale przyłapałem sie na tym, że szczerze kibicuję Rozwadowskiemu i jego ludziom. I strasznie się zdenerwowałem, czytając ostatnie zdanie. A to oznacza, że tekst wciągnął i zrobił wrażenie.

Motto istotnie, świetne, nie słyszałem tego wcześniej. 

Tylko tak na marginesie – skąd ten mech brał paliwo i amunicję, żeby tak ciągle łazić w kółko i rozwalać? :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Cóż, Darcon od dawna ma rację. 

Pozostaje tylko przekonać moją lokalną czasoprzestrzeń, która nieprzychylnym okiem spogląda na moje próby poświęcenia się twórczości… 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Kurde, panowie, nie są ukryć, że czytając takie opinie, to ten… jak to się mowi… Obrastam w skowronki. Najważniejsze teraz dla mnie to znalezienie wystarczające dużo wolnego czasu, by usiąść sobie i solidnie zająć się jakimś porządnym, pełnowymiarowym opowiadaniem, sprawdzić się w dłuższej formie. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Normalnie reaguję alergicznie na rozpoczęcie tekstu od tego, że słońce świeci, a wiatr wieje

No ba! Nie ma to jak klasyczne intro: Słońce zachodzi, wiatr buja czubkami świerków, a drużyna gra w karty w gwarnej karczmie ;-) 

Niezmiernie się cieszę, że tekst się spodobał! 

 

Morgiano – ha, istotnie, fabuła to nic nowego. Niemniej cieszę się, że uważasz, iż ładnie napisane. 

Dzięki! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Jest fajnie, na luzie i zupełnie przyjemnie się czytało. Lubię czarownictwo w dzisiejszych czasach, więc generalnie tekst do mnie trafia. Choć co do fabuły, to muszę podzielić opinię wielu przedpiśców – w pewnym momencie wszystko siada, a łopatologiczna końcówka psuje efekt. 

Ale ogólnie – całkiem całkiem. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki! 

Niezmiernie cieszy mnie fakt, że różni czytelnicy różne momenty tekstu wskazują, jako te najbardziej błyszczące. Co oznacza, że styl jest równy i solidny.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

O nie! Zostań! Ja żartobliwie… Wszyscy wiemy, że twoja obecność pod tekstem jest niezwykle pożądana. Ożywia dyskusję i ilościowo i jakosciowo! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nie chcę pokazywać palcem, ale łatwo znaleźć prowodyrkę

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No i wychodzi moja, wynikająca że lenistwa, niechęć do słowników. O ile znaczenie drugie było mi znane (nabijałem się tylko) to z istnienia trzeciego nie zdawałem sobie sprawy. 

 

Oczywiście, jest jeszcze mymłon ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Myślisz, że dziadziuś ma łono? 

Edit:

 

Choć w sumie… Abraham miał :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Tak. Wszystkie umysły stają się jednym w łonie pramatki Gai ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dalekowie byli jednak dość daleko od puli moich skojarzeń ;-) 

Ale to mi przypomina "legendarny" tekst Finkli, gdy na trop tożsamości bohaterów naprowadziły mnie rzekome nawiązania do filmu, o którym autorka nigdy nie słyszała :-) 

Edit:

Wielkie dzięki, Ninedin! 

Zapewniam, że w konkursie jest dużo więcej znakomitych tekstów! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki! 

Może "Wesele" wyłaziło z tekstu w sposób oczywisty, więc nikt nie wspomniał. Choć trochę spodziewałem się pytań, dlaczego groźny mech nazywa się po prostu "chochoł" ;-) 

Lubię takie zabawy, gdzieś tam wrzuciłem też żeromskie kruki i wrony, wiersz "Ta, co nie zginęła" Słońskiego… Taka zaawansowana podstawówka ;-) 

Cóż, najważniejsze, że i Tobie się podobało, bo spodziewałem się zwyczajowego "Hmmm. A mnie nie porwało" :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nie jestem jakoś specjalnie przywiązany do konkretnej formy mojego tużtuża, znaczyłby to samo, niezależnie – z myślnikiem, czy bez. Zostanie myślnik, bo tak chyba estetycznej. Ale dobrze wiedzieć, że różny zapis jest poprawny, zależnie od nacisku na znaczenie :-) 

 

Coboldzie, Fun – wielkie dzięki. Nie muszę zapewne tłumaczyć, jak przyjemnie czyta się takie opinie. To dodatkowa motywacja do tego, by jakoś ogarnąć swój czas, wybić w codziennych obowiązkach dziurę na tyle dużą, żeby zmieściły się tam te cenne momenty, które można poświęcić na klapnięcie na tyłku i napisanie kilku solidnych tekstów. No i Wilk ma rację – jeśli, Funie, uda Ci się coś napisać, to jestem pewien, że pula konkursowa wzbogaci się o kolejny, znakomity tekst. Trochę ich tu już jest, Różalski będzie miał kłopot ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

A mnie jeszcze bardziej spodobała się Twoja opinia :-) Dzięki! 

Poprawki już wprowadzam. Ha, zawsze wydawało mi się, że ta firanka to zazdroska :-) Korzystanie ze słowników nie boli…

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Pewnie, że można zdjąć. Co więcej, najczęściej takie zabiegi robią tekstowi dobrze. To właściwie tylko osobiste, trudne do wyjaśnienia przywiązanie do tych wszystkich zamków i tym podobnych, niekoniecznie sensownych wstawek powoduje, że mam kłopoty z limitami. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Bardzo malarskie i bardzo ładnie napisane. Klimatycznie i emocjonalnie. Jak to u Ciebie :-)

Poza tym mam niebywałą słabość do motywów miłości poprzez czas. I choć większość tych, co mnie znają twierdzi, że jestem romantyczny jak gumofilce, to takie teksty zawsze mniej ruszając ;-) 

Znakomity tekst! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

O, dzięki Wilku, działa! 

W poprzedniej wersji androida nie mogłem tego zrobić, po kliknięciu "publikuj" wszytko i tak wracało do lewej. Ech, ta technika ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ha, moja wdowa też ma na imię Janina :-) Mam nadzieję, że praw autorskich sobie nie rościsz! 

A na serio, to znakomicie napisany tekst. Niezwykle sprawnie i lekko, niemal żartobliwie, choć treść zabawna wcale nie jest. No i końcówka – wspaniały ciężar. 

A, postacie też niczego sobie. Nakreślone w zasadzie tylko dialogami, ale żywe i charakterystyczne.

Kawał dobrej roboty! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

O tak! Udało mi się zmniejszyć obrazek! Jeśli ktoś mi jeszcze powie jak wypośrodkować gwiazdki… 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki wam wielkie! 

Drakaino – ano zlewają się. Istotnie, oryginalnością mój tekst zapewne nie grzeszy, tak naprawdę, gdyby pogrzebać, to w ogóle obył by się bez fantastyki. Ale pewnie nie byłby tak fajny, bo gigantyczny mech to jedna z najfajniejszych rzeczy na świecie ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Podobało mi się jak malutkiego fragmentu wojny można tak dużo wycisnąć.

Tak właśnie kojarzą mi się grafiki Różalskiego. Niby szerokie plenery, wielgachne mechy, okręty powietrzne, olbrzymy, ale uwagę zawsze skupia jakiś pojedynczy chłop, Ułan, rycerz czy inny wiedźmin. Historia oparta na obrazie, powinna właśnie dotyczyć tego jednego bohatera, nie całych kampanii, bitew czy losów narodów. I fajnie, że mi się to udało! 

 

Nie napisane, tylko namalowane.

Otóż to! Konkurs malarski, to chciałem po malarsku. Obawiałem sie trochę, że czasem przeszarżowałem, ale najwyraźniej bezpodstawnie :-) 

 

Roger – bardzo się cieszę, że się podobało. Co do edycji, to postaram się zmniejszyć ilustrację, ale niczego nie obiecuję. Nie mam komputera, używam komórki i do tej pory nie odkryłem w jaki sposób zmieniać rozmiar obrazka. Z Androidem różnie bywa, może i jest taka opcja, pogrzebię. A gwiazdek wypośrodkować się nie da. Muszę wymyślić jakąś inną, dostępną mi i jednocześnie estetyczną metodę oddzielania fragmentów tekstu :-) 

Co do starszego chorążego masz rację – sprawdziłem – w Wojsku Polskim stopień został wprowadzony w 1963. Alternatywną rzeczywistością zasłaniać się nie będę :-) 

No i ogromnie wam wszystkim dziękuję! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

 No i kolejny, konkursowy tekst na wysokim poziomie. Dystopia może i typowa, ale ozdobniki świata nadają mu całkiem ciekawego i oryginalnego charakteru. Pomysł na bohaterów też niczego sobie. Znów jestem zmuszony ;-) napisać:

Dobra robota!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Noo! Ja Tobie, Ty mnie… I tak się nakręca spirala nienawiści ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki, Werweno! 

Bardzo fajnie, że udało mi się napisać tekst, który nie jest płaski i jednowymiarowy. Dziesięć tysięcy znaków to jednak mało i trzeba nieźle się spinać. 

A co do stylu, to patrz mój komentarz pod Twoim tekstem ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Cholewcia, lepsze niż moje! 

Przede wszystkim ze względu na styl – piękny bogaty i poetycki, ale jednocześnie nieprzesadny i nie przeszarżowany. I co najważniejsze – równy. Ja potrafię doskakiwać do takiego poziomu zrywami i wytrzymywać tylko chwilę, Ty zasuwasz na najwyższych obrotach przez całe opowiadanie. Cóż, kwestia talentu i doświadczenia, zapewne ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

O dobre! 

Pomysłowe i znakomicie napisane. Pojawiały się skojarzenia z "Na skraju jutra", ale na szczęście delikatne.

Nasuwają się pewne "ale" (skoki w czasie zresztą zawsze generują mnóstwo "alów") – dla mnie największym alem była łatwość zhakowania czasomierza. Bo skoro to możliwe, to nikt nie trzymał by się przepisowych pięciu sekund. Konwencje konwencjami, ale gdy w grę wchodzi tak wysoka stawka, hak życie, śmierć, zwycięstwo… 

Aha jeszcze plus za zakończenie. Obawiałem się ponuractwa, a tu proszę :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki wam! 

Ha, najpierw miałem chryzantem, ale po drugim czytaniu jakoś mi nie zagrało. Pierwsza myśl bywa jednak słuszną :-) 

Dobrze wiedzieć, że kciuki mi się nie zastały i mogę dalej uprawiać klepactwo ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Czytałem przed nową puentą, po nowej puencie też. Przed było fajne, po fajniejsze :-) 

Trudno o bardziej dobitne wyjaśnienie, dlaczego w naszym świecie nie ma takich odjechanych technologii, jak na obrazkach Różalskiego ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nie lubię anonimów, ale jeśli już taka wola autora, by chować się za podwójną gardą, to niech i tak będzie. Nie będę nawet zaglądał do wspomnianego wątku, by sprawdzić kto zacz. 

A sam tekst… Napisany bardzo dobrze. Pięknie i obrazowo, co w sumie ma znaczenie, gdy obraz jest inspiracją. Ale co do treści, to nie będę się wymądrzał. Coś tam może z tego zrozumiałem, coś tam sobie dointerpretowałem, coś skojarzyłem, o czymś pomyślałem, nawet zacząłem to wszystko składać w jakąś całość. Tyle, że nic z tego nie wynika, bo ktoś inny poukłada sobie te klocki w zupełnie inne wzorki i będzie równie dobrze. Albo równie niedobrze. Zapewne stoi za Twoi tekstem jakaś przemyślana, złożona koncepcja, której, w swej płytkiej niedomyślności, odkryć nie zdołałem. Albo i nie stoi, a opowiadanie to jeno oniryczny ciąg kolorowych, bezsensownych scen – a niech się czytelnik pomęczy, ciekawe co takiego wykoncypuje. Tak czy owak, w zasadzie wszystko mi jedno. 

Słowem – pięknie napisany tekst, którego w ogóle nie rozumiem. 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nie wiem, czy przeczytałem tekst przed przebudową, czy też po, ale muszę przyznać, że w obecnej postaci (03.06.18 godz. 18.34) całkiem mi się podoba. Styl lekki, nieco prześmiewczy, ba, nawet gdzieś tam ocierający się o parodię (a przy tym zgrabny, czytało się gładko i bez potknięć), który znakomicie kontrastuje z fabułą, a ta zabawna wcale nie jest. Jakiegoś nieprzyjemnie zgrzytającego kontrastu między jednym a drugim nie doświadczyłem, już na początku, gdy pan Łęcki wspomniał o różyczkach, przeczuwałem co się kroi, więc na puentę byłem w pewien sposób przygotowany. 

Pomysł bardzo fajny, nie żeby wampiry jako starzy arystokraci byli jakąś nowością, ale przedstawienie ich z takiej perspektywy, w całej tej socjologiczne-prawnej otoczce, jest całkiem świeże.

Jedyne, do czego mogłem się przyczepić, to zbytnie przegadanie rozmowy z panią kurator. Rozumiem chęć pokazania czytelnikowi, że świat jest logiczny, przemyślany i trzyma się kupy, ale myślę, że nie wszystkie informacje z zakresu stosunków społecznych, panujących w Twojej rzeczywistości, są niezbędne. 

Bohaterowie ciekawi, zwłaszcza pan Eustachy. Udało Ci się sprawić, że psychopata i morderca, nawet według wampirzych standardów, potrafi wzbudzić jakiś cień litości w tym swoim upartym zacofaniu, nieuleczalnej obsesji i całkowitym niezrozumieniu okropieństwa swego działania. 

Ogólnie – jestem niezmiernie zadowolony z lektury. 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dobre. 

Piszesz lekkim, tu i ówdzie humorystycznym stylem o rzeczach, które wcale lekkie nie są. A ja tak lubię. Do tego, jak to u Ciebie, jest pomysłowo. Wielce zatem zadowolony z lektury jestem.

Wrocław był świetnym miejscem do pracy i życia

O, to to! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Zaraz po pierwszych zdaniach pomyślałem, że bydlę ją zeżre. Dlatego końcowka w pierwszym momencie tak jakby zawiodła, ale po przemyśleniu – wszystko gra, jest tak jak miało być. I rzeczywiście, jest tu coś z bajek, a i jakąś naukę wyciągnąć można. Trochę obawiałem się, że pójdziesz w popularne, moralizatorskie rejony – alkoholizm, molestowanie, czy inne patologie – ale na szczęście to nie nastąpiło i dzięki temu tekst zachował zdecydowanie ciekawszy charakter i niejednoznaczną wymowę.

Słowem – udany szort.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Po liczbie kresek wydrapanych w skale wiem, że od przeszło dwóch tygodni ta jama stała się naszym domem.

Lepiej byłoby - Po liczbie kresek wydrapanych w skale wiem, że od przeszło dwóch tygodni ta jama była naszym domem. 

Z powodu charakteru naszej profesji nasz dom jest tam, gdzie my i nasz dobytek.

Strasznie dużo naszów.

Gustaw nie najlepiej strzela, jego wystrzeliwane na oślep serie rzadko kiedy kogoś trafiają.

Skąd oni biorą tę całą amunicję? Okej, 9x19 to jeden z najpopularniejszych naboi na świecie, ale w realiach postapo każdy byłby chyba niezwykle cenny. 

Tak na marginesie – facet używa raczej nietypowej broni, właściwie zabytkowej. Zapewne może istnieć tysiąc powodów, dla których miał akurat coś takiego, ale smaczku i kolorytu tekstowi dodałaby jakaś fajna, krótka historia stojąca za owym MP-40. 

A tak ogólnie, to bardzo przyjemny tekścik i zupełnie sprawnie napisany. Fabuła prościutka, ale niegłupia, a i bohater całkiem interesujący. Jako próbka Twoich możliwości – całkiem całkiem. Teraz czekam na duży, złożony, solidny tekst :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Bardzo dobry tekst. O sprawach poważnych, ale całkiem lekki i rysem humorystycznym, który, jak to u Ciebie, jest znakomity. W ogóle lodówka (a może Lodówka) to moja ulubiona postać. Stylu, pomysłu, konstrukcji świata komentować nie ma co, bo tu wszystko cacy, a poza tym nie będę ojca uczył dzieci robić. 

Jednak zakończenie jest do bani. To znaczy rozumiem (choć nie popieram) koncepcję otwartego zakończenia, rozumiem, że wszystko zależy od tego, czy odpowiednie faktury się znajdą, czy nie. Pomysł okej. Chodzi mi o wykonanie. Tekst sprawia wrażenie niedokończonego, urwanego, jakby hakerzy Junxa wymazali kilka ostatnich zdań podczas procesu publikacji. Pierwszą myślą czytelnika (moją znaczy) było "zaraz zaraz, ale gdzie jest reszta? Coś się popsuło? A nie, przecież tu jest słowo koniec, znaczy tak ma być… Dziwne". Myślę, że to przez brak odpowiedniego zaakcentowania niepewności i dramatyzmu sytuacji. Trzeba było pójść w stronę telenowelową, na zasadzie:

 

 – Leoncio, przez cały czas wiedziałeś, że mój ojciec nie jest moim ojcem?! 

 – Tak Milagros, wiedziałem. 

 – I wiesz kto jest moim prawdziwym ojcem? 

 – Tak, Milagros, wiem.

 – Powiesz mi? 

 -… 

 – Proszę… 

 – Dobrze, Milagros, powiem ci. 

(Gwałtowne zbliżenie na twarz Leoncia, na której skrajne emocje walczą ze sobą, z cyrkowym zaangażowaniem zawodowych wrestlerów)

Koniec odcinka.

 

Gdybyś dodała dosłownie kilka zdań, budujących napięcie podobnego cliffhangera (cokolwiek, coś o zamieszaniu i konsternacji wśród adwokatów, lagującego transfer poruszeniu wśród ławników – a może właśnie jakiś awatar uśmiecha się triumfująco? – i tak dalej), tekst byłby kompletny. A tak, pozostaje wrażenie zaburzonej kompozycji. Podkreślam, że chodzi właśnie o kompozycję zakończenia, nie o sam pomysł na nie. 

Okej, dość czepialstwa. Bo czytało się znakomicie! 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Kawał dobrego tekstu. Napisane stylem, do którego nie można się przyczepić, gładko, porządnie, bez nierówności.

Fakt, to po troszę jest prezentacja świata, wprowadzenie do rządzących nim reguł, przedstawienie bohaterów, bo fabuła prosta i akcji niewiele. Ale to nic, bo świat jest niezwykle ciekawy, bohaterowie dziwni, ale nie przeszarżowani, nie przerysowani, szaleni w stonowany, ponury sposób, odpowiednio do ascetyczno– depresyjnego charakteru rzeczywistości. Rzeczywistości im w gruncie rzeczy obcej. 

Nie zwróciłem uwagi, czy to Twój jedyny tekst, osadzony w tym uniwersum, ale sprawdzę. Spory potencjał tam siedzi. Zwłaszcza, że w tym opowiadaniu niewiele wyjaśniasz.

Czekasz na świt, by rozgrzały cię promienie dziennej gwiazdy, lecz on nie nadchodzi. Gdy po raz kolejny patrzysz wyczekująco w niebo – a raczej znajdującą się nad tobą pustą przestrzeń, która z niebem nie ma wiele wspólnego – zdajesz sobie sprawę, że w tym miejscu noc jest wieczna.

Interesuje mnie jak działa ten świat. Mechanika, fizyka i tak dalej. 

I jeszcze jedno:

– Wtedy w piwnicy nie mogłem cię nigdzie znaleźć, za to wydało mi się przez moment, że dostrzegłem w jednym z ciemnych kątów jakiś ruch, coś jakby skrzydło nietoperza. To byłeś ty, prawda? Dlaczego nie zareagowałeś?

A czy kot – wampir też może zmienić się w nietoperza i, przykładowo, zapolować sam na siebie? ;-) 

 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Kawał tekstu i z tego co widzę, całkiem nieźle napisanego. Objętość sugeruje bogato i szczegółowo opisany świat, który ledwie liznąłem, bo nawał obowiązków uniemożliwia mi przeczytanie całości na raz. Ale opowiadanie obiecujące, zatem z pewnością powrócę, gdy uporam się z resztą dyżuru. 

Do zobaczenia! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nowa Fantastyka