komentarze: 778, w dziale opowiadań: 429, opowiadania: 129
komentarze: 778, w dziale opowiadań: 429, opowiadania: 129
MichaeluBullfinchu, dziękuję za wizytę i opinię. Poprawki wprowadzone. Co do kolejności, to kiedy Marysia i Damian z Zegarnicą szli w stronę schroniska, Bonny ze schroniska szła do chaty Bonny i po prostu się minęli. Ale to prawda, dorze byłoby to w tekście zaznaczyć, żeby nie było niejasności. :-) Cieszę się bardzo, że podobała Ci się końcówka, bo często miałem z nimi w opowiadaniach problem, tzn z tym, żeby były dobre.
Pozdrawiam serdecznie!
JolkaK, dzięki za obszerny komentarz! Super, że zwróciłaś na zdania, które mogłby brzmieć lepiej. Kolejna lekcja dla mnie. :-) W tym drugim przypadku skrzypnięcie drzewa jest jednym z dźwięków, kolejne, runiczne, są niedopowiedziane. Zgadzam się, że lepszy byłby spójnik między koronami i krzakami, bo tak tekst robi się mniej czytelny. Poza tym pod koniec rzeczywiście można zgubić sens, kiedy zdanie jest takie… nie wiem, impresjonistyczne?
Jerry’ego już ujednoliciłem, mam nadzieję.
Dzięki za resztę uwag i sugestii. Biorę je pod uwagę. Z tymi końcówkami to też jest sztuka napisania ich tak, żey nie były zbyt krótowe, ani rozwleczone, trudno znaleźć złoty środek, którego, nawiasem mówiąc, chyba nie ma – kwestia gustu. Miło mi, że było blisko, żebyś dała głos na tak.
Pozdrawiam serdecznie.
HollyHell91, no jak to, po co piórko? Bonny pewnie chciałaby z pobudek narcystycznych. Ja jestem tylko gołym prosiaczkiem, który chce się trochę ogrzać. :-P
Dziękuję za wyłapanie baboli, poprawki wprowadzone! Jestem pozytywnie zaskoczony zaaTAKowaną tabelką. Dzięki też za miłe słowa. Staram się, żeby pewne sceny można było pełniej poczuć. Fajnie, że to zauważasz. Może kiedyś napiszę coś w tym uniwersum. Ale na razie chyba wystrzelałem się twórczo i trochę minie, zanim spłodzę coś kolejnego.
Serdecznie pozdrawiam!
TheGuru, dzięki za wizytę! Szkoda, że Cię nie wciągnął tekst, ale rozumiem i nie spodziewam sie, że każdemu się spodoba. Co do interpretacji, to myślę, że to jest super w opowiadaniach, iż ma się swoją, która nawet jeśli odbiega od założeń autora, może wyżej wymienionego miło zaskoczyć.
Pozdrawiam serdecznie.
Gratulacje! To trzeba kupić, skoro Fantastyczny konfrater znalazł się na łamach 
Bardziejaskrze, dzięki! Biorę uwagi do serca.
marzan, dziekuję, cieszę się, że opowiadanie może zapaść w pamięć :-)
Pozdrawiam!
Cześć! Dziękuję, MichaeluBullfinchu, że wpadłeś. :-) Cieszę się, że odkrywanie sprawiło Ci przyjemność. Dzieki za miłe słowa, ale też za uwagi, są cenne, niezbędne wręcz, żeby móc się stale rozwijać.
Pozdrawiam!
Cześć, MichaelBullfinchu!
Tekst na początku, mimo że rozpoczął się trzęsieniem jak u Hitchcocka, wciągnął mnie pod koniec pierwszego rozdziału. Później było ciekawie i dynamicznie. Fraza zwarta, precyzyjna, ostra.
Ojciec niezdejmujący maski tuż przed spotkaniem z żoną i dzieckiem zirytował mnie najpierw, wydało mi się to nielogiczne, ale – jak słusznie zauważyła bruce, której komentarz przeczytałem już po zapoznaniu się z Twoim opowiadaniem – na wojnie ludzie robią różne rzeczy, i koniec końców tę “niedorzeczność” poczułem jako rzecz wiarygodną.
Wiem, że nie można mieć wszystkiego, ale brakowało mi trochę tła. Chciałbym dowiedzieć się więcej o bohaterach, żeby móc bardziej poczuć ten rozgrywający się dramat. Niekoniecznie w formie opisów ich przeszłości, na przykład tego, jak wyglądało ich życie wcześniej, ale, powiedzmy, w formie krótkich akapitów albo nawet zdań pokazujących bardziej, jacy ci bohaterowie są. Wtedy końcówka w moich oczach wybrzmiałaby mocniej niż fabularyzowany reportaż. Z drugiej strony ten nie portret a szkic osobowościowy dobrze koresponduje z treścią opowiadania. Na wojnie ludzie są anonimowi, znamy głównie statystyki.
Poza tym zawiesiłeś umiejętnie moją niewiarę, z łatwością uwierzyłem w wykreowaną przez Ciebie rzeczywistość. To dobre opowiadanie, prezycyjne, ze świetnym rytmem, jestem zatem ukontentowany. :-)
Pozdrawiam!
Cześć!
Ciekawy, melancholijny, nastrojowy tekst. Rodząca się w bólu tożsamość… Miałem jakieś nie do końca uchwytne skojarzenia z Siostrą Sandra Maraia. Czuć w tekście, że pewne rzeczy się kończą, skończyć się muszą. No, gratuluję niebanalnego opowiadania. :-)
Klik
O, miło mi, dziękuję! Gratuluję nominowanym i nagrodzonym.
Dzięki, HollyHell91, regulatorzy, bruce, Finklo. :-)
Gratuluję, MichealBullfinch i BardJaskier, pióra. :-)
Prosiaczek kuca i mówi: Ślimak, ślimak, pokaż rogi…
Cześć, Ślimaku Zagłady! :-) Dziękuję za obszerny komentarz. Ależ wstyd z tym Jowiszem! Zmieniała mi się podczas pisania koncepcja i zapomniałem widocznie to zmienić. Ja nie mogę, ale gafa. Jak strzelam, to sobie w stopę lub w kolano. :-P
Wiesz co, z tą parentyfikacją jest tak, że tu ona występuje w postaci ekstremalnej/rozszerzonej. Dzieci przejmują rolę rodzica w znacznie szerszym zakresie – po jego dekompensacji, tworzą ojcu świat-regresję, czyli cofają go do pozycji dziecka pod kloszem. Całe to środowisko Lucjana, zarządzane przez stworzonego przez dzieci asystenta, jest takim niemalże sztucznym łonem. Dzieci wchodzą w to bardzo głęboko, ponieważ wręcz zapominają, że są dziećmi. To jakby wtopienie się w strukturę traumy. Lucja został cofnięty do stanu kontrolowanej bezradności.
Dzięki za zauważenie pewnych nieścisłości. Poprawki wprowadzone.
Pozdrawiam serdecznie!
cezary_cezary, dzięki za opinię :-)
Myślę, że tekstowi pomogłoby, gdyby był ze 20k dłuższy. Cóż, jest jak jest, i tak się cieszę, że wielu osobom przypadł do gustu, mimo że mam wrażenie, iż jest dosyć niszowy. W każdym razie biorę Twoje uwagi do serca, bo widzę w nich sens.
:-)
CZARNA2 to nieprawda, że zbyt wysoki iloraz inteligencji może hamować odczucie empatii. Raczej nie ma między nimi korelacji, a jeśli jakaś jest, to dodatnia, co ma sens, biorąc pod uwagę, że wyższe IQ może iść w parze z wyższym poziomem empatii poznawczej.
Dziękuję, regulatorzy 
O! Nawet nie wiedziałam, że coś kadruję :P
No przecież. Jesteś scenarzystką, reżyserką, producentką i aktorką. Albo przynajmniej rozstawiasz aktorów po kątach. Tak to widzę, kiedy pisze się tekst.
Tak, to zdanie było faktycznie usłyszane przez schizofrenika. Przed napisaniem tekstu oglądałam wywiady z chorymi.
Doceniam przegląd. To trudny temat.
“Hm, no cóż, może z czymś Ci się kojarzy :D”
Możliwe, ale to podświadome. Poza tym, owszem, jestem prosiaczkiem, ale z Mówcy Umarłych. :-P
Witaj, Ambush. To chyba dobrze, że opowiadanie jest okropne. Okropność umilana otoczeniem. Tak może w głębi czuł się bohater. Jak rybka, która jest nieświadoma, jak wiele jej odebrano.
Cieszę się, że opowiadanie Ci sie spodobało. :-)
Dziękuję Reg za miłe słowa. Cieszę się bardzo, że Ci się opowiadanie spodobało :-) Dziękuję za poprawki – wprowadzone. Człowiek zawsze się czegoś może nauczyć :-)
Cóż, nie udało im się, to prawda. Chciałbym kiedyś napisać coś z happy endem.
JolkaK, bardzo dziękuję :-) Jeśli będziesz miała czas i ochotę, zapraszam do mojego najnowszego opowiadania, N-arc: REGULACJA. :-)) Pozdrawiam serdecznie!
Serdecznie gratuluję! Ciekawa okładka :-)
Hej! Ciekawe opowiadanie, czuć napięcie, które budują krótkie zdania i umiejętne kadrowanie – to, co w głowie bohaterki – wieża – przestrzeń między nią a lasem; tekst oddycha, ale oddech jest rwany, jakby coś złego nie tyle miało się wydarzyć, tylko właśnie boleśnie się wydarzało.
Przy “młóciłam zboże”, sam nie wiem czemu, parsknąłem śmiechem.
Ostatnie zdanie przykuło moją uwagę.
Finklo, miło Cię widzieć. Hmm, z tymi mieszkaniami osobiście wyobrażałem sobie to tak, że są realne. Czyli bohater faktycznie przenosi się z miejsca na miejsce dzięki portalom. Cięszę się, że opowiadanie Ci się podobało na tyle, żeby być na tak :-)
HollyHell91, no jasne, sorki, pamiętam, że Ty nominowałaś. :-) Pisząc do BardaJaskra, miałem na myśli TAKa, ale, jak to ja – jedno mam na myśli, drugię mówię, trzecie robię. Na szczęście zazwyczaj się orientuję, po czasie, że coś się nie klei.

Dziękuję 
bruce, bardzo dziękuję za wyczerpujący komentarz. I za nominację. Nawet nie wiesz, jak się cieszę :-D Wybacz, napisałem wcześniej zbiorczo, ale mi sie początek poprzedniej wiadomości, nie wiem czemu, usunął :-/
Poprawki wprowadzę w wolnej chwili, czyli pewnie dziś wieczorem.
Pozdrawiam serdecznie
GalicyjskiZakapiorze, dzięki. Prolem miałem taki, że nie potrafiłem inaczej niż tym nieszczęsnym infodumpem tego wyjaśnić. PRzy złożoności koncepcji chyba byłoby mi za trudno. Też wolę, kiedy autor pokazuje, a nie opisuje, co zawsze staram się robić, ale czasem można sobie połamać zęby, chcąc tylko pokazywać. Może gdyby miało dłuższą formę, znalazłbym lepsze rozwiązanie :-)
Bardzo fajne graficzne tabelki! Dziękuję BardzieJaskrze(czy nicki się odmienia? I czy zrobiłem to dobrze?) za nominację. To zawsze poprawia humor :-)
Dzięki Anet za czujność, też do końca nie zrozumiałem ostatniego zdania, tzn wybrzmiało dwuznacznie, ale tak to jest – w pisanej formie komunikacja łatwo o nieporozumienia. :-)
marzan, dzieki za odwiedziny. Hmm, mi się wydaje, że Marysia czaem jest w takim trybie, innym razem jest bardzo dojrzała i zdyscyplinowana :-)
Dzięki, Anet, miło mi :-)
Tylu padło, ponieważ było zlecenie na pozbycie się ich, a Bonny przy okazji mogła się tym zająć.
Tak, Bonny zabiła obojętność Marysi :-)
Dzięki, Anet :-)
Regulatorzy, dzięki za wyłapanie bubli :-) Rozumiem, to pewnie specyficzny tekst, nie podejdzie każdemu.
pusia, dzięki za odwiedziny i komentarz. :-)
Anet, dziękuję za odwiedziny. :-) Teraz, kiedy wzrokiem przelatuję przez opowiadanie, podejrzewam, że sam mógłbym mieć problem z wystarczającym wyobrażeniem sobie tego świata.
Robert Raks, cześć! Dzięki za opinię. Cóż, nie wszystko jest dla wszystkich, zresztą ja nie uzurpuje sobie prawa do oceny tego, czy opowiadanie jest wystarczająco czytelne. Niech ocenią inni :-)
JolkaK, dzięki za odwiedziny! :-) Hmm, to niełatwe koncepcyjnie opowiadanie, ale po komentarzach tu i nie tylko zauważam, że większym prolemem niż zrozumienie treści jest poczucie tego świata. Z pewnością jest obcy… A dlaczego wszyscy się męczą? Myślę, że to bardzo ludzkie, kiedy człowiek jest w czymś, w miejscu w życiu, w pracy, w związku czy innej relacji, która/które mu/jej nie służy. Z zawodu jestem psychoterapeutą i znam wiele na pierwszy rzut oka niezrozumiałych historii. :-) Jakikolwiek nie byłby Twoj werdykt, cieszę się, że ogólnie Ci się podobało. :-) Pozdrawiam!
Caern, dzięki za odwiedziny. Coś mi się wydaje, że kiedyś betowałem Twoje opowiadanie. Mam rację? :-)
zygfryd89, fajnie, że wpadłeś. :-)
Cześć wszystkim!
CZARNA2, dzieki za odwiedziny i komentarz. :-) Masz rację, trochę skrótowe są pewne rzeczy, ale tak to widziałem, kiedy pisałem. Z kolei najnowsze opowiadanie, które niedługo wrzucę, będzie mocniej stawiało akcent na odmalowanie świata i pokazanie relacji między bohaterami.
melendur88, dzięki! No tytuł pewnie przyciąga uwagę, ale to naturalne, jesteśmy ludźmi. Natomiast tytuł nie jest wzięty z czapy, mocno mi się wpasował w treść i przesłanie opowiadania. Pisząc, myślałem o dojrzewaniu i budowaniu autonomii, które wiążą się często z wyjściem ze strefy komfortu. Człowiek musi się czasami rozsypać, aby później mógł poskładać własne ja. To taka mała śmierć, la petite mort, podczas której człowiek na chwilę zapomina, kim jest – tożsamość zdaje się rozpadać. Jak podczas orgazmu.
regulatorzy, dziękuję za miłe słowo. Poprawki wprowadzone. :-) Mam nadzieję, że najnowsze opowiadanie Cię nie zawiedzie. :-)
Dzięki za odwiedziny, Anet :-)
JolkaK, z Orsona. Uwielbiam Mówcę Umarłych. :-) No, bohaterowie mają przechlapane :-p
Ładny język. “Aszkenazyjczycy kosmosu” – dobre!
Dla mnie to taka metafora tego, co ziemskie. No i ostatnia rasa wydawała mi się najbardziej ludzka – jakby historia rozwoju zatoczyła koło. Kroili rzeczywistość na plasterki nie laserami, ale właśnie dzięki ostrej jak brzytwa inteligencji, która pozwoliła podbijać inne rasy za pomocą manipulacji.
Interesujące opowiadanie. Humorystyczne, błyskotliwe, z tragicznym finałem bohaterów, którzy czuli się niewystarczający, jak zapewne każdy autor czasem myśli, że jego pomysł jest włanie taki – za słaby, niepełny. Jakoś w głowie mi szumi fraza “nieznośna lekkość bytu” :-)
Regulatorzy, Pusia, dziękuję za odwiedziny, sugestie poprawek i opinie. :-)
Hej, Bardjaskier, witaj z moich skromnych progach :-)
Interpretacja o tym, że to są jedynie świadomości bohaterów, jest jak najbardziej ok, choć pisząc opowiadanie, jednak widziałem tam te karykaturalnie rozciągnięte ciała.
Dzięki za klika. :-) Ja stety-niestety lubię czytać trudne rzeczy, stąd też pewnie część moich opowiadań nie należy do najłatwiejszych. Kiedyś pisałem głównie hard sci-fi, które samo przez się nie było łatwe. Teraz skręciłem w stronę psychologicznych tekstów i staram się pisać je przystępnie, jak to możliwe, zachowując ducha tego, co pragnę przekazać. Nie zawsze i nie wszędzie wychodzi, ale staram się, jak mogę, a że dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, to istnieje szansa, że właśnie buduję sobie piekielną rezydencję w kształcie kręgu, którego Dante nie miał ochoty opisać. ;-)
Pozdrawiam :-)
Istotnie. Kursywa zmieniona. ![]()
Cześć, HollyHell91! Jejku, bardzo mi miło, nie spodziewałem się, że może się tak spodobać.
Dziekuję za odwiedziny i komentarz! Myślę, że uchwyciłaś główny przekaz opowiadania, a reszta to interesujące interpretacje. Bo czyż proza nie jest maszyną do interpretacji? :-)
Stacja badawcza kursywą, żeby był ślad, żeby móc kwestionować, czym mnaprawdę było to miejsce. Choć powoli zaczynam zdawać sobie sprawę, że to przestrzelony pomysł.
Brokułów lubię, jeśli są dobrze doprawione. Ale pamiętam, że to jedna z tych rzeczy, których się nie lubi, bo jest się jako dziecko do nich zmuszanym.
Nie wiem, czemu napisałem koniec. Może w trosce o czytelnika, wiedząc, że w tych czasach wszyscy mamy tendencję do scrollowania w dół do upadłego; ten wspaniały kciuk, paradoksalnie, może nas cofnąć w rozwoju :-o
Lecę poprawić błędy.
Również pozdrawiam serdecznie!
Ambush, dziękuję za komentarz. :-) Na końcu po prostu nautra zagrała wszystkim na nosach. Zostawiłem za słaby foreshadowing.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. :-) Z tą naturą chodziło o to, że zaatakowała i pokrzyżowała plany właściwie niemalże wszystkich uczestników bankietu. Widocznie nie wystarczająco dobrze to opisałem.
Regulatorzy, dzięki za wyłapanie baboli. Większość poprawiłem. I się trochę uśmiałem z własnych potknięć. :-) Część wymienionych przez Ciebie rzeczy zostawiłem, bo uważam, że jest ok. Na przykład o drodze można mówić, że meandruje, a łyk można wziąć.
Finklo, obawiam się, że nie pamiętam już sam, o co mi chodziło…
Dzięki za odwiedziny!
Finklo, wstyd z tył Bułhakowem. Dobrze, że nie Bułchakov… Zawsze mogło być gorzej. Fantastycznym elementem jest to, że czytelnik musi doszukać się w opowiadaniu fantastyki :-P
Nikolzollern, z tym opcjonalnym zakończeniem to jest pomysł, ale moje opowiadania raczej kończą się tragicznie, więc chciałem to odmienić ;-)
Koalo75, dzięki. :-)
Anet, dzięuję :-)
Dziękuję za odwiedziny i komentarze.
Babciu Jezusa, dzięki za uwagi. Przemyślę je.
Panowie, miło mi, że się wam spodobało :-)
Reg, poprawki wprowadzone. Bardzo dziękuję za wyłapanie błędów :-)
Dzięki za odwiedziny i komentarze :-)
“Nie do końca zrozumiałem, jak Marcin doprowadził do przerobienia Juliana bez jego zgody.” – też sądzę, że nie jest to wystarczająco jasno pokazane.
Dziękuję za komentarze. :-)
To prawda, bohater, delikatnie mówiąc, antypatyczny.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. :-) Fakt, fantastyki tu raczej nie ma. To raczej takie zbeletryzowane mini studium przypadku, stworzone ze zlepku moich doświadczeń związanych z pracą.
Reg, dzięki za poprawki :-)
Dzięki, zrobione.
Cześć, Psychofishu. Dzięki za odwiedziny i opinię. Fajnie, że mogłem ciekawie spędzić czas przy opowiadaniu.
Nie wiem, jak to jest z tą potoczystością tekstu i językiem. Mam tendencje do komplikowania chyba, ale staram się nad tym panować/pracować ;-) Jak podasz, które słowa są “chropowate”, to się przyjrzę.
Dziękuję za bibliotekę i głos :-)
Bruce, Reg, bardzo dziękuję za odwiedziny. Oraz wyłapanie błędów – wstyd, ale wziąłem na klatę i już poprawiłem ;-)
Bruce, miło mi czytać takie słowa, dziękuję. Daje mi to nadzieję, że jeszcze umiem stworzyć coś ciekawego. :-)
Reg, cóż, szkoda, że nie zrozumiałaś na swój sposób, ale fajnie, że pomijając błędy, dobrze Ci się czytało. :-)
Anet, och, gamoń ze mnie. Roztargniony jak zawsze…
Adamie, przykro mi to słyszeć. Mam nadzieję, że idzie ku lepszemu. Mnie Cixin zachwycił konceptami, natomiast nie bardzo podobała mi się część psychologiczna – naszkicowanie postaci. Na sprawy “sojuszowe” chyba tak bardzo nie zwróciłem uwagi.
Anet, jeśli chcesz, mogę przesłać Ci całość prywatnie. To jest właściwie powieść. ;-)
Adamie, miło Cię widzieć.
Cixina czytałem, nie jest to mój ulubiony cykl (bo tylko cykl znam), ale doceniam za niezwykłą wyobraźnię.
Jeśli chodzi o ludzi nie cierpiących na aberracje percepcji, to chyba moja “Gnijąca pękowina” taka jest, którą wrzuciłem na portal jakiś czas temu. Bohaterowie mają problemy osobowościowe i afektywne, ale to jest coś, co dotyka niemal nas wszystkich, w mniejszym lub większym stopniu. Natomiasy tam ich deficyty zazębiają się, co tworzy bardzo trudną i niejednoznaczną relację.
A jak tam Twoje ponapoczynane powieści i inne teksty?
Anet, nie wiem, czy ktoś by przeczytał, jeśli bym wrzucił całość. Postanowiłem wrzucać fragmentami. Ale, jeśli byś chciała, mogę przesłać Ci całość.
Anet, dzięki za wizytę!
Finklo, dzięki za dowiedziny i uwagi. Chciałem przedstawić skomplikowaną relację, która miała opierać się na czymś innym niż głupie gierki. Ale może tak to wybrzmiało.
Dzięki. Pewnie, że się przydałaś, zawsze mogę się czegoś nauczyć. :-)
Dzięki, ma to sens, pewnie masz rację.
PS – jak ktoś jeszcze czytał, zachęcam do podzielenia się opinią.
Zmieniłem tagi, bo ten z chorobą psychiczną raczej nie jest niezbędny.
Regulatorzy, być może się mylę, ale znalazłem w PWN cytat z jakiejś chyba książki:
“… kierował do ust i nie mógł się zdecydować, czy wziąć łyk alkoholu, czy może zagrać na saksofonie. Wówczas pomyślałem, że jest…”
Bo linku, jeśli dobrze pamiętam, wklejać nie można na stronie.
Nie szkodzi, że nie pojęłaś istoty opowiadania, może po prostu źle to rozpisałem.
Dziękuję komentującym. Bohdanie, mr.maras, krar85, maciekzolnowski, Anet – dzięki raz jeszcze, fajnie, że mogłem dać Wam trochę przyjemności z czytania. :-)
Dzięki, Anet. :-)
Za horyzontem, dzięki za dobre słowo, cieszę się, że Ci się spodobało. Tak, tytuł odnosi się zdecydowanie do treści.
Reg, dzięki, poprawki wprowadzone. Poza paroma. Czytam i widzę, że łyk można wziąć. A puchnące łzy to taka poetyzacja.
Nie sądzę, żeby trzeba było się znać na chorobach psychicznych. W opowiadaniu najważniejsza była dla mnie relacja.
Ja też mogę w Warszawie.
Dzięki, reg, zrobione. Nie wiedziałem.
Dzięki, Anet!
Dziękuję za opinię.
Dzięki, Koalo!
Dzięki, Finklo.
Dzięki, Anet. :-)
Cześć, Koalo. Ale trafiłeś – łatwy tekst u mnie? :D
Nie skojarzyłem Ciebie z Silmarisem, przepraszam. Ale spokojnie, ja mam czasami problemy nawet z identyfikacją swoich opowiadań. :-P
Skąd? Ja mam dziury w pamięci. :-(
Cześć, Finkla. :-) Fakt, bohaterka może wzbudzać odrazę. Och, z tymi emocjami to dlatego, że to niestabilna, egocentryczna osoba.
Regulatorzy, dziękuję za odwiedziny i opinię. Wiem, dziwne, taką miałem wizję. ;-) Taką, gdzie zachowując (przeze mnie) wewnętrzną logikę tekstu, interpretacja czytelnika może być bardzo różna.
Witaj, Olciatko. :-)
Dzięki za poświęcony czas – na przeczytanie i komentarz. I za dobre słowo. Miło mi, że Ci się spodobało. Super, że wyłapałaś znaczenia, zwłaszcza z tym imago. :-) W opowiadaniu wiele elementów ma za zadanie uwypuklić nastrój oraz zaakcentować poruszany temat.
Dzięki za polecenie do biblioteki. Pozdrawiam :-)
Gratuluję!
Folonie, dzięki. Ja od dawna miałem, mam i zapewne mieć będę tendencję do poetyzacji, metafor, odległych skojarzeń. Pozwalam sobie na nie zwłaszcza wtedy, gdy tekst nie jest najeżony naukową nomenklaturą, zatem robię to, pisząc fantasy czy właśnie takie mocno egzystencjalne opowiadania.
Niestety nie odniosę się w pełni, bo tekstu, poza główną ideę dotyczącą aspektu człowieczeństwa, specjalnie dokładnie nie pamiętam – pisałem go ponad 4 lata temu. Natomiast sądzę, że ma elementy sci-fi, nawet hard; baza jest oparta na naukowych fundamentach, odpowiednio rozwiniętych.
Przekaz miał skłaniać do refleksji na temat natury człowieka. Samoświadomości etc.
Mam w tamtym miejscu nie musi występować. Nawet lepiej, jak go tam nie ma.
W przykładzie, który wymieniłeś, synonimiczność jest celowa, i o ile w niektórych tekstach może faktycznie nie pasować, tak tutaj jest środkiem tworzącym klimat. Natomiast przekleństwo być może faktycznie wybija z klimatu. Sam jestem przeciwnikiem stosowania wulgaryzmów. Sądzę, że uznałem, iż naturalnie wkomponuje się w niniejszy fragment, ale mogłem się mylić; jeszcze pomyślę nad tym.
Cóż, dzięki za konstruktywne uwagi i sugestie. Jestem ciekaw ostatecznego odbioru tekstu. Tymczasem uciekam do swoich pacjentów.
Folanie, dzięki za wizytę i opinię. Odnośnie uwag. Opór, moim zdaniem, może wynikać z niechęci, więc zostawię. Z wypowiadanymi przez Dominika słowami taki był zamiar. Resztę zmieniłem, poza ostatnim zdaniem.
Z taką narracją mierzę się pierwszy raz. Muszę sprawdzić synonimiczne słowa, bo mi chyba coś umyka. Cieszę się, że opowiadanie, przynajmniej na początku, Cię wciągnęło. Godzina faktycznie późna, aż przypomniało mi się, jak kiedyś pracowałem nocami.
Dzięki, Reg, wszystko poprawione.
Fajnie, że całkiem spodobało Ci się to opowiadanie. W ogóle miło widzieć Twój komentarz. Co do fachowych terminów, to w następnych tekstach, które będę wrzucał (jeden wrzuciłem ostatnio) – pewnie raz na parę lat – będzie ich raczej niewiele. Teraz interesuje mnie fantastyka bardziej obyczajowo-egzystencjalna. Brzmi strasznie. ;-)
Dzięki za wizytę i opinię. Mam nadzieję, że nie jesteś za horyzontem zdarzeń, bo jeśli tak, to chyba nie powinienem z Tobą pisać. ;-)
Fale radiowe zmienione.
Dziękuję za podzielenie się uwagami/wrażeniami. Cieszą mnie pozytywne opinie, te negatywne dają do myślenia, więc również za nie jestem wdzięczny. Zaznaczę, że nikogo nie chcę przekonywać do swojego intelektu czy czegokolwiek innego. Każdy tekst to czasem takie trochę lustro, co uważam za cenne. :-)
Ocho, uwierz mi, że dla mnie również było to kompletnie niezrozumiałe. Masz rację, lepiej znaleźć wydawcę, któremu na opublikowaniu powieści zależy równie mocno jak nam, autorom.
Ocho, mi Rebis również nie przyjął książki, ale oni chyba mają, że tak powiem, napięty grafik.
Ocho, ostateczna. Może uda się gdzie indziej.
Ja na razie najlepszy kontakt miałem z Wydawnictwem Dolnośląskim. Natomiast GC pod tym względem jest tak fantastyczny, że mój tekst, pomimo oceny 7/9, czyli kwalifikującej go do wydania u nich, nie został przyjęty, bo nie odesłałem na czas umowy, której nigdy nie dostałem. Cyrk na kółkach, zamiast profesjonalizmu.
Edit: Fakt, dzięki, Cieniu. Pomagam więc znowu. Sam mam szkraba w podobnym wieku.
Gratuluję, Hanzo. :-) ![]()
Zygfrydzie, dzięki za opinię. :-) To jest problem w opowiadaniach dla mnie – zbyt mała przestrzeń, żeby wyjaśnić, o co chodzi. I żeby dawka filozofii/nauki nie zaburzała proporcji/nie przynudzała. Chyba lepiej, gdyby pomysł był prostszy. Ewentualnie rozbudować tekst o jakieś 20-30k znaków.
W każdym razie elegancko, że się tekst generalnie spodobał. :-)
Poszło.
Bemik, serdecznie gratuluję. :-)
Mirabell, dzięki za wizytę i opinię. Miałem problem z tym środkiem. Bo z jednej strony wiedziałem, że długością trochę zaburza proporcje, z drugiej natomiast brakowało tam, jak wspomniałaś, literackiego dopełnienia. Dla mnie sytuacja patowa, bo zakładając, że opowiadanie to jednak nie powieść, musiałem wybrać mniejsze albo większe zło – zaburzenie kompozycji albo ta suchość fragmentu. Nie wiem, co jest gorsze, a co lepsze, w każdym razie nie potrafiłem znaleźć złotego środka w tym przypadku.
Ale się :-), że przeczytałaś z przyjemnością.
Varg, dzięki. Szkoda, że nie zdążyłeś. Ale sam wiem, jak to jest z NF w kioskach czy sklepach. Znika w najmniej oczekiwanych momentach. ^^
Morgiano, dzięki! Zdążyłaś kupić numer? :-)
Śniąca, dzięki. Po napisaniu tego tekstu właśnie te dialogi wydawały mi się za długie. Wiedziałem, że nie wszystkim się spodobają. Wyobraź sobie, że były jeszcze dłuższe, ale bardziej już ich nie potrafiłem pościnać, bo zawarte w nich informacje uznałem za istotne. Odpowiedź też niby jest, ale widocznie średnio wyeksponowana.
Widocznie 50-70 k znaków to dla mnie już zbyt mało miejsca, żeby dobrze pokazać wszystko, co chcę. ;-)
Bellatrxi, nie wiem, co trzeba zrobić. Napisałem, bo sam mam objawy. :-P
O, dzięki, Anet. :-)
Zaraz poprawię babole.
:-)
uradowanczyk, dziękuję za opinię. Biorę do serca.
A o czym tekst jest, pisać nie będę, bo sam powinien coś po sobie zostawiać albo nie.
Zgadzam się, że im więcej tego typu niezależnych opinii, tym, generalnie, lepiej. Wydaje mi się, że w poprzednich latach również pojawiały się teksty o NF na blogach. Coś tam było o moim poprzednim tekście z 2016…
A czy wideoblog to nie jest dobry pomysł? Wydaje mi się, że jedynym problemem, ale pewnie nie do przejścia, jest po prostu czas redaktorów. Znaleźć go tyle, żeby wrzucać trzy, cztery filmy w miesiącu, pewnie graniczy z cudem, mogłoby się ponadto odbić na życiu rodzinnym lub – przynajmniej – jakości prezentowanych materiałów.
Z drugiej strony społeczność NF, podejrzewam, potrafi być zainteresowana fantastyką również bardziej czynnie, więc gdyby wrzucać filmiki powiedzmy dwuminutowe, w ciekawej formie, nazwijmy to intelektualną impresją prowokującą do dyskusji, nad którą zainteresowani mogliby dyskutować w komentarzach, to czy właśnie tego by nie robili? Może NF nie czerpałaby z tej działalności finansowych profitów związanych z reklamami – nawiasem mówiąc, gdzieś czytałem, że sto tysięcy unikalnych odsłon na youtube daje gdzieś 260 złotych, więc jeśli chce się robić coś mądrego, a nie elo pseudo fajne kretynizmy czy składać beczki śmiechu ze spróchniałych desek, to na grubą kasę liczyć nie można – ale jednak poszerzyłaby grono osób aktywnie uczestniczących w społeczności i kupujących NF. Wiem, wiem, pytanie, jak to wszystko “ubrać”…
Ciekawe z tym new weird. Trochę się na tym znam – tzn. trochę czytałem – i mogę się tylko zdziwić. A o gustach nie wypada mi się tu wypowiadać. :-P
:-)
Staruchu, dzięki za słowo.
:-)
Staruchu, przeczytałem, dzięki za podzielenie się wrażeniami. Cieszę się, że Ci się spodobało.
Anet, dzięki.
Śniąca, dziękuję. Masz rację. Ale jakoś nie potrafię zmienić tego w edycji. Tzn. zmieniłem, ale tam przecież nigdzie nie ma “zapisz zmiany” czy podobnego przycisku. Tzn. mój umysł jest ostry jak klinga miecza, ale miejscami wyszczerbiona i stępiona.
Dzięki. Widzę właśnie, że Ty, Zygfrydzie, też znalazłeś się w NF. Chyba, że mi się coś pomyliło. Trzeba przeczytać.
Dzięki, poprawione. :-)
No, kolejny stary tekst. ^^
Regulatorzy. :-)
Dzięki, Anet, poprawione.
Fajnie, że ktoś jeszcze czyta tak stare teksty. :-)
Wesołych. :-)
Skull, owszem, ale do tego czasu tej ostatniej ściany głową nie przebijesz. ;-)
A czy samochód zrobisz z czegoś innego niż z istniejących pierwiastków, czy wyczarujesz nowe?
Regulatorzy, dzięki za wizytę. To miłe i, po takim czasie, dla mnie niespodziewane. Z perspektywy czasu, z tego opowiadania jestem w miarę zadowolony, dlatego taki pozytywny odbiór to ciekawe doświadczenie. To chyba trochę tak, że gust bezustannie fluktuuje. Kształtowany literaturą, którą akurat się zachwycamy, pod wpływem której jesteśmy. Może za jakiś czas znowu będę z tego tekstu bardzo, albo przynajmniej bardziej zadowolony. ;-)