komentarze: 43, w dziale opowiadań: 39, opowiadania: 15
komentarze: 43, w dziale opowiadań: 39, opowiadania: 15
@Melendur dziękuję za klika! :)
(Edit: kilka dni bardziej męczących i stąd ta zwłoka w odpowiedzi)
Co chciałem przekazać?
Jest tam trochę zabawy w detektywa, trochę krnąbrnej niechęci do religii, autorytetów (?) i pewnie kilka innych ukrytych mniej lub bardziej znaczeń. Chyba nie za bardzo chciałbym pisać dokładnie o co chodzi, ale na pewno wielkość liter ma czasami znaczenie ;)
Pewnie nie tylko to ma znaczenie :)
Pozdrawiam i jak będzie Ci się chciało rozwiązać te kilka drobnych zagadek to daj znać bo ciekawi mnie, czy to satysfakcjonujące, czy bardziej błahe.
Drake
@Melendur
”Natomiast w tej kwestii akurat to czepialstwo było imho średnio uzasadnione :)” – według Ciebie średnio, według mnie (co uargumentowałem) było uzasadnione, jak najbardziej ;p
”AI pracy mi nie zabierze” – taki sobie żuczek, całkiem niezły, współczesny (czyli niezupełny) człowiek renesansu Andrzej Dragan powiedział podczas jednego z wywiadów: “Jeśli ktoś mówi mi, że AI czegoś nie zrobi to ja przestaję go wtedy słuchać.”, ale tak jak powiedziałeś jest to offtop i temat na hydepark zresztą nawet taki się znajduje i chyba Oldguard go tam rozpoczęła.
@pzarzycki
”Jeśli chodzi o przesłanie, to nie chodzi tu o to, że altruizm nie popłaca. Raczej główny bohater jest alegorią i reprezentuje współczesne osoby ubogie czy nawet bezdomne. W tej historii chodzi o upodmiotowienie takich ludzi.”
No to dla mnie dość jasne, że to był motyw, ale że był to motyw przewodni to już się nie połapałem. W sumie to ta wiedza niestety nic nie zmienia w moim postrzeganiu tej historii. Nie dlatego, że jest niejasna.
Widzisz, na przykład temat z tym, że “szedł przez miasto i odstraszał swoim zapachem innych” to nic nadzwyczajnego skoro kąpał się w żarciu bo ratował życie. On nie śmierdział bo nie miał, gdzie się umyć, bo brak mu było pieniędzy, albo łazienki w mieszkaniu. Co do pokazania biedy ubranej w szaty przyszłościowej technologii to jest to bardzo widoczne, tylko że ja serio nie pomyślałem nawet o tak błahym wątku głównym. To znaczy on nie jest “błahy”, to jest rzeczywisty problem, który z jednej strony narasta, a z drugiej maleje. W Polsce właściwie nie da się umrzeć z głodu, a kiedyś (nawet i kilka dekad temu) było to możliwe. Obecnie jest bardzo trudne. Mieszkać jest gdzie, jeśli się człowiek postara w minimalnym stopniu. Nie na całym świecie to tak wygląda, ale jest lepiej, niż kiedyś. Czy w przyszłości będzie z tym inaczej, czy gorzej? Sugerujesz, że opisałeś tutaj problem biedy i bezdomności. Ja tutaj tego za bardzo nie dostrzegam. Widzę bardziej poziom ekonomiczny dający spokojne życie o ile się nie szuka kłopotów na siłę.
Drake
Cześć :) Mam kilka uwag. Starałem się być obiektywny, ale wiadomo, jak to z tym u ludzi bywa 
“wymieniały się imionami, których żadna już nie pamięta.”
Chyba rozumiem zastosowanie tego paradoksu, ale jednak to trochę zbyt mocno nielogiczne. W sumie chyba między “logiką” a “brakiem logiki” nie ma nic przejściowego, więc nie tyle “zbyt mocno” co “po prostu nielogiczne”.
”przyjęła w siebie samochód”
Brzmi trochę jak przekombinowane nazwanie “dzwona”. Czy to konieczne? Ta konstrukcja być może i zmiękcza wypadek, ale brzmi abstrakcyjnie do bólu i chyba nie pasuje do motywów przewodnich… pamięci i śmierci.
“(…)kilka miesięcy wiatr zerwie i poniesie wzdłuż torów jak zeszłoroczny liść. A potem nawet to zniknie. Zostanie tylko lekka nierówność kory, którą nikt nie zauważy.
Ruszyłem dalej. Lipy szumiały za plecami – ciężki, jednostajny oddech natury.
Kilka(…)”
Nie za gęsto?
”pazury nieomal wbiły się w mokrą kostkę”
Pazury? Ktoś już pisał o tym, więc nie będę powtarzał wywodu.
”Nagle zza rogu wyłonił się autobus. Nie jechał – pędził.”
Szalony kierowca? Jakiś Joker za kółkiem? Rozumiem, że musiał pędzić naprawdę szybko, skoro Twój duch go nie zauważył, nie usłyszał, nie spostrzegł z oddali mimo ciemności i “reflektorów”. Jeśli to było “zza rogu” budynku bez zakrętu to rozumiem, że mógł pędzić. Tylko czemu go nie widział, a konkretnie dlaczego nie widział tych świateł, które tutaj opisujesz wręcz, jako reflektory?
Natomiast jeśli był to zakręt ulicy to już w ogóle mało prawdopodobne, aby “pędził”.
”Ulice świeciły pustką(…)” a chwilę później: “Wtedy coś się zmieniło w powietrzu. Nie dotyk. Nie szarpnięcie. Tylko nagła, nienaturalna cisza – jakby świat na ułamek sekundy wstrzymał szum lip, stukot kół, szelest kurtek.”
Czyli szumiały lipy i (niestety!) szeleściły kurtki… ale była cisza. To może być przebłysk tego, jak go ratowano i zmieszane ze sobą, zlepione w jedną chwilę bodźce. Może tak być, jednak nadal brzmi to tak, jak brzmi.
Co do zakończenia: najprawdopodobniej narrator stał się duchem. Zginął sobie pod kołami autobusu pędzącego po ciemnej ulicy. Zapamiętał to (duch), jako uniknięcie wypadku. Zapalony świeżo znicz daje jasną wskazówkę, że ktoś tu dopiero co zginął. Moment kojarzy mi się ze scenami z filmów, czy seriali, kiedy to duch wstaje z łóżka, obraca się i widzi swoje ciało. Ewentualnie, gdy ktoś nie pamięta swojej śmierci, jako duch lecz konfabuluje to w postać zdarzenia, które nie miało miejsca, albo przeinacza w “uniknąłem o włos” podczas, gdy nie uniknął. Jeśli takie jest znaczenie zakończenia, myślę, że choć to motyw oklepany, zgrabnie i niemal niezauważalnie wyłania się ten sens spomiędzy słów. Wyszło bardzo git pod względem klimatu i emocjonalności, jednak dla mnie nielogiczności często ciężko jest pominąć mimo, że oczywiście, jak każdemu, i mi zdarza się je płodzić ;)
Pozdrawiam.
Drake
Damn, nie wiem jak wpadłem na ten tekst… dopiero zauważyłem, że jest sprzed kilku miesięcy. Na ogół patrzę na to co pojawia się na bieżąco. Jasne – każdy się uczy. To znaczy nie każdy w sumie, ale trochę ludzi się uczy ;D
Drake
“to tak naprawdę psychika Kaspra przed tragedią.” – chyba Konrada?
Domyśliłem się tego “zabiegu” tylko, że takie rzeczy są już od kilku dekad wałkowane w kółko i nie jest to zaskakujące. To znaczy jest… ale tak naprawdę to zaskoczenie bardziej przypomina: “ojej, to znowu po raz pięćdziesiąty pierwszy ten sam motyw!” a nie “ojej! Trzeba nad tym podumać!”.
Nie mówię, żebyś szukał czegoś totalnie oryginalnego, ale chociaż, żeby nie było to kompletnie wtórne. Dodaj coś do oklepanego pomysłu, odejmij, zmodyfikuj – postaraj się zaskoczyć kogoś kto to czyta, nawet jeśli nie zrozumie. W sumie jeśli nie zrozumie to bardzo fajnie… albo nie! Bo pokazuje, że autor napisał coś nad czym trzeba się zatrzymać, zastanowić, albo że autor napisał coś w sposób zupełnie niezrozumiały i tekst nie odzwierciedla jego zamysłu. W każdym razie powodzenia David i z czasem się zacznie udawać, jak nie przestaniesz. Sam mam taką nadzieję ;D
Drake
Melendur – chyba to miejsce nazywało się “Salon Gier Video Nemo”, a nie salon gier video “Nemo” ;) tak przynajmniej skumałem z tekstu.
Co do języków – AI rozszyfrowuje języki, z którymi nie był w stanie poradzić sobie człowiek przez wieki. To, że czegoś człowiek nie zrobił WCALE, a AI robi to “w jakimś stopniu” oznacza progres i wyższości AI w tym przypadku nad człowiekiem. To proste i bezdyskusyjne. Na przykład Ithaca (jak chwalą się ludzie z DM) ma około 62% skuteczności, ale kwestią czasu (mocy?) jest kiedy osiągnie precyzję znacznie większą.
W obecnej dekadzie generatywnej AI mamy co mamy. Sporo błędów (nie więcej, niż w przypadku ludzi but still), ale możliwości są ogromne i tak, jak napisałeś gadanie o “nie zastępowalności” kogokolwiek można włożyć między bajki. Może jeszcze nie TERAZ, ale za kilkanaście miesięcy, ewentualnie kilka lat już tak. To zabawne w sumie, jak sąsiad obecnie zarabia kilka razy więcej, niż przed “erą AI” i sam mówi, że niewiele ma czasu na zbieranie pieniędzy przed ogólnym spadkiem zatrudnienia w IT. Spotkałem się jednak też z opiniami, że kod pisany przez AI, czy jakiekolwiek automatyzowanie kodowania jest bez sensu i żaden szanujący siebie programista nie korzysta z takich pomocy. A jak jest u Ciebie Melendur?
Na Twoje się za bardzo czepiam choć sam podajesz argument niekompatybilności. Na moje zwracam uwagę na nielogiczności, które zauważyłem i mi osobiście przeszkadzały. Nie muszą przeszkadzać wszystkim, nie muszą nawet nikomu więcej, a przede wszystkim autor nie musi nic z tym robić. Ale może.
Drake
Chciałem dostać odznakę złotego szpadla, ale to nie Wykop. Poradnik bardzo fajny, ale pilnowanie przecinków w zdaniu powinna robić AI. Gdzie w ferworze stawiania kolejnych liter mam jeszcze zastanawiać się nad tym, w którym miejscu postawić przecinek? Dodaję URL do zakładek, żeby mieć ściągę pod ręką. Dzięki za Twój wysiłek Tarnina! (i tu też ta kropka na końcu, skoro stawiam znak zapytania?).
Drake
Cześć :)
O co kaman na przykład z: “otworzył synapsy”, albo:
“Był dumny z interfejsu, który łączył go z zewnętrznym światem informacji. Ręczna rzemieślnicza robota. Żadnego ai. Znikomy pobór mocy procesora ośmiobitowego z algorytmem pieczołowicie zaprojektowanym w asemblerze, rozkaz po rozkazie. Nie do złamania przez dzisiejszych inżynierów.”
Algorytm na ośmiobitowym procesorze miałby być nie do złamania przez dzisiejszych inżynierów. I tutaj dodam: którzy mają moce obliczeniowe bazujące już zapewne (w tej, opisywanej przez Ciebie wersji przyszłości) na kubitach, czy tam bardziej tysiącach/milionach kubitów? To, że coś jest pisane w Assembly nie oznacza, że jest lepsze/wydajniejsze (przy obecnym, a także przyszłym sprzęcie!) od pisanego w Rust, C, czy QCL.
Podoba mi się za to bardzo pomysł z obniżeniem temperatury: spore ilości informacji, nie pojedyncze myśli, a całe koncepcje pojawiające się w mózgu i do niego oraz z niego przesyłane mogą poważnie nadwyrężyć ten biologiczny komputer. Swoją drogą… czemu nie podjąłeś w tym tekście rozwiązania właśnie polegającego na biologicznych sieciach?
Całość jest trochę o niczym. Jeśli to po prostu “obraz” pokazujący hipotetyczną przyszłość to okay. Jeśli to miał być morał w stylu: “nie opyla się być dobrym” to strasznie słabe, zbyt proste, kompletnie wtórne. Jeśli czegoś nie podłapałem to czekam na sugestie co do fragmentów, na których powinienem się skupić.
Drake
@regulatorzy Cóż zrobić, tak bywa. Pozdrawiam ;)
Drake
Cześć! Jak dla mnie ten tekst jest dobry, jednak zbyt pospieszny. Pewnie większość marudzi w komentarzach, że “a po co to, a po co tamto?”, a ja na odwrót: wolę czytać ciekawą historię i wczuć się w klimat, a ciężko to zrobić jeśli się nie ma, jak poznać bohaterów. Wiem, że nie o samych nastolatków chodziło, a o… coś tam ;p jednak poza zaległościami z matmy, chciałbym wiedzieć, nawet w kilku zdaniach co Monia lubiła – filmy, książki, ulubione celebrytki… z tik toka? Damn… o zgrozo pewnie tam właśnie siedziała godzinami! ;)
Mi te drobne błędy w tekście nie przeszkadzają. Bardziej to, że “walka” jest opisana w zbyt dużym skrócie. Niewiele sugerujesz, nie bardzo tłumaczysz decyzję Moniki i Dawida. Czemu nagle stwierdził, że jedna ryba mu starczy i nie chce zarzucać wędki na kilku łowiskach? ;)
Okay – wiem czemu, domyśliłem się jednej z najbardziej prawdopodobnych możliwości. On został przez nią uratowany, a ona skumała, że nie chce mieć bad tripa z nim znowu. Po kiego wała jej kłopoty, przecież chce być sławną aktorką! W nosie tam z jakimś Dawidem co się jej przecież tylko podoba… to jedna z interpretacji, ale wydaje się najbardziej logiczna po przeczytaniu Twojego tekstu.
Także tak… wolę więcej poczytać o postaciach i świecie, niż iść na skróty nawet jeśli jest to tylko short. Jak już opisujesz coś w telegraficznym skrócie to daj na tyle dużo sugestii, aby można było się domyślić tego co chciałeś (na logikę) przekazać, ale skróciłeś to bo taki masz styl, albo potrzebę.
Jakby to było opowiadanie to pewnie wyszłoby znacznie fajniej, jako taki soft-urban-horror ;) I to z morałem: “nie zabijaj ryb bo cię kur… zjedzą leszczu, a panna oleje!!!” 
Drake
Cześć :) Całość psuje jeden element… Czy ten Potok/Kotop nie ma do siebie za grosz szacunku?! “i woli spać na podłodze” Że jak?! Jaki pies, kot, czy Kotop odmówiłby spania na najlepiej czystym, odsierścionym łóżku? Ech… tak, czy siak resztę propsuję – zwłaszcza za końcówkę o schroniskach! :)
Drake
Czytam i sobie niektóre rzeczy notuję na bieżąco choć i tak większość pominę. W skrócie: stylistyka mocno kuleje, długie opisy niekoniecznie dają klimat, a jedynie komplikują bardzo proste kwestie, ale(a podobno, wszystko przed “ale” jest gówno warte!) jest to ciekawy pomysł, choć liczyłem na coś bardziej filozoficznego (horror ma wiele twarzy, więc niekoniecznie o typowy strach wynikający z zagrożenia w nim chodzi – niektóre dramatyczne sytuacje można bez ogródek horrorem nazwać, ale czy Twoje opowiadanie jest horrorem jakimkolwiek?) zwłaszcza po świetnym wstępie.
Przykłady:
“Pomimo wyimaginowanych oków przytwierdzonych do ciała Henryka, z trudem, jednak sukcesywnie, udało mu się wstać z łoża przy tak wczesnej godzinie. Zerwał się z niego, aby stanąć przed średnich rozmiarów szafą wykonaną z litego drewna. Otworzywszy ją, zaczął przeczesywać jej zawartość, jakby dokonywał jakiejś grabieży. Niestety ciemność panująca w pokoju nie pomagała w znalezieniu ubrań.
Po krótkiej chwili, Henryk zdawał się być zadowolony ze swoich znalezisk do tego stopnia, że szybkim ruchem założył każde z nich na przeznaczone im części ciała. Gdy już to zrobił, wziął do ręki jeszcze swoją broń, która pozwalała mu czuć się chociaż trochę bezpieczniej. No i oczywiście służyła do polowania, na które miał się wybrać dziś z synem.”
To sporo słów, a jednocześnie niewiele bo: co ubrał Henryk? Jaką broń wziął? Procę na szczury? Karabin myśliwski? Pistolet? Łuk? Nóż? Kamień?
I teraz tak: nie chodzi o to, abyś nie opisywał milionem słów prozaicznych rzeczy. Chodzi o to, że niektóre zupełnie prozaiczne rzeczy, nie zawsze są warte opisu tak bogatego, a jednocześnie tak niekonkretnego.
“Henryk domknął lekko szafę, a następnie skierował się wraz ze swoim wyposażeniem w stronę pokoju Kaspra.”
Z jakim wyposażeniem? Miał broń i…? Coś jeszcze? Coś przeoczyłem? Hmm… ubrania to też wyposażenie? No może i tak w pewnym sensie. No nic – czytam dalej. I na szczęście u mnie to nie zajmuje kilku sekund, tylko jest jak szybki strzał kilkunastu myśli jednocześnie, więc nie zaburza zbytnio czytania, jednak wiem (z komentarzy pod wieloma opowiadaniami), że wielu ludzi stanie przy takim czymś i będzie się potem dopierdzielać o to, że im się źle coś czyta ;) Jak dla mnie to nie jest błąd, napisać w tym przypadku o “wyposażeniu”, ale jest to jednak niepotrzebne.
”…po tym nastała chwila ciszy, jakby jedyne na co Kasper aktualnie miał siły, to wypowiedzenie tego jedynego słowa. Na szczęście dla niego, bo ojciec już się niecierpliwił, dokończył swoją myśl prostym słowem…” – czasami powtórzenia brzmią super, innymi razy nie za fajnie, a tutaj chyba jest to zwyczajne przeoczenie.
“w tym samym momencie można było zobaczyć pewne podrygi jego ciała wyłaniające się spod kołdry.”
Rozumiem o co chodzi w tym zdaniu i to nie jest tak, że to mi jakoś ora psychę. Jest jednak chyba bardziej poprawny sposób na napisanie tego co miałeś na myśli. “…podrygi jego ciała wyłaniające się spod kołdry…” brzmi tak, jakby “spod” (czyli poza!) kołdrą wystawało jego ciało i podrygiwało wysuwając się jeszcze bardziej (wysuwa się bo się “wyłania” jak sam napisałeś). Być może fajniejsze byłoby jednak ujęcie tego, jako: “pod kołdrą zaczęło drgać jego ciało” – to jest logiczne, natomiast to co napisałeś nie za bardzo poprawne.
“była/o ewidentnie polowanie”
“Sam by tego nie przyznał, ale ilość upolowanych zwierzyn(upolowanej zwierzyny?upolowanych zwierząt?) na koncie Kaspra mówiła sama za siebie.”
Kontynuując:
“zaspokojenia naturalnej potrzeby, jaką jest doskwierający głód” – nie, głód nie jest naturalną potrzebą (chyba, że trochę filozoficznie do tego podejść), za to jest nią “jedzenie”, czy też “pożywianie się”.
“Dzięki naturalnemu zadaszeniu, które zapewniały korony drzew, pojawienie się Naświetlacza nie było równoznaczne z podpisaniem na siebie wyroku śmierci.” – “…równoznaczne z podpisaniem…” jednak chyba się bardziej tak mówi, kiedy jaką czynność wykonuje dany podmiot. Np. jeśli “wyjście z domu nie było równoznaczne z podpisaniem na siebie wyroku śmierci”, a tutaj to wygląda tak:
Pojawia się Naświetlacz i to nie jest równoznaczne z tym, że ONI podpisali na siebie wyrok śmierci.
Ja wiem, serio wiem o co chodzi w tym zdaniu, jednak nie do końca wiem, czy sam rozumiesz co się wydarzyło “nie tak” ;)
“Tyczy się to zarówno przy nieudanej próbie zapolowania na zwierzynę, jak i potencjalne pojawienie się Naświetlacza.” – “tyczy się to zarówno sytuacji nieudanego polowania, jak i pojawienia się naświetlacza”. Bez “przy” i z odpowiednią odmianą w “potencjalne” oraz usunąć “zapolowania”.
Początek był świetny, a im dalej w las tym bardziej chcę wrócić do początku. Chyba pisałeś to trochę za bardzo wczuwając się (albo za słabo) w opisywaną sytuację. Jeśli chodzili na polowania od pewnie kilku dobrych lat to, czy serio Henryk powtarzał by dzieciakowi takie truizmy, o których musiał już gadać setki razy?
“Kasper musiał się chwilę namyślić. Po chwili” – powtórzenie. Wiesz, jak robisz na przykład jakiś taki… wiesz… zabieg ;) typu: “Uciekał. Biegł. Od drzwi dzieliła go już ledwie chwila. Niestety akurat ta konkretna chwila trwała o ułamek chwili za długo. Dopadł go w momencie kiedy Alistair Crowley chwycił za klamkę.”
“gdyż każdy krok mógł przestraszyć zwierzynę przez szeleszczący, bądź pękający dźwięk.” – jednak lepiej chyba napisać “przez dźwięk szeleszczących liści lub łamanej/pękającej pod stopą gałęzi/patyka/konaru(?)”
“– Hmm, jest zbyt sucho i zimno. Każdy krok to jak uderzenie w bęben. Zwierzęta są bardziej wyczulone na dźwięk niż my, mogą nas usłyszeć z oddali. Sugeruję dwa wyjścia. Bezpieczniejsze – zostajemy tutaj i wyczekujemy zwierzynę…” – cała ta wypowiedź to truizm. Skoro już kilka lat (parę linijek wyżej opisujesz ile minimum) razem polują to mówienie o tym, że: “jest sucho i zimno. Każdy krok to jak uderzenie w bęben.” jest bezsensowne. Rozumiem, że jest to takie “o tato tato! Pochwalę się bo przeczytałem w przewodniku…!” – ale bez jaj, ojciec mu to musiał gadać w kółko na początku ich wypraw, których celem było pozbawianie życia zwierząt bo nie chciało im się uprawiać warzyw i owoców w ogródku.
“Gdy on sam ciągle siłował się z otoczeniem, próbując wybrać jak najlepszą pozycję i walczył z naturą, Kasper wyglądał tak, jakby z nią tańczył w duecie. Rozumieli się bez słów.” – tutaj tak zupełnie wprost potwierdzenie tego, jak dobrze znali temat zabijania i tropienia zwierząt.
“Czasy się jednak zmieniły, choć czas jakby ewidentnie zatrzymał się dla samego Henryka.” – powtórzenie.
“Nie mogę tam iść, co jak urodzi się dziecko? Jeśli to się powtórzy? Znowu nikogo nie ochronie?!” – jak to? Przecież wcześniej podczas opowieści stwierdził, że Naświetlacz nic nie zrobił matce jego syna, więc niby komu nie pomógł?
“Ale nie było czasu ma pomyślunek.” – serio? “po-myś-lu-nek”? Ech… sure m8!
Przeczytane. Błędów różnorakich jest bez liku. Kolokwializmy zbyt częste i to z perspektywy narratora. Co do czytania – jak się czyta szybko i omija wszelkie nieścisłości to jednak jakieś coś tam niby w tym jest. Niewiele jednak, bo początek jest super, zakończenie “takie se”, a około 35 000 znaków pomiędzy tymi dwoma punktami to właściwie nic ciekawego. Czy zakończenie jest zaskakujące? Tak. Czy jest oryginalne? Kompletnie, wcale, w ogóle, nul, zero. Czy to horror? Moim zdaniem nie jest nim w żadnym momencie.
Drake
Dzięki za jakże wnikliwą analizę. Być może bardziej postaram się następnym razem ;)
Drake
Pierwszy akapit napawa mnie optymizmem (antropocentryzm? Super, że ktoś o tym pisze!) dodane do kolejki i będzie pewnie w weekend czytane. Pozdrawiam!
Drake
Fajnie, że jestem przez ciebie ceniony :)
Drake
@jerry_gainer Dzięki za jakże zabawny komentarz! :) Skwituję go jednym prostym zdaniem:
“…nie czekał, aż przestanie padać…”
A teraz w gwoli ścisłości: można stać przy oknie, patrzeć i czekać na coś, ale nie na to, aby przestało padać. Można też stać przy oknie, rozmyślać o wędrówce i nie czekać na nic, tylko intensywnie BYĆ całym sobą w danym momencie. Jeśli pierwszy akapit wywołał u ciebie zwarcie mózgu to powinieneś, jak najszybciej to naprawić. Nie zaskoczyło mnie też, że pozostałe zdania były przez ciebie niezrozumiałe skoro wcześniej nastąpiło zwarcie.
Drake
Odniosę się do poprawek: większość ma niestety uzasadnienie… dzięki za to :) Faktycznie muszę popracować nad tymi kwestiami. Co do “nie zwrócił na to uwagi” – to pokazuje, że mimo dziewczyny zapewne zwracającej na siebie uwagę/na którą na ogół klienci zwracają uwagę bohater tego nie robi. Ma zupełnie co innego w głowie.
Czy Erwin wiedział o tym co spotkało Marka? Nie – ale się domyślał. Powiązał kilka kwestii ze sobą, które nie dawały mu pewności. Dawały jednak kierunek.
Co do tropu – również racja, jak i przy większości (wszystkich?!) pozostałych uwagach co do języka, interpunkcji itd. Pewnie to poprawię, ale dopiero w weekend.
Kłódka – szlifierka to kilka sekund. Łom to kilka sekund, albo się nie da. Nożyce do metalu – trochę wzbudzają podejrzenia bo na ogół żaden majsterkowicz ich nie potrzebuje. Szlifierka to po prostu częste narzędzie pracy. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Pordzewiała kłódka nie musi oznaczać osłabienia o ile rdza nie wżarła się w głąb.
GalicyjskiZakapior zdaje się, że jednak coś Ci się tam spodobało i wyczuwam delikatną pochwałę, więc dzięki za to. A poza tym po prostu dzięki za koma!
Drake
@Hesket – dziękuję seredecznie! Możliwe, że nawet dobrze do odebrałeś… i możliwe, że jest jeszcze kilka rzeczy do odbioru z tego tekstu. A może, też nie być – zupełnie. W każdym razie wyraziste d z i ę k u j ę za klika! :)
Drake
Jestem znad morza (jakieś 10km od niego) Finn Katera i różnie się tam mówiło. Albo piski, albo krzyki tak, jak powiedziałaś.
Co do kominka: niech to będzie chata z prawdziwego zdarzenia! ;) A przynajmniej z kominkiem, a nie paleniskiem. Faktycznie warto przemyśleć. Zwłaszcza, że: “Kominki średniowieczne były duże i otwarte, umieszczone w centralnej części pomieszczenia. Bogate rezydencje i zamki miały monumentalne kominki zdobione kamieniem i rzeźbami. Chłopskie domy korzystały z prostszych, mniej wydajnych palenisk.”
Może lepiej zmienię od razu! Dzięki Finn!
No i dziękuję… powinienem dziękować? A niech tam… dzięki, że się spodobało, a jak nie powinienem dziękować, to w takim razie tak, czy inaczej bardzo mi miło! :)
Edit: co do “miał coś…” jest to źle ujęte, choć widzę w tym sens bo wiem co chciałem przekazać… to dość trudna sytuacja. Przemyślę, czy to rozjaśnić bo tajemniczości nie odbierze temu zdaniu ;)
Drake
Khomaniac (kur… jak zacząłem pisać Twój nick to mi dosłownie w-tym-samym-momencie! Plakato-obraz się wywalił na łeb… a chciałem być kur… miły. I jak to się kończy?) w sumie to, pewnie włócznie faktycznie robi się z nie-gałęzi :D dawno (od dziecka) żadnej nie robiłem, a nie zadałem sobie trudu zastanowienia nad tym, czy sprawdzenia… maj bed. Ale może z konaru, takiego wiesz, prostego konaru, to już by się jakoś dało? Oby :D
Co do “strzału w dziesiątkę” to zastanawiałem się nad tym, żeby to opisać krótko. Dosadnie. Ale jakoś to rozwodniłem i może nie będę tego zmieniał, aczkolwiek domyślałem się, że ktoś podniesie to jako błąd/problem.
Aha… miałem być miły (mimo tego obrazu!) więc bardzo dziękuję za PIERWSZY po prostu pozytywny komentarz pod moim tekstem.
Drake
Dzięki za komentarze i przeczytanie całości :) Widzę tutaj ciekawe pytania (najlepsze jest to, że się pojawiły) i niestety, ale nie mam innej odpowiedzi, jak zachęcenie do delikatnej rozkminy :)
Co do “nie czucia fantastyki”, to chyba jednak realizmem nazwać tego nie można. Zaznaczyłem gatunek, jako “inne” celowo.
Co do ognia… mógł być z dużej, tak samo jak “dom”, czy “murek”. Z jakiegoś powodu nie był, ale może to faktycznie brak konsekwencji w tym jednym przypadku. Przemyślę i możliwe, że zmienię, ale to wymagałoby dopisania pewnej sceny, która jest zbędna dla obecnego wydźwięku. Wydźwięk dźwięczy w moim odczuciu zgodnie z przesłaniem ;p
Drake
@Bardjaskier – no bo to jest tak… ;) Tak jak starałem się właśnie to podkreślić i podkreślić ponownie – to subiektywne. Tylko, że surowość można opisać, wcale nie mówiąc “jest surowo” ani używając miliona słów. Opisujesz tę surowość zdecydowanie, ale słowami. Sam zabieg z długością zdań i pilnowaniem jej mi przypomniał bardziej opis filmu, gdzie dostajemy jedną klatkę na sekundę/minutę. To trochę ryje beret ;p u mnie – raz jeszcze.
Drake
“Imię postaci zapamiętałem. Po prostu postawienie go na początku zdania mało kosztuje i rozwiewa wątpliwości co do podmiotu ;)” – chyba nie bo używasz w swoim komentarzu “Eryk”.
Faktycznie postawienie go/użycie częściej w tekście na pewno zwiększa czytelność i nie pozostawia domysłów przy szybkim czytaniu.
Sorry w takim razie za tłumaczenie logiki bo to zdanie: “Zwykły robotnik, który niczego się nie spodziewał, dał radę uciec, a Eryk bierze ze sobą całą zbrojownię.” zestawia “zwykły robotnik uciekł” z “a Eryk bierze całą zbrojownię” w sposób nie pozostawiający złudzeń co do intencji, a jednak miałeś coś innego na myśli.
“Trochę dziwne zdanie z ust autora horroru ;)” – no nie wiem, ostatnie co zrobiło na mnie wrażenie to “oddaj ją” z 2025 (film), ale czy wystraszyło? No nie, nie bardzo, albo i blisko “wcale”. Mimo to nadal horror to jeden z moich ulubionych gatunków, tylko że nie czytam/oglądam po to, aby się bać bo mnie to już nie straszy.
“To już jest głównie pytanie do ciebie i o to, co chcesz napisać. Rzucanie poszlak tworzy napięcie w oczekiwaniu na coś. Ze scenami akcji można pójść w przeróżne strony. Tutaj zabolało mnie głównie to, że od sceny ze szpitalem napięcie już tylko spada, a nie rośnie.” – przyjmuję jako największą krytykę :) Dla mnie to było bardziej: “budowanie napięcia” “stabilizacja/obniżenie” “wzrost napięcia” “kulminacja”. Dla Ciebie było inaczej i to postaram się zrozumieć czego dowodem będzie następny tekst, gdzie to uwzględnię.
Tutaj zgodziłbym się, że logika może i jest logiczna, ale zabija emocje. W sumie to dość… logiczne ;p
Pozdrawiam również.
Drake
Przeczytane. Ogólnie pomysł i całość jest ciekawa. Początek to trochę chaos, potem jest tego więcej. Trzeba czytać bardzo uważnie, żeby nic nie stracić, a nawet piszę to tutaj i jeszcze za chwilę napiszę: przeczytam dwukrotnie bo warto!(?)
Nie mogę jednak powiedzieć, żeby czytało się płynnie bo ponad 20 przeskoków robi trochę sieczkę ze scen. Kwestia uwagi, to fakt, ale ciekawe, czy całość można czytać po kolei jeśli podzieli się sceny na ich bohaterów? Czy wtedy opowiadanie straci na wartości, czy zyska na jasności, gdyby tak zmienić wszystko to, czy dalej miałoby to sens? Nie daje (zwłaszcza na początku) taka konstrukcja możliwości osadzenia się w scenie.
Poza tym (subiektywne może być, że wyuczone) język jest bardzo suchy. Ciągle właściwie. Przez cały tekst. Dialogi są bardziej żywe, niż to co pomiędzy nimi. W pewnych momentach czekałem na chwile rozmów tylko po to, aby odetchnąć od: “Wstał. Tamten Krzyczał i leżał. Czasem biegał. Wziął kamień.” – dla mnie taki styl to coś nie do przeskoczenia na dłuższą metę. Fragmentaryczność opisów je rujnuje. Czyta się to, jak raport, albo notkę. Może trochę, jak “plan wydarzeń”? Nie mój styl i nie pasuje (jak dla mnie!) do tematu/fabuły. Rozumiem, że krótkie zdania mogą budować napięcie, ale tutaj bardziej je tłamszą swoją rzeczowością. Emocji z nich płynących trzeba się doszukiwać.
Drake
Zdecydowanie ciekawe i z dobrym, wieloznacznym podsumowaniem :) Pewnie jeszcze lepiej by wyszło jako short, z opisem zamartwiającej się żony i krótkich perypetii męża, który na koniec “uspokaja” ją krótkim i kompletnie prawdziwym “nigdzie”.
Drake
O kurde, ciekawie bo wreszcie ktoś odnosi się do treści :D Małe sprostowanie – jeśli czytasz na tyle szybko, że nie zapamiętujesz imienia postaci (Erwin) to zapewne dlatego potem są spore problemy z odnalezieniem sensu w zdaniu. Ja na przykład czytam zupełnie inaczej każdy tekst (chyba, że informacyjny news) i bardzo rzadko mi się zdarza nie wiedzieć co autor miał na myśli. Ale (!) biorę sobie mocno do serca Twoje uwagi @ostam co do lepszego formułowania i opisywania czynności oraz ich adresowania. To już się pojawia po raz kolejny, więc na pewno wielu osobom takie błędy (?) bardzo przeszkadzają. Co do uważności czytania (widać, że tekst “przeleciałeś” he he he) to dajesz uwagę związaną z rokiem: “nie jestem pewien, czy 1996 jest wcześniej, czy później. Ze sceny wnioskuję, że wcześniej, ale chwilę mnie to zastanawiało ;)” – otóż jest to jasno w jednym, krótkim fragmencie na początku powiedziane.
Zarzut co do “zbrojowni”: czy naprawdę maczeta i tazer to zbrojownia? Wydaje się, że chyba nie. Poza tym… po co on bierze kombinezon chemiczny? Gruby, niewygodny…? Może warto sobie odpowiedzieć na to pytanie? Czujnik/wykrywacz wielogazowy – to właściwie podstawa przy wchodzeniu w takie miejsca. Na ogół w powietrzu nie ma dużych stężeń niebezpiecznych substancji, ale warto byłoby wiedzieć, czy iskra z tazera nie spowoduje wybuchu metanu, albo czy jest czym oddychać. Potwór nie jest właściwie potworem. Nie napada na mieszkańców, nie lata po ulicach wychodząc co i rusz ze studzienek, nie krzyczy po nocach itd. Erwin to dostrzega w momencie kiedy słyszy, że nie gonił robotnika. To dość mocna sugestia, że potwór bardziej się bronił, albo był cholernie głodny, ale nie jest ekspansywny. Szpony jednak robią robotę, więc bierze coś na odległosć – tazer.
I tak dalej… wszystko to jest albo powiedziane wprost, albo przynajmniej sugeruje takie wnioski ogólna doza informacji.
Co do sceny ze szpitalem: to nie miało straszyć, to miał być wywiad, uzyskanie i potwierdzenie informacji. Właściwie to nie pamiętam sam kiedy ostatnio czytałem, albo oglądałem coś co mnie wystraszyło. Po pewnym etapie (ilościowym) horrory chyba przestają być takie, jak za dzieciaka i to nie kwestia “wczucia się w obraz”, a po prostu wielu doświadczeń.
No i tak na koniec: jest tam wiele tematów, które można rozpisać, skrócić, ująć inaczej (nie chodzi mi o typowe błędy, a o styl opisu) – tekst nie byłz zamysłu pojedynczym opowiadaniem, a bardziej serią takowych. Szkice i początki następnych są nie tylko w planach, ale i się robią. I tutaj moje pytanie do Ciebie Ostam: czy wolałbyś czytać coś mówiącego więcej wprost, czy mniej? Pozostawianie wielu luk, niedopowiedzeń, ale jednocześnie rzucanie poszlak, czy bardziej lecieć przez fabułę byleby do końca? Serio jest to dla mnie dość ważne odnalezienie odpowiedzi na to pytanie. Zawsze wydawało mi się, że każdy chce delektować się obrazami płynącymi z liter, a na tym forum po raz kolejny mam dowód na to, że ludzie zbyt dużo chyba już przeczytali i bardziej z powodu jakiejś misji/nałogu pochłaniają kolejne teksty. To nie zarzut – to obserwacja. Może być zupełnie mylna.
Drake
@Outta Sewer też to lubię ;) Ale rzeczywiście GPT na niektórych poziomach (bo są różne poziomy myślenia modelu) lubi pewne zagrywki, które można rozpoznać.
@OldGuard chodziło mi o to, że AI potrafi podać wiele informacji szybciej, niż ktokolwiek znajdzie je np. na 2 stronach internetowych. Do tego kwestia halucynowania (pomyłek merytorycznych modeli) jest bardzo mocno na świeczniku od 3 lat i z każdą następną wersją przestaje być problemem. Jeśli się wie, jak zadać pytanie to otrzymany wynik przekracza możliwości researchu jednego człowieka kilkudziesięciokrotnie.
Jeśli pytamy o synonimy to oszczędzamy kilkanaście sekund – może kilkadziesiąt.
Jeśli pytamy o informacje (jak @Bardjaskier powiedział) dotyczące taktyki oblężniczej w XVw. to oszczędzimy nawet kilka godzin. Albo jeśli wiemy, jak (co nie jest fizyką kwantową) otrzymamy raport z kilkudziesięciu stron w ciągu kilku/kilkunastu minut i możemy w jednym miejscu poznać mnóstwo faktów. To nie zmniejsza kreatywności, nie ogłupia – to sprawia, że AI ułatwia nam zadanie.
I jeszcze raz, ale w innym tonie: AI przestaje być narzędziem. Nie chodzi o to, że ma własną agendę, qualia, czy zdolność kreacji w świecie fizycznym. Chodzi o to, że ludzie w wielu przypadkach przestają pytać, a zaczynają rozmawiać z AI. Tak jak wspomniana burza mózgów – to robią nie tylko ludzie, którzy chcą wpaść na temat napisania czegoś oryginalnego. Robią to osoby, które realnie zwiększają swoją wartość poprzez współpracę.
Jaskier pisze o tym, że w sumie, jak chce ktoś czytać takie opowiadania to niech czyta. Racja. Podobnie jest z generyczną (i generowaną przez ludzi) wszelką treścią: obrazy, muzyka, film, proza, liryka. Może i coś w tym jest bo na razie AI bez bardzo dobrego wejścia, nie da nic bardzo dobrego na wyjściu. Ale to się zmienia szybko. Sąsiad pracuje, jako programista. Dwa lata temu zarabiał mniej, niż obecnie na dodatkowych zleceniach. Tylko, że w ciągu (może) kilku lat to się skończy bo już teraz stworzenie strony internetowej, czy dedykowanej dla nas aplikacji to kwestia kilkunastu minut i zero wiedzy na ten temat. A kiedy AI napisze książkę, którą kupią tysiące i pochwalą ludzkiego autora bo napisał: “Napisz książkę s-f na 200 stron”? To już nie będzie stworzone przez człowieka i nie człowiek (czyli kto?) powinien zgarniać za to pochwały, czy nawet pieniądze.
Krótko na koniec: generyczna “sztuka” to chłam, który od zawsze podobał się całym masom ludzi. Niektórzy z tym walczą. Na razie jeszcze są detektory AI, które wykazują standardowe, przed humanizacją teksty. To kompletna nieprawda, że nie ma takich. Są i warto poszukać takowe, a potem sprawdzić, czy działają (i nie mówię o “zero gpt” czy innych podstawowych wykrywaczach) poprzez wielokrotne testowanie. Opcje płatne są jeszcze lepsze, ale wiadomo, że z płatnymi jest jeden problem ;)
A co jak przestanie być możliwe wykrywanie AI w tekście/muzyce/grafice? Te wszystkie tematy ciągną za sobą wiele etycznych i prawnych implikacji.
Mi osobiście przeszkadza miałkość, więc ostatecznie fajnie byłoby, aby autor oznaczał stopień udziału AI w powstawaniu dzieła.
Drake
Jeśli coś ma elementy realizmu, a potem nagle “sztorm” przy zero G (zapewne również zerowej atmosferze) to zaczyna zgrzytać. A jak tryby okazują się być plastikowe, czy wręcz papierowe to znaczy, że maszyna nie działa. Więc nie zgadzam się, że to kwestia gustu sensu stricte – to bardziej kwestia tego, że większość ludzi nie lubi konfliktów i woli przymykać oko. Poza tym jeśli “ja oceniam” to też “mogę być oceniony”. Mój obraz świata i samego mnie nagle zaczyna się destabilizować. Większość ludzi nie potrafi tego znieść. Wolą udawać (i są w tym naprawdę świetni), że jest git. “Nic się nie stało, brawo, oby tak dalej!”
No chyba, że ktoś czyta nie dla fabuły, jako całości opisującej świat. Jeśli ktoś czyta szczerze zachwycając się błahością. Wtedy można coś takiego wywyższać z czystym sumieniem.
Drake
Cześć :) Na forum pierwszy raz zarejestrowałem się w okolicach 2014/2015. Już dawno nie pamiętałem loginu. Potem sobie przypomniałem, jak za dzieciaka (i później) czytywałem co miesiąc już “stare” numery Fantastyki, a potem Nowej Fantastyki kolekcjonowane przez starszego brata.
Nadmiar wolnego czasu sprawił, że przypomniałem sobie o tym miejscu i się zarejestrowałem. Ciekawie się tu dzieje, więc pewnie zostanę na czas jakiś. Czytanie w internecie czasami naprawdę zacnych tekstów jest obecnie rzadką sposobnością.
Pozdrawiam!
Drake
Ciekawy temat poruszyłaś. Oboje komentowaliśmy wspomniane opowiadanie i tam, też ująłem kwestię burzy mózgów, którą cieszę się, że poruszyłaś w tym miejscu.
Czy generowanie tekstów z AI jest równoznaczne, z generowaniem tekstów przez AI? Jak dla mnie właśnie nie! Jeśli ktoś nie ma osób do wymiany myśli, wspólnego roztrząsania najdrobniejszych szczegółów to AI może być bardzo pomocna. Inna sprawa to promptowanie, aby napisała nam książkę/opowiadanie/cokolwiek. Tutaj idziemy bardzo prostą, zupełnie bezzakrętową drogą do destrukcji własnej wyobraźni.
Co jak nie chcę pytać słownika synonimów? AI się nada wyśmienicie. Co jak nie chce mi się robić korekty? Pewnie! AI poprawi literówki, ale trzeba wiedzieć, którą AI poprosić grzecznie o pomoc w tym temacie. Nie każda będzie równie dobra.
A co jak AI pisze za nas? “Napisz opowiadanie na 30 000 znaków z dwójką bohaterów, z których jeden to trzymackowa trzymiornica, a druga to dogórykorzenna paproć.” – polecam te i inne kwaśne prompty.
Wtedy mamy problem bo na ogół nasze prompty nie wyglądają, jak ten powyżej. Są generyczne i odpowiedzi AI też takimi będą w większości przypadków. Garbage in garbage out. Jak na to spojrzeć z punktu widzenia statystyki to większość ludzi korzystających/pracujących z AI to osoby z IQ średnim. Czyli w okolicach 100. Nie ma co się spodziewać, że napiszą prompt, którego wynikiem będzie nagrodzone Zajdlami tomiszcze. Ale…
Czy to problem, że takie teksty się mogą podobać? Według mnie ten miecz ma dwa końce. Od zawsze generyczne treści, mówiące wprost i będące prostymi w odbiorze miały więcej zwolenników, niż przeciwników. Nawet tutaj na NF zdążyłem już przeczytać kilka obszernych opowiadań, które po prostu były. Były opowiadaniami. Ilość pozytywnych komentarzy pod nimi sięga czasami dziesiątek. I co? Trochę to tak, jak z tym pisaniem przez AI. Po prostu ludziom w większości ze średnim IQ podobają się treści, które rozumieją, a nawet bywają dla nich odkrywcze. Także skoro tak już było, to i może tak być dalej, jak dla mnie… ale czy to mnie czasami wpienia? Oj tak! ;)
Drake
@khomaniac chyba mamy podobny pociąg do merytoryki i logiki. O parowaniu szybki jednak nie wspominałem stwierdzając, że: “a niech to, terraformujemy planety, księżyce, ale przynajmniej jedno się nie zmieniło… no dobra, dwa – woda dalej kondensuje na szkle, a skafandry wciąż się beznadziejne”.
Drake
Cześć :) Przeczytane, niezbyt długie i nie stanowiło wyczynu bo czytało się sprawnie.
Piszesz, że to początek większego tekstu. Skoro jest to początek to wydaje się, że trochę mało emocjonujący. Przynajmniej mi jakoś tętno nie skoczyło. Akcja z huraganem jest (jak i cała reszta) napisana językiem totalnego raportu. Zdania są rozważne, świetnie wszystko opisują tylko brak tam jakiegokolwiek wzburzenia. Wszystko jest (może być to wyłącznie moje subiektywne odczucie!) jednolite.
Kwestia rzetelności:
Czy na obiekcie tak małym, gdzie grawitacja jest mniejsza (wielokrotnie!) niż na Księżycu może w ogóle kiedykolwiek panować atmosfera? Rozumiem, że jakaś w Twoim opowiadaniu atmosfera istnieje (efekt terraformacji?), ale w jaki sposób się tam utrzymuje?
Całość mnie nie przekonała realizmem. Zdania są poprawne. I to pęknięcie na szybie hełmu – co ono oznacza? Jeśli ma wywołać jakiekolwiek “ojej!” to w moim odczuciu jest to próba chybiona. Tracił tlen już wiele zdań wcześniej i spoko. Nie zastanawiał się “cholera! Dlaczego powietrze ucieka! Obejrzałem skafander dwukrotnie, ale nie znalazłem żadnej mgiełki sugerującej wyciek. Nie było nic. Wskaźnik tlenu niebezpiecznie zbliżał się do czerwonego pola oznaczającego 5%. Do habitatu zostały trzy długie kilometry, a ja wciąż nie znalazłem miejsca, w którym powłoka skafandra uległa przerwaniu. ” – trochę dramatyzmu, trochę też logiki – skoro grawitacji jest tam prawie żadna to nie musieli nieść kolegi na zmianę. Wystarczyło też wziąć od niego tlen. Poprosić o pomoc z przepięciem pojemnika kolegę obok, a ponadto czemu oni chodzą zamiast skakać na 10 metrów bez najmniejszego wysiłku? Damn… dla mnie za wiele nielogiczności, ale może jestem zbyt zaślepiony i nie widzę po prostu rozwiązań, które w tekście są (w domyśle) tylko zbyt dla mnie słabo widoczne.
Drake
OldGuard – detektory są tak samo gównowarte, jak AI… zależy które ;) Jeden ze znajomych korzysta z takich, aby sprawdzać własne teksty artykułów (po humanizowaniu), a niektóre z nich kosztują niezłe pieniądze. Google też korzysta z odpowiednich “wykrywaczy” treści AI i w zależności od tego, jak bardzo tekst jest ejajowy oraz merytoryczny/poprawny informacyjnie, pozycjonuje go niżej/wyżej. Sama obecność AI w artykule nie dyskwalifikuje już (2 lata temu było inaczej) artykułu/treści z widoczności w google search.
A pismo święte… może i pisała je AI. Tyle tam dziwactw, że nawet na pewno. Trzeba by to poddać procesowi humanizacji.
Drake
Odniosłem podobne wrażenie, a nawet przetestowałem detektorami AI – jest potencjał w tych sieciach neuronowych :D
Jeśli piszesz z AI, a piszesz na 70% (czyli na pewno minimum 70% tekstu to AI) według kilku detektorów to pisz sobie. Serio. Tylko może oznacz to jakoś? Poza tym, czy nie ciekawiej jest zrobić z AI burzę mózgów i dzięki temu zwiększyć swoją kreatywność? Wpaść na ciekawy pomysł podczas takiej dyskusji? Modyfikować i edytować to co ugrzecznione EjAje proponują?
Tutaj w tym fragmencie (czemu fragment?) wydaje się być bardzo mało emocji. Takich ukrytych emocji. Takich, których można się domyślać… nie wiem, jak to opisać. To co przeczytałem jest syntetyczne, zbyt gładkie, zero syfu, sam miód mimo tego, że niby się jakiś syf pojawia pod spodem.
Drake
@bruce z cała pewnością zajrzę, jak tylko przerobię to i owo.
Drake
Cześć! 
Przeczytałem, że:
“Rzadko kiedy naszą wioskę odwiedzali podróżni; częściej przechodzili przez nią elfowie, ponieważ znajdowała się na jednym ze szlaków handlowych.”
Czy skoro podróżni rzadko odwiedzali wioskę, to elfy (handlarze?) nie byli podróżnymi? Czy handlarz nie podróżuje? Z jednej strony nie – nie podróżuje tylko handluje. Jego podróż to nie turystyka, tylko część zawodu. Z drugiej strony podróżować można bez tobołka na kiju choćby do lasu. To też można, jakąś podróżą nazwać. Sam nie wiem, czy dobrze kombinuję mości Adexx, ale coś mi tu nie pasuje.
“Rzadko kiedy naszą wioskę odwiedzali podróżni; częściej przechodzili przez nią elfowie, ponieważ znajdowała się na jednym ze szlaków handlowych.
Tego dnia wioskę odwiedził mrożący krew w żyłach gość. Smukła, blondwłosa kobieta o oczach czerwonych jak krew.”
Niezgrabne powtórzenie, które można zmienić na: “Tego dnia do wioski przybył…”
I tak w ogóle to może lepiej nie pisać, że coś mrozi krew w żyłach, a bardziej to opisać? Np. wygląd, ruch, głos, czy cokolwiek co naprawdę mrozi krew w żyłach. Np. fragment z tym, że ta panna miała ciuchy z ludzkiej skóry jest git, to obrzydliwe i może zmrozić krew w żyłach. Pisanie tego wprost nie musi być wcale najlepszą opcją.
”Dziwił fakt braku lamp , czy jakiegokolwiek źródła światła.” (przecinek przed czy)
Tego nie rozumiem za bardzo. Sugerujesz, że większość osób nosi w tej krainie lampy? W sensie na sobie nosi lampy? Bo trochę tak to brzmi. Może lepiej: “Dziwił fakt, że nie miała przy sobie żadnego źródła światła” – tylko nadal, dlaczego to dziwne? Tam był ciągły mrok? Trzeba było odganiać się od potworów takim światłem? A może dzikie zwierzęta w tej krainie nie lubiły światła? Jednym, krótkim zdaniem: mnie brak lamp nie zdziwił.
“Gość tylko się uśmiechnęła” – gość się uśmiechnęła, czy uśmiechnął?
“Kości oraz inne płyny ustrojowe.” – kości brzmią tutaj, jakby były płynami ustrojowymi. A chyba nie są?
”Żywe czy martwe” – jak można komuś dać żywą kończynę, albo płyn ustrojowy? W sensie co? W tej krainie kości po amputacji nadal żyły? Jeśli tak to spoko, ale to musi być naprawdę dziwne miejsce. Zupełnie inne od tego co znamy z naszego Wszechświata. Jednak jeśli tak na serio chciałeś to opisać to opisz bo teraz brzmi co najmniej irracjonalnie. Nie surrealistycznie – irracjonalnie.
“Schiła się i niespodziewanie” – chyba miało być “Schyliła”.
“Zręcznym ruchem, z niebywałą gracją, wyjęła rękę ze słoja i w mgnieniu oka przyszyła nową dłoń do mojego kikuta” – opisujesz jej zręczność, ale jako przykład podajesz wyjmowanie ręki ze słoja. Może to już czepialstwo, jednak wydaje się, że nie jest to zgrabne połączenie.
Doczytałem do końca. Nie bardzo wiem o czym to jest. Nie bardzo wiem po co to jest. Takie “napisałem bo TAK!”. Nic nie wnosi do życia, postrzegania świata, a ma potencjał. Sama postać kobiety ubranej w ciuchy z ludzkich skór jest sympatyczna, jak dla mnie. Na pewno nie obdziera nikogo żywcem – z całą pewnością czeka, aż człek się wykrwawi po precyzyjnym ciosie w tętnicę szyjną :) Fajnie, jakby było to opowiadanie opisujące ją z perspektywy różnych grup. Tutaj jedna wioska, tutaj druga, jakiś elf co sobie handluje, a wszyscy się jej boją choć płacą. Rękami, głowami żon i mężów, a może nawet dzieci? No potencjał jest. Tylko w obecnej formie trzeba go mocno wyłapywać spomiędzy wierszy.
Drake
Dzięki Jaskier i pewnie masz rację. Trzeba odpocząć od czegoś, odświeżyć oczy, aby zauważyć nowe detale. Mam nadzieję, że będę w stanie.
Drake
Chyba poczułeś się urażony – taki ton wyczułem z Twojej wypowiedzi, a to nie o to chodziło. Bardziej zależało mi na konstruktywnej dyskusji. Ja na przykład nie lubię prostych tekstów, które nie zmuszają do chwili (choćby na ułamek sekundy) zatrzymania się co kilka/kilkanaście zdań.
To nie jest tak, że ja się z Tobą nie zgadzam – co do części uwag, jak najbardziej. Jeśli chodzi o drugą część nie za bardzo. Ten nieszczęsny tętent nie jest przypisany jedynie do koni, czy zwierzęcych łap/kopyt. Fakt – użycia takiego zestawienia “tętent-deszcz” nie kojarzyłem pisząc to i dlatego, też tego użyłem. Bardziej fortunne byłoby np. “werbel kropli/deszczu” albo prosto, jak konstrukcja cepa: “bębnienie deszczu”, ale to wydawało mi się zupełnie… właśnie jak ten cep.
Co do wykrzywienia się w różne strony podczas przeciągania się to… to może bawić w tym momencie, nawet spoko, to jest wszystko super. Nie uznaję czegoś takiego, jak napompowany mrokiem tekst tylko dlatego, że jak mrok, to musi być ciemno. Może być strasznie w sierpniu, w samo południe na polu.
Co do detali, które są zbędne – nie wiem, czy takie są. Używając większości wiedziałem dlaczego to robię – czytelnik w obecnym momencie wiedzieć nie może. Ot po prostu detal – podświetlony czajnik, niebieska paczka. Większość tych rzeczy coś ma oznaczać w przyszłości, do czegoś być potrzebna. O ile będzie jakaś przyszłość dla Erwina ;)
W dalszym tekście istnieje długi (2800 znaków) opis gonitwy. Dużo podobnych do siebie opisów, sporo staje, idzie, biegnie itd. Mogłem to przerobić, ale czekam na odbiór – skrócić do minimum i przejść do sedna od razu niemal, czy lepiej pomęczyć chwilę wędrówką i jej szczegółowym opisem. Nie oszukujmy się – to nie jest encyklopedia, nie ma 1000 stron, a czyta się szybko – całość to jakieś 20 minut na głos.
Nie jestem osobą, która nie chce się uczyć bo od dziecka zauważam fakt uczenia się co chwilę. Nie lubię jednak, jak ktoś używa argumentów emocjonalnych, nielogicznych, bardzo subiektywnych, a uzasadnienie podważa samo swój sens.
Jeszcze taka drobnostka o metaforach: większość metafor jest używana w amatorskich(?) tekstach nie dlatego, że je czują, albo widzą, a dlatego, że to ładnie będzie wyglądało lub po prostu “tak trzeba”. Mam nadzieję, że więcej nie zrobię czegoś co może być tak odebrane. A właściwie bardziej mam szczerą nadzieję na to, że po prostu tak nie będzie ;)
Ach… co do krytyki – masz rację, że najwięcej człowiek uczy się z doświadczeń.
Drake
Okay Jaskier :) Widzę tutaj kilka rzeczy, które wydają się sensowne i dzięki za komentarz!
Kilka rzeczy spróbuję obronić, resztę akceptuję, jako mój błąd. Na zasadzie dyskusji, rozmowy, wyjaśnienia, a przede wszystkim: dialogu.
Niektóre uwagi wydają się pomijać fakt istnienia metafor. Inne wydają się być bardzo na siłę. Jeszcze inne są sensowne.
"Szarość poranka malowała sufit" – to jest metafora, nie błąd logiczny. Do tego świetnie opisujesz co zobaczyłeś w wyobraźni po przeczytaniu tego, a jeśli musiałeś się nad tym chwilę zastanowić… to nawet lepiej :) Działa :)
"Tętent tysięcy kropli" – to celowy zabieg dźwiękowy. "Usłyszał deszcz bijący o parapet" jest prostsze, ale gorsze literacko. Nie uważasz? Choć FAKT(!) liczba mnoga “zmysły” jest tutaj moim definitywnym błędem.
Czajnik i niebieska paczka – te detale budują postać i atmosferę. Przynajmniej taki był zamysł. Mógłbym napisać o marce, tak samo, jak o marce czajnika – wtedy wiadomo, czy ma dużo hajsu, albo dostaje drogie prezenty ;) Koloru czajnika nie widzę – nigdzie. Ani czajnika, ani jego podświetlenia, więc nie wiem o co Ci chodziło.
“Wstał z łóżka” – przeformułowane. Twoja propozycja jednak w mojej ocenie jest błędna bo odziera tę scenę z napięcia. Mówi zbyt dosłownie, że “coś tam stoi”, a wcale nic tam nie ma ;) Faktem jest, że ubieranie obrazów najwyraźniej u mnie kuleje. Muszę się rozwinąć w tym kierunku.
"Zatrzymał się, zastygając z ciałem wygiętym w różnych kierunkach" – człowiek przeciągając się rozciąga ciało w różnych kierunkach. Noga w lewo, druga prosto i zgięta w kolanie, obie ręce na boki, a głowa i tułów wychylone. A Ty jak to robisz? Pogadajmy o ulubionych sposobach! ;D
“Paczka” – niebieski kolor paczki też coś mówi – nawet sugeruje markę, jeśli ktoś pali, to prawdopodobnie wie o jakie fajki chodzi, albo domyśla się kilku marek. Poza tym niebieskie to stare lajty.
“Przeciągnął się intensywnie” – zmienione. Jednak przeciągać można się przez sekundę i delikatnie, a można też “intensywnie”, aż gnaty strzelają.
”Kontuzja” – tutaj jest wtrącenie dosłownych myśli protagonisty. Zostawione definitywnie.
“Newsy” – poprawione. Faktycznie opis tego samego ale dwukrotnie ;p
“Myślniki” – tutaj jest opis opinii. Musi zostać bo to pokazuje jego myśli, charakter. Bez sensu byłoby to kasować.
Dzięki za sugestie i mam nadzieję, że kiedyś wrócisz i przeczytasz całość, a fabuła Ci się spodoba :) Zapraszam :)
Drake
Cześć :)
Powtórzenia, jasne – aż dziwne, że ich nie wyłapałem. Będzie poprawione :) Oczywiście tak samo, jak interpunkcja.
Co do uwagi: “Ten fragment jest niezrozumiały – najpierw podmiotem jest „stwór”, on się przyczepia, skacze, ślizga; potem nagle pada w zdaniu „sięgnął do kieszeni”, zatem brzmi, jakby nadal chodziło o stwora, potem podmiotem jest „napastnik”, lecz to przecież nie do niego odnosi się słowo „pomyślał”, ale tak to brzmi – itd.:”
Wydaje się, że już sam Twój komentarz jest dowodem na to, że jednak fragment jest zrozumiały. I to bardzo dobrze ;)
Rozumiem, że chodzi Ci o brak wskazania na początku “kto teraz dokonuje czynności wyjęcia tazera”, jednak jest to chyba(!) bardzo oczywiste. Następne zdania podobnie wskazują logicznie kogo dotyczą.
Jednak jeśli jest to serio niezrozumiałe, to muszę przemyśleć ten sposób budowania scen. Może DOKŁADNIE wskazywać na autora danej czynności?
Dzięki za komentarz, uwagi i przeczytanie całości!
Edit: I ciągle biję się z myślami czytając ten fragment :D
Nie mogę niestety zrozumieć tych niejasności. Wyszedłem, przewietrzyłem się i przeczytałem ponownie. Na spokojnie. No i nie chodzi tu o “bo ja wiem lepiej”. Liczba powtórzeń kiedy przeczytałem ponownie mnie powaliła i pewnie wielu, bardzo wielu nadal nie wyłapałem. Jednak co do tego fragmentu, o którym wspominasz nie potrafię znaleźć niejasności, które nie byłyby od razu rozstrzygane po kilku słowach.
Edit 2: zmieniłem jedno zdanie, więc może jest to już okay? Damn, długo zajęło mi zrozumienie, że rzeczywiście to może być problem. Dzięki jeszcze raz! :)
Drake
Czy na pewno jest to fantastyka? Gdyby ubrać tą historię o odnalezieniu “sensu” i powodu do działania, nie byłoby lepiej? Trochę?
Drake
Fajnie się to czytało :) Jest super, mnie to nie wystraszyło, ale (tak mi się wydaje) lekka ironia, z którą opisuje swoje zmagania bohater jest ekstra. Język opisu i fakty, które ten język opisuje zupełnie do siebie nie pasują, a jednak idą zupełnie ze sobą w parze.
Sam pomysł – oryginalny do cna (chyba!) i wykonanie jest świetne. Przeczytane między wstawieniem kaszy, a jej wyciągnięciem. Trochę szkoda, że nie było dłuższe… ale rozumiem, że ta forma to dobra forma. Dzięki za to!
Drake