komentarze: 26, w dziale opowiadań: 26, opowiadania: 13
komentarze: 26, w dziale opowiadań: 26, opowiadania: 13
Świetny pastisz wyśmiewający naszą wspaniałą noblistkę i jej intymne relacje z AI. Bardzo uroczy, zabawny i lekki tekst, masz bardzo przyjemny język, lekki, pełny frywolności. Naprawdę kawał dobrej roboty.
@Bartkowski.robert hej, dzięki za sprawdzanie, no tutaj pozwoliłem sobie na trochę spokojniejszy fragment, trochę więcej historii głównego bohatera, trochę mniej przemocy. Plan jest taki, że będę powoli budował stawkę, pierwszy rozdział miał bardziej pokazać co się będzie działo potem, tutaj trochę więcej światotwórstwa, a docelowo nasz detektyw będzie miał coraz więcej dylematów i coraz mniej czasu na spokojnie picie wódki.
Pozdrawiam
Hej @Nikolzollern dzięki za przeczytanie, co do komuny, to wiadomo, że dla mnie młodzika, jest to bardziej koncept abstrakcyjny, jako ciekawy punkt wyjścia dla historii, tak jak amerykański cyberpunk np. ucieczka z nowego jorku nie ma nic wspólnego z realnym nowym jorkiem. Przyznam, że też samo spojrzenie na ten świat jest mocno zakrzywione pod głównego bohatera (wzorowanego na pokoleniu mojego ojca), który podchodzi do tego wszystkiego w taki właśnie zmęczony, pełen goryczy sposób. Co do federacji, to mam na to plan, ale stwierdziłem, że wolę powoli wprowadzać kolejne elementy świata, niż atakować czytelnika opisami rzeczywistości, kosztem psychologii bohatera. jestem aktualnie na etapie tworzenia trzeciego rozdziału, a sam już kilkukrotnie się parzyłem, gdy zbytnio skupiałem się na lore, a nie bohaterach.
hej, tak na szybko – raczej się mówi rozszerzone źrenice niż rozszerzone oczy, szklano-metalowym a nie szklano metalowym
“Na tę misję zgłosiłem się, by od niej uciec, ale myślę, że wrócę do niej lepszym mężem niż wyruszyłem.” “niej” dwa razy w tym samym zdaniu
“powiedziała ponuro jej stara bona.” – jej jest niepotrzebne
“Spójrz na te złowrogie cienie, jakie rzucają loki chłopca na jego twarz, a ten jego uśmiech!” – dwa razy “jego”
“Oswalda on urabiał od dłuższego czasu” niepotrzebnie “on”
A tak poza paroma literówkami, to tekst bardzo dobry, trochę taki odwrócone “Trudno być Bogiem” Strugackich, podoba mi się koncept świata, w którym planeta zatrzymana w średniowieczu, jest równocześnie w stanie napaść na naszą cywilizację i wygrać. Daje trochę taki vibe kosmicznych larperów. Mega pomysłowe
Może nie działa bo wrzuciłem na telefonie, jak wrócę do kompa to spróbuję poprawić
"Ale odnośnika w opisie nie dałeś…" dałem linka
@theguru, dzięki za komentarz, cały czas pracuję nad swoim językiem i pewne rzeczy wychodzą w praniu. Dopiero w tym roku zebrałem się na udostępnianie rzeczy szerzej i powoli ciułam doświadczenie. W drugim rozdziale myślę że to już lepiej działa
Dzięki za komentarze, @AdamKB szkoda, że ci nie podpasowało, rozumiem, że jesteś bardziej fanem bardziej technologicznej części sci-fi, tego było trochę więcej w pierwszym rozdziale, tutaj skupiłem się na czymś trochę innym, ale nie mniej dzięki za sprawdzenie. @Nikolzollern dzięki za cenną podpowiedź
Nie mniej dziękuję za uwagi, zawsze miło usłyszeć opinie bardziej doświadczonych literatów
Prawda jest taka, że mówiąc o fantasy i poprawności językowej w czasie historycznym, to 90% naszego języka do tego nie pasuje. Nawet język naszych dziadków nie ma nic wspólnego z językiem staropolskim. A słówka i formy, które były neologizmami 50lat temu, dzisiaj już nie rażą aż tak w oczy. Tutaj czas nie jest określony, wydarzenia dzieją się w innej rzeczywistości, gdzie równie dobrze nasze neologizmy mogłyby zostać uznane za archaizmy. Mogę się zgodzić, że pewne rzeczy mogą nie pasować odbiorcy, ale ostatecznie to jest mały groteskowy tekst o gilfie i latających wielorybach, użycie neologicznej formy chyba jest najmniej rażącym elementem
@regulatorzy co do “o czym ty do mnie rozmawiasz” to jest to celowy zabieg, trochę slangowe podkreślenie absurdu, często stosowane przez gen Z
Dziękuję za komentarze, postatam się zwrócić uwagę na błędy językowe i ukrócic te entery. Co do treści to ogólne zamieszanie jest dosyć celowe, ale chyba znowu zbyt meta. Ogólnie przy mojej twórczości lubię koncept vibe-based storytellingu, gdzie wiem, że nie będzie to dla każdego (trochę się wzoruję na Douglasie Adamsie, gdzie często po prostu wrzuca czytelnika w kuriozalną sytuację, która albo zadziała, albo nie, po czym idzie dalej nie dając żadnych odpowiedzi).
Hej, najpierw gramatyka. W tekście jest bardzo dużo zaimków, czasem powtarzających się w jednej linijce – Miała mnie w garści. W końcu mnie dopadła. Odburknąć znaczy odpowiedzieć, w tekście mówi tu po sobie, więc użyłbym innego sformuowania. Kłania się i mówi, że jest Amigos – to 'jest' brzmi dziwnie, trochę slangowo, raczej nikt by nie powiedział "Kłania się i mówi, że jest Tomek" raczej przedstawił się jako Amigos. Zastanawia mnie też język, nie wiem do końca czy oddaje koncept starszego pana-narratora, wydaje się trochę zbyt współczesno-młodzieżowy, spróbowałbym może wejść w większy mindset starszego człowieka, rzucić kilka bardziej staroświeckich określeń (niekoniecznie archaizmów, dziadkowie mają często swoje powiedzonka, których młodsi nie używają) bo trochę mi tego brakuje do odpowiedniego wczucia się. Sam koncept myślę ciekawy, oniryczny strach przed rozstaniem w starym małżeństwie, myślę trochę nad nim popracować i byłby naprawdę fajny short Oczywiście to tylko sugestie, ostatecznie to twój tekst i koncept, zrób z nim co uważasz za słuszne. Cześć!
Hej, nie będę mówił o gramatyce, pewnie ktoś mądrzejszy ci z tym pomoże (dialogi rozpisane w jednym akapicie, czasem dziwne sformułowania itd.) Polecił bym też wyodrębnić nazwy kolejnych fragmentów, bo na ten moment zlewają się z tekstem, tak, że gdybym nie podejrzewał co autor miał na myśli, pomyślałbym, że są to jakieś artefakty.
Co do samej treści, to jest ciekawe i groteskowe, trochę “Poniedziałek zaczyna się w sobotę” Strugackich, trochę “Welcome to the Wayne”, “Grand Budapest Hotel” Wesa Andersona i “Podmajordomus Minor” deWitta.
Sporo klasyków humoru absurdu, co jest zawsze na propsie, ale czasem mam wrażenie, że pomysł na gag jest dobry, ale delivery nie dowozi, albo jest bardziej filmowe, niż książkowe (niestety, czasem coś co dobrze wygląda na filmowym kadrze, nie działa tak dobrze w prozie)
Myślę, że jeżeli poprawisz błędy językowe i doszlifujesz koncept, to może być to całkiem przyjemny koncept na średniej długości opowiadanie (uważaj jednak by styl nie połknął treści, fajny setting to nie wszystko)
cześć
Ciekawe, daje trochę vibe “Trudno być Bogiem” Strugackich. Popracował bym nad dialogami, wiem że to trudne, mam ten sam problem, ale trochę brakuje im luzu, znacznie lepiej ci wychodzą opisy walki, szczególnie pierwsza z Podrzynaczem jest całkiem zgrabna.
Nie wiem jak się czuję z zakończeniem. Podbudowanie pod emeryturę wydaje mi się troszkę zbyt małe, by dać wystarczający impakt, tym bardziej, że nie wiem, czy moment zmiany podejścia jest wystarczająco mocny; mam trochę wrażenie, że ta droga bohatera nie miała punktu zwrotnego, od początku widzimy, że on się liczy z tym, że świat jest zły i motywuje go wiara i sprawiedliwość, potem widzimy, że podejrzewa, że sprawa z wioską śmierdzi i rozwiązanie, w którym okazuje się, że miał rację, wydaje się zbyt słabe, by doprowadzić go do rezygnacji. W tekście pojawia się wątek łuczniczki, byłoby to dosyć sztampowe, ale czy bliższe poznanie się z nią, nie byłoby lepszym punktem zwrotnym?
To tylko sugestia, twój tekst, jednak tak duża przemiana, na ogół wymaga czegoś, co realnie złamie bohatera – śmierć kogoś bliskiego, miłość, utrata wiary w misję (np. że zakon wysłał ich tam na śmierć) lub coś bardziej kreatywnego. Tutaj tego nie odczułem, ale może takie było założenie.
Miłego!
hej, wiem, sorry, nie będę się głupio tłumaczył, dzięki za zwrócenie uwagi, bo się jak zwykle zbyt skupiłem na sobie i papierowych czytadłach. Postaram się to w tym miesiącu zmienić.
@Ambush matka była złota, ale stała się srebrna po incydencie
po komentarzach usuwam słowniczek, tutaj w sumie nie jest aż taki niezbędny, a jedynie powoduje zakłopotanie
Dzięki za reckę!
Dziękuję wszystkim za cenne uwagi, bardzo cenię każdy komentarz i będę się starał z tekstu na tekst coraz bardziej szlifować technikę. Wiem, że jeszcze daleka droga przede mną, ale dzięki takim ludziom jak wy czuję, że w końcu ktoś daje mi konkretne informacje dlaczego coś działa lub nie działa, co szczególnie pod względem językowym, jest dla mnie bardzo ważne.
dzięki za komentarz, tak to już bywa, że jak w końcu ogarnąłem coś poprawnie, to jest mniejsze zainteresowanie, może z czasem złapie trakcję
okej, rozumiem
hej, dzięki za komentarze, i cenne uwagi, postaram się zająć uporządkowaniem tekstu (ostatnio coraz więcej robię poprawek jejowania, w kolejnych częściach historia też ma się trochę bardziej skupić na bohaterach, spróbuję też coś zrobić z tym natłokiem informacji i bardziej go rozrzucić na dalszą część historii) wiem że mam problem typowego twórcy dużych conów, gdzie mam więcej światotwórstwa niż konkretnych, ciekawych postaci wewnątrz, nad czym również cały czas pracuję. Wiem że to moloch, postaram się doprowadzić go w miarę możliwości do porządku
Hej, dzięki za komentarze, sam fragment jest zbudowany trochę na zasadzie wyrywka opisu z wewnątrz świata, wiem, że ta forma powoduje sporo konfuzji, mam nadzieję, że uda mi się stopniowo doprowadzić do porządku inne teksty o tym świecie, co by z czasem terminy zaczynały się składać w bardziej koherentną całość. (ilość terminów na narody, ich pochodzenie, rasy, geografię, technologie jest spora, a pewne rzeczy ulegają zmianom w trakcie tworzenia, ale jeżeli uda mi się spiąć to może jeszcze zobaczycie coś co nie jest przekombinowanym eksperymentalnym eposoidem)
Dziękuję za cenne porady, ciągle jestem na etapie szlifowania redakcji, więc każda uwaga jest mile widziana
@bruce dziękuję za komentarz, sporo dobrych rzeczy, na które nie zwróciłem uwagi. W sumie mi nawet głupio, że nie zrobiłem dokładniejszej korekty przed wrzuceniem, ale pomyślałem, że jeżeli nie udostępnię tego teraz, to nie zrobię tego nigdy, a tak dostałem przynajmniej fajną analizę i kopa w tyłek by na przyszłość trochę bardziej nad tym posiedzieć.
Jak pisałem w przedsłowie jest to dosyć stary tekst, który walał mi się po dyskach i chciałem go gdzieś udostępnić, bardziej dla własnego sumienia, niż czegokolwiek. Jako że od tamtych 6ciu lat poszedłem bardziej w fantastykę i nawet kolejne części tego “dzieła” już szły bardziej w elementy fantastyczne i sci-fi – kosmici, magia, wampiry i kaszubo-ghule, to stwierdziłem, że może tutaj znajdzie się miejsce i na tego potworka, na którego nawet ja patrzę raczej z przymróżeniem oka. Od, taki mikro wstęp do twórczości, w której dłubię od niecałej dekady. Jak się zbiorę na kolejną wrzutkę, to postaram się mocniej skupić na redakcji (kolejne teksty są też znacznie mniej edgy, słowo ministranta)