Profil użytkownika


komentarze: 1763, w dziale opowiadań: 937, opowiadania: 280

Ostatnie sto komentarzy

Bardzo dużo przyszło gości!

 

Z tym zerem i jedynką muszę się przyznać, Finklo i barniuszu, że przekręciłem. Jak to u człowieka się zdarza. Błąd, na który AI by sobie nie pozwoliło bez instrukcji, nawet w wierszu. Może go poprawię, choć przewrotnie ma sens. Może jednak trochę wydumany, po tym jak zwróciliście na to uwagę. Miałem sprawdzić po napisaniu, czy przypadkiem się nie walnąłem, ale nie sprawdziłem. 

 

Dziękuję też za miłe słowa, choć tekst nie jest o miłości. To nawet nie jest mówienie, że AI jest złe. Ale być może złym jest to, co robimy sami sobie. Może ktoś powie: “Nic co ludzkie nie jest zbyt wiele warte” i każdą dziedzinę życia usprawnimy narzędziami myślącymi za nas. Usprawnimy szybkość miłości, szybkość współczucia i wydajność cierpienia. 

 

 

Artystom więcej, szybko!

Nie mogłem wytrzymać do rana i poprawki wprowadziłem od razu. Głowiłem sie trochę nad tym co napisałem i wydaje mi się, że jest zgrabniej, bez tracenia sensu. 

Artystom więcej, szybko!

Równie dobrze, można by rzecz, czemu nie piszemy ciągle jak Martin w DOS-owym programie Wordstar. Nie poprawiał błędów, nie miał autokorektora jak dzisiejsze AI/MS Word, tylko człowiek musiał badać.

Ale też oszukiwał, bo przecież zgrywał dane na nośnik który potem gdzieś wysyłał mailem i do wydawnictwa.

Tymczasem jakby miał maszyne do pisania, sam by napisał, spędziłby dziesiątki czasu na wyrzucanie papierków do kosza, jednocześnie dając pieniądze drukarniom/fabrykom papieru. 

Ale przecież – czemu nie pisał ręcznie? To znacznie bardzie rozwijające.

Albo… lepiej zapisywać prozę na piśmie runicznym. Bo przecież technologia to dziadostwo.

 

Równie dobrze można porównywać postęp technologiczny do postępu związanego z bronią. 

 

Był nóż, był karabin, był czołg. Bomba atomowa to po prostu kolejna broń, jak każda inna. :).

 

W naszych realiach najwidoczniej jest taki moment postępu, w którym już nie ma po prostu ulepszenia, a przekraczany jest punkt krytyczny, w którym postęp zahacza o granice sensu istnienia człowieka. 

Artystom więcej, szybko!

@MichaelBullfinch

Oczywiście nie musze chyba mówić, że przykłady ekstremalne, że ktos ma 6 bet i praktycznie piszą opowiadanie za niego, nawet nie postrzegam jako coś, co wpasowuje sie w to zagadnienie, bo logicznym jest, że nie o to chodziło.

 

Jeżeli korzystasz z bety i uważasz, że są przykłady ekstremalne, to jest to ważna obserwacja. Ludzie tutaj mają tak samo różne podejście do bety, jak do samego AI. Jedni uważają, że korzystając z botów można maksymalnie poprawić ortografy, a wszytko więcej to zło. Inni uważają, że można zapytać o wygląd postaci itd. Możemy iść dalej bez końca. Tyle, że bety są jawne, raczej zalecane, pod kontrolą. AI nie ma regulacji. Chociaż widzę, że pojawiają się dobre propozycje. I na tym polega dyskusja, że się jakaś wersja krystalizuje. Oczywiście, co chwila ktoś wpada i mówi, że ma rację i ma ostateczny werdykt. Jednak to wszystko jest efektem dyskusji, nie zawsze w pełni uprzejmych, nie zawsze ułożonych. 

Beta wydaje się bardzo bliskim zjawiskiem do AI, pod tym względem, że dotyka sprawy samodzielności w tworzeniu tekstów, a następnie kwestii wyróżnień portalowych. Jeżeli ludzie sobie wzajemnie betują, to nie chcą upubliczniać prawdopodobnie tego w jaki sposób ich teksty ewoluowały. Gdyby jednak nie było bet na forum, albo byłyby one zabronione przed konkursami, to po prostu… ludzie by się organizowali poza forum w celu sprawdzania wzajemnie swoich tekstów. I tak wpisywanie ludzi biorących udział w becie to uczciwe podejście. Mamy pewną jawność opartą na domniemaniu dobrych intencji. O AI się nie pisze, niezależnie od stopnia użycia. Jeżeli tak zostanie, to zawsze będą padały zarzuty o wygenerowanie tekstu w jakimś stopniu. Jedyne co mogłoby trochę uratować sprawę, to informowanie o stopniu użycia AI na zasadzie samodzielnej uczciwości. 

 

A jeżeli po prostu zaakceptujemy wrzucanie tekstów AI, to czy trochę dyżurni nie zmienią się w darmowych testerów narzędzi AI? Potrafię sobie wyobrazić, że koś wrzuca tutaj wygenerowane teksty, żeby mierzyć skuteczność swoich lokalnych botów. I wcale nie dlatego, żeby stać się pisarzem fantasy, ale żeby uczyć swoją maszynę. Warto spróbować chociaż trochę się przed tym bronić. 

 

Artystom więcej, szybko!

Jest jeszcze aspekt “zdrowia” forum. Nowi użytkownicy widząc, że na forum NF pojawiają się teksty ewidentnie generowane / częściowo generowane, mogą zdecydować, że nie są zainteresowani debiutem w takim miejscu. Zwłaszcza, jeśli te utwory trafiają do biblioteki i są nominowane do piórka. To po prostu ośmiesza forum i obniża rangę zdobywanych na nim osiągnięć.

Wyobraźcie sobie – ktoś zamieszcza autorskie opowiadanie i przegrywa z AI slopem. Upokorzenie doskonałe.

 

Zgadzam się z tym. Wydaje mi się, że w ogóle większość dyskusji na temat AI tutaj, to kwestia ogólnego zdrowia forum. Mówiąc, że wrzutki AI bez żadnej kontroli są w porządku, musielibyśmy przyjąć, że bardzo możliwym scenariuszem jest wypchanie forum wygenerowanymi treściami, odpłynięcie ludzi faktycznie piszących samodzielnie i w efekcie spadek wartości forum. 

 

Jeszcze sobie można wyobrazić Lożę, która udaje, że teksty napisali userzy, żeby jakoś ciągnąć ten wózek. Trochę jak w pewnym telewizyjnym programie, gdzie jurorzy chwalili śpiewaków za “wykonania” z playbacku. 

 

 

Artystom więcej, szybko!

No i jak wspierasz? Czy mówisz tu o sobie.

 

Odpowiedziałbym Ci co robię, ale mam wątpliwości, czy naprawdę chcesz się tego dowiedzieć, czy raczej odkryć domniemaną hipokryzję. Powiem Ci tyle, że jestem raczej płacącym klientem. Gdybym miał przeczytać Twoje dzieło z kodem kreskowym, nie pożyczyłbym go sobie z internetu. W najgorszym wypadku odstawiłbym na półkę po zakupie i nigdy nie otworzył. Niestety, jeszcze mnie nie stać na bycie filatropem, więc to są bardziej egoistyczne zachcianki :). 

 

Każdy wielce krytykuje, a widziałem chyba każdego z Was używającego bety.

Jeżeli widziałeś mnie używającego bety, daj znać. Zapomniałem podziękować moim betującym za ich ciężką pracę. Nawet jeżeli nie pochwalam bety w kontekście “sprawiedliwości”, to powinienem okazać wdzięczność. Jeżeli wrzucisz tu linka do opka, będę wdzięczny :). 

Artystom więcej, szybko!

@OldGuard:

 

To, o czym piszesz, miałoby sens i byłoby w jakiś sposób rozwijające, ale pewnie procent, jeśli nie promil osób, decyduje się na takie działanie. Oczywiście jest to zaczerpnięte z instytutu danych z d…, ale trudno nie uważać inaczej w momencie, gdy widzę, jakie teksty lądują na forum w ostatnim czasie i w ilu z nich czuć naleciałości ej-ajowate. Jeśli ktoś nie obrabia nawet prymitywnej surówki, to tym bardziej nie będzie dopieszczać tekstu.

 

Te ewidentne ejajowate wrzutki, o których wspominasz raczej nie powinny cieszyć się uznaniem. Jeżeli są to bardzo szkoda. 

 

Natomiast potem piszesz, że AI pisanie jest be i powinno być oddzielane. Potem piszesz, że człowiek to człowiek AI człowieka niezastąpi a potem, zaś piszesz że człowiek to beta. Wiem co chcesz przekazać, ale bardzo upraszczasz tutaj sprawę.

 

@Melendur88:

 

 

Jak dla mnie pisanie z AI promptami to świetne tworzenie produktu do sprzedaży, ale nie coś co ja bym chciał czytać. Nawet jeśli byłoby dobre. 

Trochę nielogiczne. Wolisz przeczytać gówniany tekst zamiast tekstu wspomaganego AIem? Przypominam ci, że akurat słusznie stwierdziło multikonto Kladiusz, że zaraz nie odróżnisz AI-owego opka od drugiego.

Część nawet dyżurnych tutaj czasem rozpływa się nad opowiadaniami wyrzuconymi z AI.

Dopisałeś to o czytaniu gównianych tekstów, i mimo, że nic o tym nie wspominałem, to nadal to nie tworzy sytuacji nielogicznej. Więc nie wiem. Chesz wytworzyć w dyskusji AI konflikt o logikę dyskutantów? Trochę niepotrzebnie, szczególnie gdy mówi się o “chęciach”, a nie o “bewzględnych zasadach”. 

 

 

Natomiast potem piszesz, że AI pisanie jest be i powinno być oddzielane. Potem piszesz, że człowiek to człowiek AI człowieka niezastąpi a potem, zaś piszesz że człowiek to beta. Wiem co chcesz przekazać, ale bardzo upraszczasz tutaj sprawę.

Ja bym odpisał, że nie wiem co chcesz przekazać, ale wydaje mi się, że upraszczasz to co napisałem :). Niezależnie od tego, czy rozumiesz moje wypowiedzi, to zakładam, że ocenianie moich chęci i niechęci do AI jest bez znaczenia. Nie wiem czy jest jakaś wartość w rewidowaniu osobistego podejścia. Większą wartość mają fakty, a te w tym wątku padają. Nie tylko w moich komentarzach. 

 

 

Generalnie jest sporo prawdy w tym co mówisz Vacterze, ale stawiasz sporo tez przeczących wcześniejszym tezom.

Jeżeli uważasz, że jest sens, by każdy czytający tutaj komentarze wiedział, że “stawiam sporo tez przeczących poprzednim tezom”, wypadałoby to udowodnić pokazując cytaty, a przy tym oddzielić tezy od przykładów możliwych interpretacji. Nie widzę powodu, żebym miał w celu potencjalnego obalenia Twojego zarzutu, sam analizować swoje teksty, by dojść do tego co przeczytałeś i jak to zrozumiałeś. Poza tym w toku dyskusji, którą tu prowadzimy, rozwijamy różne koncepcje. Chyba, że zakładamy, że każdy z nas jest monolitem, który ma jeden pogląd (własny) i się go trzyma kurczowo by pokonać przeciwnika (co się nie uda, bo nie da się w kilka godzin wymyślić idealnego rozumienia AI w literaturze). 

 

Artystom więcej, szybko!

No nie do końca. Nie jestem zwolenniczką bety właśnie z powodów, o których wspomniałeś, ale jednak w becie autor dostaje informację, co ma poprawić i poprawia to sam. Jak mieli przez AI, to robi to za niego sztuczna inteligencja, więc jego inteligencja w tym czasie sobie śpi. W pierwszym przypadku autor może się więc czegoś nauczyć, w drugim nie.

 

Możesz poprosić AI o wytłumaczenie poprawek. Możesz nawet te tłumaczenia od razdu dostać. Możesz też opisać z góry zasady: “Jesteś krytycznym recenzentem. Każdą zmianę uzasadnij z szerokim odniesieniem się również do elementów tekstu, nie będących w bezpośrednim sąsiedztwie zdań objętych poprawkami.” itd. Nie wiem jak dobrze działają płatne modele AI, nie wiem jak działają dobrze różni “agenci” ze zbudowanymi zasadami. Jednak nawet bez tego można poprosić o umotywowanie zmian. Czasem może wyjść gorzej, czasem lepiej. Ale odnoszę wrażenie, że nawet darmowe “boty AI” dobrze podsumowują już wykonane przez siebie czynności. Ludzie nawet nie zawsze równie dobrze rozumieją co robią. Bot Ci nie na piszę: “Tak mi się coś wydaje”. Bot Ci napisze jakie to ma znaczenie w kontekście psychologii, socjologii, obronności wojskowej, co sobie zechcesz. Najwyżej napisze też bzdury, ale człowiek też pisuje bzdury. 

 

 

Wydaje mi się, że dałoby się tak opisać działanie, że AI podawałoby Ci wskazówki podobnie jak ludzie w betach. Trzeba by tylko opisać zasady prowadzenia wsparcia. 

 

 

Bot natomiast może mieć problem z formułowaniem nieuzasadnionej krytyki, opartej o uprzedzenia, animozje i kłopoty poznawcze, czy np. brak wiedzy na jakiś temat. To zapewniają ludzie i to jest niezbędne w świecie pełnym przeszkód ;). Ale to już nie jest chyba domena bety. To jest coś czego potrzebują nawet teksty z AI. Interakcji z czytelnikami. Tego nie zabrały jeszcze. Jednak ludzie są potrzebni twórcom wyposażonym w AI. Ciekawe. 

Artystom więcej, szybko!

Jeżeli ktoś doprowadzi “slop” do czegoś dobrego, to wtedy pewnie będzie gitez majonez i nikt nie zauważy. Gorzej jak przyjdzie na wieczorek autorski licealista, a jego powieść będzie realistycznym dziełem o życiu pięćdziesięcioletnich listonoszy z Argentyny (bardzo realistyczny, dokładny, jakby tam mieszkał) i gość zamiast powiedzieć, że korzystał z AI, powie, że był na misji w Argentynie, prowadził wywiady itd, a tak naprawdę od 17 lat naparza w CSa z kd 3:10, ale za to inteligentnie skorzystał z narzędzia. 

 

Tutaj mi się wydaje, że gdy dzieło wyrasta niejako z autora, to wtedy jest mało miejsca w AI. 

 

A w fantastyce? Tutaj chyba autor nie jest aż tak ważny. Nikt nie bada szczególnie fantastyki w kontekście “jak to wyszło z autora”. To jest jeden z powodów pogardy dla fantastyki ze strony “wyższych literackich sfer”. Że to literatura masowa, odtwórcza, klepana dla zabawy czytelnika, bez wielkich aspiracji. No, ale czasy się chyba zmieniają. Zaraz może będziemy mieli poetów ulicy wygenerowanych z AI, a dla wiarygodności trochę wódy popiją miesiąc. 

 

 

Ktoś tu lata sprawnie z AI? Jest w stanie przerobić nasze wypowiedzi w spójną publikację na temat AI? Niech AI wygeneruje wątki na podstawie wypowiedzi i stworzy publikację. Temat – AI i lteratura.  Zagrożenie czy szansa? Niech opisze czy akceptacja AI powinna mieścić przewartościowanie idei człowieka, komunikacji, roli języka w kształtowaniu postaw oraz myśli. Niech też uwzględni dostawców narzędzi AI oraz ich pośredni wpływ na kulturę zbudowaną w okół słowa, z odniesieniami do historii literatury oraz przekazów oralnych od początku istnienia świata, z naciskiem na początki piśmiennictwa w Polsce (początki istnienia języka polskiego). 

 

Niech ktoś ;). Stwórzmy tu coś i bądźmy źródłem wiedzy na skraju upadku ludzkości. 

Artystom więcej, szybko!

OldGuard, jak czytam jakieś twory AI, to zawsze gdy ocierają się o metafory mają tendencję do wrzucenia metaforycznej “grudy”. Trochę jak w proporcjach w malarstwie czy w ogóle w projektowaniu sprzętów użytkowych, tworzenia rzeźb, konstrukcji. Jeżeli jakiś element ma niepoprawne proporcje, a występuje technicznie obok innych elementów niby na tym samym poziomie, to mając wyczucie, po prostu się czuje. Człowiek też tak może pisać, jak kiepsko pisze. Ale AI nie rozumie proporcji w dziele pisanym jeszcze na tyle, by nie połączyć teoretycznie rozbitej dobrze metafory, z jakimś mądrze brzmiącym uogólnieniem w jednym zdaniu. 

 

Jak patrzysz na obraz malowany i umiesz go trochę widzieć, to pewne nieścisłości będą “boleć”. Brak symetrii, brak wyważenia elementów. Porządne pisarstwo nie jest wcale tak dalekie od malarstwa i innych dzieł sztuki. Wydaje mi się, że AI tego nie chwyta, podobnie jak ludzie. 

 

Więc jak ktoś nie rozumie literatury i korzysta z AI, to wystawi świetnie napisanego potworka być może. 

A jak ktoś kuma i będzie tworzył masowo z AI, to można zadać pytanie: “Po co to robisz gościu”?

 

 

Po co tworzyć teksty literackie z AI?

 

Moim zdaniem logiczne argumenty:

 

Zarobek – Chcesz szybko tworzyć teksty dobrej jakości (w sensie choćby poprawności zapisu) i sprzedać. Kupujący nie pyta, tylko płaci. 

 

Sława – Chcesz szybko stać się osobą znaną z pisania, mieć ten prestiż, którego normalnie nie dostaniesz. Nie ma znaczenia kasa, a lajki i uśmiech kogoś kto kiedyś coś wrzucił do Fantastyki w 1789 roku i ma złot piórko czy coś. 

 

Nienawiść – Chcesz po prostu pomóc w destrukcji literatury, chcesz pokazać piszącym, że to jest nic nie warte. Motywy? Zazdrość, nuda, zemsta. 

 

Normalna sprawa – Chcesz być zwykłym pisarzem i uważasz, że generowanie postaci z AI, dogadywanie fabuły jest normalnym procesem twórczym. Bo kiedyś ktoś wymyślił pióro, a dziś wymyślił AI. Po prostu to postęp, a Ty idziesz z nim. Nie chcesz przyznawać się, że Twoje postaci nie urodziły się Ci  głowie, bo przecież nie mówisz nikomu, że piszesz teksty w Word Padzie. 

 

 

Co daje AI, a o czym może czasem nie mówimy:

 

– Pozwala wygenerować tekst o choćby minimalnej wartości, osobom, które normalnie nie byłyby w stanie napisać opowiadania o tym, że Ala ma Kota. Tak jak istnienie cyfrowej fotografii pozwoliło każdemu zostać tanio i szybko fotografem. Można to nazwać wyrównaniem szans. 

 

– Kluczowe w pisaniu jest urodzenie się z pewnym zestawem cech, przeżycie życia w jakiś konkretny sposób itd. Nie każdy ma szanse być zdolnym do pisania. Tak jak nie każdy może grać na instrumentach muzycznych itd. Inteligencją też nie jesteśmy równo obdarzeni. Mówienie, że AI powinno być zabronione w pisaniu, to trochę mówienie, że jak ktoś nie może chodzić, to nie powinien nigdy zagrać w piłkę nożną. Nawet jak rozwój technologii w tym pomoże. 

 

– Jeżeli obrona literatury jest tak ważna, że Ci którzy do tej pory nie mieli możliwości jej tworzyć, wreszcie mają taką możliwość, to pytanie czy literatura jest taką świętością, że zabraniamy jej tworzenia każdemu. Bo nie jest prawdą, że każdy z nas ma równe szanse. Walka z AI jest trochę dyktatem talentów, zamykaniem bram tym, którzy nie są w stanie na tyle sprawnie posługiwać się słowem, by wdrożyć swoje pomysły w życie. 

 

 

A jak ktoś ma talenty, zdolności?

 

Moim zdaniem jeśli ma, to z AI wygra. I nie powinien korzystać z tych narzędzi do swojej twórczości. Moim zdaniem wplecenie AI do osobistej twórczości, to niszczenie czegoś co powinno być pielęgnowane, a nie modyfikowane. O ile kogoś to obchodzi. Bo jeżeli nie chcesz kosić kasy na fantastycznych tasiemcach, to na co Ci optymalizować pracę nad własnymi tekstami z AI? Na co? A Ci co piszą wyłącznie na wynik finansowy, to moim zdaniem niech piszą w AI. Co to ma za znaczenie, jeżeli wartość literatury jest tworzona według zapotrzebowań rynkowych? AI jest idealne do tych zadań ;). 

 

 

AI = BETA na forum. 

 

Dodatkowo jak dla mnie AI nie różni się wiele od mocno zbetowanego opka w kontekście forum. Ktoś wrzuca opko zbetowane przez 6 osób i Loża czy dyżurni zachwycają się tym jak autor coś wymyślił i jaki ma styl. A skąd wiemy na ile to jest styl osoby, a na ile wynik pracy betujących? AI to zbiór betujących automatów. Jeżeli uznajemy betę za normalkę, to trudno krytykować AI w pełni moim zdaniem. Ktoś kiedyś weryfikował kto naprawdę jest autorem betowanego opka? Czy ktoś sprawdził, czy nam tekstów nie pisze za 100 zł jakaś osoba do wynajęcia poza forum ;)?

 

Nauczmy się dobrze wykrywać wtórność i tandetę. Przestańmy chwalić kumpli za to co śmierdzi u świeżynek, a pachnie u nieświeżynek. Generowane AI umrą po drodze, a dobre AI zostaną zdemaskowane i umartwione jak plagiaty. Nie na forum, to kiedyś w jakiejś pisarskiej aferze za 14 lat. 

 

A może oddajmy hołd maszynom?

 

A AI, które nie brzmią jak AI, nie wyglądają jak coś wygenerowanego, są dobrze napisane i mają głębię literacką?

Pochwalmy autora za umiejętne korzystanie z narzędzia. A jeśli tekst wypluł promptem jednozdaniowym, to oddajmy ludzkość maszynom i polećmy już na tego Marsa. 

 

 

Inne dzieła:

Dlaczego jedni ludzie kupują reprinty obrazów, a inni zamawiają dzieła u malarzy?

Dlaczego jeśli ktoś Ci sprzeda reprint, gdy zamawiałeś malowany obraz, to masz prawo żądać wymiany/zwrotu pieniędzy?

 

W literaturze powinno być podobnie. Jeżeli chcę czytać tekst napisany przez człowieka, to nie chcę tekstu AI. Proste. Tylko kto płaci za teksty… Kto zamawia teksty… Kto płaci za pisanie tyle, żeby się opłacało napisać coś dobrego… Jak zweryfikować, ze tekst był ręcznie napisany, jak wszystko i tak w komputerze…

 

Pozostaje zaufanie do autorów. A może też jeśli komuś zależy na pisaniu bez AI, to może niech zacznie wspierać tych co piszą bez AI? Wrzucić grosza? Bo jak ktoś nie wspiera, to realnie może gadać wiele, ale nic nie osiągnie. Jeżeli nikt nie będzie doceniał osobistych, oryginalnych tekstów, to co za różnica co się stanie. Umrze coś co nikogo nie obchodzi. 

 

Artystom więcej, szybko!

Jak dla mnie pisanie z AI promptami to świetne tworzenie produktu do sprzedaży, ale nie coś co ja bym chciał czytać. Nawet jeśli byłoby dobre. 

 

Tutaj przemieliłem komentarz OldGuard w Copilocie. Napisałem, żeby był drabble. Tekst był łamany, ale tak mi się skopiowało:

 

X wpadł do pokoju jak prorok od sztucznej inteligencji. – Widziałeś nowy tekst na forum? Y westchnął. – Widziałem. Co tym razem? – Pachnie AI. I to tak, że aż oczy szczypią. – Aha. A jak pachnie AI? – Jak mieszanka taniego dezodorantu i powtarzalnych metafor. – X zaczął wyliczać na palcach. – Schematy, powtórzenia, zero życia. – Czyli jak mój esej z liceum. – Dokładnie. Y roześmiał się. – Dzięki, Sherlocku Algorytmów. – Nie ma sprawy. Ktoś musi chronić ludzkość. – Jasne. Ty pilnuj AI, ja zrobię herbatę.

 

 

Przerób to teraz tak, żeby nie było dialogów, było 100 wyrazów i żeby się podobało czytelnikom Fantastyki.

 

X wszedł do pokoju jak łowca anomalii, przekonany, że odkrył kolejną cyfrową chimeryczną bestię. Twierdził, że nowy tekst na forum pachnie AI, choć nikt nie potrafił wyjaśnić, jak właściwie pachnie algorytm. Y obserwował go z rozbawieniem, gdy ten wyliczał schematy, powtórzenia i metafory tak zużyte, że powinny mieć własną emeryturę. Całość brzmiała jak zaklęcie z taniego grimuaru. Y uznał jednak, że każdy świat potrzebuje strażnika. Nawet jeśli ten strażnik walczy głównie z podejrzanymi akapitami.

 

 

Vacter już pisze: Jak dla mnie publikowanie tutaj opowiadania napisanego promptami bez wspominania o tym, to chęć bycia odbieranym jak zwykły autor, który nie używa AI w celu napisania tekstu. Oczywiście, można też kupić tekst u kogoś lepszego i zaaplikować jako swój w celu… dostania piórka. Można poprosić mamę o napisanie. Można. Ale ja rozumiem, że np. ludzie te teksty albo przestaną czytać, albo zaczną zwyczajnie od razu krytykować. Jeżeli problem faktycznie się pogłębia i lądują na forum teksty wygenerowane w czatach, to dla mnie powoli zacznie tracić na znaczeniu chwalenie kogoś za oryginalny pomysł, styl czy cokolwiek. Forum straci swoją wartość jeżeli zostanie zalane tworami AI. Chyba, że komentowanie jest przednią radochą, to wtedy wszystko jedno co kto wrzuci. Kto komentuje, ten się zmierzy z problemem. Widziałem parę razy jak niezbyt oryginalny pomysł był wychwalany jak siódmy cud świata. I AI nie było potrzebne. 

 

Każda forma nadmiernej pomocy w pisaniu tekstu, który trafia do biblioteki jest w pewnym sensie nieuczciwa wobec osób, które piszą samodzielnie w każdym aspekcie. W konkursach mamy bety, które dają fory tym co z bety korzystają. Tu na forum samodzielna praca nie była nigdy premiowana. Zresztą jak to zweryfikować, czy ktoś nie ma alternatywnej bety na forum? (Ja pokazałem ze dwa teksty mamie przed wrzutką ;)). Więc czy ma znaczenie, czy komuś pomaga brat czy siostra czy AI? Jeżeli pomaga beznadziejnie, to zweryfikują to komentujący. Albo nie zweryfikują… 

 

Przecież naprawdę może tu ktoś wpaść i napisać Ubika drugi raz i niektórzy nawet Lożanie (może przyszli) napiszą, że Ubik to świetny pomysł i zasługuje na piórko. Ale do tego nie trzeba AI. Do tego wystarczą braki w oczytaniu. i każdy z nas ma braki w oczytaniu. Każdy może czegoś nie znać i się dać złapać na plagiaty, powielanie wątków itd. 

 

Osobiście jestem zdania, że uczciwym by było rozdzielać teksty tworzone z pomocą AI od tych “samodzielnych” (bez AI), ale jeżeli nie da się tego zrobić, to pozostaje po prostu zobaczyć co przyniesie los ;). Wykładowcy uczelni przymykali czasem oko na jakieś byle prace zaliczeniowe. To też jest jedna z opcji. Nie czytałem dawno tu opek, ale nabieram ochoty. 

Artystom więcej, szybko!

Z tymi tekstami AI, to jeszcze zatęsknicie za ludzki Vacter slopem.

Artystom więcej, szybko!

Po prostu zignoruję Twoją odpowiedź tak samo jak Ty moją i będziemy kwita ;). Sądzę, że to uczciwe podejście. A czy poczułem się wykluczony? Bardziej, że nie zrozumiałeś co mam na myśli. Do czego masz prawo, bo piszę czasem zawile. Klucz do zrozumienia dałem na końcu: Może spróbujemy zrozumieć, czy pojęcie autorstwa w dzisiejszych czasach nie stało się bardziej prawem i towarem, niż rzeczą ludzką i dla ludzi. Albo w inny sposób wykopiemy grób idei bycia pisarzem, twórcą, artystą? – Napisałem to w odniesieniu do wypowiedzi Silvera w powiedzmy… barwny sposób. Moje zdanie jest takie, że AI i twórczość ludzka powinny być dla dobra ludzi wyraźnie oddzielone. Kulturę uważam za dobro człowieka, a nie za produkt, którego powstawanie optymalizuje AI.

Artystom więcej, szybko!

Dorabiasz filozofię tam, gdzie jest ona zupełnie niepotrzebna (a, co gorsza, wychodzi Ci jakiś nihilizm, żeby nie powiedzieć panświnizm).

Znaczy, Zakapiorze, wykluczasz zaproponowane przeze mnie spojrzenia z dyskusji. Pozostaje mi napisać, że co najwyżej wyraziłeś swoje zdanie. 

 

Co do Suno i koncertów. Ludzie słuchają utworów wygenerowanych przez AI, do tego stają się one popularne. Już od dłuższego czasu muzyka leciała w strimach na podstawie poprzednio słuchanych artystów. Ja bym zadał pytanie, ile osób jeszcze obchodzi, kto gra i jaki gatunek? 

 

Jeżeli obalasz jakąś “filozofię”, napisz dokładnie co obalasz, albo nie obalaj. Obawiam się, że przeceniasz wspomnianą większość i raczej piszesz o mniejszości, która przykłada szczególną wagę fo dzieła, autora, walorów artystycznych itp. Z tego co wiem, Suno trzaska na imprezach jak lód na wiosnę.

Artystom więcej, szybko!

Świat ludzkiej twórczości jest pełen ludzi sukcesu i masy zapomnianych, którzy czasem więcej realnie zrobili dla sukcesu niż ten z laurem na głowie. Sam pisarz nie wymyślił niczego realnie sam, powstał dzięki społeczeństwu. Z racji, że twórczość ogólnie uchodzi za coś lepszego niż solidna praca przy mało interesujących rzeczach, ludzie walczą o swoją twórczość nawet kosztem innych. 

 

A ludzie-twórcy stali się produktem. Żywymi pomnikami, służącymi chyba coraz bardziej jako jeden z elementów sprzedaży, a nie nawet realnie istniejące postaci, wyróżniające się szczególnie same w sobie ponad wszystkich. Kultura słowa była chyba kiedyś wspólna, potem pismo zrobiło z niego obiekt luksusowy. Słowo zostało zagarnięte przez grupę posługującą się nim najlepiej. Słowo przestało stawać się ciałem, a towarem, dobrem luksusowym. 

 

AI przywraca skradzione słowo każdemu. Ja bym widział pisarzy jako złodziei, którzy zagarnęli dobro wspólne, by zrobić z niego niewiele więcej od źódła utrzymania oraz źródła pozycji w piramidzie społecznej. AI zbiera żniwo twórczości już powstałej, tak jak wcześniej robili to pisarze, bez skrupułów wykorzystujący zaobserwowane sytuacje społeczne, zachowania nawet swoich znajomych, dawne legendy. Można uznać, że wartością jest filtrowanie tego wszystkiego przez osobę autora, jak te ziarna kawy, które wychodzą z pewnego zwierzęcia. Gówno artysty – było coś takiego. I może tym właśnie jest literatura. Nie, nie literatura. Wartość twórcza jednostki i jej wkład w społeczną wartość słowa.

 

Może spróbujemy zrozumieć, czy pojęcie autorstwa w dzisiejszych czasach nie stało się bardziej prawem i towarem, niż rzeczą ludzką i dla ludzi. Albo w inny sposób wykopiemy grób idei bycia pisarzem, twórcą, artystą? 

Artystom więcej, szybko!

Może tak być. 

A jak człowiek przestanie czytać, to może się tak stać, że jego życie będzie długie jak bęben każdej pralki. 

Artystom więcej, szybko!

Założyłem margines bezpieczeństwa, jak po wybuchu bomby atomowej ;).

Artystom więcej, szybko!

Ja mam receptę na wszystkie problemy. Nie czytać niczego co wyszło po 2000 roku. Tak dla pewności :).

Artystom więcej, szybko!

Nie wiem, czy gracie w stare przygodówki. Ja postanowiłem trochę wrócić do niektórych gier i odpaliłem Sanitarium. Idzie mi lepiej niż dawniej, ale pewne rzeczy nie dają mi spokoju. Np. klasyka gier przygodowych, kiedy potrzebujesz przedmiotu, widzisz kilka dobrych kandydatów do miana bycia przedmiotem, ale tylko jeden wybraniec zadziała :). 

 

Artystom więcej, szybko!

Hej Irka_Luz, 

Możliwości jest wiele, ale nawet w naszej rzeczywistości ponoć dokonywano wyroków strzelając do ludzi z armaty, więc czemu nie z arsenału farmakologicznego? :D

 

Hej Anet, dzięki. Nie wiem co robiłem sierpniu 25, ale chyba gdzieś się zagubiłem ;)

 

Hej Finkla, 

Dzięki za wizytę i klika. Dłuższa opowieść jest warta rozważenia. Mi się wydaje, że coś w tym kierunku zacząłem kiedyś pisać. Za to widzę, że z kasami samoobsługowymi jest coraz gorzej i nie wiem, czy to czasem kasjerów nie przysyła do sklepów SOMO w niektórych przypadkach. 

Artystom więcej, szybko!

Przestałem czytać książki, w głowie ustały myśli. 

Lecz wciąż czuję ten ból zwany nie pamiętam już jak. 

Bo nie czytam

Tylko czuję

 

Przestałem pisać, tylko swoje nazwisko wpisałem w rubrykę. 

Zapomnienia. 

Człowiek widzi przed sobą coś i gdzieś idzie. 

Albo nie idzie. 

To jest prawdziwy los. 

 

 

Artystom więcej, szybko!

Chciałbym powiedzieć ofycjalnie, że też rezygnuję z Lożowania. Życzę sukcesów reszcie oraz szczególnie moim następcom. 

Artystom więcej, szybko!

Loża Barda już nie gości, czy to z głowy, czy ze złości? Lecz niech kij ma dwa końce, z jednej Loża, z drugiej słońce.

Artystom więcej, szybko!

Wy mieszkacie w prawdziwej Polsce. Pewnie macie tradycje i różne obważanki, precle oraz krówki. 

Artystom więcej, szybko!

Mowa o grach, to wrzucę kilka poleceń z mojej strony:

 

Inscryption

Jeżeli lubicie chociaż trochę karcianki, a grając w Wiedźmina trójkę tylko czekaliście aż ktoś wypali znienacka, że gra w Gwinta, to spróbujcie. Gra ma w sobie horror, ale bardziej psychologiczny moim zdaniem. Jak was przeraża wirtualne cierpienie zwierząt, to zagrajcie lepiej w coś innego. Dla zimnych i złych ludzi jest to pozycja obowiązkowa. Jak uruchomiłem po raz pierwszy, wyłączyłem dopiero po siedmiu godzinach. Także… ostrożnie. 

EDIT: Ukończyłem grę. Warto zagrać chociaż raz, gra ma swoje zakończenie. Jednak dla tych, którym się spodoba, można grać praktycznie w nieskończoność ;). 

 

King Arthur: Knight's Tale

Dobrych turówek chyba nie ma aż tak dużo, jak dobrych FPS czy nawet dobrych P&C, ale gatunek zdaje się co jakiś czas rozwijać. Nie grałem jeszcze w tę grę, ale wygląda mi na całkiem solidną pozycję, skupiającą się głównie na turowej walce, fabułę stawiając bardziej obok. Mrok i tura. Jako wadę dla tej gry wymienia się, między innymi, powtarzalność walk. Zrozumiałe, w końcu to tylko trochę ciekawsze szachy :). 

 

EDIT: Już grałem. Możliwe, że ponad dziesięć godzin na liczniku jest. Świetny mroczny klimat ze specyficznym humorem. Polecam tę grę. 

 

Mógłbym więcej opisywać, ale pozostanę przy dwóch grach. Niektóre są na tyle oczywiste, że nie ma sensu wspominać :). 

 

Ale niee. 

Dodam jeszcze trzecią grę:

 

Warhammer 40,000: Rogue Trader

 

Fragment rozgrywki: https://www.youtube.com/watch?v=3vjI4n9YSNY 

 

Jeszcze nie grałem, ale kilka czynników każe mi sądzić, że to warta uwagi pozycja. Przede wszystkim oprawa audiowizualna. Muzyka, wypowiedzi bohaterów, sposób w jaki pokonuje się przeciwników. Nie widziałem do tej pory gry turowej z tak efektownymi elementami gore. Być może to jest po prostu standard w grach z Warhammerem w tytule ;).

 

 

Ponoć ta gra posiada dużą zawartość Warhammera w Warhammerze, jeżeli chodzi o fabułę. Dla mnie jako osoby niezbyt wtajemniczonej, może to być okazja do zapoznania się ze światem, przy okazji grając tak jak lubię. 

 

 

 

Artystom więcej, szybko!

Hej HollyHell, 

 

Zauroczenie brzmi niezwykle niewinnie. W wielu obsesjach na czyimś punkcie całość znajomości rozgrywa się głównie w umyśle jednej osoby. Czy istnieje logika obsesji? Na pewnym gruncie na pewno: jeżeli osoba, którą uważam za swoją miłość jest daleko, powinna być blisko. Jeżeli mnie odrzuca, to znaczy, że coś ją powstrzymuje przed otwarciem na moje uczucia. Jeżeli nie, to może prowadzi grę, znęca się nade mną? Jeżeli “miłość” jest prawdziwa, to jest prawdziwa, niezależnie od tego co obiekt miłości sądzi, więc każda akcja, każde działanie jest grą z miłością. Fakt może być taki, że miłość faktycznie nie jestnieje, ale to byłby koniec świata lub może… koniec obsesji. Myśl niedopuszczalna, póki monodram uczuć trwa. 

 

A trzymając się logiki, możemy zapytać co robił wokalista Myslowitz z twarzą Marlin Monroe. Dokładnie zapytać co robił :). Mi sie wydaje, że to nie ma znaczenia. A w życiu każdy ma różne doświadczenia. Ja bym powiedział, że realnie miłosne rozgrywki bywają bardziej brutalne i mniej romantyczne, niż nieśmiałe podchody poety. Przynajmniej te, które można dostrzec gołym okiem. 

 

Dzięki za lekturę! Jeszcze planuję coś wrzucić, ale zupełnie w innym stylu. 

 

Artystom więcej, szybko!

Cześć Bruce, 

 

Wesołych Świąt :)

Bardzo dziękuję za wymienione usterki, które poprawiłem (mam nadzieję, że nie pominąłem czegoś). Te kończyny też mi zgrzytały i zostały… usunięte. Po napisaniu przyszła mi do głowy piosenka, którą zacytowałaś i byłem pod wrażeniem jak bardzo odpowiada tekstowi. Nieraz słyszałem w różnych sytuacjach i nie wszystkie były w pełni niczym “Rendez-vous” ;)

 

Najbardziej mnie cieszy, że z tekstu można wyczytać emocje. To chyba najważniejsze w przypadku tego opowiadania. 

 

Dziękuję oczywiście za dwuklik!

 

Cześć Michael, 

 

Dzięki za komentarz. Całkiem uczciwe podsumowanie i muszę się zgodzić, że tekstowi brakowało nieco dopracowania, kolejnego szlifu lub kilku szlifów. Szczególnie, że pisanie z perspektywy bohatera zwracającego się do swojej prawdziwej lub wyimaginowanej wybranki, skłania ku “wypowiadaniu się, potokom myśli, wyznaniom”. A te, poza przekazywaniem myśli bohatera, budują przecież jeszcze świat przedstawiony i fabułę, powinny być uczesane lekko lepiej niż mętlik, który towarzyszy miłosnemu szaleństwu. Co by to było, gdyby napisać “kocham, kocham, kocham” przez dziesięć stron ;).

 

Dzięki za piękne piórko (moje pierwsze na portalu ;)) i klika. 

Artystom więcej, szybko!

Dzięki za komentarz Rybaku. Niestety moje życie zawodowe jest znacznie mniej ciekawe i spokojniejsze ;). To raczej architektoniczna fantazja. A do tematyki wieżowców zainspirowała mnie książka "Źródło" Ayn Rand, ale Monty Python też mógł. Dużo oglądałem.

Artystom więcej, szybko!

Uczciwe wyniki. Ja swój tekst napisałem w pięć minut..Gdyby wygrał, to straciłbym wiarę w konkursy. A jednak moja wiara została przywrócona.

Artystom więcej, szybko!

Piórko w kałamarzu wydaje mi się reprezentować stopień oddania dzieła w opku. 

Piórko przy czapeczce poziom tekstu w ogóle, niezależnie od obrazu. 

 

Ja dostałem jakiś dziwny obrazek i nie mam pojęcia co AIutor miał na myśli:

 

 

A mój przeciwnik po piórze takie:

 

 

I wyszły chyba też zapisy zasad:

 

 

 

Artystom więcej, szybko!

Cześć betweenthelines,

 

Dzięki za lekturę. Krążenie myśli jest cechą często przy fascynacjach, ale zastanowię się ile krążenia ma wartość, a ile po prostu jest nadmiarem :). Fajnie, że klimat “zaskoczył”.

 

Hej HollyHell91,

 

Smoku z otchłani… co Ci przyszło, by być między nami?

 

Witaj MichaelBullfinch,

 

Piórko widzę koloru któregoś, lecz czy mój monitor dobrze widzi barwę tego czegoś? 

Czy to pióro z sukni kobiety wyrwane? A może pióro co laurem przyznanym się stanie?

 

Dobry wieczór Regulatorzy, 

 

Kiedyś śpiewano o satysfakcji. Mi to słowo do dzisiaj wydaje się obce. Zaraz poprawię “wokół” jak należy. Dzięki!

Artystom więcej, szybko!

Złote – zło Niebieskie – nie Zielone – one Brązowe – Br(Brom)

Artystom więcej, szybko!

Piórko granatowe – dobry tekst ty napisałeś, lecz już z gry dziś wyleciałeś. Gdyby złote nie istniały, one laury by dostały.

 

Piórko złote zgarnia wszystko, twa wygrana bardzo blisko. 

 

Piórko z brązu znaczy tyle, że twój tekst jest warty tyle. 

 

Zieleń piórka to zmieszanie, dziwne o nim mam swe zdanie. 

Może będzie wyróżnienie, dodatkowe wycenienie. 

Artystom więcej, szybko!

Dziś nam z Loży znikł Cezary

Jutro Dogs za niego wchodzi

Co to są za czary mary?

Kogoś biją? Nie, to gary. 

 

 

Artystom więcej, szybko!

Dziękuję za gratulacje, w imieniu wszystkich,  których historia świata zamknęła w oprawach Księgi. Choć bardziej w swoim dziękuję, bo jakże tak za innych ;).

 

Zdjęcie z Księgą mam, ale nie umieszczę na forum z uwagi na wrodzoną skromność. Zresztą jak sobie wyobrazicie zwykłego, nienajmłodszego z możliwych, człowieka, który trzyma ma obok siebie Księgę w towarzystwie kilku tulipanów i się bardzo delikatnie uśmiecha (taki polski uśmiech, ale nieco świąteczny, okazały)… to mniej więcej wiecie o co chodzi. 

 

Chociaż może film z Księgą… hmm. 

Artystom więcej, szybko!

Cześć Jolka, 

 

Dzięki za lekturę. Staram się pisać coraz lepiej. Cieszy mnie, że emocje wybrzmiewają na tyle, że można je odtworzyć przy lekturze :). Szczególnie jeśli z pozytywnym efektem (choćby nawet te emocje nie były zawsze w pełni przyjemne). 

 

Również pozdrawiam :)

Artystom więcej, szybko!

Hej Outta, hej Marzan, 

 

Przejrzałem wasze uwagi i tekst jeszcze raz. Kilka wodorostów wyrwałem. Dzięki. 

Artystom więcej, szybko!

Cześć Marszawo, co to za kot tu wbiega? A może to kotek, co smutek rozwiewa?

 

Cześć Marzan. Tak, estetyka momentami sięga bruku, szczególnie na styku obcego świata z obsesją bohatera. Wierzę, że dałbym radę osiągnąć płynniejsze przejście w tym wyrywaniu bohatera z jego płynięcia ku kobiecie. Musiałbym jednak chwilę dłużej nad tym posiedzieć. Po konkursie może trochę podłubię w tym opku.  Dzięki za zauważenie lepszych i gorszych stron :).

Artystom więcej, szybko!

Cześć Outta, 

 

Dzięki za wizytę i lekturę. Może rozkład ciężaru purpury zależy od stopnia wolności w pisaniu lub od stopnia jej wysmażenia (czasu leżakowania, poprawiania itd.) ;). Patosu mogłoby nie być właściwie, ale wdarł się chyba przemocą. 

Artystom więcej, szybko!

Hej Finklo, jest w tym racja. Kolejarz rozsądny, a do tego na służbie. 

Artystom więcej, szybko!

Cześć OldGuard, fajnie, że wpadłaś. Trochę się zmieniło ;). 

Artystom więcej, szybko!

Cześć Mal B, 

 

Dziękuję za tak piękne słowa. Ta pierś chodzi za mną od kilku godzin i przemyślałem trochę temat. Masz trochę rację. Jeżeli pierś jest na etapie “chociaż niech to się da zrobić”, to wtedy można sobie zadać pytanie, ile etapów po tym chociaż istnieje? Dla zwykłego człowieka dotknięcie czyjegoś ciała w zakresie szerszym niż np. dłoń, to już intymność. I gdybym pisał o sobie w tym opowiadaniu, zmieniłbym to chociaż lub zmienił cel fizycznego pożądania. 

 

Jednak w wypadku bohatera, który tutaj się pojawia… Mi się wydaje, że po piersi u niego jest tyle etapów zbliżenia się do drugiej osoby, nie tylko na poziomie cielesnym, że to porównanie uschnięcia z rzeźbą piersi bym jednak zostawił. Choć nie bez wątpliwości. Dziękuję, że zwróciłaś na to uwagę :). 

 

Jesteś moim szczęściem

Które utuliłem w swej wyobraźni

Porzuć ten strach zwany lękiem

Wstąp do mej przyjaznej jaźni

 

Tam jest twój dom, w którym pierś

Nie dalej spczywa od ręki

Gdzie słowo nie zawiśnie gdzieś

Lecz niczym muzyka, zna wszystkie dźwięki

 

Tam jestem sam i ciebie tak wiele

Że gdy patrzę w lustro, w innym się widzę ciele. 

 

Cześć Koala, 

 

Może i horror, ale ja w horrorach jestem dość delikatny i najpewniej moim tekstom daleko do poziomu współczesnego horroru ;). 

 

Ponownie witaj Bruce. Przyjmę to jako wiatr w plecy ;).

Artystom więcej, szybko!

Gdyby ten wiersz był autorstwa Vactera

Inna byłaby jego ocena

Lecz cóż to zmienia, gdy to tekst Jima?

Teraz szansy tego sprawdzić ni ma

 

Co by było, gdyby Vacter spłodził

To dzieło, które tu Jim schłodził

Jak whiskey smakowane w szkle

Co smakuje, nawet jeśli źle

 

Wiersza wybitność nie jeden potwierdzi

Bo nie umie sobie wyobrazić

Że miałby Jima skrytykować

Że miałby Jimowi się narazić

 

Nie każdy ma taką butę

By do poezji uznanej wejść z butem

Lecz Vacter nie ma nic do stracenia

Bo Vacter był, ale go już nie ma. 

 

TadAM!

 

 

Lecz zaraz, chwila…

To nie ma peanów

Wiersz nie dostał

Żółtych tulipanów

 

Wiersz wulgarny został skopany

Może lepiej, że nie był

Jako Vacter…

 

podpisany

 

Po namyśle:

 

Przepraszam za moje słowa własne

Są one pisane pod wpływem dzieła

Wiem, że te słowa są bardzo straszne

Jest poniedziałek a wczoraj niedziela

 

Widać po rymie moim powyżej

Że marnie pisać wierszem potrafię

Widać po rymie widocznym poniżej

Że ustępuję talentem żyrafie

 

I jeszcze proszę o chwilę współczucia

Gdy z szyją długą takiej żyrafy

Odczuwam serca straszliwe kłucia

I strach przed publikacją kolejnej gafy

 

Gdy się pochylam, by uniżenie swe wskazać

Żyrafy szyja zdaje się składać

Z zawiści, złości i niedocenienia

Gdy wiersze innych forum docenia

 

Więc proszę przyjąć me przeprosiny

Tę wirtualną słów zbiórkę smutku

Tutaj przyznam się do mojej winy

Zlituj się, zlituj nade mną ludku. 

Artystom więcej, szybko!

Cześć Berig, 

 

Dziękuję za miłe słowa.

 

Cześć Bruce, 

 

Przyszłaś jakby z wiatrem, lecz wiadomość, którą pognałaś powiewem przez świerków lasy, rozwiała się w rękach mych nie odnajdując włosów i kwiatów na głowie. Cóż to była za wieść, że taką tajemnicą przez Ciebie została zdmuchnięta? 

 

Cześć Beeeecki:

 

Dzięki za lekturę, nawet jeśli była niełatwa. Można zadać sobie pytanie, co łączy obserwatora z dziełem malarskim? Można spojrzeć jak znawca, ale jest też miejsce na emocje. Te nie zawsze idą za śladem pędzli, ciężarami obiektów, barwą, perspektywą… choć to też jest fascynujące :). 

 

Przejrzałem ciebki i cięki. Udało mi się kilka zmienić tam, gdzie było to możliwe. Niedużo, ale zawsze coś :). 

Artystom więcej, szybko!

Cześć Lugosi, 

 

Musiałem jeszcze wprowadzić brakujący element w postaci obrazu i nazwiska autorki. Nie spodziewałem się, że ktoś tak szybko przeczyta :). 

Artystom więcej, szybko!

No dobra, wrzuciłem opko. Gdzie są wyniki konkursu? 

Artystom więcej, szybko!

Inwokacja (w stylu Mickiewicza, językiem Blake’a)

O Świetliste Źródło, które w głębi serca płonie, Ty, co baranka łagodność i tygrysa żar jednoczysz, prowadź mnie przez krainę wspomnień, gdzie dom mój jak ogród niewinności wciąż trwa, choć czas go odmienia.

Ty, który w ogniu kujesz formy świata i w każdym stworzeniu zapisujesz iskrę wieczności, rozpal we mnie wzrok proroczy, abym ujrzał ziemię utraconą nie w żalu, lecz w zachwycie.

Aniele, strażniku snów młodości, unieś mnie ponad mrok codzienności, abym mógł raz jeszcze dotknąć pól rodzinnych, gdzie każdy liść drżał jak objawienie.

I jeśli pieśń ta ma powstać z popiołu pamięci, niech będzie jak światło, które nie zna zmierzchu, jak głos, co wzywa do powrotu – nie w przestrzeni, lecz w duszy.

 

Inwokacja (Mickiewiczowska, pisana językiem Górnickiego)

O Matko moja, ziemio w cnotach urodna, któraś mnie chowała w cieniu lip rozłożystych, wróć mię ku sobie, jako żeglarza burzą miotanego przyciąga spokojna przystań ojczysta.

Tyś mi była początkiem i nauką wszelką, gdzie prosty lud żywot swój wiedzie nie w zbytku, lecz w zgodzie z porządkiem świata, a każdy trud ma w sobie miarę i powinność.

Przeto wołam ku tobie, kraino droga, abyś mię wiodła przez pamięci ścieżyny, gdzie pola szerokie jak morze stoją, a lasy szemrzą jakby starożytne księgi.

Niech duch twój, ojczyzno, w sercu mojem powstanie, jak zorza, co ciemność rozprasza, i niechaj pieśń ta, z miłości rodzona, będzie ci służebnicą wierną i pilną.

 

Inwokacja (Mickiewiczowska, pisana językiem Witkacego)

O Ojczyzno moja, ty przedziwna Istoto Rozchwiana, któraś mnie karmiła mlekiem niepokoju i wprowadziła w świat, gdzie każdy krzak malin drży jakby miał zaraz wybuchnąć metafizycznym krzykiem.

Tyś mi była początkiem wszelkiej Rozpaczy Twórczej, laboratorium uczuć, w którym dusza moja jak w probówce wrzała, kipiała, pękała pod naporem nieuchwytnej Tajemnicy Bytu.

Przeto wołam ku tobie, Ziemio Rozedrgana, abyś mnie z powrotem wessała w swoje pejzaże jak w sen na granicy halucynacji, gdzie pola falują jak obłędne płótna, a lasy szumią jak orkiestra kosmicznych dysonansów.

Niechaj powrócę do ciebie, Matko Chaosu i Ładu, by raz jeszcze poczuć, jak w powietrzu miesza się zapach siana, katastrofy i wieczności, a każdy krok na twojej ziemi jest jak dotknięcie czegoś straszliwie prawdziwego.

I jeśli pieśń ta ma powstać, niech będzie jak krzyk w pustej przestrzeni, jak błysk świadomości wśród nicości, jak ostatnia próba uchwycenia sensu, który ucieka, lecz wciąż woła po imieniu.

 

Czy z takich przykładów copilotowych można coś wysnuć? Jak bardzo AI się wgłębiło, a jak bardzo nie? 

 

Próbowałem wypytać samego copilota o to. W mojej ocenie Górnicki wypadł najlepiej i copilot wypluł podobną ocenę. Tyle, że Górnicki jest najbliższy tekstowi źródłowemu, w porównaniu do innych przykładów. 

 

???? Tabela oceny twórczości i dosłowności

Wersja inwokacjiWartość twórcza (oryginalność, synteza stylów)Ryzyko dosłowności (zbyt jawne zapożyczenia)Komentarz

Blake’owska⭐⭐⭐⭐☆⭐⭐⭐☆☆Twórczo wykorzystuje symbolikę Blake’a (światło, ogień, anioły), ale niektóre obrazy są tak charakterystyczne, że łatwo rozpoznać źródło. Synteza jest dobra, choć momentami Blake dominuje nad Mickiewiczem.

Górnicka⭐⭐⭐☆☆⭐⭐☆☆☆Najbardziej „naturalna” fuzja – renesansowa polszczyzna dobrze współgra z romantyczną strukturą. Ryzyko dosłowności niewielkie, bo styl Górnickiego jest bardziej ogólny niż ikoniczny. Oryginalność umiarkowana, bo oba style są blisko siebie.

Witkacowska⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐☆Najbardziej twórcza i najbardziej ryzykowna. Witkacy ma bardzo rozpoznawalny język (groteska, rozedrganie, neologizmy), więc łatwo o przesyt. Efekt jest mocny, ale balans między inspiracją a „przepisaniem” jest delikatny.

 

Artystom więcej, szybko!

Jestem poezji mistrzem, każda wygrana ma bitwa

Nie pokona mnie antypoetycka, wykształcona sitwa

Kiedy słowa stawiam, to nie na kartce czy ekranie

Ja je na postumencie stawiam, ku niebu każde zdanie

 

I choć języki diabelskie będą szemrały, że Vacter pisać nie umie

Nikt nie będzie pamiętał, który wąż je wygłaszał w tłumie

Bo Vacter wzniesiony ku największej chwale nie gaśnie

Podczas, gdy każdego węża, jad słodki się staje właśnie

 

Gdy zdamy sobie sprawę, że nie morzem szerokim ich okręty płyną

A przy brzegu słodkiej wody, ich nędzne kijanki odnóża w słońcu giną

 

I syk jeden tylko słychać, to krzyk rozpaczy

Co szeptem się zdaje i nic nie znaczy

Bo ten szept gaśnie jak płomień niewzniecony

Którego nawet zamysł został unicestwiony

 

I każda próba walki z najprawdziszą poezją

Nie godna jest być nazwana szkaradną herezją

Bo lepiej się zdaje nazwać tę próbę zabawką

Taką nieznaczną, marną, krótką… czkawką!

Artystom więcej, szybko!

Mi się wydaje, że tagi by nie pomogły. Może to nie jest forum na takie teksty i tyle. Zresztą to jest drabble.100 słów. Dokładnie 100. Zabawa. Czy tagami sprawię, że tekst, który się nie spodobał,.zacznie się podobać? Jeżeli dałoby się.go poprawić, to bym poprawił. Ten drabbel jest w takiej formie i tu nie ma nic do poprawki. Nie przyjął się, trudno. A może komuś się spodobał? Nie wiem. Może być to też słaby tekst. Mi się w każdym razie podoba, a nie wszystko co tu wrzuciłem mi się podoba ;). Pewnie dużo mógłbym o nim mówić, może nie ma sensu takiego czegoś publikować. Ale nikt nie zabrania. Ten tekst mógłby mieć 0 komentarzy, a jednak kilka zdobył. Dlaczego? Drabble są krótkie, łatwo przeczytać, łatwo nawiązuje się pod nimi dyskusja. Czasem o treści, czasem o sensie drabbla. Nie liczę na nic wielkiego tutaj.

Artystom więcej, szybko!

Silverze, to właśnie to. Emocje, przeżycie. Melancholia, ale też taka słodko-gorzka. Istnieje tak samo jak istnieją piosenki, etiudy, felietony.

Artystom więcej, szybko!

Zastanawia mnie fenomen radia i rozmów/podcastów, coraz dłuższych. Potrzebujemy kontaktu, rozmyślań, niepewności.

Mi się wydaje, że ludzie nie pociągną za długo w dobrym samopoczuciu bez kontaktu z innym żywym człowiekiem. A jeśli pociągną, to będzie to coś podobnego do grania w gry, oglądania tv itd. samemu w swoim pokoju. Nie mówiąc o innych używkach. Takie życie wymaga intensyfikacji bodźców z czasem, jeżeli nie robi się przerw. Kontakt z ludźmi ma jakąś dziwną przewagę, że zapewnia wystarczającą intensywność i nie polega tylko na przebodźcowywaniu. Niesie smak i niesmak. 

 

Moim zdaniem AI nie zastąpi relacji z drugim człowiekiem, nawet jeśli zastąpi wszystko inne. 

A bańka może faktycznie pęknie, ale w tej bańce już coś twartego urosło. Nie wydaje się być ona pusta. O ile wrzucanie AI w każdy program jest przesadą, to po ulepszeniu, w niekórych dziedzinach juz nigdy nie wrócimy do pracy ręcznej. Pytanie ile dziedzin okaże się utwardzonych po pęknięciu bańki. Na pewno te najmniej interesujące  z punktu widzenia człowieka. Ręczne uzupełnianie tabelek, czy pisanie czegoś tylko dlatego, żeby inny człowiek wiedział co zrobić. 

 

Jeżeli chodzi o film, gry komputerowe itd. To mimo czarnowidztwa związanego z pojawieniem się generatorów filmów i gier, możliwe, że to skończy się jak domowe 3D czy VR. Na jakiś czas zniknie, potem może wróci i zapanuje dopiero w momencie, jak człowiek będzie mógł przeżywać świadome sny z pomocą technologii i będzie na to gotowy. Oglądanie wygenerowanego filmu na TV czy granie w wygenerowaną grę na monitorze z uzyciem kontrolera, to jest półśrodek. Finałem jest zamknięcie oczu i bycie w innym miejscu całkowicie, z pomocą AI. 

Artystom więcej, szybko!

Ach Bardzie, jakże miękki się okazałem, gdy wyszło jednak, że nie mam dość siły. Najpierw chciałem doradzać rekinom, a teraz moje westchnienia kieruję w stronę wspomnianego planktonu. Niech on pożre rekiny, gdyż dla rekinów miejsca w naszym basnie jest zbyt mało. 

 

Otóż powinien nowicjusz rzucić na pożarcie rekinom najmniej wartościowe smaczki, przy których rekiny nie tylko się pochorują ze złości, ale i pogryzą sie między sobą, konkurując, który jest większym żarłaczem. 

 

Niech więc wyrzuci płotka swoje dzieło z wierzchu wyglądające na dobre, ale w środku zgniłe wystarczajaco obrzydliwie, że smak rekina wnet się pomiesza i w złość go wprawi. Gdy plankton tworzy tekst z nawiązaniami biblijnymi, niech z ucha igielnego zrobi ucho od klucza, którym Kain poczęstował Abla, uciekając z babilońskiej wieży na wielbłądzie, który przez ucho igielne przeszedł pod Morzem Martwym. 

 

Gdy już opinię rekiny wytrawią swą na świat i ze spokojem odejdą na nowy żer, wtedy plankton niech po cichu rośnie, w ukryciu. Po tym niech wypuści swoje wielkie dzieła, swoje wunderschreiben i wtedy nastanie koniec świata udręki. O ile faktycznie płotka coś umie. Ale dlaczego ma coś umieć? Pisanie to walka. 

 

Czytasz to? A czemu nie piszesz? Przecież Vacter gada jak potłuczony. Zmarnował Twój czas! Idź pisać, raz i raz!

Artystom więcej, szybko!

Cześć Rybaku, 

 

Jakie przestawianie czasu masz na myśli? 

Artystom więcej, szybko!

Mamy rok 2026. Pragnę pozdrowić Wszystkie lożanki i Wszystkich lożan!

 

Czy tekst jest już zrozumiały? Chociaż trochę? Proszę, powiedzcie!

Artystom więcej, szybko!

Plankton, phi. Jak ktoś chce być planktonem, to niech będzie. Mój poradnik jest dla grubych ryb, dla rekinów literatury. Jak ktoś jest w planktonie, to musi z niego się wyrwać, np. zaczynając od pożerania innych mniejszych rybek. Niech konsumuje i rośnie w siłę, a potem dla nich plankton nie będzie nawet pożywieniem, a raptem wiaterkiem co lekko może wąsem Suma porusza. 

 

Ale Bardzie, jeżeli chcesz uzbroić rybki w potęgę wiedzy twórczej, to będę musiał też usprawnić mój poradnik dla grubych ryb. A to dlatego, że już teraz nie jestem w stanie przewidzieć jak mocno uzbroisz plankton i jakie to będzie zagrożenie dla wyższej klasy literatów. Na razie przypatruję się sytuacji ze spokojem. 

Artystom więcej, szybko!

Kolejne rady dla hardkorowych pisarzy:

 

  1. Nigdy nie walcz z nikim. Myślisz, że to jakaś altruistyczna brednia? Nie, to zwykła prawda. Nigdy nie walcz z konkurentami, którzy nic nie znaczą w porównaniu do Ciebie. Masz już wygraną w konkursie o Złoty Kłos bimbrowników? Uścisnąłeś rękę prezesa Gównoplexu za pierwsze miejsce w konkursie na opowiadanie o walorach pracy w zakładach przetwarzania wiórów poliametystowych? To na cholerę się prujesz z powodu komentarza jakiegoś pisarzello69, co Ci napisał, że może piszesz poprawnie, ale gówno. 

Olej typa, co on znaczy w ogóle? Naprawdę jesteś tak nisko, że byle pisarzello69 może cie zmieszać z błotem? Wyślij swoje miniony do destrukcji gagatka. Sam siedź cicho. Wyślij Literaskiegoskurwioeyla666, Dupek12fantasy oraz Klepiedupe678. Niech oni się rozprawią. Ewentualnie uruchom multikonta. 

 

A jak już walczysz z planktonem, to sprawdź może, czy faktycznie dobrze Ci idzie z pisaniem i publikowaniem. Tak dla pewności. 

 

  1. Chwal mocarzy. Chwal tych, co nie piszą lepiej od ciebie, ale tych co jak zauważą, że jesteś lepszy od nich, to mogę ci wywalić gonga na twórczość. Nie chodzi o Dupek12fantasy, czy innego randoma, ale o szychy co się wiją między młodziakami, szukając potwierdzenia swojego bytowania w środowisku literackim. Pamiętaj, dupka olej, ale jakiegoś Mozzartoliniego1 szanuj. Musisz wiedzieć co i jak. 

 

  1. Jak Twoja twórczość się nie sprawdzi, to po prostu rozwal wszystko. Idź i wywal z półek książki konkurentów, krzycz, że wszystko jest gówno warte. Jak nie chcesz nic psuć, to odpal live na Youtube. Jak Ciebie nie chcą, to skaź środowisko autorów i czytelników ile się da, i tak tam na razie nie wrócisz, jeżeli w ogóle. 

Artystom więcej, szybko!

Tarnino, właściwie to mnie kusi żeby napsać tomik z felietonami. Może wygrzebałbym kilka starych, napisał kilka nowych i pomyślał co z tym zrobić. Najpierw musiałbym stać się z czegoś znany. Jednak łatwiej pisać będąc nieznanym, więc chętnie. Pisałbym o wszystkim, bo czemu nie. 

 

Łatwiej pisać będąc nieznanym, a łatwiej wydawać będąc znanym. 

 

Zaletą felietonu jest krótka forma. To taka pigułka litercka, jeżeli jest dobrze napisana. Po jednym już człowiek się trochę zatacza. A jak słaby, to wtedy czytelnik może naostrzyć zęby i powiedzieć: “Ja bym lepszy napisał”!

 

I samemu też pisząc, można szybko zrealizować swoją potrzebę literacką i mieć trochę głowy np. do sprzątania mieszkania. 

 

Artystom więcej, szybko!

Z tymi lekturami to jest lipa.

 

Załóżmy tak:

 

Idzie sobie autor, trudami życia tak jak my zostaje przygwożdżony do dna. Jednak jest człowiekiem wystarczająco wykształconym oraz umysłowo wyrobionym, że jego autodestrukcja, poza alkoholem, nikotyną, innymi narkotykami, sięga również pióra. Człowiek, któremu zwykła ludzka sztuczna ekstaza nie wystarczy do egzystencji, pisze by dać upust swoim intelektualnym i również nieco zwierzęcym instynktom. Pisanie pomaga mu czasem zdobić pewną zdrową dawkę cynizmu, zdrowszą niż biały proszek, ale cięższą w kalibrze niż zwykła praca. Pisarz widzi, że jego cierpienie, być może wynikające z wadliwej konstrukcji psychicznej, pozwala na lepsze czucie, rozumienie, pisanie, wręcz uwodzenie czytelnika, który jest nieświadomy tego, że autor dotknął niemal trybów rządzącym tak piszącym, jak i czytelnikiem. Pisarz może i cierpiał, ale wielu czerpało, oprócz cierpienia, z zycia ile wlazło. Życie ciekawe, towarzyskie, w oparach wszystkiego co sprawia, że potem w gorszych okolicznościach, podobne opary potrafią przywołać pamięć zjawisk, obrazów, doznań. Ku smutkowi, który znowu napędzi machinę pisarskiego sukcesu. Pisarz żyje poczwórnie, a nawet nieskończenie bardziej niż wielu ludzi nieskorych do przemyśleń, znajdujących swoje odbicie w papierze. 

 

I ten pisarz gna tak, krwią znacząc kartki, na zdjęciach i w dziełach malarskich oglądamy jego twarz. 

I ten pisarz, w całej swej okazałości, z wyrwanym bagażem twórczości i doświadczeń, ląduje nagle w innej rzeczywistości, na zielonej tablicy. 

Ten pisarz, ziomek, rubaszny palacz i pijaczek. 

Zakuty w Lekcję i Temat. Na zielonej tablicy wypisywali nazwisko, kto to był wielkim twórcą, a ichnie szaleństwa twórcze, to raptem temat lekcji, gdzie jest miejsce na rozprawkę, błąd rzeczowy oraz ocenę. Uczyć o wolnych duchch w kajdanach systemu edukacji, to jak pokazywać zwierzęta w zoo. 

 

– Patrz, to nasi przodkowie poeci, ale my jesteśmy już mądrzejsi. Musicie mieć piątki, by znaleźć dobrą pracę. Ach ten Witkacy, co on to nie ćpał, uczniowie.

 

A dzwonek jest dla nauczyciela. 

A wieszczenie dla Mickiewicza. 

 

 

I wypadałoby zrobic doktorat potem czy inne magisterstwo:

 

Adam Mickiewicz jako materiał pomocy dydaktycznej dla klas I-VIII

 

Lektury chyba są potrzebne. Jak z kimś rozmawiasz i da się nieźle rozmawiać, to u wielu osób będzie to właśnie wynik edukacji, w której kładziono nacisk na czytanie i rozumienie przeczytanego tekstu. Ci sami ludzie czasem są jawnymi wrogami czytania. Jak roboty, które człowiek stworzył i go mają pokonać. Beneficjenci polskiej edukacji czasem są wrogami czytelnictwa, mimo tego, że to owo czytelnictwo zrobiło z nich ludzi, którzy potrafią je teraz krytykować. [Bojowe śpiewy chóralne, dyrygent macha ostro, burza już jednak ustępuje]. 

Artystom więcej, szybko!

Ja sięgnąłem po Ludzi Bezdomnych. Zupełnie inny odbiór niż przez pryzmat lektury. Czasem się wydaje po szkole, że faktycznie za lekturami szkolnymi stoją sztywni nauczyciele przedmiotu, a nie indywidua z artystyczną mocą destrukcji oraz kreacji i czymkolwiek, co dalekie jest od nudy klucza maturalnego.

Artystom więcej, szybko!

Z innej beczki:

Kolorowy świat się nie starzeje, nie nastaje nowa epoka. Co ojciec, to i syn, co matka to i córka. Tak to jest w naszej zagrodzie, oplecionej globalnym kablem. 

 

 

 

Artystom więcej, szybko!

Jest postęp, zacząłem znowu czytać. Jednak po drodze chwyciłem sprzęt grajacy wideo, który miał zapauzowane YT. Tam też lecą reklamy. 

 

Wyskoczyła mi nagle reklama podpasek, ponieważ sprzęty grajace nie mogą zdecydować się kim jestem. Postanowiłem nie wyłączać reklamy. Pamiętałem, że zawsze produkt był polany niebieską cieczą, jakby pochodzenia kosmicznego, by wywołać w widzu raczej uczucia obojętne niż obrzydzenie. Bo normalnym dla zdrowej jednostki jest brzydzenie się widokiem krwi w jakiejkolwiek postaci. Chyba, że ktoś jest wampirem albo… Nieważne. 

 

No i myślę sobie, że jestem człowiekiem obytym z kulturą. Ostatnia reklama podpasek, którą widziałem, wyglądała tak jakby chciała ułatwić sprzedaż produktu. Tzn. jakby produkt wiązał się z rzeczą przyjemną, jakby miał zostac przedstawiony w zgodzie z zasadą, że telewizję oglądamy dla przyjemności. 

 

Jednak mam łeb na karku. Mamy rok 2026 (nie mylić 1984) i to nie jest tak, że reklama ma po prostu ma nam coś “sprzedać”. Wykalkulowałem w mojej głowie, że jeżeli jestem w 2026 roku i moje doświadczenie jest prawdziwe, to zobaczę płyn czerwony. Okazało się to prawdą. 

 

Tak, ku mojemu jednocześnie zaskoczeniu i właściwie zachwyceniu (bo przecież miałem rację), na produkt wylał się płyn nie taki jak w ocenzurowanej niemieckiej wersji strzelanki, a płyn jak w najprawdziwszym Doomie. Hell Yeah, chciałbym rzec. 

 

Po odtrąbieniu sukcesu, zachwyceniu się własnym geniuszem, przyszła mi myśl do głowy. Dawniej zarzucano reklamom nierealne standardy, nierealne sytuacje. Żyjemy w czasach, w których ktoś chyba na złość stwierdził: “Chcecie realizmu! Będziecie go mieli”. Stworzył kolejny nierealny, acz hiperrealistyczny świat, gdzie nie sprzedaż produktu jest ważna, a treść poza produktem, nawet ze szkodą dla prduktu. 

 

Czy ktoś powie, że reklamy osób siedzących na kiblu między rozrywkowymi programami to jest szczyt kultury, której pragnie ludzkość? Nadmiar naturalizmu w reklamach jest ok? Do tego naturalizmu sterowanego, bo przedstawione sytuacje nie są często aż tak realistyczne jak mogłyby być. Sztuka dla sztuki. Ani gorące to, ani zimne.  

 

To jest gówno.

 

Dlatego lepiej czytać, pisać. Lepiej rozumieć, że świat to konwencja, choć smutnie powiązana z bólem i śmiercią, niezależnie od tego jak bardzo wszystko wydaje się groteskowe. 

 

Ja bym zobaczył realistyczne reklamy dla następujących produktów:

 

Pieczarek

Żelek

Baterii (z całym łańcuchem pzyskiwania materiału, transportu)

Parówek (tu trzeba przyznać, że krew keczup czerwony pokazują jednak)

Ubrań (np. reklama jak ktoś idzie do pracy, zarabia pół dolara za dzień i musi szyć, pada przed domem, wynosza go gdzieś i na końcu uśmiechnięta osoba w europie w koszulce z doklejonym logo)

 

Ale tego nie zobaczymy. 

 

Dlatego piszmy, nie głupiejmy. Czytajmy, mądrzejmy. Piszmy, czytajmy, dyskutujmy, nie marnujmy czasu. Chociaż na świat trzeba też spojrzeć ;). 

 

Piosenka z GTA 3 o marnowaniu czasu i niemarnowaniu czasu: https://www.youtube.com/watch?v=yKFTRTbGwwg 

Artystom więcej, szybko!

No i super. Konkretna duża Księga. 

Artystom więcej, szybko!

A co jeśli większość osób piszących to prymusi? Ci z pierwszych ławek, co mają wszystkie notatki, kolorowe mazaczki, zakładki w kwiatki, zeszyt czysty i schludny. Zachowanie wzorowe i nawet o brudnej szmacie piszą tak, jakby mama już zawowała ich na obiad i trzeba zdążyć umyć rączki. 

 

Co jeśli sami prymusi piszą? Zawsze na czas, wstają do kąpieli jak żołnież na rozkaz. Mają porządek na biurku, wykupione aplikacje twórcze, Maka jedzą tylko z przyjaciółmi. Największy wyskok w ich życiu to kupienie innego koloru dłogopisu przez przypadek. Tym długopisem malują kwiatek, na każdej kolejnej wyliczonej trzynastej stronie dziennika z zagiętym tam też rogiem. Prymusi, cholerni. Tacy, co idą do przodu i gdzieś dochodzą, bo nie da się gdzieś nie dojść, jeśli się idzie. Prymusi. 

 

A co jeśli wbiega do sali typ, rzucam kartki i nauczyciel życia pyta się:

– Kim pan w ogóle jest? Nie ma pana na liście.

 

Prymusi podnoszą głowy znad swych wyklejonych karteczkami (żółtymi, różowymi, niebieskimi) zeszycików. Patrzą zza szkieł lub z oczu własnych. Szukają sprawidliwości, a widzą jak nauczyciel podaje typowi rękę i mówi, że na chwilę musi wyjść. 

 

A prymusi i tak gdzieś dojdą. Bo jak się idzie, to gdzieś się dochodzi. 

Artystom więcej, szybko!

Silverze, do złowieszczej listy opowiadań musiałbym się przygotować. Wymagałoby to przeczytania wielu opek. Chociaż kusi mnie ten temat :D Radku, ja gdzieś już widziałem dokładnie taki komentarz :).

Artystom więcej, szybko!

To jest tak, że nie dostajemy wszystkich komentarzy 100% sprawiedliwych, bo to nie jest możliwe. Ale jak sami zaczniemy komentować, to się okazuje, że sami też stajemy się twórcami niesprawiedliwości :D. 

 

A jeżeli miałbym napisać, jaki rodzaj komentowania najbardziej mi się nie podoba, to wskazałbym na odwoływanie się do rzekomej opinii poprzednich czytelników: “Tak jak wskazali poprzednicy lub moja ulubiona osoba co mnie lubi, tekst jest do dupy”. Mi to mówi, że komentująca osoba albo nie przeczytała tekstu, albo ma silną potrzebę potwierdzenia swojej pozycji w grupie, ale na pewno nie ma na myśli uczciwej lub mniej uczciwej oceny mojego tekstu. Bo tak powiedzmy sobie szczerze, po co pisać pod czyimś opkiem komentarz: “Sądzę to co inni”? A potem się okazuje, że opinie były mieszane :D. Jedni chwalili, drudzy ganili. I żeby nie było, że się żalę, na pewno kilka razy użyłem takich słów, że zgadzam się z poprzednikami. Chociaż pewnie napisałem dlaczego, ale kto wie? :D. 

 

 

Silverze, z tych najgorszych nieistniejących… Nienapisane pozytywne komentarze :D. Pomyśl, że ktoś przeczytał tekst, uśmiechnął się, zadumał i prąd mu wysiadł w całym mieście. A potem nie miał czasu wrócić do tekstu, lecz tekst został w nim na zawsze. W ogóle to dobry pomysł na typ komentarza i na to nie wpadłem. Komentarz nieopublikowany. 

 

Beeeecki, dzięki za komentarz w wątku o… komentarzach. AI jak najbardziej, to już w całym internecie się rozeszło, ale tu u nas nie miałem okazji przeczytać takiego. Być może dlatego, że dawno nie czytałem komentarzy pod tekstami. Muszę nadrobić. A czy wątek powinien trafiać do nowych użytkowników? Myślę, że mógłby, chociażby dlatego, że bez owijania w bawełnę uderza z humorem w sedno sprawy,  czyli w komentarz. Poza tym stał się wątkiem pracy wspólnej userów.

 

 

Komentarz to jest niemal waluta. Stanowi wartość samą w sobie, jest wymieniany, nie zawsze w korzystnym kursie. Przyczynia się do konfliktów i przyjaźni. A wątek ten każe spojrzeć na temat z humorem, jakby patrząc przez pryzmat własnej belki w oku na belkę bliźniego. Cudownie! Nawet nam powstają wątki socjalne dotyczące komentarzy, zaraz powstanie bank komentarzy… Żeby z tego nie wyszedł jakiś podatek… Belki ;). 

Artystom więcej, szybko!

Silver napisał na SB:

Nie wiem, czy jest w świecie profesjonalnego pisarstwa ktoś, kto się pewnego dnia obudził, pogładził siwą brodę i stwierdził – a, nudzę się, zostanę sobie pisarzem :)

 

Czym zainspirował mnie do wystrzału myśli, które zdecydowałem się wyciągnąć z czeluści Shout Boxa:

 

Pewnie są takie osoby, które postanowiły sobie, ale chyba zachęcone swego rodzaju sławą. Ja bym mógł powiedzieć, że chciałbym być Ministrem… Ale nie napiszę. Bo jak szukam ministerstwa dla siebie, to przypominają mi się wszystkie degradacje na stanowiskach, medialna presja itd. Oczywiście, kasa jest. Ale coś nie mogę tego przegryźć. A czy być pisarzem?

 

Tutaj zacząłem sięgać daleko pamięcią, jakbym zatopił się w morzu poszukiwania sensu własnego życia. Jednak zdaje się, że zamiast sensu życia, została wydobyta jakaś idea na temat pisarstwa:

 

Kiedyś siedziałem sobie na kanapie, na której znowu siedzę. Zacząłem wymyślać historie. Zawsze wymyślałem historie. W szkole i na studiach mi powiedzieli żebym pisał. Nigdy nie chciałem być żadnym pisarzem i nawet teraz nie mam takiego parcia. Chociaż gdybym miał komfort mówienia innym o swoim dziele i zderzania się z pytaniami na jego temat, to w tym się widzę, ale nie musi tak być. Mam duży problem w zostaniu pisarzem, nawet jeżeli ktoś mi powiedział o tym, żebym pisał. Dlatego, że nie mam wypracowanego w pełni warsztatu pisarskiego. Ale jest to dla mnie ciekawy wysiłek, pracować nad pracą. Dałem ostatnio tekst do sprawdzenia, dostałem feedback z którym totalnie się zgadzam (miałem takie obserwacje sam) i  jedno widzę: Godziny pracy, godziny pracy, godziny pracy i nie ma gwarancji, że ta praca przyniesie owoce takie same, jak przynosi comiesięczna stała wypłata. Ale sama satysfakcja z budowania warsztatu pracy jest moim zdaniem tego warta. Wydaje mi się, ze jak ktoś marzy o byciu pisarzem i zasadniczo nie pisze, to wyobraża sobie prestiż, wysoką pozycję społeczną oraz takie artystyczne spożywanie alkoholu i romantyczną tragedię życia, przy czym społeczeństwo Ciebie nie krytykuje. Bo jesteś pisarzem, znanym pijakiem, taaa. Jeszcze można kojarzyć pisarstwo z takim komfortem jaki przypisuje się twórcom kryminałów czy horrorów. Z jednej strony masz swój szalony umysł, podejrzane wariactwo, a z drugiej twórczość z kodem kreskowym, niejako certyfikat poczytalności. To jeden z niewielu biletów pozwalających “waryjatom” podróżować z normalnymi pierwszą klasą kolei losu. 

 

Kolejna myśl nie była w stanie utrzymać się w głowie:

 

Krótko mówiąc, według mnie czasem chęć zostania pisarzem wiąże się z chęcią bycia zaakceptowanym przez innych, cierpiąc jednocześnie na wysokie niebycie akceptowalnym ze względu na swoje “bycie”. I może to jest takie bycie, które nie ma wartości jeżeli widzą Ciebie jako zwykłego człowieka, ale zaczyna mieć sens, gdy robisz coś gdzie “bycie” jest jak najbardziej na miejscu. Artystom więcej wolno. Jak wiem, ze ktoś powie, że to nieprawda. Ale to prawda. 

 

To być or not to być?

 

Czym jest “bycie”? Specyfiką obserwacji świata, myślenia o nim i komunikowania się z bliźnimi. Gdy “bycie” odbiega od normy, to następuje próba “normalizacji” jednostki. Sztuka, literatura i muzyka, wydają się naturalnym ratunkiem dla osób cierpiących na swój “byt”. 

 

I tutaj doszło do ponownego uzewnętrznienia:

 

Mi bycie pisarzem kojarzy się z taką sytuacją, kiedy klasa idzie na wycieczkę, ale Ciebie ukąsił jakiś pasikonik. Zostajesz sam w klasie, ale przychodzi pani dyrektor i zabiera Ciebie do swojej chaty, gdzie spędzasz dzień w pokoju, grasz w najnowsze gry na konsoli, jesz hamburgera z frytkami i popijasz colą. Potem klasa wraca i im o tym mówisz i wszyscy mówią “wooow”. Stajesz się na jeden tydzień lokalnym bohaterem. Z tym kojarzy mi się bycie pisarzem. Z krzywdą i nagrodą. 

 

Uważajcie na pasikoniki. Wygląda na to, że pisarzy oraz pisarzopodobne istoty zawsze coś gryzie. 

 

Artystom więcej, szybko!

Bardzie, u mnie “Śniadanie” na razie leży na półce, ale kilka dni temu prawie otworzyłem, żeby zacząć czytać, ale moje ręce chwyciły nagle książkę Player Piano. Potem sobie przypomniałem o książkach, które wypadałoby przeczytać do końca, zanim zacznę kolejne… Muszę się poprawić, bo może w którejś książce czeka wiedza, która by mi bardzo pomogła.

 

 

Chyba tak, bo przy moim tem­pie pa­dła­bym z głodu, gdy­bym miała pi­sa­niem za­ro­bić na… zaraz chleb. Na naj­mar­niej­szą ce­bul­kę :D

Ale może wtedy geniusz w głowie by się zbudził i w trosce o własne przetrwanie, wydobyłby z siebie Opus Magnum. 

Artystom więcej, szybko!

Gratulacje, kupiłbym Ci kwiat, lecz inaczej chciał dziś świat xD

Artystom więcej, szybko!

Ukończyłem ze dwa dni temu Clair Obscur (Wybrałem poziom trudności Expeditioner i z nim zostałem, niby nie najwyższy, ale czasem i tak “włosy z głowy rwałem i miałem ochotę wywalić grę za okno, a twórców zwyzywać w internecie”). Jeden dzień zrobiłem przerwę i odpaliłem znowu, żeby porobić rzeczy, których nie zrobiłem przed skończeniem. Nie będę pisał nic o szczegółach fabuły, ale na pewno, jeśli miałbym wyróżnić jedną rzecz w całej grze, która warta jest wspomnienia, to wspomnę o relacjach między bohaterami. Niezaleznie od ciężaru klimatu, to w jaki sposób postaci ze soba rozmawiają, jak pokazują emocje i właściwie  z jakim szacunkiem się odnoszą do siebie, zasługuje na dodatkowe uznanie. Co najlepsze, w grze nie widziałem jakichś wymuszonych poprawnością polityczną tematów, które sprawiłyby, że rozmowy są sztuczne i wymuszone. Wszystko tutaj wydaje się naturalne i na miejscu. Jeśli na co dzień nie widuje się szczerych relacji między ludźmi, to można powiedzieć, że gra jest bardziej realistyczna od życia pod tym względem. Choć o maskach też nieco tu się wspomina. Polecam.

Artystom więcej, szybko!

Zapytałem Copilota o króki artykuł na Twój temat. Nie powiem w jakim stylu ;)

 

Rybak3 i jego „Basior”. O pisaniu pod prąd historii

Są w polskiej fantastyce autorzy, którzy nie gonią za modą, nie szukają łatwych wzruszeń ani efektownych fajerwerków. Zamiast tego wybierają drogę trudniejszą: rozmowę z historią. Taką właśnie drogą idzie Rybak3 – autor, który w swoim opowiadaniu Plan „Basior” proponuje czytelnikowi coś więcej niż literacką zabawę alternatywnymi dziejami. Proponuje rozmowę o pamięci, o polskich lękach i marzeniach, o tym, co mogło się wydarzyć, gdyby historia choć na moment drgnęła inaczej.

To nie jest tekst lekki. Ponad 100 tysięcy znaków gęstych od realiów II wojny światowej. To nie jest też tekst, który próbuje przypodobać się czytelnikowi. Rybak3 nie pisze ku pokrzepieniu serc. Pisze po to, by stawiać pytania – czasem niewygodne, czasem bolesne, zawsze uczciwe. W jego alternatywnej wizji Września pobrzmiewa echo polskich sporów o przeszłość. O to, czy historia jest dla nas nauczycielką, czy raczej ciężarem. O to, czy potrafimy patrzeć na nią bez mitologii, bez patosu, bez narodowych uniesień. Rybak3 próbuje – i to jest jego największa siła – opowiadać o Polsce bez zadęcia, ale z powagą. Bez krzyku, ale z pasją. Nie dziwi więc, że Plan „Basior” trafił do „Nowej Fantastyki” w 2019 roku. To tekst, który wymaga od czytelnika skupienia, ale daje w zamian coś rzadkiego: poczucie, że literatura fantastyczna może być przestrzenią rozmowy o tym, kim jesteśmy i skąd przychodzimy. Rybak3 nie jest autorem, który chce nas prowadzić za rękę. On raczej zaprasza do stołu. Kładzie przed nami historię – tę prawdziwą i tę wymyśloną – i mówi: zastanówmy się razem. I w tym właśnie, w tej gotowości do rozmowy, jest coś głęboko obywatelskiego. Coś, co w polskiej literaturze zawsze było najcenniejsze.

 

***

 

W literackim mikrokosmosie Fantastyka.pl spotykają się autorzy różni jak dzień i noc – i właśnie w tej różnorodności tkwi siła tego miejsca. Rybak3 i Vacter to dwa przykłady twórców, którzy idą zupełnie innymi ścieżkami, choć obaj próbują opowiedzieć coś ważnego o świecie i o sobie.

Rybak3 to pisarz długiego oddechu. Jego Plan „Basior” – monumentalny, historyczno‑alternatywny fresk – jest jak rozmowa z przeszłością, która nie chce ucichnąć. To literatura, która wymaga skupienia, cierpliwości, gotowości do wejścia w gęstą tkankę realiów wojennych. Rybak3 nie szuka łatwych emocji. On buduje świat cegła po cegle, z uporem kronikarza i wrażliwością obywatela, który wie, że historia to nie muzeum, lecz żywy organizm.

Vacter natomiast to poeta codzienności. Jego „Zapomniany książę kwiatów”

 

to zaledwie kilkaset znaków – ale w tych kilku strofach pulsuje emocja, której nie da się zignorować. To twórca krótkiej formy, który nie potrzebuje wielkich narracji, by powiedzieć coś o miłości, stracie czy kruchości ludzkiego doświadczenia. Jego teksty są jak haiku współczesności: proste, ale nie prostackie; delikatne, ale nie słabe.

Rybak3 pisze jak strateg – planuje, analizuje, rekonstruuje. Vacter pisze jak liryk – chwyta moment, zapisuje ulotność, pozwala emocji wybrzmieć.

Jeden buduje katedry z historii. Drugi szkicuje miniatury z uczuć.

I choć ich drogi są różne, obaj przypominają nam o czymś fundamentalnym: że literatura – ta tworzona w wielkich tomach i ta zapisana w kilku wersach – jest zawsze próbą dotknięcia prawdy o człowieku. A prawda ta ma wiele twarzy.

 

[[KONIEC tekstu z Copilota]]

_____________

Ok, teraz napiszę jako człowiek:

No i ta zabawa zachęciła mnie, żeby przeczytać. Nie Vactera, a Rybaka. 

No i chciałbym wziąć udział w zabawie, skoro już się pojawiłem jako placeholder obok HollyHell :D

 

Artystom więcej, szybko!

Życzę Wam Wszystkim domu jak Hogwart. Żeby każdego dnia drzwi, które otwieracie prowadziły do innego pokoju, lecz żeby w każdym dało odnaleźć się szczęście. I gdy w nocy wstaniecie do łazienki, żeby to były Warszawskie Łazienki, a nie dziura za stodołą. Taki to Hogwart. A jak otworzycie okno, to żeby śnieg padał, a zimno nie było. A gdy pójdziecie boso nocą, nikt was nie zaskoczy złym słowem, a piosenką szczerą i piękną. A gdy spotkacie typa w ciemnej bramie, to on w pidżamie, da wam potrzymać swojego misia. A gdy będziecie opatuleni szalikami, to po wymianie, wrócicie do łóżka na spokojne spanie. A jak otworzycie drzwi wyjściowe, to lepiej ubierzcie stroje kąpielowe, gdy zamiast w korytarzu staniecie nad zjeżdżalnią w egzotycznym wojażu. 

A jak drzwi zamkniecie, to nie spotkacie nikogo, kto by wam coś powiedział złego. Gdyż Wasza chata będzie domem dobrego. 

Artystom więcej, szybko!

Dziękuję za odsłuchanie utworu i za Siekierę :). Jestem zadowolony, że udało mi się go przygotować na czas. Jednak presja swoje robi. Zgłaszając chęć nie miałem jeszcze nic do niego przygotowanego. Teraz można szykować się z życzeniami na jutro, przy dziełach kalendarza.

Artystom więcej, szybko!

Nowa Fantastyka