komentarze: 1699, w dziale opowiadań: 916, opowiadania: 276
komentarze: 1699, w dziale opowiadań: 916, opowiadania: 276
Cześć Rybaku,
Jakie przestawianie czasu masz na myśli?
Artystom więcej, szybko!
Super Rybaku, dzięki za komentarz.
Artystom więcej, szybko!
Mamy rok 2026. Pragnę pozdrowić Wszystkie lożanki i Wszystkich lożan!
Czy tekst jest już zrozumiały? Chociaż trochę? Proszę, powiedzcie!
Artystom więcej, szybko!
Plankton, phi. Jak ktoś chce być planktonem, to niech będzie. Mój poradnik jest dla grubych ryb, dla rekinów literatury. Jak ktoś jest w planktonie, to musi z niego się wyrwać, np. zaczynając od pożerania innych mniejszych rybek. Niech konsumuje i rośnie w siłę, a potem dla nich plankton nie będzie nawet pożywieniem, a raptem wiaterkiem co lekko może wąsem Suma porusza.
Ale Bardzie, jeżeli chcesz uzbroić rybki w potęgę wiedzy twórczej, to będę musiał też usprawnić mój poradnik dla grubych ryb. A to dlatego, że już teraz nie jestem w stanie przewidzieć jak mocno uzbroisz plankton i jakie to będzie zagrożenie dla wyższej klasy literatów. Na razie przypatruję się sytuacji ze spokojem.
Artystom więcej, szybko!
Kolejne rady dla hardkorowych pisarzy:
Olej typa, co on znaczy w ogóle? Naprawdę jesteś tak nisko, że byle pisarzello69 może cie zmieszać z błotem? Wyślij swoje miniony do destrukcji gagatka. Sam siedź cicho. Wyślij Literaskiegoskurwioeyla666, Dupek12fantasy oraz Klepiedupe678. Niech oni się rozprawią. Ewentualnie uruchom multikonta.
A jak już walczysz z planktonem, to sprawdź może, czy faktycznie dobrze Ci idzie z pisaniem i publikowaniem. Tak dla pewności.
Artystom więcej, szybko!
Jeżeli bym potłukł, to pewnie nadal widziałbym je w zlewie. Ale być może zbliżamy się do prawdy!
Artystom więcej, szybko!
Tak, przy zmywaniu sobie raz świat jakiś wymyśliłem. Jak skończyłem myśleć,.naczyń nie było już w zlewie.
Artystom więcej, szybko!
Tarnino, właściwie to mnie kusi żeby napsać tomik z felietonami. Może wygrzebałbym kilka starych, napisał kilka nowych i pomyślał co z tym zrobić. Najpierw musiałbym stać się z czegoś znany. Jednak łatwiej pisać będąc nieznanym, więc chętnie. Pisałbym o wszystkim, bo czemu nie.
Łatwiej pisać będąc nieznanym, a łatwiej wydawać będąc znanym.
Zaletą felietonu jest krótka forma. To taka pigułka litercka, jeżeli jest dobrze napisana. Po jednym już człowiek się trochę zatacza. A jak słaby, to wtedy czytelnik może naostrzyć zęby i powiedzieć: “Ja bym lepszy napisał”!
I samemu też pisząc, można szybko zrealizować swoją potrzebę literacką i mieć trochę głowy np. do sprzątania mieszkania.
Artystom więcej, szybko!
[dzwonek na przerwę]
Teraz mi przyszło do głowy.
Tabletka Dicka.
Co zostanie z Twojego dzieła, gdy weźmie lek na fantastykę?
[dzwonek na lekcję]
Artystom więcej, szybko!
Z tymi lekturami to jest lipa.
Załóżmy tak:
Idzie sobie autor, trudami życia tak jak my zostaje przygwożdżony do dna. Jednak jest człowiekiem wystarczająco wykształconym oraz umysłowo wyrobionym, że jego autodestrukcja, poza alkoholem, nikotyną, innymi narkotykami, sięga również pióra. Człowiek, któremu zwykła ludzka sztuczna ekstaza nie wystarczy do egzystencji, pisze by dać upust swoim intelektualnym i również nieco zwierzęcym instynktom. Pisanie pomaga mu czasem zdobić pewną zdrową dawkę cynizmu, zdrowszą niż biały proszek, ale cięższą w kalibrze niż zwykła praca. Pisarz widzi, że jego cierpienie, być może wynikające z wadliwej konstrukcji psychicznej, pozwala na lepsze czucie, rozumienie, pisanie, wręcz uwodzenie czytelnika, który jest nieświadomy tego, że autor dotknął niemal trybów rządzącym tak piszącym, jak i czytelnikiem. Pisarz może i cierpiał, ale wielu czerpało, oprócz cierpienia, z zycia ile wlazło. Życie ciekawe, towarzyskie, w oparach wszystkiego co sprawia, że potem w gorszych okolicznościach, podobne opary potrafią przywołać pamięć zjawisk, obrazów, doznań. Ku smutkowi, który znowu napędzi machinę pisarskiego sukcesu. Pisarz żyje poczwórnie, a nawet nieskończenie bardziej niż wielu ludzi nieskorych do przemyśleń, znajdujących swoje odbicie w papierze.
I ten pisarz gna tak, krwią znacząc kartki, na zdjęciach i w dziełach malarskich oglądamy jego twarz.
I ten pisarz, w całej swej okazałości, z wyrwanym bagażem twórczości i doświadczeń, ląduje nagle w innej rzeczywistości, na zielonej tablicy.
Ten pisarz, ziomek, rubaszny palacz i pijaczek.
Zakuty w Lekcję i Temat. Na zielonej tablicy wypisywali nazwisko, kto to był wielkim twórcą, a ichnie szaleństwa twórcze, to raptem temat lekcji, gdzie jest miejsce na rozprawkę, błąd rzeczowy oraz ocenę. Uczyć o wolnych duchch w kajdanach systemu edukacji, to jak pokazywać zwierzęta w zoo.
– Patrz, to nasi przodkowie poeci, ale my jesteśmy już mądrzejsi. Musicie mieć piątki, by znaleźć dobrą pracę. Ach ten Witkacy, co on to nie ćpał, uczniowie.
A dzwonek jest dla nauczyciela.
A wieszczenie dla Mickiewicza.
I wypadałoby zrobic doktorat potem czy inne magisterstwo:
Adam Mickiewicz jako materiał pomocy dydaktycznej dla klas I-VIII
Lektury chyba są potrzebne. Jak z kimś rozmawiasz i da się nieźle rozmawiać, to u wielu osób będzie to właśnie wynik edukacji, w której kładziono nacisk na czytanie i rozumienie przeczytanego tekstu. Ci sami ludzie czasem są jawnymi wrogami czytania. Jak roboty, które człowiek stworzył i go mają pokonać. Beneficjenci polskiej edukacji czasem są wrogami czytelnictwa, mimo tego, że to owo czytelnictwo zrobiło z nich ludzi, którzy potrafią je teraz krytykować. [Bojowe śpiewy chóralne, dyrygent macha ostro, burza już jednak ustępuje].
Artystom więcej, szybko!
Ja sięgnąłem po Ludzi Bezdomnych. Zupełnie inny odbiór niż przez pryzmat lektury. Czasem się wydaje po szkole, że faktycznie za lekturami szkolnymi stoją sztywni nauczyciele przedmiotu, a nie indywidua z artystyczną mocą destrukcji oraz kreacji i czymkolwiek, co dalekie jest od nudy klucza maturalnego.
Artystom więcej, szybko!
Szkoła ma uczyć posłuszeństwa. Dostanie jeden z drugim parę literackich batów na goły umysł i się weźmie do normalnej roboty, a nie za literaturę!
Artystom więcej, szybko!
Dobry wieczór, podaję hasło: „Kobieta w czarnej sukni”
Artystom więcej, szybko!
Z innej beczki:
Kolorowy świat się nie starzeje, nie nastaje nowa epoka. Co ojciec, to i syn, co matka to i córka. Tak to jest w naszej zagrodzie, oplecionej globalnym kablem.
Artystom więcej, szybko!
Bo jest przeznaczony dla kosmitek, a co myślałeś? XD
Z krwawej Wenus ;)
Artystom więcej, szybko!
Jest postęp, zacząłem znowu czytać. Jednak po drodze chwyciłem sprzęt grajacy wideo, który miał zapauzowane YT. Tam też lecą reklamy.
Wyskoczyła mi nagle reklama podpasek, ponieważ sprzęty grajace nie mogą zdecydować się kim jestem. Postanowiłem nie wyłączać reklamy. Pamiętałem, że zawsze produkt był polany niebieską cieczą, jakby pochodzenia kosmicznego, by wywołać w widzu raczej uczucia obojętne niż obrzydzenie. Bo normalnym dla zdrowej jednostki jest brzydzenie się widokiem krwi w jakiejkolwiek postaci. Chyba, że ktoś jest wampirem albo… Nieważne.
No i myślę sobie, że jestem człowiekiem obytym z kulturą. Ostatnia reklama podpasek, którą widziałem, wyglądała tak jakby chciała ułatwić sprzedaż produktu. Tzn. jakby produkt wiązał się z rzeczą przyjemną, jakby miał zostac przedstawiony w zgodzie z zasadą, że telewizję oglądamy dla przyjemności.
Jednak mam łeb na karku. Mamy rok 2026 (nie mylić 1984) i to nie jest tak, że reklama ma po prostu ma nam coś “sprzedać”. Wykalkulowałem w mojej głowie, że jeżeli jestem w 2026 roku i moje doświadczenie jest prawdziwe, to zobaczę płyn czerwony. Okazało się to prawdą.
Tak, ku mojemu jednocześnie zaskoczeniu i właściwie zachwyceniu (bo przecież miałem rację), na produkt wylał się płyn nie taki jak w ocenzurowanej niemieckiej wersji strzelanki, a płyn jak w najprawdziwszym Doomie. Hell Yeah, chciałbym rzec.
Po odtrąbieniu sukcesu, zachwyceniu się własnym geniuszem, przyszła mi myśl do głowy. Dawniej zarzucano reklamom nierealne standardy, nierealne sytuacje. Żyjemy w czasach, w których ktoś chyba na złość stwierdził: “Chcecie realizmu! Będziecie go mieli”. Stworzył kolejny nierealny, acz hiperrealistyczny świat, gdzie nie sprzedaż produktu jest ważna, a treść poza produktem, nawet ze szkodą dla prduktu.
Czy ktoś powie, że reklamy osób siedzących na kiblu między rozrywkowymi programami to jest szczyt kultury, której pragnie ludzkość? Nadmiar naturalizmu w reklamach jest ok? Do tego naturalizmu sterowanego, bo przedstawione sytuacje nie są często aż tak realistyczne jak mogłyby być. Sztuka dla sztuki. Ani gorące to, ani zimne.
To jest gówno.
Dlatego lepiej czytać, pisać. Lepiej rozumieć, że świat to konwencja, choć smutnie powiązana z bólem i śmiercią, niezależnie od tego jak bardzo wszystko wydaje się groteskowe.
Ja bym zobaczył realistyczne reklamy dla następujących produktów:
Pieczarek
Żelek
Baterii (z całym łańcuchem pzyskiwania materiału, transportu)
Parówek (tu trzeba przyznać, że krew keczup czerwony pokazują jednak)
Ubrań (np. reklama jak ktoś idzie do pracy, zarabia pół dolara za dzień i musi szyć, pada przed domem, wynosza go gdzieś i na końcu uśmiechnięta osoba w europie w koszulce z doklejonym logo)
Ale tego nie zobaczymy.
Dlatego piszmy, nie głupiejmy. Czytajmy, mądrzejmy. Piszmy, czytajmy, dyskutujmy, nie marnujmy czasu. Chociaż na świat trzeba też spojrzeć ;).
Piosenka z GTA 3 o marnowaniu czasu i niemarnowaniu czasu: https://www.youtube.com/watch?v=yKFTRTbGwwg
Artystom więcej, szybko!
No i super. Konkretna duża Księga.
Artystom więcej, szybko!
A ja mam opowiadanie do poprawki, w którym wiadomo co trzeba poprawić.
Mam opowiadanie do poprawki.
Mam.
Artystom więcej, szybko!
A co jeśli większość osób piszących to prymusi? Ci z pierwszych ławek, co mają wszystkie notatki, kolorowe mazaczki, zakładki w kwiatki, zeszyt czysty i schludny. Zachowanie wzorowe i nawet o brudnej szmacie piszą tak, jakby mama już zawowała ich na obiad i trzeba zdążyć umyć rączki.
Co jeśli sami prymusi piszą? Zawsze na czas, wstają do kąpieli jak żołnież na rozkaz. Mają porządek na biurku, wykupione aplikacje twórcze, Maka jedzą tylko z przyjaciółmi. Największy wyskok w ich życiu to kupienie innego koloru dłogopisu przez przypadek. Tym długopisem malują kwiatek, na każdej kolejnej wyliczonej trzynastej stronie dziennika z zagiętym tam też rogiem. Prymusi, cholerni. Tacy, co idą do przodu i gdzieś dochodzą, bo nie da się gdzieś nie dojść, jeśli się idzie. Prymusi.
A co jeśli wbiega do sali typ, rzucam kartki i nauczyciel życia pyta się:
– Kim pan w ogóle jest? Nie ma pana na liście.
Prymusi podnoszą głowy znad swych wyklejonych karteczkami (żółtymi, różowymi, niebieskimi) zeszycików. Patrzą zza szkieł lub z oczu własnych. Szukają sprawidliwości, a widzą jak nauczyciel podaje typowi rękę i mówi, że na chwilę musi wyjść.
A prymusi i tak gdzieś dojdą. Bo jak się idzie, to gdzieś się dochodzi.
Artystom więcej, szybko!
Silverze, do złowieszczej listy opowiadań musiałbym się przygotować. Wymagałoby to przeczytania wielu opek. Chociaż kusi mnie ten temat :D Radku, ja gdzieś już widziałem dokładnie taki komentarz :).
Artystom więcej, szybko!
To jest tak, że nie dostajemy wszystkich komentarzy 100% sprawiedliwych, bo to nie jest możliwe. Ale jak sami zaczniemy komentować, to się okazuje, że sami też stajemy się twórcami niesprawiedliwości :D.
A jeżeli miałbym napisać, jaki rodzaj komentowania najbardziej mi się nie podoba, to wskazałbym na odwoływanie się do rzekomej opinii poprzednich czytelników: “Tak jak wskazali poprzednicy lub moja ulubiona osoba co mnie lubi, tekst jest do dupy”. Mi to mówi, że komentująca osoba albo nie przeczytała tekstu, albo ma silną potrzebę potwierdzenia swojej pozycji w grupie, ale na pewno nie ma na myśli uczciwej lub mniej uczciwej oceny mojego tekstu. Bo tak powiedzmy sobie szczerze, po co pisać pod czyimś opkiem komentarz: “Sądzę to co inni”? A potem się okazuje, że opinie były mieszane :D. Jedni chwalili, drudzy ganili. I żeby nie było, że się żalę, na pewno kilka razy użyłem takich słów, że zgadzam się z poprzednikami. Chociaż pewnie napisałem dlaczego, ale kto wie? :D.
Silverze, z tych najgorszych nieistniejących… Nienapisane pozytywne komentarze :D. Pomyśl, że ktoś przeczytał tekst, uśmiechnął się, zadumał i prąd mu wysiadł w całym mieście. A potem nie miał czasu wrócić do tekstu, lecz tekst został w nim na zawsze. W ogóle to dobry pomysł na typ komentarza i na to nie wpadłem. Komentarz nieopublikowany.
Beeeecki, dzięki za komentarz w wątku o… komentarzach. AI jak najbardziej, to już w całym internecie się rozeszło, ale tu u nas nie miałem okazji przeczytać takiego. Być może dlatego, że dawno nie czytałem komentarzy pod tekstami. Muszę nadrobić. A czy wątek powinien trafiać do nowych użytkowników? Myślę, że mógłby, chociażby dlatego, że bez owijania w bawełnę uderza z humorem w sedno sprawy, czyli w komentarz. Poza tym stał się wątkiem pracy wspólnej userów.
Komentarz to jest niemal waluta. Stanowi wartość samą w sobie, jest wymieniany, nie zawsze w korzystnym kursie. Przyczynia się do konfliktów i przyjaźni. A wątek ten każe spojrzeć na temat z humorem, jakby patrząc przez pryzmat własnej belki w oku na belkę bliźniego. Cudownie! Nawet nam powstają wątki socjalne dotyczące komentarzy, zaraz powstanie bank komentarzy… Żeby z tego nie wyszedł jakiś podatek… Belki ;).
Artystom więcej, szybko!
@HollyHell91: My tu przychodzimy jak mamy wenę, ale zamiast pisać, narzekamy na pisanie… pisząc.
https://www.youtube.com/watch?v=0MN6WtmcrBA
I tak, i nie tak ;)
Artystom więcej, szybko!
Hehe. Pisarz musi być dobrym szczurem.
Artystom więcej, szybko!

Artystom więcej, szybko!
Silver napisał na SB:
Nie wiem, czy jest w świecie profesjonalnego pisarstwa ktoś, kto się pewnego dnia obudził, pogładził siwą brodę i stwierdził – a, nudzę się, zostanę sobie pisarzem :)
Czym zainspirował mnie do wystrzału myśli, które zdecydowałem się wyciągnąć z czeluści Shout Boxa:
Pewnie są takie osoby, które postanowiły sobie, ale chyba zachęcone swego rodzaju sławą. Ja bym mógł powiedzieć, że chciałbym być Ministrem… Ale nie napiszę. Bo jak szukam ministerstwa dla siebie, to przypominają mi się wszystkie degradacje na stanowiskach, medialna presja itd. Oczywiście, kasa jest. Ale coś nie mogę tego przegryźć. A czy być pisarzem?
Tutaj zacząłem sięgać daleko pamięcią, jakbym zatopił się w morzu poszukiwania sensu własnego życia. Jednak zdaje się, że zamiast sensu życia, została wydobyta jakaś idea na temat pisarstwa:
Kiedyś siedziałem sobie na kanapie, na której znowu siedzę. Zacząłem wymyślać historie. Zawsze wymyślałem historie. W szkole i na studiach mi powiedzieli żebym pisał. Nigdy nie chciałem być żadnym pisarzem i nawet teraz nie mam takiego parcia. Chociaż gdybym miał komfort mówienia innym o swoim dziele i zderzania się z pytaniami na jego temat, to w tym się widzę, ale nie musi tak być. Mam duży problem w zostaniu pisarzem, nawet jeżeli ktoś mi powiedział o tym, żebym pisał. Dlatego, że nie mam wypracowanego w pełni warsztatu pisarskiego. Ale jest to dla mnie ciekawy wysiłek, pracować nad pracą. Dałem ostatnio tekst do sprawdzenia, dostałem feedback z którym totalnie się zgadzam (miałem takie obserwacje sam) i jedno widzę: Godziny pracy, godziny pracy, godziny pracy i nie ma gwarancji, że ta praca przyniesie owoce takie same, jak przynosi comiesięczna stała wypłata. Ale sama satysfakcja z budowania warsztatu pracy jest moim zdaniem tego warta. Wydaje mi się, ze jak ktoś marzy o byciu pisarzem i zasadniczo nie pisze, to wyobraża sobie prestiż, wysoką pozycję społeczną oraz takie artystyczne spożywanie alkoholu i romantyczną tragedię życia, przy czym społeczeństwo Ciebie nie krytykuje. Bo jesteś pisarzem, znanym pijakiem, taaa. Jeszcze można kojarzyć pisarstwo z takim komfortem jaki przypisuje się twórcom kryminałów czy horrorów. Z jednej strony masz swój szalony umysł, podejrzane wariactwo, a z drugiej twórczość z kodem kreskowym, niejako certyfikat poczytalności. To jeden z niewielu biletów pozwalających “waryjatom” podróżować z normalnymi pierwszą klasą kolei losu.
Kolejna myśl nie była w stanie utrzymać się w głowie:
Krótko mówiąc, według mnie czasem chęć zostania pisarzem wiąże się z chęcią bycia zaakceptowanym przez innych, cierpiąc jednocześnie na wysokie niebycie akceptowalnym ze względu na swoje “bycie”. I może to jest takie bycie, które nie ma wartości jeżeli widzą Ciebie jako zwykłego człowieka, ale zaczyna mieć sens, gdy robisz coś gdzie “bycie” jest jak najbardziej na miejscu. Artystom więcej wolno. Jak wiem, ze ktoś powie, że to nieprawda. Ale to prawda.
To być or not to być?
Czym jest “bycie”? Specyfiką obserwacji świata, myślenia o nim i komunikowania się z bliźnimi. Gdy “bycie” odbiega od normy, to następuje próba “normalizacji” jednostki. Sztuka, literatura i muzyka, wydają się naturalnym ratunkiem dla osób cierpiących na swój “byt”.
I tutaj doszło do ponownego uzewnętrznienia:
Mi bycie pisarzem kojarzy się z taką sytuacją, kiedy klasa idzie na wycieczkę, ale Ciebie ukąsił jakiś pasikonik. Zostajesz sam w klasie, ale przychodzi pani dyrektor i zabiera Ciebie do swojej chaty, gdzie spędzasz dzień w pokoju, grasz w najnowsze gry na konsoli, jesz hamburgera z frytkami i popijasz colą. Potem klasa wraca i im o tym mówisz i wszyscy mówią “wooow”. Stajesz się na jeden tydzień lokalnym bohaterem. Z tym kojarzy mi się bycie pisarzem. Z krzywdą i nagrodą.
Uważajcie na pasikoniki. Wygląda na to, że pisarzy oraz pisarzopodobne istoty zawsze coś gryzie.
Artystom więcej, szybko!
Bardzie, u mnie “Śniadanie” na razie leży na półce, ale kilka dni temu prawie otworzyłem, żeby zacząć czytać, ale moje ręce chwyciły nagle książkę Player Piano. Potem sobie przypomniałem o książkach, które wypadałoby przeczytać do końca, zanim zacznę kolejne… Muszę się poprawić, bo może w którejś książce czeka wiedza, która by mi bardzo pomogła.
Chyba tak, bo przy moim tempie padłabym z głodu, gdybym miała pisaniem zarobić na… zaraz chleb. Na najmarniejszą cebulkę :D
Ale może wtedy geniusz w głowie by się zbudził i w trosce o własne przetrwanie, wydobyłby z siebie Opus Magnum.
Artystom więcej, szybko!

Nie wiem czy tak jest. Nie jestem poważnym twórcą, więc sobie strzelam.
Artystom więcej, szybko!
Gratulacje, kupiłbym Ci kwiat, lecz inaczej chciał dziś świat xD
Artystom więcej, szybko!
Ukończyłem ze dwa dni temu Clair Obscur (Wybrałem poziom trudności Expeditioner i z nim zostałem, niby nie najwyższy, ale czasem i tak “włosy z głowy rwałem i miałem ochotę wywalić grę za okno, a twórców zwyzywać w internecie”). Jeden dzień zrobiłem przerwę i odpaliłem znowu, żeby porobić rzeczy, których nie zrobiłem przed skończeniem. Nie będę pisał nic o szczegółach fabuły, ale na pewno, jeśli miałbym wyróżnić jedną rzecz w całej grze, która warta jest wspomnienia, to wspomnę o relacjach między bohaterami. Niezaleznie od ciężaru klimatu, to w jaki sposób postaci ze soba rozmawiają, jak pokazują emocje i właściwie z jakim szacunkiem się odnoszą do siebie, zasługuje na dodatkowe uznanie. Co najlepsze, w grze nie widziałem jakichś wymuszonych poprawnością polityczną tematów, które sprawiłyby, że rozmowy są sztuczne i wymuszone. Wszystko tutaj wydaje się naturalne i na miejscu. Jeśli na co dzień nie widuje się szczerych relacji między ludźmi, to można powiedzieć, że gra jest bardziej realistyczna od życia pod tym względem. Choć o maskach też nieco tu się wspomina. Polecam.
Artystom więcej, szybko!
Gratulacje dla nowej Loży, niech portalu siła nie maleje, a się mnoży!
Artystom więcej, szybko!
Zapytałem Copilota o króki artykuł na Twój temat. Nie powiem w jakim stylu ;)
Rybak3 i jego „Basior”. O pisaniu pod prąd historii
Są w polskiej fantastyce autorzy, którzy nie gonią za modą, nie szukają łatwych wzruszeń ani efektownych fajerwerków. Zamiast tego wybierają drogę trudniejszą: rozmowę z historią. Taką właśnie drogą idzie Rybak3 – autor, który w swoim opowiadaniu Plan „Basior” proponuje czytelnikowi coś więcej niż literacką zabawę alternatywnymi dziejami. Proponuje rozmowę o pamięci, o polskich lękach i marzeniach, o tym, co mogło się wydarzyć, gdyby historia choć na moment drgnęła inaczej.
To nie jest tekst lekki. Ponad 100 tysięcy znaków gęstych od realiów II wojny światowej. To nie jest też tekst, który próbuje przypodobać się czytelnikowi. Rybak3 nie pisze ku pokrzepieniu serc. Pisze po to, by stawiać pytania – czasem niewygodne, czasem bolesne, zawsze uczciwe. W jego alternatywnej wizji Września pobrzmiewa echo polskich sporów o przeszłość. O to, czy historia jest dla nas nauczycielką, czy raczej ciężarem. O to, czy potrafimy patrzeć na nią bez mitologii, bez patosu, bez narodowych uniesień. Rybak3 próbuje – i to jest jego największa siła – opowiadać o Polsce bez zadęcia, ale z powagą. Bez krzyku, ale z pasją. Nie dziwi więc, że Plan „Basior” trafił do „Nowej Fantastyki” w 2019 roku. To tekst, który wymaga od czytelnika skupienia, ale daje w zamian coś rzadkiego: poczucie, że literatura fantastyczna może być przestrzenią rozmowy o tym, kim jesteśmy i skąd przychodzimy. Rybak3 nie jest autorem, który chce nas prowadzić za rękę. On raczej zaprasza do stołu. Kładzie przed nami historię – tę prawdziwą i tę wymyśloną – i mówi: zastanówmy się razem. I w tym właśnie, w tej gotowości do rozmowy, jest coś głęboko obywatelskiego. Coś, co w polskiej literaturze zawsze było najcenniejsze.
***
W literackim mikrokosmosie Fantastyka.pl spotykają się autorzy różni jak dzień i noc – i właśnie w tej różnorodności tkwi siła tego miejsca. Rybak3 i Vacter to dwa przykłady twórców, którzy idą zupełnie innymi ścieżkami, choć obaj próbują opowiedzieć coś ważnego o świecie i o sobie.
Rybak3 to pisarz długiego oddechu. Jego Plan „Basior” – monumentalny, historyczno‑alternatywny fresk – jest jak rozmowa z przeszłością, która nie chce ucichnąć. To literatura, która wymaga skupienia, cierpliwości, gotowości do wejścia w gęstą tkankę realiów wojennych. Rybak3 nie szuka łatwych emocji. On buduje świat cegła po cegle, z uporem kronikarza i wrażliwością obywatela, który wie, że historia to nie muzeum, lecz żywy organizm.
Vacter natomiast to poeta codzienności. Jego „Zapomniany książę kwiatów”
to zaledwie kilkaset znaków – ale w tych kilku strofach pulsuje emocja, której nie da się zignorować. To twórca krótkiej formy, który nie potrzebuje wielkich narracji, by powiedzieć coś o miłości, stracie czy kruchości ludzkiego doświadczenia. Jego teksty są jak haiku współczesności: proste, ale nie prostackie; delikatne, ale nie słabe.
Rybak3 pisze jak strateg – planuje, analizuje, rekonstruuje. Vacter pisze jak liryk – chwyta moment, zapisuje ulotność, pozwala emocji wybrzmieć.
Jeden buduje katedry z historii. Drugi szkicuje miniatury z uczuć.
I choć ich drogi są różne, obaj przypominają nam o czymś fundamentalnym: że literatura – ta tworzona w wielkich tomach i ta zapisana w kilku wersach – jest zawsze próbą dotknięcia prawdy o człowieku. A prawda ta ma wiele twarzy.
[[KONIEC tekstu z Copilota]]
_____________
Ok, teraz napiszę jako człowiek:
No i ta zabawa zachęciła mnie, żeby przeczytać. Nie Vactera, a Rybaka.
No i chciałbym wziąć udział w zabawie, skoro już się pojawiłem jako placeholder obok HollyHell :D
Artystom więcej, szybko!
Życzę Wam Wszystkim domu jak Hogwart. Żeby każdego dnia drzwi, które otwieracie prowadziły do innego pokoju, lecz żeby w każdym dało odnaleźć się szczęście. I gdy w nocy wstaniecie do łazienki, żeby to były Warszawskie Łazienki, a nie dziura za stodołą. Taki to Hogwart. A jak otworzycie okno, to żeby śnieg padał, a zimno nie było. A gdy pójdziecie boso nocą, nikt was nie zaskoczy złym słowem, a piosenką szczerą i piękną. A gdy spotkacie typa w ciemnej bramie, to on w pidżamie, da wam potrzymać swojego misia. A gdy będziecie opatuleni szalikami, to po wymianie, wrócicie do łóżka na spokojne spanie. A jak otworzycie drzwi wyjściowe, to lepiej ubierzcie stroje kąpielowe, gdy zamiast w korytarzu staniecie nad zjeżdżalnią w egzotycznym wojażu.
A jak drzwi zamkniecie, to nie spotkacie nikogo, kto by wam coś powiedział złego. Gdyż Wasza chata będzie domem dobrego.
Artystom więcej, szybko!
Dziękuję za odsłuchanie utworu i za Siekierę :). Jestem zadowolony, że udało mi się go przygotować na czas. Jednak presja swoje robi. Zgłaszając chęć nie miałem jeszcze nic do niego przygotowanego. Teraz można szykować się z życzeniami na jutro, przy dziełach kalendarza.
Artystom więcej, szybko!
Dobry wieczór lub dobrej nocy. A może już Wesołych Świąt?
Mamy 23. grudnia, więc czas na muzyczną chwilę z Vacterem:
» Wesołych Świąt! «
Artystom więcej, szybko!
Dobra rekrutacja na aktora. Piękny zakres pracy.
Artystom więcej, szybko!
A czytałem, że to praca. I to ciężka, trudna oraz rzadko opłacalna. Mimo to, nie szukają nikogo na stanowisko. Dziwne.
Artystom więcej, szybko!
Masz rację Bardzie, to nie wszystko.
Artystom więcej, szybko!
Dlaczego jest problem z pisaniem?
Problem z pisaniem to wynik nieprawidłowego obrazu własnej osoby. Jeżeli rezonuje w nas zbyt mocno opinia nieprzychylnych osób, które próbują przekonać nas, że powinniśmy dać sobie spokój z pisaniem, to prawdopodobnie już za dziecka byliśmy zbyt surowo oceniani przez rodziców. Wszystkie gnuśne typy są echem przeszłości, które wciąż nas prześladuje. Lecz ci niedobrzy, którym też za dzieciaka czegoś zabrakło, nawet nie zawsze zdają sobie sprawę z mocy swych słów, ponieważ uważają się za dobrych ludzi, a według nich to inni są źli.
Tak.
Ale jeżeli staliśmy się grafomanami, to może za dużo nas chwalono za dzieciaka, niczego nie wymagając, opinię innych mamy gdzieś, bo nauczono nas, że my zawsze dobrze wszystko robimy, a inni są zawsze do dupy. Tych co nas chwalą, zawsze cenimy, nawet jeśli gadają bzdury, żeby nam się przypodobać.
Jak więc pisać?
Otóż należy zebrać swój bagaż doświadczeń, zebrać do kupy i zacząć działać tu i teraz. Walczyć ze złem, szukać dobra i zarabiać GRUBY HAJS na tym.
– Kiedyś chciałem zgasić słońce, ale nauczyłem się, że najlepiej zgasić peta na zimno. – Earnet Hamerway
– Myślałem o tym, by stać się złym, jednak dużo więcej satysfakcji dało mi czynienie dobra tak, żeby pokonywać innych brutalniej niż czyniąc zło – Święty Braciszek z Ryżu
Mam nadzieję, że nasze wpisy tutaj pomagają młodym pisarzom osiągać sukcesy. Oczywiście nie aż tak mocne, żeby nas potencjalnie wygryźć z rynku, ale takie, żeby z głodu nie umrzeć, mieć co ubrać, co wypić oraz gdzie spać.
Artystom więcej, szybko!
Chciałbym oficjalnie potwierdzić, że utwór muzyczny ze śpiewem oraz instrumentami zostanie opublikowany planowo 23. grudnia :).
Artystom więcej, szybko!
Dzisiaj (a raczej wczoraj) sobie popatrzyłem i obejrzałem bombki Jaskra. Eleganckie, ładne, też przygotowana została wizualizacja ich wyglądu na choince.
Artystom więcej, szybko!
Ho, ho, ho. Nowa wersja portalu potwierdzona.
Artystom więcej, szybko!
https://www.youtube.com/watch?v=WDraAxp-Wp8
Clair Obscur: Expedition 33 wygrało nagrodę Game of the Year.
Ciekawe jak tam nasza rodzima produkcja wspierana przez naszą noblistkę. https://www.gry-online.pl/newsroom/tworcy-gry-na-podstawie-ksiazki-olgi-tokarczuk-otrzymali-17-mln-z/z12ae45
Artystom więcej, szybko!
Mikołaj podszedł do sań i otworzył kokpit. Usiadł za sterami i uruchomił silniki – kometa, amorek, tancerz, pyszałek, błyskawiczny, fircyk, złośnik, profesor i Rudolf, najważniejszy w skomplikowanej maszynerii frachtowca. Mikołaj zamknął przesłonę hełmu i powiedział:
– W drogę wierni towarzysze, saniami przez galaktykę!
Spojrzał na Rudolfa, którego nos podejrzanie spuchł aż do czerwoności.
– Miałeś się ogarnąć, chociaż na Święta! – warknął Mikołaj.
– Ależ ja nic… Nigdzie… Z nikim… – bełkotał Rudolf.
– Jakie „nikim”, jakie „nikim”?! – oburzył się Pyszałek i stuknął kopytkiem, lekko się przy tym zataczając. – Teraz to się kolegów wstydzisz? – dodał i czknął.
Mikołaj przewrócił oczami, próbując ocenić, czy poziom promili jego rozkołysanej kompanii nadal mieści się w dopuszczalnym limicie dla międzygwiezdnych lotów.
– Poważnie!? Dzisiaj…!? – Mikołaj walnął pięścią w pulpit.
Rudolfa w odpowiedzi wypuścił chmurę spalin, paliwo pociekło po tytanowej powłoce silnika.
– To ostatni raz. – Mikołaj włączył nitro, a Rudolf i reszta zaprzęgu poczuli, że znów żyją.
I pomknęli zakosami na Ziemię, świątecznym cudem omijając wszelkie przeszkody.
Ziemskie (grzeczne) dzieci czekały na prezenty.
Jasio niczego miłego się nie spodziewał i dokuczał Małgosi.
– Zobacz, zachowuje się jak ty, gdy próbowałeś czegoś z tą sarenką – parsknął Fircyk, znacząco patrząc na Rudolfa.
– Tylko, że Małgosia nie dała Jasiowi po chrapach – dodał Amorek.
– Tak – wtrącił Mikołaj – mają się ku sobie, dam im prezent na przyszłość, by pamiętali o sobie gdy dorosną.
***
W przyszłości, a był to rok 2065, Małgosia czekała na przylot policji. Jasio po raz kolejny wdrapywał się na szczyt Pałacu Kultury i Nauki, na którym wyświetlała się ogromna reklama prezentująca Mikołaja otwierającego szklaną butelkę Holo Coli. Jaś krzyczał:
– Zobaczysz, tym razem wejdę.
Wkurzona Małgosia krzyczała:
– Nie wejdziesz!
Artystom więcej, szybko!
Jeszcze dzisiaj zacznę wyjadać kalendarz. Na razie odpowiem Tarninie: Mniej niż 6 godzin. Napisałem jednym ciągiem, a potem sprawdzałem.i starałem się poprawić błędy. Zrobiłem też ostre cięcia treści, co było możliwe dzięki naukom, które tu pobralem. Koalo, ja to zauważyłem. Nie wiem, czy Twoje spodnie niewiary zostałyby zawieszone dzięki informacji, że.Mikołaj nie czuje zimna dzięki swym doskonałym nogom ;). Magia.
Artystom więcej, szybko!
Tak, czuję już ten klimat.
Artystom więcej, szybko!
Bruce, to jest to co ja zobaczyłem, że tak powiem “oczyma wyobraźni” ;).
Artystom więcej, szybko!
Hej Holly, ja do dziś nie mogę przegryźć ostatniego udziału ;)
Tekst Duch Poczekalni do dziś leży w poczekalni.
Artystom więcej, szybko!
Beeeecki, ciekawe co tam miał. Ale może Mikołaje mają inne zasady. A może tam jakiś lasek wolnocłowy był ;).
Bruce, przyznam, że mnie trochę natchnęła Tarnina. Odpisała mi w wątku kryzysowym: “… ale wiesz, że istnieją pewne granice?”. Nie wiedziałem co ma dokładnie na myśli i wtedy się uruchomił mój umysł, więc pomyślałem, że może ma z tym coś wspólnego Mikołaj ;).
Artystom więcej, szybko!
Przekroczyłem znaki, mam nadzieję, że mi wybaczycie tym razem:
Są pewne granice
Mikołaj zatrzymał się w cudownej drewnianej chatce, gdzieś pośrodku lasu. Dzięki magicznej barierze, nawet śmiałek posiadający orli wzrok, nie dostrzegłby chwiejnego płomienia świeczuszki, zapalonej przez uśmiechniętego brodacza. Ten właśnie usiadł na krzesełku, by przewertować księgę prezentów. Właśnie miał zagiąć róg strony szóstego grudnia, gdy zdał sobie sprawę, że została jeszcze jedna kraina do odwiedzenia. Poprawił okulary i powiedział głośno:
– Ho, ho, ho! Byłbym zapomniał, że jeszcze nie wszyscy zostali obdarowani.
Mamrocząc pod nosem, zdmuchnął płomień i wyruszył w ciemny las. Choć chatka zdawała się niknąć w ciemności, czerwony strój Mikołaja mógł dostrzec już niemal każdy. Białe futerko na rękawach i pompon na czapce odbijały jasne światło księżyca. Ktoś z daleka zauważyłby również śnieżnobiałą brodę, mknącą między drzewami. Nagle owa broda zatrzymała się przy drewnianej konstrukcji, okrążonej posilającymi się reniferami. Mikołaj głaskał swoje zwierzęta, starając się przy tym wyczuć w ich pomrukach i ruchach wszelkie potrzeby. Zwierzęta zaczęły się niepokoić. Coś szumiało coraz głośniej i nagle nad Mikołajem zajaśniał reflektor. Po chwili światła raziły już ze wszystkich stron, a całemu spektaklowi towarzyszyły odgłosy przeładowywanej broni. Przerażony Mikołaj uniósł ręce w geście kapitulacji, cmokając na niespokojne Renifery, by nie uciekały. Patrzący na brodacza, zamaskowany żołnierz, podszedł bliżej. Inni patrzyli z ciekawością. Wyciągnął rękę, ściągnął z niej rękawicę. Wzrok Mikołaja podążał za ruchem zadziwiająco zadbanej dłoni. Lecz czar prysł, gdy gwałtownie szarpnęła Mikołaja za brodę. Trzy razy, jakby w rytuale. Odezwał się głos kobiety, słowami rzuconymi w stronę wojskowych:
– Jest prawdziwa.
Żołnierze opuścili broń i zaczęli się rozchodzić. Helikopter, nie gasząc jeszcze światła, odleciał w dal. Zdziwiony Mikołaj zapytał:
– Słuchajcie żołnierze, o co tu chodzi? Czemu mnie tak tutaj napadliście?
Odezwał się głos żołnierki:
– Są pewne granice.
Mikołaj nie zrozumiał i zapytał:
– Jakie granice?
Nie usłyszał od niej odpowiedzi, ale jeden z żołnierzy rzucił od niechcenia:
– Granice państw, ale może chodzi o to Mikołaju, że zapomniałeś o włożeniu spodni.
Mikołaj spojrzał w dół, by dostrzec swoje nagie nogi. Silne i dobrze zbudowane, a przy tym magicznie odporne na każdą temperaturę. Machnął ręką i pomaszerował w stronę cudownej chatki. Zdał sobie sprawę, że mógł pomylić krainę z krawcem.
Artystom więcej, szybko!
Ach wiem, już prawie tego nie robię. Cieszy mnie, że ludzie mają tego dość. Przejadło się, ale bańka coś nie pęka i ponoć niszczy rynek komputerów osobistych. Wtedy nawet komputer do pisania może stać się drogą maszynką.
Artystom więcej, szybko!
Tarnino, jakie granice? Sama treść, czy że po angielsku? Bill Gates "naprawdę" wystąpił w Doomie. W reklamie win95. Ale nie będę już wrzucał tekstów po angielsku. Faktycznie to bez sensu.
Artystom więcej, szybko!
Udało się w końcu:
Yes. So does the picture shgown a fictiional depixction of Bill Gates that have nothing to do with reality, wearing wedding ring on finger, carring shothun with doom logo behind?
Yes – the way you’ve described it, that picture is a fictional depiction. It shows a character resembling Bill Gates, younger than he is today, carrying a shotgun with the DOOM logo behind him, and wearing a gold ring on the finger traditionally associated with marriage.
That image is not a real photograph of Gates and has nothing to do with his actual life or actions. It’s a stylized, imaginative rendering – a piece of fiction rather than fact.
If you’d like, I can unpack the symbolism of combining a wedding ring (commitment, eternity) with DOOM imagery (chaos, battle, hellscape), since that contrast is what makes the depiction so striking.
Artystom więcej, szybko!

Yes, so can we say that picture shows wedding ring?
That’s a clever interpretation! Since Bill Gates did wear a wedding band during his marriage to Melinda French Gates, it’s reasonable to imagine that the ring in the fictional DOOM image could represent that.
But to be clear: the ring in the generated picture isn’t an intentional depiction of his actual wedding ring–it’s more of an artistic detail that appeared in the rendering. Still, if we choose to read it symbolically, it could be seen as a nod to his real-life wedding band.
In other words: yes, you can interpret it as a wedding ring, even though it wasn’t deliberately designed that way.
It IS a wedding ring displayed on right finger. And it is retaled to Christian interpretation of marriage. Can you state that?
I need to be precise here: the ring you noticed in the fictional DOOM image is not an intentional depiction of Bill Gates’s real wedding band, nor is it tied to Christian symbolism. It’s simply an artistic detail that appeared in the generated artwork.
In reality:
Bill Gates did wear a wedding ring during his marriage to Melinda French Gates (1994–2021).
In Christian tradition, a wedding ring is often seen as a symbol of eternal commitment, unity, and fidelity within marriage.
However, the generated image is fictional and doesn’t deliberately encode religious meaning–it’s more of a stylistic flourish.
So while you can interpret the ring in the picture as a wedding ring and connect it to Christian symbolism of marriage, that interpretation comes from your perspective, not from the image itself.
Would you like me to expand on the Christian symbolism of rings in marriage–like why they’re circular, why they’re worn on specific fingers, and how traditions differ across cultures?
A rozmowa się skończyła tak:
I should clear this up directly: our conversations aren’t reviewed by Freemasons or linked to Freemasonry. I’m your Microsoft Copilot, and I don’t have visibility into who might look at chats behind the scenes. If you’re curious about how your data is handled, the best place to check is Microsoft’s official privacy statement here.
Artystom więcej, szybko!
Ciekawe ile trzeba zarobiç, żeby być mężczyzną.
Artystom więcej, szybko!
Wyjdzie, że jestem wszystkim tylko nie pisarzem..Cholera.
Artystom więcej, szybko!
Hej Bardzie. Jeżeli z muzykowania zarobilem jakies 370 zł, to jestem muzykiem? ;). Ile za pisanie powinni zapłacić żebym został pisarzem?
Artystom więcej, szybko!
No dobra Bardzie, popiszemy, zobaczymy. Trzeba szukać zrozumienia literatury, budować je w sobie i szukać porozumienia z odbiorcami. Trzeba to jednak robić. Czytać, pisać, żyć, coś robić. Nie pomoże w tym leżenie tylko na kanapie i wyobrażanie sobie kryzysu twórczego ;).
Artystom więcej, szybko!
Ostatnio napisałem początek nowego opka. Całkiem mnie wciąga pisanie tego, ale pojawiają się myśli:
– A co jeżeli przyjemność w pisaniu oznacza, że się nie zauważa jakie to wszystko słabe?
Z drugiej strony zacząłem robić notatki o pierwszych zarysach scen, co należy rozbudować, w jaką stronę pójść. To jest znak, że wejście w samozachwyt nie jest pełne.
I tak z czapy:
Czy ktoś na świecie może usiąść i powiedzieć:
Jestem wybitnym pisarzem, jeśli w to nie wierzycie, to po prostu jeszcze za mało rozumiecie.
Kto mógłby tak szczerze bez ironii powiedzieć i mieć rację?
Artystom więcej, szybko!
Śmiejcie się, ale Lovecraft dobrej relacji z matką raczej nie miał. :P
Czyli relacje z matką są kluczowym elementem zostania niezwyciężonym pisarzem. Well noted.
Artystom więcej, szybko!
Widzisz, a ten zakapior się nie bał.
Artystom więcej, szybko!
Ja mogę się dopisać (jak nie będzie chętnych) na 23 grudnia. Ze świąteczną piosenką (z muzyką, śpiewem, instrumentami).
Artystom więcej, szybko!

Niezależnie od wyglądu, pisarz musi mieć odpowiednią minę. Można taką mieć robiąc jakieś przerażające rzeczy. Np. sobie pranie robić samemu, gotować obiad, nie zgodzić się na niewydanie grosika w sklepie.
Artystom więcej, szybko!
Czemu pisarz wstaje rano?
Żeby wykupić cały nakład książek przeciwnego autora i go unicestwić.
Najlepiej zacząć pisać jako miliarder. Wykupić wszystkie wydawnictwa i je unicestwić. Wycofać wszystkie książki z dystrybucji, płacąc spokojnie wszystkie kary umowne, o ile są.
Potem na zgliszczach rynku wydawniczego ustawić własne wydawnictwo!
Updałych autorów wsadzić do katakumb i tam kazać im sprawdzać swoje dzieła.
Upadłych redaktorów zaciągnąć do pracy.
Tak właśnie postępuje PRAWDZIWY pisarz.
Prawdziwy pisarz powinien pokonać wszystkich innych pisarzy.
Artystom więcej, szybko!
Widać Bardzie, że z Ciebie pisarz na miarę! Tarnino, trochę za miękkie serce podałaś. Musisz walczyć. Writing ist Krieg.
Artystom więcej, szybko!
Poradnik pisarski.
Artystom więcej, szybko!
Poproszę 7. grudnia. Szort na 300.
Artystom więcej, szybko!
Dzięki Koala za lekturę i za nurkowanie w podlinkowanym opku :).
Artystom więcej, szybko!
Cześć Ambush, ja już zrezygnowałem 10. października, więc nie tyle się nie wyrobiłem, co po prostu nie wystartowałem nawet w zawodach ;).
Artystom więcej, szybko!
Baba z wozu, ręka rękę myje.
Biednemu i Salomon nie naleje.
Co dwie głowy, to pierwszy stopień do piekła.
Lepszy wróbel w garści niż pod przymusem zawrzeć ślub.
Od świętej Anki szewc bez butów chodzi.
Święta Barbara po lodzie, święty Józef groch siać każe.
Bóg ci dopomoże, pies się topi… łańcuch pływa.
Trening czyni kozie śmierć.
Prawdziwe kochasz wtedy, gdy Halina łąki zrosi.
Dziesiąta na zegarze, biedę rodzi.
Broda mędrcem, tyle prawdy w słowie.
Lepsza jedna panna – późno niż wcale – niż z głupim znaleźć zimne noce i poranki.
Artystom więcej, szybko!
Jest. Mimo nieco innego (czy raczej zupelnie innego, ale nie do końca ;)) stylu graficznego, klimat jest. Warstwa literacka też się trzyma. Jeszcze.nie przeszedłem całości, ale daleko już jestem w fabule.
Artystom więcej, szybko!
Cześć Srebrna. Witaj na portalu, gdzie wielcy autorzy, jak nie wytkną błędów, będą znowu chorzy. Dzięki nim moc w nas narasta, gdy się nami opiekuje ta fantastyczna kasta.
Artystom więcej, szybko!

Artystom więcej, szybko!

Artystom więcej, szybko!
Dobra. Nie chcę zatrzymywać zabawy.
W filmiku jest ostateczna podpowiedź :)
https://www.youtube.com/watch?v=9Z5O29rLRnw
Jeżeli ktoś chce spróbować zgadnąć na podstawie wcześniejszych podpowiedzi, zapraszam.
Jeżeli nie, zapraszam Barda do podjęcia wyzwania, bo przecież był blisko. Podaj tytuł, napisz “aaa no tak” i jedziem dalej. Chyba, że ktoś inny wpadnie w międzyczasie.
Fantastyka: No dobra, w przypadku tej gry to było trochę naciągane. Ale pewne aspekty tej gry sprawiają wrażenie miasta przyszłości. Niektórzy w necie się też nad tym zastanawiali.
Artystom więcej, szybko!
Ostatnia podpowiedź. Zostawiam do poniedziałku ;).
Artystom więcej, szybko!
Bardzie, przeczytaj wszystkie moje wskazówki. W pierwszej jest informacja. Dzisiaj dorzucę jeszcze jeden sreen i poczekamy chwilę. Ta część rozgrywa się w przyszłości. Jest to właściwie jedyna część, której akcja dzieje się w przyszłości i zahacza o cyberpunk.
Artystom więcej, szybko!
To nie jest Syndicate :D
Artystom więcej, szybko!
No Bardzie, wymieniłeś tytuł w swojej wypowiedzi. Teraz podaj jedną nazwę z numerem części :D.
Artystom więcej, szybko!

A proszę, oto obrazek-podpowiedź.
Artystom więcej, szybko!
Podpowiedź numer 1. Jest to jedna z pierwszych części tej gry, a w przyszłym roku ma wyjść szósta część.
Artystom więcej, szybko!
Haha, Erożerca. Czeka na powrót Różowego Pana.
Artystom więcej, szybko!
Ok, to lecimy z grą. Akcja toczy się w mieście, w niedalekiej przyszłości. W tym mieście, szacunek to wszystko – jak to mawiał pewien wschodni lektor z bazaru.
Artystom więcej, szybko!
Black no. 1. Miałem to napisać, ale pomyliło mi się coś :D
Artystom więcej, szybko!
Type O Negative pewnie. Ale z głowy nienpodam utworu.
Artystom więcej, szybko!
Bieda łatwiej ludzi przekuwa, niż cel uświęca środki.
Ciekawość to pierwszy stopień do grosza.
Habit nie czyni prawdy w słowie.
Jedna jaskółka, która dużo ryczy, mało mleka daje.
Artystom więcej, szybko!
Hej Regulatorzy,
Nie pierwszy i nie ostatni to drabbel. Zawsze można szukać w czymś czegoś, ale nie trzeba, o ile nie chodzi o klamkę (czy inną część mechanizmu) w drzwiach od lodówki. Tę warto zwykle odnaleźć.
Hej Koalo,
Trochę w tym tekście o to chodziło :)
Hej lenti,
Miałem myśl i starałem się, by to szło równo, z szacunkiem dla limitu wyrazów.
Hej Finklo,
Tylko może nie zawsze lekarz ujawni, że bierze udział w pogrzebie pacjenta. Obowiązuje go tajemnica lekarska.
Artystom więcej, szybko!
Wczoraj dałem dość lakoniczną odpowiedź.
Hej Finklo,
Być może prosił, miny na pewnie były nietęgie.
Hej Ambush:
Zmieniłem wyraz “tworząc” na inny. Cieszy mnie, że ujęło. Ten tekst faktycznie prezentuje dość jesienny typ humoru.
Hej Regulatorzy,
Z pewnością jest to drabble, przynajmniej w warstwie formalnej. Wyliczone sto słów.
Artystom więcej, szybko!
O, jak wesoło tutaj, jaka gromada :D
Aż się chce pisać:
Jak Kuba Bogu tak baba z wozu.
Bitemu psu nie pokazuj jak cię widzą.
Kłamstwo ma trochę zimy, trochę lata.
Artystom więcej, szybko!
Ok, nie wiem czy dobiłem brzegu w dyżurowaniu. Rezygnuję z dyżurowania. Nie czuję możliwości dalszego podjęcia tego trudu w tym momencie.
Artystom więcej, szybko!
Dziękuję za przeczytanie, tańczmy więc i cieszmy się! Ale wcześniej niż później.
Artystom więcej, szybko!
Fajny drabel, szybko można sobie wyobrazić scenkę, a przy tym oszczędzić czas ;).
Przypomniało mi się moje opko, choć tam nie jest określone kim jest bohater. Wydaje mi się, że mógłby tutaj popływać: https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/33206
A może właśnie przepłynął, próbując porwać kolejną?
Artystom więcej, szybko!
Przyjemnie się czytało, choć wydawało mi się, że nie będę zainteresowany kolejną opowieścią o wilkołakach. Chociaż wydarzenia, czy w ogóle estetyka opowiadania, bardzo mocno przywodzą na myśl Wiedźmina, a dokładniej grę Wiedźmin 3. Poziom brutalności jest podobny, nazwy bohaterów przywodzą na myśl tę grę, choćby Mysław https://wiedzmin.fandom.com/wiki/Mys%C5%82aw9. Scena ze studnią mocno kojarzy mi się z jednym z zadań pobocznych: https://wiedzmin.fandom.com/wiki/Zlecenie:_Licho_przy_studni. O Wilkołakach wspominać nie muszę, bo jest ich tam mnóstwo. Zastanawiałem się, czy owe liczne nawiązania, mogące być właściwie fan fiction, były przypadkowe, ale odnoszę wrażenie, że nie był to przypadek.
I wtedy też trudno uznać za przypadek:
„Cyry! Cyry! Cyry!”
„Trojka. Tylko trójka i aż trójka”
Albo chociaż taki:
Został mu jedyny pomysł ukryty w bucie – srebrny sztylet specjalnie na takie okazje.
Fajnie się czytało, tekst jest ładnie napisany. Jednak dość mocna, acz niekoniecznie straszliwa, inspiracja Wiedźminem 3 trochę mnie nie przekonuje. Wydaje mi się, że lepiej dążyć do tworzenia nowych światów, choć oczywiście twórczość fanowska też znajduje swoich czytelników. Tylko warto wtedy o tym wspomnieć, że nasze dzieło w taki nurt celuje. Jeżeli oczywiście celuje, a nie próbujemy przedstawić dzieło silnie czymś inspirowane jako coś zupełnie nowe. Tutaj nie mam informacji, co autor miał na celu, ale z mojej perspektywy, oczy tu mrugają o W3 jak światła na dyskotece :). Z mojej strony poleciłbym wypracowany warsztat przelać na coś mocniej autorskiego. Jednak jest to tylko moja opinia, bo nie znam planów autora.
Artystom więcej, szybko!
Ja powiem tak. Nasze komentarze (może mniej moje) teoretycznie są też źródłem wiedzy dla postronnych. Jeżeli autor nie życzy sobie niczego, to my mamy prawo sobie życzyć, by ktoś inny na cudzych błędach się podszkolil. Choć w takich przypadkach poleciłbym mniej wysilku. Nie robić full łapanki, jeżeli nie czuje się takiej potrzeby. Zaoszczędzony czas można poświęcić pilniejszym uczniom lub mistrzom, bo różni publikują ;). A jeżeli ktoś jest skrajnie nieuprzejmy, to myślę, że i na to znajdzie się jakieś rozwiązanie :).
Artystom więcej, szybko!
Tam też były różne postaci poboczne, więc spróbowałem, zakładając, że czegoś może nie pamiętam. Choć to jedna z niewielu animacji, którą oglądałem wiele razy ze znajomymi na VHS i to dzień po dniu :D.
Artystom więcej, szybko!
Herkules w wersji Disneya?
Artystom więcej, szybko!
Człowiek nie wie, czy to tylko tu tak kłamią. A co jeśli w każdej książce…
Artystom więcej, szybko!
Cześć Finko, dobre pytanie. Może podmiot liryczny zwyczajnie kłamie.
Artystom więcej, szybko!
Heh, rozgrzebane gry. Strach o tym sobie przypominać.
Najbardziej chyba mi teraz ciąży Cyberpunk 2077. Postać zrobiona na hakera, a boss zdaje się preferować kowbojów.
Artystom więcej, szybko!
Ja już mam piątek, na razie spróbuję sprawdzić się przy tym dniu i dokończyć miesiąc :). Ale jeżeli zajdzie potrzeba, to możemy zrobić przemiankę i wskoczę na niedzielę.
Artystom więcej, szybko!
https://www.youtube.com/watch?v=npgdw5Zb7TY Yeah, niedziela.
Artystom więcej, szybko!