Profil użytkownika

Ostatnie sto komentarzy

@AC – myślę, że masz rację. Ten infodump w kwestii dialogowej wiedźmy jest za teatralny, a jego miejsce jest w epilogu zamykającym wątki, w dodatku w formie lekko niedopowiedzianej – i tak też zrobiłem.

 

@homar – wszelki duch! ;-) Dzięki za wizytę i wylewność :-D

A dlaczego? Bo to ‘wiedźmińskie’, bo to przetworzenie lub nawiązanie do wzorca powszechnie znanej bajki, baśni lub podania w formie brudnej, realnej – gdzie brak szczęśliwego zakończenia lub pozornie szczęśliwe zakończenie tak zaprawione goryczą, że już nie smakuje – jest elementem kanonu wiedźmińskiej antybajki. 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hmmm… Dzięki, odnotowane. I chyba muszę tam dorzucić jedną małą rzecz, jeżeli odbiór się będzie powtarzał w podobny sposób. Sądziłem, że odpowiedz na twoje pytanie wyniknie z sytuacji. Prześpię się z tym i poczekam jeszcze. 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

AC – dzięki. Dlaczego właśnie od tamtąd zachowania postaci wydały ci się 'mniej naturalne'?

Kołysanka – ano dziękuję, taki był zamiar i bardzo się cieszę, że się udał. :-)

 

maciekzolnowski – ty nic nie dawaj, tylko pisz! Śniąca sama znajduje dobre teksty do pochwalenia :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A dziękuję serdecznie :-) Poprawki naniesione. 

Nic tak nie cieszy, jak to, że tekst sam się czyta.

Później trochę odnoszę wrażenie, że ich takie, a nie inne zachowanie wymaga fabuła

→ od którego fragmentu/momentu mniej więcej? Lub której sceny?

 

Rymowanki nie moje, tylko z kołysanki, psze pana. Takiej bardzo starej i bardzo znanej ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Kundera, “Sztuka powieści”. Zbiór fascynująco celnych esejów i wywiadów.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

heart Dzięki, Śniąca. Cieszę się, że uprzyjemniłem ci wieczór :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

laugh Dziękuję za wizytę, dobre słowo, a przede wszystkim dowcipną fraszkę ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O jakie ciepłe przywitanie ;-) No, to mam nadzieję, że przetrawisz i wiedźmiński bez zgagi :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Cii, dokopię się za jakiś czas do czwartego… nie spoiluj, Jajeczny! ;-D Arr Harr arr!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

*czuje się jak młodzież* ;-) Dzięki, @Anet

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

“Białe święta” – buuu, nie będę już tamtego pisał, za podobne! ;-D

A jest koszmarnie dobry. Całe Czarne Lustro jest. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

laughlaugh Sprośności i wszeteczność!

Ale w sumie… kiedy, jeśli nie nocą? ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Najmilej by było, gdybym mógł je w końcu znów pisać! ;-D

 

Ale co rano odgrażam się światu, że to właśnie dziś, dziś się uda… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Szanowne córy nocy na posterunku! ;-D

 

Zawinł, zawinł, rabuje teraz prowiant na dalsze wojaże ;-)

 

I zagląda po cichości od czasu do czasu – bo z czasem właśnie najgorzej. Ale strasznie miło was czytać ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Matko huto, harrr-arr-arr!

Wpadam, bo jakaś wiadomość w skrzynce, a tu się jaja lądowe mojo ulubiono łajbo rozbijajo! ;-)

 

Anet, ta sygnaturka DJ-a

 

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

to się własnie była wzięła z DJ-owego czasu oceny tekstów na jednym konkursie.

 

DJ-u – właśnie dochodzę, kawałeczkami, miesiącami (bo czasu brakuje) do odcinka o Kristmasie w Czarnym Lustrze, z drugiej serii. Bojam się ;-)

 

@Anet, @Łukasz Kuliński – dzięki za lekturę i dobre słowo :-) Ten tekst, po lekkich szlifach, trafił też do zbioru tekstów rocznych “Herbatki u H.” . Zalinkowałbym, ale nie wiem, czy można.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

AQQ – rozczuliłaś mnie przywołaniem pieśni o Vandzie ;-D

 

W tak zwanym międzyczasie wszystkim, którzy próbowali sil i nie próbowali, podrzucam do poczytania fajny artykuł o limerykach, który na szczęście ktoś kiedyś wrzucił do sieci:

 http://niniwa22.cba.pl/zyje_sobie_limeryk_w_krakowie.htm 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Było wyróżnienie. I była też przezacna korektorka, która trzepała malowniczo skórę za przecinki ;-D Ale to trzeba przyjechać, żeby zobaczyć live (a warto, taaaki standup – w dodatku nieoficjalny, przed budynkiem, więc bez cenzury) ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ogłoszenie było z 24/03 – tylko nikt nie zauważył ;-) Ja pytam, kto posłał… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Kto posłał? No kto?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

BEDEM SSAŁ! Tam są opka Asimova, chyba Bradbury’ego – cały przegląd klasyków…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki serdeczne, funthesystem – za czas, lekturę, komentarz i klik ;-) Czasem wracam, jak życie pozwoli ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Fajnie mówi, Kuba Nowak, o swoich opowiadaniach :-) 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czytałbym ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Niech to… W Warszawie, tfu tfu! :-( Będzie z tego jakies wideo?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

yes Dobrze wiedzieć. ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Horror w przestrzeni, ciekawy kontekst (oglądalność, kariera, relacje z despotyczną szefową) i… urwana przy jajach końcówka. ;-)

 

Brakuje mi w tym opowiadaniu choćby cienia wyjaśnienia, tropu, co się faktycznie w więzieniu wydarzyło. Odczuwam niedopchnięcie fabularne ;-) A szkoda, bo napisane i skrojone jest smakowicie.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Mi się bardzo.

Czarno-białość, anhedomia jako systemowa kara, wreszcie konflikt moralny – też czarno-biały, a mimo wszystko taki… pozytywny. Osobiste poświęcenie w imię czarno-białych wartości. Jedyne co mi zazgrzytało, to spiskowcy wjeżdżający na scenę jak obwoźny gabinet kreatur wszelakich, ale tu zwalam na objętość – bardziej tajemnicze wprowadzenie wymagałoby zapewne większej ilości scen.

Klimat, postać, temat – jestę na plus. Nie miałem problemu ze zrozumieniem antyutopii, bo też ona sama trochę kopiowana z dzieł wszelakich (luźne nawiązania do Dicka?), więc nie poświęcając zanadto mózgoczasu na rozumienie tła mogłem się skupić na historii i ona mi się spodobała. ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

yesyesyes

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nie twierdzę, że ma być dosadnie i jednoznacznie.

Jak ze wszystkim, warto znaleźć pewne equilibrium – tu, jak mi się wydaje, jest za bardzo zagadkowo, zabrakło prostszych podpowiedzi co do klucza interpretacyjnego lub objętości, by wprowadzić czytelnika w zamysł stopniowo, nie powodując mętliku w głowie. Ale to tylko moja opinia.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Zgubiłem się w tekście. Paniałem, że po śmierci są czarno-biali, ze się kolorują etc. etc., ale co, skąd, jak, dlaczego… Niby sa jakies podpowiedzi, ale pogmatwane, zaowalone toto nadmiernie jak na mój gust.

 

Za to ładnie napisane. I otwierająca scena ze słoniem zasysa nalezycie.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ładnie napisane, ale czarno-biało-szara metafora niczym odświeżającym nie przekonuje do siebie; brak mi klarowniejszego wyjaśnienia motywów Borsuka; brak mi uzasadnienia istnienia Szarych, skoro wystarczy wyjść poza miasto by poznac prawdę…

 

Przyjemna lektura, z jakimś zamysłem za tekstem, ale mnie nie przekonała przez brak klarowności fabularnej i schematyczne ujęcie kolorów.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Primie

 

Nie umniejszałbym roli wydawcy i jego podejścia do sieci jako swoistej efemerydy. Rok istnienia NF jako e-book dobitnie pokazał, jak dosłownie nie wygląda promocja czegoś, co miało szansę trafić do nowych czytelników, korzystających głównie z czytników. Kuźwa, nawet linkowanie do strony Prósza, gdzie można było toto zakupić, to była jakaś niewyobrażalnie trudna rzecz. Samobój.

 

Kwestia treści, ułożenia pod ‘target’ – ok, osobna sprawa.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Gorylu ty jeden, nieopantoflowany mgłą ;-)

 

A ja gratuluję wszystkim! ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czekaj, Primie, zagram tę melodię… ;-D

 

Dzikowy – masz sporo racji “sieniedamaniem”. Ale IMO tutaj patrzymy na lata pracy chałupniczej/”metody gospodarczej”, czyli przy zachowaniu teoretycznej komercyjności przedsięwzięcia krojenia kosztów. Efekt jest taki, że rzecz cała prosi się o spory remont, a ochotników do tyrania za darmo nie ma – bo i dlaczego, skoro za pismo trzeba zapłacić?

Wolontariaty mają tę zaletę, że bazują na dobrej woli i zaangażowaniu, nie ma kosztu pracy, inwestycje są niewielkie – ergo, w razie problemów łatwo projekt zatrzymać nic nie ryzykując. 

 

Jednocześnie na wiele bolączek (powiadomienia mailowe dla autorów, atrakcyjność portalu, organizacja społeczności, możliwości wykorzystania synergii portalu i mediów społecznościowych w działaniach promocyjnych) odpowiedź jest jedna: technologia. A ona kosztuje czas pracy, w dodatku wykwalifikowanej osoby. Nie wspominam nawet o kosztach hostingu, organizacji dostępów (bo przecież dane osobowe), licencjach na realizowane dzieła… Sporo z tych zagadnień, z moich prywatnych obserwacji, wykracza poza świat zrozumiały u Wydawcy.

 

Co do treści pisma, promowania, modyfikowania ilości i kształtu artykułów tak, by dawały coś niedostępnego w sieci – patrz Grzywacz u ciebie (u mnie zresztą też), “Z Lamusa”, zagramaniczne opowiadania, coś ekstra w polskich – tu faktycznie mozna gdybać i pytać Redakcji. Tylko, że jakakolwiek zmiana bez promocji (chocby i standy na konwentach, gdzie pojawiają się Redaktory) nie dotrze do potencjalnych nabywców. Znów – środki lub genialne pomysły niskobudżetowe. Czas.

 

Jest takie pojęcie ‘minimum viable product’ → jaka byłaby najmniejsza możliwa zmiana, robiąca największą różnicę, jeżeli chodzi o papierowe NF (bo to jest produkt…)? Bo chyba o braku tego pomysłu mówisz w ‘sieniedamaniu’.

 

Ja się nie znam na papierowych czasopismach, bo to nie moja branża. Ja się znam na słupkach w arkuszach, internetach, produktach-oprogramowaniu, użyszkodnikach, planach, budżetach, zarządzaniu i (wciąż jeszcze trochę) technologii. Widzę sporo analogii między czasopismem i jego czytelnikami w realu a np. portalem/stroną/profilem i jego bazą użytkowników, ale recepty ‘sieciowe’, ze względu na inne czasy reakcji i często różne profile odbiorców, nie zadziałają.

 

Prim prowokacyjnie pyta czy aby bieżąca linia redakcyjna nie jest nieodpowiednia na obecne czasy, bo pozwala utrzymać tylko ‘betonową’ grupę czytelników. Jednocześnie w wypowiedziach Jerzego czuć obawę, że każdy nieostrożny ruch, który może tego ‘betonu’ trochę ukruszyć, może stanowić o być albo nie być pisma. A o wolontariacie, póki to jest przedsięwzięcie komercyjne, trudno rozmawiać – pat, mexican standout, złapał Kozak Tatarzyna… 

 

Jak to ugryźć bez zabezpieczenia tyłka w postaci finansów? Coś ciąć? Robic e-booki z top 10 opowiadań z każdego roku do sprzedania? Puszczać pojedyncze teksty i artykuły (jak to np. robi tor.com w amazon) w sieci (o, tu polskie realia prowizji za mikropłatności mordują pomysł)? Dawać content NF w sieci – ale jak, skoro widac jak na dłoni, że wydawnictwo takiej formy e-czasopisma się obawia, nie inwestuje w jego promocję? Pójśc w całości do sieci, zaryzykowac, że zarobek jest tylko na reklamach – i zderzyć się ze ścianą, bo papier mimo wszystko ma jakąś grupę nabywców? Print on demand dla papieru?

 

JeRzy proszący o polecanie czasopisma to dość słabe rozwiązanie tematu, pachnie z daleka bezsilnością. Burza mózgów, która chyba Prim chciał zapoczątkować, przeradza się w narzekanie. Ale skoro coś jest fe w treści NF, to co nie byłoby fe (pomysły, propozycje)?

 

Recenzje w całości przenieść na portal (bo spełniają rolę informacyjną z relatywnie krótkim czasem życia), a pismo odchudzić o ten papier (jeśli daje to oszczędność w kosztach) lub zapełnić to miejsce czymś innym – czym?

Może felietony tez do sieci, a wtedy na papierze co – więcej beletrystyki, popularnonaukowe treści, może jakaś galeria, może komiks – czy jednak chudsze pismo? 

 

 

I jak tę zmianę wypromować, rozpowszechnić, nie ładując w to kasy?

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Prim, nie gniewam się, bo wiem, że się zwyczajnie przypieprzasz w trosce o logikę wypowiedzi. A ja walnąłem w pośpiechu głupotę w pierwszym poście. ;-) Chodziło oczywiście o rotację jako “utratę i pojawianie się czytelników”  (post niżej masz to klarownie wyłożone jako zjawisko tracenia i odzyskiwania użytkowników) – mea culpa. Już poprawiłem, bo pośpiech w pisaniu jest do dupy.  Zatrważające jest jednak, że Prim Chum nie potrafi poprawnie zacytować, a parafrazę podaje jako cytat. Poziom Dziennika Telewizyjnego. Pszipadek ? ;-D

 

Moritz, sugeruję mniej chamstwa, za to więcej dokładności w cytowaniu. Głupota psuje potrawę ;-) Szczególnie, że z kontekstu i kolejnej wypowiedzi wynika, o co chodzi, a z niemądrymi o ogromnym doświadczeniu nie będę się ścierał, bo na pewno polegnę w myśl pewnego powiedzenia ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Primie,

 

Napisałem to, co myślę. Podobne zjawisko występuje wśród audiencji i użytkowników portali internetowych. Inna jest dynamika utraty i odzyskiwania użytkownika, inna jest skala liczb, ale zjawisko bardzo podobne. 

I nie jest to jedyny powód imo, ale o reszcie się nie wypowiadam poza swoim indywidualnym przypadkiem, gdy wiem co mi pasuje, a co nie. Najczęściej marudziłem na publicystykę i to nie nawet na same tematy, ale na ich dość powierzchowne ujęcie – ale i tu są elementy, które czytam zawsze (”Z lamusa”, publicystkę 2-3 innych autorów zawsze, bo to dobrze opracowany pewniak, felietony filmowe Orbitowskiego, bo mi “leżą”, recenzje). A bez naprawdę sporego badania preferencji czytelników odchodzących można tylko spekulować, próbować coś zmieniać i patrzeć, co działa lub nie. 

Ja nie muszę się przypodobywać Redakcji, bo ani Redakcja ani ja nie mamy takiej potrzeby ;-) Boli mnie za to brak wykorzystanego potencjału, ale fakt jest taki: bez inwestycji nie pojedziesz.

Amen, dobrej nocy ;-) 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Odpływ jakiejś grupy, o którym pisał Jerzy, nie zastąpiony nowymi nabywcami – czyli edit niepełna /edit rotacja. Edit: Taki odpływ, znikanie to /edit zjawisko naturalne.

Wiem tez jak u mnie jest: braki czasu, by jeździć do jednego z dwóch kiosków, brak miejsca na papier – ergo kupuję jak mogę, ale wolałbym ściągnąć na czytnik i poczytać bez ekstra wysiłku w postaci szukania papieru. Publicystyka, w dużej części, za powierzchowna – rozumiem podejście “dużo różnych, w objętości do 13k znaków”, ale mi nie pasuje. Chciałbym móc doczytać pogłębienie tematu – i tu np. cykl artykułów Lemowskich (pismo + portal) był fajny, choć przyznaję się, nie komentowałem na portalu, bo czasu na mądre wypowiedzi zabrakło ;-)

 

A z opowiadaniami? De gustibus. Najważniejsze, że są, różne, sztuk 4 do 6 co miesiąc.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nie jesteś, to jakieś plotki ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Kurde, czytam te ogłoszenia dla samej przyjemności obcowania ze słowotokiem Cienia ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Unfallu – newsletter jest od roku, ale promocja zapisów do niego leży i zdycha. Ostatnio nie było, bo cóż, brak etatowca ;-) Możliwe, że jest u ciebie w spamie, bo cóż, bez środków idzie spoza domeny, z której powinien iść.

 

Czytam… czytam…

I tak – malakh pokazuje, gdzie są pieniądze, a przynajmniej ich garść, która mogłaby stanowić koło zamachowe. O roli promocji wypowiedziało się wielu użytkowników i każdy w pewien sposób słusznie. O brakach kadrowych – też, ale skąd brać kadry, jak nie ma pieniędzy… Porównanie do wpożyczalni cudne ;-) ale w punkt chyba trafiła LadyBlack – brak nakładów z obawy przed przeinwestowaniem.

 

A potencjał Jajko widzi, bo teraz rozumie zapewne, jaką moc ma oglądalność i UU i dlaczego można na tym przyzwoicie zarobić na reklamach i np. content marketingu – co zresztą NF robi przy okazji recenzji i okładek, ale zasięg tylko w papierze jest ograniczony, a więc i średnio atrakcyjny.

 

Nowa, bardziej dostosowana do obecnych realiów e-marketingu wersja portalu (podstawowa, treści, integracje) – potwierdzam orientacyjny koszt rzędu kilkunastu tysięcy złotych (plus hosting i opieka techniczna, czyli koszt stały co roku) → wypasy, czyli platformy ze zautomatyzowaną sprzedażą pow. reklamowej są droższe ;-) 

 

Z mojego punktu widzenia pomysł JeRzego na dwa uzupełniające produkty (bo to są produkty!) czasopismo + portal o różnych treściach ma głęboki sens. Ale wchodząc w sieć trzeba wiedzieć, że to rynek chimeryczny, duża dynamika, wymaga ciągłej uwagi i opieki oraz reagowania ‘na cito’ – więc ludzie do roboty, co kosztuje. Więc i ryzyko odpowiednio wysokie, a dla kogoś, kto preferuje bezpieczny model (”nie przeinwestować/nie znam się na tej branży”) prawdopodobnie nieakceptowalne – patrz Prószyński. Wynajęcie kogoś, kto się zna, nie będzie tanie – bo rzetelna “agencja interaktywna” za robotę weźmie sporo pieniędzy miesięcznie, jeżeli ma to być zrobione dobrze i z konkretnym celem do osiągnięcia.

 

IMO wszystko sprowadza się do inwestycji o ryzyku nieco wyższym niż umiarkowane (zakładając istnienie planu i punktów kontrolnych, pozwalających przerwać pracę przy odpowiednio złych wskaźnikach) lub wysokim (przy “urrra! Wpieriod, rebiata!”), której dużym elementem jest promocja i widoczność w sieci.

Inne kanały pornocji – byłoby super (porno na konwentach, o którym pisze Dzikowy – nie wiem czego brakuje, zeby je robić, ale może warto coś ten, machnąć? Widoczność, stand, pare egzemplarzy archiwalnych z autorami, którzy na Pyrkonie będą, żeby sobie ludzie od razu po autograf pobiegli?).

Reklama z Loganem podcierającym się… Nosz kurde bele, widzę, jak chce się podetrzeć, zatrzymuje się w pół drogi, bo coś przyciągnęło jego uwagę i znów siada na kiblu, wertując NF ;-D W wersji dla panów pewnie Czarna Wdowa w kąpieli, już już miała wychnąć spod tej piany niczym Yennefer z balii, a tu coś w piśmie… I opada w głębinę, niedobra jedna! ;-) Oglądałbym ;-)

 

Jakby nie patrzeć, dyskusja sprowadza się do:

– planu na zmiany (jakiś jest, z tego co widzę zauważone bolączki są Redakcji znane)

– forsy na ten plan – pewnie nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych w kilka miesięcy (w wersji najbardziej  ‘low cost’ portal, zepsół do treściowania portalu i FB, pornocja w social media, pozycjonowanie)

 

No, to kto ma forsę?

 

P.S. IMO wydanie elektroniczne NF zwyczajnie w świecie zarżnął brak promocji (bo chałupniczo to można sobie w sieci, za przeproszeniem, monitor Loganem podetrzeć) i elektronicznej subskrypcji.

 

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Radość. Warto przeczytać, malakh miał rację – mistrz treści. ;-)

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Byłem zdziwiony, że na portalu ni ma recenzji – więc hop, proszę.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

;-) Podziękował, za czas, wizytę i archeologię ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Bo, co przerażające, to nie idea – tylko bieżąca rzeczywistość. Codziennością trudno zaskoczyć. Dzięki za wizytę ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki ;-D Za kopalnię odkrywkową i komentarz ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

JA wam dam, kurfanna, na rybę prodiż wyjmnać? Bogi was opuściły? Szlaeju-ście się objedli?!

Na rybę – tylko głęboki olej i frytasy!

 

@Alex – dzięki za wizytę ;-)  Pytony bardzo tak, bardzo bardzo i możesz oficjalnie pierdzieć ogólnie  w moim kierunku, a i tak będę zachwycony ;-)

 

@CountPrimagen – dziękuję za dobre słowo i cieszę się niezmiernie, że w pamięci zostało.

 

@funthesystem – polecam stan niepoważności ogólnej, pomaga strawić ;-D Idę zerknąć szybko, coś ty mi pod drabble’ami ponawywijał… ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

+1 do pytania BioHazard ;-)

 

Ja w koncu doczytałem obydwa teksty – i obydwa mi się. “Kres” przede wszystkim za wypełnienie luki między wiedźminem ledwo co wyszkolonym, a wiedźminem, którego znamy z sagi i który wie już, że neutralnośc to dupa.

 

“Lekcja…” zas – no po prostu miodzio. Wiedźmińskie w charakterze i gorzkim przesłaniu.  Na propsie fotosy z bitwy na wzgórzu Sodden.

 

Panowie – szacuken, to była przednia lektura!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Tu trzeba kogoś z obszerniejsza wiedzą medyczną. Kości to generalnie twarde s…syny.

Na pewno, wnosząc po niebezpiecznych urazach u dzieci o jakich instruował mnie pediatra, skroń, potylica, ciemię (u dzieci trochę trwa zanim kość się tam ‘utwardzi’) urazy powodujące przemieszczenie chrząstek w jamie nosowej w kierunku mózgu – moga być niebezpieczne. Niekoniecznie śmierć od razu i z obfitym krwawieniem, z tego co twierdza internety, ale po jakimś czasie i w wyniku urazów mózgu po nich następujących. Interwencja lekarska wskazana.

 

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/urazy-wypadki/urazy-glowy-kiedy-uderzenie-w-glowe-moze-byc-grozne_38325.html 

http://www.edukacja.edux.pl/p-15518-kliniczne-aspekty-urazow-czaszkowomozgowych.php 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9B%C4%87_potyliczna_cz%C5%82owieka 

 

Być może po takim upadku śmierć na miejscu może być spowodowana konsekwencjami przerwania rdzenia kręgowego: https://pl.wikipedia.org/wiki/Rdze%C5%84_kr%C4%99gowy ?

 

Może @AlexFagus podpowie?

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Myślę, Gary, że śmierć asystentki to kwestia doprecyzowaia opisu paroma słowami. Takie rąbnięcie potylicą musiałoby być mocne lub chyba trafić na jakiś wystający element – ale to moje spekulacje. patolog jakiś na sali jest? ;-D

 

Reakcja Ambasadora na śmierć ojca – przyjmuję informację o kryzysie tożsamości, bo to mi się skłąda: nagle zniknął fundament, wokół którego budowana była opozycja. Ekspresyjność kumam, wynika dla mnie z tekstu, ale brak samokontroli już nie. To uwaga na marginesie, zwrotna.

 

A sam tekst mi się nadal :-)

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Pluję sobie w brodę, że nie zajrzałem tu, gdy dopisałeś ostatnią część i wtedy nie skomentowałem. Zwlaszcza, że byłem jedną z osób, które wskazywały, że sama część pierwsza, mimo świetnie zbudowanego klimatu i perspektywy, to za mało na samodzielne opowiadanie – i tę opinię podtrzymuję.

 

Zaczyna się jak opowieść o strachu, potem otwieraniu oczu na niejednoznaczność świata post-apo. Niestety, z kameralnej historii o relacji mężczyzny i dorastającego chłopca, którzy muszą sobie poradzić w zzombionym świecie, cała historia powędrowała w kierunku walki dwóch ugupowań przetrwańców. Ech.

 

Zostały gdzieś jeszcze smaczki, które stanowią o sile części pierwszej – ot, Marcel wchodzący do swojego dawnego mieszkania, gdzie przez dekady głodniały zombie jego własnej rodziny; spędzanie stad (po co? zamykanie ich gdzieś?); usprawiedliwianie się w oczach chłopca (historia o kanibalach) – ale wydaje mi się, że obecny pomysł na rozwinięcie tekstu jest zbyt kanoniczny. Perspektywa małego Adasia, być może zmiana jego relacji z Marcelem w wyniku tych wszystkich wydarzeń po drodze oraz dorastania Młodego, w końcu dylemat lub wybór jaki musi podjąć – tego się spodziewałem. W obecnym kształcie dostałem kompletną, nieźle napisaną opowieść, której fabuła rozminęła się z moimi oczekiwaniami.

 

Tym niemniej, piszesz coraz lepiej, zygfrydzie. To się dobrze czyta. Tylko tego klimatu szkoda, ten odjazd kamery na bezwzględność “białych kapeluszy” wałkowano już wielokrotnie.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nihil novi, ale czyta się i przyjemnie i dobrze, mimo przemieszanej chronologii scen. Najbardziej podoba mi się passus o czarnym humorze potrzebnym do przeżycia i szczerze mówiąc liczyłem, że dalej będzie podobnie – niestety, skończyło się na neandertalczyku. 

Najbardziej w tym tekście spodobało mi się podkreślenie myśli, jak wiele w punkcie widzenia zależy od punktu siedzenia. Że wzajemne poznanie mimo wszystko daje jakieś widoki na przyszłość. I że ludzie w grupach mają jednak IQ ameby. Ów pesymizm jeżeli chodzi o umiejętność naszego gatunku do przetrwania w obliczu zagrożenia ewolucyjnego, jakim mogą być maszyny i sztuczna inteligencja, pojawia się wielokrotnie w literaturze i filmie (bodajże ostatnio: “Westworld” na ekranach tv), stąd łacińskie cwaniakowanie w pierwszym zdaniu. Tym niemniej, oceniam nasz gatunek jako całość negatywnie i trafia do mnie finał.

Zgodzę się, że śmierć od podbródkowego (?) to rozwiązanie rodem z telenoweli/deus ex.

Dlaczego Ambasador tak źle przeżył śmierć ojca mimo złych stosunków między panami? Sama toksyczna więź syn-ojciec jak dla mnie tego nie tłumaczy – wszak doszedł daleko, udowodnił swoje, stanął naprzeciw rodzicielowi, stając się zapewne w jego oczach kimś w rodzaju zdrajcy… Naprawdę, w tak dalekim zapieczeniu jest jeszcze chwila na refleksję, żal za zmarnowanym na konflikt czasem?

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hej,

 

Bardzo przyjemne opowiadanko. Podoba mi się przemieszanie współczesności z mitologią słowiańską i nawiązanie do powodzi z ‘97. Podobają mi się bohaterowie, wiarygodnie nakreśleni w kilku zaledwie scenach.  Wątek Marcina trochę ‘ucieka’ w rozwinięciu, a szkoda, ale godnie zastępuje go pani Mieczysława ;-) Cieszę się, że Marcinowi i Ani wyszło, mimo że finał gorzko smakuje.  I ten finał “robi tekst”, jego wydźwięk zdecydowanie podnosi czytelnicze wrażenia z historii.

Niestety, kilka skrótów/nieścisłości szkodzi tekstowi bardzo – a są to sprawy na jedno-trzy zdania.

Mamuny porywały/podmieniały dzieci. Południce mściły się za swą krzywdę.

Marcin – wyprowadził się i wrócił? Można tylko się domyślać, ze z powodu Anki, ale w takim razie dlaczego ona nie zmieniła miejsca zamieszkania? Dziura.

Posągi a ich duchy/pierwowzory – wydaje mi się, a upewniłem się w tym wydawaniu czytając część komentarzy, że nie zaszkodziłoby uwypuklenie podobieństw między tymi dwoma zbiorami, by związek stał się jasny i nagła zmiana punktu widzenia/przeskok nie blokowała znienacka czytelnika. 

Anka cusik dziwnie zaznajomiona z mitologią słowiańską – skąd, jak, dlaczego? ;-)

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Odkąd w tragicznym wypadku zginęła trzecia żona hrabiego, [która+?] towarzysząc mężowi podczas polowania nieopatrznie weszła w zastawione na niedźwiedzia wnyki, poszukiwał on pocieszycielki i kolejnej wybranki.

Lotna była, nie ma co, niedźwiedzie wnyki spore są… ;-D

 

A przy okazji zdobędę miasto i powiększę terytorium i majątek.

Sporo “i”.

 

Na razie nie mogli go znaleźć, istniało podejrzenie, że zdołał zbiec.

Szanowna komisja, nie posiadam wiedzy na temat bezosobowego istnienia podejrzenia… Czyli niezręcznie mi brzmi. ;-)

 

No ten, no tego…

Siedzi w tym wszystkim potencjał na klasyczne, militarno-obyczajowe fantasy, takie, co to się dla rozrywki czyta bez wstydu. Niestety, sztampa w użyciu chyba była ostra. Postaci są mało odróżnialne od siebie (dialogi! odruchy! opisy!), fabuła sprawia wrażenie bardziej pierwszego aktu czegoś dłuższego niż kompletnego opowiadania. Jej przewidywalność jest też jej słabością – odruchowo czekam na jakieś ciekawe zwroty akcji, a tu paru szczurowatych mówi, że główny antagonista krył się w kanałach jak szczur… ;-) Nie ma napięcia, brakuje ikry w poszczególnych scenach. Nie znalazłem tu bohatera, który mnie ‘wciągnął’ lub zainteresował.

Tekst wydał mi się bardziej zaawansowanym szkicem niż pełnoprawnym opowiadaniem, brakuje mi tu jakiegoś takiego dopieszczenia, dopracowania, dotknięcia mistrza – a przeciez potrafisz, belhaju! 

 

@Naz, ty trochę przeczulona nie jesteś? ;-D Rozumiesz, że wskazując, ba, odnajdując szowinizm zawsze i wszędzie możesz spowodować, że twój głos będzie słuchany nie z uwagą, a z rozbawieniem? Dlaczego nie skupiłaś się na braku postaci kobiecych lub ich wiarygodności, na niepotrzebnej scenie tortur na kurtyzanie (nie pełni żadnej funkcji w tekście poza budową odrażającej postaci kata, która poza tą jedną sceną… nie pojawia się wcale, więc po cholerę tak pieczołowicie ją budować?), na mało interesujących postaciach pierwszoplanowych?

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Podoba mi się ta krótka “legenda miejska”: nie zaskakuje i trzyma się kanonu opowiastki niesamowitej, ale za to bardzo ładnie prowadzi czytelnika przez historię, udanie miesza coś niezwykłego z dobrze znanym i dostarcza przyjemnego dreszczyku. Zlokalizowanie akcji w naszym przecudownym PKP zdecydowanie na ogromny plus! ;-)

Tylko te niemieckie stroje napastników… Zdumiały mnie. Ale winne tu PKP, które wygląda prawie tak samo jak 40 czy 50 lat temu. Przez to trudno się zorientować, że akcja głównego wątku nie dzieje się dziś na jakiejś linii regionalnej – podobnie jak treść ‘creepy pasty’ o dziewczynce i kobiecie.

Imo bardzo udany szorcik.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Suka rulez! :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hmmm…

Moim dobrodziejom nic nie przeszkadzało ironizować i stosować dwuznaczności.

Mojej córce tez nie przeszkadza. Najwyżej zapyta o znaczenie słowa i trzeba się gimnastykować by prezentować neutralnie.

 

To chyba zależy od dzieci i podejścia do ich wychowania ;-)

 

@Finklo = jak to samo się nie zrobi… Automatyzacja!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Do końca swych dni i jeszcze potem! ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Do sieci roku!

 

Choinka zacna :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O, język, pomysł i żartobliwy dystans do współczesności przez pryzmat smokowatości – bardzo ok. Morał może nazbyt nachalny, ale konsekwentny. Klikam i ja ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hop hop ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No i wielkie brawa, Coboldzie oraz Reinee ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

 yes Czytaj, lena, czytaj. Imo, ten film po prostu warto obejrzeć, tak jak “Odyseję kosmiczną 2001” czy “Kontakt”. 

 

Miałem krótką wymianę opinii z kolegą, który na “Arrival” poszedł z nastawieniem na sci-fi typu “Odyseja” i obcych – on się filmem rozczarował, bo uznał go za zbytnio melodramatyczny przez to “granie dzieckiem”. Obydwaj widząc motyw dziecka najczęściej przewracamy oczami, ale dla mnie on w “Arrival” zadziałał (bo nastawiłem się bardziej na film w stylu “Kontakt”), a dla niego zdecydowanie nie.

 

Trailer nowego “Łowcy Androidów” na razie niczego ciekawego nie pokazuje, więc czekam z niecierpliwością – ten sam reżyser, Scott chyba jako producent, duże oczekiwania…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O-ho, a u mnie grudniowy wciąż czeka na przeczytanie – taki miesiąc.

 

A co z resztą opinii o tekstach, że tak zapytam? ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hej Finklo – ja tam nie miałbym nic przeciwko. Praca jako wybór, nie przymus… W starożytnym Rzymie niewolnik podobno miał możliwość wyzwolić się (od pewnego momentu) – wykupując sie od pana – i ponoć jego obciążenia podatkowe kształtowały się na dużo niższym poziomie niż we współczesnej Polsce ;-)

 

Dziękuję za wizytę i komentarz, Nimrodzie. Zaintrygowałeś mnie: dlaczego uważasz, że to nie jest bajka dla dzieci? Ale tak, to jest prosta krotochwila z prostym morałem i jeszcze prostszym żarcikiem nt. globalizacji kultury.

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Znów mi ktoś w pasie przydaje?

 

Ot, na chwilę poczytać ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Jeśli cokolwiek wartościowego wniósł ten komentarz – cieszę się :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

chyba na Godota… :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Funthesystem – pakuj szczoteczkę i piżamkę.

Jadą po ciebie smutni panowie z amputowanym poczuciem humoru. 

 

 

 

 

;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ło w pytę, Fas wrócił ;-)

 

Tak ogólnie, to ciąłbym niektóre opisy lejącego się tłuszczu, bo szkodzą imo tempu w pierwszej połowie tekstu. To samo epatowanie, przy twoim warsztacie, mógłbyś w początkowej partii tekstu osiągnąć krócej i mocniej. Potem zjazd w obsesję, swoistą masturbację emocjonalną i tyleż zaskakująco, co logiczne nawiązanie w finale znienacka serwuje opowieść z morałem. No, curvum macium, bizzaro z morałem jak z bajki, złe uczynki ukarane, dobre nagrodzone, królewny zawsze z półkrólestwem…

 

Takie paskudne, ale przykuwa, a w dodatku poukładane z jakąś taka przewrotną obrzydliwie logiką. Szacuken i womit zarazem ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ha, są pierwsze opinie o finalistach! Dzięki, malakhu!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Po pierwszym ustępie – przestaję czytać, bo nic mnie nie zahacza. Jaki jest temat tego opowiadania? Przed jakim problemem staje bohater? Jest późno, jestem zmęczony, mózg pracuje na pół gwizdka – ale wydaje mi się, że zbyt enigmatycznie przedstawiłeś rzecz w zawiązaniu, nic mnie tam nie zaintrygowało. Drugi ustep, z tajemniczym zdaniem o lokalnej apokalipsie w czasie przyszłym, spełnia imo tę rolę o wiele lepiej. Przez to wydaje mi się, że pierwszy fragment jest całkowicie zbędny, a zaoszczędzone znaki można było lepiej wykorzystać w dalszych partiach opowiadania.

Dalej zdecydowanie lepiej – pomysł na klątwę przedni, estetyka a’la grecka mitologia przyjemnie z nim współgra. Trochę jednak zawodzi, jak dla mnie, budowa napięcia pod kątem finałowej sceny lub mocniejsze zaakcentowanie, że tylko brak syna zapewnia królestwu pokój i dobrobyt. Nie dostrzegłem tropów naprowadzających na finał lub finałowy konflikt Medesz –  namaszczony spadkobierca. Jako czytelnik nie dostałem nic poza wskazówką, że mimo Miłości przez duże EM królewiątko jeszcze by cos w córce tagtusia na swoja modłę lub pod swój gust zmieniło. o trochę mało. Sam Medesz też taki… trochę nijaki. Stereotyp zakochanego królewicza (mile zwodzi) niczym nie zmącony, przez co wydaje się mocno sztampowy – z drobnym wyjątkiem na finałową scenę. No i te dwa lata braku widzenia z umierającym ojcem? Tego nie kupuję. Brakuje mi tu jakiegoś uzasadnienia.

 

Tym niemniej przyjemna lektura (poza pierwszym ustępem), niezły finał, ale imo pomysł trochę nie do końca wykorzystany przez niewystarczające rozegranie postaci Medesza i jego motywacji. Dziękuję za miłą lekturę.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Uwaga, spoilery w komentarzu.

 

Dobre wykonanie, na poziomie języka, zdecydowanie pomaga w lekturze – przy takim powolnym tempie łatwo zarżnąć tekst przegadaniem, moim zdaniem tobie udało się dojść do końca nie mordując opowiadania.

Najsilniejszą stroną są chyba żarciki z nazwiskami sławnych postaci (Edison od Tesli, Magellan stawiający dziwaczne tezy i pytania, za mądry Einstein, Nitzsche kwestionujący panujący paradygmat…). Fabuła jednotorowa, czytelnik szybko odkrywa co się dzieje i dokąd to zmierza. Finał może nie zaskakujący, ale skłania do refleksji (czy ktoś był przed Lotharem? Jak miał na imię? Dlaczego bohater wybrał Micka?). Kilka niedomkniętych scen nieco drażni – po co ciała innych chłopców są utrzymywane w zbiornikach? Mocno niedopowiedziana sugestia odnośnie Emmy (na ile starczy jej komórek, skąd się wzięły na stacji kosmicznej…).  Jaki ma cel klonowanie siebie samego w wieczność – poza absurdalnym nieco trwaniem za wszelką cenę?

Tekst dobrze skonstruowany, z ciekawym, choć nienowym pomysłem, niespieszny – niezła lektura dla fanów sci-fi, naprawdę! ;-)

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ok, czytam i czytam i uwagi mam. Komentarzy poprzednioczytaczy nie wciągam, żebyś miał “na świeżo” i nie sugerowane.

 

  1. Przestaję czytać w połowie “Aurelii”. Poważnie, jesli nie mam obowiązku, to nie czytam dalej, bo nie mam po co. Dużo opisów, wprowadzenie/prezentacja bohaterki, jej taty, miasteczka, kolegów… Po bardzo długaśnym rozpędzie hasło, że dzieciaki idą gdzieś po południu. Brak zahaczenia fabularnego, pazura, który mnie przytrzyma przy lekturze w pierwszym akapicie-dwóch. Imo, to do przerobienia.
  2. Za dużo słów w opisach (Aurelia, Irenka), przez co imo dynamizm siada – moze warto zrobić skróty, zachowując tylko najistotniejsze elementy do budowy klimatu i treści tekstu?
  3. Łopata w końcówce, która psuje, psuje bardzo. Gdyby to ode mnie zależało, usunałbym ja lub dodał coś, co zachowuje dwuznaczność: brak jasności czy miasteczko bez mgły jest prawdziwe, czy jednak to z mgłą. Dziewczynka między dziakiem a ojcem ubawna, psuje klimat ;-) Za dużo skrajnych patologii w jednym miejscu, odrealnia i moim zdaniem osłabia wydźwięk tekstu, idzie w stronę slashera zamiast prawdziwie niepokojącego horroru.
  4. Baaardzo fajny pomysł na pożeracza mgły i zmianę paradygmatu mgła-bez mgły, imo niewykorzystany do końca. Nie zostawiasz tutaj ciekawego problemu na koniec (np. lepiej z mgłą czy bez niej? A jesli mgła to życie w samookłamywaniu się – to czy spokój ducha lub szczęście tego warte? A może ktoś wybiera tak, a ktoś inny inaczej?)
  5. Napisane tak, że czyta się dość gładko – czyli plus ;-)

 

Ogólnie: ze względu na nieatrakcyjność w konstrukcji uważam, że nie wykorzystałeś potncjału pożeracza mgły – a szkoda, bo i miasteczko i mgła i potwór i sam koncept ukazywania/nie chcenia zobaczenia, mimo, że przecież nienowy – to ciekawy. Rozbudziłeś apetyt, ale go nie zaspokoiłeś ;-)

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Finklo – cóż, makabryczne deserki to chyba coś, co dzieci mogą lubić ;-)

Strafer – strasznie się cieszę, że rozbawiło. O to chodzi w bajkach dla dzieci, które czytają im dorośli ;-) Tak, o to pomieszanie z poplątaniem, globalizacyjne, chodziło.

MarcinRobert – ja też nie jestem przeciwnikiem. Kultura to żywy twór, obserwuję to zjawisko z rozbawieniem. Boję się za to czegoś innego: że przy tej okazji tracimy pamięć o źródłach różnorakich obyczajów, unifikacja kultury może przykryć “adaptowanie” zwyczajów napływowych. IMO fajnie by było nie zapomnieć, nie walcząc jednocześnie z tym, co się dzieje, o własnych tradycjach, skąd się wzięły, czemu służyły.

Dzięki za twój czas i komentarz :-)

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wpadnij na blokowiska na Kapuściskach… ;-D Dla porzadku – jest tam pare miłych skwerków.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Yupikayey, malysłowikańcu! ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

zanęcają, kuszą, szczują – patrzcie no, rasowe redaktory ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wojtku, ja myślę, że to absolutnie zrozumiałe – dzięki za informację. Również ci życzę, żebyś mógł żyć z lektorowania.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki, lulz.

Dla równowagi: pojawiają się komentarze/uwagi krytykujące wątki matczynej miłości i globalny jako zbyt rozdmuchane na niekorzyść podstawowego problemu lingwistyczno-czasowego. Prawdopodobnie kwestia oczekiwań, odbioru i interpretacji.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ja tam “K” wkładam w chwile ogromnego wzburzenia. ;-)

 

O ja cię, Regulatorzy była tak skromna, że nie próbowała głosowac na samą siebie na przekór regulaminom? Nieboska to cecha, wymyka się słowom :-)

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O w mordę misia… Które dwa bezczele nie głosowały na Boginię? ;-D

 

Jestem trochę zaskoczony tak wysokim wynikiem – ale i dziękuję. Usiłuję  ogarniać i zbierać do kupy, krzyknę z wyprzedzeniem, jak przestanę związywać końcówki z dziurkami, eeee… No, chałwa, szałwia! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nie, no doskonałość to by była, jakby nastąpiło wyciemnienie po dialogu w kolejce do ewakuacji – jakby to pytanie, względnie pytanie, odpowiedź i epilog w postaci punchline Louise było ostatnią sceną filmu. Ale i tak jest dobrze. ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Jakieś 12 lub 13 zgłoszeń pląta mi sie po łbie jako rekord… Jeszcze 3, by go bezsprzecznie pobić lub coś na pamięć u mnie, ;-)  Dobra, wezmę się za podsumowanie w weekend ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O, to już rozmowy z Supernową w toku? Patrz pan, jak to się rozwinęło ;-) 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ło, goście ;-)

 

Naz: Refleksja – owszem. Czy etyczna? Nie wiem. Na pewno taka trudna, czy warto to i tamto…

 

Cieszę się, MrJasnaMańka ;-)

 

Zalth, lena – idźcie, wróćcie z opiniami ;-) Warto.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ryszard Kapuściński, “Rwący nurt historii”.

Skondensowany zestaw celnych uwag i obserwacji, pół życia reportera podsumowane (i to dosłownie, bo Kapuściński zmarł w trakcie redakcji książki) w pigułce, z krytycznym spojrzeniem na bieżący świat i uważną oceną zachodzących w nim procesów.

Polecam.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No i najgorszym elementem filmu jest ekran z tytułem i polskim jego tłumaczeniem po zakończeniu seansu.

Polskie tłumaczenia tytułów filmowych to już legenda skeczy… “Wirujący seks” i te sprawy ;-)

 

Tak, akcenty w filmie są inaczej rozłożone – dlatego, imo, najlepiej obejrzeć film przed lekturą opowiadania/traktować go oddzielnie. Ja dłużyzn nie doświadczyłem, ale być może to kwestia przyzwyczajenia do mniej dynamicznych konstrukcji/form.

 

A dlaczego nie urywa, Sirinie?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nowa Fantastyka