komentarze: 1770, w dziale opowiadań: 1295, opowiadania: 417
komentarze: 1770, w dziale opowiadań: 1295, opowiadania: 417
Dziękuję za miłe słowa
. Cały kalendarz super się czyta, choć ostatnio mało mam czasu by nadrabiać ten wątek.
Na ratunek
Olli wszedł do ogromnej hali fabryki elfów z nietęgą miną. Już od jakiegoś czasu dostrzegał niewielkie, lecz wciąż postępujące zmiany. I choć nadal mijały go zabiegane, rozgorączkowane i spanikowane elfy, to przy długich stołach coraz rzadziej można było usłyszeć śmiechy, nieśmieszne żarty oraz radosne pogawędki. Zastąpiło je zmęczenie i wypalenie zawodowe. Ruchy elfów były powolne i takie bez przekonania. Bo ile przecież można przykręcać te same śrubki? Dzień po dniu wypychać misie, malować oczka i usteczka, testować samochodziki. I pod koniec roku nie pomagała nawet świadomość, jaką radość sprawią te zabawki dzieciom. Elf spojrzał na Fanni, która ukradkiem ziewnęła. Nawet ona powoli traciła ducha świąt. Nie, tak nie może być, pomyślał Olli, okręcając się na pięcie i wychodząc przed budynek. Powoli rozejrzał się po ośnieżonym placu, białych choinkach i błękitnym niebie, które powoli się różowiło. Wiedział, że potrzebuje pomocy, dlatego złożył ręce w tubę i krzyknął:
– Jack Frost!!! Jack Frost!!! Przybądź rozkręcić dobrą zabawę!!!
Nie musiał długo czekać. Kiedy chodziło o psikusy, ten zjawiał się w mgnieniu oka. Tak jak teraz. Najpierw w powietrzu pojawiły się pojedyncze śnieżynki, by następnie zacząć szybko wirować. I nagle PUCH. Pojawił się roześmiany młodzieniec w staroświeckim stroju i porwanej przez wiatr pelerynie. W dłoni trzymał zakrzywiony kostur.
– Witaj, przyjacielu. Skąd ta rozpacz w twoim głosie?
– Elfy tracą całą swoją radość. Siedzą w fabryce i marnieją. A ja nie mam pomysłu jak im pomóc. – Ramiona Olliego opadły. Jednak z niemałą nadzieją spoglądał na zimowego żartownisia. Ten zamyślił się, unosząc się w powietrzu coraz wyżej. A kiedy był już naprawdę wysoko i spojrzał z góry na plac przed fabryką, oczy mu rozbłysły.
– Już wiem!
Skierował kostur w dół, a błękitny snop światła zaczął zamieniać śnieg w gładką taflę lodu. Olli od razu pojął zamysł. Rozradowany wpadł do fabryki, krzycząc:
– Lodowisko przed fabryką! Chodźcie! No, ruszcie się!
Początkowo nikt nie zareagował. Jednak z każdą chwilą coraz więcej twarzy obracało się ku niemu. Elfy zaczęły wstawać zaciekawione, a kiedy w końcu wyszły na dwór, od razu ruszały na lodowisko. Śmiechy znów rozbrzmiały w dolinie Świętego Mikołaja. Duzi i mali ślizgali się w tę i we w tę, robili piruety, wślizgi. Wywiązała się nawet bitwa na śnieżki. A temu wszystkiemu przyglądali się z uśmiechem Mikołaj i pani Mikołajowa.

Dzięki za miłe słowa:). To postacie moich poprzednich świątecznych opowiadań.
O to moje okienko adwentowe. Ciekawe czy ktoś pamięta tę dwójkę :).
– Olli, to bardzo zły pomysł – wyszeptała Fanni, wyglądając ponad biurko i patrząc, jak jej przyjaciel zakrada się do komody w biurze Głównego Skryby Świętego Mikołaja.
– To bardzo dobry pomysł – odszepnął, przechylając fiolkę nad filiżanką gorącej czekolady.
– Nieprawda! – Dziewczyna chętnie podkreśliłaby swoje słowa tupnięciem, gdyby nie chowała się za meblem.
Olli obrócił się ku niej ze złością wypisaną na twarzy, która zupełnie nie pasowała do tego wesołego, psotnego elfa.
– To niesprawiedliwe, że dzieci są karane za drobne psikusy – odparł, podchodząc do Wielkiej Księgi Dzieci Grzecznych i Niegrzecznych. – Co z tego, że Jeremy podrzucił żabę do plecaka kolegi, skoro ten był tym zachwycony. Albo że Kate nagminnie nie oddaje książek do biblioteki, bo zapomina. W końcu miłość do opowieści wszystko wyjaśnia. No a Krzysiek. Co prawda ciągnie Marysię za warkocze, ale przecież widzi, jak ona się przy tym czerwieni i to nie ze złości.
Słysząc kroki na korytarzu, szybko dołączył do przyjaciółki. Drzwi otworzyły się z rozmachem i do środka wszedł Gburek… to znaczy Eino. Przysadzisty elf od razu wypił przestygniętą już czekoladę i usiadł przy głównym biurku. Olli i Fanni słyszeli jedynie skrobanie stalówki pióra o papier. Jednak z każdą chwilą wydawało się coraz bardziej niepewne, urywane, aż w końcu usłyszeli jak Eino zamyka z hukiem księgę, zrywa się z fotela i wybiega z gabinetu.
Zadowolony z siebie Ollie podszedł do biurka, przy którym jeszcze przed chwilą siedział skryba. Księga była bardzo gruba, a napis wypisany złotymi literami na barwionej na czerwono skórze już lekko się zatarł. Olli delikatnie przekładał pożółkłe kartki z ciągnącą się przez wszystkie strony tabelką, w której każda kolumna miała swój tytuł: imię dziecka, nazwisko, wiek, kraj, adres zamieszkania i najważniejsza – czy było grzeczne czy niegrzeczne. Niestety odkąd parę tygodni temu funkcję Głównego Skryby objął Eino dodał roboczą trzecią kategorię – znak zapytania, która zazwyczaj przechylała się w stronę niegrzeczny.
Olli z zapałem wymazywał ołówek, a następnie bardzo sprawnie podrabiając pismo starszego elfa, wpisywał słowo grzeczny. Później musiał jeszcze dopisać ich nazwiska do Listy Grzecznych Dzieci. Funni stała obok z założonymi rękoma i kręciła z dezaprobatą głową. Kiedy jednak w jej dużych okularach odbiła się postać Świętego Mikołaja, który po drugiej stronie Olliego przyjął identyczną pozę jak elfka, wiedzieli że mają duuuże problemy. Wręcz ogromne.
Mikołaj chrząknął, Ollie zamarł w pół słowa, a Fanni przełknęła głośno ślinę.
– Czyli już wiemy, kto w tym roku znów będzie odśnieżał całą wioskę.
Olli jęknął.

Fantastyczne te nasze okienka w kalendarzu
. I chyba mniej krwawe niż rok temu. a te jedne śnieżynki przypominały mi biegające wirusiki 
Bruce -wzruszające, tematyka akurat na ten czas. 
Bardjaskier – to było świetne. Uśmiałam się 
Jak coś to mogę się wpisać na 17 z tekstem.
Świetne:)
Świetne
. Fajny początek kalendarza
.
Jeśli będą jakieś dziury, postaram się je zapełnić, nawet jakimiś ilustracjami, by nie było pusto.
Ilustrację już mam, teraz tekst:)
Zastanawiam się pomiędzy krótką scenką, a jakąś ilustracją (tylko ostrzegam, nie mam talentu plastycznego dlatego pokochałam ilustacje AI
)
Edit:
Z sentymentu poznajdywałam poprzednie edycje. Wklejam tu linki do nich, jakby ktoś również chciał cofnąć się w czasie 
http://nowafantastyka.pl/hydepark/pokaz/25802
http://nowafantastyka.pl/hydepark/pokaz/27657
http://nowafantastyka.pl/hydepark/pokaz/29541
Wspaniale, że w tym roku również jest kalendarz :). W takim razie jeśli jeszcze wolny, poproszę 10 grudnia :).
Gratulacje!
Kurcze, człowiek nie wchodzi na forum przez miesiąc, a tu już po wyborach :(. Zupełnie zapomniałam.
Ponieważ Anna.M chwilowo nie może zalogować się na forum, odpowiadam w jej imieniu:
“Myślę, że aniołki poproszą po świętach greckiego boga wiatrów Eola, żeby pomógł posprzątać piórka. Może zdmuchnie je na północ, żeby Eskimoski mogły zrobić sobie pierzynki."
A co do nart, to w Polsce skoczkowie jeżdżą po sztucznej trawie
.
Dziękujemy za tak miłe przyjęcie naszego okienka :).
Witamy i przedstawiamy kolejne okienko z kalendarza.
Tekst mojego wykonania, piórka Anny.M.

Cezary, Arbubis Zrobiliście mi dzień:). Świetne pomysły a ilustracje fajnie dopełniając tekściki. Vacter Smutny tekst, ale dobrze się czytało. Wpadłam w zadumę. PS Czy wiadomo coś o mobilnej wersji portalu? Bo z telefonu pisać to masakra.
Ananke
Nieoczywista opowieść, ale jakże podnosząca na duchu :). To niesamowite, jak różne historie na ten sam temat potrafimy stworzyć.
bruce
Nic takiego specjalnego. Syn zrobił na konkurs szkolny mini skrzata z choineczką i cyknęłam temu zdjęcie na tle większej choinki :).
Dziękuję za kolejne miłe słowa
.
Ananke
No właśnie odkąd widziałam tę bajkę, to Jack zawsze tak wygląda w mojej głowie
.
Verus
Dziś zrobiłam fajne (chyba) świąteczne zdjęcie. Jeśli okaże się, że w ostatniej chwili któryś dzień jest nieobsadzony, to daj znać, a mogę je wrzucić, żeby nie było luki.
Cieszę się, że tekst podszedł pod gusta świąteczne :).
I oto kolejna kartka z kalendarza:
Młodzieniec, o błękitnych jak lód włosach, przeskakiwał z chmury na chmurę, przyglądając się skrytemu pod puchem światu. Sam miał na sobie jedynie białą koszulinę i spodnie, lecz zupełnie mu to wystarczało, aby przemierzać świat i robić lodowe psikusy. Tym jednak razem miał misję, dlatego trzymał na ramieniu wędkę i zmierzał w stronę staruszka siedzącego już na jednej chmurze, tuż nad miastem. Chłopak usiadł obok niego i zapatrzył się w domy, gdzie powoli gasły światła, choć niektóre okna i balkony nadal jaśniały zieleniami, czerwieniami, złotem i błękitem lampek choinkowych. Dziecięce chichoty słyszał aż tutaj, nawet tam gdzie było już ciemno. Bo które dziecko po rozpakowaniu wyczekanych prezentów było na tyle śpiące, by od razu usnąć? Dlatego z pomocą śpieszył im Piaskun. Staruszek rozsypywał ze swojego woreczka złoty pył i przeprowadzał dzieci do krainy snu.
Tymczasem Jack Frost wziął wędkę w obie dłonie, zamachnął się nią i rzucił spławik daleko przed siebie, aż zniknął między budynkami. Siedzieli tak obaj w przyjaznej ciszy, delektując się nocną ciszą. W powietrzu wciąż unosił się zapach smażonych karpi i zupy grzybowej. Echo śmiechów przyjemnie łaskotało uszy.
– Dziękuję ci, że przyszedłeś mi pomóc – przerwał ciszę Piaskun. – Dzieci nie powinny w taką noc jak dziś śnić koszmarów.
– Nie ma sprawy. Lubię przynosić radość, a czy to poprzez niewinne żarciki, czy senne marzenia, to już nie ma znaczenia. Ha! Zrymowało się! – ucieszył się Jack, a staruszek widząc jego beztroską radość, również musiał się uśmiechnąć.
Nagle wędka się poruszyła. Najpierw delikatnie, ale z każdą chwilą żyłka napinała się coraz bardziej, aż Jack z uśmiechem od ucha do ucha i ekscytacją w oczach, musiał odchylić się do tyłu, by nie spaść z chmury.
– Ciągnij! – zakrzyknął Piaskun.
Młodzieniec szybko nawijał żyłkę na kołowrotek, jednocześnie walcząc o utrzymanie równowagi.
– Ciężko… idzie – sapnął.
I wtedy czarny cień na haczyku wynurzył się z miasta i znalazł tuż przed nimi. Ciemne ramiona jak u ośmiornicy wiły się, targane przez wiatr, próbując uciec, ale za mocno się nabił. Staruszek szybko podsunął wielki wór i pochwycił koszmar. Przez dłuższą chwilę worek podskakiwał i kiwał się na wszystkie strony, ale Piaskun mocno zawiązywał wór.
– No, pierwszy już mamy – rzekł Jack niezrażony i znów zarzucił spławik.

PS
Obrazek wygenerowany na moje życzenie :)
Poproszę na 8.12 zapisać mnie i Annę.M 
Również na wszelki wypadek rezygnuję.
Po pierwsze: bardzo się cieszę, że nasze okienko podoba się Wam 
Po drugie: Wspaniałe rozpoczęcie kalendarza – świetny pomysł na scenkę z generałem. Nie wpadłabym na to, a jest takie inne i pomysłowe. Pod koniec myślałam nawet, że dzięki Lee wyrośnie kolejny wspaniały generał, który uratuje nas przed inwazją np. obcych 
Po trzecie: niestety ozdoby choinkowe były robione do szkoły i nie mam ich.
Hej:). Ozdoby są z masy solnej, więc nie za bardzo do jedzenia. Ale na choinkę jak najbardziej:).
Bruce :)
Ja poproszę na trzeciego grudnia:). Coś mało osób w kalendarzu. Jeśli nikt się nie zgłosi na 2 to mogę wstawić zdjęcie świąteczne.
Wszystkiego najlepszego i kolejnych 10 lat :)
Również pozdrawiam :).
Poprawiłam :)
Poprawione
.
Poprawki wprowadzone.
Przez lata był przedsiębiorcą, więc wie jak się zabrać za budowanie własnej marki i robi to systematycznie. Natomiast pisze i robi to wszystko z zamiłowania. Wiem, bo betowałam ostatnią jego książkę. Sam twierdzi, że dopiero się uczy wszystkiego, więc jest świadom swoich braków. Sympatyczny człowiek z dystansem do siebie.
Tak jak niektórzy już napisali, dla mnie biblioteka to wskazówka, że mój tekst jest na tyle dobry, że są czytelnicy, którzy go klikają. Poza tym jest to jednak pewien przesiew tekstów na tyle dobrze napisanych pod względem języka polskiego (bo gusta są już indywidualne), że lektura powinna być przyjemna.
Oj tam, oj tam :). To miało nadać mocy, dramatyzmu ;).
Miło mi:). Widzę, że to któryś Twój komentarz pod moimi tekstami w krótkim czasie. Jestem u Ciebie na fali ;).
Fajnie, że Ci się spodobało, misiu. W zaufaniu powiem, że to jeden z moich ulubionych napisanych tekstów :).
Bardzo mi miło:). Takie komentarze sprawiają, że chce się pisać <3
Ciesze się:). Szukanie informacji i szczegółów zajęło mi sporo czasu, tym bardziej się cieszę, że odzew czytelników jest pozytywny:). Oczywiście wprowadzę poprawki.
Miło mi:) Twój ciąg dalszy bardzo mi się podoba:).
Witam:) Dziekuję za komentarze:). Ostatnio rzeczywiście bardzo rzadko tu zaglądam. Poprawię w wolnej chwili.
https://www.facebook.com/reel/312429441760763?s=yWDuG2&fs=e
Dziękuję za miłe słowa:) MrBrightside Tak, to cały tekst. A dlaczego nie miałby być? :)
Dzisiejsza kartka z kalendarza
:
– Jasiu, Jasiu! Zbudź się. Już pierwsza gwiazda rozbłysła na choince.
Jaś otworzył swoje czekoladowe oczy i spojrzał na jaśniejącą Gwiazdę Betlejemską na czubku zielonej sosny. Zapach leśnego igliwia zmieszany ze słodko-ostrą żywicą przeplatał się z aromatem cynamonu, goździków i kardamonu niedawno upieczonych pierników. Zapach świąt zdał sobie sprawę Jaś, choć nie znał go wcześniej. Renifer trącił Jasia nosem, zwracając na siebie uwagę.
– Głodny jesteś, przyjacielu? – spytał, podsuwając mu cukrową marchewkę.
– Braciszku, pomóż mi udekorować dom. Czas nas goni! – zawołała z przejęciem Małgosia, sadząc przy drzwiach czerwonobiałe cukrowe laski.
Jaś tymczasem zajął się posypywaniem śnieżnobiałego dachu kolorową posypką. Praca szła im szybko i przyjemnie przy skocznych dźwiękach „Dzisiaj w Betlejem”. Z zadowoleniem stanęli przed udekorowanym domkiem. Złapali się za ręce i uśmiechnęli do siebie radośnie. I właśnie wtedy zaczął sypać biały puch.
– Śnieg! – zakrzyknęła Małgosia.
Jaś odchylił głowę i otworzył buzię, czekają aż biały pył napada mu na język.
– Słodki – oznajmił z zadowoleniem.
Dzieci wbiegły do jadalni ze śmiechem na ustach, wprost na pierniczkową farmę, stojącą na komodzie.
– Łał! Jaki kolorowy domek z cukrowym laskiem!
– I całe pole marchewek. – Zosia wzięła jedną do buzi. – Pyszne!
– A ten renifer jest przesłodki. Może to Sven?
– Nie pasuje do Jasia i Małgosi – odparła stanowczo Oliwka.
– I co z tego. W święta może zdarzyć się wszystko!
O! dawno nie zaglądałam i dopiero teraz widzę ten wątek. Jeśli można jeszcze ostatni termin (15 grudnia) to poproszę :). Żeby tradycji stało się zadość :).
Świetny temat, w moim klimacie:). Na pewno coś poczytam i pokomentuję, a może i samej coś uda się skrobnąć. Tylko ten dolny limit:(.
Dziękuję za łapankę i w wolnej chwili poprawię. Dopiero teraz, po dłuższym czasie, weszłam na forum.
Na pewno się zjawię, choć na chwilę.
Ja co prawda prawie nie czytuję polskiej fantastyki, ale "Pieśń pustyni" zmienia mój pogląd na to. Odpowiada mi sposób pisania, bez lania wody ale obrazowo. Niestety muszę czekać na drugi tom :(. Natomiast autor napisał jeszcze dwie książki niefantastyczne, które bardzo mi podeszły: "Pęknięta korona" i "Czarcie słowa". Taki średniowieczny kryminał na naszych ziemiach.
Pytanie, które opowiadania zostałyby zakwalifikowane do antologii :).
Dziękuję za rozbudowany komentarz i cieszę się, że znalazłaś kilka fajnych rzeczy :). W wolnej chwili (a może to być jednak za kilka dni) postaram się odpowiedzieć Ci bardziej rozbudowanym komentarzem. Choć na razie utknęłam w drugiej części, to już opisałam dwie sceny (a trzecią mam w głowie), gdzie jest więcej akcji i interakcji :).
Gratulacje :)
Nie rozumiem takich ludzi.
Witam jurki:). Ale fajnie dobrany obraz :).
Będę miała wolniejsze dni, to postaram się pomóc :).
Powodzenia :)
Gratulacje :). Ogólnie było dużo fajnych tekstów.
:)
Witaj Krokusie i dziękuję za komentarz :)
Jaszczurobestie? O nie, nie, nie
. Jestem wierna piesko-wilkom
.
Jak wcześniej wspomniałam z premedytacją używałam tych klisz, dodają różne elementy, żeby nie było zupełnie nudne. Ale faktycznie trochę za dużo tej drogi. Myślałam, że pomniejsze potyczki i problemy wynagrodzą to, ale w pisanej drugiej części mam więcej akcji.
Mówisz, że Bastian wyszedł blado
. Szkoda, bo po Raven to jego lubię najbardziej. A to że miota się między stronami to według planu.
Co do komentarzy, to spokojnie :)
Witaj i dziękuję za komentarz:). A wiesz, że nie zastanawiałam się nad nieśmiertelnością bogów? Miało być dramatycznie i chyba było :).

![]()
Mam pytanie techniczne. Jeśli w wątku bibliotecznym opowiadanie ma brakujące do biblioteki kliki, ale nie zostaną one oficjalnie doklikane przez lożownika do 10 kwietnia, to czy tekst będzie brał udział w konkursie?
Dzięki :) I czekam :).
Bardzo dziękuję za komentarz i klika:). Biorąc sobie do serca Wasze komentarze, powstały już dwie sceny kontynuacji, gdzie jest więcej akcji i waśni :(. I smoków…
Uwielbiam paragrafówki :). Podziwiam za włożoną pracę, świetny pomysł z mapką i ciekawe opisy :). Fajnie był powybierać sobie ścieżki, chociaż przyznam, że bohater trochę mnie zaskoczył i chyba wolałabym sterować czymś bardziej myśląco-heroicznym. W mojej ścieżce był druid i nekromantka, których polubiłam.
No zaskakujące opowiadanie… ;). Kilka konceptów (np. z mieczem, alchemią) mi się podobały, niektóre niekoniecznie. Polubiłam główną bohaterkę, choć ma niekonwencjonalne metody nie w moim stylu :). Uśmiechnęłam się kilka razy i przewróciłam oczami przy niektórych scenach. Taki rodzaj humoru lubię w małych dawkach. Ale zaciekawiłeś mnie i zastanawiałam się do czego to zmierza. Natomiast troszkę wybijało mnie z rytmu to, że z jednej strony jest na wesoło, a za chwilę opisane są tragedie. Oczywiście życie składa się z takich przeplatanych chwil, jednak w opowiadaniu czas między nimi bardzo się skraca, co potęguje dysonans. Cieszę się, że książę nie okazał się ostatnią łamagą, ale potrafił sprytnie zadziałać. Jego również polubiłam za to. Szkoda, że nie miał większego pola do działania. Czy będzie kiedyś kontynuacja?
Ciekawy, dopracowany świat, świetna mapka. Bohaterowie, którym chce się towarzyszyć. Zaskoczyło mnie zakończenie. Z jednej strony smutek, że bohater okazał się "samolubny" i okrutny. Z drugiej strony jego postępowanie jest zrozumiałe, a dzięki temu opowiadanie nabiera głębszego charakteru i nie jest jedynie bajeczką.
Czytałam z zainteresowaniem:). Wydaje mi się, że nie pogubiłam się w fabule. Trochę mnie zaskoczyłeś – tu karczma, a za chwilę broń palna i anioły, więc musiałam poukładać sobie na nowo w trakcie czytania, co trochę wybiło. Na kryminał się ucieszyłam, choć wydaje mi się że więcej informacji i samo rozwiązanie dostajemy dzięki rewolucji. Sama rewolta była ciekawie opisana ze zwrotami akcji. Ann polubiłam, ale na agenta to się nie nadaje :). Czy będzie kontynuacja?
Cieszę się :).
O właśnie, zapomniałam zapytać o żony:).
Aha… pomińmy to milczeniem…
Co do książki, to oj tam. Ja swoją pierwszą napisałam w wieku 14 lat i później trzy kontynuacje
. Co z tego, że s-f, którego nie lubię
. Za to książkę fantasy pisałam jakieś ponad 10 lat i jeszcze nie skończyłam, ponieważ chce ją przebudować :). Opowiadania (za którymi nigdy nie przepadałam) zaczęłam pisać dopiero na forum. Uważam, że na pisaniu książek przez tyle lat sporo się nauczyłam, choć zapewne nikomu bym ich nie pokazała
.
wątek czaru gromadzącego ciepło na zimę dla kontynentu
A tak, też go przyuważyłam i tą niby nieprzekraczalną barierę z ziemi :). I Wieczne Miasto oraz nawiązania do Inuitów również wyłapałam :).
Cameo przedstawiciela rodu Mounire’ów w końcówce “Sukcesora” to takie mrugnięcie, że losy tych dwóch rodów przeplatają się w historii.
A tego nie powiązałam, a faktycznie. Ale w Sukcesorze jest tam wspomniany Entresto nie Cameo, czy czegoś nie zrozumiałam?
Faktycznie lubię wyłapywać smaczki :).
Zawsze możesz iść drogą opowiadań, a po latach wydać, jako książkę
. Ja na niektóre konkursy piszę opowiadania w tych samych światach.
Z tego co pamiętam skomentowałam wszystkie teksty, więc mam 12 pkt.
Świątynne Dziecko – czeke 2 pkt.
Kaprysy Nilu [16+] – Finkla 2 pkt.
akzciwakęR – Outta Sewer 3 pkt.
Kresowa wilczyca – Inanna 2 pkt.
Nie zabija się piątego syna – Koryu 3 pkt.
Dobre heroic fantasy, choć czasem mam wrażenie, że trochę naigrywasz się z potęgi bohaterów (moc bohatera dorównuje Thorowi, a może i przewyższa ;)). Nie powiem bym polubiła go, ale chętnie mu towarzyszyłam w jego przygodach. Pozostałe postacie, choć epizodyczne, również były dla mnie dobrze przedstawione. Polubiłam czarodziejkę
. Ciekawy pomysł na przeciwnika. Ogólnie miło spędziłam czas i klikam:).
Przybyłam po przeczytaniu Sukcesora. I widzę, że to konkurs w którym debiutowałam na forum
. Może dodaj tu w przedmowie link, do prequela
. Wypowiem się również pod kątem niektórych komentarzy.
Bardzo dobre fantasy. Bohaterowie, którym się kibicuje, zwroty akcji, akcja, ciekawe zaklęcia, fajny pomysł na rody i ich domeny. Ja ogólnie wiem czemu walczyli, rozumiem motywacje poszczególnych bohaterów, nawet co poniektórych zaczęłam rozróżniać, ale… Zgadzam się że było za dużo postaci na centymetr kwadratowy
. Również gubiłam się kto jest za kim i kim w ogóle. Wiem, że opowiadanie powinno bronić się samo, ale może warto byłoby dać w przedmowie choćby listę rodów i ich domen. I na czym polegało ożywienie Maxima? Myślałam, że dama użyczy mu własnego ciała, a tu niespodzianka, ma swój stary fraczek
.
Jak rozumiem Sukcesor jest wcześniej, ale chyba znacznie, bo oprócz jednego zaklęcia i nazwiska, nie widzę nawiązań. Czyżby Sivan był przodkiem Eylana? Czy są jeszcze inne opowiadania z tego uniwersum? Szkodaby było nie wykorzystać fajnego potencjału
.
Co do tomów, to wątpię, czy upisałbym chociaż jeden, że już o braku moich kartograficznych umiejętności nie wspomnę…
Cóż, a jednak
.
Mnie nie przeszkadzało, że opisywałeś historie z kilku stron, ale za dużo postaci pobocznych :). Najchętniej przeczytałabym książkę, w której pomału poznajemy wszystkich. Może jednak się skusisz ;). Uff, długi jak na mnie wyszedł ten komentarz
.
Bardzo dobre fantasy, choć można się pogubić w postaciach (ale już nie tak jak w drugim opowiadaniu). Polubiłam bohaterów, najbardziej chyba łucznika. Podoba mi się pomysł rodów i ich domen (co powtarzam w komentarzu pod "Transgresją"). Bitwa również ciekawie napisana, już bardziej przejrzyście. Masz jednak ode mnie –5 za zabicie Eispoo i –5 za rodzaj śmierci Esmy, bo że umrze to się domyślałam
.
Jak rozumiem Sivan zmienił nazwisko na imię ojca, by się ukryć, ale jednocześnie nie odcinać od korzeni? Chętnie dowiedziałabym się o tym czegoś więcej
.
Więcej zachwytów jest pod drugim opowiadaniem i by nie powielać napiszę, że odnoszą się i do Sukcesora.
Klikam
.
Właśnie skończyłam czytać dwie części Rezydenta wieży, polskiego autora wydanego pod patronatem NF. Książki opierały się właśnie na niby niezależnych opowiadaniach, gdzie główny bohater (mag) opowiada w pierwszej osobie o wydarzeniach. Jednak na końcu okazuje się, że w każdym z opowiadań były elementy, które na końcu ułożyły się w całość.
PS
Jakbyś potrzebował bety do tych Twoich opowiadań, to jestem chętna ;).
Dziękuję za komentarz i mimo wszystko klika:).
Choć miałam kilka podejść do skrócenia opowiadania, nie potrafiłam tego zrobić
. Jako autorowi, każda scena wydawała się ważna (bo przekazywała informacje o świecie lub pokazywała relacje między bohaterami). Z częścią rzeczy oczywiście się z Tobą zgadzam, lecz z drugiej strony wydaje mi się, że dużo zależy również od preferencji czytelnika. Jedni lubią w książkach szybką akcję, innym będzie się podobało, że jest również opisany świat dookoła (choć nie twierdzę, że nie mogłam zrobić tego lepiej). Początek jest akurat taki jaki chciałam i nie zmieniłabym go.
Cała scena, gdzie Damir opowiada o swojej przeszłości przy ognisku jest również zbędna. To znowu tell, a nie show.
Oczywiście, że jest to tell, bo on opowiada o wszystkim. Jeśli miałabym to pokazać, to musiałabym zrobić retrospekcje lub mógł sobie wspominać, ale i tak wyszedłby infudump. A tak, mogłam pokazać, że jest bajarzem. Oraz nakreślić skąd pochodzi, a więc też pokazać samego bohatera, właśnie po to by nie był tylko jednym z wielu, ale miał swoje korzenie, historię. Ja akurat lubię takie rzeczy w książkach.
Najlepiej wyszła ci Raven, ale niestety skryba i wojownik wyszli zbyt stereotypowo. Widać, że próbowałaś zerwać z archetypem, ale moim zdaniem nie do końca wyszło.
Ale oni mieli być stereotypowi. Owszem, dodałam im pewne cechy, aby nie byli zbyt nudni i jednak mieli swoje osobowości i motywacje, ale jednak to miało być w starym stylu, bez silenia się na nie wiadomo co. Poza tym trochę oni sami się wykreowali w trakcie pisania
.
Dzięki za polecankę :).
MetronomeArthritis – Krew i kość
https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/30170
stn – InnanannanI
https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/30209
MrBrightside – Sukcesor
https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/30204
Oliada – Jaezir et'Cadulum
https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/30210
Mam problem z tą opowieścią. W Twoim opowiadaniu panuje specyficzny klimat, którego nie potrafię opisać. Trochę niepokojący i niezrozumiały, jak poplątany sen/koszmar. Coś w nim jednak przyciąga mimo, że przez długi czas nic się nie rozumie, a narracja jest dziwnie prowadzona. Jest tu jednak kilka ciekawych pomysłów i postaci, a sam świat zdaje się być sam w sobie spójny i bogaty.
Dziwi mnie jednak, że dziewczynki tak niefrasobliwie postępowały przy bursztynie. Coś tam odłupywały, nie przeszkadzało im, że pokrywa się mchem przez to co robią (przecież było oczywiste, że to zostanie dostrzeżone). Dziwna/dziwnie opisana jest również scena w sali. Jednak od momentu spotkania po latach narracja “normalnieje” i opowiadanie, choć nie traci ze swej specyficzności, jest już łatwiejsze w odbiorze i przypomina typowe fantasy.
No i muszę napomknąć, że najbardziej polubiłam Ptasznika i Sola (szkoda, że było go tak mało za młodu i nie wycisnąłeś więcej z pokazania ich przyszłej relacji – przynajmniej z jego strony, bo ona to raczej taka zimna była
).
Edytka: podczas czytania widziałam w kilku miejscach brak ogonków lub złą końcówkę, ale, że czytałam z komórki to nie robiłam łapanki.
Idę dać klika, bo uważam że jury powinno móc je ocenić
.
Podoba mi się Twoja barwna narracja (może oprócz dokładnych opisów śmierci i trupów), choć czasem jest już pewien przesyt. Długo nic nie wiemy o głównym bohaterze, przez co ciężko mu kibicować, ale z drugiej strony cały czas towarzyszyło mi pytanie czy można mu ufać? Kim jest i co chce osiągnąć? Nie wiem czy w książce (w sensie w dłuższej formie) to się sprawdzi. Zależy jak umiejętnie będziesz podtrzymywał zainteresowanie czytelnika bohaterem. Jednak odczułam rozczarowanie, kiedy na końcu nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Po komentarzach widzę, że jest większa całość, ale pytanie czy my na forum będziemy mogli poznać ciąg dalszy? Poza tym uważam, że jednak opowiadanie powinno mieć raczej zamkniętą formę.
Właściwie zgadzam się z ośmiornicą, ale również w tym, że mi się podoba 
Wiem, że limit, mimo wszystko brakowało mi sceny po przyjęciu do bandy bohatera, gdy udowadnia swoją przydatność. Byłby to też świetny moment na wyjaśnienie czytelnikowi o co tu tak na prawdę chodzi. Kto ze sobą walczy i dlaczego. To chyba mi najbardziej doskwierało. Trochę to przypomina zestaw scenek. No i zastanowiło mnie czym miał przysłużyć się bandzie ten chłopak, skoro ani nie walczył za dobrze, ani nie miał wiedzy na jakiś temat. Mógł po prostu pracować dla obozowiczów, ale bohater w takim razie również.
Idę dać klika :).
Pamiętam, że czytałam Czarostatki, ale nie zrobiły na mnie wrażenia i już nawet nie pamiętam o czym dokładnie były :).
Jest też ta lady Tamar, która aż prosi się, żeby rozbudować jej tło charakterologiczne.
Z tym gwałtem to niezły pomysł. Choć ja się skłaniam ku próżności, rywalizacji z innymi damami o to, która lepiej potrafi okręcać sobie rycerzy wokół palców, chęci zabicia nudy dworskiej rutyny oraz odklejenia od normalnego życia.
Ja uważam, że jednak albo coś z psychiką, albo po prostu czasem rodzą się źli ludzie. Bo jednak zabijanie kochanków, wykorzystywanie czarów do zniewalania ludzi i poniżanie ich w tak okrutny sposób, nie można wytłumaczyć zwykłą dworską nudą czy odklejeniem od życia. Ja podczas czytania przyjęłam, że jest z urodzenia zła
i tyle. Ewentualnie ktoś rzucił na jej rodziców klątwę, by pokarało ich taką córką
.
Trylogię o Skrytobójcy i Złotoskórym czytałam lata temu, ale dzięki Tobie odkryłam, że jest kontynuacja kontynuacji
. Już wiem co będę czytać.
Chodziło mi o Kroniki Riyrii i Odkrycia Riyrii Michaela Sullivana (w sumie 10 książek) oraz trylogię Dwuświatu polskiego autora Pawła Kopijera.
Przyjemnie się czytało. Fajnie stworzyłeś postać herosa, który chce spokojnego życia. A kot mnie ujął
. Choć kibicowałam rycerzowi, tak coś przeczuwałam końcówkę. Scena bitwy była dla mnie trochę bezosobowa.
Pamiętam to opowiadanie z linku.
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że opowieść przypadła do gustu:).
Dobrze się czyta, choć smutne opowiadanie. Pamiętam Twoje poprzednie. Chyba napisano już wszystko pozytywnego o nim. Dodam tylko, że zgadzam się z Irką, co do informacji o wiosce. A, i końcówka dla mnie ok, więc nie wiń męża:).
Lubię czytać takie historie, zwłaszcza że ostatnio przeczytałam sagę o duecie skrytobójcy i najemnika, a później trylogię o innym skrytobójcy :p. Więc wpisujesz się w trend. Postacie sympatyczne na swój sposób i ciekawe, akcja fajnie opisana. Nie ma zbytnich dłużyzn, wszystko jest klarowne. Początek zaciekawia, a znajomość panów zaskakuje. Końcówka satysfakcjonująca :).
Inanna – Kresowa Wilczyca
Bardzo oryginalne opowiadanie :). Czytałam z zaciekawieniem i nawet diabły takie złe nie wyszły
. Lubię historię, ale aż tak się nie znam. A że wychodzę z założenia, że piszemy opowiadania fantasy, a nie książki historyczne, więc mnie te rzeczy zupełnie nie przeszkadzają a i bitwę przyjmuję, taką jaką chciałaś by była. Niestety z piosenką (choć szanuję wybór autora) również myślałam, że zaśpiewają Bogurodzicę
. Idę kliknąć.
I już wszystko jasne :).
Nie masz może zamiaru opisać tych wydarzeń w nowym opowiadaniu? 

To jeszcze chwilę pomarudzę, bo jednak nadal nie rozumiem
.
Bez trudu rozpoznała w nich znaki klątwy uniemożliwiającej przywoływaczom zaatakowanie członków białej straży. Musnęła jeden z nich i poczuła pod palcem charakterystyczne mrowienie.
– Jak?
– Mój mistrz? – dopytał.
Skinęła głową.
– Wtedy nie potrafiłem inaczej mu pomóc. – Spróbował wzruszyć ramionami, lecz zrezygnował, krzywiąc się z bólu. – Widocznie klątwa działa w zależności od intencji.
Jak rozumiem, mieli w sobie klątwę, która uniemożliwia atak na białego czarodzieja. Jednak chłopak coś zrobił (i właśnie co?), że jak rozumiem skrócił cierpienia swojego białego czarodzieja (jak rozumiem jakoś go uśmiercił)
Każdy z przywoływaczy pracujących dla straży był jednocześnie więźniem. Jedyną alternatywą była śmierć z rąk białych magów.
No właśnie. Więc jak w takim razie chłopak zabił maga?
Dzięki :)
Ale mi chodzi o głosowanie drogi prostej, a nie powiększanie limitu.
Sądzę, że jednak prostej, bo mamy ograniczony termin do głosowania, a jak się wysypią teksty z krętej…
Dziękuję za komentarz i klika :). W następnej części planuję więcej smoków oraz za komentarzami, więcej emocji a mniej opisów drogi.
Bardzo chętnie poczytałabym wcześniejsze losy chłopaka. Pomysł z klątwą bardzo fajny, ale chyba nie do końca rozumię. Jeśli to miało być zabezpieczenie na więźnia, to dlaczego zginął jego “strażnik”? Przepraszam, że tak dopytuję, ale zaciekawiłaś mnie :).
Co do moich scen, uznałam że masz rację z tymi wewnętrznymi utarczkami. Miałam co prawda ograniczoną możliwość podkręcenia ich konfliktów, ale w dwóch miejscach coś tam dopisałam. No i w scenie w jaskini przed moimi oczami stanęła sobie o to scena, jak Raven policzkuje łowcę :). Zastanawiałam się czy to nie “dość blade udramatyzowanie”, ale co tam
. U mnie nie poszło, aż tak ostro.
Jak rozumiem, jeśli chodzi o 100% przeczytanych opowiadań do głosowania drogi prostej, chodzi właśnie o te opowiadania?
Ale na drogę prostą więcej już nie będzie, bo termin chyba zakończony.