- Opowiadanie: Wicked G - Transfer

Transfer

“Quoniam in morte corpora reclinant in caelis.”

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Transfer

 Niektórzy ludzie sądzą, że kluczem do bycia szczęśliwym jest odnalezienie spokoju. Lecz gdzie szukać ostoi, gdy dookoła tak wiele rzeczy niezależnych od nas ciągle ulega zmianie? Podobno musisz rozwinąć system wiary. W Boga, ludzi, naturę, samego siebie, cokolwiek. Mieć nadzieję, że dzięki komuś lub czemuś może być dobrze. Niemniej jednak, żeby uzyskać upragniony stan, potrzebny jest wysiłek. Obietnica lepszej przyszłości jest tylko obietnicą. Nie przyjdzie do ciebie sama, trzeba po nią sięgnąć.

Bywają i tacy, którym nie chce się tego uczynić. Nie posiadają woli działania. Na przykład on. Młody, z dobrego domu. Z szansą na zostanie porządnym człowiekiem. Ale przewróciło mu się w głowie. Po co ma wciąż walczyć o lepszy byt? Czy w całej tej szamotaninie zwanej życiem ukryty jest jakikolwiek sens? Niedorosły jak Piotruś Pan. Ale nie roszczeniowy. Mógłby zrezygnować z wygód. W ogóle ze wszystkiego.

I dla takich znajduje się wiara. Mogą zaufać pewnej pradawnej bogini, której imienia już nikt nie pamięta.

Młodzieniec przeciągnął ostrzem noża po żyle. Krople krwi opadły na ziemię, wsiąkając w suchą ściółkę świerkowego lasu. Nad igliwiem zroszonym czerwienią zaczął unosić się dym. Wyłoniła się z niego blada, wychudzona kobieta ubrana w czarne szaty.

– Dlaczego mnie wezwałeś?

– Jest wiele istot władających śmiercią, ty jedyna sprawiedliwa. Uczyń to, co obiecujesz wiernym. Odbierz mi życie i daj je komuś, kto go pragnie.

– Czy na pewno chcesz właśnie tego? Nie musisz umierać, żeby ofiarować siebie innym.

– Jestem zbyt słaby. Zmęczony niepewnością. Chcę odejść.

– Zatem niech stanie się wedle twego życzenia. Ty zginiesz, ktoś inny przetrwa.

Bogini zamknęła oczy człowiekowi, a ten powoli osunął się w ciemność.

 

***

 

– Nie rozumiem tylko jednego. Samobójcy zazwyczaj skupiają się na własnych problemach i zapominają o całym świecie. Ten nie dość, że był dawcą krwi, to jeszcze miał oświadczenie o przekazaniu organów do przeszczepu. Co więcej, w poście na portalu społecznościowym, który opublikował tuż przed śmiercią, podał dokładnie miejsce, w którym się powiesił i twierdził, że chce, aby jego ciało odnaleziono jak najszybciej.

– Może uznał, że skoro jemu nie będzie już potrzebne, to przyda się komuś choremu. Tak to już z życiem bywa, jedni go nienawidzą, drudzy o nie walczą… Zadzwoniliście już do centrum transplantologicznego?  

Koniec

Komentarze

Hmmm. Nijak nie rozumiem bohatera i jego motywacji.

To podciął sobie żyły czy się powiesił?

Babska logika rządzi!

Podciął sobie żyły, by wezwać boginię. Powiesił się później.

 

Ciekawy pomysł na szort.

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Ależ dlaczego? Motywacje miał dwie: anty do życia własnego, pro wobec tych, którzy widzą w życiu sens. Tak więc zrozumieć można – ale trzeba się zdumieć, że taka fafuła życiowa taki gest przejawiła…

Podcięcie żył symbolizuje oddanie krwi, czyli początek “przekazywania” życia. Gdyby chciał umrzeć w ten sposób ktoś mógłby znaleźć  go za wcześnie i uratować, albo za późno, kiedy ciało nie nadawałoby się już tylko do pochówku. Można też zinterpretować dosłownie, tak jak zrobił to Kostka.

Co do motywacji – klucz leży w jej braku. Zwykła depresja, z tym że ktoś chciał jeszcze wypełnić ostatni dobry uczynek.

Dzięki wszystkim za przeczytanie :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Co autor miał na myśli, to autor miał na myśli.smiley

Ja, gdy przeczytałem “Piotruś Pan”, zobaczyłem chłopca w ciele dorosłego mężczyzny, może dlatego jego gest tak bardzo mnie nie zdziwił.

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Tyż prawda. Podobno dzieci są altruistyczne, jeśli wierzyć “Małemu Księciu”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Można by wręcz pomyśleć, że bohaterem jest. Sam nie wiem… jakoś mi ta zupełnie nie samobójcza postawa nie leży.

Tłumacz przysięgły własnego mózgu

Ludzie robią dziwne rzeczy, zwłaszcza w ciężkim stanie psychicznym.

Co nie zmienia faktu, że gówno znam się na psychologii, a na klawiaturę przelewam byle myśl, która przyjdzie mi do głowy.

Wicked G – z dumą dostarczamy twoją codzienną porcję nielogiczności od roku 2014 :D

Dzięki za przeczytanie, jak widzicie różnie to z tą moją twórczością bywa,  cieszę się że nie wszyscy się jeszcze zrazili i ktoś jeszcze zagląda w moje słowa :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Do mnie, niestety, jakoś nie trafiło. :-(

Może dlatego, że zupełnie nie mam poczucia, iż powinnam rozwinąć system jakiejkolwiek wiary.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Rzeczywiście, trudno szukać logiki u ludzi z chorobą psychiczną.

W Twoim tekście ją znalazłam, więc nie jest źle.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję za przeczytanie!

Może jest jeszcze nadzieja :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Zagląda, Wicked, zagląda. I nawet lubi. A czy samobójca może zachować się altruistycznie? Właściwie dlaczego nie? Nie ma nic do stracenia, he, he. Może też chcieć coś ostatecznie rozliczyć, coś komuś wynagrodzić… Jak w "Siedem dusz". Trudno wejść w umysł samobójcy, a na relacje z pierwszej ręki nie ma co liczyć. Tym razem jednak nie udało Ci się mnie zachwycić. Może to dlatego, iż tak krótki szorcik to za mało, by ogarnąć psychologiczną złożoność tematu. Rzecz sprawia wrażenie potraktowanej bardzo po łebkach. Za krótko, żeby spróbować zrozumieć bohatera, by dostrzec dramat, by poczuć emocje. Facet nie umiał znaleźć powodu do kontynuowania życia, ale nie chciał umierać, że tak powiem – na marne. Pragnął choć odrobinę zmniejszyć bezsens swojej śmierci. I co? I właściwie nic. Niewiele z tego wszystkiego wynika. Ale może to tylko ja nie umiem zobaczyć w tym głębi emocji, a może przemawia przeze mnie samobójcofobia… Pozdrawiam!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki za przeczytanie i obszerny komentarz, thargone! Rzeczywiście, czasami zbytnie kondensowanie nie popłaca. Ostatnio piszę głównie szorty, możę pora na coś dłuższego?

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nie trafiło do mnie. Nigdy nie będę w stanie zrozumieć samobójców. Chociaż ten opisany przez Ciebie był honorowy ( organy do przeszczepu ). Czekam na dłuższy tekst w mniej samobójczym klimacie :)

Podobnie jak thargone, miałem skojarzenie z “Siedem dusz”. Tam historia miała całe “zaplecze” motywacja bohatera była znana, można było go zrozumieć. Film zadawał pytanie o altruizm, o to czy faktycznie jest tak całkowicie bezinteresowny. Bo wszak, bohater pomagał tym ludziom,  by “odkupić” winnę.

 

Tutaj mamy tekst pozornie analogiczny, ale inne, skrajne spojrzenie na altruizm. Czysta bezinteresowność. Może dlatego tak trudno części czytelnikom uwierzyć w taką postać ;)

Ale takie czasy,  że łatwiej uwierzyć w to, że ktoś nas okradnie, niż w to, że odda zgubiony przez nas portfel.

 

Pozdrawiam! 

 

 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Dzięki za przeczytanie i komentarze :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Wydaje mi się, że temat jest potraktowany po łebkach. Życie, śmierć, problem poświęcenia – czy zachowanie bohatera to w ogóle poświęcenie, czy tylko próba nadania jakiegoś sensu swojemu życiu/śmierci i tak dalej – to duże słowa i chyba niezbyt mieszczą się w tak krótkiej formie. 

I po co to było?

Dzięki za przeczytanie i komentarz, syfie :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nowa Fantastyka