- Opowiadanie: Wicked G - Całkowita imersja

Całkowita imersja

Spontaniczna i krótka rozprawa o  przyszłości rasy ludzkiej.

 

Słownik dla nie-graczy:

enpecek – z angielskiego NPC “Non-Playable Character” niegrywalna postać w grze, bohater niezależny.

Lobby – menu, w którym oczekuje się na grę, zmienia ustawienia itp.

respawn – odrodzenie się po śmierci w grze

 

Sądzę że reszta dziwnych słów powinna być do ogarnięcia dla każdego, w razie czego pytać lub googlować :)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Całkowita imersja

 Migoczące światło świec i wesoła muzyka wypełniały mały gościniec leżący w górach Saddragal, na drodze pomiędzy Hisgorodem i Blas. Nie można było tego powiedzieć o ludziach, gdyż nie znajdowało się ich tam zbyt wielu, podobnie zresztą jak na całym Mlahul. Populacja malała z roku na rok. Kolejne osoby po prostu znikały i nikt więcej ich nie widział. Przynajmniej nie w tym świecie.

Barczysty, wysoki wojownik o imieniu Raphael wszedł do karczmy. Przyjemne ciepło uderzyło go w twarz. Zdjął zaśnieżony płaszcz, zawiesił go na haku przybitym do ściany i podszedł do lady, przy której stała blondwłosa piękność.

– Co macie do picia? – zapytał.

– Zostało nam już tylko hisgorodzkie piwo – odparła młoda dama.

– W takim razie nalej mi kufel. – Raphael położył na blacie trzy złote monety. – Tylko się pospiesz, przeklęty bocie – dodał w myślach.

Wojownik spojrzał w stronę stołu. Elfia łuczniczka i mag o bladej cerze. Levele odpowiednio dwieście dwudziesty czwarty i dwieście szesnasty. Bez problemu dałby im radę, ale znudziło mu się wszczynanie burd w karczmach. Nawet nie pamiętał już, ile ich przeżył, a ile nie. Musiałby zobaczyć w statach.

– Mogę się dosiąść? – zapytał nieznajomych.

– Pewnie – odpowiedział mag. – Jestem Golaon.

– Faxia – odezwała się elfka.

– Raphael.

Choć update ukrywający nicki graczy i zmuszający do pytania ich o godność wszedł jakieś piętnaście lat temu, wojownik nie zdążył się przyzwyczaić. Spoczął na ławie i po chwili karczmarka przyniosła mu piwo. Smakowało ohydnie.

– Sześćsetny level? – zdziwiła się Faxia. – Jedziesz na hackach, czy po prostu nie masz subskrypcji na inne uniwersa i jesteś zmuszony siedzieć tu?

– Hacki? W jakie bajki ty wierzysz, kobieto? To pieśń przeszłości, teraz nikt nie jest w stanie obejść zabezpieczeń stworzonych przez AI. Po co ktokolwiek miałby jeszcze to robić? Są przecież matryce z trybem boskim. Trudno dostępne, ale są.

– Tylko żartowałam.

– Wybacz, mam słabe poczucie humoru. Co do mojego levelu – jestem tu praktycznie od samego początku, czyli dobre pięćdziesiąt lat. Mam też dostęp do innych światów, konkretnie Ziemi z początku XXI w. i jej postapokaliptycznej wersji. Do pierwszej wracam ze względu na tęsknotę do czasów młodości. Przebywanie w tej drugiej jest cholernie niekomfortowe i szybko się nudzi – wszędzie tylko ruiny i mutanci. W Mlahul przynajmniej krajobrazy są różnorodne. Tak więc większość czasu siedzę tutaj, tłukąc, rabując i pieprząc botów lub innych graczy.

– W sumie, to co można mieć lepszego do roboty w dzisiejszych czasach? – powiedział Golaon. – Wegetować w realu jako zwierzątko domowe sztucznych inteligentów i tułać się z nimi gdzieś po egzoplanetach albo gnić w rezerwatach zdominowanych przez religijnych fanatyków? Urodziłem się w prawdziwym świecie, starałem się żyć normalnie, wynajdować sobie jakieś zajęcia, ale po pewnym czasie wszystko mi zbrzydło, więc przeniosłem się do VR.

– Nie rozumiem, po co zwlekałeś – odezwała się łuczniczka. – Rzeczywistość to tylko płótno, na którym maluje się pejzaże wyobraźni. Jest dosyć istotne, ale za nas martwi się o nie AI. Wirtual jest jak świat idei Platona, z tym że stanowi odbicie świata materialnego, a nie na odwrót.

– Gdyby tylko systemy nie były tak przeciążone – westchnął Raphael. – Odkąd cofnęli wsparcie, Mlahul świeci pustkami, a do serwerów z innymi światami są okropne kolejki.

– Tak bywa – stwierdził mag. – Nie zdziwię się, jak go w końcu zamkną. To uniwersum jest mocno zbugowane, istnieje dużo lepszych fantastycznych krain. Ludzie grali tu głównie na sentyment do Gryphon's Prophecy. Tworzenie zabawek dla zwierzątek to nie priorytet dla sztucznych inteligentów. Oni są zajęci eksploracją wszechświata. Kiedy ostatni raz byłem w Lobby, w wiadomościach mówili, że odkryto ogromne złoża surowców na… już nie pamiętam, w każdym bądź razie gdzieś w pizdu daleko. Cały czas ta sama historia. Znajdą jakąś rudę, wyeksploatują ją do cna, zbudują lepszy komputer, który zaprojektuje i skonstruuje lepszy statek kosmiczny, polecą do innego układu planetarnego, znowu znajdą jakąś rudę, i tak w kółko…

– Czy w życiu kiedykolwiek chodziło o cokolwiek innego? – spytała nie oczekując odpowiedzi Faxia. – Oto sens wszelkiego istnienia. Expienie. Nieustanny rozwój.

– Ja tam nigdy nie zwracałem zbytniej uwagi na level – wyznał Golaon. – Dla mnie ważniejsza jest zabawa. Dlatego cieszę się, że ludzie nie muszą już pracować.

Karczmarka przyszła do stołu i zabrała puste talerze Golaona i Faxii. Raphael dalej męczył się z ohydnym browarem i zastanawiał się, czy nie zamówić czegoś do jedzenia.

– Współczuję tym botom – wyznał wojownik. – Nawet nie są świadome tego, że istnieją tylko w wirtualu.

– One w ogóle nie są świadome. To nie sztuczni inteligenci, tylko dosyć zaawansowane skrypty z imitacją wolnej woli.

– Mógłbyś przestać wreszcie mówić „sztuczni inteligenci”? – zirytowała się Faxia. – To idiotyczne.

– Może i tak. Ale mi się podoba.

– Wiem, że enpeceki nie zdają sobie sprawy ze swojego istnienia. – Raphael wrócił do podjętego tematu. – I właśnie dlatego ich żałuję. Na każdą wzmiankę o rzeczywistym świecie reagują kompletnym zdziwieniem, albo uważają, że to interesująca teoria, ale nie da się jej potwierdzić.

– Zupełnie jak ludzie – zauważyła elfka. – W sumie to mają rację – my też nie mamy empirycznego dowodu na to, że real nie jest tylko iluzją. Może istnieje tylko jeden wielki symulator-matrioszka, na dodatek zapętlony, a nasza rzeczywistość została wykreowana w wirtualnym świecie, który sami stworzyliśmy?

– Twój pomysł jest bez sensu – skomentował Golaon. – Gdyby prawdziwy świat byłby tylko programem komputerowym, ludzie zaczęliby się wybudzać.

– Nie zaczęli. Czy jesteś w stanie ot tak nagle odciąć wszystkie bodźce docierające do mózgu? Nie sądzę. Wielu ludzi wzięło niebieską pigułkę, a nie było żadnych wieści o osobach wyłamujących się z programu.

– Masz na myśli światy z wymuszonym resetem pamięci? Ano tak, umknęło mi to gdzieś. Może dlatego, że nigdy się tym zbytnio nie interesowałem. Dla mnie to szczyt zakłamania. Ja nie dałbym pozbawić się tożsamości dla całkowitej imersji.

– To dosyć radykalne rozwiązanie, ale dobre, gdy wszystko ci się znudziło, a nie chcesz eutanazji – podkreśliła Faxia. – Wybierasz sobie, kim chcesz być, i nagle stajesz się tą osobą.

– A co jeśli umrzesz? Przecież tam chyba nie ma respawnów.

– Trafiasz do czegoś à la Lobby – zaczęła tłumaczyć łuczniczka. – Tam rozmawiasz z botem udającym bóstwo i decydujesz o swoim losie. Możesz pójść do nieba i być wiecznie szczęśliwym, reinkarnować się w tym samym lub innym uniwersum, bądź poznać „Ostateczną Prawdę”, czyli odzyskać wspomnienia i wrócić do realu. Nawet po jej odkryciu większość i tak woli jeszcze raz doznać amnezji i spotkać się z bliskimi w zaświatach. Co więcej, w takich matrycach można mieć prawdziwe dzieci, które od początku będą w nich ulokowane – maszyny dokonują sztucznego zapłodnienia i gdy nowy człowiek dostatecznie się rozwinie, podpinają go do systemu.

– Pomyślcie sobie, żyjesz sobie w takim Tamriel czy Śródziemiu, kopiesz w kalendarz i nagle dowiadujesz się, że to wszystko do głowy pompowała ci wielgachna sterta kabli i tranzystorów. Mnie chyba wyjebałoby z papci.

– I pewnie znowu wróciłbyś do wirtualu – domyślał się Raphael. – Ludzie to urodzeni eskapiści. W dawnych czasach poświęcali setki godzin na grę polegającą na budowaniu rzeczy z sześcianów, a co dopiero teraz…

DOSYĆ GADANIA.

Potężny głos nie przypominał bohaterom żadnego z Mlahulańskich bóstw. Wstali od stołu i odruchowo chwycili za broń.

– Kim jesteś?! – krzyknął Golaon.

MÓWIĄ O MNIE WICKED G. JESTEM WASZYM TWÓRCĄ.

– Bogiem? – spytała nieśmiało Faxia.

NIE, IDIOCI. GRAFOMANEM. A WY JESTEŚCIE TYLKO SŁOWAMI W DOKUMENCIE TEKSTOWYM. ZOSTAWIAM WAM TEN FAKT DO PRZEMYŚLENIA W SAMOTNOŚCI. NIE CHCE MI SIĘ JUŻ O WAS PISAĆ.

Przyznaję, postąpiłem trochę okrutnie. Ale co ja poradzę na to, że lubię zakończenia w stylu deus ex machina?

Teraz tylko Ctrl+S, sprawdzić, czy nie ma błędów, i wrzucić na NF…

Koniec

Komentarze

No to z tym sprawdzaniem nie do końca się udało… Zostało Ci sporo usterek. Interpunkcja kuleje.

Koncepcje przedstawiasz nienowe, matrix już był i to w nie jednej wersji. Zakończenie niby zaskakujące, ale i to już wielokrotnie różni ludzie przerabiali.

przy której stała blond-włosa piękność.

Blondwłosa.

– Współczuje tym botom

Literówka. Nie jedyna tego typu.

W dawnych czasach poświęcali setki godzin na grę polegającą na budowaniu rzeczy z sześcianów,

Chwilę się zastanawiałam, ale nie mogę wykombinować, co to za gra.

Babska logika rządzi!

[…] Raphael wszedł do środka karczmy. ---> odważny i zdolny facet. Wszedł do środka. No no… Nie każdy zdobywa się na taki czyn.

Zdjął z siebie zaśnieżony płaszcz i podszedł do lady, ---> nie mógł zdjąć płaszcza z kogokolwiek innego? Byłoby ciekawiej. A co robił z płaszczem podczas podchodzenia do lady i potem?

Z resztą po co […]. ---> a bez reszty miałoby to cel?

<><><>

Ben Akiba, Autorze. Lecz sporym plusem jest skierowanie akcji na rozmowę, nie na machanie mieczem i rzucanie czarów.

Dzięki za przeczytanie :) Błędy poprawiłem.

Co do gry z sześcianami – to oczywiście słynny Minecraft :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Aaaa… Nie znam.

Babska logika rządzi!

Nie zaskoczyło mnie ale wywołało przyjemne skojarzenie z Philipem K. Dickiem.

Miałem, miałem okres w życiu, gdy gry komputerowe były u mnie na pierwszym miejscu. Dziś, cieszę się, że to miejsce zajęła literatura, ale i tak tamten okres wspominam ciepło i staram się być na bieżąco w temacie. Są rzeczy, które ciągle mnie potrafią “ruszyć”, ot choćby nadchodzący Hirołsi VII, czy zapowiedź Fallouta 4.

Ale chyba zbyt zbaczam z tematu. Co do tekstu: 600 level!!! O, matulu, miałem erekcję ;)

Wizja faktycznie już wałkowana, ale ciągle intryguje. Przeczytałem z zainteresowaniem.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Dziękuję za przeczytanie i komentarze :)

Ja z kolei czekam na TESa VI, chociaż niechybnie będzie mnie czekała wymiana sprzętu :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Bethesda skończy Fallouta 4, to niechybnie zabierze się za The elder scrollsa. 

To dwie kury znoszące złote jaja. 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Nie można było tego powiedzieć o ludziach, gdyż nie znajdowało się tam ich tam zbyt wielu, podobnie zresztą jak na całym Mlahul.

o jedno “tam” za dużo

Bez problemu dałby im radę, ale znudziło mu się już wszczynanie burd w karczmach. Nawet nie pamiętał już, ile ich już przeżył, a ile nie.

Wegetować w realu jako zwierzątko domowe sztucznych inteligentów i tułać się z nimi gdzieś po egzoplanetach, [-,] albo gnić w rezerwatach zdominowanych przez religijnych fanatyków?

i jeszcze później jest podobna sytuacja z przecinkiem przed “albo”

 

Przeczytałam bez bólu, może i znane, ale osobiście lubię takie klimaty (mam na myśli matrix, nie gry, bo na tych w ogóle się nie znam). Jedynie końcówka mi się nie podobała.

Dzięki za przeczytanie i wskazanie błędów, Rooms :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Gdyby prawdziwy świat byłby tylko programem komputerowym

 

Mam też wątpliwości do tego zapisu: Ziemi z początku XXI w.-  a dokładniej do liczb i skrótu. Czy jednak nie powinno być wszystko słownie? Te samie mieszane uczucia mam co do Ctrl+S.

 

Już miałam stwierdzić, że do bani to wszystko, bo nic nie rozumiem, gdy znienacka nadszedł koniec i wywołał u mnie szeroki uśmiech. Ten fragment tekstu zrozumiałam :)  

Od gier komputerowych całe życie trzymam się z dala, więc większość użytych przez Ciebie terminów jest mi obca i pewnie to sprawiło, że się nieco w trakcie czytania zapętliłam i pogubiłam. Ale bez przykrości doczytałam do fajnego końca. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki za przeczytanie i komentarz :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przykro mi, ale chyba nie zrozumiałam, choć końcówka nieco rozjaśniła sytuację.

 

NIE CHCĘ MI SIĘ JUŻ O WAS PISAĆ. – Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki za przeczytanie, i wskazanie literówki, Reg. Tekst był dosyć specyficzny, więc rozumiem, że mogłaś nie zrozumieć :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Może i nic nadzwyczaj odkrywczego tu nie ma, ale całkiem mi się podobało i uśmiechnąłem się przy kilku fragmentach. I 600lvl robi wrażenie, nie ma co. ;D 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Elanarze :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Taka kiczowata ta końcówka, choć z drugiej strony zaznaczyłeś od razu adresata (i może dedykacje) opowiadania.

Opowiadanie związane z grą komputerową już na wstępie ustawiło mnie do czytania jak psa do jeża. Jednak w opisie dałeś słowniczek, jakąś zachętę, stwierdziłem, że spróbuję, choć nie przeczytałem jeszcze nigdy nic związanego z grami komputerowymi, co by mi się podobało (może tu by mi ktoś polecił jakiś kultowy tekst, do którego wzdychają również nie-gracze?). Mam zdaje się alergię na to (mam świadomość, że zbyt ostro i negatywnie nastawiam się do graczy).

Także, po wstępie z moim nastawieniem, zdanie jedno o tym czy podołałeś:

NIE.

Nie mogłem się nie krzywić na wszystkie te levele, boty i inne słowa, które po prostu negatywnie mi się kojarzą. Wina pewnie siedzi (w dużej części) we mnie, czytelniku z pewnymi preferencjami. Ale faktem jest, że Twój tekst niczego nie urywa, a zakończenie, tj wynurzenie się na wierzch narratora, to nieudany zabieg. Zero zaskoczenia, postacie (że użyję adekwatnego określenia) pikselowe, rozmyte.

Dzięki za przeczytanie :) Z zakończeniem poleciałem trochę na skróty.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nowa Fantastyka