Jestem świeżo po lekturze. Wpierw kilka detali:
Nikogo tam jednak nie było.
Może “nie znalazł”? Zawsze jedna “byłka” mniej
I tu od razu uwaga do całości – tych nadprogramowych “byłek” trochę w tekście jest. Czasem za blisko siebie, więc warto by było pod tym kątem przejrzeć całe opowiadanie.
Ciemniało w zatrważającym tempie, a asfalt zdawał się chwytać mężczyznę za stopy, jakby usiłował nie dopuścić, by ten umknął.
To bardzo subiektywna uwaga, ale ten “ten” jakoś mnie gryzie. Może po prostu […]jakby usiłował nie dopuścić, by umknął. Albo (…) jakby usiłował zatrzymać go na zawsze, (…) jakby próbował wciągnąć go w głąb ciemności.
Budynek sprawiał wrażenie surowego, był zupełnie odarty z jakichkolwiek ozdób, zupełnie jakby wstydził się własnego istnienia.
Kolejna subiektywna uwaga. Mam wrażenie, że “ozdoby” w kontekście budynku średnio pasują. Może (…) był całkowicie pozbawiony ornamentów, jakby wstydził się własnego istnienia albo (…) stał surowy i bez wyrazu, jakby wstydził się własnego istnienia.
Całkowita ciemność nie wzbudzała niepokoju, gdy człowiek znajdował się wewnątrz murów, więc Robert pozwolił sobie wreszcie porządnie złapać oddech.
W tym zdaniu coś jest nie tak. Po pierwsze – jest jakaś dodatkowa spacja na początku zdania. Po drugie – człowiek/Robert – trochę się zgubiłem, kogo dotyczy opis. Czy bohatera? Czy jakiegoś innego człowieka wewnątrz murów? Bo już mamy ich dwóch – jest Robert i zakonnik.
– Zaczekaj! O co tutaj chodzi…?
Tutaj 3kropek jest raczej nieuzasadniony.
Nadludzkim wysiłkiem zmusił się by wstać (…)
Gdzieś przed chwilą było już nadludzkim i teraz zabrzmiało jak powtórzenie.
Poza pryczą, na której siedział, znajdowało się w nim jedynie stare (…)
Tu mi się poplątał podmiot. Wiem, że przed chwilą było pomieszczenie, ale w zdaniu jest domyślny on, który siedział i teraz wyszło na to, że to w nim znajdowało się stare biurko.
zaczął iść w kierunku „swojej” celi
Tu dwie rzeczy. Zaczął iść wydało mi się bardzo niezgrabne. Może po prostu ruszył? A druga rzecz – nie jestem pewien, czy cudzysłów jest tu potrzebny. Raczej wiemy, że to jest jego cela.
Słysząc to, nadludzkim wysiłkiem (…)
Znowu nadludzki wysiłek.
Kilka słów ogólnie na temat opowiadania.
Jest kilka momentów, kiedy nieco się gubiłem w sytuacji, ale tłumaczę sobie to tym, że jeśli sam poczułem się zdezorientowany, to lepiej odbieram emocje bohatera. Najważniejsze jednak było dla mnie to, że całość ma fajny klimat. Niedopowiedzenia wpisują się w tajemniczość i choć z chęcią dowiedziałbym się, co w tym świecie zjadło światło, kim był przeor i facet na końcu, to nie znając detali, bardziej skupiam się na poczuciu zagrożenia i zaszczuciu bohatera. A to jest duży plus.
Język, który stosujesz czasem brzmi jak relacja, jak raport ze zdarzeń, który należało złożyć przełożonemu. Czasem jest zaskakująco precyzyjny w opisie kolejnych czynności bohatera, właśnie jakby z raportu wzięte. Trochę to suche i dokumentalistyczne, ale jak dla mnie wpisuje się w gatunek, buduje ten horror.
Ogólnie opowiadanie poczułem, więc klikam z przyjemnością. Dziękuję za fajną lekturę!
XXI century is a fucking failure!