Mama. :)
komentarze: 14002, w dziale opowiadań: 10987, opowiadania: 2849
Mama. :)
komentarze: 14002, w dziale opowiadań: 10987, opowiadania: 2849
A przede wszystkim utrudnia zrozumienie, o co właściwie chodzi.
Tak, ale wiele z tych pojęć jest niepotrzebnych. Krew czy plansza do gry nie muszą mieć własnych nazw, nawet jeśli wyglądają w tym świecie inaczej (…).
Nie odróżniasz w zapisie verborum dicendi od reszty (patrz podlinkowany poradnik), a w dalszej części tekstu w ogóle przestajesz dawać nowe linijki, co skutkuje zamętem. Nie zawsze wiadomo, kto mówi.
Tarnino, Ty wiesz, że Cię kocham! 
Jak zawsze – komentarz wzorcowy! :)
Lepiej bym nie ujęła tego, co chciałam napisać. :)
Pozdrowionka! 
Pecunia non olet
Pozdrawiam, dzięks. :)
Pecunia non olet
Ba! Skąd ja to znam…
Każdy z nas tak robi, niestety… Życie… :)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet


Ważne, abyś sam szlifował warsztat, bo to nie chodzi o nasze wskazywanie usterek, ale – o samodzielne znajdywanie ich. :)
Pecunia non olet
@Bruce – mam nadzieję, że będzie już dobrze :)
Niestety, nie za bardzo; przykłady znalezione tak „na szybko”:
– Miasto w końcu odetchnęło. – Westchnął głęboko.
– Inspektorze… pozwoliłem sobie wejść, bo myślałem, że jest pan już w pracy. Jestem tutaj dosłownie chwilę. – Tłumaczył się.
– Dzień dobry panie Darko. Jest pan dzisiaj nad wymiar pogodny. Nie, żeby było w tym coś złego. – To mówiąc, uśmiechnęła się serdecznie. – Czyżby lekarstwo zadziałało? – zapytała wyraźnie zaciekawiona i rozradowana.
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Witaj. :)
Widzę w Twoim profilu, że działasz na Portalu już od kilku lat, czytałam parę Twoich tekstów, wraz z innymi Czytelnikami zwracałam przy nich uwagę na błędy w zapisie dialogów, lecz – jak widzę tu – są one nadal, np.:
– Mucha? – uniosła brew.
– Szethra! – wąż zwrócił łeb ku Rinie, wydając przy tym serię syków. – Zachowuj się. To nasz gość. Nie bądź wścibski i pilnuj manier. Pan wybaczy inspektorze, jest bardzo ciekawski.
– Tak zrobię. Ile jestem winien? – zacząłem grzebać po kieszeniach w poszukiwaniu pieniędzy.
– Dziękuję. – zawołałem za nią.
– Tak, oczywiście. – odparł Araga.
– Dzień dobry panie Darko. Jest pan dzisiaj nad wymiar pogodny. Nie, żeby było w tym coś złego – to mówiąc, uśmiechnęła się serdecznie. – Czyżby lekarstwo zadziałało? – Zapytała wyraźnie zaciekawiona i rozradowana.
– Wszystko w porządku. – Urwałem. – Już dobrze.
– Araga. – Przerwałem na chwilę. W głowie wciąż coś majaczyło – jakby powidok po spojrzeniu w słońce. Zmusiłem się do skupienia.
Warto najpierw samodzielnie dokładnie je prześledzić i nanieść poprawki, aby kolejni Czytelnicy mogli skupić się już tylko na fabule. :)
Chętnie wrócę z opinią, kiedy usterki zostaną usunięte. ;)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Mehiko: Bobas
Pecunia non olet
Witaj. ;)
Przy lekturze zatrzymały mnie następujące kwestie techniczne (sugestie i wątpliwości co do nich są zawsze tylko do przemyślenia):
Pan Kowalski oddawał się swej pracy zawodowej i opowiadał kolegom o swym pierworodnym. – powtórzenie?
Oficjalnie wszyscy udawali, że wszystko jest w porządku, a tymczasem każdy patrzył z politowaniem i Kowalscy tylko czekali, aż goście sobie pójdą. – i tu?
Kowalska jednak (przecinek?) jak to matka – zaraz się przejęła.
– Ależ córeczko, tu jest Polska, a nie Stany – skarciła ją babcia Zosia. – przecinek przy Wołaczu?
– Skąd by to mogło się do nas przywlec. – czy to nie zdanie pytające?
– Co też mama wygaduje! – i to?
– Jak to (może tu dwukropek, lub cytat wziąć w cudzysłów?) nie miała woli życia!? – piekliła się Edzia.
– Nienawidzę tego! – rzekł wskazując na to, na którym spędzał czas w swoim dziecinnym pokoju. – powtórzenie?
Różnorodnie zapisujesz myśli bohaterów, więc trzeba to ujednolicić, bo nie zawsze wiadomo, co jest narracją, a co przemyśleniami, np.:
Na szczęście przyszła zmiana. Basia zaciążyła. Na drugie dziecko czekali z nadzieją, ale i z obawą. Czy historia się powtórzy? Może nie rodzić na Solcu? Ależ to nasz rejon. Głupie zabobony! (…)
„Czy mam się go bać?” – pomyślała. „Kto wie, co może zrobić facet wypuszczony z czterdziestoletniego więzienia?”.
Od początku wiadomo było, że to klątwa zadecyduje o losach bohatera tytułowego, lecz mimo wszystko zaskoczyłeś niebanalnym poprowadzeniem akcji dalej. :) Wątki poboczne też świetne. :)
Kliczek, pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Znakomity pomysł na fantastykę, Mehiko. ![]()
Pozdrawiam serdecznie, dzięks. 
Pecunia non olet
I ja dziękuję. :)
Chciałbym się jedynie dowiedzieć co jest nie tak z dialogami. Byłbym bardzo wdzięczny.
W dialogach mieszasz wypowiedzi i narrację, np.:
– Przyjaciółko ma droga, widzę w Tobie (12) szaleństwa duchy, co w twym ciele i umyśle się zalęgły, tocząc chorobę przeklętą. Czyż nie widzisz w tym konieczności, czy opór ten nie jest daremny i zgubny dla ciebie i rodzaju naszego? Apeluję do twych myśli… do twych prawdziwych myśli, by na światło dzienne się wydobyły i głos ich rozbrzmiał. – Postacie w ścianach zaklęte zamarły, a wzrok ich świdrował raz na nią, raz na niego, oczekując reakcji, oczekując akcji. Wtedy też planary kulistych swych kształtów się wyzbyły, rozlewając się po przestrzeni w bezkształtny ocean materii, tak że pomost między nimi się utworzył i przesłonił pustkę pod wramami rozpostartą.
Inne błędy dialogów to zły zapis didaskaliów, np.:
– Moja droga! Cóż to za rozkoszna rozgrywka. Może jeszcze trochę (29) muffału? – czarne ramię podało Patrycji napar. – Skarbie, czemu tak milczysz? – Muffał o ciele (30) Janasza wdrapał się na Patrycję i wtłoczył się jej do ust.(…)
– Dla mnie jest już wszystko jasne… – biel oksymoronu znów gdzieś rozbłysła. – Poddałaś się, Patrycjo, i kroczysz ku pustce na pożarcie. Nie mogę, nikt z nas nie może zaakceptować twej decyzji. Dlatego też…
Czasem cała wypowiedź jest błędnie podana, np.:
– Wiem – nie dała mu skończyć zaczętego zdania. – nie przyszedłeś mnie przekonać.
Nie sposób wypisać wszystkiego – musisz pod kątem podanego Poradnika wszystko starannie przejrzeć i poprawić.
Zachęcam do zapoznania się także z innymi, o czym wcześniej pisałam. Szczególnie – Poradnik Drakainy dla Nowicjuszy jest bardzo pomocny. :)
I czy uwagi dotyczą pierwszej części czy ostatniej?
Dotyczą całości. I tu nie chodzi o – jak piszesz – “literówki”. Zwyczajne literówki także masz w opku, podałam przykłady, ale w przypadku nazw własnych literówki tworzą od razu błędy rzeczowe, a te – jak wspomniałam – są najpoważniejsze. Jeżeli, np. ktoś użyje w swoim tekście błędnie zapisanego nazwiska: Kochanowski, Piłsudski czy Breżniew, to nie traktujemy takiego błędu jako literówki, czy nawet ortograficznego, ale – nade wszystko – jako błąd rzeczowy, bo świadczy on o niezrozumieniu przez Autora całego tekstu. Dlatego lepiej nie wprowadzać aż tylu skomplikowanych nazw własnych. Jak widać, ich trudna pisownia nawet Tobie sprawia problemy. Co ma zatem powiedzieć Czytelnik, który napotyka całkiem nowe opowiadanie?
Usterki ortograficzne to także nie są literówki. I trzeba o nie dbać, bo to też bardzo poważne błędy.
Cóż, każdy je popełnia, dlatego wszyscy musimy ciągle szlifować nasz warsztat. ;)
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia. ;)
Pecunia non olet
I ja witam Cię na Portalu. ;)
Co do przypisów, są one błędnie umiejscowione i niepoprawnie zapisane, co poważnie utrudnia śledzenie fabuły i jej logiczne zrozumienie, np.:
Tak przenikliwa, że wzrok tonął w (1. morzu) marerewarze szkarłatu, a marerewar ten w kolejnym i tak w nieskończoność.
(6. Komórki) Kafty jej ciała wzdrygały się od myśli tych zgubnych, jakoby częścią nowego świata zostać miały.
Gdy dźwięki te wreszcie ucichły, (9. Wrota) wramy się otworzyły. (10) Wymykając się pojęciowym ramom, zwisały z ich krawędzi w dół ku przepaści i nad tą przepaścią balansując, uśmiechem wpuszczały.
Gdy tylko spostrzegła gościa, momentalnie wstała i na dwóch (11. Planety) planarach stanąwszy, wprost do niego się zwróciła, odwracając wzrok od światła.
Inne przykładowe kwestie techniczne i sugestie oraz wątpliwości co do nich (do przemyślenia):
Z jej oczu wyrywało się szaleństwo. Szaleństwo ubrane w kostium armii i rzezi przypominało potoki krwi i potoki ciał nieznanych w światach fantazji, ale znanych ze świata Boga. – powtórzenia?
Przez owy uśmiech do środka przepastnego salonu, o gabarytach planet godnych, wszedł on. – tu jest błędna forma wyrazu?
– Widzisz, mój drogi – przerwała mu Patrycja – ty będziesz się kurczowo trzymać istnienia, ja? Nie zamierzam. – tu do poprawy oba zdania, bo „ja” powinno być chyba w drugim?
Aserowie to byty nad Terrsoami władające określonym fragmentem rzeczywistosći – jak właśnie czas, materia czy przestrzeń. – literówki?
W opowiadaniu występują niestety błędy ortograficzne rażące, np.:
Lawkarplani natomiast to istoty pochodzące z głębin lawkarplanu mające być nieudanymi, ochydnymi i złymi projekcjami boga uwięzionymi w niedostępnych podziemiach.
Słowo: „B/bóg” zapisujesz dwojako, co niepotrzebnie dodaję wielu błędow ortograficznych, np.:
Lawkarplani natomiast to istoty pochodzące z głębin lawkarplanu mające być nieudanymi, ochydnymi i złymi projekcjami boga uwięzionymi w niedostępnych podziemiach. (…)
Szaleństwo ubrane w kostium armii i rzezi przypominało potoki krwi i potoki ciał nieznanych w światach fantazji, ale znanych ze świata Boga.
Niektóre zdania wydają się być jedynie częściami poprzednich, np.:
Pieśń ponurą zwiastując i objawy szaleństwa ukazując.
Gorszym od (13) pierwotnych mórz obrzydliwości, bo one przynajmniej z woli Boga zrodzone, a wy?
Moja piękna?
Pierwszy, zwarty i bardzo długi blok tekstu lepiej podzielić na mniejsze akapity.
Wypowiedzi bohaterów/dialogi – do generalnej poprawy. Pomoże poradnik dialogowy z działu Publicystyka (zachęcam do zapoznania się ze wszystkimi).
Pojawiają się także niestety błędy rzeczowe, np.:
Wtedy ciernista sylwetka masy nabrała, jej powierzchnia zabulgotała jak (16) hagaibljański ocean, ściany od fal się załamały, a ankorsaria modły swe wzniosły, cały salon rangą sacrum się okrył. (…)
(16) Hagibljański ocean to formacja miejska w Nekropelii stolicy Smirtii. Odsyłam do opisu Nekropelii. – to przykładowy termin, który wprowadzasz jako nowy, lecz niestety nie zapisujesz go poprawnie – inaczej jest w tekście, inaczej w przypisie. Czytelnik nie wie, jak on ma brzmieć naprawdę, bo to Ty go stworzyłeś, dlatego z miejsca niepotrzebnie powielają się dodatkowe błędy.
Inny taki przykładowy błąd rzeczowy:
(20) Mowa tu o Aserze Czasu. Aserowie to byty nad Terrsoami władające określonym fragmentem rzeczywistosći – jak właśnie czas, materia czy przestrzeń.
(23) Terros – istota boska. Wyższa od Enrosów, Arosów, Deandrytów, ale niższa od Aserów.
Jeżeli decydujemy się na wprowadzenie aż tylu nowych pojęć, musimy bardzo starannie sprawdzać każdy ich zapis w opowiadaniu i należycie dbać o to. Inaczej każdy Czytelnik, zamiast docenić pomysł i śledzić fabułę, ciągle się gubi, bo nie wie, o czym/o kim czyta… Błędy rzeczowe to najpoważniejsze usterki.
Pozdrawiam serdecznie, powodzenia. ;)
Pecunia non olet
Alicja Jonasz: Gabriela
Pecunia non olet
Witaj. :)
Bardzo dobry pomysł na horror. Przypomniał mi nieco „Portret Doriana Greya” Oskara Wilde’a. :)
Ze spraw technicznych nic szczególnie poważnego mnie nie zatrzymało. ;)
Kliczek, pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Pańcio – BRAWA! “Kajka i Kokosza” uwielbiam od zawsze. :))
Pecunia non olet
Dziękuję, Mehiko. :)
Przypomniał mi się od razu Kadmos i wojownicy wyrośli z zębów smoka. A może to zamierzone nawiązanie?
Nie, absolutnie, to wymyślone naprędce, ku własnemu zresztą zaskoczeniu, wyłącznie na potrzeby powiązania legendy o powstaniu Warszawy ze znalezionymi przypadkiem w necie informacjami o przekazach na temat tutejszych kobiet-wojowników, porównywanych – nieco przesadnie – z Amazonkami. :) Uznałam, że fantastyczna Syrenka Zawa będzie mieć na tyle łusek, by zebrała się z nich pokaźna armia. :)
Pozdrawiam serdecznie.
Pecunia non olet
Holly, Staruch pewnie dopowie; o ile wiem, to co czwartek jest – że tak powiem – premiera, ale potem jeszcze Radio nadaje powtórki. :) Dla mnie terminy powtórek są nierealne (tylko tyle kojarzę, nie chcę podawać Ci błędnych dat czy godzin), bo wieczorami i nocami jestem, jak zombie. 

Też czasem wpadam i wypadam; czasem tylko słuchać mogę, ale z komentowaniem na FB – gorzej, wszystko zależy od możliwości, wiadomo. :) Jednak co tydzień staram się pilnować terminu, bo audycje są naprawdę świetne; słuchamy ich zawsze w Trójkę. :)
Pecunia non olet
I ja dziękuję. :)
Popieram Twój strach, Michaelu. 
Pecunia non olet
Gratuluję serdecznie WSZYSTKIM i także popieram zdanie Michaela, faktycznie widząc ze zdumieniem, że tekst OldGuard, tak gorąco popierany przez całe nasze Forum, nie ma 100% głosów Loży.
BRAWA DLA WAS!!!![]()

Pecunia non olet
Zachęcam, Holly!
Jest rewelacyjnie! 
Pecunia non olet
MichaelBullfinch: Szwy
Pecunia non olet
Witaj. :)
Tu tylko mam wątpliwość, czy przy Wołaczu nie ma być przecinka, ale ja zawsze i wszędzie bym je wstawiała, zatem mogę się mylić, sorki:
– Panie (TU?) się zmiłuj… córuś… co ci się stało?
Gorzkie, mocne, ale – napisane tak, że wygląda, jak prawdziwa rzeczywistość, która może nastąpić całkiem niedługo… W szorcie padło określenie: “okrutniejsze” i ono najlepiej oddaje całość zagadnienia. :)
Pozdrawiam serdecznie, kliczek. ;)
Pecunia non olet

Pecunia non olet
Powodzenia, dzięki! :)
Pecunia non olet
Witaj ponownie. :)
Opko powraca do mnie nieustannie swoim wyjątkowym przekazem i specyficznym klimatem. :)
Nie mam zatem innego wyjścia, bo czułabym duże wyrzuty sumienia – po namyśle daję także drugi kliczek i życzę serdecznie powodzenia w nominacjach oraz – wierzę gorąco – w głosowaniu. :)
Pozdro! :)
Pecunia non olet
I ja dziękuję, pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Wzajemnie, dzięks. :)
Pecunia non olet
Witaj. :)
Horrorowy klimat i przekaz, brawa! :)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
GalicyjskiZakapior: Strażnik pól
Pecunia non olet
Witaj. :)
Kwestie techniczne i sugestie oraz wątpliwości (do przemyślenia):
– To jak, moja pani – odezwał się Aigulf, cudownie ochrypłym głosem – mamy jeszcze siły? – zbędny przecinek?
Jeśli masz jakiś problem, powiedz mu o tym. Berta otwarła usta, żeby mu coś odszczeknąć, ale nie zdążyła. – powtórzenie?
Książę, potężnie zbudowany, trzymał skazańca nad ziemią, jakby ten zupełnie nic nie ważył. Zatrzymał się w pół ruchu, najwyraźniej poczuwszy na sobie wzrok żołdaków i Godecin. – powtórzenie/styl?
W tym samym czasie (przecinek?) co banda bezdomnych dzieci (i tu?) inna grupa również zabierała się do kolacji.
Tymczasem w zupie pływają (dwukropek?) ziemniak, dynia i kapusta.
Poznał go od szermierzy z zachodu, a naukę niemal przepłacił kalectwem. – tu dopytam: czy nie miało być: „przypłacił”?
Bywał tam od wielu dni i wiedział, że Ganzo w końcu zmęczy się ćwiczeniami i (przecinek?) przybrawszy prawdziwą postać, uda się wziąć kąpiel w sadzawce. – czy aliteracja jest celowa?
Ot, stuknął chłopaka na tyle, żeby ten stracił równowagę i skosztował odrobinę gleby. – mam wątpliwość, czy tu nie powinien być Dopełniacz? – „skosztować – kogo?, czego?” – „odrobiny”?
Chciał tylko jak najszybciej znaleźć się w majaczącej we mgle kniei (przecinek?) jak najdalej od strasznego strażnika pól i jego kija.
Czuł, że zaczyna drzeć mu szczęka. – czy tu nie miało być „ż”? – literówka?
– …tak (przecinek?) że rozumiesz (i tu?) przyczaj się chwilę, nie wychylaj, ale bądź w kontakcie.
– Skłamałbym, mówiąc, że tęskniłem za tobą i twoimi wywodami, ale mimo wszystko, dobrze widzieć cię w dobrym zdrowiu. – powtórzenie/styl?
Zaskoczony demon zrobił niepotrzebny krok w tył – nie zachwiał się ani nie zatoczył, ale potrzebował odrobinę dłuższej niż zwykle chwili, by pewnie oprzeć obie stopy o glebę. – zgrzyta mi ta konstrukcja zdania (?) – może: „chwili odrobinę dłuższej niż zwykle”?
Bardzo dobra opowieść, ale – jakby urwana, niedokończona. Pozostaje pytanie – co dalej z dziećmi? Co dalej z ich przywódcą? Czy mistrz zrealizował swoje plany? Potęgujesz długo napięcie, sygnalizujesz sporo wydarzeń z przeszłości, lecz później nagle przyspieszasz i urywasz mnóstwo niedokończonych wątków. :)
Kontynuuj, bo to wyraźny początek genialnej książki o wyjątkowo ciekawym świecie, rządzących nim prawach oraz jego mieszkańcach! :)
Czy dobrze rozumiem, że Ganzo to Aigulf? I – że wydarzenia w lesie są późniejsze względem tych w Hodden? Wspomnienie imienia kochanki mi to podpowiedziało, lecz – czy słusznie? :)
Pozdrawiam serdecznie, klik za klimat i pomysł na rewelacyjny świat fantasy. :)
Pecunia non olet
I ja dziękuję. :)
Pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Witaj. :)
Nade wszystko podziękowania za nawiązanie w Przedmowie do „Wehikułu czasu”. :) Tradycyjnie, ja nie znam książki, ale za to – adaptacje filmowe; szczególnie silne wrażenie wywarła na mnie ta z 1960 roku, którą parokrotnie oglądałam jako dziecko. :)
Kwestie językowe i sugestie oraz wątpliwości co do nich (zawsze – tylko do przemyślenia):
Zatrzymałem swój czerwony poduszkowiec marki Honda przed wejściem do oszklonego budynku z napisem “Instytut Czasowy”, znajdującego się w centrum miasta, wśród wielopiętrowych wieżowców. Wahałem się chwilę, ale w końcu wszedłem do środka i skierowałem się w kierunku recepcji, zgodnie ze strzałką. – czy aliteracja (i kolejne) celowa?
Wahałem się chwilę, ale w końcu wszedłem do środka i skierowałem się w kierunku recepcji, zgodnie ze strzałką. – styl?
Elegancka pani o długich włosach, która siedziała za biurkiem przed logiem informatycznym (przecinek?) uśmiechnęła się do mnie zachęcająco.
– Nasze podróże w czasie obejmują całą historię Ziemi od pierwszych epok życia na Ziemi: lasów karbońskich, ery dinozaurów, prapoczątków człowieka w jaskiniach, epokę lodowcową z polowaniami na mamuty, po epoki historyczne: starożytne cywilizacje: Egipt, Mezopotamia, Grecja, Rzym, średniowiecze, epokę baroku, oświecenia, romantyzmu, XIX wiek itd. – powtórzenie?
Można wybrać dowolne wydarzenie historyczne np. średniowieczne krucjaty, turnieje rycerskie, koronacje sławnych władców, krwawą Rewolucję Francuską, Październikową w Rosji, I lub II Wojnę Światową. – wprawdzie kiedyś była taka tendencja i sama podobnie pisałam, lecz obecnie te terminy chyba raczej pisze się małymi literami, a liczebniki w wypowiedzi – słownie?
– Epoka starożytna jest nieco droższa, panie Marku, ale chyba mamy jakieś promocje dla nowych klientów, by ich zachęcić do następnych podróży. Proszę padać więcej szczegółów – pracownica Instytutu Czasowego położyła smukłe palce z pomalowanymi na żółto paznokciami na hologramowej klawiaturze, wyświetlającej się nad blatem biurka. – błędny zapis dialogu i literówka?
Mieliśmy już wcześniej podobne życzenia: Kleopatra, Joanna D`arc, królowa Wiktoria i inne sławne kobiety bardzo interesują naszych klientów. – tu jest niestety błąd rzeczowy, bo tak nie zapisuje się tej bohaterki
Panie chcą się spotykać z Aleksandrem Wielkim, Markiem Antoniuszem lub Dantem Aligheri. – tu podobnie – rażący błąd rzeczowy
Możemy dostarczyć klientom jak najlepszej rozrywki w przystępnej cenie. – niepoprawna składnia zdania?
Z przyjemnością wyślemy pana do czasów Kleopatry, jeśli ma pan na to ochotę. To dla nas nic trudnego. Robimy to na co dzień. – czemu ta część wypowiedzi jest zapisana jako narracja?
Brodaty technik w przybrudzonym kombinezonie roboczym i czapeczce z daszkiem na głowie zaprowadził mnie długim korytarzem do dużej sali, w której umieszczono maszynę czasu. Było to bardzo duże, skomplikowane urządzenie, które zajmowało większą część pomieszczenia.
– powtórzenie?
Tachiony to pozbawione masy osobliwe cząstki, które potrafią poruszać się wstecz w czasie (przecinek?) tworząc czasoprzestrzenny tunel w czwartym wymiarze.
– Podróże w przyszłość są obecnie niemożliwe, ale nie wykluczone, że kiedyś i one staną się dostępne. – ortograficzny?
Każde urządzenie jest zawodne. Szczególnie jeśli jest skomplikowane – technik podrapał się w głowę z zakłopotaniem. – powtórzenie?; błędny zapis dialogu?
Już wiele osób szczęśliwie wysłaliśmy w przeszłość. Wrócili zadowoleni i opowiadali swoim znajomym o tym co zobaczyli. – mam dylemat, bo to wprawdzie wypowiedź, ale – skoro „osób” (rodzaj żeński), to czemu potem jest „wrócili zadowoleni i opowiadali, co zobaczyli” w rodzaju męskim? – usterki składniowe?
– Potrafimy nad nim panować, dzięki stabilizatorom pola. – zbędny przecinek?
Osoby, które pan spotka (przecinek?) szybko zapomną o panu.
– Proszę na siebie uważać. Nie odpowiadamy za takie wypadki. Chyba, że pan się oddzielnie ubezpieczy. Ryzyko sprawia, że podróż w czasie staje się bardziej ekscytująca. Nasi klienci to lubią. W przeszłości będzie pan zdany tylko na siebie. Nikt panu nie pomoże.
– Jeśli jest pan już gotowy, proszę wejść do kabiny i zamknąć za sobą drzwi. Za chwile znajdzie się pan w prawdziwym starożytnym Egipcie – technik położył mi krzepiąco rękę na ramieniu.
– błędny zapis dialogu, nie rozumiem też rozdzielenia wypowiedzi technika na dwie różne, a do tego – skoro można się dodatkowo ubezpieczyć, to czemu on twierdzi, że nie można pomóc takiemu klientowi? – jedno wyklucza drugie i jest nielogiczne.
Za chwile znajdzie się pan w prawdziwym starożytnym Egipcie – technik położył mi krzepiąco rękę na ramieniu. – literówka?
Na hologramie przede mną ukazywały się zmieniające się coraz szybciej liczby. – powtórzenie?
Otoczył mnie tęczowy wir świetlistych cząstek, jak jakimś w magicznym portalu. – czy to „w” nie miało być wcześniej? – składniowy?
Otoczył mnie tęczowy wir świetlistych cząstek, jak jakimś w magicznym portalu.
3. Kabina maszyny czasu zniknęła jak widmowy obraz. – powtórzenie?
Królowa przed lustrem w złotych ramach czesała swoje długie włosy. – mam wątpliwość, czy Kleopatra sama czesała sobie włosy…
– Skąd się wziąłeś!? – na mój widok gniewnie poderwała się z krzesła. – znowu błędnie zapisany dialog, a zatem dialogi do generalnej poprawy, ja już reszty przykładów nie podaję
Ta Kleopatra była już lekko podstarzała, miała zmarszczki na twarzy, jej włosy zaczynały siwieć (przecinek?) a na dodatek była dosyć otyła.
– Jesteś najpiękniejszą kobietą (przecinek?) jaką widziałem w życiu! – z trudem zdobyłem się na komplement.
Jednak nie zdradziłem nikomu szczegółów swojego spotkania z Królową. – ortograficzny? – czemu tu nagle wielką literą?
Dość zaskakujące zakończenie. :) I końcówka ogólnie mocno przyspieszyła. :) Pomysł fajny, ale niestety błędów za dużo, w tym – rzeczowe.
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Silva: Sen kontrolowany
Pecunia non olet
Witaj, Silvo, miło znów Cię widzieć. 
Zgadzam się z Przedmówcami – opowiadanie znakomicie dozuje napięcie i trzyma Czytelników do końca w niepewności oraz zagadkowości co do zasad, szczegółów, specyfiki, konkretnych reguł praktycznych i celu opisywanego projektu. :) W sumie odnoszę wrażenie, że bohaterka non stop tylko śpi i śni, albo też – odwrotnie – nie zasnęła ani razu, a spotykane osoby starają się jej wmówić co innego. :) Świetnie z tą atmosferą współgrają porównania, zauważanie szczegółów, ciągłe zegary, które “chodzą” albo nagle są zepsute, pojawiające się imię Todda w rozmaitych odsłonach, teczki, arkusze, wrażenia i narastający niepokój dziewczyny.
Pisząc komentarz zaczęłam ze sporym zdumieniem zastanawiać się, czy w ogóle znane jest imię bohaterki… Bo inne imiona – a jakże! :)
Klimatyczny horror psychologiczny, brawa! :)
Kliczek, pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Pająk widzi… brrr!… całym sobą… 

Pecunia non olet
Witaj. :)
Fajne, fajne. :) Działające na wyobraźnię, szczególnie dzięki niedopowiedzeniom. :)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Dobrze, że zmieniłeś tytuł. :)
I ja dziękuję, pozdro! :)
Pecunia non olet
Zaskoczenie i… wielkie gratulacje dla Betweenthelines – za genialne pomysły na poruszające opka i gratulacje dla Michaela – tak Wrażliwej Dziewczyny. Kocham Was! 

Pecunia non olet
d.pankovski: Chwasty – Cukierki z waty i inne smaki rozpaczy (Forum)
Pecunia non olet
Witaj. ;)
Sprawy techniczne i moje sugestie oraz wątpliwości (wiadomo – zawsze tylko do przemyślenia):
Sapkowski to nie fantasy (przecinek?) tylko postmodernistyczna dekonstrukcja mitu i każdy (i tu?) kto twierdzi inaczej (i tu?) powinien dostać pałą przez łeb.
(…) sorry za off-top (i tu?) ale ktoś wie (i tu?) czy jutro bedzie matma (…) – celowa literówka przy cytowanym wpisie na forum?
Administrator co roku groził aktualizacją i co roku kończył się na doklejeniu kolejnej łatki. – tu dopytam, czy an pewno ma być „się”?
Nikt nie wie (przecinek?) jak.
Nikt nie wie (i tu?) po co.
„Nie da się. Administrator nie istnieje. To znaczy istniał. Kiedyś. Potem zaczął spędzać coraz więcej czasu na forum, aż w końcu… wtopił się. – cudzysłów lub post nie jest zakończony?
A może to nie były serwery. Może to było coś innego. – mam wątpliwość, czy to nie są zdania pytające (?)
Formalnie rzecz biorąc, portal nie posiadała fizycznej siedziby – był rozproszony po hostingach, mirrorach, backupach i umysłach użytkowników. – literówka?
Wątki z dwóch tysięcy trzeciego roku. – dwa tysiące?
Teraz to tylko interfejs. – czy aliteracja celowa?
Ha, ha, ha, świetny koniec! I całość też. Moim zdaniem to typowy horror, w dodatku bardzo pomysłowy i pełen zabawnych wtrąceń. :) Co ciekawe – pełen treści, choć stosunkowo krótki. :)
Ja też tu kiedyś nie przywitałam się podczas wejścia na Forum (nie wiedziałam, że jest taki wątek) i zostałam szybko przywołana do porządku. :) Teraz wiem, co mnie czeka… ;)
Klik, pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet

Pecunia non olet
Mehiko, ja jedynie sugeruję, to zawsze Twoja decyzja, bardzo dziękuję i również pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Jasne, rozumiem. :)
I ja dziękuję, pozdro! :)
Pecunia non olet
Hesket: Wiewiór
Pecunia non olet
Witaj. :)
Sprawy technikaliów i sugestie oraz wątpliwości (zawsze – jedynie do przeanalizowania):
Proszę (przecinek?) schowaj kredki i kładź się spać.
Jasiu schylił głowę i wolnym krokiem, udał się do swojego pokoju. – zbędny przecinek?
Od wypadku, w którym zginęli Bogdan i Daruś, minęło dwa lata, a ona nie radziła sobie z byciem samotną matką. – minęły?
Promienna, zdrowa twarz młodej kobiety, (zbędny przecinek?) zamieniała się w zmęczone oblicze pani po sześćdziesiątce, a przecież miała tylko czterdzieści pięć lat.
Rzadko urywał jej się film, ale tym razem ilość whisky, przekroczyła magiczną granicę, za którą była tylko pustka. – zbędny przedostatni przecinek?
Strasznie chrapiesz – brak kropki na końcu?
Nie musiała wychodzić z domu i udawać, że nie dręczy ją kac. – czy tu nie ma być: „jej”?
Lubiła swoją pracę, bo nikt na nią nie patrzył, nie oceniał, nie pytał (przecinek?) jak się czuje. – czy ta (i inne) aliteracja jest celowa?
Kiedyś, kilka lat wstecz (przecinek?) zadawała sobie pytanie, czy jest dobra w tym (i tu?) co robi?
Poświęciła na pisanie twórcze kawał życia i dopiero dzięki czwartej książce, wypłynęła na szerokie wody. – zbędny przecinek?
Masowała skronie, (zbędny przecinek?) czując, że zbliża się kolejny atak migreny.
Odpuściła rozpoczynanie kolejnego rozdziału. Masowała skronie, czując, że zbliża się kolejny atak migreny. – powtórzenie?
– Co jest mały rozbójniku? – przecinek przy Wołaczu?
– Zgadłeś Sherlocku. – i tu?
Musisz wiedzieć chłopczyku, że w kosmosie jest bardzo wiele różnych ciał niebieskich – setki, miliony, miriady gwiazd! – i tu?
– Zamknij ryj padlino! – i tutaj także?
– Zgadnij (może myślnik lub dwukropek, skoro dałeś pytajnik na końcu?) co dzisiaj dostałem?
– Zatem, musimy to jakoś uczcić! – zbędny przecinek?
Zapewne mogła wykonywać swoją pracę z zamkniętymi oczami. Zapach polewy czekoladowej unosił się w powietrzu, przyciągając klientów. Kolejka powiększała się w oczach. – powtórzenie?
To lotnisko Charles de Gaulle jest faktycznie bardzo duże. – mam wątpliwość, czy nie powinno być w nazwie: „lotnisko Charlesa de Gaulle’a” (?)
Nie spodziewała się, że zbieranie materiału do reportażu, zajmie mu tylko kilka dni. – zbędny ostatni przecinek?
– Co (myślnik lub dwukropek?) ale?
Owinęła zwierzę w chusteczkę higieniczną i podniosła z jezdni, po czym najdelikatniej (tu też przecinek, albo kolejny usunąć?) jak potrafiła, włożyła do środka.
Po chwili, niczym giętkie, młode drzewko wyprostował się i (tu podobnie?) rozbawiony, chichotał.
Pan Wiewiór schylił się po kulkę papieru, rozwinął i(tutaj także?) kiwając z uznaniem głową, powiedział:
Nie była pewna (przecinek?) czy dobrze postępuje, mówiąc wprost ośmiolatkowi, jak wygląda świat.
Rysia miała dziesięć lat i wiedziała, że to (przecinek?) co chce zrobić, spotkałoby się z naganą dorosłych, ale właśnie dlatego przepełniała ją niezdrowa fascynacja.
Przystawiła ją do ust i wypiła wszystko na raz. – tu nie mam pewności: razem?
Przechadzał się w tę i z powrotem, a w jego czarnych ślepiach, (zbędny przecinek?) odbijały się bliki światła, tańcząc jak żywe stworzenia.
W końcu (przecinek?) krztusząc się i dusząc, spadł na podłogę.
– Konrad często tak mówi i jest bardzo mądry. Nasza pani mówiła, że daleko zajdzie. – czy to powtórzenie w wypowiedzi dziecka celowe?
– Poproszę ziarnistą, a (przecinek?) żeby wrócić do rzeczywistości, to później zrobię sobie dolewkę.
Nagle, zaczęło jej brakować powietrza, jakby ktoś stanął z tyłu i złapał ją za gardło. – zbędny pierwszy przecinek?
W panice, zerwała się z krzesła, podbiegła do okna i otworzyła je na oścież. – tutaj także?
Dzisiaj dostał w szkole piątkę za dobre sprawowanie i przy okazji pani, (zbędny przecinek?) wręczyła mu wesołe słoneczko, naklejkę, którą przykleił sobie na koszulce.
Z prędkością godną sprintera, (zbędny przecinek?) wrócił na korytarz i zostawił je, równo układając obok siebie.
Wybrał sobie ulubiony odcinek Muminków pt. Czarodziejski kapelusz i w momencie, gdy Mamusia Muminka, (zbędny przecinek?) wrzucała skorupki jajek do cylindra, ktoś zadzwonił do drzwi. – tytuł odcinka może dać kursywą lub w cudzysłów?
Jak mamusia wróci, proszę (przecinek?) wręcz jej list.
Stefan nie mógł zostać z Jasiem z oczywistych powodów – nie był jego prawnym opiekunem. Chłopcem zajęła się jego ciocia, kuzynka Rysi. – powtórzenie?
Podskoczył do Stefana i zajrzał w przerażone oczy, jakby chciał dostać się do jego duszy. Pod nogami przerażonego skazańca, (zbędny przecinek?) rozlewała się coraz większa kałuża moczu. – powtórzenie?
Patrzyłeś (przecinek?) co ten oszołom tam wyrabia?
Zaskoczyłeś tym Stefanem. :) Do końca byłam przekonana, że to Wiewiór zabił, bo mści się za potrącenie. ;) Trzymałeś w napięciu do samego końca, super, świetny horror. :)
Jak rozumiem, matka miała już wcześniej romans z gościem, choć była mężatką, czy tak? I, mimo dwuletniej żałoby i tęsknoty za mężem, czekała na przyjazd kochanka. Hmmm… Wobec powyższego – podejrzana jest także śmierć męża i drugiego syna…
Postać tytułowa i rysunek – rewelacyjne! :)
Klik, pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Dzięki, z uwagi na szereg okoliczności jestem zawsze duchem, nie ciałem, ale gratuluję serdecznie. :)
Pecunia non olet
Wielkie gratulacje. ;)
Pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Witaj. :)
Skoro piszesz w tytule, że to “rozdział 1”, nie powinien być oznaczony jako “fragment”? Sama zresztą w Przedmowie piszesz, że to “fragment”.
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Pozwolę sobie tylko wtrącić, bo widzę, że rozwinęła się całkiem ciekawa dyskusja na temat opowiadania, że to po prostu jeden z tych klasycznych tekstów, w którym pewne przesłanie mocniej krzyczy do konkretnych Czytelników – w zależności od osobistych doświadczeń oraz indywidualnego spojrzenia na tragedię, o której opowiada, słabiej bądź też silniej się je odczuwa. :)
A i sama utrata/śmierć dziecka, o której wspomina Autorka w komentarzach, może być postrzegana wielopłaszczyznowo. Tu wszędzie symbolika po prostu wrzeszczy dramatyzmem oraz emocjami i poczuciem bezgranicznej niemocy/bezradności matki. 
Pozdrawiam Was. 

Pecunia non olet
Chociaż moim zdaniem jego najlepsza kreacja to główna rola w “Żółtym szaliku”. Rewelacja.
Teo Max, ja z kolei uwielbiam go za “Tam i z powrotem”. :)
Pecunia non olet
nie znam "Małpy w kąpieli" doczytam:)
Nie wiem, czy się uda znaleźć w necie, Teo Max, ale kojarzę sprzed lat z TVP w genialnym wykonaniu Gajosa.
Polecam! :)
Pecunia non olet
Dziękuję za opinie. Do dziś zastanawiam się, co by się wydarzyło, gdybym zapięła tej kobiecie sztuczne perły…
Czyli jednak dobrze domyślałam się, że to Ty, skoro bohaterka jest Twoją imienniczką. :)
W związku z perłami – nasuwa się szereg pytań: Cyganka by się nie domyśliła?; skąd wzięłabyś te sztuczne?; jak potrafiłabyś oszukać – “ocyganić Cygankę”?; co zrobiłabyś z prawdziwymi, które były jej własnością, a Ty je podmieniłaś? 
Twoje opowiadanie przypomniało mi opowieść z dawnych lat – jako studentka słyszałam od koleżanki, że jej kuzynka kiedyś pomogła Cygance, w zamian za co ta obiecała powróżyć jej za darmo. Powiedziała, patrząc dziewczynie w oczy, wszystko to, co rzeczywiście wydarzyło się w kolejnych latach: pozna wspaniałego młodego mężczyznę, wezmą ślub, zbudują dom, urodzą im się dzieci… A potem Cyganka zajrzała głębiej w źrenice tej kuzynki i… zapłakała. Powiedziała, że nic więcej jej już nie powie, bo to zbyt straszne. I owa dziewczyna ciągle to sobie teraz przypomina i trzęsie się ze strachu, jaki to los ją wkrótce spotka… Nie znam ciągu dalszego, koleżanki nie wiedziałam od lat. Niemniej często sama przypowiednia może tak silnie wpłynąć na psychikę człowieka, że uwierzy we wszystko. :)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Witaj. :)
I ten utwór (podobnie jak poprzedni z tego samego dnia) przemawia do mnie nade wszystko “wieloznaczeniowością”. :)
Prawie każdy wers to znakomite motto do opka fantastycznego. :)
Klik, pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Witaj. :)
Przejmujące, dramatyczne, wieloznaczeniowe. :)
Klik, pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
bruce
dziękuję za docenienie, zobaczymy, czy w niej wytrwam ;)
To stylizowanie na konkretną epokę, detale, kolorystyka, sama postać – rewelacyjne, Beeeecki! :)
Pecunia non olet
bruce,
zgadzam się z Tobą całkowicie. Mój komentarz był jedynie formą ironii. Mam nadzieję, że Alicja Jonasz przyjmie to z uśmiechem.
Aaaa… :))
Tak sobie myślę, D. Pankovski, że drobne rozwinięcie tych wtrąceń też by dodało smaczku. :)
Pozdrawiam Was. 
Pecunia non olet
Ja tam dostrzegam światełko fantasy.
W sumie racja, D. Pankovski, jest mowa o diabłach, i o aniołach zresztą też. ;)
Odebrałam te wtrącenia jako potoczne określenia, których wszyscy używamy. :) Dla mnie niestety nadal brak tu fantastyki. :)
Pozdrawiam Was. 
Pecunia non olet
Pozwolę sobie wtrącić, przepraszam:
Beeeecki, tabelka ze Wskazującym wygląda po prostu obłędnie! ![]()

OldGuard, ponownie gratuluję tak świetnego tekstu. 
Pozdrawiam Was! 
Pecunia non olet
Witaj. :)
Najpierw kwestie techniczne i związane z nimi sugestie (tylko do przemyślenia):
Choćby nie wiem co się działo, masz śpiewać dziewczyno, powtarzam w myślach, potem pam pam pam w kierownicę i wciskam pedał gazu. – tu zdecydowanie brak wielu przecinków
Wszystko jedno (przecinek?) jaką stację!
Wtedy żadna odpowiedzieć mnie nie zadowalała, dziś uwierzę we wszystko, nawet w największe kłamstwo! – za dużo liter?
Fajny thriller psychologiczny, choć od czasu kasety akcja mocno przyspieszyła i tak już gnała do końca. :) Problem ucieczki z miejsca wypadku, nieudzielenia pomocy rannym oraz poczucia winy za śmierć przypadkowych osób nadal niestety zajmuje poczytne miejsce w kronikach policyjnych. I jest to niestety poważny problem. Zapomnienie z powodu upojenia alkoholowego to jedna kwestia, lecz są i tacy piraci drogowi, którzy wjeżdżają w pieszych czy innych kierowców celowo, z premedytacją. I potem uciekają.
Fantastyki nie dostrzegam. :) Może – gdyby np. to zdjęcie przemówiło? Albo – obok kasety pokazał się duch zmarłych, albo nawet żywego ciągle Krzyśka? :)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Jasne, zawsze ostatecznie decyduje Autor. ;)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Co do samej formy „Państwo” – zapis wielką literą jest poprawny wtedy, gdy zwracamy się bezpośrednio do odbiorców w formie grzecznościowej, na przykład: Szanowni Państwo. Gdy chodzi o państwo jako kraj lub instytucję, wtedy oczywiście zapisujemy to słowo małą literą.
D.pankovski, ja to przecież wiem… :)) Tylko w moim odczuciu cały szort to nie jest forma przemówienia ani grzecznościowego listu. Skoro to do odbiorców, czyli “Państwa”, może zasygnalizuj jakoś na początku, że do nich piszesz, że do nich się zwracasz w całym tym tekście. :) Przemyśl to jeszcze, może poczekaj na zdanie kolejnych Czytelników; ja zawsze jedynie sugeruję i zgłaszam wątpliwości, co mnie zatrzymało podczas czytania. :) I – oczywiście – mogę się mylić. :)
Dzięki także, pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Witaj. :)
Gratuluję Ci debiutu i zachęcam do zerknięcia w dział Publicystyka, gdzie znajdują się – pomocne całej naszej Społeczności – PORADNIKI, w tym: Drakainy – dla Nowicjuszy, a także językowe, ortograficzne, dialogowe, interpunkcyjne, myślowe itd. :)
Sprawy techniczne i nasuwające się podczas czytania sugestie oraz wątpliwości (zawsze – tylko do przemyślenia):
Niestety, miliard lat bezstresowego życia zrobił swoje: ich kod genetyczny stał się rzadki jak zupa w korporacyjnej stołówce. Piraci karleli, a ich organy wewnętrzne zaczęły przypominać zużytą gąbkę. Napęd warp pozwalał im skakać między słońcami, ale co z tego, skoro ich własne DNA rozpadało się od samego patrzenia w lustro. – powtórzenia/nadmiar zaimków?
Przy ich technologii skok na trzecią planetę od Słońca był jak wyjście do piwnicy po słoik ogórków. Ziemia była jednak przeciwieństwem ich cieplarni. – tu też?
A następnie – ustabilizowano powstały chromosom zatykając mu śmieciowymi białkami wewnętrzne centromery (przecinek?) by zabezpieczyć” mejozę. – cudzysłów nie ma początku?
Ewa wróciła do jaskini zadowolona, kręcąc nowymi biodrami tak, że Adamowi aż wypadł z wrażenia krzemień z ręki”. – i tu także?
„Skoro już przy poprawkach jesteśmy, nie sposób pominąć największego skandalu biurowego w historii TRAPPIST-1e. Chodzi o męskie sutki. To był klasyczny przypadek 'kopiuj-wklej' wykonany przez stażystę, który na trzecim roku studiów genetycznych dorabiał w dziale projektowania ssaków. – a tu z kolei cudzysłów nie ma zakończenia?
To właśnie wtedy Adam wynalazł drugą najważniejszą rzecz po ogniu: „wychodzenie z jaskini pod pretekstem sprawdzenia, czy nie idzie tygrys”, gdy tylko zaczynały się skurcze”. – tu też pomyłki z cudzysłowami?
I choć technik od pryszniców usunął im futro już milion lat wcześniej (przecinek?) dopiero nowy procesor pozwolił im przetworzyć pojęcie obciachu. – powtórzenie?
Erectus v. 2, przemianowanego w bełkocie korporacyjnym na Homo heidelbergensis, z powodu błędów raportowania za poprzedni okres rozliczeniowy, stał się jednostką wybitnie społeczną. To wtedy narodził się polityk, plotkarz i krawiec. – tu posypała się składnia i – czy na pewno tyle wyrazów ma być kursywą?
Jeśli Adam tłukł Ewę, klips nadawał sygnał o błędzie w kodzie (np. (brak spacji?) 404 – agresja wobec personelu labu) i osobnik po cichu znikał z puli genetycznej.
Zażądała poprawek w projekcie: węższej talii (żeby Adam miał za co złapać, gdy znów zacznie jej opowiadać te swoje nudne historie o łapaniu mamutów) oraz bioder o profilu 'dojrzała brzoskwinia'. – powtórzenie?
Argumentowała, że przy takim tempie wzrostu głowy noworodka – co było efektem ubocznym tego całego 'upgrade’u procesora' – obecny model miednicy to jakiś żart inżynierów. – powtórzenie/nadmiar zaimków?
W korporacyjnym Slacku Piratów krążył wtedy mem: User zażądał większego procesora i cieńszej obudowy jednocześnie. Powodzenia z instalacją!. – zbędna kropka po wykrzykniku?
– Słuchajcie, ekipa – zaczął Nowy, poprawiając krawat z ciekłego światła. – Ta wasza „jednostajna progresja” to marnowanie budżetu. Koniec z jednym wektorem. Ziemia to nie sanatorium, to poligon! Rozsiewamy zasoby po skrajnych środowiskach. Musimy sprawdzić, który wariant wyprodukuje najwięcej komórek macierzystych w najkrótszym czasie. Tak zaczęła się Środkowoplejstoceńska Rewolucja – brutalny audyt, który nauka nazwie później genetycznym wyścigiem zbrojeń. – błędny zapis dialogu?
Transportowce z surowcami z księżyca sunęły przez przestrzeń bezustannie – jak duchy. (dlatego nam księżyc dzwoni do dziś) Wewnątrz bazy ekipy budowlane ścigały się z czasem przez całą dobę. – błędnie postawiona w środku kropka?
Czuli, ze jeszcze chwila i polecą głowy, albo Rada Galaktyczna zrobi im z dupy jesień średniowiecza za nielegalną progresję i pobieranie tkanek. – literówka?; może wyrażenie dać w cudzysłów lub kursywą?
Linia 3.2 (Model Mikro) – Homo floresiensis: Gdy logistyka doniosła o brakach paliwa (jedzenia) na wyspach, kierownictwo zażądało skalowania w dół. – czy celowo po dwukropku jest wielka litera?; czemu tu dwukropek, skoro wcześniej przy neandertalczyku był myślnik, a to dalsze wymienianie?
„Przeskalować prototyp do 100 cm! Mniejszy model to mniejszy koszt utrzymania magazynu i niższe zapotrzebowanie na kalorie. Nazwijcie ich 'Hobbitami' w dokumentacji”. – błędny zapis wypowiedzi bohatera?
Neandertalczycy, siedzący w swoich jaskiniach, byli jak stare, rodzinne firmy – solidni, silni, ale operujący tylko w obrębie swojej doliny. – powtórzenie?
– Może być gorzej… – dukał przerażony asystent. – Na tych wizerunkach to My mamy rogi i wielkie zęby. – ten wyraz trzeba uwypuklić inaczej, bo to błąd ortograficzny?
Ogólnie sporo jest rozmaitych form czasownika „być”, stojących niedaleko siebie i też niepotrzebnie powielających błędy stylistyczne, np.:
Przy ich technologii skok na trzecią planetę od Słońca był jak wyjście do piwnicy po słoik ogórków. Ziemia była jednak przeciwieństwem ich cieplarni. Tutaj Matka Ewolucja była psychopatycznym trenerem personalnym, który co poniedziałek spuszczał na planetę asteroidę albo wybuch superwulkanu, tylko po to, by sprawdzić, kto przeżyje.(…)
Dla Piratów z ich orbitalnym labem habilis był objawieniem. Nie był koroną stworzenia – był po prostu niezniszczalną biomasą. Małpą, która przeżyła wszystko, co wszechświat miał najgorszego do zaoferowania. Była to jedyna rzecz w tej części galaktyki, która miała wystarczająco „twardy” kod, by uratować tyłki gnijących bogów z Trappista. (…)
Kolejnego dnia po zatrzymaniu pozwalano mu ruszyć w dzicz na polowanie… a tygrys był zachwycony darmową dostawą cateringu . Obiecujące mutacje – te z większą empatią i lepszą obsługą „Mores” – były chronione. Taki Adam i Ewa nagle przestali ulegać ciężkim urazom i umierali „na starość”, trzymając się za dłonie. Byli zbyt cennymi prototypami. (…)
To była jazda po krawędzi. Cała infrastruktura wokółziemska była maskowana polami zanikowymi. Każdy pobrany fragment tkanki był ewidencjonowany jako „odpad biologiczny”, by w razie kontroli udawać legalne sprzątanie po dawnym projekcie „Panspermia”. (…)
Neandertalczycy, siedzący w swoich jaskiniach, byli jak stare, rodzinne firmy – solidni, silni, ale operujący tylko w obrębie swojej doliny. Sapiens był inny.
Wyraz „G/genetycy” zapisujesz dwojako, co niepotrzebnie tworzy dodatkowe błędy ortograficzne i rzeczowe (prawie 20!), bo Czytelnik nie wie, jak ostatecznie chcesz to słowo zapisać, np.:
Liczebność kolonii zaczęła rosnąć, jednostki zdegenerowane zostały zjedzone, a Genetycy z czystym sumieniem, po wyczyszczeniu laboratoriów z zalegających biologicznych odpadów powrócili na ojczystą planetę.
Dotychczasowi genetycy, dumni ze swojego stabilnego Erectusa v.2, nerwowo miętosili w dłoniach kubki po kawie.
Jednostki miały się same organizować, planować dyżury przy ogniu i raportować o zagrożeniach – zwłaszcza tych z orbity – oszczędzając cenny czas genetyków z Trappista.
Skróty, stosowane w tekście (np. „KPI”, „TRAPPIST-1e”), dobrze jest na początku rozstrzygnąć/rozwinąć/wyjaśnić, ewentualnie podać je w słowiczku, dołączonym do opka (np. przypis na końcu) czy Przedmowy, aby Czytelnik miał jasność, czego dotyczą.
Nareszcie wiemy, czemu Adam musiał nosić listek figowy. :))
Bez wątpienia jest tu dużo humoru, zaskakującej pomysłowości, przeplatania mnóstwa zdarzeń, nazw, szybkich zwrotów akcji oraz zachowań bohaterów, natomiast w ogólnym odczuciu mam wrażenie przeczytania jedynie streszczenia większej powieści SF, do której napisania gorąco Cię zachęcam. :)
Pozdrawiam serdecznie, powodzenia. :)
Pecunia non olet
d.pankovski: Chwasty – Cukierki z waty i inne smaki rozpaczy (Być jak Sir David Attenborough)
Pecunia non olet
Witaj. :)
Sprawy językowe i nasuwające się w związku z nimi sugestie, tudzież wątpliwości (zawsze – tylko do przemyślenia):
W tym momencie poraz pierwszy zaczynamy rozumieć, że ten las jest organizmem. – ortografiak?
Być może zastanawiacie się Państwo, co to za struktury widoczne na korze. – mam wątpliwość co do tej wielkiej litery (?) – do przemyślenia, jest także później
Ogólnie w całym szorcie jest sporo powtórzeń zaimków (być może to zabieg celowy?), a także – ogólnie – zaimków, np.:
To, co widzimy przed sobą, to skupisko drzew, które przeczy większości tego, co wiemy o świecie roślin. (…)
W tym momencie poraz pierwszy zaczynamy rozumieć, że ten las jest organizmem. A organizm ten nie toleruje świadectw. (…)
To wykracza poza to, co możemy wyjaśnić za pomocą znanej nam biologii. (…)
A potem uderza mnie ta myśl: to nie ja przemierzam ten las. To las przemierza mnie.
Szort jest przepełniony tajemniczością i zagadkowością, niezwykle klimatyczny, miejscami przypomina horror, miejscami istotnie (jak nawiązanie do znanego biologa i podróżnika) typowe programy, starające się w prawie poetycki sposób upowszechniać wiedzę o niezwykłym świecie przyrody. :) Piszesz tak realistycznie, że czuje się doskonale wrażenia narratora, jakby się stało obok i słuchało jego relacji z tej – pełnej niespodzianek i niesamowitych odkryć – wyprawy. :) A jest to tym bardziej godne uwagi, że nie mówimy wyprawie kosmicznej, o odkrywaniu zapomnianego miasta sprzed tysiącleci, czy fantastycznych jaskiń we wnętrzu naszego globu, lecz – zdawałoby się – o zwyczajnym spacerze po całkiem zwyczajnym lesie. ;)
Klik, pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Po prostu przemyśl, czy chcesz tak zostawić, ale wspomniane porównania nie są czymś szczególnie rażącym, a wiem, że wielokrotnie są zabiegiem celowym. ;)
Pozdrowionka. 
Pecunia non olet


Pecunia non olet
Szanowna Autorko, i ja dziękuję, pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Alliteracja miała niby podkreślać emocje, ale sądząc z Twojej reakcji wyszło mi tak sobie:(
O, nie, nie, ja tylko dopytuję, zostaw, skoro to celowe. :) Wolę po prostu zawsze dopytać. :) Jest OK. :)
Dzięki serdeczne, pozdro! 
Pecunia non olet
Wszystko jasne, rozumiem, ukłony i serdeczności, Ave Cezarze! 
Pecunia non olet
Mehiko: Barometr
Pecunia non olet
Witaj. :)
Sprawy techniczne to nade wszystko pozbycie się wolnych wersów przed wyrazem: „KONIEC”.
Inne kwestie (zawsze – tylko do przemyślenia):
Karol postanowił uczcić rocznicę założenia firmy wielką bibą w lasach spalskich i zaprosił Adama kilka dni naprzód, by pomógł mu w przygotowaniach. W ramach atrakcji po pracowitym dniu zaprosił starego kumpla do zwiedzenia łódzkiego zwierzyńca. – powtórzenie?
Zachwalał zwłaszcza oceanarium, któremu równego w tej części Europy próżno szukać. (…) Karolowi spieszno było do Oceanarium, jednak Adam zamarudził czas jakiś w parku linowym, przyglądając się baraszkującym na wysokościach dzieciom i oddając rozmyślaniom o beztroskich początkach gatunku ludzkiego. – niekonsekwencja w zapisie tego wyrazu skutkuje niepotrzebnie błędami ortograficznymi
Słyszał te oderwane myśli w swojej głowie i sam nie wiedział, czy nawiązał telepatyczne porozumienie z orangutanem? – mam wątpliwość, czy to rzeczywiście jest zdanie pytające (?)
Analitycy zastanawiali się, czy dałoby się objąć zasięgiem programu całą Ziemię? – tu też?
– No coś ty! W prognozie nic o tym nie było. Czekaj, sprawdzę w komórce – i Karol zaczął przeglądać pogodę w smartfonie. – Czyste niebo. – błędny zapis dialogu?
– Niech to! – i dał nura do taksówki. – tu też?
– Weźmy taksówkę i wracajmy do mnie – powiedział Karol.
– Zgoda, tylko wezmę parę browarów na wynos. – powtórzenie?
– No to jedziemy na SOR, niech ci zbadają – orzekł Karol. – literówka?
Była ładna pogoda, więc spodziewał się je zobaczyć na wybiegu. Nie spodziewał się za to zderzenia z rowerzystą, szarżującym po chodniku wzdłuż ogrodzenia. – powtórzenie?
Tymczasem Adam myślał o jednej rzeczy: czy charakterystyczne pulsowanie,, które zaczął odczuwać w paluchu prawej stopy, wieści pogorszenie, czy może poprawę pogody? – zbyt wiele przecinków?
Nie mogę się już opędzić od telefonów, mejli, wiadomości na Messangerze… – literówka i rzeczowy?
– Jak to (przecinek?) co?
Ba, a gdy Amerykanie się dowiedzą, którzy co rok mierzą się z tajfunami, wiesz (i tu?) co będzie?
– Acha – Karol zgodził się z Beatą. – ortograficzny rażący?
– Acha. – powtórzony?
– Acha. – Kiwnęła głową. – niestety, znowu powtórzony, w sumie aż sześć razy!
Po czym Karol wyjaśnił Ahmedowi, jak do dawny kolega z firmy, Adam, zaangażował się w pomoc dla strefy Gazy. – tu kolejny ortograf?
– Allach Akbar, bracie! – w necie widzę inna pisownię (?) – ortograf? (powtarzany także parokrotnie)
Pogoda jest w ręku Allacha. – tu znowu?
Nie było wiadomo dokładnie, czym w Polsce się zajmował – imał się różnych zajęć, a poza tym tworzył zaangażowaną politycznie poezję, w której piętnował reżim putinowski. – powtórzenie?
– Nie. – odparł. – błędny zapis dialogu?
Zwłaszcza (przecinek?) gdy masz na głośny.
– Priwiet Karol! – przecinek przy Wołaczu?
Ahmed, który obracał się trochę wśród chrześcijan i oczytał lekarskiej bibuły (przecinek?) spodziewał się, że Mustafa zafunduje sobie cukrzycę.
Strzelanina była głośna, choć w mediach było o niej cicho. – powtórzenie?
– Psiakość, albo mi się zdaje, albo ty mówisz do mnie – Adam rzekł głośno to (przecinek?) co myślał.
Ubawiłam się setnie i za pomysł daję klik, lecz kwestie językowe trzeba poprawić. :)
Przemyślawszy sprawę, daję drugi klik, aby Ktoś Mądrzejszy jeszcze tu zajrzał, bo uważam, że warto. :) Powodzenia. :)
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Witaj. :)
Całkowicie popieram zdanie CZARNEJ2. Widzę, że jesteś tu kilkanaście lat, lecz kategoria, dialogi oraz kolejne rozdziały są błędnie zapisane, zatem może warto spojrzeć znów do PORADNIKÓW. :)
Pomysł jest ciekawy i zachęca do poznania tego niezwykłego świata, ale został zbyt pobieżnie opisany, jakbyś pokazała streszczenie części rozdziałów jakiejś obszernej powieści fantasy. Dostrzegam też przesyt zdań ilością zaimków, szczególnie osobowych.
Pozdrawiam serdecznie, powodzenia. :)
Pecunia non olet
Teo Max: BANANIX
Pecunia non olet
Witaj. :)
Kwestie językowe i związane z nimi sugestie oraz wątpliwości (zawsze tylko do przemyślenia):
– Strażniku, a co (przecinek?) jeśli to ja skolonizuję twoją lodówkę?
Tylko wentylator szeptał coś – jak plotka w koronach drzew. – mam wątpliwość, czy tu nie ma być: „plotkę”?
Złapałem za krawędź siedziska, aż pazury zachaczyły o tapicerkę. – ortografiak
– Spokojnie, furczałku – ciągnął prezenter, patrząc prosto na mnie, jakby widział banan w mojej łapie. – czy ta aliteracja (i inne – np. – Wsunąłem pilota pod poduszkę, jak się chowa skarb przed sroką) celowa?
– Sieć się poci. Dajmy mu odsapnąć. – jej (sieci)?
Ogólnie w całości jest mnóstwo porównań z powtarzającymi się wyrazami: „jak/jakby”. Dużo jest też sformułowań: „syknął/syknęła”.
Z pewnością nie można odmówić Ci oryginalności w pomyśle na fantastykę. :) Postawa i emocje tytułowego bohatera, „walczącego” o swoje prawa, są wręcz zniewalające. :) W sumie jest to łagodny i spokojny gość, tylko nie można odmawiać mu bananów… :))
Klik, pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Witaj, Ave, Cezarze; miło, że wracasz na Portal z nowym tekstem. :)
Technikalia, które zatrzymały mnie przy czytaniu i sugestie oraz wątpliwości (jak zawsze – tylko do przeanalizowania):
Z zadumą przyglądałem się fotografiom, które opowiadały o rzeczach, o których najlepiej zapomnieć. – powtórzenie?
Z zamyślenia wyrwał mnie klient, który wpatrywał się we mnie z rozdziawionymi oczami. – i tu?
– Dzień dobry, mam na imię Cezary. – Momentalnie wróciła mi ostrość umysłu. – Reprezentuję Spółkę i mam dla pana ważną wiadomość. – i tu?
Przeszkadza mi w skupieniu, ale jednocześnie… na jakiejś płaszczyźnie, (zbędny przecinek?) pozwala mi dotrzeć dalej, głębiej.
– Proszę, niech pan spocznie – gestem wskazałem zapuszczoną kanapę, na której sam prawdopodobnie brzydziłbym się postawić ubłocone kalosze, a co dopiero usiąść. – błędny zapis dialogu? – wielką literą i po kropce?
– Mam to w dupie. Ludzie to nie tylko statystyki, zasługują chociaż na minimum szacunku. – powtórzenie?
Jeżeli miałbym wskazać jeden aspekt mojej pracy, który naprawdę lubiłem, to byłyby to podróże. Czasami zdarzało się bowiem tak, że klient zwyczajnie wyjechał na wakacje, a informacja i tak musiała być mu przekazana. Bo jeżeli coś w życiu jest rzeczywiście nieuniknione, to są to śmierć, podatki i wiadomość od Spółki. – i tu?
No pierdolnięty. – może z przecinkiem i wykrzyknikiem?
Tak było łatwiej, bo bardziej bezosobowo. – celowa ta (i inne, np. – Teraz widzę wyraźnie wszystkie słowa wyświetlane na niewidocznym prompterze) aliteracja?
A potem pan, z rozpaczy wyskoczy przez okno… – zbędny przecinek?
Nie widziałeś, co powiedzieć? – literówka? – czy tu nie miało być z „e”?
– A co (przecinek?) jeżeli wcale tak nie jest?
Jeżeli oni chcą (i tu?) żebyś tak myślała?
Musiałem być w jakimś transie, bo nie miałem pewności, czy się przesłyszałem, miałem urojenia, a może sam sobie sprawiłem głupi żart. Czy ja właśnie sam sobie przekazałem informację? – powtórzenie?
– Krzysztof! – krzyknąłem do słuchawki telefonu. – Odpowiedziała mi głucha cisza. – błędny zapis dialogu?
Łudziłem się, że to tylko zły sen, ale pod skórą znałem prawdę. – styl?
Przekaz był jasny, zginę w pożarze. Skoro jednak śmierć była nieunikniona, to może chociaż byłem władny odejść na własnych warunkach? – powtórzenia?
W moim odczuciu: grozy, napięcia oraz niepewności i nieuchronności jest tu tak wiele, tak spore jest zagęszczenie tych wszelkich cech dreszczowca, że spokojnie potraktowałam opko jako psychologiczny horror. Bohater uwikłany w dziwaczną sytuację przywodzi mi na myśl kafkowski świat, z którego nie ma wyjścia. :)
Kliczek, pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Droga Bruce,
wujka-kapelmistrza zazdroszczę bardzo. W ogóle zazdroszczę obecności muzyków w rodzinie. Ja byłem adeptem (uczniem szkoły muzycznej) i nie mogłem liczyć w domu na niczyją pomoc. Byłem sam.
Pięknie dziękuję za słowa i kliknięcia!
MZ
Ogólnie od zawsze była u nas w domu gitara. Mama grała, Jej Brat też, mój Brat – podobnie. Ja próbowałam się nauczyć – bezskutecznie. :) Struny były dla mnie za twarde i – jakieś takie… niewspółpracujące. :) No i Brat Mamy grał jeszcze na skrzypcach. ;) Pamiętam z tego niewiele, ale kojarzę skrzypce u Niego. :) Wszyscy – samouki. :)
I ja dziękuję, Maćku, trzymam kciuki za Piórko, pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
SNDWLKR, z tym błotem to racja, też to wcześniej sprawdziłam, ale – według badaczy dziejów, wierzących w przekazy źródłowe o tutejszych, dość specyficznych Amazonkach – nazwa Mazowsza pochodzi właśnie od nich. :)
Dzięki wielkie, serdeczne pozdro! 
Pecunia non olet
Takich, jak znikający bez śladu ludzie?
Coś w tym stylu. :)
Pecunia non olet
Zdumiała mnie ta zmiana tytułu na… prawie kultowy. :)
Przyznam, po tym spodziewałabym się całkiem innych treści, nawiązujących właśnie do tego kultowego. :)
Pecunia non olet
I ja dziękuję, pozdrawiam, Alicjo Jonasz.
Pecunia non olet
niektóre zdania (w moim odczuciu) są napisane trochę niezgrabnie
Niestety, mam tendencję do takiego pisania… 
Bardzo dzięki, Krzysztofie Kapibaro, pozdrawiam serdecznie. 
Pecunia non olet
Michaelu, cała przyjemność po mojej stronie. 
Jimie, słodycz – w myśl jednej z moich ulubionych piosenek – “Tobie, Karolino” Homo Homini. 

Pozdrawiam Was! 

Pecunia non olet
Alicja Jonasz: Cyganka
Pecunia non olet
Witaj. :)
Gorzko, bardzo drastycznie pokazane relacje międzyludzkie; strasznie brzmią w ustach bohaterki. Zwłaszcza zdania o obojętności i graniu przed Adamem.
Niby niczego nie podajesz wprost, ale podświadomie czuje się, że Ali zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Zakończenie daje informację, że rzeczywiście przepadła…
Klikam do Biblioteki za niesamowity nastrój grozy, napięcia, niepewności i makabrycznej tajemnicy oraz zła, zawieszonego w powietrzu – niedopowiedzianego, a mimo to stuprocentowo pewnego. To sztuka tak pisać, brawa! :)
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Wielkie podziękowania za taki komentarz, Beeeecki. 
Wystrzegam się dłuższych form. :))
Pozdrawiam serdecznie. 
Pecunia non olet
@bruce świetnie ujęła jego zalety, ale skoro jestem jej demonicznym przeciwieństwem, to nie mógłbym zostawić tego komentarza bez wskazania paru istotnych potknięć
Jimie, zaprzeczam kategorycznie! 
A powtórzenia moim skromnym zdaniem miały wielokrotnie podkreślić wymowę tego, co powtarzały, np. wygląd bohaterki. 
Pozdrawiam Was! 
Pecunia non olet
Gratuluję serdecznie i pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Berigu, i ja dziękuję oraz pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
MichaelBullfinch: La muerte es democrática
Pecunia non olet
Witaj. :)
Kolejny raz wspaniale przekazujesz klimat i wrażenia z oryginalnej podróży; wręcz czuje się powiew tamtych dni: strach biednych i pewność siebie bogaczy oraz sunącą obok bohaterkę pierwszoplanową. :) Dodatek ilustracyjny robi niesamowite wrażenie, podobnie jak “życie po życiu”. :) Mnóstwo moralizatorstwa, mnóstwo przestróg oraz mądrości, zazwyczaj tak szybko zapominanych przez głupich, naiwnych ludzi. :) Każdy i tak w proch się obróci, nie ma innej opcji…
Pozdrawiam serdecznie, podwójny kliczek, powodzenia. :)
Pecunia non olet
Chylę czoła i dziękuję za opinię, Bóg jeleń08. :)
Pozdrawiam ciepło. 
Pecunia non olet
OldGuard, także dziękuję i pozdrawiam. 
Pecunia non olet
Witaj. :)
Atramencie, zgadzam się z OldGuard – i według mnie to nie jest sto słow. Liczymy zawsze według netowego licznika słów, tak mi tu przynajmniej zawsze tłumaczono. Sprawdziłam w nim i mam wynik: 94:
Być może się mylę (jeśli tak, to sorry), ale na wszelki wypadek to jeszcze sprawdź. :)
O samej treści niewiele mogę napisać, bo dotyczy tylko pisania tego drabbelka i liczenia wyrazów z pomocą Boga. ;)
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Witaj. :)
Pełna humoru opowieść o typowych ludzkich przywarach. I tylko zastanawia mnie, ile tu jest “żywej, mocnej i solidnej fantastyki”… 
Z technikaliów mam wątpliwość, czy nie powinno być wielką literą:
– Oszalałeś pan? – mina gospodarza mówiła sama za siebie.
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Hahah, racja, znalazłoby się więcej błędów.
U Ciebie nie widziałam żadnych innych, a te, które wypisałam, to tylko drobiazgi; u siebie też zazwyczaj nie widzę, ale potem muszę poprawiać masę błędów, niestety, bo je po prostu w swoich tekstach zrobiłam. :))
Dzięki raz jeszcze !
Pozdrawiam, dzięks. :)
Pecunia non olet
Długa lista? 
Szanowny Autorze, najwidoczniej nie wyobrażasz sobie nawet, ile ja popełniałam (i nadal to robię, niestety) błędów w moich pierwszych tutejszych opowiadaniach… 
Tu to są tylko drobnostki, zapewniam! A horror świetny! ![]()
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet