Profil użytkownika


komentarze: 38, w dziale opowiadań: 38, opowiadania: 24

Ostatnie sto komentarzy

regulatorzy

Dzięki za przeczytanie i szczegółowy komentarz. :)

Jeśli chodzi o samą historię, rozumiem Twoje odczucia. Zależało mi na pozostawieniu wielu rzeczy w sferze niedopowiedzeń i niewyjaśnieniu wprost, co spotkało żołnierzy rozpoznania. Widzę jednak, że dla części czytelników ta niejednoznaczność okazała się zbyt daleko posunięta, więc jest to cenna uwaga.

Dzięki za wychwycenie błędów.

Przy zapisie „Kapitan” celowo użyłem wielkiej litery. Traktowałem go bardziej jako funkcję i figurę niż zwykły stopień wojskowy.

bogjelen

bruce

Cześć :)

Dzięki za dokładne przeczytanie i znalezienie tych błędów – poprawię :). 

Sama fabuła jest dość prosta, ale faktycznie mogłem trochę przesadzić z liczbą nazwisk, stopni i ksywek jak na tak krótki tekst. Dla mnie, siedząc długo w wojskowym klimacie, było to dość naturalne, ale rozumiem, że dla osoby spoza tego środowiska część postaci mogła się zlewać.

 

melendur88

Dziękuję Ci za przeczytanie opowiadania i cieszę się, że doceniasz jego smaczki! Rozumiem o co Ci chodzi z tymi krótkimi zdaniami, ale taką przyjąłem koncepcję – żeby było krótko, hasłowo, po wojskowemu. Oczywiście rozumiem, że nie każdemu może się taka forma podobać ;) Rzeczywiście: zwykle piszę inaczej, ale tu zdecydowałem się na mały eksperyment.

Pozdrawiam!

 

kronos.maximus

Cześć!

Dzięki za sprawdzenie!

Paradoksalnie dostrzegam w Twoim komentarzu pewną pochwałę. :) Pytanie „co tam właściwie się stało?” było jednym z efektów, które chciałem osiągnąć.Zależało mi na pozostawieniu części rzeczy bez odpowiedzi i niedopowiedzeniu natury zagrożenia.

Natomiast widzę też, że u Ciebie ta niejednoznaczność poszła już krok dalej i momentami zamieniła się w dezorientację. To cenna uwaga, bo granica między „tajemnicą” a „nieczytelnością” bywa cienka.

W moim zamyśle to właśnie żołnierze rozpoznania wrócili odmienieni. Warta otworzyła do nich ogień dopiero później, kiedy sytuacja wymknęła się spod kontroli. Kapitan również należy do tej grupy „zmienionych”, dlatego oszczędzenie Koteckiego nie było wynikiem jego decyzji w normalnym rozumieniu tylko częścią czegoś, czego czytelnik ostatecznie nie poznaje.

Postać w oknie miała być jednym z pierwszych sygnałów, że z rozpoznaniem wróciło do jednostki coś niepokojącego. Nie jest wyjaśnione, kim dokładnie była, bo starałem się utrzymać historię bliżej weird fiction niż klasycznego horroru z jasno opisanym potworem.

 

dovio

Cześć! Dzięki za przeczytanie i komentarz. :)

Trafnie wychwyciłeś to „filmowe” tempo. Celowo ciąłem sceny dość agresywnie, żeby utrzymać wrażenie narastającego chaosu i niepokoju, ale możliwe, że w kilku miejscach rzeczywiście przydałaby się chwila oddechu przed kolejnym przeskokiem.

Cieszę się też, że zadziałała warstwa tajemnicy. Właśnie na tym zależało mi najbardziej – żeby nie pokazywać wszystkiego i zostawić czytelnikowi przestrzeń do własnych interpretacji. Zawsze trochę się obawiam, czy nie przesadzam z niedopowiedzeniami, więc tym bardziej miło, że akurat ten element przypadł Ci do gustu.

Pozdrawiam i dzięki za lekturę! :)

bogjelen

regulatorzy

Boski jeleniu, na tym portalu szorty kończą się na dziesięciu tysiacach znaków. Badź uprzejmy zmienić oznaczenie na OPOWIADANIE.

Robi się.

bogjelen

Ambush

Bardzo dziękuję za przeczytanie i przyznanie punktu! Już zabieram się za poprawę błędów :)

Na pewno było zapchlone? Pchły to pasożyty zwierząt. Po co to chyba?

Technicznie tak, ale potocznie tak się mówi. Może to kwestia regionu, ale zwykło się tak mówić na jakieś obskurne pomieszczenia/przedmioty, np. “zapchlone łóżko”, “zapchlony materac”, “zapchlona nora”. “Chyba” faktycznie nie potrzebne.

No i nie wiem, czy jesteś wojskowym, ale wyszło bardzo branżowo. 

Nie. Ale znam kogoś, kto jest i powiedział mi to i owo :D + filmy, o których wspomniałem w przedmowie. 

 

 

bogjelen

Super się czytało. Pomysł naprawdę dobry! Trochę szczerze mówiąc podejrzewałem, jak to się skończy, ale i tak finał był ekscytujący. Brawo! Najlepsze zdanie w tym tekście: "wszechświat nie ma obowiązku być zrozumiały".

bogjelen

Od spotkania z Ulfem opowiadanie jest naprawdę mocne. Miałem ciarki, jakbym uświadomił sobie coś strasznego, choć tak naprawdę na co dzień doskwiera mi lęk egzystencjalny i poczucie przemijania.

bogjelen

Ciekawy pomysł na anioła – nie takiego rodem z historyjek na religii, tylko bardziej jak Anioł Straż z Wszyscy jesteśmy Chrystusami. Dobrze pokazałaś, jak traumy z dzieciństwa potrafią stać się źródłem depresji. Historia ma też kilka bardzo ludzkich detali, dzięki którym nie wypada generycznie: drożdżówka z rabarbarem, TVN czy sam anioł, który ewidentnie nie ma lekko w swojej robocie :).

bogjelen

Dzięki za przeczytanie i komentarz! Cieszę się, że świat i klimat siadły. Co do słowniczka, to sam się nad tym zastanawiałem i chyba faktycznie przy większej ilości własnych nazw może się przydać.

bogjelen

Opowiadanie ma świetny, oniryczny klimat i bardzo ciekawie napisaną, wewnętrznie złamaną bohaterkę z wyraźnymi problemami psychicznymi – a takie postacie lubię najbardziej. Najmniej podszedł mi sam sposób narracji. Momentami mocno kojarzył mi się ze stylem Żulczyka, za którym to stylem nie przepadam. Ale to oczywiście całkowicie subiektywne odczucie. Mimo tego opowiadanie uważam za bardzo dobre – duszne, nieprzyjemne i psychicznie ciężkie, ale właśnie w tym tkwi jego siła.

bogjelen

Bardzo wciągające. Chętnie bym przeczytał powieść kryminalną z takim antagonistą. Wychodzi na to, że Sambor to ponadczasowe zło, którego nie sposób pokonać i trudno z nim walczyć. Coś jak w “To nie jest kraj dla starych ludzi”. Lubię ten motyw :)

bogjelen

Błędy poprawione. Dziękuję jeszcze raz za ich wskazanie!

„Zdumiał” bez „się” zostawiłem celowo – to archaizacja inspirowana m.in. Sienkiewiczem i dawną polszczyzną. Wiem, że współcześnie brzmi to nietypowo, ale akurat ten element stylizacji chciałbym zachować :)

 

bogjelen

regulatorzy

Bardzo dziękuję za tyle cennych uwag! :)

Szczególnie zależało mi właśnie na tym ciężarze świata i poczuciu, że postaci noszą w sobie więcej, niż mówią wprost.

No i bardzo mi miło czytać, że historia Lykjarda wydała się wiarygodna – bo chyba jego wewnętrzne zmęczenie i kryzys wiary były dla mnie najważniejszą osią całego opowiadania.

Co do błędów – dzięki za ich wyłapanie. Część już poprawiłem, resztę poprawię dziś wieczorem :) Szczególnie dzięki za zwrócenie uwagi na kwestie stylistyczne i zapis dialogów/myśli, bo przy tak długim tekście człowiek po czasie zwyczajnie przestaje widzieć pewne rzeczy.

No i bardzo dziękuję za chęć zgłoszenia do Biblioteki. To dla mnie naprawdę ogromna motywacja :)

bogjelen

Ładna, romantyczna legenda. Choć chętnie przeczytałbym dłuższą wersję. Rzeczywiście, jak ktoś już pisał, wchodzi później opisówka i szybko (za szybko) kończy historię. Ale to tylko moja opinia. I tak mi się podobało – głownie pierwsza połowa ;)

bogjelen

Hesket

Bardzo dziękuję za tak obszerny komentarz i dobre słowo :) Ogromnie się cieszę, że udało mi się wciągnąć Cię w historię i klimat świata.

Co do demonów to pytasz właściwie o fundament metafizyki tego uniwersum, więc postaram się odpowiedzieć najlepiej, jak umiem.

Demony w moim świecie nie są istotami materialnymi w pełnym znaczeniu tego słowa. Ich naturalnym stanem jest istnienie „po drugiej stronie” – w czymś, co Zniczowcy określają mianem tenebor – coś w rodzaju piekła. Mogą wpływać na świat ludzi, ale zwykle potrzebują do tego czegoś w rodzaju kotwicy: cierpienia, silnych emocji, rytuału, miejsca naznaczonego tragedią albo ludzkiego ciała.

Im bardziej demon chce oddziaływać fizycznie na świat, tym więcej energii musi zużyć. Dlatego Velm nie walczy od razu bezpośrednio, ale tworzy pomniejsze bestie i próbuje złamać Lykjarda psychicznie. Materializacja go osłabia – zresztą sami Zniczowcy wspominają, że „rozwadnia” własną siłę.

Miecze i egzorcyzmy nie zabijają demonów definitywnie. Raczej odpychają je z powrotem do świata, z którego przyszły i zrywają ich więź z miejscem lub człowiekiem. Innymi słowy: Zniczowcy nie niszczą samego zła, tylko nie pozwalają mu zakorzenić się w świecie ludzi.

A czy demon może kiedyś wrócić? Jak najbardziej :) I niestety często wraca.

Jeszcze raz dzięki za przeczytanie i bardzo trafne pytania!

bogjelen

bruce Dziękuję Ci za sprawdzenie i wypisanie całej listy błędów – tak czułem, że jeśli Ty się za to weźmiesz to będzie długa:) Przyznam, że za mało posiedziałem nad formatowaniem – choć niektóre wyrazy i linijki przeskoczyły po opublikowaniu. Cóż, na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że pierwszy raz publikowałem opowiadanie na NF. Obiecuję się poprawić! :D

bogjelen

Ciekawe opowiadanko. Nie wyrwało mnie z butów, ale chociaż zachciało mi się pójść na rower :D

bogjelen

Podobało mi się. Muszę przyznać, że mnie zaskoczyłeś. Dziecko jak zwykle potrafi obnażyć liczne dziury w ideologiach dorosłych, zadając proste pytania.

bogjelen

No, no, pogratulować pomysłu na stwora :). Bardzo dobrze się czytało. Jak zawsze, miło jest wpaść do ciebie i przeczytać coś wiedźmińskiego. A to chyba najlepsze opowiadanie z trzech, które przeczytałem twojego autorstwa. Koenrada coraz bardziej lubię – nieźle tutaj wydedukował, czym tak naprawdę jest skrzyniarz i chyba mocno zaplusował u Margarity :D. Bardzo mi się podoba ten typowy wiedźmiński humor obecny również u Sapkowskiego – np. to, że w porcie śmierdziało tak, że alchemik mógłby stosować odór do wywołania torsji i wiele innych tego typu rzeczy.  

bogjelen

Całkiem oryginalny styl. To, co mi się gryzło to te powtarzane w opisach zdania typu “To się stało nie dlatego, że coś tam, tylko dlatego, że coś tam – mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi. Klimat gęsty, duszny. Plus za przesłanie, bo faktycznie zostaje w pamięci chwilę po przeczytaniu.

bogjelen

Czytało się nieźle, jak kolejne opowiadanie ze Szponów i Kłów. Czuć ducha Sapkowskiego (i to dobrze). Fabuła jest ciekawa, wciągająca – jak dobrze napisany quest w W3 :). Z minusów to na pewno błędy. Postać Koenrada jest jak dla mnie bez wyrazu, nie widziałem u niego jakichś wyróżniających cech poza tym, że jest ze szkoły Gryfa. Czarodziejka jest jak na mój gust trochę za “miękka” – trochę za łatwo wchodzi w to przedsięwzięcie, potem przymila się do wiedźmina, co bardziej by pasowało do jakiejś prostej dziewki/wieśniaczki, której spodobał się mutant – nie pasuje mi to do czarodziejki ze świata wiedźmina. Ogólnie na plus, bo, tak jak wspominałem, czyta się nieźle :)

bogjelen

Fajnie się czytało – jak jakąś prawdziwą biografię najemnika. Ale to zakończenie… No nie wiem. Nagle historia się urywa i wstawka o wojnie z Rosją jakby na siłę. Kompletnie nie satysfakcjonujące. 

Ale do momentu zakończenia historia jest wciągająca. Może warto ją dopracować?

bogjelen

Jak dla mnie złoto. Najlepsze, co przeczytałem do tej pory na NF (co prawda udzielam się tu dopiero od tygodnia ;)) Powracający motyw zapachu na otwarciu każdej sceny, świetne postaci Kapitana i krasnoluda, brudny, realistyczny świat, w którym każdy czyn ma swoją cenę i gorzkie zakończenie. Wszystko mi się tu podobało i te błędy mnie jakoś nie raziły, choć oczywiście należy je poprawić. 

bogjelen

Ciekawy gotycki horror – ma gęstą atmosferę, mocne obrazy i sceny grozy, wszystko, co potrzeba. Napięcie budują te wszystkie detale: śnieg, wiatr, wycie wilków, zatęchłe lochy, spiralne schody – wszystko to składa się na bardzo przekonujący klimat. Sceny akcji są dynamiczne (może ciut przydługie jak na mój gust, ale też bez przesady).

Pomysł mało świeży/oryginalny (Hrabina-strzyga, stary zamek, w którym straszy).

Ten moment jak Radagast trafia na pergamin – czułem się jakbym robił quest w Wiedźminie. Bohater akurat trafia na dokument, który wszystko mu objaśnia – troszkę naciągane.

Zakończenie: nie najgorsze (jej zapowiedź, że wróci działa), ale też nie jest to jakieś WOW.

Bohaterom też jakoś mocno nie kibicowałem. Mogliby mieć bardziej wyraziste charaktery.

 

Ogólnie przyzwoicie, ale parę rzeczy do poprawy wg. mnie. Dałbym mocne 6,5/10.

 

Posikałam się. Cholera, posikałam się ze strachu! 

To chyba tekst Angouleme z Wieży Jaskółki? Nawiązanie czy przypadek? ;)

 

 

 

 

bogjelen

Przyjemnie się czytało, jakbym słuchał dobrych, zabawnych szant. Parę razy śmiechłem, a ogólnie przez całe opowiadanie banan na twarzy. Bardzo zgrabnie i błyskotliwie napisane. Powodzenia w konkursie. Pozdrawiam!

bogjelen

MichaelBullfinch,

Hej! O proszę, miło mi spotkać tu fana! Fakt, że ich muzyka jest inspirująca, szczególnie przy pisaniu fantasy ;) “Łzy dla cieniów minionych” Kata przyznam się nie znałem, ale sprawdziłem właśnie – mega (I co za okładka – WOW). 

Też nie znam się na poezji, pisałem na czuja i co w sercu gra :D. 

Ale jeśli chodzi o wydźwięk, to podoba mi się. Pasuje do klimatu jaki oddaje Wardruna. Klimatyczne.

To dla mnie największa pochwała. Bardzo dziękuję!

Również pozdrawiam!

bogjelen

Rybak3,

dzięki za brutalną, ale szczerą opinię!

 

Rymy są ab ab. Chodzi o to, że nie są dokładne?

 

Co do akcentów – święta racja. To moja amatorska próba, nawet nie zwracałem na to uwagi. Ale dzięki, następnym razem się przyłożę :)

 

“Ogień przeszyję dla ciebie” – przebije się nawet przez ogień, przez piekło, byle dotrzeć do ciebie (adresata)

 

Ogólnie o czym to jest: to miłosny, szaleńczy pęd bohatera przez noc i ogień (trudności) ku ukochanej, ale z przerażającą świadomością, że gna prosto w otchłań i śmierć – i błaga ją o wskazówkę, zanim będzie za późno. 

 

Piszę właśnie prozę, nie poezję, a ten wiersz jest wyjątkiem. Nawiązywał do rozdziału w mojej książce. 

 

Czemu to wrzuciłem? Bo dopieroc co zacząłem się udzielać na NF, więc pomyślałem, że wrzucę na początek coś lekkiego, krótkiego, a i ciekawiła mnie opinia innych, bo sam byłem raczej zadowolony z tego utworu.

 

jeszcze raz dzięki za opinię :) Pozdrawiam

bogjelen

bruce,

Piękne dzięki! Miło zobaczyć taki komentarz pod pierwszym utworem, jaki tu zamieściłem. Również pozdrawiam :)

bogjelen

No to jest konkretne opowiadanie. W sensie, nie ma tu chyba niepotrzebnych zdań i zbędnych opisów – wielu opowiadaniom taka szczupłość wyszłaby na dobre. Jest konsekwentna narracja, dobre tempo, sensoryczne szczegóły (zapach gnijącej ziemi, ociekające skały, echo sowy. Na koniec trochę jednak klisza, ale fajnie że nie trzeba było się do niej przedzierać przez zwały tekstu 

bogjelen

Ciekawy pomysł. W momentach stricte komediowych naprawdę super mi się czytało. Jeszcze mocniej mógłby być podkręcony ten absurd. Ogólnie niezłe 

bogjelen

Właśnie założyłem konto. Kliknąłem losowo w to opowiadanie i nie zawiodłem się. Świetny, mroczny klimat – przy każdej scenie miałem przed oczami skąpane w mroku, lekko oświetlone światłem półksiężyca lokacje, całość spójna (cały czas ten mrok nie ustępuje :)). Ciekawi bohaterowie, zwłaszcza Keridan. Konkretna, pogańska akcja w wiosce ;) Naprawdę fajnie się czytało. A zakończenie… jedno z moich dwóch ulubionych rozwiązań obok słodko gorzkiego – bohater stał się zły, stał się tym z czym walczył. Gratuluję. Jedyne co przychodzi mi do głowy, o co mógłbym się przyczepić (ktoś już o tym pisał), lekki chaos w scenie akcji na początku, nie wiadomo do końca co się tam dzieje. Ale generalnie jest bardzo dobrze.

bogjelen

Nowa Fantastyka