Profil użytkownika


komentarze: 639, w dziale opowiadań: 554, opowiadania: 192

Ostatnie sto komentarzy

Hej!

Dziękuję! Za przeczytanie, za TAKi i za NIEki! Za miłe słowa i konstruktywną krytykę.

Gratulacje kronos.maximus. Nie mniejsze gratulacje dla Ciebie pusia. Nominację uważam za bardzo wielkie wyróżnienie.

 

Pozdrawiam ;)

Hej, zygfryd89

Dzięki Ci, jak najbardziej rozumiem tę decyzję. Pozostało mi czerpać radość z tego, że opowiadanie Ci się podobało i przeczytałeś je aż dwa razy :)

 

Natomiast po przeczytaniu opowiadania nie nominowałem do piórka, więc przy oceni stwierdzam, że trochę jednak brakuje.

Cóż, może następnym razem.

 

Nie ukrywam, że szorty mają trudniej zachwycić– zwykle prowadzą jeden wątek jak po sznurku, a duża część pozostaje przed czytelnikiem ukryta (niczym za tymi drzwiami).

 

Dla wszystkich, którzy napisali, że ten tekst jest za krótki: kolejny ma 18 000 znaków w pierwszej, otwierającej scenie, a mam jeszcze sześć do napisania. Więc ten… no… jeszcze będziecie żałowali swoich komentarzy :p

Pozdrawiam!

Cześć, Ślimak Zagłady

 

Opowiadanie wydaje mi się zupełnie udane pod kątem kreacji niewiarygodnego narratora pierwszoosobowego, jeżeli zamierzyłeś sobie takie ćwiczenie literackie, to moim zdaniem wyszło dobrze.

Dziękuję, Ślimaku. Właściwie to każdy mój tekst jest ćwiczeniem literackim. W każdym próbuję skupić się na czymś innym i co innego “ogarnąć w głowie”.

Widzę sporo miłych słów, ale i wytknięcie potknięć. Dziękuję, na pewno przyda mi się to przy kolejnym eksperymencie literackim.

 

Tylko nie mam przekonania, czy taka otwarta formuła zakończenia tu dobrze zagrała, raczej pozostawia odbiorcę w zawieszeniu, bez jasnego obrazu świata.

Część osób też wskazała na ten element. Ostatnio mam tendencję do zbyt otwartych zakończeń, za którymi jeszcze rok temu nie przepadałem.

 

Podsumowując, piórkowo na NIE, choć obranie i realizacja głównego pomysłu wydają mi się obiecujące na przyszłość.

Dziękuję serdecznie za komentarz. Rozumiem Twoją decyzję piórkową i cieszę się, że widzisz potencjał w tym tekście.

Pozdrawiam serdecznie i piszę dalej ;)

Hej, Finkla

Dziękuję, rozumiem. Cóż, innym razem :)

Pozdrawiam!

Hej, AP

Na początku, dziękuję za miłe słowa i rozpisanie mi kilku rzeczy, z których nie do końca zdawałem sobie, sprawę pisząc ten szort. Często używam różnych zabiegów, nie zdając sobie sprawę, jakie są plusy i minusy tego rozwiązania, albo jak powinno się to robić – odnoszę się tu głównie do początku Twojej wypowiedzi.

Moje pisanie jest “na czuja”.

 

Bohater bardziej cierpi z tego powodu, że zawalił i że rację mieli ci, którzy go o to oskarżali, niż z powodu utraty córki. Jeśli taki efekt był zamierzony, to naprawdę nieźle Ci wyszło.

To mnie cieszy najbardziej :)

 

Cieszę się, że tekst Ci się spodobał, pozdrawiam!

Słowem wstępu: dodałem drobne poprawki.


Czołem, beeeecki

Patrząc całościowo na Twój komentarz, widzę że tekst Ci się podobał, ale jesteś na nie. Rozumiem, szanuję… i wchodzę głębiej w analizę.

 

Mam wrażenie, że ekranizacja krótkometrażowa tego szorta byłaby wyłącznie lub prawie wyłącznie czarno-biała. Tak sobie to wszystko wyobrażałem, taką ponurą atmosferę zaserwowałeś.

Pod tym względem jest to bardzo dobry, wyróżniający się tekst.

Dziękuję. Fajna wizja, aż korci mnie, żeby zobaczyć wykonanie.

 

Ale chcąc nie chcąc muszę wziąć pod uwagę skąpą objętość, dość zwyczajny świat przedstawiony i niewielki element fantastyczny.

A jest to naprawdę niezły tekst i w tym tkwi nieprzyjemność oceny.

Wybacz, ale cieszy mnie problem, jaki miałeś z tą oceną. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że robię postępy w pisaniu. Będę działał dalej, może kiedyś to piórko się pojawi.

 

Widziałbym Twój tekst jako wstęp do większej opowieści, w której ta ponura emocjonalność i pełen słabości bohater, przepleceni nagłymi rozbłyskami nadziei, faktycznie robią kapitalną robotę.

No, ja właśnie miałem ten problem, że nie widziałem możliwości kontynuacji. Może coś mi wpadnie do głowy za jakiś czas. Na razie miałem wrażenie, że najmocniejsze będzie właśnie zakończyć to właśnie w tym momencie.

 

Dziękuję, pozdrawiam… no i wracam do pisania.

Pierwsze słowa lecą na papier w konkursie muzycznym.

Wybaczcie za zwłokę. Urlopuję się – wreszcie! :)

 

Hej, zygfryd89

Miło mi to słyszeć. Dziękuję!

 

Hej, kronos.maximus

Obstawianie ojca przez policję w tym kontekście wydaje mi się nieprwadopodobne. Po co miałby ojciec z łatką pijaka porywać własne dziecko? Stawiałbym raczej na niedopilnowanie.

Może powinienem dodać tu dwa zdanie “urealniające”.

 

To najciekawszy moment.

:)

Jak to możliwe, skoro pojawiały się między drzwiami do garderoby, a drzwiami na korytarz, gdzie – jak wcześniej piszesz – było tylko trzydzieści centymentów białej ściany? 

Właśnie o taką reakcję mi chodziło.

 

Dziękuję za miłe słowa, cieszy mnie, że tekst Ci się spodobał.

Pozdrawiam!

 


Hej, GalicyjskiZakapior

Okej. Rozumiem Twoje stanowisko i szanuję. Ważne, że tekst Ci się podobał.

Cóż, pozostaje mi napisanie czegoś dłuższego… następnym razem ;)

Pozdrawiam!


Dziś wrzucę poprawioną wersję tekstu. Dodam poprawki z poprzednich komentarzy.

Przepraszam za moją niedyspozycyjność. Utrzyma się ona jeszcze przez najbliższe półtora tygodnia.

Hej, JolkaK

A dziękuję za miłe słowa :) Niesympatyczni bohaterowie to moja przypadłość. Żona twierdzi, że to dlatego, że jako autor-egoista lubię pisać o sobie ;)

Czepialstwo zawsze chętnie przyjmę. Z góry też przeproszę, bo poprawki wprowadzę dopiero na dniach. Widzę zasadne czepialstwo, więc na pewno zadziałam.

 

Piórkowo będę na tak, głównie z powodu ciekawego podejścia do tematu i dosyć dobrze zarysowanego portretu psychologicznego bohatera, co przy takiej ilości znaków jest niemałym osiągnięciem. Otoczka tajemnicy kończąca tekst też dobrze mu robi. 

Dziękuję. Cieszy mnie i piórkowy klik… i miłe słowa odnośnie do tekstu, no i to:

Opowiadanie zostaje w głowie. 

Dziękuję serdecznie i pozdrawiam!


Hej, OldGuard

Czytałam już jakiś czas temu, nie wiem, czemu nie zostawiłam komentarza

Skandal!

 

Czyli należysz do teamu twierdzącego, że ten mąż to sobie to wymyślił :)

Coś ostatnio mocno skręcam w stronę “delikatnej fantastyki” w tekstach, nad którymi działam. Nie obiecuję więc poprawy. Jeszcze przez jakiś czas będę Wam to serwował.

Dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że uznajesz ten tekst za udany mimo większej ilości dramatu… a niewielkiej ilości fantastyki.

Pozdrawiam!

 

 

Hej, Ambush

Dziękuję i jak najbardziej rozumiem to “NIE”… ale i cieszę się z pozytywów, które wymieniłaś ;)

 

Drzwi skojarzyły mi się z Koraliną. Motyw drzwi super i szkoda, że go nie pociągnąłeś.

Hmmm… muszę kiedyś wreszcie to przeczytać :)

Pozdrawiam!

 


Hej, Cytryna

Dziękuję, za sprostowanie. W takim razie zakładałem, że jest gorzej, ale nie jest aż tak źle ;)

Cóż, wracam do nauki/pisania.

Pozdrawiam!


Hej, pusia

Dziękuję, cieszy mnie bardzo Twój komentarz! :)

 

Hej, Cytryna

Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że tajemnica była niepokojąca… żałuję, że ogólnie tekst nie przypadł Ci do gustu.

Ojciec, który chce się wybielić raczej stroniłby od nazywania swojej wściekłości czy gniewu wprost. Szczególnie tych skierowanych na dziecko.

Nad tym się zastanowię, bo to wydaje mi się niezwykle celne. Pomyślę, jak mógłbym, napisać to lepiej.

Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie tekstu!

Dziękuję. Również mam taką nadzieję ;)

Poprawki wprowadzone. Pozdrawiam!

Hej, regulatorzy

W takim razie jestem wdzięczny Ci za komentarz i łapankę. Szkoda, że tekst Ci się nie spodobał. :) Jutro wprowadzę poprawki.

Pozdrawiam!

Heja,

Widzę, że już sobie wyjaśnialiście sprawę. Cieszy mnie to.

Nie traktuję tego jako spam. Mam nadzieję, że Wasza debata napędzi mi czytelników ;)

Bardjaskier

Rozumiem Twoją decyzję.

 

Może gdyby końcówka poszła w fantastykę

Jest tu trochę kwestii interpretacji, jeżeli chodzi o końcówkę. Także nadal uważam, że zmiana końcówki mogłaby osłabić tekst. Tyle drzwi a brak wyjścia :)

No nic, dziękuję Ci serdecznie za błyskawiczną ocenę.

Pozdrawiam!

 


bruce

Mnie również, ale ja nadal nie do końca wiem co i jak w temacie nominacji i głosowań. :)

Pozdrawiam :)

Outta Sewer

Pierwsza: machnąłem się w liczeniu, bo to nie cztery ale pięć komentarzy było.

To dobrze, że mówisz. Bo wygląda na to, że ja też machnąłem się w liczeniu :)

 

Odpowiednie zgłoszenie zostanie zaraz poczynione w przeznaczonym do tego wątku.

Dziękuję! Podejrzałem wątek, zanim zobaczyłem Twoją odpowiedź.

A więc głosowanie ;) Zero stresu…

 

PS. Jak już (jeśli) obejrzysz "Zaginiony pokój", daj znać tu albo w PW jak Ci się podobało (i czy w ogóle się podobało).

Dam znać. Niestety przygotuj się, że potrwa to trochę. Mam problem z zebraniem się i obejrzeniem czegokolwiek ostatnio. To chyba kwestia sezonu ;)

Dzięki serdeczne jeszcze raz i pozdrawiam!


HollyHell91

Nominacja od takiej wygi Portalowej to chyba nawet lepsza niż Piórko :)

Czuję to, czuję. Outta Sewer, czytałem Twoje teksty, zanim dowiedziałem się, że przed “który” stawia się przecinek… i bałem się odezwać z komentarzem – z tego samego względu. :)

 

Ale mam nadzieję, że i tak je dostaniesz. A skoro już i tak dojdzie do głosowania, to mogę zdradzić, że sama nominowałam tekst.

Nie czuję się pewniakiem w tej kwestii, ale mam wrażenie, że ten tekst wpisuje się mocniej w standardy piórkowe, niż “Uczta”.

Dziękuję Ci serdecznie! Twój głos też wiele dla mnie znaczy :)

Pozdrawiam

barniusz

Tym bardziej dziękuję… i szokuje mnie, jak bardzo ten tekst został dobrze przyjęty przez wszystkich :)

 

Outta Sewer

Ale podpowiem, że zostawiła tutaj, pod tekstem, cztery komentarze (jak na razie). 

Policzyłem ;)

 

W takim razie zacznę od “Zaginionego pokoju”.

Karika słuchałem audiobook, zrobił na mnie wrażenie.

 

Nad nominacją nadal myślę, ale szalka ciut-ciut od wczoraj przechyliła się na Twoją korzyść.

:) <uśmiech>

Pozdrawiam!

 

 

Hej, Storm

Dziękuję, cieszę się, że tekst Ci się spodobał!

Zawsze zaczyna się od jednego browarka ;)

 


Hej, Prestidigitator

To miło, że wróciłeś po takim czasie od przeczytania.

bohater jest wiarygodny w swej niewiarygodności

Też bardzo spodobało mi się to określenie.

 

Zostajemy z pytaniem, czy drzwi są prawdziwe? Czy to kolejna narracja, która zmieni się z czasem?

Dokładnie. Nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć.

To ja dziękuję!


Hej, Outta Sewer

Możesz wydać tę osobę, która poleciła Ci ten tekst? Obiecuję, że nic jej nie zrobię ;)

 

Dość powiedzieć na jego temat, że blisko "Backrooms" leży, a jeszcze bliżej "Domu z liści" Danielewskiego

"Zaginiony pokój". 

Nie znam, ale się zapoznam. Dom z liści to chyba ten eksperyment literacki.

Mogę ze swojej strony powiedzieć, że największą inspiracją dla tego tekstu była książka “Szczelina” autorstwa Jozefa Karika. 

 

Psychologia postaci na wysokim poziomie wiarygodności. Zastanowię się jeszcze nad nominacją piórkową.

Dziękuję i dziękuję! Oczywiście w temacie nominacji jestem stronniczy, więc będę milczący jak te drzwi, ale będę niepokoił swą obecnością.

Dziękuję i pozdrawiam ;)

Finkla

Miałem w głowie te naklejki, które po odklejeniu pozostawiają pusty obrys. No ale właśnie – czasem w głowie autora jest coś tak oczywiste, a potem okazuje się, że nie jest :) Każdy ma inne doświadczenia, inny obraz w głowie, gdy mówimy o jakiejś rzeczy.

bruce

To się czuje. Ja ją od początku postrzegam jako typową awanturnicę, czepiającą się dosłownie wszystkiego. :))

O proszę. To jest lekkie zaskoczenie dla mnie :)

 

Pojęcia nie mam, ale mnie Komentatorzy wypisują aliteracje, zatem wolę zapytać. ;) 

Wbiję sobie do głowy, żeby mieć świadomość o istnieniu czegoś takiego. Muszę tego świadomie używać.

Dziękuję serdecznie i pozdrawiam ;)

 


Jim

Ja też jestem fanem otwartych zakończeń. A jeśli gdzieś jest i 10% fantastyki, to znaczy, że więcej niż zero.

Otwarte zakończenia kiedyś mocno mnie frustrowały. Najwidoczniej teraz piszę po to, żeby frustrować innych :)

Ostatnio jestem wielkim fanem “very low fantasy”. Prawdopodobnie odbije się to na moich tekstach w przyszłości.


GalicyjskiZakapior

Wiesz, no zależy trochę. Aliteracja może przyciągać uwagę tam, gdzie jej nie chcesz, i ogólnie robić dziwne rzeczy[…]

Dziękuję za wytłumaczenie tego. Wbijam sobie to do głowy :)

 

Ale jeśli sędziwy satanista sepleni, to nagle masz jakiś dziwny efekt groteskowo-komediowy, nie?

Chciałbym to usłyszeć :)

 


Hej, Marszawa

Dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że tekst Ci się spodobał, a warsztatowo nic Cię nie zatrzymało w czytaniu.

 

Chcę wierzyć, że za drzwiami ukryłeś szczęśliwe zakończenie

Nic nie powiem ;)

Pozdrawiam!


Hej, Finkla

 

Mocno grasz emocjami, które ostatnio mają zły PR na portalu.

Trochę czytałem wątku, który się zrodził na ten temat. O ironio! To jest pierwszy mój tekst, który gra na emocjach. Wstrzeliłem się idealnie :)

 

Ale. Czy one [drzwi] tam naprawdę są? 

To już zostawiam interpretacji. 

 

Zaskoczyło mnie, że zapamiętał tak dokładnie te naklejki

I trochę dziwne, że matka zostawiła dziecko z takim ojcem

Myślę, że miałbym na to jakąś obronę, ale po prostu o tym nie pomyślałem. Powinienem przemycić w tekście coś, co rozwiałoby te wątpliwości i usprawiedliwiło te rzeczy.

Ale czytało się całkiem przyjemnie.

Cieszy mnie to bardzo :)

Pozdrawiam!

 

Hej, bruce!

 

Podziękowania za oznaczenie wulgaryzmów. :)

Proszę. Staram się, żeby zawsze były nieliczne. Nie wiem czemu, w każdy tekst muszę wpakować co najmniej jedno :)

 

Sprawy techniczne i sugestie oraz wątpliwości

Poprawione prawie wszystko.

 

celowa aliteracja?

Nie. Powinienem unikać tego?

 

dziecko same uciekło.

To przypadkiem. Samo się tak zrobiło. Dziękuję i poprawiłem.

 

A teraz do komentarza. Dziękuję Ci za miłe słowa. 

 

Przez tekst przewijają się dość często ewidentne złośliwości pod adresem Asi/byłej

Przy szlifowaniu zastanawiałem się, gdzie też mogę jeszcze jakąś szpileczkę wbić tej dziewczynie :)

 

Z kolei pojawia się niepokojące pytanie – czy aby na pewno nie skrzywdził on córeczki?

Ja mam swoją interpretację tego tekstu, ale jej nie zdradzę. Te rozważania bardzo mi się podobają.

 

Jeżeli chodzi o filmy, które opisałaś, to przeczytałem prawie cały Twój komentarz – ale końcówkę omijam, bo filmów nie widziałem, a wydają się ciekawe. Jest taka szansa, że sobie obejrzę, więc nie chcę wiedzieć, co się wydarzyło ;)

 

A tu – takie zaskoczenie… :))

Kliczek, pozdrawiam serdecznie. :)

 

Tym bardziej cieszy mnie, że nie wpadłem na ten sam pomysł co filmowcy. Dzięki temu tekst jest dla Ciebie ciekawszy. Dziękuję serdecznie za klik i obszerny komentarz z łapanką. 

Pozdrawiam serdecznie.

 


 

MichaelBullfinch

O proszę :)

Dziękuję Ci serdecznie. Dodatkowo rozumiem Twoje rozterki, odnośnie tego, że betowałeś ten tekst. Ja kiedyś rozkminiałem czy mogę klikać do biblioteki, jeżeli byłem na becie :)

Dziękuję Ci za pomoc z tym tekstem. Spędziłeś nad nim sporo czasu, a ja to jeszcze przeciągałem ;)

 


Hej, Bardjaskier

Cieszą mnie wyłapane przez Ciebie zalety tego tekstu.

Co do wątpliwości:

 

Ale z drugiej strony, ta forma narracji utrudnia przedstawienie emocji bohatera. Bo emocje powinny wynikać z zachowania i podejmowanych decyzji, a nie zapewnień narratora.

Myślę, że da się emocje pokazać w takim sposobie narracji i wydawało mi się, że są one obecne. Być może gdzieś zbłądziłem, ale leszcze nie wiem w jaki sposób. Do zastanowienia.

 

Mamy też bardzo otwartą końcówkę. Która nie mówi nam – oszalał albo tak te drzwi istnieją. A więc nie mamy tu fantastyki. Zostaje historia pijaka, który stracił córkę. 

Jestem fanem otwartych zakończeń i/lub trzęsień ziemi na samym końcu. Jeżeli uznasz, że interpretacja może być tylko jedna, to możesz wybrać tę bez fantastyki. Czy to plus, czy minus, że mamy tę dowolność? Może być minus, jeżeli wrzucam na “fantastykę” tekst, który 90% osób zinterpretuje jako pozbawiony magii :)

Ja interpretuję ten tekst na jeden, własny sposób, ale podobają mi się te rozważania.

 

 

Dziękuję za klik i również pozdrawiam ;)

 

Hej, już odpowiadam i poprawiam. Na razie część pierwsza, ale odezwę się do wszystkich ;)

 

GalicyjskiZakapior

Wcześniej odniosłem się do Twojego komentarza, a teraz wprowadziłem też poprawki. Dziękuję Ci serdecznie!

 

Jaki żarcik?

Tylko nad tym muszę się jeszcze zastanowić. Bo coś co miało wybrzmieć, najwidoczniej nie wybrzmiało. Zostawię to na razie w komentarzu u siebie na docs. :/

 


Jim

To pewnie częściej będę zaglądał, zobaczyć, jak się wywiązałeś z obietnicy ;-)

Jednego przyszłego czytelnika już masz – choć mój notoryczny brak czasu sprawia, że będzie to czytelnik sporadyczny ;-)

No to teraz czuję presję :)

Jednak bez obaw! Widząc, jak ten tekst został przyjęty, postanowiłem przesunąć wyżej w kolejce pewne opowiadania, które kojarzą mi się z wysoką dawką emocjonalną. Może political fiction, które leży jako trzeci draft od 5 lat na dysku? Kiedyś trzeba to puścić w świat.

I od razu lecę do kolejnego Twojego komentarza.

 

…uznałem, że utwór zasługuje na dużo więcej niż Bibliotekę.

 

:o Dziękuję! Miło mi bardzo… przy okazji zerknąłem do wątku, o którym mowa. W takim razie mam wyjątkowe szczęście ;)

Dodatkowo jestem zszokowany, że ktokolwiek napisał:

Przeczytałem opowiadanie ponownie

Jeszcze raz dziękuję!


Hej, Melancholia…

Dziękuję Ci serdecznie – są miodem na moje uszy! ;) Cieszę się, że tekst Ci się podobał.


Dzyń dybry, HollyHell91

Od razu powiem, że poprawki zrobione, ale nie wszystkie.

 

krzyki raczej kojarzą się z czymś negatywnym. 

W moim zamyśle właśnie o to chodziło. Narrator nie powie, dzieci hałasują. Może nawet nie powiedziałby krzyki. Zastanawiam się, czy nie powinienem zmienić nawet na:

Jak dzieci się drą, oznacza to, że wszystko jest w porządku.

 

Mocny tekst, a jednocześnie napisany lekko. Jestem pod wrażeniem.

Na uznanie zasługuje też rzadka umiejętność wcielenia się w bohatera, zadbałeś o bogaty i wiarygodny portret psychologiczny

Dziękuję Ci serdecznie za komentarz. Z racji tego, że wiesz, co działo się przy “Uczcie” dodam, że pierwszy draft tego tekstu powstał dwa dni po nieotrzymaniu piórka. Chciałem sobie udowodnić, że potrafię robić postaci, które nie są typu “zły, bo zły”.

 

pisz częściej.

Postaram się pisać trochę więcej opowiadań… nie obiecuję jednak natychmiastowej poprawy ;)

 

Tekst pięknie wygładzony, chwała autorowi i betującym.

Zastanowię się nad nominacją.

Chwała im i chałwa! Sporo byłem maglowany, przyznaję.

Dobrze, zastanawiaj się nad nominacją. Może kiedyś obrosnę w piórko ;) Dziękuję Ci i pozdrawiam serdecznie.

 

Reszta komentarzy – już do Was idę, ale najpierw zrobię poprawki od Ciebie, Bruce.

Hej, melendur88

To że potrafisz nieźle pisać, pamiętałem po “Uczcie” :) 

Dziękuję za miłe słowa :) Uczta to była przygoda. Tutaj mamy do czynienia z leżeniem na kozetce.

 

Trudne i ciężkie, nie lubie takowych ale przeczytałem.

Tym bardziej cieszy mnie, że przeczytałeś ten tekst i pozytywnie się o nim wypowiadasz.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam ;)

Hej,

Dziękuję wszystkim! I już staram się odpowiedzieć na każdy komentarz… 

 

NomadFromNowhere

 

Końcówka zostawiła mnie z przyjemnym niedosytem. Nie przez sam motyw drzwi, ale przez emocjonalne domknięcie historii.

To była gdzieś moja obawa: kończenie historii w takim momencie. 

 

Warsztatowo również bardzo dobrze(pozazdrościć ;))

 

Dziękuję za miłe słowa – wszystkie, które padły z Twojej strony.;)

 


UnaBomba

 

Kiedy z tekstu zaczęło wynikać, że to dziecku stanie się jakaś krzywda, chciałam przerwać czytanie. Mam galante jaja, ale na cierpienie dzieci jestem szczególnie wrażliwa. Niemniej czytałam dalej, a potem czułam niedosyt, że najgorszy scenariusz z mojej głowy się nie ziścił. I weź tu bądź mądry.

Rozumiem, o co Ci chodzi. Chyba sam miałbym opory przed pokazaniem takiej krzywdy. Stąd też wynika kierunek, w jakim poszedł ten tekst.

 

Wcale nie jest taki smutny, jak zapowiadałeś :)

O proszę :)

I dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że tekst Ci się podobał ;)


Jim

Właśnie o takie teksty nic nie robiłem.

Twój komentarz robi robotę ;) Także dokładasz cegiełkę do tego, żebym pisał więcej takich tekstów.

 

Dobrze odrobiona lekcja z psychologii. Ogólnie – utwór na poziomie, chciałbym tu więcej takich. Klikam.

 

To bardzo miłe. Dziękuję!

Ten tekst był formą protestu… odnośnie do poprzedniego opowiadania. Zawsze jak w czymś nawalę, to próbuję udowodnić sobie, że potrafię, przy kolejnym tekście. Stąd ta lekcja psychologii.

 


Hesket

Dziękuję za miłe słowa i za klik :) Rozważałem, czy nie pójść dalej, ale stwierdziłem, że cały ten wątek psychologiczny mógłby na tym ucierpieć. No i tak wyszło :)

Pozdrawiam!

 


homar

Też mam obsesję, ale nie na punkcie drzwi. Fajne.

Dziękuję :)

Ja swoich obsesji nie wyliczam, bo szkoda czasu ;)


GalicyjskiZakapior

Zostawiłem komentarz od Ciebie na koniec i pewnie wrócę do niego jeszcze później – jak już zrobię poprawki. Mam nadzieję, że zrobię to do wieczora, jak uda mi się usiąść do swojego komputera.

 

Ale od razu mogę podziękować Ci za miłe słowa. Cieszę się, że tekst Ci się spodobał.

 

Ta niewiarygodność potężnie dodaje tu smaku, bo tak naprawdę do końca nie wiemy – czy te drzwi to tak na serio, czy może on coś temu dziecku zrobił i to taka jego schiza z wyparcia. Podobnie z tą jego przemianą bohatera – czy faktycznie ten strach nie wygra, czy on tak sobie tylko wmawia każdej nocy, że owszem, to jest ta noc.

 

Bardzo podobają mi się te rozważania ;)

Czy, aby na pewno narrator przestał pić? Może nadal chla i ma jakieś omamy, które pozwalają mu poradzić sobie z traumą? Przecież nie raz złapaliśmy go na kłamstwie.

A może nakrył dzieciaka z naklejkami i wściekł się?

Może to nie są tajemnicze drzwi a zwykłe okno balkonowe, przez które planuje wyskoczyć? Może odnajdzie tam córkę?

 

Pozdrawiam!

Hej, Grzesiek_W

Łał… dziękuję serdecznie. Wydawało mi się, że tekst jest chyba-dobry, ale zaskakuje mnie ilość pozytywnych komentarzy. Cieszę się bardzo, że tak dobrze Ci się czytało :)

Nie powiem, że miło się czyta…

Hehe :P

 

Do Biblioteki nominować jeszcze nie mogę, ale

Gwiazdki są dla mnie również mega motywacją, a Ty mi dałeś maksymalną ich ilość – dziękuję serdecznie i pozdrawiam :)

Teo Max

zrobiłam sobie przerwę, i nie żałuję :)

Dziękuję, najbardziej cieszy mnie ostatnia część tego zdania ;)

 

Hej, MichaelBullfinch

Dziękuję teraz za wyczerpujący komentarz oraz za komentarze podczas bety. Twoja obecność dużo zmieniła w tym tekście na plus. Polecam tego allegrowicza ;)

 

Ale uderza najmocniej dopiero w końcówce, kiedy dowiadujemy się, że bohater kłamie.

W ramach ciekawostki: plan na opowiadanie był inny, ale jak to zwykle bywa, coś pojawia się podczas pierwszych poprawek i zmienia zupełnie wydźwięk tekstu… z czego jestem bardzo zadowolony.

 

Jak pisałem wcześniej, jedyne na ten moment co mi nie gra, to od kiedy pisze, a kiedy mówi (sam do siebie, ewentualnie do terapeuty). Wydaje mi się, że ciągle pisze, a na końcu dopiero zdaje sobie sprawę do kogo, więc pasowałyby te kłamstwa stopniowo przechodzące w prawdę. Jak teraz o tym myślę, to może nawet to jest spoko.

Nad tym pewnie będę się jeszcze zastanawiał przez jakiś czas. Podczas bety przesunąłem ten moment uświadomienia sobie. Może to wpisuje się pozytywnie w ogólny chaos tekstu… sam nie wiem ;)

Dzięki za zaufanie na becie, pozdro!

To ja dziękuję ;) Pozdro!

 

Hej, barniusz

Miło mi bardzo, cieszę się, że tekst przypadł Ci do gustu. Jak czytam Twój komentarz, to tym bardziej podoba mi się ten bohater i cieszę się z tego, w jakim kierunku poszedł ten tekst.

 

Jeszcze raz dziękuję za przeczytanie, miłe słowa i za klik ;)

Hej, Teo Max

Ekspresowo czytasz :o Dopiero co opublikowałem.

Dziękuję za miłe słowa, ciszą mnie bardzo.

 

P.S. Nic mi o tym nie wiadomo ;)

Hej, Czesio

Chodź opowieść na początku wydaje się ciekawa, to muszę zgodzić się z Bruce. Ze względu na liczne błędy i usterki trudno się to czyta. Polecam na start: interpunkcja.pl. Jak usuniesz te błędy i zaczniesz korzystać z bety na portalu, to odbiór Twoich tekstów od razu się zmieni.

Pomysły masz (fajne), ale na razie skupiłbym się na warsztacie. To najszybciej zaowocuje dla Ciebie.

 

Pozdrawiam ;)

Hmmm. Finkla. Kiedyś było to możliwe, teraz nie można już domniemywać ;)

Hej, MichaelBullfinch

Przygnębiające, niepokojące i… naprawdę bardzo dobre. Nie wiem, jak udało Ci się to zamknąć w szorcie :o

Jak zmieni twarz i biust to tylko po głosie ją poznać ;)

 

Pozdrawiam

Hej, kasper.sola

Smutny, dobry tekst. Łapanki nie robiłem, bo dobrze płynęło mi czytanie.

Pomysłowo, chodź motyw dobrze znany.

 

Pozdrawiam i klikam.

Gratulacje dla “Wybrańców” i nominowanych!

 

HollyHell91 – dziękuję Ci serdecznie za tego focha. Bardzo mi miło :)

Hej, zygfryd89

Dzięki za komentarz i za miłe słowa :)

…z drugiej strony szkoda, że tekst nie wbija się mocno w pamięć.

Pozdrawiam!

 

Ave, cezary_cezary

Dziękuję za miłe słowa z pierwszej części Twojej wypowiedzi :)

Druga część: rozumiem i biorę to na klatę. Komentarz odnośnie “złego-złego” powtarza się trochę. Jest to coś, na czym najbardziej przejechałem się w tym tekście.

 

tym razem zagłosuję na NIE.

Rozumiem, szanuję i dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam :)

Spoko, wszystko jest git ;)

Podsumowanie fajne. Widać, na co zwracać uwagę, żeby dostać od Ciebie “TAKa”.

Hej, Bardjaskier

Nie ma sprawy. Pogubiłem się.

Wyszło na NIE. Powodzenia z następnymi tekstami. 

To mnie zmyliło najbardziej, bo zabrzmiało jakby z tym tekstem to już był “koniec”. :) zamiast “Jestem na NIE, ale powodzenia z tym tekstem”?

 

Pewnie się czepiam, bo do tej pory nie wiedziałem jak ten proces wyglądał. ;) Tak czy siak dziękuję Ci bardzo i będę wiedział co i jak na przyszłość :)

 

Hej, HollyHell91

Przez chwilę pomyślałem, że to już decyzja, a wyniki oficjalne pojawią się na dniach. Bo niby wiem gdzie zawsze pojawiają.

 

Twój tekst obecnie jest poddany głosowaniu Loży i zazwyczaj w dniach 19-23 dnia danego miesiąca są publikowane wyniki wszystkich nominowanych opowiadań. 

 

Dziękuję, będę wypatrywał.

Pozdrawiam i już nie sieję zamętu ;)

Aaaa… Dziękuję Ślimak Zagłady

… a ja już podziękowałem i rzuciłem mikrofon :p

 

Myślę, że sformułowanie “końcowa ocena piórkowa” wypadło nadspodziewanie kategorycznie, na pewno nie miał na myśli tego, o czym piszesz.

W takim razie przyznam, że zinterpretowałem to… no cóż: kategorycznie :)

 

Hej, Bardjaskier

Dziękuję – może innym razem ;) Ten tekst i tak poszedł dużo szerzej, niż mi się spodziewałem.

Ale rozkminiam tę ocenę (nie to żebym miał pretensje) i nie wiem jak ją czytać. Myślałem, że loża głosuje indywidualnie, a z tej grafiki wynika, że…? Tekst musi spełniać wymagania dodatkowe, żeby móc wziąć udział w głosowaniu. Dobrze to rozumiem?

No i jeszcze raz dziękuję komentującym, klikającym, nominującym i wszystkim innym -ącym! :)

 

 

Hej, HollyHell91

Też to tak odczytuję :)

Swoją drogą: dziękuję Ci serdecznie za pomoc z tekstem i wrzucenie go na wokandę :)

Hej, GalicyjskiZakapior

Dziękuję, że do mnie zawitałeś. Na początku powiem: poprawki wprowadzone.

 

Pierwszym, co uderza, jest jak wolno opowiadanie się rozkręca. 9k znaków zajmuje przedstawienie sytuacji

Tak, nie śpieszyłem się w tym tekście :) Wyciągnę wnioski!

 

Fabuła zmierza od punktu A do punktu B niemalże po geodezyjnej.

Zgadzam się. Tekst jest częściowo “mocno przewidywalny”. Tak chciałem, z racji na zakończenie, ale sporo osób to wytyka –  co sprawia, że zaczynam się nad tym ponownie zastanawiać.

 

 

Mimo tego, poza tym przydługim wstępem, jest to bardzo przyjemne opowiadanie…

Dziękuję. Cieszą mnie plusy, które wypisałeś. Komentarze przy tym tekście dały mi sporo do myślenia. Co oczywiście wezmę (a właściwie już wziąłem) pod uwagę przy konstruowaniu i pisaniu kolejnego tekstu.

 

Pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie dziękuję :)

Ślimak Zagłady

I przekonał! Zmieniam, dziękuję ;)

 

Również Ci dziękuję, życzę owocnej i przyjemnej pracy!

Dziękuję ;)

Hej, JolkaK

Dziękuję, za opasły komentarz. Już poprawiam i odpowiadam.

 

Nie podoba mi się to sformułowanie – czy dłoń może wniknąć? Zapadła się, utknęła?

Przez chwilę myślałam, że wpadł do wody…

Poprawione. Z tym zanurkowaniem świata jednak nie mogę przesadzać. Podobało mi się to, ale jest bardzo mylące.

 

A tu logicznie się nie spina, skoro czuł go mimo deszczu, to deszcz nie mógł ustać. 

czuł go, mimo że był cały mokry po deszczu, który na chwilę ustał. Wiedział, że niebo już zbierało się do kolejnego natarcia.

Logika. Deszcz lał nie przerwanie, ale wcześniej ustał…

Strumienie wody lały się z nieba. (bez “nieprzerwanie”)

 Po niemal godzinnej wspinaczce dotarł wreszcie do otworu.

Zapis jest niekonsekwentny – albo z myślnikami po obu stronach, albo przecinek. 

Na razie zostawiłem bez zmian. Nie znalazłem jeszcze tych zapisów niekonsekwentnych. Mam za to sporo jednoliniowych myśli zapisanych kursywą. Muszę jeszcze raz do tego usiąść i poczytać o zapisach.

 

On nigdy nie uciekał – to inni uciekali przed nim. Sergio będzie błagał o śmierć, nim nadejdzie jego koniec.

Najpierw myślałam, że to akcja, która działa się wcześniej, tak jak to zrobiłeś w poprzednich akapitach. Jednak w połowie okazuje się, że to opowieść bohatera. Może tak ją właśnie potraktować i „włożyć” w usta Daxa? Jako wypowiedź przy ognisku? 

 

Tu mam problem. Właśnie chciałem skołować czytelnika i Daxa. Jakby nie było, właśnie chciał zabić staruszka, a tu nagle siedzi i sobie dalej z gościem gawędzi. Do zastanowienia, na razie zostawię to z komentarzem na docs.

 

 

 

Opowiadanie jest z pewnością dobre – fabuła zaplanowana i przeprowadzona tak, że czyta się z zainteresowaniem…

Dziękuję za miłe słowa :)

 

 

Minusy to z pewnością charakterystyka bohatera – zbyt jednoznaczna, zła, aż oczywista.

Dziękuję. Zgadzam się.

 

 

Drugi to przewidywalność zakończenia. Gdy dowiedziałam się, że starzec miesza w głowach, to już wiedziałam, czym to się skończy. Potem już mamy tylko opowieść potwierdzającą „potworność” Daxa i nieuchronny koniec dla złej postaci. 

Pytanie, które należałoby tu zadać, czy przewidywalność zakończenia to wada?

Końcówki będę trochę bronił. Nie planowałem tu twistu z wywróceniem wszystkiego do góry nogami. Czy to dobrze? Czytam dalszą część Twojej wypowiedzi i…

Czytelnicy czasem lubią przewidzieć, co się stanie i lubią mieć rację (wiedziałem, że tak będzie!), więc mam tu mieszane odczucia. W końcu zło ponosi karę, a my odruchowo lepiej przyjmujemy takie zakończenia. 

Tak, tu było od początku jasne, że Dax zginie. Zaskoczeniem miało być jak. Tak… wiem, że Sergio na dobrą sprawę powiedział mu dość jasno co się z nim stanie ;)

 

Z drugiej strony, zaskoczenie często sprawia, że opko zostaje w pamięci, a czytelnik częściej do niego wraca. 

Trudny orzech do zgryzienia… :)

 

Racja. Sam wolę tekst z “niespodziewanką” na końcu. A czy czy moje zakończenie zostaje w pamięci zakończenie, czy nie? :)

Jestem wielkim fanem twistów. Rzadko kiedy go sobie odpuszczam. Tutaj poszedłem trochę inną drogą niż zazwyczaj. 

 

Poprawki w większości zrobione.

Dziękuję Ci za ten komentarz. Mam o czym myśleć ;)

 


 

Hej, Ślimak Zagłady

 

Najwyraźniej mam serię nadrabiania autorów, którym nie zdarzyło mi się dotychczas napisać komentarza. Bardzo mi miło do Ciebie trafić!

Ano racja, nie zetknęliśmy się jeszcze nigdy w moim tekście. Bardzo mi miło.

 

Tak w skrócie: mafijny egzekutor spotkał w górach potwora, który go wyspowiadał i pożarł. Słabym punktem jest ta prostota fabuły i brak odcieni moralnych

Bardzo ciekawe podsumowanie :) Ach ta prostota bohatera. Wychodzi w wielu komentarzach – biję się w pierś.

 

Końcowy zwrot akcji wydaje mi się nieźle przygotowany: wprawdzie od razu odgadłem, że główny bohater nie wyjdzie żywy ze spotkania ze starcem i raczej będzie to coś subtelniejszego niż zatrute jedzenie, błysnęło mi też, że sam posiłek chyba jest iluzją, ale nie poszedłem dalej tym tropem.

Dziękuję :) Miałem nadzieję, że posiłek wyda się dziwny, cieszy mnie to bardzo.

Plusem jest też, że poszczególne myśli i reakcje Daxa, jego nagłe przejścia między beznamiętnością a gniewem, sprawiają wrażenie wiarygodnych dla tego rodzaju postaci.

Tego się bałem najbardziej. Cieszę się, że wyszło.

 

Język opowiadania niestety nie jest najlepszy, sporo wyrażeń wydało mi się niefortunnych. Spróbuję zaproponować choćby przykładowe poprawki redakcyjne:

Szkoda… ale już biorę się za poprawki.

 

 

Prawdopodobnie raczej “wyrywać kończyny ze stawów”, to bardziej praktyczna i historycznie częściej używana metoda tortur.

Podoba mi się.

 

Dziękuję! Sporo tych baboli.

90% poprawek zrobionych. Te nie zrobione, wrzuciłem sobie w komentarz do zastanowienia. Przykład:

Tu nie miało być coś w rodzaju “arystokraci albo i hołota”?

Arystokracka hołota bardzo mi się podoba.

 

Reasumując: odniosłem wrażenie, że po poprawie co bardziej uderzających błędów będzie to solidny tekst biblioteczny, ale do jakości piórkowej jeszcze mu brakuje. Dziękuję za możliwość lektury i pozdrawiam!

Rozumiem i dziękuję Ci serdecznie! :) Mam sporo do popracowania jeszcze.

 

Hej, Anet

Dziękuję! Cieszę się bardzo :)

Hej, Fasoletti

Bardzo luźny i przyjemny tekst. Dobrze się czytało. Ostatni akapit – szacun ;)

 

Mini łapanka:

tak poważną sprawę[przecinek] jak zostanie chrzestnym dla czyjegoś dziecka

podskakując radośnie[przecinek] przemierzałem kolejne kilometry

przypominała nie budynek mieszkalny, a jakąś futurystyczna[Ą?] konstrukcję

Aby nie spaść[przecinek] trzymałem się sierści,

Pozdrawiam ;)

Hej, CZARNA2

Mocny tekst, opisy bardzo obrazowe. Straszny jak zabłąkana kula, która zupełnie przypadkiem może zakończyć czyjeś życie.

Ciekawe zakończenie.

 

Pozdrawiam ;)

Hej, Adexx

Bardzo przyjemny mini-tekst. Od razu pomyślałem o krótkości/kruchości życia.

 

Super się czytało – pozdrawiam :)

regulatorzy

Ramshiri, życzę Ci, aby starania zawsze były zwieńczone sukcesem. :)

Dziękuję! :)

 

Hej, Marszawa

Już się trochę uspokoiło ;)

Te “dwie drobnostki” już poprawione.

 

Dziękuję Ci bardzo za miły komentarz. Cieszę się, że tekst spodobał Ci się, a końcówka zaskoczyła.

 

Jedyna rzecz, którą bym zmieniła, to początek. Skróciłabym go nieco, bo zanim ruszyła właściwa akcja, minęło trochę czasu i nie mogę powiedzieć, że zostałam wciągnięta od pierwszych zdań. Czytałam dalej, bo wiedziałam, że będzie ciekawie. I zdecydowanie było!

Zdania są tu podzielone, ale gdybym cokolwiek miał zmieniać w tym tekście, to rzeczywiście byłoby to minimalne skrócenie początku. Szybsze zasiądnięcie* do ogniska. Potraktuję to jako nauczkę na przyszłość.

“Uczta” miała być szortem – rozwlekanie to moja przypadłość.

 

Pozdrawiam i trzymam kciuki za piórko! :)

Dziękuję serdecznie – sam jestem ciekaw werdyktu.

Pozdrawiam ;)

 

Hej, beeeecki

Wewnątrz budynek bardzo wyraźnie odbiegał od typowych elfickich gustów, przede wszystkim dlatego, że całą przestrzeń porastały rośliny; sufit i ściany pokrywał intensywnie zielony mech, a w wysokim holu posadzono niemałe drzewo, w którego liściach siedziały poćwierkujące ptaki.

Zaprowadzono je do szerokiej sali,

Ptaki zaprowadzono ;)

 

– Sądziłem, że przesłuchania będą przeprowadzane pod zaklęciem prawdomówności.

Jak dotarłem do tego momentu, to się zastanowiłem – po co to dochodzenie. Potem oczywiście wszystko się wyjaśniło ;)

 

Nie wyłapałem za wiele, bo i łapać nie było co :)

 

Największy plus to świat i kreacja głównej bohaterki – specyficzna jest, co tu dużo gadać.

Minusem dla mnie jest sama zagadka, która zbyt łatwo i “częściowo” bez głównej bohaterki została rozwiązana. Tym bardziej jak zobaczyłem, że pani detektyw jest specyficzna, to zakładałem, że będzie dociekliwa, arogancka i łokciami dotrze do prawdy. I tego ostatniego elementu trochę mi brakło.

 

Zapraszam na kolejny tekst z mojego uniwersum…

Niemniej jednak fajny tekst, dobrze się czytało. A skoro jest to jakieś uniwersum, to mnie ten tekst zachęcił do dalszego czytania.

Pozdrawiam :)

Jeszcze raz dziękuję, regulatorzy :)

Cieszę się, że uznałeś uwagi za przydatnie i jestem pewna, że w kolejnych opowiadaniach będzie coraz mniej usterek. :)

Jak zawsze Twoje komentarze są na wagę złota. Będę się starał :)

Pozdrawiam!

Hej, regulatorzy

Ojojoj! Tyle tego jeszcze wyłapałaś. Szok…

 

Choć początkowo Sergio nie mówił zbyt wiele, pozwalając wygadać się Daxowi, to tak naprawdę intrygujące były właśnie jego półsłówka i zachowanie, a makabryczny finał naturalnym zwieńczeniem tego, co zostało zasugerowane wcześniej.

 

Dziękuję za miłe słowa :)

 

Szkoda tylko, że wykonanie pozostawia tak wiele do życzenia.

Biję się w pierś i poprawiam!

 

Wszystkie poprawki zrobione, ale odniosę się do niektórych:

 

gdy dojrzał na coś, co wywołało spazm gorzkiego śmiechu.

Zmieniłem na:

gdy dojrzał coś, co wywołało spazm gorzkiego śmiechu.

Tak powinno być – dobrze rozumuję? Bez “na”.

 

Metry zamieniłem na kroki.

Podkoszulek na koszulę.

 

wchodzę prosto w paszczę Śmierci? → Dlaczego wielka litera?

Pozostałość po czymś – zmieniam.

 

– Ghule, Wypaczeni, słudzy ciemności… całe to ścierwo. → Wypaczeni – kim są i dlaczego wielka litera?

Wypaczeni to bardzo ważne stworzenia w tym świecie – tak ważne, że autor niepotrzebnie zaznacza to wielką literą.

To jest rasa. Zmieniłem na małą literę :)

 

Dziękuję Ci serdecznie za łapankę. 

Byłem przekonany, że jest już naprawdę dobrze – a tu taka niespodziewanka*

 

Pozdrawiam ;)

Hej, mbeck

 

Najpierw łapanka, potem ogólna opinia.

 

Granica była co prawda płynna[przecinek] ale bardzo wąska – wystarczyło przekroczyć niewidzialną linię o metr, by świat zmienił barwy.

 

Roślinność wewnątrz była zupełnie inna niż ta [przecinek] jaka znajdowała się poza.

 

To udawało się powstrzymać, niestety nie udało się powstrzymać dzikich przelotów nad nią, nawet pomimo surowych zakazów i wysokich kar. Zawsze byli tacy, dla których zobaczenie tego miejsca na własne oczy było warte najwyższych kar, nie mówiąc już o zdjęciu na tle niebieskich słupów.

Były surowe kary za latanie. Ale ludzie płacili te kary – bo chcieli widzieć to na własne oczy… zakładałem, że oni dronami latają, a to samolotami? Dobrze rozumiem?

 

Pod ziemią, dokładnie kilka metrów, przypadkiem odkryto fundamenty.

Jakby było “dokładnie” to podane byłoby ile metrów. A tak jest “około kilka metrów”.

 

Materiał był czymś, czego ludzkość nie znała.

Materiał był czymś, czego ludzka nauka nie znała.

Powtarzasz za bardzo.

 

Zdobyli też neutrina; byli tacy, co zamiast rzucać, przytulali się, sproszkowane rozpuszczali w wodzie i pili. Kiedyś ktoś pokazał mi ogłoszenie na darknecie, oferujące to jako przyprawę w cenie luksusowego samochodu za gram. Palono to, skanowano wszelkimi falami i nic.

W tym miejscu pogubiłem się.

 

znewicowanym

Literówka.

 

co myślisz odkryć

Dziwny zwrot.

 

ogromnymi uniwersytetami.[przecinek zamiast kropki] ośrodkami

 

Ci którzy nad tym myśleli w efekcie trafiali do gabinetów terapeutów, którzy je wynajmowali od tych od exeli i slajdów.

Pogubiłem się :)

 

Po kilku latach nastąpił przełom.[spacja]Okazało się

egzotyczną meterię

Literówka + wcześniej pisałeś to wielką literą

 

chyba mógłbym skończyć.Został jednak

Brak spacji.

 

 

Podsumowanie

Tekst ciężko mi się czytało. Jest sporo potknięć. Język trudny – ale to jest mocno subiektywna opinia.

 

Dałeś dużą obietnicę na początku: “pokażę czemu ludzie to idioci” i… nie do końca czuję satysfakcję.

Całkiem niedawno, ktoś zainteresował się tymi „badziewiami”, które sto lat wcześniej geolodzy wyrzucili na śmietnik. Po wnikliwej analizie kwantowej struktury jednego z kamieni, udało się odczytać zakodowaną wiadomość.

Nie czuję, jakby to była prosta kartka zostawiona przez kosmitów, którą łatwo było odczytać. Instrukcja, którą ludzie zdeptali, a którą mógł odkryć każdy.

Oczywiście pokazana jest zachłanność ludzka i to na plus. Pomysł też fajny.

 

Tekst trochę do poprawy, ale mógłby być naprawdę spoko. Takie rzeczy mogłyby wyjść na becie – polecam, swoją drogą.

Pozdrawiam serdecznie. Powodzenia w poprawianiu i kolejnych tekstach :)

Dziękuję za komentarz. Poprawki na pewno będą naniesione.

Nie ma sprawy. Działaj, poprawiaj – i wrzucaj kolejne ;)

 

Ostatnio czytałam twoją ucztę i miałam bardzo pozytywne odczucia bo wszystko ładnie się zgrywało i było na wysokim poziomie, ale jakoś nie odważyłam się komentować.

Dziękuję za miłe słowa!

Śmiało zostawiaj wszędzie komentarze – chociażby dwa zdania. Autor na pewno zawsze się ucieszy, że ma więcej czytelników… i nie mówię tu tylko o swoich tekstach, ale ogólnie :)

 

Pozdrawiam!

Finkla, MichaelBullfinch

Jest decyzja w sprawie tagów: wywaliłem obcego :p Nie chcę, żeby ktoś się zawiódł, gdy na koniec nie wyskoczy Xenomorph i nie pozabija wszystkich.

 

bruce

 :)

Hej, CZARNA2

 

Zacznę od łapanki, nie przestrasz się… na koniec napiszę ogólnie co sądzę :) 

Tekst naprawdę fajny :)

 

Karczma była ledwo widoczna w szarówce wieczoru. Był to nieduży, kwadratowy budynek o słomianej strzesze i niskich drzwiach.

Powtórzenie.

Dopóki drzwi będą zamknięte, żaden potwór w nocy nie wejdzie.

Może → żaden potwór nie wejdzie. To i tak jest zrozumiałe, że w nocy.

 

 

Zastąpiła je duszna cisza, kiedy mężczyzna zrzucił z głowy kaptur. Paskudne blizny, zdobiące policzki wyglądały na ledwo zagojone. Ale to nie one przykuły wzrok, lecz bursztynowe oczy o podwójnych tęczówkach i hebanowy kostur w dłoni mężczyzny – misternie opleciony czarną dratwą, z przeplecionymi metalowymi drobiazgami, kolorowymi koralikami i kruczymi piórami.

Mężczyzna poruszył się powoli i skierował bezszelestne kroki w stronę lady.

Za dużo tu trochę tych mężczyzn.

 

Podobni do upiorów, na które polowali[przecinek?] nie przepadali za dobrymi duszami.

odparł chropawym głosem, ciężkim i nie przywykłym do mowy.

Chropowatym? Nieprzywykłym razem pisane.

 

Powiesił płaszcz, aby wysechł, a sam rozparł się na drewnianej ławie[przecinek?] opierając plecy i kostur o ciepłą ścianę.

Nakrył głowę cienkim kocem [przecinek] ale potępieńcze wrzaski nie ustawały.

– Pierdolić – mruknął [przecinek] podejmując decyzję.

– Zabiła Mietka i Daszbora

Coś mi ten Mietek nie pasuje do dark fantasy w tym klimacie – ale to tylko luźna uwaga. Niekoniecznie słuszna – to Twój świat.

 

Obrócił w dłoniach kostur i zanim mrok rozprzestrzenił się w pomieszczeniu, gasząc wszelkie światło, wbił go w podłogę, szepcząc zaklęcia.

Na początku zastanawiałem się, czy wbił mrok w podłogę :)

 

Nachylił się nad nią [przecinek] dotykając lodowatą dłonią jej głowy.

wątła smuga[przecinek] jaka snuła się

 

Podsumowanie

 

Gratulacje! Pierwszy tekst na portalu – super! :)

Przyciągnęło mnie tutaj dark fantasy, karczma i groza. 

 

Fajny tekst. Jest trochę potknięć – co mogłem, wypisałem – ale podobało mi się. Jest klimat i mrok a dla najważniejsze.

Jest też zadowalające zakończenie. Bohater uważany za tego “najgorszego” wcale nie jest taki zły. I dobrze, że nie próbuje innym tego tłumaczyć.

 

Świat ciekawy. Wydaje się wielki – większy niż to, co pokazałaś w tekście. To bardzo na plus.

 

Pozdrawiam ;)

HollyHell91

Wybacz, że tak Cię męczę, ale zależy mi na pozytywnym werdykcie pozostałych Lożan, bo moim zdaniem jak najbardziej zasługujesz na Piórko :)

Dziękuję Ci za to :) Męcz! Cieszy mnie to.

 

Na: → Reszta możnych i dworzan miała u niego dług.

Zmienione.

 

Najwyższy czas!

;)

 

Aa, ok, niecierpliwa ja…

Hehe :)

 

Zamarł.

Ano, skomplikowałem trochę.

Poprawki dodane od razu na portalu.

 

Jeszcze raz dziękuję :)

Poprawki wrzucone!

Dziękuję serdecznie wszystkim – jeżeli kogoś pominąłem to przypadkiem i trzeba dać mi kopa, albo podać okulary.

 

HollyHell91

 

Z zanurkowaniem świata – jeszcze nie wiem. Wrzuciłem sobie komentarz w docs i czekam wenę! :p

Żartuję – jeszcze myślę o tym.

 

Nikt nie ląduje w więzieniu bez powodu ;p Dodałabym, ale jedno zdanie powinno wystarczyć, nie ma też co tu się rozdrabniać, bo nie jest to aż tak istotne.

Trochę przebudowałem:

Wystarczył jeden nowy arystokrata w mieście – taki, który jeszcze nie wiedział, jak załatwia się tu sprawy – i Dax wylądował za kratami. Reszta możnych i dworzan była mu winna. Nikt nie chciał, żeby jego ludzie zaczęli mówić. A mieli o czym.

Kilka słów rzuconych we właściwe ucho sprawiło, że więzienne kraty stanęły dla niego otworem.

 

Cieszę się, że pochwały motywują Cię do dalszej pracy i nie osiadasz na laurach. To bardzo dobry znak.

Za długo w tym siedzę ;) Ale ten tekst bije rekordy popularności – nigdy tak nie miałem.

 

EDYTKA: Ale tu nadal wynika, że gulasz zastygł…

Tak – dopiero wrzuciłem całe poprawki. Przerobiłem już wszystkie komentarze przerzuciłem z docsa na portal ;)

 

Dziękuję i pozdrawiam ;)

Hej, MichaelBullfinch

 

Zgadzam się z Tobą w łapance. Zdanie przesunąłem do nowego akapitu.

Sergio będzie błagał o śmierć, zanim z nim skończy.

Tu poprawiłem…

 

Dax zastygł.

Utalentowany gulasz → tu dodałem podmiot :)

 

 

 

Sporo metafor, bystrych uwag. Nawet rubasznego humoru. Ciekawy klimat, zdecydowanie na plus. Ja też uwielbiam retrospekcje, szczególnie jak są osobnym rozdziałem, więc tu też subiektywnie bardzo doceniam.

Dziękuję za wszystkie miłe słowa – a trochę ich jest ;)

 

Fakt, wstęp i wspinaczka dłużyły się, ale od wejścia do jamy ruszyło pełną parą i mnie wciągnęło. 

No… nie śpieszyłem się. Zabawny fakt: to miał być szort – prosta rozmowa przy ognisku.

 

No, zaimponowałeś mi, to naprawdę dobry tekst, który chętnie polecę do Piórka. 

Łoł! Dziękuję serdecznie. Miło mi bardzo :)

Dzieje się :o

 

EDIT: Mam wrażenie, że tag “obcy” odnosi sie bardziej do kosmitów, przynajmniej ja myślałem, że o tym będzie tekst. Może warto przemyśleć usunięcie go.

Hmmm… Na razie zostawię. Bo czytam dalszą konwersację i zastanawiam się i… nie wiem.

Ten “obcy” był umieszczony w zupełnie innym kontekście – i zgadzam się, że jest on mylący trochę. Równocześnie bardzo pasuje mi do Sergio (mimo że z kosmosu nie przywędrował).

Do zastanowienia.

 

I właśnie – wracając do obcego…

Finkla

No i pytanie – czy to zachęca do tekstu, czy zniechęca?

Chyba, że ktoś czyta to w ten sposób: dark fantasy o inwazji obcych – to mogłoby zniechęcić.

 

Jak już jesteśmy w temacie gry o tron (w tym kontekście) to jest taki żart…

Nie! Dobra. Przepraszam – ja i moje żarty. 

 

MichaelBullfinch wracam do Ciebie.

 

To oczywiście Ramshiri sobie zdecyduj. Podbiłem tylko, jakby zrobił to nieświadomie. Nie przeszkodziło mi to w lekturze, mimo, że czekałem na starożytnych kosmitów. W sumie Sergio był na tyle tajemniczy, że mógł te kryteria spełniać XD

 

Dziękuję – jeszcze nie zdecydowałem. Pomyślę, a nóż widelec coś wymyślę… :)

 

Już prawie na finiszu jestem – zaraz opublikuję poprawki – trochę mi się zeszło.

Hej, Bardjaskier

Wskazałeś sporo rzeczy, z którymi się zgadzam:

 

Dax jest ciekawą postacią, choć zbyt jednolitą

No i równocześnie dajesz do zrozumienia, że spotka go kara.

Środek – czyli przekonywanie mnie, jak zły jest Dax wypada słabiej. Sergio, jest interesujący ale przez chwilę, bo środek histori upewnił mnie, że będzie strasznym potworem,

Słodko-gorzki komentarz, ale zgadzam się z nim. O Daxie nie napisałem nic pozytywnego. Zrezygnowałem też z twistu na zasadzie: strzelby nie było w pierwszej scenie, ale i tak wystrzeliła – co czasem uskuteczniałem. Pomyślałem, że od początku dam znać czytelnikowi co się stanie – a zostawię z pytaniem: jak? Trochę na zasadzie “wiemy, kto zabił, ale nie wiemy jak mu się to udało”.

Może powinienem delikatniej sugerować pewne rzeczy? – muszę to rozkminić.

 

Wędrówka górskim szlakiem jest opisana bardzo dobrze.

Dziękuję :)

 

No ale już zakończenie, jest ciekawe, bo pułapka stwora jest sprytna i straszna, no i miło, że zostawił coś ghulom;). Podoba mi się, że cały misterny plan Sergio jest zdradzany Daxowi, czyli jak zostanie załatwiony i że ghule też będą miały z niego uciechę, ale w taki sposób, żeby nie zepsuć finału. 

Sergio to taki poczciwy nie-człowiek. Dzieli się jedzeniem z innymi ;)

 

Z tego, co wyczytałem, całość spięła się bardzo dobrze Twoim zdaniem. Nie-twist wyszedł. Cieszę się bardzo.

Podsumowując: jest fajnie, ale mógłbym się zastanowić nad tym, żeby aż tak bardzo nie podkreślać pewnych spraw aż tak mocno… oraz nie podkreślać, jak “bardzo źli” są Dax i Sergio. Bo z odcieni szarości, poszło to za bardzo w czarne.

Tak to czytam :) I chodź tutaj mleko się już rozlało – postaram się pamiętać o tym na przyszłość.

 

Czytało się dobrze , klika już nie mogę dać, więc pomyśle, jaki głos oddać w sprawie piórka :). A na razie pozdrawiam :)

Bardzo mnie cieszy. Dziękuję – ze zniecierpliwieniem będę śledził piórkowe newsy!

Pozdrawiam serdecznie :)

 


Hej, czeke

Dziękuję Ci za miłe słowa. Słowo “majstersztyk” brzmi szczególnie dobrze w moich uszach.

Bardzo cieszę się, że tekst Ci się spodobał.

 

Za majstersztyk uważam też to, że w opowiadaniu, w którym (jeśli odliczyć retrospekcje) niewiele się dzieje, tak wiele się wydarza. Chapeau bas! :)

Tutaj zatrzymam się na moment.

Nie zliczę, ile razy próbowałem napisać opowiadanie, w którym ludzie “gadają” albo mierzą się wzrokiem – i do tego jest ciekawie. Moja pierwsze próba była żałosna i nie! Nie powiem, o które opowiadanie chodzi.

Dziękuję Ci, że zwróciłeś uwagę na ten element.

Pozdrawiam ;)

Skoro lecę po kolei to jeszcze raz:

 

bruce – dziękuję serdecznie za drugi klik/zgłoszenie ;)

Od razu przejdę do kolejnego komentarza od Ciebie – i zaraz “cofnę się wstecz”.

 

To ja dziękuję za oryginalny tekst, tak mocno zapadający w pamięć. :)

Dziękuję, miło mi to słyszeć.

 

Też nie bardzo wiem, jak to działa, długi czas nawet nie zdawałam sobie sprawy, że mogę tu dawać jakiekolwiek kliki. :)

Trochę już poczytałem. I chyba ja też mogę coś klikać… do sprawdzenia jeszcze. Do biblioteki i tak klikam, ale tu więcej możliwości jest.

 

Piszę tak wyłącznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, zapewniam. :) Wraca, a zatem – nie daje o sobie zapomnieć i ciągle go widzę przed oczami, pamiętam fabułę i myślę o poszczególnych wątkach. :) A to znaczy dla mnie tylko jedno: trzeba nominować! :)

Pozdrawiam także, dzięki, powodzenia. :) 

Jeżeli ten tekst aż tak zapada Ci w pamięć, to cieszę się bardzo – dobrze, że pozytywnie. Bo równie dobrze mogłyby wracać tylko obraz uczty na głównym bohaterze ;)

 

Pozdrawiam serdecznie :)

 


beeeecki

Chyba jak masz od dwójki dyżurnych nominację, to już nawet będziesz głosowany przez Lożę, jeśli dobrze rozumiem. I fajno :)

Ooooo! Super.

Już jestem zachwycony, bo chyba same te nominacje sprawiły, że pod opowiadaniem zaczęła się robić kolejka. Nie nadążam odpowiadać :)

 


HollyHell91

No to teraz mogę się przyznać, bo i tak dojdzie do nominacji, że ja sama nominuję tekst ;)

Dziękuję! Jeżeli to dobrze rozumiem, to znaczy, będę już rozważany do piórka. A dzięki Twojej nominacji – mam zagwarantowany jeden głos.

Wreszcie mam szansę zrozumieć, jak to działa ;)

Hej, hej,

Porobiło się! Tyle komentarzy :o Dziękuję i już biorę się za odpisywanie/poprawki.

Do wszystkiego się odniosę, wszystkim odpowiem – ale lecę chronologicznie. 

 

Hej, HollyHell91

 

Zaimponowałeś mi ostatnio “Świetlaną przyszłością”, toteż z podrasowanym zainteresowaniem przechodzę do czytania:

Miło mi bardzo, dziękuję za Twój obszerny komentarz. Jest nad czym kminić. Lecimy po kolei → 

 

Poprawki zrobione – ale pracuję jeszcze nad zmianami od pozostałych, więc wszystko wleci za jakieś dwie godziny.

 

O! Ciekawa perspektywa. Tak jak często się spotyka “świat zawirował”, tak można przecież użyć “świat zanurkował”. Genialne!

Zaraz, to on nie wpadł do wody?

Z jednej strony – inaczej i ciekawie, z drugiej trochę mylące :) Miało być, że spada tak szybko, że wydaje się, jakby właśnie nurkował.

 

→ Błyskawica rozerwała świat na dwoje i rozświetliła krajobraz. Setki ton skał przypominały nieskończone cmentarzysko.

Zgadzam się i zmieniam :)

 

Może krwawiącą zastąpić poranioną?

Tak. Tego mi brakowało!

Tak samo z poprzednią poprawką → dodałem dodałem “swoją” przy dłoni.

 

Wyłapałaś też kilka fajnych fragmentów, za co serdecznie dziękuję. Zawsze dobrze wiedzieć też co zadziałało :)

Legend o Skalnej Dolinie krążyło tyle, co chętnych na darmowe piwo

Zresztą wkroczyć nie oznaczało przeżyć, a przeżyć, nie oznaczało być w stanie o tym opowiedzieć.

– Kurwa rucha za pieniądze, a urzędnicy na pieniądze

– Dużo tam jeszcze masz? – zapytał zamiast tego, wychylając się w stronę pakunku.

– Nie mam tylko dziwki – odpowiedział tym samym dziwnym, zachrypniętym głosem.

 

 

Dax zagłębił się w otworze, zmuszając do ostrożności.

Dax zagłębił się w otworze – ostrożnie, bez pośpiechu.

Trochę przebudowałem. Siękoza mnie tu gryzła, więc wywaliłem drugie “się” nie myśląc o podmiocie. Tak jest chyba z większością miejsc, gdzie podmiotu brak… :/ Za bardzo kombinowałem.

 

Zaczynał co prawda od drobnych kradzieży, ale dość szybko zorientował się, że z sylwetką niedźwiedzia daleko w tym fachu nie zajdzie. Pobicia i wymuszenia przychodziły naturalnie.

Dodałem niedźwiedzia.

Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Arystokraci wtrącili Daxa do więzienia, bo bali się, że nagle jego ludzie zaczną chlapać jęzorem? A wcześniej się nie bali?

W sumie to nie ma powodu, dla którego jest w więzieniu. “Wpadł” ale, że jako ma koneksje, to arystokraci go wyciągną. Myślisz, że warto dodać o tym kilka zdań?

 

Można jedną czaszkę zastąpić głową.

A może lęku? Lepiej wybrzmi wtedy całe zdanie.

Okej.

 

Do tego Darkańskie piwo

Muszę się dokształcić na ten temat. Zmieniam na małą literę. Nadużywam trochę WIELKIEGO pisania.

 

Gulasz zastygł? :)

Hehe :) Na to wychodzi – poprawione.

 

Zaraz, o jakich stworzeniach on mówi? Myślałam, że mówi o ghulach właśnie.

– W takim razie nie będę się obawiał – odparł Sergio. – Martwym i tak nie robi różnicy, czy pożrą ich robale, czy coś większego. Powinieneś raczej lękać się tych, co jedzą żywych.

Tutaj Sergio zaczyna rozprawiać o tych, co jedzą żywych. Przejrzę to jeszcze raz.

 

– Najpierw paznokcie. Potem zęby – powiedział, jakby opisywał przepis, a nie wspomnienie. Spojrzał na Sergio, próbując dojrzeć jakikolwiek ruch nieznajomego świadczący o emocjach: – Później wykonałem jeszcze akcję, którą nazywam odwróceniem. Wyłamałem młodej wszystkie palce do zewnątrz.

Czasem mięśnie wciąż drgały, jakby próbowały czegoś dosięgnąć. Zawsze go to bawiło.

– Wtedy mówię: potrzymaj mi łamak, bo muszę zająć się twoimi nóżkami. – Kręciło mu się w głowie od piwa, ale kontynuował. – Najważniejsze, żeby ojciec patrzył.

Trochę zmieniłem – dodałem Sergio wcześniej, żeby nie było to aż tak mylące.

 

Pracowałem dalej, czekając aż wściekłość przegra z rozpaczą

Zmieniłem na wściekłość.

 

Pozostałe drobne zmiany również zrobiłem bez narzekania ;) Lecę do podsumowania.

 

Ale to jest dobre. Poczułam taką satysfakcję z czytania, że aż mimowolnie się wzruszyłam.

To jest dla mnie największy komplement. Jestem w szoku, jak pozytywne komentarze pojawiają się pod tym tekstem. Wypisałaś bardzo dużo plusów i wszystkie mnie bardzo cieszą – odniosę się do części zaraz.

Ten pomysł na tekst krążył mi po głowie od jakiegoś czasu. Opowiadanie było już gotowe – ale dzięki rozmowie z Tarnina (której dziękuję serdecznie za pomoc) przepisałem wszystko na nowo – tekst spuchł o prawie dwie strony. Zmienił się głównie język/warsztat/styl – ale i dialogi przepisałem zupełnie. 

 

Po czwarte: świetnie pokazałeś wątek zamroczenia, mącenia umysłu, czy jak to inaczej nazwać. Sama czułam się zamotana, zaniepokojona, lekko ogłuszona.

Tego obawiałem się najbardziej. Czyli zadziałało – dziękuję :)

 

Sergio jest postacią jak najbardziej świadomą, więc on… też jest potworem? A czy można nazwać potworem kogoś, kto pozbywa się potwora?

Po trzecie: główny bohater jako złol rzadko się broni w literaturze i trzeba mieć nie lada umiejętności, by przedstawić go w sposób zachęcający do czytania. Tobie się to udało.

Cieszy mnie to bardzo :)

 

Po Twoim komentarzu zaczynam żałować, że kolejny tekst z tego świata jest jeszcze w powijakach (też przepisywany jest zupełnie na nowo). Trzeba chyba zakasać rękawy.

Jeszcze raz dziękuję :)

Lecę chronologicznie – więc jeszcze się do Ciebie odezwę, w sprawie kolejnych Twoich komentarzy.

 

Pozdrawiam :)

 


 

 

Hej, beeeecki

 

Nie myślał jednak o poddaniu się – o nie!

Nie rozważał jednak poddania się – o nie!

Po małym przebudowaniu.

 

Postać przy ognisku najprawdopodobniej już się trzęsła, zdając sobie sprawę z tego, co nastąpi

Dziękuję! Twoja wersja jest o wiele lepsza!

 

Tekst skonstruowany z dobrym pomysłem i warsztatem. Atakuje z kilku stron mocnymi wrażeniami, a tu brutalnością…

Dziękuję. Miód na moje uszy. Tym bardziej że tekst przepisywałem na nowo pod kątem warsztatu właśnie :)

 

Bardzo dużo czasu zajęło mi zastanawianie się nad nominacją piórkową. Przeszkadzało delikatne wrażenie fragmentaryczności tekstu – wprowadziły je retrospekcje, z jednej strony udane, z drugiej pokazujące świat poza opkiem. Niemniej, lubię fantasy, także dark fantasy, a niesamowicie oddałeś ich klimat. Dam nominację.

 

Co do retrospekcji – to miałem z nimi dużo problemów – przepisywałem kilka razy na nowo.

Jeszcze raz dziękuję za nominację. Tak jak wspomniałem wcześniej – to moja pierwsza nominacja. Obiecuję powrót do tego świata dark fantasy ;)

Pozdrawiam :)

 

Już biorę się za komentowanie kolejnych wpisów i kolejne poprawki… wrzucę wszystkie na raz.

Dziękuję, bruce 

Miło mi bardzo :)

Tyle tu jestem i nie wiem, jak to działa – zaraz sobie doczytam.

 

No i przepraszam, że ten tekst do Ciebie wraca. Nie jest przyjemny ;)

Pozdrawiam

Hej, HollyHell91 beeeecki

Nie chcę zostawić tak miłych komentarzy bez odpowiedzi więc dziś krótko. Dziękuję serdecznie! :) Łał! Nie spodziewałem się aż tylu miłych słów – a tu jeszcze nominacja. Razem z tą nominacją, będę miał ich już… jedną :) Tym bardziej mnie to cieszy.

 

Jutro biorę się za poprawki. Wtedy też “nasmaruję” Wam dłuższy komentarz.

Pozdrawiam serdecznie :)

Hej, Robert Raks

Bardzo ucieszył mnie Twój komentarz :) Cieszę się, że tekst tak Cię wciągnął.

 

„są tylko odcienie szarości”.

Dark fantasy i odcienie szarości to temat, który coraz częściej wałkuję. Na pewno jeszcze wrócę do tego świata.

 

Dziękuję za miłe słowa, komentarz i klik. Biblioteko przybywam! ;)

Pozdrawiam serdecznie

Hej, Adexx

Pytanie, które nasunęło mi się na początku: czy można mieć poczytalność większą niż bazowa? Inaczej: czy 6 jest wartością maksymalną?

No nic –> wyskoczyłem przez okno. Ale ja już tak mam, ostatnio wyskoczyłem z pędzącego pociągu w połowie sesji :p

 

Wbij ołówek w dziurę i uderz pięścią w palec wystający z otworu → (32)

Powinno być chyba samo “Wbij ołówek w dziurę “ → bo palec wysuwa się dopiero w kolejnym paragrafie, więc jest to spojler.

 

Chciałeś, żeby to było krótkie – tak zakładam – ale fajnie byłoby mieć więcej decyzji. Szczególnie na początku prześlizgiwałem się przez zdarzenia i paragraf po paragrafie, nie musiałem dokonywać żadnych decyzji.

 

Jest klimat zaszczucia. Powtarzający się motyw robi fajny efekt.

Bardzo mi się podobało :)

Pozdrawiam!

Czy to science-fiction, czy tekst obyczajowy?

 

Hej, Bardjaskier

Bardzo przyjemny tekst, dobrze się czyta – tym bardziej że żadnych potknięć nie zauważyłem.

Z tego szorta wynikają ciekawe rozkminy odnośnie tego, gdzie to wszystko zmierza…

 

Pozdrawiam serdecznie ;)

Bruce

Co do aliteracji, mam tu na Portalu zawsze zwracaną na nie uwagę, zatem wolę też dopytać, czy to celowy zabieg, czy nie. ;)

Na razie uznajmy, że jest to celowy zabieg. Zapoznam się dokładniej z tematem i pomyślę.

 

Zgrzytało mi podczas czytania, bo lepiej by mi brzmiało: “odcisnęło”, gdyż to nie są same “dni”, lecz “kilka dni”, ale specem nie jestem, mogę się mylić, zostaw, jeśli lepiej Ci brzmi po staremu. :)

Z tym zrobię tak samo. Na chwilę obecną zostawię, ale dodam sobie w docs komentarz do tego i spróbuję dowiedzieć się co z tym zrobić.

 

– No i dziwkę, której, jak skończę, nikt nie będzie chciał tknąć nawet kijem.

O… lepiej. Dziękuję i poprawiam.

 

Dziękuję serdecznie Bruce! :)

 


Hej, Ambush

 

Pobetowo wspomnę, że opowiadanie dla mnie jest nieco zbyt brutalne, ale czyta się znakomicie.

Zwłaszcza od momentu, kiedy zaczyna się czuć niepokój, który akapit po akapicie narasta. 

Dziękuję serdecznie za betę, za ten komentarz i za klik. Wyszło brutalnie – ale cieszę się, że czytało Ci się znakomicie :)

 

No i chwała Ci autorze, za przedstawienie sylwetki bohatera, bo wcale go nie żal. 

A proszę bardzo. Niestety mam słabość do takich bohaterów :/ Może spróbuję coś innego w przyszłości.

Pozdrawiam serdecznie ;)

Hej, Koala75

Bardzo przyjemny szorcik. Nie spodziewałem się do samego końca. Tym bardziej, że ksiądz ją polecił. U dentysty, spodziewałem się raczej krwawych opowiadań… :)

 

Mini czepialstwo

właśnie odwołała przyjście. → wizytę? Odwołanie “przyjścia” brzmi dla mnie dziwnie, ale to może tylko dla mnie ;)

 

To chyba powinno być w jednym akapicie? Dziwne, że najpierw krzyczy “wychodź” a potem kulturalnie pyta: “przyjmie ją pan?”

– Wchodź! – stanęła w drzwiach i powiedziała z niewyraźną miną:

– Przyszła nowa pacjentka. Nie znam jej, ale jest polecona przez księdza Browna. Przyjmie ją pan, doktorze?

Pozdrawiam ;)

Hej, bruce!

 

Fragment Przedmowy: „Dołączajcie do uczty przy ognisku” skojarzył mi się ze słynnym przebojem Kabaretu Elita. :)

Aż sobie posłuchałem… gdybym słuchał tego, do pisania “Uczty” to tekst wyglądałby zupełnie inaczej :)

 

Poprawki zrobione – sporo. Ale mam nieliczne wątpliwości:

 

Kamienne, nieociosane ściany mówiły dużo o wieku tego miejsca – grota musiała powstać przed poprzednim Cyklem. – aliteracja?

Czy to jest błąd, który trzeba naprawić? Niby rozumiem, o co chodzi, ale nie wiem, czy powinienem to zmieniać.

 

Kilka dni głodówki odcisnęły na nim piętno. – składniowy?

Wydaje mi się, że powinno być właśnie “odcisnęły” a nie “odcisnęła/ło” bo te kilka dni odcisnęły na nim właśnie piętno.

 

– No i dziwkę, z którą jak skończę, nikt nie będzie chciał tknąć nawet kijem. – składniowy?

Tu mam duży problem. Generalnie miałem problem z napisaniem tego zdania. Nie widzę tu błędu. Możesz mi pomóc z tym zdaniem? :)

 

I przyszła śmierć,

Tak – w obu miejscach jest teraz dużą literą.

 

Zakończenie mocne, przerażające, wręcz makabryczne. Jak w sumie cała historia. :) Odczytuję tekst jako sprawiedliwą karę za dokonane w życiu okrucieństwa. :)

Super. Dziękuję, tak dokładnie miało być… trochę tego okrucieństwa nawet uciąłem.

 

Mimo zamknięcia całości mam wrażenie, że to może być fragment/rozdział obszernej powieści o arcyciekawym, mrocznym świecie fantasy. ;)

Co prawda kontynuacji konkretnie tego wątku nie planuję, to masz dobre wrażenie. Sergio jest jedną z grywalnych postaci w moim RPG. Planuję mu też kolejne opowiadania i coś dłuższego – może w opowiadaniu tego jeszcze nie widać, ale jest to gość, któremu czasem puszczają nerwy.

Świat Cykli jest dość spory, bo jest w nim kilka kampanii RPG, opowiadań i rozpisanych pomysłów na dłuższy format. Wałkuję to od lat, ale dopiero ostatnio dopracowałem wszystko i zaczynam realizować te pomysły.

 

Dziękuję serdecznie za przeczytanie, komentarz i za klik!

Pozdrawiam serdecznie :)

 

Hej, Finkla

Dziękuję za przeczytanie – i za klik :)

 

Początek trochę mi się dłużył

No… przyznam, że nie bardzo się śpieszyłem w tym opowiadaniu. Chwała betującym, bo dzięki nim ten początek i tak został skrócony.

 

Ciekawe, w jaki sposób skłonił ludzi, żeby przysyłali mu posiłki. Pewnie odpowiedni faceci zawsze znajdą kogoś odpowiedniego i nie trzeba ich długo przekonywać…

Gość taki jak Sergio, ma swoje sposoby ;) Mam nadzieję, że jeszcze wrócę do tego w innych tekstach.

Pozdrawiam :)

Złapałem się na ten hak :)

 

Hej, melendur88

Bardzo fajnie napisane, jest stylizacja – ale dobrze się to czyta. Tekst wciąga.

No i nie wiem w końcu czy ta Kasieńka diablicą była, czy bohater.

 

“Jeden hak mam na potwory, drugi…”

Pozdrawiam, klikam.

Hej, Adexx

Dziękuję za miły komentarz i za klik – no i za betę!

Na pewno coś z uniwersum jeszcze wrzucę, chociaż nie wiem jeszcze, kiedy to będzie. Po głowie chodzą mi 3 szorty, które pewnie rozciągną się na 25 tys. znaków ;)

 

Hej, melendur88

Twój komentarz to miód na moje uszy. Cieszę się, że twist okazał się smakowity ;)

 

a Sergio buduje niepokój detalem i spokojem

Sergio, plus klimat, to były dwie rzeczy, nad którymi chciałem najmocniej popracować przy tym opowiadaniu.

Gdybym mógł kliknąć kilka razy, kliknąłbym za klimat, konstrukcję napięcia i finał, który zostaje pod skórą.

Miło mi bardzo :) 

 

Pozdrawiam!

Czołem, Adexx

Łapanki już były, teraz podsumowanie.

No co ja Ci mogę powiedzieć: przerażające to i obrzydliwe. Smutne i…

Bardzo podoba mi się ten styl – fantastyka mocno osadzona w emocjach. Wydaje się bardzo “realistyczna”? Sam nie wiem jak to określić.

 

Nie tylko opowiadanie jest fajne, ale i koniec satysfakcjonujący ;)

Ode mnie masz klik.

EDIT:

Dziękuję. Już mocna ekipa się zebrała na becie :)

 


 

Cześć, potrzebuję pomocy z opowiadaniem.

Ogólne wrażenia + przecinkologia, powtórzenia i braki płynności itp.

Tekst jest po dużym przebudowaniu.

 

Tytuł: Uczta

Znaki: 26 000

Gatunek: dark fantasy / horror.

Brutalne, obrzydliwe i przegadane. Tekst jest o podróży przez niesprzyjający teren. Na swojej drodze, mężczyzna natrafia na tajemniczego kapturnika, którego postanawia zabić. Najpierw jednak utną sobie pogawędkę.

Uwaga: w tym tekście nie znajdziecie bohaterów.

Wulgaryzmy: Nieliczne

bruce

“A co cię to obchodzi”?

Kurczę, nie znałem tego :)

 

Co do opowiadania, myślę, że masz z nim tak, jak miałam w dzieciństwie z “Alicjami” (bo klimat jest bardzo podobny, zagadkowość – także)

Może coś w tym jest. Mówili, że z wiekiem będzie inaczej – poważniejsza literatura, bogatsze słownictwo – a ja wciąż [prawie] tak samo dziecinny :p

 

Ślimak Zagłady

Zauważ jeszcze, że to Siła dał impuls do rozpoczęcia przygody, w wyniku której wypadł z grupy przyjaciół (czy raczej – w odczycie symbolicznym – przestał być częścią osobowości dojrzewającego Olka).

Tego nie wyłapałem.

 

Oczywiście takie sytuacje są realnym problemem osób o bardzo nietypowych nazwiskach (np. “Piszpan” czy “Cyps albo Zyps”).

Był kiedyś skecz o pewnym panu, co przyszedł do urzędu zmienić imię i nazwisko. A miał ładne – nadane na część słynnego austriackiego akwarelisty.

 

Dobra, bo się rozgadałem :p

Powodzenia w konkursie!

 

Ślimak Zagłady

Niemniej każdy ma inny gust i Twoje wątpliwości równie dobrze mogą wynikać z przyczyn zupełnie subiektywnych, jak z realnych wad, których nie udało nam się na razie zidentyfikować.

Dokładnie :)

Niektóre teksty widać, że są słabsze. Tutaj mam z kolej: wiem, że jest to dobrze napisane, ale “coś nie siadło”. Nawet nie wiem co.

 

skoro połapałeś się, że stopniowe rozcieńczanie różnic pomiędzy postaciami to świadomy zabieg

Ok, czyli coś jest na rzeczy. Jeszcze jedno przyszło mi do głowy odnośnie Siły z Twojego opowiadania.

Jak mówi stare chińskie przysłowie: "Dopiero gdy komar usiądzie ci na jaj***, zdasz sobie sprawę, że nie wszystko da się rozwiązać siłą"

 

Chyba gdzieś kiedyś słyszałem coś podobnego. “– Stulpyyysk! – Gdzie twoja kultura? – Zgubiłem ją. – To słychać”, dobrze kombinuję?

Coś takiego. W mojej wersji poszli zgłosić zgubę Zguby na komisariacie. Kultura został na zewnątrz.

Policjant na wejściu:

– Imię?

– Stulpysk.

– A gdzie kultura?

– Za drzwiami.

To tyle.

Pozdrawiam ;)

 

Hej, Ślimak Zagłady

Mam problem z tym tekstem. Jest bardzo dobrze napisany, postaci z charakterem – co prawda potem zlewają się w jedno, ale wydaje mi się, że taki był zamysł :)

Początek bardzo mi się podobał, ale potem tekst był dla mnie niezrozumiały i chyba po prostu nie trafił w mój gust.

 

Podsumowanie? Widzę, że tekst jest fajnie napisany, ale ja się w nim zgubiłem :)

 

P.S. Początek przypomniał mi żart o trzech gościach. Zguba, Stulpysk i Kultura poszli do lasu. Zguba się zgubił…

Pozdrawiam ;)

Hej, BasementKey

Żarciki zacne, ale zacznę od łapanki ;)

Marek wyciągnął szyję[przecinek] próbując zlokalizować źródło hałasu.

– Bardzo dobrze[kropka, czy dalej mała litera?] – Uśmiechnąłem się do niego łagodnie. – Może zatem to ty przypomnisz mi i obecnemu tutaj Rupertowi co jest naszą misją,[przecinek na końcu zdania?]

To, że przez chwilę zerknę na teren sąsiedniej posiadłości[przecinek] wcale nie oznacza, że tracę z oczu moje zadanie.

– Dobra, masz rację, skończmy tę dyskusję,[czemu przecinek, nie kropka?] Skoro nie

samochoów [literówka]

kończyny obalałe od [literówka]

ogromnne [literówka]

eskploratować [literówka]

A pies biegał wkoło [przecinek] wykrzykując szaleńczo:

jeszcze jednego doniosłego członka.[bez kropki] – przemawiał

 

Gdyby moje ręce nie były rozpięte od Marka do Ruperta, klasnąłbym z radości w dłonie.

lol :)

 

Więc teraz ogólnie: 

Żarty wyszły świetnie. Bardzo w moje gusta. Tekst płynie jak inteligentna sztacheta strumieniem myśli, więc jest bardzo udany, mimo literówek.

Ale samej końcówki – mam wrażenie, że czegoś nie zrozumiałem. Dlatego po lekturze mam takie:

fajne… ale co dalej?

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie ;)

Hej, maciekzolnowski

Aż prosisz się o klik… mnie przekonałeś.

 

Kiedy przenieśliśmy się do Wrocławia, poczułem się jak instrument wrzucony do obcej orkiestry. Miasto dudniło jak ogromny bęben, szkoła muzyczna była wieżą prób…

Te opisy, porównania – szacun. Dalsze odnoszenie się do muzyki/instrumentów. Bardzo stylowo, klimatycznie to opisałeś. 

Nie wyłapałem żadnych błędów, a nie lubię się o błędy potykać, więc na plus.

 

Minusy? W sumie to nie ma fantastyki, ale w tym przypadku mi to nie przeszkadza.

Pozdrawiam

Ułała, Ambush :)

Nie spodziewałem się takiego tekstu. To drugi, lub trzeci łird jaki czytam na portalu – po tym tekście, chcę jeszcze więcej!

Łapanka? Nic nie zauważyłem. Tak dobrze się czytało, że leciałem do przodu. Mocne…

 

Pozdrawiam ;)

Dziń dybry, HollyHell91!

 

Nie rozumiem, co tu się wydarzyło.

Nie w opowiadaniu, lecz na portalu. Dlaczego tekst nie trafił do Biblioteki? Skandal! Przecież to opowiadanie jest świetne! Powiedziałabym nawet, że poziom jest między Biblioteką a Piórkiem.

Miło mi bardzo, że ten tekst aż tak przypadł Ci do gustu :)

Odpowiadając na Twoje pytanie, bez żalu, pewnie tekst cieszyłby się większą popularnością, gdybym był bardziej aktywny na portalu. U mnie jest z tym różnie. Przez dłuższy czas nic nie komentowałem. Teraz czas świąteczny, więc wracam… ale później praca mnie przyciśnie i znów może być różnie.

 

 

Dziewczyna była niezwykle bystra, a na jej widok rozmowy cichły. Jednak Przydział nie patrzył na wygląd.

Przecinek umieściłem (ten z Twojej łapanki) ale nad tym zdaniem muszę się zastanowić jeszcze. Bohater jest przekonany, że jednak inteligencja jest ważna. Dlatego całe to zdanie może warto przebudować :)

 

Dlatego dodaję brakującego klika, na-ten-tychmiast!

Świetnie wykreowany i przedstawiony świat, zawarłeś tyle ważnych i ciekawych wątków w tak krótkim tekście, jednocześnie nie mieszając w głowie czytelnikowi zbyt dużą ilością informacji. Wszystko jest logiczne i wiarygodne.

 

Dziękuję! :) Biblioteko, przybywam!

Tak mi posłodziłaś, że aż siadam i szlifuję kolejne opowiadanie.

 

No i ten klimat… Tajemniczy zębacze, którzy byli kiedyś ludźmi, zielona, świecąca woda, bleeeh… Wspaniałe uniwersum! Czy powstała potem kontynuacja tekstu? Chętnie bym poczytała więcej w tym klimacie.

Pomysł został mocno rozpisany… jako materiał na książkę – i pewnie dlatego na razie nic nie powstało. Nie wykluczam, ale mam zbyt dużo pomysłów i za bardzo siedzę na razie w dłuższej formie, żebym mógł to kontynuować.

Dziękuję!

 

Przy okazji: dziękuję GalicyjskiZakapiorze za zaproponowanie tego tekstu w wątku prezentowym! :)

Czołem, Godzilla

Najpierw łapanka. Głównie przecinki.

Wieczorami sączył natomiast drinki na plaży [przecinek] pozdrawiając swoich fanów.

przejechał budzący grozę zakręt Eau Rogue [przecinek] stojąc na desce na jednym palcu.

Wcześniej chciał jednak odpocząć [przecinek] korzystając z walorów Francuskiego wybrzeża

– On Cię pokona – nie dawała spokoju blondynka.

Moja myśl: to raczej on nie dawał im spokoju ;)

 

Drzewa zamarły w bezruchu i przestały szeleszczeć [literówka?] liśćmi. Morskie fale zatrzymały się w miejscu. Przelatujące w pobliżu owady zaprzestały trzepotać skrzydłami bezgłośnie zawisając w powietrzu. Świadkowie twierdzą, że było wówczas słychać jedynie muczenie krów, choć najbliższa farma oddalona była o sto sześćdziesiąt kilometrów. 

 

Bardzo fajny fragment – szacun ;)

 

On Cię [małą literą] pokona

udał się z nim do pobliskiej kawiarni [przecinek] zamawiając kakao z lodem

Król rozładowywał resztki gniewu [przecinek] dorysowując na zdjęciu Tarzana charakterystyczną grzywkę i

Wwasza wysokość jest nader łaskawy.

– Tak wasza wysokość. Zawsze chciałem być najlepszy. A do tego muszę pokonać waszą królewską mość – Pewność siebie i pyszałkowatość młodzieńca

On tak go ładnie tytułuje – zupełnie nie widać tej pewności siebie. Tym bardziej pyszałkowatości.

 

sportowcy [przecinek?] jak i amato…

trwają tygodniami kosztując życie dziesiątki surferów.

Czai się tam tuż pod powierzchnią [przecinek] czekając na nadjeżdzającą [literówka] ofiarę.

ląduje na twardym asfalcie [przecinek] odnosząc zazwyczaj bolesne złamania,

Wystawia gumowy język [przecinek] smakując bieżnikiem spływającą po bitumicie krew.

próbuje się jeszcze uratować [przecinek] płynąc w stronę trawnika,

słysząc imię potwora [przecinek] bledną niczym ściana,

Co więcej [przecinek] ów

Gdy tylko jeden lub drugi wysunął się naprzód [przecinek] chociażby na długość deski, to wykonywał jakiś widowiskowy trick [przecinek] starając się tym samym upokorzyć swojego rywala.

odpychał się ze wszystkich sił [przecinek] rozgrzewając do czerwoności podeszwę lewego buta.

wystawiał obieżnikowany język [przecinek] smakując krew ofiary.

Następnie koziołkując [przecinek] wylądował…

Zanurzyła się w odmętach asfaltu [przecinek]  zostawiając za sobą kauczukową smugę

Potwór wyskoczył z wody [???]

Nie wiem czemu z wody ;) Rozumiem, co chciałeś tu zrobić, ale nie jestem przekonany do tego zwrotu.

 

 

Na plus:

Bardzo podobał mi się humor i absurd tego opowiadania. Fajnie się to czytało.

Historia ciekawa i dla mnie zaskakująca, bo myślałem, że Król przegra ;)

 

Na minus:

Przecinki i literówki – ale to drobne rzeczy, z czasem będzie lepiej.

No i jeszcze te bycze akapity utrudniały sporo czytanie. Tnij je! Tnij! ;)

 

Popraw trochę literówek, żebym mógł Cię z czystym sumieniem kliknąć do biblioteki ;)

 

“Komentarz w prezencie” ;)

Pozdrawiam

Hej, AP

Wiadomo, chałupa to studnia bez dna :)

Zacząłem czytać ten tekst… nieświadomy, że to bizarro. Dzięki temu podobał mi się jeszcze bardziej.

 

Świetny pomysł. Chylę czoła.

Pozdrawiam ;)

Anet

Szczerze mówiąc też tak myślę, czasami rozwiązanie zagadki przynosi rozczarowanie, im więcej pytań, tym większe oczekiwania przecież ;)

Dokładnie!

 

Lubię być tym ostatnim klikaczem ;)

To rzeczywiście fajna funkcja.

 

Albo możesz skorzystać z tego linku.

Finkla – dziękuję! Szukałem jakiś czas temu tej opcji. Finalnie założyłem, że jestem ślepy :/

 

Nowa Fantastyka