Profil użytkownika

Informuję, że do odwołania nie przyjmuję zaproszeń do betowania (wyjątek to ci, którzy mnie betowali). 

 

Moje ślady poza portalem fantastyka.pl:

 

Na straganie w dzień targowy – Szortal na Wysnos nr 45/2016: http://fotopodroze.art.pl/publikacje/szortal452016.pdf 

Jest zabawa, muszą być straty – Silmaris nr 3/2016: http://fotopodroze.art.pl/publikacje/Silmaris_3_2016.pdf  

Z nocą polarną pod rękę – Silmaris nr 6/2017: http://fotopodroze.art.pl/publikacje/Silmaris317.pdf     

Pociąg do Lechii – Magazyn FANTOM (wydanie papierowe)       

Dębowy Świat – Biały Kruk nr 1/2017: http://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2017/09/Magazyn_Bia%C5%82y_Kruk_-_NR_1_lipiec_-_wrzesie%C5%84_2017.pdf    

Jestem najszybsza – wersja audio – czyta Aleksander Bromberek – https://www.youtube.com/watch?v=i5YiUl1huQk            

Wakacje dla potwora – Silmaris Numer specjalny 2017: http://fotopodroze.art.pl/publikacje/SilmarisBajki.pdf      

Od kuchni, czyli dni otwarte w Akademii – Szortal na Wynos nr 59/2018 (Szortal już nie istnieje, więc udostępniam z prywatnej strony): http://fotopodroze.art.pl/publikacje/szortal592018.pdf        

Potęga Orlich Gniazd – Biały Kruk nr 5/2018: http://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2018/09/Magazyn_Bialy_Kruk_-_NR_5_lipiec_-_wrzesien_2018.pdf              

Norddragen – https://fantazmaty.pl/czytaj/antologie/#dragoneza               

Ogród kwinącej wiśni – Biały Kruk nr 9/2019: https://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2019/10/magazyn_bialy_kruk_-_nr_9_lipiec_-_wrzesien_2019.pdf               

Praca życia – Silmaris nr 15/2019: http://fotopodroze.art.pl/publikacje/SilmarisBajki.pdf 

Wymarzony sabat – Biały Kruk nr 15/2021: https://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2021/04/magazyn_bialy_kruk_-_nr_15_styczen_-_marzec_2021.pdf         

Elektroniczny loa – Smoczy Krak nr 2/2023: http://fotopodroze.art.pl/publikacje/SmoczyKrak.pdf     

Wyjątkowy jubileusz – Biały Kruk nr 25/2023: https://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2023/11/magazyn_bialy_kruk_-_25_lipiec_wrzesien.pdf       

Skra duszy w drewnie zaklęta – Biały Kruk nr 28/2024: https://magazyn.bialykruk.org/wp-content/uploads/2024/10/magazyn_bialy_kruk_-_28_kwiecien_czerwiec.pdf  

Ten, który był pierwszy – antologia “Martwce”, Planeta Czytelnika, 2025 

Kutichipuy – tomatl – antologia “Tomatoza”, Planeta Czytelnika. 2025

Gwiazdka z nieba – antologia “Handlarze iluzji”, Śląski Klub Fantastyki, 2025

 

Artykuły z przewagą galerii w tutejszej publicystyce:

Fantastyczne podróże – Ziemia nie z tej Ziemi: https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842777       

Fantastyczne podróże – Echa Jedwabnego Szlaku: https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842815       

 

 


komentarze: 7367, w dziale opowiadań: 5054, opowiadania: 2033

Ostatnie sto komentarzy

Nie wiem dlaczego tak mało się przyłożyłem. Za bardzo byłem podniecony czy co?

Takie prawo autora ;)

Wiemm, że beta cieszy się powodzeniem, ja jakoś wolę pisać samodzielnie.

Beta nie umniejsza samodzielności. Za to pomaga szlifować warsztat. W komentarzach pod opublikowanym tekstem dostaniesz uwagi, mniej lub bardziej szczegółowe, ale jak znam życie, to tego tekstu już gruntownie nie poprawisz, więc nauka z tego jest mniejsza.

Beta nie napisze nic za Ciebie. Dobra beta rozbierze Ci tekst na czynniki pierwsze, wskaże usterki. Dobra beta niejako “zmusi” do gruntownej poprawy, co lepiej wpłynie na proces uczenia się i szlifowania. Gdy wdrażasz poprawki i samodzielnie ulepszasz tekst pod kątem wskazanych wad, to poprawniejsze pisanie wchodzi Ci w krew i lepiej to zapamiętujesz na przyszłość niż samo przeczytanie komentarzy pod publikacją. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Intrygujący świat (chętnie poznałabym go lepiej), całkiem ciekawa akcja. Ciągle coś się dzieje. Końcówka (fragment z Terraformatorem) pobudza ciekawość, bo nagle okazuje się, że ten świat jest większy niż sama planeta Liwii.

Przyjemna lektura.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo dobrze napisane i poruszające opowiadanie. Dobrze przemyślane wszystkie elementy fabuły, nic mi nie zgrzytało i niczego nie brakowało, wszystko pospinane logicznie.

Jest dobra sensacja, którą się rozpoczyna, jest nad czym pomyśleć i czym się przejąć, gdy wchodzimy głębiej i poznajmy prawdę o stosunkach między światami.

Bardzo dobrze przedstawione postaci.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Szalenie sympatyczna opowieść z nietypową drużyną. Wciągająca przygodówka z zaskakującym finałem. Ciekawy pomysł i na wyprawę i na bohaterów. Sama nie umiem się zdecydować, który najbardziej mi się podobał. Jedno wiem jednak na pewno – żal mi biednego wampira ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo dobra opowieść, ciekawa, z fajnymi twistami (np. skarb = mapa, która prowadzi do większego skarbu czy iluzje z podmianą postaci). Podobała mi się czarownica i jej statek :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Zacznę od warsztatu – jest tu nad czym popracować, bo w tekście jest dużo niezręczności i usterek.

Przykładem może być strasznie sztuczna i dziwaczna rozmowa bohaterki z wierzycielem na początku opowiadania.

Znalezienie mapy to takie Deus ex machina – potrzebna mapa, jest mapa.

Co ma potencjał – pomysł i baśniowość historii. Tylko wymagają dopracowania.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

W miarę sprawnie napisane.

Fabularnie jednak mnie nie porwało. Nie kupuję tej intrygi. Może dlatego, że nie wiem, kim są agenci i jaki mają cel. Takie naokoło dojście do Josie przez jej męża jest dla mnie strasznie sztuczne i na siłę. Dużo jest ekspozycji, mało się dzieje. Donikąd to nie prowadzi.

Jest w tym pomysł, podoba mi się mapa ukryta w białku (nie wnikam w kwestie naukowego prawdopodobieństwa), ale sposób ich wykorzystania do mnie nie przemówił.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

To opowiadanie nie spełnia założeń konkursowych. Raz – platyna to nie ukryty skarb, ale nazwa statku. Dwa – opowieść kończy się w zasadzie w momencie zdobycia mapy. Trzy – gdzie tu fantastyka? Mamy tu małą awanturę i bunt na pokładzie statku i tyle.

 

A pozakonkursowo – napisane sprawnie, z jajem. Nadal jednak pozostaje kwestia fragmentowości tego tekstu. Urywa się w miejscu, w którym powinna się zacząć prawdziwa przygoda – odnalezienie skarbu, jego podział (to dopiero punkt zapalny wśród piratów) i co tam jeszcze można wymyślić. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo mi się spodobał pomysł na koszmary i demony. Piękna jest relacja między nimi a dziewczynką (dziewczyną?). Jest trochę w tekście niezręczności warsztatowych, ale w czasie lektury zniknęły pod warstwą emocjonalną. Bo tekst jest bardzo mocno poruszający uczucia. I przyznam, że przeze mnie przelewały się różne, by całość została zdominowana przez ogromny smutek i dramat.

Mapa – ta narysowana i pokazana dopiero na samym końcu, domyka historię, nadając jej jakąś kategoryczną jednoznaczność. Bo jak tylko czytałam, to jednak wciąż gdzieś tam tliła się we mnie iskierka nadziei – tak jak w koszmarze (jego słowa – Pozostałem sam z mapą, której nigdy nie dokończyła – zostawiają ten cień nadziei, uchyloną furtkę do innych możliwości.

 

I tak trochę autoreklamy tu uskutecznię, bo już sam tytuł opowiadania przywiódł mi na myśl jeden z tekstów z „Handlarzy iluzji” – „(Bez)barwna mapa do szczęścia”. Nie będę spojlerować, ale bohaterka tej historii też szuka drogi do szczęścia.

 

 

PS.

Wolałbym być lepszy od strony technicznej, ale nad tym pracuję.

To jest do wyćwiczenia :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ciekawy pomysł na mapę życia :)

Opowieść jest intrygująca, trzyma w napięciu. Zakończenie z jednej strony nie jest oczywiste, ale z drugiej w sumie od pewnego momentu czegoś takiego się spodziewałam. Ładnie napisane.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Tekst nie jest równy. Zaczyna się ciekawie, ale kończy zbyt szybko, zbyt skrótowo.

Nie do końca pojmuję motywację bohatera i samą ofiarę. Oczekiwałam czegoś mocnego, mocniejszego niż śmierć konia. A może przez tę skrótowość coś mi umknęło?

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo podobał mi się pomysł statku hodowanego z nasiona. Lubię takie smaczki :)

Trochę mniej podoba mi się reszta, a zwłaszcza przedstawienie fabuły. Przeszkadzało mi bardzo długo to, że nie mogłam umiejscowić akcji w czasie. Widzę, że historia jest mocno alternatywna, ale gdzieś jednak powinna być od początku zakorzeniona (przynajmniej ja tak lubię).

Przyznaję, że nie załapałam relacji kapitan – narrator, kwestii butelki z mapą i ram czasowych samej opowieści od momentu, gdy kapitan zaczął kampanię. Osobną kwestią jest dla mnie brak logiki w kwestii podróży do Szwecji, która tu przybrała postać wręcz mitycznego kraju. Ok, na przestrzał byłoby najszybciej, ale nie da się ze względu na krakeny. Ale dlaczego nie można płynąć dokoła wzdłuż brzegów, jeśli to jest bezpieczne i możliwe?

Napisane ładnie i sprawnie, doceniam formę.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przesympatyczne opowiadanie, z dozą fajnego humoru. Moje ulubione sceny to chyba pokonanie smoka-owcy i rozmowa z elfim strażnikiem po rozwiązaniu zagadki.

Świetny pomysł na portal i przemiany postaci (a w sumie to wszystkiego – bo i kamienie w fasolkę się przemieniły). Można na tym jechać i jechać ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo ciekawe podejście do mapy, podoba mi się. Ładne metafory, aż wszystko słyszałam ;) Pozostawia pod skórą lekko drażniące, nie do końca określone uczucie.

 

„– Marku! – wrzasnąłem, a mój krzyk został natychmiast wchłonięty przez studnię, jakby ściany były gąbką.”

Chyba nie użyłabym tu wołacza. Nie umiem sobie wyobrazić, żeby w takiej sytuacji odmieniać imię, raczej każdy wrzasnąłby „Marek!”, zwłaszcza że chwilę wcześniej tak właśnie Eliasz robi.

 

Trochę nie mogłam się doliczyć upływu czasu, ale ostatecznie machnęłam na to ręką. Jeśli to weird (a tak to czytam), to przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Potencjał na dobrą przygodówkę fantasy, ale ciut zmarnowany przez zbyt dużą powierzchowność potraktowania. Część rzeczy dzieje się zbyt szybko i, jakbyś streszczał/a historię. Przez to brakuje w niej czegoś, co bardziej wciągnie i sprawi, że czytelnik wsiąknie i będzie kibicował bohaterom. Nie do końca pojmuję wątek z królową – po co on tam?

Czytało mi się gładko i szybko, ale bez większych emocji.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mam duży problem z tym tekstem. Nic z niego nie wynika, nie wiem, o co w nim chodzi, co się dzieje, kto jest bohaterem.

Dla mnie to bardziej wygląda jak szkic do opowiadania niż pełnoprawne opowiadanie. Zakładam, że ogrom rzeczy jest w głowie autora/autorki, w domyśle. I jest to zdecydowanie za dużo, bo skrót, który przeczytałam niewiele mówi i pokazuje.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo w klimacie oryginału z jednej strony i dużo bardziej ponure z drugiej. Strasznie cyniczny się zrobił Mały Książę w dorosłości.

Ładnie napisane, sprawnie.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo ładny rysunek :)

Początek łady i klimatyczny. W tekście jest sporo ładnych metafor. Później jednak klimat mi zanikł i zrobiło się dziwacznie, ale tak raczej w negatywnym sensie, bo zaczęła mi się gubić logika.

Nie rozumiem, dlaczego Seung-min miał trzymać rękę Joon-sika po tym, jak ten już nie żył.

W czasie pojedynku książę jest ranny w ramię, a później poczuł pieczenie w dłoni i rana na dłoni się otworzyła – nie zgrywa mi się to.

Kompletnie nielogiczne jest dla mnie zachowanie ludzi w wiosce.

 

PS.

Czytałam komentarze, w których próbowałeś wytłumaczyć kwestię zachowania ludzi w wiosce i wskazałeś inspirację. To jednak odległa kultura i podejrzewam, że niezbyt dobrze znana, więc dla znacznej części czytelników obca. A bez tej znajomości w tej części opowiadania brak jest logiki. To przez to obniżyłam u siebie ocenę tego opowiadania. 

Nie odczytaj tego jako zarzut do pomysłu i inspiracji. Lubię takie zabiegi :) Ale powinny one być wplecione w tekst w sposób, który je sprzeda czytelnikowi (czytaj – coś wyjaśni, naszkicuje tło takiego zachowania, przez co będzie bardziej naturalne). 

Oczywiście piszę tu z mojego punktu widzenia – który wcale nie jest uniwersalny ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

To nie była lekka i przyjemna lektura, wręcz przeciwnie. Tekst odbieram jako ciężki, mocno oniryczny w gatunku raczej mary sennej. Dla mnie to raczej podróż bohatera w głąb siebie niż w przestrzeni do jakiegoś innego świata. Czy to dobrze, czy źle? Trudno określić. Równie trudno mi się zdecydować, czy tekst mi się podobał. Chyba raczej stoi na granicy, wystawiając stopę w stronę przekombinowania.

 

Jest trochę niezręczności językowych i literówek.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mam bardzo mieszane uczucia.

Z jednej strony podoba mi się postać Steve’a – jest tu dla mnie taką najbardziej autentyczną, żywą. Ciekawy jest pomysł ukrycia mapy (nie znam się, więc nie wiem, na ile jest to prawdopodobne, ale hej – to fantastyka i w tym wykonaniu ten pomysł kupuję).

Mam za to inny problem – nie kupuję intrygi jako takiej. Nie kupuję, że na Ziemi ktoś odkrył olbrzymie złoże na Marsie i to przemycanie mapy Marsa z Ziemi na Marsa… Też jakoś mało wiarygodna dla mnie jest kwestia kosztów wysłania człowieka i danych – logiczniej wydaje się coś odwrotnego niż napisałeś/aś.

 

 

PS. po ujawnieniu anonima – hmm… czuję się rozczarowana, pamiętam tyle świetnych pod każdym kątem Twoich opowiadań, Finklo. To jest jakieś takie nie Twoje (chodzi mi o tę słabą intrygę).

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ciekawy pomysł, wartka akcja. Dużo się dzieje, czysta przygoda. Intrygujący świat, chciałabym go poznać nieco lepiej – poczytałabym o nim więcej.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo sympatyczna i ciepła opowieść. Podoba mi się ta wirtualność mapy, jej puzzlowatość ;) Uznaję bez problemu zostawianie wskazówek i tropów jako swego rodzaju mapę.

Jedyne na co mogę trochę pomarudzić, to brak jakichś większych przeszkód. Maksiowi rozwiązanie zagadek poszło gładko, ciut za gładko. Porównując do labiryntu, na rozdrożu najwyżej się zatrzymywał na kilka dni, a potem szedł dalej bez błądzenia.

 

Miałam wrażenie, że cofnęłam się do dzieciństwa i czytałam coś w rodzaju „Klubu włóczykijów” Niziurskiego. Mam do tej książki sentyment, więc możesz to uznać za komplement :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo fajny pomysł na cel mapy i „skarb”. Niestety, wykonanie jest słabe.

 

Kuleje interpunkcja, jest dużo literówek.

Jak dla mnie jest tu też pomieszanie z poplątaniem:

– to jest miasto czy wieś? Piszesz miasteczko, ale masz chaty i sołtysa

– masz zegarki, ale pochodnie? I siennik do spania?

 

Rozproszenie się ludzi w jaskini jest nielogiczne i bez sensu, chyba że celowałeś/łaś w jakąś groteskę (wtedy też kilka innych elementów można by przyjąć, aczkolwiek nadal uważam, że wykonanie pozostaje w tyle).

 

Brak jest jakiejkolwiek walki, oporu czy czegokolwiek – potwór po prostu zjada ludzi, załatwiasz to jednym zdaniem, jakby zjadał podane na talerzu pączki. I jak już jestem przy ludziach, to postaci są bardzo papierowe, sztuczne kukiełki, wypowiadające równie sztuczne kwestie.

 

Podsumowując, tekst wygląda jak pisany na kolanie. Jak wspomniałam na początku – podoba mi się pomysł, ale samo jego zapisanie, to mało. Trzeba to dopracować, bo warsztat zawsze jest do nauczenia się i wyćwiczenia. Polecam na przyszłość betę :)

 

Formalności: Nie znalazłam w tekście „informacji” i „zakopania”.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jak na horror, to jest zbyt lekko napisane. Styl i zastosowane metafory oddalają od horroru. Nie jest to jednak zarzut sam w sobie, bo nie było wymogu tego gatunku.

Ładnie napisane, jak dla mnie emocjonalne (aczkolwiek nie w sensie straszenia) i plastyczne.

Jednej rzeczy mi jednak zabrakło – ile czau minęło od zniknięcia Moniki do Wielkiego Dnia? To mnie trochę uwiera, bo rodzi kolejne pytania w zależności od odpowiedzi ;)

 

Nie robię łapanki, ale o jedno zahaczę – godzina pod zimnym prysznicem??? Kto tyle wytrzyma?

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

I zgodnie z obietnicą – mam zebrane autografy od wszystkich autorek antologii “Handlarze iluzji”. Jak tylko wszystkie formalności zostaną dopełnione, to ten egzemplarz powędruje do nowego właściciela/właścicielki :D 

 

 

A ja lecę wstawiać komentarze. Pamiętajcie – pisałam je podczas lub niedługo po przeczytaniu danego tekstu. Nie wyłapywałam usterek technicznych, a wszystkie odczucia i uwagi dotyczą tekstu z momentu czytania. Jeśli później ktoś coś poprawił – to super, ale moje komentarze tego już nie obejmują. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

To ja tak na szybko z telefonu. 

Gratulacje dla zwycięzców w pierwszej kolejności. Ale też gratulacje dla wszystkich uczestników – za wspólną zabawę :) 

W sumie to mogłabym się podpisać pod komentarzem bruce – mam dokładnie takie same wrażenia jeśli chodzi o zakres pomysłów, gatunków, stylów. W sumie poza pierwszym miejscem ustalenie wszystkich pozostałych sprawiło mi sporo problemów, bo w wielu przypadkach autorzy i autorki deptali sobie po piętach. Po kilka słów komentarzy wrzucę, gdy tylko wrócę do domu. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Super laugh

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Czy jest na pokładzie jakiś egiptolog?

Potrzebuję skonsultować jedną rzecz, której nie umiem znaleźć w sieci ani posiadanych książkach.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

czy fraza: "był owinięty wytartą, postrzępioną ruaną" jest zrozumiała? (Bez pomocy wyszukiwarki!)

Zawsze możesz dodać przypis, tłumaczący co to jest. Wiem, że nie jest to popularne (w sensie  lubiane), ale można rozważyć w kontekście zachowania klimatu – czy w danym przypadku poświęcić ten komfort z przypisem, czy część klimatu przedstawionego przez m.in. używanie oryginalnych nazw przedmiotów z danego regionu. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Premiera właśnie miała miejsce, więc można już uchylić nieco tajemnicy dotyczącej nagród w konkursie. Jedną z nagród jest egzemplarz najnowszej antologii ŚKF “Handlarze iluzji”. Z autografami autorek (jeszcze kilku brakuje, ale zbieram): 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratulacje!

 

I ja się pochwalę i to podwójnie, bo na przełomie października i listopada premierę miały dwie antologie z moim udziałem:

 

“Tomatoza” od Planeta Czytelnika – opowiadanie “Kutichipuy – tomatl”

 

 

“Handlarze iluzji” od ŚKF – opowiadanie “Gwiazdka z nieba”

 

 

Przy okazji uchylę rąbka tajemnicy ;) Egzemplarz “Handlarzy…” jest nagrodą w konkursie Mapa skarbów. Autografy autorek już się zbierają laugh

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Melduję, że przeczytałam :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

O, super, że wreszcie dotarłeś :) 

I cieszę się, że się podobało.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

To czekam w takim razie na werdykt Ambush :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Załapię się jeszcze?

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wielkie brawa dla ekipy ze Snów umarłych!!! yes

 

Bardzie i dla Ciebie też yes

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wilku, gratulacje! 

 

Ale i ja przybyłam się pochwalić laugh Tu mnie znajdziecie: 

 

 

 

W antologii znalazło się moje opowiadanie “Ten, który był pierwszym”.

 

PS. nie jestem jedyną autorką w tym zbiorze związaną z portalem :) 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Brawo!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ja też Wam dziękuję za pogaduchy :) 

Szaszłyki super, chleb – wiadomo :D

 

I na prośbę Barda podrzucam info: 

wtorek 5.11 godz. 19:00 Klub Podróżników Namaste w Katowicach – będę pokazywać zdjęcia i opowiadać o Rapa Nui

wtorek 12.11 godz. 19:00 Klub Podróżników Namaste w Katowicach – będę pokazywać zdjęcia i opowiadać o Atakamie

wstęp 15 zł

 

Jak ktoś ma chęć i czas, to zapraszam :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mnie tam wszystko jedno mogę być po obiedzie i mogę przyjechać bez obiadu ;) 

Jakby co, to mam odrobinę słonych przekąsek, które przywiozę. Chciałam jeszcze coś upiec, ale nie dam gwarancji, że zdążę.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A to przez Twój tekst moje opowiadanie się nie dostało;)

Hahaha! 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

W najnowszym morskim numerze Białego Kruka można przeczytać moje opowiadanie "Skra duszy w drewnie zaklęta".

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Brawo :) 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jak już zajrzałam na portal to i do tego wątku nie wypadało zerknąć. I lista chwalących się długa i wciąż rośnie :) 

Więc ja zbiorczo do wszystkich: BRAWA i GRATULACJE! laugh 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratulacje dla Anoi, ekipy Snów Umarłych za publikacje laugh

 

I dla Zygfryda za audio (ja nie słucham, ale podrzucę koledze w pracy, który woli słuchać i któremu ostatnio o Tobie wspominałam – no proszę, jak się idealnie złożyło wink)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

“Mine mine mine” to ponoś kop kop kop. Arnubis z Bailem mnie uświadomili

No przecież napisałam “kopalnia” od kopania cheeky

 

Poets of the Fall to świetna kapela!

Już wiem, bo właśnie sobie znalazłam ich kolejne świetne utwory :D 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jak się wsłuchać dobrze w słowa, to tym krasnoludom chodzi o kopalnię wink

I tym razem to nie ja wygrzebałam, ale zespół podrzuciła Ocha laugh, ja tylko podałam dalej. 

 

I coś czuję, że The Ballad Of Jeremiah Peacekeeper ma szansę stać się moją ulubioną piosenką na najbliższe kilka dni.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

W końcu mam wolne pięć minut :) Nadrabiam więc  i przeglądam listę sukcesów – jest dłuuuga! To cieszy heart

 

Gratulacje dla wszystkich! Zbiorowo, hurtowo i oby tak dalej laughyes

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ja sobie skromnie wracam po zastoju ;) 

 

W najnowszym “Białym Kruku” jest moje opowiadanie “Wyjątkowy jubileusz”.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Aż szkoda, że studia już skończone! ;D

Ale wiesz, że nie trzeba być studentem, żeby dołączyć? ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki za spotkanie :) Jak zawsze było świetnie, wesoło, inspirująco. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ej, no, kiedyś wysłałam Ci link…  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Zabrakło mi jednej piosenki dziś :( Idealnie by pasowała – Andrew’s song End of silence

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Rozpoznawczo moze pomóc egzemplarz Nowej Fantastyki

 

Z opowiadaniem wilka :)

Sprytne :)

To od zarania dziejów znak rozpoznawczy na piwowych spotkaniach ;) 

 

Niebieski, potrzebujesz podwózki? Bo może samochodem bym pojechała. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

czy nie zorganizować dwóch Zlotów, a przyjedzie każdy, kto tylko może, zatem można spokojnie być na obu

Małe kroczki… A za jakiś czas będą “sobotnie grille u Bruce” (skoro były czwartkowe obiady ;) )

 

Mną się też nie przejmujcie i nie musicie dla mnie samej zmieniać terminu. Po prostu bawcie się dobrze, a spotkamy się przy kolejnej okazji :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

O! Będziesz na całości, czy części? Jak na części, to dokładniej kiedy będzie Cię można spotkać? Bo ja na całość się nie wybiorę, ale może udałoby mi się wpaść na chwilę. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ja też dziękuję bardzo – Bruce za wspaniałą gościnę i reszcie za obecność i ciekawe rozmowy. Ambush, sernik pyszny :) I bardzo szkoda, że nie mogłaś zostać.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jest jakaś taka niby książka, niby łamigłówka, na polski dopiero to tłumaczą, ze strony przychodza niepołączone i wymieszane w liczbie około stu, a zadaniem czytelnika jest ułożyć to w prawidłowej kolejności, żey rozwiązać zagadkę kryminalną XD

Raz, dawno temu, wpadła mi w ręce książka, która była źle sklejona (nawet nie pamiętam, co to było). Strony były wymieszane (błąd drukarni, albo wydawcy, nie wiem). To był prawdziwy koszmar.

Mam też z dawnych czasów książki słabo-klejone, które po jednym czytaniu się rozlatywały. Jedną z nich jest “Władca pierścieni”. W trakcie pakowania/rozpakowywania przy okazji jakiegoś remontu jeden z tomów się rozsypał, kartki wymieszały. Tu więc była próbka tego czegoś, o czym wspomina wilk. Chwilę mi zajęło poskładanie tego… 

 

Tarnino, dobre :) Ja tak mam często po pięciu minutach, nie muszę czekać do następnego dnia wink

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka