Profil użytkownika

Chmury pomysłów pod sklepieniem czaszki zbierały się od bardzo dawna. W końcu nadszedł czas, żeby spadł deszcz i uderzyły pioruny.


komentarze: 175, w dziale opowiadań: 160, opowiadania: 66

Ostatnie sto komentarzy

Dziękuję Pani bardzo, jestem zobowiązany:)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

regulatorzy

 

Tam od razu namawiam – to byłaby podła agitacja! A ja jedynie uprzejmie informuję o nowych możliwościach zadowolonych czytelników ;D

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Jim

 

Naprawdę niezłe opowiadanie! Językowo ok, choć nie powala, ale też nie przeszkadza w czytaniu. 

Fabuła może trochę przewidywalna i niektóre fragmenty można by spokojnie przykrócić, ale zakończenie zaskakujące, w pełni rekompensuje powyższe.

 

Gdybym mógł, to bym kliknął, ale nie ma tytułu, więc niestety nie mogę ;D

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Finkla

 

Mega się cieszę, że tekst daje do myślenia-to taka nieoczywista przewaga krótkiej formy i w sumie wymuszonych niedopowiedzeń.

 

A rada z wierszem bardzo zacna, bo tu i rytm i układ się względnie spina. Także wychodząc naprzeciw tym, co to chcieli, a nie mogli, ogłaszam wszem i wobec, że można klikać! ;D

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

irritator

 

Dziękuję ślicznie za przeczytanie i komentarz, niezmiernie się cieszę, że Ci się podobało :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Tarnina

 

Mialem na myśli to, że jestem tu zupełnie anonimowy, nawet nie jako Anonim sensu stricte ;D

Mam nadzieję, że to wystarczająca okoliczność łagodząca :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Tiaaa… ;D

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Chyba się niechcący zdekonspirowałem, zostając bibliotekarzem…  Czy na tym etapie konkursu mogę uniżenie prosić o łaskę dla początkującego portalowicza i zaniechanie ekskomuniki? ;) I tak nikt by nie zgadł, że jestem autorem, bo to moje pierwsze opowiadanie tutaj :D

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Cieszę się niezmiernie, że się podobało. Wychodzi na to, że powinienem pisać same krótkie formy ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Mam nadzieję, że choć część uwag okazała się pomocna.

Kliknąłbym, ale na to jest już za późno ;)

 

Również witam serdecznie, bo faktycznie nie mieliśmy jeszcze okazji :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

No to nie pomogę niestety :(

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Kurczę, dzisiaj moje święto, a ja taki nieogolony ;)

 

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Bartkowski.robert

 

Było takie opowiadanie z Robertem Stormem, gdzie jakiś łebek przeniósł się w czasie do 1939 i tam był taki żyd-kabalista, który przewidział, co się będzie działo, ale nic z tym nie zrobił, bo wiedział, że na niewiele się to zda. To trochę jak ten rozumiejący z mojego opowiadania. Ale o takim, co to uciekł, nie czytałem.

 

maciekzolnowski

 

Również żałuję, ale niezmiernie się cieszę, że gdyby było można, to byś kliknął ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Bartkowski.robert

 

Tak, do tzw. kabalistów, którzy, jak legenda głosi, potrafili naprawdę wiele, z przepowiadaniem przyszłości włącznie.

 

Sporo jest na ten temat w różnych książkach, u Pilipiuka też – w co najmniej kilku zbiorach opowiadań.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Zygi_Sonar

 

Super, bardzo się cieszę. 

Twój punkt widzenia rozumiem, a o interpunkcji poczytam.

 

Dzięki!

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

AP

 

W pierwszym przypadku chyba faktycznie się nie zrozumieliśmy, ale mam wrażenie, że doszliśmy już do jako takiego konsensusu.

 

Masz rację, zabici nie przegrali, chyba że wojnę, ale to chyba zbyt daleko posunięte. Natomiast przegrali ci, co wiedzieli, co się święci i nic z tym nie zrobili. W tym przypadku – bo nie mogli.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Finkla

 

Cóż mogę powiedzieć – babska logika rządzi ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

AP

 

Przegrali spaleni w piecach i ich ziomkowie, którzy nie byli w stanie im pomóc.

 

Ma sens – wiedzący wie, co się dzieje, ale rozumie, że nie da się tego uniknąć.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Fiu fiu, dziękuję zatem tym bardziej :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

AP

 

To znowu ograniczenia pół-drabble’a. Ale kto przegrał też wydaje mi się oczywiste.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

regulatorzy

 

Powiem więcej – doskonale zdawać sobie sprawę, że cokolwiek się zrobi, to i tak nie pomoże. Masakra :(

 

AP

 

To jest pół-drabble, nie ma miejsca na didaskalia. To, o czym piszesz, nota bene, rozumie się samo przez się. 

Tytuł w sposób oczywisty parafrazuje słynne słowa Juliusza Cezara i w założeniu podbija to, o czym pisałem powyżej – nawet jeśli widzi się nadchodzącą klęskę, nie zawsze da się ją powstrzymać.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Finkla 

 

Dziękuję za przeczytanie i komentarz. Chyba nawet się w miarę podobało, więc tym bardziej się cieszę :)

Rozumiem, że ilość akcji powinna być wprost proporcjonalna do ilości opisów i zastosuję tę zasadę następnym razem. Może wtedy zasłużę na klik ;)

 

Instruktaż poprawiam, przyznam szczerze, że nie wiedziałem o dwóch formach tego wyrazu.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Młody pisarz 

 

Dziękuję i zapraszam do lektury innych moich tekstów :)

 

Fascynator

 

Hmmm, mniej więcej to samo, co historia o dwóch zwyrodnialcach, którzy zamordowali córkę pewnego małżeństwa (”Wizja”, Dean Koontz do opowieści o hakerze ;D

Tak btw “nie gram w grę”, więc to zupełny przypadek.

Ale rozumiem, że mimo Lary Ci się podobało, więc pozostaje mi się tylko cieszyć.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Zygi_Sonar

 

Jasne, ze gusta są różne i nie wszystko zawsze idealnie nam podejdzie, inaczej jaki sens miałoby w ogóle pisanie i różnorodność? I nie napisałem, że mi się nie podobało – wręcz przeciwnie.

 

Z przecinkami ok, ja uważam inaczej, zwłaszcza, że w dalszej część tekstu też zauważyłem braki, ale pięknie się tutaj różnimy i jest ok. Interpunkcja is a bitch.

 

Nochal jako mowa potoczna w barze ok – chodzi mi o to, że jak się węszy, to siłą rzeczy tylko tą częścią ciała.

 

Zero zamierzonej uszczypliwości, czytałem wprowadzenie, po prostu dużo różności przeszkadzało mi w czytaniu, a myślałem, że w stosunku do bety zmieniłeś tekst tylko trochę.

 

Mam nadzieję, że choć z częścią uwag trafiłem.

A zachęcony tym tekstem, na pewno sprawdzę też inne Twoje opowiadania.

 

Pozdrawiam!

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ciekawa koncepcja, czytało się płynnie, ale… Jak na tak długo i tak profesjonalnie betowany tekst, to jest bardzo dużo baboli – mi to bardzo uprzykrzyło czytanie.

Brakuje wielu przecinków, zacząłem wypisywać poniżej, ale w pewnym momencie zrezygnowałem.

 

Subiektywne uwagi:

– “Spośród kilku możliwości, Adam wybrał pub w Birmingham”,

– “Czas się tu zatrzymał. A może nigdy nie ruszył? – pomyślał.” – myśl chyba bez półpauzy?

– “węszy nochalem” – ciężko byłoby węszyć uchem ;)

– zastanawiam się, co firma o nazwie MindSync robiła w chwili założenia, czyli w 1969?

– “Prawdziwy anioł biznesu i, jak się składa, pański rodak” – a nie tak się składa?

– “Czy włączyć muzykę, czy woli pan jechać w ciszy?” – powtórzenie czy,

– “Jak zwykle pod bramą, grupa żebraków próbowała dostać się do środka”,

– “nowych przepisów do sektora prywatnego” – chyba dla zamiast do?

– “Nagle, po drugiej stronie ulicy, huknęła eksplozja”,

– “Można. Zawsze można było” – a nie było można?

– brama do Kontancina najpierw się podnosiła, a w innym fragmencie rozsuwała.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Jest pomysł, klimat creepy, dobrze się czytało.

Tylko mam takie wrażenie, że trzeba było albo tekst trochę skrócić i zrobić zgrabnego drabble’a, albo rozwinąć temat i napisać ciekawe opowiadanie. Bo mam jakiś dziwny niedosyt.

 

Subiektywne uwagi:

– “oddali już wszystko: siłę, lata, a w końcu i głos” – czemu głos? Jakoś mi nie pasuje jako ostatnia rzecz, jaką chłop pańszczyźniany oddaje swojemu panu,

– “jakby coś po drugiej stronie, pod powłoką, próbowało znaleźć drogę na zewnątrz”,

– “nacięcia przecięły” – trochę zbyt podobnie brzmiące wyrazy, przemodelowałbym.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Tarnina

 

Jak się cieszę, że się ze mną zgadzasz, i to już drugi raz dzisiaj! ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

DreadyVibe

 

Dziękuję za dobre słowo. Cieszy zwłaszcza, że to właściwie od tego konceptu się zaczęło i nam nim opiera się cały tekst.

 

bruce

 

Wiem, że smutne, ale cholernie prawdziwe niestety :(

 

Wiesz co, to mój pierwszy pół-drabble w życiu, więc pomyślałem, że w tak krótkiej formie pewne usystematyzowanie i nadanie rytmu będzie miało sens – czy słusznie, nie mnie to oceniać. 

A trójpodział aż się prosi o pewną spójność.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Tarnina

 

No miło mi niezmiernie :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Dobrze wiedzieć, dzięki i tak :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Fascynator

 

Jako że chyba nikt z nas nie posługuję się biegle łaciną (chyba, że się mylę?), zmieniłem nieco tytuł na bezpieczniejszy i nawet brzmi lepiej ;)

Kabała i Holocaust to kwestie żydowskie, a zalążkiem pomysłu była ta pierwsza, stąd pójście w tym kierunku. No a ze względu na krótką formę, ciężko było pisać o innych udręczonych – to nie o tym i tyle.

Trzy małpki bardzo cenię jako symbol (mam nawet w swoim gabinecie taką figurkę, żeby trochę konsternować gości ;)), ale akurat tutaj nie ma żadnego intencyjnego związku.

 

barniusz

 

Bardzo się cieszę, że Ci się podobało :)

Zgadzam się z tą nieproporcjonalną ilością sylab w trzeciej opcji, ale ani rozumny, ani kumaty mi jakoś nie pasowali ;) A nic innego nie wymyśliłem.

Do biblioteki chyba można, tylko nie do piórek, także dzięki z góry :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Hej, w sumie ok. 

 

Fabularnie nie do końca rozumiem, co się właściwie stało z Jackiem – czy on od zawsze był jakimś pół-owadem, czy nastąpiła jakaś przemiana? Fakt, że na początku opowiadania miał tylko owadzie nogi, a na końcu też łapy, wskazywałby na to drugie. Ale z kolei tajemnicze zaginięcie żony wskazuje na to, że już wcześniej zajadał się ludziną. Jakim cudem nikt nie powiązał tych wszystkich zaginięć z Jackiem – to przecież oczywisty trop dla policji. I najważniejsze, co dalej stało się z głównym bohaterem? Uciekł, czy kontynuował swoje dzieło?

No i trochę dziwne wydaje mi się, że szef biura rachunkowego (wnioskuję, że szef, bo opierdziela i zatrudnia pracowników) jeździ autobusem, choć wyraźnie tego nie lubi.

 

Miejscami trochę stylistycznie nie siadło, a interpunkcja gdzieniegdzie leży.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Hej, też nie jestem specjalistą od takich form, także jest nas tu już dwóch ;)

 

Ten trójpodział przyszedł mi do głowy i chciałem coś z nim zrobić, a nie bardzo widziałem sensowną rozbudowę, są taka forma.

 

Cieszę się, że się podoba – dzięki za przeczytanie i komentarz :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Koala75

 

Dobrze, że to familiadowy żart, bo już się bałem, że kompletnie nie zrozumiałem, co autor miał na myśli i wymyślam jakieś łamańce słowne kompletnie bez sensu ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Początek bardzo zachęcający, niestety im dalej, tym gorzej. Mam wrażenie, że autor miał pomysł, ale nie potrafił go rozwinąć i pod koniec już sam miał dość tego, co pisze. A propos zakończenia – no niestety miałkie i nijakie.

 

Czytanie mocno uprzykrzały niedoróbki stylistyczne i fabularne, j/n.

 

Męczące są kolejne wielokrotnie złożone zdania z potężną ilością przymiotników.

Fabularnie (pewnie się czepiam, ale co mi tam ;)) mam problem z tym, jakim cudem ktoś wpadł na to, że ilość przeczytanych książek przez jakiegoś tam szarego w gruncie rzeczy człowieka, nieuchronnie zbliża świat do apokalipsy. Co więcej, potem łyknęły to służby. Mooocno naciągane.

 

Subiektywne uwagi:

– najpierw piszesz, że nazwiemy go “On”, żeby w dalszej części teksu nazywać go “Czytelnikiem” – dostrzegam tu pewną niekonsekwencję ;)

– ciekaw jestem, jakim cudem typ, który nie wyściubia nosa z książki znalazł sobie żonę ;)

– “rozszyfrować, co Czytelnik lubi i dostarczać mu tego” – stylistycznie do przemodelowania,

– “Dla zapobieżenia awarii bądź sabotażowi, jego umysł został rozproszony”,

– “Taki pisarz chwalon jest wielce. Gdy nieurodzaj, znaczy to, że książka licha” – tu nagle wjechało stylizowanie na staropolski, zupełnie bez dania racji i sensu,

– “są kanonem w szkołach i czytane przy różnych podniosłych okazjach” – stylistycznie do przemodelowania.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Anonimie

 

Cieszę się, że przyjmujesz na klatę moją opinię, bo to często niełatwe.

Odnośnie dwóch punktów, o których piszesz, pozwolę sobie na kontynuowanie dyskusji, bo jest ciekawa ;)

 

“Jeśli chodzi o to, co Starzec zaoferował Śmierci: Śmierć w założeniu tego tekstu występuje nie jako pojedyncza osoba, ale raczej istnieje jej tyle wariantów, ile ludzi. W dodatku jej istnienie jest całkowicie warunkowane przez przypisanego jej człowieka, co oznacza, że Śmierć w praktyce stanowi to samo, co “jej człowiek”. Dlatego Śmierć tutaj jest dokładnie tą samą osobą, co Starzec – chociaż w drugą stronę niekoniecznie musi to tak działać.”

Hmmm, jeśli tak by było, to w praktyce każdy umierający mógłby dość łatwo zaoferować Śmierci to, czego oczekuje, bo skoro to “on/ona jest Śmiercią”, to najlepiej wie, jak ją kupić.

 

“Co do zemsty, to zemsta Starca miała nie tyle dotyczyć Pani, co jej obrazu, jaki miał w głowie. Nie chciał dowieść czegoś przed nią, a raczej przed samym sobą. Wydaje mi się, że są ludzie, których taki rodzaj zemsty zadowala, a w każdym razie, ja jestem taką osobą.”

Ok rozumiem, ale w takim przypadku to nie zemsta, a raczej jej subiektywna wizja w głowie Starca, kompleks.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Tarnina

 

A może tak?

O pracę nie jest łatwo, zwłaszcza jeśli nie jest się świeżo upieczonym absolwentem studiów wyższych z co najmniej dziesięcioletnią praktyką w zawodzie.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Pełna zgoda – i ze znanego konceptu można wyrzeźbić coś ciekawego – jak w tym przypadku.

 

Chodzi mi o to, że w tym zdanie brzmi to tak, jakby wcześniej “odrzucił” karabin i plecak. Może “odrzucił koc tam, gdzie leżały karabin i plecak”? Do przemyślenia.

 

To może rozsmarowana ta krew?

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

UnaBomba

 

Doskonale to rozumiem – tak naprawdę to właściwie piszemy głównie dla siebie samych :)

 

Mam bardzo podobnie – w pracy korzystam z AI pasjami i można powiedzieć, że jestem wręcz zafascynowany możliwościami, jakie daje. Co do pisania – nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek pomocy. Bądź co bądź piszemy duszą, a bezduszne narzędzie może tylko zaszkodzić. Pomijam już fakt, że to kompletnie nie ma sensu, zwłaszcza w przypadku pisania czysto hobbystycznego.

 

Jeśli uraziłem bardzo przepraszam, nie chciałem – chyba po prostu jestem przewrażliwiony na punkcie AI ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Kurczę jakoś mi to nie pasuje – brakuje podkreślenia, że warunkiem zdobycia pracy jest i bycie świeżo po studiach i posiadanie 10-letniego stażu.

 

Ale to moje, być może spaczone (zezowate?), spojrzenie ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ciekawe, też nie wiedziałem o tej historii, choć to w sumie dość naturalne, że Matejko malował wydarzenia, których widzieć nie miał prawa. No chyba, że pod Grunwald też go Sędziwój przerzucił ;)

 

Fajnie napisane, ciekawy pomysł, z lekkim humorem, podoba mi się :)

 

Tylko ten Michał niestety ciągle mi się kojarzy z mega słabą serią Pilipiuka “Kuzynki” ;(

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Albo mam udar albo po prostu nie zrozumiałem, co autor miał na myśli :(

Mogę tylko dodać, że napisane sprawnie, ale sensu ni widu ni słychu.

 

Subiektywne uwagi:

– “Jesteśmy odporni na ziemskie choroby, z wyjątkiem starzenia się.” – to chyba nie choroba? ;)

– “O pracę nie jest łatwo, gdy już nie jest się świeżo po studiach z dziesięcioletnią praktyką w zawodzie.” tu pewnie miała zagrać ironia, czyli bardziej “jeśli nie jest się świeżo po studiach, jednocześnie posiadając dziesięcioletnią praktykę w zawodzie”.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Też ładnie ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

To jest moje zdanie, dlatego nie oskarżam, a stwierdzam, co podpowiada mi doświadczenie. Nie mamy niestety narzędzi do walki z AI, więc tylko na subiektywnych obserwacjach możemy polegać. Myślałem, że po to są właśnie komentarze…

 

A tu nie chodzi o żaden dyskomfort, tylko o styl (krótkie, rwane zdania) i brak głębszego sensu w całym opowiadaniu, jeśli mam być precyzyjny.

 

Jeśli nie mam racji – świetnie.

 

Pozdrawiam serdecznie.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Klasyczne story z symulacją, dłuuuugie opisy i jak twist symulacja w symulacji – niestety nie jest to coś, co tygryski lubią najbardziej.

 

Subiektywne uwagi:

– jako 40-latek stanowczo protestuje przeciwko nazywaniu mojego równolatka tetrykiem! ;)

– “Owa Śmierć, dość klasycznie, miała chłodne, niebieskie oczy oraz wygląd drobnej, jasnowłosej kobiety” – klasycznie to by była kostucha z kosą ;)

– “będzie ci wygodniej rozmawiać” – będzie nam,

– brakuje troszku przecinków,

– “Przechylił się też i dotknął dłonią połyskliwego kadłuba”,

– “Ale mimo wszystko to wyjaśnienie daje mi pewien… spokój umysłu. Ponieważ… ponieważ czuję, że to, co widzę i słyszę, jest…” – za dużo tych wielokropków.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ech, przydałby się pajęczy zmysł :D:D:D

 

Chyba jestem przewrażliwiony ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

 

Dobrze żarło, ale zdechło.

Początek zapowiadał się naprawdę ciekawie, do momentu pojawienia się Śmierci. Potem nudnawa historia o Pani, po której można było się spodziewać większego sadyzmu. Potem trochę idiotyczny pomysł na zemstę (jaką różnicę sprawi martwej kobiecie, że ktoś zrealizował jej marzenie?) no i końcówka bez sensu, bo raz, że w sumie do końca nie wiadomo, co Starzec zaoferował Śmierci, a dwa – nawet jeśli to współczucie czy zrozumienie, to na to mógł się co najwyżej połaszczyć Chłopiec, a nie sama Śmierć.

Stylistycznie też d. nie urywa. Dodatkowo błędy j/n utrudniają czytanie.

 

Subiektywne uwagi:

– “Następnie zoptymalizował geograficznego aspektu projektu” nie po polskiemu – geograficzny aspekt może?

– ja wiem, że fantasy i w ogóle, ale para słowików dźwigająca karocę? :D

– “chociażby tysięczną tego” – chyba zabrakło słowa część,

– “W pewnym momencie”,

– “zatrzęsło się od od gwałtownej”,

– gdzieniegdzie brakuje przecinków,

– “mógł dotykać przedmioty” – raczej przedmiotów,

– “Ledwo siniaki zaczęły się goić” – siniaki się nie goją, co najwyżej bledną.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Szafirowy smok wyczuł swoim gadzim instynktem nutkę ironii, unoszącą się w powietrzu. Sapnął tylko ciężko, a z jego nozdrzy uniósł się obłok siarki. Odszedł niespiesznym krokiem, delikatnie podkulając ogon i spuszczając głowę.

 

;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ok, sprawdziłem, że cytat to oddzielne zdanie, nie ma zdania nadrzędnego, więc faktycznie bez kropki. 

 

Zaspokojona ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Anonim: Neustettin

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Motyw z urzędnikiem i pokazywaniem życia po śmierci bohatera ciut wyświechtany.

Ale… historia poprowadzona bardzo sprawnie, bez zbędnych skoków w bok, buduje napięcie mimo, że można domyśleć się, jak mniej więcej się skończy.

Napisane bardzo dobrze, świetnie się to czytało.

No szacun generalnie, świetne opowiadanie!

Nie pozostaje mi nic innego, jak zgłosić je do Biblioteki :)

 

Subiektywne uwagi:

– “odrzucił koc obok karabinu i plecaka” – raczej rzucił koc, 

– “Przy kominku, z kubkiem gorącego mleka w naszym domu” – zamieniłbym szyk zdania, zaczynając od mleka,

– “a z obłoku, który ich otoczył”,

– “krew roztarta na bruku” chyba bardziej pasowałoby np. rozlana,

– “Rozłożyste lipy, rosnące po obu stronach drogi, już dawno wycięto”,

– “Jakim tatą?” – czytając poprzednie zdanie, tu chyba powinno być jakiego tatę.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

regulatorzy

 

Z dziecięcej ciekawości, odnośnie poniższego – nawet jeśli po zamknięciu cudzysłowu jest koniec zdania, w którym został on użyty?

 

“Kim jest ta kobieta? Czy to…”.“Kim jest ta kobieta? Czy to…”

Zbędna kropka po zamknięciu cudzysłowu. Po wielokropku nie stawia się kropki.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Tarnina

 

Dzięki za komentarz do komentarza :D 

 

Tak że człowiek uczy się całe życie ;)

 

Nie ma opcji, trzeba zatem zatrudnić do roboty lożę masońską ósmego stopnia w klapeczkach :D

 

Ja też nie jestem pewien, dlatego zawsze podkreślam, że to subiektywne uwagi, wizja zresztą też ;)

 

Pozdrawiam gorąco!

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Jak człowiek zmartwychwstaje, to wstępuje w swoje ciało. Albo go reanimują i odratowują, wtedy to, co w zaświatach trwa tygodnie, na Ziemi może kilkanaście minut. Taką mam wizję. A jak gość wraca do zmasakrowanego przez tramwaj ciała, to chyba tylko jako zombiak. Chyba, że autor miał jakąś inną wizję? Chętnie bym się dowiedział, jak to widzisz.

 

Z tym tak że to chyba faktycznie oddzielnie, także sorry za zamieszanko ;)

 

Przecinek moim zdaniem tak, bo i jest w roli rozdzielnika.

 

Polecam się na przyszłość ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Łeee, to gorzej niż w totku :P

 

Niedookreślony pasuje idealnie!

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Kurczę, teraz i ja nie widzę tych niepolskich znaków – zwalmy to na pomroczność jasną ;)

 

Odnośnie tego opisu istoty byłbym w stanie się zgodzić, gdyby nie fakt, że pojawia się on jeszcze w tym samym zdaniu o nieokreślonym wyglądzie.

 

Super, co wygrałem? :D

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Jakieś takie to wszystko pozbawione większego sensu. Przekaz rozumiem, ale pierwsza część historii jest niesymetrycznie dłuższa od drugiej, która powinna być ważniejsza, bo coś tam tłumaczy. 

Językowo w miarę ok, ale d*** nie urywa.

Trochę błędów stylistycznych, trochę interpunkcyjnych, powtórzenia.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Sam nie wiem, co napisać. Tekst niby ok, jakaś tam powiedzmy ciekawa wizja zaświatów. Ale niestety nie podobało mi się.

Może za dużo tu zbędnego hedonizmu i wulgaryzmów, może nie podszedł mi styl i czasem nietrafione w moim mniemaniu porównania, może kilka błędów, o których poniżej, a może wszystko razem? 

Ale największy problem mam z zakończeniem – w jaki sposób typ z urwaną połową głowy zmartwychwstał? I czy mam rozumieć, że zgodnie z tym scenariuszem każdy, kto tylko będzie chciał wrócić na Ziemię, może wsiąść do tramwaju 777?

 

Subiektywne uwagi:

– “No, tak że walnął mnie tramwaj” – chyba także?

– “No, jesteś wreszcie! – usłyszałem z prawej.” – błędny zapis dialogu, powtarza się też potem w innych miejscach

– “Kabriolet minął wierzchołek, i w oddali wyrosło gmaszysko” – bez przecinka,

– “Pobiegł do kas, a ja stałem i nie wiedziałem, na co patrzeć”,

– Jeszcze w kilku miejscach brakuje albo jest nadmiar przecinków, ale nie będę już wszystkiego wypisywał,

– “pokazy wesołych egzekucji” – po śmierci?

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Pomysł jest ciekawy. Gorzej z wykonaniem.

Rozumiem, że skupiłxś się na pokazaniu, jak wygląda proces, stąd ciężko oczekiwać tu jakiejś niesamowitej historii – ok, rozumiem to. 

Natomiast moim zdaniem niektóre elementy zostały niepotrzebnie przeciągnięte, a niektórym poświęcasz za mało czasu.

No i niestety sporo tu baboli, a i styl pozostawia sporo do życzenia.

 

Subiektywne uwagi:

– “– Przepraszam –  głos starszego mężczyzny był cichy i spokojny.” – błędny zapis dialogu,

– “w takim stroju”,

– brakuje przecinków,

– “Tadeusz wpatrywał się w swoje dłonie”,

”Na dole czeka na mnie taksówka. – skłamał pewnym głosem, jak robił to wiele razy przedtem.” -dlaczego kłamał? przecież taksówka faktycznie czekała,

– “zapomniałem manier” – raczej o manierach,

– “Zerknął na mężczyznę szybko” – raczej zerknął szybko na mężczyznę,

– “Raczej złośliwi. –  Zacisnął ręce na kierownicy.” – tu brakuje informacji kto zacisnął, wiem, że to może oczywiste, ale w tekście wygląda tak, jakby zrobił to Tadeusz, nie Janusz,

– “Teraz tylko z naturalnych przyczyn a zaraz będzie trzeba (?) występować o jakieś zaświadczenia.”,

- Nie rozumiem, dlaczego taksówka miałaby mieć sygnał dźwiękowy? No i chyba nie powinna mieć syren… Rozumiem, że była specjalna, ale jednak mi to nie gra.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Hmmm, tylko w przypadku trzecioosobowej nadanie charakterystyki wypowiedziom bohatera jest możliwe tylko w dialogach.

 

No nic, na pewno warte rozważenia :)

 

Dzięki raz jeszcze!

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

bruce

 

Czytając Twoje uwagi nie wierzę, że popełniasz jakiekolwiek błędy w kontekście ortografii czy interpunkcji ;) Większość rzeczy pokornie poprawiłem, wiele się nauczyłem – dziękuję raz jeszcze!

A wydawało mi się, że dokładnie sprawdziłem tekst…

 

GalicyjskiZakapior

 

Dzięki za przeczytanie tekstu i komentarz. Przykro mi, że nie spełnił do końca Twoich oczekiwań. W zamyśle “figo fago” styl przynależny jest panu Janowi, podczas gdy opisy siłą rzeczy są normalne, bardziej stonowane – ten styl po prostu do nich nie pasuje. 

W ogóle ciekawe, co napisałeś, bo zawsze uważałem, że za mało skupiam się na detalach, a niektóre (większość?) moim zdaniem były potrzebne, żeby plastycznie pokazać niektóre zagadnienia, obiekty, ludzi. Dlatego odnośnie długości, zostaje jak jest.

Wskazane potencjalne poprawki w tekście uznaję za słuszne i niniejszym wprowadzam ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

bruce

 

Dzięki za komentarz. Ortografy, jakkolwiek groźnie to nie brzmi poprawiłem, interpunkcję też, składnię gdzieniegdzie, bo nie ze wszystkim się zgadzam. O dialogowaniu myśli poczytam na spokojnie i wrócę.

 

Oczywiscie chodzi o Asię Roth, w nawiązaniu do imienia jednego z demonów.

 

Jan zdziwił się, i to mocno, że Piekło zna jego dane, czego wyraz dał chociażby pocąc się jak mops. Wydawało mi się to dość czytelne.

 

Liczę, że wrócisz, bo nie dostałem niestety żadnej zwrotki odnośnie samego opowiadania ☹️

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Dokładnie ten sam numer miałem na myśli :)

 

Dzięki za wyjaśnienie, to mi sporo rozjaśniło. Na przyszłość pomyślę, jak bardziej popracować nad nieoczywistością bohatera, nie tylko fabuły – good tip.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

A co do Lucy – jak to pisałem w głowie cały czas siedziała mi taka stara piosenka “Lucifer son of the morning…” czy jak tam to leciało i po prostu musiałem to zrobić, no nigdy bym się jej nie pozbył z głowy :D

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

barniusz

 

Ogromne dzięki za lekturę, ocenę i dobre słowo. Smaczków jest dużo, może na większym ekranie wyłapiesz więcej :)

 

Wielką literę poprawiłem, przecinków staram się pilnować, ale wiadomo jak to jest z tymi diablikami…

 

Odnośnie twistu, z założenia głównym miał być fakt szpiegostwa gospodarczego przez pierzastego pracownika konkurencyjnej firmy na literę N. A druga (pierwsza?) warstwa pt. ludzie się nie zmieniają to tylko taki mały bonusowy moralitet. Jeśli twist za mało wykręcony, może wymyślę jeszcze coś mocniejszego.

 

Natomiast miło mi niezmiernie, bo to moje pierwsze opowiadanie tutaj. Zobaczymy, czy uda się na fali szczęścia początkującego wbić do biblioteki ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Nic nie sugeruje, wszystko jest ok – super, że przyjmujesz konstruktywną krytykę z pokorą, bo to niełatwe.

 

A z mojej strony jeszcze raz podkreślę, ze tekst naprawdę nie był zły, a na dobre jeszcze przyjdzie czas – tego jestem pewien.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Obawiam się, że nie zrozumiałem przekazu albo po prostu go nie było.

Zdecydowanie za dużo zdań zbyt wielokrotnie złożonych – to utrudnia czytanie.

No i te jak dla mnie zbędne wulgaryzmy rażą. 

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Eee, ale o co chodzi?

 

Dobrze się czytało, humor niewymuszony, wszystko pasi, ale abstrakcja chyba zbyt duża :D

 

Uwagi do teksu:

– “osobliwy skutek nieodpowiednich słów w nieodpowiedniej godzinie” – tu chyba zabrakło słowa wypowiedzianych,

– “uważam się zaliczać” – nie po polsku,

– “Kiepścić, zaczęło się” – bez przecinka.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Nic nie kasuj – uszanuj ciężką pracę tych, którzy dali Ci dużo cennej informacji zwrotnej.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Dobrze się czyta, zgrabnie napisane.

Jednak jak rozumiem cały koncept krąży wokół różnych przymiotów czasu, spersonifikowanych i wrzuconych do jednego domku. Niby ok, ale zabrakło mi jakiejś kropki nad i. A może to powinien być tylko początek dłuższej historii? Choć wtedy nie wiem, czy koncept nie zrobiłby się szybko nurzący.

 

Jedna uwaga:

– “– Mógłby pan to rozwinąć?

– Oczywiście, że mogłem.” – chyba mogę?

 

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Przyjemne, zabawne – to faktycznie dobry potencjał na całą serię :)

 

Jedna uwaga do tekstu: “Halyna, nie jada kolacji – krzyknął z transporterka, Belzebub” – bez przecinków po Halyna i przed Belzebub.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Rozumiem, że to szort, ale mi osobiście bardziej pasowałby jako fragment dłuższej opowieści. A tak mam wrażenie wyrwania z kontekstu i zawieszenia w próżni, a szkoda, bo pewien potencjał na pewno jest.

 

– “(…) przed drzwiami z tabliczką WYDZIAŁ ODWOŁAŃ i jednym urzędnikiem w środku.” – czyli że urzędnik znajdował się w drzwiach?

– “Każda sprawa jest indywidualna i wymaga dokładnego rozpatrzenia.” – nie pasuje mi określenie indywidualna do sprawy, bardziej indywidualne podejście do sprawy.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Świetne, tyle treści w tak krótkiej formie!

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ok, tylko przedstawiam mój punkt widzenia, a świętym prawem autora jest się z nim nie zgadzać.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Napisane średnio, bez fajerwerków, ale też bez większych wpadek stylistycznych.

Natomiast historia właściwie o niczym, równie dobrze mogłaby w ogóle nie powstać.

 

Uwagi do tekstu:

– “(…) zaczął ją gryźć bokiem zębów, jakby z powodu twardości wymagała użycia zębów trzonowych, a nie siekaczy.” – powtórzenie zębów,

– brakuje przecinków.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Świetny szort, dobrze napisany, trzyma w napięciu i wiadomo o co kaman, chociaż nie zostało to wprost napisane.

 

Nie mam żadnych uwag :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Pewnie jakiś tam potencjał tu jest, ale jak dla mnie brakuje odpowiedzi bądź chociaż podpowiedzi na jedno, zajebiście ważne pytanie – po co to wszystko? Bez tego historia jest pozbawiona sensu.

 

Uwagi do tekstu:

– “Uciekając, pana stan się nie poprawi.” – to stan ucieka?

– “oparłem się o kanapę i zesrałem się na dywan.” – 2xsię,

– po co bohater dobierał się do Psychoterapeutki, skoro wiedział, że jest pozbawiona narządów płciowych?

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Może ja się nie znam, ale chyba przed biblioteką jest poczekalnia, nie forum?

 

Mówili: “za mało horrorów na forum”, więc admin na to: “taa, popatrz tera”. – taki para dialog wszechmocnego admina z tłuszczą.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Zgrabnie sklejone, ale kilka rzeczy psują dobre wrażenie.

 

Brak gdzieniegdzie polskich znaków.

 

Najpierw ściana wchłania łóżko, a potem łóżko wjeżdża w ścianę?

 

Istota nieokreślonego wyglądu, który zaraz potem zostaje opisany.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Chyba nie na forum, tylko w bibliotece?

No i ten dialog jakoś dziwnie napisany.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Generalnie bardzo dobry short w kontekście opowiedzianej historii. Ciekawa, wciągająca, z przekazem. Niestety kwestie techniczne i warsztatowe trochę zepsuły pozytywne wrażenie.

 

Irytuje mnie ta rwana narracja, podbita krótkimi zdaniami poszatkowanymi na oddzielne akapity.

 

Za dużo wielokropków, przez co tracą swoją “moc”.

 

Jakoś nie mogę sobie wyobrazić smugi na chustce. I ten nieodwołalny huk jakoś mi nie pasuje.

 

“Dlatego, że wciąż byli ludźmi.

Woda wciąż się podnosiła.” – powtórzenie.

 

“Wymieniał struny.

Wieczorem, kiedy zakładał ostatnią strunę (…)” – powtórzenie.

 

“Nigdy więcej jej nie zobaczono.” – raczej nie widziano.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Taki bardzo short ten short. Ale ok, nie ilość, a jakość.

 

Napisane moim zdaniem dobrze, fajna gra słów – szkoda tylko, że w odniesieniu do rosołowych nie mówi się oczy, a oka, co trochę psuje zamysł ostatniego zdania. Bo rozumiem, że wcześniej zignorowanie tej różnicy było celowe?

 

No i kto to słyszał, żeby cały dzień gotować rosół – wstawiasz na ogień i sam się gotuje ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ciekawa koncepcja warta rozbudowania – myślę, że można by było zbudować na niej ciekawą, większą opowieść.

Wiem, że to short, ale mam wrażenie, że historia została urwana i nie dokończona, bez jakiejś sensownej pointy. Liczyłem na sushi z Takushiego ;)

 

Styl ok, nie przeszkadzał w czytaniu.

 

“Wszyscy byli zgodni, co do tego” – niepotrzebny przecinek.

 

No i zupełnie nie rozumiem kategorii wiekowej – w końcu masturbacja to głównie domena nastolatków ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ciekawa koncepcja warta rozbudowania – myślę, że można by było zbudować na niej ciekawą, większą opowieść.

Wiem, że to short, ale mam wrażenie, że historia została urwana i nie dokończona, bez jakiejś sensownej pointy. Liczyłem na sushi z Takushiego ;)

 

Styl ok, nie przeszkadzał w czytaniu.

 

“Wszyscy byli zgodni, co do tego” – niepotrzebny przecinek.

 

No i zupełnie nie rozumiem kategorii wiekowej – w końcu masturbacja to głównie domena nastolatków ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ciekawa koncepcja warta rozbudowania – myślę, że można by było zbudować na niej ciekawą, większą opowieść.

Wiem, że to short, ale mam wrażenie, że historia została urwana i nie dokończona, bez jakiejś sensownej pointy. Liczyłem na sushi z Takushiego ;)

 

Styl ok, nie przeszkadzał w czytaniu.

 

“Wszyscy byli zgodni, co do tego” – niepotrzebny przecinek.

 

No i zupełnie nie rozumiem kategorii wiekowej – w końcu masturbacja to głównie domena nastolatków ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ciekawa koncepcja warta rozbudowania – myślę, że można by było zbudować na niej ciekawą, większą opowieść.

Wiem, że to short, ale mam wrażenie, że historia została urwana i nie dokończona, bez jakiejś sensownej pointy. Liczyłem na sushi z Takushiego ;)

 

Styl ok, nie przeszkadzał w czytaniu.

 

“Wszyscy byli zgodni, co do tego” – niepotrzebny przecinek.

 

No i zupełnie nie rozumiem kategorii wiekowej – w końcu masturbacja to głównie domena nastolatków ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ciekawa koncepcja warta rozbudowania – myślę, że można by było zbudować na niej ciekawą, większą opowieść.

Wiem, że to short, ale mam wrażenie, że historia została urwana i nie dokończona, bez jakiejś sensownej pointy. Liczyłem na sushi z Takushiego ;)

 

Styl ok, nie przeszkadzał w czytaniu.

 

“Wszyscy byli zgodni, co do tego” – niepotrzebny przecinek.

 

No i zupełnie nie rozumiem kategorii wiekowej – w końcu masturbacja to głównie domena nastolatków ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ciekawa koncepcja warta rozbudowania – myślę, że można by było zbudować na niej ciekawą, większą opowieść.

Wiem, że to short, ale mam wrażenie, że historia została urwana i nie dokończona, bez jakiejś sensownej pointy. Liczyłem na sushi z Takushiego ;)

 

Styl ok, nie przeszkadzał w czytaniu.

 

“Wszyscy byli zgodni, co do tego” – niepotrzebny przecinek.

 

No i zupełnie nie rozumiem kategorii wiekowej – w końcu masturbacja to głównie domena nastolatków ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Fajnie, fajnie, ale nie wiem, o co chodzi? Jedyna sensowna teoria, jaka przyszła mi do głowy jest taka, że ta staruszka-demon (?) chciała wykorzystać dziewczynę do złożenia w ofierze tego chłopaka, ale to też trochę bez sensu, bo głosy podpowiadają Aleksandrze, żeby zabiła go albo uciekła.

No bo opcja numer dwa, że to Igor chciał złożyć Aleksandrę w ofierze w połączeniu z ostatnim akapitem jest w ogóle pozbawiona logiki.

 

Napisane ok, styl nie przeszkadza w czytaniu.

 

Nie oskarżam, ale w podobny sposób opowiadania konstruuje AI.

 

“Aleksandra miała rzecz do zrobienia.” – to zdanie jest dla mnie kompletnie niejasne, pomijając fakt, że nie po polsku. Czy ta rzecz do potrzeby fizjologiczne, czy spotkanie z niewiadomym?

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Hmmm, nawet ładnie to brzmi – myślę, że możemy się zgodzić na taki kompromis ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ufff, czyli może nie jestem aż tak skończonym heretykiem ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Ups, teraz doczytałem, że mowa o tym, że krzyż trójlistny powstał na bazie grekokatolickiego.

 

Zwracam honor i milknę na wieki ;)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Przyjemnie napisane, historyjka trochę jakby była wyjęta z większej opowieści.

Niestety osobiście nie do końca przypadła mi do gustu – jest nad wyraz ckliwa, a bohaterzy czarno-biali.

Stylistycznie moim zdaniem za dużo bardzo wielokrotnie złożonych zdań – przez co trochę trudniej się czyta.

 

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Niezły short, choć koncept mi już znany.

Na plus na pewno styl – po prostu dobrze się czyta.

 

Uwagi:

– “Z pięciu niemal identycznych komór wychylają się kolejne ciała.”,

– “Nie wrócą do tego, co zostawili za sobą, wsiadając do tego statku.”,

– “Zamknięci w komorach kriogenicznych, nie odczuli tego wcale, ale coś tam głęboko w ich klatkach; głęboko tam, gdzie od 60-100 uderzeń na minutę, podpowiadało im, że ich Dom; ich Ziemia, już nie istnieje.” – moim zdaniem zastosowanie średników niewłaściwe, w tych konkretnych miejscach raczej powinny być przecinki,

– “(…) niż tą, którą pamiętali członkowie załogi.”,

– “Wpierw” – dla mnie to słowo zbyt potoczne, nie pasuje tutaj w ogóle.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

On bardzo charakterystycznie pisze, a akurat “Lód” skończyłem chyba trzy miesiące temu :)

 

Dobrego dnia i pisz dalej! :)

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Obszar ciężki i trudny, wymagający. 

Moim zdaniem sama historia poprowadzona dobrze, ciekawy pomysł na, nomen omen, ugryzienie tematu.

Umiejętnie budowane napięcie.

To co mi przeszkadzało:

Brakuje kilku przecinków.

Dla mnie ciut za dużo ozdobników, mam wrażenie, że czasem poutykanych na siłę.

Szyk zdań raz poprzestawiany (inspiracja Dukajem?), raz klasyczny – tu brakuje konsekwencji.

Kilka nie do końca dobrze dobranych zestawień wyrazów (np. końcowe słowa, uległem wstrząsom).

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Oczywiście, że subiektywna, w końcu tylko i wyłącznie moja wink Mi się ten rodzaj krzyża po prostu kojarzy z innymi wierzeniami, celtyckimi zdaje się, ale oczywiście mogę się mylić. A poza tym swoboda twórcza autora to rzecz święta!

 

 

A z obozowego żargonu widocznie muszę się podszkolić.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Napisane ok, czyta się względnie płynnie, kilka błędów stylistycznych wskazałem niżej. 

Natomiast trochę zabrakło mi jakiegoś większego sensu, bohater trochę bezcelowo przechodzi przez kolejne pokolenia, potem śni jak rozumiem o prawdzie i… co? Fajnie byłoby rozwinąć wątek wyrwania się z matni, może dzięki np. Wczuciu właśnie. Ale to oczywiście tylko moje wrażenie.

 

Subiektywne uwagi:

– brakuje przecinków w wielu miejscach, w innych są nie tam, gdzie powinny,

– krzyż trójlistny nie jest prawosławny,

– “Czeka smętna kolejka do kolektury.” – konstrukcja mocno połamana, powinno być raczej “do kolektury ustawiła się smętna kolejka oczekujących” czy coś w tym stylu,

– “w loteriach . Jeśli,” niepotrzebna spacja przed kropką,

– “pomyślałem, że zaraz mnie skończą” – zaraz ze mną skończą, ewentualnie mnie wykończą.

Kiedy czynić dobro jest słusznie, zyskownie i praktycznie, zło staje się oznaką szlachectwa duszy.

Nowa Fantastyka