Profil użytkownika

Ostatnie sto komentarzy

Hej

Początek może nieco wolno się rozkręcał, ale potem już poszło. Przyjemna lektura z fajną, oryginalną bohaterką.

Pozdrawiam! 

Hej

Dobrze się czytało, choć miałem wrażenie, że to raczej spory wstęp, część większej całości. Końcówka wydała mi się nieco pospieszna.

Niemniej jednak przyjemna lektura.

Pozdrawiam!

Hej!

Po pierwsze świetne światotwórstwo. Reszta też na bardzo wysokim poziomie.

Bardzo dobra i profesjonalna robota w bardzo makabrycznie oryginalnym świecie.

 

Znaleziony drobiazg:

Ona łumaczyła

Pewnie tłumaczyła :)

 

Pozdrawiam!

Hej Outta!

No wyobraźnię to Ty masz :) Po pierwsze wielkie plus za to że autentycznie się zaśmiałem podczas lektury co nie zdarza się za często. Podobało mi się jak obśmiałeś sporo zjawisk w przewrotny i inteligentny sposób. 

Przydałby nam się dorknet :)

Bardzo mi się podobało!

Pozdrawiam!

Hej!

Po pierwsze język! Momentami naprawdę byłem pod wrażeniem dojrzałości pisarskiej. Chciałbym kiedyś tak pisać. Z historii wylewa się czarnym strumykiem beznadzieja. Fabuła moim zdaniem mogłaby być troszkę szybsza, ale wtedy pewnie opowiadanie straciłoby trochę na klimacie więc nie będę narzekał :)

Pozdrawiam!

Hej!

Fajna historia z ciekawym i humorystycznym twistem. Krótkie, a dobre!

Pozdrawiam!

Hej Bruce

Dzięki piękne za opinię. Założenie było takie że dopóki bohater nie przejął pociągu mogli wysiadać na właściwych stacjach. Dopiero potem się wszystko zepsuło. Poprawki naniosę w wolnej chwili.

 

Cześć GalicyjskiZakapior

Dziękuję serdecznie za przeczytanie i komentarz. Rozumiem że sporo tu weirdu więc fajnie że jednak coś tam się spodobało mimo wszystko.

 

Pozdrawiam!

Witam Darconie

 

Dziękuję za odwiedziny i opinię. Cieszę się, że niektóre elementy opowiadania uznałeś za dobre.

 

Co do bohatera to rozumiem bo nie jesteś pierwszą osobą która wypowiada się w podobnym tonie.

Cóż założyłem sobie takiego bohatera na zasadzie kontry. Z jednej strony zabójca, który jednak jest w stanie oddzielić swoje zadania/pracę i tak się do nich zdystansować, że jest w stanie wracać do żony i dzieci i wieść względnie normalne życie.

Być może wyszło mi to umiarkowanie albo zabrakło umiejętności literackich by przedstawić to wiarygodniej.

 

Bardzo Ci dziękuję za lekturę i Twoją opinię.

 

Również pozdrawiam serdecznie!

Hej!

Nagadaliśmy się na becie więc będzie krótko :)

Czytało się fajnie i szybko i jako całość wydała mi się lepsza niż część pierwsza :) Dobrze Ci wychodzi taki horror bliskiego zasięgu.

Pozdrawiam i klikam :)

Hej Bruno

Dzięki serdecznie za dodatkową fajną analizę. Doceniam wysiłek by to tu wszystko wrzucać :)

Gratulacje dla wygranych!

 

Bruno dzięki wielkie za organizację, analizę i aktualizację wyników. Pełna profeska.

Ja wykresami i danymi wszelakimi jestem bardzo zainteresowany. Jeśli jest prościej na maila to ślij na maila :)

 

Dzięki piękne!

Hej!

To krótko pobetowo bo wszystko omówiliśmy na becie.

Fajny tekst, szczególnie podobała mi się pierwsza połowa. Ale ogólnie biblioteczny horrorek wiec klikam :)

Pozdrawiam!

Hej Krarze

Opinie znasz z bety więc będzie krótko.

Dobrze bawiłem się przy tej szalonej historii. Absurd wydał się dobrze dobrany no i w sumie motyw ze streamingiem i indianami mi się podobał.

Klikam i pozdrawiam!

Hej HollyHell

Dzięki za odwiedziny, komentarz i poprawki.

Większość zmian wprowadziłem, kilka zostawiłem. 

 

Jak się tłumaczy tytuł na polski? Bóg parujący maszyną? Bóg maszyny parowej?

Myślę że Boska Maszyna Parowa :)

 

Świta to zapożyczone nazwisko z opowiadań Grabińskiego aczkolwiek chyba faktycznie jest nieco mylące. Józef K to nawiązanie do Kafki w ogóle, ale też do pierwszej odsłony konkursu, która była pod jego egidą :)

 

No cóż faktycznie fabuła jest relatywnie szczątkowa. To raczej eksploracja świata i proces jakiejś tam przemiany lub odnowy poprzez nią. Rozumiem, że mogło nie siąść. Fajnie że oceniłaś tekst jako dobrze napisany.

Pozdrawiam i piękne dzięki raz jeszcze!

Hej

Przychodzę po odsłuchaniu opowiadania na Twoim kanale :)

 

Podobnie jak przedmówcy muszę wspomnieć, że tekst jest mocno wydłużony. Np. sporo rozmów, które były w miarę naturalne nie wydały mi się zbyt wiele wnosić do tekstu.

 

Rzeczy które rozważyłbym by zmienić (pewnie już raczej przy innych opowiadaniach):

Bardziej rozwinąć bohatera. Mimo tego że poświęciłeś mu sporo miejsca nie wzbudził mojej sympatii ani antypatii. Okazał się również osobą bez żadnych relacji. Jak na tak długi tekst może warto byłoby wspomnieć dlaczego ma tylko psa? Bo chyba nie jest to nawet wspomniane w tekście, a jednak człowiek zazwyczaj prowadzi jakieś życie.

A jak nie prowadzi to warto byłoby o tym wspomnieć, może rozwinąć że jest samotnikiem bo się sparzył albo z wyboru. W każdym razie coś takiemu bohaterowi bym dodał.

Na plus że bohater pod koniec przejmuje inicjatywę. To zawsze dobry ruch. Ale z kolei zabrakło może trochę informacji na temat jego przeżyć z tym związanych. No bo skoro to normalny człowiek to już samo wtargnięcie do czyjegoś domu przepytanie starszej osoby i podrzucenie pierścienia wydaje mi się stresujące i emocjonująca dla zwykłego człowiek a co dopiero to co zrobiono później :)

Co do Marty to początek mi się podobał, ale potem miałem wrażenie, że stało się to mocno jednostronne. Była taką jednostronnie złą postacią bez jakiegoś rysu realnego więc trochę wydała mi się sztuczna.

Wydało mi się też, że szczególnie pod koniec sporo tłumaczysz. Może lepiej byłoby aby np. gdy Marek wszedł do jej pokoju Marty wykradł też notatnik czy jakąś czarną księgę gdzie opisany jest proceder i na tej podstawie by dowiedział się o alternatywnym przejęciu. No bo miałem szczególnie pod koniec wrażenie dużej ilości tłumaczenia co będzie robione.

W ogóle miałem wrażenie że jakaś jedna trzecia opowiadania jest bardziej atrakcyjna i lepiej przemyślana. A potem miałem wrażenie mocnego rozciągania historii, którą dałoby się mocno skrócić.

 

Ale to oczywiście tylko moje uwagi, które można spokojnie zignorować :)

 

Pozdrawiam!

Hej :)

 

Rozmawialiśmy trochę na becie więc będzie krótko. 

 

Może nieco powoli się rozkręcało, ale potem była to całkiem przyjemna przygoda, w której bohaterka mogła się wykazać.

Językowo jest w porządku i myślę, że im więcej tu będziesz pisać tym będzie lepiej :)

Ogólnie myślę, że jak na debiut to jest dobrze:)

 

Dobijam do biblioteki.

 

Pozdrawiam i powodzenia!

Hej Verus!

 

Komentarz nigdy się nie spóźnia, nie jest też zbyt wcześnie, przybywa wtedy kiedy ma na to ochotę. :) A tak na poważnie to super, że zawitałaś z informacją zwrotną :)

Cieszę się, że się podobało i super że te relacje wyszły przyzwoicie bo starałem się aby to jakoś wybrzmiało :) Fajnie też że są ciarki i groza, a nawet demony wyszły w porządku.

Twoje teksty nieustannie kojarzą mi się z abstrakcją w cukierkowym płaszczu, nawet jeśli pod spodem jest samo dno piekieł.

Dzięki za taki miły komentarz :). Tak już jakiś czas temu się zorientowałem że większość tekstów, które wrzuciłem na portalu są w takim bardziej odjechanym stylu. I to jeden z niewielu gdzie jest jakaś względnie normalna fabuła :)

 

Dziękuję serdecznie za komentarz i TAKa!

Pozdrawiam!

No to ja (chwilowo) cieszę się miejscem na podium :)

Gratulacje dla Cezarego za utrzymanie koszulki lidera i dla Barda za utrzymanie drugiej pozycji :D

Uważam, że dobrze mi wyszła starucha :)

Faktycznie dobrze :) 

Dzięki Bruno za wysiłek włożony w czytanie naszych opowiadań (tych już przeczytanych i tych czekających w kolejce) :)

Hej Anet

 

Bardzo się cieszę, że się podobało :)

Usterki poprawiłem.

O co chodzi w tym zdaniu? Co “tak jak wtedy”?

To się ma odnosić do poprzedniego akapitu. Czyli Zazwyczaj odbierałem życie na inne sposoby.

 

Dziękuję pięknie za komentarz i przeczytanie.

Przyniosłaś radość :)

Pozdrawiam!

Hej Darconie,

 

Dziękuję za przeczytanie i komentarz. Zdaję sobie sprawę, że wrzuciłem tam sporo i mogło się zdawać, że zmierza to donikąd. Na pocieszenie powiem Ci, że przed betą było tego jeszcze więcej :)

Cieszę się, że choć spodobało Ci się kilka pomysłów :)

Miło mi, że mnie odwiedziłeś.

 

Cześć Iyumi

Dziękuję za przeczytanie i komentarz. Cieszę się, że tekst się podobał. 

Od tego momentu zaczęłam sobie ten świat właśnie tak wyobrażać, że pociąg stoi a świat się porusza.

Tak masz rację, że to jedna z interpretacji bohatera. Czy jest prawdziwa to wiadomo rzecz względna bo tam się dużo dziwnych rzeczy działo :)

Podejrzewam, że przy wrzucaniu obrazka dorzucił przypadkowo fragment kodu html, który został zinterpretowany przez stronę.

Tutaj może napisać do administratorów strony, którzy są wymienieni w tym linku. Pewnie nie da się z tym nic zrobić i pewnie o tym wiedzą. Ale zawsze to informacja przekazana właściwym osobom :)

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/31375

 

Pozdrawiam serdecznie!

Dziękuję!

Gratulację Żonglerko :)

 

Obrazek morski faktycznie bardzo ładny a ten mój trafiony :)

Cześć Ślimaku Zagłady!

Dziękuję za rozbudowany i bardzo merytoryczny komentarz! Postaram się odnieść do niektórych punktów:

W rozwoju fabuły uderzyło mnie to, jak łatwo główny bohater uwierzył tajemniczemu chłopcu, nie mając właściwie po temu żadnych przesłanek.

Jak słusznie zauważasz chciałem tutaj przedstawić człowieka zdesperowanego, ale chyba nie do końca się to udało. Być może należało tu lepiej pokazać jego długi, jakieś sytuacje kryzysowe by faktycznie było to przekonujące.

 

Nawet gdyby ona cierpiała od czarów, podobny brak inercji ontologicznej jest raczej tropem przynależnym baśniom w starym stylu, bardzo uproszczonej wizji świata, ewentualnie musi być dobrze osadzony w ramach danego systemu magicznego; ostatecznie nie oczekujemy zazwyczaj, że most zawali się po śmierci inżyniera. A tutaj nie mieliśmy zaklęcia, tylko rany od noża.

Tak racja. Nie mówię teoretycznie wprost, że zabicie staruchy spowodowało ożywienie Wioli, niemniej jednak sam mam chyba domyśle taką relacje. Niemniej jednak rozumiem, że to mogło nie wyjść najlepiej.

I konstrukcja głównego bohatera…

Tak. Nie jesteś tutaj osamotniony. Rozumiem że wiele elementów, które mogą być jeszcze bardziej nadnaturalne niż Starucha i Staruch i ich magiczne sztuczki. No niestety założyłem sobie taką postać, która jest sympatycznym hitmanem i to może być dosyć mocno nierealny koncept. Miało być ciekawie, ale chyba wyszło jak zwykle :)

 

Poprawki naniosłem, dziękuję.

 

Cieszę się że tekst dobrze buduje napięcie i atmosferę niepokoju.

 

Dziękuję serdecznie za przekazanie mi decyzji!

 

Pozdrawiam!

Gratulacje dla wszystkich.

 

BrunoSiak dzięki wielkie za organizację i koordynację konkursu.

Ambush, Outta Sewer, Zygfryd89, Krar85 serdeczne podziękowania i dla Was za przeczytanie i ocenienie tak długi tekstów!

Gratulacje dla współwyróżnionych! Dziękuję za docenienie tekstu!

 

Serdecznie podziękowania dla Żonglerki za powołanie z niebytu pociągowego konkursu a potem profesjonalną i sympatyczną koordynację naszych kolejowych zmagań! :)

 

Kłaniam się również pozostałej grupie kolejowej trzymającej władzę (pociąg?) za przebrnięcie przez te wszystkie pociągowe sytuacje :).

MaSkrol, Stn, Wilk-zimowy dzięki!

Cześć Krokusie!

 

O dzięki wielkie za taki pozytywny komentarz. Fajnie, że spora grupa rzeczy zagrała, bo nie wszystkim się podobało. Cieszę się bardzo, że przypadło Ci do gustu :)

Co do warstwy kryminalnej to faktycznie potraktowałem temat nieco po łebkach. I przy 80 tysiącach znaków nie mam chyba żadnej dobrej wymówki :)

Co do nadziei to cieszę się, że bohater Cię przekonał. Niestety dobre zakończenia mi nie wychodzą, ale zdradzę Ci, że w oryginalnej wersji tekstu to wszystko skończyło się jeszcze gorzej. Jednak stwierdziłem, że skoro czytelnik musiał przedrzeć się przez taki długie opowiadanie to wypada dać na koniec odrobinę nadziei/pozytywu/satysfakcji.

No nic może w przyszłości będę szedł w jakieś bardziej optymistyczne tony. 

W każdym razie opowiadanie wędruje na czoło aktualnej listy moich ulubionych tegorocznych tekstów portalowych.

Dzięki wielkie za takie wyróżnienie!

 

Pozdrawiam!

Witaj ponownie Irko!

Chodzi mi o to, że żeby tak se zabijać, trzeba się od ofiar zdystansować, odczłowieczyć ich, tak jak to robili hitlerowcy ze swoimi ofiarami. A trzymanie za rączkę i pocieszanie umierającego w tym raczej nie pomaga.

Rozumiem. No cóż to była jak widać umiarkowanie udana próba dodania bohaterowi jakiejś oryginalnej cechy. Że zabija, ale nie jest zimnokrwistym mordercą.

A tu się zgadzam, chodzi mi raczej o to, że zadziwiająco łatwo było doprowadzić ją do tego stanu.

No tak. W założeniu podaje jej końską dawkę środka usypiającego, które normalną osobę powinno zabić. Może to nie najlepsze wytłumaczenie, ale chyba nie wpadłem na razie na lepsze :). Dzięki za zwrócenie uwagi!

 

Dziękuję za doprecyzowanie!

 

Cześć Krarze

 

Cieszę się, że spodobał Ci się bohater, bo wiem, że niektórym to połączenie nie podeszło :).

Fajnie, że intryga jakoś się udała i że zapałałeś odrobiną sympatii do bohatera, bo taki chciałem osiągnąć efekt.

Co do dentysty, mnie jakoś podskórnie przeraża, ale wiem, że niektórzy mają o wiele spokojniejsze podejście do tematu. Fajnie, że pstrykanie jakoś się udało.

Jeśli czegoś zabrakło, to jakiś retrospekcji, wspomnień – drogi, która zawiodła go tam, gdzie jest; ale wtedy akcja by siadła na moment.

No właśnie. Poza tym na początku myślałem, że 80 tysięcy znaków to dużo. Ale im dalej w las okazywało się, że jednak trzeba się było ograniczać.

Miło mi że mimo wszystko lektura była przyjemna :)

 

Dzięki serdeczne za komentarz i przeczytanie.

 

Pozdrawiam!

Hej

 

Mam mieszane uczucia. Miałem wrażenie że sporo tutaj streszczania, sporo informacji przekazujesz opisując je z dystansu niż pokazując. Historia może nie wciągnęła jakoś strasznie, ale była to jakaś fabuła, którą ciągnąłeś do przodu. Nawet jeśli nie wciągnęło, ani nie przestraszyło mnie to, przeczytałem bez zgrzytów.

Odebrałem tekst jako formę komedii czy nawet jakąś formę pastiszu czy lekkiej groteski. Nie wiem czy to było zamierzone, ale takie miałem wrażenie. Że to taki trochę straszny film na wesoło.

Co do wstawek z tytułami filmów. Na początku mnie to ujęło, ale potem zrobiło się nieco męczące, nawet dla takiego kinomana jak ja :) Im dalej w las wydawało mi się, że próbujesz wykonać jakieś zadanie (np. konkursowe) aby wpleść w tekst kilkanaście/kilkadziesiąt tytułów filmu.

 

Niemniej jednak powodzenia w konkursie! :)

 

Pozdrawiam!

Hej!

 

Nie lubię czytać o krzywdzeniu dzieci na szczęście nie opisywałeś tego zbyt dokładnie. Ogólnie historia dobrze napisana i wciągnęła. Cała rzeczywistość jest dosyć przygnębiająca, również w dorosłym życiu. Brakowało mi tylko by dziewczyna bohatera miała romans z kamerzystą, na szczęście nie poszedłeś w tą stronę.

Na początku rodzice wychodzili na dość miłych potem okazali się dość jednostronni, ale w sumie to jest w porządku. Na końcu może za bardzo wszystko jest wyjaśnione, ale ucieszyłem się, że bohater ma szansę jakiejś zemsty.

Z punktów technicznych może brakowało mi jaśniejszego przejścia np. kiedy akcja przenosi się z dzieciństwa do wieku dorosłego. To szczególnie przy audiobooku może mieć znaczenie (choć może się mylę).

 

Kliknąłbym gdyby było trzeba, a tak tylko pozdrawiam!

Hej Irko!

 

Dzięki serdeczne za przeczytanie i komentarz.

Faktycznie zgadzam się z Tobą, że bohater jest dosyć ryzykowny i potencjalnie mało realistyczny, bo połączenie zawodowego zabójcy z człowiekiem, który ma jakieś normalne życie i normalne odruchy/emocje może wydawać się niemożliwe. Założyłem że zbuduję bohatera na kontrze no i wyszło jak zwykle ;P

No tak z policją faktycznie idzie to za łatwo może. Miałem tam też wspomnieć gdzieś po drodze, o tym wątku policyjnym, ale niestety jak już się rozpisałem to zabrakło mi na to miejsca. To żadna wymówka oczywiście szczególnie przy 80 tysiącach znaków :P. O odgryzieniu zamiast odcięciu nawet nie pomyślałem.

Osobiście to bym się w tym momencie zastanowiła, czy ktoś mnie tutaj nie próbuje zrobić w bambuko.

No tak. Niby taki sprytny zabójca a się nie zorientował :). Cóż założyłem, że facet jest tak zdesperowany aby pociągnąć temat że ignoruje wszystkie czerwone flagi. No bo niby wspomina, że je widzi a i tak w to brnie, więc jak już wszedł jedną nogą to poszedł po całości :) Ale rozumiem, że to się może nie spinać.

Co do staruchy to gdzieś w głowie miałem że jak jest nieprzytomna to nie jest groźna. Ale nie wspomniałem o tym nigdzie. Może spróbuję dodać jedno zdanie, o tym, dzięki!

Fajnie, że klimat jest dobry :) Odnośnie cozy to kto wie, może kiedyś coś spróbuję, choć jak widać bardziej naturalnie wychodzą mi depresyjne teksty :)

 

Reg i Finklo: Dzięki raz jeszcze! :)

 

Pozdrawiam serdecznie!

Hej Rosso

 

Bardzo fajnie napisany tekst.

Moim zdaniem prezentujesz tutaj formę książkową. Bo w tekście nie dzieje się zbyt wiele a przez opowiadanie się płynie i czyta z ciekawością. Wrzucasz nienachalne haczyki (nie wiem czy zamierzone) jak choćby czemu bohater podgląda Pana Volvo.

Czesio wyszedł Ci autentyczny. Jest ludzki, jego przemyślenia zdają się prawdziwe, ma swoje nerwice i problemy, a przede wszystkim dziwaczne “hobby”, które zaciekawia.

Podobała mi się przemiana / podmiana bohatera, ale muszę nadmienić, że za pierwszym razem nie do końca zrozumiałem kiedy ona się wydarza. To być może moje nieuważne czytanie, bo z czasem mam wrażenie, że czasem potrzebuję łopatologicznego stwierdzenia niektórych faktów :)

Druga sprawa to chyba nie do końca zrozumiałem kogo pożarł hipopotam? Ojciec wspomina o Cześku, ale jak rozumiem nie o niego chodzi? Tutaj nawet w pewnym momencie myślałem, że bohater ma wyrzuty sumienia i jest tak naprawdę Adamem, który przez wyrzuty sumienia na przykład ma wrażenie, że jest Czesławem, ale to chyba nie do końca ten trop :)

W każdym razie może niedomyślny jestem bo chyba nikt o to nie dopytywał, więc pewnie możesz to zignorować :)

Niemniej jednak jestem zadowolony z lektury.

Dobra robota (nawet jak nie wszystko pojąłem) :)

 

Pozdrawiam!

Hej PsychoFishu

 

Dobrze że przeczytałem Twój tekst dopiero teraz. Bo miałem dość podobny pomysł, który wykorzystałem w pewnym stopniu w jednym z opowiadań i chciałem w sumie eksplorować go bardziej potencjalnie w innym ale chyba już nie będę :P

W każdym razie to jak go wykorzystujesz bardzo mi się podoba. Jeśli możemy żyć z cyfrową kopią naszych zmarłych bliskich to gdzie kończy się ich życie? Czy to oznaka wielkiej miłości czy raczej próba zalania pustki elektroniczną podróbką? Zwłaszcza że technologia by to wprowadzić w jakiś sposób w życie wydaje się na wyciągnięcie ręki.

Sam tekst dobry, sprytnie rozegrany, widać rękę profesjonała literackiego i obytego z SF. Co troszeczkę wybijało mnie z narracyjnego rytmu to wstawki np. z radia. Oczywiście bardzo umiejętnie budowały świat i nakreślały kolejne warstwy wyjaśniania świata, ale parę razy chciałem bardziej śledzić fabułę niż dowiadywać się o co tutaj chodzi :)

Co nie zmienia faktu, że to zdecydowanie biblioteczny tekst, przy którym dobrze się bawiłem więc klikam :)

 

Pozdrawiam! 

Hej Zygfrydzie!

 

Cieszę się, że tekst jest napisany nieźle i że fabuła i bohaterowie okazali się ciekawi. No i fajnie, że mimo że część druga była mniej interesująca udało mi się utrzymać pewien poziom :).

 

Cześć Żonglerko!

 

Fajnie że spodobało Ci się połączenie zawodu ojca i jego relacji rodzinnych, bo wiem, że niektórym zupełnie to nie podeszło.

Cieszę się, że te kilka elementów o których wspominasz wyszło dobrze, a nawet, że spodobała Ci się warstwa obyczajowa demonów ;P

Przyznam, że tu się zatrzymałam. Chyba wiatr zwykle jest niewidoczny?

Racja poprawione.

 

Super, że tekst zostanie w głowie :).

 

Ahoj Krarze!

 

Fajnie, że lektura okazała się "przyjemna: :) no i że miałeś dodatkową warstwę imersji na KENie :). Zaciekawiłeś mnie z tym dentystą :). To czekam cierpliwie na resztę komentarza.

 

Dziękuję Wam bardzo za przeczytanie i komentarze!

 

Finklo: jeśli to czytasz kłaniam się pięknie za nominację tekstu do piórka.

Reg: również Tobie serdeczne podziękowania za docenienie tekstu poprzez nominacje w wiadomym wątku :).

 

Pozdrawiam serdecznie!

Hej Ambush

 

Bardzo cieszę się że opowiadanie wciągnęło i że się podobało :)

Faktycznie chyba kojarzę motyw z Łowców głów, choć nie pamiętam czy on tam był złodziejem czy mordercą :)

Jedyne co podobało mi się mniej, to pewna powtarzalność obrazów i doznań w części o teraz, choć od razu przyznaję, że nie wiem czego innego bym tam oczekiwała.

No i widzisz. Jak któryś raz z rzędu to czytałem to też miałem taką refleksję, że może nieco to nudne i chyba nawet wyciąłem jedną z tych retrospekcji. No ale na pewno można by to zrobić lepiej.

 

Dziękuję pięknie i pozdrawiam! 

Hej Outta i Ananke

 

Dzięki za dyskusję.

Faktycznie ja sobie założyłem, że może istnieć taki człowiek, który sobie to w głowie rozdziela i stara się być "normalny" zabijając ludzi za pieniądze. Traktuje to jak specyficzną pracę po której po prostu wraca do domu i całuje dziecko na dobranoc.

Nie wiem czy może istnieć taka osoba. Pewnie jest mało realna, albo po prostu niewystarczająco dobrze to przedstawiłem, aby można było w taką postać uwierzyć.

 

Niemniej jednak dzięki wielkie za komentarze i opinie :)

 

Pozdrawiam!

Ale tak jakoś ciągnie mnie do dłuższych historii. ;)

No i dobrze. To czekam jak Twoja powieść zaskoczy mnie na półce w Empiku :)

 

To już wymagałoby sporo gimnastyki w tekście. ;) Myślę, że zabijanie za pieniądze, dla żony, kojarzy się z takimi gangsterami, mafiozami, ale co za tym idzie – mało uczuciowymi dla rodziny. Takimi, co kochają, ale to raczej taka miłość wypaczona.

Tak, masz sporo racji. Chciałem pokazać tutaj taki dysonans tej postaci. Z jednej strony chłop zabija bez skrupułów z drugiej jednak jest kochającym ojcem i mężem. Czyli sobie w głowie to rozdziela i traktuje jak zwykła. Ale być może to zbyt nierealne założenie, a przede wszystkim niewystarczająco pokazałem to w tekście.

 

Dzięki raz jeszcze za pomocne uwagi :) 

A jakaś wskazówka, co tam jest abstrakcyjne? Może za krótka i stąd takie wrażenie?

 

No nie wiem. Może chodzi o to, że najpierw rozmawiają o zabójstwie matki. Potem o demonach. A na końcu jest propozycja aby pójść na gorącą czekoladę :)

Może to tylko moje odczucie ale jednak jakoś mi to nie do końca pasowało do zwykłego dialogu. Może jakby tam było coś na końcu w stylu. 

No dobra ale dosyć o tym wszystkim. Nie mam siły już o tym myśleć.

To może… może przejdziemy się na gorącą czekoladę?

 

Pozdrówki!

No faktycznie dziwnie to wygląda.

Komentarz najwidoczniej się wykoleił, że pozwolę sobie na taki suchar :)

 

EDIT: Co nie zmienia faktu, że witam serdecznie MaSkrola i dziękuję za przeczytanie tekstu :)

Ahoj Outta

Zgadza się. Spróbuję jeszcze raz przejrzeć przed urlopem i usprawnić :)

 

Hej Ananke

Skąd ja to znam? :D Myślałam, że tyle znaków będzie stanowiło wyzwanie, a prawdziwe wyzwanie stanowiło zmieścić się w limicie. ;P

No właśnie. Trzeba się brać za pisanie powieści :P

jak czegoś nie wiem i nie mogę znaleźć definicji – zmieniam szyk zdania.

Sprytny plan! Ale w moim wypadku oznaczałoby nieskończoną spiralę zmienionych szyków zdań i nigdy nieskończonym opowiadaniem :P

U Ciebie widzimy bohatera, który zabija za pieniądze.

Rozumiem. Spróbuję to jakoś ulepszyć choć nie gwarantuję, że mi się uda (raczej nie).

 

Cześć pzarzycki

 

Po pierwsze witaj na portalu!

Cieszę się, że dobrnąłeś do końca opowiadania i że dobrze się czytało.

 

Pozdrawiam!

Hej

Podobało mi się. Lubię narrację pierwszoosobową, jeśli jest dobrze zrobiona, a Twoja jest. Jest w tym tekście kilka scen naprawdę bardzo dobrych jak np. ta z filmiku czy scena przesłuchania i ogólnie też całość oceniam pozytywnie.

Czyli przyjemna lektura, dzięki :)

 

Trochę uwag ogólnych:

 

Pierwsza rozmowa z ojcem wydała mi się nieco abstrakcyjna. Sam nie wiem czemu, no ale jednak coś tam było leciutko odrealnione dla mnie.

Trochę zagubiłem się jak wyszli z tego bunkra. Może to moje nieuważne czytanie, ale w sumie nie wiedziałem co dzieje się z Martą. Dopiero później jak się znowu pojawiła to załapałem, że nic się jej w sumie nie stało.

Dużo było opisywania, że bohater jest przerażony. Niestety nie poczułem jego przerażenia. Ale to też może moje postrzeganie horrorów, zazwyczaj w książkach ciężko mnie ruszyć czymś horrowatym.

Na koniec miałem wrażenie leciutkiego infodumpu. Czyli nagle okazuje się strasznie dużo rzeczy. Ale to może tylko moje wrażenie.

 

I kilka uwag szczególnych do wykorzystania lub odrzucenia :)

 

Nie wytrzymam nerwowo, kiedy w końcu skoczy, no chyba to rozumiesz?

Trochę dziwne wydało mi się to zdanie albo go nie zrozumiałem.

 

zamawiam. Na głos odpowiadam:

Trochę rym wyszedł :)

 

Szlag, coś się ociera o moje łydki. Nie mogę opanować drżenia. Oddycham ustami, próbuję robić głębokie wdechy, ale to coś przy nogach obłapuje buta. – Marta? – Zapalam latarkę w smartfonie. Stworzenie syczy, ja podskakuję, upuszczam komórkę. Szlag!

Dosyć często używasz słowa Szlag (chyba 33 razy :P). Tu powyżej szczególnie mi się to rzuciło w oczy, ale też miałem leciutki przesyt podczas czytania.

 

Wiem, że jak go pokonać,

Coś tu nie pykło chyba :)

 

leję włosy szamponem.

Może się tak mówi, ale mi wydało się to dziwne stwierdzenie.

 

– Chryste, Arek, ty chyba nigdy nie flirtowałeś z dziewczyną, co?

– Chryste, Arek! – Marta chwyta mnie za ramię.

Masz dwa zdania dosyć blisko od siebie, które zaczynają się tak samo.

 

Szukam hulajnogi, jak na złość po drodze żadnej

Szukam hulajnogi, jak na złość po drodze żadnej nie ma

 

Podobało mi się więc klikam :)

 

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie :)

Hej Outta

 

Dzięki wielkie za komentarz.

Fajnie, że tekst upłynął w miarę szybko przy takiej długości i że ogólnie oceniasz go pozytywnie.

 

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to zwróciłbym uwagę na relacje Oskara z teściem – rozumiem, że facet go lubi, ale nie kupuję jego milczenia po akcji z odgryzaniem palców.

 

Tak myślę, że masz rację. Spróbuję coś z tym zrobić, może nie jakoś mocno przemodelować, bo na to pewnie za późno, ale jednak jakimś zdaniem czy dwoma zalepić tą dziurę logiczno-fabularną :P

 

Masz też kilka fragmentów, w których tekst cierpi na spójnikozę, której głównym bohaterem jest “i”

 

I tu zapewne masz rację. Mam zamiar w tym tygodniu przeczytać opowiadanie jeszcze raz w poszukiwaniu takich baboli. I mam nadzieję, że je odnajdę i może uda się je poprawić (choć w moim wypadku jak poprawiam to czasami jest gorzej niż było :)).

 

Dziękuję pięknie i pozdrawiam również serdecznie!

Hej!

 

Bardzo ładnie i dobrze napisane. Nie ma tu fałszywego zdania, wszystko zdaje się być wiarygodne i w dialogach i w opisach.

Pewnym wyzwaniem jest podążanie za fabułą. Miałem podczas czytania parę momentów gdzie nie byłem pewny co się dzieje. Czytając dalej jakoś sobie to dopowiadałem w głowie i układałem, ale niekoniecznie rzeczy są napisane wprost. Co może jest zamierzone.

Tekst faktycznie dość oniryczny, z kilkoma momentami wychodzącymi poza schemat (np. fakt że podczas rejsu minęło 500 lat), ale też niepozbawiony elementów grozy czy niepokoju.

Podobał mi się motyw z pożeraniem ciała biskupa jak opłatek. Pojawia się nagle i wytrąca z równowagi.

Bardzo dobrym pomysłem są wstawki z obrazów z ich tytułem. 

Ogólnie mi się podobało więc klikam.

 

Drobne uwagi do rozważenia lub odrzucenia poniżej.

 

jakieś były. Mało powodów, by zatrzymać się na dłużej.

Jeśli jakieś były.

Czy to zamierzone powtórzenie?

 

– Harcerze obozowali na niestabilnych wydmach, podczas sztormu. Wciągnął ich odpływ i potopili się.

Tutaj w pierwszej chwili nie wiedziałem kto to mówi.

 

Stanęli w pustce, w wyrwie w ziemi, nie byli.

Chyba zrozumiałem o co chodzi w tym zdaniu ale musiałem je przeczytać więcej niż raz.

 

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie!

Hej!

 

Moje szczegółowe zdanie znasz z bety więc będzie krótko.

 

Bardzo ciekawy i oryginalny setting. Czyli miejsce które np. dla mnie potencjalnie jest przerażające i bez żadnych potworów.

Fajne, podobało mi się. Dobry horror moim zdaniem.

Przeczytałem z przyjemnością :)

 

Pozdrawiam i klikam!

Holyhell

 

Ja do około dwudziestego piątego roku życia myliłam bynajmniej przynajmniej, a to o wiele cięższy grzech ;p

 

No to dobrze, że nie tylko ja się z czymś takim borykam :). Dokonałem taktycznych poprawek będę patrzył jeszcze na tekst.

 

Dzięki!

 

Cześć Rossa

 

Dzięki wielkie za przeczytanie i komentarz. Bardzo się cieszę, że się podobało i przepłynęłaś przez tekst bo wiadomo przy takiej objętości to wcale nie łatwe.

 

A moim zdaniem ochłapy brzmią wspaniale, ale wszystkim nie dogodzisz.

No mi też się jakoś podświadomie nasunęły. Choć jak zerknąłem na SJP to chyba by się kłóciło z definicją. Ale może mi się uda wymyślić coś jeszcze lepszego :P

 

Piękne dzięki i pozdrawiam!

Cześć HollyHell

 

Dzięki serdeczne za przeczytanie i rozbudowany komentarz! 

 

Akcja wolno się rozwija.

No tak. Próbowałem to jakoś ożywić tymi wtrętami z Teraz i zarzucić parę haczyków. Cieszę się, że to jakoś wyszło.

 

Jako profesjonalista nie powinien bardziej się znać na proporcji podawania leków/narkotyków?

Masz rację. Spróbuję to jakoś uargumentować.

 

Po wykonanym zadaniu bohater zostawia samochód z przynętą: z tymi uchylonymi drzwiami i piwem w środku trochę moim zdaniem przesadziłeś :p

No tak. Mocno zastanawiałem się nad tym czy nie powinien podpalić samochodu. Ale stwierdziłem, że to by zwróciło uwagę. Faktycznie postaram się to zmienić by było bardziej subtelnie.

 

Scena z demonem w kuchni, który okazał się Wiolą: tę scenę bym przybliżyła, ma bardzo dużo potencjału. Jest okazja, by wystraszyć czytelnika, a Ty jej nie wykorzystałeś.

Ok racja. Spróbuję ją rozwinąć na tyle na ile pozwala limit :)

 

użyłeś słowa ochłapy światła.

Zmieniłem na plamy. Może to lepsze?

 

Scena w łazience z upiornym chłopcem/mężczyzną: najpierw piszesz, że na środku pomieszczenia była wanna, a potem balia. Niby nic wielkiego, ale w mojej głowie natychmiast musiałam podmienić obrazy, czego bardzo nie lubię.

No i widzisz. A w mojej durnej głowie to jest jak synonim :) Poprawione.

 

Dzięki piękne za kliczka!

 

Pozdrawiam!

Regulatorzy: Cieszę się, że choć odrobinę mogłem poprawić Ci samopoczucie. Serdeczne dzięki za poprawki.

 

Atreju: Dzięki jeszcze raz za Twoją rozbudowaną opinię. Przejrzę jeszcze raz Twoje uwagi na spokojnie i jeśli znajdę coś co na tym etapie da się wprowadzić, postaram się to zrobić by usprawnić tekst.

 

Hej Ananke!

 

Za dużo tłumaczysz.

No tak rozumiem, że to mogło nie wyjść za dobrze. Na swoją obronę mogę napisać, że oryginalnie ten tekst był relatywnie krótki, potem rozbudowałem go na potrzeby tego konkursu (i myślałem, że to dużo znaków). A potem się okazało, że tych znaków jest za mało i muszę ciąć :P

Co nie zmienia faktu, że to strzał z mojej strony. Spróbuję zerknąć na tekst mając Twoje uwagi w głowie i może uda mi się coś drobnego powycinać :)

 

Zamierzony czarny humor? ;)

Poniekąd samo tak wyszło :P

 

Mam wrażenie, że z przecinkami nie do końca wszystko jest tak, jak powinno, ale ja też nie jestem specem, więc nie wymieniam wszystkiego. ;) Zwracam tylko uwagę, że przecinkowy bałagan na pewno tu panuje.

Masz stuprocentową rację. Jestem naprawdę słaby w przecinki, ale tu z tego co widzę popełniłem rekord błędów. Muszę przeglądnąć tekst jeszcze raz.

 

Hm, kurczę, ta kwota wyskakuje jak królik z kapelusza.

No tak. Ogólnie temat sztuki i jej wyceny jest trudny bo w sumie czemu coś kosztuje miliony a coś parę stów. Szczególnie jeśli chodzi o sztukę nowoczesną. 

 

Moje zainteresowanie spadło trochę po tym, jak zaczął widywać bliskie osoby w miejsce tych zabijanych, bo wszystko było dość skrótowo opisane i nie czułam za wiele emocji.

No tak. Tutaj znowu wychodzi klejenie opowiadania, a przede wszystkim moja nieumiejętność literacka. Zerknę czy jestem w stanie to jakoś poprawić.

 

W tych scenach brakuje mi napięcia – są takimi wyliczeniami: staruch mieszkał tu, był dentystą, chłopak powiedział to, przebrałem się tak, wszedłem. Może to po części kwestia jego misji – wiemy, co ma zrobić, więc te elementy przybliżające nie robią aż takiego wrażenia.

Ok rozumiem. Spróbuję na to zerknąć i jakoś poprawić.

 

Co do zachowania bohatera – totalnie szalone, z drugiej strony wcześniej mordował, więc to kolejny etap.

Tak. Założenie jest też że jak już sobie doszył palce a potem wsadził serce to mocno go trzasnęło :)

 

ale brakowało trochę (w jego zachowaniu) znaków, że jest tym mordercą,

 

No tak wybranie bohatera będącego mordercą jest sporym ryzykiem i chyba nie wyszło mi to zbyt dobrze. Założyłem, że on to mocno rozdziela, co może jest niemożliwe i powinienem inaczej to oddać.

Doczytałem też w którymś momencie że istniał sobie taki człowiek Richard Kuklinski (The iceman) który zamordował 200 osób a też miał rodzinę. Ale wiadomo że powinienem to lepiej uwiarygodnić. No i rozumiem, że można mu nie współczuć. Mimo całej swojej relacji z rodziną można go spokojnie uznać za socjopatę. No nic może następnym razem będzie lepiej :)

 

Cieszę się, że choć niektóre elementy były w porządku.

 

Dlatego ja po każdym napisanym tekście robię “ctr+f” i wpisuję hasło “ubra”, które wyszykuje wszystkie błędy, a ja poprawiam. ;)

Dobrze, że nie jestem sam. Postaram się pamiętać o tym triku.

 

Dzięki za klika. Poprawki prawie wszystkie naniosłem, albo będę nanosił jeśli wymagają większych zmian. I będę patrzył jeszcze na przecinki bo faktycznie zrobiłem jakąś tragedię.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Regulatorzy

 

Jak już wspomniałem, Twoje uwagi i wytrwałość w usprawnianiu moich i innych opowiadań na tym portalu jest niesamowita.

Serdeczne dzięki za klika! :)

 

Hej Artreju

Mój komentarz dotyczył konstrukcji tekstu i błędów w tejże, nie zaś mojego guściku.

W porządku. A więc ujmę to tak. Przekazałeś mi swoją opinię na temat błędów konstrukcyjnych, które według Ciebie znajdują się w tekście. Masz prawo tak uważać, a ja nie mam zamiaru z Tobą polemizować, bo zazwyczaj nie mam zwyczaju bronić swoich tekstów, czy przekonywać czytelnika, że jego opinie o moim tekście są błędne.

Na pewno można byłoby napisać to opowiadanie lepiej, sprawniej i bardziej wiarygodnie.

Cóż może następnym razem się uda.

 

Pozdrawiam!

Cześć Atreju

 

Dziękuję za niezwykle rozbudowany komentarz.

 

Widzę, że bardzo wiele elementów Ci się nie spodobało, co przyjmuję do wiadomości. 

Obawiam się, że nie za bardzo mogę wprowadzić sugestie bo oznaczałoby to przebudowę całego opowiadania. Niemniej jednak cieszę się, że tak szczerze podzieliłeś się swoimi przemyśleniami.

 

Fajnie, że przynajmniej niektóre elementy tekstu Ci się podobały.

 

Hej Reg

 

Dziękuję serdecznie za Twój komentarz. Cieszę się, że tekst okazał się horrorem co się zowie :)

I bardzo raduje mnie fakt, że historia nie znużyła, a nawet zaintrygowała i trzymała do ostatniej kropki. Bo to szczególnie przy długim tekście wydawało się niełatwym zadaniem.

 

Oczywiście co do wykonania to masz sto procent racji, mogłoby być lepsze. No i dzięki Tobie teraz jest :). Naniosłem poprawki i posypuję głowę popiołem. Niestety mimo wielokrotnego czytania przegapiłem naprawdę sporo.

 

Serdecznie dziękuję za Twoją, jak zwykle, nieocenioną pomoc!

 

Ahoj Bardzie

 

Dzięki za komentarz i klika. No i oczywiście raz jeszcze za betę, która znacząco usprawniła tekst. Fajnie, że czytało się bez dłużyzn :)

 

Pozdrawiam serdecznie!

Witaj Finklo!

Cieszę się, że historia fajna i że jest groza, a nawet makabra, która pasuje do tekstu :). No faktycznie Ada może mieć trochę przetrąconą psychikę po tym wszystkim.

Ubieranie poprawiłem (czy ja się kiedyś tego nauczę?). 

 

Hej AP

Ano sporo się tego uzbierało w Polsce (a biorąc pod uwagę ile tego będzie w konkursie to już w ogóle :)).

Fajnie, że historia wciągnęła.

Faktycznie masz rację miasto nie jest powiązane z nieistniejącą kamienicą (choć to dobry pomysł na opowiadanie).

 

Cześć Freki

Fajnie, że się podobało. Cieszy bardzo, że antagoniści wyszli przerażający bo to chyba plus w horrorze.

Wolę nie myśleć co się dzieje z tymi klientami bo w październiku mam kontrolną wizytę dentystyczną :P

 

Dziękuję Wam serdecznie za przeczytanie i komentarze!

 

Pozdrawiam!

Dziękuję pięknie.

Gratulacje dla Starucha i Zanaisa!

EDIT: i gratulacje dla Realuca też bo widzę, że mi umknęło!

Ahoj Cezary!

 

Szczegółową opinię znasz z bety więc będzie krótko.

 

No to mi się podobało i czytałem z autentycznym zaciekawieniem.

Opowiadanie moim zdaniem momentami kawkowe, trochę surrealistyczna. Np. rozprawa i proces nie wydają się realistyczne, ale moim zdaniem to pasuje do rosnącego absurdu, który może być spowodowany szaleństwem bohatera, albo czymś dziwnym co dzieje się wokół niego.

Dobrze napisany kawałek literatury.

 

Fajne więc klikam! :)

 

Pozdrawiam!

Hej!

Moją opinię znasz z bety więc będzie krótko:

 

Ogólnie porządny horrorek. Na duży plus opisy wypadających z ciała robaków. Dobrze widziałem te sceny. Ogólnie wydaje mi się że dobrze oddałeś grozę. 

Podobało mi się więc klikam.

 

Pozdrawiam!

Dziękuję bardzo!

Gratulację dla współopierzonych :)

Outta

 

No pewnie tak. Niemniej jednak ostatnio za dużo u mnie było tych ludzi o socjopatycznych zapędach/przeszłości i chciałem inaczej. Ale chyba wyszło jak zwykle :)

 

Żongler

 

Witam Szanowną Jurorkę :)

 

Pozdrawiam!

Hej Zygfrydzie

 

Cieszę się, że tekst uznałeś za dobry i że fabuła wciągnęła :) Nie jesteś pierwszy, który wspomina o zakończeniu, więc rozumiem, że może nie być do końca satysfakcjonująca. Fajnie, że doceniłeś pomysłowość :).

 

Dziękuję za przeczytanie i komentarz.

 

Cześć Outta

 

No tak ten motyw z ludźmi szukającymi swojego miejsca na pewno nie jest nowatorski, ale fajnie, że jakoś udało mi się go trochę odświeżyć kilkoma nowymi pomysłami i wpleść tam też jakiś cel, który do czegoś tą historię prowadził.

Fajnie, że zaskoczyłem Cię Grotem :)

Rozumiem ten zarzut, że trochę za szybko pojawia się ta przemiana. W pierwotnej wersji tekstu (przede wszystkim tej, którą miałem w głowie) bohater miał być jakimś kryminalistą, który ucieka przed swoją przeszłością. Ale porzuciłem ten pomysł, a może pewne rzeczy z tego oryginału zostały w głowie i tak to poszło. No nic, może następnym razem będzie lepiej, albo chociaż znajdę lepsze wytłumaczenie :)

Cieszę się, że końcówka jest w porządku :)

 

Co do Grabińskiego to faktycznie mogło mi się to udać w sposób umiarkowany. No ale stwierdziłem, że po prostu spróbuję się nim zainspirować i napisać to po swojemu :)

 

Dziękuję serdecznie za rozbudowany komentarz.

 

Pozdrawiam!

Hej Irko

 

Ech, w ogóle nie rozumiem sensu istnienia grozy i horrorów

Jest teoria, że podobno dzięki nim lepiej można sobie radzić ze stresem i lękiem, ale nie wiem na ile jest to prawda.

Dobra, ruszyło mnie, pomiotałeś mną trochę i wcale mi się to nie podobało.

No to cieszę się, że ruszyło, ale zdecydowanie mniej, że jednak Ci się to nie podobało.

 

I w zasadzie fakt, że nie przepadam za gatunkiem, w piórkowym głosowaniu działa na Twoją korzyść, bo nie chciałabym, żeby moje subiektywne preferencje miały decydujący głos.

Bardzo doceniam takie obiektywne podejście. Ale zrozumiem też oczywiście jeśli nie dasz głosu na TAK bo to nie Twoja bajka i klimat/gatunek się nie podoba.

 

Fajnie, że uznałaś opowiadanie za dobrze napisane.

Dziękuje serdecznie za komentarz i przeczytanie!

 

Cześć Krarze

 

Dzięki wielkie!

No to czekam na komentarz :)

Ja chyba też lubiłem weirdy nawet jak nie wiedziałem kiedyś, że je czytam :)

 

Witam Ślimaku

 

Bardzo się cieszę, że utwór zrobił wrażenie i że historia jest ciekawa. Z pewnością mógłbym usprawnić tekst pokazaniem lepiej jak formułują się poglądy. Mogę się tłumaczyć limitem, ale to raczej moja nieudolność w tym elemencie, by lepiej to nakreślić.

Fajnie, że doceniłeś za to powrót pociągu i to co dzieje się później.

Faktycznie niedomknięte wtrącenie może utrudniać czytanie szczególnie gdy nazwisko może zmylić czytelnika co do treści. Poprawiłem to wraz z resztą wskazanych błędów, za które serdecznie dziękuję.

I może slang kolejowy faktycznie nie był takim dobrym pomysłem. Oczywiście konkurs o nim wspominał, ale jego być może niezbyt udane użycie jest tylko i wyłącznie moją winą.

Jestem zdania, że utwór zasługuje na piórko.

Bardzo się cieszę.

 

Dziękuję za przeczytanie i rozbudowaną opinię.

 

Pozdrawiam!

Cześć Verus

 

Dziękuję za przeczytanie i opinię.

Faktycznie chyba można to odczytać jako horror psychologiczny więc to trafna klasyfikacja :)

Cieszę się, że tekst się czytało dobrze i że obrazki się podobały :)

Rozumiem zgrzyt, że może to jest zbyt dosłowne, ale chyba nie byłem w stanie wymyślić nic lepszego.

Super, że mimo to uznałaś opowiadanie za udane i że piórkowo jesteś na TAK :)

 

Pozdrawiam!

Hej Irmino

 

Dziękuję Ci pięknie za rozbudowany komentarz.

Cieszy mnie bardzo Twoja opinia i bardzo ciekawie czytać Twoje interpretacje oraz to co działo się w Twojej głowie podczas czytania :)

Interesujące rozważania nad naturą lizaka :). Faktycznie mogłem nie do końca dobrze umotywować przecinanie nici, ale super że zakończenie było w porządku (podoba mi się też Twoja jego interpretacja :))

 

Dzięki za przeczytanie!

 

Pozdrawiam!

Hej Tarnino

 

Bardzo fajny tekst. Nie jestem targetem, ale przeczytałem z przyjemnością. Bardzo umiejętnie bawisz się językiem, jest sporo zabawnych momentów (Dwa z moich ulubionych: Do środka wleciał mroźny podmuch i milion wykrzykników! oraz Rycerz skarpetka zmierzył ją wzrokiem. A może wzorkiem.:))

Super pomysł z robieniem błędów merytorycznych jako klątwą (coś czuję, że też zostałem nią dotknięty), no i skarpetka oraz Czarodziej wielokrotny też jest zacnym pomysłem.

Podobało mi się jak elegancko burzysz czwartą ścianę tu i tam.

Przyjemna lektura!

 

Pozdrawiam!

Hej Outta

 

Dzięki serdeczne za przeczytanie i sugestie. Wszystko poprawiłem :)

 

Chopie, po ślonsku mi tu bydziesz szprechoł? ;)

Hehe No trudno zostawiam tego cuga :)

 

Z opinią przyjdę później :)

Super. To czekam :)

 

Pozdrawiam!

Hej Adamie

Dzięki wielkie za komentarz i przeczytanie.

Cieszę się, że mimo dużego stężenia weirdu jakoś to wszystko zagrało i tekst uznałeś za udany :)

Pozdrawiam! 

Hej NoWhereMan

Dzięki wielkie za przeczytanie i komentarz :)

Cieszę się, że kilka rzeczy jest na plus, a szczególnie koncert fajerwerków :)

Pozdrawiam!

Hej

Na betalistę wrzuciłem tekst na Polski Horror: Grzebiąc paznokciem w zabliźnionej ranie.

Tekst jest bardzo długi. Jakby ktoś mimo to się skusił oczywiście z wielką chęcią odwdzięczę się betami :)

Pozdrawiam!

Opisy masz takie, że nie zawsze mogę się zgodzić. :) W sensie – bardzo dobre, nie suche jak na film (scenariusz). ;)

 

Dzięki i cieszę się bardzo, że styl Ci odpowiada.

Pozdrawiam również :)

Hej

Na początku trochę się gubiłem w jakim wieku jest bohaterka. Czy jest dzieckiem czy ma trzydzieści pięć lat, ale to jakoś mi bardzo nie przeszkadzało.

Myślałem, że to będzie historia o tym jak nieśmiertelność jednak wcale nie jest taka fajna bo ludzie, których kochamy umierają, a tu mnie pozytywnie zaskoczyłaś. Fajny twist przy końcówce, podobała mi się też przemiana i wtedy faktycznie byłem zainteresowany co się stało.

Druga fajna sprawa to geneza muminków. Co prawda załapałem to dopiero na koniec ale załapałem.

 

Może to nie do końca mój klimat ale czytało się fajnie :)

 

zaczęłam pięknieć

Dziwnie zabrzmiało mi słowo pięknieć :)

 

Zawierciłam się na krześle.

To zawiercenie też mnie trochę zdziwiło. To nie jest niepoprawne chyba, ale jakoś mi nie pasowało do końca.

 

Moje powieki zamrugały szybko z niedowierzania.

Może prościej?

Zamrugałam z niedowierzaniem

 

Deszcz coraz agresywniej bębnił o szyby.

Czy deszcze może agresywniej bębnić? Może po prostu mocniej?

 

Każdy kolejny mój

Może

Każdy mój kolejny 

 

Pozdrawiam!

Hej Tarnino

 

Melduję, że dokonałem pierwszego etapu poprawek i tekst na pewno na tym dużo zyskał.

Co do tych, których nie wprowadziłem będę się zastanawiał na co je zamienić i jak to usprawnić.

Dzięki jeszcze raz serdecznie za pomoc, cieszę się, że uznałaś opowiadanie za dobre :)

 

No, bo oni wszyscy trochę na gapę w życiu, nie? :D

Ano :)

 

Cześć Finklo

 

Fajnie, że tekst robi wrażenie. Ano wiadomo bogowie dosyć często nie są za fajni. Z drugiej strony jakby człowiek miał tyle władzy co oni, to czy faktycznie były w stanie zachowywać się moralnie?

Super, że dałaś się porwać tekstowi :)

Będę na TAK, czyli.

Bardzo się cieszę!

Dziękuję za przeczytanie tekstu i komentarz :)

 

Witaj Ananke

 

Cieszę się, że chociaż otarłem się o taki fajny utwór PF :)

To na pewno są scenki, zresztą ja właściwie piszę bardziej filmowo, niż pisarsko. W głowie mam film, obrazy, scenki i je opowiadam :) Myślę, że nic Ci nie umyka to raczej ja nie dowiozłem :)

Rozumiem, że przewidywalność może się nie podobać, a już zostanie przez bohatera bogiem (lub jakąś jego formą) to jakiś tam klasyk :)

Fajnie że chociaż przez chwilę się wciągnęłaś i że styl Ci odpowiadał.

Uwagi uwzględniłem.

Dzięki piękne za pozostawienie swojej opinii :)

 

Pozdrawiam!

Hej Tarnino

O kurcze! Dzięki piękne za tak wyczerpującą analizę tekstu. Do poprawek przysiądę jak tylko znajdę trochę więcej czasu.

Na razie kłaniam się nisko i ślicznie dziękuję! :)

 

Cześć Anet

Dziękuję i Tobie za wizytę i przeczytanie. Cieszę się, że sympatyczne i postaram się zmniejszyć niebawem ilość przerażonych oczu :)

 

Pozdrawiam!

Hej Młody Pisarzu

 

Cieszę się, że mimo trudnego początku potem to jakoś poszło i opowiadanie okazało się zjadliwe :)

 

Piękne dzięki za komentarz i wskazanie usterek, które już poprawiłem.

 

Pozdrawiam!

Hej HollyHell

 

No tak nic nie boli jak utracony komentarz. Dzięki za wyłapanie interpunkcji, ale faktycznie przeżyję bez nich :)

Napisałam też wcześniej, że opowiadanie jest smutne, bo zinterpretowałam je jako sen pacjenta w śpiączce i żal mi rodziny, do której nie chce wrócić.

Tak też można to interpretować i chyba ktoś miał podobne skojarzenia :) Dzięki za podzielenie się swoimi przemyśleniami.

 

Fajnie, że się podobało. Dziękuję za przeczytanie i komentarz :)

 

Pozdrawiam!

Hej

Podobało mi się. Przede wszystkim bardzo miodnie napisane. Przez tekst płynie się z przyjemnością. Początek przegadany, ale był satysfakcjonujący i trochę żałowałem, że cesarzowa już się więcej nie pojawiła.

Bardzo dobry motyw ze skrzyniotrumną. Niestety rozwiał się dosyć szybko. Potem następuje szereg trochę zwariowanych sytuacji i one też są w porządku. W końcu rozmowa ze skorpionem i Lenką, znowu przegadana spora ilość znaków, ale dobrze się bawiłem szczególnie jak rozmawiał z nimfą.

Światotwórstwo może nie jakieś ekstremalnie nowatorskie, ale wiarygodne.

W sumie miałem wrażenie, że tekst jest bardziej otwarciem, częścią czegoś większego, no bo jak on tam przyjechał to dopiero się zacznie :) Zarysowałeś bohaterów, wprowadziłeś świat a tu koniec. No trochę niedosyt, ale nie będę narzekał :)

Tekst zdecydowanie biblioteczny więc klikam.

 

I jeszcze:

 

Zdaje mi się, że już jako dwulatek wspominałeś z rozrzewnieniem lepsze chwile.

Tutaj śmiechłem :)

 

W końcu wrócił do siebie, miał teraz własny malutki przedział, jedno siedzenie, stolik i płaska leżanka w podsufitce.

czy nie powinno być: płaską leżankę w podsufitce.

 

W zamian Marók spróbował przedostać się do sąsiedniego wagonu. Niestety, kiedy już przeszedł wzdłuż wszystkich przedziałów, drzwi między wagonami okazały się akurat tak samo zatrzaśnięte i żadne szarpanie nie pomagało. Starał się zaprzeć butami o przyległą ścianę, aby tym mocniej pociągnąć, a nawet bębnił pięściami w blachę, co oczywiście nie przyniosło żadnych skutków. Nie mógł się dostać do wagonu.

Zrozumiał, że pociąg zaraz odjedzie, a on nie może się dostać do wagonu

Sporo tych wagonów :)

 

Pozdrawiam!

Hej

Dobre opowiadanie. Fajnie, że bohater jest jakiś, jest draniem, ale w sumie jakoś mu wybaczam te wszystkie jego grzeszki. To już druga pętla (albo jakaś jej forma) w tym konkursie i pojawia się jeszcze później niż w tym drugim opowiadaniu, więc też zaskakuje.

Choć może troszkę przez to brakuje wyjaśnienia co właściwie się dzieje, czy on wraca by poprawić czy zawsze wykoleja pociąg? No nie wiadomo.

Niemniej jednak czytało się przyjemnie.

Od strony technicznej usunąłbym puste wiersze i ewentualnie od czasu do czasu wrzucił trzy kropki.

 

Dwa drobiazgi:

przyśpieszam kroki.

kroku?

 

Robi się raz zimo, raz gorąco

zimno

 

Pozdrawiam i klikam!

Nowa Fantastyka