komentarze: 1632, w dziale opowiadań: 1337, opowiadania: 421
komentarze: 1632, w dziale opowiadań: 1337, opowiadania: 421
Świetny tekst, bawiłem się naprawdę bardzo dobrze.
Śmieszne wstawki wyszły w punkt, nie są przesadzone, żarty nie są na siłę. Ale pomijając świetny humor, mamy tu też sporo – o, zgrozo – emocji. I to emocji bardzo dobrze poprowadzonych, nie odkrywczych, ale zręcznie włożonych w klimat opowiadania, powodujących, że da się polubić organistę pijaka zarówno z niegrzecznej strony, jak i tej dobrej.
Maria również świetnie napisana, słodkie jak nie chciała przeszkadzać z początku, bo była do bólu uprzejma. Świetne połączenie dwóch charakterów, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą wiele wspólnego.
Językowo super, może z dwie malutkie rzeczy mi się rzuciły w oczy, ale pisze z telefonu, więc zdążyłem zapomnieć które to, co tylko świadczy o tym, że to pierdoły.
Cieszę się, że opowiadanie dostało piórko, bo miałem do niego przysiąść już za nominacji i plułbym sobie w brodę, gdyby zabrakło pół taka, którego z pewnością bym dał.
Świetna robota, Anonimie, bardzo dobrze się bawiłem. Ciekawe czy odnajdzie Halinkę.
Powodzenia w konkursie!
You cannot petition the Lord with prayer!
Zbyt wiele znaków na niebie wskazuje na to, że jest to tekst generowany przy pomocy AI. Od pewnego momentu chyba wręcz przeklejony bez jakichkolwiek zmian ze strony Autora. Jeśli się mylę, wybacz, ale ostatnimi czasy mam coraz wiekszą alergię na takie treści.
You cannot petition the Lord with prayer!
Piszę z telefonu, więc wybacz, ale bez łapanki. W sytuacji z lustrami widziałem jakieś powtórzenie „potem” i „dostrzegł”, ale ogólnie tekst napisany bardzo sprawnie, bez większych błędów. Płynnie mi się czytało.
Fajny świat, trochę wiedźmin, trochę kapłan z bohatera. Pomocnik też spoko. Bardzo podobała mi się wizja potwora z lustrzaną twarzą.
Sama w sobie historia ciekawa, chociaż zdawała się troszkę pourywana. Przeskakiwałeś i pokazywałeś wydarzenia, które były Ci na rękę, a ja zastanawiałem się jak przebiegła rozmowa z królem. Dialogi też troszkę tajemnicze, bohaterowie wiedzą dużo więcej niż my, ale się tym nie chwalą.
Natomiast poza tym bawiłem się całkiem dobrze, podobało mi się. Pewnie ciekawiej wyszłoby, gdybyś dodał z 10-15 tysięcy znaków i rozwinął świat.
Ładnie piszesz, ale to już wiedziałem. Jeśli mogę coś nieśmiało podpowiedzieć, to używaj więcej zapachów, żeby opis był pełniejszy. Bohaterowie byli w piwnicach, starych pomieszczeniach itd, ale opisujesz tylko to co widzą. Są też inne zmysły.
Interesujące zakończenie, podobało mi się.
Czekam na Twoje kolejne teksty, bardzo ciekawe opko, zdecydowanie warte biblioteki, więc doklikuję.
Pozdro!
You cannot petition the Lord with prayer!
Będzie słuchane!
You cannot petition the Lord with prayer!
Dziękuję bardzo, miła odmiana w porównaniu do 1:9 z zeszłego miesiąca :D
Gratulacje dla wszystkich nominowanych i Anonima!
You cannot petition the Lord with prayer!
No, zgadzam się. Szacun, wyrobiłaś sobie taki styl, że ciężko go pomylić z kimkolwiek.
Dyskomfort to dobre słowo opisujące Twoje teksty, ale nie mówię, że to źle. Wręcz przeciwnie. Mimo ładunku emocjonalnego i ciężaru tematu, podobało mi się. Chętnie kliknę.
Zauważyłem, że masz bardzo ciekawe tytuły, świetnie pasujące do treści, ale nie są oczywiste. Tutaj jest podobnie. Imponuje mi to, biorąc pod uwagę, że sam mam często problem z wybraniem odpowiedniego tytułu.
Odwracam się i nic już nie czuję.
Ja bym usunął to zdanie, nie wnosi za dużo, a psuje troszkę.
You cannot petition the Lord with prayer!
Nie jestem pewien, czy takie sympatyczne, ale cieszę się, że Ci się podobało, Anet! (czytasz jak burza! :D)
You cannot petition the Lord with prayer!
Dzięki, Anet. Miło mi!
You cannot petition the Lord with prayer!
Czy chciałbym brązowe piórko? Pewnie tak, ale na pewno nie chciałbym go niezasłużenie.
Może jakiś spóźniony tekst do wybranego obrazu, coś? Ja wciąż czekam i trzymam kciuki :D
You cannot petition the Lord with prayer!
Nie trąb, pisze się XD
Uwierzę jak zobaczę XD Do tego czasu będzie trąbione XD
You cannot petition the Lord with prayer!
A żebyś wiedziała, że potrzymam, jak wreszcie coś wrzucisz :D
You cannot petition the Lord with prayer!
Hmm. Rozumiem. Jeśli ma Ci to pomóc w czerpaniu z portalu większej przyjemności, to jak najbardziej popieram!
You cannot petition the Lord with prayer!
AnnaBulfinch 
Miło mi, Anet!
You cannot petition the Lord with prayer!
Dzięki, Anet!
You cannot petition the Lord with prayer!
Miło mi, Anet!
You cannot petition the Lord with prayer!
Ładny, rytmiczny tekst, skonstruowany jak ballada, ze zwrotek – każde powtórzenie jest wyraźnie na miejscu. I zdecydowanie nastrojowy, bardzo spójnie oraz całkiem efektownie ukazujący motyw vanitas vanitatum. Jak zwykle trudniej chwalić niż ganić… ale ucz się przyrody, bo nagietki to nie aksamitki XD (I nie dawaj tagu "filozofia", kiedy jest tylko motyw wanitatywny :D)
Tarnino, niesamowicie miło mi czytać tak pozytywny komentarz od Ciebie. Dzięki wielkie!
Przejrzę tekst w wolnej chwili i wprowadzę poprawki tam gdzie jest to konieczne. A tymczasem bukiet nagietków aksamitek dla Ciebie!
Anet, miło mi :D
You cannot petition the Lord with prayer!
Ślimaku,
Postaram się trochę popraktykować cnotę zwięzłości, ale nie wiem, na ile mi się uda.
A z ciekawości, jeśli można spytać, dlaczego starasz się zwięźle komentować? Twoje obszerne komentarze zawsze są pełne merytorycznej pomocy i widać po nich, że wchodzisz głęboko w tekst, co bardzo szanuję. Nie mówię, że ten nie jest merytoryczny, czy, że nie widać, żebyś wszedł w tekst, ale myślę, że wiesz o co mi chodzi.
Przy lekturze zwróciłem uwagę, jak rozbieżne konotacje ma czasownik “sprzedać się”, od “dobrze się sprzedać” do “sprzedawać się w zaułku”.
Bardzo ciekawa uwaga. To prawda.
Być może to największy walor fantastyki jako gatunku literackiego, kiedy coś takiego się udaje – zjawisko czy możliwość nieistniejąca w naszym świecie, ale mająca silne odniesienia do aktualnych problemów i stanowiąca atrakcyjny materiał do opowiedzenia wymyślonej historii.
Zgadzam się. Zawsze bardzo to ceniłem u wielu Autorów. Nie zawsze mi się to udaje, ale próbuję. Zazdrościłem tego za młodu Zajdlowi, bo zaczytywałem się w niego w gimnazjum/liceum, to chyba od niego wzięła się chęć próbowania takich treści.
Tutaj tak właśnie jest: utwór ewidentnie ma coś do powiedzenia o uzależnieniu od serwisów erotycznych, o “looksmaxingu”, o trudnościach z budową relacji w świecie cyfrowym, o napięciu między indywidualizmem a korporacyjnym stylem pracy – gdzie jest granica między “sprzedawaniem siebie” a “sprzedawaniem się”…
Dziękuję Ci za te słowa. Cieszę się, że to zauważasz, bo tekst rzeczywiście był pisany z myślą, żeby przedstawić te problemy, zwrócić uwagę, że one istnieją i są groźniejsze, niż nam się wydaje.
– ale przynajmniej mam poczucie, że jest to dyskusja bardziej o literaturze niż o materiale szkoleniowym.
Ślimaku, naprawdę bardzo mi miło, że tak uważasz.
Wydzielamy przecinkami grupy imiesłowów przysłówkowych, a grupy okolicznika na początku zdania nie.
No nie będę ukrywał, że mam z tym problem. Brakuje mi wiedzy, za dużo piszę na czuja. Obiecuję sobie, że usiądę do tego, ale potem wychodzi jak zwykle…
Proponowałbym po prostu “potężna belka nośna stropu”
Racja.
…jednak w sumie język też jest na tyle przyzwoity, żeby przeważnie nie zakłócać opowieści.
Cieszy mnie to!
Zdecydowałem się głosować na TAK tylko z niewielkimi wahaniami i myślę, że mniej więcej to uzasadniłem.
Niezmiernie się cieszę, Ślimaku, że tekst Cię przekonał. Bardzo dziękuję za TAK, za obszerny komentarz i małe poprawki.
Pozdrawiam serdecznie!
You cannot petition the Lord with prayer!
No, mimo że zawsze jestem przeciwny przedłużaniu, tak w tym wypadku – dość zrozumiałe. Popieram.
You cannot petition the Lord with prayer!
Kosmitofobka! XD
You cannot petition the Lord with prayer!
Dla mnie to opowieść o przemocy, niedostosowaniu i ludzkich ułomnościach.
I w większej mierze jest, cieszę się, że tak to odbierasz, Ambush.
Chociaż nie mam się o co przeczepić do SF, jest fajne, plastyczne i robi wrażenie.
Dzięki!
To trudne opowiadanie, bo nie polubiłam żadnego bohatera, ale całość mnie poruszyła. To w sumie trudniejszy wariant, bo łatwiej przeżywać z fajnymi.
Bardzo ciekawa myśl. I rzeczywiście, ciężko tu kogokolwiek lubić. Można współczuć Lenie przez moment, ale nawet ją ciężko lubić. Ale też każdy bohater miał swoją prywatną, większą lub mniejszą, obsesję, każdy robił coś złego, co też miało wpływ na innych. Więc cieszę się, że udało mi sie wystarczająco dobrze taki wariant przedstawić, żeby mimo to Cię poruszyło. Doprawdy ciekawa myśl.
Językowo jest porządnie.
Miło mi!
Dlatego piórkowo będę na TAK
Cieszę się, bardzo dziękuję, Ambush.
You cannot petition the Lord with prayer!
Czy możesz przestać wytykać mu inność? Co jeszcze musi zrobić, żebyśmy go traktowali jak swojego? XD
You cannot petition the Lord with prayer!
Bardzo intrygujące. Ciekawa metafora. Nie jestem w 100% pewien, czy wszystko dobrze zrozumiałem, ale i tak mi się podobało. Świetny pomysł. Kliknę.
You cannot petition the Lord with prayer!
Dialogi chyba najlepsze z wszystkich części, całkiem śmiesznie wyszło. Podobało mi się.
Chciałem wypisać dość sporo poprawek, ale zauważyłem, że to samo wytyczała bruce, a nie poprawiłaś. Szkoda, bo jest kilka nawet ortograficznych i bardzo nieładnie to wygląda. Chętnie kliknę, jeśli poprawisz błędy wskazane przez bruce.
You cannot petition the Lord with prayer!
Ale kosmici żyją inaczej i są ciekawi :D
Są ciekawi, ale w tekście żyje jak normalny Ziemianin, życiem Ziemianina, z Ziemianką. Ziemianin do potęgi XD
You cannot petition the Lord with prayer!
Ej, fajne! Ale właśnie, z czego te raporty składać, jak żyje normalnym życiem, jak i my wszyscy!
You cannot petition the Lord with prayer!
Wybacz, nie przebrnąłem. Zupełnie nie interesuje mnie już, czy używałeś AI, czy udawałeś styl AI. W obu przypadkach jest to dla mnie po prostu napisane źle. Może zmęczyłem się już tymi generowanymi treściami, bo wszystkie brzmią dokładnie tak samo, więc jakakolwiek nie jest prawda, irytuje mnie czytanie takiego “stylu”. Sorry.
You cannot petition the Lord with prayer!
Pobetowo:
Miły tekścik, z małym morałem, napisany troszkę jak bajka. Podobało mi się. Finalny efekt jeszcze bardziej przypadł mi do gustu.
Bardzo dobrze piszesz, nie było za wiele do roboty na becie. Zdecydowanie należy się klik biblioteczny, więc to też czynię.
Dzięki za zaufanie, pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
I właśnie dlatego się tak produkuję w komentarzach, bo opowiadanie ma dobry pomysł ale przedstawienie historii może być lepsze :).
Rozumiem, Bardzie. Dzięki. O ile z częścią uwag się nie zgadzam, to zawsze bardzo szanuję jak ktoś tak głęboko wchodzi w mój tekst i stara się wskazać mankamenty. Wiem o co Ci chodzi, pomyślę o tym przy kolejnym opku, chociaż nie wiem czy będę sięgał jeszcze po ten świat, to chyba byłby odgrzewany kotlet.
Kronosie,
Chyba jedna bliźniaczka by do drugiej tak nie powiedziała, przecież znają się od lat. Brzmi trochę jak wyjaśnienie skierowane do czytelnika.
Czy ja wiem? Ona chciała to podkreślić, żeby Ola zrozumiała propozycję.
A to nie było tak, że właśnie dlatego się dorobił fortuny, że kupił wymarzoną twarz?
Według niego, dorobił się, bo kupił nową twarz. Ale wymarzoną kupił później. Najpierw była jeszcze inna na raty, powiedzmy – wystarczająca. W chłodni też dowiadujemy się, że Marek zmieniał twarz więcej niż raz.
A może chodziło o Olę? Wtedy to miałoby sens.
Obserwujemy scenę w kawiarni z oczu Marka, a on myślał, że rozmawia z Nadią, nie Olą.
Skąd pewność, że to Ola, skoro wyglądała całkiem inaczej?
No, bo to jej mieszkanie, a mieszka sama. Do tego Nadia spodziewała się co zrobiła siostra, więc wiedziała, że będzie wyglądac inaczej.
Ładny opis pożaru.
A dziękuję.
System chyba nie mógłby tak działać, szczególnie w drewnianym domu. W razie pożaru blokada zamku musiałby otworzyć się automatycznie. Chyba, że była założona chałupniczo, przez samego Marka. Poza tym: nie było w tym domu okien?
Hmm. Ja to mam problem w opisywaniu spraw technicznych, a przede wszystkim elektryki, bo się nie znam. Szczerze to nie wpadło mi to do głowy, że podczas pożaru system powinien automatycznie otworzyć drzwi. Słuszna uwaga, więc zostańmy przy tym, że instalacja została założona chałupniczo :D Od okien zostali szybko odcięci, bo znajdowali się w korytarzu, przynajmniej tak to sobie wyobrażałem, mogłem to w sumie zaznaczyć.
: świetne operowanie językiem, wyczucie tempa narracji oraz zniuansowanie psychologiczne bohaterów.
Bardzo mnie cieszy taka opinia, dziękuję.
Czytałem z wielką przyjemnością, historia była intrygująca i dająca do myślenia.
Dziękuję, Kronosie!
Szkoda, że nie skończyła się dobrze, bo niby Lena zwyciężyła, ale tak naprawdę przegrała – stała się tym samym co Marek. Powinna była od niego odejść, zamiast go zabijać.
Powinna pewnie już lata wcześniej, ale no widzisz. Ten problem niestety jest obecny i w naszym świecie. Może nie każdy od razu podpala partnera, ale jednak ten brak decyzyjności w odejściu od przemocowego partnera jest stanowczo zbyt częsty. A tutaj mamy do tego obsesję też ze strony Leny, dość przykre :<
Pozdrawiam i gratuluję bardzo dobrego opowiadania!
Również pozdrawiam! Dziękuję za obszerny komentarz i miłe słowa!
You cannot petition the Lord with prayer!
Pozwolisz, że oleję całkowicie wątki subiektywne i te, które nie mają znaczenia przy tym opowiadaniu :).
Bezczelny XD
Sam nie wiem, co sądzicie?
No właśnie o tym mówię, jako komiks to by siadło idealnie. Kozak.
You cannot petition the Lord with prayer!
powiedział i podszedł do wózka.
Podmiot się zgubił.
Zrezygnowałem z łapanki, bo nie chciałeś, a w ostatnim rozdziale musiałbym wypisywać co drugie zdanie. Jest trochę błędów i gorszych miejsc.
Mam z tym opowiadaniem duży problem. Mianowicie taki, że nie wiem czemu pod koniec dnia mi się podobało, skoro podczas czytania mnie wkurzało wiele rzeczy. Nie zrobiło na mnie wrażenia jak inne Twoje teksty, nawet połowy tego, ale jednak nie mogę powiedzieć, że bawiłem się źle, bo nie, bawiłem się całkiem dobrze.
ac zamieścił komentarz idealny, zgadzam się w 200%. Po pierwsze opisy. Nie przypominam sobie, żebyś robił tak wcześniej, ale myślałem dużo o tym podczas czytania i cieszę się, że ktoś też to zauważył. Opisujesz świat praktycznie tylko podczas czynności bohaterów. Przez to zdania brzmią sztywno i raportowo. Nie będę ukrywał, że mnie to irytowało. Fajnie napisał ac: czynność-czynność-czynność. Ale gdzie zdania opisujące poza tym? Szczerze pierwszy raz się chyba z czymś takim spotykam na taką skalę.
Pięknie też ac napisał o komiksie. To jest idealne opko pod komiks, o Panie, ale bym czytał taki komiks. Sposób napisania, historia, no wszystko pod komiks jak ulał. Może dlatego miałem skojarzenie z bajkami, bo taki vibe czuć. Przerysowane dialogi, częste zmiany perspektywy, komiksowe sceny.
Na minus jeszcze brak… emocji. Pewnie to wyśmiejesz, ale no takie jest moje zdanie. Czysta przygodówka, czytałem zainteresowany, ale nie czułem tego, żeby White’owi zależało jakkolwiek. Wszystko działo się tak… machinalnie. Powiesz, że taki gatunek, okej. Ale jednak mi tego brakowało. Nawet Murzyn, którego duszę zabrał motocyklista, przepadł bez najmniejszej emocji. Ogólnie im dalej w las tym gorzej. Pierwszy rozdział – super. Bardzo mnie zainteresował. Drugi – okej. Trzeci – zupełnie mi się nie podobał.
No i właśnie – pęd fabuły. Dużo się dzieje, super. Ale oprócz tego niewiele dostrzegłem. Akcja akcję pogania. Ale jakieś to, hmm, płytkie? Nie chcę tutaj jakoś Cię urazić, po prostu brakuje mi tej głębi. Są wydarzenia, akcja się dzieje, ale tak jakbyś odhaczał kolejne punkty fabuły. Nawet tej przyjaźni nie poczułem, była dla mnie wymuszona, żeby nie było, że nie ma emocji.
Wykonanie gorsze niż nas przyzwyczaiłeś, ale rozumiem Twój komentarz tak, że tak miało być, bo to jakis konkretny gatunek/styl, nie wiem. Ale co by nie mówić, nawet jak uważam wykonanie za gorsze niż zwykle, dalej stoi na fajnym poziomie. Chociaż enterów coś za duzo używałeś :D
Na plus sama historia. Zaciekawiła mnie, obserwowałem dość wciągnięty. Na końcu trochę mniej, ale to szczegół, bo pierwszy rozdział przeczytałem bardzo wsiąknięty w historię.
Światotwórstwo – ale to Twój znak rozpoznawczy. Tuta też świetne.
Wolfgang super, bardzo spodobała mi się ta postać. Bracia Gross to jak wyjęci z Breaking Bad i tego skojarzenia nie dało się pozbyć. W sumie ciekawe czy odgadnąłem inspirację. Jeszcze głowny bohater to White, jak w Breaking Bad i ma kapelusz, no kurde haha :D
Ta lady to trochę dla mnie niezrozumiała, słaba, ale za to Frost super. Takie połączenie tego na wózku z X-mana (zapomniałem jak się nazywa) z tym złolem z Hannibala Lectera (też zapomniałem jak się nazywa) XD
Nie rozumiem zarzutu o gubienie się w wątkach. Fakt, też uważam, że przeholowałeś w szatkowaniu narracji, za dużo podrozdziałów, można było to ucinać rzadziej. Ale nie było nawet jednego momentu, żebym się pogubił w historii, po prostu irytowało poucinanie.
Pomarudziłem, ale weź pod uwagę, że ja nie jestem targetem takich treści. A mimo to mi się podobało, więc to chyba coś znaczy.
Chętnie polecę do biblioteki, bo to z pewnością jest zasłużone. Mimo ilości znaków, uważam, że opko było zdecydowanie warte przeczytania.
You cannot petition the Lord with prayer!
– Wybacz. W moim fachu jednak trzeba być ostrożnym, a te wszystkie rytuały i symbole zwyczajnie już mi się mieszają. A francuskiego nie znam. Dobra, gadaj.
Długi dialog, dość sztuczny moim zdaniem. I bezcelowy.
– Martwy, jeśli rozpatrujemy stan Jana z perspektywy medycznej. Nie ma pulsu, nie oddycha – trup.
Uważałbym na myślniki wewnątrz dialogu, gubią.
To szli umarli.
Szyk :/
Dobra, no to wytyczam tylko to, co naprawdę mocno zgrzytnęło, skoro tak sobie życzysz.
Na drugim rozdziale muszę skończyć, kolejne przeczytam później i się wypowiem co do całości.
You cannot petition the Lord with prayer!
Podpinam się pod Zakapiora, skróćmy termin! :D
You cannot petition the Lord with prayer!
wpisanym pomiędzy nie okiem opatrzności.
Nie z wielkich liter symbol religijny?
Mercedes sunął przez miasto. Bracia milczeli i palili na zmianę, a ja uchyliłem okno, by choć przez chwilę nie czuć się jak w piekle. Obserwowałem domy ociekające lipcowym deszczem i ulice ciche jak nigdy. Czułem, że tym razem będzie ostro.
No, lecisz grubo z tą zmianą narracji. Niepotrzebnie aż tak ucinasz. Ten krótki fragmencik mógł być w poprzednim fragmencie o mercedesie. Może nie gubi to aż tak, ale lekko irytuje. Tak częsta zmiana narracji po prostu zabija ciekawość. Pomysł dobry, ale przeholowałeś chyba.
Ale nie uważam jak reszta, że ciężko się połapać co się dzieje, albo że ilość bohaterów jest zbyt duża. Po prostu irytują te wyrywki.
Stanęliśmy na poboczu. Bracia wyszli bez słowa, ale wyższy otworzył mi drzwi – profesjonalny do bólu. Podeszliśmy do bagażnika. Podniosłem kołnierz płaszcza. Z ronda kapelusza, niczym z dziurawej rynny, ściekały strumienie wody. Stanąłem między braćmi, zaglądając do środka. Mieli tam wszystko – od broni krótkiej, przez długą, po granatnik. A do tego stertę noży oraz maczety. Wyższy z Grossów odpalił papierosa i sięgnął po AK.
Czy ja czytam scenariusz Breaking Bad? :D
Wolfgang stał pod nim, wpatrzony w ciemne niebo.
Wiem, że okno poddasza, więc pewnie skośne ściany, ale chyba nadal “przy oknie”.
Mefisto, daj spokój lady, teraz nie może się z tobą bawić.
Kot przykucnął i jednym skokiem pokonał odległość dzielącą go od barku lady.
Hmm. Nie lepiej “lady” w kursywę. W drugim zdaniu pokracznie to wygląda.
powiedział Wolfgang i podszedł do krzyża zawieszonego na łańcuchach zwisających spod stropu.
No ja to odbieram jako powtórzenie, a nawet jeśli nie, to źle wygląda.
– Tak, kicia, też chcę brać udział w zabawie
chce.
Zobaczył kreaturę kołyszącą się na wietrze niczym krzew na tle ceglanego siedliszcza
Trochę szyk zamieszał, bo porównujesz do krzewu, a wyszło tak, jakbyś porównywał do krzewu na tle ceglanego siedliszcza. → Zobaczył kreaturę na tle ceglanego siedliszcza, kołyszącą się na wietrze niczym krzew
zaczęły drgać w makabrycznym tańcu
członków.
Obrócił się w stronę lady.
O, tutaj widzisz jak to brzmi? :D
krocza maszkar y.
Spacja się wkradła i rozbiła maszkarę zanim zrobił to nasz bohater.
przerobił mutanta na kaszankę.
Dziwne stwierdzenie. Zawinął go w jelito? XD Wiem o co chodzi, ale wyszło komicznie, a chyba nie powinno w tym momencie.
Rutschig wiedział, że wyczuwają tętno – on już od dawna nie oddychał, a w piersi serce stało w ciszy. Był dla nich jak cień w ciemnym zaułku.
Rutschig uchylił się przed ropiejącą dłonią, która wystrzeliła między deskami, bijąc na oślep.
No to go wyczuwali, czy nie? Może czegoś nie zrozumiałem, ale wydaje mi się to nielogiczne.
– A tak, rytualny mord.
Kurczę, trochę jak z bajek, takie stwierdzenie wprost :D
Tułów włamywacza skręcił się o sto osiemdziesiąt stopni, a następnie złamał na pół.
Wolfgang wykonał gest i makabrycznie powykręcane ciało poleciało
Kobieta wrzasnęła, wleczona po podłodze.
A nie była przypadkiem zakneblowana?
Posłałem kulę Mefistowi, zdejmując go z krzyża.
Zrzucając?
– Musicie mi wybaczyć ten wygląd, ale zapomniałem zabrać ubranie na zmianę – powiedziałem i odkleiłem z czoła fragment czaszki szczurowatego mutanta.
– Gdy tylko usłyszałem strzały, wiedziałem, że to ty, White – wysyczał czarnoksiężnik. – I co teraz zrobisz, glino?
– Na początek zabiję ci kota.
Posłałem kulę Mefistowi, zdejmując go z krzyża.
– Nieee! – zaryczał Wolfgang, ale nie puścił dziewczyny.
Mówisz, że horrory katB, nie znam się, ale mam nadzieję, że Cię nie urażę, jak powiem, że miałem przed oczami agenta Pepe walczącego z Dundersztycem. Trochę taki vibe daje ta scena i dialogi. Brakuje tylko jakiejś dziwnie nazwanej broni, jak Nogołamator3000.
ciało z makabrycznego węzła
Dużo tego “makabryczny” jako przymiotnik opisujący.
– zboczeniec
??
Czemu nie zastrzelił go po prostu? Bał się, że trafi w dziewczynę? Bo w końcu i tak go zabił.
Do tego jakoś dziwnie zaskoczony ten czarnoksiężnik, biorąc pod uwagę, że tam mu łazi jeden po dachu, tu strzelają z AK, które jest bardzo głośne. Rozumiem, że nie przerywał rytuału, bo się spieszył, ale powinien się zorientować, że ktoś tam strzela już dużo wcześniej, zresztą motocyklista też.
Tylko jeszcze jedno westchnienie bólu
Może usunąć “tylko” albo “jeszcze”?
kolejne fanty
“fanty” bardzo tu nie pasuje.
Wrócę.
You cannot petition the Lord with prayer!
Tamtego poranka nic nie mogło zagłuszyć dźwięku, który rozdzierał myśli, rozorał mi serce, gdy odebrał mi rodzinę.
Palec od razu wyłapał ruch i obrócił się – puszka niczym maleńka
Puszka?
Czytałem już podczas wyzwania, ale fajnie to rozwinąłeś. Rodzaj horroru, który do mnie przemawia. Szkoda, że nie było więcej tej warstwy psychologicznej, która najbardziej mi się podoba, ale jednak to co zostało przedstawione przemówiło do mnie.
Ciekawy pomysł, dobrze, że postanowiłeś go rozwinąć.
Fantomowy klik.
You cannot petition the Lord with prayer!
krar85,
Chyba pierwszy raz mamy przyjemność, tym bardziej cieszę się, że tak pozytywny komentarz mi wystawiłeś!
Cudne. Świetny pomysł i niezłe wykonanie, umiejętnie ubrałeś prostą – z pozoru – historię w fantastyczne szaty i wyszło bardzo dobrze. Pusto, sucho i biednie. I zmiana, która pojawiła się przy studni.
Bardzo dziękuję.
Trochę zgrzytnął mi ten wjazd cesarza na kraniec świata, ale tylko chwilowo.
Rozumiem, pojawiało się w poprzednich komentarzach, więc całkowicie przyjmuję.
Bo dobrze tego cesarza pokazałeś, a już jego starcie z Chrysaimem to… czyste złoto ;-)
Hah! Dzięki wielkie!
Gratuluję piórka, w pełni zasłużone i życzę dalszej weny i czasu na pisanie takich tekstów.
Dziękuję serdecznie za tak miłe słowa i odwiedziny! Bardzo mi miło!
Pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
Bardzie,
Jej, jego, swego i owego:P tekst ma tego za dużo – poniżej kilka przykładów, które zwróciło moją uwagę + to:
Mam z tym problem. Jak poprawiałem tekst to i tak wyrwałem pełno takich chwastów. Przejrzę jeszcze.
Drugie zdanie zbędne
Miało to pokazać jej posłuszeństwo, więc nie wiem czy takie zbędne.
nie wiem czemu wywołanie pożaru miało by jej ujść na sucho.
No ale to jest przecież wytłumaczone w tekście. I jest to też element światotwórstwa. Jeśli używam dystopii w której śmietanka bogaczy ma się super, reszta raczej bardzo źle, to korupcja jest wręcz logicznym następstwem czegoś takiego. Dosłownie jest napisane, że przekupiła stróżów prawa, więc uznano to za przypadkowy pożar.
Siostry – zastanawiam się czy są potrzebne w tekście. Można akcje rozegrać bez tych postaci – zostawiając je jako anonimowe panie z portalu randkowego.
Hiperbolizujesz. Oczywiście, że dało by się to inaczej napisać i zrobić z sióstr rekwizyty, no ale chyba chcemy unikać takich tanich zabiegów. Ich relacja, zrozumienie swoich sytuacji, dyskusje – to część refleksji. W dużym stopniu odzwierciedlały prawdziwe typy charakterów ludzi zamieszanych w takie relacje internetowe i ich bliskich. Rodzina, która jest w stanie zaakceptować wszystko złe, co sami robią, a jednocześnie nie jest w stanie zaakceptować pokazywania dupy w necie (nie, nie bronię porno, wręcz przeciwnie, ale to odrzucenie tez jest częścią problemu). I osoby, które sprzedają się na takich platformach ignorując jakiekolwiek konsekwencje przez szybki zarobek.
Obie siostry miały realny wpływ na historię i swoje charaktery, do tego ich relacja przedstawiała prawdziwy problem, nie rozumiem tego zarzutu.
Brakuje mi tu przemiany bohaterów, nikt niczego się nie nauczył i to jest chyba najsłabszy element, bo opowiadanie jest o ludziach więc, aż się prosi :).
Myślę, że każdy z bohaterów, oprócz Oli, zmienił się w tej historii. Lena była uległa, naiwna, kochała męża, walczyła o to na wszystkie sposoby, nawet takie, które bezpośrednio godziły w jej godność. Po klęsce eksperymentu z twarzą i laniu od męża zrozumiała, że tak się nie da. Ona miała taką samą obsesję, jeśli nie gorszą, na punkcie Marka, jak Marek na punkcie Nadii. I ta stopniowo zaczęła się uaktywniać. Nawet jej wnioski były podobne jak Marka. Że podmieni twarz komukolwiek, kto będzie ją wielbił, na twarz Marka i będzie żyła w iluzji, że tworzy życie z Markiem. Dosłownie w to wierzyła i też jest to w tekście. To jest mocno posuwająca się obsesja, która jest dużą, stopniową przemianą bohaterki.
Marek też ma mocną przemianę. Po prostu poznajemy go w już postępującej obsesji. Ale dla niego scena w sypialni też była przełomowa. Tam obsesja weszła na inny lewel. Już nie chciał tylko twarzy, ubzdurał sobie, że musi mieć Nadię. Jego desperackie działania na końcu historii, porównując z tymi chorymi i tak z początku, mimo wszystko są inne i spowodowane jego zmianą – na gorsze.
Napisałeś gdzieś niżej, że chętnie zobaczyłbyś ich przemianę ze szczęśliwego małżeństwa w to co się stało. Nierealne. Opowiadanie jest o pewnym zjawisku. Miałem do wyboru albo tylko to nakreślić jak tutaj, albo zanudzić czytelnika początkiem, który tak naprawdę nie ma za dużo wspólnego z wydarzeniami i sensem tych wydarzeń, albo wywalić wielką ekspozycję, gdzie nawet ta, która jest, została troszkę skrytykowana. Moim zdaniem to nie było ważne w tej historii, a zostało nakreślone wystarczająco, żeby zrozumieć świat i ich sytuację.
Nadia przeszła największą przemianę. Od chętnej na kasę internetowej prostytutki, przez rysę na swojej moralności, którą zostawiła siostra, przez strach, desperację, potem wyrzuty sumienia za błędy i to do czego ją doprowadziły. Jej poszczególne zachowania miały realne odniesienie do zmian jakie w niej zaszły. Ale, że starałem się pokazać zjawisko, to poświęciłem też miejsce na pokazanie jak różni się to jak pisze do klientów, z tym, co o nich myśli.
Ola wykonała swoje zadanie i nie przeszła zmiany, przynajmniej psychicznej, bo buźka inna. Ale skupianie sie na niej w późniejszych częściach było bezcelowe.
No, więc podsumowując litanię, chyba się nie zgadzam z zarzutem :D
Sam pomysł, ze zmianą twarzy, a właściwie do zmieniania tego co już nam się znudziło na lepszy model, jest super. Pokazujesz dokładnie to co ludzie mają od zawsze – chęć ciągłego polepszania swojej sytuacji. Kobiety nigdy nie są tak piękne, jak by mogły, auta tak szybkie, a domy tak wielkie :).
Dzięki, cieszę się, że przypadło Ci do gustu.
Poprowadzenie fabuły 3+ ( mogło być lepiej i powinno, bo pomysł, aż się o to prosił)
Rozumiem, ale weź też pod uwagę, że to opowiadanie miało opisać konkretne zjawisko, a jednocześnie zainteresować historią na nim opartą. Nie mogłem spełnić tylko jednego założenia. Znaczy, mogłem, ale nie chciałem :D
Dzięki za obszerny komentarz, Bardzie.
Odnośnie fantastyki, to ja odbieram komentarz jako trochę żart, że tak naprawdę to zaraz będziemy to mieć w naszym świecie, sam się tego obawiam. Logicznym wydaje mi się, że dodawanie tutaj innych elementów fantastycznych byłoby na siłę, a wtedy wiadomo co z tego wychodzi.
Dzięki wszystkim, którzy zaangazowali się w dyskusję, a nawet w obronę tego elementu opowiadania, to bardzo miłe.
Pozdrawiam wszystkich!
You cannot petition the Lord with prayer!
Osobiście dałabym tutaj “niemal niewyczuwalnej”, bo zdanie odnosi się do zmysłu dotyku, nie wzroku.
Hmm. Chciałem zaznaczyć, że po tych operacjach jest to praktycznie niewidoczne, ale fakt, mieszają się zmysły. Podmienię.
Uwodzicielskie
Tu właśnie chyba zależy jak obrócimy kontekst. Ale rzeczywiście, nie ma tam “go”, więc podmienię.
Nie wiem, czy to efekt mojej uwagi pod “szwami”, ale cieszę się, że odszedłeś od folii na rzecz pojemnika. Pasuje bardziej do przedstawionego świata.
Nie chciałbym całkowicie rezygnować z folii, jeśli miałbym kiedyś napisać coś jeszcze w tym świecie, ale tak, przemyślałem to bogacze raczej użyliby czegoś innego.
Dlatego ten drugi wybrzmiewa już mniej. Pierwszy zrobiłabym mniej jednoznaczny, może podszyty fałszem z obu stron.
Może racja, chyba bardzo chciałem, żeby to wybrzmiało. Za bardzo.
Czasem pojawiają się takie wrzutki, które akurat były potrzebne autorowi – mówię o dostępach do kont i znajomości haseł. Zagrałeś tym dwa razy, raz Lena ma dostęp do konta ma Marka na OnlyYou, drugi raz Ola do haseł Nadii. Trochę droga na skróty, ale w ogólnym rozrachunku to szczegóły.
Z jednej strony tak, bo nie chciałem przedłużać (usunąłem przy odchudzaniu scenkę z jednego pozyskania takiego hasła), z drugiej użyłem tego, w mojej opinii, w logicznych do tego miejscach. Bo bliźniaczki, które raczej wcześniej żyły w przyjaźni, bardzo możliwe, że mają takie same hasła. No a Marek niczego nie ukrywał za bardzo, sądził, że żona jest cichą myszką, że nie odważyłaby się na taki ruch, żeby zsynchronizować konta. Ze scenką pozyskania hasła od Nadii jest inna luka logiczna, którą zauważyłem dopiero po wstawieniu opowiadania, ale nikt jej nie odnalazł, więc nie będę sam podrzucał, a teraz jest to nie do zmienienia.
To, że Marek jest Adamem, to ze strony bohatera daleko idąca intryga z planami A, B i tak dalej. Podważa to imo trochę wiarygodność samego Marka w tej jego obsesji, bo pisząc z Nadią z dwóch kont, widzi przecież, że obu mężczyzn traktuje identycznie.
Ale takie rzeczy się akurat dzieją. W sensie on wierzył, że do innych odpisuje ze względu na pieniądze, ale do niego z chęcią. Właśnie na tym polega też obsesja, całkowite zaprzeczanie logicznym argumentom. Poza tym on chciał zdobyć jej twarz, nie serce na początku. Drugie konto było zabezpieczeniem, jakby na pierwszym przesadził, więc na drugim chciał troszkę inaczej prowadzić dyskusję, bezpieczniej. Byle zdobyć twarz. Więc sam plan założenia konta nie dotyczył zupełnie uczuć, a “interesów” z nią. A że przydało się do czego innego – cóż :D
Chyba flirtowałeś (nomen omen) z tą tematyką w “Pod Maską”,
A wiesz, że nie pomyślałem o tym wcześniej? Tam raczej – poza światotwórstwem – chciałem eksperymentować z różnymi sposobami narracji.
Na pewno pod kątem językowym, bo czyta się je płynnie.
To mnie cieszy, bo po czasie dużo bym poprawił w “Pod maską”. Ale no chyba to świadczy, że jakoś się rozwijam, chciałbym w to wierzyć. :D
Podoba mi się odniesienie od OF i tego narastającego problemu + wątek z internetowymi obsesjami.
To mnie cieszy najbardziej, bo to był tak naprawdę najważniejszy temat.
Abstrahując od uwag wyżej, lektura satysfakcjonująca. Minus za tego Marka/Adama, bo dla mnie to spora rysa, ale ogólnie bardzo dobry tekst.
Rozumiem, mimo to bardzo się cieszę, że opko Ci się podobało!
Dzięki, że wpadłaś i za obszerny komentarz, bardzo to doceniam!
You cannot petition the Lord with prayer!
Pełna zgoda, Jimie. Bardzo ładnie wyjaśnione.
You cannot petition the Lord with prayer!
Michealu, to miała być właśnie sugestia, że raczej nie kierujecie się modą, moim zdaniem.
A sorki, odebrałem to odwrotnie, wybacz. Przepraszam. Po prostu samo założenie, że ktoś pisze zupełnie co innego niż lubi, żeby wbić się w jakąś modę i zwiększyć szanse na piórko, jest dla mnie jakąś abstrakcją. Może i ktoś taki jest, skoro niektórzy to poruszają, ale mi się to w głowie nie mieści. To są tylko piórka, bez przesady :O
You cannot petition the Lord with prayer!
Jasne, Jolu. Chciałem tylko wytłumaczyć jak widziałem to pisząc. Rozumiem Twoje podejście.
Dziękuję jeszcze raz za merytoryczny komentarz, bardzo to doceniam!
You cannot petition the Lord with prayer!
Ale ja naprawdę staram się zwracać i przyznałem, że jest więcej tekstów emocjonalnych. Po prostu nasze wnioski są inne.
Ja serio pytam, jeśli chcesz podejść do tego poważnie proszę daj znać o jakie konkretnie opowiadania Ci chodzi. O jaki rodzaj. Żeby to uogólnić i żeby można się przyjrzeć dokładniej. Bo przy takiej ilości wiadomości i zdań jest to niepewne. Bo ja już serio nie wiem, czy chodzi o ilość emocji, o jakie emocje chodzi dokładnie, czy o gatunki itd. Musimy jakoś ujednolicić pojęcia, żeby kazdy mówił o tym samym, Bardzie. Wtedy będzie dużo łatwiej się dogadać.
You cannot petition the Lord with prayer!
no cóż wszystkie starają się grać na emocjach czytelnika – 2 bardziej 1 mniej. Co gorsze, to dramat jest motywem przewodnim historii. Świat, fabula, bohaterowie, w mojej ocenie są na 2 miejscu. I nie mam tu zarzutu do autorów ale widać jasno co jest promowane – smutne historie ;)
Ale czekaj, czekaj. To już nie wolno takich pisać i lubić? Czytałem tylko jedno z nich i sam nominowałem – dramat psychologiczny. I co? Nic innego tam nie ma tylko “granie na emocjach”? Bohater nie jest na pierwszym miejscu i jego przemiana? Oryginalny, dobrze wykonany sposób narracji? Popadasz w skrajność, nie można teraz negować wartości tekstów, jeśli mają dużo emocji. Nie można się czepiać dramatów i opowiadań emocjonalnych, bo inne gatunki (Twoim zdaniem) są niedocenione.
A czy można znaleźć w tym samym czasie (1-8 lipca) choćby tyle samo, co nominowanych (czyli – też po 4 z każdej), opowiadań z kategorii: bizarro, krwawy horror, komedia. absurd, pastisz, groteska, SF, fantasy, przygodówka, western, hard SF, magia, postapo, socjo SF, urban fantasy, baśń, bajka itd.?
Słuszne pytanie.
To ja zapytam inaczej – chcą bo tak lubią pisać? Czy tak piszą bo taka jest "moda" na portalu?
Pytanie, prawda, słuszne. Natomiast, nie chcę wypowiadać się za nominowanych autorów, może tu przyjdą, ale widząc te ksywki, mam swoje podejrzenia, że tak powiem.
No jeszcze tego brakowało, żeby Autorzy się tłumaczyli z tego jakie i dlaczego teksty piszą. Jeszcze do talerza nam zaglądajcie.
bruce, można pisać co się chce. Ale trzeba też mówić o tym, co się dzieje w poczekalni, jak funkcjonuję portal i jakie są trendy. To, że część osób widzi, że jest problem, to znaczy, że warto To sobie przemyśleć i tyle :)
Ale te trendy nie są na gatunki, jak tu zakładasz. Są na emocje i zawsze były. Bo w każdym gatunku ważne są emocje, których w każdym swoim tekście też używasz, bo Twoje teksty również są emocjonalne. Zacznij od tego, żeby każdy rozumiał o jakich opowiadaniach mówisz, bo jak piszesz o samych emocjach, to wątek nie ma sensu. Doprecyzuj proszę o jakie opka Ci chodzi. Dramaty?
Nie wiem bo nie czytałem. Ale możesz skierować to pytanie do tych co czytali ;)
No ale to żeby mieć pełen pogląd na sytuację nie mozna powiedzieć, że się nie czytało i wszystko git. Czytam na bieżąco jako dyżurny, nominuję opka z najróżniejszych kategorii i nie tylko emocjonalne, co łatwo mozna sprawdzić wchodząc w odpowiednie wątki. Ale niektórych gatunków jest mało, albo pozycje w nich są za słabe na nominacje i tyle, tak już jest. Więc nie karajmy tych, którzy piszą emocjonalnie, bo to dobrze, że tak piszą i emocje powinny być, ale zachęcajmy do pisania innych gatunków i dyżurowania, zeby to wyłapywać. Wtedy moge się w pełni zgodzić z inicjatywą. Ale póki co, jedyne co z tego wątku może wyjść, to nie więcej nominacji dla innych gatunków, czy braku emocji, a że zacznie się bojkot dramatów i opowiadań emocjonalnych, które sobie na to nie zasłużyły.
Nie wykluczam, że masz rację, Bardzie, że niektórym gatunkom jest trudniej (
Ależ oczywiście. ALe nie dlatego, że sa niedoceniane, a dlatego, że niesamowicie trudno jest napisać dobrą komedię, czy bizarro, żeby w ogóle miało sens. Więc na logikę, dobrych jest mniej. Ale czy horrory sa niedoceniane na forum? Czy postapo jest niedoceniane na forum, o ile już się jakieś trafi, bo już jest po prostu w większości nudne i powtarzalne? Ja piszę przypowieści w głównej mierze, przepraszam bardzo, gdzie są przypowieści i dlaczego nikt ich nie docenia? Czemu nikt ich nie pisze i od kogo mam się uczyć?
I popieram inne zdanie Beeeeckiego o zachęcaniu nowych chętnych do dyżurowania – im więcej różnorodnych gustów, tym lepiej. :)
A świetnych komedii, bizarro albo postapo nadal nie widzę. I nie, nie jest tak, że ich widzieć nie chcę. Chcę. I bardzo chętnie nominuję, nawet narażając się, że “ilość nominacji znowu za duża”.
Otóż to.
Zresztą Zanais wyjaśnił chyba wystarczająco, co tu dodawać?
Dokładnie, sprowadza się to do jakiegoś "wolnego rynku" pisania i czytania, podaży i popytu. Nie zmusi się ludzi, aby czytali coś, za czym nie przepadają. Niektóre odstępstwa od normy można regulować odgórnie, ale gdy są one ogólnie/społecznie niedopuszczalne. Czy tendencja piórkowa jest ogólnie niedopuszczalna – nie. Owszem można zachęcać do różnorodności gatunkowej, już tutaj mogę krzyczeć za Bruce: zgłaszajcie się na dyżurnych, zwłaszcza Wy, którzy lubicie gatunki niedoreprezentowane! Ale nawet jakbyśmy coś wprowadzili odgórnie, to przeważające gusta Czytelników rozstrzygną. Zanais bardzo to celnie ujął powyżej.
100% zgody, beeeecki.
You cannot petition the Lord with prayer!
Zostawiłem sobie jeszcze czas na ochłonięcie, czy nie patrzę zbyt subiektywnie po becie, żeby nominować. No i się zastanowiłem. Powodzenia.
You cannot petition the Lord with prayer!
Udanego wypoczynku!
You cannot petition the Lord with prayer!
Urwała nagle.
Co urwała? Śmiech? Od ostatniej wzmianki o tym minęło kilka zdań, wyszło troszkę nielogicznie.
– Nie słychać bębnów – powiedziała, marszcząc brwi.
Miała rację. Wieś była już nieopodal. Nie słyszeliśmy bębnów, piszczałek,
Może “muzyki” w kwestii dialogowej?
Krew kapała ciężko,
Ciężko?
Leżał na boku, zapadnięty w igliwie, cały umazany krwią. Był ogromny. Wodziłem wzrokiem po jego ciele.
Z racji, że dalej tez masz formę czasownika “być”, napisałbym: Leżał na boku, ogromny, zapadnięty w igliwie, cały umazany krwią. Wodziłem wzrokiem po jego ciele.
Zauważyłem głęboką ranę na pęcinie; ścięgno zostało przecięte równo, do kości.
Stopą odchyliłem mu łeb. Zobaczyłem śmiertelną ranę. Tuż nad obojczykiem, czyste, głębokie pchnięcie szerokim ostrzem. Lekko zakrzywionym pośrodku.
To była rana zadana rydlem.
A to tak da się z pewnością stwierdzić? Nie neguję, szczerze pytam.
Minęliśmy ich bez słowa. Na ulicy, pod ścianą budynku ktoś leżał, przyciskając dłonie do brzucha. Kobieta klęczała nad nim, coś do niego mówiła. Mirella pospieszyła do nich.
Za dużo.
Tarwos powalił go na ziemię. Ujął topór oburącz. Wziął zamach z wyskoku. Ciężar topora pociągnął go do przodu. Rydel był ostry jak brzytwa. Ojciec w ostatniej chwili precyzyjnie go ustawił. Bestia sama się na niego nadziała.
Hmm. Chyba podmioty się mieszają.
Usta szeroko otwarte.
kogo usta?
Też się trochę pogubiłem, ale komentarze wyprowadziły mnie na prostą. W miarę rozumiem, co chciałeś przekazać, ale zgadzam się, że nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka. I nie wiem, czy uważniejsza lektura, nawet podwójna, pozwoliłaby mi w pełni wszystko zrozumieć. Bo zauważ, że nikt z czytających nie połapał wszystkich faktów i raczej gdybali. Tutaj nie chcę się powtarzać, ale jfrydr napisał duzo ciekawych uwag. Nie zrozum mnie źle, opowiadanie bardzo mi się podobało, ale opowiadanie trudne nie równa się temu, że może być częściowo niezrozumiałe. Samo stawianie na opowiadania trudne szanuję i trzymam kciuki w kolejnych.
Piękne opisy, naprawdę. Zauważyłem, że wiele osób na forum nie odnosi się w opisach do wszystkich zmysłów. Opisuje co bohater widzi, czasem co słyszy, czasem co czuje, ale węch jest bardzo pomijany, a połączenie tych zmysłów razem, daje pełny opis, żeby spowodować, że scena jest filmowa (oczywiście nie w każdym przypadku trzeba wyjeżdżać z każdym zmysłem, stopniowo, myślę, że wiesz o co mi chodzi). To spowodowało, że widziałem każdą scenę (do momentu urywek, ale do tego później), oczami wyobraźni. Oglądałem tę historię, nie czytałem. Wielki szacunek za to.
Rozumiem zamysł urywek, retrospekcji, potarganych wspomnień i myśli. Nie mówię, że jest to złe. Ale zmiana nastąpiła tak gwałtownie i z tak różnie skrajnych typów narracji, że chyba za bardzo. Co mam na myśli – połowa opowiadania jest wręcz napakowana opisami i to bardzo dobrymi. Czynności są rozwlekłe, ktoś powie, że aż za bardzo i nudno, ja uważam, że świetnie, klimatycznie i och, ach. Za to nagle, w oka mgnieniu, dostajemy coś zabójczo odwrotnego. I to nie jest złe, ale skala tej zmiany jest tak ogromna, że mi osobiście zaczęło się czytać gorzej, i gorzej, i gorzej… A potem nagły powrót do tego co było na początku.
Do bohaterów nie mogę się doczepić, dobrze napisani.
Ogólnie jest to bardzo dobry tekst, jeśli to Twój debiut – wyśmienity. Kliknąłbym, ale się spóźniłem. Czytałem, że troszkę zmęczył Cię ten tekst, ale mam nadzieję, że zaserwujesz nam kolejne, bo to była przyjemność, a nawet jak troszkę pomarudziłem, to uważam, że jest super, a z pewnością kolejne będzie jeszcze lepsze.
Uważaj na słowo “ciężki”, użyłeś go w tekście wiele razy. Odmiany “być” też można było w wielu miejscach zastąpić, chociaż z tym to sam mam problemy, to aż głupio zwracać uwagę. No i “rydel”, chociaż to odebrałem za celowe powtórzenia.
Gratuluję tekstu, fantomowy klik, w pełni zasłużona biblioteka.
Pozdrawiam.
You cannot petition the Lord with prayer!
Jolu,
Znając już nieco Twoich tekstów, wiedziałam czego się spodziewać. Czegoś ciekawego!
Bardzo mi miło, że tak widzisz całość mojej twórczości!
Nie było czuć tej ilości, bo w tekst wchodzi się jak w masło i to takie lekko podgrzane słoneczkiem. :)
Cieszę się!
Nie wiem, czy „materiał” jest tutaj dobrym określeniem… informacje? Czy chodziło o materiały filmowe? Wtedy nie wybrzmiało…
Chodziło o materiały filmowe, doprecyzuję.
Tak. To mi w trakcie lektury nie leżało. Ta pierwsza scena z siostrami. Jedna drugiej zarzuca w zasadzie to samo, a nie są tak głupie, by nie widzieć zależności. Chyba, że są…
Głupie, czy zmienione przez obowiązujące normy? To już się dzieje, Jolu. OnlyYou jest inspirowane niebieską platformą. Akceptacja “pracy” tam, lub jej brak, to głośny temat medialny, gdzie jednym z najczęstszych argumentów jest moralność. I mimo że tekst porusza dużo większe konsekwencje, niż ewentualny szacunek do samej siebie, to jednak siostry tak to na ten moment widzą, bo tak też to widzi przeciętna osoba dyskutująca na ten temat dzisiaj. Nie mówi się (przynajmniej niewystarczająco) o obsesjach, zmianach psychicznych, samotności, depresjach, dysfunkcjach itd., a o tym, czy moralny jest, żeby dupę w internecie pokazywać. I te siostry właśnie na tym etapie rozumienia sytuacji są, takim jak społeczeństwo już dzisiaj. Dlatego ten tekst ma bić na alarm.
No i porównujemy to z ewentualną sprzedażą twarzy. I tu jest niby podobnie, bo nawet gra słów fajnie działa, że “sprzedaje siebie”. Ale to tylko wyszło mi przypadkiem. Bo sprzedawanie twarzy/piersi zostało tutaj połowicznie zaakceptowane przez społeczeństwo. Ale nie ma w tym podtekstu seksualnego, co wykorzystuje Ola, żeby wybielać to, że przecież nikomu nie robi krzywdy. Nadia ma podobne podejście, bo jej moralność nie widzi nic złego w sprzedawaniu się seksualnie, skoro ludzie sprzedają się dosłownie, a i ona wierzy, że nie robi nikomu krzywdy. Obie siostry mają rację co do drugiej, ale nie mają racji co do siebie. Przecież tak wygląda przeciętny człowiek. Wytknąć drugiemu, że coś robi źle, ale nie widzieć, że robi się coś podobnego, bo przecież on ma zupełnie inne powody i te jego są najważniejsze i wybielają wszystko.
Pod koniec dnia obie się mylą co do siebie, ale mają rację co do drugiej strony. To się wydaje głupie, ale wydaje mi się, że ma sens względem naszego świata i autentyczności sytuacji, szczególnie rodzinnych.
Teraz sama historia. Dobra. Pomysł już w tamtym szorcie był dobry. Myślę, że byłby z tego dobry kryminał dystopijny, gdybyś się bardziej rozpisał.
Już mnie tak nie podpuszczajcie, bo jeszcze książkę napiszę i będę się z nią włóczył od wydawnictwa do wydawnictwa przez kolejne 20 lat XD
Trochę wkurzała mnie bierność Leny, ale doszłam do wniosku, że takie postacie istnieją w naszym świecie, więc czemu nie w Twoim.
Podobny case co z siostrami, bardzo starałem się oprzeć to na realnych portretach psychologicznych. Bo jednak opko opowiada o realnych problemach, po prostu nie tak popularnych w rozmowach medialnych.
Opowieść przekonała mnie, choć niektóre zachowania bohaterów irytowały.
W pełni zrozumiałe, mnie też irytowali haha. Cieszę się, że Cię przekonało!
Tekst jest na wysokim poziomie i w mojej opinii zasługuje na piórko. Będę na tak.
Bardzo mi miło. Dzięki, Jolu.
Pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
1.Podniesienie progu nominacji – wzrost liczby nominacji rok do roku. Zmiana wagi głosu dyżurnego z 3→2 pk
Ludzie nie są z tym zgodni, ja sam jestem za tym, ale… może kompromis? Mam wrażenie, że nie ma żadnej motywacji, żeby wypełniać dyżur w 100%. Jest to zaznaczane w wątku, gdy ktoś jest aż tak sumienny, ale oprócz tego nic. Ja sam nie jestem dyżurnym na 100%, ale zawsze wyrabiam te 70-80%(mam dwa dni, więc też ciężej, ale nie wykluczam, że przy jednym dniu myślałbym tak samo) i potem, jak widzę, że nie mam czasu, odpuszczam, bo co to zmienia.
Może jako pierwszy krok zostawilibyśmy głos 3 dla dyżurnych, którzy wykonali swoje 100% dyżuru. A dla tych, którzy nie, zmniejszylibyśmy do 2?
Trzeba wziąć pod uwagę, że w tym miesiącu wysypało się trzech dyżurnych, a wolne dni zostały pokryte przez dyżurnych, którzy mieli już swoje inne dni przypisane, więc ilość nominacji i tak się zmniejszy.
Reszcie zmian jestem przeciwny, no może piórko publiczności jest okej (raz do roku), ale to już się wypowiadałem wcześniej dlaczego.
You cannot petition the Lord with prayer!
Nie udowodnię, że nie jestem wielbłądem. Ani algorytmem.
Ale mogłabyś przynajmniej się odnieść w jakim stopniu korzystałaś z AI. Spodziewam się, że w takim, jak w tekście “Miranda i dziewięć blizn”. Fakt jest taki, że ten tekst zamieściłaś wcześniej niż Mirandę. A dopiero tam wyszło, że:
“Nie da się ukryć, reaserch przy użyciu AI plus burza mózgów i itracje; fabuła – moja, bez AI :))”,
a nawet:
“Tak, ale wcześniej reaserch, no i przyznam się burza mózgów :( Potem redakcja (ale potem znowu muszę poprawić, po ludzku) oraz edycja.
A! Nie jestem fizykiem, więc moje pomysły weryfikowane są przez AI i dość często muszę zmienić fabułę :) bo wychodzą głupoty. Potem – AI sprawdza, czy nowa wersja (poprawiona część) pasuje do całości. Ale – w tym jest dość kiepskie. “
Więc skoro ten tekst jest starszy (więc nie mam powodów, żeby zakładać, że odsunęłaś się od AI szybciej niż zareagowali czytający, chyba rozumiesz), do tego dodamy, że brzmi to w Twoich wypowiedziach z Mirandy, jakby to był dla Ciebie już systematyczny proces, a nie testy z AI. Do tego widać gołym okiem (a weź pod uwagę, że ja najlepszy w szukaniu treści AI nie jestem, więc musi być to bardzo widoczne), że proces był podobny do tego w Mirandzie. To jest to problem.
Zirytowało mnie to z kilku przyczyn:
– regulamin, a szczególnie jego nowe podpunkty chyba jasno mówią, że to nieuczciwe i nieakceptowalne (tak, wiem, prawo nie działa wstecz, a punkty zostały dodane po dodaniu tego tekstu, ale poprzedni regulamin również wykluczał takie treści)
– Ile razy trzeba Ci zwracać uwagę, żebyś zaznaczała w przedmowie, że to treści stworzone przy pomocy AI? Powiedziałaś A i się przyznałaś, super, ale trzeba też powiedzieć B i zacząć to zaznaczać. Nie w kolejnych tekstach, TERAZ – jest przycisk edycji i przedmowę również można edytować.
– Bo mam wrażenie, że odbierasz sobie możliwość nauczenia się, a czytałem kilka Twoich tekstów i mi się podobały. Oczywiście zakładam, że tam też było AI użyte, ale chodzi mi o pomysły, są bardzo oryginalne i dobre. Jak zaczniesz na co dzień korzystać z AI przy pisaniu (do czegoś większego niż research), a to chyba masz już za sobą, przestaniesz wierzyć w siebie, stracisz umiejętność w napisanie najprostszego zdania, bez zapytania AI czy to zdanie jest okej, nie rób sobie tego. Pisz, zamieszczaj na becie. AI robi za Ciebie robotę (kiepską) i oduczasz się pisania. Nie chcę Cię atakować, a pomóc. Brzmi jak płytka kwestia z filmu, ale taka prawda.
– Tekst został nominowany do piórka, jeśli Loża takowe przyzna, zacznie się piekło na stronie, a wtedy już nie będę miał argumentu, żeby spróbować uspokajać, że trzeba uważać komu się co zarzuca, bo pod koniec dnia będę się musiał kajać, że to oni mieli rację i trzeba brać pochodnie. Bo mieliby wtedy rację.
Zrobisz z tym co chcesz, ale proszę, żebyś przynajmniej zamieściła to w przedmowie.
You cannot petition the Lord with prayer!
trwa tam 165 ziemskich lat i Słońce
Czemu nie słownie?
ale Tryton zauważył, że są ciemniejsze niż zwykle. Jakby tata nosił w sobie coś ciężkiego.
Hmm.
Tam było inaczej.
Nie dlatego, że było cieplej (nie było). Nie dlatego, że było jaśniej (nie było). Tylko… ciszej.
No cóż…
Pamiętał też, że Eris zawsze była sama. Nie jak „samotna na chwilę”, tylko taka, co nawet nie udaje, że to nie boli.
Co to znaczy?
Niewielka, poszarpana, z orbitą tak rozbujaną, jakby cały czas była w połowie kroku, a pod nogami miała śliską podłogę. Raz wyżej, raz niżej – jak szalona baletnica na niewidzialnej linie.
Nie no, chyba za grubo z tą metaforą :D
Poczuł, jak w środku narasta ciśnienie – nie złość, nie smutek. Coś większego. Coś, co przez długi czas było zamknięte, bo nie było komu pokazać.
Ctr+c – ctr+v?
Nie dlatego, że był zły. Dlatego, że kochał za mocno. I czuł za mocno. I nie wiedział, jak to powstrzymać.
Tryton rozpoznał znaki. Nie dlatego, że był mądrzejszy od innych. Dlatego, że widział to wcześniej. Nie tutaj, przy Neptunie. Tam – w Pasie Kuipera.
j.w. I to dosłownie linijka po linijce.
Czasem moje wnętrze jest za gorące. I nie panuję nad wiatrami.
Haha, miałem inne skojarzenie, niefortunny dobór słów. A może ja jestem głupi :D
pierwszy raz poczuł, że ma rodzinę.
Nie dlatego, że ktoś mu ją dał.
Dlatego, że ją kochał. I ona kochała jego.
:>
No ja stanę niestety w opozycji do reszty komentujących. Nie podoba mi się “styl”. Normalnie nie zarzucam tak wprost, ale przyznałaś się do używania AI pod innym tekstem, i to nie tylko do korekty językowej, czy researchu, a do większej “pomocy”. No wybacz, widać to bardzo. Ilość bezsensownych metafor i konstrukcji typowych dla chata – porażająca. Dlaczego? Przecież miałaś pomysł, miałaś wizję, chcesz stworzyć coś. Dlaczego całkowicie rujnować to AI? Zrobisz co uważasz, ale tak to nigdzie nie zajdziesz. Uwierz w siebie żesz…
No, ale nie chcę się już znęcać nad tym, więc zaskoczę, ale fabuła też nie przypadła mi do gustu. Wynudziłem się troszkę. Spora ilość informacji jest powtarzana, a nawet najprostsze wnioski włożone kawa na ławę, aż za bardzo. Wiem, że to bajka – skierowana do młodszych, ale nawet w tym wypadku troszkę za bardzo. Ostatni rozdział jest według mnie całkowicie niepotrzebny. Już pomijając, że ten wygląda jak już praktycznie całkowicie wygenerowany, to fabularnie osłabia całość. Myślę, że gdybyś zakończyła na poprzednim to wybrzmiałoby mocniej.
Sama idea bajek, pomysł, walory edukacyjne i nawet ta historia (bo mi nie przypadła jakoś do gustu, ale starając się patrzeć obiektywnie uważam, że ona nie jest wcale zła, weź to pod uwagę) są naprawdę warte uwagi. Ale niestety nie wiem w jakim stopniu opowiadanie jest Twoje, sam pomysł to za mało, chociaż mam nadzieję, że przynajmniej pomysł jest w pełni Twój. Czuję się troszkę zawiedzony, bo jednak poświęciłem czas, żeby przeczytać. Po Twoich odpowiedziach do marzana pod innym tekstem uznałem, że warto dać szansę, że popełniłaś ten błąd raz, no ale… wybacz Teo, nic do Ciebie nie mam, ale nie po to tu jestem, żeby czytać wygenerowane teksty, a tu to niestety widać, że to nie była jednorazowa sytuacja.
You cannot petition the Lord with prayer!
Pobetowo:
Tekst jest piekielnie smutny na wielu płaszczyznach, a warstwa psychologiczna robi wrażenie. Przez większość tekstu nic wielkiego się nie dzieje, a jednak czyta się płynnie, potrafiłem się nawet wciągnąć od nowa, jak przeczytałem po czasie. Ale uderza najmocniej dopiero w końcówce, kiedy dowiadujemy się, że bohater kłamie. Genialne zdanie, że kłamał, że od teraz nie pije. Ale powiedziane tak lekko, jakby nie przywiązywał do tego wagi. Jakby nie widział w tym dalej problemu.
Ten lekki chaos w historii, wtrącanie z pozoru nieważnych uwag, jak to jaki żarcik lubi Madzia, czy, że chciała dmuchaną palmę – to tak dobrze pokazuje jego stan psychiczny i daje wrażenie rozmowy terapeutycznej, gdzie takie fakty z życia się przemyca, jednak zaraz wracając do wątku głównego. Tak jak mówiłem na becie, poświęciłeś troszkę poprawności, żeby wprowadzić troszkę chaosu – ale moim zdaniem naturalność w tym konkretnym tekście drastycznie rośnie. Ja to kupuję.
Jak pisałem wcześniej, jedyne na ten moment co mi nie gra, to od kiedy pisze, a kiedy mówi (sam do siebie, ewentualnie do terapeuty). Wydaje mi się, że ciągle pisze, a na końcu dopiero zdaje sobie sprawę do kogo, więc pasowałyby te kłamstwa stopniowo przechodzące w prawdę. Jak teraz o tym myślę, to może nawet to jest spoko.
Bardzo dobry tekst.
Dzięki za zaufanie na becie, pozdro!
You cannot petition the Lord with prayer!
Sorki, raz na poczatku przeczytałem jakis tekst przed betowaniem, a potem gdy autor zdecydował się na betę , po. I to były dwa zupelnie różne teksty. I to mi wystarczylo.
Argument jednostkowy zupełnie do mnie nie trafia. Zachęcam Cię, żebyś jednak dał szansę, serio. To nie zawsze tak wygląda.
You cannot petition the Lord with prayer!
ja nie miałem żadnych bet bo ich z góry nie uznaję, a tekstów betowanych staram się nie czytac.
No to odpowiada na pytanie dlaczego nie masz pojęcia jaki jest wkład i cel betujących i co się tam właściwie dzieje.
You cannot petition the Lord with prayer!
Chyba że (1 wyjątek dotyczacy jednak nie konkursów, a wyłącznie ew. piórek -) betujący będą uznani za współautorów i w zw z tym też dostaną (jakby co) część piórka wraz z autorem głównym (np autor główny 0,5 piórka, a betujacy drugie 0,5 podzielone przez ich liczbę – czyli np. dla czterech betujacych po 0,125 piórka). Co by było i sprawiedliwe, i sprzyjające aktywnosci portalowej).
Błagam… no litości. Jakie wy bety mieliście? Nie mylisz czasem z pisaniem opowiadania z dwoma Autorami?
Pełna zgoda OneTwo.
You cannot petition the Lord with prayer!
ac, a jak chciałbyś coś wydać, to odrzuciłbyś redakcję i korektę?
O ile byłbym w stanie się zgodzić z Rybakiem, że w konkursach powinno się bety zabraniać (mimo że sam kiedyś skorzystałem z bety do konkursu, nie mam zamiaru tego ukrywać i osoba ta została należycie wspomniana w przedmowie), zresztą sam prowadziłem konkurs i długo się zastanawiałem, czy nie zakazać bety, to jednak ogólna dyskusja czym beta się różni od AI jest dla mnie niezrozumiała.
AI nie ma uczuć, nie ma emocji, nie rozumie też Ciebie – jako Autora. Wypisuje usterki (najczęściej błędnie, czasem sprzecznie), liże Cię po tyłku, że jesteś super hiper, do tego wykonuje za Ciebie robotę, mieszając Ci w głowie. Nie wiem jak wyglądały Wasze bety, ale moje polegały na dyskusji. O tym co miałem na myśli, czy dobrze to przekazałem, czy jest to wystarczająco zrozumiałe. To jest test na ludziach przed publikacją i ewentualne wprowadzenie zmian do tekstu, jeśli coś ewidentnie nie działa – no ale tego się dowiemy, kiedy człowiek, ze swoimi emocjami itd przeczyta i oceni.
Zaraz napiszesz, że to samo zrobi AI – no nie. Tu nie masz relacji z drugim człowiekiem, z emocjami, nie wiesz jakie naprawdę wrażenie wywarło to na czytelniku, nie wiesz czy go to ruszyło/zaskoczyło/przestraszyło. Nazwane jest to betą, ale każdy, dosłownie każdy pisarz testował swoje teksty i dawał do oceny innym przed opublikowaniem. Cała ta strona to jedna wielka beta, bo służy do nauki i testowania. Jak chcesz się testować w okienku chatu, to odbierasz sobie ten ludzki element oceny, sprawdzenia czy to naprawdę działa na ludzi, nie na maszynę.
Chcesz pisać dla ludzi, korzystaj z bety. Chcesz pisać dla maszyn – to ich się pytaj o zdanie. Prościej się nie da.
Nowe zasady spoko, poczekajmy na poradnik Holly i beeeeckiego, zanim zaczniemy krytykować. Przecież nawet nie wiemy co tam będzie, a już jest tu dyskusja negująca zmiany. Chill…
You cannot petition the Lord with prayer!
Zgadzam się z uwagą Klaudiusza. Mnie też wytrącało to z równowagi.
Sama historia jest okej, ale jest podobna do Twojego ostatniego tekstu piórkowego, więc szczerze? Troszkę mnie nużyła, bo raz już mi się ten koncept podobał, wystarczy (pomijając, że mam wrażenie, że ta część jest drastycznie nudniejsza, niż poprzednia). I nie odbierz tego jakoś do siebie, po prostu gdybyś wstawił to za jakiś czas, pewnie lepiej bym się bawił.
W tym tekście jednak uderzyła mnie ilość pogrubień (kolejny raz pytam na tym forum, PO CO? To jest literatura, nie przepis na szarlotkę, gdzie trzeba pogrubić, że szklanka cukru, nie wiadro, bo się jeden głąb z drugim potruje), mechanicznych zdań, i znowu brak didaskaliów. Pisanie raportowe, za którym osobiście nie przepadam. Nie chcę być kolejną osobą, która zarzuca Ci AI, ale coś w tym jest, że Twój styl sam przywołuje takie skojarzenia. Nie wiem, czy używasz owej pomocy, czy nie, ale polecam dodać troszkę, hmm, no ludzkiego sznytu w tym?
Sam zamysł na Bodzia mi się podoba, satyra Ci wychodzi, ale przeczytałem tym razem niezbyt zadowolony. Może uderzyła mnie ta dysproporcja w stosunku do poprzednika, gdzie aż nominowałem.
Pozdro, powodzenia w kolejnych tekstach!
You cannot petition the Lord with prayer!
Napsioczyłem Ci, a potem sam nie raczyłem odpisać, bo zapomniałem XD Trochę wstyd :D
Naśladownictwo najwyższą formą pochlebstwa? ;-)
No wiadomix.
To właśnie jest proces, zmiany zachodzą stopniowo.
No tak, zgadzam się. Granice są osobiste, fakt. Ale jest też ta ogólna granica przepychana przez media, ale i związana z postępem, albo napływem nowych rzeczy. Czasem też powrotu starych. Więc zakładając, że masz jakąś granicę na temat tatuaży, nadal jest ona prawdopodobnie luźniejsza, niż dwadzieścia lat temu by była. Piętnaście lat temu, gdybyś na ulicy krzyknęła, że nie akceptujesz gejów, pewnie większość ludzi zaczęłoby klaskać. Dzisiaj mogłabyś zostać szybko wyjaśniona. Może zły przykład, ale obrazowy. Te granice się przesuwają, a o ile można i zawsze się ma jakąś prywatną, która gdzieś tam się waha bardziej na tak, albo na nie, to jednak ta uśredniona akceptacja wzrasta, lub zanika, zależy jaki jest aktualny nastrój ogółu społeczeństwa. I w sumie to chciałem pokazać tym tekstem.
You cannot petition the Lord with prayer!
Jasne, beeeecki.
Całkowicie rozumiem ocenę, też już pisałeś wcześniej jakie masz odczucia, więc tym bardziej.
Przy czym naturalnie nie odbiera tekstowi waloru świetnego, po prostu nie pozwala mu być piórkowym, w mojej ocenie.
Poza tym niewiele temu tekstowi brakuje, naprawdę.
To i tak więcej, niż bym się spodziewał podczas pisania go. Dzięki!
Pozdrawiam i czekam na kolejne historie podróżnicze!
Ależ to byłby tomik tekstów!
Z pewnością jeszcze jakieś będą!
Dzięki, pozdro!
You cannot petition the Lord with prayer!
zamyknął grubą plastikową teczkę
Zamknął.
Bardzo ciekawa forma. Nie wiem, czy jakoś specjalnie przypadła mi do gustu, ale to jest zupełnie nieważne, bo jest oryginalna i warta uwagi. Szacun.
Przykry tekst, interesujący plot twist z lustrem. Nie wiem, czy jestem fanem tak bezpośredniego nazwania rozmawiających ordynatorem i doktorem, wiadomo o co chodzi, a dodając same głosy bez nazywania ich, mogłoby być ciekawiej i tajemniczo. Ale to subiektywne.
Dobry tekst, chętnie polecę do biblioteki.
Bardzo mi przykro z powodu przyjaciela.
You cannot petition the Lord with prayer!
Bardzo dobry, wzruszający tekst. Do tego, co już mówili poprzedni komentujący, dodam tylko, że fajnie operujesz przymiotnikami. Nie upiecze sernika, a konkretnie sernik brzoskwiniowy; nie zrobiła kanapek z dżemem, tylko kanapki z dżemem porzeczkowym. Te z pozoru niezbyt ważne dopowiedzenia, kiedy są nienachalne (a u Ciebie nie są), budują klimat, powodują, że historia jest wiarygodna i jeszcze bardziej wzruszająca, bo wprowadzają domniemaną nostalgię Autorki.
Pozdrawiam. Fantomowy klik.
You cannot petition the Lord with prayer!
prosiaczku,
. Gratuluję udanego tekstu, to wyjątkowo dobre opowiadanie. Porządny thriller z pewną głębią zachęcającą do przemyśleń.
Bardzo dziękuję za tak miłe słowa!
Czułem autentyczną, delikatnie mówiąc, niechęć do tego człowieka.
Ja też, pisząc. Nie był to najprzyjemniejszy proces :D
Siostry to z kolei postacie tragiczne, pogudbione, a ich merkantylne pobudki zapewne wynikają z doświadczeń z dzieciństwa bądź dorastania. A być może są wynikiem jedynie wpadnięcia w pułapkę łatwego i szybkiego zarobku? Ciekawy jestem, co miałeś na myśli.
Tak, pobudki wychodzą z doświadczeń życiowych i braku pieniędzy. Ale też z przesuwającej się granicy akceptacji, gdzie sama akceptacja lub jej brak były troszkę jedną z rzeczy, jakie chciałem powiedzieć. Jednak cały portal OnlyYou i sposób zarobku, a nawet wymiana twarzy, są w mniejszym lub większym stopniu zainspirowane naszym światem. W tekście te granice po prostu troszkę się przesunęły, ale myślę, że wcale nie tak daleko, jak mogłoby się wydawać.
Ona miała w głowie nierealny obraz Marka, jakąś fantazję, żyła w okrutnym wyparciu.
Zgadza się. Nie chciałem, żeby wyszło płytko z tymi obsesjami, bo mimo że obsesje wywoływane “relacjami” internetowymi były główną rzeczą, jaką chciałem przekazać i zaalarmować, to jednak obsesja ma wiele twarzy (hehe).
Godzenie się na przemoc w związkach, fizyczną czy psychiczną, to niestety relatywnie częsty temat wśród par.
Oczywiście. Ale nie da się udawać, że to nie istnieje. Bardzo przykre.
Podoba mi się Twój język. Kiedy zagęszczało sie od opisów, czytało mi sie lepiej. Dialogi są dobre, naturalne, ale szkoda trochę Twoich umiejętności budowania scen – używaj ich częściej! :-)
Bardzo ciekawa wskazówka. Postaram się. Raczej lepiej czuję się w opisach, niż w dialogach, ale miałem wrażenie, że w tym konkretnym tekście, te dialogi wybrzmią mocniej. Ale bardzo mi miło, że tak myślisz!
Co ciekawe, pod tą płytkością znajduje się głębia, że tak niezręcznie to ujmę, ponieważ opowiadanie w niewymuszony sposób skłania do refleksji.
Bardzo Ci dziękuję za to zdanie, bo był to troszkę mój cel. Zastanawiałem sie, czy się uda. Uspokoiłeś mnie.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia podczas knowań Loży, bo tekst zdecydowanie się wybija i zasługuje na głosowanie! :-)
Dziękuję bardzo za przeczytanie i komentarz, jak i za spora garść miłych słów. Cieszę się, że znów staniemy ramię w ramię przy głosowaniu i również życzę Ci powodzenia! Pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
tak, to był argument na NIE, komentarz miał dwa krótkie zdania, w tym przywitanie ;D).
No to osobny temat, z tym się zgadzam, szczególnie, że niektórzy zupełnie nie wstawiają komentarzy.
Tylko, że portal to duża społeczność, o dużych możliwościach. Do tego miejsce wartościowe dla tych, którzy chcą się rozwijać. I szlak mnie trafia gdy widzę jak ten potencjał się marnuje.
Rozumiem, mam to samo. Różnica jest we wnioskach, ale do tego zaraz.
Ale jest pełno nowych osób, które być może tak jak ja, widzą, że to wszystko funkcjonuje tylko pozornie i odchodzi nim nawet dobrze poznamy taką osobę.
No tak, tylko zabieramy się do tego od strony piórek, a największym problemem w kwestii nowych osób jest brak aktywności innych użytkowników pod ich opowiadaniami. Ja nie mówię, że sam poruszony problem tutaj przez Ciebie nie istnieje. Ale Twoją tezą jest to, że inne gatunki są pomijane, ja uważam, że raczej inny jest powód.
W rezultacie mamy sytuację, gdzie Ci którzy już coś znaczą przestają się interesować zmianami i portalem. Wpadają tu jak do skansenu, bo to fajne miejsce ;). A właśnie ci, którzy dobrze znają portal powinni robić wszystko by się rozwijał, a nie stał w miejscu.
I tu się zgadzam w 100%. Jak najbardziej tak powinno być, sam staram się robić konkursy, być aktywnym dyżurnym, a i w podobnym temacie coś zorganizować, jeszcze nie chcę zdradzać co.
Tylko, że to są inicjatywy oddolne, a powinny być organizowane systemowo przez portal.
Przez nas jako użytkowników. I wtedy może uda się sprawić, że o portalu będą słyszeli nie tylko amatorzy pisania ale też ludzie, którzy chcą czytać fantastyke.
Pełna zgoda, poruszałem to już w wątku z wykresami Roberta. Dlaczego nie podoba mi się zaczynanie zmian od ewentualnych zmian przyznawania piórek, czy nominacji? Bo największym problemem (poza AI) jest współpraca redakcji z nami. A w zasadzie jej brak. Czemu ten kontakt zupełnie zniknął? Czemu nie ma jakiejkolwiek wzmianki od NF, gdziekolwiek, że portal istnieje? Że może warto z niego skorzystać, jeśli ktoś nie dostaje się do gazety. Jakakolwiek reklama, przecież portal to ich produkt. Już nie mówiąc o srebrnych piórkach, które z zasady miały przybliżać Autora do redakcji.
To co? Moze – obniżyć moc dyżurnego do 2 głosów zamiast 3 i podnieść poprzeczkę z 5 do 7 punktów?
Tak, wg mnie byłoby to dobrym rozwiązaniem. Można by wprowadzić próbnie na okres np. 3 miesięcy i zobaczyć, czy się przyjmie i czy takie podejście przyniesie jakieś pozytywne zmiany.
Ja też gdzieś już pisałem, że zmniejszyłbym wagę głosu z 3 na 2 punkty, ale czy poprzeczkę podnieść do 7 to nie za dużo? Żeby też to nie poszło w drugą stronę, nie? Sam nie wiem, chyba zacząłbym od samej zmiany wagi na 2, ale jest to ciekawy temat, OG.
. Ja przeczytałem Paręnaście opowiadań na początku, te nominowane z początku moje bytności tutaj i naprawdę nie trzeba nie grzeszyć inteligencją, by to zauwazyć. Zatem założyć trzeba, że część użytkowników, może to dostrzec.
No ja rozumiem, że więcej jest opowiadań emocjonalnych, ja po prostu nie widzę w tym nic złego. Nie jestem w stanie negować tego, że ktoś pisze takie ze względu na piórko, ale po prostu nie mieści mi się to w głowie. Mam nadzieję, że jednak mało kto się czymś takim kieruje w pisaniu.
Wybacz, MB, że nie będę już ciągnał tych wątków “kto, co” bo to nie o to chodzi. Chodzi o to, że są zadowoleni(Ty) i nie zadowoleni.
Ja nie jestem w 100% zadowolony, po prostu wystarczająco na możliwości. Ja po prostu boję się, że szukamy tutaj utopii, która nie istnieje. Wydaje mi się, że zawsze czasem będziemy niezadowoleni z głosowania, jakby nie było więcej razy dostałem NIE, niż TAK haha. Ale myślę, że słusznie.
Ale są też tacy, że nie wiedziałem że są w loży. W tym sensie, że nawet nie wrzucali komentarza do piórkowych ocen albo robili to dość lapidarnie. No czegoś innego się spodziewam.
Oczywiście, tutaj pełna zgoda.
Pomysł również RR z piórkami w kategorii ma sens, ale zastanawiam się, czy nie powinny być też inne kategorie.
Po prostu wydaje mi się, że nie wpada aż tyle tekstów. Żeby potem nie wyszło, że jakieś teksty są wypychane na siłę, bo brakuje czegoś do nominacji w danym gatunku, wiesz o co mi chodzi. Sam pomysł miałby sens, ale najpierw musielibyśmy coś zrobić, żeby rozreklamować portal chyba.
Już na tym przykładzie widać, jak wielu było we wspomnianych latach Dyżurnych, którzy z rozmaitych powodów nie brali udziału w czytaniu opowiadań.
A to swoją drogą. Mamy wyjątkowo aktywny czas dyżurnych.
Słusznie, dobrze jest coś dodać zobaczyć czy działa, a dopiero później usunąć zbędny element:)
A co sądzisz o tym rankingu, szczerze pytam. Wiesz, oprócz piórek, które się rządzą swoimi prawami, fajnie jakby był rzeczywisty ranking wedle gatunku, dzięki czytającym. Wtedy rzeczywiście można by zobaczyć, które teksty sa najbardziej doceniane przez ogół, nie tylko przez Lożę.
You cannot petition the Lord with prayer!
Świetne, postaram się coś naskrobać w wolnej chwili!
You cannot petition the Lord with prayer!
Jest już trochę opcji. Robert ma dobry pomysł. Pisałem też o budżecie forumowym. I napewno coś się jeszcze pojawi.
Żeby to działało tak jak mówisz, to albo rzeczywiście NF musiałoby mieć tu redaktorów, co wiemy, że się nie stanie, albo może zrobić ranking. Czyli piórka przyznawane wedle rankingu najlepszych tekstów w danym gatunku (co też mogłoby naprawić znaczenie ocen). I nie miesięczne, a kwartalne, dajmy na to 5 tekstów na kwartał, czy ileś tam, w danym gatunku (co też powodowałoby fajną rywalizację między najlepszymi Autorami w danym gatunku). No i dramaty miałyby ciężko, bo jest ich bardzo dużo, wtedy byłyby wybierane rzeczywiście najlepsze. Tylko, że każdy pomysł ma wady, tak jak wady ma Loża. W tym pomyśle największe szanse mają Autorzy popularni na portalu, co też nie jest okej. Bo tak jest zawsze, jak ranking może podbić każdy. Pewnie zaczęłyby się też problemy z multikontami. No ale jakiś pomysł to jest, mam nadzieję, że uznasz za warty uwagi.
mam wrażenie, że próbujesz zbagatelizować wątek personalnymi odniesieniami.
Dlaczego miałoby mi na tym zależeć? Czy kiedykolwiek byłem w stosunku do Ciebie niemiły, albo podkładałem Ci nogę, czy wręcz przeciwnie? Mam wrażenie, że nie widzisz pewnych wniosków (których nawet nie komentujesz) ze względu na personalny problem do Loży. Tylko tyle.
Jesteś za utrzymaniem obecnego stanu ok. To już wiemy, a teraz proszę Cię o głęboki wdech i daruj sobie zaczepki :).
Trzy razy podkreślałem, że nie mam w żadnym wypadku zamiaru Cię podszczypać, czy zaczepić. Myślę, że to nawet o dwa za dużo, żebyś nie brał tego jako bezsensownych zaczepek w Twoją stronę. Kilka zdań wyżej napisałem dlaczego to poruszyłem.
Ale odpowiem Ci co do loży. Tak, uważam, że odrzucenie 5 moich tekstów, które były nominowane co miesiąc było w mojej ocenie niesprawiedliwe. Nie uważam, że to był spisek, zmowa czy coś podobnego Ale uważam, że coś jest nie tak, jeśli dochodzi do takich sytuacji. I bardzo bym chciał by to się już nie powtórzyło ani mi ani nikomu innemu. Tym bardziej, że w tym samym czasie są osoby, które co miesiąc zgarniają piórko.
Rozumiem. I uważasz, że jest to kwestia gatunku, albo ilości emocjonalności, a nie stylu Autora? Ja Twój styl kupuję, ale masz pełno niedopowiedzeń, które jedni sobie “dowyobrażają”, jak właśnie ja, a inni uznają za luki fabularne. I z tego co pamiętam to się głównie przewijało w ocenach, ale popraw mnie, jeśli się mylę. Ja się po prostu zastanawiam, czy słusznie uderzasz w “emocjonalność” opowiadań, czy gatunki, a nie umykają Ci inne zależności. To naprawdę takie złe? I oczywiście nie mówię tylko o Twoich tekstach, ale je akurat dobrze pamiętam.
You cannot petition the Lord with prayer!
Twoje teksty potrafią być pełne emocji i bardzo dobrze, choć w tym komentarzu chyba niekoniecznie :)
Nawet dobre, ale to, że piszę teksty dość emocjonalne, nie znaczy, że jestem klucha prywatnie XD Piszę też raczej refleksyjnie, a jak widać, nie zawsze udaje się trafić do każdego haha :>
Troszeczkę chyba z tego nadmiaru tychże emocji, bo rozumiem, że jako ostatnio jeden członków peletonu piórkowego w tym roku mogło cię dotknąć – bo no piszesz właśnie w takich klimatach.
Czy ja wiem? Nie uważam, żebym musiał się przed kimkolwiek tłumaczyć z tekstów jakie piszę, a tym bardziej, że sam siebie nie nominuję i nie przyznaję piórka, więc nie biorę tego do siebie, spokojnie. Pytanie zostało zadane, to i odpowiedzieć można.
Poza tym, tak już zupełnie szczerze, my tu mówimy o tekstach gdzie są ważne emocje, czy o dramatach, bo piórko dostałem za jeden dramat i to sci-fi, więc bez przesady, żeby miało mnie to urazić jakoś co tu piszecie XD Co śmieszniej, dwa inne dramaty zostały odrzucone przez Lożę – i słusznie, bo nie były wystarczająco dobre.
Wczytaj się dokładnie w moje słowa które w kilku komentarzach zawarłem. Używając metodologii AI, wybolduję (bo mi się to ostatnio spodobało) to co mówiłem, w zwiezły sposób, jeszcze raz.
Ale czekaj, ja odpowiadam tylko Tobie, czy po prostu napisałem zdanie jakie mam odnośnie obrywania się Loży za to? Wczytaj się w moje słowa: to nie było skierowane bezpośrednio do Ciebie , a do ogółu sytuacji XD
Odnoszę wrażenie że gusta loży są obecnie takie, że głownie takie opowiadania są premiowane. I to widać w rozkładzie głosów. Skoro kilka osób tak twierdzi, to wypada się zastanowić, czy przypadkiem nie jest to racja. Co z tym zrobicie, to zależy.
Nie muszę się zastanawiać, czy jest to racja, jeśli gołym okiem widać, że tekstów emocjonalnych jest na portalu po prostu dużo więcej, więc proporcjonalnie więcej ich jest nominowanych (a wcale nie tyle samo nagradzanych). Do tego jasno chyba zaznaczyłem, że wrzucanie tekstów do jednego wora, bo mają sporo emocji, jest po prostu śmieszne.
Ja mówię o nierównowadze. Przeczytaj zresztą, sam pisałem i to wyraźnie, że fajnie jak jest romans, pieśń i szpada. Sam napisałem nawet erotykę. A i na konkurs teraz wszedłem w zupełnie coś innego. To nie o to chodzi. Chodzi o sam fakt tego, że znacznie łatwiej w to iść bo wiesz, że coś łatwo napisać i wygrać.
Ale Panie, zmiłuj się – co wygrać? Piórko? Uważasz, że naprawdę ludzie idą w emocje, bo chcą piórko? Czy może mają pewne przemyślenia, pewne rzeczy ich bolą, albo po prostu emocje lubią i tak piszą. Skoro takie coś najchętniej się czyta, to dlaczego tak trudno uwierzyć, że też najchętniej się pisze?
Ale jeśli masz nawet rację, również powtórzę: Czy dla Was to piórko naprawdę aż tyle znaczy, żeby pisać coś, co Was nie jara, żeby zwiekszyć procent na piórko (zakładając, że to działa, bo powątpiewam)? Jak tak, to beka z takich Autorów, jeśli ktoś tak robi, z takimi motywacjami, to nie widzę żadnego powodu, żeby się przejmować taką głupotą.
bardziej pokrzywdzonym bo sam pisze przygodę i akcję.
No ja to rozumiem, serio. I ja nie chciałbym, żeby ktokolwiek był pokrzywdzony, wierz mi. Zresztą widzisz co nominuję, nie możesz mi zarzucić (nie mówię, że zarzucasz), że tylko emocjonalne teksty. Ale nie widzę tych pokrzywdzonych opek, które nie dostały nominacji, bo gatunek nie jest popularny, a jednak jestem dość aktywny i czytam na bieżąco.
Nie bierz tego do siebie bo to nie jest zarzut do ciebie, a raczej głos do zmiany podejścia oceniania tekstów.
Ja serio nie wziąłem tego wątku jako zarzut do siebie, bo ja sam siebie nie nominuję. Bard chciał, żebyśmy się wypowiedzieli, to się wypowiadam. A że nie lubię takiego narzekania na nadmuchane problemy, to co innego. Może się mylę i jest tu problem, no ale ja widzę to tak, jak napisałem. Bo ja nie mówię, że nie dominują w nominacjach teksty emocjonalne. Ale emocjonalność znajduje się w prawie każdym gatunku i jest lubiana nie przez Lożę, a ogólnie przez większość ludzi.
Owszem, zawsze będą pokrzywdzeni. No ale ja po miesiącu bytności tutaj zauwazyłem, że sprzedająć melodramat tutaj miałbym wygraną w kieszeni.
No jeśli uważasz, że wystarczy napisać byle jaki melodramat i już ma się większe szanse, niż przy byle jakim horrorze, czy byle jakim sci-fi, to nie mogę się zgodzić. Tekst musi być wystarczająco dobry, niezależnie od gatunku.
No ale nie zrobię bo tak nie umiem pisać.
No, a ja nie potrafię horrorów, a i typowy akcyjniak raczej nie jest w moich klimatach (nie mówię, że nie napiszę nigdy znowu, ale mam świadomość, że to raczej zabawa, a nie mój styl). Wchodząc na portal pisałem teksty emocjonalne i, mam nadzieję, refleksyjne i jara mnie pisanie właśnie takich treści. No to przecież nie będę za to przepraszać, że przez przypadek wbiłem się w jakieś trendy. Więc kolejny raz, nie, nie wziąłem tego do siebie, bo trudno winić Autorów. Jak już to jest to uderzenie w Lożę.
Natomiast jak zaznaczam. Ja sie nie przejmuję tym co jest, ale uważam, że poznałem tutaj ciekawych ludzi i szkoda by było, by miejsce gdzie takich ludzi poznałem, zapamiętałem jako miejsce, gdzie zachodzi poczucie pewnej nierówności.
Uważam tak samo, ale irytuje mnie ciągłe szukanie dziury w całym, oskarżanie się i wieczna drama o te nominacje i piórka. To jest portal hobbystyczny, do nauki pisania. Nie chciałbym zapamiętać portalu jako miejsca, gdzie wszyscy się kłócą i wytykają wszystko palcami. Już kiedyś tak było i pełno osób poodchodziło. I nie sądzę, że dlatego, że są nierówności, a dlatego, że były wieczne kłótnie i już nikt się nie lubił. Jednak bym wolał, żebyśmy się lubili i po prostu fajnie spędzali czas.
Nie wiem o jakich ukrytych celach piszesz ale wolę byś pisał wprost niż insynuował.
Jim fajnie zdążył w sumie wytłumaczyć, zanim odpaliłem laptopa. Ja też przyznałbym Ci więcej piórek, niż masz obecnie. Ale to ja, bo mi się podobały Twoje teksty. Ale przecież Zakapior dostał piórko za horror ostatnio, Zygfryd dostawał co chwilę, w nowym konkursie już nominowane są chyba z dwa teksty jeśli się nie mylę. Ty też dostałeś w lutym. Problem jest taki, że za mało innych gatunków dostaje piórko, czy, że Ty dostałeś za mało piórek? Czy gdyby Zakapior, Zygfryd i jeszcze ktoś byli głosowani na NIE, a Twoje teksty na tak, co spowodowałoby mniejszą ilość nagradzanych horrorów, to założyłbyś wątek? Szczerze pytam, bez uszczypliwości. Mam wrażenie, że przez to, że Loża nie przyznała Ci ich wystarczająco, masz do niej żal. Czy słuszny, czy nie – nie mi oceniać. Ale czy nie znalazłeś po prostu sobie tematu, żeby między wierszami pokazać niesprawiedliwość, jaka Ci się przytrafiła? Tu również pytam szczerze, bez uszczypliwości.
że dany styl pisania sprawia,
To styl pisania, czy gatunek?
W chwili obecnej już zrezygnowałem, po ponad trzech latach, z loży, dyżurów i rywalizacji, to mało by być wiarygodnym?
Ja się pytam, czy nie ma pod tym wszystkim ukrytej prywaty do Loży. I nie uważam, żeby to pytanie było nieuzasadnione, nawet jeśli komuś się takie wydaje. A że sama teza w wątku ma jakieś potwierdzenie, to inna sprawa. Tylko z wnioskami się nie zgadzam.
Piszesz z perspektywy osoby, która jest nominowana i nagradzana i ok nikt Ci nie chce tego zabrać. Loża nie ma limitu przynanych piórek w miesiącu ;). Ale nie odbieraj innym prawa głosu. Jeśli ktoś uważam, że jest problem, z jego perspektywy, ma prawo się wypowiedzieć.
Spodziewałem się takiego argumentu. Ale oprócz tego, że ktoś mnie nominował, a inny ktoś nagrodził, to czytam, dyżuruję, nominuję, staram się dawać merytoryczne komentarze i trzymam mocno kciuki za wielu z Was, między innymi wiele razy trzymałem za Ciebie, żeby udało się Wam zdobyć piórko – a zaskoczę Cię, nie tylko przy opowiadaniach emocjonalnych, które lubię. To mało, by być wiarygodnym?
Nikomu nie odbieram prawa głosu, jasno wyraziłem swoje stanowisko, jak i reszta.
Co do horrorów to nie wiem co w nich jest bo ich nie czytałem – ale sądzę, że więcej dramatu niż grozy ;P
No, sądzisz. To naprowadź kolegów jak pisać horrory, bo znasz się na tym, a ten portal jest przede wszystkim do nauki pisania, nie tylko piórek. I to również piszę bez uszczypliwości, wolę zaznaczyć.
Co mogę Ci napisać, te dwa piórka jeszcze trzymają mnie przy portalu.
Hmm. Przykre w sumie, bo to naprawdę nie są złote gacie i szkoda, że nie wystarczały Ci nasze bardzo pozytywne opinie na temat Twoich tekstów. Ale to emocjonalny argument, takich nie kupisz :D.
A skoro już pochopnie rzuciłem jeden pomysł, to dorzucę i drugi. Może piórka warto byłoby przyznawać osobno w każdej kategorii: fantasy, science fiction, horror i „inne”?
No, spoko, ale potem będzie, że w kategorii sci-fi, nominowane są same teksty z gatunku “dramat sci-fi” :D
Jaki jest plan, Bardzie? Pomysł z 18 osobowa lożą jest nierealny, przez co beznadziejny, myślę, że o tym wiesz. Mój plan komunistyczny też nie przypadł Ci do gustu. Co innego można zrobić, żeby na darmowym forum coś zdziałać? Pisać do NF, żeby przydzielili redaktorów, którzy będą obiektywnie oceniać opka? No to się znudzą po miesiącu. Inna Loża – inne preferencje, albo nawet podobne. Ten system nie jest idealny, ale szukasz utopii moim zdaniem. Poszlibyśmy na piwo, a nie jakieś dramy o piórka :D
You cannot petition the Lord with prayer!
Dzięki temu dyżurni i loża zyskają cenne informacje na temat oczekiwań użytkowników oraz wskazówki dotyczące zarówno nominacji, jak i głosów piórkowych.
Oczekiwań względem? Skoro takie opowiadania są nominowane, (oczywiście nie tylko) to widocznie takie są oczekiwania. Wskazówki dotyczące nominacji i głosów? W sensie?
I żeby była jasność – nikt nie oczekuje, że dyżurni i loża mają głosować na konkretne opowiadania. Nie. Chodzi o to, by sprawdzić, czy zbyt często są wyróżniane teksty utrzymane w jednym klimacie. To z kolei powinno zwróci uwagę na teksty, które być może bywają pomijane ze względu na osobiste preferencje.
Gdzie są te pomijane teksty? Te świetne przygodówki i mrożące krew w żyłach horrory, czy komedie? No ja tam wiem gdzie, ostatnio dostały piórka. Ale nie ma ich za dużo ogólnie, nie tylko wśród nagrodzonych, taki fakt.
Chodzi raczej o to, by forum nie zostało zdominowane przez opowiadania utrzymane w jednym tonie.
Dramat fantasy, a dramat sci-fi – do tego jedno na Marsie, inne na Ziemi, trzecie w średniowieczu, jeszcze inne w starożytności, czy mitologiczne – to opowiadania utrzymane w jednym tonie? Czy ogólnie emocje w opowiadaniach już wrzucają teksty do jednego wora?
Wybacz, Bardzie, dobrze wiesz, że darzę Cię sympatią i uwielbiam Twoje teksty, zresztą praktycznie miesiąc w miesiąc nominowałem. Ale to jest zwykłe włożenie kija w mrowisko i wybieg personalny, gdzie rzucona teza jest po prostu na wyrost, ale na tyle chwytliwa, że łatwo w nią wpaść. Ludzie nominują to, co im się podoba, a potem Loża decyduje, które z tych tekstów dostają piórka. Co najlepsze, nominowanych dramatów jest sporo, ale czy tak samo często dostają piórka? No to przejrzyj sobie ostatnie wątki piórkowe, bo nie. Pomijając marzec, gdzie oba nagrodzone teksty były dramatami sci-fi (gdzie wszystkim 10 nominowanym tekstom dałeś NIE, mam nadzieję, że nie na złość), to w innych miesiącach, przynajmniej na przestrzeni ostatniego pół roku, wcale nie były w jakiejś znaczącej większości, a przynajmniej nie druzgoczącej “konkurencję” (a mam nadzieję, że do opowiadań marcowych nie ma zastrzeżeń, że pomimo gatunku, są to opowiadania całkowicie zasługujące na piórka). No chyba, że emocje w opowiadaniu już wrzucają je do jednego wora, ale z takim podejściem to…
Co, komunę mamy wprowadzić? Może zróbmy miesiąc horroru, miesiąc akcyjniaków, miesiąc komedii, no i na dwa lata zakaz dramatów, już się swoje nakradły – niech każdy ma po równo. Co z tego, że dobrych horrorów wpada mniej, bo nie jest to aż tak popularny gatunek, również w pisaniu, o komediach to już w ogóle nie ma co mówić. Ważne, że ma być po równo.
Co więcej, kto nominuje? Dyżurni i pojedyncze osoby, jak Hesket, czy Robert Raks (ktoś się jeszcze znajdzie, ale wiecie o co mi chodzi). Każdy stara się nominować obiektywnie, ale ma też jakieś preferencje i to chyba logiczne. Ja osobiście średnio lubię horrory, a między innymi Twoje, Bardzie, zawsze czytałem z wielkim zainteresowaniem i miałeś moje poparcie w nominacjach.
Ale przepraszam bardzo, kiedy ostatnio coś nominowałeś, skoro uważasz, że inne gatunki są niedocenione? Ostatni raz nominowałeś moje opko w lutym, ups, było emocjonalne. Znaczy przypowieść sci-fi, ale po tym co tu czytam, to wystarczy, żeby nazwać je dramatem pełną parą.
Melodramat, najlepiej Cierpienia Młodego Wertera i dość życiowe tematy.
Aha. No tak, bo jak są emocje to już fuj, dla bab XD Trzeba bić potwory, rzucać zaklęcia i bluzgać na krasnoludy. I żebym nie był źle zrozumiany, lubię akcyjniaki i zdażyło mi się takie nominować, nawet dwa na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy, gdzie jedno dostało piórko, drugie mam nadzieję, że dostanie. Ale o czym my rozmawiamy, opowiadania emocjonalne są angażujące, często dają do myślenia, a refleksja to ważne kryterium w literaturze. Co w tym złego, ja się pytam? Można tego nie lubić, ale bagatelizowanie takich tekstów i sprowadzanie ich do poziomu gorszego, niż inne gatunki, jest tym samym z czym teraz walczysz.
Jestem raczej przekonany, że na forum od umiejętności, przez wiele lat ważniejsze były przyjaźnie i znajomości.
A może aktywność, praca i doskonalenie się? Bo po to jest portal?
No ale tak, wszyscy źli, nieuczciwi, tylko Vacter pokrzywdzony. A ile bet ludzie mieli i piórka pozdobywali, to jest dopiero skandal.
Zarobki, nakłady, nagrody? Bo chyba to byłaby najlepsza weryfikacja piórek. Stosunek ilości i koloru piórek do sukcesu kariery pisarskiej.
Portal do nauki/zabawy – sukces w karierze pisarskiej XD
Ale ty wiesz, że ludzie, nawet piórkowicze, nudzą się często pisaniem, albo traktują to po prostu jako hobby, nie? Usuńcie nam wszystkie piórka i dopiero jak na nie zasłużymy w przyszłości to zwróćcie XD Takie piórko ołówkiem :D
Ale, ale. Czy ktoś zna obecne przeliczniki piórka na złotówki?
Litości, serio XD
Bo jeśli horrory się nie przebijają na forum, to motywacja autora do ich publikacji spada, więc albo szuka sobie innego miejsca (np. Wattpad), albo sięga po inne gatunki. I wtedy zostajemy z nadreprezentacją melodramatów.
Daleko posunięty argument. Czy dla Was to piórko naprawdę aż tyle znaczy, żeby pisać coś, co Was nie jara, żeby zwiekszyć procent na piórko (zakładając, że to działa, bo powątpiewam)? Jak tak, to beka z takich Autorów, jeśli ktoś tak robi, z takimi motywacjami, to nie widzę żadnego powodu, żeby się przejmować taką głupotą.
Jasne, fajnie by było, gdyby każdy w Loży był oczytany we wszystkich gatunkach i potrafił wyjść ze swojej strefy upodobań… ale to utopia.
Otóż to.
Moim zdaniem trzeba dążyć do pewnej równowagi, choć problemy zawsze będą.
Racja! Nominujmy po równo z każdego gatunku, nawet jak w danym miesiącu dominują inne gatunki!
Na przykład– wybieramy 18 członków loży, połowa lożuje pierwszą połowę roku, a pozostałych 9 lożan resztę roku.
Ilu? :D Dobrze jakby było tylu aktywnych czytelników.
No i jeśli ktoś się zniechęcił, bo na przykład nie dostaje piórek;P, to nie musi czekać całego roku na to by wrócić do portalu :)
Tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, że wątek ma spełniać inne cele, a ludzie po prostu dali się złapać.
Może nominacje otrzymują utwory dobre, a nie otrzymują ich słabe?
Pewnie nie zawsze, ale jednak nie róbmy otoczki, że tych pominiętych albo źle ocenionych tekstów jest aż tak wiele, bo łatwo w takiej gadce hiperbolizować problem, jak się wszyscy nakręcają.
A może warto byłoby pomyśleć o dodatkowej kategorii – „Piórko Publiczności”, przyznawanej nie przez lożę, lecz przez użytkowników zwykłą większością głosów?
Świetny pomysł.
Znowu dostaje się Loży, która została wybrana przez użytkowników i po prostu spełnia swoje zadania na tyle, ile potrafi, ale łatwo powiedzieć, żeby zmienić. Na kogo? Kto z Was potrafi z pełną stanowczością powiedzieć, że oceniałby w 100% obiektywnie, bo ma na tyle wiedzy?
(oczywiście do Twoich dwóch pierwszych punktów, OG, skłaniam się w pełni, bo sam o nie wnosiłem.)
You cannot petition the Lord with prayer!
„Bielik, wersja 21.37”
:]]]
Żeby napisać dobrą satyrę nie można wszystkiego wykładać na tacy. Tobie się udało, ostatnie zdanie zaskoczyło, a tekst nabrał sensu. Bardzo dobry twist. Fajnie, że kontynuujesz serię, a ten tekst chyba nawet bardziej mi się podobał od poprzedniego.
Polecam do biblioteki. Pozdro!
You cannot petition the Lord with prayer!
Zerknął na stworzenie. Potem przeniósł spojrzenie na odległą krawędź zapadliska.
Niefortunny rym.
Mam wrażenie, że, szczególnie w pierwszym rozdziale, było kilka niedociągnięć technicznych, ale są one na tyle subiektywne, że nawet nie wypisywałem, bo całość czytało mi się płynnie i przyjemnie. Dalej już tylko lepiej, dobrze napisane.
Bardzo specyficzne opowiadanie, nie wiem czy czytałem kiedyś coś podobnego. Świetnie się bawiłem, nieźle to sobie uknułeś, Anonimie.
Biedna ta Mel, tak podwójnie odrzucona. No ale było to potrzebne, żeby zakończenie nie było płytkie. A udało Ci się zostawić nas z czymś głębszym.
Da się uśmiechnąć, opowiadanie jest wciągające. Bohaterowie fajni, żywi, chociaż Jack irytował (myślę, że taki był cel).
Jedyny minus jaki widzę to pęd fabuły. No widać, że skracałeś równo, pod limit. Myślę, że dodatkowe 10 tysięcy znaków zrobiłoby z tego bardzo dobre opowiadanie, tak jest po prostu fajnie, ale mam wrażenie, że czegoś brakuje, choćby lepszych didaskaliów. Mimo to bawiłem się super. Sama wizja wskrzeszenia i wartości, jakie mu towarzyszą, bardzo przypomina mi jeden mój tekst.
Dobra robota, Anonimie, chętnie kliknę do biblioteki. Myślę, że dość łatwo przyjdzie mi zgadnąć kto pisał :D
You cannot petition the Lord with prayer!
Podoba mi się jak przesłanie tekstu nijak się ma do późniejszych komentarzy XD
Ale ja tam wolę nie zdradzać swoich przekonań, więc napiszę po prostu, że spoko tekścik.
You cannot petition the Lord with prayer!
Mroczne, ciekawe. Czuć pewien dyskomfort podczas czytania.
Zgadzam się z resztą, że ostatnie pięć słów osłabia końcówkę.
You cannot petition the Lord with prayer!
Zabawne, ciekawy pomysł. Ciekawe co będzie, gdy będzie trzeba zwrócić uwagę o brudną łazienkę.
Doklikuję do biblioteki!
You cannot petition the Lord with prayer!
Hmm. Podobają mi się te niedopowiedzenia. Intrygujący tekst. Może i warsztatowo są pewne niedociągnięcia, ale wyobraźnię masz, a i pozwalasz z tej wyobraźni skorzystać czytającym.
Udany debiut. Powodzenia w przyszłych tekstach!
You cannot petition the Lord with prayer!
Pierwszą część PLO przeczytałem z ciekawością, ale druga mnie tak wynudziła, że nie wróciłem już do cyklu.
No fajny pomysł na opko, dość spójne połączenie wątków, ciekawe przeskoki w czasie. Ale mam to samo, co przy Grzędowiczu – troszkę się wynudziłem, szczególnie z początku.
Nie jestem też w stanie ocenić, czy spełniłeś wymogi konkursu, ale Zakapior fajnie Ci tu wszystko nakreślił. Jednak bardzo szanuję, że próbowałeś i zachęcam do uczestnictwa też w portalowych konkursach!
You cannot petition the Lord with prayer!
Będzie słuchane :D
You cannot petition the Lord with prayer!
Gratulacje, ja jeszcze czekam na numer, ale z pewnością przeczytam!
You cannot petition the Lord with prayer!
W sumie mój też. I mój brat. Hm.
Ja też lubię!
You cannot petition the Lord with prayer!
Przede wszystkim przy wstawianiu, w okienku “dodaj na betalistę”, zaznacz NIE. Jak zaprosisz kogoś do bety to dalej będą mogli betować, ale nie będzie opko widoczne w zakładce “betalista” i nikt sam z siebie nie będzie mógł wysyłać zaproszeń do betowania. Opko widoczne będzie tylko w “ostatnio komentowane”, jak już ktoś doda komentarz.
You cannot petition the Lord with prayer!
Lecz zachowam w sobie odrazę
Do ukrywania źródła swej mocy
Ja tam chyba wiem, co stanowi bazę tej mocy XD
Coraz bardziej przypominasz mi pewną postać z ulicy Ćwiartki 3/4.
You cannot petition the Lord with prayer!
Bardzo fajne, ciekawa narracja. Jest też trochę humorku. Dobrze się czytało!
You cannot petition the Lord with prayer!
Wszystkie wyglądały
dla mnieidentycznie.
w której wisiało kilka kokonów. Coś poruszało się w środku jednego z nich. Tym czymś byłem ja.
Tak, ja.Ludzkie, nagie ciało zaplątane w plątaninę nici.
Nie pamiętam, ile już tak leżałem. W zasadzie moja pamięć przypominała podziurawiony szwajcarski ser
– pełen luk. Jedyne, co mogłem robić, to leżeć i wpatrywać się w to, co działo się nade mną.
No już pomijając powtórzenia, to w końcu wisi, czy leży? Do tego ser nie ma luk, tylko dziury, więc nadmiernym tłumaczeniem popełniasz błędy logiczne, a metafora ma być na tyle dobra, żeby nie musieć jej tłumaczyć.
Nie pamiętam, ile już tak leżałem. W zasadzie moja pamięć przypominała podziurawiony szwajcarski ser – pełen luk. Jedyne, co mogłem robić, to leżeć i wpatrywać się w to, co działo się nade mną.
Widziałem wiele kokonów podobnych do mojego. Niektóre poruszały się delikatnie, inne pozostawały nieruchome, zastygłe w bezruchu.
Straciłem rachubę już po kilku dniach. Godziny mijały jak sekundy, a dni jak minuty.
Trochę nielogiczne. To wie ile dni minęło, czy jednak czas leciał tak szybko, że zupełnie nie ma pojęcia? Dużo podobnych zdań, które nic nie wnoszą, a mącą.
Tego dnia, przez czysty przypadek, do programu prostych feromonowych poleceń wkradł się błąd.
A jeszcze przed chwilą było zapewnianie, że wszystko jest idealnie zorganizowane.
Życie?
Dlaczego jest to pogrubione? Kto tak kazał?
Poza tym skoro sygnał jest feromonowy i prosty to skąd wzięło się “słowo”?
Odziedziczyła wiedzę poprzez traumę transgresyjną.
Bardzo dużo nazewnictwa i “mądrych słówek” jak na tak krótki tekst. Co nam daje to stwierdzenie względem reszty tekstu?
Każde życie wyglądało identycznie.
Te same rozkazy.
Te same obowiązki.
Każdy dzień taki sam jak poprzedni.
Ctrl+c → Ctrl+v?
A jednak niepokój nie ustępował.
Wciąż czuła coś dziwnego, coś niewygodnego.
Może chociaż raz mogłaby zrobić coś dla siebie.
Nie dla społeczności.
Nie dla roju.
Dla jednostki.
Dla siebie.
Ctrl+c → Ctrl+v? x2
Ech.
Nie wiem, ile leżałem spętany w kokonie utkanym z sieci.
Wiemy, że nie wie. Aż za dobrze.
Co jakiś czas odwiedzały mnie te dziwne pająki, czułem uczucie straty, jakby ktoś mi coś zabrał, jakbym był niekompletny. Usłyszałem tupot odnóży. Jeden z pająków wszedł na kokon i zanurzył kły w moim ciele.
– Robert, skończyłeś pisać raport?– usłyszałem głos kobiety. Stała przy biurku i patrzyła na mężczyznę za nim dziwnym wzrokiem, jakby od niechcenia.
Spacja uciekła po pytajniku. Didaskalia bardzo niezgrabne.
Miał kanciaste rysy twarzy, lekki zarost
na szczęce, a na głowie znajdowały się zakola.
I patrz: Miał kanciaste rysy twarzy, kilkudniowy zarost i wyraźnie cofającą się linię włosów.
Nie idealnie, ale już jakoś to wygląda. Rozumiesz o co mi chodzi?
mężczyzną za biurkiem byłem ja… a przynajmniej kiedyś nim byłem.
Koło biurka przechodził inny pracownik i uśmiechnął się do mężczyzny za biurkiem.
Bardzo dużo powtórzeń. W całym tekście jest też masa odmian “być”, “mieć”, “moje” i nudnych, prostych czasowników.
Odwłok pająka, który właśnie wyciągnął ze mnie kły, pulsował dziwnym światłem, a w jego wnętrzu poruszały się linie energii. Poczułem dziwne wrażenie, że coś utraciłem i nie pamiętałem, o czym śniłem…
*
Zręczne, owadzie odnóża tkały poszczególne włókna sieci, pulsujące dziwną, błękitną energią.
No o tym właśnie mówię.
Tego dnia Tkaczka tkała
Potężna aliteracja.
rozumni nazwali go miłością.
Rozumni już na tym etapie mieli nazwę na to?
Szczypta dziwnego mrowienia w brzuchu, subtelnego ruchu motyla.
Dosłownie kolejne zdanie. Którego swoją drogą nie rozumiem względem reszty.
Lekkie podwyższenie temperatury oraz libido zostało zamknięte w pojedynczym włóknie.
Zamknięcie podwyższenia temperatury? Ctrlc-ctrv?
Dodała lekki błysk w oku na widok wybranej jednostki. Zwolniony oddech i rytmiczne bicie serca, subtelne łaskotanie w okolicach policzków oraz chęć bycia przy wybranej istocie. Zwolnienie czasu, jakby każda krótka chwila trwała wieczność w akompaniamencie wybitego rytmu serca.
Rozumiem co chcesz przekazać, ale to jest napisane po prostu nielogicznie. Pomieszanie emocji z reakcją organizmu, z dodatkiem wpływu świata.
Włókno było już gotowe. Tkaczka przeszła do następnej pracy – miała właśnie zesłać iskrę, natchnąć rozumnych do działania, stworzyć nowy koncept. W nowym świecie właśnie teraz ktoś miał wpaść na pomysł opisania miłości.
Musiała uważać, być precyzyjna. Byłaby to myśl zbędna, gdyby trafiła na przykład w drzewo, które nie wiedziałoby, co zrobić z tą myślą.
Znęcam się, okej. Ale połowa tych słów jest niepotrzebna. Rozwadnianie, bo brakło do limitu znaków?
– Raczej to, czym byłeś. Ludzie się zmieniają, a ty nie jesteś już nim.
Co? Oczywiście, że nim jest. Może nie być już tą wersją siebie. Chociaż kolejne fragmenty nie świadczą, żeby nawet tą wersją nie był. Zmieniło się tylko to, że teraz porwały go jakieś pająki, bo przemyślenia ma dość podobne do tych, jakie mógł mieć za czasów porwania. Jest wyjątkowo świadomy.
Robotnik zabierał się właśnie za swoje obowiązki.
Robotnice były wcześniej.
wbijając kły w ciało, zaczął zbierać soki,
Wbił i zbierał. Podczas wbijania nic nie zbierał.
– Nie zawsze takie było. Na początku byłem pełen marzeń
– Oburzający komentarz.
– Ależ jakże trafny…
Poklepywanie się samemu po plecach.
Jednak miał swoją cenę. Powodował potężne uzależnienie, któremu niemal nikt nie potrafił się oprzeć.
Niestety, wszystko ma swoją cenę…
Zrozumieliśmy za pierwszym razem, zapewniam.
zamyślony i zagubiony w meandrach własnych myśli
Masło maślane.
partnera
partnerkę. Chyba, że ta zmiana była spora.
Zaczęło się niewinnie – od małej zielonej planety. Od roju, który ją spotkał. Od dziwnych, włochatych, dwunożnych stworzeń zwanych małpami. Na początku była asymilacja, sieć i splątanie – dar wiecznego snu. I marzenia małp o lepszym życiu.
Zbiorowy sen zaczął zmieniać świat i małpy pozbyły się sierści. Zaczęło się od iskry myśli i rozbudzonej wyobraźni. Zaczęło się od pytania:
Co jeśli małpa mogłaby mieć więcej?
Ctrl+c → Ctrl+v?
Po co to wyboldowanie? Czy Anonim zapomniał usunąć?
Szkoda. Fajny pomysł, a tak zawalony brakiem logiki i napisany po prostu słabo, mechanicznie. Powodów tego machinalnego stylu nie chcę na głos zarzucać, ale wypadałoby przynajmniej usunąć pogrubienia i niektóre konstrukcje.
Ma to jakąś polityczną symbolikę, całkiem ciekawą. Chociaż nie wiem czy nasz bohater jest szczególnie “rozumny”. Uwierz w siebie i pracuj dalej, bo sam pomysł tu naprawdę nie był zły.
You cannot petition the Lord with prayer!
Pobetowo:
Bardzo ciekawy tekst, stosunkowo dużo się dzieje jak na szorta.
Są emocje, jest pomysł na “klątwę” w wiosce, jest bohater gotowy się poświęcić dla córki. Całkiem moje klimaty. Napisane sprawnie, nie miałem dużo do wypisania za bety, możesz być z siebie bardzo zadowolony.
Bardzo podobała mi się scena u grabarza. Doszukiwałem się w niej symboliki, ale nie chcę wciskać dodatkowych znaczeń scenie, która po prostu jest fajna i wcale nie musi nic więcej mówić.
Klikam i polecam się na przyszłość!
You cannot petition the Lord with prayer!
Nie spodziewałem się, że pod tak dziwnym, specyficznym tekstem będzie tyle pozytywnych emocji!
You cannot petition the Lord with prayer!
bruce, reg
Jesteście najlepsze! Będę się starał! 
You cannot petition the Lord with prayer!
Hmm. Mam mieszane uczucia. Pomysł całkiem ok, ale wydarzenia w jaskini wydały mi się nierealne. Jakim cudem go jadła w takich warunkach, ściśnięta, nie mogąc się ruszać. Już pomijając, że ja to zrozumiałem tak, że zaczęła go podjadać, jak jeszcze żył, to przecież by jej zasadził z pięty, nie?
Zdarzenia ze szpitala, hmm, no był to pomysł, jest to taki oniryczny klimat, że nie można być pewnym, co jest realne, a co nie. Ale jednak mam wrażenie, że nie wszystko zdaje się tu grać.
Językowo nie zrobiło szału, było kilka dziwacznie pourywanych zdań, ale większych błędów nie dostrzegłem, czytało się płynnie.
Całościowo okej, nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało. Kanibalizm w jaskini brzmi dość oryginalnie. No ale nie porwało również.
Doklikuję do biblioteki, bo tekst jest poprawny, po prostu do mnie nie trafił.
Pozdrawiam.
You cannot petition the Lord with prayer!
A że powiela błędy Marka – no cóż, ona nie miała innych wzorów, nie miała nic. Mogła tylko sprzątać dom, prać, pichcić i być gotowa na każde zawołanie męża. Mam wrażenie, że Lena zatrzymała się w czasie, kiedy się pobrali i chyba nie zauważyła, że dziś Marek jest już kimś nie tylko innym, ale wręcz obcym i to nie tylko za sprawą nowej twarzy. Ona cały czas jest przekonana, że szczęśliwa może być tylko z Markiem, choć staje się przez to coraz bardziej nieszczęśliwa.
Bardzo trafne spostrzeżenie! Powody takich zachowań są różne. Ale z pewnością na Marka zadziałał świat zewnętrzny, na Lenę ten jedyny, który znała.
Michaelu, napisałam tylko to, co pomyślałam, gdy po lekturze tego opowiadania wspomniałam „Szwy”. I niezmiernie się cieszę, że uznałeś moje wrażenie za komplement motywujący do dalszego pisania.

A teraz, zgodnie z obietnicą, biegnę do nominowalni! :)
Bardzo mi miło!
You cannot petition the Lord with prayer!
To bardzo dobre skojarzenie, bruce!
You cannot petition the Lord with prayer!
Wiesz, oczywiście, że ten akapit zaprzecza poprzedniemu? Skoro od trudności rośniemy, to dlaczego ich brak miałby być dobry? "Wyrównanie szans"? Ale w imię czego mamy te szanse wyrównywać, cokolwiek to znaczy? Szanse na co?
No właśnie XD
Ale zadawania pytań – tylko po przywiązaniu do krzesła i zaświeceniu lampką w oczy :D
Hah! :D
O ile sam używałem argumentu polowania na czarownice i tego, żeby uważać z rzucaniem oskarżeń, bezmyślnie, na lewo i prawo, bo przecież teraz to wszystko AI, to jednak do takiego podejścia jak w tym tekście mi daleko. Nie możemy wszyscy nawzajem zacząć się oskarżać, bo zaraz nikt nikomu nie będzie ufał, ok. Ale to nie znaczy, że pisanie z AI jest okej i trzeba odpuścić temat XD Nie, to nie jest to samo co pisanie samodzielnie, gdzie czerpiemy inspirację z rzeczy realnych, a pomysły dostarczają emocji, często nas samych skłaniając do przemyśleń. Generowanie tekstów to po prostu bezmyślne lenistwo i głupota. Do tego przyzwyczajanie siebie, że inaczej się nie da i nauka braku pewności siebie. Sprawdź sobie czy bitwa pod Grunwaldem była w 1410, spoko, ale potem opisz wojnę sam… Ale Tarnina fajnie wyjaśniła wszystko, podpisuję się.
You cannot petition the Lord with prayer!
Ładne, a i przesłanie fajne. Wszyscy o tym powinni wiedzieć, a jednak…
Dobra robota, klikam.
You cannot petition the Lord with prayer!
reg,
Mogę przyjąć do wiadomości, że Marek kompletnie zgłupiał na punkcie Nadii, ale niepojęte jest dla mnie, że w pewnym momencie Lena czyni starania, aby jak najbardziej upodobnić się do Nadii i zadowolić Marka, podczas gdy jej potrzeby i marzenia w ogóle się nie liczą. Nie pojmuję tego.
Fakt, jest to chore. Syndrom sztokholmski połączony z obsesją, która się uwydatniała w czasie. Ogólnie opowiadani jest w dużym stopniu o obsesji.
Jest to przykre, ale niestety podobne zachowania istnieją :<
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że Lena, kiedy została wdową i poczuła woń milionów, przeobraziła się w istotę mocno przypominającą Marka i tak jak on planuje kupienie przyszłości wyłącznie dla siebie.
Nie jestem przekonany czy to kasa na to wpłynęła. Ona była tylko środkiem do celu. Skutkiem ubocznym, który okazał się pomocny. Na tym etapie obsesja już była wyjątkowo zaawansowana. Lena nawet nie zdawała sobie sprawy, że powiela błędy męża i wpadła w sidła obsesji. Czułem dyskomfort pisząc to opowiadanie, nie będę ukrywał. Chciałem się podzielić tym tekstem, bo zainspirowały mnie do niego bardzo złe rzeczy, które dzieją się wokół nas, ale zarówno kreowanie postaci Marka, pisanie o jego obleśnych zachowaniach, jak i o reszcie bohaterów, nie były najprzyjemniejszym procesem. Jednak nie żałuję, chciałem coś powiedzieć i powiedziałem.
Teraz widzę, że „Szwy” były ledwie przygrywką, „Twarzami własnymi, twarzami cudzymi” dałeś prawdziwy koncert.
Te słowa naprawdę spowodowały, że wieczór stał się jeszcze piękniejszy. Dziękuję Ci, reg. Naprawdę. To zdanie jest piękne, a komplement jest jednym z najlepszych jakie otrzymałem kiedykolwiek. Aż chce się dalej pisać!
Michaelu, nie wątpię, że poprawisz usterki, bo chciałabym móc odwiedzić nominowalnię.
Bardzo się cieszę, że kolejny raz udało mi się do Ciebie trafić z moim opowiadaniem. Poprawki oczywiście wprowadzone. Bardzo dziękuję.
Zastanawiam się nad tym ujmowaniem w cudzysłów. Zastanawiałem się długo jak zapisywać wiadomości tekstowe. Wiem, ze nie ujmujemy w cudzysłów kursywy, ale z tego co wyczytałem, to jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy cytujemy coś w myślach. Oczywiście wiadomość nie jest cytowaniem w myślach, ale jakoś przyjąłem, że jest to podobny proces, bo gdy bohater czyta to w myślach to jednak chyba cytuje. Sam nie wiem. Ale usunąłem wszystkie cudzysłowy i została sama kursywa. Fakt, wygląda to lepiej.
Co do ubrań/ubrania – muszę się tego w końcu nauczyć. Tak też mówię codziennie, robię za każdym razem błąd. Wypadałoby to w końcu przyjąć, że ubrania to wiszą w szafie.
Jeszcze raz dziękuję za łapankę, piękne słowa i chęć nominacji. To bardzo miłe.
Pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
https://instantrimshot.com/index.php?sound=rimshot&play=true
O Ty XD
Nie, no, fajnie – byle nie nominować bez uzasadnienia.
Pełna zgoda.
You cannot petition the Lord with prayer!
Tym się literatura różni od życia – oczekujemy (my, SNDWLKR), że będzie logiczna. ;)
Czy ja wiem. Zależy od tekstu, czasem oczekujemy (MichaelBullfinch XD) emocji i autentyczności, nie czystej logiki.
Podejrzewam, że historia po prostu opowiada o rzeczach, które są mi, chwała Yog-Sothothowi, raczej odległe. Może gdybym wiedział, jak to wygląda, miałbym mniej wątpliwości (pytanie, czy chcę wiedzieć).
Nie chcesz.
You cannot petition the Lord with prayer!
W pełni zgoda. Ale wydaje mi się, że wcześniej to zostało zauważone przez innych jutuberów robiących wywiady. Wojewódzki jak mówisz otworzył jej wrota do mainstreamu :) W ocenie moralnej tego zjawiska, Ja, jako liberał i libertyn mimo wszystko, i ojciec córki, wyraziłeś dostatecznie negatywnie moje zdanie na temat tego procederu.
No to też właśnie, więc mamy podobne podejście, co mnie cieszy. Wierzę, że zostało zauważone, bo i powinno, nie miałem jednak przyjemności oglądania takich materiałów na YT, bo i o wywiadzie docelowym nie miałem pojęcia.
Ale szczerze dziękuję, że mi o tym wspomniałeś. Uważam, że trzeba wiedzieć co się krytykuje, a ten materiał może przyjemny do słuchania nie był, ale zdecydowanie ważny w całości mojej tezy, więc dzięki!
You cannot petition the Lord with prayer!
Fajne, jest odrobina humoru, są też sprawy ważne. Przypomniało mi troszkę “Cmentarne syreny” Marszawy.
Lubię opowiadania, gdzie mierzymy się z dialogiem wewnętrznym bohatera, są one ciekawe, chociaż trudno w nich nie popełnić błędów, szczególnie powtórzeń, jak “ci”, “ciebie”, “moje”, “twoje” etc. Jest kilka miejsc, które wybijały mnie z rytmu, marzan fajnie podsumował, zgadzam się z nim w pełni, ale… w opowiadaniach, które stoją dialogiem wewnętrznym, jak wspomniałem, ciężko jest zachować pełną poprawność, szczególnie jak chce się pisać dość luźno, a bohater to gawędziarz – tutaj takiego mamy. Więc o ile było sporo miejsc, które prawdopodobnie można było zapisać lepiej, to całość czytało mi się płynnie i przyjemnie.
Historia jest ciekawa, ma emocje, może troszkę brak stawki, ale to nie ten rodzaj opowiadania, żeby mi to przeszkadzało. Minus jaki widzę to przeciąganie, mam wrażenie, Anonimie, że starałeś się dobrnąć do limitu i lekko rozwadniałeś. Poza tym jestem usatysfakcjonowany. Podejrzewam też z kim mam do czynienia, ale to okaże się w wątku ze zgadywankami, czy miałem rację.
Z góry dziękuję za lekturę – mam nadzieję, że nie będzie to czas stracony.
Nie, nie był to czas stracony :D
Kliknę. Pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
Fajne to było, w końcu dotarłem i postaram się zaangażować. I szacun za Roba, Holly.
You cannot petition the Lord with prayer!
No i jeszcze wracając do nominacji, zgadzam się ze Ślimakiem, że nominowane powinny być tylko teksty uznane za top w danym miesiącu, a nie po to, żeby loża się im przyjrzała, bo są ok. Czytasz wiele tekstów? To wiesz, które są lepsze, a które gorsze, więc wybierz te najlepsze i nominuj.
A tak wracając do tego, bo gdzieś mi zniknęło. Podsumowuje też to o czym pisał Ślimak.
Ja się w stu procentach zgadzam. Nigdy nie nominuję tekstów, które w mojej ocenie na piórko nie zasługują, a czasem nawet nominuje po czasie i drugim czytaniu, żeby się upewnić. W żadnym wypadku nie wnoszę o nominowanie tekstów, które po prostu zasługują na uwagę, ale do piórka im daleko, oczywiście, że nie. Tylko i wyłącznie mówiłem o tym, że to, że tekstów nominowanych jest więcej, to nic złego, a nawet fajnie. Ale zgadzam się w pełni, żeby nominować tylko to, co w naszej ocenie zasługuje na piórko.
You cannot petition the Lord with prayer!
Zakładamy, że się zgadza, ale musimy dopuścić możliwość, że jednak nie.
Ja przy każdej życiowej decyzji XD
You cannot petition the Lord with prayer!
Grzesiek12,
No, bruce ma rację, niektóre informacje w Twoim streszczeniu nie są zgodne z tekstem.
Mimo wszystko dziękuję za przeczytanie, komentarz i miłe słowo.
bruce,
Pięknie wyjaśnione!
SNDWLKR,
O pomyśle na świat już się wypowiadałem i nadal nie do końca mnie on przekonuje. Postanowiłem jednak myśleć o utworach z tego cyklu jak o horrorach – jeśli horror jest straszny, to jego założenia nie są istotne. A pomysł ze stalkerem zabierającym twarz straszny jest, bez wątpienia.
Rozumiem podejście i bardzo mnie cieszy, że mimo to spróbowałeś i nawet sobie to jakoś przełożyłeś na horror, żeby się nie zniechęcać. Bardzo to szanuję, serio. Swoją drogą troszkę body horror to jest, jakby nie było.
Końcowy zwrot akcji z początku sprawił, że pacnąłem się w czoło
Haha! :D
Kwestię Adama/Marka zainspirowały, jeśli dobrze zrozumiałem z jednego z komentarzy, faktyczne sylwetki klienteli, ahem, domu uciech wirtualnych.
Nie konkretne osoby, rzeczywiście istniejące, ale zachowania, które są stosunkowo częste, a o których się nie mówi.
Policja z kolei odpada, bo w futurystycznej dystopii przypadkowa dziewoja w prawnej konfrontacji nie ma szans z bogatym biznesmenem.
Otóż to. Dlatego też w poczuciu osaczenia panika u Nadii zareagowała szybciej i gwałtowniej.
Reasumując, wydaje mi się, że historia potrzebuje trochę ,,zewnętrznego”, kulturowego kontekstu, żeby ją zrozumieć. Pytanie, czy to dobrze.
Może nie tyle, żeby zrozumieć, bo wydaje mi się, że samą fabułę zrozumieć jest dość łatwo. Ale pełną motywację bohaterów może już tak. Dlatego też zdecydowałem się dodać artykuły, bo te obsesje są realne i istnieją, po prostu mało się o tym mówi. A ja chciałem właśnie o tym powiedzieć, a nie setny raz o tym samym.
Starałem się mimo to zrobić jedno – o ile niektóre zachowania są dość inne, gwałtowne, to jednak nie są nieprawdopodobne na tyle, żeby uznać je za niemożliwe. Swojego czasu słuchałem sporo True Crime i takie zachowanie Nadii nie wchodzi nawet w pułap najbardziej nielogicznych i wręcz głupich, nieodpowiedzialnych zachowań ofiar. Oczywiście, to jest zrozumiałe, że czytając zadasz sobie pytanie, czy jej nie odwaliło, że spotyka się z jakimś Adamem. Ale jednak głupie zachowanie bohatera nie odbiera mu autentyczności, w mojej opinii nawet go często dodaje. Staram się tworzyć bohaterów żywych, popełniających też błędy. Czy to wychodzi, to inna sprawa, ale jednak nie przepadam za tekstami, gdzie bohater zawsze zachowa się logicznie, bo tak życie nie wygląda. Jak do tego dodamy mój dystopijny świat, zmienione zasady, nowe technologie – no to tym bardziej jest to możliwe.
Jedyne czego żałuję, to że nie dodałem jakiegoś przeskoku tygodniowego, ale wydaje mi się, że zachowania tak gwałtowne są dość prawdopodobne przy ilości bodźców jakie miała.
Z początkowej retrospekcji wynika, że ich małżeństwo było udane, dopóki on nie postanowił zmienić twarzy po raz pierwszy – ergo, zgodził się grać zgodnie z regułami systemu. Zmienił się w tyrana, czyli można uznać, że system go skorumpował i wywlókł na wierzch jego najgorsze cechy. A pod koniec Lena ma dość przemocy i upokorzeń, zabija męża, przejmuje jego majątek i planuje zrobić jakiemuś prolkowi to samo, co Marek zrobił jej. Pętla się zamyka.
To bardzo ciekawe. I zgodziłbym się z tym pomijając ostatnie zdania. Bo jednak opowiadanie w głównej mierze jest o obsesjach spowodowanych może nie tyle światem, ale otoczeniem i wpływami zewnętrznymi. Było to bazowane na podstawie wielu prawdziwych wydarzeń. Więc Lena nie ma dość przemocy i upokorzeń (znaczy pewnie ma, ale nie w tym rzecz), ona straciła wiarę, że w obecnej sytuacji da się to naprawić, obwiniała też siebie, nie tylko Marka. Marek miał obsesję na punkcie Nadii, ale po ostatnim rozdziale wynika, że Lena miała podobną, albo jeszcze większą obsesję na punkcie Marka. Więc w jej chorym umyśle (o czym dowiadujemy się dopiero w ostatnim rozdziale) ona znalazła sposób na odbudowę związku i szczerze w to wierzyła, że będzie jak dawniej. To nie do końca była zemsta, przynajmniej nie w jej głowie.
Możliwe, że przy głębszym zbadaniu ta teoria się rozlezie, ale tak łatwiej mi wytłumaczyć przemianę Marka i Leny.
Ale same przemiany, i to wszystkich bohaterów, oceniłeś dość celnie, wielki wpływ ma na to otoczenie i reguły, które tutaj działają, ale jednak to już się dzieje. Nie zamiana twarzy, oczywiście, ale wpływ systemu i działanie OnlyFansa są druzgoczące. No ale dalej zapraszajmy te laski do mediów, dawajmy przestrzeń na promowanie tego syfu, nie wspominając nic o skutkach.
Bo tak, posłuchałem tego wywiadu, melendurze. I tym bardziej przekonałem się, że Wojewódzki to nie jest, hm, moja bajka. Pół godziny gadania o tym ile kosztują jej używane majtki, drugie tyle ile zarabia. A no i jeszcze o popisowym numerze. Laska wygrała tym wywiadem, a on dał jej do tego przestrzeń. O skutkach dwa zdania, gdzie w połowie zostały przez nią zignorowane, zero merytorycznej treści i ostrzeżenia.
Podsumowując, chciałem jednak tym opkiem coś powiedzieć, rozumiem Twoje rozterki, SNDWLKR, ale nawet jak ktoś nie ma pojęcia o tym co piszę, mam nadzieję, że sama fabuła działa i może skłoni do sprawdzenia, albo przynajmniej zastanowienia się nad tym. Taki był mój cel.
Dzięki wielkie za odwiedziny, komentarz i garść cennych uwag. Fajnie, że z różnych stron starasz się podejść do tekstu, bardzo to doceniam! Mam nadzieję, że mimo wszystko, bawiłeś się w miarę dobrze!
Pozdrawiam wszystkich!
You cannot petition the Lord with prayer!
W “Między płótnem a słowem” były 32 teksty, ale dwa zostały usunięte (chyba, że jeszcze jakiś pominąłem, bo piszę z pamięci). Więc rzeczywiście jest to częste. Ale teksty niekonkursowe są usuwane z jeszcze większą częstotliwością, przynajmniej tak się spodziewam. Więc o ile dane są zaniżone, ze względu na usuwanie tekstów, to procentowo pewnie mniej więcej się zgadza.
You cannot petition the Lord with prayer!
Aha. Tylko to nie jest "nie lubię", a próba wychowawcza :D
W sumie czasem się przyda. A, że wiem o jakiej sytuacji Robert mówi, to rzeczywiście popieram :D
Ale ten zestaw jest zmienny, więc…
Więc życie XD
Ale kiedy ktoś ma akurat pecha, i dobre teksty pojawiają się, kiedy on nie ma czasu, a złe – kiedy ma?
To też życie no, miesiąc miesiącowi nierówny, jest jeszcze opcja urlopu z tego co pamiętam.
Przepadało? Brak Piórka to nie koniec świata :)
Oczywiście, zgadzam się. Może jestem za miękki, ale ja bym chciał, żeby ci dobrzy byli zauważeni, może temu bronie ilości nominacji jaka teraz jest (względem dawnych czasów), bo mam poczucie, że teraz te teksty aż tak nie przepadają. Mówię szczególnie o nowych, bo piórkowicze, albo osoby które są długo na portalu na brak aktywności nie cierpią.
A co innego tu możemy na ten moment zaoferować niż bibliotekę, piórko, czy merytoryczny komentarz (o ile zasługują)? Nie do wszystkich tekstów wchodzisz zrobić liryczną chłostę haha :D Jak się inni mają uczyć, jak już się im cos uda, a nominować by nie było wolno? :<
Trochę tak XD
No Ty mnie jawnie trollujesz haha. Uwielbiam 
Zaledwie odrobinę koloryzuję ;)
XD
Ja nie mam uwag :)
No to właśnie. Ja bronię tego co jest, nie żeby było więcej nominacji. Jest fajnie :D
Nieanonimowe świeżynki też. Czasami ludzie tylko tak wpadają na próbę, przekonują się, że to nie dla nich, i odchodzą bez żalu.
No tak, mam po prostu wrażenie, że wśród anonimów to norma. Ale tak jak pisałem, może źle trafiałem.
You cannot petition the Lord with prayer!
Robercie,
A tak z innej beczki, zastanawiam się, choć niestety ciężko to sprawdzić, czy przy anonimowym wrzucaniu tekstów zdobywalibyśmy taką samą liczbę klików i nominacji? (Pewnie mniej, choćby z tego powodu, że anonimowe teksty są rzadziej czytane)
Myślę, że z pewnością mniej – z powodu jaki właśnie wymieniłeś. Ale do tego dochodzi to, że osoba anonimowa musi się odkryć jeśli chce podejść pod głosowanie. A, może się mylę, ale często anonimy nie odpowiadają na komentarze, tak jakby wrzucali opko i odchodzili. Ale to czysto subiektywne, może po prostu źle trafiałem, więc nie chciałbym generalizować.
Z braku czasu dość często odsłuchuję teksty zamiast je czytać i w ten sposób sporo nadrabiam. Jeśli Twoja praca na to pozwala, albo potrafisz mieć podzielną uwagę, to polecam audio.
A mógłbyś mi zdradzić w jaki sposób odsłuchujesz? Używasz do tego jakiegoś programu?
Raczej masz rację, bo z wykresu wynika, że liczba piórek jest mniej więcej stała, niezależnie od liczby wrzuconych tekstów i prawdopodobnie także od liczby nominacji.
No to właśnie. Więc rozmowa się tak naprawdę toczy, czy to okej, żeby Loża miała więcej pracy, a kto wie, może jakieś perełki się wśród nominacji trafią. Moim zdaniem tak, ale łatwo mi mówić, bo nie jestem w Loży, oceniam tylko porównując do dyżurowania, a tam nikt nie każe mi pisać olbrzymich, merytorycznych komentarzy, więc ja naprawdę staram się przyjąć postawę Zanaisa i ją zrozumieć, nie wykłócać.
Fakty są takie, że sporo tutaj tekstów słabych – co jest normalne, bo w końcu to portal też do rozwoju pisarskiego, ale nie chciałbym przebijać się przez tony anonimów, żeby znaleźć opko, które mi pasuje.
No tutaj w pełni musze się zgodzić z Zanaisem.
You cannot petition the Lord with prayer!