Profil użytkownika


komentarze: 1277, w dziale opowiadań: 1043, opowiadania: 319

Ostatnie sto komentarzy

Hmm. No, wbiłeś mi klina do głowy. Powiem tak, najpierw miałem takie “co ten chłop pisze XD”. Potem nawet nie zauważyłem, kiedy wszedłem w ten absurd i zacząłem się nawet nieźle bawić. Ten tekst jest tak absurdalny, narrator jest tak prymitywnie wulgarny (jego koledzy też), ale zarazem jest to tak… spójne w tej swojej dziwności, że jak skończyłem czytać, to skłamałbym, gdybym powiedział, że nie bawiłem się w pewnym sensie całkiem dobrze. 

Jeśli chodzi o powyższy tekst, seria „Chwasty” ma szokować zarówno językiem, jak i samą historią.

Całkowicie spełnia te założenia.

Nie spodziewałbym się tego po sobie, ale tak jak mówię, całkiem dobrze się bawiłem. Może właśnie taki mętlik miał ten tekst wywołać. 

Jestem ciekawy końcówki, czy mam rozumieć, że bohater odziedziczył chorobę po matce i dlatego widzi takie sceny?

You cannot petition the Lord with prayer!

Dziękuję i tego samego życzę Tobie i Twoim Bliskim heart

You cannot petition the Lord with prayer!

W tej obcej, przepełnionej chłodem ziemi, nie czułam się bezpieczna.

Hmm, brzmi jakby dosłownie była W ziemi. Może w przepełnionej chłodem krainie?

– Nie mogę – pokręcił głową – bo to dla mego ludu.

Usunąłbym “bo”.

Wyciągnęłam jedną dłoń i porwałam kęs mącznej strawy, wyciągniętej z kieszeni jego obdartych spodni.

Wydaje mi się, że przecinek zbędny.

W dodatku, mimo opuszczenia rodzinnych, ciepłych mórz, i błąkania się wiekami po północnych krańcach świata, nadal jeszcze z trudem powstrzymywałam naturalne żądze.

A to ciekawy przypadek, ja usunąłbym przecinek przed “mimo” i przed “i”. Nie wydaje mi się, żeby było to wtrącenie. Ale to oczywiście tylko sugestia, siedzę od kilku minut i się zastanawiam haha.

po czym jął zakrywać całe moje ciało gałęziami, zrywanymi z pobliskich drzew.

Tu też usunąłbym przecinek.

Wzleciałam moją duszą ponad plażę

Czy zaimek jest konieczny?

. Z zewnątrz dobiegały przerażające odgłosy, ni to walki, ni to rozpaczliwych błagań,

A może lepszy będzie dwukropek, jeśli mamy wyliczenie?

 

Oczywiście to tylko sugestie!

 

No, bruce, doczekałem się. W końcu mogę kliknąć i robię to z wielka radością. Świetne, bardzo ciekawe połączenie różnych legend. Super napisane. Nigdy nie słyszałem o “Słowiańskich Amazonkach”, ale interesujące. 

Bardzo ciekawie przedstawiłaś syrenę, niby taka groźna, rozszarpała już wielu, a wystarczyło dać jej odrobinę miłości i podać pomocną dłoń i okazało się, że nie tylko może być dobra, ale i niesamowicie pomocna. Świetny pomysł na wojowniczki, które powstały z łusek.

No, kolejny dowód, że powinnaś pisać, pisać i jeszcze raz zadziwiać nas świetnymi tekstami. Gratuluję szorta. Pozdrawiam! 

 

You cannot petition the Lord with prayer!

betweenthelines, dziękuję bardzo! Ciekawe, czy topielce powiedziałyby to samo! :D

 

No hej bruce! Nie muszę chyba mówić, że Twoje historyczne teksty były inspiracją, więc bardzo dziękuję! :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Zastanawiam się tylko, czy zebra jest czarno-biała, czy biało-czarna…

A o tym jest dość znany angielski wiersz! https://allpoetry.com/zebra-question

O proszę, problem rozwiązany!

Mam nadzieję, że w piosence o poszukiwaniu pępka królika nie było już żadnych nieścisłości.

Tutaj po prostu tańcowała i zaniechała czepialstwa! :D

Pozdrowienia dla Córki – przekaż jej proszę ode mnie serdeczny uśmiech.

Dzięki, przekażę! :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Jeszcze odnośnie do interpretacji. W moim zamyśle mąż zmarł, bo przegrał walkę z nałogiem. Stąd patrzenie na wszystko trzeźwo, jego poddanie się, a jej krzyk i płacz. I najlepsze, co ta kobieta może teraz zrobić, to po prostu dalej żyć już swoim własnym życiem

O, bardzo ciekawe. Czyli źle odczytałem, ale to nie zmienia faktu, że to co najważniejsze odebrałem dobrze. 

You cannot petition the Lord with prayer!

Po prostu napisałeś, że samo przestawienie szyku niczego nie rozwiązało – moim zdaniem troszkę tak, zarówno w jednym jak i drugim przypadku. Nie chce najzwyczajniej w świecie wyjść na czepialskiego, napisałem z dobrymi chęciami.

True, ale poprawiła później na wersję reg :)

I chwała jej za to, bo to była tym bardziej dobra poprawka, co przyznałem. Nie potrafiłem znaleźć w głowie na szybko zamiennika, ale reg jak zwykle niezawodna. Do dzisiaj pamiętam jak dzięki niej zacząłem używać słowa “szynkwas”, bo zupełnie nie miałem pojęcia jak zamienić słowo :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Ale nad czym tu się zgadzać, albo nie. Dalej nie rozumiem. No napisałem swoje dwie malutkie poprawki i w moim odczuciu zmienienie szyku pomogło troszkę. A poprawka reg to zupełnie inny temat, mi po prostu to słowo nie wpadło do głowy, całkowicie się zgadzam, że ta poprawka była słuszna.

Nie napisałem tego, żeby wyszczególnić “błędy”, a poprawić lekko rytm, z czym zresztą sama Autorka się zgodziła XD 

Ja tam lubię jak ktoś, np. OldGuard wypisuje mi takie subiektywne, kosmetyczne zmiany, najwyżej się nie zgodzę, zresztą już się dogadaliśmy. Dla mnie ten akcent na “już” troszkę wybijał :D

You cannot petition the Lord with prayer!

CZARNA2 cieszę się, że się podobało. Polecam poczytać o tej historii, bo ciekawa.

Finklo, jednak nie taki cienias XD

You cannot petition the Lord with prayer!

Córka stwierdziła, że przekaz jest niejasny, bo przecież czarno-biała to jest zebra, a pingwin ma pomarańczowe łapki. No to dowiedziałeś się haha! Ale tańcowała do obu piosenek, więc coś mi się wydaje, że jeszcze polecą w domu! :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Ha, Finklo! Mam Cię. Passa przełamana, wiedziałem, że muszę oszukać przeznaczenie i się ukryć, żeby się udało. Teraz na spokojnie mogę się odkryć! :D

Dzięki, ale o instrumenty najlepiej mackazolnowskiego zapytać, może ma jakieś inside info :D

You cannot petition the Lord with prayer!

bo o ile w drugim chyba faktycznie brzmi lepiej, to “już” przed albo po czasowniku nie robi mi osobiście różnicy. Ale może są na to jakieś zasady? 

Szyk zdania w języku polskim jest dość płynny i wybacza wiele z tego co wiem. To nie jest sztywny angielski. Chodzi o sam styl i naturalność wypowiedzi, do tego rytm tekstu, gdzie mocny nacisk na słowo “już” mnie wybił. Nie jest to błąd, po prostu wydawało mi się nienaturalne. To raczej lekkie czepialstwo, żeby bardzo dobry tekst jeszcze podrasować o szczegóły.

You cannot petition the Lord with prayer!

Mocne i poruszające. Naprawdę robi wrażenie. Tak mało słów, a prawdopodobnie zostanie ze mną dłużej niż wiele opowiadań.

You cannot petition the Lord with prayer!

MB, czy ta kolejność naprawdę ma znaczenie? 

Nie rozumiem, przecież to są tylko sugestie, nie robię na złość Autorce, że je wypisałem. A przecież często robisz tak samo i wiele Twoich sugestii jest czysto subiektywna. Mnie zatrzymało, to wypisałem. Jak Autorka nie będzie chciała to nie wprowadzi. 

 

A dribble mocny, rzeczywiście pasuje do szorta i również jest refleksyjny.

You cannot petition the Lord with prayer!

Czyli już przyszła wiosna?

Czyli przyszła już wiosna?

Szybko zdmuchuje go kolejny podmuch.

Kolejny podmuch szybko go zdmuchuje?

 

Bardzo ciekawa miniaturka, zrobiła na mnie wrażenie. Świetny pomysł na narrację. Uroczy tekst w całym tym swoim mroku i bólu.

Mamy rozumieć, że mąż popełnił samobójstwo, skoro się poddał? 

Interesująca refleksja i ciekawe, dość terapeutyczne podejście do tematu. Skłania do rozmyśleń. 

Gratuluję udanego tekstu i klikam. 

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Michael? Prędzej spodziewałbym się diabła z pingwinem.

No popatrz, a tu gil :D

Dzięki, że wróciłeś do fraszki. Co cię skłoniło do powrotu po takim czasie, zwłaszcza że już wcześniej komentowałeś utwór?

A zobaczyłem w “ostatnio komentowane” i przypomniałem sobie, że fajne to było. Więc wszedłem przeczytać jeszcze raz, a tu się okazało, że jest piosenka!

Jeśli córce się spodoba, polecam też utwór na kanale o tym, czy króliki mają pępki. Również dla dzieci, choć może trochę bardziej dla młodzieży, bo w wersji hip-hopowej. (początek może trochę ciężkawy, ale potem już bardziej młodzieżowo)

Hah, sam zaraz zobaczę! Tytuł ciekawy. Hip-hop, ku (nie)uciesze tatusia, który powoli przemyca rock i metal – działa, ostatnio leci często piosenka o planetach, gdzie Jowisz w swojej zwrotce rapuje XD

Jeszcze raz dzięki za odwiedziny. Miło, że pamiętałeś o utworze

Ja dziękuję, spędziłem fajny czas słuchając!

Pozdrawiam!

 

betweenthelines

Hejka!

”powiem” tak: 

haha, dobre! :D

You cannot petition the Lord with prayer!

melendurze,

Dodam, że w dobie AI , nie wiemy co jest pracą twórczą, czy nie. Też warto moim zdaniem w tej kwestii zaostrzyć pewne rzeczy, żeby ludzie się bardziej postarali.

No tego nie przeskoczysz. Czasem odpuszczam czytanie jakiegoś tekstu, jak widzę ewidentne przeklejanie z AI, ale też jestem ostrożny z zarzucaniem tego komuś, bo nigdy nie mamy pewności i nie chciałbym kogoś tym skrzywdzić.

Sam uważam, że piórka to zaszczyt i sama nominacja jest już nobilitacją.

Oczywiście, dlatego też nie krytykuję za Twoją metodę nominacji, ma ona sens. Raczej głośno się zastanawiam, który sposób jest uczciwszy. Pewnie ani jeden, ani drugi.

@MichaelBullfinch zaraz z tych komentarzy wyjdzie nam praca doktorska pt “Wizyty gospodarskie władców Cesarstwa Rzymskiego na przestrzeni dziejów “ :)

:D!

I tu nie chodzi o to, że „w Biblii było inaczej”, tylko o mechanikę władzy w dużym państwie. Jeżeli cesarz miałby być blisko, traktować Chrysaima jako realne zagrożenie dla imperium, mieć potrzebę pokazowej demonstracji siły albo po prostu taki teatralny, okrutny charakter, to good, da się to obronić. Tylko ja podczas lektury nie poczułem tego wystarczająco mocno, dlatego mi zgrzytnęło.

Aaa, czyli uważasz, że Chrysaim po prostu nie był wystarczającym zagrożeniem. Okej, rozumiem. Wiadomo, że mam inne zdanie, co chciałem przedstawić w tekście, ale przyjmuję, że mogłeś tego nie odczuć wystarczająco, wtedy to moja wina. Kwestia subiektywna chyba. Ale rozumiem Twój punkt widzenia.

Weź tylko pod uwagę, że np. w Biblii Jezus był sądzony tak naprawdę za uznawanie się królem żydowskim, nie widziano w nim magii, nie brano ich pod uwagę w “procesie”. Tutaj mamy pomieszanie polityki z rzeczami nadprzyrodzonymi, w które Kaelion wierzył, więc w świecie, gdzie magia nie występuje, jest to coś wielkiego, dlatego uznałem, że pojawienie się cesarza jest jak najbardziej uzasadnione.

Ale to jest już kwestia mojego odbioru, nie wyrok. Ty masz prawo widzieć to inaczej jako autor. Dla mnie scena nadal nie jest w pełni przekonująca logistycznie i politycznie, ale rozumiem, co chciałeś nią osiągnąć. Na tym bym zakończył temat, bo chyba obaj już dość jasno pokazaliśmy swoje stanowiska.

Jasne, masz prawo tak uważać, szczególnie, że fajnie wyjaśniłeś o co Ci chodzi i powstała dyskusja. 

Jeżeli nie potrzebujesz rozwijać tego uniwersum, trudno. Ale pamiętaj, że to trochę jak z Sapkowskim. Stworzył świat, który potem miał w rzyci :] Bo liczyło się coś innego, a potem przeczył sobie. A się okazuje, że świat co wyszło mu całkowicie przypadkiem, a okazał się największą wartością dodaną jego prozy. I to nie tylko moja opinia.

Twój świat zasługuje na kontynuuację. Ale zrobisz co zechcesz ;)

Ale spokojnie, ignorowałem zapytania o kontynuację specjalnie, wcale nie mówię, że nie będzie. Chociaż nie wiem, czy mój pomysł na pociągnięcie tej historii nie jest hmm… kontrowersyjny. 

 

beeeecki,

Tylko ja zinterpretowałem tę scenę inaczej – przyjechała osoba tytułująca się “cesarzem”, ale właściwie nie wiemy jakim imperium rządząca. W historii przypadków “cesarzy”, którzy rządzili niewielkimi państwami było sporo (końcówka Bizancjum, jeszcze bardziej Komneński Trapezunt, wielokrotne przypadki w Chinach, Haiti, Bułgaria). Więc tu dla mnie cesarz był właśnie kimś takim – tytuł ma, ale niekoniecznie imperium na cały kontynent. A w skali jego państwa mała osada z prorokiem uzdrowicielem to jednak sensacja godna władcy “Cesarza zachodniego skrawka pustyni”.

Otóż to.

 

A na to nałożona kalka z przypowieści, gdzie rozmiar państw nie ma aż takiego znaczenia, bo liczy się symbol.

No to też właśnie, szczerze to nie myślałem nad tym za dużo, dopiero melendur wbił mi klina do głowy. Ja też postrzegałem to bardziej taktyką przypowieściową, a cesarz do mojej historii aż się prosił o uczestnictwo, bo to nadało akurat dość wiele symbolice.

 

SNDWLKR,

Nie chcę się wtrącać w dyskusję, ale jakie to ma znaczenie? Równie dobrze można stwierdzić, że książę próbujący znaleźć miłość życia na podstawie zgubionego pantofla jest nierealistyczny. W przypowieści, jak w baśni, ważniejsza od wiarygodności jest rola postaci w historii. W sumie nietrudno sobie wyobrazić, że hipotetyczni późniejsi wyznawcy złotokrwistego opowiadają taką właśnie, podkoloryzowaną wersję jego żywota – z cesarzem zamiast jakiegoś lokalnego biurokraty. ;)

O, jeszcze lepiej ubrałeś w słowa moje myśli niż sam bym potrafił. Dzięki!

 

Dzięki Panowie za dyskusję, nie spodziewałem się, że akurat to będzie głównym jej tematem, ale ciekawa kwestia!

You cannot petition the Lord with prayer!

Oj, te koty. Zawsze ostatnie miauknięcie należy do nich. Bardzo fajny drabble :D

You cannot petition the Lord with prayer!

O, fajnie, że wrzuciłeś wersję muzyczną. Chociaż w sumie, o dziwo, pamiętałem treść po takim czasie – to chyba dobrze świadczy! Puszczę w któryś dzień córce haha, dziecko najlepiej oceni :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Ciekawy tekst, chociaż moim zdaniem stanowczo przegadany i wydłużony do granic możliwości. O ile dobrze się bawiłem, to były momenty w których fabuła nie szła do przodu, a bohater wciąż powtarzał jedno i to samo. Może i ciekawe “to samo”, ale jednak po kilku razach już nie robiło takiego wrażenia. 

Stylizacja języka to z pewnością największy atut, myślę, że bez niej byłby to zwykły tekst o zbrodni, karze i dość prostackiej psychologii głównego bohatera. 

Sam bohater nakreślony bardzo dobrze, ale jak miałby nie być skoro w sumie poświęciłeś na to 90% miejsca :D

Kilka błędów jeszcze zostało, ale widzę, że tych wytkniętych palcem nie poprawiasz, więc zrezygnowałem z wypisywania.

Podsumowując – całkiem fajny tekst, ciekawy pomysł, dobra stylizacja i interesująco prowadzona narracja, ale jest bardzo nierówno, raz opowiadanie wciąga, raz przepotwornie nudzi, powtarzając jedno i to samo. Do biblioteki kliknę, ale do nominacji niestety tym razem się nie dołożę.

Polecam komentować teksty innych i swoje w sumie też :D 

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Witam debiutanta, zachęcam do zostania z nami na dłużej, pisania, ale i nauki poprzez czytanie teksty innych i komentowanie. 

Dla mnie twist bardzo fajny, przeczytałem z przyjemnością. Rzeczywiście można dodać te brakujące słowa, żeby wyszedł droubble. Nie jest to częste, żeby ktoś zaczynał droubblem, a w sumie dlaczego nie? Większa szansa, że wpadnie więcej osób!

W każdym razie, bardzo fajny tekścik, pisz dalej! :D

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Podobno jeden z nich, wiernie cytuje rodzicielkę – jest wręcz modelowy.

Jeśli dobrze rozumiem, to bohater cytuje matkę, więc literówka – cytuję? 

Zastanowiłbym się, czy nie lepiej przecinek zamienić na pauzę:

Podobno jeden z nich – wiernie cytuję rodzicielkę – jest wręcz modelowy.

Nie wiem jak innych, mnie lekko wybiło z rytmu. Ale może prawda taka, że ja nie lubię takich dopowiedzeń, i całe to “wiernie cytuję rodzicielkę” bym wywalił XD

Kościół we wsi, z której pochodzę jest mały.

Przecinek po “pochodzę”?

Ludzi mniej niż piętnaście lat temu, ale mają dwa konfesjonały.

Hmm, rozumiem dlaczego tak zapisujesz, biorąc pod uwagę jakim językiem mówi narrator, ale zastanawiam się, czy “jest” nie jest tu konieczne.

Zostali tu sami starcy.

są znacznie bardziej smaczne

Smaczniejsze? 

Ostatni raz byłem jedenaście lat temu.

Może warto doprecyzować, że w spowiedzi, bądź na mszy. Chyba, że to celowo tak, przez zakłopotanie.

Ale licząc 52 tygodnie w roku przez jedenaście lat… 

Liczebniki słownie.

Cisza potrwała ułamek sekundy za długo

Nie lepiej “o ułamek sekundy za długo”?

A potem usłyszałem odpowiedź w tym dziwnie, perfekcyjnym tonie.

Nie jestem przekonany co do konieczności tego przecinka. Co innego, gdyby było “dziwnym”, a nie “dziwnie”.

To nie była tylko tragedia, to była utrata stabilizacji, całkowite zerwanie połączeń w twoim systemie wsparcia. To surowe, bezlitosne doświadczenie. To, że przestałeś rozmawiać z Panem Bogiem, jest całkowicie zrozumiałe.

Może celowe, ale wypiszę, gdyby jednak nie było.

Człowiek.. liczy

Jedna kropka się zapodziała.

Nie ma jej, w ułamku sekundy.

Poprzedni podmiot to “człowiek”.

Na chwile zapadła cisza.

chwilę.

dwadziescia pięć

Literówka.

Na jednym mruga czerwona dioda, od awarii zasilacza

Moim zdaniem przecinek zbędny.

nieprzeszkadzanie księdzu proboszczowi

To aż tak ten robot z konfesjonału awansował?

W szkole bym na nią nawet nią spojrzał, a teraz…

Coś tu się podziało.

zmarchwystał!

Z marchwi wstał? :D Literówka i to podwójna.

I moja własna rodzicielka się na to nabrała. 

Wibruje mój smartfon.

Hmm. Mam mieszane uczucia. Co do humorystycznych wstawek – mniej więcej połowa mi siadła, połowa średnio. Co do tych bardziej ukrytych, poważniejszych – te już bardziej, fajna scenka “spowiedziowa”. Ale za to brakuje mi w tekście refleksji innej niż “tak może kiedyś być”. Bo to, że tak może być, będzie, albo nawet powoli jest, nie jest niczym odkrywczym – brakowało mi może trochę rozwinięcia sytuacji bohatera, ona wydawała się w tym wszystkim dla mnie najciekawsza. 

Nie odbierz tego jakoś negatywnie, opowiadanie mi się podobało, ciekawa, luźna narracja. Szacun za czas teraźniejszy. Po prostu czegoś mi brakowało, niektóre myśli, wspomnienia, sytuacje mogły być rozwinięte. A tak to zostałem z refleksją, która, przynajmniej moim zdaniem, jest wyłożona kawa na ławę i już była.

Cieszę się, że wychodzisz poza swoją strefę komfortu jaką jest Wiedźmin i celujesz w coś nowego, do tego jeszcze gdzieś tam przebija się religia, może następnym razem przypowieść, bo czuję się samotny w tych tematach na forum haha :D

Gdyby brakowało klika, miałbyś mój miecz, czy tam touchpada XD

Pozdrawiam!

 

You cannot petition the Lord with prayer!

Potem szybko wyczyściłam się od środka ściereczką od ciebie.

Hmm. Ciekawe. Nie jestem pewien, czy dobrze odczytuję wszystko. Mam wrażenie, że dużo jest tu prywatnych przemyśleń, może traum – interpretować ten tekst można różnie. I to naprawdę moje interpretacje sięgają najróżniejszych spraw, od szczerości (lub jej braku), przez schizofrenię, czy depresję.

Ale zaintrygowałaś mnie, a właśnie takie teksty zostają w głowie na dłużej, nawet jak do formy można się przyczepić.

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Hej,

Opowiadanie pamiętam, było super. Wiem, że wrzucasz tylko przez antologię, ale z racji dyżuru zostawiam komentarz, żeby się liczyło :D

Pozdro!

You cannot petition the Lord with prayer!

Wesołe, lekkie. Dobrze się czytało. Piękna ilustracja Heskecie.

Klikam i pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

No w sumie zgadzam się, więc nie rozwijam nawet myśli. Może też patrzę z punktu widzenia dyżurnego, bo zdażyło się już, że jakiś tekst przepadł w natłoku innych, nawet nie trafiając do biblioteki, a po mojej nominacji nagle zjawiło się kilka osób. Wolę nominować więcej, a niech już Loża się przyjrzy i zdecyduje niż, żeby jakiś tekst zaginął. Ale równocześnie jak zaznaczyłem, jeśli ktoś chce nominować jeden miesięcznie – jego prawo, nie jest to wcale jakieś głupie podejście. Po prostu czasem na Portalu zapominamy, że to nie wybór na najlepsze opowiadanie miesiąca, a na najlepsze teksty portalowe.

No i masz Ci los, rozwinąłem myśl XD

You cannot petition the Lord with prayer!

Wybacz, melendur, zgubił mi się gdzieś Twój komentarz, już spieszę z odpowiedzią!

W pełni zrozumiałe. Mam podobnie. Ale widzę, że jak staram się stosować te sugestie Tarniny, tekst zdaje się mi lepszy.

Ależ oczywiście, zawsze staram się kierować wskazówkami, zresztą nie tylko Tarniny. Chociaż ten konkretny problem wymaga jeszcze wiele pracy.

Ale z logicznego punktu widzenia, historycznego władca Cestarstwa, z natury będącego często Imperium, krajem wielkim, ciężko uwierzyć, żeby się sam pofatygował.

Jesteś pewien? :D

To teraz tak, załóżmy, że w Biblii Jezusa sądzi cesarz. Wtedy jestem święcie przekonany, że usłyszałbym argument, że do proroka namiestnik się nie nadaje (gdybym postawił na namiestnika). Mam wrażenie, że ten argument wychodzi właśnie z tego, że jakaś część tego tekstu była inspirowana Biblią. Ale jakaś część, nie całość. Nie podążałem wedle wydarzeń biblijnych.

Z logicznego punktu widzenia, gdyby chłop zamieniał własną krew w złoto, rozdawał ją wiosce, uzdrawiał ludzi (zabijając przy tym innych) i głosił dziwne poglądy, przez co ludzie zaczynają go słuchać – byłbym w stanie uwierzyć, że cesarz udał się tam osobiście. Bo to nie jest sytuacja normalna, nawet w stworzonym przeze mnie świecie. Nie wiemy też jak daleko miał cesarz do tej wioski. Może się akurat złożyło, że przebywał dość blisko, a skoro znalazł się obok cesarski żołnierz, można śmiało stwierdzić, że jest taka ewentualność.

No i ostatnia sprawa, cesarz ma określony charakter w tym opowiadaniu. Lubi takie gry, nie chce wyręczać się mieczem, tylko załatwiać sprawy słowem, manipulować, upadlać. Ten określony charakter sprzyja wizji, że pojawia się osobiście. Zastraszanie i usunięcie kogos w tak brutalny sposób, z pewnością rozniosło się po całym imperium. Czasem warto się pojawić gdzieś raz i zrobić to pokazowo, żeby zrozumiało kolejne sto wiosek. Argument stary jak świat.

Nevertheless, w tych trzech wymienionych i tak informacja szła długo.

Vorian poleciał prosto do cesarza, bo tak zabolała go ta sytuacja, po czym poprowadził orszak prosto do wioski. Można zakładać, że był dość ważnym żołnierzem.

To tak jakby wysyłać do J.E Nawrockiego to robienia porządków na dyskotece. Chociaż wróć – on jest skłonny to zrobić dzisiaj :P

XD

Myślę, że każdy polski prezydent udałby się do takiego proroka, jakby czyny były potwierdzone. Nie wyręczałby się wojewodą, czy burmistrzem. A obecny to by stał w drzwiach Chrysaima minutę po ogłoszeniu wieści, żeby prosić o złoty hantelek :D

Natomiast nie znam żadnego przypadku z historii Before Nowożytność, kiedy bł taki przypadek.

No widzisz. Bo to jest błędne założenie, że władca to tylko siedzi na tronie i kiwa palcem. Już pomijając, że cesarz chciał go ukarać w konkretny sposób, pokazać, że władza cesarska to coś więcej, że cesarzowi nikt się nie sprzeciwi, dać nauczkę.

Ale kiedyś czytałem o cesarzach rzymskich, aż sprawdziłem dla pewności w necie na szybko. Przecież Juliusz Cezar, czy August jeździli po imperium. Hadrian to przecież był z tego nawet znany.

Niektórzy polscy królowie jeździli, żeby pokazać władzę lokalnie. Aleksander Wielki pojawiał się w wielu miejscach osobiście. Oczywiście, że do większości spraw delegowali innych. Ale tutaj mamy sytuację dość mocną, zaufany cesarski żołnierz mówi co się stało, cesarz ma gdzieś jego żonę, ale widzi w Chrysaimie bezpośrednie zagrożenie, które trzeba zniszczyć w zarodku. A skoro był wystarczająco blisko i zmotywowany, żeby z nim zagrać i pokazać, co cesarz potrafi – jest to całkowicie logiczne.

Podsumowując, ja całkowicie rozumiem, że coś Ci nie zagrało, że widzisz to inaczej. Ale odbieram to bardziej jako Twoją wizję, nie chciałbym, żeby ktoś się kierował takim komentarzem, bo odbieranie logiki temu, że pojawił się cesarz, nie namiestnik, jest moim zdaniem całkowicie pozbawione logiki haha :D

Ale pamiętaj – to tylko moja opinia :) Nie musisz jej brać do siebie. Piszesz dobrze, piórka nie wzięły się same z siebie. 

Całkowicie rozumiem, masz do niej prawo i fajnie, że się nią podzieliłeś, bo możemy sobie podyskutować, a to fajne. Do tego bardzo dziękuję za miłe słowa.

Ale na tą chwilę się czuję lepiej, gdy tak jest. To też forma pewnej wyjątkowości :) Doceniam jednak twój głos w tej kwestii. 

Jak najbardziej, rób tak, żeby Tobie pasowało!

Dzięki za rozwinięcie myśli i dyskusję!

You cannot petition the Lord with prayer!

– Ciemny las – powiedział wolno.

Ah, ten Bard i jego seria – niszczą możliwości odkrycia cywilizacji! :D

– W remoncie? – powtórzył Galaktus.

– Wymieniamy wodę w oceanach – dodał Aldrin. – Wszystkich pięciu naraz. Ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Atlantyk już prawie skończony, ale Spokojny to jeszcze ho, ho.

Hah, to mnie bardzo kupiło!

i zdematerializował się z powrotem tam, skąd przybył.

A to nie jest tak, że zdematerializował się z rakiety, a zmaterializował w miejscu skąd przybył?

 

Na początku nie kupiłem tego humoru, może za sprawą, że zainteresował mnie początek, ale tak na poważnie zainteresował, nie na śmiesznie. Więc byłem lekko zawiedziony zmaterializowaniem się budyniu/Pana budynia XD. Ale po chwili coś kliknęło, odkąd “spojrzeli w twarz budyniowi” (XD), zacząłem się śmiać i czytałem z przyjemnością. A jak wyszli z improwizowaną wymówką, że wymieniają wodę w oceanach, to już byłem zupełnie kupiony. Super humor, luźny, przyjemny, ciekawy tekst. Twist opowiadania jest w drugim rozdziale, co stanowi trochę odejście od klasycznych twistów w końcówce – fajny zabieg. 

Językowo się nie wypowiadam, po przyjściu Tarniny lepiej pozostać w milczeniu, ale czytało się płynnie, nie zatrzymywałem się. 

Tak naprawdę mogłeś już skończyć po odejściu budyniu, wybrzmiałoby jako komedia, ale warto było w sumie doczytać kolejne dwa rozdzialiki, bo wplotłeś ciekawe scenki.

ale musisz zdecydować: czy piszesz rasową komedię absurdalną, czy opowiadanie z nutą refleksji.

Dlaczego? 

Opowiadanie miało być zabawne, ale pozostawić czytelnika z nutką refleksji: czy aby „ja też za dużo czasu spędzam przed serialami”.

Może z taką refleksją mnie nie zostawiło, ale jednak faktycznie wyczułem, że poza humorem jest tu coś więcej. Myślę, że wyszło fajnie.

Szkoda, że nie zdążyłem kliknąć. Spędziłem przyjemny czas czytając, gratuluję udanego tekstu!

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Ambush, w niedziele jest melendur i bruce. Spójrz proszę na to raz jeszcze, brakuje nam tylko osoby na środy:

Czyli od maja grafik będzie następujący:

PN – Ambush, beeecki

WT – zygfryd89, Marszawa

ŚR – regulatorzy, silver_advent(x)

CZ –  MichaelBullfinch, GalicyjskiZakapior

PT – MichaelBullfinch, OldGuard

SO – regulatorzy, bruce

N –  bruce, melendur88

You cannot petition the Lord with prayer!

No, ale ja mam piątek z OldGuard. To chcesz between na trzecią w piątek, a w środę jedną osobę?

You cannot petition the Lord with prayer!

Hah, spokojnie. To czysto fantastyczna wizja mamy. A o cioci w takiej wizji też chętnie bym przeczytał. Jeszcze chętniej podniósłbym przy rodzinnym stole, żeby się nad sobą zastanowiła, bo tak ją ludzie widzą XD :D

You cannot petition the Lord with prayer!

melendurze,

Przerpaszam, że tak późno, ale lektura była długa a i musiałem mieć spokój i klimat

Daj spokój, ja to mam kilka opowiadań w kolejce, które koniecznie chce przeczytać, a czasu ciągle brak, nie ma za co przepraszać, super, że wpadłeś!

 

Opowiadanie jest klimatyczne, historia – znowu dla mnie znana, bo od razu wychwyciłem, co wspomniali przedmówcy.

To mnie od początku zastanawia. Nawiązanie do Chrystusa jest celowe, ale wszystkie różnice i poprowadzenie historii inaczej – też celowe. Bo opowiadanie porusza inne problemy niż prawdziwa hustoria Chrystusa. Więc znana? No pomagał, głosił słowo i umarł – ok. Ale to raczej tyle.

Bardzo mi przypominalo świat Dragon Age i Westeros Z większym naciskiem na świat Dragon Age’a. Być może wynikało to z imienia Sera i Belora :) (w GoT było kilku Baleorów a Sera to postać z DA:Inkwizycja ). 

Zaskoczę, nie jestem wielkim graczem, w DA nie grałem, Westeros też. Zatrzymałem się na Wiedźminach i Gothicu, do których wracam notorycznie :D GoT w końcu też nie pooglądałem i nie czytałem, bo był taki hype, że mnie to irytowało. Więc zbieżność osób i nazwisk przypadkowa!:D

Wykreowany świat – chyba najlepiej ci to wyszło i tutaj czuje niedosyt. Skupileś się na sensoryce i emocjach, przez co cierpi fabuła. No ale nie da się jednego i drugiego. Mimo to pomysł kupilem. 

Nie mniej , zachęcam do pisania w tym uniwersum, bo wydaje się bardzo interesujące.

Hmm, czy aż tak ucierpiała? Myślę, że jednak fabuła to nadal mocna strona tego opowiadania, jak i konstrukcja. Nie mówię, że jakaś wybitna, ale jednak w porównaniu do Utopii, gdzie postawiłem ściśle na konstrukcję i symbolikę, a poświęciłem fabułę, tutaj jednak kilka interesujących zabiegów fabularnych jest, rozbudowa postaci też. Nie żebym jakoś bardzo bronił, może masz troszkę racji, ale nie wiem czy jest to rzeczywiście duży problem tego opowiadania.

Myślałęm, że chociaż raz będzie happy end u ciebie :)

No wiem, wiem haha. Ale trzeba być szczerym z samym sobą, piszę tak, jak czuję. Jak w końcu najdzie mnie happy end – obiecuję, że skorzystam. Ale nie spodziewałbym się szybko :D

Na plus również dialogi i klimat.

Cieszę się, bo nawet w becie prosiłem o ocenę dialogów, bo nie czuję się w nich dobry. To opko to trochę szkolenie dialogów właśnie.

Niektóre opisy moim zdaniem były zbyt dosadane, jak to:

Rozumiem, ale tutaj musisz wiedzieć, że to przypowieść, która oczekuje czasem czegoś takiego. Przynajmniej ja tak uważam.

Nie da się tego w stuprocentach wyeliminować, ale warto się starać to robić.

Możesz mieć rację, swojego czasu Tarnina ciągle mi anglicyzmy wypisywała, ale na codzień, w pracy, gadam po angielsku, więc może się coś czasem przemycić :<

Trochę nielogicznie wypada dla mnie wątek, że nagle przyjeżdza sam Cesarz(sic!) do jakiejś zapyziałej dziury żeby wymierzyć sprawiedliwość na proroku.

Niby tak, ale jednak nakablował mu cesarski żołnierz. Do tego masz człowieka, który zamienia krew w złoto, leczy i podburza lud (w interpretacji cesarza). Kolejna sprawa, cesarz ma konkretny charakter, widać, że bawi się wspaniale, wygrywając takie pojedynki w grze, którą tworzy. To była dla niego czysta przyjemność, wybrał się, bo po prostu chciał go upodlić. Historia Chrystusa była jakąś inspiracją, ale odnoszenie się do niej, że tam było tak, a nie inaczej, jest błędem. Bo inspiracja to jedno, ale własny pomysł nie musi iść tą samą drogą, wręcz nie powinien.

Opko jest ogółem bardzo pomysłowe. Przyznaję, że zastanawiałbym się nawet nad nominacją, ale że tak ujmę, też rozmawialem z pewną…użytkowniczką i też uznałem, że będzie jedna nominacja z mojej strony co miesiąc i już jedną nominowałem. Nie mniej napisałeś dobre, pomyslowe opowiadanie i szacun za to. 

Bardzo dziękuję za tyle miłych słów, uwagi i obszerny komentarz. To znaczy wiele więcej niż nominacja. 

Ale tak na marginesie, nominowanie opowiadań nie jest wyborem na najlepsze opowiadanie miesiąca, a na najlepsze opowiadaniA miesiąca. Nie każdy miesiąc jest równy, raz może nie być żadnego wartego nominacji, raz trzy, albo i cztery, więc ja bym się zastanowił jeszcze nad zasadą, bo przy obecnych zasadach funkcjonowania portalu jest lekko naciągnięta moim zdaniem. Ale to tam luźna uwaga, ja tam podążam za intuicją i tyle, a nie sztywnymi zasadami co do ilości.

Pozdrawiam i jeszcze raz wielkie dzięki za odwiedziny!

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Storm,

Dziękuję za komentarz, miłe słowa i fantomowego klika!

You cannot petition the Lord with prayer!

Poczekajmy na ogłoszenia parafialne a potem będzie robiona czystka.

Z Was to taki zespół R, że tak łatwo się mnie nie pozbędziecie! :D

You cannot petition the Lord with prayer!

O właśnie, dziękuję bruce. Ban dla Finkli wskazany i się skończy cwaniakowanie! :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Hah! Kurczę, tego się nie spodziewałem. Myślałem, że jestem u władzy jako juror. A teraz los się odwrócił :<

Ale spokojnie, ten się śmieje, kto się śmieje ostatni – nie boję się, krótko z Wami hejterami! XD

You cannot petition the Lord with prayer!

No ja mogę zostać na dwóch dniach, dla mnie to nie problem. Dyskusja się toczyła, bo betweenthelines się zgłosiła, ale nie wiedziałem, że silver odpada. Więc between wchodzi, ja zostaje na dwóch dniach i cacy.

You cannot petition the Lord with prayer!

O właśnie! Bardzo dobre pytanie bruce. Mam nadzieję, że tak będzie! 

You cannot petition the Lord with prayer!

no to chyba, że ja zostane na dwóch dniach, mi to nie przeszkadza, a betweenthelines weźmie środę za silvera.

You cannot petition the Lord with prayer!

No spoko, dla mnie bez różnicy :D Niech Ambush tylko potwierdzi.

You cannot petition the Lord with prayer!

O, ale w punkt. No jeśli masz ochotę, to mogę odstąpić jeden dzień, brałem za cezarego, więc jak najbardziej dla mnie okej.

You cannot petition the Lord with prayer!

A masz mnie już dość haha? Tak, mam dwa dni :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Przykro mi, Bardzie, pozostaje liczyć, że będziesz dalej aktywnym członkiem naszej społeczności. Co by nie było, wszystkiego dobrego!

You cannot petition the Lord with prayer!

Gratuluję, niezmiernie się cieszę, że konkursowicze dostają dodatkowe nagrody (szkoda, że nie wszyscy nominowani, ale ja tam jestem z Was dumny!)

Albo razem dostać nagrodę, albo razem odpaść prosiaczku! Jeszcze im pokażemy!

Dzięki, Lożo, szacunek za wykonaną pracę, nie mieliście w tym miesiącu łatwo!

 

You cannot petition the Lord with prayer!

Robercie,

zastanawiam się, co dokładnie masz na myśli, pisząc, że czytelnik „chce, żeby działo się to dalej”? Osobiście nie odczuwałem takiej potrzeby w kontekście skojarzeń z Chrystusem. Raczej wolałbym odbierać Chrysaima jako postać bardziej odrębną, autorską. Może inaczej: sama postać jest wyraźna i autorska, natomiast jej losy wydają się zbliżone (czytaj: przewidywalne, bo oparte na znanych schematach) do Chrystusowych, przez co stają się nieco przewidywalne.

Żartowałem, spokojnie. Po prostu beeeecki też podnosił, że fajnie by wyszło, jakbym nadał mu więcej cech Piłata. Ja nie wypieram się, że Chrystus był tutaj dużą inspiracją, ale też nie uważam, że to źle. Wziąłem z niego tyle ile potrzebowałem, ale też dodałem i pozmieniałem co trzeba, aby historia poruszała też inne problemy, zadawała inne pytania i wybrzmiała w tym, co osobiście chciałem przekazać. Natomiast całkowicie rozumiem opinie takie jak Twoja i je przyjmuję, szczególnie, że zaznaczyłeś, że nie zepsuło Ci to odbioru, a nawet nominowałeś. Tym bardziej się cieszę.

Dostrzegałem w postaci cesarza Piłata, ale Piłat był jednak namiestnikiem Judei, „zwykłym” urzędnikiem, a nie cesarzem.

A ja właśnie nie dostrzegam w nim Piłata i starałem się, żeby jednak czytelnicy widzieli różnicę. I nie tylko na zasadzie, że Piłat był jedynie namiestnikiem, a też za sprawą zupełnie innych motywacji, czy samej psychologii bohatera. Czy się to udało? Zostawiam to Wam.

Zastanawiam się, na ile w tak stosunkowo krótkiej formie da się wiarygodnie pokazać tak złożone motywacje i konstrukcje psychologiczne postaci. Im dłuższy tekst, tym więcej przestrzeni na rozwinięcie, ale też potencjalnie mniej czytelników. Z kolei w krótszej formie trudniej (o ile w ogóle to możliwe) uchwycić pełną głębię.

Całkowicie się zgadzam, ogólnie w opowiadaniach to trudne, a co dopiero krótkich. Wydaje mi się, że nawet te 40k znaków to nie jest wystarczająca ilość, o ile nie poświęcamy fabuły dla rozwoju postaci. A przecież są jeszcze inni bohaterowie, którzy chcą być widoczni. Nie mówię, że to niemożliwe, ale z pewnością masz wiele racji, że niesamowicie ciężkie. Do tego tak, im więcej znaków – tym mniej czytelników.

Twoje opowiadanie jest dość złożone, z ciekawymi postaciami i relacjami między nimi, więc miałeś niełatwe zadanie, żeby „zjeść ciastko i mieć ciastko”, i wyszedłeś z tego bardzo dobrze. Co by nie mówić, niezależnie od poziomu zagłębienia w opowiadanie, napisałeś bardzo dobry tekst. Moje uwagi nie są zarzutami ani wytkaniem nieistniejących błędów, tylko próbą dyskusji nad tekstem. Doceniam, że piszesz solidne, „mające ciężar” opowiadania. Jeszcze raz gratuluję.

Jasne, zupełnie nie odbieram jak zarzuty, to ciekawe kwestie. Chodziły mi po głowie pisząc. Dziękuję za miłe słowa! 

Pozdrawiam!

 

Heskecie,

Nad poprawkami usiądę w nocy, bo niestety teraz nie mam jak, ale dziękuję za nie.

Widać silną inspirację historią biblijną. Jak dla mnie szkoda, że nie poświęciłeś więcej miejsca dla postaci Chrysaima.

Tak, inspiracja jest, mam nadzieję jednak, że udało się pokazać coś nowego i, że historia skłania do refleksji nad trochę innymi sprawami niż prawdziwe losy Chrystusa. Chciałbym więcej czasu poświęcić Chrysaimowi, ale wierz mi, opowiadanie było przepisywane kilkukrotnie i ta wersja wydała mi się najlepsza, inne rozwiązania fabularne się w mojej opinii nie sprawdzały, odbierały mocy postaci. Ciężki to był orzech do zgryzienia, nie wiedziałem już w pewnym momencie co z tym zrobić.

Widać konsekwencję w prowadzeniu fabuły, nie wyczuwa się przypadkowości. Końcowa scena przypomina Pachnidło.

Dzięki! A to bardzo ciekawe porównanie, takiego bym się nie spodziewał.

 

Dziękuję bardzo za miłe słowo i nominację, to niesamowicie miłe!

Pozdrawiam!

 

You cannot petition the Lord with prayer!

skąd właśnie rozległo piszczenie z mechanizmu przesypanej klepsydry.

Piszczenie mechanizmu? Nie lepiej skrzypienie, czy coś?

 

Czołem!

Bardzo zabawny, wciągający tekst. Miałem przez chwilę wizję doktora Dundersztyca XD

Nienawidzę dentystów, czytając czułem ten specyficzny zapach, a dyskomfort towarzyszył mi, mimo że się uśmiałem i zainteresowałem. Czyli klimat na plus.

Ale najbardziej to jestem ciekaw tego, co dopiero ma się wydarzyć, skoro mówisz, że szort jest zapowiedzią kolejnej części. W takim razie czekam :D

Pozdrawiam i dobijam do biblioteki!

You cannot petition the Lord with prayer!

Pobetowo:

Bardzo emocjonalny, mocny tekst. Nie jest najłatwiejszy, ale to dobrze, zmusza do zastanowienia i refleksji. Bardzo mi się podoba. 

Zabawa z czasem wyszła zdecydowanie na plus, trzeba troszkę pogłówkować co było najpierw, co w zaświatach, a co teraz. Mnie to kupiło. Kruk jest jedną z ostatnich rzeczy, które dziewczynka zapamiętała, przez co zrobiłaś z niego świetny symbol i nadałaś magicznych cech, przez co część w zaświatach trzyma w napięciu, pozwala razem z dziewczynką odkrywać co takiego jej się przydarzyło, a czego nie pamięta. Świetny zabieg. Szczególnie, że w realnym świecie to tylko zwykły ptak, który niestety tylko przez moment wzbudził zainteresowanie dziewczynki i odleciał. 

Bardzo urzekły mnie dialogi dziewczynki, są naturalne, czułem, jakby rzeczywiście mówiło to dziecko.

Jedyne czego mógłbym się przyczepić to dialogi Kruka, które mimo że mają sens i pasują, to może czasami były zbyt przemądrzałe. Ale to luźna uwaga, zupełnie nie psuło mi to zabawy z lektury.

Opisy super, od razu zwróciłem na nie uwagę. 

Lekko oniryczne opowiadanie, z dobrym suspensem, nie przesadzonymi, ale prawdziwymi emocjami, fajnymi dialogami i pięknymi opisami. Jestem więcej niż zadowolony. 

Uwazam, ze jak na tak krótki tekst, jest tu wiele treści. Wiele też między wierszami, co świetnie pasuje do nicku. Gratuluję dobrego tekstu i klikam. Czy dam nominację muszę się jeszcze zastanowić. 

You cannot petition the Lord with prayer!

zygfrydzie,

Rozumiem podejście, nie ma co się oszukiwać, to klimat i umiejscowienie akcji miały nadać klasycznej historii świeżości i mocy. Natomiast rozumiem, że w Twoim odczuciu to za mało na piórko, w moim chyba też.

Bardzo się cieszę, że przyjemnie się czytało!

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Jak obiecałem, tak też robię. Wczoraj byłem zbyt już zmęczony, żeby docenić tekst wystarczająco, bo oprócz wątku powodzi i nostalgii Autora, reszta mi jakoś uciekła. Teraz przeczytałem uważniej, podzielam zdanie komentujących, to naprawdę świetny tekst. Podczas trwania powodzi tysiąclecia jeszcze nie było mnie na świecie, ale temat jest mi znany, moja rodzina, jak i tysiące innych, ucierpiała na niej bardzo. 

Świetne nawiązanie do Noego, ale to moja słabość, bardzo doceniam.

Nostalgia, umiejscowienie siebie we wspomnieniach, no, wiesz jak budować klimat. 

Ładne użycie czasu teraźniejszego.

Bardzo mi się podoba, czułem, że jest w tym coś więcej, dlatego już wczoraj wiedziałem, że muszę przeczytać jeszcze raz, na świeżo, ze skupieniem.

Klik oczywisty, czy nominuję, jeszcze muszę się zastanowić.

Pozdrawiam Cię, gratuluję kolejnego udanego, pełnego emocji tekstu.

You cannot petition the Lord with prayer!

To teraz ja sprostuję, absolutnie nie poczułem się urażony!

A to dobrze, odetchnąłem.

Dzięki, że doprecyzowałeś, szkoda, że niestety nie ma takiej łatwej rzeczy typu zrób x, y i z a będziesz 10% lepszym pisarzem laugh 

No niestety, to nie takie łatwe. Jest to tak wiele rzeczy, że nie da się w krótkim komentarzu ich napisać. Ale pisząc i czytając, zaczyna się samemu zwracać uwagę na istotne kwestie, jak już zaczynają nas interesować. A widzę, że Ciebie interesują.

Piszę w notion, tam mi tego nie poprawia automatycznie, musiałbym każdorazowo Alt+0132, żeby zacząć. 

Literówki, zaimki, interpunkcja, powtórzenia – to wszystko jest mega istotne. Ale konwencja “ w j.p. jest po prostu niewygodna! 

To powiem tak, jeśli ma dać jedną radę, żeby być lepszym, niektóre zasady trzeba przyjąć bezdyskusyjnie, nawet jak się nie podobają. Ja mam problem z niektórymi słowami w dopełniaczu, brzmią dla mnie komicznie. Ale tak już jest. 

Też jak piszę używam “, bo na mojej klawiaturze nie mam nawet polskiego, ale potem, przed wrzuceniem, mam stały rytuał edycji wszystkich cudzysłowów. Kopiuje poprawny i wklejam w każde miejsce, gdzie jest zły. Brzmi głupio, ale ze mną działa. :D

Pozdrawiam i powodzenia w pisaniu!

You cannot petition the Lord with prayer!

Ale może tamto skończę, bo w przeciwieństwie do Martina, mówię B

I słusznie!

Chyba od dokładnie – od 15 lat w końcu napiszę coś swojego, w swoim świecie.

O wow, no to koniecznie! Czekam.

Dzięki za odwiedziny, znaczą na mnie dużo :)

Przychodzisz do mnie, to i ja do Ciebie. A, że piszesz fajnie, to i robie to z przyjemnością.

Pozdro!

You cannot petition the Lord with prayer!

Mnie z kolei podobało się, gdy czasem używaliśmy razem wszystkich sześciu.

No proszę :D

 

Bardzo fajny pomysł z zapachami. Eve zadowolona, John zadowolony, a i ode mnie można teraz wyczuć szczęście, bo mi się podobało! :D

Klikam i pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Zbiera wodę

Nabiera?

Odwraca się. Nikogo nie ma.

Na podłodze, przy listwie, zostaje cienka, ciemniejsza linia. Prawie niewidoczna. Jak ślad po wodzie, której już tu nie ma.

Może nie bezpośrednie powtórzenie, ale zatrzymało mnie troszkę.

Nowe miejsce. To miasto zawsze zaskakuje.

Grał w wielu miejscach:

Wiatr prześluzguje

Literówka.

 

Nagromadziło się “jakby”, szczególnie w pierwszej części tekstu.

Hmm, szczerze będę musiał chyba przeczytać jeszcze raz, bo już późno, a nie do końca zrozumiałem co chcesz powiedzieć. Napisane jest bardzo ładnie. Może to przez imię, może przez wzgląd na resztę Twoich tekstów, ale znowu czułem jakbyś dzielił się ważnym dla siebie przeżyciem, czymś nostalgiczny, ważnym dla Ciebie. Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

SNDWLKR,

Powodzenia! 

Dzięki!

 Dwa razy próbowałem to obejrzeć i ani razu nie dokończyłem. XD Wynudziłem się, co trochę zaskakujące, bo to chyba najbardziej typowe fantasy w dorobku Miyazakiego, więc powinno mi się podobać. Ot, zagadka.

O nie! Koniecznie musisz dokończyć!

(z wykształcenia jestem literaturoznawcą, tak w ogóle XD). Ale teraz lepiej rozumiem zamysł. 

Wow, no to ciekawy kierunek. Szacun.

Cieszę się, że udało mi się rozjaśnić.

aczął mnie wkurzać, bo o ile akcję z dzieciakiem jeszcze zrozumiałem, to odrzucenie ofiary żołnierza jawi mi się już w kategoriach ,,nie, bo nie”.

I słusznie. On miał zastanawiać, jego wybory też. Dlatego chciałem, żeby scena z cesarzem mocno uderzyła, bo czytelnik wcale nie musi w pełni popierać Chrysaima, chciałem wręcz doprowadzić do tego, żeby był troszkę pomiędzy.

Ja ten moment zrozumiałem tak – cesarz zna nauki Chrysaima, wie, że będą zagrożeniem dla jego władzy, więc manipuluje ludźmi, żeby sami przestali wierzyć ,,prorokowi”.

Rozumiem dlaczego tak to odebrałeś, ale założenie miałem inne. Cesarz nie znał jego nauk, wiedział o złotej krwi, uzdrawianiu i o tym, że zaczyna stanowić zagrożenie, bo ludzie zaczynają go słuchać. Pewnie lepiej by wybrzmiało, gdybym zostawił rozdział z przychodzącymi ludźmi z innych wiosek i dołączającymi do wioski Chrysaima, ucząc się zasad i słuchając jego nauk. Ale wierz mi, wyszedł mi ten rozdział tak nudny, że sam się nudziłem jak poprawiałem i stwierdziłem, że dla dobra Was wszystkich muszę go usunąć XD A innej koncepcji już nie miałem.

ale podświadomie założyłem, że głosi to, co każdy prorok (kochajcie się, troszcie się o siebie nawzajem, bla bla bla)

Nie tylko, dużo było o życiu po życiu, czego nie rozumieli do końca. To akurat było zaznaczone w tekście.

i tak wpadłem w pułapkę tropów zakorzenionych w naszej kulturze, bo wiadomo, że guru-hipis musi być dobry, a cesarz, przedstawiciel grzesznej ziemskiej władzy – zły. Ciekawa sytuacja.

Haha, całkowicie rozumiem proces jaki zaistniał. Nie chciałem, żeby tak wyszło, ale biorąc inspirację z Biblii, ciężko, żeby ktoś tak tego nie odczytał.

Ewentualnie, okopując się na mojej pierwotnej interpretacji postaci Chrysaima, obaj są źli i obaj manipulują.

Może Chrysaim nie jest zły, ale z pewnością jego metody są wątpliwe, a duża tajemniczość nie pozwala w pełni określić jaki jest. Co było celowe.

(Boziu, ile razy ja przeczytałem ,,Tarnina” zamiast ,,Tarina”… XDDD)

Haha, a wiesz, że nawet myślałem o tym, że pewnie sporo osób to podniesie w komentarzach? XD

Cesarz jest aż taki złotousty (jakkolwiek niefortunnie to nie zabrzmi w tym kontekście), że przekonał wszystkich? Bo jego wypowiedzi nie są jakoś szczególnie sugestywnie, przynajmniej dla mnie.

Myślę, że tutaj mamy problem na polu moralności. Jeśli widzisz w kimś guru, a przychodzi ktoś tak samo mądry, z jeszcze wyższym statusem i podważa jego słowa, mówiąc, że to zwykłe morderstwo, możesz doznać nagłego olśnienia i czujesz się wręcz drastycznie oszukany. Pomijając już fakt, że jednak to cesarz, wiadomo, że się go po prostu bali, jego siła była dość sporym argumentem w wydaniu Chrysaima, co też zanzaczyłem w tekście podczas głosowania. No, a rozszarpanie to już uderzenie w “łapanie się brzytwy”, czyli skoro już wszystko padło, to chociaż weźmy coś z tego dla siebie. To jak bogacenie się ludzi na wojnie, dotyka to podobnego problemu, przynajmniej taki miałem zamiar.

Nie ma za co i nic się nie stało – też sobie lubię pogadać. :) 

Cieszę się! Dzięki za obszerną odpowiedź, to co mnie najbardziej cieszy, to zawsze dyskusje, bo to znaczy, że opowiadanie coś za sobą zostawia do przemyślenia!

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Robercie,

Kolejny bardzo dobry kawałek w Twoim wykonaniu. Gratuluję – tekst jest dobrze napisany, wciągający i czyta się go bardzo płynnie. Wszystko tu odpowiednio wybrzmiewa. Piszesz naprawdę solidne rzeczy.

Bardzo dziękuję, miło mi!

Ale… podczas lektury cały czas miałem wrażenie, że obcuję ze zmodyfikowaną wersją wątków biblijnych. Zresztą sam tego specjalnie nie ukrywasz – imiona postaci, jak Chrysaim czy Sera, mają wyraźnie okołobiblijne brzmienie, podobnie jak choćby liczba podniesionych rąk skazujących Chrysaima na wydanie – 33. To nie jest zarzut, który miałby umniejszać tekstowi, raczej obserwacja. Przez to pojawia się przewidywalność fabuły.

Rozumiem, tak, nie kryję nawiązań do Biblii, bo też była mocną inspiracją. Cała fabuła była oparta na opowiedzeniu czegoś podobnego, ale jednak troszkę od innej strony, poruszającego inne problemy. Akurat Chrysaim nie pochodzi od Chrystusa, a w wolnym tłumaczeniu znaczy to “złotokrwisty”. Nie chciałem, żeby fabuła była przewidywalna, ale też rozumiem, że niektóre sytuacje są podobne, bo też były na Biblii bazowane.

Jest jeszcze jeden drobiazg, który nieco burzył odbiór – postać Cesarza. Sama w sobie jest napisana bardzo dobrze, ale zastanawiam się, czy nie lepiej sprawdziłby się ktoś niższej rangi. Namiestnik, prefekt, ktoś tego typu. Czy sam cesarz faktycznie fatygowałby się do takiej sprawy, czy raczej kazałby przyprowadzić oskarżonego do siebie?

A i widzisz. Zauważyłem lekki paradoks. Jest podnoszone, że podobieństwo do losów Chrystusa czasem lekko przeszkadza, a jednak czytelnik chce, żeby działo się to dalej, i widzi cesarza bardziej jako namiestnika. Celowo zmieniłem psychologię cesarza, żeby była odwrotna do Piłata. Całkowicie. Czy cesarz by się fatygował? Tak, bo właśnie jego celem była gra. Udowodnienie, że potrafi tak samo – mówić i tym załatwić sprawę. Dokładnie jak Chrysaim. Więc gdyby rzecz działa się na jego placu, wśród jego tłumu, to nie miałby satysfakcji. A tak, udało mu się przekonać ludzi Chrysaima. To wszystko była gra. 

Te uwagi nie zmieniają ogólnego obrazu – opowiadanie jest naprawdę dobre. To raczej kosmetyka i kwestia własnych preferencji. Przy tak solidnym kawałku nie ma to wielkiego znaczenia.

Pozdrawiam i podwójnie klikam,

Jasne, bardzo się cieszę, że opowiadanie tak bardzo Ci się spodobało. Dziękuję za tak pozytywną opinię i nominację, to bardzo miłe!

 

Prestidigitatorze,

Bardzo się cieszę, że Ci się spodobało!

Bawi mnie myśl, że ludzie w wiosce mają żołądek, serce, twarz człowieka, który tyle dla nich zrobił. Każdy po trochu. I każdy będzie mógł się przyglądać części Chrysaima w momencie własnej śmierci, rozmyślając co by było, gdyby posłuchali nauk mistycznej postaci, która z jakiegoś powodu postanowiła im pomóc.

Fakt, ciekawa obserwacja! 

Trzeba też postawić sobie pytanie, nieuniknione w przypowieściach, jak ja bym się zachował w takiej sytuacji? Czy stałbym ponad to? Czy jednak mimo bólu pogrążyłbym się w szale kradzieży mojego byłego mentora. Sądzę, że zachowałbym się jak Belor, głosowałbym przeciwko egzekucji, ale nie stałbym z boku ryzykując głód, tylko w imię zasad. Dlatego nie potrafię kibicować głównej bohaterce, nawet jeżeli moralnie ma nade mną wyższość i rację.

Bardzo ważne pytania, które chciałem zadać i cieszę się, że opowiadanie Cię do nich skłoniło. Do tego bardzo mądry, uczciwy wniosek. Bardzo ucieszyła mnie ta część Twojego komentarza!

Chyba już gdzieś to w komentarzach padło, ale główna bohaterka służy jako narzędzie do popchnięcia fabuły, nie jako realna protagonistka.

Nie do końca, bo Sera nie pcha fabuły do przodu, a rzeczy które się obok niej dzieją. Bez jej uczestnictwa (może poza podzieleniem się złotem) nic nie zmieniłoby toku zdarzeń. Ona jest czynną obserwatorką. 

Raz widzimy świat jej oczami, by zaraz wcielić się we wszechwiedzącego narratora, który wie więcej, niż człowiek jest w stanie dostrzec. Pewnie taka konwencja, eksperyment ze stylem, który przychodzi wraz z doświadczeniem, ale to zgrzytało u mnie akurat z lekcjami, które w tej chwili próbuję sobie przyswoić, pewnie tylko dlatego zauważyłem

Nie bierz lekcji z konstrukcji przypowieści, bo jest ona zupełnie inna niż klasycznych tekstów. Mamy narratora wszechwiedzącego, ale obserwujemy wydarzenia w większości zza pleców Sery. To jest narracja trzecioosobowa skierowana na jednego bohatera, który jest dla nas oczami. Trochę odbiega od klasycznej, ale jest ciekawe. Sam testowałem to pierwszy raz, więc nie mam pewności, że wyszło bardzo dobrze. Ale zamiar był taki jak piszę.

A generalnie super, nie mogę się doczekać następnych! 

Dzięki wielkie!

 

Jolu,

Dla mnie zbyt wiele się pokrywa z pierwowzorem, by to, co jest inne wybrzmiało porządnie. Ale to tylko moje spojrzenie, myślę, że wiele osób nie będzie tak na to patrzyło. Bo to dobre opko!

Jasne, całkowicie rozumiem. Dopytałem dla pewności! Dzięki!

 

Finklo,

Na szczęście tym razem wypadło, że musi Ci się podobać! :D

Mocny, głęboki tekst.

Poruszasz ważne i ciekawe tematy – podstawy religii, rozróżnienie między wspólnotą a tłumem, uzdrawianie kosztem innego życia…

Tak, tak! Bardzo fajne wnioski, dość rzucające się w oczy w tekście, przynajmniej miałem takie wrażenie, ale jednak nie każdy tak to wszystko odbiera. Cieszę się, że to widzisz, jest to dla mnie potwierdzenie, że da się te problemy w tekście znaleźć.

Oczywiście skojarzenia z jedną religią narzucają się same.

Nie mam zamiaru nawet tego ukrywać! Zainteresowania i inspiracje ludzie mają różne, ja trafiłem na dość specyficzne! :D

Postacie w porządku, mają swoje cele. Szczególnie dobrze wypadają Sera, Chrysaim i cesarz, ale i poboczne ładnie naszkicowałeś.

Cieszę się!

Zastanawiam się, jaki wpływ na rynek miałoby “karmienie” jednej wioski złotem w ilościach kilkudziesięciu gramów dziennie. Inflacja pewnie gwarantowana. A i tak woda okazuje się być o wiele ważniejsza.

Racja, może cesarz tak naprawdę miał czysto ekonomiczne motywacje :D

No, dobrze się czyta i chętnie potem myśli.

Technicznie też dobrze, nic mi się w oczy nie rzuciło.

Będę na TAK, czyli.

Bardzo mnie to cieszy, dziękuję za miły komentarz i TAKA! :D

 

Pozdrawiam wszystkich!

You cannot petition the Lord with prayer!

Ambush,

Bardzo mi miło, że tekst Ci się spodobał. 

Jak na tak krótki tekst było jednak dla mnie nieco zbyt etnograficznie. Jak u Sapkowskiego w Narrenturum “popisywanie się” autora nieco rozbiły mi fabułę. 

Hmm, nie chciałem się popisywać, bo też nie mam czym, ale rozumiem przekaz. Po prostu rozmawiając z ludźmi z RPA, szczególnie tymi pochodzenia Zulu, wiem, że oni naprawdę lubią taką formę narracji, gawędziarstwo, opisy, dźwięki. Dlatego starałem się w ten sposób to oddać.

Tekst jest dla mnie mocny, na pewno biblioteczny bez żadnych wątpliwości. Jednak na piórko zabrakło mi trochę głębi, zwłaszcza fabuły.

Będę na NIE.

Jasne, całkowicie rozumiem. Dzięki, że przeczytałaś i podzieliłaś się bardzo miłą opinią!

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Oprócz “” poprawiłem.

A czemu tego nie? To akurat jest bezdyskusyjnym błędem.

Zastanawia mnie, co odróżnia początkującego pisarza od zaawansowanego? Jak różni się warsztat? Nie potrafię tego uchwycić, ale czytając na przykład Twoją ostatnią przypowieść, czuję różnicę. Ale nie potrafię jej dostrzec. 

Oj, nie chciałem w moim komentarzu Ci czegokolwiek wytknąć. Sam siebie również uważam za początkującego. Pisałem raczej na zasadzie, że niedawno się przywitałeś na wątku dla nowych osób. Nie umiem Ci powiedzieć jak różni się warsztat, za dużo tego, ale z biegiem czasu sam to zauważysz. Sama ilość zaimków, to, że niektóre zdania po prostu da się zapisać lepiej. Im więcej będziesz pisał, ale i przede wszystkim czytał, tym szybciej sam zauważysz.

Ale konstrukcyjnie to jest naprawdę spoko opowiadanie, uważam, że napisane dość sprawnie. Dlatego też kliknąłem do biblioteki, więc w żadnym wypadku nie chciałem Cię urazić, czy postawić pod innymi.

You cannot petition the Lord with prayer!

Ale zapaść może też milczenie, zamiast ciszy może być słychać tylko ciężkie oddechy, żaden dźwięk nie zakłócił chwili itd. Określeń jest multum, więc nie zawsze trzeba usuwać, czasem wystarczy zmienić słowo :)

Tak, tak OldGuard. Popatrzę na to jeszcze późnym wieczorkiem, bo już wczoraj nie miałem siły. 

BTW. Wiem, że rozpisuję się w tych komentarzach, być może czepiam, ale w to dobrej (nomen omen) wierze ;) Poza tym, jak już kiedyś pisałam pod swoim opkiem, w cudzych tekstach łatwiej zauważyć jakieś kwestie niż u siebie. W każdym razie ja tak mam. 

Ale bardzo dobrze, że się rozpisujesz. Ja w odpowiedziach też. Przecież samo wypisanie nie boli, jak się z czymś nie zgadzam, to nie zmieniam i po krzyku. 

Chodziło mi tylko o to, że potrzebujemy kogoś do życia z nim, a nie odwrotnie. Nie widzi swojego życia bez żony? Ale i tak nie widzi, skoro chce umrzeć… To mi się nie zgadza.

Bardziej mi chodziło, Jolu, że jego życie bez żony to śmierć emocjonalna, będzie wrakiem. Czyli zabicie jego, a uratowanie żony, jest ucieczką od bólu. To zdanie bezpośrednio spowodowało, że Chrysaim nie uratował kobiety, bo widział w tym samolubny cel Voriana. Nie chęć poświęcenia, a skupianie się na tym, że boi się żyć w bólu. Ma to sens, co piszę? Spojrzę na to jeszcze wieczorkiem, może mi coś wpadnie do głowy jak to zmienić.

Ale to już bardzo podchodzi pod czepialstwo, więc, oczywiście, jeśli Tobie tak pasuje, to to jest najważniejsze. Po prostu mnie to zatrzymało. 

Spokojnie, nad każdą kwestią warto się zastanowić. Biorę pod uwagę, że mogę czegoś po prostu nie widzieć na ten moment.

A odnośnie odpowiedzi o podobieństwie do Chrystusa wyjaśniłem Ci chociaż trochę? Wiadomo, podobieństwo będzie, i to celowe, ale bardzo długo pracowałem nad symbolami i wytyczaniem różnic, które miały uderzać w inne rzeczy, niż prawdziwy Chrystus. Dlatego z racji, że zakładam, że nie wszystko musiało wyjść, to jestem ciekawy, czy udało mi się to jakoś rozjaśnić i czy ma sens co piszę. :D

The Guru, można, teoretycznie, wysłać tekst do redakcji, odczekać trzy miesiące i wobec braku reakcji z tejże, opublikować tu. Tylko mnie się zazwyczaj nie chce czekać… :D

O właśnie!

 

reg,

Michaelu, to nie jest tak, że akurat udało Ci się trafić w mój gust, albowiem piszesz tak, że wszystko do mnie trafia, choć może czasem coś wywołuje nieco mniejszy entuzjazm. 

Cieszę się, że mogłam się przydać i pozostaję z nadzieją na jeszcze wiele Twoich świetnych opowiadań. :)

Dziękuję bardzo za miłe słowa. Zawsze czekam na Twój komentarz, więc tym bardziej się cieszę, że tak podchodzisz do moich tekstów.

Też mam nadzieję, że jeszcze uda się wiele napisać! :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Jak wątła kobieta mogła targać za sobą wielkiego odyńca?

Przedziurawiła go setkami kamiennych odłamków, to pewnie dużo z niego nie zostało, akurat na fit kolację :D

You cannot petition the Lord with prayer!

Z urwisk nad jej głową, zwisały olbrzymie

Zbędny przecinek.

Kierowała się wprost do kolejnej warowni luminatów, z myślą odkrycia tam tajemnic wymarłego zakonu.

Z myślą o odkryciu.

Coś w jej środku poruszyło się niespokojnie.

Może w jej wnętrzu?

Coś w jej środku poruszyło się niespokojnie. Kiedy ostatni raz miała coś ciepłego w ustach? Kiedy spała w łóżku? To były luksusy, których wyrzekła się dziesięć lat temu, gdy zwiedziła pierwszy zrujnowany zamek. Od tamtej pory jej domem była droga, a jej wizerunek ozdabiał listy gończe w każdym większym mieście. Musiała trzymać się z dala od cywilizacji. Czasem trafiała do zapomnianych przez bogów wiosek, gdzie ludzie przyjmowali z uśmiechem – oczywiście za odpowiednio ciężką sakiewkę złota. Tego akurat miała pod dostatkiem, dzięki przedmiotom, które udawało się jej znaleźć, a za które wszyscy byli gotowi się pokroić.

Masa zaimków. Jak i w reszcie tekstu. Zastanów się gdzie mogą być wycięte/zastąpione, bo źle to wygląda. Zaimkoza męczy każdego z nas :<

Miała siedemnaście lat i chociaż wyglądała na kruchą, musiała być ze stali.

Jak ze stali?

Żal jej było tych głupców. Tak samo jak żal jej było pościgu, który deptał jej po piętach od dwóch tygodni.

Reszty już nie wypisuje, musisz sobie to porządnie przejrzeć.

Zbliżyła się najciszej jak potrafiła.

Przecinek przed “jak”.

jako czarodziejka elementarii.

Dajesz niektóre słowa w kursywę, które nie jestem pewien czy powinny być, ale takie zostawiasz bez? :D

Po posiłku zwinęła się w kłębek i zapadła w sen czujny jak sen zająca.

Powtórzenie podkreślające? Jak tak to troszkę brzydkie.

Wygrawerowany na niej Gryf w Złotej Koronie

Gryf raczej z małej litery, o ile nie jest to imię.

Górowała nad wąwozem jak martwy król na tronie.

Hmm.

a zapach starego papieru i kurzu był dla niej najpiękniejszym perfumem.

Z tego co wiem słowo perfumy występuje tylko w liczbie mnogiem w języku polskim, więc zapach był dla niej najpiękniejszymi perfumami. Ale ja to bym zmienił na hmm.. aromat?

Delara miała wrażenie jakby gdzieś już słyszała te podłe głosy.

Przecinek po “wrażenie”.

Orelf

Wybacz, śmiechłem :D

mogło istnieć w tym świecie?

Na tym świecie?

Elementarzystka wezwała wiatr, by zamortyzować upadek, żeby hałas nie zaalarmował reszty.

Amortyzując upadek.

Delara zamarła. Znała te imiona. Abolan, krasnoludzki renegat. Myghtar, orelf, który wyrżnął całe swoje dzikie plemię. I on, ten trzeci głos, przez który budziła się każdej nocy ze strachem w oczach. Imlerkin. Elf. Jeden z dwóch tancerzy wojny, którzy przeżyli rzeź jaka miała miejsce prawie dwadzieścia lat temu.

Całkiem mocna paczka, jak na złomiarzy :D

Nizioł zawył

Czy jesteś pewien, że nizioł to to samo, co krasnolud?

Żebra trzasnęły

Może chrupnęły? 

Leżała w brudnym od krwi śniegu. Ból w plecach pulsował tępym rytmem, ale nie krwawiła. Ta krew na śniegu, nie była jej krwią

Troszkę krwawo. Można coś zamienić na posokę. Do tego zbędny ostatni przecinek.

Miecze były połamane, jakby ktoś zgniótł je w dłoni, a wielki topór orelfa był wbity głęboko w ziemię, wygięty w łuk. Nie było śladów wilków. Nie było śladów niedźwiedzia.

Straszna byłoza. Wydaje mi się, że wcześniej też się gromadziło, ale zapomniałem wypisać. Warte przejrzenia pod tym kątem. 

 

W tytule nie stawiamy kropki. Czasem przydałby się dodatkowy enter, żeby nie robić takich bloków tekstu. Polecam też oznaczyć wulgaryzmy w tagach.

Opowiadanie całkiem ciekawe, gdyby nie tajemniczy on, to nawet nie odczułbym, że jest to fragment większej całości. No, ale widać, że historia toczy się dalej. Podobał mi się opis walki. Dość nieoczywisty, oryginalny. Fajnie też, że bohaterka nie jest idealna i wszechmocna. Pozwala to przejąć się jej losami, co udało Ci się we mnie wywołać. 

Pomysł jest, chętnie przeczytam coś więcej z uniwersum. Jeśli poprawisz usterki polecę do biblioteki. Mam nadzieję, że zagościsz na dłużej, gratuluję debiutu na stronie. Komentuj innym, a chętniej będą przychodzić!

Pozdrawiam.

 

 

 

 

You cannot petition the Lord with prayer!

Będę wdzięczny jak odpiszesz na moją odpowiedź, bo cały czas się uczę tych dialogów i nie wiem, a do kilku uwag bym się niekoniecznie zgodził. 

Myślę, że reg już Ci ładnie wytłumaczyła. Pamiętaj, że to, że ktoś skacze, macha, czy staje na głowie podczas mówienia, nie znaczy, że jest to gębowe, skoro skupiasz się na czynności. Tak myśląc każdy dialog byłby gębowy, bo w końcu jak dialog, to ktoś mówi :D

Imiona wymyślałem na bieżąco :) Nie dziwię się, że się gubiłeś, bo sam to też odczułem, ale podobają mi się :)

Mi też się podobają, dziwne, ale fajne :D

Natomiast pytanie o sens. Sam nie wiem co napisać :) ot tekścik o sytuacji, kiedy nie ma równowagi między płciami, o tym jak feministki bardzo chętnie widziałyby również nasz świat i co mogą zgotować nam mężczyznom w ramach rewanżu, a nie równouprawnienia. Wiem to nie tylko z domysłów :)

O wow, aż tak głęboko z odbiorem nie zaszedłem. Wziąłem to bardziej jako weird fiction.

You cannot petition the Lord with prayer!

TheGuru,

…że wszyscy czytelnicy NF i tak czytają ten portal?

gdyby mi cos przypadło do gustu to chciałbym mieć to na papierze… ale ja jestem analogowy.

No ja uważam tak samo, ogólnie mam wrażenie, że potencjał portalu jest marnowany przez redakcję, ale co tam, ważne, że tworzymy społeczność. To się ceni. 

 

bruce,

Michaelu, o Tarinie jako wampirze nie pomyślałam, ha, ha, ha! laugh

Trzeba uważać, żeby nie zrobić literówki, bo jeszcze niesłusznie Tarnine oskarżymy! :D

You cannot petition the Lord with prayer!

OldGuard,

Może uda się usunąć chociaż 1-2, bo sporo tego w dość krótkim fragmencie?

Racja, tak też uczynię.

W sumie to, że brzmi obco czujemy w samym brzmieniu słowa, więc nie wiem, czy to dopowiedzenie jest konieczne?

Brzmi obco dla nas, czytelników. Ale skąd pewność, że brzmiało dla wioski, skoro rzecz dzieje się w starożytności?

Jeśli dobrze rozumiem, to są małe krople, więc nie wiem, czy “ważą” jest najodpowiedniejsze

To metafora, ale zmienię na “znaczą”, żeby było bardziej czytelne.

Skąd wiedział, gdzie iść? ;)

A skąd wiedział wszystko inne? :D

To musiałby być kuc, nie koń w takim razie ;)

Hah, racja. Zmienię to, wydawało mi się takie filmowe, ale rzeczywiście brak logiki. :D

Cały czas jesteśmy na granicy pewnego przesłania i to się sprawdza, ale w tym momencie wydaje mi się, że wykładasz całość za bardzo

Może racja. Usunę drugą część zdania.

We fragmencie z Cesarzem brakowało mi jeszcze “uwolnić Barabasza” ;)

Hah, i właśnie dlatego, że cesarz ma trochę odwróconą psychologie do Piłata, to by zepsuło całe przesłanie i sens jego postaci w moim tekście :D Ale nie powiem, korciło XD

Trochę nie kupuję tego tłumu. Dość łatwo się od niego odwrócili i rzucili na człowieka, dzięki któremu ich dotychczas marny byt jakkolwiek się poprawił. Uzasadniasz to oczywiście, ale ten przeskok jest dla mnie dość nagły.

Może racja, ale tu mamy duzy problem moralny. Od wybawcy do mordercy. Do tego opowiadanie jest bardzo długie, nie wiem czy dopowiadanie wyszłoby na dobre. Ale możesz mieć trochę racji.

EDIT: Po przemyśleniach zmieniłem na “Za to, że nas omamił”. Bo w sumie to jest sedno całej sprawy. Pewnie nie zmienia to za dużo w Twoim odbiorze, ale w tym co chcę powiedzieć już tak.

W zasadzie niewiele z wcześniejszych zachowań Tarina świadczyło o tym, że był dobrym człowiekiem. Raczej zarysowywałeś go jako dość chciwego czy szorstkiego.

No chciwy, szorstki tak. Ale jednak nie był zły. Po prostu ludzki. A jednak przeszedł dużą przemianę od pojawienia się Chrysaima. Zresztą jego uległość wobec żony i miły stosunek do niej, w tamtych czasach przede wszystkim, już raczej świadczył o posiadaniu emocji haha. A, że czasem dał komuś w gębę? No w sumie też w obronie żony, więc… :D

Może coś w stylu: Pola, na których wiosną zaczęły nieśmiało kiełkować rośliny, słońce wypaliło do korzeni.

Racja.

Właśnie to mnie zastanawiało od początku. Mamy suszę, która musi dotyczyć większego obszaru, nie jednej wioski, gdzie dzieje się akcja, a jednocześnie za złoto kupowali sobie wodę i ziarna, więc ci handlarze mieli do nich dostęp.

Handlarze to zawsze coś znajdą, żeby handlować :D A tak serio to ludzi w wiosce było zaledwie czterdzieści, susza suszą, ale suszone mięso (fajna aliteracja wyszła), woda, czy ziarno do pewnego momentu jeszcze starczało, żeby sprzedać. Nie wiemy jak wielkie było cesarstwo ani z jak daleka przyjeżdzali kupcy, niektóre rzeczy specjalnie są niedopowiedziane, żeby nie zaburzać logiki.

Wydaję mi się, że jest tego całkiem sporo. Cisza robi robotę, ale przesyt takiego środka odbiera jej całą moc. Zwłaszcza, że 6 razy sięgasz stricte po “zapadła cisza”. 

A wiesz, że miałem to w głowie i usunąłem z trzy, czy cztery przed wstawieniem? Mam ewidentne ciągotki do ciszy. Wiadomo, tekst jest bardzo długi, więc też łatwiej o takie eksploatowanie jednego słowa, bo jest to wtedy mniej zauważalne, ale fakt, może uda się coś jeszcze usunąć.

EDIT: Udało się usunąć ze dwie, ale jeszcze na spokojnie to przejrzę, jak znajdę chwilę.

Ok, żeby nie było, że się znęcam – wprost przeciwnie, bo ze wszystkich tekstów, które u Ciebie przeczytałam dotychczas, ten podobał mi się najbardziej. Trochę zgrzytało mi to bardzo mocne nawiązanie do Chrystusa, ale też rozumiem konwencję i doceniam konsekwencję ;). Światotwórstwo też na plus i całość bardzo w moich dystopijnych klimatach. 

Dziękuję bardzo, odnośnie podobieństwa do Chrystusa wypowiedziałem się w komentarzu do Joli, jeśli masz ochotę zerknąć. Bardzo się cieszę, że Ci się podobało.

Solidne, ładnie napisane opko. Klikam do biblio. Nad klikiem do nominowalni będę myśleć do ostatniego dnia miesiąca, bo przyjmuję zasadę 1 nominację na miesiąc.

Dziękuję bardzo za miłe słowa, klika i poprawki. Jeśli rzeczywiście chcesz nominować tylko jedno miesięcznie to może zachowaj go dla kogoś innego, los się do mnie uśmiechnął i opowiadanie jest już nominowane, a może akurat komuś zabraknie jednego głosu i uda Ci się mu pomóc, jeśli stwierdzisz, że jego tekst będzie na tyle dobry! Samo to, że zastanawiasz się nad nominacją jest dla mnie wystarczającą nagrodą, bardzo mi miło.

 

bruce,

Dziękuję za wzięcie Tarina w obronę! Mimo wszystko fajny gość z niego. Tylko trochę wampir, i to wybredny, bo tylko złota krew go interesuje :D

 

Pozdrawiam wszystkich!

You cannot petition the Lord with prayer!

reg,

Kiedy zobaczyłam obraz, miałam nadzieję na pogodne opowiadanie, w którym zielone pokona przeciwności i wyrośnie.

Wybacz! Ale też czego się można było po mnie spodziewać? :D

 

Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że tym razem udało mi się sprawić, że tekst do Ciebie trafił! Bałem się po “Utopii”, że nie trafi w Twoje gusta, ale niezmiernie mi miło, że się myliłem!

Michaelu, ufam, że poprawisz usterki, bo podobało mi się tak bardzo, że zgłoszę je do Biblioteki i do kwietniowego piórka.

Usterki poprawione, dziękuję za ich wskazanie i podwójnego klika. Bardzo mi miło!

 

TheGuru,

myślałem, że redakcja czyta to forum i wybiera co ciekawsze teksty

Oj też bym tak chciał :D

 

Jolu,

Bardzo dziękuję, że wpadłaś i za miły komentarz. Niezmiernie mi miło czytać takie wpisy!

Najbardziej chyba przeszkadzało mi, że tajemniczy gość był tak podobny do Chrystusa, że nawet elementy fantastyczne nie zatarły tego wrażenia. W związku z tym od początku wiedziałam, czym to się skończy. Podzielenie na wiernych i niewiernych, Herod/Piłat, wszystko inaczej upakowane, ale bardzo wtórne.

Tak i nie. Podobieństwo do Chrystusa było oczywiście celowe, ale jego różnice również. Inspiracją byy wierzenia wielu ludzi, że Jezusów było wiele, ale tylko jednemu udało się spełnić plan Boga, albo że najpierw było kilka prób nieudanych. Natomiast podejście do pewnych spraw, sposób działania, “moce”, to wszystko było celowo zmienione i, mam nadzieję, ma to sens jakie są to zmiany i dlaczego. To samo cesarz, a Piłat. Tutaj mamy kogoś kto decyduje, tak jak w historii Chrystusa, ale starałem się zrobić odwróconą psychologię, żeby uderzyć w troszkę inne rzeczy. Bo tak naprawdę cesarz jest zupełną odwrotnością Piłata – nie przekonany przez lud i umywający ręce, a przekonujący lud (mimo że wcale nie musi, wystarczyło wjechać, zabić Chrysaima, a nikt nie powiedziałby słowa), było to wszystko celowe i miało coś znaczyć. Czy znaczy? To już zostawiam czytelnikom, bo tekst powinien się bronić sam.

Ale całkowicie rozumiem, Chrysaim miał być podobny do Chrystusa, ale też zupełnie inny. Nie wyprę się inspiracji prawdziwym Jezusem haha!

To nie ma sensu. Chce poświęcić swoje życie, bo potrzebuje tej kobiety? Jak będzie martwy, to jak mu się przyda? Bez niej nie ma nic? A z nią co ma? Coś tu nie zadziałało z logiką, ale to może być moje subiektywne odczucie. 

To ma sens względem tego co się dzieje. Vorian nie widzi swojego życia bez żony. Bez niej nie ma nic, czyli będzie musiał żyć w ciągłym bólu. Woli umrzeć niż żyć bez niej. Więc jak ona przeżyje to nawet jak umrze, nie będzie musiał żyć w bólu. Nie wiem czy dobrze tłumaczę :D

Nie jest to wielki zarzut, ale jednak sprawia, że nie ma efektu “wow”. Co nie umniejsza faktu, że opowiadanie stoi na wysokim poziomie. Faktycznie zaczęłabym wysyłać co nieco do redakcji. :) 

Całkowicie rozumiem i dziękuję za tak miły komentarz i klika, nawet jak nie było efektu “wow”!

 

Pozdrawiam wszystkich!

You cannot petition the Lord with prayer!

Hej,

Całkiem ciekawe, ale muszę Ci szczerze wyznać już na samym początku – nie lubię fanowskich opowiadań, zawsze miałem poczucie, że to (zazwyczaj) marne naśladowanie pierwowzoru. Ale odbierz to czysto subiektywnie. 

Natomiast sam tekst prowadzisz bardzo sprawnie, Koenrad jest ciekawą postacią, ze smutną historią i dobrze się to czyta. 

Zgodzę się trochę, że kilka zdań jest zbyt ozdobnych – albo inaczej, ich natężenie jest spore. Wiem, że lubisz stylizację, zdania wielokrotnie złożone i ładne ozdobniki. Nie przeszkadza mi to, wręcz szanuję, ale rzeczywiście czasem mnie to zatrzymało, jak: Ów legendarny założyciel cechu wierzył ongiś głęboko, że wiedźmin winien maluczkich osłaniać własną piersią, a o monecie w sakiewce dumać zaledwie w ostateczności. Kiedy jest ozdobnych zdań za dużo, czasem czytelnik może się pogubić i zatrzymac na kilka sekund. Wierzę, że o to chodziło betweenthelines, chociaż nie będę się wypowiadał za kogoś. Ale dlaczego się odnoszę do innego komentarza? Bo zdziwiło mnie, że napisałeś to:

Trochę nie rozumiem tego zarzutu. Akurat stworzony został jako postać mocno niedoskonała, w większości opkach, które stworzyłem, jest `power` jest mocno limitless. W nowszej dodatkowo to będzie wskazane.

Ja też nie znam innych przygód Koenrada, bo mimo że czytam Twoje teksty, to tak jak wspomniałem, fanowskie treści raczej omijam, więc wstawiając tę jako osobne opowiadanie musisz mieć na uwadze, że nie każdy zna treść wszystkich części. 

Może też dlatego nie czułem do niego przywiązania, jak inni użytkownicy, bo nie znam jego inncyh upadków i wzlotów. Szkoda, że scena zniszczenia szkoły Gryfów była tak krótka, szczerze nie do końca zrozumiałem co było przyczyną.

Co nie zmienia faktu, że czytało mi się bardzo dobrze, opko jest napisane sprawnie, bohaterów da się lubić, nawet jeśli pojawiają się na chwilę. Dobry wybór z tym, że nasz bohater jest bliżej Znaków niż miecza. Spodobało mi się to. Dialogi typowo wiedźmińskie, więc nie mogę pochwalić oryginalności, ale to nie zmienia faktu, że są napisane fajnie. Dobra robota, gdybyś potrzebował klika, klikałbym. 

Odbijając lekko piłeczkę, też czekam na inne treści niż ze świata Wiedźmina, żadnych schematów haha! Żartuję oczywiście, pisz co sprawia Ci przyjemność.

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

“Co robić, co robić?”, pomyślał. 

Polski cudzysłów wygląda inaczej, ten błąd pojawia się w dalszych częściach tekstu.

Natychmiast ruszył szybkim spacerem

Szybkim krokiem?

Kładąc się ryzykowałby stratowanie

Stratowaniem.

i nagle bah, nie pamiętam.

i nagle, bach, nie pamiętam.

– Mam… Diagnozę.

Diagnoza chyba lepiej z małej, bo to urwana część wypowiedzi.

Najpierw włosy, zlały się w jedną plamę.

Zbędny przecinek.

 

Dość emocjonalne, ciekawe. Podobało mi się. Wiele zdań można ulepszyć, ale rozumiem, że zaczynasz, dobra droga. Warsztatu się nauczysz, z wyobraźnią gorzej, a tu naprawdę jest pomysł. Szkoda, że takie krótkie, miało potencjał na rozwinięcie. Ale kto wie, może przedłużanie zniszczyłoby klimat. W każdym razie kliknę.

Z zaimkozą walczy każdy, spokojnie, tak to już jest.

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Musi ją już bardzo boleć, po tak długim czasie czytania

Zbędny przecinek.

– Ohhh

Och.

– Dziękuję, ale wiesz, że to mnie uszczęśliwia służyć tobie

Może: …uszczęśliwia mnie służenie tobie?

– Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – skakała na kopytkach jak jakaś gazela.

Skakała z wielkiej litery.

– Uspokój się Fiukrtl!

Przecinek przed wołaczem.

– Nie przejmujcie się mną. Najważniejsze, abyście wy były zadowolone – machnął nóżką Hrumblgl po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą. 

Kropka po zadowolone. Machnął z wielkiej. Przecinek przed “po czym”.

dwie samice wyprzedziły ją wskakując na raz do obszernego,

Przecinek przed wskakując.

– Ahhh, przydałoby się więcej samców…

Wiem, że chcesz podkreślić przeciągłe wzdychanie, ale to źle wygląda. Ah.

Fiukrtl wyszła powoli z wody i się otrzepała zachlapując przy okazji połowę szopy. 

Przecinek przed zachlapując.

– Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie wycierając wszystko, złapaną w biegu, tkaniną niewiadomego pochodzenia. 

Może: – Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie, wycierając wszystko tkaniną niewiadomego pochodzenia, złapaną w biegu?

Olalal pokazała język w stronę Fiukrtl i naddała się do ugniatanka.

Co znaczy naddała się?

– zastanawiała się.

Do wykreślenia.

Po tym jak już zapełniłybyśmy nimi wszystkie jaskinie – wtrąciła się Javppv wchodząc do zbiornika.

Przecinek po “po tym” i przed “wchodząc”

bez zbędnej zwłoki za to z potrojoną determinacją

Przecinek przed za to.

 

Hmm. Dziwne, końcówka ratuje. Nie powiem, jest tu pomysł, próba humoru, troszkę w stronę weird. Nawet ciekawe. Gubiłem się troszkę przy takiej ilości dziwacznych imion, skąd Ty to brałeś? :D

Niestety jest sporo błędów – szczególnie, że to bardzo krótki tekst. Ale życzę powodzenia w kolejnych opkach!

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Zadzwoń teraz, a otrzymasz trzydzieści procent zniżki!

Halo, a gdzie numer?

A idź Panie z tymi panelami, dzwonią i dzwonią. Aż mi się przypomniało.

 

Zabawna miniaturka, fajny twist. Nawet mi się podobało :D

Najlepsze w galaktyce.”

Kropkę stawiamy za cudzysłowem.

You cannot petition the Lord with prayer!

Pięknie opisana historia, która daje do myślenia. To naprawdę ważna lekcja i bardzo szanuję, że zdecydowałaś się ją opisać. Oczywiście w Twoim stylu, z elementami fantastyki, zyskała tylko na mocy.

Świetny tekst!

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Bardzo pomysłowo użyta narracja drugoosobowa. Emocjonalny droubble, dający wiarę w dobroć. 

Jak zwykle świetnie wplotłaś elementy fantastyczne w prawdziwą historię. Czapki z głów!

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

bruce,

Bardzo dziękuję jeszcze raz za wspaniałą betę, to wiele dla mnie znaczy.

Dziękuję też za miłe słowa i podwójnego klika! 

 

beeeecki,

Dzięki, to naprawdę miłe czytać taką opinię. Sporo sobie pogadaliśmy już za bety, więc po prostu -dziękuję. 

Śmiało mógłbyś być autorem pism oświeconych. Uważaj, bo może i na Portalu założysz jakiś kult :)

Prorocy w moich tekstach kończą dość marnie, nie wiem czy chcę się w to bawić :D

Dzięki za klika!

 

betweenthelines,

Tekst jest bardzo dobrze zbudowany, wszystko rozwija się stopniowo, od nadziei, przez poprawę sytuacji ludzi, aż po coraz większe napięcie. Czytało mi się bardzo płynnie, a jednocześnie czułam, że coś wisi w powietrzu. 

Dzięki!

Postać cesarza jest napisana genialnie. Mówi rzeczy, które brzmią bardzo logicznie i właśnie dlatego jest taki niebezpieczny. Łatwo się na tym złapać i zacząć wątpić, pomimo że dla mnie Chrysaim od początku był dobrą postacią.

Bardzo cieszy mnie ta opinia, postać cesarza mi również wydaje się najciekawsza. Dość długo nad nim pracowałem, więc miło mi, że tak uważasz. Zwątpienie w moralność Chrysaima było zamierzone, więc cieszę się, że się udało!

Ważne pytanie, dokąd wyruszyła Sera hmmm??

Jeszcze się muszę zastanowić, czy kiedyś nie poruszę tego wątku w kontynuacji. Póki co nie mam na nią pomysłu, ale coś tam kiełkuje w głowie, więc pozwolę sobie nie zdradzać tajemnicy :D

Dziękuję Ci za miłe słowa i nominację, to naprawdę daje kopa do pracy, gdy czyta się takie wpisy!

 

SNDWLKR,

nie uważasz, że zmarnowałeś na internety tekst, który spokojnie mógłby polecieć do papierowego NF-a? ;P

Ciekawe spostrzeżenie, odbieram jako komplement. Próbowałem już wysłać dwa teksty do redakcji, póki co cisza. Ten nie oceniałem na tyle wysoko, no trudno, wstawiłem już. Miejmy nadzieję, że napiszę jeszcze coś lepszego i wyślę. Ale tak, myślę o tym, żeby wysyłać bezpośrednio do redakcji.

Jeśli chodzi o walory literackie tekst jest moim zdaniem bardzo dobry, a przy tym nie wstydzi się tego, że jest fantastyką (bo mamy trochę worldbuildingu). Na czysto dosłownym poziomie przypomniał mi wątek Boga Bez Twarzy ze ,,Spirited Away” i to mogło trochę wypaczyć mi odbiór (to i ,,Diuna” :P).

Dziękuję Ci bardzo! “Spirited Away” oglądałem laaata temu, ale wspominam bardzo dobrze. To miłe porównanie, chociaż nie wszystko dokładnie pamiętam z tego filmu, chyba sobie obejrzę znowu. Zawsze byłem team “Princess Mononoke” :D

Największy problem mam z główną myślą. Ja wiem, że przypowieści są po to, żeby przekazać jakąś myśl, a nie zachęcać do interpretacji, ale właśnie to mi najbardziej przeszkadzało. Bo mówię, mam trochę inne podejście, i dziwaczny facet, który nagle pojawia się w wiosce i zaczyna się bawić w guru, a przy tym chyba nie do końca jest człowiekiem, jawi mi się jako dość podejrzane indywiduum. Na końcu ginie rozerwany (umęczony?) przez tłuszczę, a jedyna sprawiedliwa, która od razu mu uwierzyła, odchodzi zniesmaczona.

Cesarz to populista, co o lud się nie troszczy i widzi w złotokrwistym tylko zagrożenie dla swojej władzy, czyli standard – kiedy w fantasy pojawia się cesarz/imperator, można stwierdzić z 90-procentową, że jest zły. W efekcie konflikt jest zupełnie czarno-biały, a czytelnik zostaje na końcu z wbitym do głowy przekonaniem, komu powinien przyznać rację.

Jest to ciekawy temat do dyskusji, ale niestety nie mogę się do końca z Tobą zgodzić. Po pierwsze to fakt, że format przypowieści raczej wykłada kawę na ławę, ale jednak pozwoliłem sobie dodać trochę niedopowiedzeń i myśli do interpretacji. O ile te niedopowiedzenia nie są nawet w połowie takie jak w “Utopii” (którą komentowałeś z tego co pamietam dość pozytywnie), bo jednak chciałem dać większą moc samej historii, to jednak tekst trochę odbija pod tym kątem od klasycznej przypowieści. 

Chrysaim celowo jest prowadzony bez wyraźnego charakteru, tajemniczy, tak naprawdę do końca nie wiemy o nim nic, poza kilkoma zasadami, czy specyficzną pomocą. Nawet nauki pozostawiłem w tle, żeby nie wychodziły na wierzch historii. Przez to o ile scena z rozdawaniem złota nie kryje w sobie nic więcej, jest czysto przypowieściowa, to odkąd zaczyna “leczyć” z zasadą jedno za jedno, już mamy odejście od czystej przypowieści. Bo nagle ktoś oddaje życie i nie wiemy do końca jakie słowa z nauk go do tego skłoniły. Możemy zadawać sobie pytania czy słusznie. Potem pojawia się Vorian i Chrysaim mimo wszystko nie ratuje tej kobiety. Ma na to swoje wytłumaczenie, jakąś wielką mądrość, ale czy jest to słuszne zachowanie z punktu widzenia każdego czytelnika? Są pytania. No i potem najważniejsze, czyli cała akcja z cesarzem. Nie zgodzę się, że jeśli cesarz jest zły, a tutaj rzeczywiście jest, ale bardzo chciałem zrobić odwróconą psychologie Piłata (tamten nie chciał zabić Jezusa, ale to zrobił bo lud tego chciał, po czym umył ręce – tutaj cesarz chciał go zabić, ale to on przekonywał lud, po czym wyszło to tak, jakby lud tego chciał sam, troszkę zrzucenie odpowiedzialności na ludzi), to znaczy, że nie może mieć racji. Najgorszy człowiek świata może mieć racje w niektórych dyskusjach. I tutaj dochodzimy do punktu, czy myślałeś o tym, że on może mieć w ogóle rację. Jak nie – zawaliłem, ale po dyskusjach na becie, jak i po komentarzach wiem, że sporo osób to tak odczytało. Mamy tu dość poważny problem moralny, a to, że Sera była zdruzgotana i odeszła nie znaczy, że cesarz nie miał trochę racji w całym swoim byciu złolem. 

Dlatego to, że Chrysaim wydał Ci się podejrzany jest jak najbardziej okej, a tekst nie próbuje tego bronić bezpośrednio. Kolejna rzecz to czemu cesarz nie wjechał i po prostu nie zabił go bez słowa – mógł, tutaj też to prowadzi (mam nadzieję) do jakiś przemyśleń. Zachowanie wioski, ale przede wszystkim Tarina i Belora też dają dużo pola do interpretacji. Zakończenie jest czysto przypowieściowe, ale nie zgodzę się, że rozdziały od pojawienia się Voriana, a przede wszystkim cesarza nie dają pola na interpretacje. Tego bym sobie nie wybaczył.

Te, powiedzmy, ideologiczne przyczyny powstrzymują mnie przed nominacją (spokojnie, na pewno ktoś jeszcze przyjdzie), ale uważam, że sam pomysł, wykonanie i przemyślana konstrukcja nakazują przynajmniej rozważyć publikację w druku.

Jasne, nominacje nominacjami, ale to takie komentarze w których możemy podyskutować i widzę, że ktoś dokładnie przeczytał tekst, są dla mnie bezcenne, więc bardzo Ci dziękuję! Chyba na publikację za późno skoro wstawiłem to tutaj, ale będę się starał wysyłać kolejne teksty dalej, dzięki za wiarę we mnie i mój tekst!

P.S. Żona Elora to postać IMO o zmarnowanym potencjale. Nie ma jej w scenie jego śmierci, nie widać, by rozpaczała, i wyskakuje jak królik z kapelusza dopiero w momencie, w którym na gwałt potrzeba powodu, dla którego ktoś opowiada się po stronie takiego buca jak cesarz. :P Skoro on i tak jest zły, ,,prorok” dobry, a ludzie zaślepieni, to po co w ogóle ją wprowadzać?

A tutaj się muszę zgodzić. Znaczy pomijając fragment, że Chrysaim taki dobry, a cesarz taki zły, bo to tłumaczyłem wcześniej. Potraktowałem ją trochę jak narzędzie, dopiero teraz to widzę. Dobra uwaga.

Dzięki za obszerny komentarz i wybacz za taką litanię w ramach odpowiedzi!

 

TheGuru,

Dzięki za przeczytanie i miły komentarz. Szczególnie szczęśliwy jestem za pochwalenie sceny z cesarzem!

 

Pozdrawiam wszystkich!

You cannot petition the Lord with prayer!

czyżbyś niedawno obchodził urodziny? Dotychczas wydawało mi się, że masz 27 lat ;) Jeśli tak, to wszystkiego dobrego!

Racja, bardzo dziękuję heart

Jest tam dla kontrastu, zobaczę, czy ktoś jeszcze podniesie ten argument.

Zgodziłbym się, gdyby poprzednie zdanie nie brzmiało: “Wiele osób wyszło, a w zasadzie wybiegło w popłochu na ulicę i dawało upust nagromadzonym emocjom”. Ale to tylko sugestia, po prostu w tak dopieszczonym tekście czepiam się na siłę.

To akurat nie maszynista, ot ktoś, kto odebrał sobie życie w zwykły wtorek. Ale może zastąpię zejście do metra parkową ławką, żeby nie budziło takich skojarzeń.

Tak, tak, nie doprecyzowałem. Chodziło mi o sam fakt, że w takiej sytuacji bohater przemieszcza się metrem, więc o ile nie było zautomatyzowane, to jakiś maszynista musiał naprawdę kochać pracę :D Nie odebrałem człowieka w garniturze jako maszynisty, spokojnie. 

Moim pomysłem było więc opko osadzone w Dhace, bo miałam okazję kilka razy odwiedzić Bangladesz i wywarł na mnie spore, chociaż raczej negatywne, wrażenie. Jest zarys, są elementy fantasy, jest parę fragmentów, ale na razie idzie do szuflady, bo czegoś tam brakuje.

No to czekam aż w końcu szufladę opuści!

 

Pozdrawiam jeszcze raz i powodzenia przy głosowaniu! 

You cannot petition the Lord with prayer!

Ciekawa rzecz a propos Bee Gees, ci z kolei śpiewali swoje partie jednocześnie. Dzisiejsze nagrywanie, komputerowe mixmastering dają potężne możliwości, ale jest coś unikatowego, magia, w nagraniach z czasów analogowych. Któraś z polskich piosenkarek powiedziała… Sparafrazuję: piosenkę nagrywało się od początku do końca, był to zapis nie tylko dźwięku, ale niepowtarzalny wycinek chwili, emocji i pomimo, że niedoskonały, to właśnie dlatego tak wartościowy. 

Piękne słowa Heskecie.

 

Bardzo ładnie napisany szort. Pięknie to prowadzisz. Świetny tekst.

Gdyby nie muzyka pewnie połowy swoich tekstów bym nie napisał, a każdy kojarzy mi się z jakimś utworem/płytą/zespołem, którego słuchałem w czasie pisania, albo który mnie inspirował. Lubię to, że w Twoich tekstach tak dużo muzyki się przewija.

Klikam i pozdrawiam!

Inni tymczasem traktują takie “Twist in My Sobriety” czy “Zombie” jako utwory pasujące do wesołej zabawy i tańca…

Hmm, mocne przykłady, bo akurat te utwory nie mają melodii wesołej, skłaniającej do wesołej zabawy i tańca. Ale z samą myślą się zgadzam. Myślę, że lepszym przykładem mógłby być utwór Papaoutai, pana Stromae – Francuzi płaczą, reszta świata się bawi w najlepsze. Ale i nie zawsze inny język musi to zaburzać, wystarczy wziąć legendarne “Whisky” Dżemu. 

You cannot petition the Lord with prayer!

Wiele osób wyszło, a w zasadzie wybiegło w popłochu na ulicę i dawało upust nagromadzonym emocjom. Wywrócone kosze na śmieci, pęknięte szyby w oknach, rozbite latarnie, dziecko płaczące gdzieś w tle.

Bardzo w tym zestawieniu wandalizmu nie pasuje mi to płaczące, niewinne dziecko.

Nadawca: nieznany.

Tytuł: Bal z okazji Końca Świata.

Czyste czepialstwo, odbierz te słowa bardzo subiektywnie, ale nie znoszę pogrubiania w tekstach. 

Przy zejściu do metra siedział mężczyzna w garniturze, z poluzowanym krawatem, oparty plecami o metalową barierkę.

Mam nadzieję, że linia była zautomatyzowana, bo jak nie, to maszynista musiał naprawdę kochać swoją pracę :D

– Pamiętasz tę bajkę o gwiezdnym smoku? Opowiadałaś mi ją wieczorami, kiedy nie chciałem się kłaść i rozrabiałem. Mówiłaś, że smok mknie przez niebo i pożera niegrzeczne dzieci. – Urwał, patrząc w okno. – Chyba wszyscy byliśmy cholernie niegrzeczni, mamo.

Piękny dialog!

Najpierw zadrżały świece. Wszystkie naraz, lekko, jakby sala balowa wydała z siebie głębokie, przedśmiertne westchnienie. Parę sekund później Romain poczuł pod stopami drżenie.

Powtórzonko bezczelnie się wkradło na bal bez zaproszenia.

 

Czy to jest to opowiadanie do którego zainspirowało Cię moje “Ikhlwa i ihawu”? Jestem ciekawy, który moment tak zadziałał. Ale cieszę się bardzo. I tak, jest tu wyczuwalne “więcej żalu”, które lubię. A udało Ci się nie przesadzić, jest w punkt.

Opowiadanie prowadzone jest świetnie – powoli, a wciąga. Te z pozoru nieistotne rzeczy, jak szybkie odwiedziny u siostry dodają głębi i znaczenia. Bardzo mi się podobały wstawki zarówno z mamą, jak i ta z kościoła. Szkoda w sumie, że nie dodałaś jakiegoś jedno-dwuzdaniowego wspomnienia z mamą przed wyłączeniem aparatury. Ale pozytywnego. Ta myśl o zajmowaniu się nią i poranną, sekundową ulgą trafiła, ale zabrakło mi jakiegoś kontrastu do tego.

Bal nie jest najdłuższą częścią, ale udało Ci się to fajnie zbalansować, żeby utrzymać moją uwagę do końca i nie przesadzić. Byłem pewien, że zakończysz to pocałunkiem przed samym uderzeniem asteroidy, ale na szczęście nie poszłaś w tym kierunku. Bo to nie jest romans (może i o miłości też, ale nie romans), przynajmniej moim zdaniem, a tekst o czasie, którego nie wykorzystaliśmy. O godnym końcu, konfrontacji z nim. O relacjach, które mogły być inne, albo po prostu być.

Ale najbardziej ruszyła mnie jednak ta niesprawiedliwość – matka, która w sumie już nie żyje, siostrzeniec, który dopiero miał zacząć żyć. Jak to sama napisałaś na początku tekstu – “Każdemu po równo, ale nie było mowy o sprawiedliwości”. Daje do myślenia.

Największym minusem jest pewnie powtarzalność schematu, nie przeszkadzało mi to, ale mogłaś dodać jakiś detal, który dodałby coś świeżego, szczególnie na początku historii. Zgrzytnęło mi też to zaproszenie na bal, każdy je dostał? 

No i może przekaz jest momentami zbyt czytelny, wręcz wciśnięty czytelnikowi. Brakuje mi miejsc, gdzie sam sobie mogłem coś dopowiedzieć, albo dłużej pomyśleć. Ale to też subiektywne, bo ja za to często zawijam. :D Ciężko złapać ten balans.

Nie zmienia to faktu, że tekst czytało mi się wyśmienicie, jest emocjonalny, bardzo dobrze napisany (kolejny raz muszę pochwalić opisy), refleksyjny. W moim odczuciu zasługuje na uwagę Loży, więc chętnie dobiję do nominacji. Gratuluję udanego tekstu.

Pozdrawiam.

 

You cannot petition the Lord with prayer!

Hej Jolu, mamy to, do czterech razy sztuka! Chociaż nie spodziewałem się, że akurat pod tym będziesz na TAK – niemniej jestem bardzo szczęśliwy. Dzięki!

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Zawsze jestem spóźniony, żeby kliknąć, ale cóż, fantomowy klik też się liczy. Przynajmniej mam nadzieję. 

Ah, ta burza. Przyjemne, z poczuciem humoru. 

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

No, dopada Cię nostalgia coraz częściej. Cieszę się, że wstawiasz takie teksty, dobrze się czuję czytając je. 

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

A na mnie się pogniewałaś, że nie otrzymałem odpowiedzi? :<

You cannot petition the Lord with prayer!

Hej,

Nie wiem jakim cudem uciekł mi ten tekścik. A byłaby szkoda, bo to kolejna ciekawie przedstawiona przez Ciebie historia z życia wzięta. Obojętnie, czy był to Elmo, czy przypadek, bardzo dobrze się czytało! Chociaż za dużo latam, żeby rozmyślać o tym, bo jeszcze będę się stresował w samolocie! :D

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Hejka, betweenthelines!

Naprawdę przyjemny tekst! Fajnie, że humor jest tak absurdalny i momentami kompletnie szalony, nie da się nie uśmiechnąć.

Ciesze się, bo chyba nie każdy tak to odebrał! :D

Jednocześnie widać emocje bohatera i napięcie, co dodaje tekstowi głębi i nagle zmywa uśmiech z twarzy, brutalny zabieg, ale bardzo trafiony. Połączenie śmiechu z lekkim dreszczykiem – jak najbardziej na tak.

Bardzo mnie cieszą te słowa. Dziękuję serdecznie za opinię i miły komentarz!

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Hejka Holly!

To ciekawe :O

Ano, najpierw nie mogłem sobie tego wyobrazić, ale jak miły Pan zaczął swoim akcentem naśladować ten dźwięk, zacząłem rozumieć o co chodzi :D

Moment. Czyli bydło defekuje na zmarłych…?

Wiesz, oni troszkę inaczej do tego podchodzą haha.

Bardzo ładny wstęp. Zgrabnie, dosłownie w kilku słowach nakreśliłeś bohaterów, akcję i czas.

heart

Cytując Kota w Butach ze Shreka: “Boże w niebiosach. Nie będę płakać. Przecież nie będę tu płakać!”

Jest też taka piosenka “Nie rycz mała nie rycz” XD

Do poprawek się nie odnoszę, bo zgadzam się z każdą, dziękuję bardzo, poprawię w wolnej chwili.

Kto by pomyślał, że losy nieznanego mi ludu i kultury, która nigdy mnie nie interesowała, tak mnie wciągną. I to takim skromnym szorcikiem. Mało tekstu, dużo treści.

Bardzo mnie to cieszy, dokładnie taki był zamiar.

Podoba mi się też przedśmiertna konkluzja głównego bohatera. Całe życie myślał, że można bronić jedynie włócznią, czyli atakiem. A tu jednak uratował tarczą. Ładnie pokazałeś też to zespolenie czy też utożsamienie się wojowników z bronią.

Dużo jest głosów, że nie wybrzmiało to mocno, ale cieszę się, że Ciebie przekonało!

Poza tym ile Ty jeszcze tych nominacji i Piórek będziesz dostawał? Sodówka będzie Ci się z uszu wylewać.

Hah! Sam jestem zaskoczony, w życiu bym się nie spodziewał, że ten tekst będzie nominowany.

Mimo moich usilnych wewnętrznych starań, żeby Cię zbytnio nie rozpieszczać, wyszedł czysty, nieskazitelny TAK. Ech, no trudno, jakoś trzeba z tym żyć.

Przestań, przestań. Nigdy bym nie uwierzył, że z przyjemnością wstawiłabyś “NIE”. Ale szczerze przyznaję, że jestem w szoku. Sama nominacja to dla mnie wyróżnienie, przy tak krótkim tekście. A to, że jeszcze dostaje pełnego, czystego TAK-a… jestem spełniony przy tym szorcie, cokolwiek dalej się nie wydarzy! 

Dziękuję bardzo za tak miłe słowa i odwiedziny!

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Kojarzy mi się to trochę z przygodami Garfielda. Na podstawie tych shortów mogłaby powstać seria krótkich komiksów albo animacji.

Całkowicie popieram. Dlatego ostatnio porównałem do “Eksplodujących kotków”. Znajdź rysownika CZARNA2 i jazda!

You cannot petition the Lord with prayer!

bez względu na to, jakby się nie ułożył,

Nie mamy tutaj porównania, w mojej opinii powinno być “jak by się nie ułożył”. Ale polecam jeszcze sprawdzić.

Odgłosy wydobywały się z niej

A może z jej wnętrza?

Ty jesteś nim

Ty nim jesteś.

Ja na przykład przeczytałam dwa razy,

Wkradł się rodzaj żeński.

Rysowałam znaki obronne

j.w.

 

Ciekawe, zabawne – jak cała seria. Fajnie, że decydujesz się ją kontynuować. Czytało się bardzo przyjemnie. Chociaż troszkę paradoks, że diabeł broni się przed demonami metodami pogańsko-egzorcystyczno-satanistycznymi XD Ale odbieram to jako żart, całkiem niezły. 

Klikam i pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Grzesiek12,

Cieszę się, że uważasz problem za ciekawy. Mam nadzieję, że nikt nie przeczyta Twojego komentarza przed zapoznaniem się z szortem, bo pięknie streściłeś wszystko haha.

Czy technika przyszłości uczyni nasze życie lepszym, czy wręcz przeciwnie? Wynalazki komplikują nam życie, zamiast je ułatwić.

Zwykły automat do kawy może w każdej chwili się zepsuć, sprawiając nam problemy. To nas dotyka codziennie w nowoczesnym świecie.

Chyba nie o tym był tekst, ale tak, pytania ciekawe.

 

Robercie,

Dzięki za przeczytanie i miłe słowa! Cieszę się, że zawsze mogę liczyć, że wpadniesz!

Dość często bywa, że komedia to tragedia, która przytrafia się innym.

Zdecydowanie!

 

regulatorzy,

Znakomicie pokazana scenka kabaretowa z dramatem twórcy w tle.

Byłem ciekawy Twojej reakcji, bo wiem, że kabaretów nie lubisz. Tym bardziej się cieszę, że uważasz, że scenka jest pokazana znakomicie!

Mam nadzieję, Michaelu, że w szufladzie znajdzie się jeszcze to i owo. ;)

Coś tam się jeszcze kryje, ale z pewnością nie jest gotowe, by ujrzeć światło dzienne. Ale od pewnego czasu tworzę nowe, długie opowiadanie. Jak się uda dokończyć, chętnie wrzucę na stronę!

Poprawki naturalnie wprowadzam, dziękuję Ci za nie.

 

Pozdrawiam wszystkich!

You cannot petition the Lord with prayer!

Troszkę chaotyczne opowiadanie. Nie porwało mnie, ale też nie jestem wdzięcznym odbiorcą cyberpunku, nie są to moje klimaty. 

Neon świeciły na tle ciemności.

Neony.

i dostał do suchego

dostał się.

West Angle.

West Angel.

 

Jest trochę błędów, wypisuję tylko kilka. Warto przejrzeć treść.

Nie jest to tekst bardzo zły, ale jeszcze sporo pracy przed Tobą i tego Ci życzę.

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Hej,

Mi akurat średnio spodobały się te humorystyczne wstawki polityczne, ale nie było ich dużo więc przełknąłem. Ale to subiektywnie, ja po prostu nie lubię tak dosłownych komentarzy w literaturze, ukryte bym docenił.

Ale to tyle, bo reszta bardzo przyjemna, ciepła, emocjonalna. Jako tata tym bardziej doceniam!

Lekka fantastyka, ale subtelnie dodała smaczku.

Udane opowiadanie, które chętnie polecę do biblioteki!

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Smutne, ale dobrze napisane i ciekawe. Jak na debiut (a fragmentów nie liczę, więc powiedzmy, że debiut) całkiem dobre. Liczę, że napiszesz coś dłuższego i zawierającego fantastykę.

Polecam też czytać i komentować teksty innych, wtedy z pewnością więcej osób wpadnie do Ciebie.

Pozdrawiam i powodzenia!

You cannot petition the Lord with prayer!

Hej,

No, byłem bardzo ciekaw do czego Bill dąży i co szort przed nami ukrywa. Finał bardzo na plus. 

Bardzo mi się podobało. Szkoda, że nie zdążyłem jak jeszcze byłeś pod Anonimem, ależ miałbym zdziwko po odkryciu, bo znowu zaskoczyłeś czymś nowym. Graty!

Fantomowy klik! Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Fajne, zabawne, sympatyczne – niczego innego się nie spodziewałem! :D

Fantomowy klik, pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Hej, piszesz rzeczywiście dość realistycznie. Fajnie prowadzisz myśli. Wiem, że powtórzenia są celowe, ale jednak w niektórych momentach troszkę bym je ukrócił. Nie całkowicie – troszkę.

O ile opowieść do mnie nie trafiła szczególnie, nie widzę też w niej fantastyki, tak podoba mi się Twój styl i fajnie, że go rozwijasz.

You cannot petition the Lord with prayer!

Zgadzam się z resztą, pomysł tu był, fajnie jakbyś stworzyła z tego rzeczywiste opowiadanie. 

Ale nie odmówię, że narracja prowadzona ciekawie.

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Przyjemny szorcik – jak i cała seria. Na niczym się też nie potykałem, dobrze napisane. 

Pozdrawiam i chętnie dobijam do biblioteki!

You cannot petition the Lord with prayer!

Nowa Fantastyka