Profil użytkownika


komentarze: 1268, w dziale opowiadań: 992, opowiadania: 394

Ostatnie sto komentarzy

Jimie,

troszeczkę wody w Wiśle upłynęło i nie wiem, czy ktoś tu jeszcze do dyskusji wróci, ale chciałbym się odnieść do Twojej wypowiedzi, bo jest 1) ciekawa 2) wartościowa. Myślę też że warto rozszerzyć nasze, a przynajmniej moje, stanowisko, bo stawiasz słuszne tezy, ale nie do końca się mogę zgodzić z wyciąganymi wnioskami w kontekście poradnika.

 

Na wstępie – to nawet nie jest polemika, bo się z Tobą w większości zgadzam bo muszę być miły, ponieważ Ty też byłeś. Poza tym warto nasze wspólne interakcje rozszerzyć :)

 

I może zamiast zakazywać noży – warto pokazać, że można nimi nie tylko zabijać, ale również i smarować chleb?

Zacznę od końca, a co. Pełna zgoda tutaj – sam zawsze używam metafory o włóczni: generalnie przydatne narzędzie, pozwala polować, bronić swojego plemienia, a i innych funkcji ma sporo. A że ktoś wpadł na pomysł, że można ją też wbić w kolegę stojącego obok… cóż…

Myślę, że na tym gruncie włócznia-nóż nie powstanie między nami spór. Na upartego włócznią też posmaruję chleb.

 

Poradnik jest próbą jakiegokolwiek uregulowania tego, co już mamy – a problemy z AI już są i to na poziomach piórkowych. Ja pojęcie o AI mam takie sobie – z perspektywy prawnej chcąc nie chcąc coś wiem, bo taki mam zawód, z technicznej, to pozostaje to dla mnie do pewnego stopnia czarna skrzynka czy inny chiński pokój Searle’a. I myślę, że dla wielu Użytkowników podobnie, stąd jakieś działanie było potrzebne na już. Zresztą akurat inni Autorzy wiedzę mają, co sam zauważyłeś.

Nie każda część tego tekstu jest fatalna – jeśli by Was to interesowało, mogę wypunktować, co tam jest źle i do zmiany (niestety, przede wszystkim kluczowe rzeczy).

Nie wiem, czy w imieniu wszystkich Autorów, ale zawsze chętnie człowiek się czegoś dowie :)

Już pomijając to, czy to prawo jest słuszne – prawo to będzie martwe – bo ludzie, którzy będą chcieli "iść na skróty" za pomocą SI – i tak będą to robić, tylko o wiele rzadziej (lub wcale) będą się do tego przyznawać i czynić zabiegi, żeby to ukryć.

A potem wpierać, że nie, wcale nie korzystali z SI, tak po prostu piszą.

I do tego chciałem się przede wszystkim odnieść. Do pewnego stopnia masz rację (a w pozostałym zakresie nie masz jej jedynie w mojej ocenie, której wartość jest jaka jest).

Nie jesteśmy i wątpię byśmy kiedykolwiek byli w stanie w ramach Portalu bezbłędnie identyfikować AI. Jeśli kiedyś Portal NF zacznie rozwijać się szybciej niż gen AI i pozwoli na jej pełne wykrywanie, to zaiste fantastyka stanie się ciałem i zamiesza między nami.

Zresztą mam wrażenie, że zarzut “martwości” regulacji można postawić większościom postanowień i zasad Portalu. Nie mamy prokuratury i policji, które będą je twardo egzekwować. Naszymi mechanizmami mogą być: działanie Loży i Administracji + ostracyzm. A Loża i Admini mają ograniczone możliwości (z wielu przyczyn, sam zresztą pewnie o tym wiesz lepiej i sam pewnie ubolewasz) działania bardzo sprawnie i w każdym indywidualnym wypadku. Zostaje działanie w ramach tej naszej umowy społecznej. Jeśli ktoś chciał oszukiwać, to przecież mógł na tysiąc sposobów już teraz. Od multikont, przez plagiaty itp. (dla niektórych i bety hehe).

I tak – poradnik jest… no właśnie, poradnikiem. Uznając go za twarde prawo moglibyśmy wydać się śmieszni, właśnie przez problem jego egzekwowania.

Dlatego piszemy o dobrej woli wszystkich. Bo choćbyśmy i na Portalu prawo karne, cywilne i administracyjne uregulowali, to bez dobrej woli Portal i tak nie ma sensu.

Dlatego poradnik ma być dla tych, którzy chcą działać dobrze, a nie zawsze są pewni jak to zrobić.

 

A przyjmując założenie, że większość będzie skłonna oszukiwać, pytanie czy ta społeczność ma sens?

I czy oszukiwanie dla laurów piórkowych/bibliotecznych jest aż takie atrakcyjne? Serio lepiej karuzelę vatowską sobie rozkręcić i za kasę z niej zrobić self-publishing :).

Jeszcze drobna uwaga co do kontrowersji dotyczących praw autorskich.

Mam wrażenie, że artyści dali się bardzo podpuścić i stać się bardzo użyteczną armią w wojnie, która nie jest prowadzona wcale w ich interesie. Podejrzewam, że podręczniki historii (które i tak będą gęste od wydarzeń w naszych czasach) – nazwą to największą manipulacją w dziejach.

Jest to wojna między wielkimi korporacjami, które tak naprawdę mają los artystów w nosie, a chodzi im tylko o to, by na tej wojence zarobić – jeśli wgryźć się trochę głębiej w temat pozyskania danych dla trenowania modeli – to obraz nie jest tak czarno biały – sugeruje się, że dane do kształcenia modeli zostały ukradzione, czy pozyskane w sposób sprzeczny z prawem autorskim, a w 99,9% przypadków jest to po prostu nieprawda.

Tu się zgodzę. Zresztą kwestia trenowania modeli nie jest jednoznacznie przesądzona prawnie jako “kradzież”, bo mamy całe TDM i kwestie dozwolonego użytku dla generalnego rozwoju i tego czy to działać powinno na zasadzie opt in czy opt out – choć trudno powiedzieć jak opt out miałby wyglądać. Tu oczywiście można się spierać, ale ja akurat nie w samym trenowaniu widzę problem i krucjaty przeciwko trenowaniu nie do końca rozumiem. Ale to wątek poboczny :).

 

Jeśli dobrze rozumiem Twój postulat z końca, to uważam, że jest on celny. Jeśli Portal miałby dawać możliwość rozwoju pisarskiego z mądrym wykorzystaniem AI, to słusznie. I tak w tą stronę zmierzamy. Nasz, nawet najbardziej zagorzały, bunt nie zmieni tego, że kolejne pokolenie spojrzy na to inaczej (mówię to niby jako “zetka” ale jednak w duszy millenials).

Tylko czy Portal faktycznie ma szansę mieć takie funkcjonalności?

Wcześniej nawoływałeś (i słusznie) do stąpania twardo po ziemi i tworzenia regulacji, które mają realne zastosowanie. Znając Portal, czy takie postulaty odnośnie funkcjonalności nie są trochę oderwane od tego jak on codziennie funkcjonuje?

A problemy mieliśmy i mamy tu i teraz. Trudno oczekiwać od kogoś skruchy i uczciwości, gdy nie było choćby zasady ogólnej, którą mógł złamać (albo nie była ona aż tak wprost wyrażona).

Teraz jest. Mam wrażenie, że choćby ostracyzm działa teraz nieco lepiej (ach te stare sprawdzone metody…).

 

Ostatecznie mam wrażenie, że poruszyłeś ciekawe kwestie, o których będziemy musieli dyskutować. Może da się zrobić dodatkowe wytyczne dla używania AI? Może da się znowelizować ten poradnik? Nie jesteśmy zamknięci na te opcje.

Dlatego Twój wpis nie wydaje mi się uderzać stricte w nasz poradnik, choć tak twierdzisz. Chyba zbyt srogo oceniłeś sam siebie :)

 

A nie zmienia to faktu, że Poradnik uważam za bardzo potrzebny tu i teraz, nie nazwałbym go prawnym bublem. A to, że zasady istnieją jest ważne, nawet jeśli nie mamy możliwości ich bezwzględnego egzekwowania.

 

Pozdrawiam!

(napisane bez ładu i składu, wiem)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem!

 

Cóż, w sumie w niejednoznaczności tekstu dostrzegam jego siłę. Najbliżej mi chyba było do interpretacji, którą wskazał Szafirowy Smok. Ale widzę otwartość.

Demon-babcia też mocny.

Ogólnie narastający klimat niepokoju znów oddany przez Ciebie celnie.

 

Pozdrawiam (i klikam)!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Termin na skomentowanie owych 80% Jury wyznacza do 31 sierpnia. I nie, nie będzie przedłużany, ale cieszę się, że się spytaliście ;)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem Kronosie!

Najpierw na bieżąco podczas czytania:

 

Troszeczkę zastanawia mnie jak można było w całym procesie badawczym ukryć, że nikt nie wie z jakiego materiału zrobiony jest artefakt. To chyba średnio możliwe? Niby poruszasz temat lekko w dialogu (i brawo, bo moja wątpliwość nie została zupełnie bez odpowiedzi w fabule!), ale chyba to jednak zbyt płytkie wyjaśnienie bym uwierzył, że ścisłe umysły się poddały.

 

Czy między 75 a 265 solem przedmiot nie zostałby złożony do depozytu? Tak jak nakazał zarząd?

 

Sam Maxwell to dobra postać – ma sporo ciekawych cech, jest naukowcem, a mimo to ma sentymentalną duszę (nie żeby to się z założenia wykluczało, ale scena z kiltem na Marsie bardzo mi się spodobała oraz to jak ten motyw wykorzystałeś).

Pierwszy raz od miesięcy spałem spokojnie. Czuję ulgę, mimo że tracę stanowisko i nie mam pojęcia co dalej. Prawdopodobnie wrócę do akademii.

Hmmm… No nie wiem, czy powinien czuć ulgę. Jako naukowiec, miał jednak jakąś kontrolę nad badaniami, a widzi, że to groźne i że zarząd nic sobie z tego nie robi. A tak to oddaje zupełnie wszystkie karty.

Zdaje się, że najlepiej będzie, jak po prostu zaakceptuję „nowego Maxwella”, albo – jak lubię go w skrócie nazywać – „Maxa”. Opór kosztuje zbyt dużo i za każdym razem okazuje się jałowy.

To również wydaje mi się szybkie i pochopne. Z nikim tego nie skonsultował? Nikomu nie powiedział? Nie próbował tego odkręcić? Tak po prostu się poddał?

Trochę brakuje mi walki o siebie z jego strony.

 

No to już po przeczytaniu. Ponownie (jak z Tytanem) intryga wydaje się spójna naukowo. Miło, że teraz wiemy czym jest artefakt. Albo przynajmniej, że cokolwiek o nim wiemy. Udany prequel. Znów działa krwiożercza korporacja, motyw oklepany, ale bardzo pasujący.

Powyżej wskazałem parę mieszanych odczuć. Uważam, że Maxwell w tekście, który jest walką o niego i etykę w nauce mógłby być nieco bardziej wyrazisty. Lepsza jest Seo-yoon. Zabrakło mi jednak postaci jak … .

Bardzo dobrze wypadło zakończenie i puenta, w punkt spięła tekst.

 

Miałem spory problem z oceną, więc pomogła mi tabelka. Tym razem mi trochę zabrakło, więc będę na NIE. To bardzo solidny tekst, po prostu poszczególne elementy i przez to całość wypadają niewybitnie, a porządnie. Lektura jak najbardziej udana.

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem!

Pomysł właściwie nieodkrywczy, ale przedstawiony oryginalnie. Sposób prowadzenia narracji, pozycja narratora, operowanie półprawdą lub nieprawdą – to wszystko niełatwe technicznie sprawy i robią robotę. Mam wrażenie, że ekranizacja krótkometrażowa tego szorta byłaby wyłącznie lub prawie wyłącznie czarno-biała. Tak sobie to wszystko wyobrażałem, taką ponurą atmosferę zaserwowałeś.

Pod tym względem jest to bardzo dobry, wyróżniający się tekst.

 

Z piórkiem mam problem.

Jest to dość krótkie, właściwie opiera się na jednej retrospekcji, która sama w sobie nie jest przesadnie ciekawa, bo i nie tym ma wciągać, a emocjonalnością. Natomiast trudno w takim tekście zaimponować językiem lub fabułą.

Zabieg fantastyczny też jest nikły, ot taka Narnia w innych warunkach. Oczywiście podszyta okolicznościami może dawać szerokie pole do interpretacji ludzkiej psychiki. Gdybyśmy zobaczyli co dzieje się za drzwiami, może poczytali tekst z motywem drogi, zobaczyli, czy drzwi są metaforą czy raczej mają jakiś faktyczny wymiar. Wtedy może bardziej.

 

Nieprzyjemna jest ocena piórkowa takich tekstów. Ale chcąc nie chcąc muszę wziąć pod uwagę skąpą objętość, dość zwyczajny świat przedstawiony i niewielki element fantastyczny.

A jest to naprawdę niezły tekst i w tym tkwi nieprzyjemność oceny. Widziałbym Twój tekst jako wstęp do większej opowieści, w której ta ponura emocjonalność i pełen słabości bohater, przepleceni nagłymi rozbłyskami nadziei, faktycznie robią kapitalną robotę.

 

Ale będę na NIE.

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Tarnino

Science Wise GIF – Science Wise Monty Python – Discover & Share GIFs

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

No i to co pisze niezawodna bruce, poparte przez Jima i Outta to jest sedno. Przecież my się nie wyżywamy na Administratorach czy osobach z Redakcji. Czapki z głów za ich pracę, naprawdę.

 

Ale nie jest tak, że Portal na ten moment ma z pismem jakiś żywy związek. Nie uważam, być może głupio i niesłusznie, by bycie “kimś” na Portalu ułatwiało jakoś karierę pisarską, cokolwiek by to miało znaczyć.

Więc po prostu nie zasłaniajmy się Czasopismem, bo to są dwie odrębne sprawy. Portal ma działać dla Użytkowników. Ma się dać wrzucać teksty i dzielić opinią, a interfejs mógłby choć trochę być bardziej “user friendly”, ale bez przesady.

Nawet pod tym ogłoszeniem cała masa Użytkowników zadeklarowała ochotę wsparcia. Codziennie staramy się tu budować społeczność, by utrzymać chociaż te kilkadziesiąt osób na orbicie regularnej aktywności. Do tego nie potrzeba wiele (tylko ludzi dobrej woli, a ludzi dobrej woli jest więcej, jak śpiewał Niemen).

 

Z naszej strony, zwłaszcza takich Użytkowników i Użytkowniczek jak bruce, nie uważam, aby to były wysokie oczekiwania.

Być może jestem tu kompletnie w błędzie, ale ostatecznie, czy w zakresie samego Portalu logo NF daje aż tak dużo? Przez ostatnie parę lat moim zdaniem kompletnie nie. Bo nie ono mnie tu utrzymało, ale przyjaźni i kompetentni ludzie, z którymi równie dobrze mogłem spotkać na innych portalach czy stronach pisarskich.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem!

Krótko, bo już mądrzejsi się wypowiedzieli.

Mnie obszerność nie przeszkadzała, a teoretycznie nie jest to tekst bliski moim gustom. Uważam, że każdy znak był potrzebny, a na pewno każdy był przyjemnością w lekturze.

Warstwa dramatyczno-emocjonalna wypadła kapitalnie, a przede wszystkim wiarygodnie.

Co jednak najbardziej imponuje, to światotwórstwo. Kurdebele, ile Ty tu tego wymyśliłaś. Oczywiście, nie wszystko zostało fabularnie wykorzystane, masa ciekawych stworzeń, a także część ekosystemu i powiedzmy układu politycznego jest wspomniana wyłącznie jako tło, ale nie zmienia to faktu, że rozmach budzi podziw. A sposób prezentacji sprawia, że mam niemal pewność, że wszystko to jest spójne i kompletne, tym bardziej w tak ciekawym ujęciu Drugiej Cywilizacji. Być może na początku gubił mnie lekko natłok nazw własnych, ale udanie to potem rozjaśniłaś.

Świetne są również postaci. Różnica między dziewczynkami – Dash jest odważna, pełna zrozumienia i “mocy”, Ila wydaje się słaba, wręcz “pierdołowata”. Ten dysonans kapitalnie wypada w krótkich fragmentach i szybkich zmianach narracji. Każda z nich oferuje ciekawe doznanie fabularne dla czytelnika. Do tego osoby z ich otoczenia są po prostu intrygujące, także ciągnęły mnie do przodu w czytaniu.

 

Cóż, była to fascynująca lektura i będę na TAK ;)

 

– Ludzie z osady nie są bezpieczni. Mogą nas skrzywdzić.

Niby słowo bezpieczni można zastosować w taki sposób, ale mam wątpliwość.

Dash się sądziła, że zobaczy Ilę jeszcze raz, ale pozwolono im na pożegnanie.

Tu wkradło się “się” :)

 

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

laugh

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

… ooookeeeej… cenna obserwacja psychologiczna? :)

Wbrew pytajnikowi potraktuję to jako komplement :)

Gdzie jest umowa kwiatka o pracę? I prowadziłeś mu teczkę pracowniczą? XD

Paaaaniii dobra, kwiatek siedzi na B2B. Ale ponoć ma pozwolenie na pracę w Polsce. Choć nikt nie sprawdzał empirycznie.

… poszukiwanie odpowiedniego gifa ujawniło tylko Taylor Swift hopsasającą po scenie w rajstopach z jedną nogą :D

Wolałbym nie być nią chyba… Więc dobrze, że nie jestem :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

wink

 

W tej pracy o piratach jest, że oni specjalnie sygnalizowali, jacy to są straszni, żeby im ludzie dawali fanty :) ale każdy pirat miał własnego Jolly Rogera, żeby gorsi piraci mu nie kradli marki :D super sprawa :D

Jayson's Reading Progress for Stardust – Apr 29, 2021 04:00AM

 

https://www.youtube.com/watch?v=LYM5E66WoxA 

A mi się skojarzyło z Gwiezdnym Pyłem to XD

… nie? Najwyżej na własną niezdarność (lub na tego, co tę szafkę w takim głupim miejscu postawił, a mam takiego jednego, wrrr :D, co zastawia na ludzi pułapki).

Hmmm (ale nie takie twoje “hmmm”) ja to jestem wtedy zły na szafkę. Wybieram rozwiązanie najwzględniejsze, zamiast być złym na siebie. A że to jest głupawe, co poradzę.

W sumie tak. Jak wielką paranoję mamy? XD (Paranoję lub animizm XD)

Wielką.

Wielka Paranoiczka/Wielki Paranoik (gender neutral nazwy stanowisk jak prawo nakazuje XD) brzmi jak dobry tytuł do dbania o mroczną reputację.

Życie jest trudne, a my nie jesteśmy pępkami świata (wyobrażasz sobie, ile ten świat miałby pępków? Mógłby być złolem w FMA!) :D

Hyh :)))) No nie jesteśmy, ale czy większość przedstawicieli naszego gatunku jest tego przez cały czas świadoma? Chyba nie bardzo ;)

Otóż to. A czy kwiatek miał wobec Ciebie jakieś obowiązki? :D

Obiektywnie nie. Skrajnie subiektywnie – być może XD

Ano…

Tzn. ja tu jestem cały czas świeżaczek, ale jak będzie nowy portal to już będę mógł mówić prawie jak weteran (i znów kwestia reputacji!)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

A jeszcze, bo nie wiem, czy to gdzieś wybrzmiało, a jeśli wybrzmiało, nie zaszkodzi powtórzyć – Portal ruszył i liczmy, że się znów nie wykrzaczy. Zatem termin konkursowy do 9 sierpnia, do końca dnia :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

W tagach ma "filozofia" ^^

Ale musimy rozróżnić ekranu od prawdy czasów, w których żyjemy. Apropos tej post-prawdy, to jest jeszcze prawda marketingu, której objawem są tagi. Na razie uprawiam ją znakomicie, bo raz sprowokowałem Cię “nauką” a teraz “filozofią”. 

Zwykły zastanawiacz? XD

A to nie jest gatunek na wyginięciu?

Okej, zgaduję :) W końcu nie wiem, co Ci się wydaje ;)

A to ja mam wiedzieć? Pfff… Jezu jakie to dorosłe życie jest beznadziejne.

… jak to zrobiłeś? Nawet moje się jeszcze nie rozsypały :D

Obstawiam gości. To zawsze jest wina gości.

No i nie zapomnijmy, że to zły kwiatek był.

Hmmmmmmmmmmmmmm. Ciekawe podejście. Ale pomijasz jeden drobiazg – może kwiatek miał jednak niewłaściwe warunki i nie mógł urzeczywistnić swojej entelechii – tylko Ty o tym nie wiedziałeś? A w sumie nawet dwa drobiazgi, bo może mieli jakiś powód, żeby właśnie tak wymyślić kwiatki? :)

Tak, tak. To jest dla mnie jasne. Ale właśnie jako emocjonalny użytkownik tego świata trudno mi to było sobie uzmysłowić w momencie dokonania się rozpadu. Więc wbrew racjonalnemu przełożeniu moich pretensji na okoliczności niewątpliwie obiektywne lub prawdopodobne, zrzucam na biednego kwiatka.

Czy jak kopniesz małym palcem u nogi w szafkę to nie jesteś zła na tę szafkę?

(w sumie to autentycznie ciekawe)

Albo jest zbiorową halucynacją naszych potrzeb prawidłowego światotwórstwa.

A może? XD

No ja nigdy chłopa nie widziałem na żywo i nie dotknąłem(i nie wsadziłem palca w miejsce gwoździ i ręki mojej w jego bok nie włożyłem itp.). Więc być może Sanderson nie istnieje.

Kurka, w fantastyce pewnie by mógł! XD Napiszesz? ^^

W sumie to ciekawy punkt wyjścia do tekstu. Tylko ludzkość by wiele nie pociągnęła, jeśli wszystkie by tak zrobiły. Ale jeden kwiatek, młody aktywista próbujący zmienić system…

Greta Thunberg GIFs – Find & Share on GIPHY

Hę, ale kwiatek nie stwarza się sam. I nie modyfikuje po swojemu, bo… nie ma wolnej woli. Czuję potencjał fantastyczny ^^

No właśnie. Sensownym byłoby zdenerwowanie i ocena moralna stworzyciela kwiatka, ale że bywa to trudne, to istoty emocjonalne mogą taką ocenę przekładać na stworzonego a nie stworzyciela.

 

Pytanie niegłupie, a odpowiedź – hmm. Jeśli kwiatek jest na tyle rozumny, że może robić takie numery, to chyba faktycznie możemy go oceniać pod kątem moralności. Niedobry kwiatek :)

Czyli kwiatek może rozumnie stać się nierozumnym, by uniknąć ocen moralnych swojego postępowania.

ETA: Bo zapomniałam. Jeśli Twoje rozczarowanie ma być podstawą oceny kwiatka, to by zakładało, że sensem kwiatka jest dostarczać Ci przyjemności – a to niekoniecznie prawda :)

Być może nie kwiatka, ale sens jego pojawienia się u mnie na mieszkaniu był taki. Hedonistycznie i egocentrycznie patrząc to w sumie podstawą oceny jest spełnianie przez niego tej funkcji. Inaczej rzecz ujmując: “rozczarował mnie pan, panie kwiatek”.

 

Chaotycznie, bo coś mnie ten resuscytowany Portal szwankuje.

Jeszcze będziemy mówić, że kiedyś to była stara wersja, teraz to już nie ma wersji…

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

W punkt ;)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Ahhh i tutaj dotarły tarninowe kolce :)

Nie spodziewałem się hiszpańskiej…

Nobody Expects The Spanish Inquisition GIFs – Find & Share on GIPHY

 

Prawie się udało ><

Sprowokowałem aż dwa bloki. Więcej mikrokawalerek dla polskich rodzin będzie!

 

Nie no, miło, miło, że się Tarnina pofatygowała, choć czasami trudno się tłumaczyć z zeszłorocznych tekstów. To znaczy może łatwo, gdy ktoś powie, “fajne, ale ten jeden dialog mi nie pasuje (…)”, trudniej, gdy ktoś przeanalizuje opko bardziej niż Jury, autor i wszyscy komentujący razem wzięci :)

Ale chylę czoło, że tyle chciało Ci się o takim o tekście napisać.

 

Nie wiem, czy ten tekst miał być filozoficzny, bo nie roszczę sobie prawa do filozofowania na poziomie zaawansowanym. Co najwyżej luźno się zastanawiam nad życiem i to nie w naszym świecie. I swoją drogą nie wiem, czy chciałbym się zastanawiać dużo bardziej, bo mam wątpliwość, czy ktokolwiek chciałby to czytać XD

Ale no wiem, wiem, wszystko jest filozofią po trochu (no i dlaczego nie ma tu Vactera??).

 

Do błędów szykow(n)ych się przyznaję, zdarzają się one mimo sczytywania na głos i dobrej woli. Wszechobecny naporze anglicyzmów, dzięki. Nie pozdrawiam (owego naporu [i burzy XD], nie Ciebie, Tarnino)

A Twoja bohaterka wychodzi, przykro mi bardzo, na Jokera – bo ona może decydować i zdecydowała, że zrobi to, na co akurat ma ochotę, niezależnie, jak bardzo to jest głupie (bo raz, popsuła własną i kolegi pracę, na której mu zależało, dwa, alienuje tym kolegę). A wyznawanie nihilizmu nie oznacza, że się nie podlega ocenie moralnej, tylko że się udaje. Sorry. Zajrzyj tu

Niech Ci nie będzie przykro!

Lets Put A Smile On That Face GIFs – Find & Share on GIPHY

 

Zajrzę :)

 

Możliwe, że nie da się w ogóle myśleć bez wolnej woli (trudno orzec)…

Nietzsche dostał żółtą kartkę za oskarżenia o brak wolnej woli, więc wolność dyskusji jest mocno ograniczona w tym zakresie :)

https://www.youtube.com/watch?v=YJtGv61K4aU 

Najbardziej rzucającą się w oczy przyczyną tego stanu rzeczy jest bardzo chwiejny rejestr: to używasz słów i zwrotów baśniowych, to wręcz urzędowych, a nie mamy tu do czynienia z parodią, więc to zgrzyta.

A to może i być! Zerknę sobie (choć już zerknęłaś XD) i to przelecę pod tym kątem, bo faktycznie nie miałem generalnego zamiaru poza nieco mitologicznym wydźwiękiem. Tzn. miotanie się między typowym fantasy a baśnią jest możliwe.

Ponadto rzecz jest nieco mniej głęboka, niż Ci się zdaje :) jako się marudziło wyżej. Niestety, sęk w tym, że natura nie dlatego nie podlega ocenie moralnej, że moralność jest czymś "zmyślonym" (choć, gwoli uczciwości, istnieją w etyce liczne, choć nie śliczne, kierunki irrealistyczne ;D), tylko dlatego, że natura nie podejmuje decyzji, więc nie ma w jej przypadku czego oceniać.

Cóż, nie wiem czy wydaje mi się, że jest głęboka. Odkrywać niczego nie zamierzałem. Zresztą, czy przyjmując, że opisujemy świat inny niż nasz, mający istoty inne niż w naszym, a do tego przyjmując, że ocena kryteriami moralnymi jest tylko i właśnie… oceną. To znaczy nie chciałbym, aby z tego tekstu wynikało, że ocena moralna Bielki jest uzasadniona. Ale czy nie zmienia to faktu, że inna istota taką ocenę może wyrazić?

Mi się np. wczoraj kwiatek zupełnie rozsypał, mimo że był ładnie podlewany, miał tyle światła ile trzeba, doniczkę fajną i ziemi dość. I tak o się rozleciał na kawałki (serio, wyglądało jakby ktoś lego rozsypał XD). I sądzę, że kwiatek ten postąpił niegodnie i byłem na niego zły – a że to głupia złość, to osobna kwestia.

Być może (co chyba w pewnym miejscu sugerujesz i to ciekawa myśl) moja złość powinna uderzyć w Boga/Iluvatara/Zeusa czy inną Demeter i im podobnych – bo w moim przekonaniu dziadowsko wymyślili tego kwiatka. Ale chcąc nie chcąc, oceniłem tego kwiatka moralnie negatywnie.

Zapewne popełniłem w tym błąd, bo kwiatek niczemu nie winny i pewnie zawiniła moja pozornie dobra pielęgnacja lub inne okoliczności środowiskowe. Tylko mój gniew, a przez to i ocena, niewiele się tym wczoraj przejmowały.

Bo to zły kwiatek był.

Puenta jest taka, że już jest nowa roślinka i się do mnie uśmiecha :)

Tolkien też nie powstał w Wielkim Wybuchu :P

Ale Sanderson powstał, no nie? Bez przesady, skądś chłop musiał te swoje miliony światów wziąć.

Albo jest zbiorową halucynacją naszych potrzeb prawidłowego światotwórstwa.

Według Tomasza – owszem (piękno, dobro, prawda stanowią raczej sposoby patrzenia na jedną rzecz, niż różne rzeczy)

Wy jesteście z Tomkiem na “ty”? Mocne. Chyba że on z przezorności mówi np. “św. Tarnino” XD

jestem święcie przekonany, że Tarnina zna co najmniej dwa fachowe pojęcia na taki zabieg :)

 

Pudło :D Może Ślimak zna ^^

Sad Holy Grail GIF by Monty Python – Find & Share on GIPHY

 

Ha, nie tylko Twoje są gify z Monty Pythona!

Nie może się zbuntować przeciwko byciu kwiatkiem. A człowiek może, i wtedy jest zły. Właśnie dostałam własny egzemplarz "Etyki nikomachejskiej", to za jakiś czas mnie spytasz :D

No a jeśli by mógł? Tak w myśl poniższego, czy jeśli kwiatek mógłby stwierdzić: “pieprzę fotosyntezę” (ja wiem, że fantastyka nie uzasadnia wszystkiego, ale trochę uzasadnia, że coś “nie jest tak jak u nas”).

Rozumiem, że to rodzi pytanie o podstawę, tj. czy ten kwiatek dalej jest kwiatkiem, bo jeśli nie jest, to już go możemy moralnie ocenić. No ale właśnie, czy tak niedozwolonym i niemożliwym jest stworzenie istoty pół na pół?

(zobrazowanie graficzne postawy nihilistycznego kwiatka z uniwersum wiewiórek)

zbuntowała się wiewiórka memy, gify i śmieszne obrazki facebook, tapety, demotywatory zdjęcia

 

Nie wiem, stawiam pytanie, chyba nawet nie krytyczne (może chociaż nie kretyńskie).

 

A tyle Ci się udało osiągnąć, że uzupełniłem sobie jako tako zaległe od Ciebie poprawki w “O prorokach, pieniądzu i czterdziestu dwóch i pół orkach” na razie na swoim dysku, bo kij wie, co Nowy Portal zrobi z naszymi mądrościami tekstowymi i komentarzowymi XD

Yoda's Backwards Talk in 'Star Wars' Proves He's a Good Guy/Alien Wizard

 

Pozdrawiam tarninowe kolce!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

 

oraz dodatkowe

Kopię roboczą! Kopię roboczą! Królestwo za kopię roboczą!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Na pewno proszę się nie martwić, ze strony Jury będziemy robić tak żeby i teksty jeszcze zdążyły wlecieć i może nawet sekcja zgadywanek się na chwilkę pojawiła.

Jeśli oczywiście Nowy Portal nam na to pozwoli.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

To mi miło, że Ci miło!

Wszystkim miło, wszystko super i tylko Portal nie działa XD

Ten fragment pochodzi z pierwszego większego gdzie Koenrad jest młodszy, bardziej neurotyczny, spokojniejszy. Potem jak Materii Prima czy Koernadzie z Mirtu jest bardziej cyniczny ale i większym ekstrawertykiem. Tak myślę przynajmniej

A tego nie wziąłem pod uwagę.

Kolejna kwestia problematyczna przy dłuższym niż jeden tekst uniwersum – autor zna ciągłość rozwoju postaci i świata, czytelnik wyrywka – nie.

 

Nic jednak nie zmienia tego, że po prostu fajnie sobie przeczytać fantasy przygodówkę.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

To jeszcze ocena piórkowa. Tekst betowałem i przez to było to dla mnie podwójnie trudne. Ogólnie ocena piórkowa tekstów betowanych to specyficzna kwestia, ale regulamin nakazuje głosować, nie mamy też zwyczaju wstrzymywania się.

Ocena na TAK właściwie wynika ze wszystkiego, co już powiedziałem.

W języku 1 nie dałem, bo jest on prawidłowy, porządny, ale nie powala wartością artystyczną, po prostu ciągnie nam fabułę tak jak powinien.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem Zygfrydzie!

NIEta rozumiem, faktycznie wskazałeś to, gdzie tekst jest niewątpliwie słabszy. Niemniej, chyba bardziej cieszy mnie to, że to co sam identyfikowałem jako mocniejsze strony – Pring (pełna zgoda, bohater najciekawszy, najmniej jednowymiarowy), tempo, akcja – oceniasz pozytywnie.

Dzięki śliczne za odwiedziny i opinię!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Ooo Gryzok dokonał podgryzania moich portalowych korzeni!

I jeszcze uznał podgryzanie za smaczne :)

 

Kurdebele nie pamiętam tego odcinka. Skazałeś mnie zatem na grzebanie w odcinkach Kubusia. Łagodna to kara i godna, przyjmuję ją z ochotą.

Choć Tygrysek to nieczęsto bywał asem myślenia. W końcu nie do myślenia całe ciało ma z gumy. I sprężyny w ogonie.

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Cześć melendurze!

Z opóźnieniem, ale przybywam.

Aleś sentymentem zajechał w przedmowie :(. Ale jak Cię najdzie na wiedźmińskiego szorta to wrzucaj, przyjemnie się to czyta, nawet fragment i nawet dla osoby nie do końca siedzącej w Wiedźminie.

Walka faktycznie wypadła nieźle. Jest dynamiczna, ma sporo szczegółów a jednocześnie się nie dłuży. Koenrad idzie przez te pomieszczenia, to też dodaje klimatu.

Pomimo że to fragment, to jako samodzielna scenka wypada całkiem całkiem.

 

No i fajny ten Koenrad, bo on przeważnie taki chłopak zamyślony, prosty, a tutaj wciąż w tym stylu, ale energią i dylematem. Nie chodzi o to, że to naprawiony błąd, raczej, że znalazłeś dobre środowisko i motywację dla wybranego charakteru bohatera.

 

A i z “kultystami” bym nie szalał. Wiem, że sam tego używałem ostatnio i miałem spory dylemat, ostatecznie Zakapior mnie przekonał, że to jednak zgrzyt z polskim. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/kultysta;24815.html to mnie nie przekonało aż tak bardzo, ale zostawię, a co.

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem!

Faktycznie tekst pozostawia spore uczucie dyskomfortu, nie ulega wątpliwości, że zamierzone przez Autorkę. Znakomite zobrazowanie głębi emocji, choć to tylko scenka. Przez chwilę zastanawiałem się, czy bohaterka jest tylko alegorią/uosobieniem czegoś konkretnego, ale jak rozumiem to pośmiertnie utrzymana zazdrość/obsesja?

Wypadło bardzo solidnie, ponuro, toksycznie.

 

Pozdrawiam i doklikam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

A, nie dodałem, że klikam :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem Heskecie,

 

parę zdań, które wydały mi się niezręcznie brzmiące:

Patrzył z niedowierzaniem na dłonie i uniósł twarz do światła.

Chyba nie podoba mi się pomieszanie czasownika ciągłego z jednorazowym.

Walczyłem w twoim imieniu oraz przelewałem krew.

Nienaturalne wyliczenie.

Jeśli jest, jak mówisz, to nie musimy się przejmować

Pierwszy przecinek zbędny?

Wiedzieli, że Konko sam był sobie winien, ale żaden z nich nie chciał przyznać, że patrzenie, jak jest wrzucany do lochów, nie należało do przyjemnych.

Troszkę zagmatwane to podwójne zaprzeczenie. 

Z ciemności wyłonił się kształt.

Przerażony, upadł. Cień zbliżał się w jego stronę.

Podmiotem drugiego zdania został kształt.

Rajko upadł i czołgał się w stronę wozu.

E no, upadł już wcześniej, ile mu każesz upadać ;)

 

To jakieś absolutne drobiazgi.

 

Wrażenia z lektury mam bardzo dobre. Trochę to mieszanina takiej powieści z morałem i refleksją a przygody D&D z włamaniem i uwolnieniem więźnia. Widzę, że niektórym to przeszkadzało, ale mi się to nawet spodobało. No naprawdę z ciekawością czytałem i wyczekiwałem zakończenia akcji ratunkowej oraz spodziewanej puenty filozoficznej. Dwójka bohaterów sympatyczna, prosta z dobrze dobranym językiem dialogów.

Momentami szybko przerzucałeś perspektywę, ale nie czułem się zgubiony, a dynamika akcji była spora.

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Pisz, pisz Vacterze i tak poczekamy na powrót możliwości publikacji tekstów :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Jury musiałoby mieć jakieś zaległości, a jak wiadomo Jury jest tak do przodu, że przeczytało nawet te teksty, których jeszcze nie wrzucono ;)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Jury oczywiście weźmie te okoliczności pod uwagę. Tak samo jak Wy, nie wiemy kiedy możliwość wrzucania tekstów wróci. Na pewno, gdy tak się stanie, damy Wam jeszcze chwilkę na wrzucenie tekstów. Także macie czas, kto może niechaj startuje!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Gratulacje!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Yay! Dzięki za wizytę i komentarz! heart

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Ufff… przestraszyłem się po tym “Nie.”, że nie będzie sympatycznie ;)

 

Zmiana dokonana.

 

Dzięki! heart

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Dzięki Anet! heart

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

A widzisz, Ślimaku, jakoś kojarzyłem to “pozdrawiam ślimaczo”, skądinąd kapitalne :)

Możliwe, że “ślimaczo” trafia się wtedy, gdy bardziej się odrywam od realnego życia i wczuwam w swoją “osobowość portalową”

“Osobowość portalowa” to bardzo ciekawe pojęcie. Nie myślałem o tym dotychczas, ale w sumie całkiem intrygujące.

Wydaje mi się, że teraz rozumiem zamysł, dzięki za wyjaśnienie :).

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem Ślimaku!

Wiele już zostało powiedziane, obawiam się, że trudno mi będzie napisać coś naprawdę oryginalnego i wartościowego, postaram się w miarę zwięźle podzielić wrażeniami.

Jak zawsze przesadnie odbierasz wartości swoim komentarzom, ja się ogromnie cieszę, że pojawiłeś się z oceną. Rozumiem zwięzłość, bo taka też specyfika komentarzy pisanych już przy głosowaniach, nie ma co powtarzać. Niemniej, bardzo mi miło usłyszeć Twoją opinię.

Świat przedstawiony jawi mi się jako tygiel z różnymi elementami low fantasy, bez wyrazistego własnego charakteru, obciążony umownością, kiedy bohaterowie od pierwszej sceny narażają się na walkę z liczniejszymi przeciwnikami bez koniecznej potrzeby, niby dlatego, że są w praktyce niezwyciężeni, ale potem cała reszta utworu dowodzi, że jednak mieli się czego obawiać.

Niewykluczone, że to zdanie samo w sobie jest mądrzejsze niż jakakolwiek mądrość, którą próbowałem zawrzeć w tekście :)

Ale identyfikacja słuszna, bo i nie jest to świat, który w założeniu ma być bardzo oryginalny, faktycznie jest splotem wielu wątków fantasy. Elementów z high raczej unikam w nadmiarze, bo mam wrażenie, że ich patos i górnolotność (choć osobiście lubię bardzo), niekoniecznie sprawdzają się portalowo.

Nie mam nic przeciwko smakowitej przygodówce, to oczywiście można dobrze zrobić, ale tutaj wydało mi się, że natłok scen walki zawczasu “zabił” bohaterów, nie miałem kiedy przejąć się ich losami, skoro jakby istnieli po to, żeby można było barwnie opisać ich chwałę i śmierć (zwłaszcza widoczne w przypadku Gerwiny). Wyasygnowałbym też więcej miejsca na rozwijanie intrygi, żeby czytelnik przeczuwał nadchodzące zwroty akcji, żeby coś delikatnie podpowiedziało możliwość, że Ingrid i Pring są spokrewnieni lub przynajmniej mają ze sobą mocne i nieznane ogółowi powiązania.

No i to jest jedna rzecz, którą muszę sobie zapamiętać. Natłok, natłok i jeszcze raz natłok. Zakładam, że bierze się to u mnie z przekonania, że historią i intrygą opartą na maksymalnie dwóch-trzech wątkach byście się znudzili ;)

A jeśli chodzi o zwroty i sugestie do nich, to w pierwotnej wersji było ich znacznie więcej. Michael to wszystko bardzo łatwo rozszyfrował na becie, więc “utrudniłem” nieco. Być może za bardzo, choć przyznam, że trudnym zadaniem jest nie zrobienie intrygi zbyt łatwej i zbyt trudnej. Zdarza mi się skręcić w tę drugą stronę.

Potencjalne inne teksty postaram się napisać z mniejszym przesytem, nawet dla samego przetestowania jak mi się to pisze.

Nie chciałbym przeciążyć komentarza krytyką – co się łatwo zdarza, gdy uzasadniam głos na NIE – bo tempo akcji jest dobre, opisy żywe, widać przynajmniej próbę wpisania w to myśli o naszej rzeczywistości: zdecydowanie jest to mocny tekst biblioteczny. Na języku tu i ówdzie trochę się potykałem, ale nie były to jakieś rażące sprawy.

Być może nie byłem świadkiem takich komentarzy od Ciebie, ale wydaje mi się, że w Twoim wypadku nie ma mowy o przeciążaniu krytyką. Konstruktywna i uzasadniona krytyka tylko mogą pomóc :). Sam fakt, że to dla Ciebie tekst biblioteczny sporo dla mnie znaczy.

I ostatecznie, pisałem wyżej, miał to być po prostu “o taki akcyjniak”. Ktoś kogoś uderzył, ktoś kogoś okłamał, ktoś został zrobiony w “bambuko”. Nominacje wpadły i bardzo mnie to cieszy, ale oczywiście rozumiem taką a nie inną ocenę, ponieważ w świetle tych moich założeń co do tekstu, jest ona tym bardziej uzasadniona.

Pozdrawiam serdecznie,

Ślimak Zagłady

I teraz pytanie o relację “pozdrawiam serdecznie” do “pozdrawiam ślimaczo”…

Ja ślimaczo pozdrowić nie mogę, zatem

 

Pozdrawiam seeeerdecznie :)

 

Czołem Ambush!

Yay!

W epickim stylu ratujesz mój honor, będzie ten TAK (oczywiście żartuję, żeby nie było, że ktoś mi honor odbiera – i żeby nie było, że go mam)

Właściwie jakbym sobie zrobił listę z założeniami “co chcę, aby Czytelnik powiedział po przeczytaniu” to mógłbym polecieć z odhaczaniem.

Bardzo ciekawa opowieść. 

Odhaczone :)

Podoba mi się mroczność i krwistość opowiadania.

Odhaczone :)

Kolejne sceny z karczmy powinny nudzić, ale umiejętnie poprowadzone intrygują i bawią.

Odhaczone :)

Może powinnam się zastanowić na sobą, w kontekście tego, co mnie bawi;)

Chyba trudno to nazwać odhaczonym, ale cóż… czasami się lepiej nie zastanawiać tylko dobrze bawić. A jak już jeszcze kogoś innego bawią treści zbliżone, to już na pewno wszystko jest w najlepszym porządku… prawda? prawda?

Dodam, że pierwsze akapity mnie znudziły i aż sprawdzałam, kto to napisał, bo miałam wrażenie, że coś mi się pomyliło. 

Piłka-zmyłka. Nie no, początek to prywatny intelektualny wtręt autora. Autor się kaja i postara się w przyszłości zastanowić nad tym, na co naraża Czytelników :)

Mi tam w szarości nie jest dobrze, ale nie zabiłam dotąd żadnego potwora. 

A myślałem, że Lożanie to z zawodu potwory zabijają ;)

Zresztą z tekstu widać, że nie każdy się w szarości odnajduje, ale to nie znaczy, że nie zasługuje na pomnik :)

Piórkowo będę na TAK

powtórzone “yay” (klamra kompozycyjna)

 

Dzięki śliczne za wpis, naprawdę mnie bardzo ucieszył!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

TARDIS? :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

 

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

@beeeecki Alternatywka w historii alternatywnej… Jeśli alternatywka to kolczyki w dziwnych miejscach i niebieskie włosy. Jeśli kolczyki w dziwnych miejscach i niebieskie włosy to raczej będzie to HERstoria :)

laugh

 

(tyle – proszę nie zagadywać Jurora, bo Juror, taki jego los, akurat będzie miał wpływ na decyzję jury wink)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Zwraca się też uwagę, że Jury nie jest testerem jakości różnorakich modeli językowych AI. W związku z czym, co Jury wydawało się oczywiste, teksty powstałe przy widocznym użyciu generatywnego AI nie będą przez Jury oceniane.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Historia alternatywki yyy alternatywna… Bardzo dobry pomysł :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Juror cieszy się, że Anonim zgłębił wiedzę. Jeśli preferencja Jego Wysokości byłaby w stronę kobiet to niewątpliwie mogłoby pomóc. A tak to cóż, nie było syna coby dziedziczył tron.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Och to całkiem możliwe, Anonimie :). Choć coś tam chyba próbował, ale nie pomaga, gdy ojciec ścina rzekomego kochanka :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Patrząc na plotki dotyczące preferencji seksualnych lub ich braku Jego Wysokości, Anonim może mieć w tym zakresie słuszność.

Ale też Fryc nie zaznał anime.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Autorze, stawiasz jurora w trudnej pozycji. Wyprzeć się Anonima czy niewątpliwego Autorytetu Jego Wysokości Fryca…

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Władcą czterech “e” jeszcze mnie nie nazwano, a wiele noszę imion.

Taki tytuł tym bardziej mogę nosić ;)

 

Dla mnie ważniejsza jest ciągłość serii, zabawa światem mitologii znanej (grecka) i mniej znanej (nordycka – znamy wersje średniowieczne, a nie te z V wieku przed naszą erą).

Tak właśnie myślałem, a pod tym kątem to naprawdę nie mam uwag.

W tej serii było już mocne otwarcie, reszta dokłada kolejne puzzle do układanki. Choć oczywiście staram się, żeby były ciekawe, a każdy tekst jest trochę inny!

I to się udaje!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Z dwoma pierwszymi fragmentami to jasne, zgoda, że one na pewno nie są dynamiczne. A z tym klimatem społecznym, a sobie wezmę do serca, a co :). Akurat Twoja opinia jest dla mnie wysoce cenna, bo widać jak dobrze sam piszesz.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem Zakapiorze!

Hehehe byłem pewien, że już skomentowałem ten tekst, bo ctrl+f pokazuje moją ksywkę cztery razy.

No i wyszło, że Cię obgadujemy, nic się nie ukryje… A co gorsza, w sumie tylko ja Cię obgaduję, patrząc po tym ctrl f :)

Otwierasz ekspozycją i choć nie ma jej aż tak znowu dużo, to mocno dała się we znaki, bo była zaserwowana trzy razy – najpierw niemal dosłowny wycinek z podręcznika historii, potem newsy z gazety, na końcu zamaskowana jako przesłuchanie. Dziwna to decyzja jak na akcyjniaka. No ale, to tylko sam początek tekstu, w kolejnych okrążeniach opo zdecydowanie nadrabia straty.

Jest to trochę otwarcie jak do powieści, fakt. Inna sprawa, że próbowałem, być może nieudolnie, aby każdy z tych fragmentów miał inny wydźwięk i rolę. Bo w pierwszym chciałem troszkę dodać mistycyzmu, plus zaangażować swoje inspiracje do tego opka. W drugim krótko przedstawić klimat polityczno-społeczny, w jakim znajdują się bohaterowie. W trzecim już bardziej scenę, która pokaże bohaterów, ale też uwiarygodni poprzednie dwa fragmenty, pokaże dlaczego te problemy mają odzwierciedlenie w ich rzeczywistości. Wydaje mi się, że są podstawy, by interpretować te fragmenty nie tylko jako ekspozycje, bo starałem się ją wpleść, by nie miała charakteru infodumpa.

Ale możliwe też, że na staraniach się skończyło. Jest tu na pewno dużo “cukru w cukrze”.

 

Sceny akcji/walki – spoczko, ogółem.

(już nie cytuję całości twojej wypowiedzi, ale się odnoszę)

 

Pierwsza scena walki nawet nie miała na celu pokazania, że bohaterowie mogą dostać w ciry :). Oczywiście, odejście od stawki może być ryzykowne, ale, jak zresztą pisałem trochę wyżej, cały ten tekst nie jest oparty na typowej wysokiej stawce fantasy. Bo właśnie w moim zamyśle, z taką “dużą stawką” łowcy by sobie poradzili, bo do tego są gotowi jako “bohaterowie”.

No i dopiero dostaliśmy trzy dania ekspozycji, więc czy czytelnik naprawdę ma ochotę w tym momencie poznawać bohaterów i szczegóły świata…?

Trzeba by Czytelnika spytać :). Słuszna uwaga, pewnie można by akcent rozłożyć inaczej. Generalnie bardzo mi zależało na tym pierwszym fragmencie kursywą, może na własną zgubę, ale cóż, chciałem.

Rzeczy się dzieją.

Jak tak sobie myślę o swoim, pożal się Boże pisaniu, to głównie się obawiam, że w tym co napiszę “nie dzieją się rzeczy” – i ujmuję tę myśl dokładnie takimi słowami – o ile myśl można ujmować słowami.

Główna intryga jest pomysłowa, z drugiej strony trochę aż trudno dać wiarę, że ktoś mógł to wszystko tak zaplanować.

Autor zaplanował!

Nie no, główna intryga jest splotem… intryganctwa właśnie, ale też spontaniczności oraz pobocznych motywacji bohaterów. I tak wiem, jest tego dużo, nawet bardzo, nie oczekuję też, że czytelnik każdy wątek wychwyci. Tu ponownie wychodzi, chyba ostatecznie nieudany, ale mój zamysł na tekst – czytelnik może sobie śledzić kogo chce w tym tekście, bo przecież i tak nigdy nie śledzi wszystkiego co chciał autor. I w każdej nitce, którą sobie Czytelnik wybierze, czy to motyw religijny, czy to Pringa, Piromantę, Zygmunta, czy Ingrid, może znaleźć tytułową szarość.

Ogółem, czytało się to całkiem nieźle. Choć opko zdecydowanie zaczyna trochę słabiej i dopiero musi się rozpędzić.

Cóż, cytując Shrecka, “z dwojga złego lepiej w tę stronę” :)

 

Chyba generalnie nie lubię się z początkami, bo fabułę motam i mącę, a wtedy koła zębate zaczynają się obracać szybciej dopiero gdzieś w środku. Spaczenie powieściowe :)

Ni ma sprawy absolutnie i o żadnej hipokryzji z Twojej strony nie ma mowy, każdy tekst jest inny i odbiór podobnego zagrania może być skrajnie różny. A czasem po prostu wychodzi jak wychodzi i łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Ja też marudzę na początki, które wydają mi się przydługie i przeksponowane, a przecież nie jest tak, żeby każdy mój tekst zaczynał się od trzęsienia ziemi siedem w skali Richtera.

Choć pozostając wyłącznie przy fantasy, chyba zawsze odpowiednio szybko pojawia się u Ciebie wywijanie mieczem, kobieta i bohater (parafrazuję, ale sam kiedyś pisałeś, że pewne rzeczy w dark fantasy muszą być). Zresztą, grunt to mieć uzasadnienie dla takiego, a nie innego rozwoju, co próbowałem powyżej wyjaśnić.

Inna sprawa, że robiąc authorsplaining czuję się źle, bo tekst powinien bronić się sam.

Dlaczego pierwsza era nazywa się Załamanie? Co mogło się złamać, skoro nie było wcześniej niczego?

Wcześniej nie było niczego w świecie śmiertelników, tak. Byty lepsze istniały, nie chciałem tu już opisywać całego procesu powstania świata. Stąd jest “dzieje ludzkości” wcześniej.

Może faktycznie lepiej to zmienić, skoro tego nie tłumaczę. Zastanowię się.

Po co tak wydziwiać, “Tawernę xyz Zygmunt Erfer zwykł nazywać obleśną”.

I zgoda, niepotrzebne gawędziarstwo wyszło.

Dialogi miejscami kuleją.

(Albo, tak mi się zdało, bo dwóch kropek brakło obok siebie.)

Ugh, wszystko wina nanoszenia poprawek (tzn. moja i mojego nanoszenia poprawek). Robi się potem taki Frankenstein.

Ludzie mądrzeją to może faktycznie koniec czasów bliski.

XD (przepraszam, ale śmiechłem – widać, że Kolega dobrze wie o co chodzi w fantasy)

Gulgot raczej, a z drugiej strony, wydaje mi się, że w wypadku ognistego stwora, chodziło i tak o bulgot – gulgoczą indyki, bulgota gotująca się ciecz. Mam rację? Czy faktycznie gulgotał jak indyk?

Gulgot to nieczysty synonim bulgotu? Acz “dźwięk” niepotrzebny, zgoda.

https://sjp.pwn.pl/sjp/gulgotac;2463502.html 

Hmm nie brakuje tu czegoś?

Właściwie to nie? To znaczy najwyraźniej brakuje umiejętności autorowi, by obrazowo wyjaśnić, że medytacja jest również swoistym testem wytrzymałości vel próbą ognia. Ale chyba w ogóle to zdanie podrzędne wyrzucę, nie wnosi nic ciekawego.

„Oddzielić ziarna od plew” przypomniała sobie wytyczne i postąpiła zgodnie z rozkazem.

 

Miejscami zastanawia mnie narracja. Skoro ona i tak jest zdrajczynią, to po co przypomina sobie wytyczne? Czy narrator jednak nie jest wszechwiedzący…? Wydaje się być, a z drugiej strony trochę jakby spiskuje ze spiskowcami.

Tu ponownie odwołam się do celu tego tekstu. Bo nie jest on o Ingrid i Pringu ani o Zygmuncie, są na to zbyt płytcy psychologicznie. W związku z czym narracja jest przyklejona do danej osoby przez co trochę wpływa na omnipotencję narratora. Niemniej, tutaj może odpowiedź jest prostsza: chodziło mi o przypomnieć jako “powtórzyć”. I tak też zmieniłem teraz :)

Ingrid nie jest przekonana do tego co robi, stąd dość naturalnym jest jej koncentracja na jednym, krótkim poleceniu.

Ojojoj. “Kultysta” to jest hiszpański pisarz barokowy. Rozumiem, że taki anglicyzm może gdzieś być używany (w jakichś gorzej przetłumaczonych gierkach pewnie), ale zwalczałbym ogniem, bo “kult” po polsku to nie to samo, co “cult” po angielsku, więc to słowo w naszym języku w tym znaczeniu za bardzo “nie robi sensu”

No widzisz, miałem wątpliwości.

Zresztą, czytałem sobie wtedy to https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/kultysta;24815.html i jakoś tak zostało. Ale zmieniłem, żeby języka nie kalać.

 

Pozostałe oczywiście wdrożyłem.

 

Dzięki wielkie za wartościowy wpis i cenne uwagi!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Trzeba ocenić piórkowo i o jeny, to było trudne.

 

Moje główne wahanie dotyczyło tego, że wybrałaś nową forę, trudną fabularnie. Długo myślałem, ale ostatecznie nie uznałem, by za tą okoliczność dodać aż tak wiele, by podciągnęło to tekst do piórka – w mojej ocenie. Stąd NIE.

(teraz wyjdzie, że mszczę się za Twoje “NIE” u mnie, nie jest łatwe życie, oj nie jest heh) 

Krótko tłumaczę tabelkę.

Językowo jest po prostu okay, nie doznałem szału.

Struktura – tu epistolarność i baczna analiza oraz słuchanie porad komentarzy zrobiło robotę, doceniam tutaj też wyliczenia czasowe między listami i ich korekty.

Tempo łączę z klimatem – to się ładnie wiąże w relację z podróży, a to, jak pisałem, największa zaleta tekstu.

Fabuła i spójność – tutaj największe wątpliwości, bo ten szatan taki okay, ale nic ponad to. Trochę to przerywało ciągłość narracji. Już pisałem wyżej.

Przesłanie – daję punkty za efekt końcowy (otwarte zakończenie – moim zdaniem), ale chyba za mało jest głębszej refleksji bym przyznawał za samo przesłanie.

No i efekt końcowy – no i tutaj już tak, za epistolarność, za zakończenie i motyw podróży.

 

 

Odpowiednio rzepiaście wyszło? :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Wynalazkiem może nie, ale u Ciebie mi się spodobały bardzo i się trochę zainspirowałem :)

Jakbyś taki patent miała, to byś była ustawiona, że ho ho!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem Jolu!

Ale zbieram NIE-ty laugh

Zacznę od końca (thats a twist!):

Trochę jednak psuje ten efekt nagromadzenie różności – jest tu właściwie wszystko – fantasy, steampunk, średniowiecze i dwudziesty wiek, siły nieczyste, narkotyk, chemiczne mikstury, pistolety, rapiery, inkantacje, speluny, komisariat, kultyści i komisarz, biegająca wokół tego wszystkiego bestia, która raz rzuca się na ludzi i jest niepokonana, a raz patrzy i czeka. No, dużo upchnięte w jednym opku. Wprowadza to nieco chaosu, choć wciąż jest to dobra lektura. 

Dałeś mi niezłą zagwozdkę, bo tekst mi się podobał, choć miałam wrażenie, że za dużo tu grzybków. barszczu. Ostatecznie jednak wychodzi mi, że będę na nie, choć piszę to z niezwykłą przykrością. Ilość nominacji wskazuje już, że to tekst, który się podoba i który się dobrze czyta, jednak dla mnie tym razem ciut zabrakło.

W pełni zrozumiałe i zarzut ten ma sens. Być może zabrakło mi jakiejś konkretnej narracji, by powiązać to dobrze. Klasycznie dla siebie zrobiłbym to absurdem, ale ten tekst nie miał taki być. Może ta główna myśl została tu za bardzo obudowana – światotwórstwem, postaciami i intrygą, choć ostatecznie przyznam sam sobie (a co!), że wszystkiego użyłem w taki lub inny sposób. Stąd też tych elementów nie redukowałem ostatecznie, bo każdy miał swoją rolę i był potrzebny dla takiej a nie innej opowieści.

Tylko Gerwina jakaś taka nijaka – pojawia się nagle i znika nagle, jakby stworzona tylko po to, by ją ten umarlak ubił. Brak jej osobowości.

Taka dola NPCka. Ma umrzeć w scence i służyć większemu celowi. Ale rozumiem, że w takiej przygodówce może to nie podchodzić, bo powinno być wyraziście.

Zrośnięte oczodoły? Dziury po oczach, wgłębienia w czaszce? Zrośnięte? Moja wyobraźnia szwankuje.  Może ogólnie mam kiepską… :D

Oj, oj, chyba nie masz, zmartwię Cię :). Oczodół może właściwie być zrośnięty, choć faktycznie wiedziałaby o tym jedynie osoba, która dysponuje tymże oczodołem (no chyba, że ktoś zaglądałby pod błonę, ale jak?). Niemniej, wydaje mi się, że taki opis jest jasny, bo idzie zrozumieć o co chodzi. Chyba, że “brak oczu” byłby równie obrazowy?

Podoba mi się zgrabny podział na rozdziały z odpowiednimi fragmentami, które same w sobie pchają tekst do przodu i nieco zapowiadają, co się będzie działo. Niby drobiazg a cieszy. 

Pozazdrościłem Finkli śródtytułów :)

 

A teraz – jeśli odebrałaś to jako “fajną” przygodówkę i lekturę gdzie prali się po mordach i knuli złowieszczo lub tragicznie, to nie mogę więcej wymagać :)

Po prostu miało się dobrze czytać. Więc przykrość Twa niecelowa :)

 

Dzięki za wizytę i ocenę!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem marzanie!

 

Odwlekałem, odwlekałem, aż wreszcie musiałem przyjść z lożowskiego obowiązku – taki plus w minusie, czy też minus w plusie. Niewątpliwie chciałem tu przybyć i tak, ale czas…

Od razu mówię – nie czytałem komentarzy przed swoim, więc pewnie się powtórzę z kimś mądrzejszym.

 

Uniwersum rozwijasz dalej w sposób fascynujący. Jeśli chodzi o ilość symboliki, jest tak głęboka, że Styks przy niej to płytka kałuża. Zresztą mam wrażenie, że w tej części najlepiej udało Ci się oddać konwencję mitu (nie uważam, by w poprzednich był to Twój cel, tu po prostu takie wrażenie odniosłem). To zresztą ma swoje jasne i ciemne strony – w mojej ocenie.

Oceniając tekst niepiórkowo, muszę przyznać, że to solidny kawał kontynuacji. Ciekawe nowe role, bohaterowie w innych odsłonach. Odpowiadając na Twoje pytanie z przedmowy – nie, w takim wydaniu to nie męczy, bo serwujesz coś nowego, to niemal jak kolejna powieść, gdzie wyraźna jest nowa przygoda ze starymi bohaterami – idealnie łączysz odświeżanie fabuły z sentymentem do postaci. Inaczej mówiąc, mam za równo reakcje: “ale to wymyślił i połączył, nie spodziewałem się!” jak i “ach to cały Charon!” Do tego używasz wciąż nowych toposów mitologicznych i tutaj działa to jak mit właśnie – mity też nie są męczące, bo ich szalona dynamika i symbolika zapewniają ciągłą rozrywkę i refleksję. Jako czytelnik tej serii jestem ukontentowany :).

 

Natomiast odnośnie piórka, to mam parę zastrzeżeń.

Przede wszystkim piórko przyznaje się za opowiadanie, a nie cykl czy serię. A pod tym kątem ten tekst wypada po prostu nieźle, ale bez wybitności. Dla przykładu, rola Charona jest dość ograniczona (rymmmm), ostateczna scena z Cerberem nie ma tej dawki emocjonalnej bez wiedzy z poprzednich części.

 

Dość sprawozdawczo wypadły niektóre fragmenty, zwłaszcza samego zbierania dusz. Taka trochę bezemocjonalna relacja, a przecież to bardzo doniosły moment ten wymarsz.

To też szersze wrażenie – sporo się dzieje, przez co dość mało zbudowałeś napięcia. To wpływa na poczucie stawki, w sumie dużo wyższe niż w poprzednim tekście, skoro final bossem jest Hades.

 

Do tego, jak na tekst niedługi (zepsuliśmy konkursem, pamiętam – wybacz!) pojawia się tu dużo postaci, przez co żadna nie świeci dość jasno. Nawet tej Nili nie ma aż tak dużo. I w sytuacji, gdy ją już znam, to wypada prawidłowo, ale nie powiem, by w samym tym tekście Nila i Charon byli wyraziści. Dużo mocniej wypadła kapłanka już. Taka ilość postaci budziła też moje lekkie zagubienie.

 

Więc ponowię swą, mam nadzieję, niesprzeczną ocenę – jako czytelnik cyklu: w to mi graj, fajne! Jako oceniający piórkowo – no raczej nie, powodów znalazłem sporo i być może przynajmniej część uznasz za trafioną. Niezręcznie się czuję formułując sądy nad twym tekstem, bo masz kompetencje literackie na poziomie, którego mi brak, a tą serię podbierasz ogromnym i imponującym researchem, tym bardziej mam nadzieję, że powyższa analiza wyda Ci się cokolwiek przekonująca.

W tabelce wypada to podwójnie brutalnie i trochę wypacza. Bo choćby przesłanie, klimat i efekt końcowy moim zdaniem drzemią w całym cyklu, nie w tym jednym tekście (klasycznie 0 to nie wada, to po prostu kawał dobrej roboty, ale nie zachwyt).

 

 

Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Króciutkie, a z pomysłem, twistem i swoistą puentą. Fajne :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Jeszcze to co Jim mówi bardzo widać w ostatnich wyborach do Loży. No głosów za dużo to nie zostało oddanych, niestety.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Dokładnie, sprowadza się to do jakiegoś "wolnego rynku" pisania i czytania, podaży i popytu. Nie zmusi się ludzi, aby czytali coś, za czym nie przepadają. Niektóre odstępstwa od normy można regulować odgórnie, ale gdy są one ogólnie/społecznie niedopuszczalne. Czy tendencja piórkowa jest ogólnie niedopuszczalna – nie. Owszem można zachęcać do różnorodności gatunkowej, już tutaj mogę krzyczeć za Bruce: zgłaszajcie się na dyżurnych, zwłaszcza Wy, którzy lubicie gatunki niedoreprezentowane! Ale nawet jakbyśmy coś wprowadzili odgórnie, to przeważające gusta Czytelników rozstrzygną. Zanais bardzo to celnie ujął powyżej.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

A w pisanie wyłącznie "pod modę" nie jestem w stanie uwierzyć – być może jestem naiwny :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Z drugiej strony, mój tekst czerwcowy zdobył najwięcej nominacji, nie uważam, by grał na emocjach w pierwszej kolejności, bo nie umiem tego robić (to nie jest autoreklama, tak wyszło, że to najbardziej aktualny przykład). Przedpiśca Zakapior regularnie zgarnia nominacje i wyróżnienia za teksty, które, wydaje mi się, również nie są w pierwszej kolejności emocjonalne, tylko imponują fabułą i światotwórstwem. Nie wykluczam, że masz rację, Bardzie, że niektórym gatunkom jest trudniej (w jednej z pierwszych wypowiedzi tutaj to przyznałem), ale też wyróżnienie dla innego gatunku nie jest niemożliwe – sam jesteś tego przykładem za piórka pod kapitalnymi horrorami. Nie mam pewności czy jakakolwiek zmiana może taką tendencję odwrócić inaczej niż naturalny proces zmian gustów. Być może grupa 2-3 dyżurnych zakręconych np. na dark fantasy mogłaby poprawić statystyki dla tego gatunku, podobnie z horrorami itp. Może to kwestia zachęcania osób o innych gustach do dyżurowania? Dwóch czy trzech takich dyżurnych i na pewno wpadnie więcej tekstów z innych gatunków.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem prosiaczku!

Chciałem przybyć bez obowiązku, ale po pierwsze: za dobrze piszesz i dostajesz te nominacje, po drugie: troszkę byłem zawalony życiem.

Stąd wybacz, że wygląda to, jakbym przybywał tylko ze względu na lożowskie obowiązki. Lektura tego tekstu dostarczyła mi sporo przyjemności i cieszę się, że tu zaglądnąłem.

Jakieś sugestie i wątpliwości, które zatrzymały mnie podczas czytania (być może niesłusznie):

Pomimo zniekształconych rysów twarzy Adam zdołał szybko ocenić, że będzie musiał zawieźć je na przeciwległy brzeg. Zamiast tego, czując ogromny zawód, wsunął pod jej barki i nogi swe roztrzęsione ramiona i ze stęknięciem wyrzucił trupa z powrotem w objęcia toni.

W tych dwóch zdaniach coś mi mocno logicznie zazgrzytało.

Pozszywane przypominało kolonię pączkujących grzybów kapeluszowych, skomplikowane origami, czasami obraz soczewkowy, bo tak zdawała się zmieniać podczas ruchu percepcja obserwatora. Miasto zdawało się zarazem zbliżać i oddalać.

Powtórzonko.

Grzybnię poznał niecałe pół roku temu. W tym czasie odbyli zaledwie kilka spotkań, lecz miał wrażenie, że zna ją od lat.

– Poznałam cię trochę. Jesteś dobrym człowiekiem. Czasami mam wrażenie, że cię skądś znam.

Z tymi zdaniami mam kłopot. Rozumiem artystyczność, ale są one trochę bez sensu logicznie tak blisko siebie.

 

Ogólnie pierwsza rozmowa Adama z Grzybnią średnio mi się podobała, nosiła znamię infodumpu lekko.

popłynął na drugi brzeg.

Tylko że wcale tak nie zrobił. Chciał, ale zamiast tego zarzucił sieci raz jeszcze i wyłowił trzy kolejne nieboszczyki.

Też mi się ta konstrukcja nie podoba za bardzo.

Nie dość, że zatopił ją, to jeszcze zmarnował trzy dni na plaży.

“że ją zatopił” raczej

Powinien jak najlepiej wykorzystać ten czas.

Nie wiem, czy można jak najszybciej wykorzystać czas… ale może można? :)

W tym samym czasie w innego wyjścia wyskoczył wielki mężczyzna w podkoszulku.

“z innego wyjścia”?

Adam nie ruszył się.

Adam się nie ruszył – aby uniknąć “się” na końcu.

 

No i jak tu ocenić…

Język jest topowy, plastyczny, artystyczny. Nie chcę nikomu umniejszać, ale chyba najsprawniej posługujesz się metaforą na Portalu, jest ich tu mnóstwo, a przy większości miałem myśl “kurczę, ale on to wymyślił!”. Po takich metaforach czuć, że nie są sztuczne, że ich zastosowanie wniosło coś więcej niż zwykły opis. Brawo.

Znów zaserwowałeś świat pełen detalu. Widać to przede wszystkim w mnogich wyliczeniach, na mój gust momentami zbyt mnogich. Zwłaszcza w drugiej części jakoś nie rozumiałem do końca, dlaczego elementów w wyliczeniach jest aż tak dużo i różnych (np. zapachy soli, ziemi, jodu, starości i zapomnienia).

Odnośnie fabuły, to ma ona dla mnie dwa aspekty. Z jednej strony intrygujący świat przedstawiony oparty na motywie “pozszywania”. Z drugiej, trochę ten świat jest dla mnie niezrozumiały, trochę go za mało opisałeś, trochę za mało się w nim dzieje, bym zrozumiał jego mechanizmy. No może świat przedstawiony to nie do końca fabuła, ale myślę, że rozumiesz, o co mi chodzi :).

Podobnie mam z głównym bohaterem – jest on bardzo rozwinięty emocjonalnie – motyw pozszywania jego emocji, jeśli dobrze rozumiem, stanowiący jakąś analogię do miasta, kapitalny, ale równocześnie nie do końca rozumiem tę jego traumę. Jego emocjonalność też wydaje mi się trochę losowa. Zwłaszcza pierwszej wizyty w mieście nie pojąłem.

Oczywiście, rozumiem, że miasto ma taki trochę bizzarny charakter, ale nie pojąłem w pełni jak to rozumieć. Jako metafora? Symbol? Faktyczne miejsce? Świat snu?

W tym kontekście liczyłem, że scena handlu coś mi wyjaśni, ale nie wyjaśniła i tym się trochę rozczarowałem.

 

Stąd piórkowo będę na NIE – choć ponownie z trudem mi to przychodzi i być może trochę Cię krzywdzę własnym gustem i subiektywnością.

Na pewno jednak jest to tekst warty lektury, niejednoznaczny i wyróżniający się. Po prostu trochę mi się to nie spięło w całość i przez to nie wybrzmiało odpowiednio, choć potencjał interpretacyjny jest tu ogromny – absolutnie nie wykluczam, że może to być efekt mojego deficytu intelektualnego, ale cóż… Tak czy inaczej, jakkolwiek niewiarygodnie to brzmi, gratuluję tej publikacji!

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Nie chcę się odnosić do końca ze względu na swoją obecną rolę. Ale gdy jej jeszcze nie pełniłem, był miesiąc z bodaj jedną nominacją, która nie otrzymała piórka. I też było larum, że jest źle, że tak być nie powinno. Nie wykluczam, być może były to głosy od innych Użytkowników niż tutaj mówiący za ograniczeniem piórek (chyba nawet na pewno). Mówię to tylko żeby pokazać, że nie jest to takie proste, bo mówimy o sytuacjach na przestrzeni niecałego roku. Co do obniżenia poziomu, to oczywiście nie mnie to mówić, bo sam jestem świeżynką, być może takie zjawisko występuje, pytanie też o poziom autorów regularnie działający i piszących, ile jest tu osób z licznymi publikacjami, obcowaniem na co dzień z redakcją, posiadającymi wyrobiony styl. Jeśli mniej, to chyba naturalne, że poziom piórek się zmienił, w przeciwnym razie zaprzestano by je przyznawać (bez urazy Autorzy, bo nie chodzi mi o kwestionowanie Waszego warsztatu, tylko o to na ile kiedyś było tu dużo użytkowników bardzo doświadczonych publikacyjne). Naprawdę nie wiem, ale przypominam o tym okresie ok. rok temu. Czy Loża aż tak bardzo się zmieniła od tego czasu? Nie wydaje mi się by nastąpiło tąpnięcie łagodności, taki się trafił kwartał, jak tendencja utrzyma się cały rok, to będzie można coś sensowniejszego stwierdzić.

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

bruce, jeny porównania do Norwida to się nie spodziewałem heart

Niemniej nie chciałbym umierać w przytułku jak on :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Jim – słusznie podniesione, dlatego, chyba nie zgrzeszę jak zdradzę, że trwają prace nad poradnikiem, który te kwestie rozwinie i rozbije na różne rodzaje używania AI – sprecyzuje “higienę AI” w zakresie tekstów na Portalu.

Ostatecznie, również słusznie wskazałeś, że identyfikacja jest niemożliwa. Jeśli ktoś się nie przyzna, to niewiele można mu udowodnić poza skrajnymi przypadkami. Tylko pytanie o sens.

Jesteśmy tu dla zabawy, w ramach jakiejś umowy społecznej. Więc jeśli ktoś chce nieuczciwie zdobywać piórka i biblioteki, to polecałbym szczerze przekierować cwaniactwo na bardziej dochodowe dziedziny, tam przyniesie więcej korzyści :). Odrobina dobrej woli być musi.

A niechaj narodowie wżdy postronni znają, że jakiś standard na Portalu jest i aby się do niego stosowali, stąd zmiany. 

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

O no i właśnie to co Silver napisał. Czy nie jest tak, że to też większość chce czytać? Po prostu, wolny rynek :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Hmm, Bardzie, być może coś jest na rzeczy. Ładniej to określiłeś – dramatyczne, melodramatyczne., mi się zdarzało mówić "emocjonalne" – mówiłem to zanim byłem w Loży, więc uwazam, że nie jest nieuczciwym powiedzenie tego teraz. Acz nie wiem, czy wiele w tym złego. Każdy jest czuły na inne gatunki, a próba zachowanie obiektywności, cóż – to właśnie próba :). Ale moim zdaniem faktycznie, taki był w ostatnich miesiącach klimat nieco. Tylko Autorzy nagrodzeni, nie czujcie, że Wam umniejszam, bo Wasze teksty były bardzo dobre. Tak samo Autorzy nominowani. Więc – często nominowane, tam. Czy zbyt często, nie pokuszę się o odpowiedź. Zresztą, nominacje płyną też od wszystkich, to też trochę głos ludu :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

A jak chcesz nieco bardziej, Finklo, to bardzo chętnie się dowiem czymżem Cię zmęczył :). Ale w miarę rozumiem NIEta

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem Holly!

jak ja nie cierpię oceniać opowiadań Pisarzy, których lubię i szanuję! Zwłaszcza gdy moja ocena raczej się im nie spodoba.

Jakże to, przecież tym, których lubimy, najlepiej docisnąć! Z pokorą przyjmuję Twą chłostę sympatii. a przecież wisisz mi oranżadę

Nominujący, Dyżurni i wszyscy pozostali możecie rzucać we mnie pomidorami, nawet nie będę się zasłaniać :P

A to nie zaszkodzi, każdy uczciwy człowiek powinien pomidorem dostać.

Poza tym ja już wygrałem, bo co się nie stanie, powiemy, że to zła Loża była ;)

Wydaje mi się, że wszystkie NIEty zostały wyjaśnione w moim poprzednim komentarzu, jeśli jednak będziesz miał jakieś pytania, chętnie na nie odpowiem.

Hm…

Cóż, mógłbym się z tymi NIE-tami kłócić, tylko, że nie wydaje mi się to produktywne, bo jako również tabelkowicz, wiem, że kategorie są osobne, ale powiązane. Więc Twoje NIEty gdzieś i tak mają swoje źródło w tym, że ten tekst, choć znasz go dobrze jako betująca, nie do końca jest tym, czego szukasz w literaturze. Konsekwencją tego jest choćby NIE w ostatnich trzech kategoriach. Moim zdaniem fabuła logicznie się spina, intryga jest zagmatwana, ale ostatecznie motywacja każdej postaci jest klarowna i spójna, a całość pozwala kupić zawieszenie niewiary. Do tego przesłanie jest na tyle uniwersalne, że może zostać na dłużej i zmusić do refleksji.

No ale właśnie tutaj jest to, o czym mówię, nie chcę rozbijać na detale. Całość Cię nie przekonała, to jest w ocenie najważniejsze.

Pozostaje mi to uszanować, zresztą i tak nie spodziewałem się, że takie opko znajdzie tylu fanów, ja tu po prostu chciałem trochę akcji dostarczyć :)

Gdybym miała głosować za tym, czy należy Ci się Piórko, (czyli w głosowaniu na całokształt twórczości Autora) zagłosowałabym na TAK. Naprawdę uważam, że jesteś już na poziomie Piórkowicza, ale… nie z tym tekstem. To nie jest to opowiadanie, takie mam odczucia, mam nadzieję, że rozumiesz, muszę głosować zgodnie z własnym sumieniem.

W 100% i bardzo cenne jest to co napisałaś. Głosujemy za tekstem, nie za autorem.

Ale mimo wszystko mam też nadzieję, że jednak to Piórko zdobędziesz, a wiele na to wskazuje! (Damn, teraz już wiem, o co chodziło Cezaremu, gdy pisał, że jest na NIE, ale życzy Piórka :P Wtedy tego nie rozumiałam…)

*idę skreślić kratkę bingo*

Cóż, życzyć można, zobaczymy, czy ja dopomogę swoim pisaniem w tych życzeniach ;)

Pozdrawiam najserdeczniej i mam nadzieję, że przyjaźń rzepo-smocza nadal trwa!

No niech będzie, że trwa cheeky

Naprawdę, decyzję wyjaśniłaś, przyczyn etycznych nie musisz tłumaczyć, bo Loża nie jest od promowania lubienia się. Tak pisałem do Finkli, Ciebie, Reg, rozumiem, że taka fabuła mogła do Was nie trafić. Zdarza się :)

 

Pozdrowionka!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem bardzie!

Uhh, znowu fajny tekst, gdzie mrok odpowiada narastającemu napięciu psychicznemu u bohatera. Bardzo ciekawie “łamiesz” bohaterów i pokazujesz niejako narodziny zła. Intrygujące podejście do horroru/thrillera.

 

Nieźle narastająca paranoja. Trochę zastanawiałem się, dlaczego bohater jednak nie poprosił o pomoc, ale rozumiem, że już nie był w stanie i szukał własnej zguby.

 

Cóż, całość wypada jako bardzo przykra metafora zjadających człowieka emocji.

 

Przykre, mocne.

 

Pozdrawiam i klikam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem Prestidigitatorze!

Wybacz brak szczegółowej łapanki – tekst jest dość długi a u mnie ostatnio krucho z czasem. Niemniej, nie zgrzytało, gdy czytałem, trochę powtórzeń, jakieś niezgrabności składniowe, nic poważniejszego.

 

Co do fabuły – jest dość sztampowa, ale sensownie poprowadzona. Nie wiem, czy nie za szczegółowo nie podchodzisz do każdej kolejnej sprawy, przez to tekst ma trochę wrażenie przegadania. Rozumiem, że taki był nieco zamysł, by świat przedstawiony oddawał nastój bohatera. Ale dynamiki nieco zabrakło.

Kreatywny pomysł z tą kontrolą rytmu serca przez dotyk, ale nie pogardziłbym większym wyjaśnieniem niż “modyfikacja genetyczna”.

 

Jeśli chodzi o świat przedstawiony, to mało go. Tutaj też rozumiem – to część uniwersum, ale nie pogardziłbym opisami albo wyjaśnieniami. Po prostu pokazałyby, że, w co nie wątpię, masz kreatywny pomysł na świat. Tak to trochę te wydarzenia wiszą w powietrzu – właściwie jedynym poważniej zbudowanym miejscem był bar.

 

Sporo dialogów i sporo przemyśleń bohaterów. Wszystko poprawne, ale trochę bez pazura.

 

Niemniej nie czytało się źle, a jeśli potraktować to jako podstawę, to jest solidna.

 

Pozdrawiam!

(i gratuluję, co prawda dawnej już, pełnoletności) 

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Szanowny RR-rze!

Noo tekst uczestniczący politycznie, inteligentny, satyryczny. Tą Lechią Gdańsk to po obu stronach sceny poleciałeś, bo jak wiadomo tym krajem rządzą jej kibice ;)

Choć nie potrafiłem się wyzbyć wrażenia, że uderzenie leci najmocniej w jedną osobę, która wcale nie jest posłem… Taką co często klika czerwony guzik o znacznej mocy…

Spodobało się, czasami pozostaje nam tylko śmiech z klasy politycznej.

 

Pozdroklik (na Twej licencji)!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

To też widziałam, żeby nie było. ;-)

Teraz już wiem, że widzisz wszystko, żeby nie było :)

a w ogóle, to ze szwagrem po pijaku nie takie rzeczy się robiło… 

Ze szwagrem wszystko się robiło, oj oj.

Podsumowując: refleksja na temat głupoty mogłaby mnie ująć, ale nie każda.

Zapamiętam, bo muszę się jakoś zreflektować u Ciebie po moim poprzednim tekście.

 

Dobra już tutaj koledze Autorowi nie śmiecę, ale jeśli się zechcesz Autorze odnieść, czy takie jak wyżej refleksje chciałeś w tekście przemycić to fajnie. Moim zdaniem temat i świat do pociągnięcia dalej :)

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Nie znalazłem lepszego miejsca niż tutaj, choć pewnie tutaj nie zobaczycie, ale co tam.

 

Szanowni Nominujący ten tekst, bardzo Wam dziękuję, jestem głęboko poruszony i ucieszony, że tak dużo osób tak wysoko oceniło ten tekst, by go nominować.

 

Reszta w rękach Lożan i na ich srogi wyrok się zdaję!

 

Ślę pozdrowienia!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Tutaj napędem do tego, by nie myśleć, tylko robić, była dodatkowo wizja nadejścia Skrzypka.

To w sumie celne, faktycznie, wiedział, co będzie się działo.

Wasze komentarze otworzyły mi jednak oczy na jeszcze jedno możliwe zakończenie – może stał nad tą wodą trzy dni i trzy noce, prosząc jezioro o możliwość złożenia wizyty, a to go w końcu wpuściło? W końcu Skrzypek też walczył i ustalił swoje zasady. ;) 

Otwarte zakończenie to nawet może być w tym wypadku zaleta :)

Metry poprawiłem, dzięki. MichaelBullfinch zwrócił mi uwagę na kilometry i zasugerował zmianę na wiorsty, ale cóż – jak nie pokażesz palcem, to sam się nie domyślę, że w takim razie metry też warto by czymś zastąpić. :D

Hah, no któż tak nie miał?

 

A jeszcze nie dodałem swojej refleksji, że całość może wypaść jako jakaś antybajka ze Skrzypka na dachu :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Kurde, oczy elfa widzą wszystko…

Czujnaś wielce, zaimponowałaś mi w tym momencie :)

 

Ale refleksja na temat głupoty ludzkiego, samonapędzającego się koła przemocy, którą – jeśli dobrze rozumiem nartrofie – również chciał przekazać Autor, wydała mi się Ci bliska, Finklo :)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem Heskecie!

Jak na taką miniaturkę to bardzo zacne. Fajnie powtarzający się motyw, takie trochę niepokojące ujęcie na antagonistę, trochę psychologiczne, a trochę odkrywające.

 

Skojarzyło mi się z ostatnim tekstem barda ;)

 

Klikam i pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem!

 

Bardzo sympatyczny tekst i szkoda, że nie mogę nie narzekać na brak fantastyki, bo jednak spodziewałem się, że Stanisławowi objawi się orzech, który do niego przemówi ;)

Ale historia zacna, naprawdę, uśmiechnąłem się ciepło.

 

Pozdrawiam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem!

Ale raz, że to by­ła­by w tym przy­pad­ku na­gro­da, a dwa, że Ker­tun już wtedy miał to w dupie.

„Ale… już dawno temu zaczęło to nam wszystkim zwisać

Już dawno znienawidziłem to miejsce. Znienawidziłem ludzi i ich zasraną, pełnej wojen i gwałtów cywilizację. Nawet przyroda mi zbrzydła.

Jakoś mi tego typu słowa nie pasowały do języka tekstu, zwłaszcza, że stosowałeś dość ładny, metafory, opisy. Ale to moje subiektywne odczucie.

 

W sumie dobry pomysł, choć mam wrażenie, że tę refleksję (psychologia jednostki vs nieśmiertelność – meeeega ciekawy temat) można było pociągnąć nieco lepiej.

Faktycznie, chyba nieco za statycznie. Np. zbyt wielu Obserwatorów zostało opisanych, a zbyt mało to znaczyło dla opisu całości.

 

Ale ogólnie to całkiem niezłe i nieźle napisane :)

 

Finklo (pewnie tego nie zobaczysz, ale co mi tam)

Hmmm. Jak dla mnie – nieco zbyt statyczne. Właściwie niewiele się dzieje, główny bohater tylko rozmyśla na różne tematy. Raz rzucił kamieniem…

No masz, a ja czytając pomyślałem: “oo ten tekst może spodobać się Finkli, bo taka refleksja zdaje się w jej stylu”.

Coś nie mogę ostatnio Twoich gustów rozgryźć ;)

 

Pozdrawiam Was!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

A no widzę, że Hesket ma ten sam problem ze zrozumieniem czy na pewno było tak ;)

Ostatni to chyba w ogóle rozumiemy niektóre rzeczy podobnie, Heskecie, bo w tekście Krzysztofa Kapibary tak samo było ;)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Czołem!

Musisz kopać, Kuba, szybko, Kuba.

“Kop, Kuba, kop”, jedyne moje skojarzenie ;)

Choć dzieliło ich kilkadziesiąt metrów, Bogdan doskonale widział zgniłozieloną twarz i ciemne, osadzone głęboko oczy.

Metry niedobrze wypadają w takich opowieściach. Lepiej podmienić na kroki, rzut kamieniem, cokolwiek. Też w drugim miejscu, gdzie ich użyłeś.

 

Niezła klamra kompozycyjna. Czasami zabrakło mi większych emocji u bohatera, trochę rozczarował skrót na końcu. W końcu Skrzypek po prostu wziął córkę?

Aura nadchodzenia Skrzypka i nieuniknioności również niezła. Fajne ;)

 

Pozdrawiam i klikam!

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

Nowa Fantastyka