Profil użytkownika

Takie coś z takim czymś bez takiego czegoś.

Moi dziadkowie twierdzą, że moje opowiadania mają jakiś poważny morał, ale nie jestem tego taki pewien. d:


komentarze: 365, w dziale opowiadań: 327, opowiadania: 118

Ostatnie sto komentarzy

Dawidq

Boże jak ja chciałbym być w takim wieku.

;) 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witam.

Tekst czytało się bardzo przyjemnie. Wizja hotelu jest bardzo zabawna i sprawnie zaprezentowana. Można powiedzieć, że to piekielnie dobry pomysł. (w tym momencie należy puścić śmiech z taśmy)

Tym opowiadaniem przypomniałeś mi pewien żart. To było jakoś tak:

Amerykanin i obywatel ZSRR umierają w tym samym momencie i trafiają przed oblicze diabła, bo byli złymi ludźmi. Diabeł mówi im:

– Panowie, dam wam wybór. Możecie pójść do piekła kapitalistycznego albo komunistycznego. Wasza decyzja.

Amerykanin bez zawahania wybiera piekło kapitalistyczne, a Rosjanin, z przyzwyczajenia do ojczyzny, komunistyczne. Po roku spotykają się i Rosjanin pyta:

– Więc jak tam u ciebie?

Amerykanin, cały blady, mówi:

– Tragedia, codziennie każą nam zjeść pełne wiadro gówna… Potem możemy robić, co chcemy. A co u ciebie?

– Świetnie. Odkąd przybyłem, nie zobaczyłem tego gówna na oczy. Przez pierwsze sześć miesięcy nie było wiader.

– A teraz? – pyta Amerykanin.

– Zabrakło gówna.

 

W każdym razie, czytało się przyjemnie. Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Po przeczytaniu jestem co najmniej wstrząśnięty, niezmieszany. Jednocześnie czuję, że doświadczyłem czegoś ważnego i głębokiego, ale nijak nie wiem, co o tym myśleć i jaki był przekaz.

Mogę tylko powiedzieć, że po przeczytaniu ostatniego zdania pierwszą moją myślą było, że muszę się wziąć za biblię.

Cóż, podumam, jak sugerujesz w przedmowie. Może wyklaruje mi się jakaś interpretacja.

Pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć,

nie powiem Ci tu nic oryginalnego. To bardzo misiowe, relaksujące opowiadanko. :)

Nie myśl jednak, że nie zauważam tej dyskretnej propagandy pro-mycio-kafelkowej. Chociaż… jeśli w przyszłości będę miał żonę, to pewnie się nie wymigam… Zapiszę sobie ten tekst, by móc się w razie czego zmotywować. :)

A wizja smoka, który nie zabija i jest taki potulny przypomina Reksia i Czarodziejów… :)

Na zdjęciu smok przemieniony w żabę. Zasadniczo nieszkodliwy. Sąsiedzi twierdzą, że zawsze mówi “dzień dobry”.

 

Pozdrawiam. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witam.

Czytało się przyjemnie, chociaż dotąd nie czytałem niczego o tematyce kryminalnej/śledczej.

Spodziewałem się, że to Tobias. Nie miałem co prawda dowodów, ale mu się po prostu źle z oczu patrzyło. :)

Zastanawia mnie coś. Skoro większość tekstu jest napisana z perspektywy pierwszoosobowej pani, to kto napisał ostatnie akapity rozdziału VI? Jest to dla mnie dość zastanawiające, że narrator pierwszoosobowy opisuje swoją własną śmierć. Może to jej dusza zaklęta w obrazie dopisała ostatnie słowa? Mam nadzieję, że mi to wytłumaczysz, bo to pytanie będzie mnie dręczyć dłużej niż Ostatnie pytanie. :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Szkoda chłopa, ale mam ważne pytanie. Co on robił na Ziemi? W mojej opinii ten zieloniutki pan kolega to szpieg technologiczny! I jeszcze tak brzydko potraktował wierzbę. :(

Przyjemny szorciak.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Dobre opko. Czytało się płynnie, przypomina mi to Wieczną Wojnę Joego Haldemana, którą miałem okazję ostatnio przeczytać. 

Nie powiem, że wątek zdjęcia pozostawił mnie obojętnym, ale jednak bardziej przerażająca dla mnie była sama wojna.

Spomiędzy ruin jednego z domów wybiegła postać. Naga, osmolona. Czerwone plamy na skórze dziewczynki wyglądały na poważne oparzenia. Stanęła nad rozerwanymi ciałami ludzi i zwierząt. Patrzyła. Nie mogła zrozumieć, co się stało z matką, ojcem i rodzeństwem, którzy pracowali przed domem.

Ten fragment przypomniał mi relację amerykańskiego korespondenta wojennego – Juliena Bryana, który obecny był w Polsce we wrześniu 1939. 

Siedem kobiet kopało ziemniaki w polu. (…) Desperacko potrzebowały jedzenia. Nagle znikąd pojawiły się dwa niemieckie samoloty i zrzuciły dwie bomby na mały dom, zaledwie dwieście metrów dalej. Dwie kobiety przebywające w domu zginęły, Kobiety kopiące ziemniaki padły płasko na ziemię, mając nadzieję, że pozostaną niezauważone. Po oddaleniu się bombowców kobiety wróciły do pracy.

Ale nazistowscy piloci nie byli zadowoleni ze swojej pracy. Po kilku minutach wrócili i zanurkowali (…) tym razem ostrzeliwując pole z karabinów maszynowych. Dwie z siedmiu kobiet zginęły. Pozostałe pięć jakoś uciekło. Kiedy fotografowałem ciała, podbiegła mała dziesięcioletnia dziewczynka i stanęła jak sparaliżowana przy jednym z trupów. Kobieta była jej starszą siostrą.

Dziecko nigdy wcześniej nie widziało śmierci i nie mogło zrozumieć, dlaczego siostra nie chce z nią rozmawiać… Dziecko patrzyło na nas zdezorientowane. Objąłem ją ramieniem i przytuliłem mocno, próbując ją pocieszyć. Płakała. Ja też płakałem, podobnie jak dwaj polscy oficerowie, którzy byli ze mną…

 

Kliknąłbym, ale inni mnie wyprzedzili. :)

Powodzenia w konkursie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Bardzo klimatyczne opowiadanie. Choć cel i motywacja głównego bohatera nie były niczym zaskakującym, kibicowałem mu przez cały tekst. Prosi się o cytat z “Dziadów”.

Pieśń ma była już w grobie, już chłodna, –

 Krew poczuła: z pod ziemi wygląda,

I jak upiór powstaje krwi głodna,

 I krwi żąda, krwi żąda, krwi żąda.

 Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga,

 Z Bogiem – i choćby mimo Boga!

Czytało się przyjemnie. Życzę powodzenia w konkursie! :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Wow. Po prostu wow. Świetne opowiadanie. Nie dziwię się, że dostało się do biblioteki w dwa dni. Nawet nie wiem co powiedzieć. Chyba ocean i mnie oczarował. :)

Widocznie obraz świetnie na Ciebie zadziałał. :D

Powodzenia w konkursie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Widzę, że organizujesz wycieczkę po moich starych tekstach. :)

Co do narratora – masz pełną rację i nie zamierzam go bronić. Jeśli zaś chodzi o zakończenie, to wolę na nie nawet nie patrzeć, bo zapewne wypali mi oczy.

Pozdrawiam. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Czeke, a kto by się przejmował najważniejszym aktem prawnym w państwie prawa? :)

A jeśli miałby to być projekt czysto polityczny na najbliższe wybory, to co pociągałoby wyborców do nadania skrzatom obywatelstwa?

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Czytało się przyjemnie. :)

Myślałem, że opowiadania weirdzarro mnie przerosną, a moje styki mózgowe wyparują pod wpływem artystycznej awangardy. Ty tym opowiadaniem i JolkaK swoją Kolacją z kosmitą udowodniłyście mi, że się myliłem. :D

Fajne są opowiadania z tego konkursu. Chyba będę musiał nadrobić resztę. :D

A poza tym w pełni zgadzam się z tym, że gorzka czekolada jest najlepsza.

Pozdrawiam. :D 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Racja. Możliwe, że to pytanie jest ważniejsze od Ostatniego pytania

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Więc tak zapoznałeś się z weną? :)

Podłączam się do tego, co mówi Finkla. Mrugnij i mruknij, jeśli tajemnicza siła z innego wymiaru zmusza Cię do pisania szortów i drabelków.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Przeczytałem z uwagą, mimo że na publicystykę zaglądam raz na ruski rok. Mój wujek jest programistą, więc temat sztucznej inteligencji pojawia się na każdym spotkaniu rodzinnym. I nie bardzo mam coś do dodania w kwestii artykułu. Po prostu się zgadzam, nie sposób zrobić inaczej przy mojej ograniczonej wiedzy na ten temat.

no i oczywiście dochodzi pytanie, skąd będzie wiadomo, czy ktoś nie oszukuje

Jako człowiek, który ma nadzieję uczynić z pisania swoją profesję (czas, w którym należy puścić śmiech z taśmy) uważam, że spotkania autorskie, targi książki i inne sposoby kontaktu czytelnik-pisarz będą służyć za takowy weryfikator. Ale wiadomo, to tylko moja pierwsza myśl, którą zapewne szybko obalicie.

Sztuczna inteligencja rozwija się zadziwiająco szybko, ale tempem “rozwoju” naturalna głupota bije ją o kilka poziomów.

Obserwując moich rówieśników, mogę to potwierdzić. (ale teraz przysnobowałem)

 

Pozwolę sobie zacytować fragment posłowia Philipa K. Dicka zamieszczonego w zbiorze opowiadań, który wpadł w moje ręce. Ten konkretny fragment odnosi się do opowiadania Serwisant.

Kiedy to opowiadanie zostało opublikowane, wielu miłośników oburzyło się, ze względu na negatywne nastawienie, jakiemu rzekomo dałem w nim wyraz. Ale wówczas już zaczynałem bawić się w myślach ideą rosnącej dominacji maszyn nad człowiekiem, w szczególności maszyn, którymi z własnej woli się otaczamy, które więc powinny, wedle wszelkiej logiki, być najmniej groźne. Nigdy nie wydawało mi się, że jakiś szczękający metalem potwór będzie kroczył po Piątej Avenue, pożerając Nowy Jork; zawsze obawiałem się mojego własnego odbiornika telewizyjnego czy tostera, które w prywatnym zaciszu mego mieszkania, kiedy wokół nie będzie nikogo, kto mógłby przyjść z pomocą, oznajmią mi, że skończyło się, a oto jest lista reguł, których odtąd muszę przestrzegać.

[…]

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Czeke, podobnie jak Miś, jestem wielkim fanem tego pomysłu.

Trzeba się jednak zastanowić, czy w przypadku skrzatów nie zadziała ten sam mechanizm, co u ludzi – wzrost poziomu życia doprowadzi do zmniejszenia dzietności? Można by to obejść, traktując skrzaty jako obywateli drugiej kategorii i zaniżając ich poziom życia. Ale z drugiej strony, gdyby skrzaty się rozmnażały, a ludzie nie, to stałyby się większością i zaś by nam zrobiły czerwony październik…

Więc lepiej nie dyskryminujmy skrzatów. Sama wizja skrzatów zasuwających w polu, albo za kasą sklepową, mnie przekonuje. Ale zważywszy na ich tendencję do kłamania, należy się zastanowić, czy nie mielibyśmy nadprodukcji polityków i adwokatów (diabła).

W każdym razie jeśli o mnie chodzi, to ten pomysł jest świetny, wymaga tylko doprecyzowania.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, miło, że wpadłaś. :)

Natomiast Rosja to ciężki orzech do zgryzienia. Widziałem ostatnio prasówkę, w której facet omawiał artykuł mówiący o tym, że gdyby doszło do wojny Rosji i NATO, to NATO by wygrało. Stwierdził, że to nie jest zbyt dobra informacja, bo Rosjanie, mając przed oczami swój ostateczny upadek, wywrócą szachownicę z użyciem atomu.

I tak źle, i tak niedobrze. 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Kto da więcej?

Ja dam więcej, chociaż bunt biblioteki to wysoko zawieszona poprzeczka. Proponuję bunt całego papieru, jaki jest na świecie. Papierowa wiosna ludów!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

I jak tam, w końcu zapoznałeś się z prawdziwym dziełem?

W wersji filmowej, owszem. Co do dramatu, to nie. Wszystkie istniejące dramaty odpychają mnie z użyciem jakiejś magicznej siły. :/ Nie rozumiem, dlaczego czytamy scenariusz do przedstawienia teatralnego zamiast obejrzeć ów przedstawienie lub chociażby film. Może to moja wyłączna przypadłość, a może nie. Nie bardzo mam jak stwierdzić, bo cała dostępna mi grupa porównawcza (tj. moi rówieśnicy) nie czyta nie tylko dramatów, ale w ogóle książek.

Jest to jakiś sprytny sposób na wybrnięcie z problemu, kiedy nie zna się lektury.

He he.

Pozdrawiam. :)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Zabawny tekst. Przedstawieni kosmici są bardzo ciekawi, a bohaterska obrona planetarna głównego bohatera z użyciem spirytusu nie ujdzie mojej uwadze. Czy skoro mogli oszacować, kiedy osiągniemy pierwszy stopień, to znaczy, że już tu byli? (0_0) Czy może wywnioskowali to na podstawie sygnałów wysyłanych przez nas w ramach SETI albo czegoś jeszcze innego?

– Mówisz my.

Jewgienij Zamiatin może się wypowiedzieć na ten temat. Znaczy mógłby. Bo przecież leży w grobie. Ale z drugiej strony, może kosmici i na to znajdą jakieś rozwiązanie?

Zacne opko. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

naprawdę masz 14 lat? Czy to element fantastyczny?

Jakoś tak się stało, że posiadłem umiejętność czytania i pisania, a korzystanie z niej okazało się być całkiem fajne. I tak tu jestem.

:D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Fajny ten karkołomny eksperyment. Wielokrotnie zmusił moje kąciki ust do gimnastyki w postaci podniesienia się. 

Ja wiem, ale nie powiem, podroczę się, a co! 

Normalnie włączyłbym tryb smerfa Mądrali i zaproponował rozbicie na dwa zdania, ale Narrator pewnie odpowiedziałby mi taką ripostą, że bym się nie poskładał. :-)

Bardzo przyjemny w odbiorze tekst. Skorzystam z danego mi prawa do udziału w procesie demokratycznym i kliknę do biblioteki. 

Pozdrawiam i postaram się częściej do Ciebie zaglądać, bo najwidoczniej warto. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Michaelu, a jakie opóźnienie przewidujemy? :)

Żadne, Otis! Mamy trzy miesiące i koniec. To niewykonalne!

 

Tak jak przedmówca, zostawiam komentarz, by śledzić nowości.

I pomimo że znam się na sztuce tak samo jak na fizyce kwantowej, to obrazy Pani Anny są bardzo przyjemne dla mojego oka. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Uszanowanko.

Zawsze chciałem wziąć udział w jakimś tutejszym konkursie, a tematyka tego mnie zainteresowała.

Niniejszym zgłaszam swój udział i proszę o obraz pt. Ostatnie światło”. :)

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć. :D

– Będę ćwiczył silną wolę i zjem tylko jedno serce dziennie.

Podziwiam.

Nasz doktor tak powiedział.

Czy to oznacza, że skrzaty potajemnie organizują się w większe społeczności? Piwnico-miasta? A jeśli tak, to czy to znaczy, że chodzą do pracy i odprowadzają składki na ZUS, mając nadzieję, że wspomniane w szorciku bliźniaki utrzymają ich emeryturę w przyszłości? Jeśli odprowadzają ZUS, to muszą mieć jakieś struktury państwowe… Czyżby skrzaty mają parlament, do którego wybory organizują co 4 lata? A może Skrzatostan jest państwem policyjnym, w którym Skrzacia Rada Ocalenia Narodowego nie respektuje podstawowych zapisów Karty Praw Skrzata i Obywatela??? Czy to znaczy, że skrzaty organizują się w związki zawodowe i…

Dobra, odpływam. Nie zmienia to faktu, że skrzaty ukrywają coś przed nami.

– Od jesieni w twojej piwnicy.

SŁUCHAM? A czynszu to nie płacą, co? Okupados normalnie.

Wypłoszyliśmy już myszy.

O! Sami zajmują cudze mieszkanie, a się nie podzielą z innymi potrzebującymi. Skandal!

Teraz biegnij do żony, bo pewnie myśli, że nogi ci wyrwałem zgodnie z obietnicą.

Czy skrzaci ZUS pokryłby koszty rehabilitacji, bo to wypadek podczas pracy? Może jakąś rentę rodzinną dorzuci, coś ten teges?

Mówi, że zjadłaby kiszonych ogórków

Widzę zaskakujące podobieństwo między ludźmi a skrzatami.

Na razie na strych nie zaglądam

A na strychu wszystkie ciocie, wujkowie, babcie, dziadkowie, przyjaciele rodziny… co najmniej kolejne 30 skrzatów na utrzymaniu.

 

Bardzo przyjemne niedzielne opowiadanko. Natomiast skrzaty w Twoim wykonaniu mają wielki potencjał. Mówię, coś na pewno ukrywają. ;)

Aż kliknę do biblioteki.

Pozdrawiam serdecznie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Miś zawsze będzie się piął do góry – przecież liście eukaliptusa nie leżą na ziemi. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć, Misiu!

mam już gabinet na Fifth Avenue.

Matko jedyna, facet jest stomatologiem i to jeszcze w Hamerce. Mam wrażenie, że wolne chwile spędza na bankietach z Gates’em, Muskiem i resztą ferajny.

 

Miła ta wampirzyca, że się przerzuciła na wieprzowinę. Niemniej wolałbym nie znaleźć się w jej pobliżu i w ogóle w tej krainie dzikiego kapitalizmu.

Pozdrawiam. :)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć! Miły misiowy szort, jak zwykle. :D

Wszystko jest fikcją.

Brzmisz tak, jakbyś zaczynał artykuł o Kongresie Futurologicznym Lema. :]

– Każda dostała najnowszy numer „Fantastyki”.

Hmm, myślę, że powinno powstać czasopismo “Stara Fantastyka”, w którym publikowane by były opowiadania mające co najmniej 20 lat.

i świetnie bawiliśmy się w sylwestrową noc.

Czy tylko ja mam wrażenie, że Wena jest typem osoby, która w sylwestra, że tak powiem, nie wspomaga się paliwami płynnymi i na następny dzień pomaga się pozbierać reszcie towarzystwa?

Reg, preferuję polskie drewniane. Wszędzie plastik, wrrr… :)

Według hamerykańskich naukowców, których sobie właśnie wymyśliłem, jeśli obecność mikroplastiku w naszych organizmach będzie się zwiększać w takim tempie, jak obecnie, to do roku 2060 wszyscy będziemy minifigurkami LEGO. Niektórzy twierdzą, że to tajny duński projekt mający na celu ekspansję terytorialną. (Normalnie duńskie Wunderwaffe)

Nawet wena musi czasem odpocząć, inaczej się wypali i pójdzie na L4.

– Szefie, zagramy w statki?

– Czemu nie?

– Pozwól, że zacznę. Wybieram L4.

 

Pozdrawiam serdecznie. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

GalicyjskiZakapiorze, witam!

Jak najbardziej, dałem jednemu elfów imię Häyhy. I rzeczywiście, jakby to snajper miał takie imię, byłoby to jeszcze lepsze nawiązanie. :] Z drugiej strony, nie ma co biednego Simo oczerniać, odstawił kawał dobrej roboty dla fińskiej niepodległości.

Na początku napisałem, jak Jori opowiada o planie, ale brzmiało to strasznie sucho, a oprócz tego uznałem, że pokazałbym w ten sposób czytelnikowi większość moich kart. ;)

Dziękuję za klika i uwagi. Wprowadzam poprawki. :D

Pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

nie uważam, aby lektura portalowych opowiadań była pracą. :)

Lektura może nie, ale poprawianie wszystkich błędów i służenie radą z pewnością. :) 

Przędza wełniana zwinięta w kłębek nie jest tkaniną, jest nicią, tu wełnianą. 

Właśnie dopiero co mi zgrzytnęło.

Proponuję: – Ała – pisnął Jori, gdy zamiast w oczko robótki trafił drutem w palec wskazujący, kłując się boleśnie. 

Ty to wszystko umiesz ubrać w ładne słowa. :D

Poprawki wprowadzone, igły pozamieniane na druty, tkaniny na wełnę, teraz czekam na weryfikację przeprowadzoną przez Tarninę. :D

Dziękuję. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Matko, ilu Was się tu nazbierało. :O

KoscianIxie, rad jestem, iż Ci się spodobało. :D

Rewolucja proletariacka wśród elfów? Ciekawe, ale należy się zastanowić, dlaczego Święty jest ubrany cały na czerwono. 

Vantacorze, mam nadzieję, że pomyślnie odmieniłem nick. Jeśli nie, to najmocniej przepraszam.

Zastanawiałem się nad czymś podobnym, ale uznałem, że lepiej dać czytelnikowi (i elfom!) odrobinę nadziei. laugh

Reg, nie myślałem, że pracujesz w święta. ;) Pięknie dziękuję za korektę i ruszam do jej realizacji!

Do dziergania służą druty i szydełka.

:O

Myślałem, że się to znaczenie nie różni. (proszę nie bić) Uczysz mnie życia. ;)

Czy to celowe powtórzenie?

A jeśli powiem, że tak, to nie będzie błąd?

Ha ha.

Spróbuję coś podmienić.

trzy tony spalonych tkanin… → Jeśli mówił o dzierganych skarpetkach, to: …trzy tony spalonych dzianin

Miałem na myśli kłębki wełny.

Hm.

Zmienię na coś innego.

 

I jeszcze jedno pytanie wywołane moją nieznajomością rzemiosła:

Skoro dzierga się drutami, to jak powinien rozpocząć się pierwszy akapit? 

– Ała – pisnął Jori, gdy ukłuł drutami palec wskazujący?

 

Najserdeczniej pozdrawiam Was wszystkich. Dziękuję za przeczytanie. laugh

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

No, więc cześć, czołem i dzień dobry.

Tekst znacznie przyjemniejszy w czytaniu, niż poprzedni. (: Ograniczenie technikaliów, w mojej ocenie, dobrze zrobiło. Gdy czytałem, z tekstu bił klimat książek Clive’a Cussler’a. Doprawdy ekscytująca historia. Jedyne pytanie brzmi: gdzie są skrzydła? Nieważne, przyjemnie się czytało i to jest ważne.

Poniżej kilka błędów, jakie przyuważyłem. cool

a w bramie kamienicy numer 42 stało dwóch mężczyzn – zbyt eleganckich, zbyt spokojnych, zbyt …innych, by wtopić się w otoczenie.

Przed trzykropkiem nie powinno być spacji. Powinna być za nim, wiadoma sprawa.

Na monitorze sonaru pojawił się cień.

Nie wyraźny kształt.

Niewyraźny.

Rano sierżant Henderson wchodził na plac przeładunkowy, gwiżdżąc pod nosem melodię, którego nikt oprócz niego nie znał.

Nie powinno być: której nikt oprócz niego nie znał?

Gdy ich kraj ich porzucił, Irak otworzył drzwi.

Kłuje w oczy dwa ich. Może zamiast tego: Gdy ojczyzna ich porzuciła, Irak otworzył drzwi?

 

Oprócz tego często zaczynasz każde zdanie od kolejnej linijki, jak poniżej

Wszystko pachniało historią.

I porażką.

Wreszcie znalazł to, czego szukał.

W sektorze Bravo–Delta–Three, na skrawku mapy, ktoś ołówkiem narysował prostokąt. Mały, ledwo widoczny.

„Nie przeszukano.”

Bez powodu. Bez adnotacji.

Po prostu.

Osobiście bardzo lubię ten zabieg, ale, w mojej rzecz jasna ocenie, używasz tego za często i na zbyt dużych odcinkach tekstu. Przez to docelowy cel, czyli (jak się domyślam) podkreślenie czegoś nie jest osiągnięty. Proponuję, byś umieszczał jeden, może dwa takie podkreślające akapity naraz, a nie osiem, jak powyżej.

Serdecznie pozdrawiam i wesołych świąt. laugh

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, witam serdecznie. :D

Ano, ciężkie, ale za to są pierniczkowe czwartki! Uwolnić niskim kosztem, owszem udało się, ale jeszcze trzeba przetrwać w Laponii, a to może być trudniejsze. W sumie dobry temat na opowiadanie za rok: Simo i Jori próbują upolować renifera. laugh

Też wolę gorzką, odkąd ze względu na różnego rodzaju występujące u mnie powiązania zdrowotne z menu wyleciała mleczna. Teraz wróciła, ale już się przekonałem do gorzkiej. Niemniej pierwsze spotkanie było trudne, bo nieświadom wpływu gorzkiej czekolady na metabolizm zjadłem dwie trzecie tabliczki na raz. (;_;)

Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za klika!

Wesołych świąt. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Zacne!

Twist z psieckiem bardzo udany. Widząc cztery kliki do biblioteki muszę użyć mojego prawa do udziału w procesie demokratycznym i wbić tekst do biblioteki.

A teraz przejdźmy do poważnych kwestii.

Będę miał godną emeryturę z ZUS-u, prawda?

Prawda?

PRAWDA?

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witam. 

Mam wrażenie, że z każdym kolejnym opowiadaniem liczba szczegółowych opisów technicznych rośnie. Prolog przeczytałem już kilka tygodni temu i przyznam, że czytało się go całkiem miło. Był wciągający. Dzisiaj doczytałem resztę i z przykrością stwierdzam, że fragment który, jak się domyślam, miał być mięskiem, czyli lotnicza eskapada do Kazachstanu i nie tylko, zanudził mnie na śmierć. Mógłbyś swoim technicznym językiem opisywać działanie suszarki, a nie nowoczesnych cudeniek lotnictwa, i nie zorientowałbym się, że coś jest nie tak. Fragment z panem, który chciał, by irackim dzieciom żyło się lepiej, bardzo na plus. Szkoda, że taki krótki.

Poniżej sekcja wymądrzania się. cool

Na tle tego półmroku stał płatowiec, który nie powinien istnieć oficjalnie

Nie bardzo rozumiem. Nie powinno być “Na tle tego półmroku stał płatowiec, który nie istniał oficjalnie”, albo “Na tle tego półmroku stał płatowiec, który nie powinien istnieć”?

W epoce, gdy satelity wciąż ograniczały orbity i okna obserwacyjne

A dzisiaj satelitów nie ograniczają orbity i okna obserwacyjne? Jeśli dobrze rozumiem, miałeś na myśli, że nie było ich dużo, i to było ograniczenie, a teraz jest ich dużo i jak jednemu skończy się okno, to funkcję przejmuje inny. Nie wiem. Nie bardzo rozumiem ten fragment.

 

Prolog oraz fragment z Husajnem bardzo na plus. Niestety same skrzydła czasu nie zdają tutaj egzaminu. Bynajmniej w mojej opinii. 

Pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Reg, siedem to szczęśliwa cyfra, więc wszystko nabiera sensu. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

KTOŚ POWIEDZIAŁ TRAMWAJ?

Może i nie mam pociągu do pociągów, ale za to lubię tramwaje…

ekhem

Gdzie moje maniery? Witam szanownego Misia.

Oczekiwałem drabelka o samym tramwaju, ale psy też lubię, więc niech będzie. laugh

Niestety w swojej niespełna czternastoletniej karierze życia nie miałem okazji odbyć rozmowy telepatycznej z psem, ani w sumie kimkolwiek. Ale chyba mam jeszcze dużo czasu.

Pozdrawiam. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Koalo, niestety. Sprawdzian, klasówka, trzy zapowiedziane kartkówki (ile niezapowiedzianych, los pokaże) i prezentacja o niedożywieniu w Etiopii, a w weekend rekreacja przez laików nazywana dotykaniem trawy znacząco zmniejsza czas, który mógłbym poświęcić na opowiadanie. A przesadnej presji czasu nie lubię. (:

Może chociaż na konkurs świąteczny się wyrobię. XD

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Czeeeeeeść!

Gdy siadłem przed laptopem, wena zjawiła się,

Aż mnie zaskoczyłeś tym, że wena napisałeś z małej litery. A co jak się obrazi za to?

Może jakiś żółtodziób da ci się namówić.

nomen omen i amen.

Cudne słowa, będę stosował w prawdziwym życiu.

 

Zacna reklama! Aż się zastanowiłem, czy nie rzucić projektu w kąt i się tym zająć, wszedłem na stronę konkursu, a tam termin oddania prac do trzydziestego.

XD

Są dwie opcje: albo Wena przyszła późno, albo przelew od Loży Masońskiej przyszedł późno. Co prawda druga opcja zakładałaby, że Misiu w przedmowie kłamał, co czyni ją znacznie mniej prawdopodobną, ale kto to tam wie…

Miłe, misiowe opowiadanie. Aż udam się do klikarnii wykorzystać możliwość udziału w procesie demokratycznym.

 

Pozdrawiam, Misiu.

:D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Gryzoku, moda na “projekty” jest straszna. :)

Masz pełną rację, Misiu. Chyba staję się korpo-szczurem.

W sumie na początku miałem się nazywać Gryzoń_Półpospolity, więc czemu by nie być akurat szczurem?

Chociaż jak już być szczurem, to kopro-szczurem.

Poniżej anatomia kopro-szczura:

Co autor miał na myśli? W ostatniej kolejności wie to autor.

 

Prawa konceptowe są niezastrzeżone.

Pozdrowienie po raz pierwszy… pozdrowienie po raz drugi… pozdrowienie po raz trzeci! Sprzedane!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Gryzoku, martwiłem się, bo długo Cię nie było.

laugh Miło.

Niestety, w ósmej klasie słowo “egzamin” stanowi co najmniej 20% słownika nauczycieli, pozostaje pisanie (a wziąłem się za sporawy projekt i śleczę nad nim do września), trzeba robić to, co robią zwykle ludzie, by przeżyć, i koniec końców aby udzielać się tu w takim wymiarze, jak wcześniej, doba musiałaby zostać wydłużona o jakieś dwie godziny. /:

Nasza kultura coraz częściej buduje na terenach zalewowych. Bo nie ma w pobliżu aktywnych wulkanów?

Miś-kulturoznawca! laugh

Nie powiem, intrygująca teoria. Trzeba będzie ją kiedyś poważnie rozważyć.

Takie egzotyczne pismo nazywaliśmy w domu “robaczkami”. 

Chyba zaimportuję ten zwyczaj. (:

Pozdrawiam :)

I nawzajem :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć.

W szkole wypełniał polecenia pani woźnej,

I słusznie. Tylko w ich przypadku można być pewnym, że odpowiedzą na “dzień dobry”. Generalnie są jakieś takie milsze.

położonej na zboczu aktywnego wulkanu Agung

Najwidoczniej kultury dookoła globu umiłowały sobie stawianie wszelkiej maści zabudowań przy aktywnych wulkanach.

Jeżeli jesteś i chcesz zostać z wyboru singielką, lub singlem, nie leć na Bali, a jeżeli musisz polecieć, lepiej nie kupuj tam żadnych posążków.

 

Miłe, odprężające, misiowe opowiadanko. 

Pozdrawiam serdecznie! :D

 

P.S.

Wszedłem na stronę Wikipedii poświęconą językowi balijskiemu…

A myślałem, że to cyrylica jest egzotyczna i trudna do zapisania…

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Oto i jestem.

Zanim powstała historia, zanim zapisano pierwsze słowa – były tylko pamięć i ogień.

zapisana w matrycy materii

 

Tak właściwie, to czym jest matryca materii?

Zniknęli nie dlatego, że musieli. Ale dlatego, że ich rola się zakończyła.

Z czymś kojarzy mi się ten opis…

Ale to, co najważniejsze… nie odeszło.

Nie było słychać jego głosu.

Nie poruszało się.

Nie reagowało.

Spało.

I czekało.

Ekhem, ekhem

zanim ktokolwiek pomyślał o bombach zrzucanych z góry.

To co? Gołębi wtedy jeszcze nie wynaleziono, czy nie wynaleziono metabolizmu gołębi?

(nieśmieszny żarcik-kosmonaucik)

 

No co? Fajne, fajne. Brzmi epicko, ale w sumie nie wiem do czego to miało dążyć.

Nasunęło mi się zaskakująco dużo skojarzeń z Odyseją kosmiczną. Przypadek?

 

To ja wracam do 1991.

Pozdrawiam.

 

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Maaaatko, coś Ty taki płodny literacko teraz?

Niestety, Ministerstwo jest przekonane, że nauka lingwistycznego drutu kolczastego, jakim jest niemiecki, jest istotniejsze od czytania tekstów w ojczystym języku. /:

Kolejkuję, przy dobrych wiatrach jutro tu wrócę, a może i do końca tygodnia dokończę 1991.

Oby…

laugh

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklothat makes sense.

Dziękuję. :D

 

Tarnino,

ma być w liczbie mnogiej

that makes a lot of sense.

Dziękuję. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Dziękuję, Zakapiorze, za tę szybką i treściową odpowiedź. :D

Można w jednej, a rzekłbym nawet, że ma to o wiele więcej sensu.

Też tak mi się wydawało, ale wolałem spytać.

Pięknie dziękuję. laugh

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witam.

Czy jeżeli kilka postaci powie w to samo w jednym momencie, to należy zapisać ich w osobnych wypowiedziach, czy można w jednej?

To znaczy:

– Tak – powiedział X.

– Tak – rzucił w tym samym momencie Y.

…czy można tak:

– Tak – w jednym momencie rzucił X i Y.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Koalo, żeby pomylić Ciebie z innym Koalą musiałbym znać innego Koalę. Dasz namiary do Twoich kolegów z Klubu Przeżuwaczy Eukaliptusa? Może wtedy zacznę Cię z nimi mylić. (:

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Panowie, uważajcie, bo urażona kobieta może być czarownicą.

Tak jest, Mistrzu Koalo.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

dlatego, że robiłam trzy rzeczy naraz i coś mi się w mózgu zwarło…

Zdarza się. laugh

nie musi być aspekt niedokonany.

Dziękuję pięknie w imieniu swoim i pozostałych dwóch rzeczy. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Możesz.

 

Trzeba tylko dać didascalia w czasie przeszłym (bo w czasie przeszłym pisze się pamiętnik)

Nie da się ukryć.

i w aspekcie niedokonanym

A dlaczego…? 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Jeżeli wpadłem na taki chory pomysł, jak napisanie opowiadania w formie pamiętnika, to mogę tam dać zwyczajnie napisany dialog? Jeżeli nie, to jak zapisać rozmowę w pamiętniku?

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Trochę mnie tu nie było, a tu proszę, misiowy szorcik. Zaiste miła odskocznia od pisania petycji z prośbą o przestrzeganie prawa oświatowego.

Więc wpadłem w niełaskę czteroletniej kobiety. Niektórzy z was wiedzą, co to znaczy.

Nie wiem co to znaczy, ale brzmi zaprawdę przerażająco. Nawet bardziej przerażająco, niż lekcja niemieckiego, a to już coś.

 

(Jednoosobowy) Uczniowski Front Wyzwolenia serdecznie pozdrawia i życzy wspaniałego dnia.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witam! :D

Komentarz napisałem wczoraj, ale najwidoczniej w niewyjaśnionych okolicznościach nie dotarł do Ciebie i pewno żyje własnym życiem. Każdego, kto zobaczy mój wczorajszy komentarz, proszę o niezwłoczne skontaktowanie się w tej sprawie. Możliwe jest, że mój wczorajszy komentarz finansuje właśnie lewicowe bojówki w Ameryce Łacińskiej i stanowi zagrożenie dla tamtejszej równowagi politycznej. Co najgorsze może to doprowadzić do zmniejszenia podaży świnek morskich na rynku.

A skoro stworzyłem już w pełni wiarygodne usprawiedliwienie tego, że nie napisałem komentarza od razu, gdy tylko przeczytałem nowy szorcik, mogę wystawić wyrafinowaną recenzję tego ponadczasowego dzieła.

Miły szorciak, taki który by zawsze mówił “dzień dobry”, gdyby tylko był człowiekiem. Zastanawiająca jest też kwestia tego, że duch został przydzielony. Czyżby istniał jakiś niebiański urząd przydzielający duchy, nazywane niekiedy aniołami stróżami? To by tłumaczyło tą obsuwę w pojawieniu się ducha. 

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

On Ci to właśnie, ten sam.

Te dwa neurony zostaną tym samym pracownikami miesiąca.

“Czy androidy śnią o elektrycznych owcach”

Inspiracja dla Blade Runnera. ^^ (To wcale nie tak, że dowiedziałem się o tym trzy miesiące temu i teraz uznaje się za kulturoznawcę i w ogóle mądrego człeka.)

W tej chwili mam moment heideggerowski i jest mi smutno, więc

– Dlaczego pijesz? 

– Aby zapomnieć 

– O czym zapomnieć? 

– Aby zapomnieć, że się wstydzę 

– Czego się wstydzisz? 

– Wstydzę się, że piję 

 

Rób, jak chcesz, bylebyś nie skończyła jak Dick. Jesteś potrzebna we wszechświecie i okolicach.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Uuuuuuuu, brzmi ciekawie, będę musiał się temu przyjrzeć.

Nie mam do powiedzenia w tej kwestii więcej niż to, że skoro świat płonie, to upieczmy pianki, zamiast się stresować. (:

 

A tak odbiegając od tematu, to czy dwa neurony w moim mózgu wreszcie zadziałały normalnie i skojarzyły poprawnie, że Dick jest tym, który napisał “Człowieka z Wysokiego Zamku”…?

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

George

Widzę, że starasz się być miły, ale ci nie wychodzi.

No cóż, jestem tylko wścibskim i upierdliwym nastolatkiem. Może wyrosnę, a może nie zdążę. (:

Czemu więc drążysz temat?

Aby wiedzieć więcej w sprawie tego, czy spieprzać na Kubę.

U mnie się wyświetla, postaraj się bardziej.

Rzeczywiście, mój błąd. Zaznaczyłem o spację za dużo. Przepraszam.

 

Jako że w artykule nie ma nic ponad to, co napisałeś, dziękuję raz jeszcze za dyskusję.

Miłego dnia.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Georg

Zaczynając od smartfonów, autonomicznych samochodów, AGD, wojska

Zatem za wielką wiarę pokładałem w nasze wielkie głowy. 

Dziękuję za tą cenną informację. Czym prędzej wymieniam oszczędności na peso kubańskie i spieprzam na Kubę. 

AI już umie się replikować w sytuacji zagrożenia, więc czas pokaże.

Ojoj.

https://neuron.expert/news/ai-now-capable-of-cloning-itself-scientists-fear-red-line-crossed/10691/pl

Ładna stronka.

 

Dziękuję za tą jakże angażującą dyskusję na temat tego, jak wszyscy zginiemy.

(:

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

obawiam się, że czeka nas jednak los świata Williamsona…

To znaczy…?

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

George, zwierzęta też bronią swojego życia. Jak miałaby się bronić SI?

Z jakiego powodu miałaby zostać wyłączona? Gdyby nie działała zgodnie z założeniami. Co w takiej sytuacji należy zrobić, by nie zostać wyłączonym? Działać zgodnie z założeniami.

Oczywiście nie wiem, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od SI, ani jak bardzo będziemy uzależnieni od SI. Jeżeli naprawdę użyjemy jej w jakimś kluczowym aspekcie czegokolwiek, to może rzeczywiście postawić jakieś żądania. Mam jednak minimalne zaufanie do naszych wielkich głów i wierzę, że nie dadzą SI władzy nad bronią jądrową.

Poza tym:

Podobno, AI osiągnie samoświadomość w ciągu pięciu lat.

Która AI? Link do źródła bym poprosił.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

George, a czym tak właściwie jest samoświadomość?

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Polecam coś z  popularnego nurtu “commentary”. Ludzie bardzo chętnie tego słuchają i osłuchują się z takim językiem

Uhh, oglądałem to kiedyś. Potem na szczęście znalazłem sobie inne zainteresowania niż konsumowanie treści i przestałem w te strony oglądać. Czuję się lepiej, uważam się za ciekawszą osobę, nie żałuję. (:

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Dużo zdrowia, Misiu! Wracaj do siebie, ile będziesz potrzebował.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Ajaj, znaczy się ejaj. laugh

Czy to czas na indoktrynację ejajów co do wyższości biologicznych form życia? Może powinniśmy na wszelki wypadek mówić zawsze “dziękuję”? Jakieś jeszcze pomysły na udobruchanie ejajów?

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Rozgorzała tu ciekawa dyskusja. :D

Albowiem sztuka jest katalizatorem dyskusji! :D

Pozostaje mi tylko życzyć nam wszystkim, byśmy żyli w nudnych czasach.

Zdaje mi się, że w jakiejś dyskusji bodajże Finkla powiedziała, że chciała by żyć w czasach, które w podręczniku od historii dostaną jedynie wzmiankę “50 lat później…”. Czy coś w ten deseń. Może ty były trochę inne słowa, może powiedział to ktoś inny, ale zapadło mi to w pamięć.

Niech żyją nudne czasy! 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo

Już wcześniej dopuściłam możliwość, że to ja wydoroślałam.

Tak, zapomniałem dopisać, że stawiam na tą opcję.

No, a skoro Europa już płonie i nic w tej kwestii nie zmienimy, to chociaż upieczmy sobie pianki. ;)

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Mądre słowa. :)

 

A poniżej jak się motywujemy i wspieramy w gronie znajomych:

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, widzę, że bierzesz czas od 1990 do dziś, łącznie 25 lat. Zatem zobaczmy jaki był świat w latach 1955-1990:

1955 – zaczyna się Wojna w Wietnamie, zginą wietnamscy cywile, młodzi amerykańscy mężczyźni. z którymi nie ma co zrobić w kraju, mieszkańcy Laosu, na który spadło więcej bomb niż podczas II Wojny Światowej na szeroko pojętym Pacyfiku, i jeszcze co nieco dodatkowego cierpienia.

1956 – powstanie na Węgrzech, Sowieci przyjeżdżają i topią je w krwi.

1959 – zaczyna się Wielki Głód w Chinach, zginie paręnaście lub parędziesiąt MILIONÓW Chińczyków. 

1962 – Kryzys Kubański, co tu dużo mówić? Istniała duża szansa, że USA i ZSRR pokłócą się jak dzieci w piaskownicy, tylko że zamiast łopatek i wiaderek polecą głowice nuklearne.

1965 – w Indonezji ma miejsce rzeź na członkach Komunistycznej Partii Indonezji. Wbrew temu, co mówią niektórzy, komuniści to też ludzie i nie powinni wisieć zamiast liści.

1968 – Praska Wiosna, Pakt Warszawski wchodzi do Czechosłowacji zanim zrobią z socjalizmu coś rozsądniejszego. I tu myślę, że należy pamiętać, że my też uczestniczyliśmy w tej zbrodni.

1972 – zamach terrorystyczny na igrzyskach w Monachium. Żeby nie było, że terroryzm to nowy wynalazek.

1975 – zaczyna się ludobójstwo w Kambodży. Mam nadzieję, że temat choćby pobieżnie znany, ani myślę czytać znowu co się tam działo.

1979 – zaczyna się Wojna w Afganistanie. Sowieci dopuszczają się zbrodni na cywilach, a Amerykanie finansują fundamentalistyczne organizacje, które za niedługo zwrócą się przeciw nim.

1980 – zaczyna się wojna iracko-irańska. Konflikt długi, krwawy, a nawet nic nie zmienił.

1986 – Katastrofa w Czarnobylu. Sowieci spieprzyli robotę, uważa się, że do dziś jest przez to zwiększona ilość bodajże nowotworów tarczycy (?) No i jeszcze Sowieci wysyłają bio-roboty, bo normalne roboty się psują w takich warunkach.

1989 – Nie no, wesolutko powinno być, nie? Upada u nas komuna, zaraz pociągniemy za sobą całą Europę Wschodnią, nic tylko świętować… Masakra na Placu Tiananmen. Muszę dodawać coś więcej?

 

Na świecie zawsze dzieją się nieprzyjemne rzeczy. Pozostaje się cieszyć, że tym razem akurat nie u nas. Dlatego przyszłość jest taka wspaniała, nie znamy jej i możemy snuć marzenia o tym, że już jutro skończą się wszystkie konflikty…

Szkoda, że przychodzą futurolodzy i psują zabawę.

 

Tatojoto, przypomniałeś mi pewien żarcik… tak na rozluźnienie atmosfery. ;)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

A potem świat zrobił jakby mniej bezpieczny

Mniej bezpieczny? Myślałem, że teraz to właśnie jeden ze spokojniejszych okresów w historii ludzkości… Bynajmniej jakoś nie kojarzę, aby wisiało nad nami widmo wojny nuklearnej czy coś.

No ale hej, znam przeszłość tylko z podręczników i wikipedii, chętnie dowiem się, dlaczego kiedyś było lepiej.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć.

Przybyłem, zobaczyłem, nie żałuję.

Jak słusznie zauważasz w przedmowie, koncept jest już wyeksploatowany. Widzę, że spróbowałeś odwrócić role, ale tak naprawdę nic się nie zmieniło. Księżniczka jest bardzo, no cóż, męska i ratuje głównego (?) bohatera w bardzo męski sposób. Byłoby ciekawiej, jakby księżniczka uratowała go nie używając kojarzonych typowo męsko metod. Dobrym przykładem jest według mnie Mulan. Może lepiej byłoby pójść w tym kierunku?

 W pierwszym dialogu proponowałbym wrzucić wstawki typu: “ – zaczął ktoś tam”, “ – wtrącił ktoś tam”, “ – dodał ktoś tam”. Myślę, że dzięki temu rozpoczęcie byłoby bardziej dynamiczne, ale to tylko sugestia.

 Czarownicy albo przeganiali mieszkańców pobliskich wsi, albo zmieniali ich w kamienie, drzewa, czy na co tam akurat mieli humor, albo wysadzali się w powietrze.

Tak po prostu? Bez motywu? Wstali i pomyśleli sobie “Kuuuurde, spaliłbym jakąś wiochę wraz z kobietami i dziećmi”? Akcja dzieje się na Bałkanach, że sportem narodowym jest ludobójstwo? Może chcieliby ów wiochy okraść? Może chcieliby potrenować magię na ruszających się obiektach?

 

Ogólnie przyjemne opowiadanko. Za wszystkie uszczypliwości i takie tam przepraszam, wszak jestem niewyżytym nastolatkiem, który myśli, że jest zabawny. ;) 

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Koalo, a wtem okaże się, że psychochemikalia są dodawane do piwa, a nie do wody. ;)

A w dodatku porządny Kongres futurologiczny potrzebuje zamieszek, które, jakby nie patrzeć, ciężko zorganizować w barze. Wojnę domową to nawet jeszcze ciężej tam zorganizować.

Tak więc kongres futurologiczny o wiele lepiej jest zorganizować, nie w barze, ani w środku puszczy, tylko należy go zorganizować w hotelu w Nounas! :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Pusiu (mam nadzieję, że dobrze odmieniłem) Cieszę się! Przed poprawkami najlepszych bet we wszechświecie i okolicach było gorzej. Mam na dysku zapisaną wersję przed poprawkami i porównując ją z wersją opublikowaną, widzę, jak wielka była Ich pomoc. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cezarze Przypomniała mi się anegdota. (:

W którejś tam klasie ja i reszta chłopaków stanęliśmy przed tym samym dylematem, którym był, jest i będzie dzień kobiet. Zebraliśmy się więc i zastanowiliśmy nad prezentem dla płci pięknej. Wnet zaproponowałem, aby każdej dziewczynie wręczyć kwiatek Lego. Mój pomysł został zbombardowany dokładniej niż Laos podczas Wojny w Wietnamie, a nie mam zielonego pojęcia dlaczego.

Istnieje solidne pół procenta szansy na to, że było to zabawne a nie quasi-zabawne. laugh 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Hej.

Fajne opowiadanko, miło mi się je czytało, a wiedz, że nie przepadam za fantasy. laugh

Poniżej parę rzeczy, które mi jakoś zgrzytnęły:

Powiedział, aby ten zszedł mu z drogi i ruszył w stronę świątyni Białego Boga.

To brzmi jakby kazał mu zejść z drogi, a potem pójść do świątyni.

Czy Biały Bóg wróci po swe martwe serce?

Przecież Kvarin w to wierzy, może być zaskoczony, że już zaraz.

Chyba.

Kvarin był zagubiony. Nie miał pojęcia, co tym wszystkim myśleć. Podczas dalszego, oczywiście płonnego, […]

Może podzielisz to na kilka akapitów? Przyjemniej się będzie to czytało.

Na nich przysiadła istna armia czarnych niczym noc kruków.

Proponowałbym “Na nich przysiadła istna armia kruków czarnych niczym noc”, jakoś czytelniejsze mi się to wydaje.

Zaniepokojony Kvarin cofnął się, a kruki odleciały szybko, kracząc wniebogłosy.

Nie jestem mistrzem ortografii, ale chyba powinien być przecinek tam, gdzie pogrubiłem.

Oddawaj serce, albo cię zabiję!

Jak wyżej.

[…]tak bardzo nie pasujący do współczesnych im, pełnych przemocy czasów oraz to, że on, tak samo jak owa wiedźma zginie poświęcając się dla innych.

Już słyszałem, że czasy są pełne przemocy. Chyba można to wywalić, albo chociaż użyć jakichś innych słów.

– Oczywiście! Jutro opuszczam wioskę. Ruszam na południe, za Szmaragdową Rzekę. Tam odnajdę nową drogę

^^ Jeżeli pojawi się opowiadanie z dalszym ciągiem przygód Kvarina, to chętnie przeczytam. Nie obraziłbym się gdybyś mi o tym przypomniał w wiadomości prywatnej. :D

 

Pozdrawiam serdecznie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Misiu, To chyba najwyższy czas, aby zorganizować jakiś mały Kongres futurologiczny w Kostarikanie…

;)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Edukacja o wielkich ludziach zawsze mile widziana. (:

 

Chciałem zapodać ciekawostkę o tym, jak Chińczycy wydłużyli dobę, ale zorientowałem się, że tytuł to taka gra słów…

Może kiedy indziej…

 

Pozdrawiam! :)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Hej, Misiu.

Nie lubię kotów. Może to przez to, że odkąd pamiętam prowadzę otwartą wojnę z kotem dziadków, najwidoczniej niezadowolonego z mojej obecności. Skubany wyszkolił się w sztuce wojny partyzanckiej lepiej niż Vietcong. No ale powiedzmy, że gadającego kota zaakceptuję. ;)

przesyłkę zamówioną przez Ambożego

Ambroży chyba nie dostał karmy i pożarł “r”. No cóż, lepsze “r” niż kanapa.

Pozdrawiam. :D

 

  1. S. A tu uchwyciłem Ambrożego, który usłyszał wszystkie te ploteczki i inne rozmowy koleżanek z pracy:

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Mam podobne odczucia co Finkla.

Brzmi ładnie, ale nigdy nie byłem dobry w interpretacji poezji. /:

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Tsschindlerze

To chyba kwestia gustu i dobrze, że o nich dyskutujemy!

Jestem w toksycznej relacji z twórczością Lema, jest tam mnóstwo półpauz takich jak Twoje, co mnie niemiłosiernie denerwuje, ale jednocześnie fabuła i świat są takie wspaniałe… (:

Książę na wojnę i reparacje mógł nie mieć, ale parę groszy na propagandę zawsze się znajdzie :)

Może i nie chodzi o propagandę, tylko o inwigilację, ale mnie bawi. (:

Terror stosowany tak, że się na niego czeka, aby potem mieć obiecany spokój – trochę im w głowach namieszał. Wydaje mi się, że jest to zaznaczone w tekście, daj znać jak ewentualnie poprawić, by było zgodne z intencją.

Aaaaaa, oto chodziło. That’s make sense. Jak sprawić, by było to wyraźniejsze? Nie wiem, jestem młodym padawanem. :D

Było na początku :)

No i przypomniałeś mi o wszystkich pierdółkach pojawiających się na początku lektury, na których skupiają się egzaminacyjne pytania.

Ja zaś dziękuję za wysłuchanie moich uwag. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć. Za fantasy, stety niestety, nie przepadam. Nie porwało mnie zatem Twoje opowiadanie. W dodatku było długie. Powiedziałbym nawet, że za długie. Mimo wszystko nie żałuję czasu spędzonego na czytaniu, a przez ostatni akapit kącik ust mi nawet drgnął. 

Jeśli nie lubisz, jak jakiś szczeniak uważa się za mądrego i wygłasza wykłady, zignoruj wszystko, co poniżej.

 

Trakt, którym jechał, prowadził z dargoleskiej stolicy do przeprawy przez rzekę Gwdę, a następnie w kierunku wybrzeża.

Może zamiast to otwarcie mówić czytelnikowi, pokażesz jakiś drogowskaz, albo cuś?

Jeszcze trzy dni, powtarzał cicho.

Ja bym to zapisał jak dialog.

– Mądrze prawicie, panie… Tu i za dnia bezpiecznie nie jest. Wżdy teraz nie wiadomo, kto tu rządzi – księcia dargoleskiego ci zza rzeki wygnali, a potem sami uciekli precz. Toteż i różne męty po wsiach chodzą, na władzę się, powiadam, zamachują… Widzicie, ogrodzenie naprawiamy, bo strach…

Nie wiem jakie jest stanowisko Rady Językowej czy jakiejś tam innej Loży Masońskiej, ale nienawidzę myślników/półpauz/czegośtam w dialogach, jeśli nie rozdzielają słów narratora od postaci. Jak dla mnie mógłbyś wszystkie takie przypadki pozamieniać na kropki, przecinki, a często na nic. Jedyna zmiana byłaby taka, że przyjemniej by się czytało.

Przebywał tam już inny uciekinier – nazywał się Myszkopt, i, jak twierdził, również zmierzał na wybrzeże.

Może niech Myszkopt po prostu powie to?

– A więc zamierzasz się na statek zaciągnąć? – zapytał.

No, coś tu jakby zjedzone, dialog by się naprawdę przydał.

Teraz, po wojnie, chętnych na przejażdżkę za morze jako marynarz z immunitetem nie brakuje.

nie tłucz tym powojnie

Ała, ała, ała. Dobrze, rozumiem, ale proszę, nie tłucz mnie ciągle wiadomością “BYŁA WOJNA”. Nie mam zaników pamięci.

– Od postomińskiego kopca wara: nic wam dawać stąd nie będziem, choćbyście nie wiadomo czym płacili. Ale jeśli jeść chcecie, to w karczmie coś jeszcze powinni mieć.

Postomiński kopiec nie powinien być z wielkich liter? To chyba nazwa własna, czy coś.

Poznany poprzedniego dnia podróżnik kończył właśnie dopijał piwo z glinianego kufla.

Co? Chyba “kończył właśnie dopijać piwo”, albo (jak bym proponował) “dopijał właśnie piwo”. /:

Jeszcze dwa dni, powtórzył w duchu.

Jest parę sposobów na zapisanie myśli, był gdzieś na stronie instruktaż ich zapisu, ale nie mogę go teraz znaleźć. Twój sposób niekoniecznie jest zły, ale ja bym to zapisał tak:

Jeszcze dwa dni – powtórzył w duchu.

– Wracając do naszej wczorajszej rozmowy, którą nieeelegancko przerwałeś

Za dużo “e”, oddaj jakieś na skup czy coś.

Do zobaczenia, być może, w porcie.

Po co zaznaczony przecinek istnieje? Go też oddaj na skup czy coś.

– Już po nic! – odkrzyknął (.) – mMiłego dnia!

Uh, takie chochliki dialogowe pojawiają się chyba do końca. Tutaj masz poradnik zapisywania dialogów.

Pomysłem Myszkopta na zdobycie brakującej gotówki było splądrowanie jednego z opuszczonych w czasie wojny dworków myśliwskich, należących do dargoleskiej szlachty.

Niech Myszkopt to po prostu powie. Tak bym proponował…

Oświetlało ono ni to świński, ni to bydlęcy, pozbawiony szyi łysy łeb z małymi oczami i przydługim, zwisającym, przypominającym krótką trąbę nosem.

Jak dla mnie za długi ten opis. Może go rozbijesz na kilka?

Kozi był ogrem, a do tego, sądząc po rozmiarach, wyjątkowo paskudnym.

Przecież wiem to z linijki wyżej, pliska, nie bij mnie jeszcze tym po głowie.

Przełknął ślinę. Wyjścia nie było.

Ogr przełknął ślinę? Tak to, jak dla mnie, zabrzmiało…

Lekko puścił zakładnika, zwracając uwagę na jego ręce, ale oswobodzony bandyta nie miał zamiaru mu się rewanżować za miecz na gardle.

Co to znaczy "lekko puścił"? Może powoli, delikatnie, coś?

Co, myślałeś, że tu nikt nie słyszał o “zdrajcach” i “dezerterach”?

Proponuję: “Co? Myślałeś…”

Tyle potrzebuję na dostarczenie cię na linię zawieszenia broni, skąd wojsko książęce zaprowadzi cię prosto na szafot, płacąc mi uprzednio solidną sumę

O! Fajnie, że na to piniondz się znalazł. Może kilka dukatów było za sofą?

Kardens opowiedział o wydarzeniach poprzedniego dnia. Siołtys zdawał się odzyskiwać do niego zaufanie.

O co chodzi z tym siołtysem? Zgaduję, że to nie literówka, bo pojawia się jeszcze raz.

Kardens doskonale rozumiał ten mechanizm, często stosowany przez wielu władców, i choć myśl o Myszkopcie wywoływała w nim obrzydzenie, to jednocześnie miał dla niego nieco przewrotnego podziwu za tak doskonałe opanowanie sztuki manipulacji.

To są wybitne sztuki manipulacji? Jak dla mnie to po prostu terror, chyba że czegoś nie zrozumiałem…

– Tylko my dwaj tu spiskujemy – stwierdził ponuro sołtys – nieźle pustłowian, skurwysyny, zastraszyli. Jeszcze który gotowy donieść…

Może lepiej moich/ich zastraszyli?

Widzicie przecie, że tu murowane budowle mamy.

Ja jakoś nie widziałem, albo nie zapamiętałem. 

– Jeżeli tyle mają, a postawili za to tylko parę ruder i karczmę, to niechybnie zasłużyli sobie na poddaństwo – powiedział, wciąż niedowierzając, Myszkopt.

A może: “powiedział Myszkopt, wciąż niedowierzając”?

 

No cóż, pewnie byłem złośliwy, kąśliwy itd. Jeśli tak, to przepraszam.

Chętnie zobaczyłbym coś krótszego, szybszego do przyswojenia.

 

Pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Chomiki to niesamowite stworzenia. Przykładowo ten powyżej był piratem lepszym nawet od Jacka Sparrowa. Jestem również pewien, że Pudzian i Spejson byli potężniejsi od jakichś tam Supermanów i innych popierdółek wgniatanych w asfalt przez byle międzywymiarowego potwora.

 

Sam miałem chomiki. Stała się z nimi rzecz niespotykana wśród tego gatunku – zmarły śmiercią naturalną. surprise Co prawda jednego wciągnął odkurzacz, ale to była twarda sztuka, która się w dwa tygodnie doszła do siebie. 

Chomiki są potężne.

 

Pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Nie mam do powiedzenia nic mądrego. Po prostu miło się czytało.

Pozdrawiam. (:

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

O kurczaczki!

Dziękuję wszystkim, którzy kliknęli do biblioteki, ale przede wszystkim raz jeszcze TarninieBruce i Zakapiorowi.

heart

D z i ę k u j ę!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Tarnino Wiedziałem jedynie, że sam nim jestem. Obawiałem się, że będę osamotniony w marudzeniu i niszczeniu dobrej zabawy. (:

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

AP 

Taki wynalazek byłby źródłem problemów i niczego by nie rozwiązał.

Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja jestem panem marudą, niszczycielem dobrej zabawy i pogromcą uśmiechów dzieci. :)

Zabawne opowiadanie. Dobrze napisane.

Cieszę się. :)

Pozdrawiam serdecznie.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Nowa Fantastyka