Profil użytkownika


komentarze: 61, w dziale opowiadań: 57, opowiadania: 29

Ostatnie sto komentarzy

Świetny short! Mega oddany klimat rozpadającej się rzeczywistości bohaterki i ciekawy finał!

Pozdrawiam!

@Aryss

 

Aha dzięki za odpowiedź. Widzisz ja byłem przekonany, że skoro jest królem, to jest nie pasażerem, a kierowcą autobusu. To trochę zmienia postać rzeczy!

Pozdrawiam!

Hej,

O ile całościowo jest to napisane w interesującym stylu (ze zgrzytami), to miejscami umyka klarowność wypowiedzi. Trochę rzeczy podanych jest w bardzo enigmatyczny sposób. Pierwszego akapitu prawie nie rozumiem. Później też: 

– Do kogo skierowana jest pierwszą kwestia?

– Skąd pasażerowie wiedzą, że dzieci się go boją ?

– Po co wstawał z tronu?

 

Btw gdyby kierowca był alkoholikiem chyba niedługo cieszyłby się wykonywanym zawodem? Czy oni nie mają jakiś okresowych testów psychologicznych ? :P 

 A puenta po pierwsze wydaje się mało przekonująca, bo skąd nagle taka decyzja? Po drugie, sprawia wrażenie ewidentnie edukacyjnej i jakoś mnie to nie kupiło.

 

Pomimo tych wątpliwości short wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Kierowca jako król Mefisto podoba mi się :P

Pozdrawiam!

Hej, 

Ta scenka podoba mi się dużo bardziej niż Cmentarz w Długim Polu. Styl bardzo fajnie oddaje klimat shorta. Ten makabryczny opis jest wstrząsający. Takie rzeczy raczej mnie nie dotykają, tutaj natomiast poczułem dyskomfort.

Pozdrawiam!

Cześć!

Wstęp i rozwinięcie bardzo mi się podobały! Żarty odebrałem bardziej jako gorzki komentarz do tego, z czego się śmieją ludzie, niż coś, co ma jakoś bardzo rozbawić czytelnika. Zwiększająca napięcie zapowiedź finału i finał, który nie do końca mi siadł. Myślę, że efekt końcówki zepsuł ten wątek sosu, który brzmi mało poważnie jak na przeżycia bohatera. Ostatnie dwa zdania też są bardzo deklaratywne.

Całościowo bardzo ciekawe i oryginalne :)

Pozdrawiam!

@regulatorzy

Na razie nie czuję się pewnie w pisaniu, więc będę uważnie wsłuchiwał się w głosy bardziej doświadczonych forumowiczów.

Dzięki i pozdrawiam!

@regulatorzy

Kolejne ukłony, za kolejną porcję celnych uwag :) Dziękuję bardzo!

 

Ja ogólnie mam tendencję do wprowadzania celowych powtórzeń. Czy to jest coś czego należy się wystrzegać?

 

@OldGuard

Również bardzo dziękuję za trafne spostrzeżenia!

 

Tych pauz, czy też półpauz, używałem z zamiarem zrobienia bardziej dobitnej przerwy niż to robi zwykły przecinek. Mocniejszego zaznaczenia czegoś. Ale rozumiem, że tak się nie robi? Jak to czytam, to te kwestie są wypowiadane innym tonem, że tak powiem :P

Hej!

Trochę za dużo tego chodzenia, szejch prosi się o więcej charakteru, puenta jakaś dziwna. Nie do końca rozumiem, co konkretnie ma przynieść sposób chodzenia jak na pokazanie mody. Ale całościowo short udany, przyjemny, z ciekawymi pomysłami. Wydaje mi się, że można byłoby skrócić w kilku miejscach i wyszłoby to tekstowi na dobre.

 

Czekam na dalsze opowiadania, ale póki co jestem bardziej fanem Twoich 10/10 komentarzy! :3

 

Pozdrawiam :D

Dzięki!

Zaimkowa sprawa poprawiona zgodnie z sugestią.

Przy knieji zostanę :) Myślę, że nie trzeba jej całej objąć wzrokiem, żeby wiedzieć, że jest płaska… jak idę kilka godzin przez las i ani górki ani dołka, no to chyba znaczy, że jest płasko :P Tym bardziej że mogę to wiedzieć np. z map, opowieści itd.

Pozdrawiam!

@regulatorzy

Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję! Niestety wszystkie te usterki były dla mnie totalnie niewidoczne. Wielkie ukłony za Twoje poprawki!

 

Mam dwie wątpliwość co do Twojej sugestii:

 

Wiele trudów poniosłem, by go zdobyć. Przyjmij go, proszę… → Drugi zaimek jest zbędny.

 

Bez zaimka będzie to brzmiało “Wiele trudów poniosłem, by go zdobyć. Przyjmij, proszę, i weź mnie na swojego ucznia.”

 

No i co jest nie tak z knieją? :D 

 

Teskt wisiał na betaliście, ale po dwóch dniach bez chętnego do betowania postanowiłem opublikować ;) Jak widać – może za bardzo się pospieszyłem.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Hej!

Tekst mi się bardzo podobał, ale czekałem na jakąś bardziej efektową puentę ;) Może to dlatego, że z tym, że “Tylko jakoś nikt już nie czeka na nic tak naprawdę.“ nie do końca się mogę zgodzić, chociażby słuchając moich synów ;)

Pozdrawiam!

Cześć!

Ogólnie tekst jest mocny i emocjonalny, naprawdę “odpala” coś w człowieku ;) Ale widzę tutaj pewne problemy. Po pierwsze, jest tu wszystko jednoznaczne i wyłożone jak kawa na ławę. Niektóre kwestie brzmią jak wyznania na sesji terapeutycznej, a nie emocjonalna rozmowa z matką. No i dosyć schematyczne motywy. Czy ludzie po rozwodzie i ich dzieci rzeczywiście są obecnie poddawani ostracyzmowi społecznemu? Osobiście znam trochę osób po rozwodzie, też trochę takich z mniejszych miejscowości, ale w obecnych czasach o takim zjawisku nie słyszałem. 

Może kilkanaście lat temu tak, ale teraz to dosyć standardowa sytuacja.

 

Pozdrawiam

Hej,

Krótki i przyjemny utworek ;) Udało Ci się zawrzeć s-f klimacik. Trochę przewidywalna puenta ale fajności nie ujmuje ;)

@Prestidigitator

Dzięki za opinię! 

 

Generalnie miałem zamiar tym opowiadaniem pobawić się archetypami postaci. Przez to rycerz, mnich, zakonnicy to trochę bardziej figury niż postaci z krwi i kości. Zresztą też sama “budowa świata” jest bardzo prostacka. Pewnie z pomysło dałoby się więcej wyciągnąć, ale ja jeszcze nie wiem czy jestem w stanie udźwignąć dłuższą formę :P

 

@Bocian

Dzięki! 

 

Jeśli chodzi o łacinę, to stanowi ona tylko ozdobnik, smaczek. Kwestia mnicha w szałasie to cytat z hymnu 130 (129) i oznacza “Z głębokości wołam do Ciebie, Panie”. 

 

Hymn śpiewany w zakonie to modlitwa do świętego Michała Archanioła. Tekst de facto powstał w XIX wieku, ale mi pasował ;) 

 

 

Pozdrawiam!

Hej!

Dzięki za przeczytanie i komentarz :)

Błędy – no co poradzę, że nie widzę :D tekst już chwilę temu powstał i kilka razy go przerabiałem. Jeszcze nie mam tak wyrobionego oka, żeby pewne rzeczy zobaczyć ;)

 

Trzy chwilę – wiem, że to dziwne, ale jakoś dobrze mi to brzmiało :P

 

Czerwona barwa – no ogólnie płonie na pomarańczowo, ale podkręcę to ;)

 

Za szybko – to może być prawda, też mi coś tu nie leży, ale już nie byłem w stanie dojść do tego co.

 

Pozdrawiam!

 

 

Tytuł: O mnichu, który nie mógł umrzeć

Znaki: 9642

Gatunek: short,fantasy

 

Bardzo serdecznie proszę o ocenę tekstu i ewentualne sugestie poprawek :) Jest to tekst, którego jestem mniej pewny pod kątem fabularnym niż poprzednich, dlatego ten aspekt mnie szczególnie interesuje.

 

@jerry_gainer

Ja uważam, że kwestia wykorzystania przez AI smartfonów dzieci do manupulowania społeczeństwem jest całkiem oryginalna. Przecież I Have No Mouth And I Must Screem potrzebuje aktualizacji, bo jest mocno naznaczone zimnowojenną wizja świata ;) 

 

Hej!

Sumarycznie ciekawy koncept!

Jest tylko jeden zgrzyt – początek shorta sugeruje, że to coś, co miało się nie dostać w ręce ludzi. W samym nagraniu wychodzi jednak, że to jest “list” do ludzi.

Pozdrawiam!

Hej!

Przyjemny shorcik!

Miałem jedynie mały problem z wizualizacją sobie tego wszystkiego. Początkowo uznałem, że to jest raczej jakieś fantasy-średniowiecze. Później okazało się, że jest tu jakaś elektronika! A na koniec, że w ogóle inżynieria genetyczna i rządowa agencja :P

Jeżeli to świadomy zabieg, to winszuje – to poczucie dezorientacji było poniekąd atrakcyjne :P 

Pozdrawiam!

Cześć!

Szczerze mówiąc po tym fragmencie (?) raczej skojarzył bym to z jakimś heroic fantasy w klasycznym settingu, a nie dark fantasy.

Brakuje jasnej puenty, domknięcia. Myślę, że trochę jest zachwiana też proporcja między scena walki, a opisem bohatera. Akcja toczy się w przewidywalny sposób, dlatego jako samodzielny tekst, nie zrobiło to na mnie wrażenia. 

 

@jerry_gainer

Tak wiem, struktura tych shortów jest bardzo podobna, ale już mogę obiecać, że z kolejnym utworem się (trochę) poprawie ;)

Dzięki za komentarz!

Zastanawiające – czytając, rapowałem to w myślach, chociaż ja nie słucham raczej hip-hopu :D

Pozdrawiam :P

Hej,

Tekst wydaje mi się za mocno przestylizowany. Możliwe, że jest również przeładowany informacjami. I nazwami własnymi. Pewnie jest to zamierzony zabieg, ale szczerze mówiąc, to musiałbym sobie to wszystko rozrysować na kartce, żeby wiedzieć ostatecznie, co się tam wydarzyło.

Wiem, że to niekoniecznie średniowiecze, ale na ile czytałem teksty z epoki, to oni naprawdę tak nie pisali :P

Pozdrawiam!

 

@Hesket

Dzieki!

Grzyby straszna sprawa :D a jak któryś do tego jeszcze pyli zarodnikami jak purchawka, przeszywa mnie zimy dreszcz :P 

Dzięki!

 

@d.pankovski

Dzięki!

 

@cd4093

No to jest jedno/dwa zdania, które zaważają na tym wątku, więc może umknąć ;)

Bardzo dziękuję za pozytywną opinię!

Pozdrawiam!

Cześć,

Masz naprawdę świetny styl. Czyta się lekko i z przyjemnością. Humor opowiadania bardzo do mnie trafia.

Szczególnie podobał mi się początek tekstu. Dialog wydaje mi się za długi. W sumie nie bardzo rozumiem motywację penitenta ani do popełnienia morderstwa, ani wyznania grzechów. Mógł to inaczej załatwić. W każdym razie to co zrobił nie koresponduje w opowiadaniu z jego mszaną naturą :P

Puenta wydaje się mało trafna. Czemu jego myśl miała być ostatnia, skoro opowiada wydarzenia retrospektywnie? I czemu w takim momencie stwierdził, że przestał czuć smak flaków, skoro ich wtedy nie jadł? :D

Fajne opowiadanie, ale Dentysta podobał mi się bardziej :)

Pozdrawiam 

 

 

 

 

 

Hej!

Świetnie napisane! Co za styl!

Co do szczurów, to do XIX wieku zdaje się ludzie nie mieli pojęcia, że szczury odpowiadają za zarazy. Hades oczywiście mógł wiedzieć więcej, ale nie wiem do czego dążysz :P

Bardzo mi się podoba, pozdrawiam!

Dzięki za komentarz, kropki zmieniłem!

Tak to prawda, że może się wydawać, że bohaterowie lekką ręką podchodzą do tematu ochrony osobistej, ale w tekście jest zaznaczone, że badany szczep nie jest zjadliwy. Jeśli wchodzić w szczegóły to obecnie ten mikroorganizm ma rekomendacje do pracy w laboratorium klasy BSL-2 i tak to mniej więcej wygląda w tekście. 

Pozdrawiam!

 

@Mi­cha­el­Bul­l­finch Dziękuję już nie wiem, który raz ;) Muszę powiedzieć, że mam w tym wszystkim też trochę intencję zainteresowania czytelników tematem. Popularyzacja nauki, od trochę innej strony niż zawyczaj. 

Ale na razie będzie przerwa, coś z innej bajki wrzucę następnym razem: )

Pozdrawiam!

Cześć!

Dziękuję bardzo. Nie kojarzę filmu, może czas nadrobić :) Przecinek wydaje się potrzebny :) 

 

Dzięki i pozdrawiam!

 

 

Tytuł: Zarodniki

Znaki: 7623

Gatunek: short, science-fiction

 

Mój drugi short science-fiction. Młodszy brat mojego debiutu, a więc znowu mamy trochę specjalistycznych terminów i pracy w laboratorium.

 

Bardzo serdecznie proszę o ocenę tekstu i ewentualne sugestie poprawek :) Szczególnie mile widziane wyłapanie ciężkich/zgrzytających zdań do ulepszenia.

 

Hej, bardzo przyjemne opowiadanie :) super pomysł i realizacją ;)

Jedynie podpowiem, że nazwy genów zapisujemy na pewno kursywą (żeby odróżnić od nazw białek), a geny organizmów nieludzkich najczęściej małymi literami ;) 

Pozdrawiam!

Hej, ciekawy, intelektualny żart. 

Gdyby był bardziej konsekwentny ("jabłko" vs. wszystkie przymiotniki, narrator raz jest świadomy wybrakowanego słownictwa, raz nie) byłby lepszy. Ale i tak jest fajny :P

Pozdrawiam 

Masz pewne racje w kwestii oklepanej formuły. Rozumiem, że w korzystanie ze znanych motywów, może się nie podobać. Ale znane motywy, są znane nie z tego, że im się tak udało, a z tego, że dotykają dogłębnie jakiś pierwotnych warstw psychiki, odnoszą się do naturalnych człowiekowi (w tym przypadku) lęków. Oczywiście, odnalezienie nowego motywu, jest zapewne możliwe, ale niniejszy tekst po prostu nie ma takich ambicji :P

 

Kwestia logistyki nadal nie wydaje mi się, aż tak abstrakcyjna i naciągana, jak opisujesz. Skończy pracę o drugiej w nocy (w punkcie A), a związki były potrzebne rano (w punkcie B), widać opłacało się je wziąć do domu (punktu C). Ale na przyszłości zapamiętam, może za bardzo skrótowo jest to w tekście potraktowanie.

Dzięki i pozdrawiam!

@regulatorzy

Dzięki! Raczej nie urlop, chyba że taki wieczysty. Ewentualnie renta. Kto to wie ;)

Przy komputerze poprawie, zgodnie z sugestiami ;)

@jerry_gainer

Dzięki za komentarz! Powiedzmy, że opowiadanie pisane przez insidera w temacie. Komu się nie zdarza brać pracy do domu ;) W tym przypadku, wziął związki, bo zaczynał urlop, a musiał je dostarczyć z rana jeszcze Jankowi do Centrum Badań Farmakologicznych! Czytałeś to w ogóle? ;)

Tak – transformacja oklepana, zgoda. Jest tutaj jeszcze drugie dno, że może to nie pies się nażarł związków, tylko naukowiec jest zatruty, po "małym wypadku", ale to tylko dla wnikliwych czytelników :> 

 

 

Sorry, jakoś nie połączyłem kropek, że to autentyczna postać :) ale patrząc na wewnętrzną logikę utworu, to brzmi jakby narrator wiedział więcej niż wszyscy, a to chyba nie był Twój zamysł ;) jeżeli ciało znaleziono po tygodniach, to dokładność określenia daty śmierci jest już kilkudniowa. A dlaczego pochowano go w bezimiennym grobie, skoro wiadomo było kto to?

Hej, super napisane, w świetnym stylu, ale sama fabuła nie zrobiła na mnie wrażenia.

Trochę dziwne jest to, że narrator zna dokładną datę śmierci i tożsamość osoby, chociaż z tekstu wynika, że nikt nie wiedział kiedy dokładnie umarł ani kim był.

Chyba, że ja czegoś nie łapie :P

Pozdrawiam 

Hej,

Nie uwierzę, że opisana historia nie wydarzyła się w Dolinie Muminków ;) urocze i wciągające!

Pozdrawiam

Hej,

Bardzo ciekawe surrealistyczno – symboliczne opowiadanie. Podoba mi się. Główna oś fabularna ma jasne metaforyczne znaczenie.

Wydaje mi się, że dosyć kluczowa sekwencja rzutu włócznią, jest opisana mało zrozumiale. Jest opisany ruch ręki, którzy trzeba powiązać z rzutem/atakiem.

Dając w targach "chrześcijaństwo" też dosyć zawężasz pole do interpretacji. Opowieść bez tego taga, nabrałaby bardziej uniwersalnego przesłania.

 Drobiazg: włócznie robi się raczej z pni małych drzew, a nie z gałęzi :P 

Pozdrawiam :)

Cześć, bardzo dziękuję za przeczytanie ;)

 

Masz słuszność co do powtórzeń – poprawiłem.

 

Tak, zawarłem dosyć dużo specjalistycznych rzeczy w shorcie, ale to są raczej ozdobniki. Ich znajomość nie jest konieczna do zrozumienia sensu :)

Nowonarodzeni kolekcjonują części z których potem tworzą sobie ciała zdolne do walki z bogami.

W takim razie wymiana "ręka, za oko", może się wydawać mało zyskowna :P

Gwiezdne Wojny też zgrzytają na tym poziomie, ale opowiadaną historią, rozmachem i realizacją przykrywają takie problemy. Nikt się raczej nie zastanawia skąd na Hoth wziął się tlen ;)

Uchodzę za osobę bardzo krytyczną, np. w pracy. Ale punktem wyjścia dla mnie jest pomóc komuś, a nie być napastliwym. Zgłaszam swoje wątpliwości, niech sobie autor robi z tym co chce, zgodnie ze swoją decyzją artystyczną :)

Z mojej strony EOT, bo nie chcę rozwijać dyskusji, która niekoniecznie odnosi się już bezpośrednio do opowiadania.

Dla mnie to jest kwestia gustu. Ja piszę, co mi się rzuciło w oczy, co mi przeszkadza. Myślę, że SF ma dosyć szerokie spektrum i nauka nie musi stanowić fundamentu utworu. Może stanowić tło. Luźne podejście znajdzie też swoich entuzjastów, pod warunkiem, że inne walory przysłonią ewentualne niedostatki ;)

Cześć!

Tekst przeczytałem z przyjemnością i ciekawością. Dramatyczna sytuacja astronautów została przedstawiona autentycznie. Podobało mi się to :)

 

Mam kilka uwag bardziej koncepcyjnych:

– Już obecnie stosowane skafandry astronautów radzą sobie z problemem wilgoci. Raczej trudno uwierzyc, że przy postępie technologicznym, pozwalającym terraformować planety/księżyce, kwestia parowania szybki (i innych niedogodności) nie zostałaby rozwiązana :P

– Na księżycu pada deszcz. Pierwsze, co się nasuwa, to że to zwykły deszcz/woda. Czy też coś innego? W takiej temperaturze woda powinna zamarzać. Dlaczego ciecz paruje po zetknięciu się z kombinezonem?

– Ogólnie wydaje mi się, że wytworzenie atmosfery na tak małym ciele niebieskim nie byłoby możliwe ze względu na zbyt niską grawitację. Jak sprawdziłem, to ma średnicę 10x mniejszą od Księżyca i 1000x mniejszą masę. Czy jest jakiś powód, dla którego podjęto się terraformacji takiego kurdupla? :P

 

Te uwagi bardziej z pozycji hard sf robię, więc sam oceń jak bardzo zależy ci na naukowej autentyczności. 

 

Inne uwagi

 

Zaschnięty na plecach pot

Pot raczej nie wyschnąłbym w warunkach, które panowały w skafandrze.

 

Świst. Podobny do coraz głośniej wydychanego powietrza.

Podobny do dźwięku?

 

Pozdrawiam i powodzenia! 

Hej, 

Zastanawia mnie czy masz pomysł, co nieznajoma (szerzej gildia) zyskuje przez dokonanie takiej operacji? Chodzi z wioski do wioski i wymienia ludziom organy/kończyny, leczy, wskrzesza. "Straciła" rękę, "zyskała" oko. Za oko pewnie też się wymieni.

Co jest jej motywacją? Czy to jakieś powołanie, misja?

Cześć :)

Od dawna wiedziałem o istnieniu strony NF, ale dopiero teraz udało mi się zmobilizować, by dołączyć do społeczności. Nie ukrywam – głównie po to, żeby dostać bezlitosny feedback na temat tego, co tam upisałem, i dowiedzieć się, czy w ogóle ma to ręce i nogi :O

Od bardzo dawna zdarzało mi się napisać coś do szuflady. Za każdym razem efekt końcowy wydawał się słaby :D W końcu jednak jedno mini-opowiadanie przeszło kontrolę wewnętrzną i oto wisi w poczekalni ;) Przy okazji zdążyłem też poczytać teksty innych autorów. Wciąga ;)

Jestem pod wrażeniem, że takie miejsce funkcjonuje w 2026 roku. Większość starodawnych forów dyskusyjnych, do których żywię sentyment, to dziś głównie ruskie boty piszące ze sobą.

W każdym razie miło mi się przywitać :)

Pozdrawiam!

Jeszcze jedna rzecz, ale bardzo specyficzna. Ponieważ zdażało mi się w życiu mierzyć, ile jest w czymś/na czymś bakterii :P stwierdzenie “zero procent bakterii” mnie trochę wybijało. Bo jak mierzymy procent czegoś, to musimy mieć jakąś ilość wyjściową. Potrzebne byłyby co najmniej dwa pomiary :P Prawdopodobnie 99% czytelników nie będzie to przeszkadzać, no ale mi to naprawdę nie leżało. Nie przejmowałbym się bardzo :P

Ogólnie moje sugestie to są uwagi nowicjusza i tak powinny być rozpatrywane :P

 

Cześć :)

Bardzo podobał mi się klimat opowiadania. Pesymistyczny obraz miasta jest przekonujący. Marzycielstwo bohaterki jest autentycznie inspirujące na tle procedur, systemu kastowego i brudu.

 

Mam kilka sugestii/uwag/komentarzy:)

 

Musiałem się zatrzymać przy dwóch scenach: w szpitalu i przy porwaniu lotni.

W pierwszej scenie nie jest za bardzo jasne, co czyściciele robią w szpitalu. Czy oni tam zostali wezwani na publiczną egzekucję? Czy są tam może przypadkowo?

Porwanie lotni natomiast jest opisane dosyć okrężnie. Dociera na lądowisko i zaraz już jest na lotni. Brakuje momentu, w którym bohaterka widzi lotnie/zbliża się do niej. Moment chwycenia drążka nie mówi, że chodzi o lotnie. Tutaj musiałem się wrócić, żeby zrozumieć.

 

Uniosła twarz ku niebu, ale bladej tarczy słonecznej nie można było poczuć na skórze.

Tarczy słonecznej nie można poczuć na twarzy, tylko np. jej ciepło.

 

Zdecydowanie powierzchnia, która odbiła jej kontur twarzy, nie była od nich wolna. A może… Elaia sama również była bakterią?

Może : “Powierzchnia, w której odbił się kontur jej twarzy, zdecydowanie nie była od nich wolna.”

A pytanie wydaje się być trochę wymuszone.

 

Kantyna, którą im przydzielono na stałe, wypełniał już tłum ludzi.

Kantynę?

 

Drżał na całym ciele. Doskonale widziała to pod cienkim kocem.

Gubi się, kto był pod kocem.

 

Ich kremowe odzienie przypominało nagą ludzką skórę.

To mi jakoś ciężko zwizualizować. To się odnosi do koloru?

Walczyła z niewygodnym położeniem ciała, nie mogąc dotrzymać kroku maszynie, nad którą nie potrafiła zapanować.

Dotrzymać kroku brzmi trochę dziwnie w kontekście panowania nad lotnią.

Pozbawiony kontroli pojazd zachowywał się jak rozjuszone zwierzę.

Lotnia jako pojazd – trochę mi się gryzie, chociaż sprawdziłem, że tak jest klasyfikowana :P

 

Bardzo fajne opowiadanie! Powodzenia!

Pozdrawiam!

 

Dodałeś świetne profilowe, chyba jedno z lepszych jakie widziałem, mega!

Dzięki :) To Dr Manhattan z komiksu Alana Moora/Dave'a Gibbonsa – Strażnicy. Gorąco polecam! 

Hej :)

Po przeczytaniu tego opowiadania Twoja rada z bety dla mnie – żeby czytać teksty na forum – nabrała większego ciężaru ;) Piękne, wrażliwe, zmysłowe.

Wspaniale współgra z obrazem! To już chyba dzieła nierozłączne.

Pozdrawiam :)

Dziekuję bardzo, poprawiłem zgodnie z sugestiami :)

Pozdrawiam!

Hej, dzięki za przeczytanie :) 

Tak, fizyczna transformacja psa i zabicie naukowca to najbardziej oczywiste zakończenie historii. Starałem się wrzucić jednak pewne poszlaki, że może to nie do końca tak wyglądało. Ale to już trochę samodzielnie trzeba nadbudować.

 

"Ty zawsze czekasz." – to wrzuciłem już po becie, z różnych względów. Powtórzeniem chciałem podkreślić uczucie osamotnienia i izolacji od rodziny.

 

Tekst przeczytałem z ciekawością, klikam.

 

Dzięki!

Ok, zmieniłem na kursywe :) Dziękuję bardzo i pozdrawiam!

Tytuł: Alkaloid

Znaki: 6 tys.

Gatunek: short, science-fiction

Tagi: medycyna, odkrycie, weird-fiction

 

Moje pierwsze mini-opowiadanie, które chcę upublicznić ;) Będę bardzo wdzięczny za ogólną ocenę, ale równie chętnie wczytam się we wszelkie sugestie poprawek i wskazówki. 

Nowa Fantastyka