Profil użytkownika

Krzysztof Rarocki

https://www.facebook.com/krzysztof.rarocki/

 

#####   Publikacje   #####

 

“Mars w trzydzieści trzy dni” – antologia Fantastyczne pióra 2021

https://antologia.smolec.pl/opencart3/index.php?route=product/product&path=25_59&product_id=51

 

“Zakonnik w kostnicy” – Niedobrzysko, antologia bizarro fiction

https://www.planeta-czytelnika.pl/Niedobrzysko-Antologia-bizarro-fiction-oprawa-twarda

 

“Listy ostateczne” – Antologia Morska (vol. 2) (w przygotowaniu)

 

“Honor wśród złodziei” – antologia Fantastyczne pióra 2024 (w przygotowaniu)

 

 

 

#####   Audiobooki dostępne na YT   #####

 

“Mars w trzydzieści trzy dni” – https://www.youtube.com/watch?v=asZEx6ErjOI

“Czwarty lot na Marsa” – https://www.youtube.com/watch?v=MGbl1sPHvd8

“Modlitwa Klary” – https://www.youtube.com/watch?v=xV20pbbpAFA

“Bunt” – https://www.youtube.com/watch?v=QGsufnpvFt4

“Ludzie i wilki” – https://www.youtube.com/watch?v=Klv_FuOMFv4

“Pod czarną skałą” – https://www.youtube.com/watch?v=ld0K1DEKIJE

“Praworządny zły” – https://www.youtube.com/watch?v=4Qz3vQL4YnA

 

Czytuję i betuję teksty, zwłaszcza osobom, które odwdzięczają się tym samym i są aktywne na portalu. Przy czym łapanki nie są moją najmocniejszą stroną.


komentarze: 3660, w dziale opowiadań: 2669, opowiadania: 1190

Ostatnie sto komentarzy

Znaki: ok 300k zzs (pierwsza część książki)

Gatunek: dark fantasy dla młodzieży i dorosłych

W skrócie: klasyczne dark fantasy w feudalnym świecie stale zawieszonym u progu “epoki renesansu”, ataki smoków, dzieci latające na gryfach, balony, wielkie budowle i jeszcze większe góry, historia z dosyć silnym elementem clerical fiction i wątkiem migracyjnym, czyli jednym słowem luźny komentarz do współcześnosci.

 

Kończę pierwszą część mojej pierwszej powieści, dotarłem na rozstaje i potrzebuję konsultacji, w którą stronę skręcić, co jeszcze poprawić, co bardziej pokazać. Pierwsza część będzie gotowa do końca lutego. Druga część w przygotowaniu, powinna być gotowa go końca kwietnia, w sumie całość ma mieć ~450k zzs. Zainteresowanych proszę o kontakt na priv, discordem, mailem, jak komu wygodnie.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Ja już jestem jbc, czekam na was. Miejsce ciekawe, chyba będę musiał z kumplem pogadać, bo to bardziej knajpa. Chyba.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Hej, mała zmiana, piątek 18:30, ale w https://feliksbarcafe.com/

W Paradoxie ani w innych mi znanych nie było już miejsc niestety :/

Nie znam tego, ale kumpel z pracy polecił, zobaczymy.

Ja będę na miejscu jakoś od 18:30, Rezerwacja na nazwisko Packi, jakoś się rozpoznamy wszyscy mam nadzieję ;-)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Mi 8 jednak odpada – dziś się okazało – zatem 9 proponuję, o 18:30 (mogę ustawić wcześniej, ale ja dopiero 18:30 będę, bo muszę logistykę rodzinną ogarnąć).

Ma ktos coś przeciwko PARADOX CAFE?

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Mi bardziej 8 niż 9, ale też oba do ugryzienia. To dziś jeszcze ponegocjujmy i wieczorem zdecydujemy (bo jutro to by już wypadało rezerwację zrobić)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

I taki odzew to ja rozumiem ;-)

U mnie z dostępnością jak wyżej. Pańcio i Golodh, dajcie znać czy 8 albo 9 wam pasuje i będziemy ustawiać.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Graty i oby się wam dobrze Lożowało!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Ambush

Bardjaskier

cezary_cezary

dogsdumpling

Finkla

Galicyjski Zakapior

HollyHell91

JolkaK

Realuc

Ślimak Zagłady

Zygfryd89

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Hej, Anet! Dzięki za lekturę ;-)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Ja niestety odpadłem, przepraszam. Świąteczna gorączka mnie pokonała i nie starczyło czas na dziwowanie (pewnie po świętach coś napiszę by odreagować słodko-rodzinną atmosferę)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Dawno nic nie było w Warszawie :/

Ktoś chętny na spotkanie w styczniu? (miedzy 6 a 24 mówiąc ściślej)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Zależy kiedy, jak po 25 stycznia to może wpadnę, jak akurat będę w okolicy.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Ja również rezygnuję.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Pozostaje czekać na bank haseł…

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Dobre i całkiem nieźle napisane. Jest dziwnie, ale jest też coś więcej. Słów kilka o powierzchowności, ale więcej (chyba) o samotności, alienacji, rozluźnieniu więzi międzyludzkich. Albo może kompletnie nie złapałem “co autor miał na myśli”. Trochę przypominało mi tekst dogs “z głową na stole”. Ale czytało się naprawdę dobrze, wciągało, nic nie wybijało. Przyjemna lektura.

 

Kliczek i pozdrawiam serdecznie!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Ale wenę to łapać trzeba i przyszpilać codzienną pracą, a nie czekać, aż raczy przyjść. Czyli pisać pisać i jeszcze pisać. Chyba, bo trochę to w sumie grafomanią pachnie, więc może lepiej na nią czekać? ;-)

Ciekawe spojrzenie na kwestią ghostwriteingu. Takie pogodne, bez zbędnego obudowywania emocjami i stroszenia. Ale najbardziej zapamiętam – znowu chyba – uśmiech wszechwiedzącego kota. Az mnie ciarki przeszły.

 

Pozdrawiam i klikam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć Reg!

 

Cieszę się, że absurd i humor kapibarnika przypadły Ci do gustu. Jednak w obłęd z tej okazji chyba nie warto popadać (no chyba, że na chwilę ;-) )

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Hej, hej, hej! Po tylu latach wciąż trafiają się czytelnicy ;-)

2 m2 to całkiem sporo miejsca, zwłaszcza w nieważkości. To nie jest statek z grafik promocyjnych SpaceX’a. Objętość i masa w kosmosie są BARDZO drogie, zwłaszcza jak leci się daleko.

Nie pamiętam już kto to wymyślił (chyba jakiś Rosjanin przy okazji wyścigu na Księżyc i kolejnych kroków), że skoro kosmonauci i tak żywi z Marsa nie wrócą (a jak wrócą, to i tak długo nie pożyją), to można im przed lotem nogi amputować (zostawić tylko jednemu, co to pójdzie wbić flagę). Miało to podobno zmniejszyć masę statku o 15 – 20% (mniej przestrzeni, mniej jedzenia…).

Także 2 m2 to całkiem komfortowa opcja ;-)

 

 

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Nieco ponure, melancholijne i nastrojowe, ocieka ciemnością i mrokiem, budzi niepokój. Zdecydowanie gotycki tekst (imho).

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Brrr, czyżby pająki? Sielankowy nastrój prędko pryska w końcówce, paskudne i pomysłowe. Imię Ildefons całkiem umiejętnie odciąga uwagę od nazwiska, które zwiastuje “położenie” bohatera.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć Iyumi

 

Jedyne co pozostawiło mi mały niedosyt, to nie do końca rozwiązana sprawa z Kinią.

To jest – jak już napisała Tarnina – oczko w stronę Valisa, a także innych książek PKDicka, w których często czytelnik (przynajmniej ja tak miałem) nie do końca wiedział, czy bohaterowie żyją czy jednak nie ;-) A także komentarz do tego, jak wyglądały relacje PKDicka (przykładowo, koleś zarzucił swojej piątej żonie (lub czwartej, nie pamiętam), że nie jest jego PRAWDZIWĄ żoną, bo nigdy nie póbował jej zabić). Choć myślę, że i fani Wiedźmina znajda w tym wątku coś dla siebie ;-)

Czyli jednak znajomość książek była wymagana, żeby w pełni zrozumieć tekst :D.

Nie mnie oceniać, ale imho nie. Warstwa podstawowa, wraz z końcówką, powinny być zrozumiałe same w sobie. Natomiast smaczki i niektóre elementy humorystyczne – niekoniecznie ;-)

Spróbuj – nie będę Cię ścigać, ale spróbuj spróbować

Potwierdzam i polecam (i mogę nominować jbc) ;-)

Wielkie dzięki za lekturę i komentarz.

 

 

Tarnina

 

Cytat z VALIS, ale trochę… przekontekstowany ;)

Trochę, powiadasz ;-)

Nie, żeby coś

;-) mianować Cię, powiadasz? Cierpliwości, namyślę się i jutro wydam wyrok

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

No nareszcie, czekałem na ten komentarz ;-) Dziś tylko krótko, bo w podróży.

Okeeej… nie o to mi chodziło, ale czy zawsze powinno być tak, jak mi chodziło? XD

Taki urok fantastyki ;-) Można poważnie, ale można i nieco lżej, a nawet bardzo lekko…

Brak słów XD Kapibarnikowi należy się dobra gospoda:

Kapibarnik uśmiecha się, z ulgą przyjmuje werdykt i rusza na poszukiwanie eukaliptusa (a co, jak koala może być ciągle na rauszu, to kapibara też).

We wtorek przeczytam wnikliwi i poprawię, co poprawy wymaga ;-)

 

W kwestii Aua czy ała tak na szybko: https://www.ekorekta24.pl/aua-czy-ala-jak-krzyczec-poprawnie/

Aua jest zdecydowanie bardziej poprawne, ale – jak rozumiem – ała nie jest błędem.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Ciepłe i dające nadzieję (jak to często u Ciebie). Nie znałem tej historii, ale bardzo mi się ona spodobała, podobnie jak ufantastycznienie jej i przypomnienie, by nie oceniać ludzi (i ogrów) po wyglądzie. Doskonały tekst na zwieńczenie długiego, ciężkiego tygodnia, umiejętnie przekułaś niełatwą ludzka drogę w historię z potencjałem.

 

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Polecam do biblioteki!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Całkiem przyjemna miniaturka, krótko i konkretnie, pozostaje tylko gdybać, co się stało owego dnia w Myślenicach. Od początku naprowadzasz dyskretnie, przez co wszystkie zdziwienia są “zaplanowane”. Całość napisana nieźle, dosyć barwnie, mam jedynie zastrzeżenia do pierwszego akapitu:

Wielki Konstruktor pociągnął za ozdobny, gruby sznur znajdujący się w zasięgu jego prawej ręki, tuż obok rzeźbionego oparcia tronu. Dźwięk kryształowego dzwonu rozniósł się po tysiącu komnat ogromnego pałacu. Echo srebrzystych tonów, wzmocnione wielokrotnym odbiciem

Te rymy strasznie zaburzały mi lekturę na początku.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Kto by pomyślał, że można upchnąć w wierszu i Morskie Oko i daktyle. Nie znam się na poezji, ale lektura sprawiła, że przypomniałem sobie niedawna wizytę w Tatrach.

To ni lżej jakoś mi zgrzyta, ale może dlatego, że jestem zwyczajnie zmęczony po tygodniu i trochę się na nim zawiesiłem podczas pierwszego czytania. Za to egzamin z fizyki przepięknie wkomponowany.

Kliczek.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Finkla, czekałem na Twój komentarz z niepokojem (byłem prawie pewien, że nie masz ani jamnika ani pudla, ale margines niepewności zawsze pozostaje).

pomysł fascynujący i bardzo na miejscu w tym miejscu.

Wpadł do głowy – jako żart – jakoś zaraz po ogłoszeniu Tarniny, rzuciłem więc w komentarzu, nikt nie podebrał, więc wykorzystałem ;-) Z Wiedźmina wziąłem bohatera, z Valisa spiskowy klimat zagrożenia i ten (cudny po prostu… ) Dickowski setting gdzie czas nie musi płynąc liniowo, a bohaterowie mają właściwości niemal kwantowe (mogą zostać zabici, ale uciec).

Opinii Tarniny również jestem ciekaw, bo choć nie jest tu wszystko tak do końca poważne, to jednak pewne elementy świata przedstawionego coś tam pokazują imho.

Aua. To się powtarza w wielu miejscach. Nieładnie.

A tu mi ćwieka zabiłaś, bo gdzieś mi mignęło, że obie formy są dopuszczalne (przy czym ta bez ł jest bardziej poprawna). Poszukam, póki co poprawiłem.

Dzięki za lekturę!

 

dawidiq150, dzięki za lekturę. Tekst jest zdecydowanie zakręcony, jedną z trzech książek był Valis, więc postanowiłem, że i sama intryga będzie nie tylko wiedźmińska ale i valisowa, więc bawiłem się czasem i niejednoznacznością sytuacji bohaterów.

Jak napisałeś, gusta są różne i każdy ma prawo do własnej oceny, nie każdy lubi takie zamieszanie.

 

Pozdrawiam i jeszcze raz wielkie dzięki za lekturę!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Anunas… mniam, w sam raz na cmentarz ;-)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

OS, chyba najbardziej mnie cieszy, że Kinia wyszła, bo jej właśnie miał być mało, ale miała być wyrazista i rzucać cień na opowiastkę. Nad warsztatem pracuję i super słyszeć, że jest progres, bo praca to niełatwa i usłana ślepymi uliczkami oraz wewnętrzną walką.

 

Ambush, jeszcze raz dzięki z betę (i przebrnięcie przez początek, kiedy to przemycam sporo informacji w jednej, krótkiej scence). Jakoś to trzeba było zacząć, a tłumaczenie od A do B podobno nie w modzie.

 

bruce, gorąco witam pierwszą pobetową czytelniczkę. Super, że się podoba, bo poziom absurdu jest tu dosyć wysoki, ale jak parodiować Valisa to tylko na całego. Wielkie dzięki za lekturę i podwójnego klika.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Graty!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Jak nazwać miejsce, z którego operują balony?

Załóżmy, że pseudorenesansowa armia używa balonów.

Stacja balonowa, baza balonowa, placówka balonowa?

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Kobyła, to prawda… Ale przeczytam, choć nie dziś.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Wiem, trwało wieki, ale wreszcie wrzuciłem na betę.

Czekajcie cierpliwie ;-)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Tytuł: Przeznaczenie Kapibarnika [BETA]

Długość: 35 tys.

Gatunek: wiedźmiński weird

 

Tekst na Nie-konkurs Tarniny.

Trochę to trwało, ale napisałem. I potrzebuję łapanki i opinii – czy zrozumiałe, czy nie nazbyt hermetyczne. Potrzebuję zwłaszcza kogoś, kto nie czytał Valisa jak i kogoś, kto cos tam jeszcze z Valisa pamięta.

Dla ułatwienia imiona i nazwiska niektórych portalowych autorów, którzy – na swój sposób – występują w tekście, zastąpiłem nickami z portalu. Uwaga, w tekście występują alpaki i kapibary, leje się też całkiem sporo krwi. To nie jest tekst na fantastów.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Dzięki za opinię, zmienię nazwę na “Smoczy Zad” i będzie. To nawet bardziej pasuje do tego konkretnego bohatera ;-)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

W lekkim, nieco humorystycznym tekście weird-fantasy, który puszcza oczko w stronę wiedźmińskiego uniwersum, bohaterowie używają eliksiru o nazwie “Tyłkosmok” albo “Duposmok”.

Działa tak, że jak się go wypije, to można z tyłka ziać ogniem jak prawdziwy smok. Pytanie, czy to działanie jest jednoznacznie do przewidzenia po samej nazwie, czy też trzeba tłumaczyć?

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Wreszcie przesłuchałem. Świetny mariaż klimatów lovecraftowskich z komunistyczną rzeczywistością. O ile sam pomysł – w pierwszej chwili – może wydawać się blagą, to całość wyszła bardzo zgrabnie i przekonująco, jest szaro, straszno i tajemniczo, pierwsze wejście diablicy zapada w pamięć a świat za śluzą to już miód dla uszu (oczu) wielbicieli fantastyki.

Motyw miłości może trochę banalny, ale za to pozwala szybko zbudować bohatera i pokazać jego motywacje. Strzępy informacji o relacji z ojcem dodaje głębi i cudownie uwiarygadnia postać, pokazuje produkt swoich czasów, dzięki czemu setting wypada jeszcze bardziej PRLowsko. Kupuję, bardzo przyjemna lektura. Można by narzekać na nieco pospieszne zakończenie, kontrastujące z całkiem długim epilogiem, ale tak to bywa – przynajmniej u mnie – przy ciasnych limitach.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Ciekawy pomysł i całkiem udany szorcik. Krótko szkicujesz scenę i rzucasz czytelnika w historię kolejnego zlecenia jednego z negocjatorów. Historia trzyma w napięciu, nawet jeśli zakończenie jest dosyć przewidywalne.

Złol jak ze starej dobrej ery atomowej: taki naspeedowany HAL 9000, chcący zapisać się w historii. Przechodzi bez większych tłumaczeń, przy okazji ciekawie zwracając uwagę na sferę emocji istot innych niż ludzkie, pachnie wręcz sztuczną świadomością. Wyszło zgrabnie, choć można by marudzić kto i po co łączy broń atomową z niestabilną sztuczną świadomością, ale w socjo – imho – może być.

Widać progres (porównując z tekstem, który jakiś czas temu betowałem) powodzenia i wytrwałości w dalszym pisaniu.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć wszystkim!

 

Priom, graty dla zwycięzców.

Secondo, JPolsky, zacne podsumowanie, krótko i na temat.

Terzo, 0.04% różnicy, so close, o włos normalnie… może następnym razem?

 

Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za konkurs! ;-)

 

I przy okazji pytanie, kiedy następny ;-)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Zaszalałeś, 1.5M znaków, wow, gratuluję wytrwałości, dawno nie widziałem tak długiego “opka” na portalu ;-)

Może ktoś się porwie, ale to raczej – jak ktoś powyżej napisał – temat dla betaczytacza niż na forum, zwłaszcza jak chcesz robić z tym coś dalej.

 

Pozdrawiam!

 

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Przyjemna miniaturka. Choć to raczej chyba wyzwanie ;-)

Bardzo plastycznie napisane (namalowane słowami?), ciepłe, takie pozwalające na chwilę zapomnienia w codziennym pędzie. Początek nieco mnie zmylił (celowo?), co tylko dodało uroku.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Całkiem udana ta forma pastiszu, oby tylko tak się wywijało, kiedy coś wreszcie trzeba zakończyć.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Zacne, nieźle zrymowane i – niestety – bardzo prawdziwe (i na czasie; x2 niestety). Udana obserwacja dobrze ubrana w słowa.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

O nie, teraz Tarnina będzie miała mnie gdzie odesłać, jak nawywijam z interpunkcją w tekście.

 

Szacun!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

aczkolwiek horror wyszedl trochę w stylu Tarantino.

Kurcze, aż tak widać moje skażenie weirdem i brak wyczucia grozy? ;-)

Postawiłem na akcję ponad grozę i – jak zauważyłeś – zdecydowanie uwierał mnie limit, kiedy już historia zaczęła płynąć: potrafię albo napisać szorta, albo coś dłuższego, gdzie mogę mocno rozłożyć wachlarz, by potem wszystko to spiąć. Przedział 30-60k to dla mnie obecnie wyzwanie, jakoś straciłem wyczucie skupiając się na dłuższych formach, najwyraźniej muszę potrenować (albo nie pisać opek i powieści jednocześnie :/)

Wielkie dzięki za odsłuchanie.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Czyżby wczoraj mój tekst zakończył pulę tekstów bibliotecznych?

A więc teraz czas na dzikie karty, a potem wreszcie dowiemy się, kogo wybrali słuchacze.

Rzuciłem okiem na komentarze i chyba muszę posłuchać trochę Demonofila, bo sporo użytkowników regularnie o niego pyta ;-)

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Hej Anet!

 

Wielkie dzięki za lekturę.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Hej Ślimaku!

 

Tak to jest z odkładaniem na później… ale ważne, że dotarłeś.

Czyli wychodzi na to, że jednak trochę zbyt szybko przeszedłem od powolnych kroków do truchtu i trochę zbyt słabo zarysowałem, że ojciec Wojciech jest od walki bezpośredniej (skradanie na początku i motyw w lesie w nocy to za mało). A już miałem nadzieję, że trafiłem, zobaczymy, jak będzie w wersji czytanej. Wielkie dzięki za lekturę i komentarz (i warto rzucić okiem na te przecinki, powiadasz…).

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Hej Anet!

 

Dzięki za lekturę.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Tytuł: SocjoSF [BETA]

Znaki: 25k

Gatunek: Lekkie Socjo sf o rodzinie; tytuł w trakcie wymyślania

Nieco futurystyczna wizja zalatująca trochę rozprawką, a trochę wołaniem na puszczę, zdecydowanie potrzebuje łapanki i bety. Na nabór zewnętrzny do końca lipca. Śmiałkom chętnie odwdzięczę się betą.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Gratulacje!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Zacznę od tego, że przyznam się bez bicia, że przesłuchałem zamiast przeczytać.

Scena z dziadkiem wypadał naprawdę super, wszystkie początkowe rysy zostały doskonale wytłumaczone i wykorzystane w toku historii. Cała opowieść Krzysztofa wypadła naprawdę nieźle: niespiesznie, niepokojąco i w dobrym tempie. Najbardziej zapadł mi w pamięć początek, ten pierwszy monolog o Babci-faszystce, można poczuć się jak wnuczek na kolanach. Jedyne, co mi tam jakoś bruździło, to ta wizja szarych lat dziewięćdziesiątych, które raczej pamiętam jako (wreszcie) kolorowe, ale może to kwestia sentymentu?

Nawet już zacząłem się zastanawiać, czemu napisałeś bajkę dla dzieci, ale wtedy całość raptownie skręciła w mroczniejszą stronę (wraz ze skręconym karkiem), co z jednej strony wyszło z przytupem, ale z drugiej zacząłeś sporo tłumaczyć (i zalepiać obszary w strefie domysłów), przez co zacząłem mieć wrażenie, że to już kolejna część, albo raczej bardzo rozbudowany epilog, który odebrał nieco uroku.

Co nie zmienia faktu, że wyszło zacnie.

 

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Powodzenia w konkursie!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Przykro mi, że chęć wniesienia poprawek i limit mogą nie mieć wspólnego celu. :(

Reg, przecież nie może być za łatwo ;-)

Serial o księdzu-detektywie, kopia włoskiego “Don Matteo”.

Gdzie kopia włoskiego? Polski serial… ;-)

Ja też już nie muszę (uff), ale kiedy byłam do tego zmuszana

Brzmi niepokojąco. Ważne, że to już za tobą.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć Reg!

 

Z każdym kolejnym komentarzem mam wrażenie, że trochę niezbyt wypadła ta zmiana tempa akcji. Fajnie, że chociaż klimatyczny początek się spodobał, a i chwała Ci za to, że przez późniejsza akcję przebrnęłaś. Groza to nie moja bajka, więc za radą organizatora postawiłem na akcję. To taki “Ojciec Mateusz” na sterydach, a zarazem luźna aluzja do organizacji okołokiościelnych, które niespodziewanie miewają niejednego Asa w rękawie.

A teraz najtrudniejsze, jak to poprawić, by zostać w limicie? ;-)

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Świat bez ludzkiej zdolności do czynienia zła drugiemu. Całkiem niezły pomysł i całkiem sprawnie go napisałeś, ale zdecydowanie warto dopieszczenia. Mówisz, że bohater żyje w świecie bez przemocy, zbrodni, ale nie do końca to pokazujesz, czytelnik dostaje informację, a mógłby to odkryć obserwując bohatera, szkoda, bo wtedy przemiana “protagonisty” byłaby znacznie mocniejsza, bardziej symboliczna i budziłaby większe emocje. Sytuacja ze złodziejami to trochę za mało, za szybko. Zabrakło też nieco szerszego spojrzenia, albo sytuacji, w której można by się orientować, że coś tu nie gra.

W tak krótkiej formie trudno imho pokazać świat na trochę innych zasadach, to raczej temat na dłuższe opko. Zakończenie trochę urwane, ale odkryłeś większość kart, więc kupuję.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć stojący na głowie Galicyjski Zakapiorze! Czemu tu jeszcze nie ma piórka przypiętego, co?

 

Świetny tekst, wziąłeś na tapet oklepany motyw, ale przedstawiłeś go w pierwszej osobie, okraszając wszystko straszno-śmiesznym sosem. Najbardziej zapadanie mi w pamięć pierwsza scena: gdzie zestawiłeś okrucieństwo i brutalność dziewczyńskich relacji z nieco ironicznym komentarzem bohaterki. Nie sposób jej nie polubić, a to bardzo ważne, by dalsza przemiana zrobiła robotę. Niby na lekko, a świetnie pokazujesz kolejne etapy “upadku”.

Jest nawiedzony młyn, jest bohaterka, sympatyczna i poczciwie przekonana o swojej wyjątkowości (wnosi to tak potrzebną lekkoś bytu, cudnie kontrastującą z całkiem poważnymi tematami), zdolna jednak do coraz większych poświęceń w imię obranego celu. Oj, dostało się też trochę dziewczynom, ale chyba nie o tym jest ten tekst.

Świetne opko, zobaczymy, jak na YT wypadnie.

 

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Powodzenia w konkursie!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Finkla

A niby dlaczego przez inne niż “u”?

Taki hermetyczny żarcik ;-)

 

Ambush

o tyle wcale nie czułam strachu.

I tu mnie masz, bo grozy tu niewiele. To bardziej tajemnica i akcja, taki trochę bardziej ekstremalny Ojciec Mateusz ;-)

Jeszcze raz wielkie dzięki za całą pomoc na becie!

 

HollyHell

Ale może następnym razem…

Czas pokaże.

Jejku, wyobrażacie sobie Bruna gadającego po niemiecku w horrorze? Przecież to byłby sztos!

;-) Niemiecki to już ostra groza, ktoś mógłby dostać zawału i przy okazji niespodzianka dla lektora.

O to to, ja też niestety nie. No ale może słuchacze są jeszcze wrażliwsi ;p

Przekonamy się niebawem, ma nadzieję. Wielkie dzięki za wszystkie komentarze i wątpliwości, zacnie móc się pochylić nad tekstem.

 

zygfryd89

 

Hej, nareszcie wpadłeś, wielkie dzięki za lekturę i komentarz, zobaczymy, jak to słuchacze ocenią. Trochę mnie martwi (tak z perspektywy), że ten podział jest aż tak widoczny, chyba lepiej by to wyszło, jakbym bardziej płynnie to rozbujał, ale zobaczymy…

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Gratulacje!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Całkiem niezła miniturka wzbudzająca grozę i ciekawość, krótko i treściwie. Umiejętnie nakreślasz bohaterów i tak zaplatasz ich losy, by wywołać emocje. Warstwa science nieco romantyczna, pachnąca bardziej fantasy niż SF, ale pasuje to do klimatu opka: samotny naukowiec dokonuje odkrycia, które zamyka w sejfie, a mimo to złodziej węszy łup i rozpoczyna spiralę przemocy.

Niestety, mam też wrażenie, że cały pierwszy akapit jest z trochę innej beczki i w zasadzie nic nie wnosi, bo to czy akcja dzieje się na stacji kosmicznej (czy przykładowo na lotnisku czy w porcie) nie ma tutaj znaczenia, nie wpływa to na zachowania/sytuację bohaterów, stanowi tylko dekorację.

Ale nie zmienia to faktu, że to udany thriller w którym klimat i zwroty akcji robią robotę.

 

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Polecam do biblio!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Zacne, choć fantastyki tu niewiele, to opowieść ma swój klimat i to coś, tajemnicę czy może ciężar, wiszący nad bohaterami i stale szarpiący ciekawość czytelnika. Szkicujesz, nawet nie pokazujesz, ale te szkice są wystarczające, niby banalna to opowieść, a wciąga i każe pochłaniać kolejne akapity. Czy to faktycznie nawiązanie (albo forma komentarza) do Felliniego i jego La Strady (jak napisała Reg)? Nie do końca jestem przekonany, ale coś w tym może być.

 

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Polecam do biblio!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Póki co komentarz taktyczny.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

A jak są, to amatorzy astronomii narzekają, że są.

Amatorzy astronomii to mówią: chmurwy (tylko przez jaki u to napisać, nigdy się jeszcze nie zastanawiałem ;-) )

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Czyli troszkę się przestraszyłeś, no i gicio!

Tak.

Gusta i guściki :)

Oj tak, jeden rabin zachwycony, inny zniesmaczony, jak to czytelnicy ;-)

No ale to miałam nie dopinać historii?

Imho zależy od targetu. Na mnie osobiście najbardziej działają historie, gdzie z pokazanych scen wynika niby wyjaśnienie, ale nie jest to do końca wytłumaczone, jednocześnie pozostaje cień niepewności (najlepiej nadprzyrodzonej), takie imho bardziej zapadają w pamięć.

Albo sytuacje, gdzie czytelnik i bohater wiedzą jedno, ale otoczenie widzi coś trochę innego. Ludzie niczego nie boją się bardziej niż niepewności/nieznanego. Imho kiedy wreszcie doganiasz króliczka przestaje być interesujący.

Zastanawiam się, czy kiedyś napiszesz pod moim opowiadaniem: 3P dla Ciebie :P

Mam szczerą nadzieję, że tak będzie i tego Ci życzę, chociaż ostatnio nieco mniej czytam na forum. Twój tekst już w bibliotece także trzeciego P z tej okazji nie mogłem dorzucić, a do piórkowego mu – imho – jeszcze trochę brakuje. Zresztą, już na to za późno, a mój głos to teraz co najwyżej 1/5 (jak pamiętam regulamin).

Jak to dobrze być wreszcie znowu zwykłym użyszkodnikiem ;-)

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Czy chmury występują w ogóle w nocy?

Występują, a o ile samych chmur nie widać, to jak ich nie ma widać gwiazdy i Księżyc (jak akurat jest na niebie), zwłaszcza jak jest ciemno.

Myślałam, że on cały czas idzie, a tu się okazuje, że już jest w aucie, trochę mnie to wybiło z rytmu.

Możliwe, że trochę zbyt mocno skompresowałem. Pomyślę, choć limit daj niewielkie pole manewru (bez cięcia gdzieś indziej)…

Zbędne. Jeśli ktoś słyszał strzały, to sprawa jest priorytetowa.

To jest element budowania sceny i pokazania niepewności świata przedstawionego. Tam widać strzały w nocy to nic szczególnego, ale tym razem przyjechali, bo nic pilniejszego nie było.

Do połowy opowiadanie odebrałam jako przyjemne, tempo było idealne, ale potem akcja nagle wystrzeliła jak z procy.

Tak miało być. Bruno sugerował postawić na akcję, a ja postanowiłem najpierw trochę zbudować klimat i pokazać “sielskość” miejsca, które potem podpalę ;-) W drugiej połowie coraz mocniej też gonił mnie limit, więc z każdą sceną tempo nieco przyspiesza.

Zakrztuszenie się jedzeniem przez siostrę zakonną.

To jest taka scena środkowa. Ma na celu pokazanie “zmienności” Klary: na początku jest apatyczna, by w chwili zagrożenia reagować. Buduję tu nieco bohaterów, jednocześnie jest to taka zapowiedź wydarzeń w ogrodzie.

Budynek post-gestapo.

Tu mnie trochę masz ;-) Zostawiłem celowo niedopowiedziane, trochę też mylę trop. Pierwotnie to miała być oś całego tekstu (co jest straszniejsze od demonic mówiących po niemiecku? ;-) ), ale wytłumaczenie tego zajęłoby jeszcze 10 – 15k znaków, więc to wywaliłem i postawiłem na akcję, zostawiając jedynie wzmiankę (zwłaszcza, że kwestie po niemiecku nie ułatwiłyby organizatorowi czytania).

Imigranci, straż graniczna.

Kolejne niedopowiedzenie, tym razem całkowicie zaplanowane i celowe. Pokazuję, nie tłumaczę (i tak sporo tu tłumaczę, ale to tekst na YT, zobaczymy czy zachowałem właściwe proporcje…). W pierwszej scenie pokazuję, jak Wojciech podsłuchuje przeora. W scenie ze strażą graniczną pokazuję Wojciecha jako “żołnierza”, który współpracuje ze służbami i interesuje się sprawą znikających migrantów, to jest jedynie naszkicowane bez detali, to jest element kreowania postaci i świata, w którym coś się najwyraźniej kryje i szykuje. Karty odkrywam w ostatniej scenie, choć znowu tylko pokazując, bez tłumaczeń.

Nie rozumiem też, skąd u zakonników tyle broni, dubeltówek, granatów i, być może, miotaczy ognia.

Do walki z herezją ;-)

Pod koniec moim zdaniem już się działo trochę za dużo. Te pościgi, te wybuchy…

To jest niestety możliwe, ale mam nadzieję, że przyrost tempa dobrze odda dynamikę wydarzeń. Słuchacze, mam nadzieję, rozsądzą czy zbytnio się rozpędziłem ;-)

 

Wielkie dzięki za lekturę i komentarz.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Pisze się, nie trąb ;-)

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Wreszcie jestem. Postawiłaś na grozę, p0woli rozkręcasz swoją opowieść, budując bohaterów poprzez sytuację, jednocześnie pokazując świat, czy raczej dom, który całym ich światem się staje. Z początku wszystko wydaje się proste: dom z historią, historia w historii, tyle że ci właściciele coś śmierdzą… Akcja z portretami jest dziwna i niepokojąca, nie wiemy, czy bohaterka oszalała, czy też ktoś robi sobie żarty. Spodziewane walenie w zabite drzwi pojawia się i niby domyka historię, ale tak naprawdę dopiero uwidacznia kolejną warstwę. Szaleni emeryci… Brrrr.

Wyszło nieźle, dobrze oddałaś atmosferę nawiedzonego domu, choć te “opowieści w opowieści” zaburzały trochę konstrukcję, bo akcja na chwilę przenosiła się w inny czas/miejsce i emocje opadały, a jednocześnie historia się nieco komplikowała (zobaczymy, jak to w audio na YT wyjdzie). Zwłaszcza ta druga opowieść, gdzie Matylda wprost tłumaczy co, jak i dlaczego. Wszystko zostaje podane na tacy, bez większych emocji czy tak potrzebnej w grozie (imho) niepewności lub uczucia zagrożenia. Nieźle wyszło, opko zdecydowanie biblioteczne, ale jednocześnie pozostał jeszcze spory niewykorzystany potencjał, by zjeżyć czytelnikowi włosy.

 

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Powodzenia w konkursie!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć

 

Zacnie, że pierwsza część przypadła Ci do gustu, bo obawiałem się, że będzie zbytnio przynudzać (ale może niektórzy przebrną). Pierwotnie, cały tekst miał tak wyglądać a intryga miała być bardziej paranormalna, ale wymogi konkursu i limit zrobiły swoje i trzeba było przedefiniować.

Trochę martwi, że w końcówce się pogubiłeś, ale cieszy jednocześnie, że nieźle się czytało.

Dzięki za lekturę i pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć, a gdzie taką miętę dają? Z chęcią kupię (bo mam nieco mięty w doniczkach) ;-)

Radosne, w sam raz na oderwanie od rzeczywistości na kilka przyjemnych minut.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć Finkla!

 

Oj, ciasno było, ja zwyczajnie nie potrafię wymyślać krótkich historii, potrzebuję przestrzeni, by pomysł wybrzmiał. Na początku zbudowałem klimat, a potem rzuciłem czytelnika w wir, końcówka jest celowo trochę otwarta, choć tutaj ostatnia rozmowa przez telefon miała na celu domknięcie obrazu całości. Wątek gestapo pozostał jedynie jako tło, początkowo to się wszystko miało spiąć, ale to bym jeszcze ze 20 – 30k znaków potrzebował, więc tylko coś tam wspomniałem i zdecydowałem się nie wywalać przed publikacją.

Dzięki za lekturę i klika.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Wiem, że warsztatu nie mam idealnego, ale pracuję i nawet widzę postęp więc nie jest tak źle :D

Pracuj, a będzie lepiej. Ważne, że są pomysły i gotowość do działania.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Przeczytane, dłuższy komentarz jutro. Póki co przeczytałem tylko kilka tekstów konkursowych, ale jak na razie Twój naprawdę dobrze wpasowuje się w tematykę. Historia jest prosta i jasna, od pierwszego do ostatniego akapitu serwujesz czytelnikowi/słuchaczowi grozę, pozornie zwyczajna eksploracja przeradza się w koszmar, jest się o kogo bać i naprawdę trudno przewidzieć, jak się to skończy. Zdjęcie, sierociniec, szkoła, zacnie to pokazałeś. Wykorzystujesz też większość (wszystkie?) wprowadzone elementy, przez co historia tworzy zamkniętą całość, a niejasne jest tylko to, co ma zostać niejasne.

 

3P dla Ciebie: Pozdrawiam, Polecam do biblioteki i Powodzenia w konkursie!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Ciekawy pomysł, dynamicznie poprowadzona fabuła, koncept niby banalny i wyeksploatowany, ale szybko przeszedłeś do sedna i wrzuciłeś czytelnika/słuchacza w wir akcji, dzięki czemu nie było czasu narzekać. Świat fantastyczny, dziwny i miejscami obrzydliwy, ale czy to jest bizarro? Nie wiem, bo znowu za dużo tej dziwności nie było, chociaż dialogi z rewolwerem i pokazywanie jego zachowania robiło robotę ;-) Do spotkania z dawną partnerką wyszło nieźle, tutaj wszystko potoczyło się trochę za szybko i za łatwo: początkowo wydawało się, że bohater jest w pułapce, a on zwyczajnie wyrwał serce i uciekł. Historia toczyła się dalej, kolejne walki i wydarzenia były już dosyć powtarzalne: niby sytuacja bez wyjścia, a jednak bohater sprawnie ja przezwycięża. Na szczęście złamałeś ten schemat w zakończeniu: motyw zleceniodawcy jak i dzieci rewolweru wyglądały już nieco inaczej.

Zarzut mam w zasadzie tylko jeden: warsztat. Pisz, czytaj, betuj, bo jest nad czym pracować, a gdyby dopieścić to warsztatowo, to byłoby świetne opko. Scenom walki brakowało dynamiki, dramatyzmu, kilka razy bohater godził się z śmiercią, przez co myśl ta traciła na dramatyczności, zwłaszcza że było to stwierdzane w narracji, a nie pokazywane. Kulminacja nastąpiła przy spotkaniu z byłą partnerką, które choć zaczęło się nieźle, skończyło się nagle, za szybko, nie książkowo (nie zdążyło wybrzmieć).

 

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Powodzenia w konkursie!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Niby dosyć szybko dowiadujemy się, co tu się będzie działo (składanie ubrań…), więc nie spodziewałem się większych zaskoczeń czy emocji, tyle że postawiłaś na naturalistyczne przedstawienie poczciwych bohaterów w ciężkich czasach, więc nie sposób im nie kibicować. “Nie idź tam!” w głowie robiło robotę, przez co tekst budził emocje, kupiłaś mnie, a fragmenty Odysei i tytuł sugerowały, że coś się tu jeszcze wydarzy.

Początkowo miałem problem z mnogością bohaterów, ale gdzieś w połowie (jak część została w krzakach) wiedziałem już dokładnie kto jest kto. Sama struktura opowiadania jest też taka, że chwilowa dezorientacja nie przekreślała klimatu/przekazu, a to – imho – ważne w grozie, gdzie atmosfera i swego rodzaju lęk grają pierwsze skrzypce.

Jeśli na coś będę narzekać, to na końcówkę, która choć niezła, jest szybka (ale zakładam, że ciasny limit miał z tym coś wspólnego), wszystko wprawdzie się wyjaśnia (do akceptowalnego poziomu), ale wymaga to uwagi, bo przekaz jest skondensowany.

 

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Powodzenia w konkursie!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Wracam z komentarzem pobetowym. Niespiesznie wciągasz czytelnika w pokazywany świat, w którym widmo grozy (choć dla mnie jest to bardziej widmo spotkania z nieznanym) od samego początku wisi nad bohaterem. Samego protagonistę (nazwijmy go tak początkowo) wprowadzasz stopniowo, jedynie pokazujesz, nie tłumaczysz, dzięki czemu zwroty akcji wypadają naturalniej i pasują do klimatu. Pomysł ciekawy, z początku pachnie trochę Hotelem California, jednak później skręcasz w stronę Zbrodni i kary, więc trudno wyrokować, co się wydarzy.

Niestety, opowiadanie wciąż robi wrażenie tekstu nieco rozciągniętego do limitu konkursowego. Zakładam, że intencja była taka, by zbudować klimat grozy, ale póki co ten klimat ginie w gąszczu przymiotników i nienajszczęśliwszych konstrukcji słownych (pamiętaj, ja się na grozie nie znam, albo też odbieram ją jakoś inaczej).

Fabularni jest nieźle, opowieść wciąga, natomiast warsztatowo nadal nieco brakuje do satysfakcjonującej lektury.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Hej, Tarnina, widzę, że jesteś całkiem w formie! ;-)

 

Zacna parafraza (lub może wariacja) przypowieści o krowach kulistych. Napisane lekko, zdecydowanie z dystansem, choć przyznam, że po drodze zastanawiałem się, czy to jest bardziej o nauce czy o pacyfizmie (po lekturze jestem zdania, że obu się dostało, choć najbardziej dostało się biednemu królowi). Pod koniec zastanawiałem się wręczy, czy tam ogólnie był jakikolwiek smok, ale w epilogu odkryłaś karty (chyba, że go “opozycja” podrzuciła po wszystkim, aby wytłumaczyć ludziom to, co zaszło i zajść miało następnie).

Lekka, wesoła antybajka, w sam raz na przerwę od napierającej rzeczywistości.

 

Pozdrawiam i kolejnych skończonych tekstów życzę (o ile rozumiem w tekście nie było gołębi)!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

– Nawet o tym nie myśl! – szepnęła Maja, zakładając synkowi chiton.

Świetny zwiastun tego, co będzie dalej. Nakierowuje, ale nic nie zdradza.

Lekkie i humorystyczne opowiadanie, jak to dziecko (no dobra, naddziecko) potrafi narozrabiać. Ładnie pokazałaś Olimp, piękny i przesiąknięty intrygami, jak i bohatera, choć z Herą coś łatwo mu poszło ;-) Wykapany patron kupców i złodziei. Jeśli czegoś tu zabrakło, to jakiegoś zagrożenia, lęku o los bohatera (dosyć szybko awantura przeszła w atrakcję).

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć Bruce!

 

Czy ten tekst jeszcze wczoraj nie miała taga konkursowego?

Iście królewska epopeja w egipskim klimacie. Sporo tu odniesień do historii (wydarzeń jaki i postaci), i to na przestrzeni naprawdę wielu lat. Podobało mi się przedstawienie “Sierotki”, umiejętnie go pokazałaś, kreśląc bohatera z innych czasów. Spodobali mi się również antagoniści, spiskowcy, patrzący na wszystko z własnej perspektywy; nie złapałem jednak, dlaczego tak zapalczywie i metodycznie mordowali, imho nieco zabrakło podbudowy (ale z drugiej strony byli przez to bardziej tajemniczy). Świetnie wypadło, że to w dużej mierze z ich strony pokazałaś historię, jednak nie stworzyło to klimatu grozy (do żadnego z bohaterów poza Mikołajem Krzysztofem nie przywiązałem się na tyle, by obawiać się o jego los).

Opowieść ciekawa, bardzo lubię takie historie, gdzie lata lecą i świat zmienia się, ludzie przemijają, ale coś nada spina całość w kupę, zachęcając do dalszej lektury. Klikam i pozdrawiam, do zobaczenia pod kolejnymi tekstami.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć bruce!

 

Wielkie dzięki za szybką lekturę i czujne oko. Pisałem tak “na oko” na 50k znaków, a że po poprawkach trafiłem prawie dokładnie w 50k, to poświęciłem kilka minut na redakcję by było w punkt. I teraz przy każdej poprawce będę musiał kombinować ;-)

Najpierw dopytam – jak rozumiem – Klara miała oczy mieniące się zielenią i błękitem, tak?

Celowo jest to trochę niejasne. Klara ma zielone oczy, tak początkowo wynika z tekstu. Ale w niektórych sytuacjach się to zmienia (tak to przynajmniej Wojciech widzi). Pokazuję wydarzenia z perspektywy ojca Wojciecha, a on ma w tej materii poważne wątpliwości, których do końca nie rozwiewam. Cieszy mnie niezmiernie, że tekst się spodobał, bo groza to nie moja bajka i postawiłem raczej na akcję i tajemnicę.

Wielkie dzięki za klika!

 

GalicyjskiZakapior

 

Wydaje mi się, że lepiej byłoby zawsze tak samo.

Tu miałem różne, sprzeczne sygnały. A że limit ciasny, po pierwszej scenie skasowałm “ojca” i czasem używałem tego zamiennie, jak ktoś się do Wojciecha odnosił.

"Furtian" raczej?

Tu muszę zasięgnąć języka. Wiem, że jest jedna poprawna forma, ale coś mi świta, że nie wszystkie zakony ją uznają (forma lokalnego folkloru), u jednych jest furtian, u innych furtianin, nie pamiętam co jest u dominikanów.

gdy okazuje się, że są dwie Klary

Im dalej w tekst, tym jest ich więcej ;-)

Tekst rozkręca się długo, i jest to spore ryzyko pod kątem YT, ale pomyślałem sobie, że na początku postawię na zbudowanie klasztornego, na swój sposób sielskiego klimatu, na którym stopniowo pojawią się kolejne rysy, przez które wślizgnie się tam ogień, który finalnie wszystko pochłonie. Zakładam, że warto najpierw dobrze pokazać spokojną przystań, zanim się ją rozniesie w perzynę, aby czytelnik/słuchacz czuł, że czyjś świat ginie ;-)

Wielkie dzięki za lekturę i za klika.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Choć mam nadzieję, że obecność kogoś kto współpracuje z pismem nie będzie krępować ;) 

Imho nie, ale ten pociąg już odjechał, jak rozumiem. Chyba, że przełożyliście na później.

Jbc to ja w czerwcu/pierwszej połowie lipca powinienem być dostępny.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Gratulacje!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Hej, wielkie dzięki za lekturę i za dobre słowo.

Już prawie zapomniałem, że popełniłem ten tekst ;-)

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Tekst napisany, szukam betujących (może ktoś się znajdzie, mam nadzieję), jutro wrzucam do poczekalni.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Tytuł: Z ciemności (albo Modlitwa Klary) [BETA]

Znaki: 50k

Gatunek: Groza, chociaż bardziej chyba mieszanka weird i clerical fiction

Osadzona w bieżących realiach opowieść o pewnych rekolekcjach przy wschodniej granicy. Sielsko, anielsko, demonów, migranci… mam nadzieję, że akcji nie zabraknie. Potrzebuje opinii i łapanki.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć, wreszcie przeczytałem!

Ciekawie pomyślane i nieźle napisane, początkowo dałem się zmylić, że to będzie kolejny tekst o SI i byłem szczerze zdziwiony, kiedy w sali zaczęły się dziać dziwne rzeczy (więc czytałem dalej z zainteresowaniem). Końcówka wyszła nieco tragikomicznie, ale za to pasuje elegancko, podobnie jak tytuł. Po części satyra na mieszkaniowo-wychowawcze związki z dłuższym stażem (w których każdy ma swój jasiek i regularnie zastanawia się, czy to przypadkiem nie ta chwila), po części perspektywa ludzi starszych, u których – imho – miłość, nienawiść i przyzwyczajenie zlały się w jeden rozedrgany stan, na który nie wymyślono dotąd krótkiej nazwy.

Momentami ciążyło mi to poczucie winy bohatera, wybijało z rytmu, ale – jak się okazało – miało tu swoją rolę, bez niego końcówka nie wybrzmiałaby należycie. Inaczej ten młody pracownik firmy, całkiem sporo go pokazałeś, a finalnie niewiele wniósł. Chociaż to też element budowania Alberta. Mógłbym też marudzić, że naprawdę sporo tu psychologii i klasycznej obyczajówki, a niewiele fantastyki, ale ubawiłem się nieźle, płynąc z satysfakcjonującą i wciągającą historią poruszająca całkiem sporo niełatwych tematów.

Bardzo dobry tekst, zdecydowanie zasługujący na publikację.

 

Gratuluję i pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Ja piszę i planuję zdążyć, ale będzie na forum dopiero 30 lub 31 maja.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Jestem wreszcie z komentarzem pobetowym (dlaczego doba jest taka krótka…)!

Opko zdecydowanie pełne akcji, od początku dzieje się dużo, a chwile na złapanie oddechu są dosłownie chwilami. Wiedzeni ciekawością bohaterowie doświadczają nieco więcej, niż się spodziewali, a tak to bywa, jak ktoś wyjeżdża za granicę ;-)

W pamięć najbardziej zapadła mi scena w cyrku, z jednej strony niespodziewana, z drugiej doskonale zwiastująca, że park ma więcej do zaoferowania, niż może się wydawać. A potem pokazujesz, jak głęboka jest ta królicza nora… Końcówka nieco klasyczna i dosyć okrutna, ale groza ma swoje prawa i jakby więcej osób dożyło do końca, to odbiorca mógłby czuć się zawiedziony. Świetny tekst do słuchania do samochodu albo na samotny, deszczowy wieczór.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Primo, gratuluje publikacji.

Od początku rzucasz czytelnika na głęboką wodę, niewiele tłumacząc i sporo pokazując, co wymaga uwagi, by poznać realia, w których Wąż żyje/istniej/ma wykonać zadanie, ale też budzi ciekawość. Długo nie mogłem odgadnąć jaka to siła i motywacja pchają bohatera do przodu, dzięki czemu chłonąłem kolejne akapity, coraz bardziej zagłębiając się w świat przedstawiony. Okrutny, dystopijny wręcz, przesycony (anty?)chrześcijańską symboliką. Świat jest zdecydowanie mocną stroną całości, wciąga i przeraża (choć pokazujesz tylko jego wycinek, stopklatkę z toczącej się historii, bardzo dobrze to wyszło), opowieść kręci się jednak wokoło bohatera, jego wędrówki i determinacji, którego z każdą sceną poznajemy coraz lepiej (i coraz dobitniej możemy w nim dostrzec człowieka, choć motor jego działań odsłaniasz bardzo powoli, co tylko pobudza ciekawość).

Duchy przeszłości, nadzieje uciskanych, potrzeba sprawowania kontroli, jego własny strach i “nadzieja” (jeśli można to tak nazwać), na ujrzenie raju. Wszystko zacnie się składa i pasuje do zakończenia. Bardzo dobry tekst, nastrojem i tajemnicą stojący, choć pewnie niektórzy odbili się od zawiązania akcji.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Finkla

ale tylko na pierwszy rzut oka.

;-)

Fabuła. No cóż, nie porwała. ;-)

:-(

A nie, znalazłam jednego patataja z błędem.

Tylko jednego?

 

 

Anet

 

Patataj i Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Hej, ja w maju nie dam rady, ale w czerwcu z chęcią.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Śledzik.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Przeczytane, komentarz pobetowy jutro, póki co kliczek.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Tytuł: W toku, póki co widnieje jako: Na nabór zewnętrzny [BETA]

Znaki: 45k

Gatunek: SF ze śladowymi elementami hard, bardziej tekst o naukowcach

O wyścigu po granty, relacjach rodzinnych i perspektywie na świat środowiska naukowego słów kilka. Bohaterka wyrusza na Księżyc, by robić karierę  i… Tekst potrzebuje opinii i łapanki.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Publikacja na forum NF od 01.03.2025 do 01.05.2025  01.06.2025.

Uff, czyli jednak będzie się można wyspać w najbliższy weekend ;-)

I skoczyć na Podlasie na majówkę (w poszukiwaniu weny oczywiście) ;-)

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Gratulacje!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Gratulacje!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć Krokus!

 

Dzięki za wizytę, już prawie straciłem nadzieję, że ktoś tu jeszcze wpadnie. Ale tak to bywa z “rozwinięciami” tekstów, zwłaszcza, jak mają ponad 60k znaków.

Tekst jest zdecydowanie pandemiczny, ale to tylko taki punkt wyjścia, jak prawidłowo rozpoznałeś jest to (potencjalny) zaczątek czegoś dłuższego (jak chyba połowa moich opek :/), czego pokłosiem jest to – do pewnego stopnia – otwarte zakończenie (chociaż przecież co nieco się zmieniło u bohatera, więc…)

Jeszcze raz wielkie dzięki za lekturę i kliczka.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Cześć!

 

Pomysł ciekawy, w dodatku sprawnie przedstawiony w pierwszoosobowej narracji, ale im dalej w tekst, tym miałem większy problem u wiarą w to, o czym czytam. Scena z odkryciem automatu i pierwszy dialog wypadają nieźle, dobrze pokazałeś zagubienie bohaterów. Interakcje z sąsiadami naturalne, tu wszystko gra, scena ze szturmem ludzi na automat też ok, ale dalej pojawiają się znaki zapytania. Od momentu, kiedy broń wypaliła bez magazynka, cos tak czułem, że to chyba nie będzie zwykły automat, więc coraz mocniej przymykałem oko na “fascynację” bohatera bronią i aurę niezwykłości, nadaną całej sprawie. Wszak są kraje, gdzie broń jest powszechnie dostępna i da się tam żyć, sam pamiętam czasy, że w Polsce można było za miesięczną minimalną automat kupić i jakoś ludzie na osiedlach nie pruli do siebie nawzajem (choć to były też “inne czasy”, większość chłopa po wojsku była).

Ale aspekt fantastyczny pojawił się, wreszcie i nagle, ale świetnie współgra/pasuje do przedstawionych wydarzeń, w dodatku tłumacząc postawę ludzi, to swego rodzaju opętanie, którego ofiara padli (a które mocno pachniało zbytnim nagięciem zachowania pod tezę). I w tym momencie to wyglądało ok, ale na koniec zaserwowałeś jeszcze coś takiego:

On nawet nie mógł na nas wpłynąć. Od początku chodziło o nas. O mnie, Ustrzyckiego, Maciejową, dzielnicowego i innych. W życiu cały czas są jakieś Automaty. Ale w gruncie rzeczy to my wrzucamy do nich pieniądze. W dodatku jeszcze pożyczone. By kupić coś, czego nie potrzebujemy. I to dopiero jest anomalia.

I tu już się trochę zgubiłem, w sensie rozumiem sens tych słów, ale w ich świetle historia przestaje się nieco kleić, robi wrażenie mocno naciągniętej pod przekaz (zawieszenie niewiary nie daje rady).

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

A to zacna, ciekawa inicjatywa jest.

Ja czas pozwoli, to też pozwolę sobie coś naskrobać, może ktoś przeczyta ;-)

Weźmiemy powiedzmy któreś Fantastyczne Pióra, co by stworzyć politeistyczny panteon, takiego Valisa, by potomni mogli się spierać, co autor miał na myśli i Wiedźmina, by mężczyźni mieli wzorzec do naśladowania (a i śmiertelność wśród bohaterów wzrośnie) ;-)

(To póki co tylko koncept, ale nie miałem gdzie zapisać, wybaczcie ;-) )

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Gratulacje!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Nowa Fantastyka